wild-fire
17.03.10, 00:35
Moj maz oswiadczyl dzisiaj,ze chce rozwodu.Kocha mnie ale "nie
tak",chcialby "czegos innego" i w ogole on juz nie wie.
3 tyg.temu poprosil o separacje,chcial czasu do namyslu i
odpoczynku,nie byloby to pewnie takie dziwne gdyby nie fakt,ze od
kilku
miesiecy widujemy sie srednio raz w miesiacu przez 3-4 dni.On nie
chce klotni,chcialby zalatwic wszystko elegancko,zyczy mi
wszystkiego dobrego na nowej drodze zycia.
A ja jestem w szoku,znajomi nie moga uwierzyc,rodzina rowniez.Po 15
latach udanego malzenstwa,bo takie bylo,on do tej pory tez tak
twierdzil,nie moge w to uwierzyc.
Elegancko sie rowniez nie zachowal, pol roku temu sprzedalismy
wszystko,oddalismy meble,zabawki duperele i wyjechalismy otworzyc
firme,ktora pragnal miec 5tys km od domu.
Fakt bylo duzo stresu i myslalam,ze moze go wszystko przeroslo.3
tyg.temu zamknal firme pomachal mi i dzieciom biletem i nie ma go.
Teraz moj caly dobytek to wszystko co moge zmiescic w walizce,to
samo dzieci.I ok,przezyje,dam rade,staram sie trzymac fason,po
zakonczeniu roku szkolnego wracam.
I nadal nic z tego nie rozumiem,najgorsze jest to,ze kazda rozmowa z
nim konczy sie wrzaskiem jaka to bylam straszna i okropna,najpierw
przez ostatnie kilka miesiecy,pozniej 2 lata
a teraz siegnelo juz 5 lat.Oczywiscie moze miec racje-bo przeciez
mnie nie znacie,moze jestem wredna suka,ale zakladajac ze jednak nie
do konca nia jestem dlaczego musi o mnie tak zle
mowic?Codziennie slysze od "bratnich duszy" co wygaduje na moj temat
i codziennie wiecej i wiecej.A sam chcial kulturalnie wszystko
zalatwic.Nie wiem juz,nie bede sie znizac i odpowiadac
na jego historie wlasna pikanteria.Nic juz nie rozumiem i nawet nie
wiem czy chce.Pewnie bedzie jeszcze gorzej.Nadal mam nadzieje,ze sie
opamieta,ze to jakies zalamanie.
Nadal go kocham i wydaje mi sie,ze mozna to wszystko odkrecic,ale
raczej on juz naprawde nie chce.Za tydzien ma do nas przyleciec i
chce porozmawiac z dziecmi.
Pewnie im predzej sie obudze tym lepiej.Narazie sama mam straszne
hustawki emocjonalne,od placzu do histerycznego smiechu,teraz
apatia...
Mam nadzieje,ze przezyje jego przyjazd
uff dzieki ,ze moglam sobie ulzyc
pozdrawiam