Żony i kochanki :)))

26.06.10, 02:16
Jak to jest? Jak tylko wychodzi temat zdrady od razu kobiety zaczynają się naparzać między sobą, kochanki z żonami i odwrotnie, a czasem jeszcze w innych kombinacjach, skaczą sobie do oczu i nie zostawiają na sobie suchej nitki. Przeważnie sprawia to wrażenie jakby walczyły o bezwolnego faceta.

W tej chwili statystyki pokazują, że kobiety zdradzają prawie tak samo często jak mężczyźni, a jednak mężczyźni nie prowadzą między sobą takich dyskusji.

Czasem jeden drugiemu da po ryju i tyle.

Naprawdę, jak się pojawia na tym forum jakaś kochanka, to z zafascynowaniem przyglądam się temu zjawisku.

Za to dla odmiany kobiety momentalnie się solidaryzują w kwestiach związanych z opieką nad dziećmi. Tu nawet w największej głupocie i krzywdzie wyrządzanej dziecku, zawsze znajdzie się jakaś "dobra dusza", która poprze taką mamusię i ją zrozumie.
    • kajda28 Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 09:13

      To bardzo proste, przynajmniej dla mnie. Jak któraś poprze tą co
      zdradzała to znaczy że to pochwala i sama jest zła (bo zdrada to
      zło). A fakt że kobiety to najlepsi rodzice jest nie zaprzeczalny i
      żadna kobieta tego nie będzie podważać.
      Oczywiście wszędzie zdarzają się wyjątki.
    • dusinka1 Mezowie i kochankowie 26.06.10, 09:27
      Kobiety bronia dzieci i pelnej rodziny. Panom to generalnie zwisa, wiec
      skupiaja sie na swoim meskim ego i daniu w pysk-kochankowi raz, a zonie
      wystawieniu walizek i dzieci razem z nia za drzwi.
      • tomaszko33 Re: Mezowie i kochankowie 26.06.10, 09:43
        dusinka1 napisała:

        > Kobiety bronia dzieci i pelnej rodziny. Panom to generalnie
        zwisa, wiec
        > skupiaja sie na swoim meskim ego i daniu w pysk-kochankowi raz, a
        zonie
        > wystawieniu walizek i dzieci razem z nia za drzwi.

        Rozumiem, że kobiety bronią dzieci i pełnej rodziny także poprzez
        swoją zdradę???
        dobre
    • mayenna Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 10:15
      Myślałam kiedyś o tym przy okazji zdrady mojego eksa. Rzadko która kobieta chce
      zauważyć swoja rolę w zdradzie partnera.Wszak ona wychowuje dzieci, zajmuje się
      domem,często sama tez pracuje, a on dostaje obiad na stól i to mu powinno
      wystarczyc.A jak niewystarcza to winna jest ta, co tego męża zabiera...
      Potępienie i ten zjednoczony front jest potrzebny do obrony własnego terytorium:
      ostracyzm społeczny ma na celu odstraszać potencjalne kandydatki na kochanki.

      Widać też wyraźnie że kobietom często się wydaje że maż nie ma nic do
      powiedzenie, nie ma prawa decyzji i głosu w małżeństwie. Działanie odstraszające
      tę drugą ma pomóc w scaleniu związku. Tylko ze jak nie ta to będzie inna bo
      problemem nie jest pani tylko relacja pomiędzy małżonkami.W większości
      przypadków na pojawienie się kochanki zapracowujemy sobie same z własnym mężem
      do spółki, oprócz nielicznych przypadków gdzie ten pan to zwykły d...jestsmile
    • enesta Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 10:53
      A mnie w tych dyskusjach brakuje wypowiedzi Panów mających
      doświadczenie w tym temacie.
      Panowie proszę do dyspozycji są nowe nicki, można wziąć i
      wypowiedzieć się śmiało.
      Myślę że byłoby to przydatne.
      Panowie podczytujący, zapraszam również do dyskusji.
      Młoda dziewczyna upolowała was swoim wdziękiem, co czujecie, o co
      chodzi z porzuceniem rodziny, czy naprawdę kierujecie się egoizmem,
      czy zwyczajnie boicie się upływającego czasu, spisujecie na straty
      dotychczasową rodzinę czy w naiwności myślicie że właściwe nic
      takiego złego nie stało się.
      Bardzo jestem ciekawa Waszych przemyśleńsmile
      • z_mazur Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 11:17
        Boją się, że dostaną burę, jako zdradzacze. wink))

        Ale tak po zastanowieniu się wydaje mi się, że obie płcie trochę inaczej zachowują się po zdradzie współmałżonka, chociaż jednocześnie jest pewne podobieństwo. Obie płcie mają problem z analizą własnego udziału w zaistniałej sytuacji, ale kobiety bardziej atakują kochanki swoich mężów i na nie zrzucają odpowiedzialność.

        Natomiast mężczyźni odpowiedzialnością obarczają żony na zasadzie "puściła się ku...wa".

        Wychodzi, że za zdradę zawsze odpowiedzialna jest jakaś kobieta. smile))))))))
        • dusinka1 Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 11:34
          > Wychodzi, że za zdradę zawsze odpowiedzialna jest jakaś kobieta.


          Tu ci przyznam 100% racji smile))))))))))
          Gdy zdradza maz, to zona obwinia kochanke a kochanka zone. Zona nie moze potepic
          meza jesli nadal chce z nim byc, kochanka nie bedzie potepiac faceta bo chce go
          miec dla siebie. Chyba ze te kobiety chetnie zdrade wykorzystaja by sie faceta
          pozbyc z domu, to nie zawracaja sobie glowy ta druga konkurentka tylko posylaja
          faceta w sina dal od siebie.
          Faceci duzo rzadziej wybaczaja zdrade zonie, wiec bez problemu wieszaja na niej
          psy i od ku.v wyzywaja. Po czym ida z zony kochankiem na piwo i zaliczaja jakas
          naiwna panienke na pocieszenie.
          • mayenna Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 13:18
            Znam takiego pana, który odziedziczywszy zonę innego, składał mu reklamacje bo
            jego tez puściła kantemsmile
            Mężczyźni chyba są bardziej pragmatyczni, a w kobietach w takiej sytuacji grają
            emocje.
        • enesta Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 11:45
          Mogę mówić za siebie.
          Nie obwiniałaby kochanki, raczej z ciekawością przyjrzałabym się jej
          by mieć logiczną odpowiedź na pytanie dlaczego. Oczywiście winien
          byłby mój mąż i On na 100% chętnie zrzuciłby część winy na mnie,
          więc pewnie byłoby dwóch winnych- On i jasmile
          Ona byłaby dla mnie mało ważna- On i to co w nim zaistniało – bardzo
          ważne- mogłoby go tłumaczyć lub przekreślić.
          Panów ze skłonnościami do zdrad zawsze omijałam szerokim łukiem,
          mają niewielkie wnętrze i nudzą mnie oraz absolutnie nie dają mi
          poczucia bezpieczeństwa a poza tym obniżaliby pewnie moje poczucie
          własnej wartości.
        • six_a Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 10:31
          >Natomiast mężczyźni odpowiedzialnością obarczają żony na zasadzie "puściła się
          ku...wa".

          to jest odpowiednik tego co robi żona, tylko cele są inne: żona chce odstraszyć
          kochankę i zatrzymać męża, bo dzieci, bo dom, bo drzewo, a mąż woli uznać, że
          żona była kurwa, taki dom to on ma w dupie, więc najprościej szybko się pozbyć i
          znaleźć zastępstwo.

          obie strony winią kogoś.

          chociaż ostatniosmile na innym baaardzo popularnym forum trendy są takie, żeby
          kochance darować, a męża zlinczować.

          tak że idzie równouprawnieniewink w wersji: bo to kurw był.

          szkoda tylko, że wszyscy zapominają o udziale własnym, co przyszłym związkom
          wróży źle. ale o tym chyba wyżej było.
      • paxus_estin Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 11:54
        Niestety, postawa niektórych pań na tym forum skutecznie zniechęca do pisania.
        Kategoryczne, pryncypialne i jednoznacznie potępiające w czambuł każde
        zachowanie, które jest niezgodne z ich przekonaniami opartymi wyłącznie na
        interpretacji ich własnych dotychczasowych doświadczeń.
        Czasami zaglądam na forum i widzę, że dobrym przykładem jest kolega Michszyb,
        który co jakiś czas zakłada tu masochistyczne wątki, traktujące o jego walce o
        kontakty z dziećmi. W większości, jak zdążyłem zauważyć, panie nie przebierają w
        słowach, "radach" i ocenach. Nie trzeba być wyjątkowo inteligentnym i wrażliwym,
        aby zauważyć, że te oceny są a priori potępiające i dyskredytujące mężczyzn.
        Sam też kiedyś próbowałem tutaj poszukać mądrych rad, ale na swoje nieszczęście
        naciąłem się na grad oskarżeń i złośliwych uwag. I jeśli pytasz dlaczego
        odchodzimy, czy z powodu egoizmu, upływającego czasu, czy z nudów, to, jeśli o
        mnie chodzi, odszedłem właśnie z powodu kłótliwości żony.
        Czy długo byś wytrzymała pod jednym dachem z kimś, kto bez przerwy podważa każde
        twoje słowo, każde zachowanie, z kimś, kto się z tobą nie liczy na co dzień, kto
        podważa twój autorytet w oczach dzieci? Jak długo wytrzymałabyś?
        Przykro to stwierdzać, ale panie na tym forum w większości wykazują się właśnie
        taką postawą. A potem dziwią się, że mężowie od nich uciekają gdzie pieprz rośnie.

        Rozwiodłem się ponad miesiąc temu. Przede mną sprawy majątkowe. Co do dzieci, to
        wygląda to mniej więcej tak, jak u Michszyba.
        • fafocle Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 11:59
          > taką postawą. A potem dziwią się, że mężowie od nich uciekają gdzie pieprz rośn
          > ie.


          Tu się nie pyta o wyprawę na Kilimandżaro tylko o zwianie do kochanki.wink
          • amma40 Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 13:30
            Zdrada jest okropna. Co innego jednak zdrada w chwili słabości, a
            co innego wyrachowane szukanie kochanek za pomocą internetu. Ktoś ,
            kto wie, co to znaczy, gdy mąż spędza mnóstwo czasu przed
            komputerem, wyjeżdża, spóźnia się po pracy, ciągle ma coś do
            załatwienia,zostawia żonę w ciąży z małym synkiem, a sam jeździ, nie
            wiadomo gdzie i jeszcze wrzeszczy, gdy żąda się wyjaśnień, wie, jaki
            to koszmar. Jakie poczucie wartości ma mieć kobieta po czymś
            takim...?
        • enesta Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 17:06
          Gdy poznałeś żonę nie była kłótliwą osobą, bo tego nie lubisz.
          Zauważyłbyś jej kłótliwość w kontaktach z innymi ludźmi.
          Jeśli tego nie zauważyłeś, to może przerosło ją mnogość spraw z
          którymi musiała się uporać, lub to że prezentowałeś się jako inny
          np. zaradny człowiek a okazało się że jest zupełnie inaczej. Ta
          kłótliwość mogła wynikać ze stresu.
          W takim przypadku ludzie szukają pomocy u psychologa.

          (nie piszę nawet o tym jak dość ma się wszystkiego gdy latasz w
          kółko przy małych dzieciach)
          a najważniejsze- zostawiłeś żonę dla kochanki?
          • mayenna Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 19:34
            To też nie koniecznie tak musiało byćsmile
            Zajmowanie się dziećmi usprawiedliwia wszelkie zachowania?
            Obserwuję kobiety i robienie awantury jest sposobem na podporządkowanie sobie
            męża, na wymuszenie na nim pewnych działań i zachowań.W kłótni chodzi o władzę,
            o dominację. On napisał wyraźnie że czuł się dyskredytowany. I ma rację że w
            atmosferze wiecznej krytyki nie da się żyć.Często taki wzór wynosimy z domu i
            nie umiemy tego zmienić. Nie zdajemy sobie sprawy jak może niszczyć krytyka, nie
            tylko małżonka ale tez dzieci, bo ta pani tę sama metodę wykorzysta w ich
            wychowaniu.
            • enesta Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 20:33
              mayenna napisała:

              > To też nie koniecznie tak musiało byćsmile
              > Zajmowanie się dziećmi usprawiedliwia wszelkie zachowania?

              Mayenna, kiedy jeden z partnerów unika obowiązków a drugi zajmuje
              się prawie non-stop dzieckiem/dziećmi, to wybacz, można mieć dość i
              można dostać nawet depresji.
              Nie wiemy co było powodem kłótliwości Pani i pisząc że waka o
              dominację trochę chyba przesadziłaś.
              Przykład z dziećmi dodałam i umieściłam w nawiasie jako dodatkowy,
              ale wiem jak wszystko wywraca się do góry nogami gdy pojawiają się
              małe dzieci.
              Nie wiem, co działo się u autora (wpis powyżej), podałam możliwości
              tłumaczące zachowanie jego żony, może coś mu się potwierdzi, jeśli
              nie to z pewnością *sam* o tym napisze.
    • mola1971 Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 13:32
      Jak to jest? Ano po prostu tak już jest i tyle smile Baby już tak mają, że MUSZĄ
      sobie pogadać, czasem ponarzekać, powyklinać i tyle. A chłop co najwyżej pójdzie
      się z kumplem upić i pomilczeć smile

