mona.blue 08.02.10, 14:23 Jak daliscie sobie radę po rozwodzie z samodzielnością, odpowiedzialnością, samotnością. I z prozaicznym organizowaniem życia? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
wiosenka.pl Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 14:40 mona.blue napisała: > Jak daliscie sobie radę po rozwodzie z samodzielnością, odpowiedzialnością, > samotnością. Samotność - nie zawsze musi boleć, indywidualna sprawa. > I z prozaicznym organizowaniem życia? No tu już może być zdecydowanie trudniej. Zależy od wielu czynników, w tym przede wszystkim od wieku i ilości dzieci. Szczerze? NIE wiem, jak radzą sobie kobiety z małymi dziećmi bez wsparcia rodziny, przy średnich (nie mówiąc już o niskich) dochodach Odpowiedz Link
drambui Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 14:43 Jak sobie dałem rad po rozwodzie? Myślę, że nienajgorzej. Jestem mężczyzną, więc samodzielny i odpowiedzialny byłem zawsze, sądzę, że generalnie większość mężczyzn nie ma z tym problemu. Mam jakąś praktykę, organizowałem życie rodziny, organizowanie własnego życia przez człowieka samotnego jest dużo łatwiejsze. Na samotność najlepszy jest kontakt ze swoimi dziećmi i wnukami, a także kochanki. Jednak pomimo intensywnego życia towarzyskiego pozostają niektóre wieczory samotne, a te są dla człowieka, który już był w związku, trudne do zniesienia. Po dwóch latach od rozstania z byłą żoną i mocno nieustabilizowanego życia zbliżyłem się bardzo z jedną z moich przyjaciółek - kochanek i obecnie tworzymy całkiem stabilną, juz monogamiczną parę. Doszedłem do tego, że myślę o ślubie, ale przyznam się, że po ciężkim i długotrwałym procesie rozwodowym mam fobię matrymonialną... nie będzie to łatwa decyzja, choć moja ukochana partnerka uważa tę decyzje za oczywistą, a więc chyba... jest ona oczywista . Odpowiedz Link
pendzacy_krolik Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 19:47 no popatrz,a ja jestem kobieta i mam tak samo. drambui napisał: > Jak sobie dałem rad po rozwodzie? Myślę, że nienajgorzej. Jestem mężczyzną, więc> samodzielny i odpowiedzialny byłem zawsze, Odpowiedz Link
zuza145 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 19:53 oplułam ekran he he he. dobre- Jestem > mężczyzną, więc> samodzielny i odpowiedzialny byłem zawsze, Piękne to= masz " złote usta". Grunt to dobre samopoczucie. Odpowiedz Link
plujeczka Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 20:15 ja dałam sobie świetnie rade choc poczatki były trudne, nsjpierw zmaksymalizowałam wydatki, pozmieniałam zarowki i wróciłam do świeczek aby zaoszczedzic na pradzie. Kupowałam tańse kosmetyki, ubrania z ciuchbudy, kupowałam tansze proszki, pasty do zebów.Zrezygnowałam z wyjśc do kina i inych przxejemnosci,Powolitku pospłacałam długi exa, znalazłam inne dochody i powolutku finansowo stanełam na nogi.Samotnośc mi nie dokucza bo mam prace, kolezanki i kolegów oraz cudowna rodzinę.teraz jest OK, finanse w normie a nawet stać mnie czasmi na drobne szaleństwa.zapisałam sie na basen, spotykam sie z przyjaciółmi, dziecko ma swoje zycie bo jest dorosłe i choć mieszka ze mną to wiekszość czasu spedza poza domem.Wiec jak widziwsz nie jest tak źle, narazie o innym partnerzxe nie mysle bo i po co? jakoś odzwyczaiłam sie od prnia gaci facetowi i chyba nie mam zamiaru znów podstawiac talerz pod nos panu.Cenie sobie niezaleznośc i wolność i nie zamierzam tego zmieniać Odpowiedz Link
czarne_wino Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 20:37 jestes wielka. dokladnie mysle tak samo. juz planuje,z czego bede musiala zrezygnowac,zeby wystarczylo na zycie. a bedzie naprawde cienko. ale nie boje sie. i tak staralam sie w malzenstwie byc oszczedna,ale osotecznie cos mi sie nalezalo za to,ze meza notorycznie nie ma. nie chcialam jego pieniedzy,chcialam miec jego w domu,ale to byl jego wybor. wiec z tego stresu,w kolejne samotne weekedny lazilam po centrach i pocieszalam sie zakupami.kiedys mu wykrzyczalam,ze rzygam tymi centrami,ale on i tak nie zrozumial o co mi chodzi. nigdy nie moglismy sie dogadac. jak bede sama nie bedzie mnie stac juz na takie zakupy ,ale przynajmniej bede rozumiala,dlaczego jestem samotna. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 15.02.10, 12:09 plujeczka napisała: > Cenie sobie niezaleznośc i wolność i nie zamierzam tego zmieniać O tak bez uzasdnionej watpliwości jest to najcenniesze dla człowieka w życiu Pamiętam była jesień, jeszcze wtedy nikt o negocjacjach nie wspominał nawet, za sprawą zmiany religii, nagłego olśnienia, odczuwania dzikiej przyjemności z innych wartości postrzegania świata i ten nagły dziki pęd ku wielkiemu sukcesowi w zaślepieniu mamoną ku świetlanej przyszłości, żle się dziać zaczęło w mojej podstawowej komórce jaką rodzina. Pamietam jak dziś rozwiązania szukałem w sądzie, pamietam jak nawiązałem w rozmowie z kuratorem, który próbował pomóc, by jak najmniej odczuły skutki tego bałaganu dzieci. W sumie to już był początek końca istnienia formalnego związku, a wyszedłem z propozycją, że jestem gotów utracić trochę namacalnych wartości na rzecz poprawienia warunków życia dzieci i gotów jestem zając się ich wychowaniem i zabezpieczeniem podstawowych warunków codziennej egzystencji, jak i tym samym pomóc jeszcze wtedy żonie, by mogła wyciagnąć się z trudnej sytuacji finansowej, z kanału w który w zmanipulowany sposób dała się wciągnąć przystępując do ekonomicznych grup destrukcyjnych, otwarcie proponując, że sam osobiście zajmę się dziećmi, rezygnując ze swojego prywatnego zycia, tak mi się wtedy wydało być najlepszym wyjściem z tego marazmu, który się zakradł i na siłę gościł. 5 lat póżniej zrezygnowałem całkowicie z pracy. Minęło lat 10, powinienem być zadowolonym, jakoś co prawda z trudem ale dzieci rosną, mają co jeść, nawet śmiało mogę rzec zadowolone z życia i jak by nie patrzył, tak jak chciałem ze mną. A ja mam wrażenie jakbym zatrzymał się w czasie ... Niedługo minie rocznica rozwodu, pomyslę, podsumuję i tu jeszcze wrócę, a napiszę jak ja to widzę z perspektywy roku ... Odpowiedz Link
sauber1 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 15.02.10, 12:37 W sumie ( ) to powyższe pisząc, miałem na uwadze jak istotnym dla człowieka konsekwencja działań jest i jak to podnosi morale, które tylko cieszyć powinny, a z tym bywa róznie - prawda? Odpowiedz Link
plujeczka Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 20:16 oj miało byc "zminimalizowałam" wydatki-sorki to z pospiechu Odpowiedz Link
woman-in-blue Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 21:29 Po rozstaniu z eks mezem bylo bardzo ciezko. Odszedl ode mnie gdy bylam bez pracy. Pol roku wczesniej wrocilam z Anglii i staralam sie ponownie zaistniec na polskim rynku pracy...bezskutecznie. Bolal mnie fakt ze moj eks wielokrotnie w zwiazku z choroba alkoholowa byl bezrobotny i NIGDY nie zostawilam go na pastwe losu, tak jak on mnie... Rok po rozstaniu ponownie wrocilam do UK i mam zamiar juz tu pozostac na stale. Lubie ten kraj, lubie swoje zycie tutaj i z biegiem czasu czuje sie coraz lepiej. Nie bez znaczenia jest fakt, ze tutaj moge sie samodzielnie utrzymac i realizowac swoje marzenia... Zbliza sie rocznica rozwodu i ja czuje, ze to co mnie spotkalo bylo Dobre Odpowiedz Link
kalpa Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 22:19 Od rozstania minelo kilka m-cy. mam dwójke dzieci, zero pomocy rodziny, bo jej nie mam... jedyna pomoc to ex. Poradziałam sobie- kosztem wielu rzeczy,ale jednak. mam prace, którą lubie tylko znajomych mało. tak wyszło, że przenieslismy się w miejsce, gdzie nikogo nie znaliśmy, a nasze trudne dwa lata nie ułatwiły nowych znajomosci. teraz po prostu stanelam juz na nogi i.. miedzy innymi rozgladam się za nowymi znajomosciami. łatwo nie jest, ale spokojniej i mimo wszystko stabilniej. Odpowiedz Link
parrapet Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 16.02.10, 16:08 Co to znaczy że to co się spotkało było Dobre ? Rozumiem, że rozwód spowodował jakieś zmiany u Ciebie. Możesz napisać co się zmieniło ? Odpowiedz Link
phoebe_buffay Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 22:53 Jestem kobietą więc z samodzielnością i odpowiedzialnością bez problemu. Z samotnością tak sobie, czasem dobrze, czasem gorzej ale w małżeństwie też z tym nie było najlepiej. Proza życia to był dla mnie poważny problem, sprawami codziennymi w małżeństwie dzieliliśmy się równo. Pierwszy problem - samochód, mechanik, przegląd, ubezpieczenie nawet płyn do spryskiwacza - opanowany w całości. Zakupy do dziś problemy ale pracuję nad różnymi systemami. Prądu się boję strasznie i to się chyba nie zmieni. Dziś z dzieckiem próbowałam naprawić spłuczkę, bo przecież nie może być to takie trudne (chyba jednak jest). Z sukcesów przeprowadzona duża sprawa budowlana z powodzeniem. Organizowanie życia na początku było bardzo trudne, bo byłam w kiepskiej kondycji ale było też wybawieniem od rozpaczy, czarnych myśli i marazmu. Odpowiedz Link
cold.wind.blows Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 08.02.10, 23:06 Samodzielny to ja dość wcześnie się stałem. Z odpowiedzilnością, jak patrzę z perpektywy, to różnie u mnie bywało, chociaż zawsze uważałem się za odpowiedzialnego, to bywało to błędne przekonanie. Samotność na moim etapie jest ok, polubiłem ją, czasem się zaczynam bać, że za bardzo, bo odludek zrobił się ze mnie straszny. Planować przestałem cokolwiek, tzn tylko sprawy dotyczące firmy, bo sam żyję z dnia na dzień. Najgorsze są weekendy, chyba mi wali, bo zaczynam kombinować i to w tajemnicy przed samym sobą, czy by nie pracować też w niedziele. Odpowiedz Link
scriptus Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 09.02.10, 00:48 Ja też tak mam. Moja samotność może nie wynika z wyboru, a z faktu, że opuściła mnie żona, i że mocno poraniony w tym rozstaniu nieprędko komuś zaufam. Jednak ma to swoje dobre strony. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem, zrobię w domu co do mnie należy, posprzątam, popiorę, poprasuję, słowem porobię wszystko to, co żonie zwykle zajmowało cały jej wolny czas, pomimo mojego współudziału, i mam mnóstwo wolnego czasu dla siebie i syna. Jak pomyślę, że do mojego spokojnego życia miałaby wejść następna kobieta i odebrać mi ten spokój, narobić zamieszania... to mi zaraz przechodzi poczucie osamotnienia. Odpowiedz Link
