kalpa
29.04.10, 00:25
sorki, ale mnie to wkurzylo.
Jako osoba wolna, weszłam na portal randkowy i nawiazalam jakies znajomości-
no i od słowa do slowa umówiłam się z jednym miłym Ktosiem. Usidlismy,
wypilismy herbatke i... zaczał mi opowiadac o sobie. Z tego, co mówił... ma
zonę w Polsce, synów, buduje dom etc. Ale separacja z zona mu doskwiera, więc
chętnie nawiąze kontakt ze mna. Patrze na niego i uszom nie wierze. I mówie do
tego matołka, że ja nie romansuję z zonatymi. Bo uwazam to za hamstwo wobec
jego zony. A on na to-ALE ONA NIC NIE BEDZIE WIEDZIEC. mIESZKA W pOLSCE!!!!!!!
Pokazałam mu drzwi.
Po prostu siadłam .
Qrde, pomijając wszystkie aspekty tego, jak ja zostałam w tym momencie
potraktowana, to jaki stosunek męza do zony!
I zapytałam go, jak by sie czuł, gdyby to jego zona romansowała za jego
plecami? No oczywiście jego męskie ego by tego nie zniosło!
Pokazalam mu drzwi i na tym się skonczyło.