Dodaj do ulubionych

potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031)

24.01.10, 12:49
W poprzednim wątku pisałem że deklaruję 50 godzin tyg które moge i chcę
poświecić moim chłopaków.

Przestałem pisać w tym wątku bo górę wzięły osoby pokroju tri, czy kici, które
ochoczo wzięły się do kamienowania i bezczeszczenia zwłok. Nie będę się do
tego odnosił, bo juz mi czytanie obelg na tym forum przestało podnosić
ciśnienie i8 tylko mi zal osób, które przygryzają swoje zęby jadowe aż do krwi.

Jestem w trakcie składania pozwu. W pozwie odnoszę się oczywiście do opieki
nad dziećmi.
Występuję z wnioskiem o przyznanie mi opieki w wymiarze:
- 2 dni w tygodniu od 9.00 do 20.00 dnia następnego.
- co drugi weekend od piątku 17.00 do niedzieli 20.00
- wakacje - lipiec i sierpień po 2 tyg
- święta po połowie.

Uwzględniam tu pełna opiekę, z karmieniem, przedszkolem, kapaniem, uczeniem,
bawieniem się i wszystkim co potrzeba.

Na początku lutego udajemy się z żoną dodatkowo na mediacje.


Obserwuj wątek
    • tricolour Mam pytanie praktyczne... 24.01.10, 13:32
      ... i proszę byś rozpisał jak będzie wyglądało to dwa dni w tygodniu
      + co drugi weekend.

      Bo widziesz dwa dni w tygodniu po dwa dni (od 9 do 20 dnia
      kolejnego), to są cztery w sumie dni w tygodniu. No i po co
      przywozić niemowlaka o 20 skoro o tej porze ma już spać? I po co
      zabierać dzieci o 9 jeśli jedziesz zaraz potem do pracy?

      O to i tak zapyta sąd.
            • lampka_witoszowska Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 00:48
              tak, z psychologicznego punktu widzenia dla 2letniego dziecka bycie
              z mamą jest lepsze niż bycie z tatą
              nie z definicji, ale z prostego powodu, że maluchowi do 4-5 roku
              życia głównie obecność mamy zapewnia poczucie bezpieczeństwa i
              rozbijanie tego może łatwo skutkować niemożnością zaufania w
              bliskich relacjach w dorosłości
              poza tym w tym czasie najwazniejsze dla maluchów są częste i krótkie
              spotkania z ojcem i ustalony rytm dnia, kąpieli, utulania do snu,
              jeden dom

              i to są podstawy psychologii, dla jednych teoria, dla innych pomoc w
              stwarzaniu jak najlepszych warunków rozwoju dziecka

              ps. ja już nawet nie wiem, czy nei jest zabawne moje ciągle
              powtarzanie, że nawet prawo pracy respektuje potrzebę bliskości mamy
              i nie wolno mamy małego dziecka wysyłać w delegacje kilkudniowe poza
              miejsce zamieszkania, póki dziekco nei skończy 4.rż

              --
              Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
              • michszyb Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 09:58
                Wiesz co to zapisz sięr do PiSiorów i postuluj wprowadzenie urlopów
                wychowawczych dla matek do 4 roku życia. Bo niestety w realnym świecie matki
                pracują a ja oferuje zajęcie się dziećmi głównie w czasie gdy matka jest w pracy.
                  • michszyb Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 12:21
                    Ok zgaduje.

                    Bo zabrakło ci argumentów? Bo jedyne co pozostało to nazwanie mnie
                    człowieczkiem, co wszem i wobec sugeruje że uważasz się za osobę lepszą i
                    mądrzejsza i uprawniona do ferowania wyroków i dawania rad takim gorszym i
                    pośledniejszym istotom jak ja? Bo masz kompleksy? Bo w sytuacji zagrożenia
                    własnej samooceny reagujesz agresją ubraną w poniżanie interlokutora? Bo masz
                    urojenia wielkościowe, które objawiają się przeświadczeniem własnej
                    nieomylności? Bo pochodzisz z biednej mentalnie małomieszczańskiej rodziny i
                    wstydzisz się swojego rodowodu?

                    Zgadywać dalej?
                    • to.ja.kas Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 13:44
                      Mich, ona te "dziewczynki" i "człowieczek" to z dobrego serca i
                      empatii...łagodnie jak do baranków. Coby nie zdenerwować smile
                      Wszak w końcu ona niesie kaganek oświaty big_grin
                      --
                      "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                      -Tak, skończył się rozwodem"
                      sygnaturka wykradziona smile
                      www.pajacyk.pl
                      • lampka_witoszowska Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 19:55
                        jakie masz proste skojarzenia, Kasiu smile jak dziecko smile

                        czasem chcę powkurzać smile
                        i nie zawsze odczuwam empatię
                        wszak - dzięki Bogu - nei należę do grona doskonałości, które nei
                        moga się zdradzić z żadną niedoskonałością na forum smile))))
                        ale stawiaj diagnozy dalej, stawiaj - no, dobrze mieć jakies luźne
                        hobby smile

                        --
                        Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                      • sbelatka Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 21:12
                        to.ja.kas napisała:

                        > Mich, ona te "dziewczynki" i "człowieczek" to z dobrego serca i
                        > empatii...łagodnie jak do baranków. Coby nie zdenerwować smile
                        > Wszak w końcu ona niesie kaganek oświaty big_grin

                        a to widzę, ze dla lampki-co-to-nie-zawsze-jest-ematyczna to klasyka...

                        mi się dostało "niezwykłą osóbką" między oczysmile

                        pewnie mówi też pieniążki..
                        a może i penisek

                        --
                        ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
                        • lampka_witoszowska Re: Mam pytanie praktyczne... 26.01.10, 02:44
                          nie, ja mówię kasiunia zamiast kasa i siusiaczek zamiast penisek

                          jeśli masz jeszcze jakieś podejrzenia albo domysły, chętnie rozwieję
                          wątpliwości

                          ps. taaaak, Sbelatko... co to ja chciałam... aaa! ładna
                          sygnaturka smile)))))))))

                          --
                          Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                    • lampka_witoszowska Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 19:52
                      michszyb napisał:

                      > Ok zgaduje.
                      >
                      > Bo zabrakło ci argumentów? Bo jedyne co pozostało to nazwanie mnie
                      > człowieczkiem, co wszem i wobec sugeruje że uważasz się za osobę
                      lepszą i
                      > mądrzejsza i uprawniona do ferowania wyroków i dawania rad takim
                      gorszym i
                      > pośledniejszym istotom jak ja?


                      przeczytaj swój post do mnie
                      i nie stosuj juz tak otwarcie przeniesienia na mnie swoich zachowań,
                      proszę cię smile


                      Bo masz kompleksy?


                      jak każdy


                      Bo w sytuacji zagrożenia
                      > własnej samooceny reagujesz agresją ubraną w poniżanie
                      interlokutora?

                      moja samoocena nei jest zalezna od rozmów forumowych, inaczej jako
                      człowiek posiadający instynkt samozachowawczy odpuściłabym sobie
                      wizyty tutaj smile))))))


                      Bo masz
                      > urojenia wielkościowe, które objawiają się przeświadczeniem własnej
                      > nieomylności?


                      wow, pełen szacunek do ludzi wyłazi, jak z niemal każdego twojego
                      wpisu - i tu własnie masz odpowiedź, dlaczego ludzie czasem nei
                      zniżają się do pewnego poziomu "rozmowy"

                      Bo pochodzisz z biednej mentalnie małomieszczańskiej rodziny i
                      > wstydzisz się swojego rodowodu?

                      nie mam się czego wstydzić, ale rozmiar twoich wyobrażeń w celu
                      samozadowolenia jest niezły smile wydrukuj i leć z tym do terapeuty,
                      naprawdę jak zwykle serdecznie ci radzę...
                      >
                      > Zgadywać dalej?

                      wedle potrzeb smile


                      ps. nie odpowiedziałam, bo ci paskudnie poziom rozmów opadł... ale
                      baw się dalej - wszak to twoja zabawa
                      nie dasz rady mnei obrazić, za to rewelacyjnie się podkładasz

                      --
                      Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
                • chalsia Re: Mam pytanie praktyczne... 26.01.10, 12:15
                  > Wiesz co to zapisz sięr do PiSiorów i postuluj wprowadzenie urlopów
                  > wychowawczych dla matek do 4 roku życia

                  he he he, a to Ty nie wiesz , że TAK WŁASNIE JEST od daaawna w kodeksie pracy?
                  Nota bene urlop wychowawczy przysługuje RODZICOWI, niekoniecznie matce, ojciec
                  też może wziąć.
                  A DOKŁADNIE - 3-letni urlop wychowawczy można wykorzystać w całości lub w
                  częściach, przez ojca lub matkę, lub na zmianę, do moment gdy dziecko ukończy 4
                  rok życia.
                  --
                  Są tacy co lubią gady, ja nie.
                • chalsia Re: Mam pytanie praktyczne... 26.01.10, 12:26
                  > Wiesz co to zapisz sięr do PiSiorów i postuluj wprowadzenie urlopów
                  > wychowawczych dla matek do 4 roku życia. Bo niestety w realnym świecie matki
                  > pracują a ja oferuje zajęcie się dziećmi głównie w czasie gdy matka jest w prac
                  > y.

                  w realnym świecie MNÓSTWO matek korzysta z urlopu wychowawczego - połowa
                  uprawnionych.

