Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka.

09.02.10, 13:21
Przejmujecie się losem swoich byłych? Czujecie się odpowiedzialni za ich
dalszy los po rozstaniu? Wspieracie np finansowo, jeśli akurat wy zarabiacie
dobrze a ex w wyniku swoich głupich decyzji klepie biedę? W myśl, że te
-naście lat związku zobowiązuje i jesli kiedyś przysięgaliście być wsparciem w
zdrowiu i chorobie, to można zrezygnowac z "w zdrowiu" ale należy nadal
wspierać "w biedzie"? Nawet jesli wiecie, że odwrotnie- ex w waszej biedzie
by was olał?
Czy może rozstanie to był absolutny koniec zajmowania się życiem i problemami
ex?

    • scindapsus Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 13:59
      ???
      jakiś tydzień miłosierdzia dla byłych ogłosili??
      • lima Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 15:01
        smile) No właśnie koleżanka mi płacze do słuchawki, ze jej ex narobił długów,
        chodzi jak cień człowieka wkurzony na wszystko (na nią szczególnie, to przecież
        jej wina, że mu się źle dziejesmile ) a ona akurat zaczęła dobrze zarabiać, co
        prawda dzieci ma na wychowaniu sama, bo ex "nie ma czasu bo pracuje", ale
        jednak ona zarabia a jemu nie wychodzi. I ma straszny sumienia wyrzut, bo może
        powinna go wspierać finansowo nadal w imię chrześcijańskiego miłosierdzia i w
        imię tego, że jednak przysięgała -nascie lat temu trwać przy nim.

        Zakładam, że są osoby, które po rozstaniu w razie problemów by pomogli ex, wielu
        sobie pomaga jesli zachowali przyjaźń. Lecz chyba warunki przyzwoitości i
        relacji w szacunku musza tu być spełnione by to "zdrowe" było.
        Znam też małżeństwo, gdzie porzucona żona przygarnęła z powrotem męża do domu,
        bo kiedy poważnie zachorował to został porzucony przez kochankę. Żona
        zaopiekowała się nim, pielęgnowała, a pan gdy stanął na nogi to... znalazł
        następną kochankę i zażyczył sobie rozwodusmile.
        • scindapsus Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 15:45
          Koleżankę wysłać na terapię
          Jesli ma nadwyżki finansowe to niech ładuje w dzieci a nie w pana
          który powinien się ogarnąć bo jest dorosły i zacząć pracować.
          Co do pani która przygarnęła-wcale mnie to nie dziwi.
          W tym kraju kobiety od małego są uczone że ich potrzeby sąna szarym
          końcu, albo wcale, i że powinny się poświęcać bo od tego są.

          • kicia76-0 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 10.02.10, 00:04
            Bardzo dobrze powiedziane.
    • plujeczka Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 15:52
      autorka watku to ma wszystko w głowie poukładane? dbać o exa
      dziewczyno a czy oni odchodząć od rodzin mysleli o tym kto zapewni
      byt pozostawionym dzieciom? ales mnie wkurzyła tym wątkiem. jesli
      chodzi o mnie to pisałam w innym watku ,ze gdybym zobaczyła exa
      konajacego z pragnienia i czogajacego się po szklankę wody na
      czworakach po prosty kopnęłabym szklankę jak najdalej-rozumiesz!!!
      A jesli bedę bardzo bogata to pierwsze co to bedę inwestowac w
      siebie i dziecko w podróze, nauke, języki obce, siłownia itp.
      • lima Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 17:57
        Plujeczko, chyba masz dziś zły dzień smile Czy ja gdzieś napisałam, że masz
        obowiązek mu pomagać? Zdystansuj.
    • a1ma Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 15:53
      Jest jeszcze aspekt winy za rozpad związku - osoba winna jest przecież
      odpowiedzialna "z urzędu" i zawsze może być pociągnięta do spełnienia obowiązku
      alimentacyjnego wobec małżonka.

      Osobiście mi się to jakoś gryzie, bo niby z jakiej racji kilka(naście) lat po
      rozstaniu mamy finansować dorosłego człowieka, ale fakt - małżeństwo to relacja
      na całe życie i nie można go ot tak bez konsekwencji rozwiązać.
      • mamaadama4 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 15:59
        A ja mia lambym rozterki. Jeżeli ex sprawdziłby sie po rozwodzie
        jako ojciec a upadek nie byłby w całości przez niego zawiniony, to
        chyba jednak bym pomogła, nawet po wielu latach. Chociaz pewna
        jestem, że z drugiej strony nie mogłabym na to liczyć smile
        • wiosenka.pl Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 11.02.10, 11:20
          >Jeżeli ex sprawdziłby sie po rozwodzie
          > jako ojciec a upadek nie byłby w całości przez niego zawiniony, to
          > chyba jednak bym pomogła, nawet po wielu latach.

          Podzielam pogląd. Natomiast jeśli mamy do czynienia z kawałem drania, który lubi
          manipulować i grać uczuciami innych udając biednego misia, to trzeba się
          uodpornić,odwrócić na pięcie, a swe pokłady miłosierdzia kierować w inną stronę
    • scriptus Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 16:16
      Uważam, że w biedzie należy wesprzeć byłego małżonka, jednak nie finansowo, a
      rzeczowo. Zawsze będę skłonny w razie potrzeby, posłać paczkę z żywnością, czy
      ubraniami, albo zapłacić zaległy rachunek za prąd, jednak pieniędzy nie dam, bo
      z doświadczenia wiem, ze zaległy rachunek pozostałby zaległy...
      • sbelatka Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 16:48
        nie musze sie zastanwiac nad tym czy pomoglabym exowi - bo na szczescie
        sobie radzi

        pisze - na szczescie - bo ( czy nam sie to podoba czy nie) dzieci nasze
        w jakims sesnie sie martwia losem swoich rodziców; i jesli ktoremus z
        rodziców ewidentnie jest źle w zyciu - to one sie z tym po prostu nie
        maja za dobrze..

        wykopywanie szklanki w moim przypadku w ogole nie wchodzi w grę...
        zresztą nikomu
        i to nie dlatego żeby taka bardzo miłująca świat była i święta
        ale zawsze uważa, ze nie ma co robić złego nic innym - bo to lubi
        wrócic..
        a po co ma do mnie złe wracać..

        więc w trosce o siebie - nie szkodze innym
        ani czynem..ani myslą nawet
        • lima Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 17:03
          sbelatka napisała:


          > ale zawsze uważa, ze nie ma co robić złego nic innym - bo to lubi
          > wrócic..

          Sbelatko a byłaś kiedyś w sytuacji, że ty chcesz pomóc a w zamian on daje ci
          wyzwiska ?
          Moja znajoma miała tak, że proponowała exowi obiad wiedząc, że on z tych co
          nawet wodę na herbatę sami nie gotowali w małżeństwie, więc chciała mu ulżyć po
          rozstaniu. Gotowała dzieciom więc jedna porcja wiecej problemu nie stanowiła. Za
          każdym razem gdy proponowała mu, gdy przychodził, by zjadł obiad, dostawała
          przez najbliższe dni wyzwiska, awantury, poniżanie, bo jakakolwiek otwartość na
          exa skutkowała jego wchodzeniem z butami w jej życie. Więc skutecznie się
          wyleczyła by do niego rękę wyciągać, wie, że jesli tak zrobi , to ex ją odgryzie.
          Bo nie chodzi o to w temacie, żeby "robić innym źle". Tylko czasem trzeba się
          zabezpieczyć przed złem od innych, wypracowaniem obojętności na ich los. Nie
          zawsze to łatwe po długim związku.
          • nangaparbat3 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 19:43
            Ale to ta sama znajopma czy jakas inna? Bo sie pogubilam.
            • lima Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 23:46
              Ta, w sumie, tak dumam nad sytuacją, w tle jest przemoc i nie radzenie sobie exa
              z psychiką, więc specyfika nie normalność gdzie dwoje osób spokojnie w swoje
              strony odchodzi..
              exżona nie odmawaiała nigdy gdy prosił, częściej miał w zwyczaju żądać i
              wymagać nie przejmując się pozostałymi członkami rodziny, więc trzeba było
              zacząć zabezpieczać byt swój i dzieci przed destrukcją.. Są jednak zwykle
              ludzkie chęci pomocy człowiekowi, któremu się źle wiedzie, no i zobowiązanie
              sprzed ołtarza... ale są i dzieci do utrzymania i własny brak finansowego
              bezpieczeństwa i ciężar już jednoosobowej za wszystko odpowiedzialności.
              Po rozwodzie okazuje się, że dotychczasowa niedoceniana "ta słaba" żona potrafi
              sama zadbać o rodzinę i jeszcze zarobić, zaś "ten silny" mąż bez żony nie jest w
              stanie zupełnie życia ogarnąć ale też ambicja macho nie pozwala się do tego
              przyznać. Wychodzi, że to żona była cichym kołem napędowym małżeństwa, a mąż
              balastem ciągnącym w dół, dzięki żonie utrzymywali się latami na powierzchni
              jako związek jakoś funkconując,
              exżona w imię przysięgi sprzed lat kilkunastu czuje się odpowiedzialna, bo mimo
              złych rzeczy dobre też razem mieli, a teraz zobaczyla wyraźnie fakt, że "od
              początku takiego go wzięła", przy niej, z jej "nadzorem", jeszcze utrzymywał
              pozory bycia"kimś", miał jakąś pozycję i opinie w środowisku, status głowy
              rodziny i decydującego o wszystkim ojca, bez niej sobie nie radzi zupełnie na
              żadnym polu tylko stacza coraz niżej, bo nikt nie buforuje już jego
              nieodpowiedzialnych decyzji. A tego mimo wszystko mu nie życzyła, miał być bez
              niej bogaty i rozchwytywany przez kobiety. I też to wpływa na dzieci, tracą
              ojca, wolały by nie patrzeć na jego upadek. Z jednej strony zobowiązanie sprzed
              ołtarza, z drugiej granica "dobra" w poświęcaniu się dla osoby niereformowalnie
              nieodpowiedzialnej.
        • nangaparbat3 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 19:48
          >>>nie musze sie zastanwiac nad tym czy pomoglabym exowi - bo na szczescie
          sobie radzi

