Co jest z tymi rozwodami..?

02.07.10, 22:06
Jak w temacie - o co chodzi z tymi rozwodami, z faktem, że ich liczba wzrasta?
Pomijam, że żyjemy w czasach, w których panuje społeczne przyzwolenie na
rozwody - "nie podoba się? ot, droga wolna/ odchodzę". Co się stało z tym
światem, z ludźmi? Wychodzi na to, że nic nie jest ważne, nie ma wartości,
nie chce się o nic/nikogo walczyć (no, chyba, że są to kochanki, bo w moim
przypadku ja, rodzina - przegrałyśmy), "jak ci/mi się nie podoba to się pakuj/
pakuję"... I wszystko generalnie ma się w d**ie.
Mój mąż odszedł, bo poznał fantastyczną kobietę, wszystko w niej sprawiało, że
czuł się szczęśliwy. Rozumiem, że są tacy, którzy nie są w stanie zdrady
wybaczyć i nie wyobrażają sobie bycia z tym, który zdradził, zawiódł,
wyrządził mega krzywdę i największe świństwo, jakie można zrobić osobie, którą
rzekomo się kocha... Ale co z tymi, którzy jeszcze widzą szanse, dla których
owo zdarzenie staje się czymś, dzięki czemu dostrzegają swoje błędy, chcą się
zmienić..? Czy to się nie liczy - że małżonek jest gotów wybaczyć, bo serce
ciągle kocha, bo nie wyobraża sobie, że coś, w co wierzył, że jest szczere z
obydwu stron, może okazać się złudzeniem..?
No i co jest z tymi zdradzającymi - czy naprawdę tak trudno powiedzieć swojemu
partnerowi, czego nie jest się w stanie zdzierżyć? Zamiast tego lepiej/
łatwiej/ wygodniej jest odejść i zostawić kobietę samą z dzieckiem?
Przeraża mnie to wszystko. Przeraża mnie zmiana wersji zdarzeń, dorabianie
teorii do faktów, ta cała racjonalizacja i odwracanie kota ogonem, żeby tylko
zagłuszyć wyrzuty sumienia, żeby móc stworzyć sobie "rzeczywistość", w której
łatwiej będzie egzystować. Co sprawia, że jesteśmy/ jesteściewink (bo nie
ukrywam, że do płci męskiej pijęwink tak nieodpowiedzialni, niedojrzali, że
decydujemy/ decydujeciewink się na dziecko, kiedy jest dobrze, a raptem 3 m-ce
później światopogląd się zmienia?
Co kieruje ludźmi, że są w stanie zaraz po tym, kiedy widzieli się ze swoją
kochanicą, wejść do łóżka, tulić ciężarną żonę i zapewniać, że wszystko będzie
dobrze?
I jak, w całym tym bałaganie, w świecie zagubionych, odwróconych wartości
uwierzyć, że rozwód może być początkiem czegoś nowego, pięknego/ piękniejszego..?
Jak nie mieć traumy po tym, co zafundowało życie, jak zaufać, jak ciągle
wierzyć, że miłość rzeczywiście istnieje..?
Aj, popaprane to wszystko, ten cały świat, po prostu chore...
    • mola1971 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 22:21
      anja.ltd napisała:

      > Jak nie mieć traumy po tym, co zafundowało życie, jak zaufać, jak ciągle
      > wierzyć, że miłość rzeczywiście istnieje..?
      > Aj, popaprane to wszystko, ten cały świat, po prostu chore...

      Trauma jest i to okropna, ale można z tym żyć. A nawet żyć szczęśliwie smile
      Na pytanie jak znowu zaufać i wierzyć, że miłość istnieje Ci nie odpowiem bo sama na razie na to pytanie szukam odpowiedzi. Choć rozwodu nie żałuję.

      A co z tymi rozwodami? Takie czasy po prostu. Dla jednych te czasy to przekleństwo, dla innych błogosławieństwo. Przekleństwo dla tych, którzy naprawdę kochali i wierzyli, że to już na zawsze i do końca życia, błogosławieństwo dla tych, którzy za jeden życiowy błąd polegający na złym doborze partnera nie muszą płacić do końca życia. Ja jestem tak po środku wink
    • niedowiary77 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 22:22
      Nie ma co winić rozwodów że zdarzają się, raczej związki formalne, jakieś
      małżeństwa, czy jak to się zwie - przeżytkiem, zbędnym komplikowaniem sobie
      życia, choć bywają tez wyjątki albo ludziska udają dla szpanu że wszzystko w
      porządku i niby są powody do zadowolenia, ale z czego ?
    • nangaparbat3 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 22:39
      Jak to co? W świecie, w którym określenie "matka Teresa" jest obelgą, nie może
      byc mowy o wieloletnich związkach. Życie z drugim człowiekiem jest po prostu
      cholernie trudne, bardzo ogranicza i wymaga często i wielkiego wysiłku, i
      wyrzeczeń. A nam się po prostu nie chce.
      • niedowiary77 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 22:48
        Gdyby ludzie nie ulegali stereotypom, nie pozwalali tak mocno sobą sterować w
        tym gąszczu przeróżnych psychomanipulatów, którzy tylko jak mleko na gazie
        czekają, by kosztem naiwnych dla siebie jak najwięcej pozyskać namacalnych
        korzyści ten świat stałby się bardziej ekologiczny i dla człowieka przyjazny.
        Jak to mawiają Górale - ryba z ryby, człowiek z człowieka żyje -
      • sbelatka Re: Co jest z tymi rozwodami..? 04.07.10, 11:39
        nangaparbat3 napisała:

        > Jak to co? W świecie, w którym określenie "matka Teresa" jest obelgą,
        nie może
        > byc mowy o wieloletnich związkach. Życie z drugim człowiekiem jest po
        prostu
        > cholernie trudne, bardzo ogranicza i wymaga często i wielkiego
        wysiłku, i
        > wyrzeczeń. A nam się po prostu nie chce.

        myśle, ze to nadmierne i nieuzasadnione uproszczenie..

        nie zapominaj prosze, że cała masa ludzi nie robi tego co chce - tylko
        co CZUJE, ze MUSI zrobic..
        i to poruszając sie zarówno w kierunku społeczne akceptowanych
        zachowań.. (musze być wierna/y.. choć bym nie chciał(a).. - jak i wręcz
        przeciwnie (chce przestac pić..ale nie moge nad tym zapanować..)

        więc - nie chce nam sie po prostu... chyba naprawde nie jest
        odpowiedzią..
    • virtual_moth Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 22:50
      anja.ltd napisała:


      > Co kieruje ludźmi, że są w stanie zaraz po tym, kiedy widzieli się ze swoją
      > kochanicą, wejść do łóżka, tulić ciężarną żonę i zapewniać, że wszystko będzie
      > dobrze?

      Jednym z dobrych wytłumaczen zdradzania kobiety w ciąży jest psychopatia. Występuje u 3% populacji, od 3 do 10 razy czesciej u mężczyzn niz u kobiet. Objawy znajdziesz tutaj:
      online.synapsis.pl/Slowniczek/Psychopatia.html
      Podkreślenia wymaga szczególnie fakt, iz psychopaci to osoby o szczególnym uroku osobistym, często o ponadprzecietnej inteligencji. Potrafią zrobic kobiecie wode z mózgu.
      Myślę, że jest to jakies wytłumaczenie, choc pewnie sprawdza sie tylko w niektórych przypadkach. Tam, gdzie nie mozna rozumem objąć okrucieństwa.

      Co do rozwodów, oprócz wielu innych czynników mozna wymienic coraz większa niezaleznosc finansowa kobiet. Nawet jesli same nie odchodzą, to jesli sa niezalezne finansowo, więcej wymagają od faceta, który częto "wymięka". Imho jednak to nadal nie ma az tak duzego znaczenia jak mogłoby się wyadawac - w moim otoczeniu np. zdecydowana większosc kobiet nie pracuje lub ma dochody "na waciki". Az sie boję myslec co by się działo, gdyby chocby połowa z nch mogłaby się utrzymac sama.
      • sauber1 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 23:02
        virtual_moth napisała:



        > Az sie boję myslec co by się działo, gdyby chocby połowa z nch
        > mogłaby się utrzymac sama.



        Jeśli możesz to rozwiń, ale też w czym problem, skoro duża część musi???
        • virtual_moth Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 23:30
          Nie chciałam tego rozwijac, bo to tylko moje obserwacje - linka do źródła nie mogę podaćtongue_out Uważam, ze bardzo duzo kobiet 30+ jest niezadowolona z małżenstwa, ale nie odchodzi i nie robi "fochów", bo nie miałaby z czego utrzymac siebie i dziecka, NAWET jesli pracuje i byłby jakies alimenty.
          "w czym problem, skoro duza częśc musi" - nie wiem co masz na myśli. Musi sie utrzymac sama? Kobiety przede wszystkim MUSZĄ pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą. W zdecydowanej większosci przypadków kosztem zarobków. Sa mniej niezalezne finansowo, trudniej im odejsc, jesli zechcą.
          Myślę tez, ze kobiety o wiele lepiej umieją ukryc zdradę. Mają zbyt wiele do stracenia. Osobiscie uwazam, ze liczba zdradzajacych kobiet i facetów jest podobna, tylko kobiety lepiej potrafią to ukryć. Kontaktuję się z małą iloscią osób, a i tak znam 2 kobiety, ktore regularnie przyprawiają rogi męzom.
          • malgolkab Re: Co jest z tymi rozwodami..? 05.07.10, 11:06
            virtual_moth napisała:

            > Nie chciałam tego rozwijac, bo to tylko moje obserwacje - linka do
            źródła nie m
            > ogę podaćtongue_out Uważam, ze bardzo duzo kobiet 30+ jest niezadowolona z
            małżenstwa,
            > ale nie odchodzi i nie robi "fochów", bo nie miałaby z czego
            utrzymac siebie i
            > dziecka, NAWET jesli pracuje i byłby jakies alimenty.

            raczej musiałyby obnizyć standard zycia, a to już nie wszystkim
            pasujesmile ja tam wolę mieć gorzej finansowo niż fikcyjne małżeństwo...
            > "w czym problem, skoro duza częśc musi" - nie wiem co masz na
            myśli. Musi sie u
            > trzymac sama? Kobiety przede wszystkim MUSZĄ pogodzić opiekę nad
            dzieckiem z pr
            > acą. W zdecydowanej większosci przypadków kosztem zarobków.

            to fakt

            Sa mniej niezalezne
            > finansowo, trudniej im odejsc, jesli zechcą.
            > Myślę tez, ze kobiety o wiele lepiej umieją ukryc zdradę. Mają
            zbyt wiele do st
            > racenia. Osobiscie uwazam, ze liczba zdradzajacych kobiet i
            facetów jest podobn
            > a, tylko kobiety lepiej potrafią to ukryć. Kontaktuję się z małą
            iloscią osób,
            > a i tak znam 2 kobiety, ktore regularnie przyprawiają rogi męzom.

            dokładnie, choć czytając forum czasem można pomyśleć, że zdradzają
            tylko faceci, a na sugestię, ze jest inaczej słychać głosy
            oburzeniasmile
    • z_mazur Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 23:04
      A mnie jakoś tak nieodmiennie śmieszy jakieś bicie na trwogę i idealizowanie pewnych kwestii.

      Związki jako takie, zaspokajają pewne potrzeby i dostosowują się do stosunków jakie panują w danym społeczeństwie.

      W zależności od czasów historycznych i rozwoju społecznego wykształciły się różne koncepcje funkcjonowania związków i rodziny jako takiej. Jest patriarchat, matriarchat, są społeczeństwa ze związkami mono i poligamicznymi, i to zarówno z wielożeństwem, jak i wielomęstwem.

      W niektórych społeczeństwach prymitywnych (pisał o nich Malinowski w "Życiu seksualnym dzikich") nie wiązano prokreacji ze współżyciem płciowym, więc nie istniały związki jako takie i nie było ojców, więc nie było zdrady itp.

      Mamy społeczeństwo konsumpcyjne, z dużą potrzebą niezależności, z jednostkami będącymi w stanie zaspokoić we własnym zakresie większość swoich potrzeb, to i relacje międzyludzki, a co za tym idzie i związki ewoluują.

      Czy to dobrze, czy źle? Wszystko ma swoje dobre i złe strony.
      • sauber1 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 23:08
        z_mazur napisał:


        > Czy to dobrze, czy źle? Wszystko ma swoje dobre i złe strony.


        I owszem, ale czy dla człowieka nadal nie jest najważniejsze to "JA" ?
        • nangaparbat3 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 23:21
          sauber1 napisał:


          >
          > I owszem, ale czy dla człowieka nadal nie jest najważniejsze to "JA" ?

          Nie. Najważniejsze jest to MOJE.
        • mola1971 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 02.07.10, 23:24
          Owszem, JA jest i powinno być najważniejsze.
          Już jakiś czas temu Ktoś mądry napisał by kochać bliźniego swego JAK siebie samego. Najpierw trzeba pokochać siebie a dopiero potem brać się za kochanie innych ludzi.
          • sauber1 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 03.07.10, 00:41
            mola1971 napisała:

            > Owszem, JA jest i powinno być najważniejsze.
            > Już jakiś czas temu Ktoś mądry napisał by kochać bliźniego swego JAK siebie sam
            > ego. Najpierw trzeba pokochać siebie a dopiero potem brać się za kochanie innyc
            > h ludzi.



            Nawet nie śmiałbym pomyśleć, by nie chcieć bliźniego kochać, ale ...

















            "Kochaj bliźniego swego, aż koszula spadnie z niego" i niekoniecznie w tych
            słowach zawsze musimy doszukiwać się podtekstu erotycznego !!! wink
    • tade-k53 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 03.07.10, 14:10
      Brak Kościoła.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • sauber1 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 03.07.10, 14:28
        tade-k53 napisał:

        > Brak Kościoła.


        Eeetam, zapewne większy wpływ na to ma sytuacja ekonomiczna kraju i ta
        rozbieżność między planami a możliwościami realizacji zamierzeń najmniejszej
        komórki organizacyjnej jaką rodzina ?wink
        • tade-k53 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 03.07.10, 15:22
          Gdy istniał Kościół, ludzie żyli w większej biedzie i nierzadko w
          czasie wojny, powstań itd a się nie rozwodzili.
          • niedowiary77 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 03.07.10, 15:41
            tade-k53 napisał:

            > Gdy istniał Kościół, ludzie żyli w większej biedzie i nierzadko w
            > czasie wojny, powstań itd a się nie rozwodzili.

            Nie ma reguły co do zasady, każde tłumaczenie dobre jak przynosi zyski i nie
            ważne komu ? wink
            Od lat nie reformowalny kościół też nie taki święty, jego założenia i doktryny
            nie tak do końca sprzyjają godności i życia we wzajemnym poszanowaniu rodziny.
            Świat wraz z postępem nabrał przyspieszenia i nasza rolą jest nie zostać w
            tyle, choć mądremu człowiekowi wiara nie powinna wadzić, strzec za to bardzo
            winien się przystępowania do destrukcyjnych grup i wszystkiego co go małym czyni
            !!!
            • jarkoni Re: Co jest z tymi rozwodami..? 03.07.10, 17:54
              Moje osobiste obserwacje, potwierdzone przez opinie fachowców, są takie, że w
              ciągu ostatnich lat dramatycznie wzrosła liczba rozwodów, szczególnie u świeżych
              małżeństw.
              Rozwód po 2-3-5 latach nie jest niczym specjalnym.
              Nie wiem kto i jak potrafi wytłumaczyć taki fenomen.
              Może rzecz w tym, że cały świat i życie w XXI wieku nabrało takiego
              przyśpieszenia, że ciągle chcemy więcej i więcej, może szkoda tym młodym czasu
              na negocjacje i prostowanie skrzywionego/nieodpowiadającego małżeństwa, bo o
              wiele łatwiej się rozwieść i zacząć tę grę komputerową a'la Sims pt.Małżeństwo
              od nowa.
              Od nowa mieć odpowiednią ilość punktów na start, jak w grze komputerowej. Może
              to swego rodzaju oderwanie od rzeczywistości- chcę szybciej, lepiej, ładniej,
              łatwiej, bez problemów..
              Rozwód szybko jak reset i zaczynamy nową grę, może teraz się uda...
              • anja.ltd Re: Co jest z tymi rozwodami..? 04.07.10, 11:23
                Jarkoni, czy myślisz, że rozpoczynając taką "grę komputerową" pt. małżeństwo
                faktycznie ma się "odpowiednią ilość punktów na starcie"..? Czy zdrada nie jest
                swego rodzaju szkarłatną literą dla zdradzającego, jakimś piętnem..? Nie wiem,
                wydaje mi się, że miałabym spore wątpliwości wiążąc się z kimś, kto dopuścił się
                zdrady, a finalnie odszedł od swego partnera, tym samym sprawiając, że najwyższą
                cenę za to wszystko będzie płaciło niewinne dziecko... Czy rzeczywiście takie
                "kolejne życie" może być łatwiejsze, bez problemów..?
                Czy rozwód jest jak "reset" - pewnie tak, ale raczej dla tej strony, która
                odeszła... Zdecydowanie nie będzie tym samym dla mnie, bo miałam nieco odmienne
                wyobrażenia, odczucia, oczekiwania... Mi nie przeszło tak od razu, jak za sprawą
                magicznej różdżki...
                I chyba też nazwałabym to swego rodzaju "oderwaniem od rzeczywistości", bo
                problemy zdarzają się w każdym związku. Zasadnicza różnica polega na tym, czy
                jesteśmy w stanie coś z tym zrobić, zawalczyć, postarać się, w tym nowym życiu...
                • jarkoni Re: Co jest z tymi rozwodami..? 04.07.10, 12:56
                  No cóż, dla tych dla których i życie i małżeństwo jest rodzajem the Sims na
                  żywo, nic nie jest bezwzględnie cenne, pewnie nawet zdrada i odejście od
                  partnera i nawet mając dziecko. Ty akurat piętnujesz mężczyzn, nie wiem czy
                  słusznie, zdrady i odejścia zdarzają się po obu stronach.
                  Rozumiem, że cierpisz, a właśnie Twój były potraktował wasz związek resetem i
                  zaczyna nową grę..
                  • anja.ltd Re: Co jest z tymi rozwodami..? 04.07.10, 16:17
                    Hmmm... Czy piętnuję mężczyzn? Na razie chyba tego jednegowink Nie wkładam
                    wszystkich do jednego worka, bo znam też takich, dla których rodzina to coś
                    bezcennego, o co warto walczyć, zabiegać, pielęgnować... Oczywiście, że zdrady
                    zdarzają się po obu stronach - do tanga trzeba dwojgawink
                    Tylko w tym wszystkim brak mi jakiejś... hmmm... odpowiedzialności..? Coraz
                    bardziej rozczarowuje mnie życie, i może nawet niekiedy przerasta...
                    I tak się zastanawiam, czy bycie fair wobec innych rzeczywiście się opłaca...
                    Czy nie lepiej w tym bezwzględnym świecie patrzeć tylko na własny czubek nosa,
                    przestać liczyć się z uczuciami i emocjami innych, a dążyć tylko do swojego
                    celu, swojego szczęścia, nieważne, że po trupach...
                    Ot, takie przemyślenia - chyba za dużo słońca tego niedzielnego popołudniawink
              • nangaparbat3 ta gra komputerowa mocno w nas tkwi 08.07.10, 16:20
                Ktoś rzucil link na "samodzielną mamę", z z wypiekami na twarzy przeczytalam
                trzy posty exa jednej z samodzielnych. Nie wiem, co o nich myslec, raczej nasuwa
                mi sie mnóstwo pytań.
                Ale na końcu trzeciego postu oniemialam:

                >>>>>>I na koniec: czy ci się to podoba czy nie - a jak już wspomniałem jest to
                nawet
                >>>>>.zawarte w polskim prawie - seks jest w związku takim "dżojstkiem" do obsługi
                >>>>>>>faceta. Nie ma seksu, to dzojstik znajdzie sobie prędzej czy później inną
                >>>>komputerkę do gierek. I to nie jest kwestia "czy znajdzie", tylko "kiedy".
                • sauber1 Re: ta gra komputerowa mocno w nas tkwi 08.07.10, 18:01
                  Jak może utrzymać się małżeństwo w zgodzie kiedy wyścig szczurów i ten lepszy
                  kto ma więcej, dokładnie jak we wszystkich grach, tylko życie jedno ...
      • six_a Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 12:33
        gdyby kościół gwarantował stałość związków, to by sobie nie wpisał do ichniego
        statutu: szóste nie cudzołóż.
    • scibor3 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 04.07.10, 12:04
      > Co się stało z tym
      > światem, z ludźmi?

      Jakim Światem? Tylko tą częścią która postanowiła dokonać demograficznego
      samobójstwa. Reszta dobrze się miewa.
    • plujeczka Re: Co jest z tymi rozwodami..? 04.07.10, 18:12
      poprę Cię w jednym ,że faktycznie rozwodów przybywa i nieststey jest
      to znak dzisiejszych czasów, czy człowiek się z tym zgadza czy nie
      zyjemy szybko, intensywnie, nie mamy wzorców. Ja reprezentuje trochę
      starsze pokolenie niż 30 latkowie więc powiem tak ,że kiedyś rozwód
      bywał naprawdę sprawą incydentalną w mojej rodzinie tylko 1 osoba
      jest od ponad 35 lat rozwiedziona i to nieststey wynikło z faktu
      znalezienie sobie młodszej kochanki. Reszta jest w zwiazkach i to
      naprawde bardzo udanych na czele z moimi rodzicami. Ja jestem tą
      drugą w klanie rodzinnym po rozwodzie.
      Gdybym pisłam o sobie to powiem tak, wybór był wymorem moim, cóż ex
      maz naprawde był przystojnym facete, wydawał się spokojnym,
      statecznym gościem ale...gdybym wnikliwie przypatrzyła się jego
      rodzinie to.....dostrzegłabym symptomy tego czego sama doświadczyłam
      wiele lat póżniej, gdybym popatrzyła na jego stosunek do rodziców i
      stosunek jego rodziców do sibie...to powinnam była dac nogę ale cóż
      miłośc ma"różowe okulary" i chocby Ci wszyscy mówi zostaw go i tak
      nikt z nas by tego nie zrobił a za wybory się płaci, ja
      zapłaciłam.Nie zastanawiam sie tak traumatycznie nad rozwodem bo w
      moim przypadku był wybawiniem i zawsze na tym forum piszę ,że dzień
      rozwodou był dla mnie dniem najradosniejszym w zyciu, odczułam ulkę
      i wielki ciezar spadł mi z ramion.Niech nowa kobieta ex męża zmierzy
      się z problemami z którymi mi przyszło się zmierzyć.Kiedy ludzie
      wchodzą w nowy związek mając na karku lat np. 50-60 to przecież jest
      to inna bajka, nie mają tych problemów , które były ich udziałem w
      poprzednich małżeństwach bo przecież dzieci duże, faceci zrywają
      kontakt z dziećmi więc ich problemy już ich nie dotyczą zaczynają
      nowy związek z " czyustą kartą" i mogą udawać zupełnie kogoś innego
      niż są w rzeczywistości pytanie tylko jak długo?...ja się modlę aby
      w moim przypafku nowa Pani mojego exa za szybko się nie połapała ,że
      to facet z problem alkoholowym bo jak wystawi mu walizki za drzwi
      znów wróci do nas by atakowac ze zdwojoną siłą a tak facet nosi
      siaty nowej Pani, piją razxem ( bo wiem) i wszystko jest ok.
    • ef.endir Re: Co jest z tymi rozwodami..? 05.07.10, 09:59
      .... chyba z ludźmi? Bo rozwody są jakie były i oznaczają dokładnie
      prawie to samo co kilkadziesiąt lat temu.
      Jarkoni pisze o życiu jak o grze komputerowej. Ja dodałbym jeszcze
      teledysk. Szybko, łatwo i przyjemnie! Zero monotonii, zatrzymywania
      się na szczegółach itp. Spróbujcie obejrzeć dzisiejszy teledysk a
      potem przypomnijcie sobie te sprzed 20 - 30 lat!! I nie o efekty mi
      tu chodzismile
      A poza tym...
      1.partnerstwo jako warunek długowiecznej szczęśliwości w
      małżeństwie. Kiedyś było to proste. A dzisiaj?
      2. Nie istnieje kompromis. Realizowanie swoich potrzeb i wizji jest
      jedynym warunkiem osiągnięcia zadowolenia z życia.
      3. praca nad sobą i swoimi relacjalmi z otoczeniem - po co? teraz
      zawsze można zmienic grupę
      4. cele w życiu - mieć zamiast być itd, itp....
      można wymieniać bez końca. A sprowadza się to do jednego:
      cywilizacjasmileI tylko jednostki nieliczne pozostaną z tą
      świadomością, że warto zostawić po sobie przynajmniej dobre
      wspomnienie.
      • wybraniec_losu Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 10:03
        Ano nic. Tak jak kiedyś przechodziliśmy z matriarchatu na patriarchat tak teraz
        powoli mamy sytuacje odwrotną. Cudów nie ma, bardzo wiele osób zastanawia się
        czy dalej tkwić w związku z np. poczuciem winy i niespełnionych marzeń/nadziej
        czy też zacząć od nowa. Do tego dochodzi realizowanie siebie w kierunku
        narzucanym przez media, a nie przez własne przekonania wyniesione z domu. coraz
        więcej dylematów (choćby moja wczorajsza dyskusja z serii co lepiej zrobić) np.
        czy facetowi który ma problemy z erekcją zafundować psychoterapie i współpracę z
        partnerką (dowie się i co wtedy?) czy też poprosić receptę na niebieską pigułkę
        i po sprawie (jestem super facet). Żyjemy szybciej bardziej intensywnie więc
        poniekąd sytuacja wymusza wzięcie niebieskiej pigułki, której na związki jeszcze
        nie wynaleziono.
        Zderzamy się z rzeczywistością którą sami kreujemy i uczymy się jak w The Sims.
        • prezesik_1 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 10:58
          Coraz bardziej śmiesznym się staje składanie gratulacji młodej parze z powodu
          zawarcia przez nich związku małżeńskiego. To taka ruska ruletka, inwestycja w
          ciemno, warunki ekonomiczne kraju też temu nie sprzyjają temu, niemniej ludzie
          jednak chcą żyć stadnie i słyszy się czasem że to dobry pomysł.
          • nangaparbat3 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 11:24
            Co do warunków ekonomicznych to paradoksalnie gorsze sprzyjają trwałości, bo
            ludzie nie mają wyjścia, muszą sobie wzajemnie pomagać.
            • sauber1 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 13:18
              nangaparbat3 napisała:

              > Co do warunków ekonomicznych to paradoksalnie gorsze sprzyjają trwałości, bo
              > ludzie nie mają wyjścia, muszą sobie wzajemnie pomagać.


              No tak, takich świetnych czasów jak dziś nigdy jeszcze nie było, mówią, że
              ponoć za gierka już były widoczne tego symptomy, tylko kto to jeszcze pamięta ? wink

              www.youtube.com/watch?v=WxbszhEgn-c
      • nangaparbat3 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 11:19
        Ja dodałbym jeszcze
        > teledysk. Szybko, łatwo i przyjemnie! Zero monotonii, zatrzymywania
        > się na szczegółach itp. Spróbujcie obejrzeć dzisiejszy teledysk a
        > potem przypomnijcie sobie te sprzed 20 - 30 lat!! I nie o efekty mi
        > tu chodzismile


        Teraz to się chyba nazywa "klip" i uważam, że jest doskonałym symbolem zmian,
        jakie zaszły w kulturze.
        Sto lat temu, kiedy pojawiły się teledyski, stała sobie pani przed mikrofonem i
        śpiewała. Mozna było przyjrzeć się jej twarzy, mimice, gestom. Teraz nawet
        usilne starania nie pomogą, małe ma się szanse na chwilę skupienia na twarzy
        śpiewającego. Jest pomysł, stylizacja, dramaturgia, dzieje się tak dużo i w
        takim tempie, że człowieka nie ma.
        Kogo dzisiaj interesuje twarz drugiego człowieka? Nie ewentualne zmarszczki,
        perfekcyjny lub nie makijaż, idealna fryzura, doskonałość czy niedoskonałości
        cery - ale to, co w twarzy najważniejsze - emocje - znikneło. W sensie jak
        najbardziej dosłownym, kiedy szpikujemy się jadem kiełbasianym.
        Mimika, zwłaszcza nieświadoma, jest może (może - bo nie do końca wiadomo, co z
        zapachem na przykład)najważniejszym kanałem komunikowania emocji. Rezygnujemy z
        niego na rzecz prostackich kursów "mowy ciała". Potem boimy każdego obcego
        człowieka, bo kompletnie stracilismy zaufanie do własnych zdolności
        rozpoznawania intencji drugiego człowieka. Na przykład.
        • mola1971 Re: Co jest z tymi rozwodami..? 08.07.10, 11:30
          Pewnym symbolem naszych czasów jest jeszcze coś innego a mianowicie
          niemal zanik pewnych umiejętności, które kiedyś były instynktowne.
          TV pełna jest programów poradnikowych dotyczących różnych sfer życia.
          Ludzie od nowa muszą się uczyć jak uprawiać seks, jak wychowywać
          dzieci czy tego, że obiad najlepiej jest ugotować w domu zamiast
          zjeść coś gotowego. Kiedyś to było oczywiste, teraz trzeba się tego
          uczyć.
Pełna wersja