                  Dane z raportu z połowy 2006:
                  Tylko połowa kobiet uprawnionych do urlopu wychowawczego korzysta z tego
                  rozwiązania. 15% rezygnuje z urlopu ze względów finansowych (brak zasiłku lub
                  zbyt niski zasiłek), 10% ze względu na obawy dotyczące przyszłej kariery (w tym
                  niechęć pracodawcy) – dane z badań realizowanych w ramach projektu: „Aktywność
                  zawodowa i edukacyjna a obowiązki rodzinne” przez Instytut Badań nad Gospodarką
                  Rynkową, finansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego.

                  Zródło danych:
                  www.google.pl/url?sa=t&source=web&ct=res&cd=8&ved=0CCMQFjAH&url=http%3A%2F%2Fwww.kobieta.gov.pl%2F%3F1%2C26%2C209%2C&ei=7c9eS6_3FtyN_Aal57H5Cw&usg=AFQjCNFmpe7I_lmMn3bn59Qmfekp45sjeQ
                  --
                  Są tacy co lubią gady, ja nie.
          • handra Re: Mam pytanie praktyczne... 24.01.10, 17:51

            nanai11 napisała:

            > Maluchy powinny być przede wszystkim duuużo w domu z mamą. Należy czasem
            > pomyśleć o ich dobru, nie tylko o robieniu sobie na żłość.

            Maluchom tez jest potrzebny ojciec. Ma do tego prawo i jego dzieci tez maja
            prawo do ojca.

            A tak na marginesie, czy Wy drogie Panie zabieracie dzieci do pracy?
            --
            "Tylko ludzie wielcy potrafia byc skromni"
            • kasiapfk Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 10:22
              Dzieciom jest potrzebny tata. Bardzo jest.
              Nowa Pani taty - nie jest potrzebna. Wcale.
              Zabieram dzieci czasem do pracy, bo mam taką możliwośc, ale wiem, ze
              to absolutny wyjątek i tu zupełnie nie dziwię się Michowi, że dzieci
              do pracy nie zabierze.
              Ale może ma możliwość wymigać się od dyżurów własnie w te dni.
              --
              Optymistyczna. Jak zawsze!
      • mamaadama4 Re: Mam pytanie praktyczne... 24.01.10, 13:44
        Twojej propozycji w tygodniu nie rozumiem. Wychodzą 4 dni. To, że
        zabierasz je rano jest ok, zawozisz do przedszkola, co jest jak
        najbardziej wskazane. Odwożenie o 20 też rozumiem, chcesz zjeść z
        nimi kolację. W końcu opieka ojca to nie tylko atrakcje, ale
        uczestniczenie w normalnym życiu. Tylko ustal konkretne dni - np
        zawsze będzie to od środy rano do czwartku wieczorem.
        Co do wakacji - naprawdę uda Ci się w wakacyjnych miesiącach mieć
        tyle urlopu? Jako ex macocha całodobowa i będąc w sytuacji obecnej
        (zarówno pasierbowie jak i moje dziecko to chłopcy) wiem, że dla
        niech ważniejsze jest aby ojciec - nawet krócej ale sprawował opiekę
        osobiście. Jeżeli masz możliwość tak długiego urlopu to ok. Nie
        zapominaj też o feriach. Co do świąt. Tu przeszłam wszelkie
        konfiguracje i uważam, że najtrudniej ustalić jest własnie święta.
        --
        danka
        • to.ja.kas Re: Mam pytanie praktyczne... 24.01.10, 14:21
          Pojęcia nie mam o co bicie piany. Dzieci Michszyba są jego dziećmi w takim samym
          wymiarze jak są dziećmi jego żony. Michszyb ma prawo do tego by jego dzeci były
          z nim w jego domu. Jego dom nie oznacza chyba terytorium wrogiego i
          naszpikowanego niebezpieczeństwami? Co z tego, że maluchy są maluchami? To
          Michszyb nie będzie umiał się nimi zająć? Michszyb ma prawo do takiego samego
          czasu ze swoimi synami jak i ich mama. I dobrze, że ida na mediacje, może się
          dogadają a to będzie tylko z korzyścią dla dzieci.

          Jak mama jest w pracy lub wychodzi to z kim zostawia chłopców? A jak zwiąże się
          z kimś czy to automatycznie ma oznaczac, że Michszyb ma zabraniać partnerowi eks
          do spotkań z jego synami?

          Nie uważam by sposób Michszyba na komunikację z eks był najlepszy. Widzę wiele
          błedó w tym jak rozmawia z żonąw, ale rozumiem czego oczekuje. Błędy i małpią
          złośliwość bez refleksji jak to wpływa na synów widzę też u matki chłopców.
          Michszyb oczekuje tego by mieć z dziecmi kontakt nie tylko raz na dwa tygodnie
          przez dwie godziny by sie pobawic i pojsc na lody ale on chce uczestniczyc w
          zyciu swoich synów. I to jest bardzo godne pochwały. Oby każdy z ojców rozstajac
          sie z żoną tak bardzo dbał o kontakty z dziećmi i tak bardzo chciało mu się te
          relacje i codzienność swoją w życiu dzieci podtrzymywać.
          Skoro Michszyb twierdzi, że jest w stanie poświęcić dzieciom po 2 tygodnie w
          wakacje to znaczy, że to sprawdził i ma taka mozliwość. Co Wy sie tym martwicie?
          A może jak pojdzie do pracy dzieckiem zajma sie drudzy dziadkowie (tak jak
          rodzice żony)?, a moze wynajmie opiekunkę? A może zajmie się jakaś ciocia? radza
          sobie tak samotne matki poradzi sobie i ojciec. W końcu matka dzieci Michszyba
          też chyba ma jakieś zycie poza dziećmi?

          Ja sie Michszybowi dziwie ze mu sie chce pisac, bo co niektórzy wyładowuja swoje
          frustracje na nim i traktują go jak worek do bicia za winy swoich eksów.

          A niechyby sie z żoną w końcu dogadali i w imie korzyści własnych dzieci każde z
          nich spędzało z synami jak najwięcej czasu zamiast się żreć, kłócić i używać
          dzieci do odegrania się na partnerze.
          --
          "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
          -Tak, skończył się rozwodem"
          sygnaturka wykradziona smile
          www.pajacyk.pl
        • michszyb Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 10:01
          Dni ustaliłem konkretne, wtedy kiedy matka jest praktycznie cały dzień w pracy.
          Co do wakacji to mam taką możliwość, (wolny zawód).

          Terminy zaproponowałem tak, żebym to ja osobiście mógł wtedy zajmować się synami.
        • morekac Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 10:58
          > Co do wakacji - naprawdę uda Ci się w wakacyjnych miesiącach mieć
          > tyle urlopu?
          A dlaczego nie? W słuzbie zdrowia to się udaje w wielu
          przypadkach...
          To brzmi jak plan opieki naprzemiennej - tyle tylko, ze przy tym
          planie jest zalecenie, żeby dzieci miały minimum 4 lata. Tu możesz
          mieć problem. Przy starszych dzieciach jest jeszcze problem z
          kolegami/zajęciami dodatkowymi - rodzice muszą mieszkać naprawdę
          blisko siebie (ale to jeszcze sporo czasu jest...). Przy świętach
          najlepiej sprawdza się model: wigilia x 2 (może być trudno przy
          takich maluchach), pierwszy dzień świąt u jednego rodzica, drugi u
          drugiego - w następnym roku zamiana.
      • michszyb Re: Mam pytanie praktyczne... 25.01.10, 09:53
        Nie bardzo rozumiem. Dwa dni to dwa dni a nie cztery. Kiedy wypada mój weekend
        to robi się 4 i pół dnia a w kolejnym tygogniu tylko 22 dni.

        Niemowklak to dziecko do 1 roku życia. Po co zabierać o 9, czy może nawet
        wcześniej? By wspólnie pojechać do szkoły, lub przedszkola.
    • kicia031 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 24.01.10, 19:01
      Jesli jeszcze wskazales, o ktore dni w tygodniu chodzi, to masz moje
      pelne poparcie. jesli nie wskazales, to jazda, ktora mas w tej
      chwili bedzie kontynuowana - i slusznie, bo dzieic potrzebuja
      stalosci.

      ja jestem i zawsze bede za kontaktem dzieci z obojgiem rodzicow.
      --
      Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
      qrwa spróbuj".
      by tris
      Wiedzmowo
    • dorata351 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 24.01.10, 21:07
      A jak to się ma dla dobra dzieci? Połowę czasu będą spędzać w jednym domu a
      drugą w kolejnym. Ja się na tym nie znam, bo nie mam dzieci, ale wydawało mi
      się, że taki stan nie jest dla dzieci korzystny. A chyba cały czas o to chodzi,
      żeby dzieci nie ucierpiały bardziej?
          • to.ja.kas Re: Praca zawodowa rodzica... 24.01.10, 22:58
            Skoro wlicza się w gdy dzieci są w domu z mamą to wlicza się i u taty.

            --
            "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
            -Tak, skończył się rozwodem"
            sygnaturka wykradziona smile
            www.pajacyk.pl
            • tricolour Owszem - chce mi się. 25.01.10, 08:59
              I to tym bardziej, że kilka Pań tylko za samo zainteresowanie
              Michaszyba dziećmi ma ochotę zrobić mu dobrze. Nie jest przy tym
              ważne, że to zainteresowanie pozbawione jest elementarnej logiki,
              ale - uwaga - JEST!

              Jest więc tak, że facet chce opieki przez dwa dni w tygodniu +
              weekend (czyli 4 dni) i nikt (poza mną) nie zadaje pytania jak to ma
              wyglądać: czy w kratkę, czy ciągiem od czwartu do niedzieli wieczór.
              Nikogo nie intersuje, czy dom kochanki ma pokój dla dwójki dzieci na
              cztery dni itp. Po prostu Michszyb chce dzieci, a Panie już się na
              samą taką myśl rozbierają.

              smile
              • kicia031 o przepraszam 25.01.10, 09:04
                ja pytalam, czy michszyb wyznaczyl konkretne dni.
                Bo jesli nie, to jestesmy back to square 1.
                --
                Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
                qrwa spróbuj".
                by tris
                Wiedzmowo
              • sbelatka Re: Owszem - chce mi się. 25.01.10, 09:11
                tricolour napisał:

                > I to tym bardziej, że kilka Pań tylko za samo zainteresowanie
                > Michaszyba dziećmi ma ochotę zrobić mu dobrze. >
                >
                Po prostu Michszyb chce dzieci, a Panie już się na
                > samą taką myśl rozbierają.
                >
                Tri,
                moj znawco kobiecej psychiki
                klękam przed Tobą..

                rozpracowałes mnie!!
                skąd wiedziałeś, ze chce Michowi zrobic dobrze.. i ze jak mysle o tym,
                ze chce wziąc dzieci na weekend to sie rozbieram???/

                nie sądziłam są jeszcze tak ...wrazliwi mężczyźni.. i jednoczesnie tak
                logiczni...

                ślę Ci wyrazy uwielbienia znad śniadankasmile

                i że ci sie tak chce...no naprawde...


                --
                ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
                  • to.ja.kas Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 09:34
                    Dostałeś orgazmu Tri? A Ty co sobie kompensujesz? Bo jak widzę Twoje
                    pozycie musi Ci dostarczac na tyle małego "kopa", że poprawiasz
                    sobie nastrój pisząc farmazony na forum....w domu kobita nie chce
                    tego słuchac? big_grin

                    --
                    "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                    -Tak, skończył się rozwodem"
                    sygnaturka wykradziona smile
                    www.pajacyk.pl
                      • to.ja.kas Re: Ja stwierdzam fakt... 25.01.10, 09:49
                        Ty stwierdzasz fakt, ja stwierdzam fakt, czymże się nasze fakty
                        różnią? A sądząc po tym jak reagujesz mam rację big_grin
                        --
                        "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                        -Tak, skończył się rozwodem"
                        sygnaturka wykradziona smile
                        www.pajacyk.pl
                        • tricolour Różnią się... 25.01.10, 09:59
                          ... bo ja o Tobie literalnie nie pisałem. Napisałem ogólną hipotezę
                          biorąc pod uwagę kto broni Michaszyba. Mogłas ogólnie odpowiedzieć,
                          że nie mam racji choć już sam ten fakt miał by o tyle znaczenie, że
                          byłaś na "liście" tych, które pewnie sie odezwą. Nie myliłem sie.

                          Ty jednak straciłaś zdolnośc asertywnej odpowiedzi i czepiłas się
                          mojej żony i pożycia dokładnie na tej samej zasadzie: nie masz męża
                          ani pożycia.
                      • sbelatka Re: Ja stwierdzam fakt... 25.01.10, 09:53
                        Tri, królu logiki..

                        ja tam nie wiem - ale może sprawdź najpierw definicję słowa "fakt"

                        to co Ty serwujesz publisi jako "fakty" - w moim ODCZUCIU z faktami sie
                        nawet nie macało (zostańmy juz przy metaforach okołoseksulnych... to se
                        chociaż pogadam o seksiesmile i se coś załatwie przy okajzi...

                        --
                        ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
                        • to.ja.kas :D 25.01.10, 09:57
                          Tri wygłasza ino fakty, dogmaty i prawdy objawione.
                          Jak mówi, że majtki spadły to spadły i TO JEST FAKT ! big_grin

                          A ja dostałam kolki...pewnie kompensuje sobie tym porankiem
                          pracowity weekend big_grin
                            • to.ja.kas Re: :D 25.01.10, 10:05
                              Chyba mi ta zgaga z naprzeciwka zabrała. A takie ładne były z
                              Triumpha big_grin

                              Błagam, moj makijaz ciezko robiony rano który miał złapac jakiegoś
                              misia coby mnie skompensował popłynął ...kolke mam słowo honoru.
                              Tri dziekuję big_grin
                              --
                              "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                              -Tak, skończył się rozwodem"
                              sygnaturka wykradziona smile
                              www.pajacyk.pl
                              • mola1971 Re: :D 25.01.10, 10:19
                                Jak z Triumpha to walcz o nie, nie odpuszczaj big_grin
                                A makijaż biegiem do łazienki poprawiać bo stracisz jeden cenny
                                dzień możliwości kompensacji sobie braków big_grin

                                O matko, ale się z samego rana w poniedziałek ubawiłam smile))
                                Aż mi się nie chce za robotę brać a muszę niestety sad
                                A to też z braku chłopa wynika bo sama braki w budżecie własną pracą
                                sobie muszę kompensować wink))
                                --
                                internetbezchamstwa.pl
                                • to.ja.kas Re: :D 25.01.10, 10:23
                                  Powalczę. Ty myślisz, że przy -20 bez nibymajtek z Triumpha fajnie
                                  tak siedzieć?
                                  Ale teraz Michszyb przyszedł i pisze i co założe to one znów spadają.
                                  Nijak na robocie nie mogę sie skupic big_grin

                                  --
                                  "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                                  -Tak, skończył się rozwodem"
                                  sygnaturka wykradziona smile
                                  www.pajacyk.pl
                                  • mola1971 Re: :D 25.01.10, 10:28
                                    No rzeczywiście, jak już Michszyb tu jest to nie walcz ze swoją
                                    słabością do niego big_grin
                                    Tylko ten mróz uncertain Przeziębisz się bidulo, w łóżku bedziesz musiała
                                    leżeć i znów stracisz cenny czas i niczego sobie nie będziesz mogła
                                    kompensować uncertain
                                    --
                                    internetbezchamstwa.pl
                                    • to.ja.kas Re: :D 25.01.10, 10:30
                                      Żadnych przeziębień. W majtkach czy nie, w sobotę na tydzień na
                                      narty jadę. Może się ociepli ?big_grin
                                      --
                                      "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                                      -Tak, skończył się rozwodem"
                                      sygnaturka wykradziona smile
                                      www.pajacyk.pl
                    • to.ja.kas Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 09:53
                      Bo pisanie w watku Michszyba teorie niepopularne nam kompensuja
                      chłopa w domu big_grin Majtki nam spadają big_grin big_grin big_grin
                      Oj, Tri obawiam się, że jak tyle wiesz o kompensacji to którego dnia
                      możesz sie bardzio zdziwić jak zajrzysz do szuflady swojej żony w
                      sypialni ...big_grin

                      Jak juz sobie tak piszemy ad personam, to szkoda, ze nie zajmiesz
                      się swoimi majtkami, bo obawiam się, że jakbyś raz pozwolił im spaść
                      humor by Ci sie poprawił big_grin

                      --
                      "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                      -Tak, skończył się rozwodem"
                      sygnaturka wykradziona smile
                      www.pajacyk.pl
                        • to.ja.kas Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 10:06
                          Tylko czy Michszyb da radę nam tak grupowo kompensować?
                          Poza tri nikt nie umie tak hurtem big_grin


                          --
                          "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                          -Tak, skończył się rozwodem"
                          sygnaturka wykradziona smile
                          www.pajacyk.pl
                        • scarlet.secret.sky Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 10:15
                          Wiecie dziewczyny po raz pierwszy chyba tak wyraźnie się z Wami nie zgadzam smile
                          Prawda jest taka, że dopóki nie miałabym rozwodu, nie chciałabym żeby dzieci
                          spotykały się z kochanką mojego jeszcze męża. To moja wersja gdybym faktycznie
                          była w takiej sytuacji jak żona Michszyba. Gdybym sama była ich matką, do czasu
                          rozwodu i uregulowanej sytuacji uczuciowej "męża" nie chciałabym by kochanka w
                          tak bezpośredni sposób miała wpływ na moje dzieci. Ojciec może się z nimi
                          spotykać - tego bym nie zabroniła, ale gdyby był tka bezczelny że chciałby
                          spotykać się z nimi w towarzystwie kochanki, z którą miał romans jak ja byłam w
                          ciąży z naszym dzieckiem chyba bym go wyśmiała. Przynajmniej mam taką nadzieję,
                          bo wydaje mi się to bardzo niesmaczne.
                          • to.ja.kas Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 10:20
                            Ależ...masz prawo się nie zgadzać. Serio. Świete prawo. I sądzę, że
                            to prawdziwy FAKT i NIC SOBIE NIE KOMPENSUJESZ w ten sposób wink

