lalu81
23.03.10, 11:45
Pol roku czekania, nerwow, nieprzespanych nocy i...jedna
sprawa,cieta sedzina, kilka pytan do mnie, 3 pytania do swiadkow,
pozwanego czyli mojego ex meza brak, nie przyszedl, nie walczyl
nawet o dziecko, w rezultacie rozwod z winy pozwanego, ograniczone
prawa rodzicielskie,ma szczescie ze sama wnioskowalam o widzenia sie
z dzieckiem-zrobilam to dla synka a nie dla niego.Widac jak go
dziecko obchodzi.
I alimenty, tak nie chcial dawac pieniedzy na dziecko a teraz az sie
mu wlos zjezy jak zobaczy jaka sume musi zaplacic z wyrownaniem.A
takze koszty sadowe.
Za tydzien by byla nasza druga rocznica slubu.Tyle dla niego
znaczylismy.Koniec jego zastraszania, koniec jego psychopatycznych
pogladow i zachowan,koniec wyzywania mnie i podnoszenia lap.Mam
spokoj.pozdrawiam wszystkich rozwodnikow i tych ktorzy sa w trakcie