kobieta306
30.01.10, 14:48
Proszę w takim razie rozbierzcie moją sytuację na czynniki pierwsze

Nie utrudniam kontaktów, zachęcam do nich, nie mam nikogo, ex nie ma nikogo,
ex ma warunki by zabrać dzieci do siebie, mieszkamy w tym samym mieście, ex ma
samochód - czyli wszystkie warunki spełnione aby mógł mieć częsty kontakt z
dziećmi.
Dlaczego zatem, w tak małym stopniu (max 1 - 2 razy w miesiącu jedno
popołudnie) zależy mu na kontaktach z własnymi dziećmi? Oraz pytanie drugie -
co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Dzieci nauczyły się już tak bez niego żyć.
Jest to jest, nie ma go, też ok.
Ja natomiast staram się zrozumieć jak można mieć takie podejście do własnych
dzieci. Czym pozornie normalny, statystyczny mężczyzna może się kierować w tej
sytuacji, że odcina się stopniowo coraz bardziej od dzieci? Mam swoją teorię
ale proszę o opinie innych