asala70
01.04.10, 19:39
Jesteśmy razem od 10 miesięcy. Oboje po przejściach.Jest nam bardzo dobrze,choć w ostatnich tygodniach jakoś inaczej niż zwykle,nerwowo. Gadaliśmy o związkach,o uczuciach. Powiedziałam,że ja mam taki fundament wobec niego na którym buduję relecję, ale on mi daje bardzo sprzeczne sygnały i z tego powodu mam hustawkę nastrojów. Zapytałam więc Go -Kim dla Ciebie jestem? Zero odpowiedzi,no może mała dość nerwowa zmyłka typu ,,Koleżanką to za mało?Kobietą do łóżka- nie ,bo bym Ci uwłaczał!!!Potem jakoś tak nerwowo zamilkł i powiedział- Ja Cię chyba krzywdzę??? Czy nie rozumiesz,że się boję???? Nie zapytałam czego się boi, nie miałam juz siły. Nie odezwalismy się do siebie juz ani słowem. Wróciłam do domu,myslę o tym co usłyszałam. Dochodzę do wniosku,że mnie nie kocha. Ale czyny mówia co innego. Pomaga,wszzystko wie, o wszystkim pamięta. jest opiekuńczy,zaradny,ale...... Nie wiem co robić