Dodaj do ulubionych

Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego"

22.05.10, 18:27
Proszę o obiektywną radę osób, które miały do czynienia z
alimentami - chodzi mi o opinie z "praktyki", bo od strony prawnej
to mniej więcej wytłumaczono mi jak to wygląda.
Byłam w związku przez 9 lat, urodziło nam się dwoje dzieci w tym
jedno wymagające szczególnej troski. Moja sytuacja finansowa jest
bardzo dobra, ale chcę wystąpić o podwyżkę alimentów, gdyż ojciec
dzieci płaci 400 zł na dziecko co nie pokrywa praktycznie niczego.
Pierwsze alimenty miałam zasądzone 2 lata temu, w uzasadnieniu sąd
napisał, że wydatki ponoszone na dzieci mimo, że bardzo wysokie są
uzasadnione, z uwagi na dochody rodziców i niepełnosprawość dziecka.
Sąd jednocześnie powiedział, że zasądza jedynie 400zł, na dziecko z
uwagi na brak pracy u Ex.
Mój Ex ma możliwości zarobkowe na poziomie 6000 - 8000 PLN, tyle też
zarabiał do momentu, kiedy nie wszedł w "andropauze" i póki nie
zaczęło mu odbijać. Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.
Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji, ale z drugiej
strony, ofert pracy w jego zawodzie jest masa i bez większyego
problemu powinien znaleźć pracę przynajmniej za 5000 - gdyby chciał -
a nie chce.

CZy wydaje Wam się sensowne wystąpić o podyzkę w tej sytuacji -
ostatecznie koszty dzieci powinny być pokrywane przez oboje
rodziców. AAaaa, jeśli chodzi o kontakty, to on jest jak fala,
czasami dzwoni codziennie, czasami miesiącami nie ma znaku życia.
Teraz to faza zaniku kontaktów.
Obserwuj wątek
    • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 19:23
      W chorym kraju jakim jest Polska jest to niestety możliwe, że sąd mu zasądzi alimenty na dzieci większe niż on w sumie dziś zarabia motywując to właśnie "możliwościami".

      I wtedy okaże się, że człowiek nie jest wolny.
      Bo można sobie wyobrazić, że nie jest w stanie
      lub po prostu nie chce wykonywać pracy do jakiej
      ma przygotowanie - choćby z powodu wypalenia zawodowego albo zorientowania się, że w życiu nie
      tylko o pieniądze chodzi. Tak to już bywa niezależnie
      od rozwodów, dzieci, że ludzie w pewnym wieku dochodzą do pewnych przemyśleń i w bardziej ekstremalnych przypadkach rzucają dotychczasową dobrze płatną pracę, rezygnują z wygodnego wielkomiejskiego życia i zaczynają na nowo w jakichś Bieszczadach. A z tego co piszesz on nie robi jakiejś "lewizny", tj. naprawdę pracuje za 1500 złotych a więc jego status materialny również się obniżył w stosunku do potencjalnie tego, co miał lub mógłby mieć. Coś za coś. I jakoś nie przekonuje mnie, że "mógłby", że "powinien", że "obowiązek". Życie ma się jedno. Drugiego nikt nie da a na emeryturze nie odpoczniesz o ile w ogóle do niej się dożyje, co w przypadku mężczyzn nie jest takie częste.

      W tym przypadku pani chce ZMUSIĆ sądownie pana, żeby stał się niewolnikiem jej i dzieci. Mam nadzieję, że nie uda się jej to. Może mężczyzna podejdzie do sprawy niefrasobliwie i po prostu nie przewidzi, że dzieje się takie bezprawie, że mogą mu realnie zasądzić alimenty na poziomie przewyższającym jego dochody, ale wtedy - jeśli ma w sobie wolę walki - pójdzie do głowy po rozum, bo cóż innego mu pozostaje? Poddanie się oznacza albo zadłużanie się mimo pracy, bo alimenty będą przewyższać jego dochód albo poddanie się i pracowanie tam, gdzie być może za nic w świecie pracować nie chce. W efekcie stanie się galernikiem. Jeśli nie uda mu się - w przypadku niefortunnego w jego przypadku podwyższenia alimentów do absurdalnej wysokości - pozostanie mu grać nieczysto - tak jak zamierza maxholdwoman i wiele kobiet czyni na co dzień. Żądanie czegoś, czego ktoś nie ma jest brudną zagrywką. Ponadto kobiety - jest to dość powszechne - "robią papiery" dzieciom, czynią je na papierze osobami niepełnosprawnymi, żeby podnieść alimenty lub je przedłużać w nieskończoność. Na szczęście tą brudną zagrywką może się posłużyć DO OBRONY strona atakowana czyli ojciec i też się postarać o taki świstek a wbrew temu co się sądzi, nie jest to tak trudne. I tym magicznym sposobem jego "możliwości zarobkowe" staną zupełnie inne smile

      Trzymam kciuki za Exa wink
      • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 19:37
        nIE CHODZI O ZEMSTĘ. Co za dziwne podejście????
        Facet faktycznie "dojrzał" do tego, ze ma dość zycia w stresie - to ironia.
        Przejawiło sie to w ten sposób,że wywalili go z roboty, ze nie szukał innej,
        aaaaa "uczył się", no ale przy okazji nudziło mu się więc szukał przygód w
        internecie. Żył na mój i dzieci koszt, bo przez jakiś czas, no ale wszystko ma
        swój koniec.

        Wyloooozował to fakt, tyle, że na czyjś koszt.

        Bo de facto ciężar utrzymania dzieci, ciężar zapewnienia całej logistyki,
        ciężar, terapii dla dziecka spadł na mnie. Skoro pracuje za 1500 zł - to
        powinien dać wkład własny - czyli chodzić 3 razy w tygodniu na zajęcia z chorym
        dzieckiem prawda? Czy też w imię wolności i widzimisie dzieci też są ex?
        • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:10
          Hmmm... Sytuacja podobna do mojej.
          Ex płaci na troje nastoletnich dzieci po 300 zł miesięcznie, nie interesuje się nimi, każde widział ostatnio na oczy kilka miesięcy temu i to tylko dlatego, że dzieci zaprosiła jego mama, z którą mieszka. Jeśli kiedyś wyprowadzi się od mamy to mniemam, że w ogóle straci z dziećmi jakikolwiek kontakt.
          No i w 100% wychowanie a w 80% utrzymanie dzieci spada na mnie.
          Ja tam się nie skarżę, daję radę (bo muszę), ale natchnęłaś mnie swoim wątkiem.
          Może ja też powinnam zacząć zastanawiać się nad podwyższeniem alimentów?
          Nie wiem ile on naprawdę zarabia bo pracuje w małej, prywatnej firmie i pewnie większość pensji dostaje "pod stołem", ale pracuje na najlepszym bo stołecznym rynku pracy jako informatyk, więc raczej sąd nie powinien uwierzyć, że jego możliwości zarobkowe to 1200 zł.

          W każdym razie z uwagę będę śledziła Twój wątek i oczywiście trzymam za Ciebie kciuki smile

          P.S.
          Pozostała część tego co napisałaś, czyli wylanie z pracy, szukanie przygód etc, też bardzo znajome.
        • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:26
          maxholdwoman napisała:

          > nIE CHODZI O ZEMSTĘ. Co za dziwne podejście????


          A czy ja pisałem o zemście?

          Nie, ja piszę tylko o tym, że chcesz od niego
          więcej niż ma na zasadzie, że mógłby mieć - czy
          to faktycznie, czy tylko życzeniowo. Bo to też jest
          tak, że "jak ja bym chciała to miałabym każdego" -
          bywa, że mówią kobiety - ale chcieć nie znaczy móc.

          Ale już nawet załóżmy, że on byłby w stanie znaleźć
          taką pracę za 8 tysięcy i ma ją wykonywać czyli poświęcić jej CAŁE SWOJE ŻYCIE, bo ty tak chcesz, bo dzieci, bo tak trzeba, bo obowiązek, bo ksiądz z ambony wyklnie, bo sąsiedzi nie będą się kłaniali - wiesz o czym piszę? O tym, że nie można się wiecznie oglądać na innych. On z tego co napisałaś nie kręci na boku jakiejś mamony, z którą nie chce się podzielić, on jej po prostu nie ma. ALE - to ważne i to bardzo - pracuje i masz płacone alimenty.




          > Facet faktycznie "dojrzał" do tego, ze ma dość zycia w stresie - to ironia.



          Niektórzy do tego nie dojrzewają nigdy albo kiedy jest
          już stanowczo za późno i pozostaje im tylko żałować, że dali się zrobić wołami roboczymi dla żon, mężów, dzieci a teraz i tak oni wszyscy mają ich gdzieś. I piszę to bez ironii.

          Bardzo lansowany jest zdrowy egoizm wśród kobiet.
          Mężczyźni często kierują się śmiesznym obowiązkiem smile
          Ale są wyjątki - jak twój mąż smile





          > Bo de facto ciężar utrzymania dzieci, ciężar
          > powinien dać wkład własny - czyli chodzić 3 razy w tygodniu na zajęcia z chorym
          > dzieckiem prawda?





          Nie wiem, jakim kalectwem jest dotknięte dziecko.
          Nie wiem, jaki stosunek do tego kalectwa ma ojciec
          dziecka. Wiem, że matki nie czując się na siłach
          (lenistwo? wygoda? podłość? na pewno?) zostawiają
          takie dzieci bez konsekwencji dla siebie. Ojcom takiego
          wyboru przecież się nie zostawia. Ona albo musi pracować na takie kalekie dziecko (często do końca
          życia) albo nim się zajmować. I nie ma co tu uderzać
          w polityczno-poprawnościowy jazgot, że wszystkie dzieci
          są kochane i wspaniałe. Naprawdę niektórzy nawet jeśliby chcieli dla siebie, dla własnego dobrego samopoczucia to nie potrafią pokochać kalekiego dziecka. Może on czuje wstręt, niechęć do niego? Nie wiem tego, ale ponieważ wychodzisz z założenia, że on coś musi - czyli przebywać z tym dzieckiem - a nie robi tego, więc może przyczyną być też to. I pamiętaj, że wcale nie znaczy, że ci to powie, że choćby przed sobą się do tego przyzna.
          • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:38
            Tautschinsky, Ty w realu to w ogóle istniejesz czy tak tylko na forum sobie trollujesz?
            Normalnie ręce i nogi opadają... Toś pomógł kobiecie big_grin

            A w temacie - jeśli ktoś (nieważne kobieta czy mężczyzna) nie czuje się na siłach i nie jest jego powołaniem bycie małżonkiem i rodzicem i woli uciec w Bieszczady to przecież nikt komuś tego nie zabraniał. Mógł taką decyzję podjąć ZANIM napłodził dzieci. A skoro napłodził a potem odkrył w sobie artystyczną duszę, którą ciągnie w Bieszczady to niech się nie dziwi, że dopada go KONSEKWENCJA własnych, wcześniejszych decyzji, czyli alimenty. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne czyny i własne decyzje.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:55
              mola1971 napisała:

              > Tautschinsky, Ty w realu to w ogóle istniejesz czy tak tylko na forum sobie tro
              > llujesz?
              > Normalnie ręce i nogi opadają... Toś pomógł kobiecie big_grin



              Jak brakuje argumentów to pojawia się hasło o trolowaniu.

              A ty istniejesz? Bo skąd mam to wiedzieć?

              mola1971 to równie dobrze może być pięć bab
              i dwóch facetów mieszkających na pięciu kontytntach
              i korzystających z nudów z tego samego nicka i hasła
              dostępowego do niego - to tak a propos netowej wiarygodności smile




              > A w temacie - jeśli ktoś (nieważne kobieta czy mężczyzna) nie czuje się na siła
              > ch i nie jest jego powołaniem bycie małżonkiem i rodzicem i woli uciec w Bieszc
              > zady to przecież nikt komuś tego nie zabraniał. Mógł taką decyzję podjąć ZANIM
              > napłodził dzieci.




              Ale widzisz, jest tak, że niezależnie od tego, czy to
              kobieta czy mężczyzna nie da się wszystkiego przewidzieć. Mając 20 czy 30 lat myśli się trochę inaczej, mając jak on 40+ (jak sądzę) też inaczej. Czy ty wiesz, że za dwa lata nie odkryją u ciebie raka? A wzięłaś kredyt? A kto będzie go spłacał za ciebie? Twój mąż/partner? Pomyślałaś, że nie powinnaś zaciągać kredytu na tak długi czas, bo NIE WIESZ, co będzie jutro a co będzie za 10,20,30 lat - wiesz? Porównanie wbrew temu co już mogłaś pomyśleć jest trafne. Ludzie się zmieniają, pewne rzeczy zaczynają rozumieć, inaczej postrzegać. W imię świadomej czy nieświadomej decyzji podjętej naście lat temu miałoby się rezygnować z całego życia, zadawać sobie śmierć za życia? Bo trwanie w nieudanym związku, trawienie życia w pracy, która cię zabija z każdym dniem to rezygnacja z życia, którego - jeszcze raz to napiszę - nikt ci nie zwróci. Jeśli wierzysz w boga to łudź się, że za trud i znój czeka cię nagroda, ale niektórzy wierzą w co namacalne i teraz. I ich życie jest ICH własnością.
              • mola1971 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:04
                Co do mojej wiarygodności i istnienia w realu to są na tym forum ludzie, którzy
                mnie znają osobiście, więc o to bądź spokojny wink
                Wielonickowość również nie jest w moim stylu smile
                Natomiast Ty masz manierę, której nie znoszę a mianowicie masz dar odwracania
                kota ogonem. Że o "krojeniu" postów nie wspomnę. Strasznie tego nie lubię, ale
                też lubić nie muszę.

                Postaram się odnieść do tego co napisałeś. I oczywiście, że nie wiem czy za 20
                lat nie zachoruję na raka. Ba, ja nawet nie wiem czy jutro mnie szlag nie trafi.
                Ale co ma piernik do wiatraka??? Na okoliczność mojej śmierci jestem
                ubezpieczona i dzieci dostaną po mnie rentę gdyby mnie miało zabraknąć.
                A co do zmiany priorytetów w życiu i różnych marzeń to dotyczy to wszystkich
                ludzi. Dlaczego takie prawo dajesz tylko rodzicowi, który uchyla się od
                alimentów? Przecież rodzić wychowujący dzieci też mógł zmienić zdanie i mogło mu
                się zachcieć wyjechać w Bieszczady i wieść pustelnicze życie, ale tego nie robi
                bo jest ODPOWIEDZIALNY za dzieci, które powołał na ten świat.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:37
                  mola1971 napisała:

                  > Co do mojej wiarygodności i istnienia w realu to są na tym forum ludzie, którzy
                  > mnie znają osobiście, więc o to bądź spokojny wink



                  Powiedzmy sobie, że powoływanie się na "jakichś"
                  ludzi, którzy mają cię znać w realu to bardzo mało
                  przekonywujący "dowód" na twoje istnienie smile

                  Temat wiarygodności sam w sobie ciekawy i można by
                  go pociągnąć, ale trochę nie na temat smile)



                  > Wielonickowość również nie jest w moim stylu smile



                  A to tylko twoja deklaracja smile



                  Że o "krojeniu" postów nie wspomnę. Strasznie tego nie lubię, ale
                  > też lubić nie muszę.




                  Też za tym specjalnie nie przepadam, ale jak zauważyłem - jeśli nie odniesie się konkretnie do czego się odnosi, to wielu nie rozumie, a i wtedy niejednokrotnie z tym jest różnie. Dodatkowo na forum brakuje takiej prostej funkcji jak umieszczanie cytatów w osobnych ramkach (dostępne jest na innych forach gazety, więc pewnie i tu jest możliwość włączenia, choć to tylko przypuszczenie), a uczyniłoby to bardziej czytelnymi posty.




                  > Na okoliczność mojej śmierci jestem
                  > ubezpieczona i dzieci dostaną po mnie rentę gdyby mnie miało zabraknąć.




                  Otrzymają lub nie otrzymają. Może jutro cię zwolnią z pracy i żadnej z płaconymi składkami nie otrzymasz a tym samym twoje dzieci nie otrzymają po tobie renty - to jest właśnie ta nieprzewidywalność.



                  > A co do zmiany priorytetów w życiu i różnych marzeń to dotyczy to wszystkich
                  > ludzi. Dlaczego takie prawo dajesz tylko rodzicowi, który uchyla się od
                  > alimentów? Przecież rodzić wychowujący dzieci też mógł zmienić zdanie i mogło m
                  > u
                  > się zachcieć wyjechać w Bieszczady i wieść pustelnicze życie, ale tego nie robi
                  > bo jest ODPOWIEDZIALNY za dzieci, które powołał na ten świat.


                  Jest to ogromne uproszczenie. Wszystkich ludzi wrzucasz tym samym do jednego worka. Na piedestał wynosisz zaś odpowiedzialność i interes dzieci. Nie napisałem przecież, że rodzic zostający nie ma prawa do swojej wolności - nie odbieram jej nikomu.

                  Poza tym ten ojciec NIE UCHYLA SIĘ! od alimentów.

                  Płaci relatywnie dużo do tego co zarabia.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:44
              maxholdwoman napisała:

              > Ale co mnie to obchodzi? to jego decyzje, jego dylematy, jego życie -
              > mi nic do tego o ile wypełnia odpowiednio swoje obowiazki jako
              > ojciec. A tego nie robi, on się nie wywiazuje z tego co powinien.
              > Dzieci są dziś na świecie i muszą coś jeść. Gucio mi do tego, ze on
              > sobie inaczej świat wyobraża.




              CZYLI tym samy stwierdzasz w tonie żądania,
              żeby on zrezygnował ze życia na rzecz twojego
              i dzieci. Tym samym musisz się liczyć, że on
              na głowie może próbować stanąć, żebyś go nie zniszczyła.
              Bo teraz już o destrukcji jego życia
              piszesz zaznaczając, że nie obchodzi cię to czy tamto,
              że nie liczysz się z jego życiem i jakie ono będzie.

              Wizję obowiązków to są twoje wizje - nie jego.

              Co powinien i jak - tak samo.

              Chcesz od niego czegoś, co nie jest ani twoją
              własnością ani własnością waszych dzieci.

              Czasy niewolnictwa mamy za sobą. Chyba smile
          • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:11
            Naprawdę niektórzy nawet jeśliby chcieli dla siebie, dla własnego
            dobrego samopoczucia to nie potrafią pokochać kalekiego dziecka.
            Może on czuje wstręt, niechęć do niego? Nie wiem tego, ale ponieważ
            wychodzisz z założenia, że on coś musi - czyli przebywać z tym
            dzieckiem - a nie robi tego, więc może przyczyną być też to. I
            pamiętaj, że wcale nie znaczy, że ci to powie, że choćby przed sobą
            się do tego przyzna.


            Cóż, można być życiową świnią albo nie - kazdy ma wolny wybór.

            Zresztą jest to ostatnia moja odpowiedź do Ciebie, bo mam wrażeniem,
            ze nie piszesz o mojej sytuacji tylko wyładowujesz frustracje z
            własnych przeżyc.
              • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:55
                > Zwyczajnie nie zrozumiałaś, co napisałem, bo twarz
                > skierowaną masz w jedno miejsce - w jego kieszeń
                > i reszta cię nie interesuje, ale może kogoś innego
                > na forum i owszem.
                >



                Halo, tu ziemia, - póki co to Maxholdwoman płaci jego zobowiązania.

                Więc póki co to on patrzy w jej kieszeńm, a nie odwrotnie.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:13
                  agamagda napisała:


                  > Halo, tu ziemia, - póki co to Maxholdwoman płaci jego zobowiązania.
                  >
                  > Więc póki co to on patrzy w jej kieszeńm, a nie odwrotnie.





                  NIE. Jasno autorka napisała, że sąd ZASĄDZIŁ
                  400 złotych, więc płaci on. Nawet jeśliby tego
                  nie robił sam - to jest fundusz (a dług jemu,
                  nie jej - rośnie), ale o funduszu nic nie pisze,
                  więc z tego wynika, że on płaci. Tylko że jej mało.
                  I to jest cała podstawa tematu:

                  -płaci jej dużo w stosunku do tego, co zarabia.

                  -jej się "uwidziało", że mógłby zmienić pracę, bo co
                  ją obchodzi, czy mógłby realnie zmienić czy w ogóle
                  zamierza

                  -i pytanie stawia: jakie są szanse "wykreowania alimentów z sufitu" - bo nie przystających do jego
                  REALNYCH ZAROBKÓW, a mających odnosić się do możliwości.
                  • morekac Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:32
                    >Nawet jeśliby tego
                    > nie robił sam - to jest fundusz
                    żeby się załapać na fundusz, należy mało zarabiać. Więc może być
                    tak, że mama płaci wszystko, a tacie to zwisa. Poza tym dzieci są
                    przede wszystkim obowiązkiem rodziców, nie państwa. Jak myślisz,
                    skąd fundusz alimentacyjny i opieka społeczna biorą pieniądze? To
                    są też twoje podatki - pośrednio więc ty płacisz na jakieś obce
                    dzieciaki.
                    Rodzic mniej zarabiający może alimentować dziecko opiekując się nim
                    i poświęcając mu czas - czego - jak się zdaje- wspomniany tata nie
                    robi. A byłoby duże pole do popisu dla niego w tym konkretnym
                    przypadku.
                    • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:37
                      morekac napisała: Poza tym dzieci są
                      > przede wszystkim obowiązkiem rodziców, nie państwa. Jak myślisz,
                      > skąd fundusz alimentacyjny i opieka społeczna biorą pieniądze? To
                      > są też twoje podatki - pośrednio więc ty płacisz na jakieś obce
                      > dzieciaki.




                      Przyczepiłaś się jak rzep psiej sierści i wyskoczyłaś z opieką i FA - akurat źle trafiłaś, bo jestem w tej kwestii przeciw istnieniu czegoś takiego jak fundusz.


                      A sprawę funduszu poruszyłem w kontekście takim, że nawet jeśliby ojciec nie płacił zasądzonych pieniędzy
                      to matka i tak kasę bierze. Czytać ze zrozumieniem!
                  • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:43
                    > NIE. Jasno autorka napisała, że sąd ZASĄDZIŁ
                    > 400 złotych, więc płaci on. Nawet jeśliby tego
                    > nie robił sam - to jest fundusz (a dług jemu,
                    > nie jej - rośnie), ale o funduszu nic nie pisze,
                    > więc z tego wynika, że on płaci. Tylko że jej mało.
                    > I to jest cała podstawa tematu:
                    >
                    > -płaci jej dużo w stosunku do tego, co zarabia.
                    >
                    > -jej się "uwidziało", że mógłby zmienić pracę, bo co
                    > ją obchodzi, czy mógłby realnie zmienić czy w ogóle
                    > zamierza
                    >
                    > -i pytanie stawia: jakie są szanse "wykreowania alimentów z
                    sufitu" - bo nie pr
                    > zystających do jego
                    > REALNYCH ZAROBKÓW, a mających odnosić się do możliwości.
                    >


                    Miałam już nie odpowiadać na twoje głupoty, ale napiszę. Facet jest
                    zdrowym bykiem, nie widzę powodu dla którego miałabym dalej ciągnąć
                    wszystko razem, opiekę i finansowanie.
                    On ma możliwość chodzenia na terapię nie robi tego.
                    Ma możliwości zarobkowe nie robi tego,
                    Ma możliwość spotkań z dziećmi nie ma czasu, albo spóźnia się o parę
                    godzin.
                    Do funduszu nie mam prawa bo moje zarobki przekraczają progi
                    dochodów.
                    400 zł na dziecko nie pokrywa jego uzasadnionych potrzeb, a ojciec
                    dziecka ma wyższe wykształcenie i może zarabiać 4 x tyle.
                    I powiem Ci jeszcze jedno - o tyle o ile nie byłam pewna czy pójdę
                    do sądu o podwyżkę alimentów to wymiana postów z tobą utwierdziła
                    mnie w tym, że należy to zrobić.
                    • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:46
                      maxholdwoman napisała:

                      > Miałam już nie odpowiadać na twoje głupoty, ale napiszę.



                      Wszystko co nie po myśli "uciemiężonych przez ojców" matek to głupoty smile


                      Facet jest
                      > zdrowym bykiem, nie widzę powodu dla którego miałabym dalej ciągnąć
                      > wszystko razem, opiekę i finansowanie.
                      > On ma możliwość chodzenia na terapię nie robi tego.





                      PISZESZ, ŻE JEST ZDROWY JAK BYK, a potem...

                      ... że ma możliwość chodzenia na... terapię? smile

                      Po co zdrowemu człowiekowi terapia? Więc widać
                      NIE TAKI ZDROWY. smile




                      > 400 zł na dziecko nie pokrywa jego uzasadnionych potrzeb,




                      Wiesz, śmieszy mnie takie: uzasadnione potrzeby.
                      Moje uzasadnione potrzeby to mieszkanie w pałacu
                      i zajadanie się kawiorem smile



                      a ojciec
                      > dziecka ma wyższe wykształcenie i może zarabiać 4 x tyle.




                      Wyższe wykształcenie powiadasz? Chyba starej daty jesteś albo z jakiejś zabitej mieściny.
                      Dzisiaj wyższe wykształcenie to każdy może mieć, a bardzo wielu ma (50% do 30 lat bodaj a ciągle rośnie smile i pracuje, jeśli znajduje pracę - na kasie w Biedronce. Więc ostudź te swoje zapały do 4 razy więcej mógłby smile



                      > I powiem Ci jeszcze jedno - o tyle o ile nie byłam pewna czy pójdę
                      > do sądu o podwyżkę alimentów to wymiana postów z tobą utwierdziła
                      > mnie w tym, że należy to zrobić.




                      I tak byś to zrobiła, więc nie czaruj. smile
              • tomaszko33 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:02
                pisz prościej: zasada nr 1 - zawsze jest wina faceta!!!!
                Jeżli są inne fakty np baba ma innego fagasa ;ub ma w dupie rodzine
                i dzieci np errormix to patrz pkt nr 1
                Zasady są!!!!!
                Jedno jest pewne piszesz ostro bez owijania w bawełne bez gierek
                bez gry słów ale piszesz PRAWDĘ i to boli bo gdybys pisał głupoty ta
                kazda tutejsza bab miałaby ciebie ww dupie !!!!
      • nowel1 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:07
        tautschinsky

        Co doradzisz takiej osobie jak ja:

        Rozwód w zeszlym roku po 18 latach małżeństwa
        Synowie 13 lat i 19 lat mieszkają ze mną
        W czasie naszego małżeństwa przez pierwsze 2 lata klepaliśmy biedę
        (świeżo po studiach), potem ex dostal dobrze płatną pracę i przez
        kolejne 7 lat zarabial 4 x tyle co ja.
        w 2000 roku rzucił pracę, przez rok nie zarabial nic, mial pomysly na
        firmę - spalily na panewce.
        Ja od 2000 prowadzilam swoją firmę, on pomagał w niej na początku
        sporadycznie, potem pod koniec małżeństwa pracował w niej i
        otrzymywał za tę pracę zapłatę. Nigdy nie angażował się w sprawy
        domowe i związane z dziećmi - zawsze "obok", nieobecny. Przez lata
        200-2008, kiedy prowadzilam firmę pracując 24/24, nie odciążyl mnie
        nigdy w sprawach domu, remontów, dzieci. Jeśli już , to sporadycznie.
        W styczniu 2009 wyprowadzilam się z dziećmi, znalazlam inną pracę.
        Firma dzialala do teraz, ex w niej pracowal przez te półtora roku,
        otrzymując za to 7-15 tys miesięcznie brutto, w zależności od ilości
        pracy.
        Alimenty na synów to 2 x 780 zł.
        On jeździ nowym samochodem, kupuje ze swoją nową panią dom.
        Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na pół.
        Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
        poproszona abym się zrzekla.

        Co o tym myślisz, co robić?
        • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:42
          nowel1 napisała:

          > tautschinsky
          >
          > Co doradzisz takiej osobie jak ja:
          >
          > Rozwód w zeszlym roku po 18 latach małżeństwa
          > Synowie 13 lat i 19 lat mieszkają ze mną





          Zacznijmy od tego, że jeden syn jest dorosłym
          mężczyzną i może cię odciążyć idąc do pracy
          i - jeśli czuje taką potrzebę albo widzi sens
          studiować wieczorowo. Ja wiem, że może do 25 roku
          nie kiwnąć palcem nawet w Macu w weekend, bo "takie
          prawo", ale ja też nie piszę o prawie, ale o tym,
          że jeśli syn jest coś wart to zrozumie twoją sytuację
          i pomoże ci.





          > W czasie naszego małżeństwa przez pierwsze 2 lata klepaliśmy biedę
          > (świeżo po studiach), potem ex dostal dobrze płatną pracę i przez
          > kolejne 7 lat zarabial 4 x tyle co ja.
          > w 2000 roku rzucił pracę, przez rok nie zarabial nic, mial pomysly na
          > firmę - spalily na panewce.





          Chciał dobrze z tego co piszesz. Podzielił los wielu.
          Nie chciał być najemnikiem do końca życia, ale okazało
          się, że nie potrafi zarobić na swoim. Ukamienować go za to się nie da, choć znajdą się takie, które nawet by
          j..ja urwały, ale są różni ludzie i różny poziom prezentują. Nie takie ludzie błędy popełniają.



          > Firma dzialala do teraz, ex w niej pracowal przez te półtora roku,
          > otrzymując za to 7-15 tys miesięcznie brutto, w zależności od ilości
          > pracy.




          Nie rozumiem czegoś. Miałaś firmę, zatrudniałaś męża,
          co się stało? Okradł cię?




          > Alimenty na synów to 2 x 780 zł.




          A gdzie teraz pracuje, bo rozumiem, że nie w twojej
          firmie i na podstawie czego ma takie zasądzone alimenty?





          > Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na pół.


          To jest niejasne, co się stało z twoją firmą.
          Skoro płaciłaś mu tyle, to radziłaś sobie.
          Zrezygnowałaś z jej prowadzenia? Nic o tym nie piszesz.
          To, że majątek dzieli się na pół to nie novum. Kobiety,
          które pół godziny w życiu nie przepracowały otrzymują nie mniej niż połowę majątku, który uważa się za wspólny.




          > Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
          > poproszona abym się zrzekla.


          Tu sprawa jest JASNA. Przepisali NA WAS i oczywiste
          jest, że nie zrzekać się. I nie przepisywać na synów,
          bo nie wiesz, co ci przyszłość przyniesie a dzieci po waszej śmierci dochrapią się spadku.

          • nowel1 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 11:52
            tautschinsky napisał:

            >
            >
            >
            >
            > Zacznijmy od tego, że jeden syn jest dorosłym
            > mężczyzną i może cię odciążyć idąc do pracy
            > i - jeśli czuje taką potrzebę albo widzi sens
            > studiować wieczorowo. Ja wiem, że może do 25 roku
            > nie kiwnąć palcem nawet w Macu w weekend, bo "takie
            > prawo", ale ja też nie piszę o prawie, ale o tym,
            > że jeśli syn jest coś wart to zrozumie twoją sytuację
            > i pomoże ci.

            Syn jest tegorocznym maturzystą i zamierza na studiach dorabiać. Ja
            jako rodzic zamierzam go wspierać finansowo, dopóki tych studiów nie
            skończy; chyba że nie będzie się w studia angażował. To dostałam od
            swoich rodziców i to samo, w moim pojęciu, jestem winna moim
            dzieciom.

            >
            > Chciał dobrze z tego co piszesz. Podzielił los wielu.
            > Nie chciał być najemnikiem do końca życia, ale okazało
            > się, że nie potrafi zarobić na swoim. Ukamienować go za to się nie
            da, choć zna
            > jdą się takie, które nawet by
            > j..ja urwały, ale są różni ludzie i różny poziom prezentują. Nie
            takie ludzie b
            > łędy popełniają.

            To prawda.
            On jednak w tym "błędzie" trwał praktycznie przez kilka lat, nie
            szukając pracy, zadowalając się sporadycznie zarobionymi gdzieś
            pieniędzmi i faktem, że ja utrzymuję dom i dbam o niego.
            >
            >
            >

            >
            >
            >
            > Nie rozumiem czegoś. Miałaś firmę, zatrudniałaś męża,
            > co się stało? Okradł cię?

            Nic podobnego nie napisałam. Napisałam jedynie, że przez ostatnie
            półtora roku znam jego dochody, bo sama mu w tym czasie płaciłam.
            >
            >
            >
            >
            > > Alimenty na synów to 2 x 780 zł.
            >
            >
            >
            >
            > A gdzie teraz pracuje, bo rozumiem, że nie w twojej
            > firmie i na podstawie czego ma takie zasądzone alimenty?

            Kończy pracę w mojej firmie - za tydzień, firmę zamykam. A alimenty
            są takie, bo takie zaproponował, a ja się zgodzilam - dla tak zwanego
            "świętego spokoju".
            Konkretnej wiedzy nt., gdzie będzie pracowal, nie mam. Widzę
            natomiast nowy samochod i plany kupna domu.
            >
            >
            >
            >
            >
            > > Śmieszne pieniądze odstępnego na firmę oczywiście dzielimy na
            pół.
            >
            >
            > To jest niejasne, co się stało z twoją firmą.
            > Skoro płaciłaś mu tyle, to radziłaś sobie.
            > Zrezygnowałaś z jej prowadzenia?

            Tak, zrezygnowałam. Z przyczyn osobistych, nie ekonomicznych.


            > To, że majątek dzieli się na pół to nie novum. Kobiety,
            > które pół godziny w życiu nie przepracowały otrzymują nie mniej niż
            połowę mają
            > tku, który uważa się za wspólny.
            >
            >
            >
            >
            > > Z mieszkania, które przepisali na nas jego rodzice, zostalam
            > > poproszona abym się zrzekla.
            >
            >
            > Tu sprawa jest JASNA. Przepisali NA WAS i oczywiste
            > jest, że nie zrzekać się. I nie przepisywać na synów,
            > bo nie wiesz, co ci przyszłość przyniesie a dzieci po waszej
            śmierci dochrapią
            > się spadku.

            A właśnie tu mam wątpliwości. Jakoś tak moralnie nie poczuwam się do
            prawa własności tego mieszkania - nigdy tam nie chcialam mieszkać,
            przepisane zostalo, abyśmy mogli uciec od jakichś tam podatkowych
            zobowiązań.

            Bardziej chodziło mi o to, co dalej z alimentami.
      • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:52
        tautschinsky napisał:

        > W chorym kraju jakim jest Polska jest to niestety możliwe, że sąd
        mu zasądzi alimenty na dzieci większe niż on w sumie dziś zarabia
        motywując to właśnie "możliwościami".
        >


        Dlaczego "chorym". Chciałeś chyba napisać "w końcu ucywilizowanym
        kraju"?



        I wtedy okaże się, że człowiek nie jest wolny.


        A co ma do tego wolność? Tu chodzi o wypełnianie swoich
        elementarnych zobowiązań. Przyrównaj mechanizm alimentów do kredytu.
        Czy wierzyciela interesują dylematy egzystencjonalne dłużnika? Nie,
        on wie że zobowiązanie powinno być na czas spałacone bo umów należy
        dotrzymywać. Niestety, nadal pokutuje przekonanie, ze alimenty to
        nie zobowiązanie, ale widzimisie matek.



        > W tym przypadku pani chce ZMUSIĆ sądownie pana, żeby stał się
        niewolnikiem jej i dzieci


        ????? Chyba jest na odwrót. To gość uczynił "niewolnicą" swoich
        niewypełnianych zobowiązań swoją Partnerkę, nie uważasz?


        Żądanie czegoś, czego ktoś nie ma jest brudną zagrywką.

        Wyzbywanie się czegoś co można mieć, żeby nie wywiazać sie ze swoich
        obowiązków jest gorsze.


        Ponadto kobiety - jest to dość powszechne - "robią papie
        > ry" dzieciom, czynią je na papierze osobami niepełnosprawnymi,
        żeby podnieść alimenty lub je przedłużać w nieskończoność.

        Znowu, jak z kosmitami - wiemy, że tak jest tyle że nikt ich nie
        widział. Kobieta pisze, jasno, ze sąd uznał, że koszty są
        uzasadnione, więc chyba przyjrzał się głębiej sprawie? Czy wg też
        jest w zmowie przeciwko żuczkowi?
        • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:22
          agamagda napisała:

          > Dlaczego "chorym". Chciałeś chyba napisać "w końcu ucywilizowanym
          > kraju"?


          Wiesz, to co dziś jest ucywilizowaniem niekoniecznie
          było tym wczoraj a tym bardziej będzie kiedyś. To co
          nazywasz cywilizacją to są prawa ludzi i akurat te, które ci pasują. Bo już na przykład niekoniecznie musisz być za legalizacją par homoseksualnych i daniem ich praw takich samych, także w przypadku adopcji, jakie mają pary heteroseksualne. A to jest - według coraz większej rzeszy osób - kolejnym stopniem "ucywilizowania". I teraz pytanie, czy już jest na tyle "ucywilizowana" i stoisz w szeregu domagających się tych praw? Czy jesteś konserwą sprzeciwiającą się?




          > A co ma do tego wolność? Tu chodzi o wypełnianie swoich
          > elementarnych zobowiązań. Przyrównaj mechanizm alimentów do kredytu.


          Po pierwsze - one nie są elementarne. A są narzucone
          prawem. Wyobraź sobie, że nawet równość ludzi to narzucone widzenia świata. Być może za jakiś czas
          elementarnym obowiązkiem wobec społeczeństwa tak gwałtownie starzejącego się będzie godzenie się na własną eutanazję, żeby nie obciążać bliskich na których wobec niewydolności systemu finansowego będzie przerzucona alimentacja.

          Nie da się przyrównać alimentów do kredytu z kilku
          powodów. Najważniejszym z nich jest ten, że kredyt
          się zaciąga czyli najprościej mówiąc OTRZYMUJE SIĘ
          jakąś gotówkę,którą później trzeba zwrócić. W przypadku
          alimentów jest tylko ADMINISTRACYJNIE narzucany dług pieniężny w wyniku bardzo wielu i różnych czynników.

          Dla przykładu zobrazowania NIESPRAWIEDLIWOŚCI takiego
          "długu": żona znajduje sobie kochanka, porzuca męża,
          dzieci niemal obligatoryjnie (90 parę procent przypadków) zostają przy matce. I nagle ojciec, który zamierzał się opiekować dziećmi w rodzinie zostaje ich pozbawiony, zostaje okradziony z dzieci, a w zamian okazuje się, że staje się dłużnikiem de facto wobec niewiernej żony, odtąd kasującej go na alimenty.

          Przytoczyłem ten akurat przykład, żeby wykazać jak niemoralne są często alimenty.





          > Czy wierzyciela interesują dylematy egzystencjonalne dłużnika? Nie,
          > on wie że zobowiązanie powinno być na czas spałacone bo umów należy
          > dotrzymywać.




          Patrz wyżej - co zrobić w takim przypadku, kiedy umowę co do wspólnego życia ŁAMIE KOBIETA?



          > ????? Chyba jest na odwrót. To gość uczynił "niewolnicą" swoich
          > niewypełnianych zobowiązań swoją Partnerkę, nie uważasz?


          Czy te dzieci są JEJ dziećmi czy dziećmi jego z inną
          kobietą, która ta pani wchodząc w związek z panem
          zdecydowała się zajmować? Jeśli by tak było twoje twierdzenie byłoby słuszne. I innym przypadku nie jest. Te dzieci nie są kukułczo jej podrzuconym potomstwem tego pana - są jej.




          > Wyzbywanie się czegoś co można mieć, żeby nie wywiazać sie ze swoich
          > obowiązków jest gorsze.




          Można lub nie można. Poza tym autorka nie pisała
          niczego takiego, żeby on uciekł w szarą strefę,
          zmienił pracę, żeby mniej płacić - bo płaci procentowo
          ogromną kwotę swoich dochodów.




          > Znowu, jak z kosmitami - wiemy, że tak jest tyle że nikt ich nie
          > widział. Kobieta pisze, jasno, ze sąd uznał, że koszty są
          > uzasadnione


          Tak - uznał - ale jednocześnie uznał, że więcej
          z pieniędzy, które zarabia ojciec nie da się wyłuskać
          na alimenty i to raczej pani - bidula - zastanawia się
          nad niesprawiedliwością sądu i jakby tu jeszcze raz, byle do skutku, uderzyć w sąd a nuż trafi się taka sędzina, która będzie "sprawiedliwa" (tylko wtedy,kiedy zasądzi kwoty po jej myśli oczywiście smile
          • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 21:51
            Wiesz co, dla mnie Twoje wypowiedzi to po prostu "MAdziulec" w
            męskiej wersji.
            Nie będę udawadniać, że ziemia jest okrągła, ani dywagować w tym
            wątku na temat par homoseksualnych, ani o terrorystach irackich i
            problemach tamilów w Sri Lance.
            Twoje dywagacje na temat, ze alimentów nie trzeba płacić bo to są
            jej dzieci zwyczajnie Cię ośmieszają. W każdej kulturze i
            cywilizacji primordialne było dbanie o potomstwo.

            A co do porównania do kredytu - chodzi o zobowiązanie. Wraz z
            urodzeniem dziecka, przyjmujesz na siebie zobowiązanie, które musisz
            nieść przez całe życie, bo jesteś - powinieneś być za nie
            odpowedzialny.

            Jest oczywiste, że to czy kobieta cię zdradza czy nie, nie ma nic
            wspólnego z alimentami na dzieko. Zdrada jest ważna jako powód do
            rozwodu i orzeczenia winy zdradzającej strony.
            • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:06
              agamagda napisała:

              > Nie będę udawadniać, że ziemia jest okrągła,




              Nie będziesz, bo wygodnie zasklepiłaś się w tym,
              co dają ci na tacy.

              Gdybyś NIE ZROZUMIAŁA, wyjaśnienie:

              - to, że Ziemia jest okrągła nie od razu tak wiedziano
              i większość dosłownie się śmiała z takiego twierdzenia, no bo jak okrągła? I ludzie nie spadają? Wody się nie wylewają?

              Rozumiesz? Podejrzewam, że nawet wyjaśnienie może
              nie wystarczyć.



              ani dywagować w tym
              > wątku na temat par homoseksualnych, ani o terrorystach irackich i
              > problemach tamilów w Sri Lance.




              A używanie analogii i przenośni jest ci zupełnie
              obce i dla ciebie niezrozumiałe? Nie połapałaś się,
              w jakim celu przytoczyłem przykład praw dla homoseksualistów czy tak z braku argumentów ci się
              wymsknęło co wyżej? smile



              > Twoje dywagacje na temat, ze alimentów nie trzeba płacić bo to są
              > jej dzieci zwyczajnie Cię ośmieszają.




              Twierdzenie, że ludzie są równi: czarny jest równy
              białemu TEŻ ośmieszało to głoszących. Nic nie jest
              wieczne.



              W każdej kulturze i
              > cywilizacji primordialne było dbanie o potomstwo.



              I co jeszcze powiesz? smile A te dzieci jeszcze sto lat temu porzucane na ulicach Europy, a te chłopki zachodzące z panami dziedzicami i wyrzucane na bruk? A te dzieci pracujące w kopalniach i w polu od 6-8 roku życia - A TY PISZESZ O KAŻDEJ KULTURZE I CYWILIZACJI w swojej fantazji cofając się pewnie tysiące lat wstecz a wypisujesz po prostu ŻYCZENIOWE bzdury, bo niczym więcej nie są takie twierdzenia smile


              • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 22:55
                > Nie będziesz, bo wygodnie zasklepiłaś się w tym,
                > co dają ci na tacy.

                Nie, udawadnianie oczywistości to strata czasu.

                Tak jak tworzenie bezsensownych teorii w oderwaniu od konkretnych
                faktów.
                Fakty są takie, ze facet miga się od płacenia alimentów na własne
                dzieci, takich jakie mógłby i powinien płacić, zataja dochody - bo
                okazało się, ze już nie ma 1500 zł, ale jeszcze dochód z najmu.

                Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.

                Czyli nie wypełnia swoich zobowiązań.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:54
                  agamagda napisała:


                  > Fakty są takie, ze facet miga się od płacenia alimentów na własne
                  > dzieci, takich jakie mógłby i powinien płacić, zataja dochody - bo
                  > okazało się, ze już nie ma 1500 zł, ale jeszcze dochód z najmu.




                  To o wynajmowaniu lokalu to pojawiło się tak nagle,
                  kiedy argumenty na złego ojca okazały się nikłe.
                  Poza tym - płaci, do jasnej ciasnej, te alimenty,
                  bo niczego innego nie twierdzi autorka, więc nie czyń
                  z tego człowieka jakiegoś migającego się.

                  A tak w ogóle, to niech jeszcze się okaże, że ten ojciec ma działkę ogrodniczą i sprzedaje na chodniku
                  pietruszkę i w ten sposób "rżnie" ją na "uzasadniono
                  wysokie alimenty" - toż to będzie dla sądu dowód pogrążający ojca, że się nie pozbiera. Zaraz zrobią
                  z niego... smile BADYLARZA smile)




                  > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.


                  A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.

                  Pewnie powinien jeszcze do kościoła w niedzielę
                  chodzić i dzień dobry mówić sąsiadom - a co, jeśli
                  tego nie robi? smile Strach się bać.

                  Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
                  "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.

                  Co byście zrobiły bez tych ojców, ich pieniędzy? smile
                  • nowel1 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 12:22
                    tautschinsky napisał:

                    >
                    > > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
                    >
                    >
                    > A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.
                    >
                    > Pewnie powinien jeszcze do kościoła w niedzielę
                    > chodzić i dzień dobry mówić sąsiadom - a co, jeśli
                    > tego nie robi? smile Strach się bać.
                    >
                    > Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
                    > "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.
                    >
                    > Co byście zrobiły bez tych ojców, ich pieniędzy? smile

                    Opiekę nad własnymi dziećmi porównujesz do chodzenia do kościoła i
                    kłaniania się sąsiadom ? Ciekawa moralność.

                    Co "byśmy zrobiły" bez tych ojców? Jak widać na moim przykładzie,
                    niektóre z nas by sobie poradziły. Inne pewnie gorzej.
                    Zdecydowana większość, jeśli zostanie sama z dziećmi, radzi sobie
                    JAKOŚ. Bo opieka nad dziećmi jest dla nich priorytetem. Bo jest dla
                    nich oczywiste, że wobec potomstwa powołanego na świat mają
                    zobowiązania.
                    Istnieje coś takiego jak prawo moralne, myślę że o to tu chodzi.

                    Nie zmieni tu nic fakt, że osoby takie jak Ty owego prawa moralnego w
                    sobie nie mają.
                    • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 12:33
                      > tautschinsky napisał:

                      > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
                      A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.

                      KRO również tak twierdzi.


                      > > Jesteście kobiety śmieszne po prostu w tych swoich
                      > > "kategorycznych": musi, powinien, zobowiązany.

                      Chyba nie tylko MY - większość społeczeństwa również tez uważa, że
                      rodzice powinni opiekować sie swoimi dziećmi.


                      > Co "byśmy zrobiły" bez tych ojców?

                      To co robią - doskonale sobie radzą - bez tych ojców.
                      Nie ma jednak powodu, aby odpuszczać komuś jego obowiązki.


                      Co do twoich dywagacji, o oddaniu chorego dziecka Państwu, i innych
                      dotyczących rzekomego "prawa do wolności", kiedy komuś się znudzą
                      dzieci - tego typu teorie świadczą jedynie o Twoim poziommie
                      moralnym - ale sorry Ty chyba nie wiesz co to jest.
                      • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 17:14
                        agamagda napisała:

                        > > tautschinsky napisał:
                        >
                        > > Nie opiekuje się nimi mimo, ze powinien.
                        > A kto twierdzi, że powinien? Ty. Ja nie.
                        >
                        > KRO również tak twierdzi.



                        O tym już parę razy pisałem.
                        KRO i każde inne prawo to tylko prawo.
                        Prawo się zmienia, ludzie je tworzą. Ludzie
                        nie są nieomylni. Nie każdy klęczy przed zapisami
                        prawa - ty zapewne też nie - nie przed tymi, które
                        uważasz za niesłuszne. Człowiek ma po to rozum - nie tak wielu z niego korzysta - żeby samemu myśleć a nie robić ślepo, co mu każą, co prawo akurat mówi. To ogólna zasada odnośnie prawa jako świętości - bo tym zdają się dla ciebie być zapisy KRO, które ci odpowiadają.

                        A jeśli już o prawie rodzinnym mowa - to nie na tym forum kobiety podniosły larum, że będzie Sodoma i Gomora jeśli zacznie być stosowana powszechnie opieka naprzemienna? Albo że za utrudnianie kontaktów ojcom (bo to głównie ich spotyka) matce błyskawicznie wstrzymywano by alimenty? smile



                        > Chyba nie tylko MY - większość społeczeństwa również tez uważa, że
                        > rodzice powinni opiekować sie swoimi dziećmi.



                        Większość społeczeństwa jest za karą śmierci.
                        No i co z tego?



                        > To co robią - doskonale sobie radzą - bez tych ojców.



                        Świetnie sobie radzą na koszt tych ojców i koszt
                        podatników, he, he smile
                        • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 21:45
                          tautschinsky napisał:
                          > O tym już parę razy pisałem.
                          > KRO i każde inne prawo to tylko prawo.

                          Tak, i będąc częścią społeczeństwa jemu podlegasz, chcesz czy nie,
                          myslenie nie ma nic do tego.


                          Człowiek ma po to rozum - nie tak wielu z niego korzysta


                          Np. Tobie się to nie zdarza. Wiem, wiem myślenie boli.


                          Albo że za utrudnianie kontaktów ojcom (bo to głównie ich spotyka)
                          > matce błyskawicznie wstrzymywano by alimenty? smile


                          A od kiedy alimenty są na matkę? ZNOWU CZEGOŚ NIE ZROZUMIAŁEŚ.
                          Alimenty to obowiązek współłożenia ojca na swoje dziecko. Żadna
                          łaska, obowiazek, od którego miganie się jest patologią.


                          > No i co z tego?
                          No właśnie co?


                          > Świetnie sobie radzą na koszt tych ojców i koszt
                          > podatników, he, he smile
                          >

                          Mówimy o konkretnym przypadku - jaki koszt ojca???? I jakich
                          podatników???

                          Rozumiem, że dla Ciebie 4 stówy na życie to świat i ludzie, ale
                          spóbuj pomyśleć jak nastepnym razem coś walniesz w ten deseń.

                          I jeszcze jedno:
                          Przedszkole państwowe to koszt 300 - 400 zł,
                          opiekunka to lekko licząc w stolicy minimum 8 zł na godzinę,
                          złobek państwy do którego jest bardzo mała szansa dostania się 450 zł
                          żłobek prywatny około 1.600 zł.
                          pieluchy jakies 50 zł paczka - 200 zł miesięcznie
                          jedzenie najtaniej licząc 10-12 zł dziennie - 300-350 zł,


                          więc nie chrzań, że ktoś żyje na koszt ojca dziecka za 400
                          zł/miesięcznie.
          • pokopanka Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 10:06
            alimenty nie są dla niewiernej żony, tylko na współutrzymanie
            wspólnych dzieci
            rozumiem, że w wariancie, kiedy to pan odchodzi i zdradza, alimenty
            są rekompensatą?
            pokręcony tok myslenia, a zadośćuczyneiniem mogłyby być w przypadku
            orzeczenia winy onego i strania się pani o alimnety na siebie, ew
              • maxholdwoman Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 10:58
                login.kochanie napisała:

                > tak się zastanawiam...facet w andropauzie ma małe dzieci...czy nie
                > ma też innych, wcześniejszych zobowiązań i dlatego nie daje rady

                Nie nie ma innych zobowiązań wobec dzieci - kredyty też mamy
                pospłącane.

                Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
                zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
                letnie i 2 lenie dzieci.

                Oboje przez dłuższy moment poświęciliśmy się karierze, pracowaliśmy
                w dużych korporacjach, sporo podróżowaliśmy, no i odlkładaliśmy
                decyzję o dzieciach.
                • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 16:30
                  maxholdwoman napisała:


                  > Andropauza to był skrót myślowy, oznaczający, że mojemu EX nagle
                  > zmieniły się priorytety. On nie jest "stary" ma dzisiaj 45 lat, 6
                  > letnie i 2 lenie dzieci.




                  Żeby za chwilę nie okazało się, że jego niegdysiejsze
                  dochody to też był skrót myślowy. Bo rzuca się w oczy,
                  iż podajesz jego zarobki BRUTTO. Bo tak lepiej wyglądają pewnie smile


                  Ale facet wkopał się, bo jak czytam stało się to po 40.

                  Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał. W innym miejscu nawet
                  piszesz, że oboje pracowaliście w korporacjach. Miał dość wyścigu szczurów.
                  Niektórzy tak biegną do 60 roku życia i schodzą przed emeryturą - dotyczy to
                  głównie mężczyzn. On jak widać poszedł do głowy po rozum, ale ten rozum sam do
                  niego przyszedł,jakaś refleksja i zrobił ZE SWOIM ŻYCIEM co uznał za słuszne.

                  Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej,
                  na której żyją ich rodzice. Ty dalej chcesz wieść takie życie jak kiedyś. Jemu
                  parę lat temu zmieniła się
                  sytuacja materialna i wydawałoby się logiczne, że niczego "nie odbiera" swoim
                  dzieciom, bo daje im tyle, ile ma, a nawet więcej (800 złotych z 1500).
                  To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które TOBIE odpowiada
                  mimo iż dawno ze sobą nie jesteście. Czy to nie podłość?


                  • aneta-skarpeta Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 16:40
                    tautschinsky napisał:

                    > Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał.



                    i z tej dojrzałosci ( w dojrząłym wieku splodzil dziecko) uznał, ze
                    dziecko z niepełnosprawnoscia nie potrzebuje tyle ile mogłoby sie
                    wydawac. i czasu i kasy

                    matko..lepiej juz było jak był "niedojrzały"

                    smile


                    > Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej,
                    > na której żyją ich rodzice. Ty dalej chcesz wieść takie życie jak
                    kiedyś.

                    nie. ona chce zeby chore dziecko mialo warunki do leczenia-
                    pieniadze, a jak nie to niech ojciec znajdzie dla niego czas


                    a Ty jak katarynka



                    > To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które
                    TOBIE odpowiada
                    > mimo iż dawno ze sobą nie jesteście. Czy to nie podłość?
                    >


                    tak, tak. ona podła, a on biedny misio

                    a mnie caly czas zastanawia jak on zyje za te 700 zł m-czniewink
                    • ewelinanowa Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 26.05.10, 16:52
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > tautschinsky napisał:
                      >
                      > > Jemu nie nagle zmieniły się priorytety tylko on dojrzał.

                      Raju, jakiś niedorozwinięty czy kosmita, że proces dojrzewania u
                      niego odbywa sie w wieku lat 40. U Ziemian ma to miejsce w wieku lat
                      15-16. No powiedźmy do 20 u facetówwink.

                      >
                      > > Dzieci mają żyć na stopie życiowej odpowiadającej tej, na której
                      żyją ich rodzice.

                      Mam wrażenie, ze ona wiedzie życie na takim poziomie, tyle, że nie
                      widzi powodu dla którego ma dalej sama płącić za JEGO zobowiązania.

                      To co dziś robisz to próba zmuszenia go do życia takiego, które
                      > TOBIE odpowiada mimo iż dawno ze sobą nie jesteście.

                      ALE DZIECI SĄ.



                      I mnie też zasatnawia czy można wyżyć za 700 zł miesiecznie.
    • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 22.05.10, 20:24

      Hmmm, będzie ciężko, nie wiem, czy byliście małżeństwem czy nie (mam
      wrażenie, ze nie), ale to co mi się nasuwa tak na szybko - to, to,
      że w sądzie zasadniczo liczą się możliwości zarobkowe rodzica. Czyli
      powinnaś wykazać, że na rynku pracy w branży Tojego Ex w ostatnim
      miesiącu uakzało się tyle i tyle ofert pracy. W internecie są też
      dostępne tabele z zarobkami w poszczególnych regionach i branżach.
      Poza tym być moze masz jego listy płac z okresu kiedy pracował, to
      bardzo uprawdopodobni jego mozliwości zarobkowe.
      Powinnaś też uderzyć raczej w ton, iż facet celowo obniżył swój
      poziom i z premedytacją nie dba o dobro dzieci. Mozesz wykorzystać
      jako dowód uzasadnienie poprzedniego wyroku.

      Poza tym, jeśli nie byliście małżeństwem, a on miał dobre zarobki,
      być może posiada on majątek własny, z którego czerpie dochody.
      Zwykle zapomina się o tym, że dochody to nie tylko zarobki ale
      wszystkie źródła dające pieniądze. Mieszkanie - moze jest wynajęte?
      albo mozna je wynająć wykaż, że wtedy 1500 + np 2000 z wynajmu to
      3500 czyli ponad 100% wiecej. Pozatem piszesz, że go wywalili - może
      dostał odprawę - którą gdzieś zainwestował?

      To tylko takie luźne pomysły, ale rozważ je dobrze, moze dadzą Ci
      coś?
      • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 12:57
        zmeczona100 napisała:

        > Sąd może wystąpić do UP o to, aby przedstawił oferty pracy i oferowane
        > zarobki dla osoby o kwalifikacjach i doświadczeniu, jak Twój były- trzeba o
        > to zawnioskować. Jeśli ma możliwości zarobkowe, to niech je wykorzystuje.




        A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
        źle życzących krajowi nad Wisłą smile

        Jak to jest, że wszyscy jak ten ojciec mogą zarabiać
        4 razy tyle co teraz, ale wolą zarabiać 4 razy mniej?
        No bo jeśli on może zarabiać 4 razy tyle co teraz, czyli 6 kawałków lub i 8 z premiami itd. to dlaczego nie inni? Przecież emgerów z doświadczeniem więcej niż mrówek... smile
        • zmeczona100 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 22:21

          tautschinsky napisał:


          >
          > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
          > źle życzących krajowi nad Wisłą smile

          Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka tysięcy
          miesięcznie.

          >
          > Jak to jest, że wszyscy jak ten ojciec mogą zarabiać
          > 4 razy tyle co teraz, ale wolą zarabiać 4 razy mniej?

          To raczej ojciec nie chce być jak "wszyscy", zarabiający przyzwoicie.


          > No bo jeśli on może zarabiać 4 razy tyle co teraz, czyli 6 kawałków lub
          i 8 z p
          > remiami itd. to dlaczego nie inni?

          Aaa, to on zarabia 6-8 kawałków plus premie?? nopacz pan, a ja byłam
          pewna, że on jakos jednak odstaje z zarobkami.

          Przecież emgerów z doświadczeniem więcej niż
          > mrówek... smile

          Zwłaszcza tych świeżych absolwentów z doświadczeniem.
          • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 08:59
            zmeczona100 napisała:

            >
            > tautschinsky napisał:
            >
            >
            > >
            > > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
            > > źle życzących krajowi nad Wisłą smile
            >
            > Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka tysięcy
            > miesięcznie.


            Na razie, zmeczona, nie wiemy:

            - czym pan się zajmował
            - gdzie mieszka

            Wiemy:

            - jego stan psychiczny nie pozwala,
            najprawdopodobniej, na taką pracę,
            która wiązała się z dużym stresem.

            Czytaj ze zrozumieniem.

            Bo na razie JADEM ziejesz, i tyle.

            Twoje wypowiedzi są coraz bardziej śmieciowe.

            Brak argumentów? smile
            • agamagda Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 12:17
              tautschinsky napisał:

              > zmeczona100 napisała:
              >
              > >
              > > tautschinsky napisał:
              > >
              > >
              > > >
              > > > A bezrobocie w Polsce to wroga propaganda krajów
              > > > źle życzących krajowi nad Wisłą smile
              > >
              > > Tiaaa, bezrobocie w grupie zawodów, gdzie zarabia się po kilka
              tysięcy
              > > miesięcznie.
              >
              >
              > Na razie, zmeczona, nie wiemy:
              >
              > - czym pan się zajmował
              > - gdzie mieszka
              >
              > Wiemy:
              >
              > - jego stan psychiczny nie pozwala,
              > najprawdopodobniej, na taką pracę,
              > która wiązała się z dużym stresem.
              >
              > Czytaj ze zrozumieniem.
              >
              > Bo na razie JADEM ziejesz, i tyle.
              >
              > Twoje wypowiedzi są coraz bardziej śmieciowe.
              >
              > Brak argumentów? smile
              >
              >



              Wiemy, że ktoś był mu gotowy płacić 10.000 brutto - i niezależnie
              czy w W-wie (gdzie koszty życia są wysokie) czy w Przasnyszu (gdzie
              koszty życia są niższe niz w stolicy) to jest sporo pieniędzy.

              - jego stan psychiczny nie pozwala,
              > najprawdopodobniej, na taką pracę,
              > która wiązała się z dużym stresem.
              >

              Stan psychiczny (swoją drogą to znowu Twoja nadinterpretacja, bo
              autorka pisze o andropauzie - co nie jest chorobą psychiczną)
              pozwala mu za to na olewanie swoich zobowiązań - ależ to wygodne
              swoją drogąsmile
              • tautschinsky Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 24.05.10, 17:03
                agamagda napisała:

                > Wiemy, że ktoś był mu gotowy płacić 10.000 brutto - i niezależnie
                > czy w W-wie (gdzie koszty życia są wysokie) czy w Przasnyszu (gdzie
                > koszty życia są niższe niz w stolicy) to jest sporo pieniędzy.


                A skąd to wiemy?

                Od strony, która jest jego największym wrogiem?
                Bardzo wiarygodne źródło, no niech! smile)

                Poza tym jeśli pani chce obniżyć koszty niech
                sama się wyprowadzi do jakiegoś Pyzimia Dolnego
                i zacznie hodować owce smile Ekologiczne to, dzieci
                skorzystają smile



                > Stan psychiczny (swoją drogą to znowu Twoja nadinterpretacja, bo
                > autorka pisze o andropauzie - co nie jest chorobą psychiczną)
                > pozwala mu za to na olewanie swoich zobowiązań -




                Jeśli nawet tak wrogo nastawiona osoba jak ta, która
                goli go na 800 złotych z 1500 WSPOMINA o jego kłopotach, to znaczy, że muszą one być poważne. Inaczej nie wyciągałby tego, co świadczy na jego korzyść.

                No i jeszcze raz, do bólu: on płaci.

                To, że Guciowa chciałaby jeszcze więcej - to inna
                kwestia.
    • karolina331 Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 11:44
      Teoretycznie istnieje oczywiscie szansa na uzyskanie wyższych
      alimentów i warto powołać się tu na wcześniejsze zarobki ojca dzieci
      oraz na jego możliwości zarobkowe.
      Ale.

      Jeśli piszesz o andropauzie pana, to znaczy, że ma on ponad 45 lat,
      a tu już zaczyna się problem.
      Wystarczy, że pan zacznie się leczyć u psychiatry na DEPRESJĘ bardzo
      częstą u mężczyzn w okresie przekwitania i koniec. Wszystko
      przestanie się liczyć, bo człowiek chory na depresję nie ma ŻADNYCH
      możliwości zarobkowych.
      I sąd oddali wniosek o wyższe alimenty, zwłaszcza, że sama masz
      wysokie zarobki, a ojciec dzieci jednak płaci zasądzone mu kwoty
      uczciwie i w miarę regularnie. Gorzej dla Ciebie, jak pan zacznie
      się spóźniać z terminami, bo to już sąd policzy mu... na korzyść i
      złoży na karb jego choroby.

      Ale spróbować oczywiście zawsze warto.
    • tautschinsky ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 23.05.10, 14:43
      Postanowiłem przypomnieć zasadniczą część postu,
      będącego początkiem tematu, z którego jasno wynika
      parę faktów:

      1. Ojciec PŁACI alimenty - już padło, że się "miga".

      2. Wysokość tych alimentów (800 zł na dwójkę) to ponad
      połowa jego pensji (1500 zł).

      3. Matka dobrze zarabia i nie brakuje jej, więc nie
      jest to kwestia "przeżycia" dzieci, ich być albo nie
      być - cokolwiek miałoby to znaczyć w Polsce.

      4. Matkę rozsadza wewnątrz, że na WŁASNE dzieci wydatkuje więcej niżby mogła, gdyby ojciec dzieci
      płacił JESZCZE więcej.

      5. Ojciec dzieci najprawdopodobniej przeżywa kryzys
      psychiczny, może jest w depresji.

      6. Stan psychiczny ojca i jego nieradzenie sobie z życiem skończyło się dla niego porzuceniem przez żonę
      i nałożeniem na niego alimentów wynoszących więcej niż połowa dochodów.

      7. Trudno jest żyć w pojedynkę za 700 złotych: czynsz,
      jedzenie, media, o rozrywkach nawet nie będę wspominał,
      i dlatego, przypuszczalnie, zdecydował się wynajmować jakiś lokal, by dosłownie nie zdechnąć z głodu. Jednak jego była i na te pieniądze ma chrapkę...

      SMUTNE.





      maxholdwoman napisała:

      > Moja sytuacja finansowa jest
      > bardzo dobra, ale chcę wystąpić o podwyżkę alimentów, gdyż ojciec
      > dzieci płaci 400 zł na dziecko

      w uzasadnieniu sąd
      > napisał, że wydatki ponoszone na dzieci mimo, że bardzo wysokie są
      > uzasadnione, z uwagi na dochody rodziców

      > Sąd jednocześnie powiedział, że zasądza jedynie 400zł, na dziecko z
      > uwagi na brak pracy u Ex.

      > Mój Ex ma możliwości zarobkowe na poziomie 6000 - 8000 PLN, tyle też
      > zarabiał do momentu, kiedy nie wszedł w "andropauze"

      Dziś zarabia wg mnie jakieś 1500 zł na rękę.

      > Żeby było jasne, wiem że 800 zł to połowa jego pensji,
        • tautschinsky Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 09:03
          morekac napisała:

          > W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
          > jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba.


          Czy już nie napisano, że ojciec choruje?

          Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
          napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII.

          Wyobraź sobie, że kobiety w depresji również
          zaniedbują dzieci.

          Czy zatem kobietom, które są w rozsypce należy
          pomagać czy odbierać dzieci - co zrobiła założycielka
          tematu ojcu? Czy trzeba im jeszcze dowalać finansowo,
          kiedy nie są w stanie więcej pracować? smile
              • tautschinsky Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 16:57
                agamagda napisała:

                > morekac napisała:
                >
                > >> To co w takim razie proponujesz?
                >
                > Sądzę, że tałczyński proponuje, abyśmy tamtego faceta pogłaskały po
                > główce, przytuliły i zrozumiały a dodatkowo zrobiły zrzutę dla
                > niegowink




                Na niego - nie. Jeśli już chcecie - to na dzieci
                pani,która założyła temat. Ale jak znam kobiety
                prędzej w piecu spaliłybyście te pieniądze, gdyby
                miała ona je dostać.

                A ojciec płaci - i tego wasze pianie na tym forum
                w tym wątku tego nie zmieni. To, że nie przyjmujecie
                do wiadomości faktów, które wynikają z postu Guciowej
                (bo on zwany przez was jest Guciem smile)) mówi wiele o was. Jak dla mnie nic nowego. Wszystko rozbija się o pieniądze. Nawet po rozstaniu się nie potraficie się oderwać od męskiego portfela smile Ot, cała prawda o samodzielnych matkach - bez tego wsparcia ani rusz smile)
          • maxholdwoman Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 11:31
            > Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
            > napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII


            Ja tego nigdzie nie napisałam!!!!!Sam sobie to dośpiewujesz.
            Terapii potrzebuje moje dziecko, i na taką terapie ma chodzić.
            CHCIAŁABYM PRZYNAJMNIEJ ŻEBY CHODZIŁ NA TERAPIE Z DZIECKIEM.


            Co do depresji - to również jest Twoja teoria. On nie ma depresji,
            dał by Ci zresztą w mordę za to że go znieważaszsmile.
            Jest wykształconym, zdrowym człowiekiem, który postanowił sobie
            zmienić życie. Na takie które jest wygodniejsze.

          • agamagda Re: ZAWSZE jest za mało - ten temat TEGO dowodzi. 24.05.10, 12:07
            > > W takim razie może przecież ponosić starania osobiste - niech
            > > jeździ z dzieckiem na rehabilitację czy gdzie tam potrzeba.
            >
            >
            > Czy już nie napisano, że ojciec choruje?

            Nie, nie napisano. Sam to wydumałeś.


            > Z tego, co wiemy od autorki i co chciała nam
            > napisać, wiemy, że POTRZEBUJE TERAPII.


            Naprawdę - a gdzie to wyczytałeś - ja rozumiem, ze chodzi o terapię
            jej dziecka, a nie faceta.



            czy odbierać dzieci - co zrobiła założycielka
            > tematu ojcu?


            OOoooooo , a to skąd????


            Czy trzeba im jeszcze dowalać finansowo,
            > kiedy nie są w stanie więcej pracować? smile


            Póki co, to Gucio cwana gapa, miga się od swoich zobowiązań,
            przewalając je w całości na matkę JEGO potomstwa. Swoją drogą,
            opiekunki w rejonie warszawskim zarabiają więcej niż to co Gucio
            cwana gapa wyrzeźbi....
    • pan-kowalski Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 14:47
      Z tego co piszesz wynika, że mało zarabia Tobie i dzieciom na złość - a podobna
      teoria jest raczej mało prawdopodobna i niekoniecznie utrzyma się w sądzie.
      Facet nie jest już pierwszej młodości, intratne zajęcie utracił parę lat temu a
      rynek jednak bardzo inny niż przed 2-3 laty i
      to że zarabiał wtedy 10 brutto, nie znaczy że ktoś mu tyle dzisiaj z dnia na
      dzień zapłaci.
      Przy jego zarobkach w granicach 2 tys. sąd może podwyższy alimenty po 100 - 150
      zł na dziecko (w końcu przy poprzednim orzeczeniu był bezrobotny), ale nie
      liczyłbym że zasądzi po kilkaset zł więcej.
    • velluto Re: Podwyższenie alimentów od "małozarabiającego" 23.05.10, 21:12
      Osobiście uważam, że z pana jest cwana gapa i po prostu zarabia dobrze, ale
      skrzętnie to ukrywa, ujawniając jedynie oficjalne dochody. Resztę ma płaconą pod
      stołem z obawy przed alimentami.

      Sprawdź, czy nie prowadzi działalności gospodarczej (na stronie urzędu miasta
      jest wyszukiwarka). Co jeszcze możesz zrobić? możesz żądać aktualnych PITów,
      możesz przedstawić sama raporty z płac w danym zawodzie, możesz zażądać
      ujawnienia majątku, i przedstawienia wyciągów z konta (jeśli np. ma wysokie
      wydatki, to też pośrednio udowadnia jego stopę życiową).

      400 zł na dziecko jest śmiesznie niską kwotą.
    • only.elvie Do Tautschinsky 23.05.10, 23:42
      Przeczytałam Twoje wypowiedzi i aż założyłam konto, żeby się wypowiedzieć. Twoja postawa jest przerażająca. Liczy się tylko wygoda tatusia a dziecko to sobie może nawet i zdechnąć! No więc poczytaj sobie jak to wygląda z perspektywy właśnie takiego dziecka człowieka, który 'nic nie musi'.

      Mój ojciec jak to piszesz nie chciał 'być najemnikiem' - zrezygnował z etatu, żeby prowadzić własną firmę. Szło kiepsko. Zawsze. Wszyscy mówili, żeby dał sobie spokój ale on nie - musiał być 'biznesmenem'. W końcu według Twojej filozofii najważniejsze, żeby on się realizował i był szczęśliwy - inni się nie liczą.

      Mama zarabiała na dom i go prowadziła. Ojciec jeżeli cokolwiek do domu przynosił to były to marne grosze. Wszystko pakował w firmę. Do tego stopnia, że nawet odkupił od matki połowę ich mieszkania, żeby dołożyć do interesu. Jeżeli chodzi o czas to również zajmowała się mną w zasadzie wyłącznie matka, ojciec jak w domu był to siedział w swoich papierkach. To mama pilnowała żebym odrabiała lekcje, zaprowadzała mnie na zajęcia dodatkowe, walczyła o dobrą szkołę, płaciła za angielski. Nie, nie była bogata - ale jak tylko była potrzeba wszystko co miała i co mogła dorobić przeznaczała na moje potrzeby. I nie - nie były to 'zachcianki' ale podstawy (przynajmniej jak dla nas) czyli edukacja.

      Wiesz jaki jest finał tej historii? Mama w końcu nie wytrzymała i rozwiodła się. Firma ojca zbankrutowała. Z mamą mam bardzo dobry kontakt, dzięki niej skończyłam dobre studia, dzięki czemu mam dobrą pracę i teraz to ja mogę jej pomagać. A ojciec? Gdzieś sobie jest - nie bardzo mnie to obchodzi. Całe moje życie najbardziej kochał siebie i swoją firmę, więc teraz w moim życiu jest też gdzieś na odległym miejscu. Nie rozmawialiśmy od paru lat.

      Tak więc masz rację Tautschinsky - ojciec jak najbardziej ma możliwość mienia swoich dzieci gdzieś i stawiania własnych 4 liter na pierwszym miejscu. Może być piep...ym egoistą całe swoje życie. Nic nie musi - tylko niech pamięta, że INNI TEŻ NIE MUSZĄ! I jak będzie miał swoje dzieci w du..e to one też tam go będą miały!
      • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 09:21
        only.elvie,

        a napisz, skąd ty to wszystko wiesz? Ile miałaś lat,
        kiedy ojciec zaczął zmieniać swoje życie? Czy to twoje
        obserwacje jako już powiedzmy nastolatki, czy przekaz matki? Bo to niezmiernie ważne.

        Piszesz o groszach, które ojciec przynosił do domu.
        Wyobraź sobie, że on to robił - inwestował we własny interes, również dla ciebie. Dla przeciwwagi mamy rząd kur domowych, które:

        - nigdy niczego nie zarobią
        - nigdy nie dadzą szansy na lepszy byt
        rodzinie.

        Dzisiaj tobie łatwo oceniać ojca, że nieudacznik.
        Może tobie się udało w życiu, masz inny charakter,
        ale kto wie, czy twoje dziecko nie porwie się na coś,
        z czym sobie nie poradzi.

        Bo jest tak, że SUKCES ma wielu twórców,
        a PORAŻKA to sierota.

        Gdyby twojemu ojcu się powiodło, do dzisiaj twoja matka z dumą by klepała go pewnie po plecach smile i mówiła, jakiego ma męża. A ty, kto wie, czy nie dawałabyś go na wzór swoim (w jakiejś przyszłości)dzieciom. Tak to już jest. Jemu się nie udało i dla ciebie jest on śmieciem a przynajmniej kimś, kto cię skrzywdził? Bo z tego co piszesz to wynika.

        Może jemu trzeba było po prostu pomóc? Nie sądzisz,
        że skoro aż odkupił połowę mieszkania to wymagał terapii?

        A co zrobiła twoja matka? Rozwiodła się z nim...

        Zupełnie jak założycielka tematu. Mąż zaczął popadać w chorobę to się z nim rozwiodła.

        To są przykłady z życia, że "na dobre i złe" - jeśli chodzi o złe odnosi się tylko do mężczyzn, bo kobiety są po prostu EGOISTKAMI i uciekają z tonącego okrętu.

        Smutne ale i pouczające.
        • triss_merigold6 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 10:16
          Instynkt samozachowawczy + konieczność ochrony potomstwa i zapewnienia im bytu
          każe się ewakuować.
          Inwestował? Bardzo pięknie, ale jeśli robił to bezskutecznie przez lata to
          zdrowy rozsądek nakazywałby odpuścić i zająć się pracą przynoszącą sensowne
          dochody. Nie był singlem, miał rodzinę.
          • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 11:50
            triss_merigold6 napisała:

            > Instynkt samozachowawczy + konieczność ochrony potomstwa i zapewnienia im bytu
            > każe się ewakuować.



            Ok. To potrafię zrozumieć.

            ALE... drogie panie... smile

            wtedy nie ma co szlochać, że jeden
            pan z drugim też się ewakuuje ze związku,
            który tonie.

            I mamy klasyczny podział - mimo piania
            o równouprawnieniu, PARTNERSTWIE itp, itd.
            - jest samica i JEJ (jak się okazuje) i samiec.
            Kiedy samiec staje się niewydolny lub pojawia się
            nowy ten trafia do odstrzału smile

            Czysta przyroda.

            Nieprawdaż jednak, że robi się mniej przyjemnie,
            kiedy to pan znajduje przyczynę, by odstrzelić
            dotychczasową partnerkę? smile






            > Inwestował? Bardzo pięknie, ale jeśli robił to bezskutecznie przez lata to
            > zdrowy rozsądek nakazywałby odpuścić i zająć się pracą przynoszącą sensowne
            > dochody.


            Już wiele napisano na temat uzależnień.
            Może nie potrafił tak sobie odpuścić?
            Może potrzebna była mu pomoc?

            Jak mężczyzna popada w depresję to też słyszy:
            weź się w garść, rusz d...ę, masz rodzinę.

            Wyobraź sobie, że to NIC nie daje pozytywnego,
            tylko pogrąża taką osobę.



            > Nie był singlem, miał rodzinę.



            Tak, miał rodzinę albo wydawało mu się, że ma
            rodzinę i to wszystko co się przez to rozumie:
            wsparcie.
            • triss_merigold6 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 22:07
              Jeśli pan się ewakuuje ze związku to należy się pozbierać i żyć dalej. Shit
              happens. Bilans zysków i strat. Jeśli kobieta dochodzi do wniosku, że przez lata
              dawała z siebie znacznie więcej niż pan i nie ma nadziei na zwrot nakładów to
              odchodzi. Albo zaciska zęby i uprawia cierpiętnictwo w imię posiadania "pełnej"
              rodziny, "dla dobra dzieci" etc. i jest niemiło zdziwiona, że nikt jej na
              starość za to nie dziękuje.
              Uzależnienie od fantazji na temat bycia biznesmanem? Ciekawe.
              Dobra, załóżmy, że istnieje i jak każde uzależnienia jest destrukcyjne dla
              rodziny. Ewakuować się natychmiast. Nic tak świetnie nie robi nałogowcowi jak
              celny kop, który ma szansę zmotywować go do podjęcia stosownej terapii.
              Wsparcie rodziny nie może być jednostronne i nie może polegać na podtrzymywaniu
              uzależnienia (tu: karmieniu fantazji o byciu biznesmanem).
              BTW w przypadku depresji należy udać się do psychiatry i psychologa, a nie
              latami liczyć na wyrozumiałość rodziny. Pomoc tak, ale nie za wszelką cenę i nie
              kosztem dzieci.
              • aneta-skarpeta Re: Do Tautschinsky 25.05.10, 10:25
                znam taki przypadek bardzo dobrze

                ja byłam nieczuła i nie rozumiałam porblemów,

                zawalał robote, robota go męczyła, a że pieniadze mu sie rozłaziły
                to zadna pensja nie była wystarczająca ( nawet 6 tys do ręki)...a na
                rachunki mu nie starczało

                tez w jego rodzinie to ja byłam zła i niedojrzała, bo z dzieckiem na
                reku i z pracą nie uzalałam sie nad biednym męzem i jego wielkim
                nieszczęściem.

                wszystko go przerastało...do tej pory przerasta. Nie z powodu
                choroby. Z powodu tego, ze rodzice i jego najblizsi nigdy nie
                pozwalali mu płacic za swoje bledy- narobił długów- rodzice
                spłacili, zeby synkowi dali spokoj, rachunki nieopłacone- opłacają,
                bo przeciez dom nie moze popasc w ruinę ( dom dostał). rok sie nie
                odzywał do dziecka? daj mu szanse bo on przeciez kocha

                na wszystko pierdylion wymówek, a wziąc odpowiedzialnosc za swoje
                zycie to juz nie da rady

                pracy tez nie umie utrzymać, nie dlatego ze jest problem na rynku
                pracy...jest po prostu leniem smierdzącym który najchetniej by
                siedział non stop na wyłudzonym zwolnieniu lekarskim, oczywiscie z
                pełnym kontem...

                ja tez najchetniej chciałabym dostawac 5 tys za nic i siedziec sobie
                w domku, nic nie robic, bawic sie z synem i lulki palicwink

                oczywiscie, kazdemu czasem w zyciu sie wszystko odmienia, chce
                zmienic swoje zycie, ale nie mozna w tym wszystkim zapominac o
                najblizszych, tutaj nie chodzi o alimenty, tylko o brak
                zaangazowania ex meza do zajmowania sie dziecmi, tkore sam zrobił

                i najzwyczajniej swinskie jest pozostawianie ex zony z tym samej
                sobie, ktora tez z dwojka dzieci ma prawo miec dosyc, byc zmeczona,
                miec doła...

        • only.elvie Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 15:05
          tautschinsky napisał:
          > a napisz, skąd ty to wszystko wiesz? Ile miałaś lat,
          > kiedy ojciec zaczął zmieniać swoje życie? Czy to twoje
          > obserwacje jako już powiedzmy nastolatki, czy przekaz matki? Bo to niezmiernie
          > ważne.

          To moje obserwacje z przeciągu kilkunastu lat.

          > Piszesz o groszach, które ojciec przynosił do domu.
          > Wyobraź sobie, że on to robił - inwestował we własny interes, również dla ciebi
          > e. Dla przeciwwagi mamy rząd kur domowych, które:

          Bzdura - on to robił DLA SIEBIE. Po prostu chciał być 'biznesmenem'. A mama
          nigdy nie była kurą domową, pracowała i zarabiała na siebie, na mnie i na niego.

          > Może jemu trzeba było po prostu pomóc? Nie sądzisz,
          > że skoro aż odkupił połowę mieszkania to wymagał terapii?
          > A co zrobiła twoja matka? Rozwiodła się z nim..

          Co robiła matka? Latami go utrzymywała, spłacała jego długi. Prosiła, błagała
          żeby się opamiętał. Terapia też była - i wyobraźć sobie, że nawet terapeuta
          poradził mamie, żeby dała sobie spokój.


          > To są przykłady z życia, że "na dobre i złe" - jeśli chodzi o złe odnosi się ty
          > lko do mężczyzn, bo kobiety są po prostu EGOISTKAMI i uciekają z tonącego okręt
          > u.

          No jasne 'na dobre i na złe' tylko co wtedy, jeżeli to złe wychodzi od jednego z
          małżonków?
          • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 16:51
            only.elvie napisała:

            > Bzdura - on to robił DLA SIEBIE. Po prostu chciał być 'biznesmenem'.



            Robił to dla siebie, ale gdyby mu się udało - ty
            i twoja matka spijałybyście śmietankę z jego sukcesu.
            Poza tym - czy tylko dla siebie? Skąd ta pewność? Wiesz więcej niż on sam? Może jego marzeniem było żyć
            dużo lepiej niż byłby w stanie za pracę najemną? To jak
            z domem. Niektórzy marzą o własnym domu mimo że mają
            duże mieszkanie. Chcą więcej i starają się realizować
            te marzenia.




            A mama
            > nigdy nie była kurą domową, pracowała i zarabiała na siebie, na mnie i na niego




            Ależ ja nigdzie nie napisałem, że nią była. Dałem
            przykład takich kobiet, które kwitną w domu zamiast
            zarabiać na siebie i na potomstwo i jest to pozbawione
            jakiejkolwiek nadziei, że dzięki takiemu nieróbstwu
            dobrobyt rodziny się poprawi - a do tego zmierzał twój
            ojciec - by wam wszystkim żyło się lepiej.




            Terapia też była - i wyobraźć sobie, że nawet terapeuta
            > poradził mamie, żeby dała sobie spokój.




            Płci jakiej był ten terapeuta? Ja znam przypadki,
            kiedy lekarka psychiatra radziła zostawić żonie
            jej chorego męża - bo z nim będą kłopoty: nie będzie
            już pracował. Co byś powiedziała o takiej lekarce,
            lekarce tego męża, ewidentnie działającej na jego szkodę, bo - nie ma co ukrywać - rozpad rodziny dla
            osoby pogrążonej w chorobie to dodatkowy cios, który
            często się kończy samobójczym atakiem. Ja rozumiem: solidarność jajników, ale są granice. Składała przysięgę lekarską, że będzie pomagała pacjentom. Więc nie pisz mi tu, co radził jakiś psychoterapeuta/ka.





            > No jasne 'na dobre i na złe' tylko co wtedy, jeżeli to złe wychodzi od jednego
            > z
            > małżonków?



            Nigdy nie wiadomo, z której strony to wyjdzie.
            Choroby się nie wybiera. Zdarzeń losowych także nie.
            Miałabyś pretensje do ojca, że zostawił twoją matkę
            gdyby ta zachorowała, uległa kalectwu i życie byłoby
            z nią ciężkie? Czy miałby nieść ten krzyż? No bo przysięgał: na dobre, na złe?
            • mola1971 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 17:12
              A w który miejscu przysięgi małżeńskiej jest coś o tym "na dobre i na złe"? Taki serial jest tylko wink
              Brałam ślub w czasach przed Konkordatem, więc składałam obie przysięgi - kościelną i cywilną i nie przypominam sobie by któraś z nich zawierała to "na dobre i na złe" tak chętnie przez Ciebie eksploatowane.
              • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 17:22
                mola1971 napisała:

                > A w który miejscu przysięgi małżeńskiej jest coś o tym "na dobre i na złe"? Tak
                > i serial jest tylko wink




                Nie oglądam telenowel i nie znam żadnego mężczyzny,
                który by to robił. Te gnioty są kręcone dla kobiet smile
                i one masowo - wielomilionowe stada Polek chłoną te "mądrości", z których zdaje się czerpią wzór do naśladowania.

                Przysięga małżeńska wielu słów nie zawiera.

                Na przykład: Jeśli ta oto kobieta,którą bierzesz
                sobie za żonę przytyje 40 kilogramów, nabierze
                zmarszczek, wypadną jej zęby - ty będziesz trwał
                niezmiernie obok niej jako że będziecie na dobre
                i złe, w zdrowiu i chorobie.

                Rozumiesz czy nie? Wszystkiego łopatą nie da się
                wrzucić do aktu ślubu czy jakiegokolwiek aktu smile
                • mola1971 Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 17:27
                  Tego się spodziewałam smile Kolejne odwrócenie kota ogonem big_grin
                  Przysięga małżeńska (jaka by nie była) ma podstawową zasadę taką, że działa w dwie strony. Jeśli jedna stroną ją wypełnia a druga nie to tym samym pierwsza ma moralne prawo z takiej przysięgi się wycofać.
                  I nawet KK tak uważa i nie potępia np. odejścia od alkoholika, przemocowca czy innego popaprańca. A Ty widzę, że świętszy od papieża chcesz być wink Czy raczej od kobiet chciałbyś wymagać więcej niż Bóg.

                  P.S.
                  Seriali również nie oglądam, zresztą w ogóle TV nie oglądam, więc z tym wywodem akurat kulą w płot trafiłeś wink
                • morekac Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 20:47
                  Na przykład: Jeśli ta oto kobieta,którą bierzesz
                  > sobie za żonę przytyje 40 kilogramów, nabierze
                  > zmarszczek, wypadną jej zęby - ty będziesz trwał
                  > niezmiernie obok niej jako że będziecie na dobre
                  > i złe, w zdrowiu i chorobie.
                  Trwałbyś?
                  Bo jeśli nie, to nie potępiaj kobiet, które się rozwodzą, bo mają
                  dosyć pana, którego nie dość, że trzeba utrzymać, to jeszcze nic
                  przy sobie nie zrobi.
                  • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 21:57
                    morekac napisała:


                    > Trwałbyś?
                    > Bo jeśli nie, to nie potępiaj kobiet, które się rozwodzą, bo mają
                    > dosyć pana, którego nie dość, że trzeba utrzymać, to jeszcze nic
                    > przy sobie nie zrobi.





                    Trwałbym, bo nie tylko wygląd się liczy.
                    Oczywiście możesz napisać, że to tylko puste
                    słowa, ale zapytałaś, to odpowiedziałem smile
                    • morekac Re: Do Tautschinsky 25.05.10, 12:56
                      W ceremonii z przysięgą o trwaniu jest również coś o 'opiece nad
                      potomstwem, którym Bóg obdarzy'. Czy uważasz, że opieka nad własnym
                      potomstwem równa się niewolnictwu? A to, że chcemy się
                      samorealizować, upoważnia nas do zaniedbania swoich obowiązków wobec
                      naszych dzieci?
                      Dlaczego zatem uważasz, że to matka ma się wszystkim zajmować, a
                      nie ojciec?
                      • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 25.05.10, 13:43
                        morekac napisała:

                        > W ceremonii z przysięgą o trwaniu jest również coś o 'opiece nad
                        > potomstwem, którym Bóg obdarzy'. Czy uważasz, że opieka nad własnym
                        > potomstwem równa się niewolnictwu?




                        Zauważ, że w tym przypadku nie ma mowy o
                        finansowym zaniedbywaniu. Ojciec płaci ponad
                        normę, ponad połowę tego, co zarabia.

                        A odnosząc się do opieki nad potomstwem
                        - nigdzie nie jest powiedziane, że ma ono
                        być ponad miarę, że należy poświęcić swoje
                        życie na ołtarzu.
                • triss_merigold6 Nie każdy przysięga 24.05.10, 21:55
                  Nie każdy przysięga. Zdaje się, że przysięgają ludzie biorący ślub kościelny,
                  formuła wypowiadana w USC brzmi nieco inaczej. Słowa w niej nie ma o byciu razem
                  na dobre i na złe oraz dopóki śmierć etc.
                  • only.elvie Re: Nie każdy przysięga 24.05.10, 22:28
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Nie każdy przysięga. Zdaje się, że przysięgają ludzie biorący ślub kościelny,
                    > formuła wypowiadana w USC brzmi nieco inaczej. Słowa w niej nie ma o byciu razem
                    > na dobre i na złe oraz dopóki śmierć etc.

                    Tekst przysięgi z USC:
                    "Świadoma/y praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (imię) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

                    Dwa aspekty:
                    1. 'Świadoma/y praw i obowiązków' - są one dokładnie zdefiniowane w KRiO (również obowiązek utrzymywania własnych dzieci)
                    2. 'przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe' - czyli nie egoizm ale praca dla związku - jak ktoś sobie odpuszcza to łamie przysięgę
                    • triss_merigold6 Re: Nie każdy przysięga 24.05.10, 22:40
                      Ależ ja się z Tobą zgadzam. KRiO określa co wchodzi w zakres obowiązku
                      alimentacyjnego (osobiste starania również).

                      Nie mam nic przeciwko bezdzietnym singlom, którzy:
                      - jadą szukać siebie w Tybecie
                      - zapijają się na śmierć
                      - uprawiają dowolnie niebezpieczne hobby
                      - żyją ze śmietnika mieszkając w kanałach
                      - są pracoholikami
                      - karmią dowolne mity i złudzenia

                      Mam mnóstwo przeciwko ludziom posiadającym dzieci, którzy tak robią.
                      • tautschinsky Re: Nie każdy przysięga 24.05.10, 23:28
                        A ja tylko I AŻ TYLE twierdzę, że żadne KRiO
                        ani inne prawo NIE czyni z człowieka niewolnika.

                        To, że ktoś spłodził dziecko czy je urodził
                        nie znaczy, że przestał być wolnym człowiekiem,
                        że wraz z tym wyzbył się praw.

                        I właśnie to co wymieniasz niżej, MA PRAWO robić.

                        Jeśli uzna, że od dziś będzie żył z tego, co zbierze
                        w śmietniku i mieszkał na dworcu ZAMIAST brać udział
                        w wyścigu szczurów, BO ŻYCIE MA JEDNO - to jego życie,
                        jego wybór i jego dziecko czy dzieci nie są jego życia właścicielami. Tak jak kiedyś dziecko było własnością rodziców i wiele złego z nim się działo, tak teraz próbuje się - bo nie udaje się na szczęście, przynajmniej nie zawsze - uczynić takiego bezwolnego robota z ojca, który "musi". A nic nie musi. Tylko wielu tego nie wie albo boi się przeciwstawić temu trawiąc swoje nędzne życie do końca w pełnej frustracji.






                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ależ ja się z Tobą zgadzam. KRiO określa co wchodzi w zakres obowiązku
                        > alimentacyjnego (osobiste starania również).
                        >
                        > Nie mam nic przeciwko bezdzietnym singlom, którzy:
                        > - jadą szukać siebie w Tybecie
                        > - zapijają się na śmierć
                        > - uprawiają dowolnie niebezpieczne hobby
                        > - żyją ze śmietnika mieszkając w kanałach
                        > - są pracoholikami
                        > - karmią dowolne mity i złudzenia
                        >
                        > Mam mnóstwo przeciwko ludziom posiadającym dzieci, którzy tak robią.
                        • aneta-skarpeta Re: Nie każdy przysięga 25.05.10, 10:46
                          tautschinsky napisał:

                          > Tak jak k
                          > iedyś dziecko było własnością rodziców i wiele złego z nim się
                          działo, tak tera
                          > z próbuje się - bo nie udaje się na szczęście, przynajmniej nie
                          zawsze - uczyni
                          > ć takiego bezwolnego robota z ojca, który "musi". A nic nie musi.

                          problem w tym, ze dziecko samo na swiat sie nie pcha- chcesz miec
                          dziecko-> zajmuj sie nim. sierot mamy wystarczającą ilosc

                          moj syn ma wlasnie takiego ojca " co nic nie musi"
                          ja wiem najlepiej jaką krzywde wyrządził mojemu synowi, jak to
                          dziecko cierpiało emocjonalnie i jak głeboko siedzi w nim zal do
                          ojca " że o nim zapomniał"

                          ps. uprzedzając Twoje tyrady- ojciec nie płaci alimentów, ja nie
                          ściagam, nie odzywa sie do dziecka, do mnie...zapadł sie pod ziemie-
                          ale uprzedzając Twoje nastepne wywody- jest cały i zdrowysmile

                          i pewnie, ze nikt go siła nie zmusi, ale nie jestem w stanie
                          powiedziec nic dobrego na jego temat i go tłumaczyc
            • only.elvie Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 20:06
              tautschinsky napisał:
              > Poza tym - czy tylko dla siebie? Skąd ta pewność? Wiesz więcej niż on sam? Może
              > jego marzeniem było żyć
              > dużo lepiej niż byłby w stanie za pracę najemną?

              Gdyby choć przez moment pomyślał o mnie czy o mamie - nie postępowałby w ten sposób. Jasnym jest, że nie chciał pracować 'dla kogoś' - zawsze tak mówił. Ale to ON CHCIAŁ i dla niego tylko to się liczyło. Taki właśnie przypadek promowanego przez Ciebie egoizmu.

              > Płci jakiej był ten terapeuta? Ja znam przypadki,
              > kiedy lekarka psychiatra

              Pudło - terapeuta był płci męskiej.

              > a do tego zmierzał twój
              > ojciec - by wam wszystkim żyło się lepiej.
              (...)
              > Choroby się nie wybiera. Zdarzeń losowych także nie.

              Prowadzenie przez kilkanaście lat firmy, która przynosi tylko straty bo chcesz się 'pokazać' NIE JEST chorobą ani zdarzeniem losowym. To wybór własnego egoizmu. Dla niego po prostu najważniejsze było się pokazać. Miał w nosie nasze 'żyło się lepiej'.


              Ośmieszasz się. Masz klepki na oczach a Twoje próby wybielenia faceta za wszelką cenę są żałosne. Możesz pisać ile chcesz ale FAKTÓW nie zmienisz - jak postępujesz egoistycznie wobec swojej rodziny to nie możesz liczyć, że rodzina zachowa się inaczej wobec Ciebie.
              • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 21:55
                only.elvie napisała:

                > Gdyby choć przez moment pomyślał o mnie czy o mamie - nie postępowałby w ten sp
                > osób. Jasnym jest, że nie chciał pracować 'dla kogoś' - zawsze tak mówił. Ale t
                > o ON CHCIAŁ i dla niego tylko to się liczyło. Taki właśnie przypadek promowaneg
                > o przez Ciebie egoizmu.




                Z tonu twojej wypowiedzi wyraźnie wyczuwam, jaki
                negatywny wpływ wywarła na ciebie matka. Twój stosunek
                do własnego ojca został przeniesiony z matki na ciebie.

                Podejrzewam, że w swoim życiu nie radzisz sobie z mężczyznami - to niestety częsty przypadek kobiet
                z rozbitych domów. Może powinnaś skorzystać z psychoterapii?




                > Pudło - terapeuta był płci męskiej.




                Niekoniecznie pudło. Nawet na tym forum był
                domorosły prawnik - podawał się za mężczyznę,
                ale czy był nim w istocie to trudno stwierdzić,
                bo to internet smile - ział nienawiścią do każdego
                mężczyzny i był ulubieńcem tutejszych "skrzywdzonych"
                kobiet, którym doradzał, jak prawnie można zniszczyć
                ojca/partnera/męża.



                > Ośmieszasz się. Masz klepki na oczach a Twoje próby wybielenia faceta za wszelk
                > ą cenę są żałosne.




                Nie, nie ośmieszam się. Chyba że próba przedstawienia
                innej strony niż ta słuszna (czyli twoja i innych kobiet) jest tak nie do zdzierżenia, iż tylko taki zarzut pozostaje postawić. Nawet sobie wyobraziłem - sorry smile - jak z uszu idzie ci dym - tyle złości zionie z twojego postu, ale nie do mnie - tylko do ojca, a na mnie jeśli już to dlatego, że próbuję ci otworzyć oczy, że ten potwór nie jest takim potworem,
                jakim pod wpływem matki sobie go stworzyłaś.




                jak postęp
                > ujesz egoistycznie wobec swojej rodziny to nie możesz liczyć, że rodzina zachow
                > a się inaczej wobec Ciebie.




                Czyli przyznajesz, że ze strony twojej matki był to przejaw egoizmu. Ale powiem ci, że niedobrze głównie dla siebie samego jest kierować się nienawiścią i żądzą zemsty, bo głównie to nas wewnątrz zżera.
                • only.elvie Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 22:22
                  tautschinsky napisał:
                  > Z tonu twojej wypowiedzi wyraźnie wyczuwam, jaki
                  > negatywny wpływ wywarła na ciebie matka. Twój stosunek
                  > do własnego ojca został przeniesiony z matki na ciebie

                  Żałosny jesteś. Negatywny wpływ to miał ojciec, którego nigdy nie było i który
                  się mną nie interesował. Matka długi czas starała się go kryć i tłumaczyć ale ja
                  nie byłam ślepa.

                  > Podejrzewam, że w swoim życiu nie radzisz sobie z mężczyznami - to niestety czę
                  > sty przypadek kobiet
                  > z rozbitych domów. Może powinnaś skorzystać z psychoterapii?

                  Kolejne pudło. Jestem w szczęśliwym, długoletnim związku.

                  > Niekoniecznie pudło.

                  Pudło - KAŻDY dobry terapeuta niezależnie od płci powie Ci, że terapii trzeba
                  CHCIEĆ. Trzeba chcieć pracować, zmienić się a on po prostu nie chciał. Nikomu
                  nie da się pomóc na siłę.

                  Z resztą znów jesteś śmieszny - jeżeli tylko coś przeczy Twoim słowom, to
                  oczywiście trzeba to zdeprecjonować - bo na pewno powiedziała to kobieta - jak
                  nie kobieta to zły facet etc. Byle na Twoje. Żałosne.

                  > Nie, nie ośmieszam się. Chyba że próba przedstawienia
                  > innej strony niż ta słuszna (czyli twoja i innych kobiet) jest tak nie do zdzie
                  > rżenia, iż tylko taki zarzut pozostaje postawić.

                  Ośmieszasz się bo NA SIŁĘ starasz się odwrócić kota ogonem. Nie ważne, że logiki
                  w Twojej wypowiedzi nie ma - zawsze można rzucić argumentem, że 'jakaś kura
                  domowa coś tam'. A, że nie ma to NIC wspólnego z opisywaną sytuacją to już nie
                  ważne - byle coś złego o kobietach napisać. Inna strona - tak - to właśnie to co
                  opisujesz - postulowane przez Ciebie EGOIZM - 'ojciec nie musi bo ważniejsze
                  jest jego szczęście niż dobro rodziny'. To jest ta 'inna' strona.

                  > Czyli przyznajesz, że ze strony twojej matki był to przejaw egoizmu. Ale powiem
                  > ci, że niedobrze głównie dla siebie samego jest kierować się nienawiścią i żąd
                  > zą zemsty, bo głównie to nas wewnątrz zżera.

                  Chory jesteś? Jaki egoizm? Jaka nienawiść? To, że matka rozwiodła się z
                  człowiekiem, którzy pasożytował na niej kilkanaście lat, to że dzięki rozwodowi
                  komornik nie wyrzucił nas z domu to egoizm???? No jasne - wstrętna egoistka ta
                  matka co nie chce, żeby dziecko na bruku wylądowała, normalnie nie do pomyślenia!


                  Kończę tę dyskusję. Jeżeli nie jesteś trollem to bardzo współczuję Twoim bliskim
                  takiej postawy. Co dajemy innym - wraca do nas. I dobre i złe.
                  • hoh.oho Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 22:47
                    no interesujace...
                    wyciagam z tego jednego, niezbyt dlugiego postu (wieksza jego czesc
                    to przeciez cytat z tautschinskiego):

                    "zalosny jestes"
                    "Z resztą znów jesteś śmieszny"
                    "Ośmieszasz się"
                    "Chory jesteś?"

                    Zobaczy tu Tautschinsky sens i mozliwosci prowadzenia jakiejkolwiek
                    sensownej rozmowy...? smile
                    • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 23:36
                      hoh.oho napisała:



                      > "zalosny jestes"
                      > "Z resztą znów jesteś śmieszny"
                      > "Ośmieszasz się"
                      > "Chory jesteś?"
                      >
                      > Zobaczy tu Tautschinsky sens i mozliwosci prowadzenia jakiejkolwiek
                      > sensownej rozmowy...? smile






                      ZAUWAŻYŁEM, że jeśli brakuje argumentów to pojawiają
                      się inwektywy. Takie kobiety w życiu w realu w stosunku do swoich mężów czy partnerów bardzo często
                      stosują jeszcze agresję fizyczną smile To taka - trochę śmieszna (ale niestety destrukcyjnie wpływająca na dzieci) złość, że nie wszystko jest po ich myśli i tupają nogą jakby same były dziećmi, bo poniekąd wiele kobiet jest jak dzieci - już bez opieki ojca, teraz bez opieki męża nie radzą sobie w życiu. No jakby nie było wielokrotnie piszą nawet tu na forum, że wraz z odejściem ojca dzieci ich status materialny tragicznie się pogorszył, bo mąż zarabiał kilka razy więcej niż one. I jak już odszedł, a niech go, siłą nie przyciągną, chciałby DALEJ pełną garścią wybierać z jego portfela - a że inaczej zwykle się nie da - to oczywiście nigdy, przenigdy na siebie - tylko na dzieci smile
                      • lapisturela Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 23:54

                        > ZAUWAŻYŁEM, że jeśli brakuje argumentów to pojawiają
                        > się inwektywy. Takie kobiety w życiu w realu w stosunku do swoich
                        mężów czy par
                        > tnerów bardzo często
                        > stosują jeszcze agresję fizyczną smile To taka - trochę śmieszna
                        (ale niestety de
                        > strukcyjnie wpływająca na dzieci) złość, że nie wszystko jest po
                        ich myśli i tu
                        > pają nogą jakby same były dziećmi, bo poniekąd wiele kobiet jest
                        jak dzieci - j
                        > uż bez opieki ojca, teraz bez opieki męża nie radzą sobie w życiu.
                        No jakby nie
                        > było wielokrotnie piszą nawet tu na forum, że wraz z odejściem
                        ojca dzieci ich
                        > status materialny tragicznie się pogorszył, bo mąż zarabiał kilka
                        razy więcej
                        > niż one. I jak już odszedł, a niech go, siłą nie przyciągną,
                        chciałby DALEJ peł
                        > ną garścią wybierać z jego portfela - a że inaczej zwykle się nie
                        da - to oczyw
                        > iście nigdy, przenigdy na siebie - tylko na dzieci smile
                        >
                        >

                        Czesc na siebie. A czesc RZECZYWISCIE na dzieci. To ta czesc, ktora
                        nie uzywa inwektyw... przynajmniej nie tylko. To te (ci?), ktore
                        dziecko uwazaja za PANA BOGA w jednej osobie z WIELKIM SZEFEM i
                        JEDYNA WARTOSCIA. Taki rodzaj rasizmu - po jednej stronie jest ich
                        diecko, po drugiej reszta ludzi wlacznie z nimi samymi. Pewnie
                        gdzies w tym wszystkim jest i milosc, ale trudno sie do niej
                        dokopac...
                  • tautschinsky Re: Do Tautschinsky 24.05.10, 23:21
                    only.elvie napisała:


                    >Negatywny wpływ to miał ojciec, którego nigdy nie było i który
                    > się mną nie interesował. Matka długi czas starała się go kryć i tłumaczyć ale j
                    > a
                    > nie byłam ślepa.



                    Twój ojciec miał na ciebie negatywny wpływ
                    mimo iż go nigdy nie było.

                    Przemyśl to jeszcze - bo taki jakiś bełkot smile

                    Nie było go dośpiewałaś sobie pod melodię matki
                    obraz tego nieobecnego ojca-drania, padalca itd.
                    - jaki jad matka ci sączyła to wiesz sama najlepiej.





                    > Kolejne pudło. Jestem w szczęśliwym, długoletnim związku.




                    Zarzekanie się często dowodzi czego innego.
                    Jeśli twój związek jest taki szczęśliwy -

                    to co, u diaska, robisz NA TYM FORUM?! smile

                    Nie pisz tylko, że przypadkiem ci rozwód wygooglowało...



                    > Żałosne.


                    Poza tym, jakże okrutnym! smile przymiotnikiem
                    znasz jeszcze jakiś?




                    > Ośmieszasz się bo NA SIŁĘ starasz się odwrócić kota ogonem.


                    Póki co nie brakuje logiki w tym co piszę.

                    A jest to elementarnie proste: człowiekowi w potrzebie,
                    z którym jest się w związku należy pomóc a nie uciekać.
                    Twoja matka uciekła, bo tak było wygodniej. Kiedy w podobny sposób postępuje
                    mężczyzna zaczyna się wrzask, jaka z niego szuja. Twoja matka nie zdała egzaminu z
                    bycia w związku, w który weszła z twoim ojcem.




                    > Chory jesteś? Jaki egoizm? Jaka nienawiść? To, że matka rozwiodła się z
                    > człowiekiem, którzy pasożytował na niej kilkanaście lat, to że dzięki rozwodowi
                    > komornik nie wyrzucił nas z domu to egoizm???? No jasne - wstrętna egoistka ta
                    > matka co nie chce, żeby dziecko na bruku wylądowała, normalnie nie do pomyśleni
                    > a!




                    I właśnie prezentujesz KLASYCZNE podejście kobiet.

                    1. Kiedy kobieta siedzi w domu - poświęca się domowi,
                    "pracuje".

                    2. Kiedy mężczyzna robi to samo - jest pasożytem.
                    Tylko że w przypadku twojego ojca nie miało to nawet
                    miejsca, bo on pracował na waszą przyszłość, ale mu się
                    nie udało.

                    3. Bez skrupułów można poświęcić na ołtarzu potomstwa
                    własnego męża jeśli "nie spełnia" - wedle uznania -
                    swojej roli. (Jednocześnie oczekują kobiety, że mężczyzna będzie z nią zawsze
                    niezależnie od jakim miałaby być ciężarem).


                    Na koniec - przykro mieć takie dziecko ziejące
                    nienawiścią. Tak po prostu. Było nie było jest
                    on twoim ojcem a ty go nienawidzisz i bije z ciebie
                    taka furia, jeśli ktoś (w tym przypadku ja)przedstawia
                    ci obraz inny niż wtłoczyła ci przez te wszystkie lata
                    matka.
                    • robertzawodowiec rzucasz perły przed wiepsze... 25.05.10, 01:22
                      Twoje wypowiedzi drogi Kolego sa w 100% słuszne i całkowicie życiowe.
                      Nie licz jednak na to, że nasze forumowe kolezanki przyznają ci
                      rację. Na tym forum (i dotyczy to zarówno meżczyzn jak i kobiet)
                      piszą osoby o określonych doświadczeniach życiowych, które wiele w
                      życiu przeszły i wiele widziały. Te realne lub wydumane cierpienia
                      nie pozwalają na rozsądne i obiektywne ustosunkowanie sie do twoich
                      postów, polemikę z tymi osobami możesz traktować jako wyzwanie
                      intelektualne ale spodziewaj sie raczej skoku z pazurami do oczu niż
                      rzeczowej dyskusji.
                      Nam facetom pozostaje czerpanie wiedzy o kobietach z klasyków. Już
                      bardzo dawno ktoś powiedział, że z wszystkich istot żyjących na
                      ziemii, najokrutniejszym gatunkiem jest człowiek a spośród ludzi
                      najokrutniejsza jest samica. Ja będąc już dosyć dorosłym facetem
                      widziałem wszystko. Nie mam złudzeń jeśli chodzi o kobiety. Byłem
                      zdradzony, sam w odwecie także zdradzałem a zemsta tego rodzaju
                      bardzo mi sie spodobała. 90% moich kochanek to mężatki. Wiele z nich
                      opowiada mi o zaletach swoich meżow waląc głową w węzgłowie łóżka.
                      Zawsze ci mężowie byli źli: kochali za mało, kochali za bardzo czym
                      ograniczali wolność księżniczki, zarabiali za mało, albo za dużo
                      przez co wpędzali królewny w stan depresji. Powód zawsze się
                      znajdzie. Prawda jest taka, że my faceci nie rozumiemy kobiet,
                      marzymy by były wierne i uczciwe a jest to niemożliwe. To nie jest
                      ich wina one po prostu nie potrafia inaczej. To tak jak byś miał
                      pretensje do gołębia, że sra na parapet albo do bobra, że podgryza
                      wały przeciwpowodziowe. Musisz założyć, że kobiecie zależy na tym by
                      się rozmnożyć i posiadać frajera, który będzie ją utrzymywał. Musisz
                      zrozumieć, że kobiety na całym świecie są z gruntu nieuczciwe i
                      egoistyczne i dbają o swoją waginę i swój portfel.
                      Moje doświadzcenie starego dziada pozwala wysnuć takie wnioski.
                      Apelując do autorki wątku, by pozwoliła facetowi być człowiekiem i
                      żyć tak jak chce wysłuchasz tylko obelg ze strony pań, bo dla nich
                      bycie człowiekiem to zarabianie pieniędzy i całkowite poświęcenie
                      dla potomstwa. Ich mózgi są ustawione w ten sposób, one Cię nie
                      zrozumieją. Biologia decyduje.
                      pozdrawiam
                      • triss_merigold6 O ile wiem to nie ma przymusu 25.05.10, 09:31
                        O ile wiem to nie ma przymusu współżycia i rozrodu.
                        Jeśli ktoś chciałby mieć wolność podejmowania decyzji w identycznym wymiarze
                        jak bezdzietny singiel to nie powinien decydować się na dziecko/dzieci.
                        Jeśli ktoś jest absolutnie przekonany, że nie ma ochoty podejmowania obowiązków
                        określonych w KRiO to proszę - można sobie zafundować sterylizację lub
                        zrezygnować ze współżycia (istnieje ryzyko poczęcia nawet przy stosowaniu
                        antykoncepcji).
                        BTW skoro kobietami rządzi biologia w taki sposób jak piszesz to naprawdę
                        mężczyzna może zrezygnować z wchodzenia w związki. To nie jest obowiązkowe.
                        • only.elvie Re: O ile wiem to nie ma przymusu 25.05.10, 10:07
                          triss_merigold6 napisała:

                          > O ile wiem to nie ma przymusu współżycia i rozrodu.
                          > Jeśli ktoś chciałby mieć wolność podejmowania decyzji w identycznym wymiarze
                          > jak bezdzietny singiel to nie powinien decydować się na dziecko/dzieci.
                          > Jeśli ktoś jest absolutnie przekonany, że nie ma ochoty podejmowania obowiązków
                          > określonych w KRiO to proszę - można sobie zafundować sterylizację lub
                          > zrezygnować ze współżycia (istnieje ryzyko poczęcia nawet przy stosowaniu
                          > antykoncepcji).

                          Dokładnie tak - dlatego postawy typu tautschinskiego uważam za skrajnie żałosne. Mieć ciastko i zjeść ciastko. Spłodzić dzieci i niech matka na nie tyra, utrzymuje, poświęca czas bo przecież Jaśnie Pan jest 'wolny' i 'nic nie musi'. A potem zawodzenie, że jaka to tak kobieta zła, że cokolwiek od biednego misia chce! I oczywiście wszyscy naokoło są tacy źli tylko on ma jedynie słuszną, oczywiście wygodną tylko dla jego tyłka wizję rzeczywistości!

                          Nie ma obowiązku posiadania żony czy dzieci. Nie akceptujesz - nie pchaj się w to.
                          • pan-kowalski Re: O ile wiem to nie ma przymusu 25.05.10, 10:48
                            To że Twój ojciec był mało zaradny i nie szedł mu interes nie znaczy
                            jeszcze, że Twój los pozostawał mu obojętny.
                            Może powinnaś spróbować wyjaśnić swój żal z nim zamiast droczyć się na ten
                            temat z obcymi facetami na forum ?
                            • only.elvie Re: O ile wiem to nie ma przymusu 28.05.10, 13:13
                              pan-kowalski napisał:
                              > Może powinnaś spróbować wyjaśnić swój żal z nim zamiast droczyć się na ten
                              > temat z obcymi facetami na forum ?

                              Nie mam żadnego żalu. Po prostu pokazuję mechanizm. Ukochanym dzieckiem mojego ojca była jego firma i szpan. Kiedy zbankrutował nagle przypominał sobie o mnie ale było już za późno. Lata zaniedbań spowodowały, że jest dla mnie kompletnie obcym człowiekiem. Taki był JEGO wybór i takie są JEGO konsekwencje.

                              Piszę tu w kontekście promowanej przez panów postawy, że 'ojciec jest wolny i nic nie musi'. Owszem - nie musi. Jednak niech będą świadomi czym to skutkuje. To właśnie zobowiązania, poświęcenie, włożona energia i czas tworzą relacje międzyludzkie. Jak ma się kogoś gdzieś to dostaje się to samo.
                              • aneta-skarpeta Re: O ile wiem to nie ma przymusu 28.05.10, 13:33
                                ja widze u swojego exa i dziecka ten mechanizm
                                tak to dziecko olewa az przykro patrzec. mimo, ze nie byly to tak
                                dlugie lata zaniedban jak u only to juz teraz widze to, ze dziecko
                                glupie nie jest i widzi jak traktuje go jego wlasny ojciec. poza tym
                                ma porownanie z dziadkiem, wujkiem, ojczymem- ktorzy go nie olewaja
                                i nawet jesli kontakt z kims jest mniejszy to relacje sa wporzadku

                                dzieci czuja olewanie jak nikt, jednoczensie dzieci chca byc
                                traktowane powaznie, a takze ich potrzeby

                                wystarczy powiedziec- synu ja teraz mam trudny czas w pracy, ale
                                obiecuje ze za tydzien, dwa nadrobimy, cos fajnego zrobimy

                                a nie robic wszystko tylko pod siebie, bo wszyscy maja sie dopasowac
                                do mojej wizji swiata

                                jak liczy sie tylko moja wizja swiata to nie zawracam dupy drugiej
                                osobie, nie tworze z nia rodziny, nie robie sobie gromadki
                                dzieciakow i robie to na co mam ochote

                                nawet zadnej szkoly nie trzeba konczyc i nie trzeba byc specjalnie
                                kumatym, zeby na to wpasc..o ile nie jest sie egoista
                              • pan-kowalski Re: O ile wiem to nie ma przymusu 28.05.10, 21:13
                                only.elvie napisała:

                                > Nie mam żadnego żalu. Po prostu pokazuję mechanizm. Ukochanym
                                >dzieckiem mojego ojca była jego firma i szpan. Kiedy zbankrutował
                                >nagle przypominał sobie o mnie ale było już za późno. Lata
                                >zaniedbań spowodowały, że jest dla mnie kompletnie obcym
                                >człowiekiem. Taki był JEGO wybór i takie są JEGO konsekwencje.


                                Cóż, zapewne nie mnie oceniać jak wyglądały wasze relacje z ojcem i
                                czy cokolwiek wartościowego wniósł on do Twojego życia, czy też
                                wręcz przeciwnie. Tak jak nie muszę rozumieć czemu pisząc o ojcu
                                sięgasz po wersaliki (robił DLA SIEBIE, JEGO wybór, JEGO
                                konsekwencje etc.), chociaż pozostaje Ci obcy.
                                Pozostaje tylko skonstatować, że o ile wcześniej wybór należał do
                                niego, o tyle teraz to Ty wybierasz i jak to się mówi - rób jak
                                uważasz (albo uważaj jak robisz).
                      • only.elvie Re: rzucasz perły przed wiepsze... 25.05.10, 10:13
                        robertzawodowiec napisał:
                        > życiu przeszły i wiele widziały. Te realne lub wydumane cierpienia
                        > nie pozwalają na rozsądne i obiektywne ustosunkowanie sie do twoich
                        > postów, polemikę z tymi osobami możesz traktować jako wyzwanie
                        > intelektualne ale spodziewaj sie raczej skoku z pazurami do oczu niż
                        > rzeczowej dyskusji.
                        (...)
                        > Ja będąc już dosyć dorosłym facetem
                        > widziałem wszystko. Nie mam złudzeń jeśli chodzi o kobiety. Byłem
                        > zdradzony, sam w odwecie także zdradzałem a zemsta tego rodzaju
                        > bardzo mi sie spodobała

                        No tak - bo Tobie oczywiście osobiste przejścia i uprzedzenia nie przesłaniają obiektywizmu - tylko tym 'złym kobietom' smile Piękny okaz mizoginii big_grin

                        > Apelując do autorki wątku, by pozwoliła facetowi być człowiekiem i
                        > żyć tak jak chce wysłuchasz tylko obelg ze strony pań, bo dla nich
                        > bycie człowiekiem to zarabianie pieniędzy i całkowite poświęcenie
                        > dla potomstwa.

                        A czy w swoim bezmiarze doświadczeń życiowych potrafisz zrozumieć, że dla autorki wątku 'pozwól mu żyć jak chce' powoduje, że wszystkie obowiązki (finansowe i poza-finansowe) spadają na nią? Dlaczego nie zaapelujesz do jej eksmęża, żeby ON pozwolił JEJ żyć jak chce? Jej się to nie należy?
                      • zwiatrem jedna chwileczka 25.05.10, 10:44
                        dlaczego znowu w TUTAJ toczy sie dyskusja <za> i <przeciw> kobietom/matkom lub
                        mezczyznom?
                        Kolejny raz wlazi sie w cudzy watek, a potem zapomina sie, ze dyskusja nijak ma
                        sie z tematem, ktory zalozyl autor

                        • adaria38 ano właśnie- może lepiej czasem zignorować? 25.05.10, 10:55
                          dyskusja miejscami jest ciekawa, ale nie na temat i prawdopodobnie z klonowatym
                          trollem, który o rzeczywistych problemach i prawie NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA a
                          zależy mu jedynie na dyskredytacji matek i kobiet.

                          jak dla mnie, nadużycie wobec autorki ktora przyszła tu z konkretnym problemem,
                          no i strata czasu na nakręcanie popularności "ubijaczowi piany". przeciez to co
                          on prezentuje, rzucało się w oczy od początku. Chce się wam "nawracać"
                          oszołomów? nie lepiej w tym czasie manicure sobie zrobić ? wink
                          • tautschinsky Re: ano właśnie- może lepiej czasem zignorować? 25.05.10, 11:06
                            adaria38 napisała:

                            > dyskusja miejscami jest ciekawa, ale nie na temat i prawdopodobnie z klonowatym
                            > trollem, który o rzeczywistych problemach i prawie NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA a
                            > zależy mu jedynie na dyskredytacji matek i kobiet.


                            Po pierwsze - klonowatym trollem to może ty jesteś.

                            Po drugie - pojęcie o RZECZYWISTYCH problemach i tym
                            jak to NAPRAWDĘ wygląda, a nie na potrzeby forum czy
                            sądów rodzinnych - to wiem jeszcze więcej.

                            Po trzecie - matek nie trzeba dyskredytować.
                            One same to robią. I przypadek tej matki założycielki
                            wątku jest dobitny.

                            Sięgnij kobieto do początku albo przeczytaj moje
                            wypunktowanie, to może pojmiesz, w czym rzecz.
                            Ale jak tu już ktoś napisał: co bym nie powiedział
                            do niczego nikogo nie przekonam.

                            I najważniejsze: nie zamierzam przekonywać żadnych
                            matek-polek, bo to strata czasu. Bo w ich interesie
                            jest drenowanie kieszeni ojca i będą to robiły dopóki
                            się da i żadne mówienie czy pisanie nic nie da. Zarzuca się tu ojcom nieróbstwo. Tymczasem ja widzę postawę u kobiet PASOŻYTNICZĄ. I o tym piszę i choć was krew zalewa smile pisać zamierzam punktując wasze niecne poczynania odkrywające prawdziwą naturę i intencję. Niektórzy mężczyźni może na tym skorzystają i nie ulegną w imię męskości, odpowiedzialności, przyzwoitości - bo na tym zwykle bazują takie kobiety, a wielu mężczyzn się na to łapie.



                            > nie lepiej w tym czasie manicure sobie zrobić ? wink


                            Pewnie że lepiej. Ojciec dzieci za to jeszcze zapłaci smile
    • zwiatrem maxholdwoman 24.05.10, 11:05
      Maxholdwoman, powiem Ci co zrobil sad w moim przypadku, gdy ex zadal obnizenia
      alimentow z racji <nie zarabiam w ogole>.

      Sad, sam z wlasnej inicjatywy zapytal U.P. o prace dla chiefa, zapytal tez nasze
      polskie PLO o prace na stanowiskach od mechanika po chiefa oraz trzy pierwsze
      lepsze instytucje w moim miescie zajmujace sie rekrutacja marynarzy.
      W oparciu o uzyskana odpowiedz, sad mial wlasne zdanie.
      Jesli sad nie jest skory do poszukiwan wysokosci wynagrodzen, mozna o to
      wnioskowac (tak robily osoby mi znajome) i sad pytal wszystkie wskazane
      instytucje o mozliwossc zarobkowania osoby w wieku pozwanego o alimenty, z jego
      wyksztalceniem oraz jego doswiadczeniem.

      Mozesz tez zastanowic sie czy ma ruchomosc, nieruchomosc, inne dochody i nawet
      jak na czarno, podajesz gdzie pracuje (jak masz swiadka, ktory o tym wie tym
      lepiej).

      Nie daj sobie powiedziec, ze nie masz prawa naciskac na wyzsze koszty, bo ceny
      aparatury, dojazdow na rehabilitacje, turnusow rehabilitacyjnych wciaz rosna.
      Nie wspomne o energii, ktora czerpia domowe urzadzenia rehabilitacyjne, pompy i
      wszystko inne w zwyklym gospodarstwie domowym.

      Na dodatek, jesli wiekszosc czasu musisz poswiecac choremu dziecku, mialabys
      prawo poszukac opieki odciazajacej ciebie.
      Moze wolontariat udaloby sie Wami zainteresowac?
      Docelowo wiadomo, ze ta opieka musialaby byc platna.

      Nie umiem sobie wyobrazic, ze sama na pelen zegar wszystko musisz zrobic,
      wszystkiemu podolac. Opieka nad dzieckiem chorym i niepelnosprawnym jest bardzo
      wyczerpujaca psychicznie i fizycznie.
      Drugie dziecko ma prawo miec tez cos z matki.
      O kosztach rehabilitacji nie wspomne, ale tutaj moze warto dotrzec do fundacji,
      towarzystwa zajmujacych sie takim przypadkami.

      Przestalam czytac ten watek, jak doszlam do wypowiedzi, ze ojciec nie musi
      kochac chorego dziecka. No coz.
      Nie musi, ale dziecko ma prawo mimo to, zachowac zycie, w dodatku w jak
      najlepszym dobrostanie na jaki rodzicow stac. Nie chodzi tylko o starania matki.
      Brak milosci ze strony jednego z rodzicow, nie ma prawa karac dziecka za jego
      chorobe.
      To rodzic odpowiada za stworzenie zycia, takze chorego i teraz musi przyjac na
      klate to wszystko co sie z tym wiaze.
      W przeciwnym wypadku oznaczaloby to, ze Ty ponosisz kare za chore dziecko, i
      wszystko masz zdobyc i zrobic sama, a dziecko nie ma prawa oczekiwac ojca, bo
      ten go nie kocha i nie wezmie odpowiedzialnosci, za jego zycie.
      A gdzie tu miejsce na zdrowe dziecko?
      Jemu tez sie coz od zycia i rodzicow nalezy.
      • maxholdwoman Re: maxholdwoman 24.05.10, 11:47
        Dzięki Zwiatrem.

        Największym problemem dla mnie jest zapewnienie "logistyki" bo
        muszę organizacyjnie zapewnić opiekę dzieciom i pracować.
        Ja mam własną działalność, która odpukuję w niemalowane idzie mi
        doskonale - ale to wymagające zajęcie.
        Tym bardziej, że musiałam poświęcić bardzo dobrą pracę w
        międzynarodowej korporacji, gdy okazało się, ze dziecko jest chore i
        wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

        Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
        intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
        do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
        dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
        wyglądało to zupełnie inaczej.
        Dzisiaj na terapię z dzieckiem jeżdzą moi 74-letni tata i 69 letnia
        mama, bo ten leniwy byk, się realizuje! To co wnosi to ewentualnie
        jeśli nie jest "czymśinnymzajęty" to spacer z dzieckiem ale też nie
        za długi, i na pewno nie z dwojgiem na raz "bo on se już z tym nie
        raczi".

        Ostatnio w sąd uznał wykaz ponoszonych wydatków za uzasadniony
        biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka i możliwości zarobkowe
        rodziców. Dziś dodatkowo doszła mi opiekunka 2000 zł.
        Swoją drogą ja więcej płacę opiekunce niż to co on dziś zarabia....
        • zwiatrem Re: maxholdwoman 24.05.10, 12:15
          On ma prawo sie realizowac, jednak nie kosztem dzieci.

          Sadze, iz on wie, ze sobie moze pofolgowac (fakt, ze masz firme)
          Zaniedbal tez wiezi z dzieckiem zdrowym i tutaj jakos nie zamierzam go tlumaczyc.

          Gdyby nie bylo opiekunki byloby przedszkole.
          To nie sa oplaty widzimisie rodzica, tylko koniecznosc.
          Rodzice nie majacy firm musza, tak czy siak isc do pracy i jesli koszt
          przedszkola wlicza sie w utrzymania dziecka, to koszt opiekunki tez jest tym samym.

          > jeśli nie jest "czymśinnymzajęty"... bez komentarza
        • kasper254 Re: maxholdwoman 25.05.10, 10:31
          Masz nie tylko prawo, ale obowiązek, wystąpić o podwyższenie
          alimentów. Ten obowiązek dyktuje Ci odpowiedzialność za tych, którzy
          na świat się nie prosili i swojej przyszłości nie zbudują
          samodzielnie czy np. z boża pomocą. To, że w tej chwili zarabiasz
          dużo, nie oznacza, iż w przyszłości będziesz także mogła utrzymać
          dzieci na obecnym, czy innym poziomie.
          Do wywodów teutschinskiego podejdż z dystansem, ostrożnie. Może
          myśleć i pisać, co mu się rzewnie podoba i fajnie, że ma takie
          możliwości, że to forum mu to daje. Facet leje wodę, traktując o
          postawach i normach społecznych i nie odnosi ich do człowieka in
          concreto. Analizując to, co przedstawia, ma zielone pojęcie o
          różnych pojęciach praw, uprawnień, wolności, odpowiedzialności itd.,
          a czynione wobec innych - kobiet - uproszczenia trącą myszką.
          Ojciec Twoich dzieci, Max..., może być wolny do granic nosa Twoich
          dzieci. Wynikają z tego bardzo poważne konsekwencje.
          • maxholdwoman Re: maxholdwoman 25.05.10, 14:17
            Dzieki Kaspersmile
            Byłam u adwokata, powiedział mi dokładnie to co Ty, że mam obowiązek
            zapewnić dzieciom należne mi pieniędze. Poprosił o wykonanie spisu
            wydatków (z paraganami jesli mam) i dał mi tabelę na wzór.
            Mówi że trudno jest określić rokowania, bo to trochę jest ruletka,
            no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
            awykonalne.


            Poza tym, właśnie lęk o przyszłość kaze mi zająć się tą sprawą.
            Jeśli moi rodzice nie będa mogli mi pomagać musze dodatkowo
            zatrudnić kogoś z prawemjazdy (a skąd wziąść drugi samochód) do
            dowożenia dziecka na zajecia, itp, itd.
            Prawdą jest, ze jedna osoba nie podoła wszyskiemu - naprawdę
            podkreślam, ze mi byłaby właśnie nawet bardziej niż kasa potrzebna
            pomoc logistyczna - albo alternatywnie pieniądze na nią.


            Ktoś wyżej wypisał przykładowe koszty. Ja na turnus rehabilitacyjny
            wydałam właśnie 3000 zł, niankę, przedszkole dla starszego płacę,
            terapia miesięcznie kosztuje około 900 zł. A gdzie jedzenie,
            ubrania, wakacje itp?

            > Do wywodów teutschinskiego podejdż z dystansem, ostrożnie

            Ktoś napisał mi na priva żeby z nim nie dyskutować bo "Nie dyskutuj
            z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona
            doświadczeniem" -

            co jest świętą racją.
            • tautschinsky Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:26
              maxholdwoman napisała:

              > no i z pustego to i salomon nie naleje, ale mówi, że nie jest to
              > awykonalne.


              A co miał adwokat powiedzieć? smile Spławić klientkę?




              > Prawdą jest, ze jedna osoba nie podoła wszyskiemu - naprawdę




              A co by było, gdybyś była na przykład wdową?
              Przećwicz tę myśl. Wtedy oddałabyś dziecko do
              ośrodka dla upośledzonych czy jednak dałabyś radę?

              To samousprawiedliwienia się. Nic więcej.





              > Ja na turnus rehabilitacyjny
              > wydałam właśnie 3000 zł, niankę, przedszkole dla starszego płacę,
              > terapia miesięcznie kosztuje około 900 zł.


              To żyjesz PONAD STAN. Jeśli wydajesz więcej niż jesteś
              w stanie zarobić i zgarnąć od ojca dzieci.




              > Ktoś napisał mi na priva żeby z nim nie dyskutować bo "Nie dyskutuj
              > z debilem: najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona
              > doświadczeniem" -


              smile A mnie napisała (bo to kobieta przynajmniej według
              mojej wiedzy), żebym "z hieną nie wdawał się udry, bo
              szkoda nerwów".

              Aż ciekaw jestem, czy to nie ta sama osoba? smile
              • triss_merigold6 Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:41
                Gdyby babcia miała drucik to by była radiostacją.
                Nie jest wdową, pan żyje i ma się dobrze (lenistwo nie jest jednostką chorobową).
                Gdyby napisała, że wydała 3 tysiące na weekend w SPA to zarzut życia ponad stan
                byłby słuszny. Wydała na uzasadnione potrzeby dzieci.
                BTW koszt niańki/przedszkola rozkłada się na oboje rodziców, skoro obydwoje
                pracują. Już Ci to kiedyś tłumaczono.
                  • triss_merigold6 Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:49
                    Maxholdwoman wyraźnie zaznaczała, że pan mógłby dokładać osobistych starań
                    (wozić dziecko na rehabilitację) i w ten sposób częściowo realizować obowiązek
                    alimentacyjny. Mógłby ale nie chce. Skoro nie chce osobiście to niech pokrywa
                    koszty. Ma wybór. Proste.
                    • z_mazur Re: maxholdwoman 25.05.10, 16:55
                      A gdzie doczytałaś, że nie chce?

                      Ja takiego wpisu nie widziałem, chociaż oczywiście mogłem przeoczyć.

                      Może wypadałoby zacząć od rozmowy z ojcem, czy nie mógłby trochę bardziej zaangażować się w opiekę nad dziećmi, zamiast od razu kombinować jak tu wyciągnąć od niego więcej pieniędzy.
                      • triss_merigold6 O tu 25.05.10, 17:02
                        maxholdwoman 24.05.10, 11:47 Odpowiedz
                        Dzięki Zwiatrem.

                        Największym problemem dla mnie jest zapewnienie "logistyki" bo
                        muszę organizacyjnie zapewnić opiekę dzieciom i pracować.
                        Ja mam własną działalność, która odpukuję w niemalowane idzie mi
                        doskonale - ale to wymagające zajęcie.
                        Tym bardziej, że musiałam poświęcić bardzo dobrą pracę w
                        międzynarodowej korporacji, gdy okazało się, ze dziecko jest chore i
                        wymaga bardzo dużo CZASU. Starszy również musi żyć normalniesmile

                        Nagle zwaliło mi się na głowę wszystko, terapia musi być prowadzona
                        intensywnie, jest droga, ale pewne uszkodzenia można wyleczyć tylko
                        do pewnego wieku dziecka. Lekarze sami są zaskoczeni postępami
                        dziecka i dają bardzo dobre rokowania choć 18 miesiecy temu,
                        wyglądało to zupełnie inaczej.
                        Dzisiaj na terapię z dzieckiem jeżdzą moi 74-letni tata i 69 letnia
                        mama, bo ten leniwy byk, się realizuje! To co wnosi to ewentualnie
                        jeśli nie jest "czymśinnymzajęty" to spacer z dzieckiem ale też nie
                        za długi, i na pewno nie z dwojgiem na raz "bo on se już z tym nie
                        raczi".

                        Ostatnio w sąd uznał wykaz ponoszonych wydatków za uzasadniony
                        biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka i możliwości zarobkowe
                        rodziców. Dziś dodatkowo doszła mi opiekunka 2000 zł.
                        Swoją drogą ja więcej płacę opiekunce niż to co on dziś zarabia....

                        A w pierwszym poście napisała, że kontakty tatusia z dziećmi są falowe - raz
                        częste, a raz znika na dłuższy czas.
                        • z_mazur Re: O tu 25.05.10, 17:13
                          Ale autorka nie pisze ani słowa o tym, co zrobiła żeby sytuacja uległa zmianie, a jak sama pisze bardziej niż na pieniądzach zależy jej na logistyce.

                          Poza tym z tego obszernego cytatu nie wynika, że ojciec nie chce zajmować się dziećmi. Być może nie do końca ma świadomość z potrzeb dzieci w tym zakresie.

                          Może warto pomyśleć, o rozmowie z ojcem, może o jakiejś mediacji (czasem osoba z zewnątrz łatwiej potrafi przekonać do jakichś racji) niż zaangażowana w konflikt była żona, ale to wymagałoby odrobiny wysiłku od obu stron, w tym również od matki, żeby spróbować dojść do jakiegoś porozumienia w tych kwestiach

                          Ale u żadnej z pań biorących udział w dyskusji nawet taka sugestia się nie pojawiła. Wszystkie skupiły się na tym, że ojciec powinien płacić.
                          • triss_merigold6 Re: O tu 25.05.10, 17:27
                            Ooo to pan nie zauważył, że jedno z dzieci potrzebuje regularnej rehabilitacji i
                            konieczne jest dowożenie dziecka na terapię? Dziwne.

                            Rozczarowujesz Mazur. Naprawdę nie sądziłam, że dojrzały mężczyzna, który
                            spłodził dwójkę dzieci i odnosił sukcesy zawodowe, jest istotą wymagającą
                            precyzyjnego tłumaczenia jakie konkretnie są potrzeby dzieci i pokazywania
                            palcem w jaki sposób - poza płaceniem alimentów - mógłby realizować się jako
                            ojciec.
                            • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 00:20
                              > Rozczarowujesz Mazur. Naprawdę nie sądziłam, że dojrzały mężczyzna, który
                              > spłodził dwójkę dzieci i odnosił sukcesy zawodowe, jest istotą wymagającą
                              > precyzyjnego tłumaczenia jakie konkretnie są potrzeby dzieci i pokazywania
                              > palcem w jaki sposób - poza płaceniem alimentów - mógłby realizować się jako
                              > ojciec.

                              Istotą? I po co te lekceważenie? Jeśli komunikacja matki z ojcem wygląda tak jak wynika to z postów autorki, to ojciec może zwyczajnie nie być świadom tych potrzeb dzieci. Może zwyczajnie nie chce się narzucać żonie, która olała go odchodząc od niego. Ty też biegasz do ojca swoich dzieci pytać się jak mogłabyś uprzyjemnić jego kontakty z dziećmi?
                              • adaria38 Re: O tu 26.05.10, 00:37
                                doprawdy.... ojciec też nie jest świadom, ze na spacer można wziąć dwoje
                                dzieci... dlatego bierze je pojedynczo.... i niecząsto.
                                pewnie jest delikatny i kulturalny i się dzieciom nie chce narzucać.
                                bo żona mu nie powiedziała, że może się obu dzieciom na raz narzucić, to zony
                                wina, bezspornie.
                                • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 11:06
                                  Nie wiem ile lat mają dzieci, nie wiem czy to gdzieś zostało
                                  wspomniane, ale pamiętam, że jak sam zaczynałem być nastolatkiem, to
                                  średnio mnie bawiło spędzanie czasu z moim o 6 lat młodszym bratem i
                                  konieczność spędzania z nim czasu odbierałem raczej jako przymus mi
                                  narzucony niż jakąś przyjemność.

                                  Często i nieczęsto to mało precyzyjne określenia.

                                  I nigdzie nie pisałem o winie, za to według mojej oceny
                                  ODPOWIEDZIALNOIŚĆ za przepływ informacji pomiędzy stronami dialogu
                                  spoczywa na wszystkich jego uczestnikach. Jeśli ZALEŻY nam na
                                  uświadomieniu komuś czegoś, czego ten ktoś nie jest świadomy, to
                                  staramy się to przekazać, a to wymaga od nas trochę zaangażowania.

                                  Przykład praktyczny. Po rozwodzie starałem się interesować sprawami
                                  mojej córki, zaglądałem do szkoły pytając się o jej postępy i o
                                  ewentualne problemy, które mogłyby się pojawiać, było to o tyle
                                  proste, że znałem prywatnie i osobiście dyrektorkę jej szkoły. Moja
                                  była żona zaczęła mieć o to pretensje, czuła się w ten sposób
                                  sprawdzana i kontrolowana. Odpuściłem więc sobie, po pewnym czasie
                                  otrzymałem telefon od niej, że nie ma czasu dotrzeć na wywiadówkę i
                                  czy nie mógłbym zajrzeć do szkoły. Oczywiście bez problemu
                                  zajrzałem, ale gdybym nie otrzymał tej informacji, nie wiedziałbym,
                                  że istnieje taka potrzeba.
                                • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 11:38
                                  hehe
                                  nie no

                                  sami faceci robią ze swojej płci jakąs bande idiotów, ktorym trzeba
                                  palcem pokazac, ze dziecko trzeba zawiesc do lekarza, wyjsc na plac
                                  zabaw. bo inaczej sie nie domysli, ni huhu
                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 14:34
                                    > hehe
                                    > nie no

                                    Oczywiście można sobie pokpić, co nie zmieni faktu, że rodzic który
                                    nie mieszka z dzieckiem, szczególnie dość małym, które samo nie
                                    artykułuje pewnych potrzeb, bez informacji od drugiego rodzica, nie
                                    będzie posiadał wiedzy o pewnych potrzebach dziecka.

                                    Ale oczywiście zamiast poprawić komunikację można popsioczyć i kpić
                                    z poczuciem wyższości.
                                    • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 14:51
                                      problem jest w tym, ze akurat w tym przypadku ociec interesuje sie
                                      dziecmi falowo- co autorka zaznaczyla na poczatku

                                      ja mam do czynienia z takim jcem, ktory ma poryw serca, którkie i
                                      niezbyt czesto

                                      wiem jak trudno z taka osoba byc w ciaglym kontakcie i ukladac
                                      poprawnie stosunki, a naprawde uderzające jest to, ze mało ze
                                      kobieta ma na plecach cały trud wychowania 2 dzieci i tylko dzieci
                                      rodzicom ciagnie ten wózek sprawnie do przodu, to jeszcze ma sama
                                      dbac o kontakty ojca i za niego myslec. litosci toz to stary chlop
                                      jest i jako osoba dosc inteligentna jest na tyle kumaty, ze wie ze
                                      ma chore dziecko, ktore chodzi na terapie, a ze placi malo to zona
                                      moze potrzebuje innej formy pomocy?

                                      bo 400 zł na chore dziecko to dosc niewiele, w sytuacji gdy byli
                                      wczesniej przyzwyczajeni do wysokiego poziomu zycia

                                      prosze nie rob z tego gościa kompletnego idioty, ktory nie wie co
                                      sie dzieje z jego dziecmi.

                                      fakt nie wie co trzeba i jak, bo sie nimi nie interesuje tak naprawde

                                      sytuacja z wywiadówka jest inna, zona powiedziala ze sama trzyma nad
                                      tym piecze, a jak nie dala rady to poprosila o pomoc- to sa dwie
                                      rozne kwestie

                                      mi powiem szczerze ciezko dzwonic o pomoc do exa, bo on sie od
                                      lutego nie odzywa, syn nie chce go widziec, bo "tata o nim zapomniał"

                                      wiem wiem..powinnam dziecku bajki o tatusiu opowiadac, jak go kocha
                                      ale wyjechał za wielką wode, zeby jak mu sie odwidzi miał otwarta
                                      droge do serca syna


                                      • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 15:04
                                        Powiem szczerze, że ze sposobu w jaki autorka pisze o ojcu, to ja mu
                                        się nie dziwię, że kontakt jest falowy, pewnie w relacji
                                        bezpośredniej jest równie przyjemna.

                                        Skąd wiesz, że sytuacja z wywiadówką jest aż taka inna? Może (skoro
                                        panie pozwalają sobie na snucie różnych przypuszczeń, to i ja sobie
                                        pozwolę), autorka za wszelką cenę starała się udowodnić, że sama
                                        sobie radzi i że nie chce żadnej pomocy od ex męża. Człowiek jest z
                                        natury leniwy i szybko się przyzwyczaja do tego, że nie potrzebuje
                                        czegoś robić, a niektórzy na prawdę nie chcą innych ludzi (w tym
                                        swoich byłych żon) uszczęśliwiać na siłę.
                                        • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 15:23
                                          moge mowic tylko o sobie. ja wg exa tez jestem ostatnia najgorsza
                                          zdzirą, jestem materialistką bo domagam sie alimentów ( nie płaci),
                                          mam w dupie jego potrzeby ( bo widze ze on ma w dupie potrzeby
                                          dziecka)

                                          nie mam do niego zalu ze mnie zdradzał, bo dzieki temu poznałam
                                          super faceta, ale mam do niego ogromny zal ze tak traktuje swoje
                                          dziecko. wiec osobiste animozje to nie są

                                          a do tego pieprzy kocoboły o tym jak on go kocha, a ja tego ( głupia
                                          zimna suka) tego nie rozumiem

                                          a alimenty to najmniejsyz porblme w tym wszystkim

                                          tak wiec latami sobie bardzo sumiennie zapracował ( sam i tylko on)

                                          i teraz czytając moje wypowiedzi mozesz myslec- faktycznie sukowata
                                          ta aneta- ma racje facet, tez bym sie usunął. Ale ja latami
                                          walczyłam, prosiłam, dowoziłam, zachecała. ale juz mi sie nie chce,
                                          po tym jak moje ( tak moje) dziecko płakało, ze chyba był dla taty
                                          niewystarczająco miły, bo tata sie na niego obraził i juz nie
                                          przyjezdza rece mi opadły..i cała reszta tez.

                                          do tego z jego relacji usłyszalbys wzruszająca historie, jak on
                                          kocha ponad zycie swojego syna, ale przeciwnosci losu rzucaja mu
                                          kłody pod nogi

                                          byc moze autorka watku wlasnie jest na takim etapie. ze ma dosyc
                                          szarpania, tłumaczenia oczywistosci dorosłemu facetowi, sama moze ma
                                          chwilowy dołek i zdecydowała sie akurat wtedy napisac na forum.

                                          nie robmy z dorosłych ludzi idiotów!. zacznijmy wymagac - w tym
                                          przypadku od faceta- zachowania godnego dorosłego faceta, ktory cos
                                          w zyciu osiągnał.

                                          popadamy w absurd, ze matka ma myslec i za ojca i za siebie. ON jest
                                          dorosły, ma 45 lat. nawet jesli nie bardzo ma pojecie co i jak z
                                          dziecmi to moze powiedziec- słuchaj wiem ze musisz ciagle jezdzic na
                                          rehab. jak bedziesz potrzebowała pomocy to dzwon, ja chetnie pomogę

                                          ale pan ma problem z wyjsciem z 2 dzieci na raz. bez komentarza...

                                          ps. jakby facet pisał, ze matka miga sie od zajmowania sie dzieckiem
                                          pisalabym to samo.. problem w tym, ze wbrew zapewnieniom niezbyt
                                          duzo ojców chce miec dzieci u siebie po rozwodzie, za to wielu o
                                          nich w cudowny sposób zapomina, albo mysli, ze jak płąci to jest
                                          super tata i trzeba dac mu spokoj

                                          • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 15:37
                                            IMHO za bardzo odbiegliśmy od tematu dyskusji. Nie mam zamiaru
                                            oceniać Twojego stosunku do byłego męża.

                                            Staram się pisać o tej konkretnej sprawie i na dodatek staram się
                                            nie snuć zbyt daleko posuniętych hipotez. Zasugerowałem jedynie, że
                                            może, skoro dla autorki większe znaczenie od pieniędzy ma logistyka,
                                            to warto spróbować, zanim wniesie się do sądu sprawę o podniesienie
                                            alimentów, o tej logistyce podyskutować.

                                            Wdałem się w polemikę z Tobą bo próbowałaś wykpić tą sugestię IMHO
                                            zupełnie niepotrzebnie.

                                            Znam sporo podobnych spraw i wiem, że przepływ informacji pomiędzy
                                            rozstającymi się rodzicami nawet w zakresie potrzeb dzieci jest
                                            często kiepski, osoba która zostaje z dziećmi, często za wszelką
                                            cenę stara się udowodnić, że sama sobie da radę i często sugerowaną
                                            pomoc traktuje jak działanie przeciwko sobie, odrzucając ją i
                                            uważając że gdyby z niej skorzystała, to pokazałaby słabość.

                                            Oczywiście możesz się ze mną nie zgdzać.
                                            • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 16:13
                                              oczywiscie ze sytuacje sa rozne, uderzyło mnie to, ze za wszystko
                                              obarcza sie wina autorkę

                                              ze ma zly stosunek, ze za duzo wymaga, ze nie mowi, ze narzeka na
                                              forum itd

                                              i co on nie robi- to ona jest winna wg niektorych, a to moze jest
                                              nie tak?
                                              • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 17:24
                                                Ja za nic nie obarczam winą autorki. Ja jedynie zasugerowałem inne rozwiązanie, które Ty, z nie do końca dla mnie jasnych przyczyn, wykpiłaś, dlatego trochę z Tobą popolemizowałem. smile
                                                • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 17:46
                                                  Ty doroabiasz jakies dziwne teorie na temat tego faceta, a ja wyciagam wnioski z
                                                  tego co wiemy

                                                  mozemy sobie gdybac ze on nie ma nogi, zyje w jakim wyalienowanym swiecie i nie
                                                  ma bladego pojecia, ze lakrze, jedzienie i opieka nad dziecmi kosztuje tyle ile
                                                  kosztuje, a na rehab to on myslal ze dziecko samo jezdzi bo nikt mu nie
                                                  powiedzial, ze jest inaczej

                                                  ja go trakuje jako doroslego 46 letniego faceta, ktory zrobil jakas tam kariere,
                                                  wiec glupi nie jest, pozno zdecydowal sie na dzieci, wiec tez wiedzial na co sie
                                                  pisze i na tej podstawie wyciagam wnioski w oparciu o to co pisze maxhold


                                                  aTy robisz z niego nic niewiedzacego o zyciu idiotesmile

                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 17:58
                                                    Ja nie dorabiam, żadnych teorii, poza jedną, że być może komunikacja w zakresie potrzeb dziecka i sposobów ich zaspokojenia innych niż finansowe szwankuje.

                                                    Z praktyki wiem, że ojcowie, często ponieważ kobiety uniesione ambicją tego nie chcą im przekazać, nie są świadomi pewnych potrzeb dziecka (a pośrednio i matki w tym zakresie) i tego że mogliby je łatwo zaspokoić.

                                                    Ja np. nie lubię gdy ktoś mi chce pomagać wbrew mnie samemu i mając tego świadomość nie narzucam się innym z pomocą nie proszony, ale może ja dziwny jestem.

                                                    To też wnioski wyciągnięte z tego co wiemy. Zresztą autorka w całym tym wątku nie zasugerowała, że się mylę, więc nadal mogę twierdzić, że tak jest.

                                                    A teraz możesz z tego znowu pokpić. smile
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:04
                                                    ale ona nie jest uniesiona ambicja, bo oczekuje pomocy logistycznej... ale za to
                                                    wiemy, ze 45 letniego faceta przerasta spacer z 2 dzieci na razsmile

                                                    i dlaczego zakladasz ze ona mu nie mowi o swoich potrzebach logstycznych, ale
                                                    nie przyjmujesz do wiadomosci, ze moze on to doskonale wie, ale ma to w dupie?
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:05
                                                    pamietaj tez ze tak samo wiele jest kobiet, ktore robia problemy exom z dziecmi,
                                                    utrudniaja kontakty i zawyzaja potrzeby alimentacyjne, tak samo wiele jest
                                                    facetow, ktorzy olewaja swoje obowiazki ojcowskie po rozwodzie
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 18:26
                                                    > i dlaczego zakladasz ze ona mu nie mowi o swoich potrzebach logstycznych, ale
                                                    > nie przyjmujesz do wiadomosci, ze moze on to doskonale wie, ale ma to w dupie?


                                                    A dlaczego mam zakładać odwrotnie? Wystarczy, że wszystkie panie w tym wątku to założyły. Ja jedynie zasugerowałem, że tak być wcale nie musi, chociaż oczywiście może.

                                                    Co, jak już pisałem kilkakrotnie, wyśmiałaś.
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:33
                                                    jezeli slysze, ze ojciec interesuje sie dziecmi falowo to znam takie sytuacje z
                                                    autopsji i wiem jak moze to wygladac- jak facet chce byc regularnie w zyciu
                                                    dzieci to jest, a nie mowi ze nie da rady wyjsc z dwojka na razsmile

                                                    dlatego byc moze jemu blizej do moejgo exa niz do ciebie, ktory nie chce sie
                                                    narzucac z pomoca, ale stoi w gotowosci
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 18:36
                                                    > jezeli slysze, ze ojciec interesuje sie dziecmi falowo to znam takie sytuacje z
                                                    > autopsji i wiem jak moze to wygladac- jak facet chce byc regularnie w zyciu
                                                    > dzieci to jest, a nie mowi ze nie da rady wyjsc z dwojka na razsmile
                                                    >
                                                    > dlatego byc moze jemu blizej do moejgo exa niz do ciebie, ktory nie chce sie
                                                    > narzucac z pomoca, ale stoi w gotowosci

                                                    Ale musisz przyznać, że to jednak jest mimo wszystko Twoja projekcja, a nie fakty.

                                                    Ja wcale nie twierdzę, że tak być nie może, ale że tak wcale być nie musi i że może wystarczy zwykła rozmowa i może mediacja, jeśli między rodzicami trwa nadal konflikt. Wtedy pewne zobowiązania przyjmują postać racjonalnych argumentów, a nie żądań osoby, która budzi w nas co najmniej niechęć, jeśli nie wrogość.

                                                    I tylko to zasugerowałem w swoim poście. smile
                                                  • aneta-skarpeta Re: O tu 26.05.10, 18:47
                                                    > Ale musisz przyznać, że to jednak jest mimo wszystko Twoja projekcja, a nie fak
                                                    > ty.
                                                    >

                                                    dokladnie tak samo jak u Ciebiesmile

                                                    ja sie opieram na tym co czytam, Ty bierzesz to pod uwage, ale w sumie to
                                                    zakaldasz ze ona klamie, albo koloryzuje, bo "przeciez wiemy jakie sa baby"- bo
                                                    dziecko pewnie jest chore dopiero od rozwodu, z pewnoscia on nie wie, bo ona mu
                                                    nie mowi itd
                                                  • z_mazur Re: O tu 26.05.10, 19:12
                                                    Ty bierzesz to pod uwage, ale w sumie to
                                                    > zakaldasz ze ona klamie, albo koloryzuje, bo "przeciez wiemy jakie sa baby"- bo
                                                    > dziecko pewnie jest chore dopiero od rozwodu, z pewnoscia on nie wie, bo ona mu
                                                    > nie mowi itd

                                                    Oj, to już zdecydowanie jest Twoja nadinterpretacja. smile

                                                    Zresztą jak sama zauważyłaś, nie polemizuję z autorką, tylko z Tobą. Ja udzieliłem rady trochę odmiennej od większości tu sugerowanych, Ty ją wyśmiałaś i dlatego zacząłem z Tobą polemizować, starając się wykazać, że tak jak założyła większość z pań w tym wątku wcale być nie musi (chociaż może) i jeśli rzeczywiście tak nie jest, to istnieje inne rozwiązanie niż tylko pozew o podwyższenie alimentów.

                                                    I tylko tyle. W całej tej polemice chciałem Tobie jedynie wykazać, że Twoje kpiny nie muszą być uzasadnione. Widzę, że niespecjalnie mi się to udało, ale w su