Nie wierzę. Świat zwariował czy ja?

10.03.10, 13:14
Jesteśmy małżeństwem od 10 lat. Od dłuższego czasu nam się układało niezbyt..
często się kłóciliśmy, denerwowało mnie, że on ciągle w pracy, na delegacjach,
dom i młode na mojej głowie bo mąż wracał późno, byłam tym zmęczona, w mojej
pracy też kwasy gdy się zwalniałam wcześniej. Mąż tłumaczył, że przesadzam, że
to okres przejściowy bo teraz ma dobrą pracę więc musi to wykorzystać jak jest
okazja zarobić dobrą kasę. Niecałe dwa miesiące temu po kolejnej kłótni mąż
stwierdził, że jestem beznadziejna i on się wyprowadza, spakował trochę swoich
rzeczy i wyszedł. Przez pierwsze tygodnie przychodził co kilka dni zajrzeć do
dzieci a mnie ignorował. Na pytania gdzie mieszka odburkiwał, że nie moja
sprawa. Czekałam, aż będzie chciał porozmawiać. Przypuszczałam, że coś
wynajął. W weekend zabrał dzieci na narty na ze swoimi znajomymi z pracy.
Dzieci wróciły zadowolone. Emocje powoli opadły, uznałam, że pora szczerze
porozmawiać bo tak dłużej nie można. Myślałam, że on miał czas na osobności na
przemyślenie sprawy, że może musimy iść na terapię, ustalić nowe zasady w
naszym małżeństwie żebyśmy się oboje nie męczyli bo przeciez inaczej też
można... Czekałam aż wróci z dziećmi z kręgli. Gdy je odprowadził
zaproponowałam mu spotkanie na taką rozmowę w najbliższy weekend gdy oboje
mamy czas. Burknął tylko dobrze i poszedł. A dzieci zaczęły opowiadać
wrażenia z kręgli...że była z nimi pani Ania, kupiła im lody i była bardzo
miła, tatuś ją bardzo lubi bo ją czasem obejmował i pocałował i się dużo
śmiali, po kręglach tatuś zawiózł ich do swojego mieszkania gdzie teraz
mieszka, pani Ania zrobiła im kolację i pozwoliła grać na swoim komputerze i
bawić się z psem.
Myślałam, że śnię. Że to się nie dzieje naprawdę. Zaczęłam składać wszystko do
kupy...jakieś sygnały z przeszłości. Położyłam młode spać i zadzwoniłam w
środku nocy do kolegi męza z pracy, z żądaniem wyjaśnień. Nie chciał nic
mówić, nie odpuściłam, więc przyznał, że od 2 lat mój mąż ma romans z
koleżanką z pracy, z domu wyprowadził się prosto do niej i że wszyscy o tym
wiedzeli...dziwi się że ja nie wiedziałam. Kur..........a! I mój mąż, ten
mój mąż, który po godzinach ciążko pracował na nasz!? dobrobyt...i taki
zmęczony z delegacji wracał.. i ja rezygnowałam ze swojej kariery, wolnego
czasu, odpoczynku, żeby on miał czas na pracę dla naszego?! dobra... A on
teraz tak po prostu i nawet bez pożegnania i bez rozmowy, że to koniec, bez
rozmowy o rozwodzie!? przeniósł się z życiem do jakiejś niemoralnej pindy i
jak gdyby nigdy nic nasze dzieci sobie u niej wychowuje.
Kur..............................a. Uszczypnijcie mnie. Nie wierzę że to się
dzieje.
    • nowel1 Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 13:42
      Współczuję, Wspieram wirtualnie.
      Chcialabym napisać, że teraz może już być tylko lepiej, ale tego nie
      wiem przecież..
      Jedyna rada : przygotuj się do tej rozmowy z mężem i spróbuj ją
      przeprowadzić spokojnie, bez krzyku, łez, awantur.
      Tak, żeby ustalić, co dalej.
      • labadine Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 14:00
        Odwolaj wszelkie rozmowy i zostaw sobie czas na ochloniecie,teraz mysl o sobie i
        o swojej karierze a reszta sie sama ulozy.
    • scindapsus Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 14:15
      Zupełnie bez klasy.
      Wyprowadził się a jednak przychodzi.Traktuje Cię jak powietrze a nie
      zamknie tego związku.
      Być może liczy na to że zrobisz jakąś pokazową scenę, alboco, żeby
      mógł powiedziec-wyrzuciłaś mnie ze swojego zycia, niedobra ty
      Idę sobie->foch

      Trzymaj się i duzo sił.
      Jeszcze niejedno Cię zdziwi.

      • nangaparbat3 Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 14:48
        Zgadzam się, że zupełnie bez klasy, a nawet z klasą ujemną.
        Ale co chcesz powiedzieć przez "wyprowadził się i jeszcze przychodzi" - przecież
        ma dzieci?
        • airam.as Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 17:03
          nangaparbat3 napisała:

          > Zgadzam się, że zupełnie bez klasy, a nawet z klasą ujemną.


          Zawsze mi się przypomina scenka z "Nigdy w życiu":

          Ona: a przeciez pytałam się Ciebie, czy mnie nie zdradzasz!
          On: a znasz mężczyznę, który by się przyznał?

          On: rozstańmy się z klasą
          Ona: dobrze, rozstańmy się z klasą...

          Ona - wychodzi - wraca - jego krawat ląduje w jajecznicy...

          Ona: nie będzie żadnej klasy! ty, gnomie ty....!

          (czy jakoś tak to leciało)


          Uwwwilebiam tę scenę i zrobiłam może nie dokładnie, ale bardzo podobnie.
          Więc jeśli Ci ktoś mówi, że trzeba przeboleć i takie tam, że czas itp. To ja Ci radzę: nie! Nie duś w sobie, nie zatruwaj się w nieskończoność. Im dłużej będziesz w sobie dusiła wszystkie pretensje do niego, tym dłużej będzie trwał Twój proces regeneracji "po". Powiedz mu wszystko, co masz do powiedzenia.
    • esteraj Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 14:16
      Ciężkie chwile przed Tobą i ogromnie współczuję.
      Tracisz wiarę w sprawiedliwość. Zajęłaś się domem, dziećmi i zrezygnowałaś z pracy i co teraz masz? Jak sprawić by Twój mąż dostrzegł krzywdę jaką Ci wyrządził? To jest okropne!!!

      Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że bezwzględni ludzie mogą żyć beztrosko. Czasami wydaje mi się, że takie sytuacje się zdarzają, by poszukać prawdy wyżej niż w tym ziemskim życiu.
      To jest zwrócenie uwagi na Boga. Nie chciałabym być tu jak kaznodzieja, ale w takich momentach tylko wiara może zmienić Twoje nastawienie do życia.

      Minie dużo czasu zanim się z tym wszystkim uporasz. Przed Tobą ból, rozgoryczenie i poczucie bezsilności. Czas huraganu. Pamiętaj jednak, że zawsze potem wychodzi słońce i choć wkoło widzisz zniszczenia, to będzie trzeba budować coś nowego, co może również okazać się lepszym.

      Mogę powiedzieć, że mąż też mnie zdradził, a kochanka korzystała ze wszystkich dóbr, które uważałam, że powinny należeć się mnie.
      Dużo cierpiałam, myślałam i wyciągałam wnioski.
      Taka sytuacja trwa już drugi rok z tym, że emocje dużo mniejsze.
    • aiwlysji Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 14:22
      straszne...

      widzisz gdybys mieszkala w "cywilizowanym" panstwie to facet zostalby tylko w skarpetach i tak moglaby go przyjac nowa ukochana.
      cos w rodzaju kary za grzechy...
      ale obserwujac nasz polski system sadowniczy twoj (jeszcze) maz zazada polowe majatku, bo przeciez tak ciezko na wszystko pracowal, ty zamiast trzepac kase zajelas sie (o najwna) dziecmi odstawiajac kariere na plan dalszy.
      kobiety uczcie sie na przykladach!
      maz chce miec dzieci...prosze bardzo...niech sobie urodzi, wykarmi i wychowa!

      tak..swiat zwariowal!
    • mimi_39 Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 14:42
      Witaj,
      jestem w podobnej sytuacji i też pluję sobie w brodę, że pozwoliłam
      mężowi "pracować żeby nam było dobrze" - to jego słowa, biorąc na
      siebie cały kierat związany z prowadzeniem domu i wychowaniem
      dziecka. Okazuje się że zrobiłam dobrze mężowi i kochance, sama
      zostaję z niczym. Mąż nie chce nawet zostawić mnie i dziecku
      wspólnego, małego mieszkania i domaga się spłaty z niego - nie
      bierze pod uwagę, że swoją pozycję osiągnął również dzięki mnie.
      Jedyna różnica - kochanka nie mieszka w naszym mieście więc nie
      wyprowadził się do niej tylko jezdzi tam na połowę tygodnia, przez
      drugą połowę mam go na karku... bez możliwości zmiany tej sytuacji,
      bo jak go wywalę ze spakowaną walizką, wróci z policją.
      Współczuję Ci bardzo, chciałabym pomóc ale sama nie wiem, co zrobić
      w takiej sytuacji - z własnego doświadczenia wiem, że nie da się
      teraz naprawić błędu pt:"poświęcam się rodzinie" i odbudować własną
      pozycję zawodową i materialną aby bez szkody dla siebie i dzieci móc
      kopnąć pana w d.... Dobra rada powyżej - spróbuj ochłonąć i potem
      zastanów się, co dalej - może Twój mąż wykaże się przynajmniej tzw.
      uczciwością złodzieja i uda Ci się wynegocjować zabezpieczenie
      materialne dla Ciebie i dzieci. Pozdrawiam ciepło, jak masz ochotę
      pogadać pisz na priv
    • plujeczka Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 15:50
      współczuję ale poniekąd to nasza wina ,że tak mamy bo: usuwamy
      facetom z pod nóg kłodym, dbany o dom a pan w tym czasie robi
      kariere9 SWOJĄ ZANIEDBUJEMY)my jestesmy zmęczone ale to nic pan jest
      zmeczony podsuwamy kapcie na nózki, biegniemy do kuchni odgrzewamy
      obiadek co by się biedaczek nie meczył, chce isc z kolegami na piwo -
      prosze bardzo niech się zrelaksuje , to niewazne ze zona siedzi w
      domu z dziecmi , pracuje zawodwodo a po pracy dogina do złobka lub
      przedszkola.Pan zazwyczaj jexdzi samochodem a my dzieci tłuczemy w
      tramwajach i autobusach.Pan jest zmeczony gasimy telewizor i
      chodzimy na paluszkach, niewazne ze same padamy z nóg i nogi robia
      się nam jak balony bo od rana jestesmy w pracy.OJ mozna tak wyliczac
      bez konca no to kto jest temu winny? pierwsza mówię ,że kobieta bo
      tak została wychowana w a w dniu slubu z cudownej kobiety ,ambitnej
      robi się "podnózkiem" i najczęściej tak konczymy,
      zmęczone,zestresowane, obłozone opieka nad dziecmi a Panowie
      znajdują "lepszy, młodszy" model i czują się jak nastolatki .MY
      martwimy sie co dp garnka włozyc, jak wychowac krnabrne dzieci za co
      kupić ksiazki zeszyty a pan w tym czasie odnajduje nowey urok w
      sypialni, biegnie po wiagre do apteki i wtula się w ramiona nie
      zmęczonej, pachnacej kochanki>To kto jest winien? znomu
      MY.Współczuje Ci bardzo ale sama wiem ,ze schemat , który opisałam
      sama powielałam od wielu lat=jestem po rozwodzie ale w
      przciwieństwie do innych rozwód był dla mnie wybawieniem .Odwagi
      • czarne_wino ej,Plujeczka, mow za siebie! 10.03.10, 20:58
        ja bylam zla zona,bo robilam wszystko na odwrot.stawial miza wzor
        zawsze swoja siostre, matke,kolezanki z pracy,ktore staly do nocy
        przy garach ,a rano niewyspane przychodzily do pracy. i o dziwo nie
        slyszalam,by tamte kolezanki byly przez mezow zdradzane, a mnie maz
        dradzil,mimo,ze dbalam o dom,ale jednoczesnie staralm sie egzkwowac
        od domownikow obowiazki.efekt jest taki,ze maz przestal juz dawno
        cokolwiek robic w domu , a syn wzoruje sie na ojcu i nawet kubka po
        sobie nie umyje.
      • triss_merigold6 Mów za siebie 11.03.10, 20:48
        Mów za siebie. Nie wszystkie kobiety dają się ustawić w roli
        podnóżka i rezygnują z własnych potrzeb.
    • kakoc astrodaria, odbierz proszę gazetową pocztę 10.03.10, 16:42
      • asiara74 Re: astrodaria, odbierz proszę gazetową pocztę 10.03.10, 19:32
        No cóż, jedyne co przyszło mi do głowy to myśl,że to jaja jak berety. Nigdy nie
        znalazłam się w tak trudnej sytuacji ale gdybym była to pan i jego ku...a
        poczuliby mój gniew.
        Trzymaj się i podejmij mądre decyzje, od tego zależ Twoje i dzieci szczęście.
    • czarne_wino Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 20:38
      tak jest ,kochana. ty masz lepiej,bo znasz prawde.ja nie znam i sie
      nie dowiem.ale schemat podobny,tyle,ze staz dluzszy,wiec mozna bylo
      zwalac na nude malzenska. ale ja mam to juz za soba.trzy lata
      praktycznie maz byl gosciem w domu. wracal zmeczony,niewyspany.na
      moja prosbe ,by tyle nie pracowal,albo wrecz zmienil prace
      odpowiadal doladnie,jak Twoj.moj mial jeszcze jeden argument -
      wiek.ma 50tke i argumentowal,ze nie znajdzie pracy w tym wieku.no
      naiwne jestesmy po prostu,albo slepo zakochane. teraz tylko siedze z
      nim dla kasy,po co on ze mna jest, tego nie wiem,zyjemy w osobnych
      pokojach i nie rozmawiamy.
    • rene15 Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 21:02
      Miałam identyczną sytuację.Pracował dużo, wyjeżdżał często. Ja także
      pracowałam i opiekowałam się dwójką malutkich dzieci (1 i 3 lata).
      Wyprowadził się po kłótni. Także do kochanki. Ja też wtedy o tym nie
      wiedziałam. Dowiedziałam się jakieś 3 miesiące później. Niektórzy
      znajomi wiedzieli, dużo wcześniej wiedzieli. Nawet na n-k wstawiali
      zdjęcia z wspólnych wyjazdów. Także przeżyłam szok, bolało, że nikt
      mi nic nie powiedział. Od tego czasu minęło już 2,5 roku. Rozwiodłam
      się. Odzyskałam spokój. Dzisiaj mogę powiedzieć, że rozwód to było
      bardzo dobre rozwiązanie.
      Pomimo traumatycznego dla mnie rozstania i rozwodu dzisiaj z exem
      dogadujemy się bardzo dobrze. Byli teściowe często mi pomagają,
      kiedy np. dzieci są chore i nie chodzą do przedszkola.
      Trzymaj się i Tobie tego samego życzę. Czas leczy rany.
      Pozdrawiam Cię cieplutko
    • 3_1415926-nokio Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 23:15
      Współczuję bo wiem co czujesz, też tak miałem kiedy moją "jeszcze
      żonę" przyłapałem na zdradzie po raz pierwszy, parę lat temu. Też
      przychodziła z pracy bardzo zmęczona, ciągle błądziła gdzieś
      myślami, robiła awantury z byle powodu, a ja nie wiedziałem co się
      dzieje. Chociaż wszyscy dookoła wiedzieli o kilkumiesięcznym
      romansie mojej kobiety. Ja dowiedziałem się kiedy wróciłem wcześniej
      z pracy, z Niemiec gdzie byłem z teściem, a na który to mój
      wyjazd "na saksy" dziwnie nalegała ma żonka. Potem stało się jasne
      dlaczego sad
    • astrodaria Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 23:25
      Zżera mnie stres, wstyd, obrzydzenie i milion uczuć, których bym chciała nigdy
      nie doświadczyć sad Muszę pozbierać emocje do kupy żeby wiedzieć co dalej zrobić.
      Dziękuję wszystkim.
      • enesta Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 10.03.10, 23:40
        Bardzo Ci współczuję, zawali się Twój świat..
        Nie byłam nigdy w podobnej sytuacji, ale zdaję sobie sprawę jak
        cierpisz. Romans trwający 2 lata, ciągłe oszukiwanie i
        przygotowywanie sobie nowego gniazdka przez partera bez uczciwego
        postawienia sprawy jest naprawdę niskie.
        Zastanów się czy chciałabyś żeby ktoś taki był znów przy Tobie.
        Zatroszcz się o siebie, idź do psychologa,
        zatroszcz się o sprawy materalne,
        angażuj męża do opieki nad dziećmi, na maxa, niech nowa partnerka
        poczuje smak obowiązków, odpowiedzialności i tego wszystkiego co
        wiąże się z rozbiciem rodziny,
        nie miej złudzeń, dużo czasu upłynie zanim on coś zrozumie,
        teraz w swej niedojrzałości i nieodpowiedzialności cieszy się
        pozorami szczęścia i nie zauważy co traci.
        Awantury nie są dobrym rozwiązaniem, odsuń się emocjonalnie od
        niego, spróbuj być silna może czas przyniesie kiedyś lepsze
        rozwiązanie (myślę tu o rozmowie i ewentualnym powrocie męża jeśli
        go kochasz).
        Teraz nie masz szans,
        on jest zafascynowany beztroską, nowością i nawet wszystko jedno
        czy to Ania czy Zosia.
        Nie bierz tego do siebie- nie odszedł od Ciebie tylko od rutyny,
        obowiązków i problemów życia codziennego i w swej naiwności myśli że
        w nowym związku te nie będzie.
        Życzę Ci dużo siły i wiary w siebie.smile
        • asiara74 Re: enesta, dobrze to ujęłaś 12.03.10, 07:57
          w szczególności to, ze faceci często uciekają od nudy i rutyny a nie konkretnie
          swoich kobiet. Oni kochają tzw "świeżyznę", że tak nieładnie to powiem.
          • czarne_wino nie,oni uciekaja od nudnych kobiet nt 12.03.10, 18:58
            asiara74 napisała:

            > w szczególności to, ze faceci często uciekają od nudy i rutyny a
            nie konkretnie
            > swoich kobiet. Oni kochają tzw "świeżyznę", że tak nieładnie to
            powiem.
          • niutka Re: enesta, dobrze to ujęłaś 12.03.10, 21:43
            Moj maz (juz teraz byly- czekam na uprawomocnienie wyroku) kiedys tez kochal
            "swiezynke" (mezatke z dzieckiem) i wolal czas spedzac z nia i z jej
            dzieckiem... Ja mu nie zabranialm kontaktow z dziecmi, sam je ograniczal. Wtedy
            wazna byla tylko ona i pewnie jej dziecko, kosztem naszych... I nie potrafie mu
            tego zapomniec... Nie potrafie zapomniec mu tego (choc chlopcy tego nie
            pamietaja), iz nie byl nigdy z chlopcami "na sankach", nie gral z nimi w tzw.
            "noge". Pierwszy raz zdarzylo mu sie TO, jak mlodszy mial 7 lat (nie licze
            wymuszonego RAZU, kiedy chlopcy mieli po kilka lat i wtedy wszyscy wrocili z
            fochem)...
        • czarne_wino o jeżu ! nie wytrzymam! 12.03.10, 18:57
          enesta napisała:

          > Bardzo Ci współczuję, zawali się Twój świat..
          > .

          jaki swiat?! czy mezczyzna to caly swiat? kurde, czy naprawde
          niektore kobiety tak slabo sie cenie,ze ich wartosc musi okreslac
          mezczyzna z ktorym aktualnie sa?
          • zatracony72 Re: o jeżu ! nie wytrzymam! 14.03.10, 14:11
            Winko, wszystko zależy od człowieka , od jego podejścia do dotychczasowego
            życia. Szok jest szokiem niezależnie zresztą od płci.
            • czarne_wino Re: o jeżu ! nie wytrzymam! 14.03.10, 16:12
              szok jak najbardziej rozumiem,bo sama przez to preszlam,aczkolwiek u
              mnie szokowa reakcja nastapila nie w momencie otrzymania informacji
              tylko znacznie pozniej,kiedy zaczelam o tym wszystkim myslec i
              docodzic do roznych wnioskow.
              skomentowalam tylko odpowiedz internautki.

              zatracony72 napisał:

              > Winko, wszystko zależy od człowieka , od jego podejścia do
              dotychczasowego
              > życia. Szok jest szokiem niezależnie zresztą od płci.
    • esteraj Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 12.03.10, 13:58
      O ile to możliwe, to nie daj się ponieść emocjom. Pokaż, że jesteś kobietą z
      klasą. Nie unoś się honorem, tylko spokojnie pokaż mu jak bardzo Ciebie zranił.
      Nie ukrywaj smutku przed nim i nie wpadaj w złość. Choć to bardzo trudne, to
      uwierz, że on będzie Cię za to szanował i może kiedy minie fascynacja i pojawią
      się problemy w nowym związku, zobaczy co naprawdę stracił.

      Swoją złością i agresją możesz go tylko przekonać, że nie popełnił błędu
      odchodząc od Ciebie.
      Pamiętaj, że wcześniej czy później on się obudzi.
      Na efekty jednak będziesz musiała poczekać długi czas. Bądź cierpliwa i
      wytrwała, tego Ci życzę.
      • czarne_wino a po co jej "przebudzony ze zdrady" facet? 12.03.10, 18:59
        esteraj napisała:

        > O ile to możliwe, to nie daj się ponieść emocjom. Pokaż, że jesteś
        kobietą z
        > klasą. Nie unoś się honorem, tylko spokojnie pokaż mu jak bardzo
        Ciebie zranił.
        > Nie ukrywaj smutku przed nim i nie wpadaj w złość. Choć to bardzo
        trudne, to
        > uwierz, że on będzie Cię za to szanował i może kiedy minie
        fascynacja i pojawią
        > się problemy w nowym związku, zobaczy co naprawdę stracił.
        >
        > Swoją złością i agresją możesz go tylko przekonać, że nie popełnił
        błędu
        > odchodząc od Ciebie.
        > Pamiętaj, że wcześniej czy później on się obudzi.
        > Na efekty jednak będziesz musiała poczekać długi czas. Bądź
        cierpliwa i
        > wytrwała, tego Ci życzę.
        • enesta Re: a po co jej "przebudzony ze zdrady" facet? 13.03.10, 00:08
          Po to samo, co przebudzona ze zdrady kobieta.
          Wspólnie z dziećmi tworzą rodzinę więc jeśli potrafią wybaczać to
          niech próbują zaczynać jeszcze raz mądrzej i świadomiej.
          Sami będą wiedzieli czy warto.

          "nie, oni uciekają od nudnych kobiet"
          Mylisz się, uciekają od obowiązków, stresów które pojawiają się wraz
          z dziećmi i ich wychowaniem, od nudnej codzienności. Oczywiście
          możesz stawać na głowie i udawać że to cię bawi- to Twoje życie. Nie
          każdej jednak kobiecie z np. z dwójką małych dzieci chce się jeszcze
          urozmaicać czas partnerowi. Raczej ze zmęczenia pada, a to wcale nie
          znaczy że jest nudna.

          i jeszcze:

          > Bardzo Ci współczuję, zawali się Twój świat..
          > .

          jaki swiat?! czy mezczyzna to caly swiat? kurde, czy naprawde
          niektore kobiety tak slabo sie cenie,ze ich wartosc musi okreslac
          mezczyzna z ktorym aktualnie sa? "

          Świat czyli dom. Dom to mama tata i dzieci- czyli nasz dotychczasowy
          mały świat. To ogromna wartość, a mąż, ojciec dzieci go współtworzy.
          Pomyliłaś dwie różne sprawy.
          • czarne_wino Re: a po co jej "przebudzony ze zdrady" facet? 14.03.10, 16:18
            przebudzony ze zdrady facet czy kobieta nie przedstawiaja juz tej
            wartosci,co wczesniej. ale to jest moja osobista opinia.
            moze faktycznie patrze zbytnio z mojej perspektywy, a moja sytuacja
            jest troche inna, bo jestem w zwiazku juz ponad 20 lat i mam dorosle
            dziecko. z drugiej strony na niekorzysc dziala u mnie to,ze jestem
            duzo starsza od autorki watku.nie mam juz sil i ochoty na otwarcie
            sie na drugiego czlowieka.ona jeszcze moze swoje zycie zmienic. po
            tym wszystkim,czego dowiedzialam sie na temat zdrad nie wierze w
            szczesliwe dalej zycie. znam starszych ludzi, ktorzy sa z soba juz
            50 lat i ona co jakis czas dostaje schizy i wypomina mezowi romans
            sprzed kilkudziesieciu lat.to sie po prostu nie resetuje.z tym
            trezba UMIEC zyc.
            • enesta Re: a po co jej "przebudzony ze zdrady" facet? 14.03.10, 22:38
              czarne_wino napisała:

              > przebudzony ze zdrady facet czy kobieta nie przedstawiaja juz tej
              > wartosci,co wczesniej. ale to jest moja osobista opinia.

              Ja natomiast wychodzę z założenia że nie każda zdrada wynika z
              podłości charakteru zdradzającej osoby.
              Ludzie zdradzają z głupoty, ciekawości, niedojrzałości ect.
              Na forum jest mężczyzna który zdradził i robi wszystko żeby wrócić
              do rodziny.
              Jaką decyzję podejmie osoba zdradzona, zależy tylko od niej.
              Trzeba mieć duże poczucie własnej wartości i silną psychikę żeby
              pozwolić tej drugiej osobie wrócić i dalej żyć normalnie.
              Wydaje mi się, że ludzIe dość często zdradzają, tylko nie przyznają
              się do tego, więc ilu wartościwych ludzi (godnych Ciebie)żyje na tym
              świecie? Czy wartość człowieka można mierzyć marą zdrady. Ja mam
              wątpliwości..
    • phoebe_buffay Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 14.03.10, 18:32
      Witaj w klubie "zdziwionych". Dzieją się takie rzeczy niestety, też
      myślałam, że gdzieś daleko, a nie, że zdarzy się np. mnie. Też jestem
      z tych co nie inwigilują więc zaskoczenie tym większe. Kryzys
      myślałam, że minie tak jak poprzednie. A tu już było pozamiatane.
      Sposób w jaki się dowiedziałaś - okrutny, moim zdaniem wynika z
      tchórzostwa męża.
      Teraz myśl o sobie i dzieciach, nikt inny o Ciebie nie zadba.
      Niestety.
      • seseczka Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 15.03.10, 13:23
        mnie dotknęła podobna sytuacja. nie napisze nic mądrego bo sama jeszcze mocno to
        przezywam. trzymaj się.
    • karolina33331 Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 15.03.10, 19:40
      Ty nie zwariowałaś moja droga. to świat zwariował.
      Miałam bardzo podobną sytuację do twojej.Mój mąz po 16 latach zostawił mnie z dwójką dzieci dla wspólnej koleżanki, tyle, że mnie zaproponował oficjalny trójkąt smile Po półtora roku męki rozwiodłam się. Ale...ponieważ kochanica bardzo pragnęła "zaprzyjaźnić się'' z moimi córkami(6 miesięcy i 11 lat jak odchodziłam) postanowiłam walczyć o niedopuszczenie jej do kontaktów z córkami, zwłaszcza, ze starsza jej nienawidzi i pierwsza odkryła, że "mają się ku sobie".
      Nie było łatwo, ale...w planie wychowawczym zastrzegłam, że nie życzę sobie kontaktów z partnerką męża i...udało się smile
      owszem po roku, może zażądać zmiany, ale wtedy mu pozostanie sąd rodzinny, a on taki skory nie jest, żeby iść do sądu.Zawalcz i nie dopuszczaj, żeby dzieci spotykały się z kochanicą, Twój mąż nie zdaje sobie sprawy jak bardzo krzywdzi wasze dzieci.Jak będzie chciał to będzie sam odwiedzał dzieci a tego babska do nich nie dopuszczaj.
      • adela38 Re: Nie wierzę. Świat zwariował czy ja? 15.03.10, 20:02
        Wiesz...bardzo mozliwe, ze owa kochanica tak naprawde nie chce w swom zyciu
        obecnosci pasierbic.Takie postawienie sprawy bardzo ulatwia na stopniowe
        sprowadzenie ich jedynie do alimentow. Jest duzo latwiej byc z facetem, ktory
        gdzies tam ma jakas corke ale ona nie miesza w jego nowym zyciu bo jest cyt"
        taka sama jak jej matka"...
        Wiesz pomalu one staja sie jej dziecmi a nie ich dziecmi, a on po jakims czasie
        ma w nowym zwiazku "nowe dzieci"...
        Wydaje mi sie, ze lepsze jest nie mieszanie dzieci w sprawy doroslych i staranie
        sie o poprawne wzajemne stosunki pomimo odejscia- przynajmniej dla dzieci to
        jest najlepsze.
Pełna wersja