Czy NIE MAM PRAWA...

03.03.10, 15:50
...ułożyć sobie życia na nowo???????????
W sierpniu zeszłego roku na drugiej sprawie otrzymałam rozwód (za
porozumieniem stron).
Podział majątku do tej pory nie zrobiony, bo mnie póki co nie stać, a eksowi
jest tak wygodnie - jak już to kilkadziesiąt razy powiedział...więc mieszkamy
razem z tym, że on ma jakąś kobiete i częściej przebywa u niej.
To tak tytułem wstępu, a teraz do senda... od jakiegoś m-ca spotykam się z
facetem, którego znam dość długo. Niedawno eks dowiedział się o tym i zaczyna
robić problemy.
Codziennie mi ubliża jaką to ja jestem matką, że dziecko zostawiam z
dzaidkami, a sama się szmace itp... że robię dziecku siano z głowy, jak
jedziemy gdzies w 3.
Ostatnio On był u nas, bo synek miał urodzinki i robiłam taką małą rodzinną
imprezę. Eksa nie było, bo stwierdził, że z moją rodziną nie chce mieć nic do
czynienia i wyszedł...
Eks dowiedział się, że On był w naszym mieszkaniu i teraz wygraża mi, że jak
go tu zastanie, to pożałujemy oboje. Wczoraj po pijanemu eks zrobił awanture i
powiedział, że nie życzy sobie żadnych ludzi w naszym mieszkaniu...(zaznaczam,
ze eksa częsciej nie ma niz jest, bo ma jakąś kobiete i poza tym w ogóle nie
interesuje się dzieckiem).
Groził, że wybierze sie do mojego faceta, bo wie gdzie mieszka i da mu
ostrzezenie, bo następnym razem to już dostanie po pysku...
Proszę powiedzcie, czy ja nie mam prawa do własnego życia? Czy nie mam prawa,
aby ktoś mnie odwiedzał w mieszkaniu, które póki co jest jeszcze majątkiem
wspólnym? Czy faktycznie spotykając się z kimś i angażując w to dziecko robie
coś złego?
Po takich pijackich awanturach i groźbach eksa trace wiare w siebie i w to, że
mogę normalnie żyć sad
    • zmeczona100 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 15:59
      nagrywać, nagrywać i jeszcze raz nagrywać. No i wzywać policję przy każdej
      awanturze. To może wpływać na podział majątku w przyszłości.

      Prawo do swojego życia masz, jednak wg mnie miesiąc znajomości z panem to
      jednak za krótko, by syna z nim poznawać (chyba, że wcześniej już się
      znali). Chodzi o to, że w tak krótkim czasie nie poznałaś człowieka na
      tyle, by z nim tworzyć stały związek. Jeśli przestaniecie się spotykać, Ty
      poznasz kogoś nowego i znowu przedstawisz go synowi, to zaprowadzisz
      niezły mętlik w jego głowie.A podstawa prawidłowego rozwoju dziecka to
      poczucie bezpieczeństwa; przy ciągle zmieniających się panach przy twoim
      boku trudno to zapewnić.
      • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 16:03
        Właśnie chodzi o to, że znam go nawet dłużej niż eksa. Dziecko też go zna już
        dużo, dużo wcześniej. Gdybym nie była pewna za Niego i tą zanjomość z pewnością
        nie mieszałabym w to Małego.
        • wiosenka.pl Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 16:09
          Masz prawo (nie obwiniaj się!), jednak póki co ... jedynie na papierze. Ot,
          polskie realiasad
          Życzę powodzenia przy podziale majątku!
      • z_mazur Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 18:06
        Ooooo jaka wyrozumiałość. smile

        Delikatne pogrożenie paluszkiem, że może za wcześnie, ale w sumie to jednak ok.
        A gdzie święte oburzenie o nieliczenie się z uczuciami byłego męża i ojca. smile))

        Ech ta moralność Kalego... smile))
        • zmeczona100 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 18:15
          Czuję się inwigilowana przez Ciebie wink
          Myślałam o dziecku, a nie o byłym mężu suspicious
          • z_mazur Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 18:27
            No cóż taki los moderatora. Inwigilować wszystkich. smile
    • sauber1 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 16:35
      everettes napisała:


      > Eks dowiedział się, że On był w naszym mieszkaniu i teraz wygraża mi, że jak
      > go tu zastanie, to pożałujemy oboje. Wczoraj po pijanemu eks zrobił awanture i
      > powiedział, że nie życzy sobie żadnych ludzi w naszym mieszkaniu...(zaznaczam,
      > ze eksa częsciej nie ma niz jest, bo ma jakąś kobiete i poza tym w ogóle nie
      > interesuje się dzieckiem).
      > Groził, że wybierze sie do mojego faceta, bo wie gdzie mieszka i da mu
      > ostrzezenie, bo następnym razem to już dostanie po pysku...
      > Proszę powiedzcie, czy ja nie mam prawa do własnego życia? Czy nie mam prawa,
      > aby ktoś mnie odwiedzał w mieszkaniu, które póki co jest jeszcze majątkiem
      > wspólnym? Czy faktycznie spotykając się z kimś i angażując w to dziecko robie
      > coś złego?
      > Po takich pijackich awanturach i groźbach eksa trace wiare w siebie i w to, że
      > mogę normalnie żyć sad

      Myślę, że ma facet trochę racji i ma pełne prawo nie życzyć sobie by mu byle
      kto się szwędał po chałupie, nawet pod nieobecność !!!

      I nie myśl sobie Everettes, że Cię nie lubię, albo coś w tym rodzaju, ale
      musiałem tak napisać chociażby dla zachowania równowagi, ot zleciały się
      jaskółki ... wink
      • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 16:50
        Nie gniewam się smile chce usłyszeć wszystkie obiektywne opinie smile

        > Myślę, że ma facet trochę racji i ma pełne prawo nie życzyć sobie by mu byle
        > kto się szwędał po chałupie, nawet pod nieobecność !!!

        Byle kto to nie jest, bo eks się z nim zna (poznali się przeze mnie pare lat
        temu) smile
        • sauber1 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 17:07
          everettes napisała:


          > Byle kto to nie jest, bo eks się z nim zna (poznali się przeze mnie pare lat
          > temu) smile

          Sorki ja go nie znam jeszcze, ale wczułem się w rolę twojego exa i zapewne on
          tak go widzi, skoro chce dać mu po pysku ?
          Ładnie, szczerze piszesz to widzę stać jest Ciebie na porządnego kawał chłopa, a
          nie troki od kaleson, jakich wszędzie pełno ... wink
          • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:00
            Eks chce mu dowalić, żeby go przestraszyć i uprzykrzyć mi życie. Niestety eks to
            taki człowiek, który ma w sobie dużo podłości i mściwości sad I żebym nie miała
            za kolorowo, to musi mieszać się w moje życie... sad
    • kajda28 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 16:58
      Idź do dzielnicowego i powiedz że eks Ci ubliża, że robi Ci awantury
      i poproś aby z nim pogadał. Jak nie pomoże zbieraj dowody przemocy,
      przy każdej awanturze wzywaj policję i zrób mu sprawę karną.
      Po drugie, jednak nie powinnaś nexta przyprowadzać do domu gdzie
      mieszka jeszcze Twój eks. Jakbyś się czuła gdyby on przyprowadził
      swoją next?
      • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:21
        Mój eks w trakcie małżeństwa przyprowadzał sobie kobiety do domu pod nieobecność
        moją i dziecka. Dlatego też wzięłam ten cholerny rozwód.
        • kajda28 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:50
          > Mój eks w trakcie małżeństwa przyprowadzał sobie kobiety do domu
          pod nieobecnoś
          > ć
          > moją i dziecka. Dlatego też wzięłam ten cholerny rozwód.

          Co nie oznacza że ty musisz zachowywać się podobnie jak on.

          Ja też mieszkałam z eksem. Jak pisałam idź na policję i powiedz że
          Cię straszył , że przychodzi pijany i robi awantury. On nie ma prawa
          w nocy nie dać Ci spać (np. chce się kłócić z tobą po 22 w nocy)-
          mój eks miał m.in. za to sprawę karną.
    • adela38 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 18:35
      Twoje problemy sa konsekwencja tego, ze nie przeprowadzilas rozwodu do
      konca.Nadal mieszkacie pod jednym dachem, wiec on moze i najwyrazniej chce
      traktowac wasze mieszkanie jako jego teren.Jedyne rozwiazanie to nie wchodzenie
      w dyskusje i zajecie sie jak najszybciej sprawa podzialu majatku.Bo chyba nie po
      to bralas rozwod by nadal zyc z exem pod jednym dachem?
    • phoebe_buffay Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:21
      Czy jak by Twój eks przyprowadzał swoją Panią do domu to by Ci
      pasowało? Mnie chyba nie bardzo. Spotykaj się z kim chcesz ale poza
      wspólnym domem. Mieszkacie razem więc dzieckiem możecie zajmować na
      zmianę.
      • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:25
        Powiedzialam eksowi, ze jak mnie nie ma w domu niech robi co chce... Mieszkaniem
        i tak sie nie zajmuje, bo traktuje go jak hotel. Dzieckiem również, bo w
        uprawomocnieniu wyroku rozwodowego pisze, że ma ograniczoną władze rodzicielską
        i tym samym twierdzi, ze nie ma żadnego obowiazku zajmować się dzieckiem. Jak
        pracuje, to Małym zajmują się moi rodzice. Jak chce gdzieś wyjść, to też zostaje
        z nimi. Więc pod względem zajomowania się dzieckiem nie mam co na eksa liczyc.
        • malahitka Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:37
          Uporządkuj sprawy z podziałem majątku. A jeśli ex robi awantury to wzywaj
          policję. Jesteście rozwiedzeni, każde z was może przyjmowac gości jakich chce,
          oczywiście w granicach przyzwoitości zachowania. Ex chce się bawić w psa
          ogrodnika i wspólne mieszkanie uważa za swoj teren. Zastanów się co zamierzasz
          dalej robić z tą sytuacją, na pewno taki typ człowieka nie pójdzie ci na rękę.
          Nie powinnaś też dawać mu się zdominować żeby dyktował ci kogo możesz a kogo nie
          możesz przyjmowac.
          Znajomej exmąż jeszcze rok po rozwodzie zabraniał ją odwiedzać jej koleżankom
          które przy rozwodzie ją wspierały. Faceta z którym się zaczęła spotykać poza
          mieszkaniem nękał telefonami by "tą ku... zabierał z jego mieszkania"...
          Zastanów się nad swoją sytuacją i zwyczajnie nie pozwól się exowi zdominowac w
          twoim życiu codziennym, jeśli nie opiekuje się wcale dzieckiem to jak rozumiem
          zadbałaś o to żeby odpowiednio większe alimenty płacił? Pilnuj sobie porządku,
          przeprowadz rozwód do końca.
    • ania7718 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 19:57
      A ja napiszę tak: faktycznie Twój ex mąż zle postępuje, ale też
      myślę, że on jest zazdrosny i tak to okazuje. To boli jak człowiek
      się dowiaduje, że jego były/była z kimś jest mimo wszystko i jeszcze
      w krótkim czasie, to nic że on ma kogoś, niektórzy są jak pies
      ogrodnika.Mój ex mąż jak tylko się wyrok uprawomocnił zamieszkał ze
      swoją panią od razu,znali się zaledwie parę miesięcy. Ona ma dziecko
      i żadne z nich nie pomyślało że za szybko robią taki krok.
      • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 20:24
        Tak właśnie - eks ma syndrom psa ogrodnika... Widze, ze boli go fakt, ze mam
        kogoś na kim mogę polegać i boli jeszcze bardziej, bo się znają...

        Wczoraj moja Mama została z Małym w "naszym" mieszkaniu... i eks zaczął się
        czepiać do niej tekstami: że tak, ładnie, córunia się puszcza, a babka dzieckiem
        sie zajmuje...Nagadał jej, ze nie ma prawa przebywać w tym mieszkaniu i w każdej
        chwili może ją wywalić... Na szczęście nie dała się sprowokować smile Ale
        stwierdziła, że z chamem to po chamsku trzeba...
    • mayenna Re: Czy NIE MAM PRAWA... 03.03.10, 21:57

      Masz prawo żyć włąsnym życiem. Przy każdej awanturze wzywaj policję. Jeśli jest
      pijany to tym bardziej. Wyrażanie gróżb typu " pożałujecie " jest karalne. Jesli
      czujesz się zagrożona - powiedz o tym interweniujacym policjantom. Oni wiedzą co
      z tym zrobić. Myśle że jednak po pierwszej policyjnej interwencji bedziesz miała
      spokój.
      • 3_1415926-nokio Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 00:41
        Tak na marginesie, bo akurat dzielnicowy był dzisiaj u mnie zrobić
        wywiad i wykład odnośnie "niebieskiej karty" i art. 207 kk,
        zapytałem go ilu mężczyzn w jego rewirze zgłasza chęć założenia
        żonkom "niebieskiej ...", wymruczał "niewielu". Ciekawe, kurcze,
        dlaczego? Czyżby agresja to tylko kwestia testosteronu, a może
        powodem jest zwykły wstyd faceta, kiedy ma powiedzieć "Żona mnie
        bije...".
    • tully.makker Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 10:00
      jesli jestes gotowa widziec nexia na urodzinach dziecka, to masz tez
      prawo zapraszac swojego partnera.
      Natomiast poza tym mysle zycie romasowe powinnas prowadzic poza
      wspolnym mieszkaniem. Ktore malezy podzielic jak najszybciej, bo
      sytuacje w ktorej sie znajdujecie jest chora.

      No a gdy ex awanturuje sie, grozi, zwlaszcza po pijaku, to zglaszac
      na policje. Tzn - wzywac policje natychmiast.
      • sauber1 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 10:23
        tully.makker napisała:

        > No a gdy ex awanturuje sie, grozi, zwlaszcza po pijaku, to zglaszac
        > na policje. Tzn - wzywac policje natychmiast.

        Co do tego przewijającego się motywu z wzywaniem z byle powodu milicji jak i
        skuteczności jej działań i nie tylko, nie chcę wiele pisać, choć wielu różnie
        doświadczonych mogło by tu zapewne bardzo dużo i kolorowo, a to też ważny aspekt
        życia. Tylko czy się ktoś odważny, szczery znajdzie ... ???
        • tully.makker Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 10:51
          Ja poki co mam dobre wrazenia z pracy policji, odzyskali ukradziony
          telefon mojego syna.
        • sinsi Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 10:57
          Sauber, jeśli facet uwaza ,że ma prawo urządzać awantury po pijaku, grozić,
          zastraszać, wyzywać, podnosić rękę; to trzeba go nauczyć że prawa takiego nie
          ma. Wezwanie policji na ogół skutecznie otrzeźwia takiego osobnika i uświadamia
          mu, że nie może sobie wobec tej nieszanowanej byłej zony pozwolić na wszystko,
          bo jesli sobie pozwala to może spotkac go realna kara lub strata(sąd,niebieska
          karta, eksmisja). I nawet jesli nie zmieni to długoplanowo jego charakteru , to
          nauczy, że wobec tej kobiety podskakiwac nie może.
          Dziewczyny radzą wezwanie policji bo znają życie i z chojrakami mocnymi w gębie
          i rękach wobec słabszych miały zapewne do czynienia, którzy robią się maluczcy
          gdy się z konsekwencją, prawem, lub silniejszym stykają.
          Akurat policja jest na tyle niedoinwestowana, że może w wielu sprawach nie być w
          stanie nic załatwić, tu jednak często wystarcza argument munduru i świadomość,
          że po kilku notatkach policji może figurowac w kartotece co dość cennym dowodem
          w innych wspólnych sprawach może być.
          Powiem tylko, że akurat w przypadku moich znajomych policja się sprawdziła,
          właśnie skutecznie temperując zapędy faceta do machania rączkami na byłą żonę i
          awanturowania się. Teraz nawet jak czasem głos podnosi to spieprza gdy tylko
          kobieta po telefon sięga bo boi się że exżona dzwoni na policję. Tylko trzeba
          samemu pilnować by policja(dzielnicowy) znała problem dokładnie i mogła być
          skuteczna, a nie czekać aż sama się domyśli że się komuś krzywda dzieje.
          Oczywiście ocena skali zjawiska nalezy do autorki wątku, jesli nie umie sama
          postawić granicy awanturom exa to policja jak najbardziej jest użyteczna.
          • sauber1 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 11:10
            sinsi napisała:

            > Sauber, jeśli facet uwaza ,że ma prawo urządzać awantury po pijaku, grozić,
            > zastraszać, wyzywać, podnosić rękę; to trzeba go nauczyć że prawa takiego nie
            > ma.


            Sinsi, a czy ja mówię, że nie ???

            Nawiązałem tylko do obojętności i typowego olewactwa tej grupy społecznej
            szczególnie tam gdzie rzeczywiście występują przykre, jaskrawe przypadki
            naruszenia prawa, nietykalności swobód obywatelskich danym ludziom w wolnej już
            ojczyźnie, gdzie nie wiedzieć czemu uzależnienie alkoholowe i jego skutki stały
            się nagle poważną i pod wielka ochrona państwa chorobą.
            • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 11:40
              U mnie policja była 2 razy... notatki są i nic poza tym. Eks pracuje w
              mundurówce i jest tak pewny siebie, ze uwaza iz nikt go nie ruszy...
              Kiedys totalnie zalany wsiadl za kierownice. Zatrzymala go policja i co z tego??
              Pomachal legitymacja, przyjechal po niego kolega "z branzy" i wszystko uszlo mu
              na sucho. Auto odebral na drugi dzień. I cała ta sytuacja to moja wina, bo jak
              to eks twierdzi - ja chce go "udupic" i zeby z roboty polecial...
              Sami widzicie...ciezka sprawa sad
              • sinsi Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 11:46
                Oj, to trzeba było go upupic skutecznie. Nagrać kamerką, zrobić zdjęcia, wysłać
                do tv, itd. Odpuszczone, zatuszowane, to i popczucie bezkarności rośnie.
              • morekac Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 13:21
                ja chce go "udupic" i zeby z roboty polecial...

                No to masz na niego haka...
                • everettes Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 13:27
                  No tak, ale serca i sumienia nie mam... chyba za miekka jestem sad
              • niedowiary77 Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 13:26
                everettes napisała:

                > U mnie policja była 2 razy... notatki są i nic poza tym. Eks pracuje w
                > mundurówce i jest tak pewny siebie, ze uwaza iz nikt go nie ruszy...
                > Kiedys totalnie zalany wsiadl za kierownice. Zatrzymala go policja i co z tego?
                > ?
                > Pomachal legitymacja, przyjechal po niego kolega "z branzy" i wszystko uszlo mu
                > na sucho. Auto odebral na drugi dzień. I cała ta sytuacja to moja wina, bo jak
                > to eks twierdzi - ja chce go "udupic" i zeby z roboty polecial...
                > Sami widzicie...ciezka sprawa sad

                No to nie mogłaś im ze skrzynkę gorzały postawić i przez miesiąc na śniadanka
                zapraszać, a ma widać dużo kasy, byłoby się czym dzielić ?wink
            • sinsi Re: Czy NIE MAM PRAWA... 04.03.10, 11:43
              Wydaje mi się, ze jakies szkolenia od dłuższego czasu mieli w policji dotyczące
              sposobów interwencji w przypadku domowej przemocy. To temat wałkowany więc i
              policja zrobiła tu postęp, jednak i tak trzeba samemu pilnowac swoich prawa i
              dopominac się o ich egzekwowanie, żeby nie usłyszeć od któregoś policmajstra
              wypowiadanych z półuśmiechem słów, że mąż podnosi rękę bo pewnie jest zazdrosny
              i kocha żonę.
              Gdy znajomemu okradli firmę, zgłaszając na policję, kilka godzin opisywał jakie
              komputery i jakie programy, bo policjanci pierwszy raz o takim sprzęcie słyszeli
              i nie wiedzieli czego szukać a zgłoszenie pisali na starej maszynie do pisania..
              Więc jakie może być mówienie o skuteczności działań..
              Pomijając już drobiazgi typu gdy jakiś młody mundurowy radiowozem prawie że
              wypadek mi pod nosem spowodował smile

              Jakoś nie do końca się zgadzam z traktowaniem policji jako "grupy społecznej"
              szczególnie naznaczonej olewactwem. To tacy sami ludzie jak reszta
              społeczeństwa, jakie mają instrukcje w pracy, wytyczne działań i środki i
              osobiste idee to tak swoją pracę wykonują. Jasne, że marzy mi sie policja
              pełna ludzi prawych, dynamicznych, dobrze wynagradzanych, z niezaleznym od
              polityki zarządem, nieskorumpowanych i z przepisami w jednym paluszku, taki
              Supermen stojący na straży praworządności dla każdego obywatela i mający w
              oczach rentgena pawdy, no ale to chyba mrzonki?
Pełna wersja