STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE

08.03.10, 17:56
Chcę w tym miejscu rozpocząć nowy wątek. Jest na tym forum mnóstwo różnych
kwestii, często bardzo technicznych. Brakuje mi - jak dawać sobie radę przed
rozwodem, w trakcie rozwodu i po rozwodzie.
Kładę tu nacisk na sprawy psychologiczne.
U mnie było-jest tak - 3 lata znęcania się psychicznego przez Eks nade mną.
Trzeci miesiąc jestem na swoim. Pozew złożyłem do sądu. Czekam na rozprawę.
Eks stwierdziła, że nie ułatwi mi życia i będzie się migać od stawania w
sądzie. Mam za sobą dwie próby samobójcze (2 lata temu).
Wychodzę na prostą. Istnieje życie po rozstaniu. Może nawet i lepsze, z
pewnością godniejsze. Wiem, że już nikt nie będzie się nade mną znęcać. Nie
pozwolę na to, nie dopuszczę do takiej sytuacji.
A jak jest to u Was ?
    • nangaparbat3 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 08.03.10, 18:19
      Ja o czyms innym - o przemocy w rodzinie, kiedy stosujacymi ja są kobiety.
      Szukalam nawet wczoraj na tvn24 materiału na ten temat (puszczali ostatnio),
      zeby zalozyc tu wątek, niestety nie znalazlam.
      Za to w zyciu znam co najmniej dwa takie przypadki, co prawda przemocy
      psychicznej, za to ewidentnej.
      Wydaje mi sie, ze zdarza sie ona o wiele częściej, niz nam się wydaje.
      • kawitator Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 10.03.10, 22:31
        Z racji działalności w stowarzyszeniu uczestniczyłem w spotkaniu a Panią Kierowniczka domu w którym schronienie znajdowały ofiary przemocy domowej.
        Dowiedziałem się tam kilku rzeczy które zburzyły mój dotychczasowy obraz tego problemu Postaram się w skrócie podać zasadnicze tezy wystąpienia pomijając liczne przykłady

        Przemoc nie ogranicza się do rodzin patologicznych Występuje równie często w tak zwanych porządnych rodzinach, w rodzinach inteligenckich nawet tych ze świecznika.
        Przemocowcami są zarówno faceci jak i kobiety w mniej więcej równej liczbie czyli wart Pac pałaca a pałac Pata
        Sprawcami i ofiarami przemocy są dorośli obojga płci z tym, że z racji przeciętnych cech obu płci przeciętnie też różnią się formy przemocy
        Tak wiec faceci jako silniejsi stosują przemoc fizyczną w stosunku do kobiet, natomiast kobiety znacznie częściej uciekaj się do przemocy psychicznej
        W stosunku do dzieci kobiety jako silniejsze powszechnie stosują przemoc fizyczną co pokazuje ze nie stosowanie jej w stosunku do facetów nie wynika ze jakiejś łagodności czy kultury ale z prostej kalkulacji możliwego odwetu
        Co ciekawsze faceci prawie nie stosują przemocy w stosunku do swoich dzieci tu prym wiodą kobiety.

        Prelegentka zwróciła też uwagę na zasadniczo różną reakcje na fakt przemocy w rodzinie w zależności od tego kto to jest poszkodowany Kobietom udzielna jest pomoc natomiast facet jest wyśmiewany i traktowany a niedowierzaniem

        Oczywiście prelekcja była długa i poruszała wiele aspektów ale tu starałem się przedstawić podstawowe jej tezy

      • z_mazur Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 23:58
        Przykład przemocy w wykonaniu kobiety.

        www.youtube.com/watch?v=ghwq8opMg7A
        Gdyby tak się zastanowić, to sytuacja wcale nie jakaś specjalnie nietypowa.
    • plujeczka Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 08.03.10, 19:21
      ja jestem kobieta nad którą maż zneczał się psychicznie i fizycznie,
      przezyłam piekło choc w czystym ,zadbanym domu, ktory stworzyłam.
      Wiem jak bardzo przemoc psychiczna9 o wiele bardziej niz fizyczna)
      niszczy psychike kobiety, nizczy jest poczucie godnościi, obdziera
      ze wzystkiego czego nauczyono ja w normlnej kochajacej rodzinie 9
      mam na mysli dom rodzinny),bardzo trudno jest sie temu przeciwtawic
      bo i jak? do kogo pójc i komu powiedziec.Istnieje cos takiego jak
      wstyd, strach i poczucie niemocy.Do tego kwstia dzieci, najcześciej
      dochodzi do niej w ich obecnoci, matka staraa się hronic dzieci
      przed takim widokiem, stara sie normalnie prowadzić dom i "ubarwiac"
      dziecku rzeczywistość.Bo co ma powiedziec ,że tatus to zwykły
      łajkadak, ze przemocowiec? tylk czy zrozumie ? Jak ocalić reszti
      godnosci w takiej sytuacji? to nie jest łatwe,Mnie zabrao to wile
      lat bo najpierw dzievko małe, później kształcenie podnoszenie
      własnych kwalifikacji bi takie czasy i takie wymogi pracodawców i
      matka biegnaca z pracy na uczelnie, pożniej do domu, weryjaca
      podreczniki jedna ręka a druga mieszkajaca w garnku. W pospiechu
      pranie, sprzatanie i obsługa wiecznie niezadowolnego Pana . A w
      zamian stek wyzwisk, awantury w nocy i darcie notatek na ćwiczenia i
      ten lek przed noca kiedy trzeba połozyc się z oprawca do łózka bo
      dłuzej dzieco nie chce "goscić' mamy swojej poscieli.Moge tak
      opowiadac godzinami alr nie o to chodzi. Dzisiaj moge powiedziec ,ze
      lepiej być samemu niż tkwić w chorum zwiazku, owszem rozwód to droga
      przez meke, nieprzychlnosc sedziego na sali sadowej i ta niechęć
      przed wywlekaniem tajemnic alkowy.
      Ale na konirc powiem po rozwodzier jest lepiej, spokojniej,
      bezpieczniej , usmiechniete dzieco i własna usmiechnieta twarz w
      lustrze kazde3go ranka.A jak do tego doliczyc ,że nie trzeba Panu
      usługiwc, znosic humorów i maskoac sinsów nawarzy to chyba sami
      rozumiecie ,ze wybór jest tylko jeden. Nikt nie powiedział ,ze
      bedzie łatwo i nie jest ale nie zamieniłabym swojego zycia na to , w
      którym tkwilam przez całe lata ze strachu.Pozdrawiam te kobiety ,
      które sie jeszcze wahaja i mówie wiecej odwagi i wiary we własne
      siły, jestesmy sikne tylo bardzo czesto o tym nie wiemy ale niska
      samoocene zawdziecamy panu, który tłamsił nas przez całe lata w imie
      dziwnej , slubnej miłości.
    • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 22:12
      moja historia jest w najnowszych watkach
      łącze sie z Toba w bólu smile

      a teraz na powaznie:

      jak daje sobie rade przed rozwodem?
      Poznalam znajomych, rowniez przed, w trakcie lub po. Sa to zarówno kobiety jak i mężczyźni. Dzwonimy do siebie, sms-ujemy. Gdy małż mnie pobil w srodku nocy mogłam zadzwonić do koleżanki, rece mi sie trzesły... nie wiedziałam: iść na policje, czy uwierza?

      a tak generalnie - znęcanie sie psychiczne.

      wmawianie mi, że to ja jestem gupia, leniwa, żałosna, egoistyczna, zacofana, brudna, za mało zarabiam, odmawiam seksu, nie kocham bo nie chce miec z nim dzieci, zdradzam (ha ha! jak nie pozwalał mi nigdzie wychodzic to z kim na Boga mialam go zdradzać? z krasnalem ogrodowym ??)
      Pomogl psycholog, psychiatra wypisal leki ale nie mialam wtedy funduszy na wykupienie ('mąż' zostawil mnie z długami), a po kilku dniach spróbowalam jednak poradzić sobie bez. Choc bylo b. ciezko i już chcialam połozyć sie na oddziale zamknietym ( doszły informacje o jego zdradach- tego moje serducho juz nie wytrzymalo)...
      To był ten dzień,kiedy nie rozpoznawałam znajomych miejsc, miałam zaniki pamieci i nie pamietalam najprostszych słów, nie umialam sklecic zdania a moja głowa byla jakby nabita kawalkami szkła, fragmentami wspomnień i wrażeń, kiedy mialam mętne widzenie i moje oczy widzialy swiat "poklatkowo" - nie widzialam swiata jak jednosci, jak na co dzień, tylko fragmentarycznie. Byłam wyjałowiona z uczuc, nie czułam totalnie nic, stracilam totalnie kontakt z rzeczywistoscia, nie widzialam samochodów, nie umialam sie na niczym skoncentrowac, w pracy godzine patrzylam sie przez okno (dobrze, że nikt nie widział), nie potrafilam powstrzymać płaczu, szlam ulica i plakalam i bylo mi obojetne, że ktoś patrzy. stalam w kolejce i plakalam, jechalam autobusem i płakałam, morza łez, umysl trzymal sie uparcie jednego słowa np:"warzywa", albo "spożywczy" - cos, co akurat napotkał moj wzrok.
      No i tego dnia wieczorem pomyslalam że chyba pora zrezygnowac z pracy i szukac dla siebie ratunku. Psychotropow. Zamknąć sie na ból i wszelkie wrazenia z zewnątrz. Wariowalam. Gdzieś na pogotowiu doradzono mi oddział zamkniety.
      i wtedy pomogli mi znajomi. Mówili, że to wszystko dzieje sie w moim mózgu, że moge miec nad tym wszystkim władze i kontrole. Że nie moge sie poddac, bo to by oznaczało zwyciestwo tego okrutnego człowieka, jakiego nazywalam swoim "mężem". Brutalnie przywołali mnie do porzadku, choc było to ryzykowne, zwazywszy na mój stan.
      Nastepnego dnia jednak poszłam do pracy.

      Wiec: pomogli znajomi, wiara w Boga czy tam Boginie, bo ciągle tylko "bog facet" ( a wierze, bo zbyt wiele magii dzieje sie wokół mnie i swiat jest zbyt skomplikowany, bym uwierzyła że powstał z wielkiego boomu - ten wielki, złozony swiat? gdzie zwykły owoc składa sie ze skórki, miązszu, pestek, , dwóch barw, smaku, zapachu, konkretnych faktur, pewnej gestości itp???)
      Pomogla wsciekłość na eksa, i myślenie, które włącza mi sie w chwilach najwiekszego zagrożenia: nie pora jeszcze odchodzić- nie próbowalam tylu francuskich win, nie widziałam Peru ani Indii, nie jeździłam wielbładem i dawno nie byłam na nartach, nie próbowalam tylu wybornych czekoladek, tylu mężczyzn, nie słyszałam własciwie żadnej muzyki, zadnych spektakli, jest tyle filmów, które chcialabym zobaczyć, tyle mam pasji i żadnej nawet nie liznełam, tyle zapachów przede mna do odkrycia i barw, moglabym byc jeszcze tu i tu i tu.... a co z ludzmi, którzy sa do mnie przywiązani? nie moge tak egoistycznie po prostu sie zabić. tyle moge dac swiatu i samej sobie.

      Dzis wiem już, kim jestem , jakie sa moje potrzeby i oczekiwania, kogo szukam.

      A znęcanie sie kobiet nad męzczyznami jest dośc powszechne, tylko nie chcą sie sami przed soba i przed innymi mężczyznami do tego przyznać, a kobiety nie chcę dowiedziec sie o swoim brudzie za paznokciami.
      Wszak wygodniej byc zawsze "ofiarą".

      nie wiem co bedzie "w trakcie".
      I nie wiem co bedzie "po".

      Tak najbardziej to chyba trzyma mnie takie poczucie, że musze w końcu siebie chronic, bo już tak mało mi z siebie zostało....

      i niedługo chyba znikne....

      jeśli w końcu sie soba nie zaopiekuję
      • mola1971 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 22:22
        Anka, niesamowita jesteś...
        I tak trzymaj smile
        Wszystko to przerabiałam tylko mnie przy życiu trzymały dzieci.
        • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 22:33
          ty też fajna

          ot, taki kółko wzajemnej adoracji, ale jak baba babie może powiedziec czasem cos
          miłego to czemu nie?

          wystarczy że o chłopów sie zabijamy....
          wink
          • mola1971 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 22:36
            Eee tam, o chłopów się zabijać wink
            Ja tam chłopa, o którego miałabym się bić z inną babą to nie chcę.
            To on ma się ewentualnie o mnie bić jeśli będzie trzeba a nie ja on niego smile
            • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 22:55
              ...chodź zrobimy watek: "bić sie o chopów czy nie?"
              ... bo tu komus zasmiecamy jego temat.

              ( z góry Cie, Andy, przepraszam, ale jako zbyt wrazliwa dziewczyna musze czasem sie posmiac, bo zwariuje !)

              ja bić sie też nie bede, ale moge zabiegac.

              bo biernym klocem nie jestem, a wachlowanie rzesami tez juz mnie znudziło i najmniejszym stopniu nie kojarzy mi sie z zadnym dzialaniem.

              ale jestem za inicjatywa ze strony kobit - czasem on poderwie mnie,czasem ja jego, i jest fajniej, niz tylko czekanie, az on sie wdrapie po mnie.
              zabieganie o mezczyzne kojarzy mi sie z siłą, pomysłowościa danej kobiety, i dobrze od razu rokuje na przyszłość w kwestii alkowy wink

              ale rozumiem tez i te księżniczkowate, bo to tez uwieeeelbiammmm...
              • mola1971 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 23:03
                Myślę, że Andy nie będzie miał nam za złe smile Może też sam się czegoś przy okazji nauczy tongue_out
                Zresztą jakby nie było jest to w temacie wątku - w końcu gadamy o tym jak to jest w "nowym życiu" smile

                Eee, trzepotanie rzęsami i takie tak to muszą być smile
                Zabieganie ze strony kobiety, zainteresowanie również smile Tylko takie w babskim wydaniu wink
                Bardziej chodziło mi o to, że nie interesuje mnie mężczyzna, którym zainteresowana jest inna kobieta. Nie zamierzam się z nią o chłopa bić smile
                • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 23:18
                  aaa.....
                  smile

                  no tak.
                  hm, ja tez raczej odpuszczam, choc zdarzyło sie, raz, ze wiedzialam, ze to wlasnie ze mna On musi być. I mialam racje, bo ona go nie kochala. A facet był najfajniejszy pod słońcem. Jak to okresliłaby towariszka Misza - Dawca wink
                  ale to zaszłe czasy...
                  dawna miłość, i nie byl to moj "małż".

                  stracilam zyciowa szanse i wpadlam w g...o.

                  w babskim, nie w babskim- ja preferuje każdy. Moge sie z nim nawet umówić na kregle czy co oni tam lubia ... Lubie poszerzac horyzonty. A on sie np wtedy umówi ze mna na gniecenie kapusty czy szydełkowanie - i to mu tez dobrze zrobi. Może nawet pojdzie ze mna na depilacje? Menikjur? Na fitness? co my niby jeszcze lubimy....
                  smile
                  shoping.
                  no co niby jeszcze lubimy?
                  • mola1971 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 15.03.10, 23:31
                    Wiesz co? Chłopa to Ty lepiej do kosmetyczki nie ciągnij big_grin
                    A na kręgle to tylko jeśli sama naprawdę masz na nie ochotę smile
                    Nie ma co na siłę robić z chłopa baby a z baby chłopa wink
                    Do kosmetyczki można iść z koleżanką a chłop na kręgle może iść z kolegą.
                    To nie o to chodzi by wszystko robić razem, ale o to by to co robi się razem
                    obojgu sprawiało przyjemność i by oboje byli zadowoleni smile

                    A tej niby straconej szansy to nie żałuj. I mówię Ci to z własnego
                    doświadczenia. U mnie okazało się, że to niemal to samo w czym byłam.
                    Co do dawców i biorców to wcale nie jest powiedziane, że dawca jest lepszy niż
                    biorca. Umieć brać też jest sztuką. Cały czas się tego uczę wink
                    • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 16.03.10, 00:13
                      ale to tak fajnie zobaczyc JEGO swiat
                      oddałabym wiele by choć przez 1 dzień moc być facetem.
                      z czystej ciekawosci
                      a jesli on z czystej ciekawosci chce isc ze mna do kosmetyczki - to czemu nie
                      to otoczenie wtłoczyło nas w pewne kanony;"meskości" czy "kobiecosci"

                      i czasem "tkwimy" w nich na siłę


                      a na kregle mam ochote
                      i isc na mecz
                      lubie mecze
                      i panów którzy lubia szoping

                      dawca lepszy
                      w sensie- byc z takim
                      a najlepiej umiarkowanym
                      i samemu byc zrównowazonym

                      kończmy watek bo to tak nie wypada.
                      zaraz nas wodzu Jarkoni pogoni
                      smile

                      Andy wybacz te dygresje.
                      i napisz cos, bom strasznie ciekawa, jak tam?
                      jak sobie TY radzisz?
                      • jarkoni Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 18.04.10, 16:37
                        chętnie Cię poznam i pogadam anko_spiewak, choćby była to zupełnie mała impreza
                        forumowa.
    • andrea540 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 18.04.10, 00:30
      ludzie skad wy wiecie ze to nie jest oszust i popapraniec???? zawsze to kobieta
      jest pokrzywdzona w zwiazku z mezczyzna. A ten tu to udaje niewiniatko. Sam
      pewnie katowal swoja "EKS" psychicznie a teraz uzakla sie nad soba i swoim
      losem. Malo to meskie zachowanie. Pewnie jestes impotentem co ? big_grin a winie
      zwalasz na zone. Hehe pewnie zona pluje sobie w brode ze nie wykopala cie z domu
      te 3 lata temu. Co do spraw psychicznych to nie polecam przed i po rozwodzie
      wyzywania sie fizycznego na przedmiotach i innych bandyckich numerach. Sama
      takie cos przezylam i policja do niego niedlugo zapuka. Nie wierze poza tym ze
      wina lezy po tylko jednej stronie. Pytanie co ty zrobiles ze zmusiles zone do
      takiego zachowania. Wspolczuje ci ze musisz sie zalic do obcych ludzi ktorzy ci
      nie pomoga i ktorych nie obchodzi twoje zycie.


      • sbelatka Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 18.04.10, 07:56
        andrea540 napisała:

        Malo to meskie zachowanie. Pewnie jestes impotentem co ? big_grin a winie
        > zwalasz na zone.
        >
        Rozumiem, ze Twoj ex na peweno nie był impotentem - bo jak rozumiem Cię
        walił w łeb.

        weź sie kobieto zastanów co piszesz.

        co prawda domniemywam, ze to co bredzisz ma związek z tym co przeszłaś -
        ale z tego powodu, ze TWOJ facet okazał się wrednym draniem - nie
        wyciągaj wniosku, ze KAZDY takim draniem jest

        i nie obrażaj człowieka, ktorego nie znasz

        a właściwie to powinni Cię wyciąć; bo pzrekroczyłas granice
      • armia55 Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 18.04.10, 09:46
        Pytanie co ty zrobiles ze zmusiles zone do
        takiego zachowania.

        Andrea, to zdanie powyzej.....To typowe myslenienie przemocowca.
        • mgrania Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 18.04.10, 15:55
          Andrea- sama myślisz jak przemocowiec. Czy wiesz coś na ten temat,
          czy kiedykolwiek cię to dosięgło? Po tym co napisałaś - myślę ,że
          nie.
          Krzywdę, przemoc (fizyczną i psychiczną)stosują mężczyźni , ale i
          kobiety również. W tym wiele z nas nie jest wcale lepsza.
          I nieraz nie musi byc specjalnego powodu aby "dostac".
          Ja uwolniłam się od takiej gehenny kilka lat temu, ale blizny które
          zostały na moim ciele a zwłaszcza duszy nie zabliźniły się do dziś.
          Nie wiem czy kiedykolwiek się zabliźnią. Moje serce jest puste, tak
          samo jak miejsce obok w łóżku, ale bez strachu kładę się spac, noszę
          wyżej podniesioną głowę i nadwyraz cenię sobie "święty spokój".



          "... w życiu piękne są tylko chwile..."
      • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 20.04.10, 21:48
        racja racja

        dziewczyny mają racje
        smile

        moj "małż""
        -"zmusiłaś mnie do tego"
        _"Do czego?! Żebys leciał do mnie z łapami?! Ja?! To kotku Twoja decyzja była. oj.... (tu zaczelam sie smiac) bieeedny misio. Nie miales wyboru, już rozumiem... musiałeś sie bronic!!!!"
        spójrz, do czego doprowadziłam mojego biednego partnera.

        czasem faktycznie nie jesteś winien/ winna.
        Jeśli żyjesz z kims o złym sercu, lub z wydrążoną dziurą zamiast serca - to obrywasz, fiz i psych, choćbyś nie wiem jak był święty/ święta.
        nie mowie o sytuacji, gdy dwoje ludzi sie kochało, dając sobie wiele wzajemnie, i ta Milość wypaliła sie. wtedy faktycznie bywa i tak, że wina w róznym stopniu lezy po obydwu stronach.

        nie wiesz, jak u autora wątku było.
        zapewniam Cie, ze bywają kobiety tak podłe, ze niejeden facet nie rozdziabdział by tak mistrzowsko czyjejś psychy widelcem szantażu, poniżającej krytyki,publicznego ośmieszania czy lekceważenia potrzeb. Potem taki mężczyzna nadaje sie już tylko do zszycia: samoocena minus tysiąc dwieście, w nic nie wierzy, kochać się boi...oj, potrafimy być okrutne.

        ciesze sie, że kobiety bronia męzczyzn przed innymi kobietami, które ich obrażają, i na odwrót.

        robi sie cieplej. I na tym forum i w ogóle.
        nie zbudujemy nigdy bliskości między płciami, jesli będziemy wciąz wzajemnie się atakować.
        Walczymy z kims, kogo pragniemy.
        Czy to nie paranoja jakas? to smutne.
        Pragniemy mezczyzn, więc trzeba pomysleć nie:
        "Jak ich wszystkich wyrżnąć" albo:"czemu oni są tacy beznadziejni/ egoistyczni / nieczuli ? itp",
        tylko
        "co JA robie źle, ze wchodze w toksyczne relacje, czemu wybieram TAKICH własnie (czyt: drani) i czemu nie dostrzegam tych czułych, zaangażowanych mężczyzn, ktorzy gdzies tam wokół mnie orbitują? nie chcę? nie potrafię ??"

        to taka dygresja, sama to zozumialam (dzieki pewnej książce) i kiedy tylko mam okazje to glosno przekazuję to innym... może komus też to pomoże ... zrozumieć swoje cierpienie... nieudane związki....
        bo jak tak dalej bedziemy sie wyżynać, psioczyć na siebie to tej Miłości będzie coraz mniej. Psiocząc na drugą płec odcinamy sobie dostep do jednego z największych źródeł swojego rozwoju.
        no i źródło Miłości.
        a przeciez wszystkim nam o Miłość właśnie chodzi.
        bo po co sie pobieramy, he?
        smile

        ja tam wszystkich fajnych facetów kocham i wszystkie fajne kobitki, i wszystkie fajne dzieciaki i dziękuję Wam, ze jesteśta
        wink i tyla.
        • luciva Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 21.04.10, 13:11
          A co to za ksiązka?
    • mankatoja Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 21.04.10, 14:03
      Ja znam kogos kto trwa w podobnym małzeństwie jak opisujesz. Pełnego
      psycicznej i fizycznej przemocy. Trwa bo się boi. Zony. Tego co
      ludzie powiedza. Co z dziećmi. Szuka we wszystkim alibi dla siebie i
      wytłumaczenia zeby nie robic nic, tylko dostawać wciąz po łbie. Coz,
      do tego mają mase kasy, a to nie ulatwia....
      Nie wiem, dlaczego 10 lat takiego zycia nie skłania do zmiany?
      Co sprawiło ze Ty podjąłes decyzję?
      • anka_spiewak Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 23.04.10, 02:30
        Szuka we wszystkim alibi dla siebie i
        > wytłumaczenia zeby nie robic nic, tylko dostawać wciąz po łbie

        ....zależy od czlowieka.
        czasem ktos trwa w czyms takim, bo czerpie z tego jakies korzyści.
        np ona zarabia wiecej, wiec jemu wygodniej czasem usłyszec :"Ty jełopie" ale prowadzić wygodne życie.

        ale czasem jest si w czyms takim z pewnych przyczyn, nie do końca zaleznych od nas.
        sama byłam w takim związku to rozumiem.
        Mnie np:
        brakowalo miłosci- smutny spadek dziecinstwa. Pragnelam jej tak desperacko, że bylam gotowa żenić się z każdym, kto by sie tylko napatoczył
        smile
        taka prawda
        Dwa. nie mialam wlasciwego wzorca w rodzinie, nie sadziłam, nie wierzyłam, że partner może mnie inaczej traktować niz moj ojciec moja matke, czyli że może być czuły, kochający, romantyczny, ciepły, odpowiedzialny, że sam czasem poprosi o moją pomoc, że bedzie cieszył sie na moj widok gdy wracam z pracy, czule obejmował i szanował.
        wzorce podpatrzone w dzieciństwie sa tak cholernie silne, ze nawet feminichy daja sie, za przeproszeniem-"prać po mordzie".
        widzisz, uważam sie za silną osobowość, ale w obliczu pewnych emocji jestem słaba i mała. I komus udało sie zawładnąć moim życiem.
        Byc może nigdy nie bylaś w takiej sytuacji, wiec nie rozumiesz. dlatego życzliwie tłumaczę smile
        Bo ja autora wątku rozumiem, i wielu innych mężczyzn i kobiet tkwiących latami w takiej sytuacji.
        dochodzi tez problem dzieci: niektórzy nie odchodza ze względu na nie.
        a mężczyźni dodatkowo zdają sobie sprawę, ze odejść od żony-agresorki to pożegnać sie z dziećmi, więc sa z góry w gorszej sytuacji niz kobiety, zony agresorów...

        podałam Ci tu 3 powody, ale każdy jest z innego względu w takiej chorej, bolesnej relacji.
    • eutherpe Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 21.04.10, 14:06
      Polecam kwietniowe wydanie "Charakterów"-odpowiedź na pytanie dlaczego kobiety
      są agresywne. Nie wierzę osobiście w kobietę, która ot tak podchodzi do męża
      opiekuńczego, zakochanego po uszy w swojej żonie, troskliwego) i stosuje wobec
      niego przemoc fizyczną.Agresja i złość narastają jak warstwa kurzu na meblach).
      • anetuchap Re: STARE ŻYCIE - NOWE ŻYCIE 21.04.10, 23:53
        Nie wierzę osobiście w kobietę, która ot tak podchodzi do męża
        opiekuńczego, zakochanego po uszy w swojej żonie, troskliwego) i stosuje wobec
        niego przemoc fizyczną.Agresja i złość narastają jak warstwa kurzu na meblach).

        Jakie stereotypy! Czyli jeśli nie był wystarczająco troskliwy,to zasłużył na
        stek wyzwisk? Agresję u przemocowca może wywołać nawet
        najgłupsza sytuacja. I choćby człowiek nie wiem jak się starał,
        aby "nie podpaść",to ona/on i tak znajdą coś,co im się nie podoba.
        Myślenie,że kobiety rzadko stosują psychiczną przemoc wobec swoich partner~ów,a
        jeśli,to mają ku temu pow~ód sic! jest bardzo szkodliwe.
        To,czy stosuje się przemoc wobec partnera nie zależy od płci,
        ale od charakteru. Szkoda mi mężczyzn,bo oni wstydzą się powiedzieć
        komuś,że są np.molestowani psychicznie. To takie niemęskie.
        Bardzo wsp~ółczuję wszystkim ofiarom przemocy ze strony najbliższego człowieka.
Pełna wersja