      Co do samego tematu zdrady, kochanek, kochanków...
      Tak się złożyło, że mam doświadczenie z obu stron barykady. Byłam zdradzaną
      żoną, byłam też kochanką. Pomijając wszystkie inne przyczyny mojego rozwodu (a
      było ich wiele i zdrada bynajmniej nie była jedynym powodem) i skupiając się na
      samej zdradzie i na tym dlaczego do niej doszło to w moim małżeństwie popełniono
      (w sensie, że OBOJE popełniliśmy) następujące błędy:
      1) Poczucie, że akt małżeństwa to akt własności. Skoro się raz kogoś "nabyło" to
      po co się starać? Zapomnienie o tym, że drugiej osoby nie można mieć na własność.
      2) Grzech zaniechania, czyli zapomnienie, że oprócz tego, że jesteśmy rodzicami,
      pracownikami, małżonkami, przede wszystkim jesteśmy KOBIETĄ i MĘŻCZYZNĄ. To
      bardzo częsty błąd. Traktowanie tej drugiej osoby jak jakiegoś bezpłciowego
      tworu, o który nie trzeba się starać.
      3) Zapomnienie o tym, że nic nie trwa wiecznie i nic nie jest dane człowiekowi
      raz na zawsze a w konsekwencji jak wyżej - brak starania się o tą drugą osobę.

      Tak na szybko to tyle, choć tych błędów było dużo więcej. W każdym razie gdy
      odkryłam kolejną jego zdradę do głowy mi nie przyszło by złorzeczyć na kochankę.
      Żal miałam tylko i wyłącznie do męża bo wiedziałam, że jeśli nie byłaby ta to
      byłaby inna. A z kochanką nawet sobie swego czasu miło pogawędziłam i umówiłam
      się w bliżej nieokreślonej przyszłości na wódkę wink
      Nietypowe chyba jeszcze w tych zdradach mojej i exa było to, że i małżeństwo
      jego kochanki i mojego kochanka przetrwały bo ich współmałżonkowie nigdy się nie
      dowiedzieli. Za to zdechło nasze małżeństwo, te zdrady były takim gwoździem do
      trumny umierającego od wielu lat małżeństwa.

      A tak już zupełnie na zakończenie to niedawno wpadła mi w ręce nowa książka
      Grażyny Plebanek "Nielegalne związki". Przeczytałam jednym tchem. Nie jest to
      jakaś wielka literatura, ot zwykłe czytadło choć autorka miała ambicję pokazania
      zjawiska zdrady z męskiego punktu widzenia co wg mnie akurat jej się nie udało.
      Za to świetnie opisała zdradę z punktu widzenia kobiety. I kochanki i zdradzanej
      żony. Byłam taką żoną jak Meg, byłam taką kochanką jak Andrea. Teraz już na
      szczęście po prostu przede wszystkim jestem SOBĄ, ale książkę polecam smile
      Dodatkowo zawiera dość śmiałe sceny erotyczne co może do jej lektury zachęcić
      niektórych panów smile Choć panie pewnie też wink

      A teraz już zmykam, miłego dnia wszystkim życzę.
    • ef.endir Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 15:20
      I ja mam problem z opisaniem, tylko dla własnych potrzeb, tego zjawiska.
      Na razie wiem tyle: dla faceta (znam ich kilku i czasem rozmawiamysmile) zdrada to:
      albo jednorazowy "skok w bok" (najczęściej) bez myśli nawet żeby zostawić
      rodzinę i kochaną żonę. Ot przygoda, burza hormonów itp. Oczywiście czasem jest
      to jak w przysłowiu naszych babć, że chłop szuka tego czego w domu nie masmile) I
      jeszcze trzeci rodzaj zdrady: jak to klasyk ujął - bo to zła kobieta byłasmile

      A panie.... tego nie jestem w stanie ugryźć... kiedyś usłyszałem:" tak
      zdradziłam ale to dawno było a ty teraz to .....(można wstawić dowolny powód do
      wojny - np. nie kupiłeś marchewki)

      Chyba troszkę ryzykujesz taki temat rozpoczynającsmile))
      pzdr.
      • enesta Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 16:49
        ef.endir,
        czyli
        1.jednorazowy skok w bok (zdarza się raz lub kilka razy w życiu(?)
        2. brak seksu z żoną
        3. Zła kobieta
        o ile dobrze zrozumiałam
        Zapomniałeś jeszcze o tych, których instynkt zmusza do zdobywania
        nowych kobiet.

        Myślę że jednorazowa zdrada może przydarzyć się każdemu i nie
        powinno się z tego robić dramatu, inaczej jeśli chodzi o długotrwały
        romans lub powtórki z skoku w bok.
        Tylko czemu Panowie z reguły nie wybaczają zdrady swoim żonom?
        Poczucie własności?
        • ef.endir Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 18:32
          Nie!smile to już nie zdrada!smile
          Jak facet jest zdobywcą i musi bo inaczej się udusi, to przecież nie zdrada.
          Przecież wybranka takiego gościa doskonale wie co ją czeka. Kupując wybrakowany
          model, najczęściej dostajemy gdzieś małym druczkiem dopisek: nie podlega
          reklamacjismile No, istnieje jeszcze taka możliwość, że pani wie w co się pakuje
          ale myśli, że jej to on nie zdradzi! Bo taka jest cudowna!smile


          Faceci nie wybaczają? Nie wiem. Ja znam chyba tylko te wyjątki. Poza tym, ja
          znam "nienormalne pary"smile Nie ma dwóch takich samych, więc wnioskowanie na ich
          podstawie skazane jest na klęskę.
    • maly_zlosliwiec Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 18:05
      Jako czytywacz i bywacz raczej nie powinnam sie wypowiadac.
      Jeszcze za malo od zycia dostalam w kosc.
      Chodzi o gigantyczne roznice miedzy kobietami.
      Jak moze rywalizowac matka trojga dzieci z mloda i atrakcyjna studentka bez zobowiazan ? Na starcie przegrywaja obie.
      Wspomniany Michszyb pokazuje to najlepiej.
      Jak to sie wszystko toczy dalej ? Czas wcale nie goi ran.
      Bylam zdradzona ponad 10 lat temu. Emocje nadal sa takie ze gdybym mogla udusilabym faceta rekami ( nadmieniam ze to tylko chlopak).
      Mam tez przyklad wlasnego ojca. Wyjatkowo sie dobrali z moja matka. Obydwoje sa ludzmi sukcesu. To co inne panie wyprawialy zeby rozwalic to malzenstwo to historia. Moj ojciec od zawsze bardzo staral sie o rodzine. Gotowanie, zajmowanie sie domem i dziecmi. Duzo ogrod i takie tam. Raczej byl cale zycie wierny. Po prostu sa ludzie ktorzy moga sobie odmowic pokus i tacy ktorzy nie chca.
      Zrozumienie bliznich to nie jest kwestia plci.
      Sa tylko zli i dobrzy ludzie.
      Jest tylko jeszcze jeden warunek. Najbardziej rozzaleni i wsciekli sa Ci ktorzy nie zawiedli a zostali na lodzie. Szkoda ze tego reszta nie rozumie. I to nie tak ze rozpad zwiazku to wina obydwojga.
      Na poczatku wspomnialam ze zostalam zdradzona. Klasyka gatunku - najlepsza przyjaciolka i najfajniejszy facet.
      To co robilam dla tego goscia i jak bardzo sie staralam to tylko ja wiem. Dowiedzialam sie potem ze przyjaciolka ..."miala fajniejsze cycki". Czy ktos mi moze wytlumaczyc jak mam postapic z takim argumentem ?


      • z_mazur Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 18:40
        > To co robilam dla tego goscia i jak bardzo sie staralam to tylko ja wiem. Dowie
        > dzialam sie potem ze przyjaciolka ..."miala fajniejsze cycki". Czy ktos mi moze
        > wytlumaczyc jak mam postapic z takim argumentem ?

        Obawiam się, że niestety nic. To argument nie do zbicia. smile)))
        • amma40 Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 23:28
          Jeśli ta druga ma fajniejsze cycki, to pewnie mężczyzna ma słabość
          do pięknych kobiet, ale jak wytłumaczyć fakt, że mąż zadaje się z
          kobietami, które urodą nie grzeszą (a widząc je, można się
          dowartościować )?
      • ef.endir Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 19:19
        mógłbym powiedzieć dla pocieszenia żebyś poszukała sobie faceta dla którego
        Twoje będą najfajniejsze, ale to chyba byłoby zbyt proste (żeby nie powiedzieć
        prostackie)
        Ludzie kierują się w życiu różnymi wartościami i widocznie Twój facet taką miał
        hierarchię wartoścismile
        A ja dla odmiany słyszałem, że on traktował moją ex jak królewnęsmile Która by nie
        chciała być tak traktowana, co? Te, cztery inne, z którymi koleś ma dzieci tez
        pewnie się tak czuły. Jak królewnysmile)

      • mayenna Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 19:26
        Jednak będę obstawać, że zdrada wkrada się tam gdzie coś szwankuje.Oprócz tego
        standardu wymienionego powyżej, ja bym jeszcze dodała brak komunikacji w
        związku. Oboje muszą umieć rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach i potrzebach.
        Stwierdzenie, że wyjątkowo się dobrali jest chyba kluczowe.
        Jeśli małżeństwo jest dobre i kocha się to ma się blokadę na zdradę.

        a czy zawiedli czy nie jest dyskusyjne bo może zaniechali czegoś, może
        zlekceważyli jakieś istotne dla partnera sprawy? Stronie zdradzonej trudno
        zrozumieć czemu, a zdradzający nie zawsze umie sobie uświadomić dlaczego tak
        zrobił, bo nie umie analizować swoich uczuć. Stąd argument o cyckach.Takie
        zdanie świadczy o tym że pan zatrzymał się w rozwoju emocjonalnym na poziomie
        pięciolatka.
      • dorata351 Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 19:34
        No jak to jak? Operacje sobie zrobić. To żart oczywiście.
        A tak na marginesie, to ja nie rozumiem dlaczego na tym forum dzieli się ludzi
        na kobiety i mężczyzn. Dla mnie zdradzający facet i zdradzająca kobieta to jedno
        i to samo. I jedno i drugie są ch... warci. Przepraszam, ale bardziej dosadnie
        ująć tego nie potrafię. I nie ma znaczenia jaką sobie do tego dorabiają
        ideologię, czy jest to "zły współmałżonek" czy "wielka miłość". Zdrada to
        skrzywdzenie innej osoby, często nie jednej, podziwiam tych, którzy umieją
        spokojnie żyć z poczuciem komuś wyrządzonej krzywdy. No, ale cóż ludzie są różni.
      • enesta Re: Żony i kochanki :))) 26.06.10, 20:13
        maly_zlosliwiec napisała:
        „miała fajniejsze cycki”

        Niee, no nie wiem co powiedzieć. Wybiera Ciebie bo (wzrokowo też)
        odpowiadasz mu, potem zamienia Ciebie na cycki(!) a wie chociaż jak
        te cycki mają na imię??
        Albo (przepraszam ) beznadziejny facet, albo rzucił Ci byle jaki
        powód.
        I Ty piszesz o nim „najfajniejszy facet” a o niej „przyjaciółka.
        Przyglądaj się ludziom zanim obdarzysz ich uczuciem i zaufaniem, bo
        chyba jesteś/byłaś zbyt ufna.
        Ja, sama nie wiem, ale po czymś takim straciłabym wiarę w przyjaźń.


      • maly_zlosliwiec Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 01:27
        Ciekawe reakcje. Nie spodziewalam sie. Opisana sytuacja miala miejsce ponad dekade temu. Juz dawno wszyscy maja swoje zycia oddzielnie. Ba - od tamtej pory nie spotkalismy sie. Nikt z calej trojki nie mial ochoty..

        Nawiazuje do tej historii poniewaz na wlasnym przykladzie wiem ze pewne rzeczy sa nie do zalatwienia. Mam w tej chwili genialnego faceta. Nie moge mu nic zarzucic. Nigdy mnie nie zawiodl. A ja..

        A ja po moich rozterkach jestem tak zorganizowana zeby moc sie wyprowadzic w ciagu godziny. Mam zapasowe mieszkanie i caly plan ewakuacji. Czy nie jest to zalosne ?
        To moi "bliscy" tak mnie przeszkolili.
        Dodam tylko ze jestem normalna osoba. Przyjazna ludziom, pomagajaca w trudnych sytuacjach bliznim. Nadal przysiegam ze gdybym miala okazje udusilabym ex -faceta albo przynajmniej zyczyla mu duzych problemow.
        Dekade pozniej. Ale dla mnie swiat dalej dzieli sie na zlych i dobrych ludzi.
        • z_mazur Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 04:30
          Jeśli przez ponad 10 lat żywisz do kogoś taką urazę, to sama sobie robisz "kuku". Na Twoim miejscu pomyślałbym o jakiejś terapii. Wybaczanie to cenna umiejętność, która najlepiej służy wybaczającemu.
          • maly_zlosliwiec Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 07:10
            Tak maja ludzie z doskonala pamiecia. Na pocieszenie swietnie tez pamietam komu
            ja wyrzadzilam krzywde.
            Dzieki tez za uwage. Nie sadze zebym potrzebowala pomocy.
            To raczej ex czasami o sobie przypomina.
            • ef.endir Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 09:28
              Niestety, ja również uważam, że pomocy potrzebujesz.
              I co do tego ma dobra pamięć?
              Jak możesz skoncentrować się na normalnym życiu z facetem, "na braniu i
              dawaniu", skoro ciągle "w tyle głowy" masz plan awaryjny?
              A ile razy przytrafiło Ci się, że pomyślałaś: "jest super, ale jakby co, to
              jestem gotowa!"?
              Chyba jakiś problem z zaufaniem zauważam. Bo albo ufam i furtek sobie nie
              zostawiam, planów awaryjnych nie tworzę, albo.... nie ufam.
              To po cholerę coś budować bez zaufania?
              Zamęczyć się można.....
            • z_mazur Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 11:11
              > Tak maja ludzie z doskonala pamiecia. Na pocieszenie swietnie tez pamietam komu
              > ja wyrzadzilam krzywde.

              Tak mają ludzie, którzy nie potrafią wybaczać. Pamięć nie ma nic wspólnego z wybaczeniem. I wybaczyć możemy zarówno temu kto nas skrzywdził, jak i sobie jeśli wyrządziliśmy komuś krzywdę. To drugie jest nawet trudniejsze.

              A jeśli eks o sobie przypomina, to tym bardziej gdybyś mu wybaczyła, to nie miałabyś problemu z tym przypominaniem.

              I o terapii pisałem serio, a nie z jakąś złośliwością. Sam taką terapię przechodziłem.
              • nangaparbat3 co też Wy wypisujecie??? 27.06.10, 17:38
                W necie roi się od małżonków płci obojej podsłuchujacych swoje żony/mężów,
                przetrząsających ich komórki/poczte/komputery, i nikt juz z tego nie robi afery.
                Tu jakieś zbiorowe oburzenie, bo dziewczyna ma szalupę ratunkową?
                Każdy powinien jakąś miec, i tyle.
        • enesta Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 09:44
          Myślę że dekadę wstecz trafili Ciebie tak mocno że nie uporałaś się
          z tym, bo to co piszesz o tym świadczy. Nie chodzi tu o złośliwość
          tylko o fakt. Uogólniłaś to to każdego partnera nawet jeśli jest
          idealny. Dlatego mówimy o psychologu, być może masz dużą wrażliwość,
          być może było to traumatyczne przeżycie. Psycholog to jak rozmowa z
          bardzo mądrym przyjacielem (dobry psycholog) i każdemu od czasu do
          czasu przydałby się.
          Zrozum że to nie jest normalne że „siedzisz na torbach” będąc w
          satysfakcjonującym związku.
          • dorata351 Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 10:35
            Ernesta z góry wyjaśniam, że nie piszę do Ciebie. Ostatnio czytając to forum mam
            jakieś dziwne wrażenie, że Ci, którzy zostali zdradzeni, oszukani i nie potrafią
            tego zapomnieć, nadal odczuwają żal są uświadamiani, że mają ze sobą problem,
            powinni do psychologa itd. Tak na marginesie to dobry psycholog nie zaszkodzi,
            mi bardzo pomógł. I nie próbował mnie przekonać, że powinnam nie czuć złości,
            zalu, bólu itd, wręcz przeciwnie, mam do tego prawo. I że te uczucia z czasem
            przygasna, ale jest mało prawdopodobne, ze znikną. Każde doswiadczenie zostawia
            na nas swoje piętno, nie wydaje mi się szczere traktowanie byłego współmałżonka
            jak przyjaciela, jeśli nie próbował naprawiać, nie przyznał się do świństwa,
            chyba niezupełnie to chciałam wyrazić, ale mniej więcej. Podziwiam tych
            wspaniałomyslnych, którzy po takich doznaniach są pełni ufności i wiary. Widać
            jesteśmy różni.
            • ef.endir Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 11:04
              Powiem więcej! Te uczucia nie znikną! Ale co innego pamiętać a co innego
              rozpamiętywać i żyć nienawiścią do tego, który nas skrzywdził. Bo co mi z tego,
              że będę koncentrował się na swoim bólu, krzywdzie jak pół życia przede mną! Mam
              żyć! A może właśnie ktoś ciekawy żyje obok mnie a ja zaślepiony nienawiścią i
              skoncentrowany na swojej krzywdzie tego nie zauważam?
              Nie da się zapomnieć ale żyjąc u boku wspaniałego człowieka, tworząc nowy
              związek, nową jakość w swoim życiu - budować plan ewakuacji na wszelki wypadek???
              I z tym trzeba dać sobie radę....
              I chyba nie chodzi o traktowanie swojego ex jak przyjaciela. Ale jeśli traktuje
              się go jak wroga - to za dużo zajmuje miejsca, energii i czasu w naszym życiu.
              Czasu, który zupełnie mu się już nie należy.



              Podziwiam tych
              > wspaniałomyslnych, którzy po takich doznaniach są pełni ufności i wiary.


              Jeśli nie ufam jednemu to dlaczego mam zakładać że inni są tacy sami?
              To nie wspaniałomyślność - to zdrowy rozsądek
              • dusinka1 Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 11:25
                A może demonizujecie przypadek malej-z. Napisała wczesniej, ze bardzo duzo dla
                tego faceta zrobiła, czyli "poświęcała się" a on ją wystawił do wiatru. I tak
                sie czesto dzieje, gdy się na pierwszym miejscu stawia kogoś innego a potem
                dopiero siebie. Teraz zadbała o siebie, ma swój majatek, zabezpieczenie, pozycję
                która uchroni ją przed zostaniem bez grosza w jakichkolwiek męsko-damskich
                przypadkach. I to wcale nie jest złe w dziesiejszych czasach.
                Napisała też, że ten ex o sobie czasem przypomina. I możliwe, że to jest powodem
                podtrzymywania stanu niechęci do niego. Strach(jego warto się wyzbyć!), ze on
                może wejść znowu w jej życie i namieszać. Jesli kiedyś oddała mu się ślepo
                cała, w pewien rodzaj podporzadkowania, a facet był dobrym manipulatorem, to gdy
                teraz się on usiłuje gdzies wcisnąc w jej życie to strach się pojawia i pojawia
                się budowanie muru przez nią z podtrzymywaniej do niego niechęci. Jesli
                dziewczyna wrażliwa i prostolinijna to podłosc wyrządzona jej na szczerych
                uczuciach i emocjach pozostawi ślad na zawsze. A jesli exfacet ciągle ją czasem
                zaczepia, to nie ma za bardzo jak się od niego odciąć by spokojnie złapać
                dystans. Choć oczywiście nie warto angażować w niego tylu swoich emocji.
            • z_mazur Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 11:15
              > I nie próbował mnie przekonać, że powinnam nie czuć złości,
              > zalu, bólu itd, wręcz przeciwnie, mam do tego prawo.

              Ależ to jest oczywiste. Ale taka złość jest zrozumiała w okresie powiedzmy 1-2 lat, a nie po 10 latach.
            • enesta Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 16:05
              Dorata, ja Ją doskonale rozumiem, chodzi o to co napisała
              Nie moge mu nic zarzucic. Nigdy mnie nie zawiodl. A ja..
              Mam w tej chwili genialnego faceta. Nie moge mu nic zarzucic. Nigdy
              mnie nie zawiodl. A ja..

              A ja po moich rozterkach jestem tak zorganizowana zeby moc sie
              wyprowadzic w ciagu godziny. Mam zapasowe mieszkanie i cały plan
              ewakuacji. Czy nie jest to żalosne ?
              Ona wie że coś jest nie tak i my utwierdzamy Ją- jest nie tak, chyba
              sobie nie poradziłaś z tym co przeżyłaś.
              Ja nie byłam zdradzana, ale miałam dwóch mężów i po każdym zostaje
              mi coś do przepracowania, bo uważam że nie ma sensu wlec za sobą
              tego co nie Twoim jest problemem (u malej z- nielojalny i
              zdradzający facet i jego charakter oraz przyjaciółka) Jej został
              uraz, a to problem jego, Ona powinna dawno wyrzucić to na śmietnik i
              nie zawracać sobie głowy tym co będzie jak drugi zrobi to samo.
              Trudne, i od tego jest pomoc psychologa.
    • maly_zlosliwiec Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 16:19
      Na koniec moich baletow na tym forum nalezy Wam sie wyjasnienie.
      Ze mna jest wszystko w porzadku. Czuje sie swietnie. Moj plan awaryjny
      rzeczywiscie jest glupota ale uwazam ze jest to nauka wyciagnieta z poprzedniej
      katastrofy. Natomiast ex obserwuje jakie mam zycie i jego proby kontaktu maja
      rozne podloza. Glownie finansowe. Nie moze biedak przezyc ze okazja przeszla mu
      kolo nosa. To tyle - proza zycia.
      Dziekuje za rady. Zycze Wam wszystkiego dobrego.
      • enesta Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 16:26
        Mam wrażenie że obraziłaś się(?)
        Jeśli piszesz że coś jest głupotą to głupota nie może być nauką
        wyciągniętą z…
        Nauka jest mądra a głupota nie..
        Wiesz że to nie gra?
      • enesta Re: Żony i kochanki :))) 27.06.10, 16:31
        Mam wrażenie że obraziłaś się(?)
        Myślę że nikt z nas nie chciał Ciebie urazić.
        Zauważ jedno,
        jeśli piszesz że coś jest głupotą to głupota nie może być nauką
        wyciągniętą z…
        Nauka jest mądra a głupota nie..
        Wiesz że to nie gra?
Pełna wersja