Alimenty na pełnoletniego nieroba

24.03.10, 10:15
Mąż (72 lata) wystąpił z pozwem o ustanie obowiązku alimentacyjnego na
21-letniego syna, który po roku przerwy w nauce (wyrzucony ze szkoły średniej)
jest obecnie uczniem liceum dla dorosłych, właśnie nie zaliczył pierwszego
semestru. Pytany w sądzie dlaczego nie podejmuje pracy - mówi beztrosko, ze
jest słabego zdrowia, bolą go plecy i nie nadaje się do pracy. Pytany czy ma
orzeczenie o niepełnosprawności lub niezdolności do pracy - mówi, ze nie bo
się nie starał. Nie korzystał również z usług urzędu pracy(szkolenia,
doradztwo, pomoc w znalezieniu pracy, uzyskaniu jakichś kwalifikacji). Szkołę
ma 3 razy w tygodniu do 14-tej.Jego adwokat w trakcie pierwszej rozprawy
występuje o odroczenie sprawy bo chce przesłuchać Matkę (która jest w tym
czasie na korytarzu sądowym). Sąd odracza sprawę do 20 maja bo wcześniej nie
może (ma urlop).
Posiedzenie na tym się kończy choć pozew obejmował również zabezpieczenie
interesów Ojca, któremu komornik już w lutym wszedł na emeryturę, konta
firmowe (dokumenty podatkowe potwierdzają upadek firmy - Ojciec zgłasza
sądowi, ze jest w trakcie likwidacji działalności (jednoosobowa firma
usługowa) ze względu na swój zaawansowany wiek i nierentowność), próbował
zająć wyposażenie mieszkania, straszył policją. Alimenty zasądzono 12 lat temu
na nieletniego, syn sam z nich zrezygnował w 2008 bo nie chciał się uczyć,
podejmował kolejne prace z miernym skutkiem, potem mu się odwidziało i poszedł
do ogólniaka i podał Ojca do komornika o alimenty z tamtego wyroku. Z 2
tysięcy emerytury komornik zabiera 1200 zł, mąż po 50 latach pracy dostaje
niespełna 800 zł... Wczoraj płaciłam VAT za męża z mojej pensji bo konta są
wyczyszczone do zera... Problem w tym, ze te pieniądze zabrane przez komornika
są nie do odzyskania, jeśli sąd kiedyś jednak uchyli alimenty.
Jestem rozgoryczona postępowaniem Pani Sędzi, jakich jeszcze dowodów o celowym
uchylaniu się od samodzielności potrzebuje ponad to co usłyszała od 21-latka?
mam zal o odciąganie rozstrzygnięcia, nie zabezpieczenie interesów męża,
niewstrzymanie egzekucji komorniczej do czasu rozstrzygnięcia... To po co
zmieniono kodeks (§ 3 w art.133)? Gdzie kończą się obowiązki alimentacyjne a
zaczyna wyzysk? Teraz chcemy złożyć ponowny wniosek o wstrzymanie egzekucji
komorniczej, odblokowanie kont firmowych i przynajmniej zmniejszenie wysokości
alimentów do czasu rozstrzygnięcia, które znając pomysłowość Matki i jej
adwokatki, pewnie nie skończy się w maju. Czy znacie kogoś komu udało się
sądownie uchylić alimenty na dorosłego nieuka i nieroba?
    • malwa200 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 24.03.10, 10:37
      ja , niestety, mam takiego właśnie syna. Nie skonczył szkoły bo
      wagarował, przeniósł się do wieczorowej, do któej też nie chodzi.
      ojciec sam przestał płacić alimenty, a syn nawet nie chce zapytać
      ojca twierdząc, ze ma to gdzieś. tymczasem na moim garnuszku, do
      pracy nie idzie. spi do 13-tej, po czym wychodzi do kolegów. nic do
      niego nie trafia. pozostaje tylko pytanie: czy zasrany ojciec nie ma
      w tym swojej winy skoro nie było go nigdy w zyciu syna, wolał
      zajmować sie starym rupieciem, w ogóle jakby dziecka nie miał.
      chłopak bez ojca często wyrasta na niedojde. ale pewnie, lepiej
      wszystko zrzucić na barki matki, która nie daje rady sama z
      wychowaniem. niech matka sie martwi o nieroba-syna, bo ojca
      problemem to nie jest, zreszta przez całe życie jakiekolwiek
      problemy z synem to nie była sprawa ojca. matka niech sie nawet
      zesra ale chłop ma to gdzieś. Powiem jedno: syn-nierób robi
      oczywiscie źle ale ojciec też ma w tym swój udział bo czy pomógł
      synkowi pzretłumaczyć do rozumu wtedy, kiedy jeszcze był na to czas?
    • tully.makker Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 24.03.10, 11:10
      Ja zawsze powtarzam exowi, by sie bral za wychowanie Babelka jesli
      nie chce go utrzymywac do trzydziestki.
    • kasiapfk Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 24.03.10, 11:26
      loanno,
      to jest sprawa męża i jego przeszłości, na którą nie masz wpływu.

      Pytanie po co zmieniono kodeks, jest retoryczne. Mąż (mąż nie Ty!)
      może złożyć nwiosek o obniżenie alimentów. Uzasadnić zmniejszonymi
      przychodami, tym, że mąż wymaga opieki (jeśli tak jest) i nie może
      pracować.
      Ale, niestety obowiązki alimentacyjne ciążą na rodzicach. To
      konsekwencja przeszłości, od której czasem nie ma wyjścia.
      • loanna1 Re: do kasiapfk 24.03.10, 12:54
        Jak to nie moja sprawa? Do mojego domowego budżetu wpływa 1200 zł mniej a Ty mi
        mówisz, że to nie moja sprawa? Sama jestem kobietą wychowująca samotnie przed 24
        lata córkę, której "tatuś" nigdy na oczy nie widział mimo, że mieszka w
        sąsiedniej dzielnicy. Kiedy córka podjęła pracę napisałam do niego, żeby już nie
        płacił. Pomyślałam, że to będzie uczciwe... Może głupie dla większości Pań, ale
        uczciwe. Dostałam kilka odpowiedzi na mój problem na tym forum, od kobiet, ale
        każda naskakuje na mojego męża choć przecież nie wspomniałam czy poza płaceniem
        przez 12 lat wykazywał się w inny sposób jako ojciec.
        Z góry zakładają, ze nie więc niech płaci bodaj do śmierci. Żadna nie podjęła
        tematu pełnoletniego nieroba, bo nawet jeśli takiego wychowała matka to i tak
        winien jest ojciec! A moja córka jest wspaniałą młodą kobietą - czy to też wina
        (zasługa) jej Ojca? Mój mąż wprawdzie nie mieszkał po rozwodzie z synem
        (zostawił żonie 80 metrowe mieszkanie) ale na tyle ile mógł próbował
        uczestniczyć w jego wychowaniu i życiu. I informacja dodatkowa: syn został
        adoptowany przez męża i jego ówczesną żonę bo ona nie mogła mieć dzieci (mąż
        miał już trójkę z pierwszego małżeństwa)i chciała spełnić się jako matka.
        • nangaparbat3 Re: do kasiapfk 24.03.10, 14:28
          A to ma jakieś znaczenie, że syn został adoptowany?
          I jeszcze uwaga: przez komornika zawsze wypada drożej.
          • tarantula007 Re: do kasiapfk 24.03.10, 14:33
            nanga ...... ma znaczenie. bo to dziecko już raz zostało
            skrzywdzone, a przez rodziców adopcyjnych w takiej sytuacji raz
            jeszcze. Okrutne sad
            • nangaparbat3 Re: do kasiapfk 24.03.10, 14:53
              Masz rację.
            • kasiapfk Re: do kasiapfk 24.03.10, 19:48
              aaaa wq..rwia mnie jak ktoś adopcyjnosc podaje jako jakikolwiek
              argument.
              A wqr...wia, bo sama jestem mamą adopcyjną.
              • kasiapfk Re: do kasiapfk 24.03.10, 19:51
                w 1/3, 2/3 moich dzieci ta produkcja moja i eksia smile
                • login.kochanie Re: do kasiapfk 24.03.10, 22:05
                  ten eksio to producent i porzucacz, krzywdzi na potęgę...
                  czy ścigasz go odpowiednio konsekwentnie ??
                  • kasiapfk Re: do kasiapfk 25.03.10, 08:30
                    Cholerka, nie zastanawiałam się. I co zrobić z faktem, że to ja się
                    z nim rozwiodłam... Qrdę, naprawdę powinnam go ścigać? Odpowiednio
                    konsekwentnie?
                    Boszzzzz, jak my teraz gadać ze sobą będziemy?????????


                    <sarkazm>
        • tarantula007 Re: do kasiapfk 24.03.10, 14:32
          No i powinien płacić do KONCA życia na syna. Bo go skrtzywdził
          okrutnie. Adoptował dziecko mając 51 lat a potem porzucił
          rodzinę !!!! I ty masz czelność kobieto mówic, że to matka go tak
          wychowala?? Zmarnował ADOPTOWANEMU dziecku dzieciństwo. ADOPCJA to
          rodzicielstwo z WYBORU nie z przypadku, kiedy czasem ludzie idą raz
          do łózka i mają dziecko. Proces adopcji trwa miesiącami jest dużo
          czasu na zastanowienie. To się nazywa BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI. Ech...
          chciałoby się napisach... p.. s...ch. Kary nie ma na takich
          tatusiów od siedmu boleści. Żałosne!.
          • loanna1 Re: zmarnował zycie adoptująć??? 24.03.10, 15:34
            Ludzie, co z wami? zmarnował mu życie? wzięli go do adopcji ze szpitala bo
            urodzony 1,5 roku wcześniej przez jakąś pijaną zdzirę z ojca alkoholika był w
            takim stanie zdrowia, ze nie mógł być przekazany do Domu Małego Dziecka. Lekarze
            nawet go nie leczyli bo ponoć "nie rokował". Zabrali go więc Ona i On, wydali
            majątek na leczenie, posyłali do prywatnych przedszkoli i szkół. A że małżeństwo
            się rozpadło? nie pierwsze i nie ostatnie. Czasami tak bywa mimo najszczerszych
            chęci na początku...I wcale nie znaczy, ze któraś ze stron jest draniem. A Synek
            dokazywał: kradł, oszukiwał, straszył samobójstwami, ćpał, pił. W ciągu roku
            szkolnego zmieniał szkoły po kilka razy. Znikał na całe noce. Czy wy naprawdę
            myślicie, ze zawsze dziecko adoptowane to słodki maluszek z różowymi pulchnymi
            policzkami wdzięczny za okazane serce? I ci ludzie zrobili mu krzywdę?? Jaką?
            dali szanse na życie? zapewnili coś więcej niż rynsztok z którego wywodzili się
            jego biologiczni rodzice?
            • tarantula007 Re: zmarnował zycie adoptująć??? 24.03.10, 17:24
              Tak, zmarnował zycie adoptując i rozbijając małemu adoptowanemu
              dziecku rodzinę. Sądzisz, że nie byłoby innych chętnych do adopcji i
              do kochania tego dziecka? Ludzie długo czekają na możliwość adopcji
              małego dziecka. Zobacz jak sama piszesz, adoptował bo zona chciała
              spełnic sie jako matka. Czyli co ona chciała a on nie? jeśli tak to
              po jego postępowanie jest wybitnym brakiem odpowiedzialności i
              konsekwencje są dzisiaj. Jeśli "ojciec" (w cudzysłowie, bo co to za
              ojciec w takim wypadku) syna nie akceptował to wyobraź sobie jak
              dziecko musialo się czuć!!!! A jeśli akceptował i kochał to tylko
              absolutnie wyjatkowe przypadki moim zdaniem usprawiedliwiają
              porzucenie rodziny. A dziecko adoptowane jeszcze łatwiej niż
              biologiczne obwinia siebie za rozpad rodziny. Szczyt
              nieodpowiedzialności.
              • czarne_wino mnie juz cos swita.... 25.03.10, 19:29
                twoj maz jest zdaje sie z cyklu tych, ktorzy nie potrafia sami
                podjac decyzji tylko zdja sie na kobiety.jak ktoras sie na nim pozna
                to odchodzi do kolejnej,ktora cche go przygarnac. dowodem jest to,ze
                trzeci raz jest w zwiazku. biedaczek,nie zazdroszcze mu
                sytuacji.jest juz stary, z malymi dochodami, z lękami czy go nie
                zostawi calkiem mloda przeciez jeszcze malzoonka.
                prawda jest taka,ze facet nie sprawdzil sie,jako ojciec, za to
                swietnie sprawdza sie jako zyciowa pierdola. w kazdym razie nie
                potrafil wychowac syna,nawet jesli nie byl to syn rodzony.
            • scindapsus Re: zmarnował zycie adoptująć??? 24.03.10, 19:51
              Było się nie porywac z motyką na księzyc
              Masz do chłopaka pretensje ze pewnie ma FAS i cały zespół defektow w
              bnusie. Czego ty od niego chcesz?że jak wdzięczny psiak bedzie lizał
              ręce za to że go twój mąz wziął w porywie serca?
              Nie wiem jak "wy" ale ja nie sądzę że każde adoptowane dziecko to
              słodki maluszek który każdego dnia będzie matce przynosił polne
              kwiecie i rzucał do stóp.
              To orka na ugorze i nie każdy się nadaje.
              tak po prostu
              ale teraz za późno na żale.
            • a1ma Re: zmarnował zycie adoptująć??? 25.03.10, 16:03
              Adoptował 1,5 roczne dziecko w wieku 51 lat?
              Kto na to pozwolił??

              Między innymi po to, żeby uniknąć sytuacji jak tu opisana coś takiego nie
              powinno mieć miejsca - ojciec z powodu "podeszłego wieku" nie może utrzymywać
              syna, 21 lat temu nie umiał liczyć? Nie wiedział, że będzie miał obowiązek
              utrzymania syna do 75 roku życia? Jak zamierzał to zrobić?
            • agusiaki Re: zmarnował zycie adoptująć??? 05.04.10, 14:32
              "wdzięczny za okazane serce"

              WDZIĘCZNY??? To dziecko ma być wdzięczne, że ktoś je łaskawie wziął?


              Twój mąż razem z byłą żoną może i chcieli dobrze ale chyba ich przerosło. A że
              młody ćpał, kradł, wagarował, straszył, że się zabije? Gwarantuję Ci, że w jego
              "skórze" robiłabyś to samo.

              Niestety zabrakło i Twojemu mężowi, i jego ex, i Tobie też wiedzy i
              specjalistycznej pomocy.

              Obawiam się, że na ratowanie sytuacji jest już za późno i każde z Was ma w tym
              swój udział (Ty naturalnie najmniejszy).
          • sierpniowa-pora tarantulo 25.03.10, 06:47



            A gdzie przeczytałaś, że to ojciec porzucił rodzinę ? bo ja nie widzę.

            A ponadto może chłopak za długo patrzył na niekochających się rodziców ? Może rozwód odbył się za późno ?
            Pytań można stawiać dużo, ale na daremnie bo ty wszystko wiesz uncertain






          • pmro Re: do kasiapfk 27.03.10, 13:10
            Nie sądze że powinien płacić do końca życia na syna, a syn będzie żerował na
            innych tak długo jak mu się na to pozwoli. Nie zgadzam się z decyzją sądu,
            aczkolwiek ojciec poniósł klęskę wychowawczą.


            > No i powinien płacić do KONCA życia na syna. Bo go skrtzywdził
            > okrutnie. Adoptował dziecko mając 51 lat a potem porzucił
            > rodzinę !!!! I ty masz czelność kobieto mówic, że to matka go tak
            > wychowala?? Zmarnował ADOPTOWANEMU dziecku dzieciństwo. ADOPCJA to
            > rodzicielstwo z WYBORU nie z przypadku, kiedy czasem ludzie idą raz
            > do łózka i mają dziecko. Proces adopcji trwa miesiącami jest dużo
            > czasu na zastanowienie. To się nazywa BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI. Ech...
            > chciałoby się napisach... p.. s...ch. Kary nie ma na takich
            > tatusiów od siedmu boleści. Żałosne!.
        • sierpniowa-pora Re: do kasiapfk 24.03.10, 14:39
          Nie wiesz jak jest ? uncertain

          Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą.
          Jakby syn był wybitnym naukowcem, sportowcem to byłaby zasługa matki. Jak jest nierobem i leniem to wina ojca uncertain

          Parę postów wyżej bodajże Malwa napisała, ze ma takiego syna. I na co czeka ? Że synek zmądrzeje ? Wątpię. Po co ma brać się do roboty skoro matka go utrzymuje. W tej kwestii ojciec mądrzejszy, a matka robi krzywdę sobie i synowi.

          Niestety nie znam się na przepisach w tej kwestii, ale pamiętam znajomego, który wniósł o zmniejszenie alimentów. Jeżeli sprawa będzie wygrana to wyrok obowiązuje od daty złożenia wniosku
          • ulkar Re: do kasiapfk 24.03.10, 14:59
            Ha wiem, że ironicznie było, ale jesli matka sama wychowuje dziecko
            i ono jest ok. to TAK załuga matki skoro ojciec w wychowaniu nie
            uczestniczył bo polazł se swoim "najwiekszym dobrem" do "lepszego
            zycia". Wyłacznie załuga matki. A jesli ona nie dała rady sama, i
            dziecko jest np. takie jak opisuje autorka watku to WINA OJCA jest
            wieksza nawet niż wina matki, bo miał w doopie dziecko i nie dał z
            siebie tyle ile powinien dac ojciec. Nie mam krzty szacunku do
            takich facetów, a bez liku ci ich po świecie chodzi.
            • sierpniowa-pora Re: do kasiapfk 24.03.10, 15:46
              Czasami ogólnie rodzice nie dają rady wychować dziecka i tyle. Nie ważne czy są małżeństwem czy nie.
              Są toksyczne matki, które w tajemnicy przed mężem/ojcem "chronią" dziecko i wyrasta z niego "byle co" bez poczucia obowiązku, przyzwoitości itepe itede.
              Ba surprised One nawet dorosłego chłopa potrafią wytłumaczyć i usprawiedliwić.
              Skąd to wiem ? Trafiłam na takiego sad Ale ze mną numery takie jak z mamusia nie przeszły smile
              Powoli zmienia swoje życie, ale najważniejsze, że ma świadomość, że nie to, że mu się należy. Ja nie oglądam się na nikogo tylko sama wychowuję ( nie to, że chowam ;D ) moje dzieci. Nic mnie nie zwalnia od odpowiedzialności za ich życie. Moim obowiązkiem jest nauczyć je żyć, dać im mapę życia. Czy z tego skorzystają ? Mam nadzieję, ale na pewno nie będę się czuła za nie odpowiedzialna do tzw. usranej śmierci wink
              • sauber1 Re: do kasiapfk 24.03.10, 16:32
                sierpniowa-pora napisała:

                > Czasami ogólnie rodzice nie dają rady wychować dziecka i tyle. Nie ważne czy są
                > małżeństwem czy nie.
                > Są toksyczne matki, które w tajemnicy przed mężem/ojcem "chronią" dziecko i wyr
                > asta z niego "byle co" bez poczucia obowiązku, przyzwoitości itepe itede.
                > Ba surprised One nawet dorosłego chłopa potrafią wytłumaczyć i usprawiedliwić.
                > Skąd to wiem ? Trafiłam na takiego sad Ale ze mną numery takie jak z mamusia nie
                > przeszły smile
                > Powoli zmienia swoje życie, ale najważniejsze, że ma świadomość, że nie to, że
                > mu się należy. Ja nie oglądam się na nikogo tylko sama wychowuję ( nie to, że c
                > howam ;D ) moje dzieci. Nic mnie nie zwalnia od odpowiedzialności za ich życie.
                > Moim obowiązkiem jest nauczyć je żyć, dać im mapę życia. Czy z tego skorzystaj
                > ą ? Mam nadzieję, ale na pewno nie będę się czuła za nie odpowiedzialna do tzw.
                > usranej śmierci wink

                To jest temat rzeka, szkoda tylko że o tym tak mało tu się mówi, gdy jedna osoba
                wychowuje trudno, ale najczęsciej każde dziecko ma dwoje rodziców i o zgodne
                zdanie w wszystkich sprawach trudno, a potem wyrastają nam kwiatki - prawda?
          • malwa200 Re: do kasiapfk 24.03.10, 15:36

            >
            > Parę postów wyżej bodajże Malwa napisała, ze ma takiego syna. I na
            co czeka ? Ż
            > e synek zmądrzeje ? Wątpię. Po co ma brać się do roboty skoro
            matka go utrzymuj
            > e. W tej kwestii ojciec mądrzejszy, a matka robi krzywdę sobie i
            synowi.
            Robię krzywdę? a czy myślisz, ze nie tłumaczę mu? juz płuca
            wyplułam od tłumaczenia, obiadów nie gotuję bo chcę pokazać, ze nie
            ma za co, ale jak jestem w pracy to on z lodówki sie częstuje. mam
            zamknąć lodówkę na klucz? zmienic zamki w drzwiach od chałupy?-nie
            mam prawa bo jest zameldowany. co mi doradzisz?
            • jarkoni Re: do kasiapfk 24.03.10, 18:18
              Malwa, miałem napisać, że nie trzymaj nic w lodówce, sama jedz w
              pracy...oczywista bzdura.. Poza tym on by zaczął chyba coś wynosić z domu i
              sprzedawać, taka kolej rzeczy..
              Sauber, to nie "kiepscy", bardziej "Ballada o Januszku"
            • sierpniowa-pora Re: do kasiapfk 25.03.10, 07:09
              malwa200 napisała:


              > Robię krzywdę?

              Nie robisz. Myślę, że już dawno zrobiłaś uncertain

              a czy myślisz, ze nie tłumaczę mu? juz płuca
              > wyplułam od tłumaczenia,


              Skoro tłumaczenie nie pomagają trza przejść do konkretów wink


              obiadów nie gotuję bo chcę pokazać, ze nie
              > ma za co,


              Ty mu nie sugeruj "pokazując", tylko mu powiedz wprost- NIE MAM ZAMIARU CIĘ UTRZYMYWAĆ !


              >ale jak jestem w pracy to on z lodówki sie częstuje.


              Widzisz...sama napisałaś częstuje.


              mam
              > zamknąć lodówkę na klucz?


              Jak by nie było innego sposobu to bym zamknęła smile Ja mojemu ślubnemu "zamykałam" ciepłą wodę jak nie dawał na czynsz. Kąpiele w zimnej trochę go otrzeźwiły smile



              zmienic zamki w drzwiach od chałupy?-nie
              > mam prawa bo jest zameldowany. co mi doradzisz?


              Ciężko Ci coś doradzić, bo mam wrażenie, że Ty już jesteś pogodzona z tym co jest. Nie tłumacz brysiowi tylko przedstaw konsekwencje jego postępowania ( podobno wychowuje się dzieci do 8 rż- potem to już tylko można wyciągać konsekwencje).
              Ale zanim coś mu przedstawisz to się zastanów czy jesteś w stanie te konsekwencje wyciągnąć. Jeśli nie to daruj sobie rozmowę i utrzymuj go dalej.

              A skąd bierze pieniądze na ciuchy, na spotkania z kolegami ?
            • akacjax Re: do Malwy 25.03.10, 08:41
              Ile lat ma syn?
            • pmro Re: do kasiapfk 27.03.10, 13:22
              Jeżeli syn nie będzie miał żadnej motywacji, nic się nie zmieni.

              Dla niektórych jedyną motywacją jest zagrożenie. Obiadów nie powinnaś gotować
              nie dlatego, że nie ma za co, ale dlatego że on żeruje na Twojej pracy. Nawet
              gdy jest za co, obiad robisz sobie.

              A co za on jest odpowiedzialny w domu? Czy ma w ogóle jakieś obowiązki? Jeżeli
              rozmowa nic nie daje, musisz niestety zrobić coś innego. Jeżeli będziesz robiła
              to samo co dotąd, na 100% nic się nie zmieni.

              Rozumiem Ciebie, ale jakkolwiek dziwnie może to w tej chwili dla Ciebie
              zabrzmieć to Ty jesteś problemem a nie on. Dlaczego? Pozwalasz mu na to.




              > Robię krzywdę? a czy myślisz, ze nie tłumaczę mu? juz płuca
              > wyplułam od tłumaczenia, obiadów nie gotuję bo chcę pokazać, ze nie
              > ma za co, ale jak jestem w pracy to on z lodówki sie częstuje. mam
              > zamknąć lodówkę na klucz? zmienic zamki w drzwiach od chałupy?-nie
              > mam prawa bo jest zameldowany. co mi doradzisz?
    • morekac Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 24.03.10, 14:58
      >syn sam z nich zrezygnował w 2008 bo nie chciał się uczyć,
      > podejmował kolejne prace z miernym skutkiem, potem mu się
      odwidziało i poszedł
      > do ogólniaka i podał Ojca do komornika o alimenty z tamtego wyroku
      I wtedy właśnie trzeba był załatwiać sprawę w sądzie/w inny
      oficjalny sposób.
      • sauber1 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 24.03.10, 15:20
        Normalnie "Świat według Kiepskich", nie mam wiecej pytań.
    • zmeczona100 Dzieci urodzone przez alkoholiczki 24.03.10, 18:49
      Odniosę się tylko do jednego aspektu- skutków dla tego "nieroba",
      wynikających z picia alkoholu przez jego matkę, gdy była z nim w ciąży.
      Przejrzyj dokładnie!

      docs.google.com/present/view?id=df37wx87_664f4r5d5fw
      Mam nadzieję, że zrozumiesz, że ten młody człowiek ma juz problemy, a
      będzie miał jeszcze większe, jeśli nikt z osób, która wie o FAS, FAE, nie
      porozmawia z nim na temat jego problemu. Ty już wiesz, więc teraz od
      Ciebie zależy dużo (jak nie wszystko).

      Takim dzieciom nie pomogą najlepsze szkoły i nauczyciele- ich mózgi
      inaczej są ukształtowane, więc i pracują inaczej. Nie ma w tym ich winy,
      matki, ojca czy nauczycieli! One wymagają zupełnie innego podejścia, niż
      osoby bez tego problemu! Nie jego wina, że matka w ciąży chlała wódę!

      Zastanów się nad tym, nim kolejny raz nazwiesz go nierobem!!!
      • kasiapfk Re: Dzieci urodzone przez alkoholiczki 24.03.10, 20:15
        No tak, można płacić alimenty do 26 r.ż. na dziecko uczące się.
        I jeśli fakt adopcji zostanie odpowiednio w sądzie naswietlony -
        marne szanse by tata przestal płacić.
        Odpowiedzialność za dziecko adopcyjne - to też aspekt, o którym
        pisała Zmęczona100.
        • loanna1 nowy paragraf KRiO dotyczacy alimentów (3) 24.03.10, 20:22
          Art. 133. § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem
          dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że
          dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i
          wychowania.

          § 2. Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko
          ten, kto znajduje się w niedostatku.

          § 3. Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka
          pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub
          jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego
          utrzymania się.
          • tully.makker Re: nowy paragraf KRiO dotyczacy alimentów (3) 24.03.10, 20:51
            Nie wiem, po co nam przytaczasz te paragrafy - trzeba je bylo przytoczyc w sadzie.
            • loanna1 Re: nowy paragraf KRiO dotyczacy alimentów (3) 24.03.10, 21:43
              Przytoczyłam bo niektórzy forumowicze chyba nie zauważyli, ze przepisy się
              zmieniły i wreszcie prawo ma chronić rodziców przed wyzyskiem przez dorosłe
              dzieci. Że rodzice wreszcie mają pełne prawa choć na rozprawie odniosłam
              wrażenie, ze Pani Sędzia żyje jeszcze przeszłością: on wyraźnie powiedział, ze
              nie będzie pracował bo praca go męczy,plecy go bolą... i nie ma żadnej
              dokumentacji choroby bo nie chodzi do lekarzy... Ona przeszła nad tym do
              porządku dziennego ale za to podczas przesłuchania mojego męża, na wieść, że
              zamierza po 20 latach zamknąć swoja jednoosobową firmę usługową bo nie ma już
              siły do pracy (ma 72 lata)a poza tym od dwóch lat firma ma straty - zapytała z
              przekąsem: czemu tak nagle?
              A przy okazji: wszystkim którzy na tym forum naskoczyli na mnie i mojego męża w
              obronie 21-letniego nieroba - życzę bo mieli wątpliwą przyjemność bliskiego z
              nim spotkania i niech zamiast wzywać policję, kiedy ich okradnie albo pobije,
              nie omieszkali "porozmawiać" z nim i wyjaśnić mu na czym polega jego problem
              porzuconego dziecka alkoholików. Na pewno was wysłucha i się zmieni...
          • nangaparbat3 Re: nowy paragraf KRiO dotyczacy alimentów (3) 24.03.10, 20:58
            Byłaś uprzejma zajrzec do linku podanego przez Zmeczoną?
      • sierpniowa-pora Re: Dzieci urodzone przez alkoholiczki 25.03.10, 06:57
        Ale to jest wytłumaczenie, a nie usprawiedliwienie.
        Tacy ludzie jak popełnia przestępstwo to idą normalnie do pierdla surprised
        Wbrew pozorom takich dzieci nie rodzi się aż tak dużo. Matka musi nieźle chlać przed i podczas ciąży. Znam inteligentne dzieci z rodzin patologicznych.
        Zresztą dyskutujemy tu nie znając do końca faktów.
        Zastanawiam się za to, co kiedy facet ( mąż autorki ) chociażby ze względu na swój wiek umrze ( nie życzę ) Wtedy chłopaczek zdechnie z głodu ?
        • kasiapfk Re: Dzieci urodzone przez alkoholiczki 25.03.10, 08:35
          Mnie zastanawia kto zasądził adopcję dziecka przez 51-latka.
          Od lat niepisaną (to fakt) zasadą jest, że różnica wieku między
          adoptowanym a adoptującym nie powinna przekraczać 40 lat. (nie
          dotyczy gdy pomiedzy adoptujacym a adoptowanym istnieje
          pokrewieństwo np: ciotka-bratanica itp).
        • zmeczona100 sierpniowa poro, 25.03.10, 11:48

          > Ale to jest wytłumaczenie, a nie usprawiedliwienie.

          No tak, jednak te zachowania same z siebie nie znikną, a będą się
          pogłębiać, jeśli nie zapewni się tej osobie specjalnej terapii (bardzo
          trudno o nią w Polsce).

          > Wbrew pozorom takich dzieci nie rodzi się aż tak dużo.

          Dzieci, które mają uszkodzone struktury mózgu w różnym stopniu, z powodu
          (wy)picia alkoholu przez ciężarne, rodzi się w Polsce więcej, niż z
          zespołem Downa (dane są przecież na slajdach).

          Matka musi nieźle chlać
          > przed i podczas ciąży.

          A to jest MIT!!! Spójrz na slajd 30 - 34! Problem nie dotyczy tylko
          alkoholiczek! Dotyczyć może każdego dziecka, którego matka w ciąży wypiła
          nawet 1 raz lampkę wina!!! Przecież dlatego nie poleca się żadnego
          alkoholu w ciąży, bo nie jest znana dawka bezpieczna dla płodu!

          Alkohol ma udowodnione działanie teratogenne (uszkadzające płód) i
          wystarczy, że np. lampka wina zostanie wypita w okresie, kiedy kształtuje
          się mózg (praktycznie cała ciąża) i problem gotowy.

          Faktów nie znamy, jednak można stawiać hipotezę o FAE, bo było w ciąży
          narażenie na alkohol, no i teraz mamy do czynienia (być może) ze skutkami
          uszkodzenia mózgu. Przecież uszkodzone komórki, połączenia między nimi,
          połączenia między półkulami ZAWSZE dają jakieś upośledzenia.

          Napisałam tu o tym tylko z tego względu, że za decyzją o posiadaniu
          potomstwa idą też konsekwencje- np. odpowiedzialność za dziecko. W tym
          wypadku ta odpowiedzialność to także dostrzeżenie problemu i podjęcie
          próby jego rozwiązania przez rodziców. Czyli- rozmowa ojca z matką, potem
          wspólna z synem i poszukanie terapii. Jeśli to konsekwencje alkoholizmu
          matki biologicznej, to dzieciak z tego nie wyrośnie, a wręcz przeciwnie-
          będzie coraz gorzej. I nie będzie to nic niezwykłego w tej grupie osób sad
          • sierpniowa-pora Re: sierpniowa poro, 25.03.10, 12:38
            Nie chce zaśmiecać wątku, więc w wielkim skrócie.

            Żeby udać się na jakąkolwiek terapie trzeba mieć świadomość problemu.
            W tym przypadku ja jej nie widzę ( no chyba, ze oprócz autorki).

            Mózg płodu może uszkodzić wiele czynników i substancji, ale bez wątpienia wychowanie ma znaczenie. Nie 'wymagam", żeby chłopak został noblista, ale prostego, nawet dobrze płatnego zawodu przecież może się nauczyć. Tyle, ze jego matka woli zwalić winę i konsekwencje na ojca sad ( w sensie całości winy ). sama go uczy, że nie trzeba pracować, bo mu się należy.
            A co będzie jak ojciec umrze ? Obciąży alimentami jego pierwsze dzieci ?

            Aha wink
            miałam w rodzinie przypadek dziecka z ADHD. Leki, terapie i ciężkie pieniądze za tym idące. Pewnego razu ojciec nie wytrzymał w najzwyczajniej w świecie wziął pasa i wpierdzielił wyrostkowi. cała rodzina go potępiła, ale ADHD zniknęło jak ręką odjął.
            Jak zawalił I klasę szkoły średniej i stwierdził, ze nie opłaca się chodzić do końca roku, ojciec wziął go do pracy na budowie ( wiem, wiem, ze to niezgodne z prawem ). W następnej szkole chłopak starał się już o wiele bardziej i właśnie ma zdawać maturę.
            Czasami na dziecko trzeba spojrzeć z boku.
            • zmeczona100 sierpniowa poro, 25.03.10, 21:06
              sierpniowa-pora napisała:


              >
              > Żeby udać się na jakąkolwiek terapie trzeba mieć świadomość problemu.
              > W tym przypadku ja jej nie widzę ( no chyba, ze oprócz autorki).

              Dlatego podałam jej link do prezentacji. Jest ona mojego autorstwa, ale ze
              względów oczywistych usunęłam moje dane.

              >
              > Mózg płodu może uszkodzić wiele czynników i substancji, ale bez
              wątpienia wycho
              > wanie ma znaczenie.

              Obok wychowania niezbędna jest możliwość przyswajania wiedzy, rozumienia
              świata. Nie wychowasz kogoś, kto nie jest w stanie uczyć się na swoich
              błędach, rozumieć, że ponosi się konsekwencje swoich decyzji, kto nie umie
              operować abstrakcjami typu czas, pieniądze, kto nie jest w stanie
              przyswoić podstawowych zasad współżycia w społeczeństwie, ma problemy z
              pamięcią i koncentracją uwagi itp. W tym przypadku konieczna jest terapia,
              aby ten młody człowiek mógł wyjść z zaburzeń wtórnych, czyli tych, które
              wynikają z problemów wymienionych.

              Podstawowe problemy, zwane pierwotnymi, wynikają z uszkodzenia mózgu
              (komórek, dróg łączących, zaburzonego neuroprzekaźnictwa <wszelkie
              informacje w mózgu przenoszą się przy pomocy neuroprzekaźików, czyli
              substancji chemicznych>. To z kolei powoduje zaburzenia wtórne, czyli
              konsekwencje tych pierwszych, inaczej trudności w przystosowaniu się do
              życia w społeczeństwie.
              Na slajdach są m.in. takie zaburzenia pierwotne:

              zaburzenia pamięci, koncentracji uwagi
              nadpobudliwość i nadwrażliwość na dźwięk i dotyk
              z trudem przychodzi uczenie się, wyciąganie wniosków, przewidywanie
              konsekwencji swoich zachowań
              impulsywne, skłonne do niekontrolowanych wybuchów gniewu
              większy poziom lęku i skłonność do depresji
              obniżona sprawność słowna (jąkanie się, mowa niewyraźna) oraz trudności z
              myśleniem abstrakcyjnym
              opóźnienie umysłowe, autyzm
              brak wewnętrznej motywacji
              nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach społecznych

              A takie zaburzenia wtórne:

              Jako osoby dorosłe:
              częściej bywają ofiarami przemocy
              częściej mają problemy z prawem, uzależnieniami
              nie potrafią utrzymać prawidłowych związków emocjonalnych z innymi
              często mają problemy w pracy i życiu osobistym
              zamknięcie się w sobie, kłamstwa, ucieczki
              bezrobocie
              bezdomność
              zależność od innych, chęć zadowolenia innych;
              choroby psychiczne, depresja, samookaleczanie się
              gwałtowne i szokujące zachowania
              impulsywność
              tendencje i zachowania samobójcze

              --
              • sierpniowa-pora Re: sierpniowa poro, 26.03.10, 05:31
                Przykro mi, że nie zrozumiałaś moich intencji.
                Ponadto to wszystko co opisałaś to dla mnie po trosze taki bełkot psychologiczny wykorzystywany przez osoby "zainteresowane". No właśnie. Tu jest ( wg mnie pies pogrzebany) wiele osób przegina, bo oni tacy biedni uncertain
                Mój "szanowny" też miał wiele okoliczności usprawiedliwiających i jakoś potrafił ) jak mu zależało ) zrobić co trzeba. W chwili obecnej na okrągło słyszę, że on jest chory i walczy z całym światem. I wiesz gdzie ja mam jego chorobę( bez wątpienia można go podciągnąć pod uszkodzenia mózgu z różnych powodów ). WIEM, że jak chce to znajdzie sposób, jak nie chce to znajdzie powód.
                A żeby było fajnie to cały czas używa argumentów swojej mamusi, która chroniła go przez całym złem tego świata, bo on taki biedny, chorowity ( oczywiście to bzdura).
                Nie wiem czy przekazałam dokładnie moje stanowisko. Nie neguje zmian poalkoholowych, ale nie usprawiedliwiam nimi cwaniactwa. ( mniej więcej tak )
          • nangaparbat3 Re: sierpniowa poro, 25.03.10, 19:57
            >>>>A to jest MIT!!! Spójrz na slajd 30 - 34! Problem nie dotyczy tylko
            alkoholiczek! Dotyczyć może każdego dziecka, którego matka w ciąży wypiła
            nawet 1 raz lampkę wina!!! Przecież dlatego nie poleca się żadnego
            >>>>>alkoholu w ciąży, bo nie jest znana dawka bezpieczna dla płodu!


            Jak to "się nie poleca"? jak najbardziej sie poleca, nie słyszalaś nigdy o
            błogosławionym wpływie lampki czerwonego wina do obiadu/kolacji?
            • zmeczona100 Re: sierpniowa poro, 25.03.10, 20:41
              Nango, słyszałam; dawno temu było to modne "na krew"- tak zalecali
              lekarze. Teraz jest to jeszcze praktykowane przez ciężarne, które serio
              traktują porady swoich mam, teściowych, koleżanek itp.- lekarze nie tylko
              się od tego odżegnują, ale wręcz przestrzegają. No chyba, że chodzi o
              lekarza, który ostatni raz aktualizował swoją wiedzę jakieś kilkanaście
              lat temu.
              • nangaparbat3 Re: sierpniowa poro, 27.03.10, 15:01
                Była kiedys o tym dyskusja na forum emama. Nie pamietam szczegołów, ale na pewno
                niektóre panie pisały o lekarskich zaleceniach picia "niewielkich ilosci"
                alkoholu podczas ciązy.
                Pamietam, ze pomyślalam wtedy, ze wielu lekarzy pije, wtedy jest sie sklonnym to
                zachecania i innych. Tak to działa - samym sobie wmawiają nieszkodliwosc, wiec i
                pacjentkom.
                • zmeczona100 Re: sierpniowa poro, 27.03.10, 19:54
                  Bo tak było jeszcze kilkanaście lat temu, a nawet kilka- były to
                  lekarskie zalecenia: czerwone wino "na krew", a piwo "na nerki". Skąd się
                  wzięły te zalecenia- nie mam pojęcia. Na pewno nie ma żadnych badań,
                  które by wskazywały na korzyści z picia alkoholu w jakiejkolwiek postaci
                  podczas ciąży (tzn. potencjalne korzyści są na pewno mniejsze, niż skutki
                  negatywne). Dobry alkohol w umiarkowanych ilościach może mieć pozytywny
                  wpływ- ale tylko na organizmy już rozwinięte ostatecznie (czyli nie ma
                  mowy np. o dojrzewającej młodzieży, nie mówiąc o płodzie).
                  W jednej z przodujących klinik perinatologii w Polsce jeszcze parę lat
                  temu zalecano kobietom picie niewielkich ilości piwa zaraz po porodzie-
                  miało niby wzmagać laktację.
                  Medycyna nieustannie się zmienia i co jakiś czas okazuje się, że to, co
                  kiedyś zalecano, jest dziś błędem w sztuce.
      • sbelatka Re: Dzieci urodzone przez alkoholiczki 27.03.10, 20:55
        Ależ prosze bardzo, zmęczona
        to cytat z twojego posta ....



        "Odniosę się tylko do jednego aspektu- skutków dla tego "nieroba",
        wynikających z picia alkoholu przez jego matkę, gdy była z nim w ciąży.
        Przejrzyj dokładnie!

        docs.google.com/present/view?id=df37wx87_664f4r5d5fw
        Mam nadzieję, że zrozumiesz, że ten młody człowiek ma juz problemy, a
        będzie miał jeszcze większe, jeśli nikt z osób, która wie o FAS, FAE,
        nie
        porozmawia z nim na temat jego problemu. Ty już wiesz, więc teraz od
        Ciebie zależy dużo (jak nie wszystko).

        Takim dzieciom nie pomogą najlepsze szkoły i nauczyciele- ich mózgi
        inaczej są ukształtowane, więc i pracują inaczej. Nie ma w tym ich winy,
        matki, ojca czy nauczycieli! One wymagają zupełnie innego podejścia, niż
        osoby bez tego problemu! Nie jego wina, że matka w ciąży chlała wódę!

        Zastanów się nad tym, nim kolejny raz nazwiesz go nierobem!!!" (koniec
        cyattu)

        ja tam nie twierdzę, ze nie ma rzeczonego FAs ..
        może ma.. a może nie..

        ale z Twoich wypowiedzi przebija PEWNOSC, ze ma...

        a jak wiemy.. kryształowej kuli.. nie masz..

    • pan-kowalski Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 24.03.10, 19:43
      Weź mężowi adwokata, jest za stary żeby samemu użerać się w sądzie.
      Przeciągają sprawę, bo nie mają argumentów, takich szkółek dla
      dorosłych to można kończyć ze cztery na raz i pracować jednocześnie
      jak chęci są, a tu chęć jest tylko do inkasowania alimentów
      od ojca emeryta, a po śmierci ojca pojawi się chęć przejścia
      na inny socjal.
    • akacjax dla uściślenia 25.03.10, 08:40
      Jest orzeczone 1200 zł miesięcznie? Nigdy nie było weryfikacji tej kwoty? (sądownie)
      Poza tym jeszcze nie ma wyroku, więc może być przychylny dla ojca.
      Tak jak ktoś pisał-takie są skutki, gdy zostawia się sprawy samym
      sobie...zamiast wcześniej załatwić jak trzeba.
      Poza tym rozumiem, że ojciec zbyt się swoim adoptowanym synem nie zajmował,
      wcale nie widział, że chłopak ma problemy ze sobą...pewnie od dawna, a domowa
      sytuacja wcale nie pomogła, ale przeciwnie nasiliła jego kłopoty emocjonalne.

      Widzę, że nikt nie przejmuje się faktycznym zagrożeniem ze strony młodego, nie
      szuka się pomocy dla niego, tylko zostawia się go z tym samego.

      • plujeczka Re: dla uściślenia 25.03.10, 09:06
        jak się adoptuje dziecko w wieku 51 lat to trzeba myslec ,że wiele
        rzeczy nie da rady zrobić, wielu rzeczy sie nie eykona i kopanie w
        piłkę z synem tez nie wchodzi w rachubę.To dziecko juz raz zostało
        skrzywdzone a ponadto ojciec wnioskuje ,ze dwukrotny rozwodnik musi
        byc niezłym gagatkiem skoro 4 jego dzieci "plata się gdzieś po
        świecie" a kolejna partnerka zadziwiajaco dba o interesy meza.Jakoś
        na stabilnego uczuciowo to mi ojciec nie wyglada co zatem miał
        zaszczepić adottowanemu dziecku?Teraz trzeba problem rozwiaząc
        sądownie a nie płakac nad rozlanym mlekiem a ponadto wyopadałoby
        zainteresowac się synem , moze potrzebuje wsparcia ze strony ojca i
        to nie tylko finansowego, dzieci potrzebuja ciepła, miłosci,
        poczucia stabilizacji a jak to wszystko ma mieć dziecko adoptowane
        skoro ojciec opuscił jego matkę?.....a rada dla Pani piszacej- nie
        wtrącaj się w nie swoje sprawy, twój maz to raczej dorosły facet i
        chyba umie sam iśc do sądu i załatwić swoje sprawy , skoro
        zdecydowałaś się wziaśc rozwodnika obarczonego niezła gromadką
        dzieci to musiałaś liczyć się z konsekwencjami również finansowymo.
        I jeszcze jedno , nie wszystkie dzieci to sliczne bobaski, grzeczne,
        dobre i kochane sa równie dzieci, które z róznych przyczyn sprawiją
        problemy wyowawcze i nieststey syn twojego partnera jest tego
        przykładem tylko odpowiedz sobie sama kto temu zwinił? czy ponowne
        odrzucenie przez rodzica nie wpłyneło na sposób bycia,zachowania
        dziecka wszak zostawił go w najgorszym okresie orastania pewnie
        przez ciebie bo nagle jako staruszek zapałał goracą miłością.
        • loanna1 Re: dla uściślenia 25.03.10, 09:23
          "...i nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne..."
        • loanna1 Re: dla uściślenia 25.03.10, 09:25
          "i nikt nas nie przekona, ze białe jest białe a czarne jest czarne"
        • sierpniowa-pora Re: dla uściślenia 25.03.10, 09:58
          Bez przesady ;/
          To co piszę wiem od psychologa. Przerobiłam terapie w związku z mężulkiem i tak jak Wy broniłam go. Pani psycholog szybciutko mi wytłumaczyła, że co innego zrozumieć, a co innego usprawiedliwić.
          i dostałam olśnienia wink
          No tak. Mama nie nauczyła mnie gotować. czy to znaczy, ze moje dzieci głodują ?
          NIE ! Gotuje i to całkiem nieźle, chociaż szczerze tego nie cierpię. Ale to była moja wola, nauczyć się gotować.
          A co robić z leserami ? ( bo nie piszemy tu o człowieku ułomnym fizycznie)
          Może oprawmy ich w ramki i stwórzmy fundusz na "kaleki życiowe" ?
        • loanna1 Plujeczko, zakrztusisz sie tym jadem... 25.03.10, 09:59
          Plujeczko, zakrztusisz się tym jadem, który z ciebie wypływa…
          1) Mąż jest wdowcem po pierwszej żonie, wychowali wspólnie trójkę cudownych
          dzieci, które teraz są wartościowymi, dorosłymi ludźmi, mają już własne dzieci.
          2) jestem jego żoną a nie tylko partnerką a dbam „zadziwiająco” o jego interesy
          bo bardzo go kocham (znasz to słowo? kochałaś kiedys?), on mnie też, trafiliśmy
          na siebie mając za sobą wiele ciężkich chwil w życiu i tym bardziej cenimy to
          nasze małe szczęście na jesień życia.
          3) a propos „zaszczepiania” – masz dzieci? Pilnuj się by nie „zaszczepić” ich
          twoim sposobem patrzenia na świat…
          • nowy_nik Re: Plujeczko, zakrztusisz sie tym jadem... 25.03.10, 10:15
            Czy Ty się przyczyniłaś do rozpadu drugiego małżeństwa Twojego obecnego męża?
            Bo do tego jak "was" poprzednia rodzina(i chłopak) traktuje może to mieć istotne
            znaczenie.
            • loanna1 Re: Plujeczko, zakrztusisz sie tym jadem... 25.03.10, 11:06
              nie, parą staliśmy się kilka lat po rozwodzie, natomiast znałam te rodzinę
              "zawodowo". Mieliśmy przerwę w znajomości, spotkałam go przypadkowo na jakiej
              konferencji,był już po rozwodzie, znowu zaczęłam pracować dla jego firmy... A
              potem jak to w życiu "motylki w brzuchu" i decyzja o byciu razem.
      • loanna1 Re: dla uściślenia 25.03.10, 09:17
        z czego to wnioskujesz? bo ja napisałam, ze mimo niezamieszkiwania z byłą żoną a
        co za tym idzie - synem, mąż dawał z siebie sporo, nie tylko finansowo. Może
        niekoniecznie prał jego ubrania czy sprzątał jego pokój ale chodził na
        wywiadówki, wyjeżdżał z nim na weekendy i wakacje, odrabiał lekcje, znał jego
        kolegów. Bronił go także przede mną, kiedy już jako jego żona zostałam
        dwukrotnie okradziona we własnym domu, kiedy w środku nocy na prochach robił
        awantury przed moim mieszkaniem albo okradał firmę męża (wynosząc pieniądze z
        kasy). On zawsze miał dla niego wytłumaczenie. Tym bardziej boli go teraz
        bezwzględność gówniarza. Za moja namową mąż napisał list do syna prosząc o
        wycofanie egzekucji komorniczej i proponując ugodę i oferując 300-400 zł
        miesięcznie. Brak odzewu...
        Ktoś napisał, ze sprawa może być wygrana... owszem, ale do tego czasu na konto
        komornika wpłynie kilka-kilkanaście tysięcy (pod koniec lutego same koszty
        egzekucyjne wyniosły 2 tys. zł), mąż miał stratę z działalności - jak myślicie
        do kogo trafią pieniądze z nadpłaty podatku? Na pewno nie do firmy... Jak
        później je wyegzekwować od "niebieskiego ptaka"? A wszystko dlatego, ze Pani
        Sędzia nie uznała za stosowne zabezpieczyć interesów mojego męża(dwukrotnie o to
        proszona).
        • nowy_nik Re: dla uściślenia 25.03.10, 10:13
          Loanna, sama napisałaś ciąg zdarzeń pokazujących jasno szereg zaniedbań,
          zaniechań po stronie Twojego męża, który doprowadził do tego, że rozpuszczony
          bezkarnością dzieciak śmieje wam się w nos...
          Niestety, brak wyciągania konsekwencji wobec popełnianych przestępstw teraz
          pokutuje. Także brak pilnowania sobie porządku w papierach i zamknięcia spraw
          formalnych alimentów gdy skończył naukę.
          Chyba nie myślisz, że ktoś kto ćpa, kradnie, awanturuje się i nie ponosi za to
          odpowiedzialności bo jego zachowanie jest tuszowane przez ojca - będzie tego
          ojca szanował i na grzeczną prośbę o ugodę gdy chce kasy, odpowie refleksją,
          nawrotem miłości do ojca i pójściem do pracy...
          Płacicie za swoje własne zaniedbania.
          Ty też płacisz bo takiego partnera sobie wybrałaś. I na nic żale, ponosić
          będziecie konsekwencje wyborów.

          Czy matka chłopaka z twoim męzem utrzymuje jakieś normalne kontakty?




          ---
          ...aby w nas halny wicher bił,a nie mógł do przepaści zwiać!
          • loanna1 Re: dla uściślenia 25.03.10, 10:55
            nie utrzymują "normalnych" kontaktów. Małżeństwo rozpadło się, pewnie wina była
            pośrodku, choć była żona jest trudna osobą: pracownicy skarżyli ja o mobbing,
            jej własny brat nie utrzymuje z nią kontaktów. Któregoś dnia po powrocie z pracy
            zastał swoje walizki wystawione przed drzwi, po kilku latach sąd orzekł rozwód
            bez winy. Mąż zostawił żonie mieszkanie, filię firmy, samochód i ponoć mimo
            wszystko znowu poczuł się szczęśliwy. Mąż też ma swoje wady w codziennym
            pożyciu, ja nauczyłam się z nimi żyć bo on sam jest dla mnie większą wartością
            niż to, czy myje po sobie wannę albo zapomni o rocznicy ślubu. W tej chwili syn
            mieszka z matką, to ona wynajęła mu adwokata. Do stycznia syn utrzymywał z ojcem
            normalne kontakty, dostawał 300-400 zł miesięcznie, nawet go ostrzegał, ze
            "matka mu tego nie daruje" (tego, ze nie daje więcej). Mąż jest człowiekiem
            "starej daty", wierzy w zasady, nie kłamie, potrafi wracać do sklepu na drugim
            końcu ulicy by oddać kasjerce złotówkę bo wydała mu za dużo. Namawiałam go do
            wytoczenia sprawy o ustanie obowiązku kiedy syn rzucił kolejną szkołę i podjął
            pracę. Ale mąż zarzucił mi wtedy nadmierną czepliwość i dałam sobie spokój.
            Wiem, ze teraz ponosi tego konsekwencję, sam to rozumie... Ale i tak będę przy
            nim stała...Może prawo go ochroni... Napisałam na to forum, bo nie mam z kim
            pogadać, nie chcę wciągać mojej rodziny w te sprawę, dzieci męża też odpadają bo
            nie chcę między nimi wzbudzać nadmiernych emocji, z mężem staramy się ograniczać
            rozmowy na ten temat bo zaraz mu ciśnienie skacze...Potem nie śpi całą noc...
            • nowy_nik Re: dla uściślenia 25.03.10, 11:19
              Oj, jeśli syn jest wykorzystywany jako narzędzie do walki o kasę przez byłą
              żonę, to niczego dobrego się nie nauczy, tylko go utwierdzi w patologii i
              olewaniu zasad przyzwoitości...
              Gdyby była szansa porozumienia się z jego matką i uzgodnienia jednego kierunku
              wychowawczego w stosunku do chłopaka... Czy na pewno nie da się z nią
              pogadać(mąż) i przedstawić, że takim postępowaniem dziecku życie się spieprzy na
              starcie? Że muszą razem coś wymyślić by go uratować? Matka tez boryka się
              finansowo z utrzymaniem tego samego dzieciaka, do tego na co dzień ma jego
              narkotyki, awantury, wynoszenie rzeczy z domu...Zapewne jest wściekła o to.
              Muszą oboje znaleźć wspólny front by coś z chłopaka dobrego wykrzesać. Bo gdy
              każde z rodziców ma inne wizje i jedno pomysły drugiego torpeduje to porażka
              wychowawcza gotowa...
              Dziwię się, że na rozprawie nie zgłosiliście przesłuchania matki od razu gdyż
              była pod drzwiami sali (o ile tak tak można). Może adwokat będzie wam
              potrzebny? jeśli mąż nie umie sam "przeciw" synowi wystąpić?
              Bo wygląda, że syn najpierw rozpuszczony został sporą kasą, prywatnymi szkołami,
              itd. A emocjonalnie niedopilnowany. Niektórzy rodzice w ten sposób utrzymują
              nadal 40 letnich synalków...
              I też... rozmawiajcie z chłopakiem. Niech ojciec z nim rozmawia, rozmawia,
              rozmawia, tłumaczy, pokazuje inne możliwości. Może jakiś prosty zawód do
              wyuczenia. Może coś dotrze, chłopak dorosły, może za którymś razem zaskoczy.
            • akacjax Re: dla uściślenia 25.03.10, 11:24
              Pisałaś, że mąż dbał o syna. Czy nie widział, że chłopak wpada w problemy? Nic
              nie zrobił, więcej, gdy doszło do kradzieży nadal zostawiał mu komfort, dawał
              przyzwolenie. A na pewno wtedy chłopak miał naście lat...i te działania były
              głosem rozpaczy, wołaniem o zauważenie, ale na innym poziomie niż zwykłe spotkanie.
              Tylko, że to przeszłość, a ja wolę skupiać się na teraźniejszości i pytanie
              brzmi, czy można coś z tym zrobić? Czy można pomóc chłopakowi wyjść "na ludzi"?
              Dalej nie wiem jakie były te alimenty. Komornik pobiera w sposób nie koniecznie
              korzystny, zwłaszcza na początku.
              Ale prosta sprawa-można to ominąć, jak- warto samemu poszukać.
        • tully.makker Lista bledow wychowawczych 25.03.10, 12:46
          ku przestrodze nas wszystkich:

          Może
          niekoniecznie prał jego ubrania czy sprzątał jego pokój ale chodził
          na
          wywiadówki, wyjeżdżał z nim na weekendy i wakacje, odrabiał lekcje,
          znał jego
          kolegów. Bronił go także przede mną, kiedy już jako jego żona
          zostałam
          dwukrotnie okradziona we własnym domu, kiedy w środku nocy na
          prochach robił
          awantury przed moim mieszkaniem albo okradał firmę męża (wynosząc
          pieniądze z
          kasy). On zawsze miał dla niego wytłumaczenie.
    • kasiapfk Re: widziały gały co brały 25.03.10, 12:53
      Męża córki nie.
      Ale swojego męża pewnie tak skoro on miałby jakieś inne zobowiązania
      z przeszłości. Jakoś panowie, którzy żenią się z samotnymi matkami
      nie jęczą, że muszą je (te, które tego wymagają) w sporej części
      utrzymywać, bo pensja matki idzie na dziecko.
      Taki lajf.
      Czasami są faceci z obciążeniami. i Kobiety też.
      Życie.
      • sauber1 Re: widziały gały co brały 25.03.10, 13:48
        Jednak przerąbane jest życie "alimenciarza" ...
        • akacjax eeee... 25.03.10, 14:07
          dlaczego?

          Pewnie w trakcie rozwodu(a wynika, że wtedy młody był małoletni) nawet nie
          występował by syn z nim był.
          Z drugiej strony syn wykorzystywał nadmierne pobłażanie ojca...dzieci lubią znać
          granice i zasady.
        • nowy_nik Re: widziały gały co brały 25.03.10, 14:19
          Raczej "przerąbane" jest spijanie skutków swoich niemądrych decyzji.
          Rodzicielstwo też łatwe nie jest. I dzieci rodzicom potrafią "wynagrodzić" złą
          atmosferę w domu z dzieciństwa..
          A niektórzy alimenciarze mają się całkiem dobrze przecież... zostawili dzieci i
          obowiązki z byłym partnerem a sami..wolni jak dzikie świnie, żyją spokojnie i
          beztrosko - i płacić alimentów nie muszą bo albo oficjalnie biedni, albo drugi
          rodzic nie chce się po sądach włóczyć o pieniądze i sam wychowuje... Czyż nie?
          • sauber1 Re: widziały gały co brały 26.03.10, 11:18
            nowy_nik napisała:

            > Czyż nie?


            No może i tak, ale co do tych "swoich" niemądrych decyzji, miałbym zastrzeżenia,
            czasem to tylko moment, o jeden most za daleko i tu zawsze dwoje! wink
    • vadera12345 Termin na rozpoznanie wniosku 25.03.10, 17:36

      Zgodnie z art. 737 kpc Sąd powinien rozpoznać wniosek o zabezpieczenie w ciągu
      tygodnia. Jeżeli Sąd tego nie zrobił piszesz skargę do Prezesa Sądu Okręgowego
      delikatnie go informując, że w przypadku szkody jaka wyniknie w związku z
      nieterminowym rozpoznaniem wniosku, odpowiadać za powyższe będzie Skarb Państwa,
      a ty się uprzejmie pytasz, jakie są przyczyny nieprzestrzegania przez Sąd
      Rejonowy terminów przewidzianych w powołanym przepisie.

      Jak moi klienci piszą skargi tego typu, to najpierw przychodzi postanowienie o
      zabezpieczeniu, a potem pismo od Prezesa SO, że skarga jest bezzasadna, bo
      przecież zabezpieczenie zostało udzielone.
      • loanna1 Re: Termin na rozpoznanie wniosku 25.03.10, 18:55
        Dziękuję.
      • loanna1 Re: Termin na rozpoznanie wniosku 25.03.10, 19:03
        Czy sąd może znowu odrzucić wniosek? tzn. odpowiedzieć negatywnie? Raz już to
        zrobił przed sprawą, no ale wtedy jeszcze nie było przesłuchań i dowodów. A
        gdyby znowu odpowiedź była na "nie" to czy możemy gdzieś się odwołać? czy czekać
        do końca maja aż sąd wróci z urlopu i odbędzie się kolejna rozprawa?
        • vadera12345 Re: Termin na rozpoznanie wniosku 25.03.10, 21:41
          Po oddaleniu wniosku przed upływem 7 dni składasz wniosek o jego uzasadnienie, a
          po doręczeniu uzasadnienia masz 7 dni na złożenie zażalenia. Zażalenie składa
          się do Sądu Okręgowego za pośrednictwem Sądu Rrejonowego.
    • karolina331 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 26.03.10, 11:35
      Dodam od siebie:
      1. Zlikwidować działalność gospodarczą męża. Jak chcesz, to załóż
      taką samą na siebie, a męża zatrudnij na 1/8 etatu za najniższą
      krajową.
      2. NATYCHMIAST należy złożyć w sądzie pozew o ustanie obowiązku
      alimentacyjnego uzasadniając go szczegółowo i dobitnie. Poszukaj w
      necie i pamiętaj, że sprawa JEST WYGRANA. Przytocz wszystkie
      paragrafy, nie zapomnij o wieku i stanie zdrowia męża.
      72 lata to wiek aż za bardzo zaawansowany na utrzymywanie młodego
      strupa i nieroba.

      ..............

      Mój mąż też ma córkę, która parę lat temu postanowiła studia
      zamienić na upojną miłość z dupkiem bez wykształcenia i pracy - za
      alimenty od taty, a jakże.
      Mąż uzyskał w sądzie najpierw obniżenie bardzo wysokich alimentów do
      sumy... 120 zł/mc, a następnie ustanie obowiązku alimentacyjnego.
      Na panienkę podziałało to jak zbawienie. I studia szybko ukończyła z
      dobrym wynikiem i nawet firmę założyła.
      Dziś doskonale zarabia i wstydzi się swoich wyskoków sprzed lat. Z
      ojcem utrzymuje serdeczne stosunki.

      Cud normalnie.

      Te psychologiczne bzdety to można sobie do pieca wrzucić.
      Najważniejszy jest zdrowy rozsądek.
      • sauber1 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 26.03.10, 11:41
        Bardzo ładny przykład utwierdzajacy w przekonaiu, że jednak zycie uczy dobrego big_grin
        • nowy_nik Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 26.03.10, 15:29
          hłehłe, tu mi się przypomniało jak 18letni syn świeżo rozwiedzionej znajomej
          uznał, że będzie przeżywał teraz stany depresyjne na okoliczność rozwodu
          rodziców w związku z tym olewa wszelkie obowiązki.
          Przejęta jego stanem i pełna poczucia winy matka tłumaczyła mu z tej i z tamtej
          strony, podnosiła na duchu, by jakoś mu ulżyć w cierpieniu, podstawiała pod nos
          co najlepsze miała. Syn mówił o psychologu a gdy mu załatwiła to iść nie
          chciał... Kilka tygodni takiego bujania emocjami, aż trafił na zły dzień matki.
          I solidnie wkurzona na granicy wytrzymałości głos podniosła, "Ty mi tu
          @!g#%F7&ku#@&!?!&%! depresję będziesz sobie przeżywał?!, gary nie umyte, syf w
          domu, ja nie wiem co w ręce włożyć gdy styrana z pracy wracam, latam jak z
          piórkiem byś co jeść miał a ty tylko narzekasz?!ja ci dam depresję! bierz się za
          ścierkę i posprzątaj ten chlew!" itd.
          Podziałało jak ręką odjął. Syn depresji nie ma, do szkoły chodzi i nawet w domu
          coś pomoże. smile

          • nangaparbat3 cudowne historie 26.03.10, 16:18
            Co z tego, ze mogę przytoczyć pietnascie innych, w tym własnego dziecka,
            wielkiego poety, który własną depresję leczył alkoholem z żałosnymi skutkami,
            samobójstwa spowodowanego nieleczoną depresją, młodych ludzi, którzy zamiast się
            leczyć sięgają po speedy.
            Najlepiej dowodzić, że depresja to wymysł i wykręt, a jak się potem usłyszy o
            ojcu, ktory pozabijał własne dzieci, krzyczeć że to nie człowiek.
            Świat byłby naprawdę piękny, gdyby każda matka umiała rozróżnic, co jest a co
            nie jest depresją, i kazdy ojciec, mąż czy teściowa. I jeszcze piękniejszy by
            był, gdyby wystarczyło nawrzeszczeć, by wyleczyc człowieka z depreji czy FAS.
            Naprawdę marzę o takim świecie, podobnie jak o paru innych rzeczach, jak na
            przykład latanie na miotle w czerwonej sukience.
            • nowy_nik Re: cudowne historie 26.03.10, 16:45
              Dlatego też nie ma prostych odpowiedzi na zadany tu problem tym bardziej przy
              ograniczonej wiedzy o szczegółach. Dlatego sporo osób mówi o możliwym
              zagrożeniu dla chłopaka i uwadze, by go błędną, zbyt rygorystyczną decyzją nie
              popchnąć w gorszy dołek niż jest teraz, z drugiej strony miłość do dziecka to
              nie dawanie mu pieniędzy gdy tylko chce i pozwalanie na bezkarność gdy popełnia
              przestępstwa, ale szereg innych działań "pomimo", które autorka z mężem muszą
              rozważyć, by wraz z odmową płacenia alimentów nie stracić kontaktów z synem.
              Łatwo się odciąć gdy się nie mieszka razem, gorzej, gdy ma się pod dachem
              bezrobotnego,tkwiącego w nałogu syna który wszystko olewa.
      • loanna1 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 26.03.10, 15:02
        Pierwsza rozprawa już była tydzień temu, wczoraj Mąż złożył kolejny już wniosek
        o zabezpieczenie swoich dochodów i obniżenie alimentów z 1200 na 300 zł do czasu
        wyroku, który (oby!) zniesie je całkowicie i wstecznie. Skorzystałam tu z rady
        "vadera12345" (dzięki serdeczne!). Jeżeli sąd ponownie odrzuci wniosek -
        będziemy się skarżyć na niego.
        Dam znać wszystkim uczestnikom tego wątku jak sprawa się zakończyła. Dzięki za
        wsparcie i krytykę.
        PS, przeglądałam wczoraj protokół z rozprawy: wiecie jak on udokumentował
        zdrowotne przeciwwskazania do podjęcia jakiejkolwiek pracy? Dostarczył ksero
        książeczki wojskowej z kategorią D...
        • karolina331 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 27.03.10, 12:11
          I BARDZO DOBRZE.

          Nie daj się smile
        • czarne_wino mam ciagle niesmak.... 27.03.10, 16:57
          loanna1 napisała:

          > Dostarczył ksero> książeczki wojskowej z kategorią D...

          kat D nie dostaje sie juz po znajmosci,jak to dawniej bywalo
          (pracowalam kilka lat w komisjach poborowych i cos wiem na ten
          temat).widocznie jest jakas powazna przyczyna. a dlaczego czuje
          niesmak? bo sama mam 20letniego syna niepracujacego i nie uczacego
          sie (zrezygnowal z uczelni na I roku,bo mu nie odpowiadal kierunek).
          o prace dla tak mlodego czlowieka jest trudno, jako student nie
          widzi sie,obecnie czeka na decyzje o przyjeciu do policji.
          twoj maz ma ZOBOWIAZANIA wobec doroslego syna. nawet jesli nie jest
          to dziecko rodzone,ale adoptowane. a ty zamiast to mezowi
          uswiadamiac jatrzysz o odebranie alimentow. co to jest 300zl dla
          mlodego mezczyzny,ktory jest prawdopodobnie chorowity? trezba
          ponosic konsekwencje decyzi.tak, jak juz wyzej na pisalam, twoj maz
          to zyciowa pierdola.przepraszam.
          • nowy_nik Re: mam ciagle niesmak.... 27.03.10, 17:10
            > uswiadamiac jatrzysz o odebranie alimentow. co to jest 300zl dla
            > mlodego mezczyzny,ktory jest prawdopodobnie chorowity?


            zaraz, ale czy wojna jest o 300zł/mc czy o 1200zł?
    • nowy_nik Re: cudowne historie 27.03.10, 12:17
      > Wiekowy pan jest tak traktowany przez sądy, jak się sam stara, bo
      > starszemu panu wydaje się, że to wymiar sprawiedliwości ma sam z
      > siebie zadbaś o jego interesy.
      > Nic bardziej mylnego.


      Otóż to. Do sądu trzeba iśc z wiedzą, świadomością swoich praw, dowodami. Nie
      z liczeniem, że sąd o nasze interesy zadba i od kłopotów nas wybawi bez naszego
      wysiłku.

      Chłopak może mieć problemy wynikłe np z FAS, ale nie "uleczy" ich się dając mu
      kasę i pozwalając na bezkarność co do tej pory było praktykowane.
      Oddzieliłabym jego możliwe problemy emocjonalne i zrozumienie ich, od
      pobłażania mu w nicnierobieniu,nałogach, złodziejstwie.

      W dalszej rodzinie mam przypadek, że syn 45letni mieszka u rodziców, pracuje
      tylko dorywczo zarabiając na alkohol, papierosy i ubrania dla siebie. Na nic
      więcej nie daje pieniędzy bo "nie musi". Mieszkanie, utrzymanie, opłaty dają mu
      rodzice. Gdy nie ma pieniędzy leży przed tv i czeka aż matka kupi i zrobi
      jedzenie. Gdy coś zarobi to zaraz znika na kilka dni i chleje z kumplami. Tak
      żyje od 20 lat, a matka ciągle wierzy, że syn kiedys będzie dużo zarabiał i
      wybuduje sobie dom, założy rodzinę i się wyprowadzi na swoje. A zapowiada się,
      że syn pożyje sobie wygodnie do śmierci rodziców bo mu pozwalają na to i
      utrzymują, następnie przejdzie na utrzymanie państwa lub uwiesi się emocjonalnie
      na kimś następnym z rodziny. A trzeba było 20 lat temu powiedzieć "synu, dorosły
      jesteś,idź na swoje i życie sobie układaj jak chcesz". Rodzice nauczyli go, że
      nie musi i on sam wierzy, że tak jest przyzwoicie. Nota bene, jego rodzice też
      maja już po 70tce.
      • karolina331 Re: cudowne historie 27.03.10, 13:59
        W naszym społeczeństwie ciągle jeszcze pokutuje idiotyczny pogląd,
        że 21-latek "to dziecko" i, że "jeszcze się w życiu napracuje".
        Ci bezmyślni ludzie bez żadnego wstydu usprawiedliwiają nieróbstwo
        tych "dzieci", ich cynizm, wykorzystywanie innych, pijaństwo,
        narkomanię, złodziejstwo, prostytucję, brak skrupułów moralnych, a
        nawet - bandytyzm.
        Głupota ludzi głoszących takie poglądy jest porażąjąca.

        Dla mnie matka mówiąca o bandycie, mordercy i gwałcicielu "mój
        synek", "mój Kubuś", "moje dziecko" - jest tak samo winna, jak ten
        śmieć, którego ściga prawo.
        Takie matki w swojej bezdennej głupocie przymykają oczy na krzywdę,
        którą wyrządzają innym te ich śmieci, tłumaczą to, że ich "synkowie"
        katują swoje żony, pięściami tłuką swoje dzieci, nie płacą alimentów
        i wyłudzają nienależne świadczenia od państwa.

        Czasem głupi rodzice nagle nabierają rozumu, jak ich "dziecko"
        pięścią poprosi o oddanie emerytury.

        Świat byłby znacznie prostszy, gdyby ludzie przypomnieli sobie, co
        to jest honor, przyzwoitość i wstyd.
        I gdyby przestali łasić się do każdego śmiecia oraz głupio i
        pseudopsychologicznie tłumaczyć jego żerowanie na zdrowych członkach
        społeczeństwa.
        • nowy_nik Re: cudowne historie 27.03.10, 14:49
          No nie nie. To nie śmieci, też ludzie, wykształceni przez otoczenie. I często
          zmiana jedynie zachowania w stosunku do nich, bycia konsekwentnym,
          umiejscowienie w inaczej reagującym społeczeństwie, powoduje, że umieją postawić
          się do pionu, im to wcześniej nastąpi tym większa szansa. Nie zapominaj, że
          wiele matek wyszło z wpajanego im przez lata przekonania "jak chłop baby nie
          bije..." itd , gdy one zmagały się z problemami, zostawione były same sobie, nie
          miały szans nauczyć się czegoś innego. I dobrze, że teraz jest dostępność porad
          psychologicznych, bo jest szansa na rozgryzienie problemu życiowego na części a
          następnie ułożenie na nowo tak, by problemu nie powielać.
          W tym przypadku akurat, gdyby Pan wiele lat wcześniej przepracował temat swojego
          ulegania zachowaniom syna i długofalowym skutkom tego, ze specjalistą (prośby,
          sugestie, rady żony jak widać nie pomogły) to by teraz nie było komornika i
          sprawy sądowej i syna olewającego problem. A tak, problem gdzieś tam
          zakiełkował i zatacza coraz większe kręgi, na żonę, na kolejne osoby. Sztuką,
          umiejętnie wyjść z kręgu, przerwać rozprzestrzenianie problemu, potępić złe
          zachowania nie przekreślając osoby jako takiej. Bo póki ktos żyje, to ma szansę
          na zmianę. Była tu kiedyś dziewczyna, która nie zawahała się posłać męza za
          kratki gdy na to zasłużył w stosunku do niej i to męża otrzeźwiło, było
          początkiem zmiany. Ale wielu raczej tego nie zrobi bo "rodzinie się tego nie
          robi", itd.


          > Świat byłby znacznie prostszy, gdyby ludzie przypomnieli sobie, co
          > to jest honor, przyzwoitość i wstyd.

          Nie jest tak, że kiedyś wszyscy wiedzieli a teraz nie. Zawsze było trochę dobra,
          trochę zła, rozłozonego na różnych płaszczyznach życia i srodowisk. Może mocniej
          uwidocznione były zasady i granice przyzwoitości. Co nie
          znaczy, że nie należy dążyć do.


    • zmeczona100 Do totalnych ignorantek FAS/ FAE 27.03.10, 14:07
      Brawo! Negować coś, o czym nie ma się zielonego pojęcia. Super. Podważanie
      istnienia czegoś, na co są namacalne dowody, nawet nie przejrzawszy
      jednego, jedynego linku, który omawiał w miarę dokładnie jakie
      konsekwencje ponosi mózg (jego budowa i "chemia"), poszczególne rejony, i
      za co te rejony odpowiadają. Zarzut bełkotu psychologicznego, nauczycielki
      tylko dlatego, że ktoś śmie zwracać uwagę na możliwe przyczyny zachowań
      innej osoby.

      Odciąć od pieniędzy i po problemie. Czyim?? A no autorki wątku. Bo problem
      jej męża jako ojca tego "nieroba", zupełnie jej nie dotyczy, prawda? To,
      że jest to ponoć "ludzki" człowiek, wierzący w sprawiedliwość w sądzie, ma
      go chronić przed ponoszeniem konsekwencji adopcji dziecka z możliwym
      płodowym zespołem alkoholowym? Normalny człowiek nie zignorowałby
      informacji, że być może jego dziecko, za które jest odpowiedzialny, może
      mieć poważne problemy zdrowotne. Normalny człowiek zrobi wtedy wszystko,
      co jest możliwe, aby pomóc swemu dziecku. Na tym polega m.in.
      odpowiedzialność dorosłych ludzi.

      Autorki to nie obchodzi- ona widzi tylko nieroba, który ją ograbia z
      pieniędzy; nie widzi za to ojca w swoim mężu, bo to dla niej niewygoda,
      same problemy. Ale w imię swej uczciwości powinna mu o możliwym problemie
      jego syna powiedzieć i wspierać go, gdyby chciał pomóc dziecku. Odcięcie
      od pieniędzy zlikwiduje jej problem, ale nie jej męża (o nierobie nie
      wspomnę, bo to dla niej nikt przecież), bo totalne stoczenie się jego
      dziecka zapewne mocno jest przeżywane przez uczciwotę- jego ojca.

      O problemie prawnym zupełnie się nie wypowiadałam, zwróciłam tylko uwagę
      na inny aspekt, który w tej sytuacji powinien obchodzić ojca.

      Ponieważ linki nie są otwierane, więc wkleję tylko fragment:

      "Najbardziej powszechnym skutkiem jest stałe uszkodzenie mózgu, które
      prowadzi do trudności w uczeniu się, zaburzeń zachowania, deficytów
      pamięci, zespołu ADHD i/lub opóźnień rozwojowych.
      Stan ten nazywa się "statyczną encefalopatią", co oznacza, że stan mózgu
      nie pogarsza się, ani się nie poprawia.

      Najbardziej podstępne uszkodzenia spowodowane są okazjonalnym piciem
      alkoholu.

      Uszkodzenia te mają wpływ na te obszary, które właśnie się rozwijają,
      powodując obumieranie komórek mózgowych, migrację komórek do niewłaściwych
      obszarów oraz tworzenie się niewłaściwych połączeń między neuronami.

      Najbardziej narażone rejony mózgu:

      - ciało modzelowate - przekazuje informacje pomiędzy prawą i lewą
      półkulą;
      - móżdżek - odpowiada za funkcje motoryczne;
      - zwoje podstawy - odpowiadają za pamięć i procesy poznawcze; hipokamp -
      bierze udział w procesach uczenia się i pamięci;
      - płaty czołowe - odpowiadają za funkcje wykonawcze, kontrolę impulsów,
      osąd.

      Skutkiem działania alkoholu na ciało modzelowate i płaty czołowe
      jest zachowanie opisywane jako niewłaściwe i niedojrzałe.
      Ciało modzelowate oddziela prawą półkule mózgowa od lewej i
      przekazuje informacje z jednej strony na drugą.
      Lewa półkula odpowiada za zasady, konsekwencję, precyzowanie
      myśli, szczegóły praktyczne i porządkowanie myśli.
      Prawa półkula odpowiada za myślenie abstrakcyjne, emocje i
      odczuwanie, twórcze myślenie i intuicję.
      Ciało modzelowate pomaga obu półkulom współpracować przy podejmowaniu
      codziennych decyzji.
      U osób z FAS / E ciało modzelowate jest zniszczone i nie funkcjonuje
      prawidłowo.
      Brakuje wielu połączeń pomiędzy dwoma półkulami mózgu, informacje
      przepływają powoli i nieskutecznie.
      To może tłumaczyć częściowo fakt, dlaczego osoba z FASE odczuwa impuls, by
      cos zrobić i najpierw następuje działanie, a dopiero potem, po fakcie,
      uświadomienie konsekwencji.
      Osoby z FAS znają zasady i rozumieją konsekwencje ich złamania, ale nie są
      w stanie najpierw myśleć, a później działać.
      Inną częścią mózgu, która wpływa na zdolność do kontrolowania impulsów
      jest kora nowa i płaty czołowe. Płaty czołowe odpowiadają za funkcje
      wykonawcze".

      A jak kogoś interesuje, to może zajrzeć np. tutaj:

      fas.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=72&Itemid=32
      Jeśli ktoś ma padaczkę (wyniku uszkodzenia mózgu), to się go leczy, a nie
      drwi, żeby przestał się trząść jak osika.

      Ja też znam setki dzieciaków,którym alkohol nie zaszkodził. Tyle tylko, że
      alkoholikiem był ojciec, a nie matka. i znam tez palaczy, którzy wypalając
      40 papierosów dziennie przez 40 lat dożyli setki. Tylko czy to ma
      oznaczać, że alkohol i papierosy nie szkodzą?

      W opisywanej sytuacji konieczna jest konsultacja u specjalisty i jeśli
      okaże się niezbędna, to terapia (syna, matki, ojca). Bez niej problem
      będzie narastać, a ojciec z poczuciem porażki życiowej będzie się żegnać z
      tym światem (że nie potrafił wychować syna wraz z jego matką).

      AMEN

      Nie jestem ani nauczycielka, ani psychologiem, za to w kręgu moich
      zainteresowań zawodowych są jak najbardziej substancje, działające
      teratogennie (uszkadzająco na rozwój zarodka/ płodu/ dziecka).
      • pan-kowalski Re: Do totalnych ignorantek FAS/ FAE 27.03.10, 16:28
        zmeczona100 napisała:

        >W opisywanej sytuacji konieczna jest konsultacja u specjalisty i
        >jeśli okaże się niezbędna, to terapia (syna, matki, ojca). Bez
        >niejproblem
        > będzie narastać, a ojciec z poczuciem porażki życiowej będzie się
        > żegnać z tym światem (że nie potrafił wychować syna wraz z jego
        matką).

        Na ewentualne konsultacje i terapie to był czas 15 lat temu, a teraz
        syn z matką są zainteresowani wyłącznie jak tu jeszcze coś wyrwać od
        starego dziada, zanim nieborak przy ich gorącym dopingu i aplauzie
        zejdzie z tego łez padołu. Wybacz, ale powszechnej miłości i
        harmonii żadni specjaliści już tu nie zaprowadzą. Postawa autorki
        jest zdrowa, a chore i naiwne byłoby z jej strony doszukiwanie się
        rzeczywistych bądź urojonych przyczyn, żeby usprawiedliwić
        bezczelność syna.
        Kiedy w wieku lat dwudziestu paru sam płaciłem alimenty zdarzał się
        ten i ów znajomy, który takie świadczenie z kolei od swojego ojca
        nadal pobierał (tudzież miał po nim rentę). Nie chciało im się iść
        do żadnej roboty, no bo po co ? Budowlanka za ciężka, w
        hipermarkecie zapłacą grosze, lepszej pracy trzeba się naszukać a
        efekt niepewny, wyjechać na Zachód strach. Najbezpieczniej jak
        kolejna szkoła wyda niezbędne zaświadczenie, mama zapłaci czynsz,
        ugotuje i kupi nowe spodnie, a tata/ZUS/KRUS przyśle te kilka stówek
        na zabawę.
      • karolina331 Re: Do totalnych ignorantek FAS/ FAE 27.03.10, 16:35
        Żartujesz?!

        FAS nie uniemożliwia pójścia do pracy i pchania taczek na budowie.
        21-latek z FAS MOŻE i POWINIEN przynajmiej częściowo pokrywać koszty
        własnego utrzymania.

        Terapia? Chyba żartujesz.
        Do kosztów sądowych i alimentacyjnych dodawać jeszcze wysokie koszty
        terapeuty? A kto ma zapłacić za terapię byłej żony i nieroba?
        Świetny pomysł, tym bardziej, że nie z Twojej, Zmęczona kieszeni.

        Mam koleżankę, która kiedyś była wręcz opętana chęcią niesienia
        pomocy najgorszym mętom społecznym.
        Przez tę koleżankę straciłam mnóstwo czasu i pieniędzy na i dla
        ludzi, którym należał się kop w d...ę, a nie pomoc.
        Na moje szczęście otrząsnęłam się w miarę szybko, a koleżanka nadal
        się włóczyła po odrażających norach, dźwigając moralnie i finansowo
        zapijaczone gnidy ludzkie.
        Może podniecało ją to, że ma szanse na zostanie świętą?
        Aż razu pewnego koleżanka obudziła się na jakiś zaplutych schodach
        piwnicznych skopana, z wybitymi zębami, bez płaszcza, torebki i
        butów.

        To jej podopieczni tak ją urządzili i WSZYSCY pewnie byli z FAS wink
        Myślisz, że koleżankę mniej bolało, że to to FAS-iaki tak ją
        urządziły? Albo może myślisz, że jej zęby odrosły, bo skopał ją
        typek ze zdiagnozowanym FAS?
        Otóż nie.
        Bolało ją tak samo, a i koszty poniosła takie same, jakby ją zwykły
        bandyta z wysokim IQ skopał.

        Koleżance dobroczynność przeszła jak ręką odjął, a ja codziennie
        sobie gratuluję, że miałam znacznie więcej rozsądku i instynktu
        samozachowawczego niż ona.

        Ty, Zmęczona uważasz, że starszy pan ma do śmierci ponosić koszty
        swojej decyzji przygarnięcia potomka pijanych śmieci ludzkich?
        Bo co?
        Bo inaczej trudniej mu się będzie umierać?
        Nikt nie wie, jaka śmierć jest komu pisana, więc i Ty się nie
        wymądrzaj.

        Za morderstwo ludzie dostają krótsze i... tańsze wyroki, niż ten pan
        za swoje dobre serce i jakże lekkomyślną decyzję.

        Na marginesie... sprawcy napadu na moją koleżankę są już wolni.

        Śmieszne, ale znam ludzi, którzy innych namawiają do największych
        poświęceń, ale sami NIGDY i NICZEGO nie poświęcili.
        Litość trzeba mieć nad sobą i nad bezdomnymi zwierzętami.

        Ten wątek zadedykowałabym każdemu, komu przyjdzie na myśl adoptować
        dzieciaka po mętach społecznych.
        Bo przecież według Zmęczonej, widziały gały co brały i rodzice
        adopcyjni mają obowiązek utrzymywać oraz zajmować się nawet dorosłym
        osobnikiem... do śmierci. Swojej.

        Będzie wesoło, jak ten z FAS poda o alimenty swoje przysposobione
        rodzeństwo. Przecież pracują, to mają, no nie?
        • kasiapfk Re: Do totalnych ignorantek FAS/ FAE 27.03.10, 17:59
          Autorko wątku, mamy tu przesłankę z którą karolina331 tak pięknie Ci
          doradza. Otóż nie ze współczucia czy też chęci pomocy, ale z powodu:

          "Przez tę koleżankę straciłam mnóstwo czasu i pieniędzy na i dla
          ludzi, którym należał się kop w d...ę, a nie pomoc."

          Zastanawia mnie jak bardzo trzeba nie mieć szacunku dla siebie i ludzi
          skoro pisze się o nich "potomek pijanych śmieci ludzkich"?
          • zmeczona100 Karolina to nazistka 27.03.10, 19:47
            dlatego ma "szacunek" tylko do grupy ludzi idealnych, których kryteria
            sama sobie dobrała i teraz ma być tak, jak ona nie, bo inaczej będzie tu
            pluła jadem. Ciekawe, jak zachowuje się na co dzień.

            Oby tylko jej dzieci miały więcej rozumu, niż ona.

            Panie Kowalski i Karolino, może tak przy okazji wyeliminować inne
            pasożyty ze społeczeństwa? Bo niby z jakiej okazji mamy ponosić koszty
            utrzymania roślinek w zakładach dla dzieci specjalnej troski albo stare,
            schorowane na Alzheimera? A, przepraszam- Alzheimer to wymysł starców,
            żeby dopiec dzieciom, wnukom i pokazać, że można żyć na koszt
            społeczeństwa.
            Dodałabym jeszcze do tego osoby chore psychicznie- nie daj Boże coś im
            się z niewychowania, rozpuszczenia zrobi i zechcą kogoś zabić.
            • tamaryszek04 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 20:27
              Zastanawia mnie ta postawiona zaocznie przez forumowiczki diagnoza FAS. To tylko
              gdybanie, że młody ją ma. Nic tak naprawdę nie wiecie o tych ludziach, a mam
              wrażenie, ze stawiacie diagnozę przez pryzmat własnych niepowodzeń życiowych.
              Siedemdziesięcioletni pan jest dorosłą osobą. Równie dorosłą jak dwudziestolatek
              z okładem. Wielu ludzi w tym wieku zarabia na siebie i niejednokrotnie pomaga
              rodzinie lub utrzymuje swoją. Może on i jest chory, a może leniwy i cwany? Taka
              ewentualność oczywiście nie wchodzi w grę.
              • zmeczona100 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 20:42
                tamaryszek, cytat, gdzie postawiłam diagnozę poproszę.
                • tamaryszek04 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 20:53
                  Odniosę się tylko do jednego aspektu- skutków dla tego "nieroba",
                  wynikających z picia alkoholu przez jego matkę, gdy była z nim w ciąży.
                  Przejrzyj dokładnie!

                  docs.google.com/present/view?id=df37wx87_664f4r5d5fw
                  Mam nadzieję, że zrozumiesz, że ten młody człowiek ma juz problemy, a
                  będzie miał jeszcze większe, jeśli nikt z osób, która wie o FAS, FAE, nie
                  porozmawia z nim na temat jego problemu. Ty już wiesz, więc teraz od
                  Ciebie zależy dużo (jak nie wszystko).

                  Przytoczę choćby ten kawałek, choć wszystkie posty są sugerujące. A masz
                  pewność, ze chłopak cierpi na jakiekolwiek zaburzenie w tej dziedzinie?
                  Powtarzam - nic o nich nie wiemy, więc chyba nie ma co naskakiwać na
                  którąkolwiek ze stron?
                  • zmeczona100 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 20:59
                    tamaryszek, jak można pomóc osobie, potencjalnie będącej z FAS, jeśli
                    NIKT z jego otoczenia w ogóle nie wie o możliwości istnienia problemu i
                    terapii??
                    Moje posty to SUGESTIA (po informacjach i jego zachowaniu i alkoholizmie
                    matki), aby sprawdzili taka możliwość! Ojciec i matka nie wiedza, ale
                    autorka wątku JUŻ wie, że ten nierób MOŻE mieć FAS/ FAE. Sami tego nie
                    stwierdzą- dlatego powinni iść do specjalisty, który ma o tym zielone
                    pojęcie.
                    No chyba, ze ktoś już na tym człowieku postawił krzyżyk.
                    • tamaryszek04 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 21:27
                      Jeżeli coś jest sugestią, to się powinno napisać "trzeba sprawdzić, zastanowić
                      się, być może" etc. Ja odniosłam wrażenie, że to raczej jest podane za pewnik.
                      Natomiast co do ojca tego chłopaka. Sama mam teściową w wieku tego pana i wiem,
                      jaką kruchą osobą jest człowiek w tym wieku. Może kiedyś popełnił błąd, ze w
                      wieku 51 lat podjął się opieki nad niemowlakiem. Ale to raczej świadczy o jego
                      wrażliwości. Nie uważam, że należy go teraz za to linczować. To, ze małżeństwo
                      się rozpadło - na tym forum to raczej nie jest ewenement. I nie koniecznie z
                      winy mężczyzny. Może chłopak potrzebuje pomocy, może jest wyzyskiwaczem. Może
                      ojciec powinien mu pomóc, może nie. Ale dlaczego mamy z założenia nie wierzyć
                      kobiecie, że pisze prawdę? Tylko dlatego, że jest tą drugą?
                      • nangaparbat3 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 21:44
                        Ale dlaczego mamy z założenia nie wierzyć
                        > kobiecie, że pisze prawdę? Tylko dlatego, że jest tą drugą?

                        1. Tytul, jaki nadala watkowi.
                        2. Nie interesuje jej nic poza pieniedzmi (tak przynajmniej wynika z tego, co
                        pisze).
                      • zmeczona100 tamaryszek, 27.03.10, 23:24
                        tamaryszek04 napisała:

                        > Jeżeli coś jest sugestią, to się powinno napisać "trzeba sprawdzić,
                        zastanowić
                        > się, być może" etc.

                        Sugerowałabym w takim razie, aby czytać dokładniej. Tu są fragmenty moich
                        postów z tego wątku:

                        "Faktów nie znamy, jednak można stawiać hipotezę o FAE, bo było w ciąży 
                        narażenie na alkohol, no i teraz mamy do czynienia (być może) ze
                        skutkami 
                        uszkodzenia mózgu. Przecież uszkodzone komórki, połączenia między nimi, 
                        połączenia między półkulami ZAWSZE dają jakieś upośledzenia.

                        Napisałam tu o tym tylko z tego względu, że za decyzją o posiadaniu 
                        potomstwa idą też konsekwencje- np. odpowiedzialność za dziecko. W tym 
                        wypadku ta odpowiedzialność to także dostrzeżenie problemu i podjęcie 
                        próby jego rozwiązania przez rodziców. Czyli- rozmowa ojca z matką,
                        potem 
                        wspólna z synem i poszukanie terapii. Jeśli to konsekwencje alkoholizmu 
                        matki biologicznej, to dzieciak z tego nie wyrośnie, a wręcz przeciwnie- 
                        będzie coraz gorzej. I nie będzie to nic niezwykłego w tej grupie osób sad


                        Autorka być może opisała zaburzenia wtórne. Czy faktycznie chłopak ma 
                        uszkodzony mózg, czy są to konsekwencje wychowania- tego nikt tu nie 
                        rozstrzygnie- dlatego konieczne jest zasięgnięcie opinii psychologa/ 
                        psychiatry/ terapeuty, który zna się na problemie.


                        Odciąć od pieniędzy i po problemie. Czyim?? A no autorki wątku. Bo
                        problem 
                        jej męża jako ojca tego "nieroba", zupełnie jej nie dotyczy, prawda? To, 
                        że jest to ponoć "ludzki" człowiek, wierzący w sprawiedliwość w sądzie,
                        ma 
                        go chronić przed ponoszeniem konsekwencji adopcji dziecka z możliwym 
                        płodowym zespołem alkoholowym? Normalny człowiek nie zignorowałby 
                        informacji, że być może jego dziecko, za które jest odpowiedzialny, może 
                        mieć poważne problemy zdrowotne. Normalny człowiek zrobi wtedy wszystko, 
                        co jest możliwe, aby pomóc swemu dziecku. Na tym polega m.in. 
                        odpowiedzialność dorosłych ludzi. 


                        Może kiedyś popełnił błąd, ze w
                        > wieku 51 lat podjął się opieki nad niemowlakiem. Ale to raczej świadczy
                        o jego
                        > wrażliwości. Nie uważam, że należy go teraz za to linczować.

                        A kto go tutaj linczuje za fakt adopcji dziecka????
                        Stawiam kolejną hipotezę- pan odszedł, kiedy zaczęły się problemy
                        wychowawcze z synem (jako skutek FAS/ FAE). Wcześniej (ponoć) był
                        potrójnym ojcem, dzieci wyrosły na "normalnych" ludzi, a później trafił
                        mu się jakiś "niewdzięcznik"; sytuacja go przerosła, a to doprowadziło do
                        rozpadu małżeństwa. Dlatego znalazł sobie kobietę bezproblemową, z
                        "normalnym" dzieckiem (albo bez- autorka nie wspomina)- w sam raz na
                        spokojną, bezproblemową starość.
                        / Podkreślam- to jest moja hipoteza/

                        Może chłopak potrzebuje pomocy, może jest wyzyskiwaczem. Może
                        > ojciec powinien mu pomóc, może nie.

                        I to jest sedno sprawy! Bo jego zachowanie:
                        1. może wynikać z FAS/ FAE
                        2. Może być efektem błędów wychowawczych, bez FAS/ FAE
                        3. Może mieć FAS/ FAE i jednocześnie być ofiarą błędów wychowawczych, no
                        i manipulowania przez matkę.

                        Stawiam na to trzecie. Powtarzam- w tej sytuacji odcięcie od pieniędzy to
                        tylko rozwiązanie połowy problemów (za to całości problemów autorki).


                        Ale dlaczego mamy z założenia nie wierzyć
                        > kobiecie, że pisze prawdę? Tylko dlatego, że jest tą drugą?

                        A dlatego, że są przesłanki, pozwalające postawić hipotezę, że inna
                        przyczyna też może powodować takie, a nie inne zachowania "nieroba", o
                        której kobieta nie chce nawet wiedzieć (zero reakcji na sugestie). Poza
                        tym- nie ma tu miejsca na pisanie nieprawdy- autorka nie ma żadnych
                        możliwości, aby samodzielnie stwierdzić, co jest rzeczywistą przyczyną
                        problemów z tą osobą, a za pewnik przyjmuje to, co "powszechnie wiadomo".
              • nangaparbat3 Re: Karolina to nazistka 27.03.10, 21:39
                tamaryszek04 napisała:


                >>>> Może on i jest chory, a może leniwy i cwany? Taka
                > ewentualność oczywiście nie wchodzi w grę.

                Dlaczego nie wchodzi? wchodzi.
                Podobnie jak wchodzi w gre FAS.
                Podobnie jak narkotyki.
                I jeszcze parę innych rzeczy.
                Czasem trzeba czlowiekowi odciac wszelką pomoc - tak bywa, najtrudniej to zrobic
                wlasnemu dziecku. Więc czasem trzeba - ale nie wolno na wlasną rękę, na
                podstawie swego widzimisię, czy tego, ze znajoma znajomej znajomego wydarla sie
                na corkę, a ta zabrala sie do roboty.
                jeśli nawet chlopak nie zgadza sie pójsc do psychologa, to ja bym poszla
                skonsultowac sie z psychiatrą i ze specjalistą od narkotyków - oni potrafią
                doradzic, jak postępowac. Ale rozumiem, ze dla samotnej matki moze to byc zbyt
                trudne - wiec owszem, tu jest miejsce dla ojca.
                Bo co by sie nie dzialo ojciec powinien wspierac bylą żonę w rozwiazaniu
                problemu - na co zreszta w tym wypadku pewnie nie mozna liczyc (choc zdarzaja
                sie exowie, ktorzy w takich sytuacjach sprawdzają się, jak najbardziej).
              • kasiapfk Re: Karolina to nazistka 28.03.10, 12:19
                Myślę, że to przypuszczenie. Zresztą zgrabnie przez autorkę watku
                podsunięte. (vide: matka, alkohol, ciąża) Do tego mity nt. pochodzenia
                wszystkich dzieci adopcyjnych (no przecież zawsze to PATOLOGIA) itp.
                A z tezą ,że moze leniwy i cwany tez się zgodzę. Może być i tak i tak.
                Inna sprawa, że gdyby nie wrodzona łągodnosć i szacunek do wszelkich
                ludzi, to pogardę bym czuła do paru udzielających sie na tym wątku i
                radykalnie oceniajacych.
                Tamaryszku, masz rację, i siedemdziesiąciolatek dorosły i syn dorosły.
                Tylko dlaczego tata SAM nie załatwia sprawy a kolejna żona (któej
                współczuję, bo dziecko pod opieką ma nie męża) to robi?
                Może to taki sam gatunek jak synek, tylko subtelniejszy w wyrazie?
                I do tego żerujący jak synek na żonie (płąci podatki za niego)...
                Oj, gdybać można wiele, tylko co to zmieni?
            • karolina331 Zmęczona to RASISTKA 28.03.10, 12:17
              Żądam PRZEPROSIN od Zmęczonej za nazawanie mnie nazistką.
              To chamstwo z jej strony i bezczelne nadużycie!

              Polemizuj kobieto z moimi poglądami, a nie obrażaj mnie na forum!
              I poczytaj sobie o nazistach, głupia osobo.
              • kasiapfk Re: Zmęczona to RASISTKA 28.03.10, 12:20
                I tupnij jeszcze nóżką. Tylko bacz, by obcasik nie odpadł.
                • karolina331 Re: Zmęczona to RASISTKA 28.03.10, 12:23
                  Rzeczywiście, agrument w dyskusji.
                  Proszę mnie nie mierzyć podług własnej osoby.
                  To dla mnie zbyt obelżywe.
            • pan-kowalski Re: Karolina to nazistka 28.03.10, 14:05
              zmeczona100 napisała:

              > Panie Kowalski i Karolino, może tak przy okazji wyeliminować inne
              > pasożyty ze społeczeństwa? Bo niby z jakiej okazji mamy ponosić
              koszty
              > utrzymania roślinek w zakładach dla dzieci specjalnej troski albo
              stare,
              > schorowane na Alzheimera? A, przepraszam- Alzheimer to wymysł
              starców,
              > żeby dopiec dzieciom, wnukom i pokazać, że można żyć na koszt
              > społeczeństwa.
              > Dodałabym jeszcze do tego osoby chore psychicznie- nie daj Boże
              coś im
              > się z niewychowania, rozpuszczenia zrobi i zechcą kogoś zabić.


              Nie wspomniałaś jeszcze o braku zainteresowania bogatej Północy
              problemami biednego Południa i głodujących dzieciach w Afryce -
              oczywiście na podobne szantaże emocjonalne nie może być innej
              odpowiedzi niż pomoc, która czasem trafi do dzieci, a czasem do
              kiesy lokalnych watażków.
              Tak czy inaczej tego rodzaju retoryka miłosierdzia wydaje mi się
              słabo wiarygodna - w temacie obok bez zmrużenia okiem wykopałybyście
              faceta Alexolo z chałupy i tam jakoś nie ma chętnych do
              usprawiedliwiania delikwenta takimi czy innymi chorobami i
              przypadłościami / trudnym dzieciństwem.

              A powracając do tematu, to może warto zauważyć, że chłopak miał
              wspracie w ojcu, a ten tolerował jego wyskoki, dopóki nie został
              postawiony pod ścianą. On też ma prawo do spokojnej starości, więc
              pozwólmy że to sąd rozstrzygnie czy chłopak jest w stanie się
              utrzymać, czy też jest kolejnym dzieckiem specjalnej troski.
              • nowy_nik polityka 28.03.10, 14:43
                Bogata Afryka się nikomu nie opłaca, szczególnie Europie i Stanom, gdzieś
                trzeba upchnąć resztki, nadwyżki z wysoko rozwiniętych państw, by pozbyć się
                smieci lub utrzymac u siebie wysoki poziom cen na produkty spożywcze. W zamian,
                zamacha się ochłapem dobroczynności która nierzadko do prawdziwie potrzebujących
                punktów nie dotrze.

                Inwestycja najważniejsza, to w wiedzę i świadomość, szczególnie młodych pokoleń
                które mogą coś zmienić poznając systemy zalezności. Osławiona Wędka a nie ryba...


                > Tak czy inaczej tego rodzaju retoryka miłosierdzia wydaje mi się
                > słabo wiarygodna - w temacie obok bez zmrużenia okiem wykopałybyście
                > faceta Alexolo z chałupy i tam jakoś nie ma chętnych do
                > usprawiedliwiania delikwenta takimi czy innymi chorobami i
                > przypadłościami / trudnym dzieciństwem.

                smile jednak dorosłe ale osobiste dziecko które od lat wychowywano, a dorosły
                facet wzięty pod skrzydełko dopiero niedawno, to trochę inna sprawa.
                Choć w obu ten sam problem : fatalne podejście drugiej strony i przyczynianie
                się do pogłębiania problemu.

                • pan-kowalski Re: polityka 28.03.10, 15:16
                  > Inwestycja najważniejsza, to w wiedzę i świadomość, szczególnie
                  >młodych pokoleń które mogą coś zmienić poznając systemy zalezności.
                  > Osławiona Wędka a nie ryba.

                  Zgadzam się, tym bardziej nie podoba mi się usprawiedliwianie syna
                  który połamał ojcu wędkę i żąda, żeby ten dalej łowił dla niego
                  ryby.


              • morekac Re: Karolina to nazistka 29.03.10, 15:52
                że chłopak miał
                wspracie w ojcu, a ten tolerował jego wyskoki, dopóki nie został
                postawiony pod ścianą
                I pewnie źle robił. IMHO: 21-latek albo powinien się uczyć albo
                powinien iśc do roboty, niezaleznie od tego, czy ma kto płacić
                alimenty czy nie.
            • panda_zielona Re: Karolina to nazistka 28.03.10, 14:36
              Nazistka? dlatego,że nie zgadza się z Twoimi Zmęczona diagnozami?
              Nie udzielam się specjalnie,raczej czytam i często z pogladami
              Karoliny się nie zgadzam,ale akurat w tym przypadku może mieć rację.
              A nazwanie kogoś nazistą jest nadyżyciem i wycieczką osobistą,a z
              tym walczymy na forum.Chcesz kogoś powyzywać to na privie.
    • karolina331 Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 28.03.10, 10:46
      Nie chce mi się czytać głupiego wrzasku osób zacietrzewionych,
      pozbawionych dystanu oraz zdrowego rozsądku, wyciągajągających
      prymitywne wnioski nie mające NIC wspólnego z tym, co napisałam.

      Ale ponieważ zarzuca mi się nazim (chamstwo bezprzykładne), krótko
      wyjaśnię mój punkt widzenia.

      Jeśli rodzina zdecyduje się na adopcję dziecka po patologicznych
      rodzicach, musi WIEDZIEĆ, że stoją przed nią bardzo poważne i trudne
      wyzwania: muszą się zmierzyć z genami dziecka, jego obciążeniami
      oraz chorobami genetycznymi, patologicznymi skłonnościami i całą
      masą najróżniejszych problemów, które nawet jest trudno przewidzieć.
      Tu nie wystarczy dobra wola nawet najczulszych rodziców, tu
      POTRZEBNA JEST PROFESJONALNA POMOC od najmłodszych lat dziecka, aby
      takiemu dziecku NAPRAWDĘ POMÓC wyjść z bagna, w którym się nie ze
      swojej winy urodziło.
      Każde dziecko zasługuje na szacunek i szansę, a dziecko po
      patologicznych rodzicach POTRZEBUJE ZNACZNIE WIĘCEJ nakładów
      finansowych, mądrego wychowania, staranności i czujnego nadzoru niż
      dziecko z normalnej rodziny w której panuje wzajemna miłość,
      szacunek i zrozumienie.

      Dlatego rodzice decydujący się na adopcję dziecka po patologicznych
      rodzicach MAJĄ OBOWIĄZEK poświęcić mu jak najwięcej czasu, pieniędzy
      i uwagi, aby NIE WYCHOWAĆ PATOLOGICZNEJ JEDNOSTKI, całkowicie
      bezużytecznej, a nawet szkodliwej społecznie.

      Głupich i niewydolnych wychowawczo rodziców mam prawo potępić, tak
      samo, jak mam prawo gardzić pijakami żyjącymi tylko i wyłacznie z
      kradzieży i pieniędzy podatników.

      I to tyle na temat adopcji dzieci po patologicznych rodzicach.

      Guzik mnie obchodzi, co o mnie ktoś napisze, czy myśli.
      Ciężko pracuję, daję pracę oraz godziwą pensję ludziom, płacę
      UCZCIWIE wysokie podatki i mam w nosie cały ten wrzaskliwy,
      czułostkowy banał.
      Głupia i nieroztropna byłam, że kiedyś taciłam swój cenny czas i
      pieniądze na DOROSŁYCH osobników, których NIC już nie było w stanie
      zresocjalizować i nie była im potrzeba pomoc, tylko Policja.
      Cieszę się, że mojej głupoty nie przypłaciłam zdrowiem lub życiem.

      Aby zajmować się kompleksowym niesieniem pomocy marginesowi
      społecznemu trzeba czegoś więcej niż dobraj woli i ludzkiego
      współczucia. Trzeba mieć ŚWIADOMOŚĆ ZAGOŻEŃ takiego działania, a ja
      jej nie miałam i łatwo mogło spotkać mnie to, co moją koleżankę.

      Wrzeszczących nawiedzonych odsyłam do lektury wstrząsająch kronik
      policyjnych i do malutkiego dziecka, które zostało sierotą, bo jego
      matkę ZAMORDOWANO W BESTIALSKI SPOSÓB, KIEDY NIOSŁA POMOC OWEJ
      TRZĘSĄCEJ SIĘ Z PIJAŃSTWA PATOGII WŁAŚNIE.

      Co za głupi zwyczaj nadinterpretacji wypowiedzi panuje na tym forum!
      • sbelatka Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 28.03.10, 12:39
        rzeknę tak..
        szczęśliwie każdy z nas może samodzielnie podjąc decyzję jak postępuje
        z/we własnym życiu
        choć oczywiście to co napisalam powyżej nie jest prawdą - ponieważ
        albowiem "zarządzają" nami wewnętrzne moce.. rzadko na dodatek
        uświadomione

        i niektorym COS każe nieść pomoc innym
        a inni są wolni od tego przymusu wewnętrznego..

        ja - choc rozumiem, ze bardzo wielu potrzebuje pomocy - ograniczam
        niesienie/udzielanie jej do tych, ktorzy jej CHCĄ - i samodzielnie
        wydatkowują na początek chocby minimalną dawkę energii pod postacią
        gotowości do wspólpracy

        innym pozwalam upaść tak nisko - jak to tylko jest mozliwe i mam na to
        swoja osobistą zgodę zawierająca sie w stwierdzeniu, ze nie czuję sie
        odpwiedzialna za zbawienie świata

        rozumiem, ze ci, ktorzy nie próbuja korzystać z udzielanej im pomocy
        często tego nie potrafią bo są tak głęboko skrzywieni/skrzywdzeni..

        ale misje niemozliwe - skreślam już od dawna
        nawet jesli inni się ich podejmują..

        oczywiście w przypadku własnych dzieci sprawy są trudniejsze..
        a adopcja jeszcze bardziej zaciemnia obraz...

        w tym konkretnym przypadku sądzę, ze 1200 zł płacone przez staruszka na
        sprawnego fizycznie mlodziaka, ktory nie pobiera nauk.. to przesada..
        rozumiem matke, ktora ma gościa w domu na co dzien - i ktorego utrzymuje
        bo nie ma innego wyjścia - że sięga do kieszeni ojca chlopaka..

        w tym wszytskim - ona ma sie najgorzej.. i pewnie jest zupelnie
        bezsilna - bo mlody (z FAS czy bez) zapewen spędza jej sen z powiek

        i tutaj mozna by otworzyć dyskusje o zasadności adopcji i jej wpływie
        na...
        i o motywach ludzi na adopcje sie decydujących...
    • natasza39 Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 01:58
      do jego założycielki mam takie rady:
      1. Jak najbardziej jest to twój problem. W końcu to twój mąż teraz, twoja
      rodzina, twój budżet, a zatem walcz o to, aby twój mąż nie płacił na dorosłego,
      nieuczącego się i niepracującego syna.
      2. Wynajmij mu adwokata i to dobrego. Nie żałuj na to pieniędzy suma sumarum
      opłaci się.

      Co do reszty wypowiedzi..,
      1. Fakt jest faktem, że dzieci w pewnym wieku nie powinno się adoptować, bo jako
      staruszkowie będziemy musieli tego konsekwencje ponosić. Facet zrobił to (podjął
      decyzję o adopcji) w imię zapewne miłości do bezpłodnej zony, która jako kobieta
      chciała się spełnić. Można to potraktować jako przestrogę. Widać w tym przypadku
      matka adopcyjna na matkę się nie nadawała i pewnie dlatego Matka Natura jej tą
      możliwość odebrała. Chciała mieć "coś do kochania" mogła kupić sobie psa. Krócej
      żyją i można uśpić jak się znudzą. Rodzic adopcyjny musi wykazywać się
      mądrością większą od rodzonego, bo więzów krwi nie ma. Kochanie, przebaczanie i
      wychowanie jest zatem trudniejsze.
      2. Nie każdy musi skończyć studia. Ba! nie każdy nawet musi mieć maturę. Jeden
      nie uczy się bo jest leniem, inny nie kończy szkoły bo urodził się matołem. Ale
      zarówno leń jak i matoł po uzyskaniu pełnoletności muszą pracować na swoje
      utrzymanie. Inaczej są obciążeniem dla rodziców a potem dla podatników czyli nas
      wszystkich. Kategoria D nie jest usprawiedliwieniem nieróbstwa, bo można ją
      uzyskać mając platfusa, co z kolei nie przeszkadza w "wykładaniu chemii" w
      Biedronce, czy kopaniu rowów.
      3. Usprawiedliwianie nieróbstwa FAS-em, trudnym dzieciństwem, traumatycznymi
      przeżyciami jest śmieszne i szkodliwe społecznie. Czy zgodnie z tym dzieci
      wszystkich alkoholiczek maja przejść na garnuszek społeczeństwa? Czy zgadzacie
      się płacić z waszych podatków na takiego gagatka, kiedy jego ojciec umrze? Czy
      nadal będziecie go usprawiedliwiać?
      3. Czy taki osobnik powinien w przyszłości się rozmnażać? Czy usprawiedliwicie
      go kiedy sam nie będzie płacić w przyszłości na swoje potomstwo, bo nie będzie
      miał z czego? Czy tez może ma płacić dziadek, który będzie miał wtedy lat 80,
      czy 90?

      Dziecko jest dzieckiem do lat 18 stu, ewentualnie do momentu kiedy
      nie skończy szkoły średniej. Potem albo idzie do pracy albo na studia. Albo
      utrzymuje się z pracy rak własnych, albo jako student dorabia przynajmniej na
      swoje własne rozrywki i extra ciuchy. Rodzice powinni (i to w miarę własnych
      możliwości i sił)zapewnić środki na mieszkanie skromne, książki i jedzenie.
      Inaczej wychowuje się człowieka, który uważa mu się wszystko należy a starych
      rodziców odda do przytułku i o nich zapomni, a jak prawo się zmieni na
      "liberalne i słuszne" to podda staruchów eutanazji w momencie, kiedy nie będzie
      można z nich doić kasy.
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • malsder Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 11:51
        Odniosę się tylko do tego fragmentu:


        > 1. Fakt jest faktem, że dzieci w pewnym wieku nie powinno się adoptować, bo jak
        > o
        > staruszkowie będziemy musieli tego konsekwencje ponosić. Facet zrobił to (podją
        > ł
        > decyzję o adopcji) w imię zapewne miłości do bezpłodnej zony, która jako kobiet
        > a
        > chciała się spełnić. Można to potraktować jako przestrogę. Widać w tym przypadk
        > u
        > matka adopcyjna na matkę się nie nadawała i pewnie dlatego Matka Natura jej tą
        > możliwość odebrała. Chciała mieć "coś do kochania" mogła kupić sobie psa. Króce
        > j
        > żyją i można uśpić jak się znudzą.



        Tu przesadziłaś. To pijaczki, które płodzą dzieci jak króliki są wg Ciebie
        wartościowszymi matkami bo MATKA NATURA im daje możliwość płodzenia nawet
        kilkunastu dzieci?????? a potem porzucania w domach dziecka, szpitalach lub
        śmietnikach??????
        To jest wyznacznik nadawania się na matkę???
        A normalna kobieta na poziomie, która z powodu jakiejś choroby poroniła kilka
        razy NIE POWINNA BYĆ MATKĄ I JEST ZŁYM CZŁOWIEKIEM bo natura jej to wyraźnie
        mówi niemożnością zajścia w ciążę???????

        Facet powyżej 50 lat, adoptujący bezmyślnie dziecko a kilka lat później
        rozwodzący się , to kochający człowiek i dobry ojciec, a kobieta, która nie może
        miec dzieci to na pewno egoistyczna kretynka która nikogo nie umie kochać??????

        Obrażasz tym wiele kobiet.
        • natasza39 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 12:52
          malsder napisała:
          To pijaczki, które płodzą dzieci jak króliki są wg Ciebie
          > wartościowszymi matkami bo MATKA NATURA im daje możliwość
          płodzenia nawet
          > kilkunastu dzieci?????? a potem porzucania w domach dziecka,
          szpitalach lub
          > śmietnikach??????

          Nic takiego nie napisałam. Nie uwazam, że pijaczki nadają się lepiej
          na matki, więc nie wmiawiaj mi czegos czego nie napisałam.
          Uaażam natomiast, że wcale nie trzba być pijaczką, narkomanką, czy
          prostytutką, a na matkę też się nie nadawać.
          Tak moze być i w tym przypadku.


          > Facet powyżej 50 lat, adoptujący bezmyślnie dziecko a kilka lat
          później
          > rozwodzący się , to kochający człowiek i dobry ojciec, a kobieta,
          która nie moż
          > e
          > miec dzieci to na pewno egoistyczna kretynka która nikogo nie umie
          kochać??????

          Nie rozumiem po co mieszać rozwód z ojcostwem?
          To, ze ludzie jako partnerzy nie wytrzymuja ze sobą i się rozwodzą,
          nie dowodzi od razu tego, ze są złymi badź dobrymi rodzicami.
          Teza, dobry rodzic, to ten, przy którym dziecko pozostaje po
          rozwodzie, a zły to ten który płaci alimenty jest nie warta funta
          kłaków.
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
          • malsder Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:02
            Napisałaś wyraźnie, że widać MATKA NATURA specjalnie pokarała tamtą kobietę
            brakiem własnych dzieci bo się na matkę nie nadawała i nie powinna adoptować.
            Jak można takie poglądy w 21 wieku głosić??

            Jak Twoja córka się okaże bezpłodna to też jej powiesz "kup se psa i na nim się
            realizuj a jak się znudzi to go uśpij bo Matka Natura ci mówi że widocznie się
            na matkę nie nadajesz" ????
      • a1ma Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:16
        > Chciała mieć "coś do kochania" mogła kupić sobie psa. Krócej
        > żyją i można uśpić jak się znudzą.

        Zgroza.

        > Dziecko jest dzieckiem do lat 18 stu, ewentualnie do momentu kiedy
        > nie skończy szkoły średniej.

        Otóż nie - jeśli się uczy, to do 24 roku życia - i do tego czasu rodzic ma
        obowiązek utrzymania swojego dziecka.
        Jak Ci się nie podoba w cywilizowanych warunkach, to polecam przeprowadzkę w
        rejon środkowej Afryki, tam już ośmiolatka możesz wygonić z krowami na pastwisko
        i niech je to, co upoluje.
        • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:29
          NIEPRAWDA.
          NIE MA w polskim prawie ściśle określonego wieku dla alimentacji!
          • a1ma Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:01
            Czy ja pisałam o alimentacji w polskim prawie?
            Nie. Pisałam o obowiązku utrzymywania własnych dzieci. Moralnym obowiązku i
            odpowiedzialności, która wiąże się z byciem rodzicem.
            • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:13
              A, jeżeli Tobie moralny obowiązek każe utrzymywać dorosłe nieroby do
              końca życia, to proszę bardzo. Co mi do tego?
              • a1ma Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:25
                Nie do końca życia.
                Do uzyskania poziomu edukacji pozwalającego na podjęcie normalnej pracy w
                zawodzie, a nie stania za ladą w mięsnym czy innej budzie z hamburgerami.
                • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:28
                  Tak się z Tobą trochę droczę.
                  Ale życzę Ci, aby było Cię stać na doskonałe wykształcenie dzieci,
                  bo jest to bardzo kosztowny proces, coś o tym wiem smile
                  Ale się NAPRAWDĘ opłaca.

                  Wybacz, jeśli byłam dla Cibie niemiła smile
        • natasza39 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:49
          a1ma napisała:
          > > Dziecko jest dzieckiem do lat 18 stu, ewentualnie do momentu
          kiedy
          > > nie skończy szkoły średniej.
          >
          > Otóż nie - jeśli się uczy, to do 24 roku życia - i do tego czasu
          rodzic ma
          > obowiązek utrzymania swojego dziecka.


          No właśnie! JEŚLI SIĘ UCZY!
          • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:53
            To nieścisłość.

            Sąd z pewnością zasądzi obniżenie wysokości alimentów na UCZĄCE SIĘ
            21-letnie dziecko, bo 21-latek MA OBOWIĄZEK przynajmniej częściowo
            pokrywać koszty własnego utrzymania idąc w tym celu do pracy w
            niepełnym wymiarze godzin, np. do Mc Donalda.
            • a1ma Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:04
              Nie wiem, jak Ty, ale ja nie chciałabym, żeby moje dzieci w wieku 21 lat
              pracowały w McDonald's.
              I nie wyobrażam sobie, żeby koniecznie "dorabiały" studiując - ale może to
              dlatego, że myśląc o studiach wizualizuję sobie raczej prawo czy medycynę, a nie
              Wyższą Szkołę Gotowania na Gazie filia w Pcimiu.
              • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:17
                Myślę, że Twoje chcenie nie będzie tu miało nic do rzeczy.
                Będzie tak, jak Twoje dorosłe dzieci dogadają się ze swoimi
                rodzicami, czyli Tobą i ojcem, który będzie chciał i mógł nadal na
                nie łożyć. Albo będzie tak, jak zasądzi sąd.

                Mnie nic do tego.
                • a1ma Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:27
                  Owszem, moje chcenie ma do rzeczy sporo.
                  Bo nie planuję wykopać dzieciaka na drugi dzień po odebraniu przez niego dowodu
                  osobistego do budy z hamburgerami - a wystarczy, żebym chciała, nie?
        • natasza39 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:57
          a1ma napisała:


          > > Dziecko jest dzieckiem do lat 18 stu, ewentualnie do momentu
          kiedy
          > > nie skończy szkoły średniej.


          I jest to prawdą. Zobacz sobie co kodeks rodzinny mówi
          o "wychowywaniu dziecka". Jeśli jest mowa o rodzicu "wychowywującym
          dziecko" to oznacza dziecko do lat 18. Tak to prawodawca zdefiniował.
          Co innego obowiązek alimentowania, co innego obowiązek utrzymywania
          dziecka, a co innego to co mówi prawo.
          Mozna sobie wychować dzieciątko, które będzie pasożytowało na
          rodzicach do 40-stki, a można wychować osobę, która poradzi sobie
          sama w wieku lat 20-stu.
          Oczywiście wybór nalezy do rodziców. Ale to ma być WYBÓR a nie
          obowiązek.

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
          • bea-69 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:16

            Obowiązkiem jest łożenie na swoje dziecko, które nie ma środków do życia.
            Dojrzewanie do samodzielności materialnej dzieci jest procesem, który nie dzieje
            się z dnia na dzień.
            Nie jest tak, ze gdy dziecko kończy 18 lat wszelkie wobec niego obowiązki
            rodzicielskie ustają i mozna go wyrzucić z domu .
            • sierpniowa-pora Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:32
              bea-69 napisała:

              >
              > Obowiązkiem jest łożenie na swoje dziecko, które nie ma środków do życia.
              > Dojrzewanie do samodzielności materialnej dzieci jest procesem, który nie dziej
              > e
              > się z dnia na dzień.

              Może się przysposabiać do zawodu i wtedy zapewne ojciec i jego żona nie czepialiby się, a może nawet pomogli. tongue_out


              > Nie jest tak, ze gdy dziecko kończy 18 lat wszelkie wobec niego obowiązki
              > rodzicielskie ustają i mozna go wyrzucić z domu .

              Nie to, ze można. Czasami nawet TRZEBA ;P
              • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:42
                Owszem, rodzice MAJĄ PRAWO wyrzucić z domu dorosłe dziecko, które
                nie chce się uczyć, nie chce iść do jakiejkolwiek pracy i jest dla
                nich zbyt wielkim obciążeniem finansowym.
                • kakoc Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 15:28
                  karolina331 napisała:
                  > To nieścisłość.

                  > Sąd z pewnością zasądzi obniżenie wysokości alimentów na UCZĄCE SIĘ
                  > 21-letnie dziecko, bo 21-latek MA OBOWIĄZEK przynajmniej częściowo
                  > pokrywać koszty własnego utrzymania idąc w tym celu do pracy w
                  > niepełnym wymiarze godzin, np. do Mc Donalda.

                  A gdzież Ty takie "mądrości" wyczytałaś??? wink
                  W jakim "prawie"?
                  bo to robi wielką różnicę wink
                  :p


                  karolina331 napisała:

                  > Owszem, rodzice MAJĄ PRAWO wyrzucić z domu dorosłe dziecko, które
                  > nie chce się uczyć, nie chce iść do jakiejkolwiek pracy i jest dla
                  > nich zbyt wielkim obciążeniem finansowym.
                  >

                  • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 15:51
                    Wyobraź sobie, że w uzasadnieniu wyroku w sprawie obiżenia alimentów
                    na córkę mojego męża. I to pewnie jakiś niedouczony sąd zasądził
                    obniżenie alimentów z paru tysięcy/mc na 120 (słownie: sto
                    dwadzieścia złotych)...
                    tongue_out
                    • kakoc Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:00
                      karolina331 napisała:

                      > Wyobraź sobie, że w uzasadnieniu wyroku w sprawie obiżenia alimentów
                      > na córkę mojego męża. I to pewnie jakiś niedouczony sąd zasądził
                      > obniżenie alimentów z paru tysięcy/mc na 120 (słownie: sto
                      > dwadzieścia złotych)...
                      > tongue_out

                      I obie te "mądrości" cytowane powyżej były w uzasadnieniu???
                      Farsa jakaś, doprawdy...
                      jak dla mnie, to "ciut" przerysowane jest jakieś wink
                      i mało wiarygodne :p
                      >
                      • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:19
                        Wybacz, ale to, czy mi wierzysz, czy też nie, ZUPEŁNIE MNIE NIE
                        OBCHODZI smile
                        Z całym szacunkiem smile
                        • kakoc Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 16:26
                          karolina331 napisała:

                          > Wybacz, ale to, czy mi wierzysz, czy też nie, ZUPEŁNIE MNIE NIE
                          > OBCHODZI smile
                          > Z całym szacunkiem smile
                          >

                          smile))
                          niemniej jednak, rysuje pewien "obraz" :p
                          • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 17:09
                            Sorki, ale mam grypę i znudziło mi się przekomarzać.
                            Już niejka Bet wysnuła wniosek, że jestem utrzymanką bogatego
                            sponsora smile
                            Nie ma to jak polska kreatywność.

                            A pewnie, jeszcze się dam poutrzymywać mojemu bogaczowi przez parę
                            następnych dni, aż mi katar przejdzie.
                            A teraz przepraszam, bo mój nadziany Książę z Bajki wrócił do domu
                            głodny jak wszycy diabli i muszę mu wykwintny obiad odgrzać:
                            ogórkową na żeberkach, na drugie karkóweczkę w sosiku z cebulką,
                            kopytka i zasmażaną kapuchę.
                            A na deser mam szarlotkę z bitą śmietaną.

                            Jeszcze tylko założę brylanty, ale z siatkowych pończoch chyba
                            zrezygnuję, bo mam cholerny katar, a i w moich leciech, to już
                            raczej nie tego... sad

                            Pa.
                            Pozdrawiam cieplutko smile
    • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 12:57
      Rozsądnie rzecz biorąc, matka adpocyjna zupełanie się nie
      sprawdziła, bo wyhodowała nieroba i cwaniaka, który jeszcze da się
      we znaki społeczeństwu, jak stary ojciec WRESZCIE przestanie na
      niego płacić.

      Zupełnie mnie nie intersuje, czy dla rodziców dziecko jest całe
      życie dzieckiem, bo dla mnie 21-latek dzieckiem z pewnością nie jest
      i uważam, że ma dokładnie takie same obowiązki jak ja, a więc niech
      pracuje i płaci podatki, skoro się nie uczy.

      Guzik mnie też obchodzi, czy ów cwaniaczek nie uczy się, bo ma słabą
      głowinę, czy dlatego, że mu się nie chce.
      Dla mnie jest to zwykły nierób i wolałabym, aby nie stał się wrzodem
      na społecznej d...e za pieniądze z naszych podatków.

      Wycieczki do osobistej sytuacji Nataszy uważam za chamstwo.
      • malsder Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:08

        karolina331 napisała:

        > Rozsądnie rzecz biorąc, matka adpocyjna zupełanie się nie
        > sprawdziła, bo wyhodowała nieroba i cwaniaka, który jeszcze da się
        > we znaki społeczeństwu,

        Dlaczego Matka, a nie Rodzice? Oboje go tak wykształcili.
        Czy to kolejny dowód, że macochy zawsze będą nienawidzić byłych zon i dzieci
        męza z poprzednich związków?
        • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:28
          Napisałam MATKA, bo to właśnie z matką mieszka ów cwaniaczek i to
          matka czynnie wspiera owego dorosłego nieroba w wyciąganiu kasy od
          starego ojca.
          • malsder Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:40
            Autorka watku twierdzi, że ojciec bardzo czynnie w życiu i wychowaniu
            uczestniczył. Wymieniała też całą listę fatalnych rzeczy, które ojciec robił by
            cwaniactwa i bezkarności syna nauczyć................ Więc nie można teraz
            zwalić wszystkiego na matkę o której nic nie wiemy, bo może ona musiała walczyć
            samotnie ze skutkami tego jak ojciec syna rozpuszcza i teraz zostawiona sama
            sobie z rozpuszczonym wyrostkiem wkurzona chce by ojciec też poniósł skutki tego
            jak go wychowywał a nie wymiksował się lekko zostawiając problem na jej
            głowie....... Tak też może być. Zawsze ojciec mógł syna wziąć do siebie na
            mieszkanie i wychowac lepiej niż matka............
            Obecna żona jest wściekła na sytuację ale w dużej części wyżyje się na tamtej
            rodzinie za to, że mąż jej punkt widzenia na stosunki z synem przez lata
            zwyczajnie olewał.........
            Nie twierdzę, że należy zdrowego chłopaka sponsorować dużymi alimentami. W tym
            przypadku problem jaki oni mają to nie problem tylko tego chłopaka ale stosunków
            obojga rodziców i stosunków w małżeństwie autorki też............
            • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:50
              Wiesz, ja wyraźnie przeczytałam, że matka syna wspiera w walce o
              pieniądze z ojcem, a nawet jest czynną animatorką owej walki.

              Owszem, uważam, że OBOJE RODZICE są JEDNAKOWO WINNI, że ich syn jest
              nierobem, natomiast absolutnie ŻADNĄ WINĄ nie wolno nam obarczać
              autorki wątku. Ona walczy o swoje.

              A to, że ojciec okazał się mało wydolny wychowawczo, WCALE NIE
              znaczy, że w ramach kary za naiwność należy go skazać na DOŻYWOTNIE
              PŁACENIE NA NIEROBA.
              • malsder Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:58
                I patrząc z boku wygląda to tak, że synowi problem zwisa bo albo matka albo
                ojciec kasę wyłoży, ojciec od problemu umył ręce i woli nie tykać bo wizerunek
                tego dobrego straci i teraz problem przerzucił na żonę,
                a za kudły i walkę o kasę się biorą exia i obecna zona............. Faceci
                wykastrowani, bo....... im tak wygodnie?
                Błeeeeeeeeeeeee....

                • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:29
                  Znam wielu wykastowanych facetów.
              • sierpniowa-pora Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:07
                karolina331 napisała:

                > Wiesz, ja wyraźnie przeczytałam, że matka syna wspiera w walce o
                > pieniądze z ojcem, a nawet jest czynną animatorką owej walki.

                Je też to wyczytałam smile

                >
                > Owszem, uważam, że OBOJE RODZICE są JEDNAKOWO WINNI, że ich syn jest
                > nierobem,


                Wyczytałam jeszcze, że mąż autorki ma troje dzieci z I-ego małżeństwa, które znakomicie radzą sobie w życiu pomimo, że straciły matkę ( facet był wdowcem jak ożenił się z II-gą żoną.


                natomiast absolutnie ŻADNĄ WINĄ nie wolno nam obarczać
                > autorki wątku. Ona walczy o swoje.
                >
                > A to, że ojciec okazał się mało wydolny wychowawczo, WCALE NIE
                > znaczy, że w ramach kary za naiwność należy go skazać na DOŻYWOTNIE
                > PŁACENIE NA NIEROBA.


                Zastanowiłabym się czy aby na pewno on. Znam takie babony co to złego słowa na synka/córeczkę nie pozwolą powiedzieć i TAK są to prawie zawsze MAMUŚKI.
                ;/
                >
      • bea-69 karolina331 29.03.10, 13:36
        twierdzisz, ze matka sie nie sprawdziła , bo' wyhodowała' nieroba.
        A tatuś się sprawdził? Kogo wyhodował?
        Dzieci sie wychowuje, ty zapewne byłaś hodowana.
        21latek, czy 50latek jest dzieckiem swoich rodziców taki był kontekst mojej
        wypowiedzi.

        Chamstwem są poglądy Nataszy odzwierciedlające jej osobistą sytuację.
        • karolina331 Re: karolina331 29.03.10, 13:45
          Tatuś, o ile tu przeczytałam, nadal ponosi konsekwencje swoich
          talentów wychowawczych płacąc nadal sporą kasę na nieroba, pomimo iż
          KAŻDY SĄD W POLSCE Z PEWNOŚCIĄ orzeknie ustanie obowiązku
          alimentacyjnego w tym konkretnym przypadku.
          Tylko starszy pan MUSI O TO WNIEŚĆ.

          Absolutnie nadal uważam, że to podłość wywlekać osobistą sytuację
          Nataszy na forum w wątku jej nie dotyczącym.
          • natasza39 Re: karolina331 29.03.10, 13:51
            karolina331 napisała:


            > Absolutnie nadal uważam, że to podłość wywlekać osobistą sytuację
            > Nataszy na forum w wątku jej nie dotyczącym.

            Tym bardziej, że "osobista sytuacja" Nataszy ma się nijak do
            sytuacji opisanej w tym wątku...
      • bea-69 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 13:54
        karolina331 napisała:

        > Dla mnie jest to zwykły nierób i wolałabym, aby nie stał się wrzodem na
        społecznej d...e za pieniądze z naszych podatków.


        A zastanowiłas się ile społeczeństwo kosztują domy dziecka?
        Zaoszczędziłaś , bo ktos miał odwagę adoptować cudze dziecko.
        To nie ty musiałas i nie musisz na niego płacić.
        Wykształcony człowiek w sumie mniej kosztuje społeczenstwo, choć kosztuje jego
        rodziców, niz bezrobotny, niewykwalifikowany na zasiłku.


        • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:28
          Tak się składa, że bardzo dokładnie wiem, ile kosztuje utrzymanie
          dziecka w Domu Dziecka, ile w Rodzinnym Domu Dziecka, a ile w
          Rodzinie Zastępczej.

          I nie mam zamiaru głosić idiotycznego poglądu, że 72-latek ma płacić
          na 21-letniego nieroba tylko dlatego, że kiedyś miał nieostrożność
          go adoptować.

          Oczywiście, cała nadzieja w przepisach regulujących zasady
          dopłacania do 21-letniego nieroba. Łatwo mu nie będzie sięgnąć do
          społecznej kieszeni, jak będzie sobie chciał pożyć z podatków.
          Te pieniądze z MOPS-u nie wystarczą na poziom do którego przywykł
          dojąc starego ojca.
          • bea-69 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 15:04
            karolina331 napisała:
            > .... 72-latek miał nieostrożność go adoptować.



            Dopisz jeszcze, ze autorka wątku miała nieostrożność wyjść za mąż za 72 letniego
            idiotę- nieudacznika , którego zobowiązania spłaca.
            I do kogo te pretensje ?
            • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 15:28
              Ale kto ma pretensje, bo się już zgubiłam?
        • sierpniowa-pora Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 15:06
          bea-69 napisała:

          >
          >

          > Wykształcony człowiek w sumie mniej kosztuje społeczenstwo, choć kosztuje jeg
          > o
          > rodziców, niz bezrobotny, niewykwalifikowany na zasiłku.


          No patrz. Niby wiesz, a udajesz, że nie widzisz uncertain
          >
          >
    • karolina331 Re: Przeczytałam watek cały i... 29.03.10, 14:38
      A ja znam takie mamusie (byłe żony), które dobrego słowa nie
      powiedzą o drugiej żonie eksa, choć ta nie rozbiła jej małżeństwa i
      uczciwie starała się być dobrą i hojną "macochą" dla jej potomstwa.
      I co z tego?

      Jak ta nasza wiedza ma się do wątku o 72-latku harującym na 21-
      letniego nieroba?
    • nangaparbat3 Nataszo 29.03.10, 17:29
      Piszesz tak:

      1.
      Problemem nie jest pasierb, tylko roszczenia pasierba
      wobec "starego" męża.

      Otóz własnie nie. Roszczenia nie sa problemem, tylko objawem. problemem jest
      stosunek pasierba do zycia, pracy, nauki i rodzicow, byc moze stan jego zdrowia
      (ktoś wczesniej pisał, ze kategoria "D" w ksiązeczce wojskowej nie jest TERAZ
      tak łatwo przyznawana jak kiedyś, nie znam sie na tym, ale zanim cokolwiek się
      jednoznacznie stwierdzi, chcialabym wiedziec, co z ty jego zdrowiem), problemem
      są relacje miedzy tymi wszystkimi ludźmi, o ktorych mowa. My znamy "problem"
      tylko i wyłącznie z relacji macochy, strony jak najbardziej zainteresowanej -
      podobno prawo kaze wysłuchiwac obu stron. A skoro jest to niemozliwe, mozna
      jeszcze podejsc z minimum dystansu.
    • pan-kowalski Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 29.03.10, 20:56
      Ustawodawca jasno określił, że rodzice mogą uchylić się od świadczeń
      alimentacyjnych, jeśli pełnoletnie dziecko nie dokłada starań w celu
      uzyskania możności samodzielnego utrzymania się, przepis ten jest
      klarowny i oczywisty w zastosowaniu, a uprawiany tu przez Was Drogie
      Panie, dżihad, w żaden sposób tego faktu nie zmieni.
      Po uchyleniu obowiązku alimentacyjnego to pozostaje sprawą i
      sumieniem zobowiązanego wcześniej rodzica czy będzie nadal swoje
      dziecko finansowo wspierał, bo przecież taka możliwość nie jest
      wykluczona.
      Być może taki stan rzeczy ostatecznie pozytywnie wpłynie na jakość
      rodzinnych relacji, bo niejednokrotnie ten drugi rozemocjonowany i
      inicjujący kolejne potyczki alimentacyjne rodzic od dawna niczego
      dobrego w te relacje nie wnosi.
    • causakp Re: Alimenty na pełnoletniego nieroba 30.03.10, 17:10
      Nie czytałam wszystkich postów z braku czasu, ale do sprawy o ustanie obowiązku
      alimentacyjnego należało się nieco lepiej technicznie przygotować. Skoro
      działalność gospodarcza prowadzona przez męża nie jest rentowna to zamknąć
      firmę, a jeszcze lepiej ogłosić upadłość. To krok pierwszy o ile w sytuacji
      Państwa jest możliwy. Jeśli nie to jest kilka innych sposobów by przekonać sąd
      do swoich racji, choć nie można liczyć na szybkie załatwienie tej sprawy.
      W przypadku gdyby to było konieczne zapraszam na indywidualną konsultację na
      maila: causakp@wp.pl
      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia
Pełna wersja