evela1982
16.05.10, 22:27
Temat forum brzmi "rozwód...i co dalej?".. No i wlasnie to dalej u
mnie napawa mnie lękiem i niepewnością. Jestem przed rozwodem, tzn.
ja juz postanowilam podjąć ostateczną decyzję o rozstaniu, ale
moj "mąż" nie pozwala mi odejsc i ostatnio sktecznie utrudnia mi
zycie. Dodam, ze to degenerat i psychol, chce sie od niego jak
najszybciej uwolnić. Najlepsze jest to, jak mowi, ze mnie kocha, a
zachowuje sie calkowicie na odwrót, a jesczze gorsze jest to, ze jak
on NIC nie rozumie! Tyle krzywd i upokorzen, a on ciagle mysli ze
bede jego niewolnicą. Nie bede sie tu rozpisywac co do powodów
rozpadu, ale mozna by bylo napisac książkę, a potem nakręcic niezły
film ze mną w roli głownej

.Oczywiscie teraz ja jestem najgosza, bo
niszcze rodzine( mam z nim 2 dzieci), jestem idiotką, ku..rwą,
nienormalną itp:/.
Wczoraj mialam z nim po raz kolejny nieprzyjemną rozmowę, w ktorej
oznajmił "Jesli myslisz, ze pozwole Ci odejsc to sie grubo
mylisz", " a jesli myslisz, ze pozwole Ci kogos miec nowego to
pożalujesz, ze sie urodzilas"," bedziesz moja, albo niczyja", "jak
cie z kims zobacze to miej pewnosc, ze cos mu sie stanie", " a jesli
nawet pojde za to siedziec to wiedz, ze z wiezienia sie kiedys
wychodzi". Jezuuu mowil to z taką powagą i agresją i najgorsze jest
to, ze wiem ze jest do tego zdolny! Bo to FURIAT! Od wczoraj nic nie
robie tylko placze, jestem taka bezradna, wystraszona i w ogole
zreyzgnowana! Jak ja mam sobie kiedys ulozyc zycie, jak ja mam sie
nie bac? A o nowym facecie to juz nawet nie marze. Sam rozwod to
nic, wazne z kim sie rozwodzimy i jak umiemy sie rozwiesc