Przyszłość z rozwodnikiem

19.06.10, 16:09
Przyznam się, że podczytuję Was od dwóch miesięcy. Odkąd dowiedziałam się, że moje młodsze dziecię (prawie 23 lata) zakochało się w rozwodniku. Mało z tego. On jest starszy o 13 lat. Podobno o swojej byłej wyraża się z wielkim szacunkiem, podobno nie mają dzieci( moja Młoda mówi, że niechętnie mówi o swojej ex). Przyznam się, na dzień dobry wyrwało mi się "aleś się wpakowała". Potem zamknęłam się biorąc na przeczekanie. Może się odkocha?. Niestety minęły kolejne dwa miesiące, a Młoda nadal zakochana.
W związku z tym mam pytanie do osób, które związały się z rozwodnikami/czkami. Jak im się układa życie? Sama mam kilku przyjaciół, którzy dopiero w drugim związku odnalazły się. I założyły szczęśliwe rodziny.
Aha. Prosiłabym pana Tałczyńskiego i im podobnych, żeby nie pisał/li, że moje dziecię jest dorosłe (bo jest), i żebym się nie wtrącała (bo się nie wtrącam). Wprawdzie córka studiuje bardzo ciężki kierunek na politechnice (dziennie), ale i tak zarabia na pół etatu. (To do wiadomości pana T, który uważa, że matka dwumiesięcznego niemowlaka powinna iść do pracy, a najlepiej, żeby ten dwumiesięczny niemowlak poszedł do pracy wink)
Opiszcie proszę swoje doświadczenia.
Pozdrawiam serdecznie.
    • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 16:54
      Może być dobrze, a może być źle.
      Dobrze że nie ma dzieci z poprzedniego związku- często to bardzo
      komplikuje nowy związek.
      Źle że nie chce mówić o byłej żonie.
      To że mówi o niej z szacunkiem, może też świadczyć o tym że On tu
      zawinił i zdaje sobie z tego sprawę.
      Miałam podobną sytuację i wprowadziła mnie w błąd w ocenie mojego,
      obecnie już Ex. Koniecznie niech zmusi (?) go do szczerej rozmowy o
      tym co działo się złego w Jego związku.
      Twoja ingerencja i chęć chronienia córki przed możliwością
      skomplikowania sobie życia miałaby wręcz odwrotny skutek.
      • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 17:26
        Chcę chronić córkę, ale wiem, że mówienie, żeby się nie wpakowywała w ten
        związek jest idiotyzmem. Zawsze czekałam, aż przejrzy na oczy.
        Ps. Sama wiem z własnego doświadczenia. Kiedyś miałam chłopaka. Rodzice mówili
        mi, że nie jest dla mnie. Gdyby nie ich gadanie, przejrzałabym na oczy po trzech
        miesiącach. Finał? Przejrzałam po ponad półtora roku.
        • puzzle33 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 18:16
          akne57 napisała:

          > Chcę chronić córkę, ale wiem, że mówienie, żeby się nie
          wpakowywała w ten
          > związek jest idiotyzmem.
          Prze dczym chcesz ochraniać córkę? Nie wiesz nic o jej menie, a
          traktujesz zwiazek jako skazany na zagładę.
      • puzzle33 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 18:14
        enesta napisała:

        > Może być dobrze, a może być źle.
        Jak w każdym zwiazku.smile

        > Źle że nie chce mówić o byłej żonie.
        > To że mówi o niej z szacunkiem, może też świadczyć o tym że On tu
        > zawinił i zdaje sobie z tego sprawę.
        Wnioski zbyt daleko idące. Facet zamknął pewien rozdział i nie chce
        do niego wracać, bo i po co? Mówienie o byłej z szacunkiem
        absolutnie nie wskazuje na poczucie winy faceta, a jedynie jego
        dobre obyczaje, czy też szacunek do przeszłości jako takiej.
        Zdarzają się się też pary zachowujące wzajemny szacunek pomimo
        rozwodu.

        > Koniecznie niech zmusi (?) go do szczerej rozmowy o
        > tym co działo się złego w Jego związku.
        Nikt nie ma prawa, tym bardziej kandydatka na next, do wdzierania
        się w cudzą przeszłość. Jeśli men sam uchyli furtki tajemnicy,
        wypada przyjąć jego przeszłość, jeśli tego nie robi - należy jego
        milczenie uszanować. Jak znam życie, prędzej czy później facet
        zacznie sam mówić o swoim byłym zwiazku. Co i ile powie, to tylko
        jego sprawa. Dorosła osoba i bez opowieści o zamierzchłych dziejach
        potrafi poznać człowieka, do którego zapałała uczuciem.
        • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 22:30
          puzzle33 napisała:
          Nikt nie ma prawa, tym bardziej kandydatka na next, do wdzierania
          się w cudzą przeszłość. Jeśli men sam uchyli furtki tajemnicy,
          wypada przyjąć jego przeszłość, jeśli tego nie robi - należy jego
          milczenie uszanować.

          Moim zdaniem dwie osoby które są bardzo blisko mają prawo wiedzieć o
          sobie nawzajem, tyle ile chciałyby wiedzieć, szczególnie jeśli
          dotyczy to poprzedniego związku i problemów które tam się pojawiły.
          Mój Ex nie chciał mówić o poprzednim związku, ja nie nalegałam, o
          swojej drugiej Ex mówił z szacunkiem, zachowywał się nienagannie.
          Po dwóch latach małżeństwa domyślałam się już, czemu nie chciał
          mówić wcześniej o problemach w swoich dwóch poprzednich związkach.
          Dlatego jestem zdania że osoba która angażuje się i wiąże z drugą
          będącą po rozwodzie powinna być ostrożna, szczególnie jeśli ma 23
          lata i motyle w głowie. Mężczyzna dużo starszy i po rozwodzie *może*
          to wykorzystać unikając niewygodnych dla siebie tematów rozmów.
          Oczywiście może być też fantastycznym, dojrzałym człowiekiem,
          któremu nie powiodło się w związku bo...
          No właśnie- to "bo" chyba jednak jest ważnesmile

          • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 22:37
            Wiązanie się z rozwodnikiem ma jeszcze jakieś szanse na powodzenie. W przypadku twojej córki jest więc jakaś nadzieja. Natomiast wchodzenie w poważny związek z kobietą rozwiedzioną to nieporozumienie. To samo się tyczy panien z rozbitych rodzin, w których czerpały wzór na życie i rozwiązywanie problemów od swoich matek-rozwódek. Bo z tym jest jak ze wszystkim:
            kto raz coś zrobił i jeśli było to trudne, następnym razem postąpi tak samo, tyle że tym razem z o wiele większą łatwością. Zamiast walczyć o związek, myśleć o utrzymaniu go rozwódka znajduje szybki a skuteczny sposób na rozwiązanie problemu - często jakiegoś błahego - ciach! rozwód, rozstanie. Matka mogła, ja też mogę. To normalne. A nie jest normalne. Ale to co w zdrowych rodzinach jest normą, w dotkniętych patologią już tym samym nie jest. W rodzinie, w której na porządku dziennym jest używanie siły: ojciec matkę, matka ojca, ojciec i matka dzieci a dzieci rodzeństwo pewne zachowania nie dziwią, które z kolei w innej byłyby NIE DO POMYŚLENIA.
            • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 22:49
              tautschinsky napisał:

              > Wiązanie się z rozwodnikiem ma jeszcze jakieś szanse na
              powodzenie. Natomiast wchodzenie w poważny związek
              z kobietą rozwiedzioną to nieporozumienie.


              Odpusc sobie... wiazanie sie z kimkolwiek bez wzgledu na stan
              cywilny/byly stan cywilny ma szanse na powodzenie, jezeli jest to
              wlasciwa dla wiazacego sie partnera osoba. Krucjaty przeciwko
              rozwiedzionym kobietom sa smieszne, tak samo jak przeciwko
              rozwiedzionym mezczyznom.
            • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 22:57
              To nie reguła Panie T.
              Jestem po dwóch rozwodach, moi rodzice są razem już 40 lat i będą
              nadal bo kochają sięsmile
              I to samo w temacie patologii.
              • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 23:32
                enesta napisała:

                > To nie reguła Panie T.
                > Jestem po dwóch rozwodach, moi rodzice są razem już 40 lat i będą
                > nadal bo kochają sięsmile
                > I to samo w temacie patologii.




                Ktoś MUSIAŁ to zacząć. Zaczęłaś ty.
                Nie wiem, czy masz córkę/ki, ale jeśli
                tak istnieje OGROMNE prawdopodobieństwo,
                że powtórzą wzorzec, jaki im swoim zachowaniem
                dałaś. I tu nie o krucjatę chodzi, tylko o
                stwierdzenie faktu. Jeśli dla przykładu przyszły
                mąż pochodzi z rodziny, w której na porządku dziennym
                jest picie alkoholu a on sam częściej niż reszta również zagląda
                do kieliszka (lub nie) istnieje dużo
                większe prawdopodobieństwo, iż w przyszłości - w przypadkach sytuacji stresowych - będzie nadużywał
                napojów wyskokowych - bo tym NASIĄKŁ za młodu, zna takie a nie inne "sposoby" na odreagowanie stresu lub po prostu sposób zabawy. Czy pisanie o tym jest krucjata przeciw przyszłym partnerom z rodzin z problemem alkoholowym? Nie, jest zauważaniem ZBIEŻNOŚCI środowiska, z którego wywodzi się przyszły partner i później ogromnie prawdopodobny schemat jego postępowania.
                • sbelatka Panie T. 19.06.10, 23:44
                  no ok.; co do zasady mogę się zgdzić

                  ale z jakiegoż to powodu uważasz pan, ze kobiety łatwiej porzucają swoje
                  rodziny niż ich mężowie? Bo nie nadążam?

                  czyżby z powodu tego, ze faktycznie większośc pozwów składana jest przez
                  kobiety?

                  jesli tak - to nieco powierzchowna analiza...

                  bo sugeruję zapoznanie sie ze statystykami dotyczącymi przemocy domowej,
                  alkoholizmu, pewnie nawet zdrad.

                  i okaże sie, ze w tym kontekście kobiety, kt. sie nie rozwodzą to w
                  dużym procencie jakieś uzależnione od poczucia obowiązku i utrzymywania
                  rodziny w całości męczennice...

                  Ale oczywiście każdy z nas ma prawo do wlasnych poglądow
                  także do tych nawet najbradziej durnowatych

                  aaaaa, i żeby była jasnośc
                  dla mojej córki jeśli JA mogłabym wiebierać - wybrałabym szczęście
                  osobiste, nawet kosztem rozbicia rodziny - niż spełnienie misji
                  urzymania rodziny kosztem jej ubezwłasnowolnienie, upodlenia,
                  uzależnienia i innych "u" związanych z byciem w związku z niewłaściwym
                  facetem.

                  a z jakiej ty panie T. pochdzisz rodziny. I jaki jest twoj stan cywilny?
                  Tak pytam z ciekawości
                • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 23:49
                  Wiesz, równie dobrze mogłabym doszukiwać się podobieństwa do mojej
                  babci która straciła dwóch mężów i szukać reguły i
                  prawdopodobieństwa powtórzenia się identycznej lub podobnej sytuacji
                  u moich potomnych.
                  Koncepcji może być wiele.
                  Znam osoby które pochodzą z rozbitych rodzin i żyją już długo razem.
                  Istnieje ryzyko że dzieci powtórzą wzorce rodziców, ale to tyczy obu
                  płci, a nie (i tu przeczytaj swoje postysmile
                  • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 11:51
                    enesta napisała:

                    > Wiesz, równie dobrze mogłabym doszukiwać się podobieństwa do mojej
                    > babci która straciła dwóch mężów i szukać reguły i
                    > prawdopodobieństwa powtórzenia się identycznej lub podobnej sytuacji u moich potomnych.



                    Ale jak podejrzewam twoja babcia straciła tych mężów w sposób NIEZALEŻNY od niej? Wojna, choroby? Czym innym jest WŁASNY wybór, jakim jest rozwód. To sposób na rozwiązywanie problemów, rodzaj postępowania też - bo na zasadzie: nie kocham, życie mam jedno - zostawiam męża, dobry jest, ale z nim nie chcę się zestarzeć. Kobieta bez tego obciążenia wyniesionego z domu matki-rozwódki może mieć inne priorytety. Analogicznie do mężczyzny - jeden bij-zabij nie opuści rodziny, żony mimo różnych "ale", drugi tak. W przypadku rozwodu kobiet to jak - często, ale nie zawsze (co wyżej napisałem) sposób rozwiązywania trudności życiowych. Ludzie wychowani w rodzinie o lepkich łapkach ŁATWIEJ sięgną po cudze niż będą się zarzynać, by zarobić więcej uczciwie lub zwyczajne biedować. Dla wielu kradzież to tabu, dla innych wręcz przeciwnie. Rozwód w rodzinie takie tabu przełamuje raz na zawsze. Jest łatwiej, co nie znaczy - mądrzej.
                    • mola1971 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 12:06
                      Jest sporo racji w tym co piszesz.
                      Wiele wzorców wynosimy z domu, dom rodzinny nas kształtuje. Ale jest też środowisko i tzw "znak czasu", czyli po prostu normy społeczne, które po pierwsze obecnie nie traktują rozwodu jako końca świata a człowiek rozwiedziony nie jest traktowany jak czarna owca. A to powoduje, że łatwiej niż kiedyś podejmuje się decyzję o rozwodzie bo nie ma aż takiej jak kiedyś presji środowiska. No i jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna a mianowicie niezależność finansowa kobiet. Kiedyś kobietom trudniej było podejmować decyzję o rozwodzie bo były uzależnione finansowo od swoich mężów. Choć bił, pił, nie szanował to siedziała z nim żona bo bez niego by z głodu umarła.
                      Co jest lepsze a co gorsze? Czy w ogóle jest sens się nad tym zastanawiać? Takie czasu po prostu.

                      Mój rozwód był pierwszym rozwodem w rodzinie. Nikt nigdy przede mną w dość dużej bliższej i dalszej rodzinie się nie rozwodził. Ludzie żyli ze sobą za wszelką cenę. Męczyli się ze sobą, ale trwali. Ja jako pierwsza miałam odwagę przerwać to błędne koło i zakończyć małżeństwo, w którym byłam nieszczęśliwa (przemoc fizyczna, psychiczna, zdrady). Czy to oznacza, że moje córki powtórzą ten wzorzec? Nie wiem. Chciałabym by w przyszłości stworzyły szczęśliwe i trwałe związki, ale chciałabym również by nie pozwoliły się nikomu skrzywdzić. I jako dla matki to drugie jest dla mnie ważniejsze.
                      • panda_zielona Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 13:00
                        > Mój rozwód był pierwszym rozwodem w rodzinie.
                        Czy to oznacza, że moje córki powtórzą ten wzorze
                        > c?
                        Według teorii Tauczyńskiego,tak
                        Już wiem dlaczego nie mogliśmy być razem z moim m.Jego ojciec
                        zdradzał i zostawił żonę z dwojgiem dzieci,ale nie mieli rozwodu.On
                        też zdradził,a ja byłam na tyle bezczelna,że chciałam rozwodu.
                        • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 20:10
                          panda_zielona napisała:

                          > Już wiem dlaczego nie mogliśmy być razem z moim m.Jego ojciec
                          > zdradzał i zostawił żonę z dwojgiem dzieci,ale nie mieli rozwodu.On
                          > też zdradził,a ja byłam na tyle bezczelna,że chciałam rozwodu.




                          Mieliście dzieci? Jeśli tak - czy pomyślałaś o nich czy tylko o swojej draśniętej dumie? Tylko nie pisz,
                          że on, mąż, był pierwszy - bo zdradził. Nie byłaś dzieckiem, by w tak egoistyczny i dziecinny sposób postępować wobec dzieci i obrażać się na wyczyn męża i de facto zdradzać je, własne dzieci.

                          Jeśli zdrada jednej ze stron (męża, żony) wystarcza do zniszczenia życia dzieciom, pozbawienie ich domu rodzinnego, często kochającego je ojca - kobieta to czyniąca jest najpodlejszym okazem, nie matką, która kocha i kieruje się dobrem dzieci.

                          I nie ma co próbować dowodzić, że takie nic jak za przeproszeniem umoczenie patyka w tirówce jest wystarczającym powodem do rozwodu a tym bardziej do zdemolowania życia dzieciom. Równie dobrze z żoną mąż mógłby się rozwodzić, kiedy ta by za dużo wydała na zakupach, zdradzając tym samym ich umowę o gospodarności i "dobru rodziny". ABSURD.
                          • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 20:25
                            Wybacz, ale pietruszysz teraz jak potluczony. Wedlug Ciebie
                            jednorazowe umoczenie patyka nie kwalifikuje sie do wystapienia o
                            rozwod. A dwa umoczenia patyka? A 5 lat bzykania kolezanki z pracy?
                            A czy mezczyzna umaczajacy patyk w tirowce albo kolezance z pracy
                            kieruje sie dobrem dzieci czy tez w momencie moczenia tegoz patyka
                            ma je w bardzo glebokim powazaniu i mysli tylko o swoim patyku? Czy
                            w takim razie - skoro matka skladajaca pozew o rozwod w opisanej
                            sytuacji jest najpodlejszym okazem - ojciec jakos pozostaje
                            kochajacym obronca domowedgo ogniska?
                            I tak na marginiesie - zanim wymyslisz sobie jakas teorie na moj
                            temat - nie mam czasu dla matek, ktore zamieniaja sie w opetane
                            checia zemsty nawiedzone suki ograniczajace kontakty ojcow dzieciom
                            i wyciagajace lapy po ile sie da tylko po to, zeby facetowi dokopac.
                            Tak samo nie mam czasu dla poparanych, niczym nie podpartych teorii
                            jak Twoje, ze facet rozwodni to cacy, a rozwodka to zaraza.
                            • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 20:46
                              Przykład "zdrady" o jakiej napisałem ma zasadnicze znaczenie.

                              Fizyczna zdrada - przelotny numerek - został wyniesiony do rangi zbrodni rodzinnej na równi z wieloletnim znęcaniem się nad współmałżonkiem, dziećmi.

                              Czy taki incydent rzeczywiście usprawiedliwia kobietę, która w wyniku jego unosząc się honorem NISZCZY życie dzieciom i ojcu tych dzieci?
                              • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 21:17
                                tautschinsky napisał:

                                > Fizyczna zdrada - przelotny numerek - został wyniesiony do rangi
                                zbrodni rodzinnej na równi z wieloletnim znęcaniem się nad
                                współmałżonkiem, dziećmi. Czy taki incydent rzeczywiście
                                usprawiedliwia kobietę, która w wyniku jego unosząc się honorem
                                NISZCZY życie dzieciom i ojcu tych dzieci?

                                Skad Ci sie tutaj honor bierze? Zdrada burzy zaufanie pomiedzy
                                partnerami. Rani uczucia - bez wzgledy na to kto kogo zdradza.
                                A jezeli zdradza kobieta - to mezczyzna powinien zacisnac zeby,
                                wybaczyc i kontunuowac zwiazek? Ile znasz osob, ktore naprawde
                                potrafia zapomniec, wybaczyc i wierzyc, ze wiecej sie to nie
                                przytrafi?
                                Poza tym, dlaczego rozwod jest wedlug Ciebie zawsze rownoznaczny z
                                niszczeniem zycia dzieciom i ojcu? Na marginesie - moglbys podac mi
                                swoja definicje niszczenia zycia w takim przypadku? Moj przyszly maz
                                (dla mnie drugie malzenstwo bo moj pierwszy maz umaczal swoj
                                patyczek troche za czesto jak na moj poziom tolerancji, honorem sie
                                nie unioslam ale nie mialam ochoty sie nim z inna kobieta/kobietami
                                dzielic) ma doskonaly kontakt z moja-nie-moja, byla zona nie
                                zabrania ani nie utrudnia mu kontaktow z corka, nie wlecze go po
                                sadach, ani nie puscila z torbami. Honorem nie jak widac nie
                                uniosla, ale - w wyniku jego zdrady - stracila do niego zaufanie
                                jako do meza i parnera - nie jako do ojca. Mozna? Mozna...
                              • mayenna Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 08:56
                                Dlaczego odpowiedzialna jest kobieta? Pan przed "namoczeniem" nie zdawał sobie
                                sprawy że takie mogą być konsekwencje jego czynu? Zaryzykował rodzinę. Przegrał.
                                Żona nie miała wpływu na jego decyzje. Ona musi po prostu podjąć własną i to
                                wymuszoną jego zachowaniem.
                                Rodzina została zniszczona wcześniej - nie w momencie honorowej reakcji ale w
                                momencie decyzji o "moczeniu".Rodziny już nie ma jak kobieta składa pozew o rozwód.
                                Zarzucasz nam nierówną miarę odnośnie mężczyzn. Ty tak traktujesz kobiety.
                                • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 22:17
                                  mayenna napisała:

                                  > Dlaczego odpowiedzialna jest kobieta? Pan przed "namoczeniem" nie zdawał sobie
                                  > sprawy że takie mogą być konsekwencje jego czynu? Zaryzykował rodzinę. Przegrał.




                                  Właśnie zwracałem uwagę na dysproporcję "popełnionego zabronionego czynu" smilejakim jest 3minutowy seks przy drodze z konsekwencjami tego. Czy kobieta mając przeciw mężowi "taki argument" kieruje się dobrem rodziny, w tym przede wszystkim interesem dzieci, doprowadzając do rozwodu? Dla mnie jest oczywiste, że nie. A przegrały przede wszystkim dzieci, bo kobieta albo uniosła się zranioną dumą albo - bardzo prawdopodobne - wykorzystała ten marny fakt jako pretekst do skończenia związku. Gdyby w nim nie było dzieci to przysłowiowy kij w oko takiej kobiecinie (pod warunkiem, że nie wykorzystuje tego do ugrania pieniędzy). Rodzina - to nie gra. Jeśli tak myślisz to myli ci się życie z kartami.


                                  • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 22:31
                                    Czy do Ciebie cokolwiek dociera czy tez tak sobie smedzisz dla
                                    przyjemnosci smedzenia?
                                    Czyli matce tez wolno bez zadnych konsekwencji sobie poszalec z
                                    panem hydraulikiem i jej maz ma cicho siedziec i zraniona dume w 4
                                    litery wsadzic?
                                    W takim razie po co wogole bawimy sie w jakies normy spoleczne -
                                    nalezy sie bzykac z kim sie chce, ile razy sie chce... przeciez 3
                                    minuty to nie powod zeby rodzine rozwalac... tylko czekaj, po grzyba
                                    w takim razie rodzine zakladac?
                                  • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 23:15
                                    Oraz czy, tak na wszelki wypadek, zeby do rzeczywistosc pasowala do
                                    teorii, zapominasz o ty panach, ktorzy 3 minutowe zamoczenie
                                    patyczka chcieliby zamienic w trwajace na reszte zycia nowe
                                    malzenskie szczescie? Z pominieciem dziatwy z poprzedniego,
                                    niewaznego i nieudanego zwiazku... Czy tez to jest taki margines, ze
                                    nie trzeba brac pod uwage? A moze rodzina to nie gra i nie nalezy
                                    jej mylic, oraz zycia, z rozbieranym pokerem?
                                  • mayenna Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 23:47
                                    nie wiem co chcesz tak naprawdę udowodnić.
                                    Człowiek ma taką a nie inną psychikę i są osoby, które latami żyją ze
                                    zdradzającym współmałżonkiem a inne po prostu nie mogą. Świat jest pełen
                                    niekochających się, nieszanujących, oszukujących wzajemnie ludzi.Jakie dzieci
                                    kształtuje taki dom?
                                    Zdrada nie sprowadza się do 3 minut na poboczu. Nie ma siły tłumaczyć
                                    złożoności problemu.
                                    Jeśli myślisz że wszystko można uprościć to życie myli ci się z matematyką.
                                    • tautschinsky Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 09:40
                                      mayenna napisała:

                                      > Zdrada nie sprowadza się do 3 minut na poboczu. Nie ma siły tłumaczyć
                                      > złożoności problemu.
                                      > Jeśli myślisz że wszystko można uprościć to życie myli ci się z matematyką.



                                      Zdrada "zdradzie" nierówna. Czym innym jest gorący romans trwający ileś tam, snucie wspólnych planów!
                                      a czym innym bzyknięcie na poboczu panienki, którą widzi się pierwszy i pewnie ostatni raz. Naprawdę sądzisz, że mężczyzna taki angażuje się uczuciowo tę
                                      CZYNNOŚĆ FIZJOLOGICZNĄ z osobą, której nie zna? smile To jest jak ciasteczko przyuważone na wystawie w cukierni. To kwestia obecnych norm społecznych, nie mającą niczego wspólnego z tym, co nazwać by można zdradą. Zdradzić można na wiele sposobów i prawdziwie. Żona knująca plan ze swoją matką przeciwko własnemu mężowi zdradza go. Partner uciekający przed pomocą partnerowi w chorobie czy innych problemach (z nielicznymi wyjątkami, kiedy jest to podyktowane określonymi czynnikami) zdradza. Zdrada to nie znaczy tylko i zawsze seks. I o tym zasadniczo piszę. Żona traktująca męża jak bankomat, uciekająca poza tym przed nim, bo się nim brzydzi, ale nie zamierzająca się rozwieść, bo wtedy straciłaby to dojne męskie krówsko - zdradza go.
                                      • mayenna Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 10:13
                                        Zapominasz o jednej istotnej kwestii: o człowieku. Jednak kobieta nadal będzie
                                        mogła być z takim mężczyzną i będzie uważała dokładnie tak jak zakładasz: że to
                                        jest nieważne, nie ma znaczenia dla niej, rodziny bo on nadal kocha i chce z nią
                                        i dziećmi być.Takim przykładem jestem właśnie ja.
                                        Inna po prostu nie będzie mogła zignorować tego faktu. Facet jak żyje z kobieta
                                        kilka lat to mniej więcej wie czego może się spodziewać jeśli zdradzi.Ma więc
                                        wybór. Zdaje sobie sprawę z konsekwencji.

                                        Doskonałe przykłady podajesz, ale to ludzie sami zgadzają się na takie a nie
                                        inne życie. Ten bankomat, czy facet porzucony dla mamusi tez nie musi w tym żyć.
                                        Może sam wnieść o rozwód. Jeśli się godzi na niesatysfakcjonujący związek to
                                        jego problem. Dokładnie tak jak w przypadku jaki opisujesz: ona może z tym żyć,
                                        ale nie musi.
                                        Pod względem moralnym każda z opisanych sytuacji jest paskudna i dla mnie
                                        osobiście nie do zaakceptowania , ale ludzie są różni.
                                        Dążymy do związku idealnego, mamy jego wzorzec w sobie, a w nim nie ma miejsca
                                        na żadne z opisanych zachowań dlatego każde z nich może skończyć się rozwodem.
                                        Jak będzie to wiedzą tylko strony będące w takim związku.One decydują i nie
                                        można oceniać w sposób jaki sugerujesz bo to ocenia zainteresowana osoba.Zdrada
                                        pozostaje zdradą: czy to będzie tylko fizyczna czy emocjonalna.

                                        Rozumiem Twoje podejście bo przez większą cześć małżeństwa myślałam dokładnie w
                                        taki sposób. Przekonałam się jednak że taki numerek fizyczny ma daleko idące
                                        konsekwencje w emocjach, w życiu. To pierwszy krok poza rodzinę, pierwszy do
                                        odejścia emocjonalnego od kochanej do tej pory żony, pierwszy do wyjścia
                                        mentalnego z domu, z rodziny.Po prostu nie das się rozkawałkować psychiki i
                                        nawet jeśli nie uświadamia sobie taki pan, że jednak ten numerek wywołuje w nim
                                        zmianę, w jego podejściu do małżeństwa to te konsekwencje i tak się pojawiają.
                                        Wszystko co robimy zostawia na nas swój ślad.
                                        Jak się babrzesz w brudach to będziesz śmierdzieć - nie ma na to rady.

                                  • onionka Re: Przyszłość z rozwodnikiem 29.06.10, 20:10
                                    a jak powinien zaragowac mezczyzna gdy jego zona pozwolila sie
                                    zidentyfikowac z kolesiami z ochrony???????
                                  • zuczek_sz Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 21:42
                                    Panie Tatusiński, nie jestem w stanie dalej śledzić wątku bo Pana
                                    niedojżałość emocjonalna mnie powala sam Freud nie pogardziłby
                                    analizy takiej pseudopsychoanalizy. Chłopie weź się w garść.
                              • edw-ina Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 08:30
                                Brzydziłabym się facetem, który był w stanie zaryzykować związek
                                dla "przelotnego numerku". Zdaje się, że szybciej bym uszanowała
                                fakt, że po prostu zakochał się.Gdybym dowiedziała się o
                                takowym "skoku w bok" - mój mąż ma tego pełną świadomość i w ten sam
                                sposób patrzy na mój hipotetyczny skok w bok - bez wahania
                                złożyłabym pozew o rozwód z orzeczeniem winy, a szanownemu
                                małżonkowi rozbiłabym na głowie każdą, nawet najmniejszą część
                                ślubnego serwisu.
                                Nic nie usprawiedliwia braku myślenia. W sensie hormonalnym (na to
                                najchętniej panowie zrzucają swą chęć do skakania z kwiatka na
                                kwiatek), współczesnemu mężczyźnie daleko do jego przodka sprzed
                                pięciu tysięcy, tysiąca, a nawet 200 lat. Świadczy o tym choćby fakt
                                szybko spadającej liczby plemników - to w sensie biologicznym.
                                Pozostaje jeszcze sens racjonalny, ponoć panowie lubią powoływać się
                                na swą racjonalność. Ile rozsądku jest w fakcie, że za chwilę
                                przyjemności płaci się brakiem rodziny, wsparcia, dobrego domu?
                          • malwa200 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 10:28
                            dziwne, że tak uważasz. myślisz, ze tylko kobiety potrafią odejść? a
                            co, jeśli facet porzuca rodzinę bo...zakochał sie i tyle?odnieś sie
                            do takiej sytuacji
                          • polnaa Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 13:11
                            tautschinsky napisał;
                            Jeśli zdrada jednej ze stron (męża, żony) wystarcza do zniszczenia życia
                            dzieciom, pozbawienie ich domu rodzinnego, często kochającego je ojca - kobieta
                            to czyniąca jest najpodlejszym okazem, nie matką, która kocha i kieruje się
                            dobrem dzieci.

                            Najpodlejszym okazem jest w przypadku kiedy zabiera dzieci i wyprowadza się z
                            panem bo ,,zakochała się" nie licząc się z uczuciami, odczuciami dzieci,
                            męża...znam taki przypadek: dobry mąż,prowadzący własną firmę, autentycznie
                            oddany rodzinie ,ona zajmująca sie dziećmi , lubiąca towarzystwo mężczyzn nagle
                            wyprowadza się ogołacając mieszkanie i konto, odchodząc do zwykłego lekkoducha
                            nie stroniącego od alkoholu...teraz ona pracuje a on baluje , rodzina rozwalona
                            dokładnie...w tym przypadku mogę nazwać ją najgorszym okazem ale przypadki
                            bywają różne
                • mayenna Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 08:45
                  "Nie wiem, czy masz córkę/ki, ale jeśli
                  > tak istnieje OGROMNE prawdopodobieństwo,
                  > że powtórzą wzorzec, jaki im swoim zachowaniem
                  > dałaś."
                  Wzór dają oboje rodzice. Poza tym okres oddziaływań wychowawczych polegających
                  na naśladowaniu kończy się w okresie dorastania.

                  Bardzo chętnie zobaczyłabym jakies badania na potwierdzenie Twoich hipotez.
                  Wydaje mi się że wnioskując w ten sposób popełniasz bład logiczny: co z
                  rozwiedzionymi dziećmi rodziców nierozwiedzionych?
                  Trwających w szczęśliwych rodzinach i to takich gdzie się tych rozwodów nie
                  znajduję? Takich przypadków znam bardzo dużo.

                  Poza tym jeśli twierdzisz, że rozwodnik to lepsza opcja na partnera niż rozwódka
                  to chyba jednak z tym naśladowaniem wzorca rodziców nie jest tak do końca jak
                  piszesz - syn też może naśladować ojca w kwestii rozwiązywania problemów
                  małżeńskich.
                  Proponuje też sprawdzenie statystyki odnośnie ponownych małżeństw rozwodników.
                  Moim zdaniem drugi związek jest zwykle trwały. Mamy pewne doświadczenie i wiemy
                  już na co uważać, jak budować,a przede wszystkim z kim, żeby można było dożyć we
                  wspólnym szczęściu do 75 rocznicy ślubu


                  Porównanie do alkoholika jest z gruntu oparte na fałszywym obrazie: alkoholizm
                  to choroba, ma podłoże genetyczne. Od rozwodów nikt się jeszcze nie uzależnił i
                  nie ma genu odpowiedzialnego za niego - chociaż już za niewierność jestsmile

                  Obraz człowieka na tle środowiska jest oczywiście istotny, tylko zapominasz, że
                  ludzie jednak nie zawsze z tym środowiskiem się integrują, akceptują je i
                  czerpią wzorce. Równie częste jest budowanie własnego życie w antagonizmie do
                  środowiska.Dzieci z rodzin alkoholowych tak często mają.

                  Mnie w pierwszym poście zaskakuje fakt, że pisząca nie mówi nic o tym jakim
                  człowiekiem jest kandydat na zięcia. Tu nie ma w sumie o czym dyskutować bo to
                  człowiek jest w tej sytuacji ważny a nie jego rozwód.


                • zuzanna47 Re: tautschinsky 21.06.10, 10:45
                  Pierwszy raz zgadzam się z tautschinsky odnośnie powielania
                  patologii. Wiem to z autopsji, ex z rodziny o schemacie przemocowym
                  i pomimo ładnych słówek o wartościach rodzinnych jako coś
                  priorytetowego i najważniejszego... w niedługim czasie, miał "lekką
                  rękę" do mnie i dziecka. I mogę powiedzieć, że " widziały gały co
                  brały" ale byłam potwornie zakochana i złapałam się na mit o
                  szczęśliwej rodzinie z exem.
                  • zuzanna47 Re: tautschinsky 21.06.10, 11:08
                    I jeszcze dodam, że wolałabym być zdradzona przez exa niż żebym
                    miała przejść z dzieckiem to co przeszłam.
                    • mayenna Re: tautschinsky 22.06.10, 09:45
                      Jakoś tak zawsze jest, że to co nas spotkało wydaje się gorsze od tego co
                      spotkało innych. Nie da się chyba porównać zdrady do bicia. To zupełnie rożne
                      poziomy dręczenia.
            • aneta-skarpeta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 12:38
              Natomiast wchodzenie w poważny związek
              > z kobietą rozwiedzioną to nieporozumienie.

              mój mąż ( od 3 dnitongue_out) bardzo sobie chwali zwiazek ze mną.

              Zamiast walczyć o związek, myśleć
              > o utrzymaniu go rozwódka znajduje szybki a skuteczny sposób na
              rozwiązanie prob
              > lemu - często jakiegoś błahego - ciach! rozwód, rozstanie

              co za bzdury-
              ja dzieki temu co przeszłam to jestem rozsądniejsza, mniej naiwna,
              bardziej waleczna i zbudowalam duzo dojrzalszy zwiazek- bez moich
              doswiadczen rozwodowych mysle, ze nie udałoby mi sie to
            • nowel1 Znów podwójna moralność, tautschinsky? 23.06.10, 09:25
              " tautschinsky 19.06.10, 22:37
              Wiązanie się z rozwodnikiem ma jeszcze jakieś szanse na powodzenie. W
              przypadku twojej córki jest więc jakaś nadzieja. Natomiast wchodzenie
              w poważny związek z kobietą rozwiedzioną to nieporozumienie. To samo
              się tyczy panien z rozbitych rodzin, w których czerpały wzór na życie
              i rozwiązywanie problemów od swoich matek-rozwódek. Bo z tym jest jak
              ze wszystkim:
              kto raz coś zrobił i jeśli było to trudne, następnym razem postąpi
              tak samo, tyle że tym razem z o wiele większą łatwością."

              Ciekawy wywód, niepozbawiony logiki i sensu.
              Proszę tylko o wyjaśnienie, dlaczego owa prawda życiowa dotyczy
              kobiet bardziej, a mężczyzn mniej.
              • tautschinsky tautschinsky? 23.06.10, 10:02
                nowel1 napisała:

                > Ciekawy wywód, niepozbawiony logiki i sensu.
                > Proszę tylko o wyjaśnienie, dlaczego owa prawda życiowa dotyczy
                > kobiet bardziej, a mężczyzn mniej.


                To akurat proste i widoczne na każdym kroku.
                Kobietom zależy na kasie, wygodzie, profitach.
                Nawet swoim ciałem handlują: najpierw sprzedają
                je w zamian za utrzymanie, potem, jeśli mężczyzna
                z tych skończonych łamag, handlują sobą w zamian
                za kolejne porcje mięsa. Kiedy pan staje się niewydolny
                pozbywają się go. Na tym forum przynajmniej są dwa niezależne wątki, jak to
                wygląda. Jeden przechodził kryzys, popadł w depresję - co zrobiła żona?
                Rozwiodła się z nim a teraz ciąga go po sądach o nierealne w jego sytuacji
                alimenty (z 1500 płaci już 800 alimentów, ta chce jeszcze więcej), a drugi -
                zupełnie świeży - ojciec kaleka BEZ KOŃCZYN, popadł w chorobę alkoholową. Co
                zamierza zrobić kobieta? Zamiast mu pomóc finansowo i na wszelkie inne sposoby?
                Oskubać go z 700 renty i dobrać się do jego zabezpieczenia, które zapewne od
                rodziców ma, jakichś hektarów ziemi, już adwokat jej powiedział, że można się do
                tego dobrać.

                Co mają do tego kobiety wychowywane przez rozwódki? To, że takie jak powyższe
                zachowania u nich to chleb powszedni, ponieważ taki schemat przerobiły ich matki
                a one były tego beneficencjami i nie jedna od matki słyszała, że faceci to g...
                (a odcisnęło to na nich piętno, bo tymi gn byli ich własni ojcowie).

                Kiedy kobieta nie pracuje lub zapada na jakąś chorobę mąż najczęściej (są
                wyjątki) zaciska zęby i jest z taką osobą, pracuje więcej. Taki jego los.
                Kobieta, której zdarzy się sytuacja, że mąż straci pracę, zachoruje słyszy od
                otoczenia: nie męcz się, nie utrzymuj chłopa, podaj o alimenty. Słyszy to, co i
                tak wie, że zrobi, potrzebuje tylko jeszcze tego duchowego wsparcia, by wyprzeć
                z siebie resztki przyzwoitości, że to, co zamierz zrobić to podłość i w życiu
                nie chciałaby, że ją to samo spotkało.
                • glasscraft Re: tautschinsky? 23.06.10, 11:02
                  tautschinsky napisał:

                  > Kiedy kobieta nie pracuje lub zapada na jakąś chorobę mąż
                  najczęściej (są wyjątki) zaciska zęby i jest z taką osobą, pracuje
                  więcej. Taki jego los.

                  Zartujesz?! Jakie wyjatki??? Mezowie bez wyjatku przejmuja wtedy
                  wszystkie obowiazki domowe, rodzinne (nawet piersia karmia) i
                  opiekuja sie 24/7 chora zona...

                  Z choinki sie urwales, czy na planecie Utopii zyjesz? Po raz kolejny
                  probujesz dorobic rzeczywistosc do teorii, ze wszystkie kobiety to
                  suki, a wszyscy mezczyzni to anioly wcielone.
                  • tautschinsky Re: tautschinsky? 23.06.10, 11:30
                    glasscraft napisała:

                    > tautschinsky napisał:
                    >
                    > > Kiedy kobieta nie pracuje lub zapada na jakąś chorobę mąż
                    > najczęściej (są wyjątki) zaciska zęby i jest z taką osobą, pracuje
                    > więcej. Taki jego los.
                    >
                    > Zartujesz?! Jakie wyjatki??? Mezowie bez wyjatku przejmuja wtedy
                    > wszystkie obowiazki domowe, rodzinne (nawet piersia karmia) i
                    > opiekuja sie 24/7 chora zona...
                    >
                    > Z choinki sie urwales, czy na planecie Utopii zyjesz? Po raz kolejny
                    > probujesz dorobic rzeczywistosc do teorii, ze wszystkie kobiety to
                    > suki, a wszyscy mezczyzni to anioly wcielone.




                    Od reguły są wyjątki. Po stronie kobiet - również.
                    A to wszystko o przejmowaniu obowiązków żony przez
                    męża to prawda. Może poza karmieniem piersią - robi
                    to butelką przed wyjściem do pracy, po powrocie, w międzyczasie dziećmi zajmują
                    się osoby, którym płaci
                    za opiekę nad żoną i dziećmi. Kobieta w takiej sytuacji udaje się do prawnika,
                    ewentualnie na takie forum wpierw z pytaniami: jak kalekę, z nędzną rentą,
                    popadającego w chorobę alkoholową, skutecznie podać o alimenty. I wylicza, że
                    mąż może pracować, tylko nie chce, ma wykształcenie. W innym wątku, ale temat
                    ciągle ten sam: praca za 8-10 tysi,
                    pracodawcy pod oknami klęczą, by u nich pracował, ale on nie. Zatem ile z kogoś,
                    kto ma dochód rzędu 700 złotych, wedle tabelek, można wycisnąć? Niby do 60%
                    dochodu, ale w sukurs pojawiają się dobre wróżki z hasłem o "możliwościach
                    zarobkowych". A są one niebotyczne wręcz! I okazuje się, że alimenty rzędu
                    2-3tysięcy przy realnym dochodzie 700 złotych to coś oczywistego. Nie ma? Sąd go
                    pogoni, obudzi z tego letargu. A co mnie to obchodzi?! - kolejna się odzywa -
                    jest dorosły i lecą inwektywy... smile


                    • glasscraft Re: tautschinsky? 23.06.10, 11:50
                      tautschinsky napisał:

                      > Od reguły są wyjątki. Po stronie kobiet - również.

                      Kobiety Ci dziekuja za zauwazenie tego faktu smile

                      > A to wszystko o przejmowaniu obowiązków żony przez
                      męża to prawda. Może poza karmieniem piersią - robi
                      to butelką przed wyjściem do pracy, po powrocie, w międzyczasie
                      dziećmi zajmują się osoby, którym płaci za opiekę nad żoną i
                      dziećmi.

                      Poniewaz zgodzilismy sie powyzej, ze z deninicji wszystkie kobiety
                      nie sa sukami a mezczyzni swietymi, to logiczne jest zgodzenie sie,
                      ze tak samo bedzie sie dziac w sytuacji kiedy to maz jest chory,
                      czyz nie?

                      > Kobieta w takiej sytuacji udaje się do prawnika, ewentualnie na
                      takie forum wpierw z pytaniami: jak kalekę, z nędzną rentą,
                      popadającego w chorobę alkoholową, skutecznie podać o alimenty.

                      A tak dobrze nam szlo... sa kobiety ktore w takiej sytuacji udadza
                      sie do prawnika i zloza pozew o rozwod, sa rowniez mezczyzni, ktorzy
                      wbrew teorii o Ojcu i Mezu Polaku poszukaja pocieszenia gdzie
                      indziej (bo zona go nie docenia i mu nie daje trzy razy dziennie) i
                      beda mieli w baaardzo glebokim powazaniu fakt, ze partnerka jest
                      chora, potrzebuje pomocy oraz skwapliwie pomina fakt posiadania
                      potomstwa...
                      Pisz sobie dalej co chcesz, znudziles mnie kompletnie - nadajesz w
                      kolko to samo bez wzgledu na temat. Mam wrazenie, ze gdybys znalazl
                      sie na forum kuchnia to tez bys byl w stanie pisac o diablach
                      wcielonych (aka kobietach) w poscie na temat robienia ogorkow
                      malosolnych. Powodzenia (albo zmiany psychoterapeuty) zycze. Mozesz
                      sobie odpuscic odpowiedz, bo juz naprawde mnie nie interesuje plucie
                      na temat kobiet i ich zachowania w trakcie rozwodu.
                • nowel1 Re: tautschinsky? 23.06.10, 11:05
                  tautschinsky napisał:


                  >
                  >
                  > To akurat proste i widoczne na każdym kroku.
                  > Kobietom zależy na kasie, wygodzie, profitach.

                  Mężczyznom nie zależy na pieniądzach, komforcie i profitach?


                  > Nawet swoim ciałem handlują: najpierw sprzedają
                  > je w zamian za utrzymanie, potem, jeśli mężczyzna
                  > z tych skończonych łamag, handlują sobą w zamian
                  > za kolejne porcje mięsa.

                  To jest tylko insynuacja, uogólnienie dokonane zapewne na podstawie
                  kilku obserwacji. Paskudne i krzywdzące, niegodne inteligentnego
                  człowieka.

                  Kiedy pan staje się niewydolny
                  > pozbywają się go. Na tym forum przynajmniej są dwa niezależne
                  wątki, jak to
                  > wygląda. Jeden przechodził kryzys, popadł w depresję - co zrobiła
                  żona?
                  > Rozwiodła się z nim a teraz ciąga go po sądach o nierealne w jego
                  sytuacji
                  > alimenty (z 1500 płaci już 800 alimentów, ta chce jeszcze więcej),
                  a drugi -
                  > zupełnie świeży - ojciec kaleka BEZ KOŃCZYN, popadł w chorobę
                  alkoholową. Co
                  > zamierza zrobić kobieta? Zamiast mu pomóc finansowo i na wszelkie
                  inne sposoby?
                  > Oskubać go z 700 renty i dobrać się do jego zabezpieczenia, które
                  zapewne od
                  > rodziców ma, jakichś hektarów ziemi, już adwokat jej powiedział, że
                  można się d
                  > o
                  > tego dobrać.

                  To są konkretne 2 sytuacje. Co do pierwszej - czytalam wątek
                  dokładnie i wiem, ze wybrałeś z niego to, co ci do teorii pasuje,
                  plus dodaleś od siebie tezę o depresji. Nieistotne; nawet gdybyś miał
                  rację - cóż z tego? Czy mam opowiedzieć o kilkunastu znanych mi
                  historiach mężczyzn, którzy porzucili rodziny i nie dbają o nie w
                  najmniejszym nawet stopniu? Nie zrobię tego, bo wiem, że ludzie są
                  różni, i źli i dobrzy, proporcje są różne i niewiele mają wspólnego z
                  płcią.


                  >
                  > Co mają do tego kobiety wychowywane przez rozwódki? To, że takie
                  jak powyższe
                  > zachowania u nich to chleb powszedni, ponieważ taki schemat
                  przerobiły ich matk
                  > i
                  > a one były tego beneficencjami i nie jedna od matki słyszała, że
                  faceci to g...

                  Jeśli masz synów, to zapewne oni od ciebie słyszą, że kobiety
                  handlują ciałem; plus parę innych wyważonych opinii. Czegoś to
                  dowodzi? Poza istnieniem osobistych uprzedzeń u tych kobiet źle
                  mówiących o mężczyznach i u ciebie?


                  >
                  > Kiedy kobieta nie pracuje lub zapada na jakąś chorobę mąż
                  najczęściej (są
                  > wyjątki) zaciska zęby i jest z taką osobą, pracuje więcej. Taki
                  jego los.
                  > Kobieta, której zdarzy się sytuacja, że mąż straci pracę, zachoruje
                  słyszy od
                  > otoczenia: nie męcz się, nie utrzymuj chłopa, podaj o alimenty.

                  Bzdury. Jestem lekarzem rodzinnym, widzialam i kobiety i mężczyzn
                  porzuconych w chorobie; widywałam również sytuacje odwrotne - gdy
                  małżonek niezależnie od płci chorym partnerem się opiekuje.

                  Słyszy to, co i
                  > tak wie, że zrobi, potrzebuje tylko jeszcze tego duchowego
                  wsparcia, by wyprzeć
                  > z siebie resztki przyzwoitości, że to, co zamierz zrobić to podłość
                  i w życiu
                  > nie chciałaby, że ją to samo spotkało.

                  Jeśli podłością jest odejście od mężczyzny, który nie dba o rodzinę,
                  nie pracuje, prowadzi beztroskie życie, zdradza, nie pomaga w domu,
                  nie angażuje się w wychowanie dzieci, a wynika to z jego decyzji a
                  nie choroby czy niezależnych od niego okoliczności - to zrobilam
                  podłość.
                  I wdzięczna jestem wszystkim, którzy mnie w decyzji o dokonaniu tej
                  podłości wsparli.
                • z_mazur Re: tautschinsky? 23.06.10, 14:40
                  > Kiedy kobieta nie pracuje lub zapada na jakąś chorobę mąż
                  najczęściej (są
                  > wyjątki) zaciska zęby i jest z taką osobą, pracuje więcej. Taki
                  jego los.
                  > Kobieta, której zdarzy się sytuacja, że mąż straci pracę,
                  zachoruje słyszy od
                  > otoczenia: nie męcz się, nie utrzymuj chłopa, podaj o alimenty.
                  Słyszy to, co i
                  > tak wie, że zrobi, potrzebuje tylko jeszcze tego duchowego
                  wsparcia, by wyprzeć
                  > z siebie resztki przyzwoitości, że to, co zamierz zrobić to
                  podłość i w życiu
                  > nie chciałaby, że ją to samo spotkało.

                  No tu już pojechałeś po całości. smile

                  Statystyki pokazują coś dokładnie odwrotnego. Mężczyźni w
                  zdecydowanej większości porzucają obłożnie chore kobiety, w
                  przeciwieństwie do kobiet, które mają zdecydowanie większe
                  skłonności do poświęcania siebie.

                  Np. nie istnieje praktycznie problem współuzależnienia mężczyzny,
                  partnera kobiety alkoholiczki, a odwrotna sytuacja to praktycznie
                  norma. Kobiety tkwią w takich związkach wbrew zdrowemu rozsądkowi.
                  • tautschinsky Re: tautschinsky? 23.06.10, 15:54
                    Ja znam inne przypadki - ze słyszenia i z autopsji. Statystkom do końca wierzyć nie można. Mało który
                    maltretowany mąż przez żonę zgłasza problem na policję.
                    Kiedy już tam się taki pojawi, to jest podejrzewany
                    o rozgrywanie sprawy ("Pewnie panu żona założyła niebieską kartę i pan też chce?!", czemu towarzyszy śmiech) albo zwyczajnie mają go za jakąś niedojdę na którą nie warto nawet splunąć. To jednak nic - samemu trzeba przełamać opory, żeby udać się po pomoc. Bo nie w tym rzecz, że nie umie się oddać, ale że nie chce się druga strona, otoczona przez służącą wszelką pomocą policję, prokuraturę, prawników pracujących przy różnych organizacjach rodzinnych (de facto kobiecych, bo mających za interes tylko dobro kobiety, bynajmniej nie dzieci, jeśli ten nie pokrywa się z interesem kobiety właśnie).
                  • kasper254 Do z_mazura 29.06.10, 23:23
                    A mógłbyś podać, skąd masz te dane statystyczne? Już tutaj kiedyś
                    pisałem, że "współuzależnienie" to taki wymysł, taka "nowo-mowa"
                    socjologii, a kobiety tkwią w związku, gdy im się to opłaci, co nie
                    ma nic wspólnego ze "zdrowym rozsądkiem", o którym piszesz.
    • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 17:56
      Jestem z moim chlopstwem od ponad trzech lat. Poprzednie malzenstwo
      dla niego skonczylo sie rozwodem, dla mnie tez - wiec jestesmy
      podwojne rozwodniki smile
      No i co? No i pstro, za trzy tygodnie bierzemy slub, moja-nie-moja
      Mloda (lat 10 nie 23 smile jest za moja druchne.
      Czy wolalbym faceta bez przeszlosci malzenskiej? Nie wiem,
      najwazniejsze dla mnie jest jakim jest czlowiekiem, a nie czy nosil
      juz wczesniej obraczke na palcu.
      • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 18:24
        Skąd w ogóle wzięło się to pytanie?
        Czy chodzi o mężczyznę po rozwodzie, czy też o różnicę wieku?
        Rożnica wieku mało ważna, vide pan Łapicki jako przykład, cóż to jest 13 lat, to
        samo właściwie pokolenie(to nie to co 60 lat).
        Po drugie- czy ktoś po rozwodzie jest gorszą kategorią człowieka?
        Po trzecie- nie ma dzieci, to duży plus.
        I najważniejsze: wiesz czy się kochają i chcą być razem?
        Jeśli tak to nie przeszkadzaj, facet po rozwodzie jest takim samym facetem jak
        tez bez przejść, a może i lepszym po swoich doświadczeniach życiowych..
        • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 18:41
          jarkoni napisał:

          > Skąd w ogóle wzięło się to pytanie?
          > Czy chodzi o mężczyznę po rozwodzie, czy też o różnicę wieku?

          Zauważ i przeczytaj od początku. To nie moje dziecię zainteresowane sprawą
          zadaje to pytanie, to ja, lekko walnięta, a tak naprawdę przerażona matka zadaję
          to pytanie. Jeszcze raz powtórzę. Cokolwiek moje dziecię postanowi, jej sprawa,
          ale się niepokoję. I to baaaardzo.
          • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 18:48
            A tak w ogóle to prosiłabym o własne doświadczenia osób, które znalazły się w tej sytuacji, a nie połajanki od osób, które nie mają nic do powiedzenia poza "mądrościami" książkowymi. Bo książek to ja już od dwóch miesięcy przeczytałam multum smile
            • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 19:07
              Chcesz doświadczeń od strony kobiety 23-letniej w takiej sytuacji?
              Czy od mężczyzny po rozwodzie, który się związał z taką kobietą?
              Czy też od rodzica, który ma dziecko w takiej sytuacji?
              Nie precyzujesz swoich pytań.
              Jeśli pytasz jako zaniepokojona matka, a zlekceważyłaś to co ja napisałem, to
              chyba nie to forum..
              • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 19:10
                PS. Napisz na priv
            • kajda28 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 19:21
              > A tak w ogóle to prosiłabym o własne doświadczenia osób, które
              znalazły się w t
              > ej sytuacji, a nie połajanki od osób, które nie mają nic do
              powiedzenia poza "m
              > ądrościami" książkowymi. Bo książek to ja już od dwóch miesięcy
              przeczytałam mu
              > ltum smile

              Nie wiem czy będę dla ciebie osobą o własnym doświadczeniu: mój eks
              mąż był rozwodnikiem, mój obecny partner jest prawie rozwodnikiem.
              I nic Ci nie mogę poradzić, rozwodnik to taki sam człowiek jak każdy
              inny. Znam nawet potrójnego rozwodnika- i też wydaje się że to
              normalny, przyzwoity facet.
              Jedyny sposób jak przychodzi mi do głowy abyś się trochę uspokoiła i
              przestała martwić o córkę to taki żebyś poznała jej chłopaka.
            • edw-ina Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 08:38
              Akne, związałam się z rozwodnikiem, w dodatku z dziećmi. Różnica
              wieku - 10 lat. Związałam się znim tuż po studiach, więc byłam
              raptem rok starsza od twojej córki.
              Powiem tyle - z perspektywy wiem, że byłoby łatwiej z osobą bez
              zobowiązań i pewnej ukrytej traumy po rozwodzie. Kilka lat było
              pięknych, kolejnych kilka bardzo trudnych. W tej chwili jesteśmy
              małżeństwem, obchodzimy kolejną rocznicę ślubu i jesteśmy
              przekonani, że udało nam się dotrzeć.
              Moja mama też mnie przestrzegała (słusznie zresztą), nie miałamn
              pojęcia w co się pakuję, wiele nocy przepłakałam i kilka razy
              próbowałam odejść. Ale z drugiej strony widzę i czuję wdzięczność za
              moją miłość, mam opiekuńczego, dobrego męża, który na pewne sprawy
              wynikające między dwojgiem ludzi patrzy z perspektywy, bez
              niepotrzebnych emocji.
              Dlatego poczekaj, niech córka sama sprawdzi, czy da sobie radę, czy
              nie smile
              powodzenia
          • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 20:06
            akne57 napisała:

            > ... a tak naprawdę przerażona matka zadaję
            > to pytanie. Jeszcze raz powtórzę. Cokolwiek moje dziecię
            postanowi, jej sprawa, ale się niepokoję. I to baaaardzo.

            Wybacz, ale czy facet Twojej corki jest morderca z 20 ofiarami na
            karku? Czy moze ma wyrok za molestowanie nieletnich albo kradziez
            cukierkow w sklepie?
            Czym jestes przerazona, bo nie rozumiem. Facet moze byc rozwodnikiem
            i byc porzadnym czlowiekiem, ktoremu sie nie udalo, moze tez byc
            lobuzem i nigdy przedtem nie stanal na slubnym kobiercu. Czy tak
            samo by Cie przerazalo, gdyby facet mial 13 lat na plusie i nie mial
            eksi? Albo gdyby mial 25 lat i 15 bylych partnerek? Przesadzasz,
            albo wiesz wiecej na jego temat, niz nam powiedzialas.
            • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 20:53
              Dzięki za to słowo "przesadzasz". Naprawdę. I nie jest to ironia smile. Na jego
              temat nie wiem nic, poza tym co dziecię mi powiedziało. A przy byłych chłopakach
              miała dużo do powiedzenia.
              • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 21:01
                Moze jest zlamasem i lobuzem, moze nie jest. Cokolwiek jej powiesz
                na jego temat (poniewaz sama nie wiesz) bedzie odebrane jako
                wsadzanie nosa w cudze sprawy. Oczywiscie nie chcesz, zeby corka zle
                wybrala, ale - niestety smile - musisz jej pozwolic zeby wybrala... im
                bardziej bedzie przeciw tym bardziej bedziesz ja odpychac. Jezeli
                facet okaze sie glupim f..tem - to bedziesz jej "opoka" smile jezeli
                sie dobrze powiedzie, to nie wtracajac sie na poczatku bedziesz
                miala zadowolona core i potencjalnego ziecia smile z ktorego nie
                zrobilas sobie wroga.
                • sbelatka Re: Przyszłość z rozwodnikiem 19.06.10, 21:36
                  o ile dobrze Cie rozumiem -nie masz zamiaru ingrować. A jedynie chcesz
                  SIEBIE uspokoićsmile

                  co rozuemiem.
                  Bo choć sama jestem rozwódką - uważam, ze ejstem fajna babeczka - a ex
                  to fajny facet
                  to jednak nie byłabym zachycowna gdyby któreś z moich mlodych,
                  świeżutkich dzieciątek przyprowadziło nieco nadwyrężonego
                  emocjonalnie/uczuciowo/ często finansowo przyszłą/przyszłego...

                  i uważam, ze to normalne zaniepokojenie

                  obbecne nawet gdy dwa mlode - na oko pasujące do siebie gołąbki sie
                  zamierzają zwiążąc..

                  Nie czarujmy sie, jesteśmy obciążęnie - bywszy po rozwodzie

                  albo wychodzimy z poczuiem winy, albo krzywdy, cżesto porażki i
                  rozczarowania..

                  to wcale nie jest takie "nic" - to co wnosi sie do nowego związlu

                  jesli on i ona po pzrejściach - siły/szanse się wyrównują...

                  ale mlode, zakochane naiwną poważną pierwsza miłością, z poczciem MISJI
                  uzdrowienia duszy faceta skzrywdzonego na przykład...No, JA bym sie
                  niepokoiła o swoją młodą. I tyle.

                  I oczywiście może to być bardzo udane małżeństwo.
                  A;lbo nieudane. Do czego nie potzreba żeby jedno było rozowdnikiem.

                  a cudze historie... Wiesz.. Na każdą historię - jest kontrhistoriasmile I
                  100 opisanych tu kiepskich związków modej i rozowdnika - nie pzrekresli
                  szans Twoje młodej na udany
                  jak i 1000 historii z happy endem - nie da gwarancji..

                  Jesli czuje sie zakochana.. to możesz jedynie uspokajac siebiesmile

                  na nic innego wpływu raczej nie masz... Choc mnie jako matkę to po
                  prostu.... No jak to??? Moje dziecko... I co???? ja nie mogę???
                  decydować???? Pzrecież wiem lepiej i jestem mądrzejasza... Auuuuuuuuu...

                  już sie tym martwię...smile To trochę żart.. a trochę nie-żart...
                  • kalpa Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 00:21
                    Każdy, kto jeszcze rozwodu na kącie nie ma sprawia -pozorne- wrażenie, ze jest
                    ok. I daje nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Rozwodnik-juz nie. rzecz w tym,
                    że rozwodnik też kiedys był "niewinny" i ktos mial wrazenie, ze z nim wszystko
                    bedzie dobrze. Potem wyszło jak wyszlo.
                    Twoja córka poznała męzczyzne po przejściach- dlatego sie obawiasz, żeby nie
                    doświadczyła zawodu. Ale "niewinny" jeszcze facet za pare lat może być juz
                    rozwodnikiem.
                    Wiec nie ma żadnej gwarancji.
                    Raczej róznica wieku bywa przyczyna konfliktów, choc nie ma reguł.
                    Jako mamę cię rozumiem wink
                    • woman-in-blue Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 21:28
                      kalpa napisała:

                      > Każdy, kto jeszcze rozwodu na kącie nie ma sprawia -pozorne-
                      wrażenie, ze jest
                      > ok.
                      wlasnie: POZORNE! Moj eks bedac w zwiazku malzenskim nie mial na
                      czole wypisane: alkoholik- socjopata. Jednak ani troche nie
                      wspolczuje mojej nastepczyni! Dobrze jej tak, skoro sie czepia
                      zonatych facetow! smile

                      Wartosc czlowieka nie ma zadnego zwiazku ze stanem cywilnym.
    • plujeczka Re: Przyszłość z rozwodnikiem 20.06.10, 08:49
      napisz do mnie na priv, byłam w analogicznej sytuacji jak ty,
      przekazę Ci moje doswiadczenie w tej sprawie.Pozdrawiam
    • ajeje Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 09:29
      A moim zdaniem wcale nie musi być źle. Związki o dużej różnicy wieku
      się często udają, a 13 lat to wcale nie taka duża różnica (moim
      zdaniem to oni dużo później dojrzewają - przepraszam tu obecnych
      panów ale takie są moje prywatne obserwacje). Związki z rozwodnikami
      często się udają, a gdy nie ma dzieci to te związki są o wiele
      łatwiejsze. Poza tym czy tak faktycznie to dużo zamienia czy
      mężczyzna był przez ostatnie 10 lat w małżeństwie czy w
      konkubinacie? Myślę że dla Twojej córki i jej życia z nim niewiele,
      a przecież nie martwisz się że był z kimś wcześniej tylko ze jest po
      rozwodzie. Nooo... gdyby on w wieku 36 był kawalerem bez
      jakiejkolwiek związkowej przeszłości to ja bym się martwiła bo ktoś
      kto z nikim nie dzielił życia będzie raczej trudnym partnerem.
      Myślę też że to że o byłej nie mówi wiele to znaczy że zamknął
      przeszłość i raczej nie będzie ona straszyć w związku córki, a jeśli
      zmuszony okolicznościami mówi o niej dobrze to znaczy że ma klasę.
      Jeśli prawda wygląda tak jak Ci ją córka przedstawia to raczej nie
      ma się o co martwić, jedyne zagrożenie to to że ona widzi tylko to
      co chce widzieć i może Ci przedstawiać spaczony obraz.

      Doświadczeń Ci może nie opiszę ale podam swoje referencje: jestem w
      związku z rozwodnikiem, moja mama jest w drugim małżeństwie.
      • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 13:03
        Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Ktoś na forum
        napisał, że powinnam poznać tego pana, zanim wyrażę swoje zdanie. Tak, ale córka
        nie przyprowadziła go do domu. Przez nasz dom przewijają się tabuny młodych
        ludzi. Poprzednio chłopcy, którymi była zainteresowana, byli przedstawiani, że
        tak powiem " z automatu", całkiem naturalnie. A teraz cisza. I dlatego zaczęłam
        się trochę martwić.
        Aha. Wiem też jedno. Nawet jak "delikwent" wink) nie bardzo mi się podobał, nigdy
        nie krytykowałam go. Czekałam, aż sama przejrzy na oczy. Bo wiem ( z czasów
        swojej młodości), że skutek zawsze będzie odwrotny.
        • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 13:09
          akne57 napisała:

          > Poprzednio chłopcy, którymi była zainteresowana, byli
          przedstawiani, że tak powiem " z automatu", całkiem naturalnie. A
          teraz cisza. I dlatego zaczęłam się trochę martwić.

          Bo moze wie, ze jestes na "nie", zanim go jeszcze poznalas?
    • yoma Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 13:31
      Ależ proszę

      w wieku lat 19 stworzyłam związek z dwukrotnym rozwodnikiem starszym o 32 lata,
      teraz jako stara baba jestem w związku z trzykrotnym rozwodnikiem starszym o 15
      lat smile Na żaden nie narzeka(ła)m.

      Gdyby Młoda zakochała się w starym kawalerze, to rozumiałabym twój niepokój, ale
      co złego w facecie z odzysku?

      I nie pisz, proszę, o niej "młodsze dziecię", bo w tej sposób sama narzucasz
      swojej podświadomości, że dziecię dzieckiem jest.
      • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 19:14
        Akne, a w czym problem żeby namówić córkę na wspólne spotkanie z jej facetem?
        Czy to tajne przez poufne? Ona nie chce, czy on nie chce, czy razem nie mają
        ochoty integrować się rodzinnie?
        Przecież wcześniej czy później musicie się poznać, chyba lepiej byłoby wcześniej..
        • teuta1 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 19:25
          A ja myślę tak: dziewczyna jest młoda i jej fu, przepraszam za
          słowo "target" jeszcze nie jest pożeniony. Rzadko który(a) rozwodnik
          zadał sobie trud przemyślenia błędów popełnionych w poprzednim
          małżeństwie. Różnica wieku to już duża przeszkoda - różnica
          doświadczeń pokoleniowych, punktów wspólnych, kodów kulturowych. To
          plus nieprzepracowana przeszłość może stanowić dużą trudność i
          pokaleczyć dziewczynę z niewielkim życiowym doświadczeniem. Poza tym
          może tu dochodzić jeszcze takie kobiece przekonanie, że z tamtą mu
          sie nie udało, ale ze mną uda, bo ja dużo uniosę...Trzymaj kochana
          rękę na pulsie.
          • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 22:08
            podpisuję się tu.
            Zastawiam się też która z kobiet mając córkę w wieku Twojej spałaby
            spokojnie w analogicznej sytuacji.
            Ja pewnie dopiero po zjedzeniu beczki soli z przyszłym zięciemsmile
            • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 22:21
              Moja mama byla moim bylym mezem zachwycona, facet bez przeszlosci,
              bez roznicy wieku. Jestem 4 lata po rozwodzie....
              Ja bym sie martwila, gdyby moja corka wybrala sobie za ukochanego
              faceta z wyrokiem za znecanie sie nad rodzina, pedofila itp itd...
              na razie rozwodnicy pod prawo karne nie podpadaja i do wiezienia sie
              ich nie sadza... ludzi ponad 30 tez nie...
              Moze byc 1000 i jeden powodow dlaczego mazlenstwo nie "wypalilo"...
              I tak na marginiesie, autorka watku na razie ziecia nie ma, na razie
              corka sie zakochala - chyba ze od zalozenia watku uciekli na wyspy
              tropikalne i wzieli slub w tajemnicy smile
              • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 22:46
                A gdzie ja napisałam, że rozwodnik to coś gorszego? Poprosiłam tylko o to, żebyście napisali o swoich doświadczeniach.
                Jarkoni, właśnie to zaczęło mnie niepokoić, że nagle zrobiło się tajne przez poufne. Kiedyś było "co w sercu, to na widelcu", a teraz cisza. A wypytywać, a tym bardziej naciskać nie chcę.
                • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 23:00
                  Wiec moze po prostu odpusc na razie... zabronic jej nie mozesz, im
                  bardziej bedziesz sie nakrecac, ze cos bardzo zlego sie wydarzy, tym
                  gorsze bedziesz miala podejscie do calej sprawy. Corka dorosla, nie
                  bedziesz mogla przez jej cale dorosle zycie jej ochraniac przed
                  wszystkim, i nie powinnas. Trzymam kciuki i mam nadzieje, ze
                  wszystko bedzie dobrze!
              • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 22:59
                Moja mama moim byłym mężem była też zachwycona, facet z
                przeszłością, czarujący.. kilka lat różnicy wieku.
                Jestem pół roku po rozwodzie..

                Dlatego różnie może być.
                Na marginesie było "przyszły zięć" bo autorka napisała że córka
                zakochana, więc w planach związek a nie rozstanie(temat: przyszłość
                z rozwodnikiem)
                • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 23:07
                  Tyle ze od "spotykam sie z rozwodnikiem" do "przyszly ziec" jest
                  dluga droga :-0

                  Roznie moze byc, zelezy od czlowieka, a nie jego stanu
                  cywilnego/bylego stanu cywilnego. Na razie autorka wie bardzo
                  niewiele na temat potencjalnego ziecia smile. IMHO dlatego, ze corka
                  zaklada, ze bedzie trucie de... i nie ma zamiaru sie wywnetrzac.
                  • enesta Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 23:27
                    glasscraft napisała:
                    IMHO dlatego, ze corka
                    > zaklada, ze bedzie trucie de... i nie ma zamiaru sie wywnetrzac

                    autorka napisała że Pan nie mówi za dużo o sobie więc to
                    oraz to że jest po rozwodzie
                    daje (mi) do myślenia.
                    • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 21.06.10, 23:35
                      A mnie niekoniecznie... Pan jest po rozwodzie - moze dla niego
                      rozdzial jest zamkniety, nie ma ochoty do niego wracac (a musi), nie
                      pluje na byla zone (musi/powinien?) i tyle. Moj tez nie snul
                      godzinami opowiesci na temat poprzedniego zwiazku (tak na
                      marginesie - jakby facet byl nieuzywany smile to tez by na jego
                      niekorzysc swiadczylo, jakby o poprzednich "narzeczonych" nie
                      opowiadal?), o bylej zonie dobrze sie wypowiadal (byla zone poznalam
                      i wiem dlaczego) - znaczy sie powinno cos smierdziec?
                      Dziewczyna ma 23 lata, nie 13, i o ile matce serce peka, jak dziecku
                      bez wzgledu na wiek zle sie dzieje, to w pewnym wieku dziecku nalezy
                      pozwolic sie bawic w takiej piaskownicy, w jakiej chce. To moim
                      zdaniem.
                      • yoma Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 09:34
                        Podsumowując, Akne, może będą żyli długo i szczęśliwie, a może nie. Jeśli nie,
                        to pozwólże dziecku (dziecku, ha!) popełniać własne błędy i wyciągać z nich
                        wnioski.

                        Bo na razie widzę niestety, że masz najlepsze zadatki na matkę, która i
                        40-letnie dziecko traktuje jak 14-letnie, dorastania do wiadomości nie przyjmując.
            • mayenna Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 10:22
              Ja spałabym spokojniesmile
              Jak będzie nie sposób przewidzieć bo brak wszystkich przesłanek by wnioskować o
              przyszłości takiej pary. Myśmy same wiązały się z rówieśnikami, kawalerami
              dobrze rokującymi i co? D..a blada.Teraz rozwódkismile
              Najistotniejsze by córka była szczęśliwa w takim związku. Mam taka filozofię, że
              martwię się i pomagam dziecku w sytuacji gdy jest konkretny powód do zmartwienia
              i pomocy. Tu jak rozumiem szczęście młodej kwitnie a mama się martwi na zapas...
          • yoma Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 09:30
            Litości, Teuta, 13 lat to nie pokolenie

            prędzej pokaleczy dziewczynę 23-letni gówniarz smile
    • adaria38 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 11:45
      Podpowiedz jej na co ma zwracać uwagę, czy on ją dobrze traktuje, czy nie wciska
      zakochanej "zieleninie" jakichs kitów, czy nie ma wobec niej tajemnic, czy na
      pewno jest rozwiedziony, czy ona zna jego rodzinę, znajomych, itd. Niech go
      przyprowadza do domu, poznajcie się, obserwuj, ale też pozwól córce na własne
      wybory.
      A resztę załatwi czas.

      Znam dwa związki z podobnego układu- jeden udany, w drugim dziewczyna trafiła na
      przemocowca który zmanipulował ją i podporządkował swoim chorym pomysłom na
      kilka lat, trudno było jej z tego wyjść. Po nim już nie założyła normalnej rodziny.
      Obserwuj, rozmawiaj z nim, nie krytykuj wyborów córki poki nie widzisz
      niepokojących sygnałów w jego stosunku do niej. Bo może facet jest ok.

      • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 22.06.10, 18:15
        Adaria, i to jedyne wyjście. Może nie naciskać na spotkanie i poznanie się, ale
        zrobić wywiad.
        Ale nie na zasadzie przesłuchania, tylko w DOBRYM momencie, kiedy się miło
        rozmawia o wszystkim i o niczym, kiedy wiadomo, ze atmosfera jest luźna i
        przyjacielska - spróbować podpytać..
        Ale nie kto to, co o nim wiesz, czy nie robisz błędu itp. - tylko jak to by był
        taki chłopak jak ci poprzedni - co tam u was, co słychać, gdzie byliście
        ostatnio,jak się bawicie..
        Próbę warto zrobić, może córcia się trochę otworzy..
    • burza4 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 23.06.10, 19:57
      Wiesz, jakoś wątpię w sytuację, kiedy ludzie się rozwodzą emocjonalnie i
      wypowiadają o eks z "wielkim szacunkiem". Skoro tak ją szanuje, i taka była
      cudowna, to czemu się rozwiedli? może wcale nie ochłonął po rozstaniu, może było
      z jej inicjatywy?

      poza tym facet 36 letni, i nie mieli dzieci? może córka dawkuje ci rewelacje,
      albo facet jej nie wprowadził w swoje życie? może zresztą nie chciał dzieci i
      dlatego ta wspaniała żona go opuściła?

      parę miesięcy to nadal okres zakochania, trudno żeby przejrzała już na oczysmile.
      Różnica wieku - hmm, jej odczuwalność zależy od dojrzałości obu stron bardziej
      niż od metryki. Inna sprawa, że pan od dawna pracuje, ma za sobą wiele
      doświadczeń, a ona dopiero startuje w życiu. Jej znajomi są na etapie zabawy,
      jego - przeżywają egzaminy dzieci do gimnazjum. Czasem to się odczuwa, choć nie
      dla każdego to problem. Potencjalnym problemem może być to, że starszy facet
      odczuwa swoją przewagę w związku i może to wykorzystywać, młodsza kobieta się
      instynktownie podporządkowuje, a do tego chce zabłysnąć i pokazać się jako ta
      lepsza niż jego eks. Różnie bywa, za mało wiadomo, żeby się martwić na zapas.



      • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 23.06.10, 21:33
        burza4 napisała:

        > poza tym facet 36 letni, i nie mieli dzieci? może córka dawkuje ci
        rewelacje, albo facet jej nie wprowadził w swoje życie? może zresztą
        nie chciał dzieci i dlatego ta wspaniała żona go opuściła?

        A moze zona byla bezplodna? A moze on jest? A moze obydwoje nie
        chcieli? A moze zona puscila sie z ogrodnikiem a jego ego boli i nie
        chce o tym mowic?
        Ponawiam pytanie - gdyby facet byl w zwiazku (ale nie malzenskim)
        przez lat np 10, rozstal sie z dziewczyna, nie mieli dzieci, i
        mialby teraz lat 36 to tez bylby wsadzany pod mikroskop? A gdyby
        mial lat 36 i zaliczone 20 krotkotrwalych zwiazkow, to byloby to
        lepsze niz bycie rozwodnikiem? Lepiej by bylo gdyby psy na eksi
        wieszal i ja od dziwek wyzywal? Czy to by oznaczalo, ze jest
        porzadnym czlowiekiem?

        23 letnia kobieta ma prawo do wlasnych decyzji i wlasnych bledow.
        Matka jej, za przeproszeniem, zadka nie musi juz podcierac i
        zmieniac pieluchy. Na razie nie wiadomo nic o tym facecie - z rzeczy
        waznych, czyli jakim jest czlowiekiem.
        • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 23.06.10, 22:33
          glasscraft , a tak ceniłam Twoje rady. Do tej pory sad(
          • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 23.06.10, 22:46
            Kochana, powiedzialam to samo co do tej pory mowilam. Po pierwsze -
            musisz corce pozwolic samej zadecydowac, nawet jezeli to znaczy ze
            popelni bledy (wtedy Ty bedziesz jej podpora a nie sedzia). Dlatego,
            ze jest dorosla oraz dlatego, ze nie bedziesz zawsze kolo niej
            chroniac ja przed zyciem. Z oczywistego powody - zadna z nas nie
            jest niesmiertelna.
            Po drugie - zgaduje ze corka nie mowi wiele o nim, bo spodziewa sie,
            ze bedziesz na nie. Moze masz racje, moze nie - ciagle nic nie wiesz
            o tym czlowieku. Wiem, jakbym zareagowala gdyby moja mama "trula" mi
            jakim to zlem i bledem jest spotykanie sie ze starszym facetem do
            tego "uzywanym". Powiedz mi, czy jestes w stanie zakazac corce
            spotykania sie z tym mezczyzna? Niestety, bo wiem ze chcialo by sie
            nieba dziecom przychylic, przychodzi tak czas, ze trzeba odpuscic bo
            inaczej sie nie da.
            • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 25.06.10, 17:04
              Akne, jakieś nowe wieści?
              • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 25.06.10, 22:22
                Nic nowego. Córka uczy się intensywnie do ostatniego egzaminu, więc tym bardziej nie będę inicjować żadnej rozmowy na wiadomy temat. Ale zauważyłam, że nasze relacje zmieniły się. Są takie, no nie wiem, jak to powiedzieć, bardziej oficjalne. Nie ma tej zażyłości, jaka była między nami. Widzę, że jest jej z tym źle. Mnie z resztą też.
                • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 25.06.10, 22:37
                  Moze po prostu z nia gadaj o d...pie maryny smile, nie wspominaj nic
                  na ten temat, niech Ci sama powie...
                  • ann-a46 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 29.06.10, 19:08
                    Mój mąż był po rozwodzie ,małżeństwo studenckie 33 lata temu,ja
                    byłam z mężem 25 lat i pech chciał wrócił do swojej pierwszej
                    żony ,z którą sie rozwiódł. bo go zdradzała.Zostawił mnie z
                    dziećmi.Różna może być przyszłość z rozwodnikiem ,dla mnie decyzja
                    mojego męża była szokiem.
                    • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 19:48
                      ann-a46 napisała:

                      > Mój mąż był po rozwodzie ,małżeństwo studenckie 33 lata temu,ja
                      > byłam z mężem 25 lat i pech chciał wrócił do swojej pierwszej
                      > żony ,z którą sie rozwiódł. bo go zdradzała.Zostawił mnie z
                      > dziećmi.Różna może być przyszłość z rozwodnikiem ,dla mnie decyzja
                      > mojego męża była szokiem.

                      Też jestem zszokowana !
                • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 29.06.10, 19:40
                  Pzreczekaj sesję,wyczuj odpowiedni moment. Bo wiesz, że poważna rozmowa was
                  czeka. Poważna dla Ciebie, ale córce nie daj tak tego odczuć, ma być po prostu
                  rozmowa spokojna, miła, bez jakichkolwiek oskarżeń, wypominania czegokolwiek,
                  dasz radę? Wierzę, że dasz...
                  • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 18:50
                    Postaram się wink. Córka ma go jutro przedstawić. To już jakiś postęp. Pożyjemy, zobaczymy.
                    • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 19:14
                      akne57 napisała:

                      > Postaram się wink. Córka ma go jutro przedstawić. To już jakiś postęp. Pożyjemy,
                      > zobaczymy.

                      Oooo, to już postęp i ważny moment.
                      Zdasz relację?
                      Powodzenia, i nie bądź wypytująco-napastliwa, po prostu grzecznie miła...
                      • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 19:47
                        Eee, nie. Potraktuję go jak każdego innego chłopaka córki. Nie będę ani
                        uprzedzająco grzecznie miła, ani napastliwa, ani wypytująca. Córka przedstawi,
                        nakarmię (bo ja wszystkich karmię), i każdy rozejdzie się do swoich spraw.
                        Przecież nie przyjeżdża się oświadczać, mam nadzieję wink.
                        A relację zdam, oczywiście smile.
                        • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 20:09
                          Daj, daj i trzymam kciuki!!!
                          • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 22:22
                            Widzę, że wątek zrobił się ździebko humorystyczny (i dobrze), ale mnie do śmiechu za bardzo nie jest. Trochę boję się jutrzejszego dnia, a z tych bojaźliwych raczej nie jestem smile.
                            • glasscraft Re: Przyszłość z rozwodnikiem 01.07.10, 22:28
                              Dasz sobie rade, a raczej corka sobie da... moze zaufaj jej a ona
                              zaufa Tobie...
                              • jarkoni Re: Przyszłość z rozwodnikiem 03.07.10, 11:27
                                Akne, i jak było?
                                • akne57 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 03.07.10, 15:17
                                  jarkoni napisał:

                                  > Akne, i jak było?
                                  Miło, heh. Dostałam piękne róże (!), stara dobra szkoła wink. Facet jest spokojny, zrównoważony, oczytany. Jednym słowem same superlatywy. Młoda nadal nic nie mówi, a ja nie chcę zaczynać rozmowy. Może się mylę, ale wielkiej miłości to ja tu nie widzę. Przynajmniej z jego strony. Na pierwszy rzut oka są bardzo dobrymi przyjaciółmi, ewentualnie relacja mistrz- uczeń.
                                  Ps. Jutro Młoda wyjeżdża na dziesięć dni. Nie będą się widzieć, bo on pracuje.
                                  • niedowiary77 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 03.07.10, 15:49
                                    akne57 napisała:

                                    > jarkoni napisał:
                                    >
                                    > > Akne, i jak było?
                                    > Miło, heh. Dostałam piękne róże (!), stara dobra szkoła wink. Facet jest spokojn
                                    > y, zrównoważony, oczytany. Jednym słowem same superlatywy. Młoda nadal nic nie
                                    > mówi, a ja nie chcę zaczynać rozmowy. Może się mylę, ale wielkiej miłości to ja
                                    > tu nie widzę. Przynajmniej z jego strony. Na pierwszy rzut oka są bardzo dobr
                                    > ymi przyjaciółmi, ewentualnie relacja mistrz- uczeń.
                                    > Ps. Jutro Młoda wyjeżdża na dziesięć dni. Nie będą się widzieć, bo on pracuje.

                                    Bardzo ładne, spokojne, dojrzałe podejście do przedmiotu sprawy, ale w słowach i
                                    tak wiele niepokoju widać ... wink
                                    • sauber1 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 03.07.10, 16:16
                                      Siedzę i tak sobie myślę, czy brak przyszłości to też przyszłość ...? wink
    • sauber1 Re: Przyszłość z rozwodnikiem 03.07.10, 14:52
      Życie pełne niespodzianek, i żaden to problem gdy nas nie dotyczy bezpośrednio.
      Wiadomo, że na jego jakość i wymiar to mamy decydujący wpływ, a gdy wszystko
      nagle wymyka się z pod kontroli wtedy tylko wola niebios i niech się dzieje,
      czasem próbujemy na siłę sprawiać wrażenie zadowolonych, choć i drobne detale
      nie po naszej myśli potrafią człowieka zżerać od środka latami. Tak już jest, że
      nie wszystko da się przewidzieć z wielkim wyprzedzeniem a nawet jak, to czy
      rzeczywiście starcza nam sił i sposobów by zapobiec tym niechcianym zrządzeniom
      losu ?

      Sam temat jako taki jest godny wnikliwych analiz i dyskusji ...
      • akacjax Re: Przyszłość z rozwodnikiem 03.07.10, 21:55
        Najważniejsze jest wierzyć, że jest się zdolnym rozwiązać przychodzące do nas
        problemy. A wiedzieć to samo o własnych dzieciach-to osiągnięty cel ich
        wychowywania.
Pełna wersja