ropuszka-matylda
13.04.10, 18:42
Jesteśmy razem już 11 lat, mamy 9 letniego Synka.
Właściwie konflikty były od początku-bo jesteśmy całkowicie różni, on
spokojny, ja wybuchowa, on powolny , ja szybka, on bogobojny, ja agnostyczka...
Kłócimy się, godzimy ...
Mieszkamy w połowie domu-teściowe obok, z nimi siostra męża z mężem i
dzieciątkiem małym.
Szwagier mnie niezwykle denerwuje, postanowiłam ignorować po kilku
aferach-wytłumaczenie-on zawsze żartuje, natomiast w Święta tknął mojego
Synka, nie wytrzymałam, delikatnie zwróciłam mu uwagę, na co zareagowała jego
żona, rugając mnie, więc nie wytrzymałam i mu nawtykałam, co o nim myślę...
Najbardziej zabolało mnie, że mój mąż nie stanął ani w mojej obronie, ani w
obronie Synka. On uważa, że "ja przesadzam", że tamten "tylko żartował", ale
ileż można znosić tych niby-żartów.
Bardzo mnie zabolała postawa męża. My z Synkiem wyszliśmy(rzecz miała się u
teściów), a on został jeszcze chwilę...
Potem przez kilka dni nie odzywaliśmy się do siebie, ja go postraszyłam, że
założę mu sprawę rozwodową, on się bardzo przejął...
Ja sobie nie radzę, nie mam specjalnie dokąd pójść, moi rodzice są z gatunku
tych, którzy mają małe dziecko w późnym wieku i nie interesowali się nigdy mną
specjalnie, moje problemy ich nie interesują...
Napiszcie, czy jest szansa na to, żeby to posklejać ? Nie mam sił na walkę,
nie mam dokąd pójść, najgorsze jest to, że poświęciłam mnóstwo czasu dziecku,
jego zajęciom dodatkowym, miałam bardzo trudne dzieciństwo,traumę potężną, z
którą się do tej pory nie potrafię uporać, nie mam pracy, ani wykształcenia ...
Nie wiem, jak będzie dalej...
Piszę tu, bo po prostu nie mam już gdzie pisać

Co zrobić, jakie podjąć kroki, co czynić, dokąd się udać, czy sa instytucje,
które mi mogą pomóc? No i co zrobić, by nie zniszczyć doszczętnie psychiki
dziecku ?