Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka

21.04.10, 19:43
Kilka miesięcy temu rozwiodłem się, z dzieckiem żona wyprowadziła
się 200 km od naszego miejsca zamieszkania,na dziecko płacę niemałe
alimenty.
Sąd przyznał mi widzenia z dzieckiem - mogę zabierać dziecko w
sobotę rano i odwozić w niedzielę wieczorem. W inne dni tygodnia nie
mam widzeń (zbyt duża odległość między nami). Sam muszę pojechać
rano w sobotę po dziecko i sam muszę odwieźć je wieczorem w
niedzielę, przez weekend muszę przejechać ok 800km (chcę,aby dziecko
przebywało u mnie w domu,czyli w miejscu gdzie przed rozwodem
mieszkało).

Mam pytanie:
1. czy mogę wystąpić do sądu, aby połowę kosztów podróży pokrywała
była żona?
2. żona podczas wyprowadzki zabrała wszystkie rzeczy i zabawki
dziecka, zabawkami od mojej rodziny dziecko w miejscu obecnego
zamieszkania nie może się bawić, bo są zamknięte w piwnicy, a
ubrania zawsze były nie dobre. Na weekend, który ma dziecko spędzić
ze mną nie daje żadnych ubrań na zmianę, na przebranie, dziecko nie
może zabrać też żadnej zabawki z domu- wszystkie rzeczy kupuję od
nowa, czy moge wystąpić o zmniejszenie alimentów o kwoty wydatkowane
na zakup tych niezbędnych rzeczy?
    • sbelatka Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 20:53
      sorry, nie wiem; pewnie można wystapić o wszystko - a jaki będzie efekt
      nie wiem absolutnie

      ale piszę głównie w celu skomentowania.. o boszszsz... az trudno mi
      uwierzyć, ze ktokolwiek może zamykac zabawki dziecka w piwnicy bo maja
      złe pochodzenie...; a dziecku nie dać ubran na zmianę... na weekend

      Tobie to sie na pewno nie wydaje?
      • chalsia Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 23:26
        > ale piszę głównie w celu skomentowania.. o boszszsz... az trudno mi
        > uwierzyć, ze ktokolwiek może zamykac zabawki dziecka w piwnicy bo maja
        > złe pochodzenie...; a dziecku nie dać ubran na zmianę... na weekend
        >
        > Tobie to sie na pewno nie wydaje?

        moje dziecko musi rzeczy (zabawki, sprzęt sportowy), jakie dostaje od ojca,
        zostawiać w ojca domu, czyli może z nich korzystać co ktoryś tam weekend.
        • niutka Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 23.04.10, 20:34
          Moi chlopacy to samo przechodza...
    • u2.2 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 21:11
      niestety nie.
    • u2.2 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 21:14
      dodam,że prosiłem, aby zabawki,które leżą w piwnicy oddała mi do
      domu, aby dziecko mogło się nimi bawić, to usłyszałem, że jest to
      niewychowawcze, a do dziecka powiedziała- zobacz tatuś chce ci
      zabrać zabawki. eh..
    • plujeczka Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 21:38
      mozna wystapić o obniżenie alimentów sama nie tak dawno prowadziłam
      taka sprawę znajomym i wygrałam.Oczywiscie nie jestem adwokatem ale
      po woich doswiadczeniach sadowych wiem jak to sie robi, Strona
      przecciwna wnosiła o podwyzszenie alimentów a nam sie udalo wniosek
      odrzucic w całoci z komentarzem sedziego( kobiety) ,ze matka ma się
      wziasc za prace.
      pAMIETAJ O JEDNYM JESLI KUPUJESZ COKOLWIEK DZIECKU BIERZ NA WSZYSTKO
      FAKTURY IMIENNE NA DZIECKO A NIE PARAGONY, bo tylko w ten sposób
      udokumentujesz dodatkowe wydatki oprócz alimentów na dziecko, na
      twarz w sadzie nic nie uzskasz bo to jest słowo przeciwko słowu.
      Musisz sie do tego dobrze przygtowac, jedzi3sz do dziecka np,
      samochodem bierz faktury na paliwo , obliczysz trase jaka
      pokonujesz, udowodnisz ile samochód pali i sad to musi wziaść po
      uwage, jesli jedzeisz innym srodkiem lokomocji to bierz faktury za
      bilety. Do zony wystap na pismie ( ;ist polecony) o zwrot zabawek
      poniewaz chcesz aby dziecko sie miało czym bawic, jesli nie odpisze
      to plus dla Ciebie, postaraj sie nagrac rozmowe z zona jesli taka
      prosbe wyrazisz słownie a zona w twojej obecności znów powie dziecku
      taka bzdure jak piszez. pamietaj licza sie dowody wiec zacznij je
      zbierac a jak uzbierasz to wówczas mozesz złozyc wniosek bo cos mi
      się widzi ,ze dziecko jest karta przetargowa w rekach matki a tego
      nie lubię.
      • gazettowe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 22:14
        Doczytaj może kiedy się rozwiedli - kilka miesięcy temu. Emocje nie
        opadły jeszcze, a tutaj już porady jak je podgrzać bardziej. No
        żesz... Facet pisze "rozwiodłem się", co mi sugeruje, że to jego
        inicjatywa. Tak, niech zbiera. ALE NIECH TEŻ ZADBA O KONTAKTY Z
        MATKĄ SWEGO DZIECKA.
        No kurcze, kolejna, która naiwnie wierzy, że matka to cyborg: nie
        tylko małżeństwo nie wyszło, to jeszcze świeżo po rozwodzie MUSI się
        cudownie zachowywać. Robi źle, ale z drugiej strony czy tekst o
        zabawkach nie jest prawdziwy? Skoro tatuś nie jest na co dzień to i
        zabawki nie na co dzień. Głupia uwaga matki, ale nie do końca bez
        sensu.
        A panu radzę wrzucić na luz i przeczekać. Unikać pytań przy dziecku,
        bo może gdyby padło sms'em, to zanim wypaliłaby coś takiego do
        dziecka zdążyłaby ochłonąć? A jak głupotę napisze, to też dowód.
        Tylko, że nastawianie się na zbieranie "haków" wywołuje od razu inną
        postawę niż sprzyjająca dialogowi.
    • gazettowe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 22:27
      Zanim cokolwiek zaczniesz odpowiedz sobie na pytania:
      - z czyjej winy/iniacjatywy rozwód. Jeżeli z jej, to próbuj tak
      argumentować, że nie chciałeś przeprowadzki dziecka itd. Jeżeli z
      twojej, to zapomnij o hasłach zwrotu kosztu, bo przecież przed
      rozwodem należało myśleć o tym, że dziecko może się przeprowadzić.
      - czy naprawdę zakup pojedynczego kompletu ubrań na zmianę, to taki
      wydatek przy "niemałych alimentach"? Z drugiej strony, dlaczego ona
      ma ciągle prać i dbać? Może kupuj używane ubranka?
      - dlaczego zabawki są niewychowawcze?
      - że sam musisz zawieźć i przywieźć - no a co ona ma ci przywozić
      dziecko? Czyli ona ma za ciebie zapewniać kontakty ojca z dzieckiem?
      Sorry chłopie, ale coś nie tak jest w twojej postawie.
      A przy okazji to wyobraź sobie, że jednak bylibyście nadal parą i to
      szczęśliwą - czy nigdy nie mielibyście różnych zdań co do zabawek,
      ubranek itd? A teraz dochodzi jeszcze złość, to czego się
      spodziewasz i to po tak krótkim czasie?
    • sauber1 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 21.04.10, 23:17
      u2.2 napisał:

      >
      > Mam pytanie:
      > 1. czy mogę wystąpić do sądu, aby połowę kosztów podróży pokrywała
      > była żona?
      > 2. żona podczas wyprowadzki zabrała wszystkie rzeczy i zabawki
      > dziecka, zabawkami od mojej rodziny dziecko w miejscu obecnego
      > zamieszkania nie może się bawić, bo są zamknięte w piwnicy, a
      > ubrania zawsze były nie dobre. Na weekend, który ma dziecko spędzić
      > ze mną nie daje żadnych ubrań na zmianę, na przebranie, dziecko nie
      > może zabrać też żadnej zabawki z domu- wszystkie rzeczy kupuję od
      > nowa, czy moge wystąpić o zmniejszenie alimentów o kwoty wydatkowane
      > na zakup tych niezbędnych rzeczy?




      Mam jedno pytanie, czy Ty mieszkasz w Polsce?
      • u2.2 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 06:55
        tak, mieszkam w Polsce, rozwód był żony inicjatywą. To, że zadałem
        takie pytanie nie oznacza, że od razu będę działał w sądzie - chcę
        po prostu wiedzieć. Kupuję od nowa ubranka i potrzebne rzeczy,
        zabawki.

        "...Robi źle, ale z drugiej strony czy tekst o
        zabawkach nie jest prawdziwy? Skoro tatuś nie jest na co dzień to i
        zabawki nie na co dzień. Głupia uwaga matki, ale nie do końca bez
        sensu..."

        Jeśli zabawki są zamknięte w piwnicy, to i tak dziecko się nimi nie
        bawi.

        • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 08:42
          Owszem ,zona raczej powinna wyposażyć dzieciątko, kiedy wybiera się do Ciebie z
          ciuszki, zabawki??( a dlaczego?-nie sprawia ci radości, kiedy możesz kupić
          Maluchowi jakiekolwiek rzeczy??
        • sauber1 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:26
          u2.2 napisał:

          > tak, mieszkam w Polsce, rozwód był żony inicjatywą. To, że zadałem
          > takie pytanie nie oznacza, że od razu będę działał w sądzie -



          Dzięki, no bo myśłałem, ale słusznie nie masz po co, i czego szukać i tak byłbyś
          niezrozumiany, a nawet wyśmiany zapewne ...

          Powodzenia we wzmaganiach wink
    • plujeczka Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 09:26
      dziwczyny to ,że facet napisał to nie znaczy ,że trzeba na niego od
      razu napadać, znam nieststey przypafki kiedy byłe zony próbują na
      siłę wyciagać o byłego meza kasę składając co pół roku wniosek o
      alimenty i celowo zwalniają się z pracy bo w sadzie pokazac ,że sa
      biedne= własnie jak pisałam taką sprawę prowadziłam ( z 2 fotela) i
      wygrałam. Jestem za dziecmi ale nie jestem za tym ,że ktos obojetnie
      ojciec czy matka dziecko uzywają jako karty przetargowej lub poprzez
      dziecko chcą sobie dokopać.Jesli jest rozwód to nieststey najwieksze
      straty ponoszą dzieci i trzeba naprawde byc bardzo madzrym rodzicem
      aby to w miarę zminimalizowac.Zamykanie zAbawek w piwnicy i głupie
      teksty w obecności dziecka swiadczą o prymitywnym zachowaniu takiej
      osoby, nie mnie oceniac tą Panią ale widze ,ze jakoś porozumienia
      nie ma. Ojciec zabierajac dziecko do siebie i pokonujac w tygodniu
      taką traxsę wydaje pieniądze no chyba temu nie zaprzeczycie.Nie
      napadajcie na niego tylko podsuńcie madry pomysł na rozwiązanie
      problemu.
      Co do psrawy o której pisze to chciałam wam powiedziec ze na
      widzenie dziecka ( mojego kolegi z pracy) a działo się pod gmachem
      instytucji w której pracuję matka przywiozła dziecko tak ubrane ,ze
      mi było zal kiedy patrzyłam na tą mała osóbke, podarte rajstopki i
      ciuchy z ciuchbudy, znoszone i sprane i nic to ,ze matka ksiegowa i
      wysadziła dziecko z luksusowego samochodu, WIDZIAŁAM ŁZY W OCZACH
      OJCA I NAPRAWDE NIE BYŁY TO ŁZY WYMUSZONE BO CHOĆ WAM SIĘ WYDAJE TO
      JEDNAK SA RÓWNIEŻ PORZADNI OJCOWIE, KTÓRZY MIMO ROZWODU KOCHAJĄ
      SWOJE DZIECI I PŁACA WCALE NIE MAŁE ALIMENTY TYLKO PYTANIE NA CO TE
      PIENIĄDZIE IDĄ BO W TYM PRZYPADKU I MNIE ZAMUROWAŁO A WYCHODZIŁYSMY
      Z PRACY W GRUPIE I ZNAMY NASZEGO KOLEGE BO PRACOWAŁ Z NAMI W
      WYDZIALE 6 LAT.
    • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 09:41
      A owszem, są takie mamusie.Nie można zakładać,że wszystkie są okej.Ale na
      miejscu u2 dziwię się,że chce wyciągać od byłej żony jakieś zwroty.Wszędzie
      walka o te cholerne pieniądze z każdej strony!!!Kocham Dziecko, to zafunduję Mu
      nawet przejazd.Dla mnie to oczywiste.Kupię zabawki, kupię nawet ubranka. Ona też
      kupuje.
      • zuzanna47 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 10:07
        Pieniądze, pieniądze... straszne. Czy mogę żądać zwrot kosztów? Nie
        chcę na Ciebie napadać ale licytowanie sie o kasę zawsze było dla
        mnie żałosne. Zwróć mi pieniądze za przejazd bo i tak płacę wysokie
        alimenty. Po drugie po co licytowac się o zabawki, można też kupić
        za grosik jakieś fajniutkie rzeczy i wyść z sytuacji honorowo. W
        końcu najważniejsze jest dobro dziecka. Kłótnia o zabawki w
        piwnicy sad((( o zwrot kosztówsad((( po co na to marnować czas i
        dziecko włączać w jakieś absurdalne potyczki słowne z byłą żoną, po
        co. Czy nie lepiej jest w tym czasie uśmeichnąć się do dziecka,
        zapytać jak się czuje, w co ostatnio się bawiło fajnego. Jak czytam
        o postawach roszczeniowych w sprawach pieniężnych ( i to bez względu
        czy piszą to kobiety i mężczyźni) to robi mi się słabo. Więcej serca
        dla dziecka i czerpania radości z faktu posiadania dziecka.
        • scibor3 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:05
          Bardzo się cieszę z tego, ze jesteś na tyle dobrze sytuowana, że na wydatek
          rzędu 1500 zł/mc (4.5 zł/l x 8 l/100km x 800 km x 4) to dla ciebie pryszcz i
          tyle co splunąć. Pragnę jednak zwrócić uwagę, ze nie znasz sytuacji finansowej
          przedpiścy a mediana zarobków w Polsce jakiś rok temu to było 1700 zł/mc. Co do
          "zabawek za grosik" to jakoś mi to się gryzie z deklarowanym na wstępie
          machnięciem ręką na 1.5 kzł, pomijając już to, że "tanie mięso to psy jedzą".
      • u2.2 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 10:16
        "A owszem, są takie mamusie.Nie można zakładać,że wszystkie są
        okej.Ale na
        miejscu u2 dziwię się,że chce wyciągać od byłej żony jakieś
        zwroty.Wszędzie
        walka o te cholerne pieniądze z każdej strony!!!Kocham Dziecko, to
        zafunduję Mu
        nawet przejazd.Dla mnie to oczywiste.Kupię zabawki, kupię nawet
        ubranka. Ona też
        kupuje. "

        Aby uciąć wszelkie dyskusje - cieszy mnie kupowanie dziecku rzeczy,
        myślę również o zabezpieczeniu jego przyszłości, nie pytam na co
        jest przeznaczana kwota, którą płacę. W jednym miesiącu spóźniła się
        wpłata o 2 dni, to już drugiego dnia mój prawnik został powiadomiony
        przez jej prawnika, że brak jest płatności, jak proszę, aby dziecko
        do mnie oddzwoniło, gdy nie może rozmawiać, gdy ja dzwonię (nie znam
        planu pracy byłej żony), to słyszę, że za tą rozmowę to ona będzie
        musiała zapłacić i nie będzie oddzwaniać.
        Zadałem pytanie, bo chcę po prostu wiedzieć. To wszystko.


        • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 10:30
          To zrób tak, jak dyktuje sumienie.Jeżeli uważasz ,że powinna zwracać pieniędze,
          ze dojazdy, złóż sprawę. Jeżeli uważasz,że powinna wyposażać dziecko w potrzebne
          rzeczy( osobiście twierdzę,że ubranko dziecko powinno mieć zapewnione przez
          matkę, zabawki możesz trzymać u siebie, chyba,że dziecko jest przywiązane do
          swojej jednej zabawki, wtedy karygodnym byłoby zabronienie przez matkę
          zatrzymywania pluszaka w domu).I sprawa wyjaśniona.
          • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 11:10
            Prostuję zdanie-"Karygodnym byłoby zabronienie przez matkę zabrania ukochanego,
            zabawkowego pluszaka z domu, do domu ojca".
    • tully.makker Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 11:03
      No coz, my mielismy kiedys taka przxygode, ze podjechalismy pod dom Malej, by
      zabtac ja na 10-dniowy wyjazd na narty. A Mala wyszla do nas z mala torebeczka.
      Wszystkie cuchy na wyjaxd musielismy jej zapewnic, od majtek az do spodni
      narciarskiech. Na szcescie mogla skorzystac ze starych narciarskich ciuchow
      mojego syna, bo chyba bysmy zbankrutowali.

      Ale zadac kasy za dojazdy do dziecka? Niewiarygodne, choc na niestniejacym juz
      forum o rodzinach zrekontruowanych byl kiedys taki kuriozalny pomysl...
    • zmeczona100 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 12:52
      Zwrot kosztu przejazdu? Hm.... A jakie miejsce pobytu dziecka jest
      wskazane w wyroku rozwodowym? Poza tym- przecież możesz się przeprowadzić
      bliżej, skoro zależy Ci na kontaktach z dzieckiem, a nie stać Cie na
      dalekie wyjazdy po nie. 800 km w podróży? czyli 400 km w podróży z
      dzieckiem?? Sorry Winetou, ale w tej sytuacji pomysł z wożeniem dziecka
      jest jak dla mnie kompletną porażką; może warto się zastanowić np. nad
      wynajęciem pokoju w hotelu na ten okres.
      Ciuszki na zmianę od matki- a kto by je prał? Wychowanie dziecka to nie
      tylko zabawki, zabawy itp; pranie po nim rzeczy też.
      Do pozwu w sprawie zwrotu kosztów podróży i wysyłania dziecka wraz z
      ubraniem proponuję jeszcze dodać punkt o zapewnieniu prowiantu dla dziecka
      na pobyt poza domem.

      Co do zabawek- mój jest całkiem dużym dzieckiem, ale np. nie miałabym nic
      przeciwko, aby np. niektóre gry zakupił ojciec i zostawały one u niego-
      inaczej spędzamy czas z dzieckiem, gramy w inne gry itp. Ale też nie
      miałabym nic przeciwko, gdyby jakąś grę czy rzecz zabrał syn ze sobą.
      Gdybym to jednak tylko ja miała wg ojca obowiązek kupowania mu nowych
      rzeczy, gier itp, to powiem szczerze, spłynęłoby to ze mnie jak po kaczce.
      • scibor3 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 13:53
        Poza tym- przecież możesz się przeprowadzić
        > bliżej, skoro zależy Ci na kontaktach z dzieckiem, a nie stać Cie na
        > dalekie wyjazdy po nie. 800 km w podróży? czyli 400 km w podróży z
        > dzieckiem??

        Jakieś kłopoty z matematyką? A może zbyt zmęczona? To położyć sie do wyrka a nie
        klepać trzy po trzy. 200 x 4 to wszak 800 a nie 400, no chyba, ze zmęczona
        odkryła sekret teleportacji. Może się tym wiekopomnym odkryciem podzieli z
        tłuszczą. Nie będę komentował kuriozalnego pomysłu z przeprowadzką. To matka sie
        przeprowadziła a nie on, więc to ona powinna pokryć koszty utrudnienia. Uważam,
        ze sąd przychyli się do zwrotu kosztów i to nie w części a w calości.
        • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:06
          Żenada Panowie..Wyprowadziła się aby zrobić na złość byłemu mężowi?Może zmuszona
          była zmienić miejsce zamieszkania( zmiana pracy np).Nie do pojęcia aby wyliczyć
          sobie za transport.Może faktycznie za jedzenie dla Dziecka podczas pobytu u ojca
          również.Jezu!!!
        • zuzanna47 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:26
          Przeczytaj swoje posty i zobacz ile jadu wylewasz. Poza tym mylisz
          zwrot kosztów dojazdu z utrudnianiem kontaktów. Uważasz, że trzeba
          się kłócić a zwłaszcza przy dziecku o zabawki pozostawione w
          piwnicy?????? Po drugie wyliczasz koszt beznyzny a przypadkiem nie
          ma innych środków transportu? Znasz sytuację finansową autora postu?
          Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. PRZEDE WSZYSTKIM SPOKÓJ I DOBRO
          DZIECKA a nie kłótnia co komu i dlaczego. Małostkowość ludzka nie
          zna granic.
          • zuzanna47 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:28
            post był skierowany do scibora3
            • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:32
              Sauber-no brawo!Poważnie. Bo juz chciałam tutaj Panom zarzucić brak androgenów!
          • scibor3 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 15:04
            Poza tym mylisz
            > zwrot kosztów dojazdu z utrudnianiem kontaktów

            Rozumiem, ze przeprowadzka o 200 km jest ułatwieniem kontaktów. Wszak 10-12
            godzin w podróży co tydzień to czysta przyjemność za którą pani trzeba by wręcz
            dopłacać.

            Uważasz, że trzeba
            > się kłócić a zwłaszcza przy dziecku o zabawki pozostawione w
            > piwnicy??????

            Nie wiem, jak ciebie, ale dla mnie zabranie a następnie wyrzucenie zabawek do
            piwnicy za złośliwość. Nie widziałem nic o kłótni przy dziecku, ale możesz
            wskazać mi odpowiedni fragment?

            Po drugie wyliczasz koszt beznyzny a przypadkiem nie
            > ma innych środków transportu?

            Rower? Hulajnoga? Kolej czy autobus wychodzą podobnie a pod dom nie zajadą. O
            czasie nie wspominam. Dziecko powinno docenić czas w podróży. Ostatecznie tyle
            pięknych książek napisano o ojcach podróżujących z dziećmi po kraju. Często w
            wagonach towarowych (hurra! i tu jest oszczędność ;-PPPP) Szkoda tylko, że
            niemal wszystkie powstały tak na przełomie XIX i XX w.

            Znasz sytuację finansową autora postu?

            Właśnie nie znam i nie próbuje defultowo myśleć o nim jako o szejku arabskim
            tylko o przeciętnym mieszkańcu kraju nad Wisłą (medianę zarobków podałem, nie?)

            PRZEDE WSZYSTKIM SPOKÓJ I DOBRO
            > DZIECKA a nie kłótnia co komu i dlaczego.

            ROTFL! A te "głupie" baby szarpią się o jakieś alimenta... Ty żyjesz na realnym
            świecie, bo ja myślę, że nie.

            A teraz jedno pytanie, które zawsze miałem ochotę zadać na tym konkretnie forum.
            Pytanie nie jest tylko do ciebie. Czy rodzic a w szczególności ojciec po
            urodzeniu dziecka przestaje być człowiekiem? Tak mnie to często nachodzi śledząc
            różne wypowiedzi.
            • zmeczona100 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 16:05
              scibor3 napisał:


              > Pytanie nie jest tylko do ciebie. Czy rodzic a w szczególności ojciec po
              > urodzeniu dziecka przestaje być człowiekiem? Tak mnie to często nachodzi
              śledzą
              > c
              > różne wypowiedzi.

              Wg moich obserwacji ta przypadłość (niektórych) tatusiów dopada dopiero w
              okresie okołorozwodowym i po nim. Symptomy są przeróżne; najczęściej na
              tym forum wymieniane to: niepłacenie alimentów, wzbudzanie winy w
              dzieciach, zaniedbywanie kontaktów z dziećmi aż do ich zupełnego
              zaniechania, domaganie się zwrotu kosztów podróży czy innych "utrudnień" w
              realizacji kontaktów itp.

              Ścibor, a jeśli ojciec straciłby pracę, to czy matka ojca ma obowiązek
              żywienia tegoż, aby nie zabiedził się na śmierć i aby w ten sposób matka
              nie pozbawiła dziecka kontaktów z ojcem? Czy wtedy troskliwa, mądra i
              wspaniała matka powinna płacić za żywienie dziecka podczas jego pobytu u
              ojca?
              • scibor3 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 16:55
                > Wg moich obserwacji ta przypadłość (niektórych) tatusiów dopada dopiero w
                > okresie okołorozwodowym i po nim. Symptomy są przeróżne; najczęściej na
                > tym forum wymieniane to: niepłacenie alimentów, wzbudzanie winy w

                Nie o to mi idzie. Chodziło mi o to, że w wypadku gdy są dzieci forum wpada w
                licytację co to matka/ojciec powinni zrobić, tak jakby poza
                ojcostwem/macierzyństwem życie realne, praca, uwarunkowania finansowe, uczucia i
                plany życiowe etc. przestawały istnieć i zostawało jedynie _dziecko_. Często te
                "doskonałe" pomysły są nawet nierealne fizycznie. Bo co sądzić o pomyśle:

                "Poza tym- przecież możesz się przeprowadzić
                bliżej, skoro zależy Ci na kontaktach z dzieckiem, a nie stać Cie na
                dalekie wyjazdy po nie"

                Jak rozumiem facet pracuje zdalnie i mieszka w motorhome a ty wpadłaś na
                genialny pomysł, ze może przecież parkować bliżej dziecka. Brawo dla pani! Ale
                to jeszcze nic, skromne zagajenie tematu. Poczekamy aż inni forumowicze się
                rozgrzeją w sprawie "co jest dla dziecka najlepsze".
                • zmeczona100 Ścibor 22.04.10, 17:15
                  scibor3 napisał:


                  > Nie o to mi idzie. Chodziło mi o to, że w wypadku gdy są dzieci forum
                  wpada w
                  > licytację co to matka/ojciec powinni zrobić, tak jakby poza
                  > ojcostwem/macierzyństwem życie realne, praca, uwarunkowania finansowe,
                  uczucia
                  > i
                  > plany życiowe etc. przestawały istnieć i zostawało jedynie _dziecko_.


                  Kolejność odwrotna- przy dziecku to jemu się wszystko podporządkowuje-
                  czas wolny, pracę itp. Tzn. decyduje się biorąc pod uwagę, że jest się
                  odpowiedzialnym za dziecko. Nie biorę pracy na zmiany, bo mam dziecko pod
                  opieką. Nie wyjeżdżam w delegacje, bo mam dziecko pod opieką(czyli nie
                  rozpatruję takiej propozycji pracy), nie wyjeżdżam na wakacje, bo nie
                  starczy na utrzymanie dziecka itp.Nie wierzę, że to piszę!

                  Ale, jak widzę, jesteś tym gatunkiem mężczyzny, który "robi" dziecko i
                  jego życie przez ten fakt nie może się w żaden sposób zmienić. To matka
                  dziecka ma sobie znaleźć odpowiednią pracę, zapłacić za rozstanie z ojcem
                  poszukaniem mieszkania jak najbliżej ojca, abyś Ty mógł żyć tak, jak
                  dotychczas. Ot, jaki mądry polski tata się trafił.

                  Często te
                  > "doskonałe" pomysły są nawet nierealne fizycznie. Bo co sądzić o
                  pomyśle:
                  >
                  > "Poza tym- przecież możesz się przeprowadzić
                  > bliżej, skoro zależy Ci na kontaktach z dzieckiem, a nie stać Cie na
                  > dalekie wyjazdy po nie"
                  >
                  > Jak rozumiem facet pracuje zdalnie i mieszka w motorhome a ty wpadłaś na
                  > genialny pomysł, ze może przecież parkować bliżej dziecka. Brawo dla
                  pani! Ale
                  > to jeszcze nic, skromne zagajenie tematu. Poczekamy aż inni forumowicze
                  się
                  > rozgrzeją w sprawie "co jest dla dziecka najlepsze".

                  Buhahaha! Matka dziecka wyjechała z nim zapewne po to, by ojcu na złość
                  zrobić! Opuściła kiedyś wspólnie zamieszkiwane mieszkanie pewnie z tego
                  samego powodu.
                  Pewnie mieszkanie nie było jej, tylko jego, a wyprowadziła się w swoje
                  rodzinne strony, gdzie mogą jej pomóc najbliżsi w wychowaniu dziecka, aby
                  ona mogła lepiej zarabiać i w ten sposób stworzyć dziecku lepsze warunki
                  finansowe.
                  Ale rozumiem, oczekujesz od niej, że baba "pracuje zdalnie i mieszka w
                  motorhome a ty wpadłeś na genialny pomysł, ze może przecież parkować
                  bliżej ojca dziecka".

                  Jeśli jesteś po rozwodzie, to Twoja ex na pewno ma na tym tylko
                  skorzystała.
            • zuzanna47 scibor3 23.04.10, 10:09
              pkt 1- rodzice po rozwodzie nie są zobowiązani aby mieszkać w jednej
              miejscowości, czasem to warunki bytowe zmuszjaą do przeprowadzki;
              nie zauważyłam tutaj kwestii dopłacania pani o której piszesz ?
              pkt2 - skąd wiesz jakie zabwki leżą w piwnicy; w jakim stanie i czy
              warto sobie nimi głowę zawracać? rozmowa była prowadzona przy
              dziecku - czytaj dokładniej
              pkt 3 - rozbawiła mnie Twoja złośliwość coś na pograniczu żartu ze
              szkoły podstawowej. Innymi środkami transportu jest np. pociąg bądź
              autobus. I zapewniam Cię , że przejazd samochodem jest o wiele
              droższy niż bilet ; Samochód wg nawet oceny sądu przy rozpatrywaniu
              kwestii związanych z wysokością alimentów uważa to za luksussmile)))
              pkt 4- mediana zarobków, hahhahahah wydaje mi się, że tutaj
              dokonujesz porównań w odniesieniu do swojej sytuacji życiowej i
              bytowejsmile))) szukaj lepszej pracy, szukaj.
              Poza tym, żyję w realnym świecie i nie biję się o alimenty. Co
              prawda były mąż wyliczyłmiesięczne koszty utrzymania dziecka na
              miesięczny zakup dla siebie papierosów ok. 400 złsmile)))) hahahah i
              powiem Tobie nie biję się o alimenty bo jestem w stanie sama
              utrzymać dziecko na bardzo dobrym poziomie.Widocznie zaradna życiowo
              jestem.
              Nikt nie napisał o tym, że ojciec nie jest człowiekim, uważam że
              jest takim samym człowiekiem jak matka która urodziła. Ich prawa są
              takie same. A ja do Ciebie mam pytanie. Czy uważasz że DZIECKO NIE
              MA PRAWA DO NORMALNOŚCI A NIE DO WYSŁUCHIWANIA TEGO ŻE ZABAwKI SĄ
              PIWNICY I NALEŻY JE ODDAĆ, PO CO TO ?
              Pisząc o tym, że można kupić zabawki za małe pieniądze nikomu nie
              uwłacza. Twoje stwierdzenie, że Tanie mięso psy jedzą smile)) hahahah,
              śmieszne , niepoważne. Stac Ciebie na kupowanie klocków Lego po 150
              zł i droższe? mnie stać i kupuję ale czasami tez kupuję coś z tzw.
              niższej półki i dziecko też jest przeszczęśliwe.
              Wyczuwam w Twoich postach wiele negtaywnych uczuć do kobiet. Ja w
              przeciwieństwie do Ciebie nie czuję nienawiści do mężczyzn, choć
              powinnam... po tym co przeszłam. Natomiast wychodzę z założenia, że
              najważniejsze jest dobro dziecka i należy dziecko bądź dzieci
              chronić przed takim targowaniem się, wyliczaniem. Mój ex zabrał mi
              wszytsko ( moje oszczędności i inne dobra, które akurat nie były
              jego) pozostawiając mnie i dziecko bez środków do życia ( miałam
              jedynie 20 zł) i Wiesz co nigdy się o to nie upomniałam anaprawde
              było o co. Pracuję i dobrze zarabiam, wyszłam z dołka
              finansowego.Tylko mój ex wciąż cos nadal chce... i widzisz nie czuję
              nienawiści. Więc wniosek nasuwa się jeden nie wszystkie kobiety są
              złe i nie wszyscy mężczyźni są źli. Aczkolwiek we wszystkim należy
              zachować umiar.



              • sierpniowa-pora zuzanno 23.04.10, 21:50
                W moim odczuciu Twój post jest tendencyjny.
                I nie wiem kto ma chcieć i co ma chcieć ? ;/

                Oprócz jakiś tam zasad ważny jest zdrowy rozsądek. Po co komu dziecięce zabawki
                w piwnicy ? I jaki sens jest w kupowaniu drugi raz jakiejś zabawki, jak można
                uzbierać na lego za 150 ;P

                I mnie osobiście najbardziej wkurza brak obiektywizmu niektórych osób. Takie
                same historie ( ewentualnie podobne) przedstawione przez osoby różnej płci budzą
                inne emocje ? CZEMU ?
                Bądźmy obiektywni.
        • zmeczona100 Ścibor 22.04.10, 15:45
          200 km po dziecko- sam
          200 km z dzieckiem do ojca
          200 km powrót dziecka od ojca do matki
          200 km sam, powrót do domu

          Mi wychodzi 800 km w weekend, z czego 400 km z dzieckiem.
          • scibor3 Re: Ścibor 22.04.10, 16:16
            Więc zupełna tragedia. Tak sobie obliczyłem, ze uczęszczając do szkoły
            podstawowej przechodziłem jakieś 1000 km. I to piechotę. Jak widać moi rodzice
            to porażka. Ty byś załatwiła aby wychodząc z domu, po przekroczeniu progu domu
            znalazłbym się w szkole. Zresztą, jakiego domu? Z miłej, rodzinnej, atmosfery
            pokoju hotelowego trafiałbym do szkoły! Ot, co!
            • zmeczona100 Re: Ścibor 22.04.10, 16:55
              Może czas do łóżka? Zamiast pleść trzy po trzy?
      • u2.2 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:04
        rozumiem "zmeczona100", że gdyby hipotetycznie - ojciec twoich
        dzieci wyprowadził się z waszego domu z dziećmi 200 km od waszego
        poprzedniego miejsca zamieszkania i przez 1,5 roku dzieci nie byłyby
        w domu, w którym kiedyś mieszkały, sąd zasądziłby miejsce pobytu
        dzieci przy ojcu, to Ty aby nie męczyć dzieci nie zabierałabyś ich
        do własnego domu, tylko wynajmowała pokój w hotelu na Twój czas
        przebywania z dziećmi? Nie zależałoby ci, aby dzieci również
        przebywały w Twoim środowisku?? .....
        Sorry, ale nie wierzę, w to.


        • aiwlysji Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:23
          problem lezy w tym, ze obydwie strony chca, zeby bylo "pol na pol" po rozwodzie, niestety mamy tu do czynienia z zywa materia: dziecko!
          nie ma takiej mozliwosci, zeby wszystko rowniutko podzielic: to co materialne i niematerialne. dlatego najlepiej skupic sie na tym co najlepsze dla dziecka!

        • zmeczona100 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 15:52
          No i racja, że nie wierzysz. Gdyby taka sytuacja miała miejsce w moim
          wypadku (buhahaha), to zamiast spędzania kilku godzin bez sensu za
          kierownicą z dzieckiem przy boku, zdecydowanie wolałabym wynająć pokój, a
          w ten sposób zaoszczędzony czas przeznaczyć np. na pomoc w lekcjach,
          wyjście do kina, na basen czy spacer.

          Nie zależałoby ci, aby dzieci również
          > przebywały w Twoim środowisku?? .....

          ???????????????
          Miałoby ku temu okazję np. podczas świąt, wakacji czy ferii. A za parę lat
          przyjeżdżałby sam na tyle dni, na ile by chciał.
          Ciąganie dziecka 200 km w jedną stronę tylko po to, aby "pobyło" (zmęczona
          podróżą) w moim mieszkaniu?? Wolne żarty!

          Dla mnie dobro dziecka jednak ma inny wymiar, niż takie cyrki.
    • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:13
      Jedzie Pan jak przypuszczam z wielką radością po Dziecko i w głowie chyba nie
      miałabym planów rozliczenia się "transportowego"..
      • zuzanna47 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:33
        Z jednym tylko mogę się zgodzić, że matka powinna przygotować
        niezbędną garderobę dla dziecka na pobyt u taty.
        • eutherpe Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 14:36
          Oczywiście.Chyba nie wypuściłabym Malucha w jednej zmianie ciuszków bo umarłabym
          z troski. Poważnie.Tym bardziej,że są to dwa dni.Ale może Pan zastanowi się nad
          zwrotem pieniędzy za wyżywienie.
          • scibor3 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 15:11
            Jednym słowem, pan o konkretnych pieniądzach ma nie mówić. Ma się skupić na
            duperelach typu koszty wyżywienia. Ech, kobieca logika.
            • zmeczona100 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 15:57
              scibor3 napisał:

              > Jednym słowem, pan o konkretnych pieniądzach ma nie mówić. Ma się skupić
              na
              > duperelach typu koszty wyżywienia.

              ... i zwrot za przejazd.



              > Ech, kobieca logika.

              Męska jest jeszcze lepsza- rozwiodła się, ale ma warować i żyć w takim
              miejscu, żeby mi było wygodniej.
              Może trza było dbać, to byłoby wtedy wygodnie?

              Kobieta, tym bardziej z dzieckiem, NIGDY nie odchodzi od cudownego
              mężczyzny, z którym wiedzie szczęśliwe życie.

              PS "Męska logika" w tym wypadku dotyczy tylko i wyłącznie pana ścibora.
              • scibor3 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 16:28
                > Męska jest jeszcze lepsza- rozwiodła się, ale ma warować i żyć w takim
                > miejscu, żeby mi było wygodniej.

                Nie. Jeżeli ktoś co zmienia to powinien ponieść tego konsekwencje.

                > Może trza było dbać, to byłoby wtedy wygodnie?

                Nie wydaje mi się, aby ten pan zasięgał porady ani też zwierzał się w temacie
                przyczyn rozwodu (mylę się?), więc skąd ta wiedza? Ze szklanej kuli? Z
                herbacianych fusów?


                > Kobieta, tym bardziej z dzieckiem, NIGDY nie odchodzi od cudownego
                > mężczyzny, z którym wiedzie szczęśliwe życie.
                >

                Chyba, że spotka "pana z gitarą", wtedy znajdzie się tysiąc powodów.
                Samousprawiedliwianie jest bardzo popularne. Bez jaj. Dostatecznie długo żyję na
                tym świecie abym na "nigdy" i "zawsze" patrzył z dużym przymrużeniem oka.

                "Męska logika"[...]

                Nie ma czegoś takiego jak "meska logika". Jest: logika. Po prostu.
                • zmeczona100 Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 17:00
                  scibor3 napisał:


                  >
                  > Nie. Jeżeli ktoś co zmienia to powinien ponieść tego konsekwencje.

                  Aaa, no to rozumiem. Zachciało się babie wyzwolić z nieudanego małżeństwa,
                  więc niech teraz płaci (za przejazd ojca).


                  > Nie wydaje mi się, aby ten pan zasięgał porady ani też zwierzał się w
                  temacie
                  > przyczyn rozwodu (mylę się?), więc skąd ta wiedza? Ze szklanej kuli? Z
                  > herbacianych fusów?

                  Z życia.Z logicznego punktu widzenia.
                  >
                  >
                  > Chyba, że spotka "pana z gitarą", wtedy znajdzie się tysiąc powodów.
                  > Samousprawiedliwianie jest bardzo popularne. Bez jaj. Dostatecznie długo
                  żyję n
                  > a
                  > tym świecie abym na "nigdy" i "zawsze" patrzył z dużym przymrużeniem
                  oka.

                  Kto szuka tego, co ma?


                  >
                  > "Męska logika"[...]
                  >
                  > Nie ma czegoś takiego jak "meska logika". Jest: logika. Po prostu.



                  Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka
                  Autor: scibor3 22.04.10, 15:11
                  Dodaj do ulubionych
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz
                  Jednym słowem, pan o konkretnych pieniądzach ma nie mówić. Ma się skupić
                  na
                  duperelach typu koszty wyżywienia. Ech, kobieca logika.
          • lu_zak Re: Zwrot części kosztów dojazdu do dziecka 22.04.10, 15:17
            ...jeden wniosek sie może nasunąć - kążdy mierzy swoją miarą
Pełna wersja