Mąż,dziecko i kochanka

09.02.10, 16:18
Witam,
Czytam Was od dłuższego czasu, ale dotychczas nie odważyłam się
napisać.
Jesteśmy przed rozwodem, mieszkamy nadal razem, mąż od ok. roku ma
kochankę. Nie chce wyprowadzić się z mieszkania, mnie nie stać na
wynajęcie. Nie będę pisać, ile mnie kosztuje funkcjonowanie w ten
sposób, jeśli ktoś był w takiej sytuacji pewnie wie, o czym mowa. Na
razie nie mam innego wyjścia bo nie mam możliwości go zmusić do
wyprowadzki a nie pójdę z dzieckiem mieszkać pod most. Mąż wie że ma
przewagę i czuje się bezkarny, nie ukrywa przede mną że spotyka się
z tą kobietą i wie że w razie czego w sądzie może wszystkiemu
zaprzeczyć bo nie mam dowodów. Tyle tytułem wstępu, teraz do rzeczy:
mamy 5 letnie dziecko. Mąż zaproponował, że zabierze je na tydzień
na ferie. Miałam dylemat czy się zgodzić, bo dziecko jest do mnie
bardzo przywiązane i chciało żebym też jechała, na co mąż się nie
zgodził. W końcu z ciężkim sercem to zrobiłam - twierdził, że jedzie
ze znajomymi i będzie mieszkał z dzieckiem w oddzielnym
apartamencie, a kochanki tam nie będzie. Po wyjezdzie, w trakcie
rozmowy telefonicznej z dzieckiem okazało się że kochanka jak
najbardziej jest na miejscu, i cyt."tata z nią śpi". Zagotowałam
się - oszukał mnie, ale najbardziej przeraża mnie to, że funduje
dziecku, w oczach którego - z woli męża - nadal jesteśmy rodziną,
takie zmiany. Uważam że nie czas na to i w tym momencie należy
zapewnic dziecku poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, a z
przedstawianiem ew. partnerek poczekać, aż przejdzie przez traumę
rozpadu rodziny i oswoi się z tym. Nie wiem, co robić - dla dobra
dziecka nie chcę walki ale też na to, co powyżej nie mogę się
zgadzać. Dziecko po przyjezdzie zachowuje się inaczej niż wcześniej -
moczy się, mam wrażenie że jest zalęknione, w stosunku do mnie nie
jest spontaniczne czego wcześniej nie było. Wszelkie próby perswazji
ucinane są stwierdzeniem, że jestem zazdrosna i czepiam się o nic, a
dziecko na kontaktach z kochanką tylko zyskuje, w przeciwieństwie do
kontaktów ze mną. Co radzicie ?
    • tully.makker Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 16:22
      No to przynajmniej masz szanse zdobyc dowody zdrady...
      • sbelatka Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 16:39
        obawiam się, ze bez rozwodzenia sie tutaj nie obędzie... to znaczy bez
        uporządkowania tego obrazka...

        chyba, ze jednak chcesz to wszystko przeczekac- i w związku z tym nie
        podejmujesz działań żadnych ani nawet decyzji..

        jesli jestes zdecydowana - to czas wyraźnie powiedziec - w tym tez
        dziecku - jak sie sprawy mają, odseparowac sie ze spaniem i roz[począc
        procedure..

        śwaiadkow to już chyba masz w postaci koleżenstwa męża na wycieczce...
        chyba, ze byli w koncu sami..

        możliwe, ze warto sie skontaktowac z psychologiem - żeby Ci pomógl
        zaopatrzec emocjonalnie dziecko

        dopóki nic nie robisz - oddajesz kontrolę nad sytuacją zupełnie
    • scriptus Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 16:35
      Przykład nieodpowiedzialnego człowieka, którego działania powodują
      demoralizowanie, gorszenie dziecka i prowadzą do rozpadu rodziny. Nie będę
      moralizował, jeśli ma kochankę, to albo jest to nieodpowiedzialny wybryk, albo
      ma inne poważne przyczyny, jednak afiszowanie sie z nieobyczajnym zachowaniem
      wobec własnego dziecka powinno skutkować być może nawet odebraniem praw
      rodzicielskich.
      • dorata351 Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 17:12
        oj powinno. Widać na załączonym obrazku, że pani pana godna. Nie dość, że szmata
        bo wepchała się z buciorami w rodzinę, to jeszcze nawet dziecka nie potrafi
        uszanować. Mam nadzieje, że przyjdzie czas, że dostanie to co dała. Mam znajomą,
        która jest doskonałym przykładem na sprawiedliwość na tej ziemi.
        A Ty się trzymaj. pozdrawiam
        • tarantula007 Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 17:36
          Eeee tam, demonizujecie. Tatuś ma nową pania, toż normalne że z nią
          sypia. A do dziecka ma prawo jako ojciec i może uczestniczyć w życiu
          dziecka. Nowa pani będzie z pewnością dobrą macoszką a dziecko
          będzie mogło obserwowac jak wygląda dobre stadło rodzinne na
          przykładzie nowego związku ojca. Czyż nie?


          Oczywiście ironizuję, jakby ktoś niezauwazył. Na sąsiednim watku o
          opiece naprzemiennej panie napisały, że gdyby dziecko do bezdzietnej
          kochanki, w przypadku opieki naprzemiennej, mówiło mamo, to żaden
          problem, bo to znaczy że ona je dobrze traktuje. Skoro mozna mieć
          dwie matki (hehe) to to jest ok? W takim razie spanie w jednym łóżku
          tez jest ok, przecież mama i tata śpia razem. a co z tego, że to ta
          druga "mama" ....
          • niutka Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 18:13
            Nie wyobrazam sobie, aby moje dzieci do nowej partnerki ich ojca mowily per
            "mamo". Tak samo nie pozwolilabym, zeby per "tato" mowily do mojego ewentualnego
            partnera...
        • plujeczka Re:do Doraty 10.02.10, 12:07
          jesli mozesz to napisz o tej sprawiedliwosci , która rzekomo po
          latach się odnajduje bo jakoś do tej pory w moim przypadku to nie
          działa.Będę wdzieczna
    • dorata351 Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 17:56
      W sumie to kiedy napisałam kiedyś, że gardzę ludźmi którzy zdradzają, to
      przyjęłam sporo krytyki, że nie radzę sobie z sobą, że jestem pełna złych uczuć,
      nazwano mnie, ironicznie świętą. Mimo wszystko uważam, że coś w tym jest i dało
      mi do myślenia. Ale ciągle nie rozumiem takich patologii, jak opisała autorka
      wątku. Nigdy to nie będzie normalne, że najpierw ktoś oszukuje, kłamie, zdradza,
      odchodzi od rodziny, ale dalej kooocha swoje dzieci i chce stawiać warunki i mu
      sie należy, bo przecież ma prawo do szczęścia, to nic że zdradził, pewnie osoba,
      którą zdradził na to zasłużyła.
      Czy taki niemoralny tatuś jak opisała autorka, to dobry wzór dla dziecka?
      • lima Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 18:04
        > Czy taki niemoralny tatuś jak opisała autorka, to dobry wzór dla >dziecka?


        Problem w tym, że dzieci rodziców nie wybierają. I czasem się za nich wstydzą,
        ale wyboru nie mają, że ojciec/matka są...jacy są.
        Mądrzej trzeba partnerów do rozmnażania wybierać, bo dzieci to jedyne co zawsze
        będzie łączyć, inne wspólnoty można zerwać.
    • maza15 Re: Mimi 09.02.10, 18:43
      Nie może być tak,że z "woli męża nadal udajecie rodzinę", a
      jednocześnie akceptujecie obecnosć kochanki.Jaki to przykład dla
      dziecka? Nie możesz się na to godzić.
      Piszesz,że nie możesz się wyprowadzić.Nie znaczy to jednak,że musisz
      spać z mężem w jednym łóżku,a nawet pokoju.
      Zaprowadż jakiś porządek.
      Jeśli on wybrał inną kobietę,jeśli rozwód jest nieunikniony skończ z
      udawaniem.Przestań mu prać,gotować i spać razem.
      Dziecko musi mieć wzór,czytelne sygnały.
      Poradż się dobrego psychologa dziecięcego jak z nim rozmawiać.
      To,że się moczy świadczy,że nie radzi sobie z sytuacją.
      Zacznij działać.
      Siły życzę.
      • zuza145 Re: Mimi 09.02.10, 21:50
        psycholog dziecięcy, skoro maluch "inaczej" się zachowuje po takich
        atrakcjach- ale najpierw ty do tego psychologa po poradę.
        Potem dobitne poinformowanie męża- że nie wolno!!!!!! i co zrobisz jak
        się sytuacja powtórzy- poinformować - nie dyskutować.
        I rozliczanie z tego o czym poinformujesz.
        Jedna sytuacja- i wędrujesz do sądu rodzinnego i walczysz o
        ograniczenie praw- w postaci orzeczenia o widywaniu dziecka w domu, w
        twojej obecności.
        Jeśli masz zamiar- to musisz niestety zdecydowanie- i uwaga- nie mówię
        że wygrasz- zwiększysz tylko swoje szanse na opanowanie sytuacji- aby
        maluch nie widział tego, co zobaczył.
        Bo zatrzeć w jego pamięci będzie ciężko.
        i nie jest to nastawianie na anty- zakładając że skończy się rozwodem i
        ustaleniem kontaktów, można zawalczyć o ich ograniczenie poprzez
        wprowadzenie zasad dotyczących kontaktów- bo widać że jest to szkodliwe
        w zorganizowanej przez ojca formie.
        Niestety- jak się uprze ojciec- może się skończym w RODKu.
        A one( te ośrodki) bywają różne.
        Warszawski- to podobno masakryczny jest.
        Jeżeli masz możliwośc- polecam Tow. Obrony Praw Dziecka- psychologów
        mają przynajmniej w stolicy dobrych- mogą doradzić i organizują wręcz
        warsztaty dla rodziców w sytuacji konfliktów okołorozwodowych- z myślą o
        dzieciach.

        Nie należy się dać zastraszyć i starać ustalić i wyegzekwować rozmową.
        Jak się nie da- pozostaje droga sądowa.
    • adela38 Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 22:29
      Nie rozumiem twojej postawy- przeciez przy rozwodzie pewnie bedziesz musiala i
      tak sie wyprowadzic. Powinnas zaczac szukac sobie mieszkania i ewentualnie
      lepiej platnej pracy.Sama tez widzisz, ze nie daje sie nic ukryc przed
      dzieckiem.Warto moze w tej sytuacji zaczac negocjacje z mezem tak by rozstac sie
      jak najmniej bolesnie dla dziecka.Moze pomogloby pomijanie w temacie kochanki a
      skupienie sie na tym jak to wszystko zalatwic kulturalnie i bez walki by
      oszczedzic dziecko.Jemu napewno tez zalezy by nie krzywdzic dziecka i miec z nim
      dobry kontakt.
      • zuza145 Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 22:38
        Adelo,
        Smiem twierdzić- że miłośc do dziecka- ojcowska miłośc, ie spowoduje że
        ojciec zacznie się zachowywać tak, aby nie ranić dziecka.
        I wcale nie musi być to świadome.
        Bo on najprawdopodobniej myśli "inaczej".
        Jest na haju- czy jakoś tak.
        I nie musi tego ( nieroztropnego zachowania) specjalnie uskuteczniać.
        No tak bywa.
        Co nie oznacza że go tłumaczę.
        chcę tylko napisać że nie mam zbytniej ufności w głębię jego
        odpowiedzialności rodzicielskiej ojca.
      • nangaparbat3 Re: Mąż,dziecko i kochanka 09.02.10, 22:39

        Moze pomogloby pomijanie w temacie kochanki a
        > skupienie sie na tym jak to wszystko zalatwic kulturalnie i bez walki by
        > oszczedzic dziecko.
        Zdaje mi się, że najwazniejsze dla Ciebie jest oszczędzenie kochanki.
    • mimi_39 Re: Mąż,dziecko i kochanka 10.02.10, 09:55
      Właśnie, najgorsze jest to że on - w swoim mniemaniu- robi dobrze i
      nie ma sobie nic do zarzucenia. Proponowałam że razem pójdziemy do
      psychologa - wszystkie moje opinie są przecież jego zdaniem z gruntu
      nieobiektywne i spowodowane zawiścią i tym, że on jest szczęśliwy, a
      ja - to jego słowa - żyję jak zestresowany szczurek i za to
      próbuję "znalezc winnego" - czyli jego. Myślałam, że komuś "z boku"
      będzie łatwiej go przekonać, niestety nie zgodził się. O sposobie
      przeprowadzania badań w RODK słyszałam i tego chciałabym dziecku
      oszczędzić, tym bardziej że podjęcie jakichś formalnych działań
      przez mnie zostanie poczytane za atak i spowoduje odwet. No i
      oczywiście będzie to woda na młyn, że to ja "chciałam wojny", on
      przecież jest miły i pełen wyrozumiałości dla moich jędzowatych
      zachowań, łoży na dom więc jeśli będzie musiał mnie skrzywdzic, to
      na moje własne życzenie. Sama pójdę do psychologa, nie wiem jak
      rozmawiać z dzieckiem o tym. Wczoraj dowiedziałam się że w
      przedszkolu też zaczęły się problemy z zachowaniem, pewnie to jakaś
      forma odreagowania tego, co się dzieje.
      • bozenak12 Re: Mąż,dziecko i kochanka 10.02.10, 12:33
        Zyłam tak przez dziesięć lat i przyznam, to koszmar a będzie coraz
        gorzej. Wydaje nam się żę robimy to dla dobra dzieci. BZDURA!!!
        Nawet nie wiem jakie będziecie stwarzać pozory szczęśliwej rodziny,
        to dziecko i tak czuje a nawet wie że coś jest nie tak. Ja
        zaliczyłam psychologów, psychiatrów i bałam się,że były wykorzysta
        to przeciwko mnie. A jednak gdy poszłam po porade do adwokata, to
        usłyszałam, że to jest argument na moją korzyść. Jest coś takiego
        jak choroby cywilizacyjne. A dziecko? No spójrz tylko, jak ciężko
        Ty znosisz tę sytuację a co dopiero pięcio letnie dziecko.Moja
        wówczas dziesięcioletnia córka powiedziała "mamo wyprowadzimy się
        ale jak taty nie będzie w domu". Reakcja Twojej córki jest adekwatna
        do sytucji i dobrze zrobisz jak będziesz rozmawiała o swoich
        problemach z innymi ludzmi.
        • mozambique Re: Mąż,dziecko i kochanka 12.02.10, 14:22

          "Dziecko po przyjezdzie zachowuje się inaczej niż wcześniej -
          moczy się, mam wrażenie że jest zalęknione, w stosunku do mnie nie
          jest spontaniczne czego wcześniej nie było"

          no i wszytko jasne !

          autorka zachowuje sie jak zastresowany szczur bo ja szlag trafia ze
          mąz sypia z inną, i tą swoją wsciekłos , frustracje, i stres
          przelewa na dziecko .

          moze niech sie zajmie swoja psychika zanim zaczei oskarzac cały
          swiat
          • karolina33331 Re: Mąż,dziecko i kochanka 12.02.10, 18:19
            mozambique napisała:

            >
            > "Dziecko po przyjezdzie zachowuje się inaczej niż wcześniej -
            > moczy się, mam wrażenie że jest zalęknione, w stosunku do mnie nie
            > jest spontaniczne czego wcześniej nie było"
            >
            > no i wszytko jasne !
            >
            > autorka zachowuje sie jak zastresowany szczur bo ja szlag trafia ze
            > mąz sypia z inną, i tą swoją wsciekłos , frustracje, i stres
            > przelewa na dziecko .
            Tak autorka zamiast się stresować powinna skakać z radości, ze tatuś tak
            troszczy się o uczucia córeczki.Mosammbique 6z psychologii dziecka, ciekawe czy
            swoje dzieci traktujesz w ten sam sposób. Oby nie....
          • mimi_39 Re: Mąż,dziecko i kochanka 12.02.10, 19:52
            W którym miejscu - Twoim zdaniem - oskarżam "cały świat" i kogo
            konkretnie używając tego pojęcia masz na myśli ?
            Gdzie napisałam, że szlag mnie trafia z powodu samego faktu
            istnienia kochanki ? Na dłuższą metę chyba dobrze, że nie będę żyła
            z kimś, kto zdradza i oszukuje więc można uznać, że co do zasady -
            to nie strata i w ostatecznym rozrachunku może nawet wdzięczna
            powinnam być tej kochance. Szlag trafia mnie z następujących
            powodów: mąż nie raczył w sposób cywilizowany zakończyć związku ze
            mną zanim zaczął wić nowe gniazdko i nadal najwyrazniej nie zamierza
            uregulować swojej sytuacji ani - jako inicjator rozstania -
            zaproponować warunków, żyje na dwa fronty i przekazuje dziecku taki
            wzorzec wychowawczy, a najgorsze jest to, że zmusza dziecko do
            uczestniczenia w swoim życiu erotycznym, i tego nie zamierzam
            tolerować.
            Mam nadzieje że teraz załapałaś o co chodzi.
            • sbelatka mimi 12.02.10, 22:51
              mimi,
              spokojnie
              rozumiem, ze jak sie człowiek spotka z tak absurdalnym zazrutem jak i
              padł z palca mozambik czy jakos tak - to ma potrzebe żeby sie tłumaczyc..

              nie ma po co - kto mial zrozumiec - to zrumial
              ale jakis mozambik zawsze sie znajdzie - i nia ale to nic nie zrozumie.
              nawet gdybys napisała to rostzrelonym drukiem..

              ja jednak nadal uważam, ze nie mozna tkwić zbyt długo w "rozkroku" - bo
              od tego sie niszczą organy wewnętrzne.. To trochę metafora a trochę
              faktsmile
              i nie ma co liczyc na to, ze pan i wladca będzie robil porządek - gdy
              według niego jest ok...

              możesz decydować tylko i wyłącznie o sobie i tym co Ty zrobisz
              i im szybciej sie z tym oswoisz - tym szybciej będziesz mieć żcyie,
              ktore będzie Cię cieszyćsmile
              • mimi_39 Re: mimi 13.02.10, 19:50
                Sbelatko, masz rację- nie da się tak żyć. Uchodzę wprawdzie za wzór opanowania
                i potrafię zachować spokój, ale zbyt długie zaciskanie zębów nie wychodzi mi na
                zdrowie - w sensie dosłownym również bo właśnie dowiedziałam się że od
                zaciskania mam problemy ze stawem żuchwowym. Na razie byłam u psychologa, na
                chwilę obecną zastanawiam się, co z mieszkaniem - czy za wszelką cenę starac
                się wynieśc z dzieckiem (tutaj narażam się na zarzut, że to ja rozbijam
                rodzinę), czy mieszkać do rozwodu razem, ale osobno - nie wiem w praktyce, jak
                miałabym to zrobić - z tym będzie trudno bo mieszkanie małe i nie za bardzo da
                sie odseparować. W opcji wyprowadzka - jak wytłumaczyć dziecku, że musi opuścić
                swój dom, pokój, podczas gdy ojciec nadal tam może mieszkać ?
Pełna wersja