anka_spiewak
13.03.10, 23:20
Na dzien dzisiejszy wyciagnełam wnioski i nigdy w taki chory układ więcej nie wejde. Natomiast mam pytanie, dot dowodów...
znajomy prawnik stwierdził, że mam wystarczajace dowody, by rozwieźć sie z orzeczeniem o winie.
Mąż okazał sie psychopata, udajacym uczucia, płacze na zawołanie, bylebym nie składała z orzeczeniem o winie. Prawnik twierdzi, ze jak byłam głupia do tej pory, to żebym nie była głupia nadal i złozyła jednak z orzeczeniem o winie, mimo słabych dowodów na winę "męża" (dobre, że takiego klienta nazywałam kiedys swoim mężem, ale cóż):
znęcanie się 1)psych, 2)fizyczne, 3)finansowe + 4)zdrady
Że powinnam sie zabezpieczyc, bo np tuż po rozwodzie lub za 3 lata cos mu odbije, przedstawi zaswiadczenie wystawione przez tatusia u ktorego jest rzekomo zatrudniony (no i oficjalnie nie ma sie do czego przyczepic) - że stracil prace lub zarabia niewiele, i wyłudzi ode mnie na siebie alimenty. Całkiem mozliwe, że bez tego "balastu" jakim było to chore małżeństwo zaczne w końcu dobrze zarabiac.... To cwany gosc i bez sumienia. Jak sie okazalo, troche za poźno dla mnie

Domyslam sie juz, że zdradzał mnie prawie od poczatku małżeństwa, ale częste delegacje i nie mam dowodów.
Stosował przemoc psychiczna, i raz wezwałam policje (pobicie, ale jest na tyle sprytny, że nie mialam zadnych sladów. Natomiast latałam po ścianach, słyszalam :"ja cie zaj...e, zabije" )
zarabial duzo wiecej niz ja ale zawsze brakowalo nam pieniedzy (na co on je wydawal???), wiec bralam na siebie kredyty. Pożyczylam też sporą kwote od przyjaciołki (twierdził że musi zainwestować w nowe szkolenia, aby podwyższyc kwalifikacje i wiecej pieniedzy przynosic do domu), ale nie mam tej pożyczki na pismie.
Wydzwonil rachunek na 5,5 tyś, a telefon był na mnie.
Mąz, przepraszam:"mąż" - naduzywał alkoholu. wiem ze czesto, nawet przy mnie-próbował narkotykow
Mial rowniez wyrok za groźby z bronia w reku (cos z przeszlości)i spowodowanie wypadku
Rzadko bywał w domu, obrazał mnie, odmawiał współzycia albo wymuszał fochami, zabranial jakichkolwiek spotkań ze znajomymi, i powrotów po 21. do tego nieustannie kontrolował, nawet gdy siedzialam w łazience słyszałam:"co robisz?"

) no i co ja, biednemu misiowi mojemu, miałam odpowiedziec? Że gole nogi albo że mam grype zołądkowa i własnie siedze nad Wielkim Uchem? ?
do tego zabral cały wartosciowy sprzet, i moj kilkuletni dorobek zawodowy (kilka segregatorow). Nie chce oddac.
Przyznal, że ma kogoś. Mam to w liście, który do mnie napisal (pewnie pod wpływem).
Po pobiciu potrzebowalam pilnej pomocy psychologa i bylam na spotkaniu "Ofiar przemocy domowej"
a teraz dowody:
mam nagrane na komorce jego groźby
bylam zlozyc zeznanie na policji ("mąż" byl pod wpływem alkoholu w momencie gdy mnie pobil)i zamierzam złozyć doniesienie o przywłaszczeniu sobie wspolnej własności + MOICH notatek dot pracy
może uda mi sie wyciagnać od operatora bilingi i beda tam nr tel do jego kolegów lub nawet kobiet jakichs - tylko jak udowodnie że nr X to do JEGO- a nie mojego- kolegi Zdziśka mieszkającego we Wloszech? a jak zadzwonie pod nr xxxxx i uslysze zeński głos to mam sie spytac:"Czy spala pani z moim mężem?"
mam list, w którym sie przyznal
mam zaswiadczenie, że byl karany
przyjaciolke moge poprosic by zeznawala, ze pozyczke wzielam w trakcie trwania malzeństwa - jesli sie zgodzi
zaświadczenia że szukalam pomocy psychiatryczno-psychologicznej zaraz po pobiciu
a teraz problemy:
żadnych swiadkow pobicia i znecania sie psychicznego, gdyż skutecznie separowal mnie od otoczenia, żadnej przyjaciolki ktorej bym sie zwierzala
jego kochanica (zreszta sympatyczna dziwczyna, ale głupia jak ja kiedys

)sklamie przed sądem, bo jest naprawde w nim zadurzona, jego kolezanki i koledzy z pracy (i klienci takze!) równiez- bo oczarowal wszystkich urokiem osobistym na tyle, że sądza że jestem chorą umyslowo oziebłą seksualnie jedzą
powie że nic nie wiedzial o moich pozyczkach, a mojej przyjaciolce zarzuci krzywoprzysiestwo
powie ze od zawsze potzrebowalam pomocy psychologa i wyciagnie kiedys moje jakies stare wizyty ( a może i nie, bo niby jak? nie ma dostepu do moich dokumentow)
powie że to ja odmawialam seksu i ze musial szukac gdzie indziej
.........................
nie mamy wiele do podzialu i nie mamy - na szczeście - dzieci
co byscie zrobili na moim miejscu?
mowia że z orzeczniem o winie to bedzie sie ciągnać nawet ze 2 lata, a ja w tym czasie powinnam nawet powstrzymac sie od wyjsc, imprez, kaw- zwlaszcza z kolegami z pracy. I żebym sie modlila, by sie czasem w ciagu tych 2 lat nie zakochac, bo jak mi to udowodni to klops. Powie że to ja go zdradzalam, jeszcze w malzeństwie.
Inni twierdza że sad nie jest głupi i szybko zorientuje sie jakie z niego ziółko, a jesli pacjent sie nie stawi- może wydac wyrok nawet zaocznie
aha. w tej chwili splacam dlugi z jakimi mnie zostawil i nie stać mnie na wynajecie adwokata
staram sie podchodzic do tego z poczuciem humoru ale czasem mi nie do smiechu wiec jesli poswiecicie mi chwile i napiszecie jakie mam szanse - bede wdzieczna !
Anka