                            My niestety mamy inne zdanie ale to tylko dlatego, ze nam majtki
                            spadły big_grin
                            --
                            "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                            -Tak, skończył się rozwodem"
                            sygnaturka wykradziona smile
                            www.pajacyk.pl
                            • ulkar Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 12:21
                              Hmmm.. jakoś przykro mi sie zrobiło po poczytaniu tego watku.
                              Kompletnie nie zgadzam się z Kaś i z molą. Chciałam pisac cos dalej,
                              ale po co. Nikogo nie chcę przekonywac do swoich racji. warto jednak
                              czasem stanć w butach słabszego... a najsłabsza w tym maglu jest
                              żona michszyba. sad
                              • to.ja.kas Ulkar ale konkretnie 25.01.10, 12:39
                                Z CZYM się nie zgadzasz Ulkar?
                                Czy z tym, że i mąż i zona mają takie samo prawo do swoich dzieci?
                                Że dobrze ze idą na mediacje (w końcu)?
                                Że robią sobie na złość a dzieci na tym cierpią?
                                Ze ojciec jest ważną postacią w zyciu dzieci?
                                Że dobrze jeśli tata w zyciu dzieci chce istnieć więcej niż tylko
                                jako dostarczyciel rozrywek?

                                Z czym konkretnie? Bo tylko o tym pisałam w swoim poście, potem z
                                Molka probiłysmy sobie jaja.

                                Bo tak na poważnie...w nosie mam Michszyba jakby mi nie sugerowano
                                ze mi odzież z tyłka spada jak go widzę i TAK SAMO w nosie mam jego
                                zonę. Nie staję po ŻADNEJ ze stron.
                                Powiedziałam tylko, ze dla dzieci NAJLEPIEJ jak mają TAKI sam
                                kontakt z matką jak i z ojcem. BO MAJĄ do tego prawo.

                                POlecam przeczytanie mojego pierwszego i jedynego napisanego NA TEN
                                temat postu w tym watku. Reszta to już interpretacja pań, a za to
                                co im wyszło po przeczytaniu z ich umiejetnością czytania ze
                                zrozumieniem to ja odpowiedzialności nie biorę.

                                Ale może jeszcze raz wielkimi literami to dotrze: DLA MNIE MICHSZYB
                                I JEGO ZONA JEDNAKOŻ mogą się nienawidzić jak psy i mieć do siebie
                                pretensje o co sobie chcą (kochanki, kochanków, brak obiadu, seksu,
                                bycie niedobrym itd itp) NIC MNIE TO NIE OBCHODZI.
                                JEDYNE co rozpatrywałam to fakt iż KOCHAJĄCY OJCIEC I KOCHAJĄCA
                                MATKA (NIE MĄŻ I ZONA BO MAŁZEŃSTWA JUŻ NIE MA) maja takie samo
                                prawo do tego by uczestniczyc w wychowywaniu własnych dzieci. I do
                                spędzania z nimi czasu!
                                Jakby zamiast Michszyba pisała jego żona moje sugestie byłyby
                                IDENTYCZNE!
                                NIECH SIĘ SZARPIĄ jak im to przyjemnośc sprawia ale w kwestii dzieci
                                zamiast się szarpać powinni się cieszyć iż mają ojca i matkę które
                                je kochaja i chcą z nimi być!

                                A teraz prosze o wytknięcie mi z czym się Ulkar nie zgadzasz i
                                prosze o konkretny cytat z mojego pierwszego postu w tym wątku. Póki
                                co nie wiem o co Ci chodzi konkretnie. A Tobie chętnie wytłumaczę.
                                --
                                "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                                -Tak, skończył się rozwodem"
                                sygnaturka wykradziona smile
                                www.pajacyk.pl
                                • tricolour Nie mnie - co prawda - pytasz... 25.01.10, 17:43
                                  ... ale się wypowiem.

                                  Jeśli Michszyb chce dobra dzieci, to robi plan spotkań. Plan musi
                                  być realny, bo inaczej nie jest planem i w tym miejescu jest de
                                  facto jedyny problem: Michszyb robi nierelane "plany".

                                  Wymyślił, że będzie opiekował się dziećmi 50 godzin tygodniowo, co
                                  nawet jego zwolenniczkę, Sbelatkę, zastanowiło, bo twierdzi ona, że
                                  sama nie poświęca swoim pociechom 50 godzin tygodniowo, a jest z
                                  nimi cały czas. Więc te 50 godzin nie jest realne, no chyba, że
                                  wlicza sen i pracę zawodową rodziców.

                                  Teraz wymyślił wtorek i środę + co drugi weekend. Nie zauważa (może
                                  nie umie, może nie chce), że co drugi tydzień przywiezie dzieci do
                                  matki tylko na poniedziałek. Po co? Jakie dobro dziecka (nadrzędny
                                  cel Micha) jest realizowane przez jedno poniedziałkowe popołudnie z
                                  matką, podczas którego trzeba się szykować do wtorkowo-środowej
                                  wizyty? Czy na tym polega wychowywanie dzieci? "Dobro dziecka" po
                                  raz kolejny jest frazesem, bo dzieci to nie wór, który się podrzuca
                                  matce na poniedziałek. Poza tym jest to sytuacja rodząca konflikty,
                                  co przecież jaskrawo widać.

                                  Sprawa kochanki jest integralnie związana z dziećmi poprzez swoją
                                  tandetną tymczasowość i prowizoryczność. Facet ma być ostoją: dla
                                  żony, którą zostawia (alimenty, podział majątku), dla dzieci
                                  (alimenty, uczestniczenie w wychowaniu) oraz dla nowej wybranki w
                                  sposób szczególny: ma umieć ogarnąć byłą i przyszłą rodzinę. Sposób,
                                  w jaki facet rozstaje się z żoną jest początkiem życia z nową
                                  kobietą. Nazwanie żony suką rodzi podejrzenie, że i nowa zostanie
                                  kiedyś suką.

                                  Mnie generalnie nie obchodzi ani Mich, ani jego żona, ani dzieci.
                                  Mogą sczeznąć i nie wywrze to mnie większego wrażenia, bo nawet o
                                  tym nie będę wiedział. Jednak gdy ktoś przychodzi na forum i
                                  przedstawia sprawę, która jest wewnętrznie sprzeczna, to mu o tym
                                  piszę.
                      • sbelatka Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 10:08
                        to.ja.kas napisała:

                        >> Jak juz sobie tak piszemy ad personam, to szkoda, ze nie zajmiesz
                        > się swoimi majtkami, bo obawiam się, że jakbyś raz pozwolił im spaść
                        > humor by Ci sie poprawił big_grin
                        >
                        Kas, prosze mnie nie rośmieszać bo mi sie makijaż rozplynie...


                        --
                        ..nie jednocz sie z tłumem przeciwko jednemu ...
                  • wiosenka.pl Re: Przecież to oczywiste... 25.01.10, 09:42
                    tricolour napisał:

                    > ... że Michszyb, który chce interesować się dziecmi jest dla wielu
                    > samotnie wychowujących matek kompensacją braku zainteresowania ojców
                    > ich własnych dzieci.

                    Tri, to ja się w schemat nie wpisujęsad Podziwiam Cię, że wałkujesz temat od
                    strony logicznej i też tych, którzy patrzą na aspekty psychologiczne. Bo ja nie
                    chcę nic rekompensować, choć mój ex nawet jak o 15 pracę skończy to nie ma czasu
                    (jak twierdzi) z dziećmi się zobaczyć w tygodniu, a na zajęcia dodatkowe
                    dowieźć, lekcjami się zainteresować - toż to tortura po pracywink A tak w ogóle
                    teoretycznie to jak najbardziej na kontaktach z dziećmi mu zależy ...
              • michszyb Re: Owszem - chce mi się. 25.01.10, 10:11
                A tak swoją drogą drogie urażone EGO TRI, czy ty masz dzieci? i jak się nimi
                opiekujesz?

                Doczytaj dokładnie. weekend jest co drugi tydzień. Dwa dni to wtorek i środa. Po
                drodze jest czwartek i większość piątku.

                Nie mieszkam w domu kochanki. Wynajołem mieszkani i tak urządziłem pokój dla
                dzieci w którym zawsze się znimi bawie jak u mnie są. Jak zawołam "kolorowanki
                są w waszym pokoju!" to obydwaj wiedzą gdzie pobiec.

                Coś jeszcze talibie drog?

                A z tym rozbieraniem Pań to rozumiem zazdrość, ale myślę że przesadzasz.
                • to.ja.kas Mich 25.01.10, 10:15
                  tri zazdrosny? Nooo coooo Tyyyy big_grin

                  Tri jest tak szczęśliwy, spełniony, zajęty planowaniem swojej
                  świetlanej przyszłości, radosny i zaspokojony, że jego obecnośc na
                  forum to ino wynik jego empatii i chęci niesienia pomocy nam
                  nieszczęsliwym i niewyzytym.

                  Mich, po co Ty się chłopie tłunmaczysz? Że Ci się chce to ja się
                  Tobie dziwię big_grin
                • tricolour Mam córkę - dorosłą. 25.01.10, 10:24
                  Ma już 20 lat więc raczej na narty z nią jeżdżę niż opiekuję.
                  Moje ego ma się dobrze głównie ze względu na uporządkowaną
                  przestrzeń wokół siebie wedle mojego pomysłu.
                  Nie zazdroszę rozebranych Pań nikomu ze względu na moją młodą żonę.

                  Wracając do meritum: czytając bardzo dokładnie nie mogłem wyczytać,
                  że chodzi o wtorek i środę, bo o nich nie pisałeś, a to ważna
                  informacja. Zrób grafik i zobacz, że dzieci kończąc wizytę u Ciebie
                  w niedzielę wieczorem, na poniedziałek wracają do matki, a potem
                  wtorek i środa znów u Ciebie. Ja w tym sensu nie widzę i - moim
                  zdaniem - zrobiłeś mocno konfrontacynjy, bo kolizyjny grafik.
                  • kicia031 a tak przy okazji 25.01.10, 10:34
                    Moje ego ma się dobrze głównie ze względu na uporządkowaną
                    > przestrzeń wokół siebie wedle mojego pomysłu.

                    Wiesz tri, ze masz bardzo rozwinieta potrzebe kontroli, stad tez
                    tataki na tych, ktorzy kwestionuja zastane normy...

                    --
                    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
                    qrwa spróbuj".
                    by tris
                    Wiedzmowo
                      • to.ja.kas Re: Oczywiście, mam potrzebę kontroli.... 25.01.10, 10:45
                        tricolour napisał:
                        > Dla mnie to nie jest atak tylko klarowne wyrażenie opinii, które
                        >nie pozostawia pola do interpretacji. Może być odebrane jako atak -
                        > przyznaję.

                        Liiitościiiii, zlituj się błagam tri, bo juz zadyszki dostałam.
                        "klarowne wyrażenie opinii, które nie pozostawia pola do
                        interpretacji"
                        Buahahahahahahahaha przepraszam, skopiowałam i muszę te definicje
                        faktu i klarownego wyrażania opinii które NIE POZOSTAWIAJĄ pola do
                        interpretacji pokazać kilku smutasom. W poniedziałek im się przyda.
                        I niech się wstydzą leniuchy ze ze swoimi tytułami doktorskimi na
                        takie teorie nie wpadli!!!!!

                        Chapeau bas Mr Tri big_grin


                        --
                        "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                        -Tak, skończył się rozwodem"
                        sygnaturka wykradziona smile
                        www.pajacyk.pl
    • aiwlysji Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 10:45
      czytam i rowniez sie dziwie. facet odchodzi od zony dla kochanki, jest dwojka dzieci i to malych, wiec byl czas na "robienie" dzieci i czas na rozgladanie sie za kochanka.
      i tutaj ja chyba snie, bo wiekszosc pan uwaza, ze "zlosc" zony jest nie uzasadniona!!!
      kochane kobietki ile z was pragnie by wasze male dziecie nabylo jak najszybciej macoche?
      moze ze mna jest cos nietak....ale ja bym nie chciala. facet chce odejsc, to niech odchodzi ale: to ja wynosilam, to ja urodzilam, to ja wykarmilam etc. i teraz jakas kobieta ma byc macocha bo mezowi odechialo sie bawic w malzenstwo???????
      mam nadzieje, ze sad go oswieci.
      kobieta nie jest inkubatorem!
      • michszyb Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 11:10
        A facet nie jest dawcą nasienia.

        A co do macochy, to wytłumaczę ci tak jak dzieciom tłumaczyłem po pogadankach z
        mamą i babcią:

        Mamusia cię kocha i nie ma żadnej macochy. Macocha jest wtedy gdy mamusia umiera
        a tatuś ma nową żonę. A wasza mamusia ma się dobrze jest zdrowa i nie umiera i
        bardzo was kocha.
        • aiwlysji Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 11:22
          twoja jeszcze zona utracila malzenstwo, utracila poczucie bezpieczenstwa, byc moze za chwile utraci miejsce zycia i jeszcze ma przymknac oko na to, ze jej malutkie dzieci beda "indoktrynowane" przez nowa pania jej wciaz nie ex meza. to wszystko ma byc norma???

          cokolwiek powiesz ma prawo ci nie wierzyc, nie jestes wiarygodny!
          wiem, wiem...ty wszystko robisz z milosci do dzieci i tylko dla nich.
      • lampka_witoszowska Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 11:38
        spokojnie, tu już tylko zastęp tych lepsiejszych dziewczynek sobie
        kadzi smile
        do Michszyba w kilkunastu innych jego wątkach nic nie dotarło, więc
        sobie ludzie odpuścili

        i tak sukces, że już nie odbiera matce dzieci, co planował na
        wstępie swojej przygody z rozwodem

        --
        Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
          • mamaadama4 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:08
            Nie wiem, czy to w tym czy w drugim wątku michszyb napisał, że
            wynajął mieszkanie i ma tam pokój dla dzieci. To już coś. Tym
            bardziej nie rozumiem, że w tak drobnej w końcu sprawie, jak żądanie
            żony aby dzieci nie miały kontaktu z jego nową panią nie jest w
            stanie ustapić. Chłopie, złóż pozew o ustalenie kontaktów, wykaż
            dobrą wolę i bądź w te dni sam z dziećmi i wtedy na pewno ruszy do
            przodu. Bo tak to błędne koło. Naprawdę nie rozumiem oslego uporu w
            sprawie uczestniczenia tej pani - już i natychmiast - w życiu twoich
            dzieci. Twoja zona uzywa dzieci w walce z tobą, bo emocje (co
            zrozumiałe) buzują w niej. Ty też masz na sztandarze "dobro dzieci"
            a tak naprawdę chcesz zacząć zabawę pod tytułem "nowa rodzina".
            --
            "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
            mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
            Tatuś Muminka
      • lima Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:13
        słuszne spostrzeżenie smile Takie czasy, że ludzie się traktują jak dawcę plemników
        lub inkubatory. Zapłodnione, urodzone, odchowałaś- to ja dziecko biorę a ty
        spadaj bo mam już plany na życie z kim innym.

        Michszyb uczestniczył w zapłodnieniu, gdy żona była w ciąży z młodszym to on
        siedział z kochanką i "intensywnie pracował", gdy żona wychowywała dzieci i
        czekała aż porządny mąż wróci z pracy -on z kochanką w objęciach planował sobie
        nowe życie, gdy sprawa się sypnęła i żona się dowiedziała o zdradach to
        "troskliwy ojciec" zaczął intensywnie się nagle dziećmi zajmować, to się
        wprowadzał do kochanki to z powrotem do żony, w trakcie wreszcie wykalkulował,
        że najlepiej by było gdyby żona poszła sobie gdziekolwiek z domu, a on z
        dziećmi, które ta żona urodziła i z wspaniałą kochanką założą sobie nową piękną
        rodzinę i nawet żonie pozwolą te dzieci widywać kiedy będzie chciała. Ma chłopak
        gest. Dlatego szybko teraz zmienił pracę by zdobyć argument sądowy, że "ma dużo
        czasu dla dzieci a żona nie ma"(bo musiała wrócić do pracy, gdyż małżonek plany
        życiowe i finanse skierował na inną kobietę), dlatego kompletnie nie licząc
        się z dziećmi(a tym bardziej z żoną) od razu poznał je z kochanką, dlatego ze
        łzami wzruszenia opowiadał tu ,że dzieci już mówią "mama" do jego nowej
        ukochanej... itd, itp.
        Potraktował żoną jak zużyty sprzęt i jeszcze zaczął wymagać by się
        podporządkowała jego zachciankom z oburzeniem opowiadając tu, że ona nie chce...
        W obliczu jego beznadziejnych zachowań, kłamstw, zdrad, kombinacji,
        niedotrzymywania ustaleń np w stosunku do godzin odbioru dzieci by "pokazać
        wreszcie żonie kto rządzi", chojrakowania i agresji w stosunku do zony, gdy
        cokolwiek szło nie po jego myśli - to cud, że kobieta się jako-tako spokojnie
        zachowuje i stara się jakąś stabilizację dzieciom zapewnić.
        Michszyb już wie, że sąd to jedyna droga stabilizacji, bo nawet z kochanką za
        plecami jest na żoną "za cienki", czyli po kilku miesiacach dotarło do niego to
        co mu tutaj mówiono od początku -żeby w przypadku braku porozumienia nie
        kontynuować kłótni tylko ustalic jasno zasady w sądzie. Czas był mu potrzebny
        by sobie "teraz" ugrać jak najwięcej czasu dla dzieci zakładając, że jest tak
        wspaniałym ojcem, że mu się te dzieci należą bezspornie - choć już wspomina, że
        tylko do wakacji będzie dysponował luźnym czasem bo nie musi chodzić do pracy.
        co dalej będzie- nie interesuje go za bardzo... czy da dzieci w prezencie
        kochance do opieki? a ona chętnie zrezygnuje z posiadania swoich dzieci by się
        zająć jego? czy zatrudni obcą opiekunką byle tylko dzieci nie były z matką lub
        babcią? Obawiam się, że za kilka miesięcy po rozwodzie dzieci zaczną mu
        przeszkadzać, albo kochanka tupnie nogą, albo jemu się skończy faza wylewu
        ojcowskich uczuć gdy już "żonie pokaże" albo trzeba będzie do roboty co dzień
        iść i jeszcze problemami dzieci się zajmować...
        Ja się martwię o te biedne dzieci, bo żona michszyba sobie poradzi, wygląda na
        silną kobietę która nie da sobie w kaszę dmuchać, michszyb robi sobie burdel w
        życiu na własne życzenie więc będzie tego sam spijał smaki i też zawsze się
        znajdzie jakaś kolejna młoda naiwna co go "pocieszy", wszak obrazek ojca
        opiekującego się dziećmi to ciagle powód do zachwytu u pań, a matka z dziećmi to
        codzienność-takie oczywiste. Gdzieś w innym wątku stereotypowo matka, która
        zostawiła dziecko do opieki ojcu- przyzwoitemu spokojnemu człowiekowi, a sama
        odeszła do kochanka, została przez większość nazwana złą matką.. bo ciągle różna
        jest ocena tego samego działania w wykonaniu męskim i damskim.
        Ja bym chciała, żeby ojcowie którzy walczą przed i w trakcie sprawy rozwodowej z
        zonami o otrzymanie dużego wymiaru czasu dla dzieci - realizowali
        odpowiedzialnie ten wymiar zaangażowania w sprawy dzieci także PO rozwodzie.
        Znam co najmniej kilku ojców którzy walczyli o dzieci tylko do rozwodu,
        deklarowali miłość, nawet chęć przejęcia całkowitej opieki. A kilka miesięcy po
        rozwodzie stopniowo zapominali o dzieciach o alimentach nawet o telefonie do
        dziecka na urodziny. Bo mniej chodziło o dzieci a więcej o walkę z żoną i
        pokazanie kto tu rządzi. Za to pod publikę np na naszej-klasie wklejali zdjęcia
        "swoich wspaniałych dzieci"..w ktorych wychowaniu od dawna udziału nie biorą..
        Ja trzymam kciuki za spokój i stabilizację dla dzieci, kto jest w stanie im ją
        zapewnić ten jest godny opiekę sprawować, jeśli oboje rodzice zmądrzeją i
        potrafią ->to tylko się cieszyć. Bo dobro dzieci to nie "robienie sobie dobrze
        obecnością dzieci przy mnie" , ale często rezygnacja z swoich przyjemnosci dla
        potrzeb wychowania tych dzieci.
        • zmeczona100 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 18:52
          Lima, nic dodać, nic ująć.

          Rozpisał tak te swoje dni, że od razu widać, iż chodzi mu o opiekę
          naprzemienną. Nie nazwie tego po imieniu, bo dziecko za małe, więc
          kluczy i kombinuje.
          Mam nadzieję, że sąd dopatrzy się, gdzie Michał był, kiedy dzieci
          rosły, wychodziły z niemowlęctwa i jak teraz, nagle obudził się w nim
          ojciec.

          --
          "Żona, która wymaga czegokolwiek poza sporadyczną obecnością
          misia,jest z definicji wredna" (by triss_merigold6)
          • z_mazur Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 19:02
            > i jak teraz, nagle obudził się w nim ojciec.

            Nawet jeśli tak jest, chociaż jak dla mnie to z postów Michszyba nie wynika, to rzeczywiście dramat, bo ojciec jednak chce być ojcem. No tak, to najgorsza rzecz, która mogła te dzieci spotkać.

            Po raz kolejny w tej całej dyskusji opadły mi ręce.

            --
            Kobieta nie wie czego chce,
            ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
    • eutherpe Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:10
      I proponuję zakończyć jałową dyskusję, która do niczego nie zmierza.Utwierdziła
      jedynie Micha o słuszności jego działań i pomysłów. A Ty Panie biegnij do sądu,
      dowal żonie, zabieraj dzieci i stwórz w ich umysłach wzorzec wspaniałego związku
      jaki tworzysz z kochanicą.
      • mamaadama4 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:23
        eutherpe napisała:

        > I proponuję zakończyć jałową dyskusję, która do niczego nie
        zmierza.Utwierdziła
        > jedynie Micha o słuszności jego działań i pomysłów. A Ty Panie
        biegnij do sądu,
        > dowal żonie, zabieraj dzieci i stwórz w ich umysłach wzorzec
        wspaniałego związk
        > u
        > jaki tworzysz z kochanicą.
        eutherpe, dyskusja jest jałowa, bo jest tak naprawdę o niczym -
        czyli o kolejnych pomysłach michszyba. Ok, ma następny, zakres
        własnej opieki nad dziećmi. Jest jaki jest, ale jest. Możemy, biorąc
        pod uwagę własne doświadczenia pisać epistoły. Dawać dobre rady,
        walić go po głowie. Ale chyba w tym wypadku najlepiej będzie jak sąd
        to rozstrzygnie. Pozew o rozwód, ustalenie kontaktów i alimenty
        powinien być już dawno złożony.

        --
        "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
        mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
        Tatuś Muminka
        • eutherpe Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:30
          Ja nie wiem czy Jego "kręci" pisanie 500 razy o tym samym, czy też może Pan
          pragnie dowartościowania a i owszem zdobył je tutaj.Typ narcystyczny.Michszyb,
          czas zakończyć i udać się do sądu.Zabierz Panią swoją do sądu, niech trzyma
          mocno łapki za Twoje mentorstwo i walczcie o szczęście dzieci.O TWOJE PRAWO!amen,
          • mamaadama4 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:39
            Pewnie kręci. Sama przeszłam przez okres genialnych pomysłów, tylko
            zamiast pisania na forum, rozważałam je w głowie w czasie bezsennych
            nocy. W jego przypadku irytujące jest to, że wyskakuje co jakiś czas
            z kolejnym pomysłem, opisuje kolejne jazdy i dalej kręcą się w
            kółko. Bo tak naprawdę to on chyba sam nie wie czego chce, poza tym,
            że ma wizje. A tu nie chodzi o wizje, tylko o codzienne życie. I
            wymyslanie wariantów rozbieranych na tym forum na czynniki pierwsze
            życia mu nie ułoży. W swej naiwnej wierze w człowieka mam tylko
            nadzieję, że za jakiś czas wpadnie na to forum i opowie jak, pomimo
            wrzenia w pierwszym okresie, udało mu się to wszystko ułożyć. Że nie
            stanie się kolejnym frustratem, który będzie tupał nogami krzycząc,
            że on tak dobrze chciał, tylko świat był niedobry. Ale do tego
            trzeba konsekwentie dążyć mając jasny cel, a nie wizję.
            --
            "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
            mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
            Tatuś Muminka
            • lima Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:48
              Mnie się też wydaje, że Michszyb cały czas nie bardzo wie czego chce. Coś mu
              zaswita w głowie więc leci i robi nie myśląc o konsekwencjach, za chwilę mu faza
              minie i wraca do starego. I ciągle źle i ciągle ustawia się w pozycji ofiary.
              Nawet mając zdradę, kochankę i rozbicie rodziny na koncie uważa się za ofiarę
              złej żony.
              I jego zona zna go z tej strony az za dobrze i możliwe, że usiłuje dzieci przed
              takim nieodpowiedzialnym zachowaniem zabezpieczyć.
              Ale w sumie to ich problem i mnie coraz mniej chce się przelewać z pustego w
              próżne w ich temacie smile
              • mamaadama4 Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 13:00
                michszyb napisał:

                > Ale co jest złego w posiadaniu wizji. A co do konkretów to pozew,
                z podziałem
                > obowiązków rodzicielskich wyszedł właśnie do sądu.
                Bo wizje to się snuje sącząc napój podczas bujania na hamakusmile I
                sama wizja cieszy bez konieczności jej realizacji. A cel to
                rzeczywistość do której się dąży mając plan.
                No i chwała ci za to, że pozew złożony. Teraz tylko staraj się nie
                podgrzewać atmosfery. Twojej żonie, gdyby tu zawitała poradziłabym
                dokładnie to samo.

                --
                "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
                mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
                Tatuś Muminka
        • lima Re: potrzeby- zachcianki - ojca (by kicia031) 25.01.10, 12:33
          > Ale chyba w tym wypadku najlepiej będzie jak sąd
          > to rozstrzygnie. Pozew o rozwód, ustalenie kontaktów i alimenty
          > powinien być już dawno złożony.

          dawno złożony- poległ by z kretesem każdy jego "genialny" pomysł tak jak
          wszystkie wcześniejsze poległy na forum -i by wyszedł w sądzie na idiotę.
          prosta sprawa. osoba winna nie pcha się do sadu póki argumentów "kontrwiny" nie
          zgromadzi. babcia wyszarpuje ojcu dzieci na polecenie żony? to dobry argument. A
          dzieci? e tam, małe to se zapomną.
    • z_mazur Nadal nie rozumiem ataków niektórych Pań 25.01.10, 12:38
      I nie rozumiem tego doszukiwania się w postach michszyba czegoś
      czego on tam wcale nie zapisał.

      Facet ma dwoje małych dzieci i nawiązanie dobrych relacji z takimi
      dziećmi wymaga sporo zaangażowania. Nie da się tego zrobić
      zabierając je raz w tygodniu na 2 godzinny spacer.

      Gdzie panie doszukały się chęci zrobienia przez Michszyba dzieciom
      nowej rodziny?

      Skoro Michszyb ma nowe życie którego częścią jest nowa kobieta, to
      chcąc rzeczywiście opiekować się dziećmi i nawiązywać z nimi dobre
      relacje, siłą rzeczy ta kobieta pojawi się w ich życiu.

      A większość tekstów o zastępowaniu mamy, to chyba projekcje jakichś
      lęków piszących tu pań, bo z postów Michszyba nic takiego nie wynika.

      Moja była żona miała romans i po mojej wyprowadzce zamieszkała z
      kochankiem w parę miesiecy po naszym rozstaniu, a już wcześniej
      zdarzało jej się aktywnie spędzać z nim czas w trójkę z moją córką.
      Rozwiedliśmy się dopiero ponad pół roku później. Jakoś nikomu się z
      tego powodu krzywda nie stała.

      --
      Kobieta nie wie czego chce,
      ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
      • zuza145 Re: Nadal nie rozumiem ataków niektórych Pań 25.01.10, 12:44
        Mazur- a napisz-

        Zaakceptowałeś obecnośc tego nexa w zyciu twojego potomstwa tak
        płynnie?
        Jeśli tak- to ty święty facet/ człowiek jesteś.

        Może nie miałeś wyboru i szansy dogadania się z ex- że sobie nie
        winszujesz kochanka w zyciu dzieci?
        tu ja jestem święta- bo się dogadalismy odnosnie kochanki- która nią
        juz nie jest chyba.
        • to.ja.kas Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 12:50
          A miał wyjście? Mógł zreć się z żoną, żona z nim i tylko ze szkodą
          dla dziecka. Jak się ambicje własne odłoży na bok, a skupi się
          człowiek NA WŁASNEJ I TYLKO WŁASNEJ relacji z dzieckiem to tak się
          ma.

          Ja ciagle mam wrażenie, ze Panie nie potrafia odróznic dwóch ról -
          roli zony (której juz nie piastują) oraz roli matki. To co dobre
          jest dla zony NIE ZAWSZE musi dobre być dla matki, a juz napewno nie
          musi być najlepsze dla jej dzieci.
          --
          "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
          -Tak, skończył się rozwodem"
          sygnaturka wykradziona smile
          www.pajacyk.pl
          • z_mazur Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 12:57
            No właśnie o to mi chodzi, o umiejętność wzniesienia się ponad
            własne schizy.

            Panie zamiast doradzać w tym kierunku, kwitują "odpuść,
            narozrabiałeś, to teraz masz", tylko czy odpuszczenie na pewno jest
            najlepsze dla dzieci.

            Za pół roku pojawi się tu na forum była żona michszyba, narzekając
            że jej były mąż zniknął z życia dzieci i jeszcze z alimentami się
            spóźnia.

            Matka najczęściej jest silnie związana z małym dzieckiem, ojciec
            żeby nawiązać taką relację musi włożyć w to sporo wysiłku, nie wiem
            na ile jeszcze Michszybowi starczy tej energii.

            --
            Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
            • to.ja.kas Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:01
              Nie starczy to za chwilę pojawi się jakaś biedna mamusia która
              napisze "mój chłop bywa u dzieci raz na parę tygodni, co najwyzej
              zabiera je do kina i daje prezenty, czuje ze on je kupuje, a na
              mojej głowie cała codziennosc. Czy to sprawiedliwe?!?!"
              I panie podniosą wtedy lament i napiszą "oczywiscie, ze to
              niesprawiedliwe, ale chłopy takie som, ze on to tylko rozrywki a my
              musimy martwic sie o lekarza, szkołe i zwolnienia jak dziecko
              zachowuje"

              I wspólnie poklepią się po pleckach, solidarnie ponarzekają mająć
              poczucie dobrze spełnionego obowiązku big_grin
              --
              "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
              -Tak, skończył się rozwodem"
              sygnaturka wykradziona smile
              www.pajacyk.pl
            • mamaadama4 Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:04
              z-mazur, jak wrze, to ktoś musi odpuścić. Pisze on, więc to jemu się
              mówi. Nikt mu nie każe pani wyrzucać z życia, ale choćby na jakiś
              czas odsunąć ją z kontaktów z dziećmi. Lepiej żeby dalej walczyli?
              Po co? Dla zasady?
              --
              "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
              mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
              Tatuś Muminka
            • lima Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:07
              > Za pół roku pojawi się tu na forum była żona michszyba, narzekając
              > że jej były mąż zniknął z życia dzieci i jeszcze z alimentami się
              > spóźnia.


              Też przewidują że tak może być, z prostej przyczyny:
              Michszyb ma ogromny przypływ ojcowskich uczuć NA OKOLICZNOŚC ROZWODU.
              Wcześniej zostawił dzieci zonie a sam siedział w pracy i u kochanki w domu
              bywając gościem.
              Dostanie rozwód= to mu faza ojcowania minie. I wtedy powie "ciągle ex żona mi
              robi trudności to nie będę płacił alimentów tej...suce!".

              Tak jak pisała bodajże Kicia, ten kto chce być ojcem i ma szczere uczucia, jest
              nim pomimo przeszkód. Kto tylko chojrakuje "na okoliczność", to po rozwodzie
              pierwszy z brzegu powód wykorzysta do wytłumaczenia olania dzieci i zrzucenia
              winy za to na drugiego rodzica. Więc z łaski swojej zMazur nie usprawiedliwiaj
              go już teraz.
              • to.ja.kas Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:11
                Lima podaj mi prosze numery na najblizsze losowanie lotto. Dobrze
                mieć znajomą wróżke big_grin
                --
                "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                -Tak, skończył się rozwodem"
                sygnaturka wykradziona smile
                www.pajacyk.pl
              • z_mazur Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:12
                Ale Michszyb nie szarpie sie w sądzie dla dobrego wrażenia.

                Z tego co pisze działa. Chce zabierać dzieci, korzystać z tego, że
                ma pełnię praw ojcowskich.

                Nie chciał iść na początku do sądu, bo się bał uzyskania mniejszej
                ilości przyznanego czasu niż mógłby poświęcić w rzeczywistości, czym
                dałby żonie dopiero atuty do ręki.

                O tym jak kształtował swoje relacje z dziećmi wiemy niewiele.

                > Też przewidują że tak może być, z prostej przyczyny:
                > Michszyb ma ogromny przypływ ojcowskich uczuć NA OKOLICZNOŚC
                ROZWODU.
                > Wcześniej zostawił dzieci zonie a sam siedział w pracy i u
                kochanki w domu
                > bywając gościem.

                To Twoja projekcja. Mogłoby równie dobrze tak, że każdą wolną od
                kochanki chwilę spędzał z dziećmi i nadal chce to robić, co żona w
                tej chwili mu skutecznie utrudnia.


                --
                Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
              • michszyb Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:15
                Najfajniesze jest to że pisząc to jako osoba tak dbająca o dobro dzieci byłabyś
                szczęśliwa gdyby tak faktycznie się skończyło.

                Ach ci obrońcy moralności.

                No cóż o znająca przyszłość. Na złość tobie będę sie zajmował dziećmi też po
                rozwodzie.

                Kanał, no nie? Cham i prostak ze mnie że upaść nie umiem i na kolanach się
                ciągle odgrażam.
                • lima Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:27
                  michszyb napisał:



                  > Na złość tobie będę sie zajmował dziećmi też po
                  > rozwodzie.


                  Wzruszające. To zgłoszę się za 10 lat do ciebie, abyś mi dzieci przedstawił i
                  im wtedy powiem, że tatusia dlatego jeszcze macie że mu na ambicję wjechałam na
                  internetowym forum. Zgoda? Czy 10 lat to za długo na taką małą mnie i muszę cię
                  jeszcze kilka razy porządnie wkurzyć żebyś tyle wytrwał a nie pobiegł za kolejną
                  wizja gwiazdki z nieba?

                  Teraz zajmujesz się intensywnie dziećmi "na złość" żonie, potem "na złość"
                  mnie... Ciekawa jestem kiedy dorośniesz do tego, żeby zajmowac się nimi tak
                  normalnie systematycznie nie "na złośc" komukolwiek.

                  Poleżą, popatrzę. Bo nie wątpię, że z każdą "na złość" sprawą tu się pojawisz wink
                  • mamaadama4 Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:33
                    lima, no chłop o tym opiekowaniu się na złośc tobie to przecież na
                    poważnie nie napisał. (czy trzeba naprawdę takie oczywiste rzeczy
                    tłumaczyć)
                    --
                    "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
                    mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
                    Tatuś Muminka
                • lima Acha - i jeszcze tutaj Mich 25.01.10, 13:45
                  michszyb napisał:

                  > Najfajniesze jest to że pisząc to jako osoba tak dbająca o dobro dzieci byłabyś
                  > szczęśliwa gdyby tak faktycznie się skończyło.


                  Dlaczego tak uważasz?
                  Czy o żonie też masz takie zdanie,
                  i w taki sposób interpretujesz wszystko co ona do ciebie mówi.
                  Bo to może być istotna sprawa w waszym braku porozumienia.

            • sonia_30 Re: Napiszę jak ja to widzę 25.01.10, 13:16
              Ale jaka jest Twoja rada dla Michszyba.. hmmm? Bo ponad własne
              schizy to żona powinna się wznieść, ale jak widać nie potrafi.. mam
              nadzieję że jeszcze nie potrafi... a Pan Michszyb machaniem szabelką
              tylko ten proces opóźnia.
              --
              Pierwsze małżeństwo, to zwycięstwo wyobraźni nad rozumem, drugie to
              zwycięstwo nadziei nad doświadczeniem.
      • to.ja.kas Re: Nadal nie rozumiem ataków niektórych Pań. 25.01.10, 12:45
        Ja tez mam wrażenie, że czytam co innego niz Panie tu piszące.

        Mało tego ja mam wrażenie że Panie czytają co innego niż ja piszę.
        Ty się Mazur przypatrz i napisz mi GDZIE ja stanęłam po stronie
        Michszyba naprzeciw Jego zonie?
        Bo nie mogę się dopatrzeć W KTÓRYM MIEJSCU konkretnie wypowiadałam
        się o relacjach małzeńskich w zyciu Michszyba.
        Relacje małżeńskie Michszyba mnie na tyle nie obchodzą, że nawet nie
        chce i się wgłebiac w cała tą sytuację jaką ma. Ja wychodzę z
        założenia, że jak ludzie się rozstają to nie ma co deliberować o tym
        przez rok.
        Trzeba poukładać to co zostało. A została relacja Michszyba z
        dziećmi i jego żony z dziećmi i ich poworzumienia na tej
        płaszczyźnie.
        A kto komu co zrobił, dlaczego, po co, kiedy, czy wcześniej, czy
        pozniej, czy za wczasu czy nie wten czas itd itp NIE MA DLA MNIE
        znaczenia.


        A i Michszyb za radą pań rozumiem złozył plan opieki i idzie z żoną
        na mediacje. Z tego co czytam panie tu gromko go do tego namawiały.
        Wiec chłopak wział się w garsc i reguluje te kontakty oficjalnie. I
        co tak też zle? A może po prostu jakby nie zrobił jest zle?...A nie
        skąd, panie są ponad to big_grin
        --
        "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
        -Tak, skończył się rozwodem"
        sygnaturka wykradziona smile
        www.pajacyk.pl
            • z_mazur Re: Nadal nie rozumiem ataków niektórych Pań. 25.01.10, 13:03
              Nie no skąd, przecież nadal jest źle.

              Bo chłop się chce dziećmi zająć przez całe dwa dni, a nie jedno
              popołudnie.

              Toż to zgroza. Jeszcze dzieci o matce przez te dwa dni zapomną.
              Jakoś dziwne, że w innych przypadkach o ojcu nie powinny po całym
              tygodniu od popołudnia do popołudnia zapomnieć.


              --
              Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
          • michszyb Re: Nadal nie rozumiem ataków niektórych Pań. 25.01.10, 13:04
            Posłuchaj mnie Palancie.

            Mam pełnie praw rodzicielskich. Mam utrudniane kontakty z dziećmi. I tak chwała
            mi za to że chce się dogadać. Mógłbym zrobić tak jak robi to większość facetów,
            olać sprawę, albo wchodzić do domu z Policją. Ale ja szukam drogi jak się
            dogadać. Dla dobra dzieci.
            A co wg ciebie byloby dobre? Posypać głowę popiołem i stać się jeszcze większym
            pomiotłem niż byłem przed odejściem? Moją wielką motywacją gdy odchodziłem była
            chęć zaprzestania bycia negatywnym wzorcem męża-pomiotła-pantoflarza dla moich
            synów. I odejście było jedyną możliwością. A teraz walczę o to by stac się
            pozytywnym przykłądem. Ale żeby nim być to muszę być z dziećmi. Nie dam sie
            sprowadzić do roli weekendowej zabawki dla dzieci. I mam nadzieje że moja żona w
            końcu to zrozumie i zaakceptuje.
            • mamaadama4 Re: Nadal nie rozumiem ataków niektórych Pań. 25.01.10, 13:08
              michszyb napisał:

              > Posłuchaj mnie Palancie.
              >
              > Mam pełnie praw rodzicielskich. Mam utrudniane kontakty z dziećmi.
              I tak chwała
              > mi za to że chce się dogadać. Mógłbym zrobić tak jak robi to
              większość facetów,
              > olać sprawę, albo wchodzić do domu z Policją. Ale ja szukam drogi
              jak się
              > dogadać. Dla dobra dzieci.
              > A co wg ciebie byloby dobre? Posypać głowę popiołem i stać się
              jeszcze większy
              > m
              > pomiotłem niż byłem przed odejściem? Moją wielką motywacją gdy
              odchodziłem była
              > chęć zaprzestania bycia negatywnym wzorcem męża-pomiotła-
              pantoflarza dla moich
              > synów. I odejście było jedyną możliwością. A teraz walczę o to by
              stac się
              > pozytywnym przykłądem. Ale żeby nim być to muszę być z dziećmi.
              Nie dam sie
              > sprowadzić do roli weekendowej zabawki dla dzieci. I mam nadzieje
              że moja żona
              > w
              > końcu to zrozumie i zaakceptuje.

              Ja już głupieję, albo noc spędzona nad skięgowością odebrała mi
              wzrok. Michszyb ty tak do z-mazur?
              --
              "Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o
              mnie chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
              Tatuś Muminka
                  • zuza145 tu jest kilka wątków 25.01.10, 13:21
                    jeden to dobro dzieci- rozwijany skokowo- bez efektów.
                    drugi- to złe mamuski- co ograniczają
                    trzeci- to kwestia akceptacji kochanka/kochanki w zyciu dzieci przez
                    zdradzonego i zdradzoną
                    czwarty- to sposoby okazywania przez zdradzonych dezaprobaty dla
                    koncepcji odbywania spotkań rodzica w obecności kochanki/kochanka
                    piąty- sposoby komunikacji rodziców
                    szósty to powody- te jawne i ukryte dla któryxch ojcowie się
                    interesują dziecmi


                    itd- jeszcze kilka bym wymieniła.

                    Pytanie- o którym temacie dyskutujemy
                    • to.ja.kas Zuza piszę o tym 25.01.10, 13:24
                      i tylko o tym:
                      "W poprzednim wątku pisałem że deklaruję 50 godzin tyg które moge i
                      chcę
                      poświecić moim chłopaków.

                      Przestałem pisać w tym wątku bo górę wzięły osoby pokroju tri, czy
                      kici, które
                      ochoczo wzięły się do kamienowania i bezczeszczenia zwłok. Nie będę
                      się do tego odnosił, bo juz mi czytanie obelg na tym forum przestało
                      podnosić ciśnienie i8 tylko mi zal osób, które przygryzają swoje
                      zęby jadowe aż do krwi.
                      Jestem w trakcie składania pozwu. W pozwie odnoszę się oczywiście do
                      opieki nad dziećmi.
                      Występuję z wnioskiem o przyznanie mi opieki w wymiarze:
                      - 2 dni w tygodniu od 9.00 do 20.00 dnia następnego.
                      - co drugi weekend od piątku 17.00 do niedzieli 20.00
                      - wakacje - lipiec i sierpień po 2 tyg
                      - święta po połowie.

                      Uwzględniam tu pełna opiekę, z karmieniem, przedszkolem, kapaniem,
                      uczeniem,bawieniem się i wszystkim co potrzeba.

                      Na początku lutego udajemy się z żoną dodatkowo na mediacje."

                      Dla mnie proste, piszemy o tym czy ojciec ma prawo oczekiwac by byc
                      w takim wymiarze obecnym w zyciu swoich dzieci.


                      --
                      "-Czy kryzys małżeński okazał się dla związku błogosławieństwem?
                      -Tak, skończył się rozwodem"
                      sygnaturka wykradziona smile
                      www.pajacyk.pl