czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich dzieci

05.07.10, 19:39
Jak w temacie,czyli "nadprogramowa" kasa na wakacyjny wyjazd
dzieci.Mozecie liczyc na takowa od swoich ex?
    • sauber1 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 19:45
      mmarusia napisała:

      > Jak w temacie,czyli "nadprogramowa" kasa na wakacyjny wyjazd
      > dzieci.Mozecie liczyc na takowa od swoich ex?


      Ja choć nawet na tą kaę programową powinienem, to jednak nie liczę, a wakacje
      takie krótkie - prawda?
    • z_mazur Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 20:11
      Hmmm, ciekawe zagadanienie.

      Po pierwsze w większości wyliczeń kwoty alimentów z jakimi się spotkałem jest pozycja "wypoczynek wakacyjny", która uwzględnia koszty tego wypoczynku w miesięcznie płaconych alimentach.

      Po drugie, nie wiem czy ojciec Twojego dziecka bierze gdzieś ze sobą dziecko podczas wakacji i jeśli tak, to czy Ty jemu dokładasz się do tego wyjazdu, albo czy przynajmniej rezygnujesz z części alimentów za ten okres?
      • mamaadama4 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 20:24
        Nie, chociaż ojciec bierze go tylko na jeden tydzień. Wyliczając
        kwotę utrzymania brałam pod uwagę ferie zimowe i wakacje i wg tego
        zostały wyliczone alimenty. Dlatego nie widze powodów aby dodawał
        cos ekstra. Jeżeli ma ochotę to daje mu kieszonkowe, ale to już ich
        sprawa.
    • triss_merigold6 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 20:43
      Nie dorzucają. Dla porównania: eks wyjeżdża z dzieckiem na tydzień w
      wakacje, ja na 3 tygodnie + wyjazd w zimie.
      Przy uzgadnianiu wysokości alimentów machnęłam ręką na rozliczanie
      wakacji.
      • grzegorczykp Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 21:17
        Nie. Alimentow tez nie placi. I w sumie ciezko liczyc w takim wypadku na ekstra
        kase na wakacje dla dziecka.
        • zuza145 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 21:57
          u mnie nie ma fifty/fifty- ja daję więcej a wakacje nie były wliczone.
          I mogę liczyć na ex męża.
          Finansuje- jak może.
          A może- i wie że ja wiem, więc ja milczę a on sam podejmuje decyzje.
          Taka hipokryzja- a działa.
          Znaczy się w mniejszości jestem- bo na dokładkę sam wychodzi z inicjatywą.
          Oby tak dalej- bo ja nie lubię upominać się o kasę. Więc oby tak dalej- to
          będę zdrowsza.
    • malgolkab Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 09:28
      mmarusia napisała:

      > Jak w temacie,czyli "nadprogramowa" kasa na wakacyjny wyjazd
      > dzieci.Mozecie liczyc na takowa od swoich ex?

      u nas pierwsze takie wakacje - zabiera młodego na 2 tyg. na wczasy,
      ja organizuje pozostałe 7 tyg.
    • tully.makker Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 09:30
      he he he
    • karolina331 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 10:02
      W alimenty mojego męża na jego córkę był wliczony wypoczynek
      wakacyjny, jak i wszelkie możliwe zajęcia dodatkowe dziecka,
      rozrywki oraz prywatna opieka stomatologiczna.

      Jednak córka mojego męża spedzała u nas rokrocznie jeden miesiąc
      wakacji i każde ferie świąteczne - na nasz koszt. Pokrywaliśmy
      wówczas koszt dojazdu dziecka męża (w obie strony) oraz kupowaliśmy
      jej zawsze dużo kosmetyków, ubrań i butów, bo matka potrafiła
      przysłać dziewczynkę w zimowej kurtce latem, a w prochowcu zimą.

      Osobiście uważam, że ojciec powinien na własny koszt zapewnić
      swojemu dziecku chociaż dwa tygodnie wakacji. Po prostu powinien
      zrobić to dla siebie i dla własnego samopoczucia.
      Wielu ojców o tym nie pomyśli (mężczyźni bywają prosto myślący),
      więc warto o to zwyczajnie zapytać.

      P.S.
      Matka córki mojego męża i tak zawsze była niezadowolona, a po
      wakacjach bankowo dostawaliśmy pozew o podwyższenie alimentów smile
      Płaciliśmy smile
      • to.ja.kas Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:06
        Nic ekstra ani z powodów wakacji, ani podreczników ani lekarza.
    • kajda28 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:28
      Oczywiście że nie.
    • dzikakotka1234 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:36
      A ja mam pytanie również dotyczące wakacji ale jakby z drugiej strony. Ex zabrał
      syna na 3-tyg wakacje i z 800-set złotowych alimentów przesłał 200zł. Dodam, że
      na nadprogramowe wydatki typu lekarz,ksiązki do szkoły, wyjazdy wycieczkowe ze
      szkoły nigdy nie "dorzucał" się. Czy mam szanse wyegzekwować resztę przez
      komornika?
      • zolza38 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:45
        Oczywiście, że tak.
        Wakacje oraz ekstrasy to dobra wola ojca, a kwota zasądzona przez
        sąd jest jak najbardziej ściągalna przez komornika.
        Ojciec dziecka nie ma prawa "odciągać" sobie kosztów wakacji lub
        ekstrasów od sumy zasądzonych alimentów.
        • dzikakotka1234 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:55
          Dziękuję, jestem "świeża" smile) w temacie, więc nie wszystko jeszcze wiem ale to
          forum to kopalnia wiedzy. Najpierw porozmawiam z ex ale cos czuję, że nic z tego
          nie będzie.
          • zolza38 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 13:50
            Jak się z eksem nie dogadacie, to idziesz z prawomocnym wyrokiem do
            komornika i już smile
    • mmarusia dziekuje i jeszcze jedno pytanie 06.07.10, 16:45
      Zadalam to pytanie,gdyz moje kolezanki (wiekszosc) dostaja dodatkowo
      jakas kwote na wypoczynek dziecka/dzieci.
      Moj maz zapewnial,ze cos sie dorzuci,a w efekcie nie dal nic.
      Poradze sobie i bez jego pieniedzy,bo splate zalatwilam na kilka
      rat,ale bylam ciekawa jak to jest u was.

      Mam jeszcze jedno pytanie.
      Otoz moje dochody to 1800zl netto,meza to ok.6 tys.11 letnia corka
      mieszka ze mna,a 18letni syn z nim.Zgodzilam sie na alimenty na corke
      w kwocie 500zl.Bralam pod uwage to,ze syn mieszka z nim.Maz domaga
      sie alimentow na syna.Z uwagi wlasnie na wyjazd corki powiedzialam
      synowi,ze przez 2 mce wakacji dam mu 100zl,a we wrzesniu 300zl.Syn
      wyjezdza na rajd i koszt tego rajdu to ok.700zl.Jedzie z moja
      mama,wiec ona tez bedzie go tam sponsorowac.Pozniej syn wyjezdza do
      pracy do Niemiec i obiecalam ,ze doloze mu 20 Euro (tylko tyle mam)
      do wyjazdu.Moj ex zdenerwowal sie,ze nie zaplacilam 300zl i obcial mi
      kase na psa.Moze dla was to smieszne,ale utrzymanie zwierzat
      domowych,to nie tylko olbrzymi trud,ale tez spory wydatek.
      Co ja mam zrobic? Mam racje nie placac na syna? Podac o podwyzszenie
      alimentow na corke i placic na syna?
      Pracuje u meza.Jeden etat jest na czarno i w kazdej chwili moge go
      stracic.Na drugi mam 3 mczny okres wypowiedzenia.

      • tricolour Jeżeli syn mieszka z ojcem... 07.07.10, 08:04
        ... to oczywiście masz obowiązek płacic alimenty na syna. W związku z tym,
        że panuje powszechna opinia (z która ja sie nie zgadzam) że im większe
        dziecko tym większe alimenty, to wynika, że na syna powinnas płacic ponad
        500zł miesięcznie.

        Sąd bierze pod uwagę nie tylko wyskośc zarobków, ale przede wszytskim
        MOŻLIWOŚCI zarobkowe więc - także zgodnie z powszechną opinią na forum -
        możesz isć do lepszej pracy i zarabiać więcej na utrzymanie syna.

        Napisałas cenne uwagi, z których wynika, że otrzymywane przez Ciebie 500zł
        to koniecznośc dla córki, ale płacenie przez Ciebie alimentów na syna to
        już wielka fanaberia. Liczysz, że babcia będzie sponsorowac wakacje, a
        sama dajesz stówkę na dwa miesiące wakacji.

        Zachęcam forumowe koleżanki do opinii.
        • malgolkab Re: Jeżeli syn mieszka z ojcem... 07.07.10, 09:36
          tricolour napisał:

          > ... to oczywiście masz obowiązek płacic alimenty na syna. W
          związku z tym,
          > że panuje powszechna opinia (z która ja sie nie zgadzam) że im
          większe
          > dziecko tym większe alimenty, to wynika, że na syna powinnas
          płacic ponad
          > 500zł miesięcznie.
          >
          > Sąd bierze pod uwagę nie tylko wyskośc zarobków, ale przede
          wszytskim
          > MOŻLIWOŚCI zarobkowe więc - także zgodnie z powszechną opinią na
          forum -

          niestety z tymi możliwościami to różnie w praktyce bywa. wiele
          przypadków niestety,m gdy ktos prowadząc działalność wykazuje
          wiecznie straty lub też przepisuje firme na kogoś i zatrudnia sie u
          niego za najniższą krajową. i chociaż mozliwości ma duże
          (kwalifikacje) i naprawdę żyje na wysokim poziomie, to są zasądza
          300 zł np.uncertain
          > możesz isć do lepszej pracy i zarabiać więcej na utrzymanie syna.
          >
          > Napisałas cenne uwagi, z których wynika, że otrzymywane przez
          Ciebie 500zł
          > to koniecznośc dla córki, ale płacenie przez Ciebie alimentów na
          syna to
          > już wielka fanaberia. Liczysz, że babcia będzie sponsorowac
          wakacje, a
          > sama dajesz stówkę na dwa miesiące wakacji.
          >
          > Zachęcam forumowe koleżanki do opinii.
          z całą resztą się zgadzam. babcia - babcią - jeśli chce niech
          sponsoruje, alimenty to sprawa niezależna...
          • malgolkab Re: Jeżeli syn mieszka z ojcem... 07.07.10, 09:39

            > >
            > > Zachęcam forumowe koleżanki do opinii.
            > z całą resztą się zgadzam. babcia - babcią - jeśli chce niech
            > sponsoruje, alimenty to sprawa niezależna...

            i zanim ktoś mi odpowie, ze jestem złosliwa, wredna itd. to radzę
            sie zastanowić co by było, gdyby którys z panów napisał tu, ze nie
            zapłacił alimentów, ale za to jego mama kupiła wnukowi różne rzeczy.
            nie dość, że byłby skąpcem, oszustem itd. to jeszcze maminsynkiem...
          • tricolour To co radzisz naszej koleżance... 07.07.10, 09:43
            ... która bez mrugnięcia okiem bierze alimenty na córkę i bez mrugnięcia
            drugim okiem okrada syna mieszkającego z ojcem?

            Jaki pomysł rozwiąznia jej problemów otrzymywania niskich alimentów na
            córkę (500zł) w powiązaniu z zerowym utrzymywaniem drugiego jej dziecka?
            • malgolkab Re: To co radzisz naszej koleżance... 07.07.10, 09:46
              tricolour napisał:

              > ... która bez mrugnięcia okiem bierze alimenty na córkę i bez
              mrugnięcia
              > drugim okiem okrada syna mieszkającego z ojcem?
              >
              > Jaki pomysł rozwiąznia jej problemów otrzymywania niskich
              alimentów na
              > córkę (500zł) w powiązaniu z zerowym utrzymywaniem drugiego jej
              dziecka?
              ja nie jestem od doradzaniasmile brak mi ku temu kwalifikacji chyba...
              w takich sprawach. jak ma zasądzone to ma płacić tak jak każdy w tej
              sytuacji. 2 sprawa - czasem skłaniam się ku ocji, że jak dzieci są
              rozdzielone, to może nikt nikomu nie powinien płacić? tylko znowu,
              inny koszt utrzymania 2 latka, inny maturzystyuncertain
              • tricolour Brak Ci kwalifikacji... 07.07.10, 09:48
                ... do wyrażenia opinii, że alimenty trzeba płacić?

                • malgolkab Re: Brak Ci kwalifikacji... 07.07.10, 10:00
                  tricolour napisał:

                  > ... do wyrażenia opinii, że alimenty trzeba płacić?
                  >
                  taką opinię akurat wyraziłamsmile o ile pamietam...
              • malgolkab tu masz cytat:) 07.07.10, 10:01
                jak ma zasądzone to ma płacić tak jak każdy w tej
                > sytuacji.
                • tricolour A jeżeli nie ma zasądzone? 07.07.10, 10:04
                  Podrążmy temat dalej, bo nagle jakoś zaczęłaś pisac takie krótkie posty...
                  • malgolkab Re: A jeżeli nie ma zasądzone? 07.07.10, 10:07
                    tricolour napisał:

                    > Podrążmy temat dalej, bo nagle jakoś zaczęłaś pisac takie krótkie
                    posty..

                    tu jest sprawa dyskusyjna. bo jeśli nie ma wyroku, to moim zdaniem
                    każdy w zgodzie ze swoim sumieniem i świadomością swoich możliwości
                    zarobkowych powinien płacić na dzieci. jaką kwotę - nie wiem.
                    ale ludzie by nie składali sprawy o alimenty jeśli każdy by się
                    potrafił rozsądnie i uczciwie dogadać.
                    • tricolour Uważam inaczej... 07.07.10, 10:15
                      ... alementy nie płąci się z powofu sumienia tylko dlatego, że jedzenie
                      kosztuje, ubranie kosztuje, mieszkanie kosztuje, a płaci się pieniędzmi.
                      Dziecko nie ma prawa zarabiać pieniędzy więc koszt jesgo utrzymania
                      spoczywa na rodzicach. Utrzymywanie to nie sprawa sumienia ale konsekwecja
                      decyzji o posiadaniu dziecka.

                      "jaką kwotę - nie wiem" - to można policzyć. Zresztą, skoro matka
                      otrzymuje 500zł na 11-letnie dziacko i to jest mało, to już jest podstawa
                      do obliczeń alimentów na syna.

                      Trzeba tylko chcieć.
                      • malgolkab Re: Uważam inaczej... 07.07.10, 10:24
                        tricolour napisał:

                        > ... alementy nie płąci się z powofu sumienia
                        a ja jednak uważam, że również z tego powodusmile każdy tak naprawdę
                        wie ile ma. a to, ze przynajmniej połowa ucieka z dochodami (bo
                        przecież to nie kradzież, kradzież to jak sąsiadowi zza płotu coś
                        wezmę bez pytania) to jest dla mnie żenujące...
                        tylko dlatego, że jedzenie
                        > kosztuje, ubranie kosztuje, mieszkanie kosztuje, a płaci się
                        pieniędzmi.

                        czyli co, jak np. ja bym zarabiała 10 tys/mies to byłynie płaci, bo
                        z takiej pensji stać mnie na jedzenie, ubrania, książki dla dziecka
                        > Dziecko nie ma prawa zarabiać pieniędzy więc koszt jesgo
                        utrzymania
                        > spoczywa na rodzicach. Utrzymywanie to nie sprawa sumienia ale
                        konsekwecja
                        > decyzji o posiadaniu dziecka.
                        jedno nie do końca przeczy drugiemu
                        >
                        > "jaką kwotę - nie wiem" - to można policzyć. Zresztą, skoro matka
                        > otrzymuje 500zł na 11-letnie dziacko i to jest mało, to już jest
                        podstawa
                        > do obliczeń alimentów na syna.
                        >
                        > Trzeba tylko chcieć.

                        tak, tylko zauważ, że np. 1 strona (zazwyczaj kobieta, choć nie
                        zawsze) kilka lat była na wychowawczym, czy pracowała na część
                        etatu, by odebrać dzieci z przedszkola/żłobka i by 2 mogła robic
                        karierę. to tez jakoś powinno byc brane pod uwagę. chyba, że
                        niedługo będzie tak, że ludzie będą dzieci oddawać do przechowalni
                        na 12 h, bo zarabiać przecież trzeba.
                        inne są mozliwości zarobkowe, gdy np. jesteś samotnym rodzicem 2
                        latka, inne gdy 18 latka.na tego 2 nie beirzesz L4 kilka razy w
                        roku...a nie każdy ma niepracującą babcięsmile przynajmniej ja tak
                        uważam
                        • tricolour Mamy tu konkretny przypadek... 07.07.10, 10:29
                          ... nie musimy sięgac do teoretycznych rozważań.

                          Poza tym piszesz tak niechlujne posty, że trudno sie rozeznać co jest
                          Twoją własną opinią, a co cytatem okraszonym znaczkami.
                          • malgolkab Re: Mamy tu konkretny przypadek... 07.07.10, 10:47
                            postaram się popracować nad estetyka postówsmile
                      • mmarusia Re: Uważam inaczej... 07.07.10, 17:44
                        tricolour napisał:

                        Zresztą, skoro matka
                        > otrzymuje 500zł na 11-letnie dziacko i to jest mało, to już jest
                        podstawa
                        > do obliczeń alimentów na syna.
                        >
                        > Trzeba tylko chcieć.

                        Napisze raz jeszcze-nie uchylam sie !!

                        Wezmy wobec tego tylko oficjalne zarobki,czyli moje "na reke" 700zl i
                        mojego meza ok.6 tys (powiedzial w sadzie,ze ma 7,6tys brutto).500zl
                        alimentow na corke-tyle zaproponowal kiedys i ja sie zgodzilam.Przy
                        swoich zarobkach ile mam placic wg Ciebie na syna? Czemu nie pytasz
                        czy moje dzieci sa zdrowe? A moze ktores leczy sie u specjalisty?
                        Moze nie moge podjac innej pracy z roznych wzgledow,moze ze wzgledu
                        na dziecko?
                        Krytykujesz i obrazasz nie znajac sytuacji.
                        • malgolkab Re: Uważam inaczej... 07.07.10, 18:01


                          > Czemu nie pytasz
                          > czy moje dzieci sa zdrowe? A moze ktores leczy sie u specjalisty?
                          > Moze nie moge podjac innej pracy z roznych wzgledow,moze ze
                          wzgledu
                          > na dziecko?
                          > Krytykujesz i obrazasz nie znajac sytuacji.

                          nikt tu nie jest jasnowidzem, nikt Cię nie zna osobiście, więc
                          opieramy się (a przynajmniej ja) na to co zostało przez Ciebie
                          napisane (nie pisałaś o chorym dziecku, jakichś innych
                          komplikacjach..) jeśli piszesz coś na forum i to ogólnodostępnym
                          musisz liczyć się z tym, że są tu różni ludzie, z różnymi
                          doświadczeniami. czy mamy zacząć czytać między wierszami? 1 pytanie
                          zadałaś konkretnie - czy ex dokładają się do wakacji - dostałaś
                          konkretne odpowiedzi.
            • mmarusia Re: To co radzisz naszej koleżance... 07.07.10, 17:38
              tricolour napisał:

              > ... która bez mrugnięcia okiem bierze alimenty na córkę i bez
              mrugnięcia
              > drugim okiem okrada syna mieszkającego z ojcem?
              >
              > Jaki pomysł rozwiąznia jej problemów otrzymywania niskich alimentów
              na
              > córkę (500zł) w powiązaniu z zerowym utrzymywaniem drugiego jej
              dziecka?

              Jestes naprawde BEZCZELNA !! i moim zdaniem lamiesz zasady forum.Nie
              masz prawa mnie obrazac ! O swojej sytuacji napisalam w
              skrocie.Napisalam szczerze swoje zarobki,a moj maz ma wyzsze
              zarobki,ale po co je ujawniac? Syn poszedl z mezem,bo ten go
              przekupil.Po co byc z matka,ktora nie ma kasy i wymaga,aby wegiel
              przyniesc czy sprzatnac za soba? Co Ty mozesz wiedziec nt mojej
              sytuacji?? Prawie NIC,wiec nie obrazaj mnie !!!
        • mmarusia Re: do trikolor 07.07.10, 17:32
          tricolour napisał:

          > Napisałas cenne uwagi, z których wynika, że otrzymywane przez
          Ciebie 500zł
          > to koniecznośc dla córki, ale płacenie przez Ciebie alimentów na
          syna to
          > już wielka fanaberia.

          Dlaczego tak mnie oceniasz w ogole mnie nie znajac?? To bardzo
          krzywdzace.
          Napisalam rowniez,ze jesli zachowam prace,to bede placic na syna
          300zl.Niestety nie moge podjac innej pracy,bo te ktora mam jest na
          nocki co drugi dzien,a na poczatek miesiaca pokrywaja mi sie 2
          etaty,czyli np.o 7.30 schodze z nocki i jade do drugiej pracy.
          Zwroc uwage na wysokosc zarobkow moich i meza.
          Ja wcale sie nie uchylam od placenia,ja po prostu nie znam prawa i
          chcialam tu spytac,gdyz w sadzie przy sprawie rozwodowej nie
          rozstrzygnieto o alimentach na syna.
      • a1ma Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 09:51
        > Mam jeszcze jedno pytanie.
        > Otoz moje dochody to 1800zl netto,meza to ok.6 tys.11 letnia corka
        > mieszka ze mna,a 18letni syn z nim.Zgodzilam sie na alimenty na corke
        > w kwocie 500zl.Bralam pod uwage to,ze syn mieszka z nim.Maz domaga
        > sie alimentow na syna.Z uwagi wlasnie na wyjazd corki powiedzialam
        > synowi,ze przez 2 mce wakacji dam mu 100zl,a we wrzesniu 300zl.Syn
        > wyjezdza na rajd i koszt tego rajdu to ok.700zl.Jedzie z moja
        > mama,wiec ona tez bedzie go tam sponsorowac.Pozniej syn wyjezdza do
        > pracy do Niemiec i obiecalam ,ze doloze mu 20 Euro (tylko tyle mam)
        > do wyjazdu.Moj ex zdenerwowal sie,ze nie zaplacilam 300zl i obcial mi
        > kase na psa.Moze dla was to smieszne,ale utrzymanie zwierzat
        > domowych,to nie tylko olbrzymi trud,ale tez spory wydatek.
        > Co ja mam zrobic? Mam racje nie placac na syna? Podac o podwyzszenie
        > alimentow na corke i placic na syna?

        Jaka koszmarna komplikacja. Skoro jedno dziecko u Ciebie, a drugie u niego, to
        nie prościej byłoby, żeby darować sobie w ogóle alimenty?
        • malgolkab żeby nie było 07.07.10, 10:03
          autorko wątku: uważam, że powinnaś płacić alimenty na syna.

          tak jest czytelniej, Tri?
          • tricolour Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 10:09
            ... z czego żyją cudze dzieci.

            Interesują mnie za to wypowiedzi na forum, z których wynika, że ojciec ma
            bezwględny obowiązek utrzymywania własnych dzieci, a 500zł miesięcznie to
            wręcz ochłapy. Wątki alimentacyjne często liczą setki postów i są miejscem
            wylewania różnych nieczystości na facetów niepłacących aliemntów.

            Tym razem matka nie płaci, a kobiety milczą. W czym problem?
            • malgolkab Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 10:14
              tricolour napisał:

              > ... z czego żyją cudze dzieci.
              >
              > Interesują mnie za to wypowiedzi na forum, z których wynika, że
              ojciec ma
              > bezwględny obowiązek utrzymywania własnych dzieci, a 500zł
              miesięcznie to
              > wręcz ochłapy. Wątki alimentacyjne często liczą setki postów i są
              miejscem
              > wylewania różnych nieczystości na facetów niepłacących aliemntów.
              >
              > Tym razem matka nie płaci, a kobiety milczą. W czym problem?

              Tri, ja napisałam co myslę. jesli forma mojej wypowiedzi lub jej
              treść nie przypadła ci do gustu to nic na to nie poradzę. nie jestem
              specjalista od prawa rodzinnego, psychologiem też nie, piszę co
              myślę na dany temat, opierając sie na własnych doświadczeniach i
              obserwacjach.
              a czemu kobiety milczą? napisałam to juz kiedyś - bo na tym forum
              jest wiele kobiet, które uważają każdego faceta za oszusta,
              przekrętam, kombinatora i dziw.arza. za to kobietę piszącą o takim
              samym problemie głaskąją po głowie. nie chce mi sie powtarzać tego...
            • mmarusia Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 17:50
              tricolour napisał:


              > Tym razem matka nie płaci, a kobiety milczą. W czym problem?

              Czemu Ty kobieto jestes tak pelna jadu???
              Ja spytalam czy powinnam placic i nie uchylam sie od placenia !!!!
              Zaluje,ze spytalam,bo wyglada na to,ze kto pyta,ten zostaje obrzucony
              blotem....
              Nie pomyslalas o tym,ze ze wzgledu na to,ze nie mam pieniedzy,to moi
              rodzice sponsoruja mojego syna?Ze placa mu za kurs prawa jazdy,za
              oblane egzaminy i inne.Wcale sie nimi nie wykrecam,ale nie znasz
              mojego zycia i uwazaj co piszesz.

              • malgolkab Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 18:10

                > Nie pomyslalas o tym,ze ze wzgledu na to,ze nie mam pieniedzy,to
                moi
                > rodzice sponsoruja mojego syna?Ze placa mu za kurs prawa jazdy,za
                > oblane egzaminy i inne.
                to może po prostu będą płacić za ciebie te alimentyb i problemie??
                sponsorują brzmi conajmniej dziwnie. większośc dziadków kupuje
                wnukom różne rzeczy, funduje coś i raczej traktują to jako prezent,
                nie jako sponsoring.
                • malgolkab Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 18:10
                  miało być "po problemie" oczywiście
        • z_mazur Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:06
          > Jaka koszmarna komplikacja. Skoro jedno dziecko u Ciebie, a drugie
          u niego, to
          > nie prościej byłoby, żeby darować sobie w ogóle alimenty?

          Nie do końca się zgodzę. Przy dużej rozpiętości możliwości
          zarobkowych obojga rodziców doszłoby do sytuacji, gdzie rodzeństwo
          żyłoby w zupełnie różnym standardzie, a to IMHO nie jest najlepsze
          wyjście z sytuacji.

          Dla mnie w ogóle nie jest dobrym pomysłem rozdzielanie rodzeństwa. W
          tej sytuacji IMHO najlepszym wyjściem byłoby stałe miejsce pobytu
          obojga rodzeństwa u ojca z niedużymi alimentami od matki na nie i z
          możliwością spędzania dużej ilości czasu dzieci z matką.
          • malgolkab z_mazur 07.07.10, 10:10
            a czemu o ojca akurat? bo więcej zarabia?
            • z_mazur Re: z_mazur 07.07.10, 10:48
              Jeśli ojciec jest podobnie wydolny wychowawczo jak matka, a mogę
              chyba tak przypuszczać, skoro pod jego opieką pozostaje jedno z
              dzieci, to organizacyjnie łatwiej zapewnić wyższy standard życia
              dzieciom, gdy mieszkają one z rodzicem o wyższej stopie życiowej,
              niż robić odwrotnie z jednoczesnym zasądzaniem wysokich alimentów.
              • burza4 Re: z_mazur 07.07.10, 16:06
                tyle że śmiem twierdzić, że 11 letnia dziewczynka bardziej potrzebuje na co
                dzień matki niż ojca (mówimy o normalnych rodzicach). Widzę u znajomych jak
                reaguje na sytuację dzieciak w jej wieku, który najpierw mieszkał z matką, potem
                z ojcem - znacznie lepiej przystosował się do braku ojca na co dzień, niż do
                niemieszkania z mamą. Nie organizacja jest tu najważniejsza.

                A 18-latek może być z ojcem z różnych powodów, choćby ze względu na szkołę.
                • z_mazur Re: z_mazur 07.07.10, 17:46
                  Oczywiście możesz śmieć. wink

                  A IMHO właśnie dziewczynka w tym wieku potrzebuje na codzień właściwego męskiego wzorca. I mniej istotne jest jak dziecko na to reaguje w danym momencie, niż to jakie to będzie miało konsekwencje w jej dorosłym życiu. Matka nie radząca sobie na codzień finansowo, z ciągłymi finansowymi pretensjami do ojca, to kiepski wzorzec, nawet jeśli teoretycznie lepiej się będzie opiekowała dzieckiem na codzień. Chociaż nie bardzo rozumiem, na czym ta "lepszość" opieki matki miałaby polegać. Dziewczynka w tym wieku potrzebuje na codzień ojca. Tylko ojciec potrafi jej dać w tym wieku poczucie, że jest wyjątkowa jako kobieta, co pozwoli jej w dorosłym życiu mieć zdrowe relacje z potencjalnymi partnerami.

                  Dlatego podtrzymuję swoje zdanie. Jeśli rodzice są podobnie wydolni wychowawczo, to dziecko powinno mieszkać z tym, który potrafi mu zapewnić wyższy standard życia, a w tym konkretnym przypadku to już szczególnie.
                  • ichi51e Re: z_mazur 10.07.10, 21:07
                    Nie do konca sie zgadzam.
                    Badania przedmiotu nie do konca wykazuja czy negatywnie na corke
                    wplywa brak wzorca ocja (zaznacze ze w danym przypadku ojciec wydaje
                    sie osoba dosc bezwzgledna, zatrudnia ludzi na czarno, od
                    zarabiajacej 700zeta zony wyciaga kase... wiec jaki by wzorzec
                    stanowil trudn powiedziec) czy negatywny wzorzec matki (np matka
                    bezradna, toksyczna, zatruta nienawiscia do ojca i przez to
                    uniemozliwiajaca corce zbudowanie normalnej relacji z drugim
                    czlowiekiem) IMHO - Normalna kochajaca matka z normalna kochajaca
                    sie rodzina (ojcem matka, rodzenstwem) przyjaciolmi i krewnymi jest
                    w stanie zapewnic dziecku dosyc "meskiego" wzorca.
          • tricolour Pijesz już przed południem? 07.07.10, 10:10
            smile
          • a1ma Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:10
            > Nie do końca się zgodzę. Przy dużej rozpiętości możliwości
            > zarobkowych obojga rodziców doszłoby do sytuacji, gdzie rodzeństwo
            > żyłoby w zupełnie różnym standardzie, a to IMHO nie jest najlepsze
            > wyjście z sytuacji.

            Pewnie masz rację.
            No ale w tej sytuacji oznaczałoby to de facto, że płaciłby tylko ojciec - jego
            standard życia jest sporo wyższy prawa? On jej 500 zł, ona jemu np. 300 (nie mam
            pojęcia, zakładam, że wykorzystuje swoje możliwości zarobkowe maksymalnie),
            czyli faktycznie tylko on jej 200.
            A może te 500 zł to właśnie ta różnica?
            • tricolour Po co gdybać? 07.07.10, 10:20
              Z postu autorki jednoznacznie wynika, że 500zł nie jest róznicą tylko
              kwotą alimentów na córkę. Autorka w ogóle nie poczuwa sie do obowiązku
              płacenia na syna i pyta czy (uwaga!) trzeba płacić.

              Zresztą sprawa alimentów na syna jest rzeczą drugiej kolejności, a rzeczą
              pierwszą jest fakt, że mąz zarabia znacznie więcej.
              • a1ma Re: Po co gdybać? 07.07.10, 10:25
                Zakładając, że oboje wykorzystują w pełni swoje możliwości zarobkowe, 500 zł
                może być różnicą między kwotą alimentów na córkę płaconych przez ojca a kwotą
                alimentów na córkę płaconych przez matkę.
                Dlaczego ojciec dotąd nie wniósł o alimenty dla syna?
                Teraz, kiedy chłopak ma już 18 lat, sprawa przestaje być kwestią rozliczeń
                między rodzicami - matka dostaje alimenty na córkę, natomiast alimenty na syna
                powinna płacić bezpośrednio synowi, to nie ojciec jest stratny w tym układzie,
                tylko dziecko bezpośrednio.
                • tricolour Nie wiem dlaczego nie wniósł na syna... 07.07.10, 10:31
                  ... skoro matka wniosła o alimenty na córkę. Nie wiem także po co facet
                  płaci alimenty (czy jak to nazwać) na zwierzaki?

                  To, że traci syn ma nie tylko wymiar finansowy, ma także moralny: dziecko
                  uczone jest, że płacenie alimentów nie jest bewzględnym obowiązkiem.
                  • a1ma Re: Nie wiem dlaczego nie wniósł na syna... 07.07.10, 10:45
                    No właśnie.
                    Nikt mu chyba pistoletu przy skroni nie trzymał, coś więc musi być powodem
                    takich decyzji.
                    • nangaparbat3 Re: Nie wiem dlaczego nie wniósł na syna... 07.07.10, 11:12
                      Może poczucie przyzwoitości?
                      Uważacie, ze wszyscy eksowie są go z zasady pozbawieni? Nie zgadzam się z taką tezą.
            • nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:44
              Owszem, płaciłby tylko ojciec, siostra i brat powinni się wychowywać w mniej
              więcej podobnych warunkach materialnych.
              Na razie ojciec i syn mają po 2700 na osobę (odliczając alimenty na córkę),
              matka z córką po 1150 (wliczając alimenty na córkę).
              • z_mazur Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:55
                > Na razie ojciec i syn mają po 2700 na osobę (odliczając alimenty
                na córkę),
                > matka z córką po 1150 (wliczając alimenty na córkę).

                I to jest doskonały przykład na to o czym pisałem przy ostatniej
                dużej dyskusji na temat alimentów w przypadku dużej rozpiętości
                dochodów pomiędzy rodzicami.

                Czyli w jakiś sposób liczysz jednak, alimenty płacone na córkę, jako
                wspólny dochód matki i córki, a nie tylko córki.

                Dla mnie te rozliczenie powinno wyglądać tak. Skoro ojciec daje 500
                zł alimentów, to porównywalne koszty na dziecko powinna ponosić
                również matka. Dodatkowo powinna na córkę przeznaczać w tym
                konkretnym przypadku kwotę alimentów, których praktycznie nie płaci
                synowi, czyli uwzględniając jej możliwości zarobkowe jakieś 300-400
                zł. Czyli na córkę powinna wydawać miesięcznie z uwzględnieniem
                alimentów od ojca jakieś 1400 zł, sama mocno oszczędzając na sobie,
                no bo przecież jak twierdzą tutaj na forum panie matka wydaje
                wszystko na dziecko, a nie na siebie.
                • nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 11:10
                  Tak, siłą rzeczy alimenty po prostu wchodzą do budżetu - chyba że matkę (ojca)
                  stać na samodzielne utrzymanie dziecka i może z nich stworzyć jakiś zupełnie
                  oddzielny fundusz. Większości matek w tym kraju (choć może na forach
                  internetowych nie jest to większość) na to nie stać.
                  W wypadku matki kiepsko zarabiającej ścisłe wydawanie kwoty alimenty plus drugie
                  tyle (bzdura z drugim tyle, ale to za moment) skutkowałoby prowadzeniem na
                  przykład podwójnej kuchni albo sytuacją, w której matka wysyła dziecko do kina,
                  a sama czeka pod drzwiami, ubieraniem się dziecka w sklepach, matki w lumpeksie,
                  etc. Wychowawcze konsekwencje tej sytuacji są po prostu nie do przecenienia ,
                  nie sądzisz?

                  Jest jeszcze inna sprawa: im młodsze dziecko, tym mniejsze możliwości zarobkowe
                  i większy wkład własny w opiekę osoby, która się dzieckiem na co dzień opiekuje.
                  Dlatego nie ma takiej zasady, ze kwota wyłozona bezpośrednio i wyłącznie na
                  dziecko przez stałego opiekuna ma być identyczna z kwotą alimentów.
                  • z_mazur Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 11:33
                    > W wypadku matki kiepsko zarabiającej ścisłe wydawanie kwoty
                    alimenty plus drugie
                    > tyle (bzdura z drugim tyle, ale to za moment) skutkowałoby
                    prowadzeniem na
                    > przykład podwójnej kuchni albo sytuacją, w której matka wysyła
                    dziecko do kina,
                    > a sama czeka pod drzwiami, ubieraniem się dziecka w sklepach,
                    matki w lumpeksie
                    > ,
                    > etc. Wychowawcze konsekwencje tej sytuacji są po prostu nie do
                    przecenienia ,
                    > nie sądzisz?

                    Ależ oczywiście że bzdura, tylko że jak pisałem o tym w tamtej
                    dyskusji gdzy uzasadniałem tezę, że wysokie alimenty płacone przez
                    ojca zaspokajają również część potrzeb matki (choćby właśnie
                    dlatego, żeby nie prowadzić dwóch kuchni itp.) to paniom trudno
                    przychodziło przyjęcie tego do wiadomości i bardzo się oburzały, na
                    te stwierdzenie.
                    • malgolkab Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 11:54


                      > tylko że jak pisałem o tym w tamtej
                      > dyskusji gdzy uzasadniałem tezę, że wysokie alimenty płacone przez
                      > ojca zaspokajają również część potrzeb matki (choćby właśnie
                      > dlatego, żeby nie prowadzić dwóch kuchni itp.) to paniom trudno
                      > przychodziło przyjęcie tego do wiadomości i bardzo się oburzały,
                      na
                      > te stwierdzenie.

                      bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzeniasmile prawda ogólnie
                      znana...
                      • nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 15:04
                        malgolkab napisała:

                        >
                        >
                        > > tylko że jak pisałem o tym w tamtej
                        > > dyskusji gdzy uzasadniałem tezę, że wysokie alimenty płacone przez
                        > > ojca zaspokajają również część potrzeb matki to paniom trudno
                        > > przychodziło przyjęcie tego do wiadomości i bardzo się oburzały,
                        > na
                        > > te stwierdzenie.
                        >


                        > bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzeniasmile


                        Zwłaszcza wtedy, kiedy wypowiadają się różne osoby.
                        • malgolkab Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 17:13
                          > > bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzeniasmile
                          >
                          >
                          > Zwłaszcza wtedy, kiedy wypowiadają się różne osoby.
                          >

                          Nanga, niestety niekoniecznie. niektóre osoby odpowiadają różnie w
                          zależności od tego kto jest autorem postu (mimo, że opisywana
                          sytuacja jest podobna lub wręcz identyczna). jeśli twierdzisz, że
                          nie, to poprzeglądaj archiwum w wolnej chwilismile
                          • nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 20:04
                            Po co mam przeglądać archiwum, skoro piszesz to a propos mojej wypowiedzi, a ja
                            sie nie poczuwam.
                            Na śledzenie historii cudzych wpisów nie mam czasu nawet na najdłuższym w życiu L4.
              • tricolour Doskonale, Nango... 07.07.10, 14:52
                ... właśnie padłaś ofiarą arytmetyki.

                Przy dużych dysproporcjach (jak w tym przykładzie: zarobki matki
                1800zł, ojca 6000zł) może dojśc do sytuacji, że NIGDY nie można
                zapewnić jednakowych warunków materialnego rozwoju dzieci, które
                zostały rozdzielnone. Może dojść do takiej sytuacji, że budzet
                dziecka bedzie większy niż rodzica zarabiającegfo mało jeśli bedzie
                chciało sie zachowac jednakowy status dzieci.

                Tak jest także w tym przypadku i nie da sie skonstruowac alimentów,
                by nie korzystała nich matka w sposób bezpośredni: z pieniędzy
                dziecka. Oczywiście jeśli chce sie zachowac równy status materialny
                rozdzielonych dzieci.
                • nangaparbat3 Re: Doskonale, Nango... 07.07.10, 15:00
                  Nie padłam żadną ofiarą.
                  Oczywiście że przy duzych dysproporcjach w dochodach rodziców, jeśli to z którym
                  dziecko mieszka jest biedniejsze, bedzie korzystać z alimentów na dziecko.
                  Zresztą bardziej obrazowo pisałam o tym w jakimś innym poście dzisiaj.
                  Nie widze w tym nic ani złego, ani nieuczciwego.
                  Życie rodzinne i wychowanie dzieci to nie księgowość.
                  • tricolour Wiem, pisałaś... 07.07.10, 15:08
                    ... i wychodzi z wyliczeń trochę "dziwnie".

                    Wychodzi - przy duzych dysproporcjach zarobków i chęci utrzymania
                    równego statusu materialnego dzieci - że z pieniędzy bogatszego
                    finansowane są dzieci w całości i matka w części. Natomist zarobki
                    biedniejszego idą w całości dla tego biedniejszego. Nie na tym
                    polega idea rozwodu, żeby finansowac życie ex.
                    • nangaparbat3 Re: Wiem, pisałaś... 07.07.10, 15:21
                      Jak już pisałam - tylko w sytuacji, kiedy rodzic wychowujacy dziecko jest bardzo
                      zamozny i moze się doskonale obejść bez alimentów, nie wpływają one na życie
                      wychowujacego.
                      Chyba że zaczniesz samodzielnie kupować i opłacać rzeczy/zajęcia, bez których
                      dziecko może się obejść. Zdarzają się tacy exowie, jak najbardziej. Dziecko ma
                      markowe ciuchy, extra gadżety i raz w roku tydzień na luksusowych wakacji, matki
                      nie stać na opędzenie najniezbednieszych potrzeb typu jedzenie, mieszkanie,
                      lekarstwa.
                      Można i tak , jak człowiek bardzo chce i bardzo sie postara, oczywiście.
                      • tricolour Niekoniecznie... 07.07.10, 15:31
                        ... można się zastanowić ile potrzeba pieniędzy na 11-letnią córkę
                        (z opisanego tu przypadku) i ile zostanie matce gdy będzie chciała
                        sfinansować córkę w całości tak jak ojciec finansuje syna w całości.

                        Koszt dziecka to około 1500zł miesięcznie (moim zdaniem) więc matce
                        zostaje 300zł na jej utrzymanie. Widac jaskrawo, że matka - by
                        przeżyć - musi korzysteć z pieniędzy córki obniżając tym samym jej
                        status wobec syna. Równowaga między dziećmi- w opisanym przypadku -
                        nastąpi wowóczas, gdy matkja zacznie korzystać z pieniędzy exa na
                        własne potrzeby bytowe.

                        A dysproworcja 6000/1800 to jakaś strasznie wielka nie jest.
          • mmarusia podzial dzieci 09.07.10, 09:35
            z_mazur napisał:

            >
            > Dla mnie w ogóle nie jest dobrym pomysłem rozdzielanie rodzeństwa.
            W
            > tej sytuacji IMHO najlepszym wyjściem byłoby stałe miejsce pobytu
            > obojga rodzeństwa u ojca z niedużymi alimentami od matki na nie i z
            > możliwością spędzania dużej ilości czasu dzieci z matką.
            >

            Dla mnie tez bylo okropne,ze maz podzielil dzieci.No,ale syn wtedy
            byl juz prawie pelnoletni,przekupiony i zdecydowal,ze idzie z tatem.
            Maz zaczal od wynajetego malego mieszkania i nie mial warunkow,by
            dwoje dzieci z nim zamieszkalo (dziewczynka i chlopak).Ja mam dom
            darowany przez rodzicow.
            Poza tym moj ex nie ma cierpliwosci do dzieci.Jak sie kloca,to on
            dostaje bialej goraczki.To nie jest dobre dla nikogo.
            Obowiazki przy 18 letnim synu czesto go przerastaja,a co dopiero
            gdyby mial pod opieka jeszcze dziewczynke w wieku dojrzewania.
            Absolutnie uwazam,ze przynajmniej corka powinna mieszkac ze mna.Syn
            jak chce,jest juz dorosly.Wie,ze moj dom jest jego domem,ma tu swoj
            kat i zawsze moze tu mieszkac.
    • evenjo Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 21:00
      oczywiście. W znacznym stopniu i na szczęście bez marudzenia.
    • cathy_bum Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 22:39
      Alimenty zostały tak skalkulowane, żeby uwzględnić wakacje, aparaty
      na zęby i wszelkie inne ekstrasy. Wobec tego od exa nie biorę już
      ani grosza dodatkowo, byłoby nie fair. Zdarza się, że napada mnie na
      super kosztowny wyjazd/imprezę z Młodą (typu przeraźliwie drogi
      koncert jej ulubionej piosenkarki plus dojazd i hotel), ale traktuję
      to jako moje "fanaberie" i tego nigdzie nie uwzględniam.
      • akania1 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 07.07.10, 15:34
        zeszłoroczny wyjazd finansowałam w całości ja z obecnym mężem, był
        to wyjazd wspólny z 3 dzieci, po jednym z poprzednich małżeństw i
        jednym wspólnym, ex dołozył kieszokowe dla Młodego. w tym roku u
        mnie ciężko z kasą i skorzystałam z propozycji ex i jego mamy dot.
        zrzutki na wyjazd który kosztuje 1500 zł i 30 euro. Wyszło że ex i
        ex teściowa dali po 500 zł, moi rodzice 500 i ja 30 EURO i ok 100
        EURO kieszonkowego i ja sposoruje drugi wyjazd na obóz sportowy ok
        500 a ex dorzuci kieszonkowe, oprócz tego ex pod kniec m-ca zabiera
        młodego nad morze na tydzień. Więc takiego ex fajnie mieć.
        Generalnie alimenty mam niskie bo 300 zł na 13latka, ale zawsze sam
        ex ofiaruje się pokryć połowę kosztó związanych np z rozpoczeciem
        roku szkolnego, wycieczki klasowej albo np na zimę ja kupuję jedną
        kurtkę on drugą itp. Zaznaczam, że nigdy o tą kasę nie proszę, to
        jest tylko i wyłącznie jego inicjatywa
    • nanai11 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 07.07.10, 16:44
      Do niczego sie nie dorzuca.
    • mmarusia jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 18:13
      1.Nie uchylam sie od placenia alimentow na syna.Spytalam czy powinnam
      placic,skoro sad nic w tej sprawie nie orzekl.Slyszalam tylko,ze syn
      sam moze wniesc o alimenty ode mnie.

      2.Bodajze czepiajaca sie mnie tricolor napisala,ze dzieci nie maja
      prawa pracowac.Moje starsze dziecko wg sadu dzieckiem juz nie jest,bo
      ma 18lat.Syn dorabia sobie i w sierniu mielismy razem jechac na
      truskawki do Niemiec,ale mi maz nie pozwolil (pracuje u niego)i
      zagrozil zwolnieniem.Syn pojedzie wiec sam.

      3.Jak bralismy slub,to ja mialam srednie wyksztalcenie,a moj maz
      zawodowe.Potem maz sie wyksztalcil,ma licencjat,a ja nie
      pracowalam,bo on sobie tego nie zyczyl.Zaczelam sie uczyc,to odmowil
      mi pieniedzy na szkole.Zostalam wiec z tym swoim srednim,bez zadnego
      prawie doswiadczenia zawodowego.
      Od 6 lat pracuje u niego.On sie wyprowadzil w pazdzierniku ub.roku,a
      rozwod mamy od 1 czerwca tego roku.
      Wczesniej psychiatra doradzila,aby corka zostala ze mna,a syn jak
      bedzie chcial.
      Pieniadze to nie wszystko.Wyznaje zasade,ze swiety spokoj nie ma
      ceny.Jestem zaradna i zdrowa i utrzymam siebie,corke,a jak trzeba to
      i syna.
      Co do zwierzat domowych.Mam psa i kota.Sa z nami od 6 lat.Tri dziwisz
      sie,ze ten kto odszedl placi na nie?Rozpoczal nowe,wygodne zycie.Nie
      musi martwic sie o wyjscia z psem i o zdrowie zwierzat.A co
      to,rzecz?? Panstwo sie rozwiedli,to zwierzeta moze do schroniska
      oddac? Decydujac sie na posiadanie zwierzat wiedzielismy o duzym
      nakladzie pienieznym na nie.Mam duzego psa,wlasnie dlatego,ze taka
      wlasnie rase chcieli moj maz i syn.Mam z nim ogromny problem i
      dlaczego sama mam ponosic koszty jego utrzymania??
      • mmarusia Re: jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 18:35
        odnosnie mojej pracy,to te za 700zl na reke mam "na bialo",a te za
        1100zl na "czarno" i moze wygladac to tak,ze dostaje np.tel.od meza
        czy jego wspolnika,ze od jutra nie pracuje.

        Na koniec dodam,ze 1 lipca wplacilam synowi na konto 100zl,bo wiecej
        nie mialam.Umowilam sie z nim,ze jak wezme wyplate,to dam mu wiecej.\
        Skoro juz wiem,ze powinnam placic ,to wplacilam mu teraz adekwatnie
        do moich i exa oficjalnych zarobkow-100zl.
        Na lipiec wiec dalam synowi 200zl.
        Dopoki nie strace pracy,to tak zostanie.
      • a1ma Re: jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 19:02
        > Co do zwierzat domowych.Mam psa i kota.Sa z nami od 6 lat.Tri dziwisz
        > sie,ze ten kto odszedl placi na nie?Rozpoczal nowe,wygodne zycie.Nie
        > musi martwic sie o wyjscia z psem i o zdrowie zwierzat.A co
        > to,rzecz?? Panstwo sie rozwiedli,to zwierzeta moze do schroniska
        > oddac? Decydujac sie na posiadanie zwierzat wiedzielismy o duzym
        > nakladzie pienieznym na nie.Mam duzego psa,wlasnie dlatego,ze taka
        > wlasnie rase chcieli moj maz i syn.Mam z nim ogromny problem i
        > dlaczego sama mam ponosic koszty jego utrzymania??

        To akurat jest tak ludzkie (w pozytywnym znaczeniu), że aż dziwi na tym forum.
        Wiesz, tutaj ludzie porzucają swoje dzieci, nie płacąc na nie ani grosza, a co
        dopiero zwierzęta.
        • mmarusia Re: jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 19:46
          a1ma napisała:


          > To akurat jest tak ludzkie (w pozytywnym znaczeniu), że aż dziwi na
          tym forum.
          > Wiesz, tutaj ludzie porzucają swoje dzieci, nie płacąc na nie ani
          grosza, a co
          > dopiero zwierzęta.

          No tak...
      • nangaparbat3 Re: jeszcze wyjasniajac 09.07.10, 10:57
        Marusiu, czy nie masz możliwości zmiany pracodawcy?
        • mmarusia Re: jeszcze wyjasniajac 10.07.10, 16:13
          nangaparbat3 napisała:

          > Marusiu, czy nie masz możliwości zmiany pracodawcy?

          Na razie jeszcze chcialabym sie wstrzymac z rezygnacja pracy u
          ex.Jestem w trakcie zalatwiania dzialalnosci gosp.,ale dopoki nie
          bede pewna,ze wszystko mi sie uda,to nie chce rezygnowac z pracy.

          • nangaparbat3 Re: jeszcze wyjasniajac 10.07.10, 16:28
            To trzymam kciuki, żeby Ci się udało.
            • mmarusia thx ! b/t 10.07.10, 16:33
Pełna wersja