relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców

16.02.10, 07:51
Na poczatek witam wszystkich!

Moje malzenstwo (niestety) chyba dogorywa... nie szukam tutaj porady
dlaczego tak jest (dodam jedynie, ze nie chodzi o osbe trzecia) i
czy da sie jeszcze cos zrobic... na chwile obecna jedyna "rzecz",
ktora nas obu trzyma jeszcze "razem" to nasze dwie coreczki....sa
bardzo male (niecale 4 latka i prawie 1,5 roczku) i nie potrafie
sobie wyobrazic swiata bez nich, bez ich widoku kiedy wstaja rano w
weekend zaspane, bez ich przytulania..... ech.......

W kazdym badz razie chcialbym poznac opinie ojcow, ktorzy byli w
podobnej sytuacji. Jezeli zdecydowali sie na ten ostateczny krok, na
ile ucierpialy na tym ich relacje z dzieci, jak tak male dzieci to
zniosa. Co dla nich "lepsze" - takie utrzymywanie pozorow, klotnie
za (choc czasem zdarze sie ze i przy nich) ich plecami, czy
rzezywiscie rozwod i staranie, aby zapewnic im "wszystko" -
oczywiscie poza 'rodzina' crying((
Prosze, doradzcie?!?!?!

pzdr,
on
    • michszyb Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 16.02.10, 10:53
      Sam bym to chciał wiedzieć, ale dowiem się pewnie za 20-30 lat jak moi synowie
      dorosną i sami ocenią i powiedzą.

      Wiem jedno sprawa jest bardzo trudna.

      po pierwsze to zależny od tego jaki masz obecnie kontakt z dziećmi, jaka jest ta
      "więź". Musisz sam sobie odpowiedzieć. Jak dzieci na ciebie reagują, ile czasu z
      nimi przebywasz, czy angażujesz się. Jeśli ocenisz to pozytywnie to zwiększa to
      twoje szanse na dalsze dobre z dziećmi kontakty. Zwiększa też niestety ich
      cierpienie gdy odejdziesz.

      Druga sprawa to jak ty zamierzasz dalej się z dziećmi kontaktować. Jeśli
      zostaniesz weekendowym tatusiem to nie licz na to że za parę lat będziesz kimś
      naprawdę istotnym w ich życiu. Stanie się nim zapewne ojczym. Ciebie będą kochać
      ale będziesz rzadko i to musi mieć swoje konsekwencje.

      Trzecia to możliwości kontaktu z dziećmi jakie da ci żona. To że teraz sie
      dogadujecie nie ma żadnego znaczenia. Nie zdziw się jak odejdziesz że dowiesz
      się że już nie jesteś rodzicem i masz bardzo ograniczone prawo do dzieci. Nie
      dziw się ze jak sie będziesz stawiał to przegryzie ci tetnice szyjną bez żadnego
      wahania.

      Tak jak powiedziałem, trudna sprawa.
    • sauber1 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 16.02.10, 15:47
      bez_jutra napisał:


      > W kazdym badz razie chcialbym poznac opinie ojcow, ktorzy byli w
      > podobnej sytuacji. Jezeli zdecydowali sie na ten ostateczny krok, na
      > ile ucierpialy na tym ich relacje z dzieci, jak tak male dzieci to
      > zniosa. Co dla nich "lepsze" -

      Czasem smutna prawda jest zdrowsza od klepania po plecach, takiego księżego
      chwytu pocieszania. Taka sytuacja dzieciom sprawi nieodwracalne plamy na móżgu
      i choć byś tylko dla nich pozostać miał i dalej żyć w piekle to nie ma sensu,
      tak to racja dzieci podrosną same ocenią, a być może i zechcą być z Tobą
      wsześniej niż wydawać Ci się może?
      I tak zrobisz to co uważasz za słuszne, wyboru wielkiego nie masz, pakuj walizy,
      bo jeszcze zostaniesz zprowokowany i dzieci wtedy na pewno o Tobie zapomną.
      Wszystko zależeć też będzie od Twojej nieoficjalnej kondycji finansowej, na ile
      dzieci bedą pragnęły przebywać z Tobą, zanosi się na wojnę, to jako facet
      przegrasz być może nawet będą sie starć obrać Cię co do grosza (puścić w
      skarpetkach) i pod mostem zainstalować, i tu chyba nie przeszadam - prada miłe
      panie ?wink
      Dla dzieci to ani w takiej sytuacji pozostanie, ani odejście nie jest lepsze,
      już tak im pozostanie i jak podrosną wykrzykną głośno te wszystkie młodości
      żale, one w sumie juz najbardziej przegrane, nikt im nie wróci utraconej radości
      dziećiństwa.
      Myśl i starj się by tylko gorzej nie miały, czas szybko płnie i goi rany,
      blizny do końca będą Ci przypominać o nietrafnym wyborze. Niczego już nie
      zmienisz, Murzyn może odejść, mutrzyn zrobił swoje, proś Boga, byś nie musiał
      kończyć jak wielu.
      Tak ja to widzę, choć jestem w innej sytuacji, co prawda już po rozwodzie ale z
      dziećmi i tez nie mam lekko, choć upragniony świety spokój, to czaem węcej jest
      warte od innych namacalnych korzyści. Tyle miałem w tej materii słów na języku,
      myślę, że tu jeszcze usłuszysz wiele ciepłych słów, króre być może drogowskazem
      na nową drogę?
      Trzymaj sie człowieku, kieruj tak zyciem i wydarzeniami byś nie musiał kiedyś
      żałować, a wierz mi że warto... Czego dziś nie zrobisz stracone na wieki ...
      Pozdrawiam
      • bez_jutra Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 16.02.10, 23:02
        dzieki.... eeeeech..... crying

        Myslalem, ze po tym co napiszecie, bedzie latwiej, lzej crying.

        Nie wiem co zrobie, pewne jest jedno - na chwile obecna nas obu
        trzymaja ze soba wylacznie dzieci...ale one sa takie male, takie
        kochane, swiata poza nimi nie widze.... paradoksalnie mlodsza
        mialaby chyba lzej, bo jeszcze nie do konca rozumie i pewno braku
        taty na codzien, w nocy by "nie zauwazyla". Ale jak wytlumaczyc
        mojej starszej Gwiezdzie, ze tata bedzie mieszkal gdzie indziej, nie
        bedzie wspolnego ogrodu, wakacji.... MASAKRA!!!!

        Nie wiem, odsuwam to od siebie, uciekam w prace, liczac ze czas
        przyniesie rozwiazanie.... tymczasem samo pewno sie nie rozwiaze....

        pozdrawiam wszystkich, szczegolnie tych Odwaznych!
        t
        • nangaparbat3 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 16.02.10, 23:21
          A moze spóbowac terapii? I to nawet nie z załozeniem, ze musicie trwac razem,
          ale z takim, by sie miedzy Wami poprawiło - czy bedziecie razem, czy osobno.
          Jeśli zony nie poranisz, nie obarczysz wina za rozpad Waszego małzeństwa,
          udowodnisz, ze moze na Ciebie liczyc, a z drugiej strony - jesli ona jest w
          miare sensowna kobietą - powinna zrobic wiele, by wspierac Cie w relacjach z
          dziecmi. Wierz mi, są kobiety, które tak postępuja.
          I jeszcze: jesli odejdziesz, bedziesz musial znaleźc dla dzieci o wiele wiecej
          czasu niz poswiecasz im go obecnie. Czy masz tego świadomosc?
          • kasiapfk Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 09:24
            Są takie kobiety. Jestem jedną z nich.
            On wie, że to jest dobre dla dzieciaków. Cieszą się, gdy z nim są,
            cieszą się, gdy wracają do naszego domu. Ale fajny dom mają też u
            taty. I jeśli mi o tym mówią - ja, mama jestem szczęśliwa. To, że
            oni są - powtarzam ich tacie.
            Żeby wiedział. Bo wydaje mi się, że to ważne dla niego.
            Chłopaki bardzo go kochają, on kocha ich.
            Mimo wzajemnych niechęci/urazów/żalu, udaje sie nam sprawować
            rodzicielstwo najlepiej jak można.
            Tak jest naprawdę. Bez ubarwień.
            • michszyb Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 10:18
              Mama moich dzieci nie chce żeby chłopcy mieli dom też u mnie. Wczoraj u nich
              byłem bo starszy jest przeziębiony. Trochę się posprzeczaliśmy, atmosferka jak
              zwykle niefajna. Pochwaliła się że wiosła o moją winę. Powiedziała że jak będą
              przeziębione (w tym wieku są b.często) to ich nei będę mógł zabierać.
              Wczoraj nie dałem rady. Wyszedłem. Starszy płakał. Nie dałem rady.
              Dzisiaj znowu.
              • bez_jutra Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 10:33
                wspolczuje... tego sie obawiam najbardziej....

                tak sobie mysle czasami, ze dopoki nie rzucamy w siebie siekierami
                (obecnie wlasciwie jest to etap nie odzywania sie do siebie w ogole)
                to zeby wlasnie dla dzieci (pewno opacznie rozumie ich "dobro")
                tkwic w takiej martwicy... tylko jak dlugo tak mozna.....

                pzdr,
                t
              • kasiapfk Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 10:45
                Jeśli moje dzieci są chore, oczywistym jest, że tata ich nie
                zabiera! Ani Jemu ani mi nie przychodzi to nawet do głowy (a mamy
                2,5 latak żłobkowego). Eks sam pyta czy dzieci są wystarczajaco
                zdrowe, by pojechać do niego.
                Jeśli by nie były, przyszedłby do nich w tygodniu częściej lub
                spędzał z nimi czas u nas w domu. Bo JEMU zależy na kontakcie z
                DZIEĆMI a nie unikaniu kontaktu ze mną.
                Zresztą ja się wcale nie pcham między nich. Jak tata jest u nich, to
                ja mam czas dla siebie, czasem wychodzę a oni zostają w domu sami.
                ojciec moich dzieci wychodzi wtedy gdy: położy dzieci spać, albo
                wcześniej jeśli im o tym powiedział. Zdarza się, że też płaczą, ale
                zawsze jakoś staramy się załągodzic sytuację i np. tata dzwoni do
                nich z samochodu. U nas to gra.
                • justy-nka58 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 11:20
                  Ojcowie tak nie uzalajcie sie nad sobą.Czas goi rany,wasze oczywiscie nie
                  dzieci.Ja z córka postanowiłysmy ,że nie pozwolimy brać wnuczki przez jej
                  ojca.Oczywiscie założył sprawę ustalono kontakty i bylo okej przez może
                  rok.Nastepnie poznał panią ma z nia dziecko i o swojej córeczce
                  zapomniał,ostatnio odwiedził w maju,a jej jest bardzo smutno,ze nie ma taty jak
                  inne dzieci.
                  • bez_jutra Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 11:40
                    w temacie byli wyraznie okresleni adresaci zapytania i dziekujac
                    jednoczesnie kasiapfk, prosze o darowanie sobie tego typu
                    odpowiedzi - nikt Was "kochane mamusie" (bez urazy) o nie nie
                    prosil - Wasz "obiektywny" punkt widzenia jest nam pewno doskonale
                    znany!

                    pzdr,
                    t
              • esterka8 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 12:30
                wiesz, mich, a może jak są zaziębione to faktycznie ich nie zabierać? Do czasu
                aż się wykurują. Niby wsadzasz je do auta i jedziesz, ale jednak jest to zmiana
                temperatur. Są jeszcze małe przecież.
                • sonia_30 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 12:41
                  Ale to w dwie strony działać powinno. Jeśli dzieci będą u Michszyba
                  i się w tym czasie rozłożą, zostają do czasu aż się wykurują.
                  • esterka8 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 12:48
                    no tak normalnie to tak, chociaż o ile sobie dobrze przypominam, to młodsze
                    dziecko jest malutkie, nie wiem, czy nie byłby na początku problem. Chore
                    dziecko potrzebuje mamy, szczególnie takie małe. I wcale nie piszę tego
                    złośliwie, czy nie podkreślam wyższości matki nad ojcem. Ale tu chyba problem
                    polega na tym, że matka dzieci w ogóle nie chce słyszeć o nocowaniu dzieci u
                    Micha. Z resztą ja nie wiem, nie ogarniam ich konfliktu, napisałam tylko swoje
                    przemyślenia.
                    • sonia_30 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 13:02
                      To że matka dzieci słyszeć nie chce o nocowaniu, nie oznacza jeszcze
                      że dzieci nocować nie będą - rozsztrzygał będzie sąd. Michszyb jest
                      lekarzem, opiekę w czasie choroby zapewni, matce kontaktu z dziećmi
                      w tym czasie też utrudniać nie powinien... chyba że nadal uprawiać
                      będą ping pong.
                  • michszyb teraz to mnie rozbawiłaś 17.02.10, 13:32
                    wczoraj zaproponowałem:

                    -skoro jest chory to może zostanie u mnie, mam czas mogę się nim pozajmować
                    - chyba cię poje........., zapomnij

                    Dzisiaj
                    Dziecko pokasłuje, nadal stan podgoraczkowy.
                    Może zabiorę ich jednak. nie bo jak by mu przypadkiem goraczka skoczyła na
                    wieczór to może mósiałby u ciebie zostać a przeciez u ciebie zostać nie moze.

                    Więc jakby dzieci do mnie trafiły i goraczka je dopadła to dla ich dobra
                    oczywiście odwiozę ich do mamy.
                    • sonia_30 Re: teraz to mnie rozbawiłaś 17.02.10, 13:44
                      Chciałam się zrewanżować za dotychczasowe 'rozbawianie' mnie...
                    • esterka8 Re: teraz to mnie rozbawiłaś 17.02.10, 14:53
                      michszyb napisał:

                      > Więc jakby dzieci do mnie trafiły i goraczka je dopadła to dla ich dobra
                      oczywiście odwiozę ich do mamy.

                      No nie Mich, to przy założeniu Soni, ze działa w dwie strony, czyli jak chorują
                      u Ciebie to zostają u Ciebie, ale z Twoją żoną to kurcze faktycznie marnie.
                      Wiesz, ja nie do końca to wszystko ogarniam, moze jestem naiwna i wierzę, że w
                      sprawie dzieci rodzice powinni się dogadać.
                • michszyb Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 13:28
                  Jak przychodzi do mnie pacjentka z dzieckiem które pokasłuje i ma 37,5 to jej
                  radzę żeby nie robiła paniki i jak zabierze dziecko na spacerek to się dzieciak
                  dotleni i na pewno z tego powodu nie ma co robić dramatu. Dzieci w wieku
                  przedszkolnym chorują 12 razy w roku przez tydzień do 2 tygodni.
    • przygodnywiatr Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 12:25
      Bez jutra
      jestem matka dzieci bardzo zzytych z ojcem.
      Wiez jest tak silna, ze zabilabym i dzieci i ojca, gdyby ich rozdzielic.

      Wspomne tutaj tez o moich dzieciach z poprzedniego malzenstwa.
      One nie mialy wiezi z ojcem., zreszta w domu bywal niezmiernie rzadko i na krotko.
      Sprawa byla ulatwiona.

      Widzac te dwa rozne zjawiska, wyznam, ze stalam sie fanka milosci, lojalnosci i
      glebokiej wiezi miedzy moim obecnym mezem i naszymi wspolnymi dziecmi.
      Nie utrzymujemy pozorow, to chyba nawet nie byloby mozliwe, bo dzieci
      rozszyfruja wszystko, zadaja dziwnie celne pytania, niemniej stworzylismy
      wlasne zycie z miejscem dla kazdego z nas w jego wnetrzu. Tak więc funkcjonujemy
      bez laski.
      Nie mozna tego tez nazwac zwiazkiem "tylko dla dzieci".
      Po prostu tak nam udalo sie ulozyc zycie, ze spelniamy w nim wlasne role.

      Mysle, ze wazna jest chec ojca Twoich dzieci. Czy jest w stanie podjac nowe
      wyzwanie, czy wie o Twoich rozwazaniach i o tym, ze ewentualnie musi się
      opowiedziec? Bardzo rzadko związek rozwala się z winy tylko jednej osoby, może
      rozmowa z mezem cos wniesie w tej kwestii i uda Wam się razem ustalic ciag dalszy.

      Uwierz mi, nie moge doradzic.
      Wszelkie "rachunki" wystawia nampo latach dzieci .
      Teraz decyzja nalezy do Ciebie.
      Gleboko wierze w intuicje, jesli ja czujesz sprobuj sie nia kierowac.
      • bez_jutra Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 12:44
        dzieki za odpowiedz... generalnie madrze prawisz, szkopul jednak w
        tym, ze ja wlasnie jestem ... ojcem swoich dzieci wink

        pzdr,
        t
        • bozenak12 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 13:05
          Chciałabym żeby moje dzieci miały takiego ojca. Jedno wiem na pewno,
          dzieci nie cierpią kłótni rodziców. Pomyśl co jest lepsze-
          zostaniesz i będziesz ciągnął tę farsę- o domu dzieci będą zawsze
          mtślały jako o miejscu gdzie ciągle były kłótnie, rodzice nie
          zadowoleni i zli- czy rozejdziecie się i będziesz z dziećmi spędzał
          każdą wolną chwilę, dzieci będa Cię widziały wesołego, zadowolonego,
          opanowanego? Moja córka nie chce jezdzić do ojca bo tamten dom
          przypomina jej właśnie wszystko co złe. Dodam tylko,że 10 lat byłam
          z mężem bo myślałam, że tak będzie lepiej dla dzieci.
          • agmoni Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 14:11
            Bez_jutra nie jestem ojcem niestety i nie wiem czy życzysz sobie mojej opinii, ale zwrócę Ci tylko na jedną rzecz uwagę. Tkwiąc w obecnym układzie z żoną i zakładając, że nie zrobicie nic by go zmienić, przekażesz dzieciom oprócz swojej wielkiej miłości także "gotowy wzorzec relacji kobieta - mężczyzna". Jaki on w tej chwili jest sam wiesz najlepiej. Pytanie, czy chciałbyś, by Twoje dzieci myślały że takie relacje damsko - męskie są w porządku, są normą, i właśnie tak traktują się kochające się osoby. Często zapominamy, że tkwiąc w małżeństwie "dla dobra dzieci" przekazujemy im zakłamany obraz rzeczywistości. Może to pomoże Ci podjąc decyzję. Mój mąż zapytał, do kiedy powinien żyć ze mną, by dziecku nie stała się krzywda. Kazałam odejść jak najszybciej. Bo krzywda jest, można tylko zmniejszyć jej rozmiary. Teraz wierzę, że pomimo tego, że nie był dla mnie partnerem będzie dobrym ojcem. Bo choć nie kochał mnie, kocha córkę. I nigdy nie utrudniam i nie będę utrudniac im kontaktu. Być może twoja żona wyjdzie z podobnego punktu widzenia i pomoże Ci być najlepszym tatą jakim w tym układzie będzie można. Nie zakładaj najgorszego.

            Do Michszyba. Głęboko wierzę, że po rozwodzie Twojej byłej żonie opadną emocje i zacznie myśleć racjonalnie. I wtedy się dogadacie. Na razie bowiem wygląda to na bezsensowną rozgrywkę. Trzymam kciuki.
            • esterka8 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 14:58
              agmoni napisała:

              > Do Michszyba. Głęboko wierzę, że po rozwodzie Twojej byłej żonie opadną emocje
              i zacznie myśleć racjonalnie. I wtedy się dogadacie. Na razie bowiem wygląda to
              na bezsensowną rozgrywkę. Trzymam kciuki.

              No własnie, mi się też wydaje, że jej te emocje opadną. Może po prostu dać jej
              trochę czasu? Na razie ona atakuje z zemsty, niestety odbija się to na dzieciach
              najbardziej. Może spróbuj to przeczekać? Wątpię, żeby trwało to długo. Mało
              tego, tak mnie naszło, że ona chyba tym bardziej jest agresywna im bardziej Ty
              walczysz. Rozumiesz, o co mi chodzi? Jakby ta Twoja walka tylko podjudza jej
              zemstę.
          • justy-nka58 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 14:14
            Bez jutra-przepraszam,że wtrąciłam,jednak uważam,że wszystkie opcje należy brać
            pod uwagę.Pytasz ojców to na pewno dojdziesz do wniosku ,że ile ojców tyle
            sytuacji.Nie masz racji że dziecko w wieku przedszkolnym choruje 12 razy w
            roku.Moja wnuczka odwiedziła lekarkę po raz pierwszy w wieku 5 lat w nagrodę od
            lekarki dostała kilka bajeczek i malowanek.Już się nie wtrącę.
        • bozenak12 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 14:12
          bez_jutra napisał:

          > dzieki za odpowiedz... generalnie madrze prawisz, szkopul jednak w
          > tym, ze ja wlasnie jestem ... ojcem swoich dzieci wink
          >
          > pzdr,
          > t
          Przecież jak nie będziecie razem też nim możesz być. Znam ludzi,
          którzy rozeszli się i są szczęśliwi baaa ... nawet razem spędzają
          czas. Widać, ze dzieci są szczęśliwe.
        • przygodnywiatr Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 18:01
          Twoj post mialam wyswietlony nieco nizej calosci, podpis "on" teraz widze,
          wybacz, bo w tresci tez nie doczytalam ze pisze ojciec

          Przykro mi, ze musisz decydowac z tej sprawie, sadze jednak, ze jesli nie ma
          mozliwosci racjonalnej rozmowy, to moze mediacje?
          No nie zartuje, gdyz gra idzie o wartosci najwazniejsze w zwiazku, uwierz mi, ze
          potem poza rodzina juz nie bedzie to ani takie latwe, ani tanie ani tez wiecznie
          ekceptowalne przez byla zone.
          Wtedy przerwanie dzieciom tzw.rytmu dobowego bedzie jej asem w rekawie.
          Mozesz liczyc na przyjacielski uklad, chociaz dzisiaj emocje sa na minusie?
          Nieobecni nie maja racji, jest to niestety mozliwe, ze bedzie sluchala
          podszeptow matki, kolezanek, nawet utrudniala Ci widzenia, a dzieci bez Ciebie
          beda bardzo stesknione, a przy koncu wizyty beda na potwornej granicy. Przeciez
          tak zyc nie chcialy.
          Tego sie najbardziej balam, ze nasze dzieci beda rozerwane pomiedzy dwoma
          swiatami. Sa male, owszem, ale wiez juz uksztaltowana.

          Moj post wciaz aktualny.
          To co polecalam sadzac, ze pisze do matki, potraktuj doslownie wobec siebie.
          Moze bedzie mozliwe stworzenie takiego zwiazku, gdzie kazde z Was wypelni swoja
          role, spelni sie i coreczki nie bede w rodziny rozbitej. Pewnie mnie wysmiejesz,
          ale na moim miejscu, poszlabym nawet do poradni rodzinnej, zeby na dzieciach sie
          tak to wszystko nie odbilo.
          Co na Twoim miejscu nalezy zrobic, niestety nie wiem.
    • donabate Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 15:44
      Zalezy co robiles z dziecmi jak czytales gazete i patrzyles sie w sciane to ...
      jak byles ich swiatem to macie przesrane. Najlepiej podzielcie sie obowiskami z
      zona 50 na 50 i z glowy.
      Najepiej to bzyknij sie ze swoja, jeszcze z pare razy moze wam przejdzie.
      • kalpa Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 19:03
        Powiem ci, jak jest u nas.
        Rozeszliśmy się pól roku temu- ale w przyjaźni, przekonani w 100%, że zrobiliśmy
        wszystko, co byliśmy w stanie, żeby nam było dobrze. I zrobiliśmy jeszcze jedno
        założenie, ze nasze byle konflikty, emocje zostawiamy dla siebie i w żaden
        sposób nie obciążamy nimi naszych synków. Zamknęliśmy rozdział pt: "małżeństwo".
        Ale... pozostały w nas uczucia życzliwości wobec siebie, wiec mogliśmy spokojnie
        ze sobą się kontaktować, spotykać. Ex był u dzieci codziennie, pomagał mi, był
        życzliwy i nawet serdeczny. I ja, jako matka bardzo to doceniłam. I ZAWSZE
        doceniam go jako dobrego ojca. Moje dzieci NIGDY nie usłyszały złego słowa pod
        jego adresem, zawsze im mowie, ze jest najlepszym tata, mimo, że z nami już nie
        mieszka. Do jego nowej partnerki nastawiam dzieci mega przyjaźnie, jej synka
        pokazuje jako ich nowego partnera do zabawy. Ex gra ze mną fair, nie "porzucił"
        mnie jak przysłowiowej szmaty, tylko nadal na rożne sposoby mi pomaga. Bardzo to
        doceniam i mówię mu o tym wprost, co myślę, on sobie tez ceni.
        Wydaje mi się, ze dzięki tym naszym wspólnym wysiłkom chłopcy nie przeżyli
        traumy, choć na pewno zostawi to w ich sercach i głowach blizne, na pewno taty
        nieraz będzie brakować, będą tęsknić. Nie mam złudzeń. Ale tez wiem, ze nowa
        sytuacja ma swoje plusy, zyskali sporo- ich rodzice wciąż się lubią i sobie
        pomagają smile
        I na pewno lepiej im w takiej sytuacji, niż wtedy, kiedy mieszkaliśmy razem, ale
        było tak ciemno miedzy nami i zimno.
        Teraz jest wszystkim o wiele cieplej smile
        Myślę, ze najważniejsze jest, żeby rodzice byli w stanie zapanować nad swoimi
        emocjami i z nimi sobie poradzić, a reszta będzie łatwiejsza. I jak twoja zona
        będzie widziała, ze chcesz czynnie brać udział w opiece, to wielce
        prawdopodobne, ze sama aktywnie będzie się angażować w to, żebyś jak najwięcej
        czasu spędzał z córeczkami smile
        Są kobiety, które pogrywają z ojcami swoich dzieci, biorą odwet na ich uczuciach
        odbierając im dzieci. Ale jednak większość mam, zwłaszcza jak emocje opadną
        chce, żeby tata spędzał z dziećmi jak najwiecej czasu- powodzenia smile
        • zmeczona100 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 19:52
          Ehhhh... Kalpa, zazdroszczę takiego ojca...
        • sauber1 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 22:39
          kalpa napisała:


          > Są kobiety, które pogrywają z ojcami swoich dzieci, biorą odwet na ich uczuciac
          > h
          > odbierając im dzieci. Ale jednak większość mam, zwłaszcza jak emocje opadną
          > chce, żeby tata spędzał z dziećmi jak najwiecej czasu- powodzenia smile
          >






          Powiem krótko - FAKT !!!
        • bez_jutra Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 23:09
          kalpa i przygodnywiatr - dziekuje Wam za te madre slowa... super
          (biorac pod uwage okolicznosci) sobie poradzilyscie..

          Ja po kolejnej wieczornej wymianie 'uprzejmosci'...

          Jednoczesnie przed chwila zajrzalem do sypialni i one (corki) tak
          slodko spia, ze NIE WYOBRAZAM sobie zyc bez tego widoku - niestety w
          obecnej relacji tez nie crying(. Caly czas rozmyslam, wydaje mi sie, ze
          miedzy nami wszystko wygaslo, choc czasami (co prawda nieczesto)
          miewam chwile, ze moze NAS cos jeszcze jest w stanie zlaczyc...

          Nie wiem co zrobie (-bimy)... nie widze wiosny, wakacji, zyje oby do
          jutra, nie zastanawiam sie co przyniesie weekend....

          Pewno i tysiac odpowiedzi nie odpowie mi do konca....

          Dziekuje i pozdrawiam
          t
          • sauber1 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 18.02.10, 00:04
            bez_jutra napisał:

            >
            > Nie wiem co zrobie (-bimy)... nie widze wiosny, wakacji, zyje oby do
            > jutra, nie zastanawiam sie co przyniesie weekend....
            >
            > Pewno i tysiac odpowiedzi nie odpowie mi do konca....
            >
            > Dziekuje i pozdrawiam
            > t

            To co już kończysz wątek?
            Bardzo ładnie, że piękno słów w ludziach doceniasz, one budują i dają wiele
            nadziei, że mimo przeciwności losu jest zawsze wyjście, choć sztką jest się
            dogadać, gdy żle się dzieje. Rozumiem Ciebie To też Twoje dzieci, ale nie da się
            ich na połowe podzielić, a wizja pustki i bezsensu zycia przeraża. Często
            powtarzam, że jutro to też dzisiaj tylko że jutro i tylko pojęciem względnym, w
            dzisiejszych czasach miliony ludzi zyją z dnia na dzień i często bez perspektyw.
            Przedyskutuj na spokojnie problem, może jeszcze coś da się zrabić, a widze że
            jesteś gotowy na wiele ustępst, to czasem dorzuć tu słowo ...
          • przygodnywiatr bez jutra 18.02.10, 09:56
            bez_jutra napisał: , choc czasami (co prawda nieczesto)
            > miewam chwile, ze moze NAS cos jeszcze jest w stanie zlaczyc...


            Idlatego niech chwile trwaja, czasem brak ruchu, takie typowe przeczekanie jest
            ruchem.


    • tully.makker Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 20:37
      A kiedy masz terelacje z dziecmi,kiedy uciekasz w prace i nie ma cie
      w domu?

      Rodzic, ktorykocha swoje dzieci i chce dla nich dobrze, dba o
      zwiazek z drugim rodzicem. Zdajac sobie sprawe, ze szczesliewe
      malzenstwo to nie tylko zysk dla niego, ale przede wszystkim dla tak
      bardzo kochanych przez niego dzieci.

      Czy zrobiles wszystko, zeby twoje dzieci mialy szczesliwa rodzine?
      czy tez zrobiles dzieci, apotem uciekles wprace, gdy zaczely sie
      problemy?
      • bez_jutra Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 23:12
        tully.makker napisała:

        > A kiedy masz terelacje z dziecmi,kiedy uciekasz w prace i nie ma
        cie
        > w domu?
        >
        > Rodzic, ktorykocha swoje dzieci i chce dla nich dobrze, dba o
        > zwiazek z drugim rodzicem. Zdajac sobie sprawe, ze szczesliewe
        > malzenstwo to nie tylko zysk dla niego, ale przede wszystkim dla
        tak
        > bardzo kochanych przez niego dzieci.
        >
        > Czy zrobiles wszystko, zeby twoje dzieci mialy szczesliwa rodzine?
        > czy tez zrobiles dzieci, apotem uciekles wprace, gdy zaczely sie
        > problemy?

        Rozumie, ze skoro pracuje duzo, zeby zona od trzech lat nie musiala
        pracowac i byc z dziecmi caly czas (tak chciala!) to niewiele...
        Mnie pozostaly wieczory i weekendy, wiec pewno sie nie postaralem...
        • tully.makker Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 18.02.10, 08:58
          (tak chciala!)

          a czego ty chciales?
      • zo_e Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 17.02.10, 23:14
        Mój ex był niezłym gadem jako mąż ale ojcem zawsze był dobrym. Gdy byliśmy małżeństwem to zwykliśmy mówić, że jesteśmy doskonale wymienni - zajmował się nimi gdy były malutkie na równi ze mną. Moim dzieciom jest wystarczająco ciężko z tego powodu, że nie mają go na codzień i w domu, więc nie wyobrażam sobie sytuacji, że przez nie załatwiamy nasze nierozliczone rachunki. Nigdy nie mówię o nim źle do dzieci i wiem, że on tego również nie robi. Często bywamy razem na zebraniach i zajęciach otwartych w przedszkolu. Informuję go o wszystkich istotnych faktach z życia dzieci. Przyjeżdża do nich gdy są chore a ja muszę iść do pracy. Wierzę w jego miłość do dzieci i w to, że gdy będzie miał koleje to nie zaniedba naszych. Ale szczerze obawiam się tego. Ciekawi mnie - i tu pytanie do ojców - jak na wasze relacje z dziećmi wpłynęło pojawienie się następnych dzieci z kolejnego związku? Mimo całej wiary w miłość exa do naszych dzieci boję się tego najbardziej....
        • sauber1 Re: relacje z dziećmi - pytanie do (eks)ojców 18.02.10, 00:13
          zo_e napisała:


          > . Wierzę w jego miłość do dzieci i w to, że gdy będzie miał koleje to nie zanie
          > dba naszych. Ale szczerze obawiam się tego. Ciekawi mnie - i tu pytanie do ojcó
          > w - jak na wasze relacje z dziećmi wpłynęło pojawienie się następnych dzieci z
          > kolejnego związku? Mimo całej wiary w miłość exa do naszych dzieci boję się teg
          > o najbardziej....



          Też czasem i mnie takie myśli nachodzą, ale ze wszystkich sił bronię się przEd
          czymś czego bym musiał żałować, mam już dzieci, a kolejnego związku jeszcze nie
          myślę zakładac a nawet jak już to nigdy formalnego... No chyba, że kiedyś
          zmienię zdanie ?wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja