orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ?

13.03.10, 23:20
Na dzien dzisiejszy wyciagnełam wnioski i nigdy w taki chory układ więcej nie wejde. Natomiast mam pytanie, dot dowodów...

znajomy prawnik stwierdził, że mam wystarczajace dowody, by rozwieźć sie z orzeczeniem o winie.
Mąż okazał sie psychopata, udajacym uczucia, płacze na zawołanie, bylebym nie składała z orzeczeniem o winie. Prawnik twierdzi, ze jak byłam głupia do tej pory, to żebym nie była głupia nadal i złozyła jednak z orzeczeniem o winie, mimo słabych dowodów na winę "męża" (dobre, że takiego klienta nazywałam kiedys swoim mężem, ale cóż):
znęcanie się 1)psych, 2)fizyczne, 3)finansowe + 4)zdrady
Że powinnam sie zabezpieczyc, bo np tuż po rozwodzie lub za 3 lata cos mu odbije, przedstawi zaswiadczenie wystawione przez tatusia u ktorego jest rzekomo zatrudniony (no i oficjalnie nie ma sie do czego przyczepic) - że stracil prace lub zarabia niewiele, i wyłudzi ode mnie na siebie alimenty. Całkiem mozliwe, że bez tego "balastu" jakim było to chore małżeństwo zaczne w końcu dobrze zarabiac.... To cwany gosc i bez sumienia. Jak sie okazalo, troche za poźno dla mnie smile
Domyslam sie juz, że zdradzał mnie prawie od poczatku małżeństwa, ale częste delegacje i nie mam dowodów.
Stosował przemoc psychiczna, i raz wezwałam policje (pobicie, ale jest na tyle sprytny, że nie mialam zadnych sladów. Natomiast latałam po ścianach, słyszalam :"ja cie zaj...e, zabije" )
zarabial duzo wiecej niz ja ale zawsze brakowalo nam pieniedzy (na co on je wydawal???), wiec bralam na siebie kredyty. Pożyczylam też sporą kwote od przyjaciołki (twierdził że musi zainwestować w nowe szkolenia, aby podwyższyc kwalifikacje i wiecej pieniedzy przynosic do domu), ale nie mam tej pożyczki na pismie.
Wydzwonil rachunek na 5,5 tyś, a telefon był na mnie.
Mąz, przepraszam:"mąż" - naduzywał alkoholu. wiem ze czesto, nawet przy mnie-próbował narkotykow
Mial rowniez wyrok za groźby z bronia w reku (cos z przeszlości)i spowodowanie wypadku
Rzadko bywał w domu, obrazał mnie, odmawiał współzycia albo wymuszał fochami, zabranial jakichkolwiek spotkań ze znajomymi, i powrotów po 21. do tego nieustannie kontrolował, nawet gdy siedzialam w łazience słyszałam:"co robisz?" smile) no i co ja, biednemu misiowi mojemu, miałam odpowiedziec? Że gole nogi albo że mam grype zołądkowa i własnie siedze nad Wielkim Uchem? ?
do tego zabral cały wartosciowy sprzet, i moj kilkuletni dorobek zawodowy (kilka segregatorow). Nie chce oddac.
Przyznal, że ma kogoś. Mam to w liście, który do mnie napisal (pewnie pod wpływem).
Po pobiciu potrzebowalam pilnej pomocy psychologa i bylam na spotkaniu "Ofiar przemocy domowej"

a teraz dowody:

mam nagrane na komorce jego groźby

bylam zlozyc zeznanie na policji ("mąż" byl pod wpływem alkoholu w momencie gdy mnie pobil)i zamierzam złozyć doniesienie o przywłaszczeniu sobie wspolnej własności + MOICH notatek dot pracy

może uda mi sie wyciagnać od operatora bilingi i beda tam nr tel do jego kolegów lub nawet kobiet jakichs - tylko jak udowodnie że nr X to do JEGO- a nie mojego- kolegi Zdziśka mieszkającego we Wloszech? a jak zadzwonie pod nr xxxxx i uslysze zeński głos to mam sie spytac:"Czy spala pani z moim mężem?"

mam list, w którym sie przyznal

mam zaswiadczenie, że byl karany

przyjaciolke moge poprosic by zeznawala, ze pozyczke wzielam w trakcie trwania malzeństwa - jesli sie zgodzi sad

zaświadczenia że szukalam pomocy psychiatryczno-psychologicznej zaraz po pobiciu


a teraz problemy:

żadnych swiadkow pobicia i znecania sie psychicznego, gdyż skutecznie separowal mnie od otoczenia, żadnej przyjaciolki ktorej bym sie zwierzala

jego kochanica (zreszta sympatyczna dziwczyna, ale głupia jak ja kiedys smile )sklamie przed sądem, bo jest naprawde w nim zadurzona, jego kolezanki i koledzy z pracy (i klienci takze!) równiez- bo oczarowal wszystkich urokiem osobistym na tyle, że sądza że jestem chorą umyslowo oziebłą seksualnie jedzą

powie że nic nie wiedzial o moich pozyczkach, a mojej przyjaciolce zarzuci krzywoprzysiestwo

powie ze od zawsze potzrebowalam pomocy psychologa i wyciagnie kiedys moje jakies stare wizyty ( a może i nie, bo niby jak? nie ma dostepu do moich dokumentow)

powie że to ja odmawialam seksu i ze musial szukac gdzie indziej


.........................
nie mamy wiele do podzialu i nie mamy - na szczeście - dzieci

co byscie zrobili na moim miejscu?

mowia że z orzeczniem o winie to bedzie sie ciągnać nawet ze 2 lata, a ja w tym czasie powinnam nawet powstrzymac sie od wyjsc, imprez, kaw- zwlaszcza z kolegami z pracy. I żebym sie modlila, by sie czasem w ciagu tych 2 lat nie zakochac, bo jak mi to udowodni to klops. Powie że to ja go zdradzalam, jeszcze w malzeństwie.
Inni twierdza że sad nie jest głupi i szybko zorientuje sie jakie z niego ziółko, a jesli pacjent sie nie stawi- może wydac wyrok nawet zaocznie
aha. w tej chwili splacam dlugi z jakimi mnie zostawil i nie stać mnie na wynajecie adwokata
staram sie podchodzic do tego z poczuciem humoru ale czasem mi nie do smiechu wiec jesli poswiecicie mi chwile i napiszecie jakie mam szanse - bede wdzieczna !

Anka
    • ro35 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 09:00
      anka_spiewak napisała:

      > iec jesli poswiecicie mi chwile i napiszecie jakie mam szanse - bede wdzieczna

      masz szansę na szybki rozwód bez orzekania
      zapewne pojawią się rady typu "dobij gada" i "walcz"
      ale po co ?
      jak trafisz na obiektywnego sędziego to pamiętaj. sąd orzeka o wyłącznej winie
      strony. jeżeli mąż będzie miał (a wygląda na to że może mieć) coś przeciwko
      tobie, to wina rozpadu będzie obustronna.
      ps.
      gdzie ci menczyźni, co przed ślubem taaacy wspaniali ?
    • rene15 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 10:40

      Ty wiesz najlepiej co się stało. Papierek nic nie zmieni. Pamietaj,
      że nawet kiedy Sąd uzna chociaż 5% winy Twojej, a 95 % exa to wyrok
      będzie z winy obu stron. Adwokatom nie wierz bezwględnie. Im dłużej
      będzie się ciągnęła sprawa tym adwokat więcej kasy weźmie. Więc jego
      celem jest przekonanie Cię, aby sprawa była z orzekaniem o winie.
      Oczywiście nie wszyscy tak postępują. Alimenty na ex małżonka to nie
      jest prosta sprawa i to tylko przez 5 lat od rozwodu. Musiałby np.
      mocno podupaść na zrowiu. w innym wypaku nikt nie uwierzy, że
      zdrowy, wcześniej dobrze zarabiający mężczyzna musi żyć w "niedoli".
      Pisałaś, że jest psychopatą, manipulatorem, więc wiesz na co go
      stać. Wyobraź sobie co się może stać, kiedy złożysz pozew z
      orzekaniem o winie. Nie straszę Cię, tylko radzę Ci się zastanowić
      czy warto inwestować swój czas, zdrowie w coś co nie przyniesie nam
      prawie żadnych korzyści.
      • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 11:09
        czy warto inwestować swój czas, zdrowie w coś co nie przyniesie nam
        > prawie żadnych korzyści.


        ... musze sie faktycznie zastanowić.
        dziekuje.
        • malahitka Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 12:28
          Dla czystości swojego sumienia, możesz powiedzieć w sądzie, jak było, że jest
          winny, masz dowody, ale że nie chcesz tracić energii na szarpanie się z nim.
          Jeśli by Ci było to emocjonalnie potrzebne, by cień tej winy w sądzie zabrzmiał.
          Formalnie nic to nie zmieni, czasem pomaga na własne emocjesmile
        • zatracony72 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 13:18
          Szkoda życia, nie warto się szarpać. Jestem w podobnej sytuacji z tym, że w
          przeciwieństwie do Ciebie z dużymi szansami na płacenie alimentów na ex. Dlatego
          wciąż się waham ale tak jak napisali moi poprzednicy wystarczy 10% winy by być
          tak samo winnym. To tak niedużo a jednocześnie wystarczająco, jak pomyślę ile
          piekła będę musiał przejść by i tak uzyskać obustronną winę to po prostu się
          odechciewa sad
          • kobieta306 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 13:25
            Powiem z własnego doświadczenia - adrenalina wokół rozwodu jest tak wielka, że
            człowieka momentami stać na wszystko. Gdy patrzę na siebie sprzed roku to nie
            poznaję tamtej siebie. Mogłam wszystko - byle tylko dopiąć swego - udało się -
            natomiast od orzekania o winie koniec końców odstąpiłam. Teraz wiem, że to było
            dobre posunięcie. Sam rozwód jest tak dramatycznym przeżyciem, że nie warto się
            w tym babrać dłużej niż wymagają przepisy wink Gdy adrenalina opada człowiek
            zaczyna liczyć starty - są wielkie - głowa już nie ta sama, dusza też nie.
            • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 17:45
              dziękuje.
              masz racje.
              nie moge pozwolic by drań zniszczyl mnie bardziej, juz wystarczy.
              to bez sensu.
              a przeciez życ trzeba dalej, i głowe, i serce doprowadzic do formy...
              bo przeciez chcialabym byc z kimś fajnym, kiedys tam, jeszcze, w końcu smile
              tylko czemu trzyma to, co dla mnie tak cenne?
              nie mógl zranić mnie bardziej. może brac wszystko, ale nie moja kilkuletnia prace i pasję jednoczesnie !

              zamierzam zlozyć doniesienie do prokuratury o kradziezy moich dóbr osobistych, nie wchodzacych w skład wspólnoty majątkowej. ale ludzie mówia: "I co im powiesz? Że trzyma twoje segregatory? Jakies papiery? Przeciez cie wyśmieja"
              wysmieja, nie wysmieja.
              mam inny wybór?
              co mam zrobić? nawet nie wiem gdzie mieszka.
              • tylkotroche Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 18:07
                Nie wyśmieją - zgłoś koniecznie.
                I to zgłoszenie przedstaw na rozprawie rozwodowej z JEGO winy.
                zawsze możesz zmienić zdanie i odstąpić od uznania jego winy - ale nie zawadzi spróbować.

                to, że zabrał TWOJA prace to sk...yństwo i wielu ludzi to zauważy . Sad też!!!
                • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 18:49
                  szczerze mowiac- kilka minut temu też doszłam do tego wniosku, nim przeczytalam
                  Twoj post.
                  jesli mi nie odda tego co moje skladam z orzeczeniem.
                  a nawet jesli- i tak moglabym, spróbować. Wiem, ze pieniedzy za wspolne kredyty
                  nigdy nie zobacze, wiec co mi szkodzi go nastraszyc. jesli faktycznie bedzie
                  trudno i zobacze ze czeka mnie połtoraroczna batalia - odstapie. Ale zawsze
                  moge zaryzykowac, przynajmniej do pierwszej rozprawy. Może otrzymam jakas
                  gotówke, może zwroci mi to, co moje (nie tylko notatki, wzielam na kredyt
                  rownież cos innego, co równiez przetrzymuje....)


                  to warte przemyslenia... smile dzieki.

                  a s...yństwo jest.
                  • pan-kowalski Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 20:33
                    Ta opinia o możliwości dopatrzenia się przez sąd jakiejś ułamkowej
                    winy skutkującej rozwodem z winy obojga małżonków chyba bywa trochę
                    przereklamowana. Sądy czasami próbują delikatnie nakłonić
                    stronę/strony do rozwodu bez orzekania, żeby łatwiej i szybciej
                    zakończyć sprawę.

                    Taki case: Chłopak ożenił się z dziewczyną, pospłacał jej długi, a
                    ona wkrótce po ślubie wybrała jeszcze część pieniądzy ze wspólnego
                    konta po czym wyjechała do Irlandii. Chłopak poczuł się oszukany i
                    zażądał rozwodu z jej winy. Na pierwszą sprawę dziewczyna nie
                    przyjechała.
                    Na drugiej sędzia na dzień dobry zasugerowała chłopakowi zmianę
                    powództwa na bez orzekania o winie, argumentując właśnie
                    w taki sposób, że "jeśli sąd dopatrzy się jego winy nawet w 1.
                    procencie, to rozwód będzie orzeczony z winy obojga". Chłopak trochę
                    się tym zdołował, ale był uparty i nie zrezygnował.
                    Po trzeciej sprawie, po wysłuchaniu stron i świadków sąd orzekł
                    rozwód z winy żony. Nie było dzieci, obie strony miały pełnomocników,
                    świadkowie też byli z obu stron - powołani zarówno przez męża, jak i
                    przez żonę, sprawa zamknęła się w kilka miesięcy.

                    Oczywiście raczej niczego to w jego sytuacji nie zmieni, poza tym że
                    ma winę żony na papierze.
          • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 17:38
            dziekuje wszystkim za posty.
            Zatracony - czytałam Twoj watek. też nieciekawie.
            hm, moj "mąż" moglby mi, owszem, wywinąc taki numer - od zawsze mial problem ze zdrowiem, ale jak zalatwialam mu wizyty u lekarzy olewał sprawe i nie przychodził. wiec.... jesli mam utrzymywać mojego żonkisia który "przeze mnie", "nagle" podupadnie na zdrowiu....
            no nie wiem....

            Najsmutniejsze w tych rozwodach jest to, że kiedys ktos był Ci tak bliski, dbało sie o te osobe... a teraz.... wojna i bo inaczej nie mozna. Bo ten "kochany" człowiek nie chce z czystej złośliwości oddać ci to, co twoje.

            ale macie racje: mam gdzies moje, nasze długi.
            mam gdzieś satysfakcje.
            mam gdzies płacenie mu alimentów.
            Trudno. bede go utrzymywać, jak bedzie trzeba, albo cos wymysle, może tez wykażę sie sprytem.

            Nie strace przez niego kolejnego roku, nie jest tego wart.
            • zuza145 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 20:58
              kwestię win nalezy rozpatrywać oddzielnie od spraw majątkowych- czasami
              zaś jedno wpływa na drugie- handel wymienny to się nazywa.
              Oceń samodzielnie i pamiętaj- dzisiejsza decyzja wpłynie na twoja
              przyszłośc- czy tego chcesz czy nie.
              Jeżeli możesz płacić samodzielnie- to rób to- ale po załatwieniu
              formalności- aby było widać że to robisz samodzielnie.
              wina- to inna sprawa- jeżeli nie boisz się zaczepek na przyszłośc- to
              decyduj się na szybkie załatwienie sprawy- jeżeli natomist podejrzewasz
              że coś niehalo może być- to nalezy się zabezpieczyć.
              Ale ta decyzja musi byc twoją, przemyślaną decyzją- taką, której nie
              będziesz żałować.
              Bo życ ze sobą będziesz do końca życia.
              Więc jedno co mogę poradzić to- przemysleć wszystkie możliwe aspekty tej
              sprawy: dokładnie, metodycznie i spokojnie.
              Jeżeli oczywiście jest to mozliwe.
    • zwiatrem Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 20:55
      nie trzeba pytac swiadka o zgode na to czy pojdzie zeznac czy nie, mozna od razu
      podac dane i sad wezwie kogo trzeba, nalezy jednak podac na jaka okolicznosc
      swiadek jest wzywany; (tylko ze taki uklad moze nie pasowac waszej znajomosci,
      lepiej porozmawiac ze swiadkami wczesniej, czy sa w stanie powiedziec przed
      sadem fakty)

      jak najbardziej zglosc zaginiecie swoich sluzbowych dokumentow, moja kolezanka
      wlasnie odzyskala po wizycie poplicji u bylego meza firmowy dorobek za ktory
      odpowiada glowa i musial oddac wszystko co jej zabral pod pozorem widzenia sie z
      synem;
    • tully.makker Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 14.03.10, 21:32
      Czasami nie potrzebujesz dowodow winy - kiedy moj ex jako powod
      przedstawil w sadzie przyczyny rozpadu malzenstwa, jedynym [pytanie
      jakie mial do mnie sad, bylo "dlaczego nie chce pani rozwodu z
      orzeczeniem winy meza?"
      • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 15.03.10, 01:12
        hm...
        też mi tak mówiono.
        Że sąd ma wiele wazniejszych spraw na glowie: ludzie maja majatki, dzieci, a ja
        mam pobicie, groźby i jego dawny wyrok. I dla sądu wszystko jest oczywiste, jego
        wina.
    • lalu81 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 17.03.10, 12:52
      czesc.mam malo ze podobna ale identyczna sytuacje.z mala roznica
      mamy dziecko.Tez zlozylam pozew z orzeczeniem o winie,tez mam malo
      dowodow,mam kilku swiadkow w rodzinie i to w dodatku`najblizszej,
      ale nie poddam sie.Sprawe mam w poniedzialek.NApisze Ci co u mnie
      wyjdzie.

      ....dokladnie taki sam psychopata...
      • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 17.03.10, 21:23
        jezusiczku...
        jak mozna sie w kims takim zakochac....
        nie moge sobie tego wybaczyc.
        wyciagnelabynm to moje gupie serducho, i złoiła mu tyłek. aż zrozumie.
        sad
        tak, koniecznie prosze daj znać.

        musimy teraz zmienić swoje życie, inaczej patrzec na ludzi, umieć filtrowac dobrych i złych mezczyzn.
        tak, ja juz potrfie, ale żal do siebie pozostaje....

        to gupie serducho
        psia mać
        • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 17.03.10, 22:48
          Wiesz co....
          Skoro mnie tak ciagnie do kryminalistów ( bo Ciebie rozumiem też...?)
          To może ja list do samego Wołowiny napisze....
          On zyje jeszcze?
          Może Wołowina bedzie mnie chcial
          smile
          Mam dziś czarny humor
          Popaprany
          Szacowny małzonek próbuje mnie dobić sms-ami
          To jakies cyborgi sa, które czerpią radość z niszczenia innych...ci nasi „mężowie” z bożej łaski... a tfu!
          Jeśli kiedykolwiek zechcę jeszcze nazwac kogos swoim meżem.... bede musiala oczyścic w sobie to słowo.... bo teraz to wyglądałoby tak, jakby do szklanki po ohydnym soku pomidorowym (ja nie lubie!) wlać pomarańczowy....
          Ja Ci mówie: trzeba spyknąc tych naszych klientów z klientkami tych naszych forumowiczów, co to znecaja sie nad chlopakami psychicznie, wysysaja krew i energie i wiecznie im brakuje na waciki.
          Niech pożyją troche ze soba – niech sie nawet pozabijają
          Jędze z Idiotami
          Ha!
          Kto odda mojemu małżowi swoją zacną małzonke – ale musi być nienormalna, naskórkowa, najlepiej brzydka, co by nie mial satyfakcji ze przynajmniej ładna buzia....
          Sucha i nieuprzejma
          Zimna
          Padalcowata
          Nudna
          Egoistyczna
          Napuszona
          Niezgrabna
          Leniwa
          Musi mieć różowe tipsy
          Wiecznie go krytykować
          Sprowadzac do parteru
          Wyśmiewać
          Bić
          Nabrać na niego 11 kart kredytowych
          Zostawić go z trojka dzieci
          I psem
          Nie... żal psa...
          I dzieci......
          Mieć 120 kochankow. Na kwartał.
          Zamykać go w domu i mówić: „Kocham cie misiu...Nie daje ci kluczy bo ty sie sam zgubisz w mieście.To zbyt niebezpieczne dla ciebie. Zaufaj mi. Przecież chce cie chronic, bąbelku....”


          Czemu takie fajne kobity jak my wybieraja sobie takich padalców?
          Złe wzory w rodzinie i nie wiemy że małżenstwo może wyglądac inaczej?
          Za niska samoocena?
          Chce wiedzieć co sie se mna dzieje, czemu sie tak zachowuje, miec do siebie w końcu jakąs instrukcje obsługi....

          chociaż....
          Znajoma miala swietne dziecinstwo, jej rodzice szalenie sa za soba i strasznie sie kochaja – a jednak ona meczy sie z jakims psychopata.
          Na zakompleksioną nie wyglada – to jedna z tych kobiet które powinny zostac prezydentami Ameryki: to babka która wie czego chce. Blyskotliwa, piekna, pyskata, swietnie zarządza swoim interesem, ciepla i dowcipna, ale to w taki sposob, że chcialoby sie z nia spedzać każda wolna chwile.
          I jest z idiotą.
          I sama nie wie czemu.
          Tzn w trakcie rozwodziku.

          Boooze.. zeslij na nasze dobre serduszka troche rozumu....
          Takie minimum socjalne.... mądrości wewnetrznej.
          Zycie ucieka, a tu ludzie zamiast czerpac radośc z zycia mecza sie z felernymi babkami i facetami.
          O..., no nie, ja swieta tez nie jestem. Czasem bywam nawet okropna. Ale cóz za słodycz, te moje „foszki” i całe to moje „okropieństwo” przy tym, czym raczył mnie moj szacowny „mąż”


          Juz.
          Troche mi ulzylo.
          Moge iść spać.

          Niech nam wszystkim ułozy sie i bedzie lepiej niż jest.
          Tego sobie i nam wszystkim życze...
          dobraaaanooooc....
          • cloecloe Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 19.03.10, 10:12
            Ja Ci takiej laski nie podstawię,mogę podstawić męża,ale nie zrobię
            Ci tego.
            No właśnie, przyłączam się,bo i mnie problem dotyczy. Tyle, że ja
            mam z nim synka. Malutkiego,dwuletniego synka. I też mało
            dowodów,choćby na jego tzw. ukryty alkoholizm, na maltretowanie
            psychiczne, finansowe (mój syn nie miał nawet ocieplanych spodni w
            zimie, mi przeleje czasem 20 zł - raz na kilka dni, koszmar jakiś)
            Wszystko dzieje się w czterech ścianach. Nie mam zbyt siły, zeby o
            tym teraz pisać, ale u mnie dramat zrobił się straszny. Mój jeszcze
            mąż jest wybitnie wyrahowany i cwany -stosuje metody rodem z CIA czy
            czego. To mnie obarcza winą za wszystko (choć głównym problemem jest
            jego alkoholizm, od tego sie wszystko zaczyna),tym bym sie jednak
            nie przejmowała, gdyby nie to, że zaczął robic intensywną kampanię w
            tej kwestii na zewnątrz. Nieważne. Teraz nieważne,bo nie mam siły,
            nurtują mnie inne pytania.
            Po pierwsze skąd wziąć siłę na to wszystko, na rozwód, żeby to
            przetrwać. Serce mam rozkruszone na miliony kawałków - kiedyś
            zdawało sie bardzo sie kochaliśmy, mam synka...on też ma córkę - z
            pierwszego małżeństwa. To kolejne pytanie - czy fakt, że jest już po
            jednym rozwodzie, wszak bez orzeczenia o winie,to jednak z pozwu
            byłej żony jasno ta wina wynika, będzie grał na moja korzyść. Jak by
            nie było recydywista w rozpieprzaniu rodzin.
            Ja muszę walczyc o orzeczenie o jego winie.Po pierwsze mam syna, a
            po drugie czuje moralny obowiązek zadbac,by drugi raz chu...wi nie
            uszło na sucho (jego ex nie zlozyla pozwu z orzekaniem, bo ja
            zaszantazowal,ze jej nieszkanie odbierze - wowczas inaczej na to
            patrzylam,teraz mam za swoje).
            Jak znalezc sile...?
            • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 20.03.10, 21:02
              dzieki za troske smile że mi klienta nie podsyłasz swojego smile
              nie możemy życ ciepłymi wspomnieniami, o zapachu goździków i cynamonu... jak to kiedys było cudnie.... prosze, nie rob sobie tego. Tez tak robiłam, choc mi było łatwiej, bo tych pieknych dni było tak niewiele i tylko na poczatku, dla rozpędu, by wciągnac mnie w swoją sieć.
              Bedzie lepiej. Wiem, ze to brzmi niedorzecznie, bo jestes przepełniona bólem i wsciekłoscia, bo masz ochote rozwalac sciany - ale bedzie lepiej. To prosta zasada: gorzej byc nie może. Może być już tylko lepiej. Wiem, ze czujesz to w środku.

              Siłe daja ludziom dzieci: ja ich nie mam, ale znajomi w podobnej sytuacji mówia że przy zyciu i zdrowych zmysłach w ogole trzymają ich dzieci. Mnie nikt nie trzymał.... smile
              sile daje nadzieja, wściekłość, zakochanie sie w kims nowym i fajnym, przyjaciele, rodzina, wiara...
              Mnie sile napędową by wstac każdego dnia, zaparzyc kawe i wyjśc do pracy daje ...ulga. Po prostu. Ten Koszmar Z Ulicy Wiązów sie skończył. Planuje swoją przyszłość, co bym chciala robić, co zwiedzić, jeszcze sie nie "nażyłam" i mam ogromny głod na Życie.
              Po tej hiberno-wegetacji mam apetyt na Cos Fajnego.

              Spytaj sie znajomych, co im daje siłe...



              jestem z Tobą

              Ania
              • cloecloe Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 21.03.10, 15:48
                Tak,to prawda - przy zyciu trzyma mnie wyłącznie synek. Nie potrafię
                sobie wyobrazic,co by było, gdyby mnie mu zabrakło. Jak bardzo by
                tęsknił, jak by nie rozumiał, jak by mu mnie brakowało...gdyby nie
                on, nie wiem,czy bym jeszcze była na tym świecie. Jestem wrakiem
                człowieka: i psychicznie i fizycznie. Właśnie parę dni temu
                dowiedziałam się, że mam bardzo złe wyniki badań. Chodzi o pewne
                problemy, które miałam kiedyś - nowotworowe właściwie. Żyłam na
                bombie zegarowej i ta bomba własnie wybuchła. Właśnie teraz, w
                takiej sytuacji. Nie potrafię myślec o tym, że za chwilę będę w
                szpitalu i nie odwiedzi mnie mąż, nie przytulę się do niego w
                chwilach słabości, nie pomoże mi przetrwac...ale jak sięgnę pamięcią
                wstecz,to chyba od dawna już tak nie było. Wszystko się wali na łeb
                i szyję. Jak przetrwac?...
    • causakp Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 20.03.10, 01:00
      Witam, jeśli nie zależy Pani na uzyskaniu ewentualnych alimentów od małżonka i
      chce mieć Pani szybko sprawę za sobą to doradzam rozwód bez orzekania o winie.
      Sprawa z orzekaniem ciągnąć się może długo, od dwóch do nawet sześciu lat. Jest
      kilka elementów, które ukazują małżonka w dość nieciekawym świetle i sąd
      niewątpliwie weźmie to pod uwagę, jednak składy orzekające są różne, a zatem i
      wyroki bywają zaskakujące nawet dla prawników.
      W razie konieczności uzyskania bardziej szczegółowej porady zapraszam na
      indywidualną konsultację na maila causakp@wp.pl
      Pozdrawiam życząc wytrwałości.
      • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 20.03.10, 21:06
        Dziękuję.
        napisze.
    • niutka Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 20.03.10, 12:36
      zadam Tobie jedno dodatkowe pytanie. Czy "maz" zgadza sie na rozwod? Bo jesli
      sie nie zgadza, to sprawa tez moze ciagnac sie 2 lata... (jak moja).
      • anka_spiewak Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 20.03.10, 21:08
        Hm.
        Byłam przekonana że tak.
        Boze, nie strasz.
        Tyle o tym rozmawialismy, ale fakt faktem co mu strzeli do głowy... nie wiem.
        Pozostanie mi wierzyć, że wystarczający nabroił, bym otrzymała nawet bez jego zgody.
    • sauber1 Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 20.03.10, 21:07
      A jakie mają znaczenie nawet i słabe dowody? Tu gra, ortatorstwo, aktorstwo
      odgrywają wielkie znaczenie ...
      Nie mówię tego złośliwie broń Boże! Takie życie, taka codziennośc w każdej
      dziedzinie i nie inne sądy - prawda?
    • sierpniowa-pora Re: orzeczenie winy przy słabych dowodach ? ? 23.03.10, 12:14
      JA wniosłam o separację bez orzekania o winie. Pan tak się rozkręcił przy swoim przekonaniu jaki z niego ideał, że sędzi szczęka opadła.
      Na koniec powiedziała, żeby się cieszył, że nie wnioskowałam z orzeczeniem jego winy.

      I teraz zastanawiam się czy można w trakcie rozprawy ( np. po takim "popisie" ) zmienić z bez orzekania na orzekanie z winy małżonka ?
      Psychol może się na to nabrać, za to mam wrażenie, że sędziowie są wyczuleni na takowych .
Pełna wersja