Nie rozumiem :(

03.04.10, 13:13
"Widzimy grzechy śmiertelne popełniane na każdym rogu ulicy, w
każdym domu i tolerujemy je. Tolerujemy bo są powszechne, trywialne.
Tolerujemy rano, w południe i w nocy...".
Ten cytat ze znakomitego filmu "Seven" nasunął mi się wczoraj po
przyjściu do pracy kiedy to ku swemu zaskoczeniu ujrzałem koleżankę
z pracy siedzącą na kolanach u kierownika. Ona wzięła rozwód dzień
przede mną,On żonaty ma syna w wieku mojego synka.
Ludzie dokąd zmierza ten świat? Jakie wartości mają wynieść z domu
nasze dzieci, skąd brać przykład? Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.
Może faktycznie czas na kolejny potop i niech to wszystko trafi
szlag. Ręce opadają, nogi opadają wszystko opada jak mawiał jeden z
najmądrzejszych ludzi w historii Polski, Stanisław Lem.
    • jarkoni Re: Nie rozumiem :( 03.04.10, 16:39
      Moja koleżanka z pracy rży jak koń na każdy głupawy-seksualnopodobny
      dowcip szefa, jej koleżanka też się śmieje, ja zachowuję milczenie i jestem,
      delikatnie mówiąc, zażenowany..
      Ale im się to podoba, więc co mam zrobić.
      Po prostu żałuję, że już nie mam własnej firmy, i tyle..
    • tully.makker Re: Nie rozumiem :( 03.04.10, 16:47
      Lepiej sie zastanow, w jakim miejscu pracujesz - gdyby u mnie w
      pracy doszlo do czegos takiego (nie romansu, tylko publicznego
      obsciskiwania sie w miejscu pracy) to obydwoje szukaliby juz roboty.
    • kasiapfk Re: Nie rozumiem :( 03.04.10, 19:39
      Niektórzy tak mają. Koleżanka - moim zdaniem nie ma godnosci,
      kierownik: korzysta i nie ma szacunku do siebie, żony, koleżanki itp.
      Ale niektórzy tak mają.
      Miejmy nadzieję, że tych niektórych jest mniej niż tych, którzy mają
      inaczej.
    • akacjax Re: Nie rozumiem :( 05.04.10, 10:24
      Obserwuj-rozwiedzie go, czy nie.
      Wg mnie problemem bywa to, że gdy się nie układa w małżeństwie, to zamiast próby
      naprawy i po jej nieudaniu rozstania, szuka się pocieszenia, jakby małżeństwa
      nie było.
      A co do osób wolnych angażujących się w związki ze związanymi? Mam wrażenie, że
      cudze małżeństwo nie jest wartością.
    • lampka_witoszowska Re: Nie rozumiem :( 05.04.10, 11:01
      tak
      ale jest szansa, że on za rok zdecyduje, że to totalny błąd, ze
      kocha żonę i pozostanie jej wierny juz do śmierci, ona wybaczy, a
      dzieci będą ich małżeństwo stawiać za wzór swoim dzieciom, znajomym
      itd już do własnej uśmiechniętej...

      więc takie grzechy śmiertelne, które moga służyć wzrastaniu
      człowieka... oby świat się nei zawalił przez nie

      bo z nami, tak doskonałymi, co będzie? wink

      ps. rozliczajmy siebie
      bo kto wie, jak wyśmienitą kochankę spotkasz w procesji wielkanocnej
      na następnym rogu ulicy...
    • mediator.org do autora wątku 05.04.10, 13:29
      Czy naprawdę sądzisz, że kiedyś było inaczej? że odkąd istnieje "człowiek
      rozumny" tak właśnie się nie działo? Są Święta więc może pozwolę sobie na pewne
      rozważania... Jesteśmy TYLKO ludźmi i nie widzimy całości kontekstu danej
      sytuacji. Być może jest tak, że ci "źli" nie są tak bardzo źli? Może mają pewne
      zadanie do spełnienia?...może swym złem "służą" tym "dobrym", aby ci dobrzy
      mogli cieszyć się swą szlachetnością i wyjątkowością?...(skąd wiesz czy zło jest
      zawsze złe w skutkach?)
      A może jest zupełnie inaczej - i wszystko jest banalnie proste: kierujemy się
      instynktami, przypadkiem, dostępną nam radością, może wciąż chcemy więcej? Może
      ci silni walczą o swoje wciąż "lepsze jutro" (lepsza praca, żona, lepszy model
      męża, lepszy seks itp).
      A może ci "silni" są właśnie tymi słabymi, którzy są zagubieni, poplątani,
      popaprani...
      Widzisz... każdy może wybrać inną wersję, inną filozofię, inne wartości, którymi
      się kieruje. Może sądzić, że wszystko jest przypadkiem, może chcieć widzieć
      wszędzie magię... (polecam film Iluzjonista!)
      Zło, dobro... Tak często jedno okazuje się być dobre w skutkach, a sławetne i
      upragnione dobro tak bardzo zamienia się w swe przeciwieństwo...
      Wszystkiego dobrego na Święta smile
      • asiara74 Re: do mediator.org 05.04.10, 18:53
        Można by tak długo jeszcze filozofować, co nie zmienia faktu, że kurewstwo
        pozostaje kurewstwem. Lepiej nazywać rzeczy po imieniu. Panie lubiące zabawiać
        się w miejscu pracy z żonatymi knurami nie robia tego raczej z potrzeby serca,
        na ogół maja swój ukryty interes zawodowy bądż osobisty. A dla żon czy mężów
        takich hedonistów jest to zwyczajnie upokarzające, takie załatwianie swoich
        niezaspokojonych potrzeb na oczach innych, obcych ludzi
        • mediator.org bywa różnie 05.04.10, 22:05
          Widzisz, mnie się właśnie wydaje, że bywa z tym różnie - jak ze wszystkim...
          jedne panie uprawiają czyste k...o dla kariery, kasy czy czegoś tam. Inne, bo
          się zakochały, jeszcze inne... i tak można długo.
          Moje "filozofowanie" miało na celu pokazanie, że ta sama rzecz,
          z różnych punktów widzenia nie jest tym samym. A czasami to, co nazywamy ZŁEM
          nim nie jest, choć na pierwszy rzut oka (jakże bardzo zawodnego!) tym się wydaje.
          No i prawda trywialna - byli tacy, co zasady moralne łamali i łamać będą, są i
          tacy, którzy tego się wystrzegają. A czy jedni są dobrzy i mają licencję na
          dobro, a drudzy nie - to już pytanie otwarte.
          W swoim życiu nie raz przekonałam się, że dobro może siać wiele zła...że ci,
          którzy kierują się nim mogą czynić krzywdę. I odwrotnie.
          Czy to "filozofowanie"? Czysta obserwacja. Banalna, trywialna i nieciekawa.
        • anka_spiewak Re: 05.04.10, 22:58
          masz racje.
          są ludzie, ktorzy cos takiego robią bo nie wiedzą, czym ekscytującym mogliby zapełnić dzisiejszy dzień.
          "Kino nudne, ploty nudne, u kosmetyczki wczoraj byłam, na dworzu zimno to i jechać mi sie nie chce nigdzie, mam fajna kiecke to może ja komus pokazac? może ktos da mi dziś dobry seks? a ten zonaty, no... jak on maaaa? Michał? nie daje sie uwieść, ale wiem! Dzis chłopczyk bedzie mój. Jutro spróbuje z Piotrem, juz prawie go miałam, tylko mi o tych bachorach swoich truje, że kocha ze costam, srośtam... "
          bo to przecież takie podniecające...
          ten dreszczyk emocji... on zajety i niedostepny....
          ona wolna a moja zona mnie nie kocha bo nie chce juz na jeźdźca.... a ja tak lubie. własnie tak, wstretna egoistka.

          nie pisałam o takich ludziach.
          to jest faktycznie podłe.
          I to za mało powiedziane: to jest cuchnące, bolesne, świadome czynienie zła w celu czynienia zła.

          Ja pisałam o tej innej formie zła: które jest jakby skutkiem ubocznym pewnego glodu, pewnego cierpienia, które jest w nas i z ktorym w inny sposób nie mozemy sobie poradzić. Albo - nie chcemy.

          staram sie zawsze zaglądac temu seksowi pozamałzeńskiemu pod spódnice i doszukiwac przyczyn: czasem jest nim wewnetrzne cierpienie dobrego w sumie czlowieka, czasem wyrachowanie.

          Łatwiej mi wybaczyc kochance mojego meża, ponieważ jest ciepłą, fajną dziewczyną, ktora ogromnie potrzebuje Miłosci , obserwuję ją i widze, jak jej pragnie, jak jest glodna. Że bierze byle co, jak ja kiedyś. Chce być z każdym, kto okaże jej odrobinę, tę nędzną odrobinę bliskości. A że nadziała sie na takiego aktora jak szanowny małż mój? Czasem myśle, by ją ostrzec, ale juz po naszym rozwodzie, samobójem nie bede.
          szkoda mi jej. tylko nie wiem, czy nie odbiore jej jakiejś cennej lekcji, którą powinna otrzymać od zycia, czy mam prawo odbierac jej te mozliwośc rozwoju, jaką sa nasze błędy i ból, nieodłacznie zwiazany z procesem uczenia sie...
    • anka_spiewak Re: Nie rozumiem :( 05.04.10, 18:45
      wydawało mi sie że wklejalam tu swoj watek i jakos zniknął...

      chocbys krzyczał na nich, oni i tak będa robic swoje.
      Fakt, możemy zacząc reagować na takie zachowania, uwrażliwiać innych wokół.
      Może nawet: powinnismy. Może Ci ludzie zaczęliby sie zastanawiać.
      Ale choć Cię to boli, oni mają swoje normy i prawo do ich wyznawania.Czy nam sie to podoba czy nie.

      Czasem musimy sami dojrzeć do swiadomości, że wyrządzamy komus krzywde.
      Sami.
      Bo czyjes słowa dotąd nie robiły na nas wrażenia.
      Bo CHCIELISMY robić źle.
      Ja równiez zastanawiam sie, czemu ludzie zdradzają, będąc w związkach ( w ogóle).
      wypadałoby je wpierw zakończyć.

      Inna rzecz, że niektórzy szukaja czegos, czego nie otrzymali w małzeństwie, znam osoby, które w ten sposób poszukiwały miłości czy szacunku, a były to osoby, ktorymi zdecydowanie chciałbyś się otaczać. Zagubione, nie czuły się kochane, nie umiały podjąc odpowiedniej decyzji, kobiety i mężczyźni, których uważam/-ałam za swoich przyjaciół, ludzie wspaniali, bezinteresowni, kochający, mądrzy... szukali Miłości poza związkiem. Albo wchodzili w czyjes związki... równie trudno to usprawiedliwic. Nie wiem, czy w ogole "poszukiwanie miłości" i "bycie nieszczesliwym" jest jakimkolwiek usprawiedliwieniem dla tego typu postępowania.

      Nie wszystko jest jednak takie jednoznaczne.
      Nawet Ci najwspanialsi popełniają błędy.
      Ja popełniłam ich całe mnóstwo, i po temu rozumiem, że nie każdy, który je popełnia - jest od razu całkowicie "be"
      Źle postępuje, ale człowiekiem może byc w sumie w porządku

      trzeba oddzielić "człowieka" od jego "zachowania"
      dlatego z pewną ostrożnością podchodzę do takich sytuacji
      choć nie podoba mi sie to, bo sama nigdy nikogo nie zdradziłam i nie rozumiem...
      sad
    • enesta Re: Nie rozumiem :( 06.04.10, 16:45
      Nokio,
      przyłącze się do wypowiedzi Lampki " rozliczajmy siebie"

      Twoje słowa "Jakie wartości mają wynieść z domu
      > nasze dzieci, skąd brać przykład? Nie rozumiem i nie chcę
      zrozumieć"
      to dla mnie zaprzeczenie Twoich wypowiedzi z Damskiego Boksera.
      Te wartości, októryc pi,szesz to nie tylko moralność pani po
      rozwodzie albo jeszcze lepiej, pana bez rozwodu, ale także sposób w
      jaki traktuje się żonę, matkę własnych dzieci.
      Nie wołaj o potop, please....

      • 3_1415926-nokio Re: Nie rozumiem :( 06.04.10, 22:16

        > Te wartości, októryc pi,szesz to nie tylko moralność pani po
        > rozwodzie albo jeszcze lepiej, pana bez rozwodu, ale także sposób
        w
        > jaki traktuje się żonę, matkę własnych dzieci.

        Traktowałem ją w sposób na jaki zasłużyła, łamiąc wszystkie
        obietnice, nawet te dane dzieciom, a właściwie to przede wszystkim
        te dane dzieciom. Postępując jak postępowała "sama sobie" nabijała
        siniaki rękami swego głupiego, porywczego męża. Wstydzę się tego co
        zrobiłem ale nie zamierzam brać całej winy na siebie. Tym bardziej
        teraz kiedy już oficjalnie pokazuje się ze swym kochankiem i w końcu
        dowiedziałem się kto to jest smile Wystarczy, że powiem iż to
        czterdziestolatek, który mając ukończoną tylko podstawówkę stawia
        sobie przed nazwiskiem w Panoramie Firm, skrót "mgr.inż" dokladając
        do tego ich "łazienkowe amory", które na forum opisywałem, mamy
        pogląd na poziom intelektualny i moralny obojga. Gdybym chciał się
        zemścić to nie znalazłbym do tego lepszego faceta dla niej, teraz
        wystarczy tylko stać z boku i poczekać, aż moje dzieci wrócą do
        mnie, bo że tak się stanie jestem pewien.
        • nangaparbat3 cud-miód 06.04.10, 22:46
          > Traktowałem ją w sposób na jaki zasłużyła, łamiąc wszystkie
          > obietnice, nawet te dane dzieciom, a właściwie to przede wszystkim
          > te dane dzieciom. Postępując jak postępowała "sama sobie" nabijała
          > siniaki rękami swego głupiego, porywczego męża. Wstydzę się tego co
          > zrobiłem ale nie zamierzam brać całej winy na siebie.
          • 3_1415926-nokio Re: cud-miód 07.04.10, 01:11

            Czy ja wiem czy "cud-miód"?
            To tylko gowniane życie, niestety.
        • ro35 Re: Nie rozumiem :( 06.04.10, 23:07
          Gdybym chciał się
          > zemścić to nie znalazłbym do tego lepszego faceta dla niej, teraz
          > wystarczy tylko stać z boku i poczekać, aż moje dzieci wrócą do
          > mnie, bo że tak się stanie jestem pewien.

          mam córkę w wieku Twojej córki.
          od 20 m-cy tylko "kontakty". od 20 m-cy niepokój bo tylko ona ważna. niepokój bo
          wiem na co stać ex, bo wiem jak manipulowała córką.
          ...ale teraz już spokój. każdy po rozstaniu popełnia błędy, nie wie jak zachować
          się w całkiem nowych sytuacjach. podstawa to zapanować nad emocjami. po drugie
          cierpliwość i wyrozumiałość. następnie wiara... więc teraz już spokój bo wiem że
          więzi nie zostały przerwane.
          nigdy niczego nie można być pewnym, dobrze jednak w coś wierzyć.
    • nangaparbat3 Re: Nie rozumiem :( 06.04.10, 20:25
      Przypomnialy mi sie lotne brygady wyrostkow, którzy w strojach cherubinów (biel
      i wieńce na glowach) przemierzali Florencje czasow Savanaroli, wylapujac
      grzeszacych zbytkiem i zbytkowaniem mieszczuchow.

      Naprawdę nieskonczenie gorsze rzeczy robia ludzie na co dzień niz zasiadanie na
      kolanach zonatego szefa.
      • sbelatka Re: Nie rozumiem :( 07.04.10, 17:28
        nangaparbat3 napisała:

        > Naprawdę nieskonczenie gorsze rzeczy robia ludzie na co dzień niz
        zasiadanie na
        > kolanach zonatego szefa.

        o to to..
        kiedy pzreczytałam post wiodący to przyszło mi do głowy pytanie; a czy
        inne grzechy - oprócz "cudzołóstwa" równie mocno potępiasz..?

        no i okazuje sie, ze jednak nie...

        nie o to chodzi, ze pochwalam zdrady - ale nim chłopie zaczniesz rzucać
        w kogogolwiek kamieniem i to z jakiegos tam powodu - pooglądaj swoje
        rączki(którymi nabiajałeś siniaki żonie - jak czytam ) i swoją duszę..

        i sam się zastanów czego uczysz swoje dzieci...
        • 3_1415926-nokio Re: Nie rozumiem :( 08.04.10, 14:35

          > nie o to chodzi, ze pochwalam zdrady - ale nim chłopie zaczniesz
          rzucać
          > w kogogolwiek kamieniem i to z jakiegos tam powodu - pooglądaj
          swoje
          > rączki(którymi nabiajałeś siniaki żonie - jak czytam )

          Po pierwsze nie rzucam w nikogo kamieniami, bo kim jestem aby ludzi
          pouczać jak mają żyć, mój post był niczym więcej jak spisaną "na
          gorąco" refleksją człowieka, który został zdradzony i z tego co
          widzi jest to zjawisko powszechne i tolerowane.
          Po drugie jeżeli tak ładnie mówisz o "rączkach i siniakach" to może
          warto pamiętać o zasadzie skutku i przyczyny i nie mylić ich w
          kontekście zdrady rodzącej przemoc.
          • nowy_nik Re: Nie rozumiem :( 08.04.10, 15:22
            > Po drugie jeżeli tak ładnie mówisz o "rączkach i siniakach" to może
            > warto pamiętać o zasadzie skutku i przyczyny i nie mylić ich w
            > kontekście zdrady rodzącej przemoc.


            ooooooo...nie nie nie.
            zdrada nie rodzi przemocy.
            zdrada to złamanie małżeńskiej przysięgi, możesz się więc na jej skutek z
            małżeństwa "wypisać" i mając na zdradę dowody wnosić o winę zdadzającej przed
            sądem.
            ale ZDRADA i PRZEMOC to dwie różne sprawy.
            PRZEMOC TO PRZEMOC. Pobiłeś żonę i słusznie powinieneś za to odpowiedzieć przed
            prokuratorem.
            Zdradziła cię, masz prawo nie wybaczyć i odejść, zerwać małżeństwo. NIE WOLNO ci
            żony za to POBIĆ.

            To chyba są jasne zasady w cywilizowanym świecie?

            I w kontekście tego, jak wielką wagę przykładasz do JEJ ZDRADY, a jak małą do
            SWOICH RĘKOCZYNÓW..... zastanów się czy na pewno twoje zasady życiowe i MORALE
            na które się w wątku powołujesz - trzymają się kupy.

            Nota bene, niedawno rozwiodła się moja znajoma, którą mąż "moralista" przez 10
            lat małżeństwa traktował z pogardą bo do ślubu szła z "brzuchem" (z jego
            dzieckiem) a powinna przeciez dziewicą czystą jak lelija.... (ciekawe, że o tym
            nie myślał gdy razem to dziecko robili). Głosił też, że każda kobieta, która
            zdradza to dziwka jest. Potem sam zdradzał ale na to znalazł sobie szybko
            usprawiedliwienie... A gdy niedługo potem żona go zdradziła i chciała rozwodu to
            użył kilkakrotnie rączek żeby babę utemperować...wszak zdradzająca baba to ku.wa
            jest i jej się należało podbić oko, poddusić, walić głową o ścianę....

            Naprawdę... uporządkuj swoje zasady. Bo na razie trącą patologią.
            Skupiasz się na jednym negatywnym aspekcie życia (czyjaś zdrada) i wygodnie
            usprawiedliwiasz własne negatywy. Równie dobrze, przy skutku i przyczynie,
            można założyć, że poczatkiem były twoje złe zachowania i one żonę do zdrady
            popchnęły. Możliwe, że tak było. Jesli usprawiedliwiasz swoje rękoczyny zdradą
            żony, to usprawiedliwij tez jej zdradę swoimi zachowaniami w domu. Bo niby
            dlaczego nie. Filozofia Kalego jest bardzo łatwa w użyciu, tylko, że do niczego
            dobrego nie doprowadza.
            • 3_1415926-nokio Re: Nie rozumiem :( 08.04.10, 23:02
              (...) Równie dobrze, przy skutku i przyczynie,
              > można założyć, że poczatkiem były twoje złe zachowania i one żonę
              do zdrady
              > popchnęły. Możliwe, że tak było (...)

              Nie mam zamiaru tu na forum opisywać ze szczegółami kilkunastu lat
              mego małżeństwa, a bez znajomości tych faktów jedyne co sobie możesz
              założyć to ... nogę na nogę.

              Za pobicie żony grozi prokurator i słusznie, szkoda tylko że równie
              wysokie sankcje nie grożą za zdradę małżeńską...

              W "cywilizowanym świecie" a co to znaczy? Bo wg. Ciebie cywilizowany
              to chyba taki gdzie kurewstwa nie nazywa się kurewstwem, a
              tylko "eksperymentami seksualnymi"...

              Nie wiem, w którym z moich postów wyczytała(e)ś, że "przywiązuję
              małą wagę do swoich rękoczynów" bo zawsze staram się podkreślać, że
              jest to rzecz, której najbardziej żałuję i gdyby tylko można.... ale
              nie można, niestety.

              Przytaczanie przykładu twojej znajomej i jej męża ma się nijak do
              mej sytuacji więc nie wiem jaki miało cel, ja mojej ex-żony nigdy
              nie zdradziłem Ona to wie i ja to wiem i tu nie muszę nikomu nic
              udowadniać.

              Dla mnie patologią jest próba usprawiedliwienia zdrady więc w tym
              punkcie chyba się nie dogadamy.
              • enesta Re: Nie rozumiem :( 09.04.10, 00:15
                Nokio, walczysz jak lew o te swoje przekonania, że "sama sobie
                winna".
                Tutaj nikt nie będzie na siłę przekonywał Cię że źle mylisz, bo to
                Twoja lekcja do odrobienia.
                Nikogo nie można bić, a jeśli masz potrzebę ukarania żony za swoje
                rozczarwanie to emocjonalnie odwracasz się i zrywasz więź. To
                zdecyowanie wystarczy.
                Porywczość, którą sobie zarucasz, to komplement.
                Musisz nauczyć się co robić ze swoją agresją, by nikomu nie robić
                krzywdy. Po co historia ma się powtórzyć..

                • 3_1415926-nokio Re: Nie rozumiem :( 09.04.10, 01:46
                  > Nokio, walczysz jak lew o te swoje przekonania (...)

                  Coś w tym chyba jest. Kiedy czytałem akta swej sprawy o znęcanie w
                  prokuraturze to najbardziej utkwiło mi w pamięci ostatnie zdanie z
                  zeznań mego ex-teścia, który zakończył je w ten sposób:
                  "Nigdy Go nie lubiłem, nie umiał iść na kompromisy..."

                  Nie wiem dlaczego ale odebrałem to jako komplement, dzięki Rysiek to
                  najmilsze słowa jakie od Ciebie usłyszałem smile
                  • anka_spiewak Re: Nie rozumiem :( 10.04.10, 13:44
                    pobiłes ją?
                    uderzyłeś w twarz?
                    za tę zdradę?
                    czy przed?

                    owszem, jesli kobieta wymierzy policzek mężczyźnie za zdrade - jest to tolerowane przez społeczeństwo .
                    Jesli mężczyzna za zdrade wymierzy policzek kobiecie - to już przemoc fizyczna. nie ma prawa - tak na to patrzymy.
                    Osobiście uważam, ze spoliczkowany mężczyzna również powinien dochodzić swoich praw.
                    Nikt nikogo nie powienien policzkować.
                    Nigdy nikogo nie spoliczkowałam i uważam, ze absolutnie NIKT nie ma do tego prawa.
                    tym bardziej NIKT nie ma prawa nikogo bić, ja Ciebie, Ty mnie, Ty ją, ona Ciebie: choćby spuściła Ci bombe na dom, podtruła psa, uprowadziła dzieci i zamieniła Twoje zycie w piekło.
                    Przynajmniej Ty zachowuj sie jak cywilizowany.
                    ja jakos męza nie sprałam, i wielu mężczyzn tez swych żon nie tknęło - pomimo że byli notorycznie nawet zdradzani.
                    mozna?

                    jesli ją faktycznie pobiłeś - to szkoda mi czasu na czytanie Twoich postów

                    chocbyś nie wiem jak miał dobre serce: straciłeś w moich oczach.
    • mamuska-0 Re: Nie rozumiem :( 13.04.10, 08:35
      Dobrze robisz smile
      • zmeczona100 Re: Nie rozumiem :( 13.04.10, 09:03
        Z czym??
Pełna wersja