bozka45
20.06.10, 15:57
To pytanie nurtuje mnie już trzeci dzień, jaki mija od mojej
pierwszej i ostatniej sprawy rozwodowej. Mój dotąd zawsze elegancki
i niewątpliwie przystojny mąż wyglądał w sądzie zaskakująco kiepsko.
Nawet wstydziłam się odrobinę za niego... (przyznam skrycie, a co!
Każdy wszak ma swoja ciemna stronę. Nie wierzyłam oczom, że i umnie
zadziałał schemat, o którym kiedyś rozmawiały moje rozwiedzione
znajome... Oni (faceci) na sprawy rozwodowe przychodzą w
pogniecionych ciuchach, powypychanych spodniach, z minami ostatnich
fajtłap i w ogóle, poniżej swojego stylu i znanej zonom prezencji...)
Czy u was też tak było? Jak to psychologicznie uzasadnić?