3_1415926-nokio
18.03.10, 01:23
Może zabrzmi to jak tania prowokacja ale powiedzmy sobie szczerze,
że tak jak niektórzy faceci nie nadają się na ojców tak i są
kobiety, które nie powinny nigdy zostać matkami. Co kieruje takimi
osobami, że upierają sie przy tym, że chcą zatrzymać dzieci przy
sobie?
Hipotetyczny przykład: trzydziestolenia kobieta po -nastu latach
małżeństwa stwierdza, że tkwi w "toksycznym związku", poznaje
innego, odkrywa, że ma w sobie "to coś" co kręci facetów, decyduje
sie na rozwód dochodząc do wniosku, że w obecnym związku już nic jej
się ekscytującego nie zdarzy. U mężczyzn nazywa sie to "przeżywa
drugą młodość". Ona wyprowadza sie z dziećmi z mieszkania jednakże
traktuje swego "jeszcze męża" jako darmową opiekunkę do dzieci,
wiedząc że On kocha je i nigdy nie odmówi jej, a nawet będzie
uradowany, że może pobyć z dziećmi.
Jednoczesnie występuje o ograniczenie mu praw rodzicielskich bo
jest "przemocowcem", ale kiedy tylko on ma wolne to podsyła mu
dzieci. Facet się cieszy bo może pobyć z dziećmi ale zachodzi w
głowę po co ta kobieta tak walczy, żeby dzieci zostały przy niej
skoro na tym etapie jej życia ma ona "inne priorytety". Niechby
oddała mu te dzieciaki pod opiekę, sama sie "wyszalała" wiedząc, że
dziećmi zajmuje się "swój". Nie ona musi najpierw zgnoić faceta aby
NA PIŚMIE mieć gwarancje, że jest SUPERMAMĄ i tylko ona zapewni
właściwe warunki wychowania latorośli, a jak już będzie miała to
zapewnienie wydane prze Sąd to wtedy oczywiście nic nie stoi na
przeszkodzie kontaktom ojca z dziećmi. Bo chociaż był z
niego "szybki w rękach" skurwiel to dzieciaki go kochają przecież i
on im krzywdy nigdy nie zrobi. Więc ja pytam: O co chodzi takim
kobietom, tak NAPRAWDĘ kiedy nie chcą odpuścić i upierają się o
przyznanie im opieki nad dziećmi?--
"Boję się: drewnianych koni, podłego alkoholu i młodych dziewczyn
dających mi prezenty."