Uchylenie alimentów na dziecko.

16.04.10, 17:09
Witam.
Chciałm prosić o pomoc w uzyskaniu odpowiedzi na temat zniesienia
alimentów płconych na dziecko. Opowiem może jaka jest sytuacja. Mój
mąż ma dziecko z poprzedniego związku na które płacimy (kasa
wspólna) alimenty. Opieka nad dzieckiem jest wspólna, dziecko
mieszka u nas ponad pół miesiąca reszte u matki. Wszelkie grubsze,
właściwie to wszytkie wydatki płacimy my, jak trzeba kupić buty,
kurtki itd to również płacimy my. Trzeba iśc do prywatnego lekarza
to rónież płacimy my, bo matka zawsze wtedy mówi że nie pójdzie,
dodatkowe zajecia dla dziecka płacone są przez nas, logopeda,
ortopeda jeździmy my, na wakacje to składamy się po połowie. Nawet
dziecko jej zawozimy bo księżniczce nie chce się po dziecko przyjść
i robi awantury. Zaczyna nas to juz denerwować tym bardziej że
pieniądze płacone przez nas są wydawane na nowe ciuchy dla mamusi,
na solarium i raty za kino domowe i laptopa. Dodam jeszcze że
mieszka w garsonierze mojego męża ze względu na dziecko, nie płaci
za wynajem tylko rachunki. Czy w takiej sytuacji sąd może uchylić
obowiązek płacenia alimentów przez ojca? Bardzo dziekuje za
odpowiedz i pomoc.
    • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 17:14
      Aaaa dodam jeszcze że dziecko zameldowane jest u matki.
    • ktosiaktosia Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 17:41
      A jak jest w wyroku rozwodowym, przy kim pozostaje dziecko? możecie wnieść o obniżenie alimentów, wykazując się np.rachunkami za zajęcia dodatkowe itd... ale przynajmniej ja nie słyszałam o zniesieniu alimentów na dziecko ... wyjątkiem jest może tylko opieka naprzemienna, jak dziecko po równo pozostaje u każdego z rodziców i w tym czasie kiedy przebywa u danego rodzica to on ponosi koszty utrzymania dziecka w danym momencie,ale to już tak na "chłopski rozum" pisałam,są tu entuzjaści opieki naprzemiennej to pewnie się odezwąwink
      • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 17:57
        Dziecko w wyroku pozostało w miejscu zamieszkania z matką, tam gdzie
        było zameldowane ale przez ponad pół miesiąca mieszka z nami, nie
        wiem czy to jest opieka naprzemienna.
        • ktosiaktosia Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 18:14
          Na razie musicie się dostosować do postanowień wyroku, a ponieważ miejsce dziecka określono przy matce to właśnie dlatego alimenty płaci ojciec... zmierzam do tego,że sąd by nie zakończył nawet sprawy rozwodowej, gdyby nie były zasądzone alimenty na dziecko,dlatego jakoś sceptycznie jestem nastawiona do tego,że te alimenty można uchylić... na pewno można wnieść o obniżenie,ale musicie wtedy udowodnić,że macie ku temu powody... mam nadzieję tylko,że faktycznie dziecko z Wami przebywa i nie ma tu jakiś ukrytych powodów obniżenia alimentów( sorki za te słowa,ale już różne rzeczy widziałam)
          • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 18:29
            Absolutnie nie chodzi tu o pozbawienie dziecka środków do życia czy
            pogorszenia jego sytuacji życiowej bo jestem straszną macochą a on
            złym ojcem itd. Mąz stara się jak może ja też staram się być dla
            pasierbicy najlepsza jak potrafie mimo, że czasami jest
            ciężko to myślimy o jej przyszłości, stosunki z jej matka starałam
            sie mieć poprawne ale jej lenistwo, wygodnictwo i głupota
            doprowadzają nas do szału. Z córką męża spędzam więcej czasu niż jej
            własna matka, jeżeli mąż nie może bo jest w pracy to ucze się z nią,
            chodze na dodatkowe zajęcia bo lubi tańczyć, ćwicze bo ma krzywe
            nogi i kręgosłup, poświęcam na to czas i energie mimo że z młodą
            trzeba walczyć o to bo nie chce ćwiczyćnie nie rozumiejąc, że to dla
            jej dobra i zaprocentuje w przyszłości.
            Zabieramy ją na wycieczki, staramy pokazać różne ciekawe rzeczy itd.
            Matka tylko siedzi z nią w domu i całymi dniami rozmawia na gg albo
            ogląda tv. Jak akurat są zajęcia z tańca, a dziecko jest u niej to z
            nią nie idzie bo jej się nie chce. Ostatnio miała jechać z dzieckiem
            do ortopedy to potrafiła zadzwonić do mojego męża i powiedzieć żeby
            on jechał bo to on uparł się na ortopede. Dziecko ma koślawe kolana,
            dużą lordozę kręgosłupa i płaskosopie. Musi codziennie ćwiczyć ale
            ćwiczy tylko jak jest u nas bo matce się nie chce. Mąż chciał wziąść
            młodą do nas ale matka się nie zgdziła.
            • annb Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 19:22
              Na tym forum są panowie którzy doprowadzili do tego że ich dzieci z
              nimi mieszkają
              Więc powalczcie o młodą jesli taka wasza wola
              • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 21:27
                Tylko czy jest szansa przyznania dziecka ojcu jeśli matka nie jest
                jakąś patologią? Nie pije, nie ćpa, ani nie znęca się. Jeśli wpadnie
                w szał to jest nieobliczala dlatego boimy się trochę walczyć.
              • sauber1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 22:48
                annb napisała:

                > Na tym forum są panowie którzy doprowadzili do tego że ich dzieci z
                > nimi mieszkają
                > Więc powalczcie o młodą jesli taka wasza wola

                Jestem !!! ale zastanawiam się po co wyrzucać pieniądze w błoto, moje najmłodsze
                dziecko w pierwszej klasie przez cały rok korzystało z pomocy logopedy w szkloe
                i to całkiem za darmo, a miał przedźwięki przy głosce "S", uciekał mu język,
                dziś pięknie włada językiem i zero kompleksów. Córka, jak ktos wie co to
                anoreksja, to nie muszę, owszem, jakis obóz zdrowotny to koszt tylko 100,
                róznego rodzaju badania, darmo się należą, nie po to płacę kilka setek
                miesięcznie zdrowotnego, mam prawo wymagać, a nigdy nie proszę nie nalegam, sami
                proponują.
                Myślę że jak dziecko było by u was i na waszym utrzymaniu, to ewentualnie w
                drodze ustepstawa sąd by poszedł na taki układ? Może jak to duża kwota tych
                alimentów, wskazane było by wnmieść do śadu o obniżenie np, z 1000 zł, ale na to
                trzeba by nieć faktury i potrafić uzasadnić że niezbedny to wydatek a matka nie
                przejawia dobrej woli, ok. ale m\oże lepiej będzie jak przeczytam o co chodzi ?wink
    • tully.makker Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 16.04.10, 19:11
      Musicie najpierw zmienic postanowienie sadu dotyczace miejsca pobytu
      dziecka ( czyli nie przy matce, a przy ojcu).
      • akacjax Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 17.04.10, 09:26
        > Musicie najpierw zmienic postanowienie sadu dotyczace miejsca pobytu
        > dziecka ( czyli nie przy matce, a przy ojcu).

        Tylko o to nikt nie pyta. Tylko o uchylenie alimentów (nawet nie o obniżenie).
        • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 17.04.10, 15:57
          JAk byś przeczytała dokładnie to byś wiedziała że chcieliśmy aby
          córka męża była u nas. Będziemy starać się o zmienienie
          postanowienia na opiekę naprzemieną albo żeby dziecko było przy nas.
          Więc bez złośliwośc.Nie widze powodu oburzenia jakie wyraziłaś. Bo
          niby z jakiego powodu mam dalej wkładać do kieszenie pieniądze
          kobiecie, która traktuje je jak dodatkową kase na siebie. WOgóle
          dlaczego mamy cokolwiek płacić skoro dziecko pond pół miesiąca
          mieszka u nas? My też je karmimy, płacimy rachunki, kupujemy ubrania
          i wiele wielewięcej czego matka nie robi. Skoro jesteś taka oburzona
          może mi to wytłumaczysz?
          • kasiapfk Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 17.04.10, 16:13
            To moze ja wytłumacze:
            Bo Twój mąż ma dziecko, na które Sąd zasądził alimenty. I trzeba je
            płacić. Mąż (bo nie Ty) może wystąpić do Sądu o ich obniżenie (choć
            NIGDZIE nie jest napisane, ze rodzice partycypują w kosztach
            utrzymania dziecka po 50%, ostatnio - przynajmniej u nas, Sąd
            zasądza alimenty zależne od stanu finansowego zobowiązanego - i
            działa to w obie strony).
            I kolejny raz to nie OJCIEC, tylko jego next pytaja to? Tatuś odwagi
            nie ma? czy woli?

            A Ty musiałaś się liczyć z tym wiążąc sie z dzieciatym facetem.
            Tak jak ja i inne kobiety związane z facetem po przejściach.
    • zmeczona100 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 17.04.10, 16:36
      Sąd zasądził na jakiejś podstawie wysokość alimentów. Jasne, że można się
      starać o obniżenie- o ile jest to zasadne.

      Wszelkie grubsze,
      > właściwie to wszytkie wydatki płacimy my, jak trzeba kupić buty,
      > kurtki itd to również płacimy my.

      A kto je ma płacić- wg wyroku sądowego? Matka ujęła te wydatki w swoich
      kosztach utrzymania dziecka?


      Jak ograniczyć wydatki na dziecko? Przestać chodzić z nim do prywatnego
      lekarza, nie posyłać dziecka na dodatkowe, płatne zajęcia ani nie wybierać
      się z nim na wakacje. Proste, prawda?

      Nawet
      > dziecko jej zawozimy bo księżniczce nie chce się po dziecko przyjść
      > i robi awantury.

      A kto dziecko do Was przywozi? W końcu ono mieszka tam, gdzie sąd
      postanowił, więc chyba nie ona miałaby dziecko z domu wywozić i przywozić,
      prawda?

      Dodam jeszcze że
      > mieszka w garsonierze mojego męża ze względu na dziecko, nie płaci
      > za wynajem tylko rachunki.

      A to jest błąd! Niech płaci za wynajem- w końcu dlaczego macie na tym
      tracić??
      Jeśli matka w miarę inteligentna, to po prostu wniesie wtedy o
      podwyższenie alimentów w związku z większymi wydatkami na utrzymanie
      dziecka i będzie po sprawie.

      Otóż widzisz, albo należy się dogadać, albo iść do sądu i zdać się na jego
      wyroki.
      • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 18.04.10, 10:38
        > Wszelkie grubsze,
        > > właściwie to wszytkie wydatki płacimy my, jak trzeba kupić buty,
        > > kurtki itd to również płacimy my.
        >
        > A kto je ma płacić- wg wyroku sądowego? Matka ujęła te wydatki w
        swoich
        > kosztach utrzymania dziecka?

        Matka nie zrobił żednego kosztu utrzymania dziecka. I nie chodzi o
        to że czasami coś kupimy, chodzi o to że zawsze kupujemy my. A niby
        dlaczego tylko ojciec ma to robić?

        > Jak ograniczyć wydatki na dziecko? Przestać chodzić z nim do
        prywatnego
        > lekarza, nie posyłać dziecka na dodatkowe, płatne zajęcia ani nie
        wybierać
        > się z nim na wakacje. Proste, prawda?

        Czasami trzeba iść do prywatnego lekarza bo wymaga tego sytuacja i
        wtedy mamusia potrafi zadzwonić i powiedzieć że dziecko musi być u
        nas bo ona nie ma czasu. I co wtedy? Jak byśmy powiedzieli że nie
        weżmiemy to być napisała jaka ta matka biedna, a ojcieć wyrodny,
        pewnie druga żona go namawia, a z drugiej strony jak pojedziemy to
        głosy że nie trzeba chodzić do prywatnych lekarza? Dziecko zwykle
        chodzi do lekarzy państwowych ale są sytuacje w których nie można
        czakać długo i musi iśc prywatnie. Dzieko interesuje się tańcem,
        chce chodzić i ćwiczyć i co? Tak masz racje, mam powiedzieć że nie
        pójdzie w tym miesiącu bo mamusia była za dużo razy na soarium i nie
        ma pieniążków bo na nie wydała alimenty. Nie sądzisz że troche to
        nie jest ok? Nikt nie mówi tutaj że my nie chcemy za nic płacić bo
        ona dostaje alimenty ale skoro je dostaje na dziecko to chyba może
        czasami zapłacić dziecku za takie zajęcia.


        > A kto dziecko do Was przywozi? W końcu ono mieszka tam, gdzie sąd
        > postanowił, więc chyba nie ona miałaby dziecko z domu wywozić i
        przywozić,
        > prawda?

        Prawda ale sąd ustalił też że opieka jest współna, a nie przy matce.
        A jeżeli mamusia porafi zostawić dziecko na tydzień u nas bo nie
        chce się jej podjechać dwóch przystanków autobusem to chyba o czymś
        to świadczy. Ale ty i tak będziesz stała po stronie mamusi i
        wymyślała wytłumaczenia bo jest taka biedna, a ten ojciec taki do
        dupy.


        Ja rozumiem że to o czym piszecie miało by odniesienie do ojca który
        widzi dziecko tylko w weekendy albo dwa razy w miesiącu. Ale chyba
        przesadą jest jeżeli ojciec spędza z dzieckiem więcej czasu niż
        matka co miesiąc, a dodatkowo płaci alimenty. My tez to dziecko
        karmimy, płacimy rachunki i wszytko inne plus każdy innywydatek jest
        też pokrywany przez nas. Bynajmniej nie chodzi tu o pozbawienie
        dziecka czegokolwiek. Sąd zasdza alimenty ale nie wiem jak będie to
        wyglądało w praktyce, a tu jest różnie i to że dziecko jest
        zameldowane z matką nie świadczy o tym że jej wszytko wolno. Ale
        ponieważ nie ma innego wyjścia będziemy wlaczyć w sądzie o opiekę
        naprzemienną albo zmiene pobytu zamieszkania dziecka. Nie obędzie
        się bez wojny ale tudno. U nas dziecko przynajmniej będzie miało
        możliwośc rozwijania się, a nie tylko gapiło się z mamą w tv.Bo jak
        widze w takich sytuacjach nigdy nie docenia się tego co robi ojciec,
        tylko dalej wiesza na nim psy, a staje w obronie matki.
        • akacjax Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 18.04.10, 11:03
          Czy gdzieś w treści pisze jak wysokie są alimenty? Bo nie mogę się doczytać. I
          ile dziecko ma lat? Ile czasu minęło od orzeczenia rozwodu-bo wtedy zapadły
          decyzje co do dziecka.

          A poza tym, skoro matka nie interesuje się dzieckiem, to dlaczego jeszcze ojciec
          nie złożył do sądu stosownych wniosków?
          Wszystko musi odbyć się prawnie, a wcale to nie musi oznaczać wojny.
        • zmeczona100 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 18.04.10, 14:25
          shedir1 napisała:


          >
          > Matka nie zrobił żednego kosztu utrzymania dziecka.

          A Wy macie taki "kosztorys"? Jeśli tak, to ile Was "kosztuje" miesięcznie
          utrzymanie tego dziecka? A w ogóle, ile lat ono ma i w jakiej wysokości
          sąd zasądził alimenty?

          I nie chodzi o
          > to że czasami coś kupimy, chodzi o to że zawsze kupujemy my. A niby
          > dlaczego tylko ojciec ma to robić?

          Jeśli się na to zgodził... Jeśli go stać...
          Nigdzie nie stoi, że koszty utrzymania ponoszą rodzice - każde po 50%...


          >
          > Czasami trzeba iść do prywatnego lekarza bo wymaga tego sytuacja i
          > wtedy mamusia potrafi zadzwonić i powiedzieć że dziecko musi być u
          > nas bo ona nie ma czasu. I co wtedy? Jak byśmy powiedzieli że nie
          > weżmiemy to być napisała jaka ta matka biedna, a ojcieć wyrodny,
          > pewnie druga żona go namawia, a z drugiej strony jak pojedziemy to
          > głosy że nie trzeba chodzić do prywatnych lekarza?

          W ogóle nie rozumiem, o czym piszesz, o co Ci chodzi.


          Dziecko zwykle
          > chodzi do lekarzy państwowych ale są sytuacje w których nie można
          > czakać długo i musi iśc prywatnie.

          Są osoby, których absolutnie nie stać na leczenie prywatne- i żyją.
          Ale jako matka dziecka, które korzysta wyłącznie z prywatnej służby
          zdrowia mogę Ci tylko powiedzieć, że wydrapałabym jego ojcu oczy, gdyby
          przez rozwód nasz syn musiał przestać z tego korzystać.

          Dzieko interesuje się tańcem,
          > chce chodzić i ćwiczyć i co?

          No i nico. Dziecko korzysta z tych dobrodziejstw wtedy, gdy rodziców na to
          stać.

          Tak masz racje, mam powiedzieć że nie
          > pójdzie w tym miesiącu bo mamusia była za dużo razy na soarium i nie
          > ma pieniążków bo na nie wydała alimenty. Nie sądzisz że troche to
          > nie jest ok?

          Pewnie, że nie jest OK, bo jak można w ten sposób mówić do dziecka????

          Nikt nie mówi tutaj że my nie chcemy za nic płacić bo
          > ona dostaje alimenty ale skoro je dostaje na dziecko to chyba może
          > czasami zapłacić dziecku za takie zajęcia.

          A pewnie, że może. O ile widzi ona sens tych zajęć, stać ją na to, no i
          zostały te wydatki wliczone w koszt utrzymania dziecka.

          Gdybym nie przewidywała np. dodatkowych zajęć dla syna z akrobatyki
          cyrkowej, a szanowny ojciec dziecka wpadłby na taki genialny pomysł i
          oczekiwał ode mnie partycypowania w kosztach, to wiesz, co zrobiłabym? A
          dokładnie nic; nadal pieniądze z alimentów wydawałabym na uwzględnione
          wydatki, a gdybym widziała sens tych zajęć dla dziecka, a nie byłoby mnie
          stać na ich sfinansowanie, to zaciągnęłabym pożyczkę na tenże cel i od
          razu wniosła o podwyższenie alimentów z tytułu wzrostu wydatków na
          dziecko.

          >
          > Prawda ale sąd ustalił też że opieka jest współna, a nie przy matce.

          Mylisz pojęcia. Opieka, wychowanie jest ZAWSZE obowiązkiem dwojga
          rodziców- chyba, że sąd postanowi inaczej. Jak rozumiem, w tym przypadku
          sąd przyznał prawo do zamieszkania dziecka przy matce i nie zniósł
          obowiązku uczestniczenia w wychowaniu dziecka jego ojcu.


          > A jeżeli mamusia porafi zostawić dziecko na tydzień u nas bo nie
          > chce się jej podjechać dwóch przystanków autobusem to chyba o czymś
          > to świadczy.


          Zapewne o tym, iż cieszy się, że dziecko ma dobry kontakt ze swoim ojcem,
          że jest mile widziane w jego nowej rodzinie, że ojciec wspólnie z nią
          opiekuje się i wychowuje dzieckiem i że gdyby działa mu się krzywda albo
          nie odpowiadało mu cokolwiek, to zapewne nie omieszkałoby tego matce
          przekazać. No i cieszy się matka tez zapewne z tego, że ma połowę miesiąca
          tylko dla siebie (tak samo, jak ojciec dziecka).


          Ale ty i tak będziesz stała po stronie mamusi i
          > wymyślała wytłumaczenia bo jest taka biedna, a ten ojciec taki do
          > dupy.

          Sprawa od strony prawnej nie jest taka oczywista, jak Ci się wydaje.
          >
          >
          > Ja rozumiem że to o czym piszecie miało by odniesienie do ojca który
          > widzi dziecko tylko w weekendy albo dwa razy w miesiącu.

          Nie rozumiesz. Przydałby Ci się prawnik, aby Ci wyjaśnił, jakie obowiązki
          wynikają z posiadania dziecka, które nie jest w stanie samodzielnie się
          utrzymać.

          Ale chyba
          > przesadą jest jeżeli ojciec spędza z dzieckiem więcej czasu niż
          > matka co miesiąc, a dodatkowo płaci alimenty.

          A byłaby przesadą sytuacja odwrotna?

          My tez to dziecko
          > karmimy, płacimy rachunki i wszytko inne plus każdy innywydatek jest
          > też pokrywany przez nas. Bynajmniej nie chodzi tu o pozbawienie
          > dziecka czegokolwiek.

          To wyjaśnij,o co chodzi, bo jakoś się pogubiłam.

          Sąd zasdza alimenty ale nie wiem jak będie to
          > wyglądało w praktyce, a tu jest różnie i to że dziecko jest
          > zameldowane z matką nie świadczy o tym że jej wszytko wolno.

          A co ma zameldowanie do sytuacji prawnej dziecka?

          Ale
          > ponieważ nie ma innego wyjścia będziemy wlaczyć w sądzie o opiekę
          > naprzemienną albo zmiene pobytu zamieszkania dziecka. Nie obędzie
          > się bez wojny ale tudno.

          Po pierwsze, Ty znajdź sobie inne zainteresowanie, niż wychowanie i opieka
          nad dzieckiem jego ojca. I skąd to założenie, że będzie wojna?
          nawet, jeśli sąd zmieni miejsce pobytu dziecka, to nie oznacza to
          automatycznie, że matka będzie musiała partycypować w 50% (albo i więcej)
          kosztów utrzymania dziecka.

          U nas dziecko przynajmniej będzie miało
          > możliwośc rozwijania się, a nie tylko gapiło się z mamą w tv.

          A teraz tego nie może? A jak będzie podczas opieki naprzemiennej?

          Bo jak
          > widze w takich sytuacjach nigdy nie docenia się tego co robi ojciec,
          > tylko dalej wiesza na nim psy, a staje w obronie matki.

          Bardzo chciałabym, abyś wskazała to "wieszanie psów" na ojcu dziecka.

          mam nieco inną opinię na temat tej sprawy. Otóż ojciec dziecka czuje sie w
          obowiązku zapewnić mu wszystko, na co go stać, a na pewno nie stać jego
          matki. Dla niego jest to normalna sprawa. No ale nie dla Ciebie, więc to
          Ty szukasz tego, jakby tu oderwać matkę dziecka od rzekomego "żłobu" i
          spowodować, aby matka była zmuszona płacić tyle, ile Tobie się chce. Gdyby
          było inaczej, to nie Ty, lecz twój maż pytałby tu o radę. No chyba, że to
          biedny, skrzywdzony misiu, któremu Ty musisz pomóc, wywalczyć, bo zginie
          bez Ciebie i ex go oskubie ze wszystkiego.

          Jeśli wyszłaś za mąż za dzieciatego chłopa, to obowiązkową dla Ciebie
          lekturą jest kodeks rodzinny i opiekuńczy.
          • tricolour Kompletna asymetria... 18.04.10, 16:35
            ... i stąd trudnośc w wyłapaniu sarakzmu.

            Asymetria w tym, że TY dostajesz alimenty. Gdyby w TWOIM budżecie
            zabrakło czterech tysięcy złotych (czyli tyle, ile żądasz na swoje
            dziecko) to bys inaczej pisała - jak tu już wiele razy bywało.

            A że łatwiej trafić na rozwodnika niż starego kawalera lub wdowca
            więc nie jest wykluczone, że będziesz musiała dzielić się swoimi
            dochodami z cudzym dzieckiem, na które mama może zasądzić też kilka
            tysięcy złotych. Przypadki chodzą po ludziach.

            No chyba, że zostaniesz do końca swoich dni sama, czego Ci
            oczywiście nie życzę.
            • zmeczona100 Re: Kompletna asymetria... 18.04.10, 20:23
              Tri, po przejściach wink)) mam to do siebie, że wiem na 100%, z kim nie
              związałabym się nigdy- np. facet, który jęczy o tym, jak to go
              wykorzystuje jego wredna exiara, wydając alimenty na solarium i waciki,
              nie robiąc przy tym nic, aby zakończyć etap jęczenia; facet, który dowala
              ex i płaci śmieszną kwotę, wykorzystując to, że babka nie jest rozgarnięta
              "w tych sprawach" itp. Jest jeszcze cała litania wad, których potencjalny
              partner absolutnie nie może wink Zresztą, kiedyś na tym forum własnie o tym
              dyskutowaliśmy wink Po prostu- dla mnie pewne zachowania wynikają z
              charakteru pana, a akurat pewnych cech nie trawię wink

              Tri, a tak w ogóle, to przez moje posty w tym wątku do autorki chciałam
              tylko jej wskazać, że są różne punkty widzenia na jej problem i że aby go
              ogarnąć, musi zrobić coś więcej, niż tylko obrabianie tyłka ex jej męża na
              forum.

              > No chyba, że zostaniesz do końca swoich dni sama, czego Ci
              > oczywiście nie życzę.


              Hiehie, wole być sama, niż z byle kim winkByle kogo przerabiałam, więc wiem,
              czym to pachnie wink

              Pan może mieć dziecko, dzieci, ale brałabym go pod uwagę tylko wtedy,
              gdyby kierował się ich dobrem (dobro to także nieuleganie pokusie
              wynagradzania za straty, poniesione przez rozwód.

              ... a ponieważ ten gatunek jest na wymarciu i dodatkowo nie jest znane
              miejsce jego stacjonowania, więc zamiast śnić o niebieskich migdałach,
              zajmuję się życiem smile Póki co, nie narzekam ani na brak dobrego
              towarzystwa, ani na nudę wink Zresztą, nigdy nie byłam tylko żoną mojego
              męża; miałam i mam też swoje życie, swoje sprawy, co teraz punktuje.
          • shedir1 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 18.04.10, 16:38
            I właśnie tu się mylisz, mamusie stać tylko woli pieniądze wydawać
            na siebie, a ne na dziecko. Dobry kontak dziecka z ojcem bardzo mnie
            cieszy i jestem z tego bardzo zadowolona. I jeżeli uważasz, że to iż
            dziecko spędza u nas tyle czasu, nie byłoby problemem żeby było cały
            czas u nas i nie jest to nasza wspólna decyzja to bardzo się mylisz.
            JAk bym chciała utrudniać kontakty to bym to robiła ale uważam że
            dziecku otrzebny jest ojcieć. nie każda druga żona chce odizolować
            ojca od dziecka z poprzedniego związku. I wiem jakie obowiązki
            wynikają z opieki nad dzieckim które nie potrafi się utrzymać. Ale
            nie znaczy to, że matce wszytko wolno i na wszytko będziemy
            przymykać oko. Bo alimenty mają być na dziecko a nie na nią. I jak
            by były wydwane na nie to by nie było żadnego problemu. Płacimy je
            już długi czasu i nic się nie zmienilo, to że ty tak nie robisz nie
            znaczy że każda matka jest taka jak ty. Są też lenie i wygodnickie
            mamusie, które dbają i myślą tylko o sobie, a nie o dziecku i o to
            chodzi bo to jest taka kobieta. I żebyś wiedził że sytuacja odwrotna
            byłaby również przesadą. Bo nawet jeżeli dziecko jest z nią te 10
            dni w miesiącu to jakieś rachunki za podstawowe rzeczy musi
            zapłącić.

            > Ale
            > > ponieważ nie ma innego wyjścia będziemy wlaczyć w sądzie o
            opiekę
            > > naprzemienną albo zmiene pobytu zamieszkania dziecka. Nie
            obędzie
            > > się bez wojny ale tudno.
            >
            > Po pierwsze, Ty znajdź sobie inne zainteresowanie, niż wychowanie
            i opieka
            > nad dzieckiem jego ojca. I skąd to założenie, że będzie wojna?
            > nawet, jeśli sąd zmieni miejsce pobytu dziecka, to nie oznacza to
            > automatycznie, że matka będzie musiała partycypować w 50% (albo i
            więcej)
            > kosztów utrzymania dziecka

            Nie znajde sobie bo to dziecko należy do naszej rodziny i zajmuje
            się nim i spędzam z nim bardzo dużo czasu. Jeśli sąd zmieni miejsce
            pobytu dziecka to nie będziemy musieli płacić alimentów. Sami
            zapewnimy dziecku wszytko i nie będzie problemu, a mamusia nie
            będzie dostawała pieniędzy, które traktuje jak dodatkową kase na
            siebie, a nie dziecko.

            > U nas dziecko przynajmniej będzie miało
            > > możliwośc rozwijania się, a nie tylko gapiło się z mamą w tv.
            >
            > A teraz tego nie może? A jak będzie podczas opieki naprzemiennej?

            A oczywiście że nie ma. Jak by miało to by nie było problemu. Skarży
            się że mama nie pójdzie z nim na tańce bo jak zwykle zapomniała
            sobie, mimo iż za każdym razem jest informowana że są tańce. Musi
            codziennie ćwiczyć z powodu dużej wady postawy to mamusia też
            zapomina i ćwiczy tylko jak jest z nmi, a wada sama się nie cofnie
            za to w przyszłości boprowadzi do wielu problemów. Zresztą dziecko
            jak go najdzie na zwierzanie to mówi, że dla mamy najważniejszy jest
            tv i komputer i aż mi szczena opadla jak to usłyszałam bo mimo iż
            mam swoje zdanie na temat tej kobety przy dziecku nigdy się źle o
            niej nie wyrażam. Ale ty oczywiście znjdziesz sposó na wytłumaczenie
            jej bo przecież taka biedna cierpiętnica mamusia i jeszcze chce się
            jej alimenty odebrać i z czego ona będzie żyła.

            > Bardzo chciałabym, abyś wskazała to "wieszanie psów" na ojcu
            dziecka.
            >
            > mam nieco inną opinię na temat tej sprawy. Otóż ojciec dziecka
            czuje sie w
            > obowiązku zapewnić mu wszystko, na co go stać, a na pewno nie stać
            jego
            > matki.

            I właśnie tu się mylisz,skąd masz taką pewność że jej nie stać? Stać
            ją tylko nie ma na tyle dobrej woli i myśli o zadbaniu o siebie.
            Wiemy jaką ma sytuacje materialną i ile zarabia i jeszcze dostaje
            alimenty.


            Dla niego jest to normalna sprawa. No ale nie dla Ciebie, więc to
            > Ty szukasz tego, jakby tu oderwać matkę dziecka od
            rzekomego "żłobu" i
            > spowodować, aby matka była zmuszona płacić tyle, ile Tobie się
            chce. Gdyby
            > było inaczej, to nie Ty, lecz twój maż pytałby tu o radę. No
            chyba, że to
            > biedny, skrzywdzony misiu, któremu Ty musisz pomóc, wywalczyć, bo
            zginie
            > bez Ciebie i ex go oskubie ze wszystkiego.

            Nie jest to dla niego normalną sprawą i również się wścieka ale
            obydwoje jesteśmy zdania że nie będziemy odmawiać wszytkiego dziecku
            bo od matki i tak nie dostanie. Dlateg wniesie pozew do sądu. A ty
            chyba a bardzo odnosisz to wszytko do siebie. Mój mąż nie będzie
            pytał o radę na forum bo wie że spotka się w większości z takimi
            kobietami jak ty, które bronić będą każdej matki niezależnie od tego
            co robi i wszytko odnoszą emocjonalnie do siebie. To że ty dbasz o
            dziecko, a alimenty wydajesz na jego potrzeby to nie znaczy że
            automatycznie każda matka taka jest.
            • zmeczona100 Re: Uchylenie alimentów na dziecko. 18.04.10, 20:28
              shedir1, nadajemy na różnych falach. Poddaję się.
        • tully.makker no dobra 18.04.10, 19:04
          to ile wynosza te alimenty, ktore exia wydaje na solarium?
      • tricolour Ale chrzanisz, Zmęczona... 18.04.10, 12:32
        ... "Jak ograniczyć wydatki na dziecko? Przestać chodzić z nim do
        prywatnego lekarza, nie posyłać dziecka na dodatkowe, płatne zajęcia
        ani nie wybierać się z nim na wakacje. Proste, prawda?"...

        ... a sama żądasz od exa 3000zł co dwa lata na nowy komputer dla
        dziecka choć maszyna nie zużywa się w tym czasie w takim stopniu, że
        na śmietnik.

        Hipokryzja.
        • zmeczona100 Re: Ale chrzanisz, Zmęczona... 18.04.10, 13:02
          Pewnie, że chrzanię.
          I akurat Ciebie nie posądziłabym o to, że przegapisz sarkazm w mojej
          wypowiedzi wink

          Nie było co 2 lata, tylko co trzy wink
        • kasiapfk Re: Ale chrzanisz, Zmęczona... 18.04.10, 16:26
          oj Tri zużywa się zużywa. Niestety. Mój syn najstarszy naprawde nie
          może odpalić programów z któych uczy się w skzole, po 2 latach.
          Eksio informatyk, to sam rozumjie. Niektózy widać nie rozumieją.
          k.
          • tricolour Rozumieją, rozumieją... 18.04.10, 16:38
            ... sam piszę z jednego z najnowszym modeli IBM (Lenovo).

            Kosztował 140zł. Sto czterdzieści złotych. Tanio, bo to moja
            kieszeń. Gdyby płaciła ex, to by kosztował kilka tysięcy bowiem
            palcem bym nie kiwnął SZUKAĆ dobrego komputera za niewielkie
            pieniądze.
            • jarkoni Re: Rozumieją, rozumieją... 18.04.10, 16:50
              Bez komentarza..
              Można jednak dobry komputer za niewielką kasę, sam taki mam
              • zmeczona100 Re: Rozumieją, rozumieją... 18.04.10, 20:26
                Aby kupić komputer, o jakim piszecie, nie wystarczy tylko mała kasa wink
              • tully.makker Re: Rozumieją, rozumieją... 18.04.10, 21:22
                > Można jednak dobry komputer za niewielką kasę, sam taki mam

                Chyba nie jestes graczem
              • kasiapfk Re: Rozumieją, rozumieją... 19.04.10, 09:18
                Jarkoni, do grafiki, której używa nasz syn - nie mozna wtedy, gdy
                potrzebny. Owszem po pół roku - można duuuuużo taniej (aż mnie szlag
                trafia!) Chodzi o synchronizację potrzeb i podaży na rynku -a tu
                d...pa. Mimo, że tata informatyk... i ma dostęp do róznych źródeł.
                No ni cholery. Się nie daje.
                Ale jak macie tanie i LEGALNE źródło kompów i oprogramowania to
                dajcie znać -poważnie piszę.
                A lenowo za 140 pln poleasingowe mie nie interesi -za słabe.
                • kasiapfk Re: Rozumieją, rozumieją... 19.04.10, 09:19
                  tfu, miało być MNIE nie interesi - literówka
                  • tricolour Co to znaczy za słabe? 19.04.10, 13:59
                    Bardzo mnie to zaintrygowałe, że dziecko potrzebuje wydajnego
                    sprzętu, który już za pół roku znacznie tanieje.

                    Powiedzmy prawdę w oczy: profesjonalny sprzęt nie tanieje nawet
                    przez dwa lata. On kosztuje dziesiątki tysięcy dolarów za stację
                    roboczą i prawie tyleż jest warty po roku, a 80% po kolejnym roku.
                    To nie jest sprzęt dla zjadacza chleba tylko dla kogoś, kto się
                    zajmuje zawodowo więc ma czym płacić.

                    Jeśli piszesz, że ten drogi sprzęt, który kupujecie dziecku, już za
                    pół roku można kupić znacznie taniej, to znaczy, że używacie sprzętu
                    amatorskiego, wręcz zabawkowego z marketu. Jeśli tak, to
                    przepłacacie za - mniej więcj - dwukrotnie większą wydajność kilka
                    tysięcy złotych. Czyli grafika obrabiana 10 sekund na
                    Waszym "cudzie" będzie na sprzęcie za 500zł będzie obrabiana 20
                    sekund. Dziecko nie może poczekać tyle co dwa łyki herbaty?

                    A z drugiej strony: skoro ktoś chce płącić marżę 250% za nowość, to
                    czemu nie? Przecież właściciel salonu komputerowego chce godnie
                    żyć "cieżko" pracując przy przekładaniu kolorowych pudeł z
                    nowościami.
                    • kasiapfk Re: Co to znaczy za słabe? 19.04.10, 22:11
                      Tri, po raz kolejny w podziw wpadam, jak Ty potrafisz rozwiązywać
                      cudze problemy smile Niestamowite. Zazdroszczę.
                      Tylko, pragnę odrobinę złosliwie przypomnieć, swoich nie bardzo
                      chyba. Skoro młody żonkoś dalej wałkuje rozwodowe strony smile
                      Najlepszego.
                      Fakt, precyzyjniej byłoby napisać: kilkanascie miesięcy. A czy 10
                      sekund obrabia to tego nie wiesz. Oceniasz na odległosć zawartośc
                      plików, które obrabia nasz młody? I oceniasz na odległość kompa,
                      któy stoi sobie u mnie w chałupce? Wróżek, czy technologia XXV wieku?
                      No to jeszcze dopiszę, że kompletując kompa dla młodego eks pytał
                      czego MI potrzeba na tym kommpie.! Oburzające, nieprawdaż? Jak można
                      tak finansować tę zła była żonę. A fe!
                      Optymistycznie smile Zadowolona z życia.
                      k.
                      • tricolour Żonkoś, do tego szczęśliwy... 20.04.10, 12:09
                        ... nie wałkuje rozwodowych stron tylko wypowiada się w temacie
                        alimentów (które także płaci). Rozmawia głównie z kobietami, które
                        alimenty traktują jako swoistą rekompensatę za nieudane małżeństwo,
                        a ta rekompensta ma najczęściej wymiar nadmiarowego dogadzania
                        dziecku. Dogadzanie niepotrzebnego i szkodliwego.

                        Co do Twojego kompa: gdyby to nie była domowa zabawka tylko maszyna
                        do zaawansowanych zastosowań, to byś chętniej i więcej pisała o
                        oprogramowaniu do niej, cenie tegoż, warunkach licencji czy
                        możliwości zainstalowania na coraz to nowszych maszynach i opłatach
                        za wsparcie techniczne.
                    • pan-kowalski Re: Co to znaczy za słabe? 19.04.10, 23:23
                      Z tą marżą to trochę nie tak - przykładowy procesor Intel Core 2 Duo
                      E6600 2.4 GHz kosztuje dzisiaj 300 zł, a trzy lata temu debiutował
                      ceną 1300 zł i nie chodzi o zawyżoną marżę sprzedawcy, tylko tyle
                      był warty na rynku. Do zastosowań profesjonalnych można by było taki
                      procesor zastosować równie dobrze i teraz, tylko stawiając nowy
                      serwer średniej wielkości firma nie będzie oszczędzać na procesorze
                      czy pamięci, skoro trzeba zapłacić Microsoftowi kilkanaście tycięcy
                      za licencję na oprogramowanie do tego serwera. Dlatego dzisiaj firmy
                      znowu wybiorą te wydajniejsze, bardziej technologicznie zaawansowane
                      procesory po 2 tysięce za sztukę, które z kolei za parę lat trafią
                      do większości domowych pecetów.

                      Co do kupowania co dwa lata nowego peceta to moim zdaniem lekka
                      przesada, składając komputer za 3 tysiące można już pozwolić sobie
                      na przyzwoitą płytę główną, żeby po klikunastu miesiącach wymienić
                      kartę graficzną, podwoić pamięc RAM i znowu bez problemu odpali na
                      nim najnowsze oprogramowanie.
                      • kasiapfk Re: Co to znaczy za słabe? 20.04.10, 08:56
                        W zupełnosci się zgadzam z Panem Kowalskim. Myślałam o wymianie
                        niektórych elementów i już. Całego kompa nie wymianiamy, bo nie ma
                        potrzeby (monitor najwyżej też winkna coolerski jakiś ;;;wink)))) )
                        Możemy jeszcze dalej brnąć, ale po co?
                      • tricolour Tak to nie jest... 20.04.10, 11:51
                        ... że firmy kupują sobie wydajne procesory, bo sie pojawiła nowość.

                        Firmy wtedy wymieniają sprzęt kiedy kończy sie licencja na soft
                        kupując pakiet. Nawet w domowych warunkach (o firmowych nawet nie
                        mówimy) soft jest droższy od sprzętu, na którym stoi - z tym, że o
                        tym się nie myśli, bo się zazwyczaj soft kradnie. Zwykłe Windowsy z
                        pakietem biurowym + ulubiony Photoshop i kilka gier, to z 5000zł
                        lekko licząc. W zasadzie nie ma domowego komputera w tej cenie, no
                        chyba, że bezsensowny wynalazek, który zestarzeje się o 50% w cięgu
                        2 miesięcy.

                        Jeśli chodzi o wspomniany Intel Core 2 to oferuje on 30% większą
                        wydajność od zwykłego procka. Był i jest wodotryskiem. A jeśli
                        chodzi o marże, to kiedyś pracowałem w komputerowej firmie handlowej
                        (notowana na GPW) i marże ustataliśmy na prostej zasadzie: kupi toto
                        jakiś wariat od gier? Kupi! No to zaczynamy od 200%, potem się
                        zobaczy.

                        Zgadzam się oczywiście z tezą, że wymiana komputera co nawet dwa
                        lata, to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo żaden domowy soft - poza
                        grami - nie wymaga takiego wzrostu wydajności. Zaś do gier używa się
                        konsol o specjalizowanej archtekturze.

                        I to w zasadzie tyle - z mojej strony - w temacie. Zresztą zdaję
                        sobie sprawę też i z tego, że komuter to często konik ojca i syna
                        więc pełni on także "platformę" realizacji wspólnych zainteresowań
                        nie przeliczalnych na pieniądze...
              • sierpniowa-pora A co... 20.04.10, 15:32
                ...jeśli życie nie toczy się wokół komputera ?
                Co mogę wymieniać, żeby wyrwać lepsze alimenty wink
    • zwiatrem shedir1 19.04.10, 10:50
      Shedir1
      nie bede pytac o wysokosc alimentow z wyroku, ale mam nadzieje, ze sa
      pokrywajace potrzeby dziecka, z tym, ze zle wykorzystane przez matke, ktora nimi
      zarzadza.
      Jesli wszystko oplacacie, kupujecie poza tymi alimentami, mozecie wniesc o
      znizenie alimentow przedstawiaja dowody na wydane pieniadze.
      Matka nie chce sie zgodzic na to, zeby dziecko do Was przeszlo, bo straci wtedy
      kase no i prawdopodobnie je kocha, a to ze nie udolnie wychodzi jej opieka ...

      Z Twojego watku wynika, ze matka zaniedbuje potrzeby dziecka.
      Jesli tak jest, to wiesz, ze mozecie starac sie o opieke nad dzieckiem. Z tym,
      ze wtedy caly ciezar bierzecie na klate.
      Wszystko to zalezy od struktury Waszej rodziny, ukladow, umow.
      Nie wiem, czy ta ja obudzi, ale ewentualna utrata kasy powinna ja otrzasnac.
      Liczby przemawiaja, wiec mozna sie zrobic liste wydatkow dodatkowych poza
      aliementami, przedstawic matce i zapytac co o tym sadzi.
      Jesli opieka nad dzieckiem jest wspolna, to kazda ze stron ma prawo ponosic
      sobie takie koszty na dziecko (bez wymowek drugiej stronie) na jakie ja stac.
      Tyle ze jesli alimenty nie sa przeznaczone na potrzeby dziecka, to matka jest
      nie fair.

      To Wasza ocena, decyzja i wasza walka.
      • zmeczona100 Re: shedir1 19.04.10, 11:31
        zwiatrem napisała:

        > Matka nie chce sie zgodzic na to, zeby dziecko do Was przeszlo, bo
        straci wtedy
        > kase

        > Nie wiem, czy ta ja obudzi, ale ewentualna utrata kasy powinna ja
        otrzasnac.

        A to napisała Shedir:

        > I właśnie tu się mylisz, mamusie stać tylko woli pieniądze wydawać
        > na siebie, a ne na dziecko

        Może shedir nie może ścierpieć tego, że ex jej męża ma na siebie
        pieniądze? Może po prostu powinna przymierać głodem, aby shedir uznała, że
        całe dochody matki idą na dziecko?
        Swoją drogą, w jakiej wysokości muszą być to alimenty, skoro można je
        roztrwonić na wizyty w solarium...

        zwiatrem napisała:
        > Z Twojego watku wynika, ze matka zaniedbuje potrzeby dziecka.

