Zgorzkniałe rozwódki.

22.03.10, 09:57
Zauważyłam,że kobiety po rozwodzie bardzo często lubią obrzydzać małżeństwo
szczęśliwym mężatkom.Niby to robią w dobrym celu (żeby je przestrzec
itp.),ale...wink
Uważają,że związek z mężczyzną zły i można się przejechać,a bez faceta żyje
się całkiem dobrze smile
Kogo chcą oszukać?
Siebie?

    • malwa200 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 10:37
      ja też jestem po rozwodzie i wcale tak nie mówię kolezankom
      meżatkom, wręcz przeciwnie, odradziałm rozwód koleżance. chciałabym
      mieć pełną rodzinę i odradzam rozwody bo wiem, ze najbardziej dzieci
      cierpią. tak więc nie należy generalizować
    • armia55 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 10:46
      Uogólnienia są krzywdzace jak widać .
      Moze pora zweryfikowac podejście do kobiet po rozwodzie ?
    • plujeczka Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 10:52
      widzisz rozwódka widzi to czego jeszcze nie dostrzega zakochana
      mężatka.( przyprawianie rogów, zdrada , która jest tajemnicą
      poliszynela)
      Po drugie nie nalezy rozwódek traktowac jako"trędowatych" to są
      kobiety po przejściach niejdnokrotnie traumatycznych z wyostrzona
      po rozwodzie wyobraxnią.
    • nicol.lublin Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 11:12
      e, ja tam nikogo nie przestrzegam. raczej ochrzanię zmanierowaną
      mężatkę, która wydziwia i od męża chce bóg wie czego i stroi fochy. bo
      dla mnie rozwód nie jest wygraną w totka - jest porażką.
      ale po ponad 2 latach od rozstania czuję się całkiem fajnie sama ze
      sobą, a facetów bardzo lubię.
    • zmeczona100 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 12:17

      > Uważają,że związek z mężczyzną zły i można się przejechać,a bez faceta
      żyje
      > się całkiem dobrze smile

      Nie jestem jeszcze rozwódką, ale mam nadzieję, że za 3 tyg. to sie
      wreszcie zmieni wink
      Uważam, że związek z mężczyzną może być zły i można się przejechać, a bez
      faceta żyje się całkiem dobrze, ale z odpowiednim może się żyć lepiej smile

      Znajomym to mogę doradzać,jakie ciasto upiec czy jaki obiad przygotować; w
      kwestiach poważniejszych nie doradzam- mogę tylko przedstawić mój punkt
      widzenia.
      • nowel1 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 13:41
        No cóż..włącza się dużo większa ostrożność...ale też wyczulenie na
        własne wady i potknięcia.
        Zgorzknienie? To już zależy, co kto z tym doświadczeniem zrobi. Ja
        czuję się szczęśliwsza niż przez ostatnie lata.
    • sauber1 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 14:58
      Ja kiedy jeszcze nie myslałem nawet o założeniu rodziny byłem przeciwnikiem
      związków formalnych, a dziś tym bardziej nie polecam takich układów, zastanawiam
      się czy w jakiś sposób uda mi sie uchronic własne dzieci od nieszczęscia ?
    • enesta Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 18:01

      A ja zauważyłam że mężatki (80%?) strasznie narzekają na swoich
      mężów, a rozwódki po okresie smutku cieszą się własną nizależnością
      i możliwością spróbowania jeszcze raz.
      Widzisz,
      mamy dwa diamertalnie różne spostrzerzeniasmile
      • enesta Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 18:20
        kurde, oczywiście
        spostrzeżenia.
        Muszę wyjaśnić- mam dysleksję, strasznie mnie to wkurza, ale, nic
        nie poradzę,
        będę pisaćsmile
        Przepraszam za błędy, literówki zły szyk zdań itd
        Wolę powadzić rozmowę niż pisać, ale tu nie mam wyboru..smile
      • gazeta_mi_placi Re: Zgorzkniałe rozwódki. 23.03.10, 19:35
        >A ja zauważyłam że mężatki (80%?) strasznie narzekają na swoich
        mężów...

        W swoim poście piszę o "szczęśliwych mężatkach" a one raczej nie mają powodu narzekać na swoich mężów.
        • enesta Re: Zgorzkniałe rozwódki. 23.03.10, 22:06
          No tak, na początku wszystkie są szczęśliwe. Cieszą się swym
          szczęściem i nie mają ochoty na wysłuchiwanie jakichkowiek rad i
          nieważne czy od taty, mamy, ciotki czy przyjaciółki rozwódki.
          Potem gdy coś zaczyna szwankować dzielą się swymi problemami i może
          wtedy oczekują że ktoś z doświadczeniem coś poradzi albo chociaż
          zdiagnozuje.
          Garstka szczęśliwych nadal cieszy się swym szczęściem i nie ma
          potrzeby prowadzenia rozmów o powodzeniu czy niepowodzeniu własnego
          związku, bo wie że im się udało.
          I tym gratuluję, bo wiem że to się zdarza.
    • rene15 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 18:10
      Ja bym powiedziała, że mogą to zrobić wszystkie kobiety a zależy to
      od doświadczenia, przekonań itp. Jednak na początku zwiazku wydaje
      się wszystko idealne i nie jesteśmy zainteresowane tym co mają do
      powiedzenia kobiety bardziej doświadczone i dlatego mówimy, że
      są "zgorzkniałe". Mi starsza ode mnie kobieta (o 15 lat) dawała do
      zrozumienia, że coś nie tak jest w moim małżeństwie. Nadmienię, że
      była mężatką, zadwoloną ze związku. Nawet przez chwilę jej nie
      uwierzyłam i nie rozwijałam tematu. Niestety, jak okazało się po
      pewnym czasie niestety jej podejrzenia potwierdziły się.
    • phoebe_buffay Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 18:59
      Ja też mam wrażenie, że to mężatki bardziej narzekają. Czasami czuję,
      że mi zazdroszczą, choć nie snuję wizji jak mi jest teraz wspaniale. Z
      drugiej strony teraz widzę dużo więcej niedoskonałości w innych
      związkach i cholera mnie bierze, że nic z tym nie robią.
      • zuza145 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 22.03.10, 21:50
        Bo jako ludzie po przejściach mamy inny horyzont.
        Poza tym- całkiem normalni jesteśmy- nie odbiegamy od normy.
        Wyjątki- te zgorzkniałe- tylko to potwierdzają.
        Zgorzkniali są i panowie i panie.
    • szpieg_z_krainy_deszczow_cow offtopic 22.03.10, 21:49
      Gazeta jak to się dzieje, ze gdzie nie wejdę tam Ty jesteś? Michnik i spółka Ci
      płaci za prace na 3 etatach smile Pozdrawiam.
      • emptysoul Re: offtopic 22.03.10, 22:54
        i co z tego ?
    • anka_spiewak Re: Zgorzkniałe rozwódki. 23.03.10, 03:34
      ...
      a za co Ci płaca kochanie?

      wymyślasz wątki, które mają wywołać ożywczą dyskusję?

      bo ja tez tak chce. Wywołam im nawet tsunami, bo mi łeb rozwala tysiac myśli na minute.

      wiesz, właśnie dzis wieczór zrozumialam, ze chyba chce być zgorzkniała.
      W małżeństwo chyba juz nie wierze, a jedna z dwóch rzeczy którą bym zostawiła - obraczkę - tez dziś wyeliminowałam. No bo jesli odstraszę nią Miłosć Swojego Życia?
      wink
      dzis moje serce przeszło smierc kliniczna, widziało aniołki, aniołki powiedziały mu: "Wracaj dziecino", wiec bidne i zdechniete ledwie pika ale pika.

      Bo jak sie zaangażuję to albo to psychol, albo JakiśNiegotowy, tudzież PrzepraszamCieZmienilemZdanie, za młody, za stary, zbyt swiezo po rozwodzie, za szybki, za gibki, no i zawsze znajdzie taki delikwent jakiś powód. Żeby jednak nie....

      -----kobiety po rozwodzie bardzo często lubią obrzydzać małżeństwo
      > szczęśliwym mężatkom.Niby to robią w dobrym celu

      Żałuje że mojego "małżeństwa" nikt wczesniej mi nie obrzydził...

      -----Uważają,że związek z mężczyzną zły i można się przejechać,a bez faceta żyje
      > się całkiem dobrze smile

      z fajnym facetem zyje sie rewelacyjnie
      a z niefajnym - to masochizm.

      mnie bez faceta zyje sie.. w ogóle sie nie zyje, bo ja tak nie potrafię i nic mnie bez tych chopoków nie cieszy, ale z "tamtym" - to jakas wegetatcja była, własciwie ten slub to jakieś wystawienie sobie pomnika było, z uroczą porcelanową fotką

      Moje poglądy na temat Mężczyzn nie zmieniają sie (życia sobie bez nich nie wyobrazam), ale ja dziś zamykam swój "interes", serce w kaganiec, waruj u stóp swojej pani i milcz cholero.

      A męzatkom uroczego nastroju psuć nie zamierzam. Kazdy musi dojrzec do "swojej lekcji", każdy ma cos do przerobienia, kiedys próbowalam ratowac pewna dziewczyne, będącą w toksycznym zwiazku - i tak do niego wróciła. I na co mi to było? Ludzie czasem SAMI musza cos zrozumiec, poczuć... to jest samodzielna praca każdego z nas, na każdego przychodzi ten moment "otrzeźwienia".

      Nie będę nikomu przerywać błogiego snu, czy jest on prawdziwy czy tylko życzeniowy.

      Niech sie ludziska nacieszą swoim "szczęściem".
      • michszyb Re: Zgorzkniałe rozwódki. 23.03.10, 10:23
        Kurde,

        od wymyślania tsunami innych kataklizmów na forach to ja jestem specjalistą i
        też mi nie płacą.

        Panie Michnik, do jasnej anielki....
      • sauber1 Re: Zgorzkniałe rozwódki. 23.03.10, 19:57
        anka_spiewak napisała:



        > z fajnym facetem zyje sie rewelacyjnie


        Ale co poradzić jak zawsze się znajdzie fajniejszy i potem jest kwadratowo, albo
        aż płakać się chce i u panów rozwodników podobnie, a wiadomym że jak w
        nieskończonośc coś bedziemy ulepszać to musi sie popsuć.
        Ja i nie wiedzieć czemu wdów bardzo się boję big_grin
    • nowy_nik mężatki jak inwalidki 23.03.10, 12:15
      Czy kobietom będącym w związku coś się dzieje z głową? Wystarczy, że dopadną
      faceta i zaspawają obrączką i zaczyna się: Nagle ona sama nie podejmie żadnej
      decyzji tylko czeka aż facet to zrobi, nie umie dodać dwa do dwa i facet musi to
      zrobić, ale też musi ją pochwalić że jest mądra że wpadła na pomysł by dodawac..
      Nie weźmie odpowiedzialności za decyzję, nie ruszy pupy by sama coś istotnego
      zrobić, albo robi ale z miną cierpiętnicy. To jej przynieś, tamto podaj, siamto
      za nią zrób i uratuj bo inaczej się rozpłacze, albo będzie miała depresję, bo
      ona bezradna, malutka, ma potrzeby które tylko facet może zaspokoić a bez
      których ona umrze nieszczęsliwa... Jedna..druga..trzecia... pełno tego wokoło.
      "Po co mam używać mózgu i być samodzielna jeśli już mam męża...".

      Siedzę sobie po całym dniu szusowania na nartach w mojej ulubionej restauracji
      regionalnej czekając na zamówione dania. Obok usiadła na-pierwszy-rzut-oka fajna
      kobieta, uśmiecha się, grzecznie pyta czy tu może, kurtkę położyła obok na
      ozdobnej skrzyni, czyta kartę dań. Ja cała zadowolona, że towarzystwo zapowiada
      się spokojne a nie jak hałaśliwa norweska młodzież w drugim końcu sali. Za
      chwilę przyszedł pan mąż. Usiadł, zastanawiają się co zamówić, a pani zaczyna
      "kocieeeeeeeee, ja piwo chcę, ale z sokiem to piiiwo, i podgrzane, ciepłe żeby
      było, a może takie danie, a nie bo może siakie, no dooooobrze to mi zamów
      ttoooo, albo nieee to mi zamów, KOOOOOciEEE.... bo kurtki nie mam gdzie
      powiesić, no zobacz tu położylaaammm i tak leeeeeży, bo ja nie mam tu
      wieszaaaka, no kocie zróooob coś, bo mi spada ta kurtka, powieś ją kooocie" Men
      wstał, wziął kurtkę, zawiesił na jedynym haczyku na ścianie nad nią, złożył przy
      barze zamówienie, wrócił. "Kocieee a powiedziałeś żeby podgrzali piiiwo? a
      zamówiłeś mi too? i żeby było tego więceeej? Ta kurtka mi tu przeszkadza
      koocie, no zobacz zahacza mi rękaw o włosy, no kooocie zrób coooś" Men zabrał
      kurtkę i położył z powrotem na skrzyni. "Ale kurtka się wymnie, no kooocie
      dlaczego tu nie ma wieszakaaa, zobacz jak brzydko leży. A piwo będzie ciepłe?
      Powiedziałeś żeby podgrzali? a na pewno powiedziałeś ? Bo ja chcę ciepłe i żeby
      soku było tak trooochę, Kooocie powiedziałes żeby tak trochę soku wlali??" Men:
      powiedziałem żeby było z sokiem. "Ale koocie ja chcę żeby trooochę soku było!"
      Men: nie mówiłem trochę, zamówiłem z sokiem. "Kooocie to mi za dużo wleją! a ja
      chcę tylko trochę soku idz powiedz żeby wlali trochę soku!"
      ....boszzzz.... to już wolę norweską młodzież.



      • sbelatka Re: mężatki jak inwalidki 23.03.10, 19:25
        oooo
        to ladne bylo...

        pytanie - z jakiego powodu kocie wzielo za zone te zone....
        sorry, polskie znaki mi uciekly..
      • anka_spiewak Re: mężatki jak inwalidki 23.03.10, 22:53
        rewelacja
        smile
        powinnas zaszczycac swiat swoim piórem, bo uchachalam sie po pachy (niegolone
        od m-cy, niech żyje naturalny wdziek i zapach ! zapuszczam i robie sobie dredy),
        masz fajne spojrzenie na świat i ciety jezyczek (lustrując Twoje posty)
        mogłabys pisac.
        zreszta wiele osób z forum powinno zaszczycic swiat swoja mądrościa to może
        wznieslibysmy sie choc odrobine na ogólnie wyższy poziom światowego IQ
    • czarne_wino jeszcze gorsze od rozwodek 23.03.10, 19:17
      sa zgorzkniale mezatki. zauwazylam to u siebie i musze zrobic czym
      predzej z tym porzadek.
Pełna wersja