Jestem nowa..

01.06.10, 09:16
Witam wszystkich, jestem tu nowa i właśnie zaczynam moją "drogę ku
lepszemu"...Bardzo liczę na Wasze wsparcie i rady. Właściwie nie
wiem od czego zacząć formalności rozwodowe, czy to ja mam złożyć
pozew o rozwód? Mąż rozwodu nie chce. Twierdzi, że to przeze mnie
rozpada się nasz związek. Nie mamy dzieci, podzielenie majątku nie
jest trudne i jesteśmy małżeństwem tylko rok- wcześniej żyliśmy w
związku nieformalnym. Jest mi bardzo cieżko w tej sytuacji, nie wiem
czy nie popełniam błędu odchodząc od niego ale raczej nie widzę już
wspólnej przyszłośći dla nas..
    • allegra77 Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 09:23
      Naprawdę nic nie da się ratować?
      Próbowaliście?
      • eutherpe Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 09:27
        Napisz coś więcej, dlaczego chcesz podjąć decyzję o rozstaniu?
      • bozka45 Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 09:27
        Spróbujcie terapii. To trudner, ale każde z Was podniesie jakość
        swojego zycia. Wiele osób m a trudności do bycia w związkach, bo są
        np. Dorosłymi Dziećmi Alkoholików. Tak było u mnie. Oboje jesteśmy
        DDA i do swojego małżeństwa (choć żadne nie miało problemu
        alkoholowego) wnieśliśmy dysfunkcje z domów rodzinnych.
        Może wyszło to, co uwierać was będzie w każdym związku
        partnerskim. A może jednak niedopasowanie...
        • ruth_hollman Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 15:04
          Oboje pochodzimy z rozbitych rodzin. Możliwe, że przenosimy pewne
          zachowania wyniesione z domów. Jednak z całą pewnością są to różnice
          charakterów, które kiedyś przyciągały a teraz wykluczją współżycie..
    • aneta-skarpeta Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 09:37
      jak masz watpliwosci to probuj walczyc, ratowac


      rozwod powinein nastapic w momencie gdy WIEMY ze juz nic z tego nie
      bedzie

      ja nawet wtedy jeszcze sprobowalam, bo bylo dziecko, ale szybko sie
      przekonalam ze jednak nie widze sensu, perspektyw i najgorsze-
      uswiadomilam sobie, ze przestalo mnie ranic to co on robi, jest mi
      obojetne czy jest czy go nie ma, a nawet jak go nie ma to
      przynajmniej niemusze na niego patrzec

      i wtedy odeszlam na dobre i nigdy juz nie chcialam wracac, walczyc,
      dawac szans
      • bozka45 Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 09:48

        Zazdroszczę aneta takiej stanowczość! Takiej umiejetności robienia
        ciach i już.
        Ja mam tendencję do dzielenia włosa na czworo. Niestety. I trudno
        mi sie tego pozbyć.
        Przypomniało mi się, że o definitywnym odejści świadczy odpowiedź
        na pytanie - Czy wyszłabym za nią (za niego) jeszcze raz?
        Zapytaj siebie. Będziesz znała odpowiedź. Takie postawienie sprawy
        ma według mnie sens.
        U mnie odpowiedź brzmi nie, co nie oznacza, że nadal mam do prawie
        byłego słabosc, czuję przywiązanie i życzliwosć. Pewnie nadal go
        kocham, mimo tego co mi zrobił. Ale juz z nim nie bedę. Nie!!!!
        • allegra77 Re: Jestem nowa..też! 01.06.10, 09:57
          Do tej pory nie rozumiałam jak można nie mieć chęci ratowania
          małżeństwa-zwłaszcza jak są dzieci.Ja pomimo to, ze nie było kolorowo i
          małżeństwo nie spełniło moich marzeń o idealnym związku próbowałam coś
          zmienić.Jednak w obliczu obojętności męża zaprzestałam.On nie ma chęci.Dociera
          to do mnie dopiero teraz.Dobre pytanie:czy wyszła byś za niego jeszcze raz -
          NIE!!! Wątpliwości nie mam już żadnych...
          • puzzle33 Re: Jestem nowa..też! 01.06.10, 11:02
            allegra77 napisała:

            > Dobre pytanie:czy wyszła byś za niego jeszcze raz -
            > NIE!!! Wątpliwości nie mam już żadnych...
            Mój ex też tak mówismile
        • aneta-skarpeta Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 10:50
          >
          > Zazdroszczę aneta takiej stanowczość! Takiej umiejetności robienia
          > ciach i już.
          > Ja mam tendencję do dzielenia włosa na czworo. Niestety. I trudno
          > mi sie tego pozbyć.


          niestety nauka tego nie przyszla mi latwo.. przed rozwodem dwa razy
          sie rozstawalismy i schodzilismywink

          ale potem juz cos sie we mnie przelalo i spojrzalam na to
          wszystko...z hmmmm.. pogardą

          a zeby wlasnie nie dzielic wlosa na czworo, nie analizowac, bo juz
          nie bylo co to zaraz po tym jak sie wyprowadzilam zrobilam ruchy,
          ktore bardzo utrudnilyby mi powrot do meza

          zaczelam powazny remont miejsca gdie mialam mieszkac z dzieckiem

          juz nie moglam sie wycofac i latwiej mi bylo przejsc ten najgorszy
          okres


          > Przypomniało mi się, że o definitywnym odejści świadczy odpowiedź
          > na pytanie - Czy wyszłabym za nią (za niego) jeszcze raz?


          o niesmile
          nie przynaje sie do tego nikomu, ale w tej chwili jest mi po prostu
          wstyd ze potrafilam zakochac sie w takim czlowieku

          sama do niego zalu nie mam, bo teraz ma super zycie, super mezczyzne-
          a to tylko dzieki temu ze mialam takie a nie inne zycie, ale troche
          mi wstyd ze zafundowalam dziecku takiego ojcauncertain
          • allegra77 Re: aneta-skarpeta 01.06.10, 11:14
            Nie pytam czy łatwo samej z dzieckiem (lub tak jak ja z dwojgiem dzieci) ale
            pytam czy jakoś da się żyć -samej z tym wszystkim co trzeba, co się powinno.Jaki
            na początku przyjąć kurs żeby nie dać się zwariować..Dodam ze mieszkam w dużym
            mieście.
            • ruth_hollman Re: allegra 01.06.10, 14:59
              Właśnie sama zastanawiam się jak żyć. Do tej pory byłam bardzo
              aktywną osobą a teraz nie mam siły zejść do sklepu po bułki. Nigdy
              wcześniej tak źle się nie czułam choć już raz odeszłam od
              męża...Dziś wieczorem zmuszę się aby wyjść na fitness a na resztę
              życia planów brak..
              • niutka Re: allegra 01.06.10, 20:21
                Proponuje psychologa i tez psychiatre dodatkowo. Tabletki antydepresyjne wyzwola
                na poczatku (zazanczam, ze dobrze dobrane...) chec do czegokolwiek. A psycholog
                pomoze ulozyc mysli...
                • ruth_hollman Re: allegra 02.06.10, 07:50
                  Zapisałam się już na fizytę u psychologa, mam nadzieję że pomoże..
    • to.ja.kas Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 13:22
      Ruth, jestes młoda, rok po slubie, nie macie dzieci, nie ma problemów z
      majatkiem. A ja coś powiem innego. Jesli teraz chcesz odejsc...odejdz i nie
      czekaj kiedy zycie bedzie bardziej skomplikowane a rozwód bedzie niósł duzo
      wieksze konsekwencje.

      A czy dobrze robisz? Nie wiem, to Ty powinnas wiedziec, bo Ty wiesz dlaczego
      chcesz rozwodu.

      Pozew złóż i czekaj na awizo w skrzynce. To proste się rozwieść. Serio. Jesli
      sie tego chce i ma sie taką sytuację jak Ty.
      • ruth_hollman Re: Jestem nowa.. 01.06.10, 14:47
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.Mam pewne wątpliwości co do rozwodu
        bo uczucia do męża zupełnie nie zgasły. Jednak w naszym związku
        wszelkie granice zostały przekroczone- zarówno słowne jak i czynu,
        większość czasu jaki razem spędziliśmy przez ostatni rok, było źle.
        Ciągłe kłótnie i ciche dni,gdy byliśmy "konkubinatem" było znacznie
        lepiej. To chyba podchodzi pod "niedopasowanie". Wyprowadziłam się
        od męża i nie utrzymujemy kontaktu. Niby wiem, że dobrze zrobiłam
        ale moja psychika trochę siadła..pozdrawiam
Pełna wersja