          pisze - na szczescie - bo ( czy nam sie to podoba czy nie) dzieci nasze
          w jakims sesnie sie martwia losem swoich rodziców; i jesli ktoremus z
          rodziców ewidentnie jest źle w zyciu - to one sie z tym po prostu nie
          maja za dobrze..



          Otoz to. Pomijajac wszystkie inne wzgledy - sa jeszcze dzieci, nawet jesli (to
          nie do Ciebie, Batka) na exa wściekłe - jest przeciez ich ojcem.
    • dorata351 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 17:07
      Ja tam bym chyba pomogła. Mimo tego co mi zrobił, a wiele łez z jego powodu
      wylałam, gdybym miała możliwości to czemu nie.
    • arkac123 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 18:15
      Nie po to się rozwodziłam, aby się przejmować losem eks. Nawet nie przyszłoby mi to do głowy - to dla mnie całkowicie obca osoba, nie mamy ze sobą żadnego kontaktu, oprócz zdawkowych pozdrowień na ulicy - on ma swoją rodzinę, ja mam swoją.
      • maza15 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 18:27
        Zdarzyło mi się pożyczyć pieniadze ex. Była to krótka pożyczka.
        Z drugiej strony,gdy dowiadywał się o jakiś moich problemach,też
        oferował pomoc (niekoniecznie finansową).
        Były to sporadyczne przypadki,nie zwierzaliśmy się
        sobie...najzwyczajniej wiedzieliśmy,że w jakiś sposób nawet po
        rozwodzie możemy na siebie liczyć.
        Nigdy nie spłacałabym jego długów,szklankę wody dałabym zawsze.
        Nie poczuwałam się do żadnej odpowiedzialności za ex,szczególnie
        moralnej.
    • nangaparbat3 ciekawa jestem 09.02.10, 19:46
      il osob wpadajacych w furie na mysl o tym, ze ktos moglby pomoc exowi, wzielo
      slub koscielny.
      Najbardziej by mnie bawilo, gdyby takie poglady wyrażaly osoby starajace się o
      stwierdzenie niewaznosci malżeństwa po to, by zawrzec nowe - sakramentalne.
      Zalożę się, ze jest takich w Polsce wiele.
      • nowel1 Re: ciekawa jestem 09.02.10, 19:59
        "Pomóc" to jednak w tym kontekście mało precyzyjne pojęcie.
        Czy "pomóc" znaczy np.przenocować przez tydzień i nakarmic?
        Czy spłacać kilkudziesięciotysięczne długi? Bo w przypadku mojego ex to
        raczej ta druga opcja bylaby potrzebna.
        Jego totalna beztroska finansowa była dla mnie jedną z ważnych przyczyn
        rozwodu; wreszcie uwolnilam się od wiszącej nade mną odpowiedzialności
        za jego długi.
      • scindapsus Re: ciekawa jestem 09.02.10, 20:11
        Nie widzę tutaj nikogo kto wpada w furię i tak dalej.Ale wiesz co,
        ja bym była bardzo zadowolona gdyby ktoś pomógł mojemu exowi.A gdyby
        jeszcze znalazła się taka przekochana dusza z serduszkiem na dłoni,
        która wziełaby z moim exem slub, to skakałabym pod sufit z radosci
        a wiesz dlaczego?
        Bo się boję że jak mu się znudzi pracowac to mnie pozwie o alimenty.
        W końcu mu się komfort zycia pogorszył po rozwodzie.
        Bo żona na niego już nie zarabia.Biduś
        reflektujesz?
        Dusza człowiek

        • nangaparbat3 Re: ciekawa jestem 09.02.10, 20:31
          A dlaczego mialabym reflektowac na cudzego exa?
          a własnemu wiernosci i nieopuszczenia aż do śmierci nie obiecywalam.
          Mnie interesują ci, ktorzy obiecują, potem się z tego wypisują, unieważniają i
          obiecuja ponownie komu innemu. Cud-mód po prostu.
          • scindapsus Re: ciekawa jestem 10.02.10, 08:39
            Nie tyle obiecują co przyrzekają.
            A że poźniej się panu zapomniało co przyrzekł to już inna para
            kaloszy. Bo tak łatwiej i wygodniej.
            Tak więc nie czuję się odpowiedzialna za jego życie.
            W sumie "unieważnienie" też mogłabym dostać.Bo mam mocne podstawy.
            Tylko po co?
            Czasu mi nikt nie wróci, głupiej nadziei też.
            ja po prostu nie chcę mieć z tym panem nic wspólnego.
            Niech sobie zyje z dala ode mnie.

        • a1ma Re: ciekawa jestem 09.02.10, 20:40
          > Bo się boję że jak mu się znudzi pracowac to mnie pozwie o alimenty.

          Jeśli rozwiedliście się z Twojej winy, to mu się te alimenty należą jak psu zupa.
          • dsz27 Re: ciekawa jestem 09.02.10, 21:25
            Odpowiem krótko aczkolwiek temat wątku mnie rozbawił. Odpowiedz jest w moim
            przypadku jedna. Nie przewiduję takowej pomocy. I nie wynika to z mojego
            poczucia człowieczeństwa.
            Po prostu nie i tyle.
            • zuza145 Re: ciekawa jestem 09.02.10, 21:28
              ja bym pomogła- na dzień dzisiejszy.
              Bo się jeszcze nie "odpępowiłam".
              Już mi się przytrafiło pomóc- jemu też zresztą.
              Co kiedyś będzie- tego nie wiem.
              Podałam stan na dzisiaj.
          • tamaryszek04 Re: ciekawa jestem 09.02.10, 21:37
            Ja nie muszę gdybać, bo jeżeli zachodzi taka potrzeba pomagam mojemu ex,pomimo,
            że nie płaci alimentów na dzieci. Nie płaci bo jest w naprawdę ciężkiej
            sytuacji, a sam ma dzieci z następnego związku. Zdradził mnie, pobił, ale to
            było już tak dawno, a ja pamiętam również te dobre chwile. I to, że dzięki niemu
            mam dwie śliczne córeczki. Ułożyłam sobie życie i nie rozpamiętuję tego co złe.
            Być z nim nie chciałabym już nigdy, ale kiedyś byliśmy razem, kochaliśmy się i
            zawsze będzie kimś bliskim memu sercu. Nie chcę skupiać się na złości. Myślę, że
            dla wszystkich tak jest lepiej. Zwłaszcza dla dzieci. Bo pomimo nie płacenia
            alimentów, ojciec bardzo kocha córki, martwi się o nie, a to, że relacje między
            jego nową rodziną a moją nową rodziną są dość przyjazne, chyba ułatwia dzieciom
            życie. I tym moim i tym jego z następnego związku, bo dzieciaki za sobą przepadają.
          • scindapsus Było bez orzekania 10.02.10, 08:36
            Tak więc po alimenty może zastukać
            a czy je dostanie....tego nie wie nikt.
            Pan z tych co to nie lubią się przemęczać pracą i trudami dnia
            codziennego.
            • lima Re: Było bez orzekania 10.02.10, 10:11
              Ja coraz bardziej doceniam jakiego miałam fajnego exa, nie dość że niczego sobie
              przy rozstaniu nie wyrywaliśmy, to jeszcze każde chciało drugiego na do-widzenia
              materialnie wyposażycsmilesmile Bo emocjonalnie nie było w stanie zupełnie. Niektóre
              znajome trafiły dużo gorzej, nie dośc że zostały po exach długi do spłaty, albo
              brak alimentów na dzieciaki, to także realna perspektywa, że teraz olewający
              dzieci ojciec "lewarączka" na stare lata przyjdzie do dzieci by go utrzymywały,
              bo to taki typ.
              W przypadku braku winy, to tylko 5 lat po rozwodzie działa alimentacja exa,
              chyba?
              • tamaryszek04 Re: Było bez orzekania 10.02.10, 10:49

                > dzieci ojciec "lewarączka" na stare lata przyjdzie do dzieci by go utrzymywały,
                > bo to taki typ.
                U mnie nie przyjdzie, bo raczej nie dożyje.
    • kobieta306 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 21:43
      Jestem wredna kobieta 306, ale bym swojemu ex pomogła gdyby był w faktycznej
      potrzebie. Nawet po tym jak on mi na odchodne rzucił, żebym do niego nie
      przyłaziła jak mi się noga w życiu podwinie.
      • dsz27 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 21:51
        U mnie nie ma ani złości ani innych negatywnych uczuć. Czasami mnie wkurza ale
        to akurat jest bez znaczenia w ogólnym rozrachunku.
        Jest kompletna obojętność dlatego też na moja pomoc w jego sprawie raczej na
        jego miejscu bym nie liczyła. Ot tak.
      • kicia76-0 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 10.02.10, 00:08
        Jasne, jasne - koniecznie trzeba nastawic drugi policzek , to takie polskie.
    • kajda28 Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 21:45
      Nie mogę wspomóc finansowo eksa, bo nie mam, a po drugie to tylko
      bym mu zaszkodziła tym. Ale było kilka razy że pożyczałam mu
      pieniądze, o właśnie sobie przypomniałam że zostawiłam mu taki mały
      biznes- za który mi wisi pieniądze. Raz przyszedł i pożyczyłam mu
      moje wszystkie przedłużacze bo mu coś się tam popsuło w domu.
      Eks zawsze będzie mi bliską osobą, pomimo że mało rozmawiamy ze
      sobą, ale w miarę możliwości będę starała się mu pomóc, wiem że
      podobnie i on czuje.
      • kalpa Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 22:09
        Hm... my sobie z exiem pomagamy finansowo- jak któreś jest w potrzebie. Czemu
        miałabym mu nie pożyczyć jak mu brakło? On tez mi pomaga, jak może. Jak mi
        nawaliło z prądem, zepsuła się zmywarka, to przyjechał, pogrzebał i naprawił. On
        jest dla mnie dobry, to ja dla niego też.
        Gdyby mu się działa krzywda, a mogłabym coś zrobić, to bym zrobiła. On pewnie
        też- jak ostatnio było mi źle, to mnie pocieszał i dodawał odwagi.
        • wiosenka.pl Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 11.02.10, 11:26
          >On tez mi pomaga, jak może. Jak mi
          > nawaliło z prądem, zepsuła się zmywarka, to przyjechał, pogrzebał i >naprawił.
          On jest dla mnie dobry, to ja dla niego też.

          Szok, że i tak może być ...
    • cold.wind.blows Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 23:06
      My akurat nie utrzymujemy kontaktu i nie wiem, jak sobie radzi Ex.
      Jednak rozstaliśmy się w zgodzie, spędziliśmy ze sobą kawałek życia
      i nie widzę powodu dlaczego miałbym odmówić pomocy, zresztą ja lubię
      pomagać, gdy widzę sens tej pomocy. Mam też przeświadczenie, że
      gdybym ja potrzebował pomocy, na pewno by mi nie odmówiła.
    • zabelina Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 23:09
      tak się składa, że oboje dobrze sobie radzimy finansowo - wiem, jednak, że
      gdybym znalazła się w jakiś nadzwyczajnych kłopotach lub chorobie - mogłabym na
      eksa liczyć. Ona na mnie też - tylko nie wiem czy ma ta świadomośćsmile
    • chalsia Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 09.02.10, 23:50
      odpowiedzialności moralnej nie czuję, jego życie mnie nie obchodzi, ale życzę mu
      dobrze bo to tylko może ewentualnie być z pożytkiem dla naszego dziecka.
      A czy bym pomogła? Nie wiem. To zależałoby od rodzaju pomocy i okoliczności oraz
      tego czy prosiłby o pomoc (co - znając jego postępowanie - raczej nie wchodzi w
      rachubę).
    • tully.makker Re: Odpowiedzialność moralna za byt exmałżonka. 11.02.10, 16:17
      moj ex radzi sobie 15 razy lepiej niz ja, ale jak mial okres
      bezrobocia, to odczuwalam lekkie uklucie troski o niego i jego
      dzieci ( w koncu przyrodnie rodzenstwo mojego dziecka)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja