pytanie

21.02.10, 01:17
Byłam w zwiazku z rozwodnikiem, on 33 lata, ja 28. Zaczęliśmy się spotykać ok
3 m-cy po jego rozwodzie, po ok roku byliśmy parą. Dzieci nie mieli, ponieważ
ona nie chciała, on złożył wniosek, teraz sa w trakcie unieważnienia ślubu
kościelnego. Przed ok 2 lata układało się bardzo dobrze, teraz on twierdzi, że
cos sie w nim wypaliło, że nie poczuł ode mnie miłości, bo ciągle miałam opory
z powodu jego rozwodu.
Rzeczywiście na początku je miałam,ale później powoli zaakceptowałam ten stan.
Teraz mi powiedział, że musi szukać miłości i zebym mu na to pozwoliła. Tak
się w tej chwili zastanawiam, czy jego zachowanie nie jest czasami wynikiem
tego, że on za szybko wszedł w nowy związek i nie poczuł jak tojest byc samemu?
    • plujeczka Re: pytanie 21.02.10, 08:10
      niekoniecznie po prosty miłość sie faktycznie wypaliła tak czasami
      bywa.Poza tym jego rozwód zapewne wpłynał na jego zachowanie, nie
      akceptowałaś tego stanu rzeczym on kochał i pewnie to
      przezywał.Teraz to "musztarda po obiedzie".Daj mu odejśc bo nie ma
      nic gorszego w zyciu niz byc z kimś z litości.
    • demonsbaby Re: pytanie 21.02.10, 09:37
      Wydaje mi się, że facet jest po prostu emocjonalnie niedojrzały. Jednak jeden
      plus za to, że artykułuje problem, a nie szuka szczęścia u innych kobiet będąc z
      tobą - innymi słowy: uczciwy. Spróbuj spojrzeć na działania w jego życiu z jego
      strony. Miał jeden legalny związek - rozwiódł się (przyczyn nie znamy) - być
      może powód był identyczny jak teraz "brak głębi uczucia" (albo facet szuka cudu
      i nie potrafi pracować nad związkiem), obecnie odczuwa podobnie - stąd być może
      nie chce "tracić czasu", a już doświadczenie rozwodowe w jakiś sposób wpływa na
      jego decyzje. A co Ty czujesz? Nagle się związek rozpadł, czy koniec miał już
      swoje objawy w czasie?
      • natalii24 Re: pytanie 21.02.10, 11:55
        Przyczyna rozwodu? Ona nie chciała dziecka, nie pozwalała mu utrzymywać
        kontaktów z rodziną, zaraz po ślubie zrobiła rozdzielność majątkową (chociażon
        wiecej zarabiał) z tego co mi mówili jego rodzice i znajomi rozwód wisiał na
        włosku już od jakiegoś roku.Potem cóż pojawiłam się ja i podobno zakochał się we
        mnie (pracowaliśmy razem nad projektem). Spotkanie pierwsze zaproponował mi
        jakieś 2 m-ce po rozwodzie i powiedział mi o swoim uczuciu, ja natomiast
        zwiałam. Ale póniej kolejne spotkanie o dalej już jakoś poszło.

        Ok 1,5 m-ca temu rozmawialiśmy o tym i on stwierdził, że musimy się zdystansować
        i zobaczyć co dalej.Tak też zrobiliśmy,teraz on uważa, że nic już z tego nie
        będzie, że go nie kochałam, tzn. nie tak jak on by chciał, a on ma już 33 lata i
        chce mieć rodzinę( nota bene nie wiem jak mam to rozumieć, że przez 2 lata byłam
        z nim z wyrachowania?). Na początku myślałam, że to jakiś dołek, bo był
        przepracowany i przemęczony,troche czasu żył w stresie,teraz wziął 2 tygodnie
        urlopu, bo już miał dość. A ja no cóż cokolwiek bym nie powiedziała, to obraca
        słowa przeciwko mnie. No i mam sobie zycie układać. Na początku troche
        walczyłam, potem mi nerwy poniosły i powiedziałam mu że ciesze sie, że to już
        koniec i życzę mu powodzenia w szukaniu miłości. Dzwonił do mnie po tej
        rozmowie, ale ja już nie odebrałam telefonu.
        • demonsbaby Re: pytanie 21.02.10, 12:05
          generalnie, potwierdza tylko regułę o niedojrzałości emocjonalnej faceta. tym
          czym, wg. mnie, się kieruje to permanentny stan zakochania, czyli porywy
          hormonalne i takie chciałby zachować przez cały okres trwania związku. Masz
          rację dziewczyno, nie ładuj się w to i nie wnikaj czemu tak postąpił. Co do
          twojego postępowania, wcale się nie kierując solidarnością płci, zachowałaś się
          racjonalnie i dojrzale.
          • phoebe_buffay Re: pytanie 21.02.10, 12:17
            Ja bym nie wysnuwała tak daleko idących wniosków co do dojrzałości lub
            nie emocjonalnej faceta. Moim zdaniem zachowuje się dojrzale, uczciwie
            stawia sprawę, nie kręci. Gdyby tak wszyscy się zachowywali byłoby
            dużo mniej ludzkiego nieszczęścia.
            • demonsbaby Re: pytanie 21.02.10, 12:31
              dla mnie inteligencja emocjonalna nie ma związku z wykazywanymi wartościami,
              wykształconymi przez rodziców czy społeczeństwo. To, że wykazuje się
              uczciwością, wspomniałam również wcześniej. Rzeczywiście umknęło mi jedno być
              może zasadnicze przemyślenie. Ucieczka z tego związku jest konsekwencją rozwodu,
              a właściwie braku zaangażowania byłej żony i być może przedmiotowego
              traktowania. Tak czy inaczej oczekiwanie na bazie doświadczeń, że w kolejnym
              związku on już się poświęcać nie będzie i oczekiwać 100% zaangażowania od nowej
              kobiety jest skazane na niepowodzenie.
          • natalii24 Re: pytanie 21.02.10, 12:39
            dla mnie to normalne, że po jakimś czasie "różowe okulary" spadają, ale
            widocznie on tego stanu nie potrfił zaakceptować, nie kłociliśmy sie przecież
            jakoś specjalnie, lubiliśmy ze sobą spędzać czas, rozmawialiśmy o wszystkim itd.
            Ja planowałam kupić mieszkanie dla siebie, a on np chciał żebyśmy wspólnie
            kupili mieszkanie większe,ja twierdziłam, że nie, bo potrzebuje takiego jakby
            zabezpieczenia na przyszość (on swoje miał)To było jednym z powodów rozstania,
            bo myślałam "ja", a nie "my." Po rostaniu mi powiedział natomiast, że sie od
            niego uzależniłam w sensie emocjonalnym.
            • demonsbaby Re: pytanie 21.02.10, 12:44
              natalii24 napisała:

              > d
              > Ja planowałam kupić mieszkanie dla siebie, a on np chciał żebyśmy wspólnie
              > kupili mieszkanie większe,ja twierdziłam, że nie, bo potrzebuje takiego jakby
              > zabezpieczenia na przyszość (on swoje miał)To było jednym z powodów rozstania,
              > bo myślałam "ja", a nie "my."

              Dokładnie o czym pisałam wcześniej. Facet wziął ciebie za materiał porównawczy z
              była żoną. Skoro wcześniej się sparzył na jakimś konkretnym elemencie to już ten
              będzie odgrywał zasadniczą rolę w kolejnych jego związkach. Tak się nie da, ale
              niestety, żeby móc zaufać po raz kolejny trzeba na to czasu, czego facet nie
              zrobił, licząc na twoje 100% zaangażowanie i poświęcenie dla niego.
              • natalii24 Re: pytanie 21.02.10, 12:59
                być może mnie porównywał np powiedział mi coś takiego, że nie mówił, mi kiedy mu
                coś nie podobało się we mnie żebym nie próbowała czegoś w sobie zmieniac, a z
                tego co wiem, to jego była bez przerwy obiecywala mu poprawę i bez przerwy
                mówiła, że się zmieni. Ja dałam mu 100 % swobody i zawsze mówiłam, że już taka
                jestem, ze np mam zmienny charakter i raczej tego nic nie zmieni.
                No i oczywiście powiedział mi że i tak bym go zostawiła może za 2-3 lata. Może
                on mówiąc to uważał, że to on mnie zostawi za 2-3 lata.

                Najgorsze jest to, że miałam naprawdę spore opry przed tym związkiem i w końcu
                jak je zwalczyłam to on tywierdzi, że nic z tego nie będzie.
            • phoebe_buffay Re: pytanie 21.02.10, 12:56
              A to trochę dziwnie, bo jak się niby uzależniłaś skoro rozsądnie
              myślałaś również o sobie. Może oboje nie angażowaliście się bardzo.
              Nie wiem czy to dobrze ale przy rozstaniu nie macie teraz żadnych
              problemów ze wspólnym majątkiem. Nie zastanawiaj się zbyt wiele nad
              przyczynami rozstania i czemu facetowi przestało pasować. Przemyśl
              swoją postawę i wysnuj wnioski na przyszłość.
    • demonsbaby generalnie 21.02.10, 13:05
      nie rozgrzebuj tego, odstaw za siebie i do przodu. Najwyraźniej facet nie tobie
      ale sobie nie daje szansy, a twoje życie przy boku faceta, który został
      potraktowany w przeszłości przedmiotowo również mogłoby wcale nie być usłane
      różami.
Pełna wersja