Mam dość.

14.03.10, 15:29
Moje małżeństwo jest chyba w stanie pernamentnego kryzysu i coraz mocniej
zastanawiam się czy nie kopnąć tego wszystkiego w cztery litery...
Po dzisiejszej awanturze dowidziałem się po raz enty że jestem do bani
facetem, że wszyscy inni są lepsi (erotycznie i finansowo, mentalnie), że
nigdy nie zajmowałem się dzieckiem co szczególnie było widać gdy był
niemowlakiem a ona studiowała zaocznie (taa...wtedy tylko piersią nie
karmiłem...), poza tym ZAWSZE słyszę że mnie nie kocha itp.
Mam wrażenie że w jej oczach byle menel jest lepszym.
Z drugiej strony słyszę że powinnienem zdecydować się na drugie dziecko.
Ona będzie je wychowywać, pójdzie na macierzyński i wychowawczy a ja mam
więcej pracować ( moja praca jest nic nie warta jako fizjoterapeuta
zarabiam marnie i muszę dorabiać niejednokrotnie do 20). To ile mam w
końcu pracować, kiedy jej "pomagać w wychowaniu drugiego dziecka? Dlaczego
mam się też w takiej sytuacji decydować na drugie dziecko? Nadmienię że
teraz i ja studiuję... (w sumie to chyba w tym nie jest aż takie
najistotniejsze choć i mi się za to obrywa).
Ja mam dość i chyba faktycznie może czas po prostu walnąć to wszystko w
cholerę?
A nadmienię że kochanki nie mam. Po tym co mam w domu mam serdecznie dość
kobiet i jawią mi się one jako osoby przebiegłe i perfidne.
    • kalpa Re: Mam dość. 14.03.10, 16:22
      Trzymaj się... to na pewno jest bardzo przykre...
    • mola1971 Re: Mam dość. 14.03.10, 16:53
      Matko, a gdzie Ty taki egzemplarz sobie znalazłeś???
      Skoro wg niej jesteś nieudacznikiem a wszyscy inni są od Ciebie lepsi to po co jej drugie dziecko z Tobą???
      Jednak niektóre kobiety są mistrzyniami w kastracji mężczyzn.
      • ro35 Re: Mam dość. 14.03.10, 17:14
        takich egzemplarzy trochę się po świecie kręci.
        osób które nie potrafią docenić (w najmniejszym nawet stopniu) tego co mają,
        roszczeniowo nastawionych do świata, wiecznie niezadowolonych. i jeszcze jedno,
        często takie osoby nie potrafią funkcjonować bez osobistego wroga (na którego
        można by zrzucić wszystkie swoje niepowodzenia), gdy takiego znajdą (wykreują) w
        najbliższym otoczeniu... to współczuję.
        • mola1971 Re: Mam dość. 14.03.10, 17:23
          Coś na ten temat wiem wink
          Przy czym nie jest to zależne od płci.
          Odnoszę wrażenie, że mniej więcej tyle samo jest głupich bab bo facetów palantów.
          Tylko jakoś tak w tym życiu bywa, że te pierwsze wiążą się z porządnymi,
          odpowiedzialnymi mężczyznami a ci drudzy z dobrymi kobietami. Może na zasadzie
          przeciwieństw?

          A co do wiecznie niezadowolonych jednostek to obawiam się, że na takie nie ma
          innego lepszego sposobu niż wiać od nich jak najdalej.
    • anka_spiewak Re: Mam dość. 14.03.10, 17:09
      skoro masz dość takiego traktowania to zrób cos z tym, póki została Ci jeszcze odrobina godnosci...
      ja tak zrobiłam
      rozwodzik

      i zapewniam Cie, że jest wiele cudownych kobiet na swiecie

      na przykład ja jestem fajna wink

      skoro ja nie mysle źle o meżczyznach to i Ty potrafisz złapać dystans i nie czuc wstrętu do wszystkich pań, nawet jesli jestes mocno poraniony....
      A byłam z kims o-kro-pnym.
      ale mężczyzn nadal uwielbiam, wiele im zawdzięczam i tylko życzę sobie więcej mądrości w dobieraniu partnerów życiowych.

      pozdrawiam ciepło

      Anka
      • jarkoni Re: Mam dość. 14.03.10, 18:45
        Oglądam właśnie po raz kolejny Foresta Gumpa i mam niejakie skojarzenia z
        nieporadnością życiową..\\jesteś facet czy kompletne kalesony?
        A niech mnie nawet wytną, musiałem to powiedzieć..
        • anka_spiewak Re: Mam dość. 14.03.10, 19:06
          jarkoni

          gratuluje kontroli nad swoimi uczuciami
          rozumiem że TY zakochujesz sie zawsze głową
          smile

          może wydasz jakiś poradnik multimedialny, jak to robic.

          ja mam szacunek do siebie, pomimo ze pozwalałam sobie być z kims, kto nie mial szacunku do mnie

          wiec i szanuje ludzi, którzy utkneli w równie toksycznych relacjach

          i fajnie byłoby, gdybyś i Ty szanował ludzi, bez względu na to, z kim zyją. Bardziej patrzyl na to: "co soba reprezentuja?"

          A autor postu nie wygląda mi na jakiegoś zdziecinniałego , nieporadnego zyciowo faceta. Ani na skrajnego egoiste. ani nie wygląda na to że nosi jej kapcie w zebach i wyczekuje jej komend.

          Po prostu sie zakochał, ot co. Jak kazdy z nas.

          wiec zamiast sie wygłupiac lepiej napisz Mu cos, co mogłoby Mu pomóc.
          A jak nie masz nic do powiedzenia to spływaj, bo tylko innym miejsce zajmujesz i swoja postawą "patrze na was z góry, robaczki" forum zasmiecasz.

          trzymaj sie cieplo bo Ty chyba jakiś nieutulony jestes, po tym swoim rozwodzie
          smile

          Ania
          • pantalony1974 Re: Mam dość. 14.03.10, 22:05
            Dokładnie tak to jest kiedy się człowiek zakocha a potem słyszy
            przez blisko 10 lat że jest do niczego. Mam wrażenie że to przez to
            że moja żona pochodzi z rozbitego małżeństwa. Apodyktyczna matka
            niezłych wkładła jej do głowy głupot i wykreowały obraz jakiegoś cud
            wymoczkowatego twardziela (argument że kierowca tira potrafi lepiej
            utrzymać rodzinę - za przykład mężowie koleżanek który orząc na
            budowach mają lokum własnościowe itp -to nieistotne że po rodzicach
            albo że owi "idealni" po głębszej obserwacji jawią się jako tacy
            sami zabiegańcy jak ja tylko w innej profesji.) Ideał - mąż
            koleżanki siedzący po kilka miesięcy w Niemczech, chałupa wystawiona
            a ta z pomocy społecznej bierze kasę "na waciki" - bo ustawowo się
            należy.
            Gdzie ja żyję?Czy świat zszedł na psy? Gdzie godność? Czy cwaniactwo
            jest wymiernikiem użyteczności, zaradności etc?
            Nie jestem jak tu niektórzy sugerują "kalesonami" czy przynoszącymi
            w zębach kapcie. Nie jestem ideałem. Mam jak wszyscy swoje wady.
            Może i jestem jakoś tam winny, nie wiem.Wiem jedno - pewnie gdyby
            nie te cholerne uczucie do żony i dziecka dawno kopnąłbym to
            wszystko w d....
            Mi naprawdę nie jest potrzebna materialna otoczka związku która
            chyba jest tak potrzebna mojej żonie (choć twierdzi że to nie jest
            najistotniejsze...pusty śmiech).
            Schizofrania femina?
            • drozga Re: Mam dość. 15.03.10, 01:29
              A mi jest potrzebna!!! Potrzebuje mterialnej ooczki!! Dla mnie to
              mirnik faceta!! Chce by zarabial na dom, by przynosil kase, by
              utrzymywal rodzine i byl dumny, gdy ja tez cos do budzetu włoże! Ale
              tak nie jest! Chce uczyc dzieci polskiego za 2.000, wypbazasz sobie?
              Chce miec drugie dizecko, kiedy jak nie chxce, bo mi tgo rozwla
              figure, nie mam cierpliwoci i chce miec czas dla siebie. A ponadto,
              nie chce zmuszac sie do kupna 4 pokojowego miekszania, tylko dlatego
              ze mamy 2 dziecko!!
              W tej chwili nie mamy nawet mieszkania. Ma byc w perpsketywie! Mam
              dosc nuieudacznika! Faceta, ktory tylko potrafi zmieniać pieluchy!
              Nianczyc dziecko i wstawac w nocy!
              Mam dosc impotenta seksualnego, ktory ciagle jest zmeczony - tak jak
              bym ja nie była!!! Mam dośc, dośc!!

              Chce faceta z krwi ikości. Napalonego! Chce takiego, ktory mi kase
              przyniesie, ktoremu ugotuje farsza z mąką i nie bedzie m igadał o
              tym, ze niedokladnie cos tam zorbilam!!

              Nie chce sparciałego, z lękami, i marzyciela!!
            • mayenna Re: Mam dość. 15.03.10, 18:54
              Przyjrzyj się czy ona takiego modelu rozmowy nie wyniosła z domu.Ona nie myśli
              tego co mówi. Ona po prostu usiłuje powiedzieć że potrzebuje żebys jej dał
              wsparcie. Nie umie tego zrobić inaczej tylko poprzez krytykę. Może spróbuj
              porozmawiać i jednak jeśli coś ma się zmienic to chyba terapia byłaby dobrym
              rozwiązaniem.Ona sama z siebie raczej nie nauczy się mówić wprost o swoich
              potrzebach.
          • jarkoni Re: Mam dość. 15.03.10, 14:37
            To co napisałem oznaczało tylko ni mniej ni więcej: facet weź się w garść, bo
            własnie myślisz tylko sercem i stanem zakochania permanentnego, a nie głową..
            A czasem warto nie kłócić się z głową, nie mam racji?
    • plujeczka Re: Mam dość. 15.03.10, 07:30
      wasze małżeństwo przechodzi faze kryzyzu i nie najlepszym
      rozwiązaniem będzie drugie dziecko. Ludzie dzieci mają mieć
      kochających się rodziców , miłośc ,ciepło w domku a do tego ew miare
      przyzwoity poziom ekonomicznyu.
      Radziłabym terapię małżeńska bo zapewne sami sobie nie poradzicie,
      chyba już nie umiecie ze sobą rozmawiac tylko skaczecie sobie do
      gardeł.Rosnie miedzy wami poziom frustacji z powodów róznych
      oczekliwań od zycia. Jedno mnie tylko dziwi skoroa twoja zona ma
      Ciebie za nieudacznika zyciowego to dlaczego chce mieć z Tobą drugie
      dziecko?przeciez płacze ,że mało zarabiasz to w jaki sposób wyobraza
      sobie wychowanie kolejnego potomka ,to przecież spore nakłady
      finansowe.Rozwód jest zawsze ostataeczością , spóbujcie terapii a
      poóźniej jesli i to nie pomoże to istnjieje coś takiego jak sadowa
      separacja.Może z dala od siebie nabierzecie dystansu, życzę Wam tego
      z całego serca.
    • tully.makker Re: Mam dość. 15.03.10, 09:58
      Sprawy materialne nie sa dla ciebie wazne, dla zony sa. Pytanie, o
      jaki poziom zycia chodzi zonie. Czy zona domaga sie podstaw -
      wlasne, chocby male mieszkanie, jezdzacy samochod, wakacje raz do
      roku?
      Ile sama zarabia?

      Sadzac po cenach fizjoterapii - sama na nia chodzilam przez lata,
      wiec cos o tym wiem, to raczej nie powinienies miec problemow z
      wniesieniem swojego wkladu w budzet domowy?
    • ksanadu Re: Mam dość. 15.03.10, 17:26
      Drugie dziecko - to Cię załatwi do końca.
      Kopnij - tak jak piszesz. Z własnego doświadczenia Ci powiem, że to co pękło się
      nie sklei.
      Będziesz dalej brnąć. I tak czekają Cię alimenty - wolisz płacić na jedno czy
      dwoje. A kontakty z dzieckiem i tak będziesz miał utrudnione. Skoro mówi tylko o
      kasie to chyba tylko na tym jej zależy. U mnie było pododbnie - chyba to była
      prostytucja małżeńska.
      • tully.makker Re: Mam dość. 15.03.10, 17:29
        chyba to była
        > prostytucja małżeńska.
        Chyba trudno mowic o prostytucji i wyrachowaniu w przypadku autora
        watku, ktory nie zarabia zbyt wiele. Na co ta kobieta, o
        przepraszam, prostytutka, poleciala, wytlumacz mi?
    • mayenna Re: Mam dość. 15.03.10, 18:21

      Może da się spokojnie powiedzieć jej co czujesz gdy w emocjach mówi ci takie rzeczy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja