dziecko po rozwodzie

02.06.10, 09:07
Jestem pięc lat po rozwodzie.To ja zdecydowałam,ż odejdę,miałam dość
życia gdzie ważniejszy był alkohol i koledzy.Oczywiście przy mnie
została teraz juz prawie 18 letnia córka.Od początku rozwodu
(wcześniej ojciec nie miał czasu dla dziecka)corka miała częsty
kontakt z ojcem.Przez ostatnie dwa lata odczuwam ze strony dziecka
żal do mnie o rozpad rodziny,jet dla mnie nie miła i argancka.Po
któreś awanturze gdzie córka po raz kolejny mnie zaszantażowała,że
wyprowadzi się do ojca kazałam jej pójść do niego,bo miałam juz dośc
jej szantaży.Jest mi bardzo przykro,że mnie tak potraktowała i nie
umiem sobie z tym poradzić
Może ktoś miał podobną sytuację,proszę o radę.
    • plujeczka Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 09:43
      może podobnej sytuacji nie miałam ale majac córkę w wieku twojego
      dziecka i po zniknieciu exa moja córka również w jakimś momencie
      pokazała swoje"pazurki" moja reakcja była natychmiastowa i podobna
      do twojej. Powiedziałam ,że odszukam exa bo wówczas nie wiedziałam
      gdzie mieszka ze swoją kochanką i zaproponowałam ,że po prostu kiedy
      uda mi się złapac kontakt z mezem to po prostu zaproponuje mu aby
      córke wział do siebie, miałaby nowa "mamę" i przyrodniego brata 36
      letniego. Córka pomyslała i przeprosiła jest ze mną do dzisiaj i
      wem ,ze bardzo mnie kocha. Zaproponuj jej przenosiny do tatusia,
      jest dorosła i może podjac taką decyzje a ty musisz to uszanowac.
      Sadze ,że córka idealizuje obraz ojca , nie pamietego złych chwil i
      wydaje się jej ,że wszystko wróci do normy niech więc się sama
      boleśnie przekonana ,ze jest niestety inaczej.A ty wymagaj dla
      siebie szacunku od córki ale tez bardzo dużo z nią rozmawiaj ,
      dyskutuj o każdym problemie zawsze staraj się zapytać córkę jak ona
      widzi rozwiązanie problemu ,znalezienie wyjścia z sytuacji bedzie
      dla niej duzym wyzwaniem i sama przekona się ,że pewne sprawy nie
      tak łatwo rozwiązać jak się w danej chwili wydaje. Wszystko bedzie
      dobrze twoja córka to madra dziwczyna ale czasami tak jest ,że nasze
      dzieci też przerasta sytucja w której nie z własnej woli się
      znalazły , to są dzieci DDA a to cholernie trudne i bardzo w życiu
      nawet dorosłym przeszkadza.
    • ro35 Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 11:09
      będę miał podobną sytuację,
      ex już dawno temu oświadczyła, że gdy zaczną się problemy z córką to mi ją "da"
      (typowe dla właścicielki),
      ...tylko ja już teraz chcę smile
      • fuuuu Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 11:25
        O płeć męska się odezwała i ładnie...
        Ja nie myślę w kategorii dawania czy zabierania,bo dziecko to nie
        rzecz.Tylko przed rozwodem tatusia nie było,ciągle poza domem.Tatuś
        się znalazł jak mamusia dała mu "kopa".przez 18 lat życia mojej
        córki to ja się nią zajmowałam,a teraz tatuś jest najlepszy i to
        boli....Nie broni jej go kochac,ale szacunku od swojej córki do
        siebie wymagam!
        • ro35 Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 11:43
          szczerze, tylko TY się zajmowałaś córką przez 18 lat?
          bo ja coś podobnego słyszałem, w stylu: moje zarobki to szły na części rowerowe,
          a rodzinę utrzymywali teściowie wink
          ...
          trudno mi skomentować twoje ostatnie zdanie,
          ale raczej na szacunek trzeba zasłużyć, dobrze by było aby to był szacunek
          obustronny,
          rozumiem jednak, że córka jest w trudnym wieku...
          warto skontaktować się z psychologiem, mediatorem rodzinnym.
        • yoma Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 12:40
          A o co robisz corce awantury?
      • puzzle33 Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 11:51
        To jak to tak? Ani mamusia, ani tatuś? Ping pong?
    • nangaparbat3 Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 11:56
      Nie podoba mi się, ze pierwszym pomysłem na bunt nastoletniego dziecka jest: jak
      ci się nie podoba, to się wyprowadź. Co innego zaakceptować propozycje
      wyprowadzenia się wyrażoną przez dziecko, co innego pokazać mu drzwi kiedy ma
      żal czy pretensje.
    • fuuuu Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 12:41
      Dziękuję za rady!Na pewno wyciągne wnioski.
      I życzę wszystkim żeby potrafili czytac tekst ze zrozumieniem.
      Pozdrawiam
      • bozka45 Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 13:30
        W okresie bundu nastolatkowie i tzw. dorośli na kwicie nie zawsze
        traktują rodziców po partnersku. Bywa, że tracą równowagę i
        egzekwuja swoje prawa, zapominając o obowiązkach. Trudno im
        także "przyjąć do wiadomości", że odejście ojca (lub matki) zmienia
        wiele w funkcjonowaniu rodziny (obowiązki i finanse), że matka lub
        ojciec zostają sami na rodzicielskim posterunku.
        Trzeba dużo wzajemnej życzliwości i cierpliwości. Gdy dziecko
        wszystko totalnie zlewa i nie wywiązuje się z umowy z samotnym
        rodzicem w ważnych sprawach, musi, powtarzam musi, odczuć tego
        konsekwencje. Ja tez powiedziałam: jesteś dorosła, chcesz żyć wedle
        siebie, to bierz siebie na swoje plecy i szukaj sobie stancji.
        Do0staniesz ode mnie takie alimenty, jakie wyznaczu sąd. I się
        dorosła na kwicie zatrzymała. Gdy emocje opadły, sama przyznała, że
        się pogubiła. Nadal jednak zdaża się jej zachować niedojrzale,
        egoistycznie, ale łaytwiej jej się ogarnąc, zahamować, bo wie że ze
        mną nie pogra...
        Kocham ja twardą miłością. rozmawiałam o tym z psycholog i na moją
        propozycję ze stancją tylko brawa dostałam od niej.
        • sbelatka Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 21:42
          ok, przemyślana propozycja pójcia "na swoje" - to jedno

          ale wykrzyczenie w awanturze i w żalu, ze tatuś teraz nagle lepszy _
          to se do niego idź - to zuepłnie coś innego

          i mam tez takie swoej osobiste przekonanie, ze wiele/wielu z nas:
          a)nie jest pzrygotowanych na dojrzewanie dzieci (brak rozuemienia
          zachowań typowych)
          b) nie ma uporządkowanych własnych emocji do ex i reaguje
          histerycznie na wzrost notowań exa
          c) nadmiernie siemkoncentruje na dzieciach - zamiast lekko zając sie
          soba i własnym dobrym samopoczcuiem; w tych razach dzieicęce wrzaski
          znosi sie z wiekszym spokojem z powodu mozkiwości zachowania dystansu

          dystans - to chyba w ogóle slowo klucz:
          dystans do siebie
          dystans do exa
          dystans do zachowań dzieci...

          a swoja drogą zamieszaknie na jakiś czas dziecka z ojcem - własnie w
          takim wieku - psycholodzy raczej polecają; zawszec mogą nabyć nieco
          innej perspektywy
          • nangaparbat3 Re: dziecko po rozwodzie 02.06.10, 21:50
            Mojemu dziecku wystarczają parodniowe wyjazdy co parę lat wink
            • sbelatka Re: dziecko po rozwodzie 03.06.10, 10:27
              ja tam tez nie marzę o tym żeby dzieci kiedys powiedziały -
              przenosimy sie od ojca..

              ale teoretycznie jestem na to przygotowana; znaczy, ze może sie tak
              zdarzyć - i że będe sie musiała wtedy zgodzić..

              ale może nie zechcą.. kto je tam wie...
              • jarkoni Re: dziecko po rozwodzie 03.06.10, 18:52
                Podoba mi się tekst: "oczywiście(córka) przy mnie została..
                Nie rozumiem tego "oczywiście", możesz wyjaśnić?
                • jarkoni Re: dziecko po rozwodzie 03.06.10, 18:53
                  Już nie musisz, "alkohol i koledzy"..
                  • sbelatka Re: dziecko po rozwodzie 03.06.10, 20:51
                    jarkoni napisał:

                    > Już nie musisz, "alkohol i koledzy"..


                    bez alkoholi i kolegów też by było oczywiście
                    co Ty? nie znasz realiów?

                    i na dobrą sprawe jesli obije rodzice są rownie ok - to tak czy
                    siak - dla mnie OCZYWISCIE dzieci powinny jednak zostawac z matkami
    • enesta Re: dziecko po rozwodzie 03.06.10, 19:50
      Fuuu,
      niepotrzebnie unosisz się.
      Tu na forum porad psychologicznych nie oczekuj.
      Ze swojej strony poradzę Ci byś przyjrzała się swoim emocjom, Ty
      jesteś dorosła, Ona ma 18 lat, to okres buntu, buntu skierowanego
      często przeciwko wszystkiemu i każdemu. Potem Jej minie to.
      Cierpliwości i zrozumienia.
      Mieszkając z ojcem też dochodziłby do kłótni.
      Na Twoim miejscu porozmawiałabym spokojnie czy chce mieszkać z ojcem
      i pozwoliłabym na to.
      Nie sądzę (po tym co o Nim napisałaś) że byłoby jej tam dobrze.
      Musisz wierzyć że Cię kocha, nawet gdy krzyczy że nie.
      I mniej nerwów..
      • fuuuu Re: dziecko po rozwodzie 04.06.10, 12:21
        Dzięki.
        Córka na chwilę obecną mieszka z ojcem i raczej nie wróci-tak
        zadecydowała.Było jej źle ze mną,bo nie pozwoliłam jej robic tego co
        chciała i tego żeby mnie nie szanowała.Rozmawiałam z nią
        wielokrotnie,to nic nie dało.Każda próba rozmowy kończyła się
        awanturą i jej krzykami.Nie mam juz cierpliwośći i
        wyrozumiałości.Wpajałam jej zasady prządnego życia, a teraz to
        raczej nie wróżę jej świetlanej przyszłości u boku ojca.Najgorzej
        boli to,że mój cały wysiłek żeby wychowac porządnego człowieka
        poszedł na marne.No ale to jest już jej decyzja
        Pozdrawiam.
        • rarely winien byl maz teraz corka 15.07.10, 10:07
          wiecej mowi o Tobie to co jest miedzy wierszami niz tresc postu
          • polnaa Re: winien byl maz teraz corka 15.07.10, 15:40
            Dlaczego tak uważasz? chyba nie miałeś nigdy takich problemówsad Tatuś jest dobry
            bo nie nakazuje, zakazuje, pozwala na wszystko ...spokojnie na siłę nic nie
            zrobisz... córka sama zadecydowała a co będzie dalej - czas pokaże.
            • morekac Re: winien byl maz teraz corka 15.07.10, 17:15
              Myślisz, że 18-latce to można nakazywać, zakazywać i ogólnie
              roztoczyć nad nią kontrolę, żeby przypadkiem nie zeszła z dobrej
              drogi? To dorosła kobieta z własnym zdaniem.
              Problem pewnie narastał przez kilka lat i chyba wtedy najlepiej
              było szukać pomocy: kiedy pyskowała, miała żal itp. Teraz pozostaje
              tylko liczyć na to, że dzieczynie u taty nie będzie aż tak różowo,
              jak sądziła... i dać zielone światło do powrotu.
            • rarely Re: winien byl maz teraz corka 17.07.10, 15:20
              polnaa napisała:

              > Dlaczego tak uważasz? chyba nie miałeś nigdy takich problemówsad Tatuś
              jest dobr
              > y
              > bo nie nakazuje, zakazuje, pozwala na wszystko

              a skad to wiesz ? to twoja autorska teoria -pytałaś córke znasz ją?
        • enesta Re: dziecko po rozwodzie 15.07.10, 17:17
          Fuuu, to też Jego córka i też kochają się i w czymś podobni są do
          siebie.. To co jej dobrego przekazałaś jako matka zostanie w niej,
          natomiast nie jesteś w stanie ochronić jej takim parasolem przed tym
          co realnie istnieje- czyli przed możliwość że pójdzie w ślady ojca.
          pójdzie swoją drogą z bagażem wychowania- Twojego. Gdy będzie 30
          letnią kobietą spojrzy na to co robiłaś dla niej z innej
          perspektywy, perspektywy dorosłego człowieka.
        • sbelatka fuuu 15.07.10, 23:08
          no co Ty gadsz????

          jakie "(...)mój cały wysiłek żeby wychować pozrądnego czlowieka
          poszedł na marne(...)"
          co zasiałas - JEST zasiane...

          czasem jednak NAM sie wydaje, ze cos siejemey - a siejemy coś
          innego... między wierszami, ze tak to ujmęsmile

          a poza tym spójrz na to tak: dziecko buntuje sie wtedy pzreciwko
          rodzicowi - gdy jest pewen jego miloścismile
          w przeciwnym razie - z lęku pzred utratą milości rodzica - chowa
          uszy po sobiewięc się ciesz - dzieci trwale nie odchodza od
          rodziców, ktorych miłości sa pewni... Bo bez miłości nie da się życ:-
          )

          A na jej szacunek pracowałas 18 lat - TEAZ już jest za późno.
          Albo ona Cię szanuje - bo jej dałas do tego powody - albo nie

          a wrzaski dziecka - NIE są dowodem na brak szacunku...

          i jeszcze jedno - bezpieczniej dla Twojego dziecka jest gdy MA dobre
          relacje ze swoim ojcem. W sensie emocjonalnym.

          i zostaw otwarte drzwi...
          i nie zapomnij jej o tym powiedziec... bo sama może sie tego nie
          domysleć

          a nieporozumienie między ludź mi najczęściej biorą sie z powodu złej
          komunikacji między ludźmismile
        • handra Re: dziecko po rozwodzie 15.07.10, 23:35
          Ktos powiedzial, ze dzieci to jak walizka, co w nia wlozysz to wyciagniesz.

          Twoj wysilek napewno nie pojdzie na marne. Jest Ci przykro, zostaly zranione
          uczucia matczyne. Wiem co czujesz, ale ona rowniez kocha swojego ojca niech
          pomieszka z nim moze go lepiej pozna i zrozumie Twoja decyzje odejscia.

          Zycze Ci cierpliwosci i nie zapomnij o niej, musi wiedziec, ze mimo swojej
          decyzji kochasz ja.
    • edw-ina Re: dziecko po rozwodzie 15.07.10, 13:43
      Jestem dzieckiem rozwodników. Nie widziałam kłótni, nie słyszałam
      krzyków, rodzicie rozeszli się jakoś "naturalnie" (ojciec coraz
      częsciej wyjeżdżał, sytuacja cała trwała ok. 1,5 roku), a jezcze
      przed zakońćzeniem sprawy rozwodowej załatwili mi psychologa, z
      ktorym widywałam się przez kolejne dwa lata. Na szczęście rodzice
      mieszkali niezbyt daleko od siebie, wdywaliśmy się regularnie itp.,
      ale fakt, że przeszłam ich rozstanie lajtowo, to przede wszystkim
      wynik tego, że: a) niczego przede mną nie ukrywali, b) rozsądnie
      załatwili z tym psychologiem.
      Może pomoc takiego człowieka jest wam potrzebna?
    • mmarusia Re: dziecko po rozwodzie 19.07.10, 21:33
      Moj 18letni syn zamieszkal z ojcem.Z tatem wydawalo sie byc OK,bo
      dawal kase,niczego nie wymagal,luz blues...Po czasie okazalo sie,ze
      jednak nie moga sie dogadac,a balaganiarstwo syna zaczelo nagle
      wkurzac tatusia.Nie bylo juz mamy,zeby sprzatac po nich,wszystko
      spadlo na tate.I zaczely sie zgrzyty.Syn wtedy powiedzial mi,ze
      gdybym mieszkala w tym miescie co tato,to zamieszkalby ze
      mna.Powiedzialam,ze u mnie syn ma zawsze swoj pokoj i zawsze moze ze
      mna mieszkac.Przyjezdza na tydzien,na dzien,na ile moze.Jest OK.
Pełna wersja