nie.ta Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 09.02.10, 09:46 ja jestem w trakcie rozwodu. Ale boję się cholernie. Jeszcze wczoraj byłam silna i wiedziałam, że nic mnie nie zagnie, Dzisaj obudziłam się z takim lękiem, że mała głowa. Planuje w najbliższych dniach wyprowadzke do wynajętego mieszkania. Opłaty będą mnie kosztować calutką wypłatę. Mam rodzinne z dodatkami na niepełnosprawne dziecko i z tego zamierzam żyć z 3 dzieci. Niewiem jak sobie poradzę. Potem dojdą jeszcze alimenty. Podobno spokoju nie przeliczy się na pieniądze ale czy ja się nie przeliczę. Czytam że prawie każdy musiał zacisnąć pasa na początku. ale boję się strasznie. Dzieci się cieszą, że będzie spokój i lepsze warunki ale ja dzisiaj umieram ze strachu. Może jutro będzie lepiej. Zawsze było ciężko więc skromnego życia się nie boję ale ... nie wiem co mnie dzisiaj tak opanowało Odpowiedz Link
sauber1 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 09.02.10, 12:31 scriptus napisał: > > Ja też tak mam. Moja samotność może nie wynika z wyboru, a z faktu, > że opuściła mnie żona, i że mocno poraniony w tym rozstaniu > nieprędko komuś zaufam. Jednak ma to swoje dobre strony. Sam sobie > sterem, żeglarzem, okrętem, zrobię w domu co do mnie należy, > posprzątam, popiorę, poprasuję, słowem porobię wszystko to, co żonie > zwykle zajmowało cały jej wolny czas, pomimo mojego współudziału, i > mam mnóstwo wolnego czasu dla siebie i syna. Jak pomyślę, że do > mojego spokojnego życia miałaby wejść następna kobieta i odebrać mi > ten spokój, narobić zamieszania... to mi zaraz przechodzi poczucie > osamotnienia. My jako nacja bardzośmy przywykli do biadolenia i malowania strasznego diabła Ja mam zupełnie inaczej, nawet nie myślę o byłej zonie. Mam ten luksus że podania sam osobiście rozpatruję i jestem szefem castigu. ptrzerażająca jest siła przyzwyczajenia, a że lubię wysportowane kobiety, to poniedziałki mam zarezrwowane dla wuefistki, we wtorek tez mam wesoło, że środa połową tygodnia to bawi wtedy kucharka, nie mam nic przeciwko porządkom w lodówce, a lubię kiedy pełniusia, w czwartek o bankowości sobie porozmawiamy, sobota syn najbardziej się cieszy z fachowej pomocy, choć z nauką nie ma żadnych problemów, a mówią, że pańskie oko koniu tuczy, to nie przeszkadzam. W niedzielę do kościoła lubię iść sobie odpocząć i tak duchowo się wzmocnić, jak ciepło. I tak mi mija tydzień za tygodniem, a chętne spragnione mojego przemiłego towarzystwa panie z niecierpliwością czekają na wypadające okienko I nie to bym tylko się chwalił, a co pomarzyć sobie nie wolno ? Odpowiedz Link
majaga19 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 15.02.10, 21:11 Jeszcze się nie rozwiodłam, ale mieszkam sama od lipca i weekendy też bolą. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 09.02.10, 12:08 mona.blue napisała: > Jak daliscie sobie radę po rozwodzie z samodzielnością, odpowiedzialnością, > samotnością. > I z prozaicznym organizowaniem życia? Przeżyć rozwój to jak wojnę zaliczyć, a wile zależy kto, jak i za jaka cenę zwyciężył? Najczęściej niepokonani ze sceny wiedzą kiedy zejść, życie nie jest różami usrane, czasem dłobiazg, a jak wiele w życiu znaczy - prawda? Odpowiedz Link
cathy_bum Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 09.02.10, 16:38 Odpowiem z perspektywy rozwódki z 3-letnim stażem, po rozstaniu jeszcze dłużej. Mam nadzieję, że ku pociesze Mam mnóstwo przyjaciół, na których mogę liczyć w najtrudniejszych nawet sprawach, czego nie raz dali mi dowody. Wiele z tych osób poznałam po rozstaniu z mężem, z innymi na nowo zacieśniłam rozluźnione kiedyś więzi. W związku z czym czasem wręcz marzę o chwili samotności Nie odczuwam też braku stałego partnera. Byłam w dwóch długich związkach po rozwodzie. Pierwszy byl porażką, ale też swoistą cenną lekcją. Drugi dał mi wiele dobrego, ale sama zrezygnowałam z ciągnięcia tego dalej. Poczułam, że ja już nie muszę być z kimś, kto nie potrafi odciąć w sobie dawnych spraw i za bardzo się miota. Życie w pojedynkę ma zresztą dla mnie tak wiele plusów, że do tej pory znajomi się dziwią, że na parę miesięcy przyjęłam faceta na mieszkanie Jednak nic na siłę. Na randki nie mam zbytnio czasu, ale też nie narzekam. Może kiedyś mnie najdzie chęć ustatkowania się Po rozstaniu początkowo finansowo nie było mi łatwo. Stopniowo stanęłam na nogi. Z czasem zaczęło mi się znacznie lepiej powodzić, co niestety wywołuje sceny zazdrości byłego męża. Lepsze zarobki plus rozsądne gospodarowanie budżetem sprawiają, że wreszcie mnie stać na wiele rzeczy, o których za małżeńskich czasów mogłam tylko pomarzyć. Podróżuję po świecie, bawię się, kupuję sobie książki i ciuchy w miarę potrzeb. W firmie zresztą moja pozycja znacznie się poprawiła, przestałam być poza głównym nurtem wydarzeń. W tych ostatnich latach sporo relacji pracowych bardzo się zacieśniło i parę osób z kolegów awansowało na przyjaciół Niedawno sprzedałam mieszkanie. Jestem w trakcie prowadzenia remontu generalnego nowej, znacznie większej siedziby. Kolejne nowe wyzwanie, które początkowo lekko mnie przerażało. Jednak zapewne już niedługo przeprowadzam się na nowe włości. Wreszcie będę mieć mieszkanie urządzone całkowicie wedle moich potrzeb i gustów. Córka (11 lat) po naszym rozstaniu rozkwitła, choć oczywiście nie obyło się bez łez i rozpaczy. Wreszcie w domu panuje cisza i spokój, co bardzo jej pasuje. Stopniowo się coraz bardziej włącza w codzienne obowiązki, więc całość się nieźle kręci. Z byłym mężem relacje mam dobre. Potrafimy się dogadać jak ludzie. Do przeszłości nie wracamy. Jasne, że nie od początku było tak różowo. Mimo, że zawsze byłam dośc samodzielna, a ex nie za wiele wnosił w rodzinne życie, początkowo przerażała mnie lekko perspektywa samotnego bytu z kilkulatką pod opieką. Jak widac przeżyłam Odpowiedz Link
amisamm Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 11.02.10, 10:31 Ja nie mam takiego rozwodowego stażu (to zupełnie świeża sprawa). Ale nie ukrywan fktu, że czuję się "skopana" przez życie. Ja wiem, że początki nie są łatwe, że potrzeba po prostu czasu. Cieszę się, że mam oparcie w rodzinie i znajomych. W codziennym życiu radzę sobie, ponieważ zawsze tak było. Mam 2 dzieci i praktycznie od początku mój ex pracował poza domem (wracał na weekendy), czyli wszystko było na mojej głowie!! Moje starsze dziecko zapytane, jak czuje się w nowej sytuacji powiedziało - "że teraz jest spokojniej, a tata obecnie pozwala jej na wszystko". Ciekawe spostrzeżenie dziecka w wieku szkolnym... Mam nadzieję, że w miarę upływu czasu będę lepiej radziła sobie z uczuciem straty czegoś, co być może mogło trwać..... a z drugiej strony z uczuciem wściekłości, że dałam się tak długo oszukiwać!! CATHY - tobie dziękuję za powiew optymizmu i proszę trzyjam za mnie kciuki!!! Odpowiedz Link
cathy_bum Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 11.02.10, 23:27 Niewielki wkład byłego męża w codzienne życie chyba znacznie ułatwia stanięcie na nogi. Mój też był weekendowym mężem i ojcem, więc przynajmniej ominęła mnie reorganizacja codziennego życia. Tak, potrzeba czasu. Na szczęście potem naprawdę można wszystko sobie poukładać i odzyskać radość życia. Trzymam kciuki, że i Tobie się uda. Złość, rozżalenie, czasem poczucie upokorzenia - nie da się tego uniknąć. Jednak rozhuśtane emocje wyciszają się. Dziś ex nawalił w pewnej ważnej dla dziecka sprawie. Mętnie i rozwlekle mi się tłumaczył przez telefon, a ja pomyślałam, że ja już nie muszę analizować, czy on kłamie, czy mówi prawdę. Spora ulga. Oczywiście nadal mnie wkurza, jeśli nawala wobec dziecka, ale dobrze, że tylko tyle. Odpowiedz Link
ania7718 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 11.02.10, 10:45 Ja też czuje się mocno skopana, mimo, że rozwód był we wrześniu to wciąż boli. Staram się prowadzić nowe życie, spotykam ze znajomymi, przyjaciółmi i jakoś leci.Najgorsze że mój ex tam gdzie obecnie mieszka zrobił ze mnie "złą kobietę" i ludzie mówią jaki to on dobry uczynny chłop i jego nowa kobieta ma "szczęście" że złapała takiego bez zobowiązań i z dobrą pracą.Oczywiście Ci co mnie znają, wiedzą jak było, zastanawiają się czy on aż tak się zmienił w co jakoś trudno uwierzyć.Ja mam nadzieję, że wkrótce zapomne i kiedyś może będę choć trochę szczęśliwa... Odpowiedz Link
pendzacy_krolik Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 11.02.10, 19:06 ojej,dla ciebie byl zly,dla innej dobry. mialas gest i odstapilas go innej,zeby sie tez pocieszyla. co cie obchodzi, co inni mowia? ludzie zawsze beda gadali. ja mam tez meza, ktory ma opinie dobrego ,uczynnego czlowieka, za to w domu nie moglam sie nigdy o nic go doprosic. ale kogo to obchodzi jaki on jest dla najblizszych? Odpowiedz Link
aga999929 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 12.02.10, 05:26 Rozwód miałam 8 stycznia ale mąż odszedł dwa lata temu. Już czuję się wypalona mimo że zawsze byłam silną zdecydowaną osobą. On miesiącami pracował poza domem więcpowinnam być jakoś wdrożona ale jednak. Dzięki temu, że mnie opuścił realizuję wiele swoich zainteresowań i marzeń ale to mi nie wypełnia pustki. Mam niepełnosprawne dzieci i nie mogę pracować. Trudno jest też z pieniążkami.Pomału przywykam do myśli, że będę sama już zawsze bo nie znajdę partnera dla siebie i dla dorastającego syna który jest głęboko intelektualnie upośledzony, ma napady agresji i zaburzenia zachowania. Jestem lubiana, towarzyska i otwarta zawsze uśmiechnięta ale zaczynam się wypalać bo brakuje mi wsparcia tej jedynej osoby, która by ze mną była. Odpowiedz Link
emgo1234 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 12.02.10, 23:59 no wlasnie problem twki w tym, ze chwilami cholernie brak " wsparcia tej jedynej osoby, która by ze mną była." Mozna sie zachlystywac ozdyskana wolnoscia, gdzie brak juz pretekstow do kłótni i popadac w euforyczne stany,ze swietnie sobie czlowiek radzi bez tej 2 osoby, a jednak gdzies tam bardzo gleboko,pod pokladami spraw codziennych kłuje ta ogromna pustka. Wiele osob moze sie ze mna nie zgodzic-wszak rózne sa ludzkie charaktery - jedni są silni i szybko stają na nogi, innym nie przeszkadza samotnosć i dobrze im w swoim wlasnym towarzystwie. Ja mam rozwód w najbliższej perspektywie czasowej, w tej chwili trzyma mnie adrenalina, ale juz czuje tą nadciągającą depresję i okropnie się boję,że sobie z nia nie poradzę.A przeciez musze codziennie wstac i isc do pracy zeby zarobic na utrzymanie 2 moich malych jeszcze dzieci,musze dla nich byc oparciem...Bardzo sie boje ze nie bede miala na to sily. Rodziny nie mam, w taki stanie psychicznym przez każdą znaną mi osobę jestem postrzegana jako upierdliwa i zrzędząca baba z problemami - zauwazylam ze ludzie zaczynaja sie ode mnie odsuwac. Jak sobie z tym poradzic?co sobie wmówic zeby wziąśc sie w garść? W to ze jeszcze kiedys uloze sobie zycie z jakim mezczyzna w ogóle nie wierze-widzialam jak powoli i w męczarniach "zdychała"milosc moja i męża..a tak bardzo sie kiedys kochalismy.Nie sądzilam ze takie uczucie moze zamienic sie w pełną jadu,wrogości i wstrętu relacje.Niestety oboje zapracowalismy na to zeby tak sie stalo. Odpowiedz Link
zawszexyz Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 13.02.10, 23:15 emgo1234 czytajac ciebie to jakbym o sobie czytala, wszystko identycznie, rozstalismy sie ale jeszcze mieszkamy ze soba, raz jesem silna i wydaje mi sie ze bedzie dobrze i dam rade , a za chwile ogarnia mnie przerazenie , myslalam ze juz nie bedzie bolalo po tym wszystkim co sie wydarylo miedzy nami ale boli jak cholera Odpowiedz Link
kasiapfk Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 12.02.10, 20:56 Od zawsze to ja w naszym związku byłam osoba zarządzajacą zyciem, bo mój eks, skądinąd sympatyczny człowiek, do prozy życia się zupełnie nie nadawał. Poza tym, mam blisko rodziców, siostrę, mnóstwo znajomych i kilku przyjaciół, którzy okazali się nieocenieni w trudnych dla mnie chwilach. Na początku zdarzało się kilka telefonów dziennie z pytaniem jak sobie radzę, czy nie potrzeba mi pomóc. A ja nie wahałam się prosić o pomoc. Odpowiedzialna byłam od zawsze -tu nie było trudności. Samotność: ten stan chyba mnie nie dotyczył z powodów jak wyżej. Zdarzały się oczywiście dłuższe i krótsze chwile smutku. Z tym, że ja od zawsze miałam też inne centra zainteresowań życiowych oprócz związku z eksem. I to mnie uratowało. A teraz? Teraz jest fajnie, dobrze, lepiej, najlepiej. Nie zmieniłabym niczego. k. Odpowiedz Link
gabbi2010 happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 12.02.10, 21:23 Pisalam na tym forum kilka lat temu, pomogło mi przetrwać, jak czasami podczytuję to widzę, że tworzy się z tego mechanizm. Po rozwodzie strach jak sobie poradzę i poranienie, później towarzystwo, zabawy , randki. Ten okres wspominam najlepiej, chociaż w pewnym momencie straciłam już wiarę,że poznam kogoś normalnego (wokół chłopcy na jedną noc, nieudacznicy życiowi, mieszkający z mamusią albo z nie płacący alimentów 'cwaniacy'), aż pewnego dnia spotkałam takiego o jakim marzyłam, czekamy teraz razem na dziecko i jest cudnie, pamiętajcie kiedyś wszystko skonczy się happy endem, trzeba tylko myśleć pozytywnie! Odpowiedz Link
gabbi2010 happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 12.02.10, 21:27 Pisalam na tym forum kilka lat temu, pomogło mi przetrwać, jak czasami podczytuję to widzę, że tworzy się z tego mechanizm. Po rozwodzie strach jak sobie poradzę i poranienie, później towarzystwo, zabawy , randki. Ten okres wspominam najlepiej, chociaż w pewnym momencie straciłam już wiarę,że poznam kogoś normalnego (wokół chłopcy na jedną noc, nieudacznicy życiowi, mieszkający z mamusią albo z nie płacący alimentów 'cwaniacy'), aż pewnego dnia spotkałam takiego o jakim marzyłam, czekamy teraz razem na wspolne dziecko i jest cudnie, pamiętajcie kiedyś wszystko skonczy się happy endem, trzeba tylko myśleć pozytywnie! Odpowiedz Link
sauber1 Re: happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 13.02.10, 03:26 A ja myślę, że w człowieka naturze leży cieszyć się najbardziej z malowanej wizji przyszłości, choćby miała trwać tylko jeden dzień, mając głeboko w poważaniu obecną chwilę. Wiem, że szczerość gubi,lecz często bez niej ani rusz. Nasze życie, kiedy mamy duzo obowiązków a w zamian niewiele w pewnym stopniu staje się udręką, to co kiedyś ma świeciło traci nagle blask, staje się bez większego znaczenia praktycznie wszystko, a najbardziej boli niemoc, że już nie jesteśmy w stanie pokierować własnym życiem jak niegdyś. Choć być może wielu się udaje odzyskać swoją dawną świetność? To jest tylko moja refleksja i moje takie trochę ciemne, mroczne zdanie, nikt nie musi się z nim absolutnie zgadzać, choć jak znam życie, wielu przyzna rację. W sumie nie ma za co dziękować, chce by i u mnie było zupełnie inaczej, tak na kolorowo bardziej ... Odpowiedz Link
nanai11 Re: happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 13.02.10, 11:07 Lepiej niz kiedykolwiek. Kupiłam mieszkanie, samochód, mam spokój i cudnego syna. Odpowiedz Link
sauber1 Re: happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 14.02.10, 02:24 nanai11 napisała: > Lepiej niz kiedykolwiek. Kupiłam mieszkanie, samochód, mam spokój i cudnego syn > a. Wszystkie dzieci są fajnę a szczególnie jak nasze, samochod dziś chyba żadnym wyróżnikiem, choć na komunie dostałem zegarek, no może kupno mieszkania, choc druzgocze kieszeń latami cieszyć potrafi, ale to wszytko tylko uciechy doczeszne ... Odpowiedz Link
pytajska Re: happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 17.02.10, 00:42 Jest m isuper. Schudłam. O pieniądzch decyduje ja. Sama. On płaci laimenty. Wrescie daje mi kase! Daje kurna kase na dom, bo go komornik bedzie gonił, do ordzicow uderzy i starzy zawalu dostaną! Jest fajnie, bo wszystko zlaeży tylko iwyłacznie ode mnie. To ja żądze, ja decyduje! Domem, dizeckiem, soba. Moge ubierac syna jak chce, łączyć zielone z czerowynm i szare z burym! Wstaje kiedy mi sie podoba, nikogo nie ifnormuje gdzie i po ide. Wiecej: nie musze miec zgody na nic. Normalnie niem oge dac tem wiary. Jakbym w jakiejs klacie żyła! Odpowiedz Link
sauber1 Re: happy end-kilka ładnych lat po rozwodzie 17.02.10, 22:56 Pytajska !!! Ty juz wiesz co ? Odpowiedz Link
kingusia711 Re: Jak daliscie sobie radę po rozwodzie? 17.02.10, 10:53 Mysle,ze duzo osob po rozwodzie szybko znalazlo sobie kogos nowego i nie mieli takich stanow. Odpowiedz Link