Ale o co im wlaściwie chodzi?

18.03.10, 01:23
Może zabrzmi to jak tania prowokacja ale powiedzmy sobie szczerze,
że tak jak niektórzy faceci nie nadają się na ojców tak i są
kobiety, które nie powinny nigdy zostać matkami. Co kieruje takimi
osobami, że upierają sie przy tym, że chcą zatrzymać dzieci przy
sobie?
Hipotetyczny przykład: trzydziestolenia kobieta po -nastu latach
małżeństwa stwierdza, że tkwi w "toksycznym związku", poznaje
innego, odkrywa, że ma w sobie "to coś" co kręci facetów, decyduje
sie na rozwód dochodząc do wniosku, że w obecnym związku już nic jej
się ekscytującego nie zdarzy. U mężczyzn nazywa sie to "przeżywa
drugą młodość". Ona wyprowadza sie z dziećmi z mieszkania jednakże
traktuje swego "jeszcze męża" jako darmową opiekunkę do dzieci,
wiedząc że On kocha je i nigdy nie odmówi jej, a nawet będzie
uradowany, że może pobyć z dziećmi.
Jednoczesnie występuje o ograniczenie mu praw rodzicielskich bo
jest "przemocowcem", ale kiedy tylko on ma wolne to podsyła mu
dzieci. Facet się cieszy bo może pobyć z dziećmi ale zachodzi w
głowę po co ta kobieta tak walczy, żeby dzieci zostały przy niej
skoro na tym etapie jej życia ma ona "inne priorytety". Niechby
oddała mu te dzieciaki pod opiekę, sama sie "wyszalała" wiedząc, że
dziećmi zajmuje się "swój". Nie ona musi najpierw zgnoić faceta aby
NA PIŚMIE mieć gwarancje, że jest SUPERMAMĄ i tylko ona zapewni
właściwe warunki wychowania latorośli, a jak już będzie miała to
zapewnienie wydane prze Sąd to wtedy oczywiście nic nie stoi na
przeszkodzie kontaktom ojca z dziećmi. Bo chociaż był z
niego "szybki w rękach" skurwiel to dzieciaki go kochają przecież i
on im krzywdy nigdy nie zrobi. Więc ja pytam: O co chodzi takim
kobietom, tak NAPRAWDĘ kiedy nie chcą odpuścić i upierają się o
przyznanie im opieki nad dziećmi?--

"Boję się: drewnianych koni, podłego alkoholu i młodych dziewczyn
dających mi prezenty."
    • airam.as Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 07:10
      O to samo chodzi tym kobietom, co i im podobnym mężczyznom.
      Aby udowodnić - czyje będzie na wierzchu.
    • plujeczka Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 07:18
      chodzi o odegranie się na ex męzu i pewnie jeszcze cyt"..a co
      powiedzą sąsiedzi".....no a poza tym co bedzie jak nowy kochanek
      zniknie z horyzontu, do byłego meza nijak powrócić i co tu robić ? a
      tak mozna zawsze walczyć z byłym małzonkiem i zatruwac mu zycie
      ustawicznymi wojnami o dzieci, widzenia itp.--obojętnie kto tak robi
      nie pochwalam takiego zachowania.
    • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 08:40
      Myślę, że w głównej mierze jak zwykle o kasę i wygodne życie, a osioł nich
      zapier..la na dwa etaty tak żeby nawet nie miał sił rzucić okiem o czym tu
      wypisujemy na forum.
      Jednak coraz to bardziej jestem przekonany, żu umysł faceta jest bardzo mały
      przy niejednej kobiecej kreatywności, i nie mam nic na przeciwko "dupkom", jak
      się dają to niech im łoją skóry, a dobrze
    • ro35 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:09
      ... nie chcem ale muszem big_grin
      matka polka płacąca alimenty ? - może w innej galaktyce

      • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:11
        ro35 napisał:

        > ... nie chcem ale muszem big_grin
        > matka polka płacąca alimenty ? - może w innej galaktyce


        Dlaczego tak myślisz? Komornik to czasem bestia, a i kobiecie też nie przepuści smile
        • ro35 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:26
          powiem inaczej, takie stwierdzenie to MYŚLOZBRODNIA !
        • lu_zak Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:29
          Dlaczego tak myślisz? Komornik to czasem bestia, a i kobiecie też
          nie przepuści

          jak masz takiego komornika podziel się wiedzą

        • michszyb Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:31
          Bo nic tak nie cieszy jak krzywda bliźniego.

          Bo kobiety są perfidne i okrutne niepomiernie bardziej niż faceci (vide gangi
          dziewczynek). Gdyby wojny prowadziły kobiety bylibyśmy w trakcie V Wojny
          Swiatowej z urzyciem broni nuklearnej.

          Bo kobietom się wydaje ( co mi kilka tu udowadniało), że to one mają prawo do
          dzieci bo to one urodziły i wykarmiły.

          Bo kobiety pomimo owijania tego w kolorową bawełne potrzebują facetów tylko po
          to by ich wykorzystać: jako bankomaty, dawców spermy, zaspokajaczy seksualnych,
          oparcie, darmową siłę roboczą. Bo kobiety mają instynkt budowania gniazda w
          którym facet służy tylko do realizacji tego celu.
          • morekac Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:38
            Michszyb, na każdą wredną żonę/eks przypada z reguły jedna dobra
            kobieta, króra pociesza pana. Powinieneś to znac z własnego
            doświadczenia. wink
          • kasiapfk Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:48
            Taaaa Michu, meżczyzn takich NIE MA! W galaktyce naszej przynajmniej.
            Wszystko zależy od konkretnego ludzia.
            Myślę, że wtym konkretnym przypadku moze chodzić o dwa powody: co
            ludzie powiedzą i alimenty na dzieci.
            Obydwa argumenty to zapewnienie sobie poczucia względnego
            bezpieczeństwa. Racjonalność.
          • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:11
            michszyb napisał:


            > Bo kobiety pomimo owijania tego w kolorową bawełne potrzebują facetów tylko po
            > to by ich wykorzystać: jako bankomaty, dawców spermy, zaspokajaczy seksualnych,
            > oparcie, darmową siłę roboczą. Bo kobiety mają instynkt budowania gniazda w
            > którym facet służy tylko do realizacji tego celu.

            Krótko mówiąc w pewnych kręgach w oczach kobiet mężczyzna w roli Qnia. Nawet
            przywiane ze świata narzędzie do niby zwalczania przemocy staje się bardzo
            niebezpieczne, szczególnie w odniesieniu do ludowego porzekadła - jak Qń
            ciągnie to go batem - , ewewntualnie we wstolycznym żargonie ujmując - "masz
            frajera to go duś, jak się uprze, to go puść"
            • nowy_nik Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:40
              A w innych kręgach w roli woła do zaprzęgu jest kobieta.
              Wóz drabiniak, ona wprzęgnięta przy dyszlu jakoś to ciągnie, to się zapiera
              nogami bo z górki wóz może się rozpędzic i roztrzaskać, to ciągnie z całych sił
              bo pod górę cięzko samej,
              na wozie pies merdający ogonem, rozrabiająca gromada dzieciaków oraz wygodnie
              siedzący mąz - papierosek, kawusia, komputer na kolanach żeby z lepszym światem
              kontakt miał. smile

              I co z tego wynika?
          • sonia_30 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:26
            A Ty uwolniłeś się od jednej kobiety by związać się z drugą heheeh..
            to w poście offowym Jarkoniego powinno się znaleźć smile
    • plujeczka Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:46
      wiesz Michszyb =chyba poznam Cię z moim ex mezem, ma niewyobrażalnie
      nieskonczony repertuar utrudnia nam zycia mimo zerowych kontaków i
      nie widzenia ( na własne zyczenie ) dziecka od ponad 5 lat.Gdybys go
      posłuchał zmieniłbyś zdanie nartchmiast.Nie możesz jedną miarką
      mierzyć wszystkich ludzi, nie wszyscy meżczyźni są źli i nie
      wszystkie kobiety są zołzami.W ten sposób mówiąc szczerze nam
      ubliżasz.Mimo krzywd doznanych od exa niegdy nie traktowałam go
      jako "dawcy spermy" to obrzydliwe.Kiedys mimo wszystko była miłośc i
      naprawdę fajne plany na wspólne zycie, wkradł się alkohol ,odebrał
      zdolność do rozumienia, zniszczył uczucia, podeptał godnośc ale nie
      osmielabym się w taki sposób nazwac mohjego byłego meza.MIMO
      WSZYSTKO.
      • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:50
        Nigdy nie starm się dzielić ludzi na złych i dobrych, a jak juz to tylko na
        dobrych i jeszcze lepszych, choć świadom jestem że gnojstwa nie brakuje. wink
        Jak jest wyrok z klauzula wykonalności to każdy komornik robi co do niego
        należeć powinno i bez żadnej łaski, ma za to, ooo dość duże pieniądze i oficjalnie.

        O tak i bez uzasadnionej wątpliwości alkohol zgubą ludzkości !!!
        • lu_zak Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:01
          Jak jest wyrok z klauzula wykonalności to każdy komornik robi co do
          niego
          należeć powinno i bez żadnej łaski, ma za to, ooo dość duże
          pieniądze i oficjalnie.

          tylko powinno ...myslałam ze moze jest jakiś bardziej gorliwy
          • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:46
            lu_zak napisał:

            >
            > tylko powinno ...myslałam ze moze jest jakiś bardziej gorliwy

            Bywają, bywają, no bo kto nie lubi mamony spadającej z deszczem ?wink
            • lu_zak Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 11:30
              smile

              jeśli zanasz to poleć...
    • nowy_nik Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 09:53
      Jeśli dzieci spędzają faktycznie z Tobą a nie z żoną większość czasu, zajmujesz
      się nimi z własnej woli a także na jej własne prośby, to użyj tego jako
      argumentu w sądzie przy regulacji opieki nad dziećmi.

      Bo psioczenie na żonę problemu nie rozwiąże, wytłumaczeniem nie jest "bo on jej
      nie odmówi". Wzajemne relacje trzeba wypracowac na nowo stawiając sobie i
      byłemu partnerowi jasne dla obojga i akceptowane granice.

      Jeśli zonę pobiłeś i ma na to dowody, to sam sobie jesteś winien, że "myślałeś"
      rękami zamiast głową. Możesz udowadniać, że np ona najpierw pobiła Ciebie. A
      jeśli związek mieliście toksyczny z wzajemnym praniem się po mordzie to te
      toksyny i agresja w relacjach jeszcze długo będą dominować. Ani matki ani
      ojcowie nie mądrzeją zaraz po rozstaniu, jeśli wcześniej byli głupi, chaotyczni,
      impulsywni, nieodpowiedzialni. Niektórzy nigdy nie mądrzeją.
      • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:00
        nowy_nik napisała:

        > Jeśli dzieci spędzają faktycznie z Tobą a nie z żoną większość czasu, zajmujesz
        > się nimi z własnej woli a także na jej własne prośby, to użyj tego jako
        > argumentu w sądzie przy regulacji opieki nad dziećmi.



        A nie uważasz przypadkiem, że w pewnych przepisach samoistne słowo "matka"
        powinno się zastąpić słowem "rodzić":, lub w nawiasie dopisać ("ewentualnie
        ojciec") ??? wink
        • nowy_nik Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:31
          To się powoli zmienia. Kobiety wiele lat walczyły żeby prawa wyborcze ich płci
          przysługiwały, lub prawo do pracy zarobkowej. Od samego narzekania ojców świat
          się nie zmieni. Trzeba jeszcze coś sensownego, głową (a nie rękami, albo
          penisem) proponować by przeforsowac jako nową normę w społeczeństwie. A przede
          wszystkim praktykowac zajmowanie się dziećmi pełnoetatowe gdy się jest jeszcze w
          związku. A nie na zasadzie, że w małżeństwie "od dzieci" jest matka a przy
          rozwodzie "jako ojciec będę lepszym rodzicem" niż ona".smile
          Obosieczna broń. Teraz jedne się cieszą, że niezależne od faceta mogą
          być,pracować,rozwijać, inne w "prezencie" mają tyranie na etacie i drugie
          tyranie w domu z obsługiwaniem pana jak za króla Cwieczka i z brakiem jego chęci
          do zarobkowania smile. Jest trochę panów co głośno krzyczą około rozwodu o prawo
          do bycia ojcem-opiekunem dzieci i odbierania złej żonie praw do dzieci, a w
          praktyce obowiązki wobec dzieci zrzucają na kobietę, byłą lub obecną bo nie
          chodzi o dzieci ale o władzę nad... Praktyka pokazuje, że im kto głośniej
          krzyczy, tym potem szybciej się z obowiązków wymiksuje (z hasłem "to ona
          utrudnia"), bo pogodzenie zarabiania, zdobywania nowych kobiet i do tego
          zajmowanie się dziećmi, utrzymanie ich, wcale nie okazuje się tak proste jak
          wydawało się z pozycji niezadowolonego płatnika marnych alimentów "które żona na
          pewno na waciki wydaje a nie na dzieci" smile

          Na pewno w porodzie, połogu, karmieniu piersią i latach maleńkości słowa matka
          zastąpić nie da się ojcem. Choć ja bym była za! Po cholerę mi fatalna figura po
          porodzie, długie miesiące wysiłku by ją odzyskać, leżenie w szpitalu, bilzny po
          cesarce, skoki hormonów, wypadnięcie z kariery... Jeśli facet by tę część
          rodzicielstwa przejął to w nagrodę nawet bym mu wyższe alimenty dawała wink powagasmile

          • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 11:19
            nowy_nik napisała:

            >... Jeśli facet by tę część rodzicielstwa przejął to w nagrodę nawet bym mu
            wyższe alimenty dawała wink
            > powagasmile
            >

            Ja tam co do zasady staram się każdemu wierzyć, choćby nawet w żywe oczy kłamał,
            a i tu nie widzę podstw coby nie ?wink
            • nowy_nik Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 11:25
              odnośnie obrazka, to biorę tongue_out, tylko, na litość- depilacja też obowiązkowa! smile))
    • morekac Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:09
      Myślę, że wszyscy padamy w pewien sposób ofiarami stereotypów.
      Kobieta, która urodzi dzieci (a nawet tylko jest w ciąży) - nie ma
      społecznego przyzwolenia na to, aby tego dziecka nie chcieć. Bo
      wszyscy uznaliby ją za złego człowieka, jeśliby tak po prostu
      zrzekła się opieki nad dziećmi. Bo 'matka to matka', 'dzieci kocha
      się instynktownie'. 'matka powinna być z dziecmi w domu' - w pewien
      sposób może byc to pokłosie patriarchatu. Na mocy tej samej tradycji
      ojciec jest tylko od zarabiania.
      Więc kobieta musi walczyc, aby w swych własnych oczach nie być
      ostatnim małpiszczem, które 'pozbywa się dzieci, bo przecież
      prawdziwa matka nigdy...". Dodaj do tego czasem ochotę dokopania -
      ale tu równo kopią obie strony - też moim zdaniem głównie po to,
      aby usprawiedliwić się przed sobą. Bo do rozwodu przecież trzeba
      mieć powód. Nie można pójśc tak normalnie do sądu i powiedzieć: nie
      układa nam się z różnych względów, chcemy się rozwieść. Bo co
      powiedzą rodzina/znajomi/sąsiedzi? Co ja sam o sobie pomyślę? Tak
      więc osoba, która przyprawia drugiej stronie rogi, użala się też na
      jej straszliwe wady, uniemozliwiające normalną egzystencję (co
      ciekawsze, te wady nie przeszkadzały przez kilka-kilkanaście
      poprzednich lat, dopóki kochaliśmy drugą osobę).
      Tak więc panowie, którzy zdradzili, w wielu przypadkach twierdzą ze
      świętym przekonaniem, że żona była wredna (kłótliwa, nie gotowała
      obiadów, nie zajmowała się domem, dziećmi ) i dlatego oni musieli. Z
      kolei panie twierdzą, że nie pomagał, nie dbał, a moze jeszcze pił,
      bił i lał - i dlatego ona musiała odejść. Bo jak kobieta może odejść
      od faceta, który ogólnie "nie pije, nie bije i pieniądze do domu
      przynosi" (to porządny mąż jest przecież) - nie może, bo to
      zostałaby okrzyknięta ladacznicą. No to musi mieć kwita. Dla samej
      siebie.
      Ale powyższe opinie to tylko moje hipotezy i nikt ich nie musi
      podzielać.
      • nowy_nik Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 10:53
        Dużo w tym racji, zakodowany stereotyp, że matka nie ma przyzwolenia społecznego
        na zostawienie dzieci, ojciec jest wystarczająco dobrym rodzicem jesli płaci
        alimenty.
        • aneta-skarpeta Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 11:36
          tak jest dokładnie ze wszystkim
          jednak nadal gdzies w tyle mamy staromodne wyobrazenia i czesto sie
          mówi-
          - oj facet to wiadomo że bałaganiarz, ale zona to powinna byc
          gospodarna
          -chłop jak nie umie naprawic kranu to nie chłop
          - jak facet da na skrobanke to dupek- jak ona wezmie to morderczyni
          - po rozwodzie dzieci mieszkaja z ojcem? co to za matka musiała byc?

          itdsmile

          powiem od siebie, ze mój partner jak skonczyly mu sie obowiazki
          popracowe ( wtedy 99% rzeczy domowych robiłam ja) bardzo aktywnie
          udziela sie w obowiazkach domowych i dzieciowych
          od babci, mamy, tesciowej słysze hymny pochwalne jaki mi sie skarb
          trafił, że w domu pomaga (!!!), że sie słucha (???)..no po prostu
          masakrabig_grin

          zawsze wtedy mówie cos kontrastowego, ze bałaganiarz strasznytongue_out- no
          przestań, chłopy to nie potrafią o porzadek dbać.

          widocznie ja chłop jestem bo mi to też straszna trudność sprawiawink

          ale prawda jest taka, ze jednak wiecej wybacza sie facetomtongue_out
          • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 11:51
            aneta-skarpeta napisała:


            > powiem od siebie, ze mój partner jak skonczyly mu sie obowiazki
            > popracowe

            Wiesz co Aneta, nie chciałbym niec takiej kobiety za sąsiadkę i nawet nie pytaj
            dlaczego !!!
            • nowy_nik Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 11:54
              to ja zapytam
              - a dlaczego???
              • aneta-skarpeta Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 12:00
                ja też nie wiem o co chodzismile

                mów, nie trzymaj mnie w niepewnościwink
                • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 12:20
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > ja też nie wiem o co chodzismile
                  >
                  > mów, nie trzymaj mnie w niepewnościwink

                  Sorki ale teraz nie mogę, muszę skupić uwagę, dziecku obiadek gotuję, zaraz
                  wróci ze szkoły głodne, choć w szkole też żre wink
    • sbelatka trochę chyba w temacie 18.03.10, 17:04
      gos zabiorę.. a może i troche obok

      otóz wczoraj przez przypadek natknęłam sie w telewizorku na program,
      który obejrzałam i uznałam, ze to niestety bardzo zblizone jest do
      realnego świata

      historia : ona zaszła w ciązę, on wziąl si e i spakowal i znikł był na
      16 lat
      po ktorych to 16 ltach wrócił (z USA na chwilę) w celu nawiżania
      kontaktu ze swoją córką
      grzecznie wystąpił z prośba do matki córki o umozliwienie spotkania;
      nie! nie! nie!
      więc sam sie wziąl i spotkał ..
      i tu nastapiła seria "czynów" ze strpony matki wspieranej przez nowego
      męza - zabraniania dziewczynie spotkania, wkraczanie w spotkania, ktore
      sie odbywają itd. - wrzaki
      pytanie - dlaczego nie moge sie spotkać z ojcem?
      bo JA NIE CHCE!!!!!!! powtarzane jak mantra...
      i na nic sie zdawały dziewczyny "ja chce"
      ale JA NIE CHCE! powtaraza matka - i to koniec powodów

      w końc pobicie ojca bilogicznego przez ojczyma...
      jednym słowem eskalacja konfliktu

      sprawa w sądzie zalożona pzrez bilogicznego
      "jak on tak mógł"?????
      a córka na to - wiedziałam o tym i chcialam tego - bo chce sie spotyakc
      z ojcem biologicznym..

      oglądając nie mialam wątpliwości - po stronie argumentów "przeciw"
      spotyakniau sie dziewczyny z jejj ojcem bylo TYLKO poczcuie krzywdy
      matki...
      i zero troski o dobro jej córki

      rozumiejąc, ze ludzie maja prawo do sowich uczcuc i emocji - w takich
      sytaucajch zdarza sie kochającym (w co nie wątpie) matko skupiac li i
      jedynie na SWOICH uczcuiach i emocjach (zranionych i bolesnych) na
      uczcuia i emocje dzieci spuszczając zaslonę zaciemnienia...

      a program obejrzalam w dniu gdy rozmawialam z matką w trudnych relacjach
      z exem, ktory jednak ma świetne relacje z ich wspólna córką; kontaty sa
      nie uregilowane - dzieko sobie jest gdzie chce, spotyka sie z ojcem
      kiedy chce; dziecko duże - 15 lat
      matka chce wystapić o uregulowanie kontaktów; po co? pytam - bo chcę
      WIEDZIEC..
      tak jakby nie prościej było umówic sie z córka że daje znac gdy idzie do
      ojca...

      wniosek: zamiast myslec o dzieciach - mysli wiele kobiet/wielu mężczyzn
      o własnejwygodzie/ własnych uczuciach

      smutne to
      i co gorsza zupełnie nie mam pojęcia co można robić żeby ten tan rzeczy
      zmieniać..

      kiedyś ktos podesłał link do strony jakiejś chyba akcji zwracającej
      uwage rodziców naznaczenie obojaga rodziców dla rozwoju dzieci
      i zachęcający do dogadywania sie izgodnego wspólistnienia w tym
      konkrtenym obszarze.

      szkoda, ze ktoś go gdzieś nie podwiesił
      • ro35 Re: trochę chyba w temacie 18.03.10, 17:51
        "bo JA nie chcę"
        smutne
        ale prawdziwe
        egoizm...
        i głupota
        • basia8.93 Re: trochę chyba w temacie 19.03.10, 09:41
          pytanie tylko, co kryje się pod tym "bo nie"? obawa, że ulegną zmianie relacje z
          dzieckiem i przez to w całej rodzinie (w końcu 16 lat go nie obchodziło czy
          dziecko tęskni, czy choruje...), strach, że wszystko się zmieni? trudno
          zgadywać, ale wątpię, żeby to była chęć pokazania kto tu rządzi
      • aiwlysji Re: trochę chyba w temacie 18.03.10, 19:29
        sbelatka sa rzeczy, ktorych nie mozna zrozumiec jesli sie ich nie doswiadczylo!
        ja tez ci opowiem historie mojej kolezanki...
        tutaj podobnie maz opuscil zone i male dziecko, wyjechal rowniez do USA, nie bylo go do 17 roku zycia corki. nagle sie pojawil, roztaczal wspaniala wizje przed corka, ze zabierze do stanow, ze oplaci dobry uniwersytet, lepsze warunki zycia, wspaniale perspektywy etc.
        matka nie chciala sie zgodzic na wyjazd, mowila corce, ze ojcu nie mozna ufac ale corka nie uwierzyla....nie znala go przeciez, uwierzyla w milosc ojca. wyjechala...na miejscu ojciec okazal sie byc katem, znecal sie nad nia psychicznie, robil rozne okropnosci, wyblagala na nim po roku, zeby pozwolil jej odwiedzic matke- ja ja spotkalam po tym roku...byla wrakiem czlowieka!

        coz mozna powiedziec, ze facet, ktory porzuca matke z malym dzieckiem nie robi tego bez powodu...oczywiscie po wielu latach powody sie zacieraja a koles wydaje sie byc "tylko" kochajacym ojcem.

        gdyby mnie koles porzucil z malym dzieckiem, uciekl gdzies w sina dal to juz nigdy nie moglabym mu zaufac...co niestety mogloby rowniez sie odbic na dziecku.

        nie wiem czy pamietasz sprawe chyba z irlandii o tym jak po paru latach nieobecnosci rodzice biologiczni zazadali "zwrotu" corki od rodzicow, ktorzy wychowywali dziecko...
        zeby nazawc sie rodzicem nie wystarczy splodzic (urodzic) przede wszystkim trzeba wychowac!
        • sbelatka Re: trochę chyba w temacie 18.03.10, 21:37
          no...
          ok
          na każdą historię - jest kontrhistoria
          na każdy argument - jest kontargument..

          ja widzę różnice między zgodą na spotkanie a zgodą na wyjazd do USA..;
          ale może się myle..

          a co do "wybaczyłabym - nie wybaczyłabym; zaufała - nie zaufała".. no
          właśnie JA..JA...JA...

          a o nie JA - jestem tu w centrum...
          i z tym sie spieram..

          JA juz wybralam ojca dziecku
          i trudno teraz na to dziecko przezrucac odpowiedzialnośc za swoj wybór/
          trudno je dodatkowo karać

          a może właśnie zbyt prosto przychodzi to, chyba częsciej matkom - z
          powodow bycia porzucanymi częsciej. po prostu.. - przerzucanie na
          dzieci tejże odpowiedzialności i konsekwencji..

          a w centrum .. albo w tle... JA...JA...JA...
          ja skrzywdzona
          ja porzucona
          ja nie zaufam
          ja nie chce znac
          ja mam prawo
          ja ....
          ja ..

          JA
          • aiwlysji Re: trochę chyba w temacie 18.03.10, 22:51
            wiesz co jest zabawne...ojciec mojego dziecka ma nieograniczony dostep do niego mimo, ze byly miedzy nami okropne napiecia zwiazane z rostaniem.
            nie jestem typem, ktory zabrania tacie widywac dziecko, ale on ZAWSZE byl (jest) dobrym ojcemsmile
            wiec nie pisze z wlasnego doswiadczenia, raczej odnosze sie do swoich przemyslen i obserwacji.

            tak wiec...ja bym nie mogla zabronic ale ja nigdy nie mialam doswiadczenia takiego jak kobieta z twojej historii.

            ja ucze dziecko tego co ja wiem o swiecie i jak ja na swiat patrze...nie sadzisz, ze to normalne...bo jak...mam byc obiektywna wobec swojego zycia...sorry ale oswiecona jeszcze nie jestemwink
            duzo sie mowi, ze nie nalezy "przerzucac" problemow na dziecko..hmmm, to mi sie wydaje malo realne, jesli kobieta zostaje np. w ciezkich warunkach z dzieckiem wlasnie z powodu porzucenia to jakim cudem ma stworzyc owemu dziecku iluzje, ze nic sie nie stalo, ze nie ma w niej goryczy, smutku, leku, rozpaczy, bezradnosci...jakim cudem?

            tak mi przyszlo do glowy, ze pisanie poezji byloby ci po drodze...twoja koncowka z ja, JA, Ja,jA...huhu
            • sbelatka Re: trochę chyba w temacie 18.03.10, 23:27
              żebym się rozpukła smile to wiersza nie napisze... łoj

              wiesz, nie posuwam sie do tworzenia iluzji... czegokolwiek
              raczej uwazam, ze tzreba sobie zadać trudn - i oderwać sie od goryczy,
              smutku, rozpaczy i lęku..

              wiem, to nie jest latwe, może nawet jest bardzo trudne.. może dla
              niektórych niemozliwe do zrobienia mimo starń..

              ale ile/ilu z nas sie w ogole nie stara..?
              tylko znajduje sobie usprawiedliwienia dla swojgo smutku, marazmu, życia
              w smudze cienia...

              wiem, gdyby mogli wyjśc na slońce - peweni by to zrobili..
              a może i nie..?

              czasem naprawde jest łatwiej być nieszczęsliwym - niż zadać sobie trud
              wyciagnia ręki po szczęscie

              to co pisze może sie wydawać absurdalne..
              i peweni takie byłoby - gdyby nie było prawdziwe..
              • aneta-skarpeta Re: trochę chyba w temacie 19.03.10, 08:15
                masz racje z tym siedzeniem w smutku. wiele osób woli ten stan, bo
                mozna wszystko usprawiedliwic, nie starac się, nie walczyc

                jednak jak to sie ma do dawania pierdylionowej szansy "tatusiowi"?

                bo tutaj mówimy o dosyc drastycznych sytuacjach, gdy ojciec olewa
                własne dziecko i nagle przechodzi przemianę, albo "przemianę"
            • aneta-skarpeta Re: trochę chyba w temacie 19.03.10, 08:09
              uderza mnie to, że niektórzy nie widza problemu w tym, że ojciec
              zapomniał o córce na 15 lat, porzucił rodzine, nie interesował sie
              czy dzecko ma co jesc itd, ajak tata sie pojawia, to nagle matka zła

              sa kobiety po prostu zaborcze, ale często te kobiety po prostu
              lepiej znają tych facetów i wiedza do czego są zdolni

              ja tak dawałam szanse mojemu ex. pozwalałam robic wode z mózgu
              moejmu synowi- bo tata był, tata znikał, tata był, tata znikał


              a niedaj boże powiem, że mam w dupie jego nagłą potrzebe widzenia
              dziecka, skoro on na codzien ma w dupie swoje dziecko to jestem złą
              zaborczą matką

              tyle tylko, że to nie nikt inny słycha potem płaczu mojego dziecka,
              że tata znowu sobie zrobił urlop od synka

              kiedys mówiła że tata kocha, że tęskni ( starałam sie budowac więź).
              Przestałam budować jakąs fikcyjna wyidealizowana postać, która ma
              tak naprawdę w nosie swoje dziecko

              i oczywiście zawsze jest moja wina, bo ja zła, zaborcza, bo dziecko
              nastawiam i tego typu rzeczy, ale naprawdę wiekszość facetów sobie
              sama zapracowała na takie, a nie inne relacje

              i uwierzcie, że jakby on się tutaj pojawił, to by Was głeboko
              wzruszył swoimi poematami na temat jego głębokiej miłości do synasmile

              mam koleżanke, której mąż był porzucony przez ojca. miał do niego
              tak głeboki żal, a takze o to że matka musiała sobie radzic sama
              całe zycie, ze go wręcz nienawidził. Ojciec postanowił odświeżyć
              kontakty, syn nie był zainteresowany. Ojciec komu robił awantury?
              matce, że syna nastawia przeciwko niemu, a on chce byc ( nagle) w
              zyciu swojego dziecka

              • morekac Re: trochę chyba w temacie 19.03.10, 09:31
                Ale to jest inna sytuacja niż sytuacja założyciela. Bo z jednej
                strony: matka wystąpiła o ograniczenie praw rodzicielskich, z
                drugiej - podrzuca dzieci. Jeśli ojciec jest tak zły, że trzeba go
                pozbawić praw rodzicielskich - to dlaczego daje mu się dzieci niemal
                bez ograniczeń? Brak logiki w tym wszystkim...
                • sbelatka Re: trochę chyba w temacie 19.03.10, 16:34
                  tam gzie emocje i uczucia - na logikę nie zostaje zbyt duzo miejsca...;
                  nie ma sie co łudzic i oczekiwać...
    • tully.makker Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 17:41
      Tak naprawde zadajesz 2 pytania - czemu matka chce byc z dziecmi - i na to
      odpowiedz jest prosta - poniewaz je kocha. Co nie wyklucza tego, ze chce miec
      czas dla siebie, w tym mozliwosc prowadzenia zycie seksualnego. Urodzenie
      dziecka to nie wyrok dozywotnego ograniczenia zycia matki do zajmowania sie
      wylacznie dziecmi 24/7.

      Pytanie 2 - dlaczego twoja zona chce tobie dolozyc. I tu sadze, ze tez nzasz
      odpowiedz. Wiesz, za co moze cie nie lubic, z nawet nienawidzic, wiesz, co sobie
      nagrabiles przez te wasze lata razem. Wiesz tez, kogo wybrales i z kim zyles.
      Tak wiec nie musisz zadawac tych pytan na forum, bo nikt z nas nie ma
      krysztalowek kuli i nie powie ci tego, co sam wiesz.

      A sadza po poprzenim watku, to szybciej mowisz niz myslisz - moze to wlasnie ma
      cio za zle?
      • ro35 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 17:57
        sugerujesz, że w normalnej rodzinie jak się ma dzieci to nie ma już możliwości
        prowadzenia normalnego życia seksualnego ?
        wink))
        • armia55 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 18:48
          Ja odpowiem, ze mozliwości sa ograniczone smile.
        • aneta-skarpeta Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 07:57
          ro35 napisał:

          > sugerujesz, że w normalnej rodzinie jak się ma dzieci to nie ma
          już możliwości
          > prowadzenia normalnego życia seksualnego ?
          > wink))


          myślę, że sprawa jest o tyle ułatwiona, że nie trzeba polować na
          kandydata do sexu z dzieckiem pod rękąwink
    • pan-kowalski Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 20:35
      Pytasz się trochę jak dzieciak. Chodzi o to, że ten Twój
      hipotetyczny facet rzeczywiście jest dobrym ojcem gotowym zająć się
      dziećmi na codzień i matka widzi tu zagrożenie z jego strony - bo
      jego już nie chce, ale to nie znaczy że ma przy tym zamiar
      zrezygnować z dzieci.
      Gdyby on olał sprawę, to może zgoła by się okazało jak jej z tymi
      dziećmi ciężko, jak ona się musi dla nich poświęcać itd. - ale dopóki
      on próbuje starać się o opiekę, dopóty ona widzi w nim
      niebezpieczeństwo i będzie bezpardonowo atakować aż go nie zagryzie
      albo nie odstraszy.
      • zuza145 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 22:42
        hipotetyczny facet winien skorzystać z hipotetycznej zdolności
        deduckji, dokumentować ten fakt- jak go używają i hipotetycznie udać
        się do sądu, hipotetycznego oczywiście i hipotetycznie zawalczyNoż
        cholera- nie podoba mi się to i już.
        prazwa.
        hipotetycznie ujmując hipotetyczny są może wydać hipotetyczny wyrok
        ewidentnie rozszerzający jego hipotetyczne prawa.
        tylko niech hipotetyczne zacznie gromadzić dowody0 totalnie- nie zaś
        już hipotetycznie do udowodnienia.
        i hipotetycznie gośc może hipotetyczna żonę zaskoczyć- całkiem
        hipotetycznie.
        Tylko niech hipotetycznie zacznie myśleć- bo dzieci i i kontakt z nimi
        aczkolwiek hipotetyczy- to jest bardziej jak hipotetycznie- do
        udowodnienia.
        • zuza145 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 22:45
          bo jak pozostanie to w sferze hipotetycznej to już całkiem ralistycznie
          będą go w trąbę również realistyczną robić.
          więc odwagi więcej- samo się nie załatwi i pozostanie czystą
          hipotetyczną sytuacją.
          Trzeba zrobić na początek pierwszy krok.On podobno jest najtrudniejszy-
          potem zaś łatwiej.
          • pan-kowalski Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 18.03.10, 23:36
            Gdybyś czytała uważniej, pewnie wiedziałabyś, że hipotetyczny facet
            już zrobił pierwszy krok, a efektami jego odważnej decyzji na razie
            są wątek karny (207 kk), opiekuńczy (ograniczenie praw) i
            alimentacyjny (zabezpieczenie).
            Co będzie dalej zobaczymy, jednak przy całej swojej sympatii
            wstępnie szacuję jego szanse na minimalne.
            • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 09:33
              Czegoś nie rozumiem, cały czas na tym forum przewija się wątek milicji i
              przemocowców. Myślę sobie, że jak Sikorski prezeszem Polski zostanie to dama
              dworu pochodząca z zacnego żydowskiego rodu być może matriarchat wprowadzi i
              wiele kwesti da się odgórnie rozwiązać, a tak swoją drogą przemocowców ale tych
              autentycznych winno się kastrować, czy są głosy za ???

              Pytam tylko panie...



              A może jednak szkoda, może zostawić na poprawę ...?wink
              • armia55 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 10:19
                A co masz na mysli piszac przemocowiec autentyczny ?
                • sauber1 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 11:31
                  armia55 napisała:

                  > A co masz na mysli piszac przemocowiec autentyczny ?

                  Kiedyś dawno, ponad 30 lat temu spotkałem się z wykorzystywaniem, a właściwie z
                  praktycznym zastosowaniem tego słowa pojęciem, jeszcze w naszym kraju było
                  normalnym że chłop leje babę w pewnych środowiskach ...
                  A autentyczny to taki co rzeczywiście dopuszcza się i nie ważne jakiego typu
                  przemocy, a nie jest tylko zbędnym meblem i przeszkodą w domu kiedy na
                  horyzoncie już ktoś inny, bardziej atrakcyjny, a z resztą co ja tu będę się
                  rozpisywał, jak wszyscy doskonale wiedzą i widza jak to narzędzie potrafi być
                  często nadużywane.
                  Osobiście jestem przeciwny jakiejkolwiek formie przemocy i nie ważne z czyjej
                  strony.
                  • armia55 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 11:49
                    Dla mnie klasyka tego gatunku - przemocowiec uderza tak, ażeby
                    ofiara przemocy nawet pisnąć nie zdążyła. A potem natychmiast
                    powiada, że to jej wina, bo w pysk dostała, gdyż zdenerwowała go
                    okrutnie.
                    Czy kastrować pytasz , nie wiem, ale uciekac napewno .
    • basia8.93 Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 09:47
      Ona wyprowadza sie z dziećmi z mieszkania jednakże
      > traktuje swego "jeszcze męża" jako darmową opiekunkę do dzieci
      I tego nie rozumiem...albo jest się rodzicem, albo opiekunką. mężczyźni
      -niestety-często czują się wykorzystywani, gdy mają poświęcić SWÓJ czas własnym
      dzieciom. Autor wątku dodaje, co prawda, że się cieszy, ale ile kobiet użyłoby
      takiego sformułowania?
      • 3_1415926-nokio Re: Ale o co im wlaściwie chodzi? 19.03.10, 12:21

        > I tego nie rozumiem...albo jest się rodzicem, albo opiekunką.

        Ja też tego nie rozumiem, w oczach kobiety z którą
        przeżyłem "naście" lat, na "pełnoetatowego" ojca się nie nadaję ale
        aby przez dwa tygodnie wziąć dzieci do siebie na 24/7 to już tak?
        Powtarzam: mnie to odpowiada jak najbardziej lecz gdzie tu logika?

        >mężczyźni niestety-często czują się wykorzystywani, gdy mają
        poświęcić SWÓJ czas własnym
        > dzieciom.

        Wierz mi dla mnie JEDYNE sensowne wykorzystanie MOJEGO czasu to
        przebywanie z moimi dziećm.
Pełna wersja