        Cały szkopuł w tym, że rodzice mogą określać różne potrzeby dziecka- w
        zależności m.in. od stanu kasy, zainteresowań dziecka czy swoich własnych
        preferencji. W postach shedir nie ma informacji, czy tańce i inne
        dodatkowe zajęcia były spowodowane ich widzimisię, czy zapoczątkowała je
        matka dziecka i czy była to wspólna decyzja rodziców.
        • sauber1 Re: shedir1 19.04.10, 12:25
          Nie chcę sie w to paskunie mieszać, ale naszła mnie taka myśl, jakby tak
          poszukać fajnej laski z trójką dzieci co by jeszcze miała majętnego ich ojca
          można by pobrykać ładnie na czyjść koszt, niechby tak go wydoić chociaż po 1500
          na jedno, dodac swoje i wspólne to za ponad 10.000 PLN miesięcznie zyć i nie
          umierać, co tanm solarium, przy ekonomicznej gospodarce, nawet ciepłe wyspy
          latem ... wink



          A teraz huzia na Józia ... tongue_out
          • zmeczona100 Re: shedir1 19.04.10, 12:35
            tongue_out
            No to ja swojego chcę wydoic na więcej smile)))
            Tri przedobrzył, bo przypisał mi 4 000, a ja nawet takich całkowitych
            kosztów nie podawałam wink)) Koszty miesięczne wg mnie to 2800, z czego chce
            od ojca 80% wink)))
            :]

            Pobrykam, pobrykam wink I to po ciepłych krajach, a co mi tam wink
            Gdybym nie miała dziecka, to by mnie na to było stać wink A skoro jest
            dziecko, to i tak to w zasadzie niczego nie zmienia, bo przy
            partycypowaniu ojca w kosztach utrzymania dziecka i mojej skromnej
            dopłacie do tegoż, nadal będziemy żyć tak, jak przed rozwodem wink

            10 000 przy 5 osobowej rodziny to nie bardzo za 2-tygodniowe wczasy np. w
            Egipcie czy Tunezji wink Od głowy trzeba liczyć jakieś 2 600 średnio (z
            uwzględnieniem rabatu/ promocji dla dzieci). No a przez kolejne 2 tyg.
            poza tym wyjazdem, też trzeba żyć wink
            • tricolour Było 2800 ale bez szkoły... 19.04.10, 14:15
              ... ze szkołą było 3800 lub coś koło tego.

              I sprawa zasadnicza: "bo przy partycypowaniu ojca w kosztach
              utrzymania dziecka i mojej skromnej dopłacie do tegoż, nadal
              będziemy żyć tak, jak przed rozwodem" - to nie WY macie żyć tak, jak
              przez rozwodem - to dziecko ma tak żyć, a Ty adekwatnie do swoich
              zarobków.

              Jest też oczywiste, że Twoje zawyżone koszy utrzymania dziecka mają
              na celu to, byś i Ty żyła z pieniędzy exa na prostej zasadzie: ex
              utrzymuje w większości dziecko, Ty głównie siebie. Jeśli ex sie na
              to godzi (mając tego świadmośc lub nie) to git...
              • zmeczona100 Re: Było 2800 ale bez szkoły... 19.04.10, 17:18
                Szkoła to 500 miesięcznie, więc bez przesady, Tri wink

                - to nie WY macie żyć tak, jak
                > przez rozwodem - to dziecko ma tak żyć, a Ty adekwatnie do swoich
                > zarobków.

                Jeśli byłoby bez orzekania o winie męża, to zgoda smile

                > Jest też oczywiste, że Twoje zawyżone koszy utrzymania dziecka mają
                > na celu to, byś i Ty żyła z pieniędzy exa na prostej zasadzie: ex
                > utrzymuje w większości dziecko, Ty głównie siebie. Jeśli ex sie na
                > to godzi (mając tego świadmośc lub nie) to git...

                Ex nie będzie miał wyboru- alternatywą jest zamieszkanie syna przy nim, co
                mu absolutnie nie leży. Poza tym, jeśli uważa, że ze strony ojca to zbyt
                wiele jak za 1 godz. tygodniowo dla dziecka, to musi zmienić podejście smile
          • kasiapfk Re: shedir1 19.04.10, 22:13
            Sauber! Ty sobie uważaj, co niektóre pasożyty wyczują z odległośći
            paru kilometrów smile)))))
        • zwiatrem Re: shedir1 19.04.10, 14:37
          Zmeczona:
          kazdy odpowiada za siebie, kady autor ma prawo wypowiedzi, nie ma przymusu
          wpisywania sie w kazdy post celem krytykowania autora;

          Nie bede drazyla prawdomownosci, ani szacowala intencji autorki postu, gdyz to
          JEST jej ocena, jej decyzje i jej koszty, a to forum na ktore podobno moze
          przyjsc kazdy i zapytac o swoje sprawe.

          • kowalka33 Re: shedir1 19.04.10, 18:24
            To sie rozpetała dyskusja a pewnie chciałaś się tylko czegoś dowiedzieć. Ja
            myslę tak moze i macie racją chcąc przyciąć ex wydatki , pewnie macie swoje
            powody a nikomu nic za darmo nie kapie...Ale może być tak ze te alimenty
            zwłaszcza że nie piszesz jak duże są może zaspokajają zycie dziewczynki w małym
            stopniu. Ktos tu fajnie napisał że 400 alimentów to starsznie mało ale płacone
            przez konkubenta na inne dziecko robi sie duzo ...I przede wszystkim po jaki
            grzyb sie angazajusz aż tak...to w koncu rodzice maja dziecko i powinii o nie
            dbać o jego zdrowie itp...
            • liqier Re: shedir1 20.04.10, 08:20
              Padnę ze śmiechu! Wymieniać PC co dwa lata, bo dziecko w szkole ma takie
              zadania, ze po dwóch latach nie daje rady! I informatyk to wie! Żart na użytek
              forum, żeby uwiarygodnić swoje przekonania, albo informatyk taka miernota. Może
              też boi się swojej byłej, bo po wpisać widać nawet, co to za harpia.
              • kasiapfk Re: shedir1 20.04.10, 09:01
                Dzięki Bogu smile
    • tully.makker Ponawiam pytanie 20.04.10, 09:33
      Ile wynosza owe wydawane przez Exia na solarium alimenty?
      • scarlet.secret.sky Re: Ponawiam pytanie 20.04.10, 12:03
        A co to za różnica, jeśli są wydawane na solarium itd.?
        • sauber1 Re: Ponawiam pytanie 20.04.10, 12:24
          scarlet.secret.sky napisała:

          > A co to za różnica, jeśli są wydawane na solarium itd.?

          Myślę że doskonale wystraczy procentowo w stosunku do oficjalnych dochodów
          podać, czasem 20 % a jak ktoś ma np. 15.000 to i tak stanowi doś znaczną kwotę
          - prawda?
          W sądzie jet dobrze %-ami operowac tam mają dośc duże dochody to i łątwiej
          dociera. bo jakieś tam 1000 to na waciki, kolację czy inną drobnostkę, a często
          to kwota która na przezycie miesiąca musi wystarczyć ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja