mmarusia 05.07.10, 19:39 Jak w temacie,czyli "nadprogramowa" kasa na wakacyjny wyjazd dzieci.Mozecie liczyc na takowa od swoich ex? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
sauber1 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 19:45 mmarusia napisała: > Jak w temacie,czyli "nadprogramowa" kasa na wakacyjny wyjazd > dzieci.Mozecie liczyc na takowa od swoich ex? Ja choć nawet na tą kaę programową powinienem, to jednak nie liczę, a wakacje takie krótkie - prawda? Odpowiedz Link
z_mazur Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 20:11 Hmmm, ciekawe zagadanienie. Po pierwsze w większości wyliczeń kwoty alimentów z jakimi się spotkałem jest pozycja "wypoczynek wakacyjny", która uwzględnia koszty tego wypoczynku w miesięcznie płaconych alimentach. Po drugie, nie wiem czy ojciec Twojego dziecka bierze gdzieś ze sobą dziecko podczas wakacji i jeśli tak, to czy Ty jemu dokładasz się do tego wyjazdu, albo czy przynajmniej rezygnujesz z części alimentów za ten okres? Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 20:24 Nie, chociaż ojciec bierze go tylko na jeden tydzień. Wyliczając kwotę utrzymania brałam pod uwagę ferie zimowe i wakacje i wg tego zostały wyliczone alimenty. Dlatego nie widze powodów aby dodawał cos ekstra. Jeżeli ma ochotę to daje mu kieszonkowe, ale to już ich sprawa. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 20:43 Nie dorzucają. Dla porównania: eks wyjeżdża z dzieckiem na tydzień w wakacje, ja na 3 tygodnie + wyjazd w zimie. Przy uzgadnianiu wysokości alimentów machnęłam ręką na rozliczanie wakacji. Odpowiedz Link
grzegorczykp Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 21:17 Nie. Alimentow tez nie placi. I w sumie ciezko liczyc w takim wypadku na ekstra kase na wakacje dla dziecka. Odpowiedz Link
zuza145 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 05.07.10, 21:57 u mnie nie ma fifty/fifty- ja daję więcej a wakacje nie były wliczone. I mogę liczyć na ex męża. Finansuje- jak może. A może- i wie że ja wiem, więc ja milczę a on sam podejmuje decyzje. Taka hipokryzja- a działa. Znaczy się w mniejszości jestem- bo na dokładkę sam wychodzi z inicjatywą. Oby tak dalej- bo ja nie lubię upominać się o kasę. Więc oby tak dalej- to będę zdrowsza. Odpowiedz Link
malgolkab Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 09:28 mmarusia napisała: > Jak w temacie,czyli "nadprogramowa" kasa na wakacyjny wyjazd > dzieci.Mozecie liczyc na takowa od swoich ex? u nas pierwsze takie wakacje - zabiera młodego na 2 tyg. na wczasy, ja organizuje pozostałe 7 tyg. Odpowiedz Link
tully.makker Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 09:30 he he he Odpowiedz Link
karolina331 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 10:02 W alimenty mojego męża na jego córkę był wliczony wypoczynek wakacyjny, jak i wszelkie możliwe zajęcia dodatkowe dziecka, rozrywki oraz prywatna opieka stomatologiczna. Jednak córka mojego męża spedzała u nas rokrocznie jeden miesiąc wakacji i każde ferie świąteczne - na nasz koszt. Pokrywaliśmy wówczas koszt dojazdu dziecka męża (w obie strony) oraz kupowaliśmy jej zawsze dużo kosmetyków, ubrań i butów, bo matka potrafiła przysłać dziewczynkę w zimowej kurtce latem, a w prochowcu zimą. Osobiście uważam, że ojciec powinien na własny koszt zapewnić swojemu dziecku chociaż dwa tygodnie wakacji. Po prostu powinien zrobić to dla siebie i dla własnego samopoczucia. Wielu ojców o tym nie pomyśli (mężczyźni bywają prosto myślący), więc warto o to zwyczajnie zapytać. P.S. Matka córki mojego męża i tak zawsze była niezadowolona, a po wakacjach bankowo dostawaliśmy pozew o podwyższenie alimentów Płaciliśmy Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:06 Nic ekstra ani z powodów wakacji, ani podreczników ani lekarza. Odpowiedz Link
kajda28 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:28 Oczywiście że nie. Odpowiedz Link
dzikakotka1234 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:36 A ja mam pytanie również dotyczące wakacji ale jakby z drugiej strony. Ex zabrał syna na 3-tyg wakacje i z 800-set złotowych alimentów przesłał 200zł. Dodam, że na nadprogramowe wydatki typu lekarz,ksiązki do szkoły, wyjazdy wycieczkowe ze szkoły nigdy nie "dorzucał" się. Czy mam szanse wyegzekwować resztę przez komornika? Odpowiedz Link
zolza38 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:45 Oczywiście, że tak. Wakacje oraz ekstrasy to dobra wola ojca, a kwota zasądzona przez sąd jest jak najbardziej ściągalna przez komornika. Ojciec dziecka nie ma prawa "odciągać" sobie kosztów wakacji lub ekstrasów od sumy zasądzonych alimentów. Odpowiedz Link
dzikakotka1234 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 12:55 Dziękuję, jestem "świeża" ) w temacie, więc nie wszystko jeszcze wiem ale to forum to kopalnia wiedzy. Najpierw porozmawiam z ex ale cos czuję, że nic z tego nie będzie. Odpowiedz Link
zolza38 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 13:50 Jak się z eksem nie dogadacie, to idziesz z prawomocnym wyrokiem do komornika i już Odpowiedz Link
mmarusia dziekuje i jeszcze jedno pytanie 06.07.10, 16:45 Zadalam to pytanie,gdyz moje kolezanki (wiekszosc) dostaja dodatkowo jakas kwote na wypoczynek dziecka/dzieci. Moj maz zapewnial,ze cos sie dorzuci,a w efekcie nie dal nic. Poradze sobie i bez jego pieniedzy,bo splate zalatwilam na kilka rat,ale bylam ciekawa jak to jest u was. Mam jeszcze jedno pytanie. Otoz moje dochody to 1800zl netto,meza to ok.6 tys.11 letnia corka mieszka ze mna,a 18letni syn z nim.Zgodzilam sie na alimenty na corke w kwocie 500zl.Bralam pod uwage to,ze syn mieszka z nim.Maz domaga sie alimentow na syna.Z uwagi wlasnie na wyjazd corki powiedzialam synowi,ze przez 2 mce wakacji dam mu 100zl,a we wrzesniu 300zl.Syn wyjezdza na rajd i koszt tego rajdu to ok.700zl.Jedzie z moja mama,wiec ona tez bedzie go tam sponsorowac.Pozniej syn wyjezdza do pracy do Niemiec i obiecalam ,ze doloze mu 20 Euro (tylko tyle mam) do wyjazdu.Moj ex zdenerwowal sie,ze nie zaplacilam 300zl i obcial mi kase na psa.Moze dla was to smieszne,ale utrzymanie zwierzat domowych,to nie tylko olbrzymi trud,ale tez spory wydatek. Co ja mam zrobic? Mam racje nie placac na syna? Podac o podwyzszenie alimentow na corke i placic na syna? Pracuje u meza.Jeden etat jest na czarno i w kazdej chwili moge go stracic.Na drugi mam 3 mczny okres wypowiedzenia. Odpowiedz Link
tricolour Jeżeli syn mieszka z ojcem... 07.07.10, 08:04 ... to oczywiście masz obowiązek płacic alimenty na syna. W związku z tym, że panuje powszechna opinia (z która ja sie nie zgadzam) że im większe dziecko tym większe alimenty, to wynika, że na syna powinnas płacic ponad 500zł miesięcznie. Sąd bierze pod uwagę nie tylko wyskośc zarobków, ale przede wszytskim MOŻLIWOŚCI zarobkowe więc - także zgodnie z powszechną opinią na forum - możesz isć do lepszej pracy i zarabiać więcej na utrzymanie syna. Napisałas cenne uwagi, z których wynika, że otrzymywane przez Ciebie 500zł to koniecznośc dla córki, ale płacenie przez Ciebie alimentów na syna to już wielka fanaberia. Liczysz, że babcia będzie sponsorowac wakacje, a sama dajesz stówkę na dwa miesiące wakacji. Zachęcam forumowe koleżanki do opinii. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Jeżeli syn mieszka z ojcem... 07.07.10, 09:36 tricolour napisał: > ... to oczywiście masz obowiązek płacic alimenty na syna. W związku z tym, > że panuje powszechna opinia (z która ja sie nie zgadzam) że im większe > dziecko tym większe alimenty, to wynika, że na syna powinnas płacic ponad > 500zł miesięcznie. > > Sąd bierze pod uwagę nie tylko wyskośc zarobków, ale przede wszytskim > MOŻLIWOŚCI zarobkowe więc - także zgodnie z powszechną opinią na forum - niestety z tymi możliwościami to różnie w praktyce bywa. wiele przypadków niestety,m gdy ktos prowadząc działalność wykazuje wiecznie straty lub też przepisuje firme na kogoś i zatrudnia sie u niego za najniższą krajową. i chociaż mozliwości ma duże (kwalifikacje) i naprawdę żyje na wysokim poziomie, to są zasądza 300 zł np. > możesz isć do lepszej pracy i zarabiać więcej na utrzymanie syna. > > Napisałas cenne uwagi, z których wynika, że otrzymywane przez Ciebie 500zł > to koniecznośc dla córki, ale płacenie przez Ciebie alimentów na syna to > już wielka fanaberia. Liczysz, że babcia będzie sponsorowac wakacje, a > sama dajesz stówkę na dwa miesiące wakacji. > > Zachęcam forumowe koleżanki do opinii. z całą resztą się zgadzam. babcia - babcią - jeśli chce niech sponsoruje, alimenty to sprawa niezależna... Odpowiedz Link
malgolkab Re: Jeżeli syn mieszka z ojcem... 07.07.10, 09:39 > > > > Zachęcam forumowe koleżanki do opinii. > z całą resztą się zgadzam. babcia - babcią - jeśli chce niech > sponsoruje, alimenty to sprawa niezależna... i zanim ktoś mi odpowie, ze jestem złosliwa, wredna itd. to radzę sie zastanowić co by było, gdyby którys z panów napisał tu, ze nie zapłacił alimentów, ale za to jego mama kupiła wnukowi różne rzeczy. nie dość, że byłby skąpcem, oszustem itd. to jeszcze maminsynkiem... Odpowiedz Link
tricolour To co radzisz naszej koleżance... 07.07.10, 09:43 ... która bez mrugnięcia okiem bierze alimenty na córkę i bez mrugnięcia drugim okiem okrada syna mieszkającego z ojcem? Jaki pomysł rozwiąznia jej problemów otrzymywania niskich alimentów na córkę (500zł) w powiązaniu z zerowym utrzymywaniem drugiego jej dziecka? Odpowiedz Link
malgolkab Re: To co radzisz naszej koleżance... 07.07.10, 09:46 tricolour napisał: > ... która bez mrugnięcia okiem bierze alimenty na córkę i bez mrugnięcia > drugim okiem okrada syna mieszkającego z ojcem? > > Jaki pomysł rozwiąznia jej problemów otrzymywania niskich alimentów na > córkę (500zł) w powiązaniu z zerowym utrzymywaniem drugiego jej dziecka? ja nie jestem od doradzania brak mi ku temu kwalifikacji chyba... w takich sprawach. jak ma zasądzone to ma płacić tak jak każdy w tej sytuacji. 2 sprawa - czasem skłaniam się ku ocji, że jak dzieci są rozdzielone, to może nikt nikomu nie powinien płacić? tylko znowu, inny koszt utrzymania 2 latka, inny maturzysty Odpowiedz Link
tricolour Brak Ci kwalifikacji... 07.07.10, 09:48 ... do wyrażenia opinii, że alimenty trzeba płacić? Odpowiedz Link
malgolkab Re: Brak Ci kwalifikacji... 07.07.10, 10:00 tricolour napisał: > ... do wyrażenia opinii, że alimenty trzeba płacić? > taką opinię akurat wyraziłam o ile pamietam... Odpowiedz Link
malgolkab tu masz cytat:) 07.07.10, 10:01 jak ma zasądzone to ma płacić tak jak każdy w tej > sytuacji. Odpowiedz Link
tricolour A jeżeli nie ma zasądzone? 07.07.10, 10:04 Podrążmy temat dalej, bo nagle jakoś zaczęłaś pisac takie krótkie posty... Odpowiedz Link
malgolkab Re: A jeżeli nie ma zasądzone? 07.07.10, 10:07 tricolour napisał: > Podrążmy temat dalej, bo nagle jakoś zaczęłaś pisac takie krótkie posty.. tu jest sprawa dyskusyjna. bo jeśli nie ma wyroku, to moim zdaniem każdy w zgodzie ze swoim sumieniem i świadomością swoich możliwości zarobkowych powinien płacić na dzieci. jaką kwotę - nie wiem. ale ludzie by nie składali sprawy o alimenty jeśli każdy by się potrafił rozsądnie i uczciwie dogadać. Odpowiedz Link
tricolour Uważam inaczej... 07.07.10, 10:15 ... alementy nie płąci się z powofu sumienia tylko dlatego, że jedzenie kosztuje, ubranie kosztuje, mieszkanie kosztuje, a płaci się pieniędzmi. Dziecko nie ma prawa zarabiać pieniędzy więc koszt jesgo utrzymania spoczywa na rodzicach. Utrzymywanie to nie sprawa sumienia ale konsekwecja decyzji o posiadaniu dziecka. "jaką kwotę - nie wiem" - to można policzyć. Zresztą, skoro matka otrzymuje 500zł na 11-letnie dziacko i to jest mało, to już jest podstawa do obliczeń alimentów na syna. Trzeba tylko chcieć. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Uważam inaczej... 07.07.10, 10:24 tricolour napisał: > ... alementy nie płąci się z powofu sumienia a ja jednak uważam, że również z tego powodu każdy tak naprawdę wie ile ma. a to, ze przynajmniej połowa ucieka z dochodami (bo przecież to nie kradzież, kradzież to jak sąsiadowi zza płotu coś wezmę bez pytania) to jest dla mnie żenujące... tylko dlatego, że jedzenie > kosztuje, ubranie kosztuje, mieszkanie kosztuje, a płaci się pieniędzmi. czyli co, jak np. ja bym zarabiała 10 tys/mies to byłynie płaci, bo z takiej pensji stać mnie na jedzenie, ubrania, książki dla dziecka > Dziecko nie ma prawa zarabiać pieniędzy więc koszt jesgo utrzymania > spoczywa na rodzicach. Utrzymywanie to nie sprawa sumienia ale konsekwecja > decyzji o posiadaniu dziecka. jedno nie do końca przeczy drugiemu > > "jaką kwotę - nie wiem" - to można policzyć. Zresztą, skoro matka > otrzymuje 500zł na 11-letnie dziacko i to jest mało, to już jest podstawa > do obliczeń alimentów na syna. > > Trzeba tylko chcieć. tak, tylko zauważ, że np. 1 strona (zazwyczaj kobieta, choć nie zawsze) kilka lat była na wychowawczym, czy pracowała na część etatu, by odebrać dzieci z przedszkola/żłobka i by 2 mogła robic karierę. to tez jakoś powinno byc brane pod uwagę. chyba, że niedługo będzie tak, że ludzie będą dzieci oddawać do przechowalni na 12 h, bo zarabiać przecież trzeba. inne są mozliwości zarobkowe, gdy np. jesteś samotnym rodzicem 2 latka, inne gdy 18 latka.na tego 2 nie beirzesz L4 kilka razy w roku...a nie każdy ma niepracującą babcię przynajmniej ja tak uważam Odpowiedz Link
tricolour Mamy tu konkretny przypadek... 07.07.10, 10:29 ... nie musimy sięgac do teoretycznych rozważań. Poza tym piszesz tak niechlujne posty, że trudno sie rozeznać co jest Twoją własną opinią, a co cytatem okraszonym znaczkami. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Mamy tu konkretny przypadek... 07.07.10, 10:47 postaram się popracować nad estetyka postów Odpowiedz Link
mmarusia Re: Uważam inaczej... 07.07.10, 17:44 tricolour napisał: Zresztą, skoro matka > otrzymuje 500zł na 11-letnie dziacko i to jest mało, to już jest podstawa > do obliczeń alimentów na syna. > > Trzeba tylko chcieć. Napisze raz jeszcze-nie uchylam sie !! Wezmy wobec tego tylko oficjalne zarobki,czyli moje "na reke" 700zl i mojego meza ok.6 tys (powiedzial w sadzie,ze ma 7,6tys brutto).500zl alimentow na corke-tyle zaproponowal kiedys i ja sie zgodzilam.Przy swoich zarobkach ile mam placic wg Ciebie na syna? Czemu nie pytasz czy moje dzieci sa zdrowe? A moze ktores leczy sie u specjalisty? Moze nie moge podjac innej pracy z roznych wzgledow,moze ze wzgledu na dziecko? Krytykujesz i obrazasz nie znajac sytuacji. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Uważam inaczej... 07.07.10, 18:01 > Czemu nie pytasz > czy moje dzieci sa zdrowe? A moze ktores leczy sie u specjalisty? > Moze nie moge podjac innej pracy z roznych wzgledow,moze ze wzgledu > na dziecko? > Krytykujesz i obrazasz nie znajac sytuacji. nikt tu nie jest jasnowidzem, nikt Cię nie zna osobiście, więc opieramy się (a przynajmniej ja) na to co zostało przez Ciebie napisane (nie pisałaś o chorym dziecku, jakichś innych komplikacjach..) jeśli piszesz coś na forum i to ogólnodostępnym musisz liczyć się z tym, że są tu różni ludzie, z różnymi doświadczeniami. czy mamy zacząć czytać między wierszami? 1 pytanie zadałaś konkretnie - czy ex dokładają się do wakacji - dostałaś konkretne odpowiedzi. Odpowiedz Link
mmarusia Re: To co radzisz naszej koleżance... 07.07.10, 17:38 tricolour napisał: > ... która bez mrugnięcia okiem bierze alimenty na córkę i bez mrugnięcia > drugim okiem okrada syna mieszkającego z ojcem? > > Jaki pomysł rozwiąznia jej problemów otrzymywania niskich alimentów na > córkę (500zł) w powiązaniu z zerowym utrzymywaniem drugiego jej dziecka? Jestes naprawde BEZCZELNA !! i moim zdaniem lamiesz zasady forum.Nie masz prawa mnie obrazac ! O swojej sytuacji napisalam w skrocie.Napisalam szczerze swoje zarobki,a moj maz ma wyzsze zarobki,ale po co je ujawniac? Syn poszedl z mezem,bo ten go przekupil.Po co byc z matka,ktora nie ma kasy i wymaga,aby wegiel przyniesc czy sprzatnac za soba? Co Ty mozesz wiedziec nt mojej sytuacji?? Prawie NIC,wiec nie obrazaj mnie !!! Odpowiedz Link
mmarusia Re: do trikolor 07.07.10, 17:32 tricolour napisał: > Napisałas cenne uwagi, z których wynika, że otrzymywane przez Ciebie 500zł > to koniecznośc dla córki, ale płacenie przez Ciebie alimentów na syna to > już wielka fanaberia. Dlaczego tak mnie oceniasz w ogole mnie nie znajac?? To bardzo krzywdzace. Napisalam rowniez,ze jesli zachowam prace,to bede placic na syna 300zl.Niestety nie moge podjac innej pracy,bo te ktora mam jest na nocki co drugi dzien,a na poczatek miesiaca pokrywaja mi sie 2 etaty,czyli np.o 7.30 schodze z nocki i jade do drugiej pracy. Zwroc uwage na wysokosc zarobkow moich i meza. Ja wcale sie nie uchylam od placenia,ja po prostu nie znam prawa i chcialam tu spytac,gdyz w sadzie przy sprawie rozwodowej nie rozstrzygnieto o alimentach na syna. Odpowiedz Link
a1ma Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 09:51 > Mam jeszcze jedno pytanie. > Otoz moje dochody to 1800zl netto,meza to ok.6 tys.11 letnia corka > mieszka ze mna,a 18letni syn z nim.Zgodzilam sie na alimenty na corke > w kwocie 500zl.Bralam pod uwage to,ze syn mieszka z nim.Maz domaga > sie alimentow na syna.Z uwagi wlasnie na wyjazd corki powiedzialam > synowi,ze przez 2 mce wakacji dam mu 100zl,a we wrzesniu 300zl.Syn > wyjezdza na rajd i koszt tego rajdu to ok.700zl.Jedzie z moja > mama,wiec ona tez bedzie go tam sponsorowac.Pozniej syn wyjezdza do > pracy do Niemiec i obiecalam ,ze doloze mu 20 Euro (tylko tyle mam) > do wyjazdu.Moj ex zdenerwowal sie,ze nie zaplacilam 300zl i obcial mi > kase na psa.Moze dla was to smieszne,ale utrzymanie zwierzat > domowych,to nie tylko olbrzymi trud,ale tez spory wydatek. > Co ja mam zrobic? Mam racje nie placac na syna? Podac o podwyzszenie > alimentow na corke i placic na syna? Jaka koszmarna komplikacja. Skoro jedno dziecko u Ciebie, a drugie u niego, to nie prościej byłoby, żeby darować sobie w ogóle alimenty? Odpowiedz Link
malgolkab żeby nie było 07.07.10, 10:03 autorko wątku: uważam, że powinnaś płacić alimenty na syna. tak jest czytelniej, Tri? Odpowiedz Link
tricolour Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 10:09 ... z czego żyją cudze dzieci. Interesują mnie za to wypowiedzi na forum, z których wynika, że ojciec ma bezwględny obowiązek utrzymywania własnych dzieci, a 500zł miesięcznie to wręcz ochłapy. Wątki alimentacyjne często liczą setki postów i są miejscem wylewania różnych nieczystości na facetów niepłacących aliemntów. Tym razem matka nie płaci, a kobiety milczą. W czym problem? Odpowiedz Link
malgolkab Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 10:14 tricolour napisał: > ... z czego żyją cudze dzieci. > > Interesują mnie za to wypowiedzi na forum, z których wynika, że ojciec ma > bezwględny obowiązek utrzymywania własnych dzieci, a 500zł miesięcznie to > wręcz ochłapy. Wątki alimentacyjne często liczą setki postów i są miejscem > wylewania różnych nieczystości na facetów niepłacących aliemntów. > > Tym razem matka nie płaci, a kobiety milczą. W czym problem? Tri, ja napisałam co myslę. jesli forma mojej wypowiedzi lub jej treść nie przypadła ci do gustu to nic na to nie poradzę. nie jestem specjalista od prawa rodzinnego, psychologiem też nie, piszę co myślę na dany temat, opierając sie na własnych doświadczeniach i obserwacjach. a czemu kobiety milczą? napisałam to juz kiedyś - bo na tym forum jest wiele kobiet, które uważają każdego faceta za oszusta, przekrętam, kombinatora i dziw.arza. za to kobietę piszącą o takim samym problemie głaskąją po głowie. nie chce mi sie powtarzać tego... Odpowiedz Link
mmarusia Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 17:50 tricolour napisał: > Tym razem matka nie płaci, a kobiety milczą. W czym problem? Czemu Ty kobieto jestes tak pelna jadu??? Ja spytalam czy powinnam placic i nie uchylam sie od placenia !!!! Zaluje,ze spytalam,bo wyglada na to,ze kto pyta,ten zostaje obrzucony blotem.... Nie pomyslalas o tym,ze ze wzgledu na to,ze nie mam pieniedzy,to moi rodzice sponsoruja mojego syna?Ze placa mu za kurs prawa jazdy,za oblane egzaminy i inne.Wcale sie nimi nie wykrecam,ale nie znasz mojego zycia i uwazaj co piszesz. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 18:10 > Nie pomyslalas o tym,ze ze wzgledu na to,ze nie mam pieniedzy,to moi > rodzice sponsoruja mojego syna?Ze placa mu za kurs prawa jazdy,za > oblane egzaminy i inne. to może po prostu będą płacić za ciebie te alimentyb i problemie?? sponsorują brzmi conajmniej dziwnie. większośc dziadków kupuje wnukom różne rzeczy, funduje coś i raczej traktują to jako prezent, nie jako sponsoring. Odpowiedz Link
malgolkab Re: Mnie generalnie nie obchodzi.... 07.07.10, 18:10 miało być "po problemie" oczywiście Odpowiedz Link
z_mazur Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:06 > Jaka koszmarna komplikacja. Skoro jedno dziecko u Ciebie, a drugie u niego, to > nie prościej byłoby, żeby darować sobie w ogóle alimenty? Nie do końca się zgodzę. Przy dużej rozpiętości możliwości zarobkowych obojga rodziców doszłoby do sytuacji, gdzie rodzeństwo żyłoby w zupełnie różnym standardzie, a to IMHO nie jest najlepsze wyjście z sytuacji. Dla mnie w ogóle nie jest dobrym pomysłem rozdzielanie rodzeństwa. W tej sytuacji IMHO najlepszym wyjściem byłoby stałe miejsce pobytu obojga rodzeństwa u ojca z niedużymi alimentami od matki na nie i z możliwością spędzania dużej ilości czasu dzieci z matką. Odpowiedz Link
z_mazur Re: z_mazur 07.07.10, 10:48 Jeśli ojciec jest podobnie wydolny wychowawczo jak matka, a mogę chyba tak przypuszczać, skoro pod jego opieką pozostaje jedno z dzieci, to organizacyjnie łatwiej zapewnić wyższy standard życia dzieciom, gdy mieszkają one z rodzicem o wyższej stopie życiowej, niż robić odwrotnie z jednoczesnym zasądzaniem wysokich alimentów. Odpowiedz Link
burza4 Re: z_mazur 07.07.10, 16:06 tyle że śmiem twierdzić, że 11 letnia dziewczynka bardziej potrzebuje na co dzień matki niż ojca (mówimy o normalnych rodzicach). Widzę u znajomych jak reaguje na sytuację dzieciak w jej wieku, który najpierw mieszkał z matką, potem z ojcem - znacznie lepiej przystosował się do braku ojca na co dzień, niż do niemieszkania z mamą. Nie organizacja jest tu najważniejsza. A 18-latek może być z ojcem z różnych powodów, choćby ze względu na szkołę. Odpowiedz Link
z_mazur Re: z_mazur 07.07.10, 17:46 Oczywiście możesz śmieć. A IMHO właśnie dziewczynka w tym wieku potrzebuje na codzień właściwego męskiego wzorca. I mniej istotne jest jak dziecko na to reaguje w danym momencie, niż to jakie to będzie miało konsekwencje w jej dorosłym życiu. Matka nie radząca sobie na codzień finansowo, z ciągłymi finansowymi pretensjami do ojca, to kiepski wzorzec, nawet jeśli teoretycznie lepiej się będzie opiekowała dzieckiem na codzień. Chociaż nie bardzo rozumiem, na czym ta "lepszość" opieki matki miałaby polegać. Dziewczynka w tym wieku potrzebuje na codzień ojca. Tylko ojciec potrafi jej dać w tym wieku poczucie, że jest wyjątkowa jako kobieta, co pozwoli jej w dorosłym życiu mieć zdrowe relacje z potencjalnymi partnerami. Dlatego podtrzymuję swoje zdanie. Jeśli rodzice są podobnie wydolni wychowawczo, to dziecko powinno mieszkać z tym, który potrafi mu zapewnić wyższy standard życia, a w tym konkretnym przypadku to już szczególnie. Odpowiedz Link
ichi51e Re: z_mazur 10.07.10, 21:07 Nie do konca sie zgadzam. Badania przedmiotu nie do konca wykazuja czy negatywnie na corke wplywa brak wzorca ocja (zaznacze ze w danym przypadku ojciec wydaje sie osoba dosc bezwzgledna, zatrudnia ludzi na czarno, od zarabiajacej 700zeta zony wyciaga kase... wiec jaki by wzorzec stanowil trudn powiedziec) czy negatywny wzorzec matki (np matka bezradna, toksyczna, zatruta nienawiscia do ojca i przez to uniemozliwiajaca corce zbudowanie normalnej relacji z drugim czlowiekiem) IMHO - Normalna kochajaca matka z normalna kochajaca sie rodzina (ojcem matka, rodzenstwem) przyjaciolmi i krewnymi jest w stanie zapewnic dziecku dosyc "meskiego" wzorca. Odpowiedz Link
a1ma Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:10 > Nie do końca się zgodzę. Przy dużej rozpiętości możliwości > zarobkowych obojga rodziców doszłoby do sytuacji, gdzie rodzeństwo > żyłoby w zupełnie różnym standardzie, a to IMHO nie jest najlepsze > wyjście z sytuacji. Pewnie masz rację. No ale w tej sytuacji oznaczałoby to de facto, że płaciłby tylko ojciec - jego standard życia jest sporo wyższy prawa? On jej 500 zł, ona jemu np. 300 (nie mam pojęcia, zakładam, że wykorzystuje swoje możliwości zarobkowe maksymalnie), czyli faktycznie tylko on jej 200. A może te 500 zł to właśnie ta różnica? Odpowiedz Link
tricolour Po co gdybać? 07.07.10, 10:20 Z postu autorki jednoznacznie wynika, że 500zł nie jest róznicą tylko kwotą alimentów na córkę. Autorka w ogóle nie poczuwa sie do obowiązku płacenia na syna i pyta czy (uwaga!) trzeba płacić. Zresztą sprawa alimentów na syna jest rzeczą drugiej kolejności, a rzeczą pierwszą jest fakt, że mąz zarabia znacznie więcej. Odpowiedz Link
a1ma Re: Po co gdybać? 07.07.10, 10:25 Zakładając, że oboje wykorzystują w pełni swoje możliwości zarobkowe, 500 zł może być różnicą między kwotą alimentów na córkę płaconych przez ojca a kwotą alimentów na córkę płaconych przez matkę. Dlaczego ojciec dotąd nie wniósł o alimenty dla syna? Teraz, kiedy chłopak ma już 18 lat, sprawa przestaje być kwestią rozliczeń między rodzicami - matka dostaje alimenty na córkę, natomiast alimenty na syna powinna płacić bezpośrednio synowi, to nie ojciec jest stratny w tym układzie, tylko dziecko bezpośrednio. Odpowiedz Link
tricolour Nie wiem dlaczego nie wniósł na syna... 07.07.10, 10:31 ... skoro matka wniosła o alimenty na córkę. Nie wiem także po co facet płaci alimenty (czy jak to nazwać) na zwierzaki? To, że traci syn ma nie tylko wymiar finansowy, ma także moralny: dziecko uczone jest, że płacenie alimentów nie jest bewzględnym obowiązkiem. Odpowiedz Link
a1ma Re: Nie wiem dlaczego nie wniósł na syna... 07.07.10, 10:45 No właśnie. Nikt mu chyba pistoletu przy skroni nie trzymał, coś więc musi być powodem takich decyzji. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Nie wiem dlaczego nie wniósł na syna... 07.07.10, 11:12 Może poczucie przyzwoitości? Uważacie, ze wszyscy eksowie są go z zasady pozbawieni? Nie zgadzam się z taką tezą. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:44 Owszem, płaciłby tylko ojciec, siostra i brat powinni się wychowywać w mniej więcej podobnych warunkach materialnych. Na razie ojciec i syn mają po 2700 na osobę (odliczając alimenty na córkę), matka z córką po 1150 (wliczając alimenty na córkę). Odpowiedz Link
z_mazur Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 10:55 > Na razie ojciec i syn mają po 2700 na osobę (odliczając alimenty na córkę), > matka z córką po 1150 (wliczając alimenty na córkę). I to jest doskonały przykład na to o czym pisałem przy ostatniej dużej dyskusji na temat alimentów w przypadku dużej rozpiętości dochodów pomiędzy rodzicami. Czyli w jakiś sposób liczysz jednak, alimenty płacone na córkę, jako wspólny dochód matki i córki, a nie tylko córki. Dla mnie te rozliczenie powinno wyglądać tak. Skoro ojciec daje 500 zł alimentów, to porównywalne koszty na dziecko powinna ponosić również matka. Dodatkowo powinna na córkę przeznaczać w tym konkretnym przypadku kwotę alimentów, których praktycznie nie płaci synowi, czyli uwzględniając jej możliwości zarobkowe jakieś 300-400 zł. Czyli na córkę powinna wydawać miesięcznie z uwzględnieniem alimentów od ojca jakieś 1400 zł, sama mocno oszczędzając na sobie, no bo przecież jak twierdzą tutaj na forum panie matka wydaje wszystko na dziecko, a nie na siebie. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 11:10 Tak, siłą rzeczy alimenty po prostu wchodzą do budżetu - chyba że matkę (ojca) stać na samodzielne utrzymanie dziecka i może z nich stworzyć jakiś zupełnie oddzielny fundusz. Większości matek w tym kraju (choć może na forach internetowych nie jest to większość) na to nie stać. W wypadku matki kiepsko zarabiającej ścisłe wydawanie kwoty alimenty plus drugie tyle (bzdura z drugim tyle, ale to za moment) skutkowałoby prowadzeniem na przykład podwójnej kuchni albo sytuacją, w której matka wysyła dziecko do kina, a sama czeka pod drzwiami, ubieraniem się dziecka w sklepach, matki w lumpeksie, etc. Wychowawcze konsekwencje tej sytuacji są po prostu nie do przecenienia , nie sądzisz? Jest jeszcze inna sprawa: im młodsze dziecko, tym mniejsze możliwości zarobkowe i większy wkład własny w opiekę osoby, która się dzieckiem na co dzień opiekuje. Dlatego nie ma takiej zasady, ze kwota wyłozona bezpośrednio i wyłącznie na dziecko przez stałego opiekuna ma być identyczna z kwotą alimentów. Odpowiedz Link
z_mazur Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 11:33 > W wypadku matki kiepsko zarabiającej ścisłe wydawanie kwoty alimenty plus drugie > tyle (bzdura z drugim tyle, ale to za moment) skutkowałoby prowadzeniem na > przykład podwójnej kuchni albo sytuacją, w której matka wysyła dziecko do kina, > a sama czeka pod drzwiami, ubieraniem się dziecka w sklepach, matki w lumpeksie > , > etc. Wychowawcze konsekwencje tej sytuacji są po prostu nie do przecenienia , > nie sądzisz? Ależ oczywiście że bzdura, tylko że jak pisałem o tym w tamtej dyskusji gdzy uzasadniałem tezę, że wysokie alimenty płacone przez ojca zaspokajają również część potrzeb matki (choćby właśnie dlatego, żeby nie prowadzić dwóch kuchni itp.) to paniom trudno przychodziło przyjęcie tego do wiadomości i bardzo się oburzały, na te stwierdzenie. Odpowiedz Link
malgolkab Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 11:54 > tylko że jak pisałem o tym w tamtej > dyskusji gdzy uzasadniałem tezę, że wysokie alimenty płacone przez > ojca zaspokajają również część potrzeb matki (choćby właśnie > dlatego, żeby nie prowadzić dwóch kuchni itp.) to paniom trudno > przychodziło przyjęcie tego do wiadomości i bardzo się oburzały, na > te stwierdzenie. bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia prawda ogólnie znana... Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 15:04 malgolkab napisała: > > > > tylko że jak pisałem o tym w tamtej > > dyskusji gdzy uzasadniałem tezę, że wysokie alimenty płacone przez > > ojca zaspokajają również część potrzeb matki to paniom trudno > > przychodziło przyjęcie tego do wiadomości i bardzo się oburzały, > na > > te stwierdzenie. > > bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia Zwłaszcza wtedy, kiedy wypowiadają się różne osoby. Odpowiedz Link
malgolkab Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 17:13 > > bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia > > > Zwłaszcza wtedy, kiedy wypowiadają się różne osoby. > Nanga, niestety niekoniecznie. niektóre osoby odpowiadają różnie w zależności od tego kto jest autorem postu (mimo, że opisywana sytuacja jest podobna lub wręcz identyczna). jeśli twierdzisz, że nie, to poprzeglądaj archiwum w wolnej chwili Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: dziekuje i jeszcze jedno pytanie 07.07.10, 20:04 Po co mam przeglądać archiwum, skoro piszesz to a propos mojej wypowiedzi, a ja sie nie poczuwam. Na śledzenie historii cudzych wpisów nie mam czasu nawet na najdłuższym w życiu L4. Odpowiedz Link
tricolour Doskonale, Nango... 07.07.10, 14:52 ... właśnie padłaś ofiarą arytmetyki. Przy dużych dysproporcjach (jak w tym przykładzie: zarobki matki 1800zł, ojca 6000zł) może dojśc do sytuacji, że NIGDY nie można zapewnić jednakowych warunków materialnego rozwoju dzieci, które zostały rozdzielnone. Może dojść do takiej sytuacji, że budzet dziecka bedzie większy niż rodzica zarabiającegfo mało jeśli bedzie chciało sie zachowac jednakowy status dzieci. Tak jest także w tym przypadku i nie da sie skonstruowac alimentów, by nie korzystała nich matka w sposób bezpośredni: z pieniędzy dziecka. Oczywiście jeśli chce sie zachowac równy status materialny rozdzielonych dzieci. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Doskonale, Nango... 07.07.10, 15:00 Nie padłam żadną ofiarą. Oczywiście że przy duzych dysproporcjach w dochodach rodziców, jeśli to z którym dziecko mieszka jest biedniejsze, bedzie korzystać z alimentów na dziecko. Zresztą bardziej obrazowo pisałam o tym w jakimś innym poście dzisiaj. Nie widze w tym nic ani złego, ani nieuczciwego. Życie rodzinne i wychowanie dzieci to nie księgowość. Odpowiedz Link
tricolour Wiem, pisałaś... 07.07.10, 15:08 ... i wychodzi z wyliczeń trochę "dziwnie". Wychodzi - przy duzych dysproporcjach zarobków i chęci utrzymania równego statusu materialnego dzieci - że z pieniędzy bogatszego finansowane są dzieci w całości i matka w części. Natomist zarobki biedniejszego idą w całości dla tego biedniejszego. Nie na tym polega idea rozwodu, żeby finansowac życie ex. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Wiem, pisałaś... 07.07.10, 15:21 Jak już pisałam - tylko w sytuacji, kiedy rodzic wychowujacy dziecko jest bardzo zamozny i moze się doskonale obejść bez alimentów, nie wpływają one na życie wychowujacego. Chyba że zaczniesz samodzielnie kupować i opłacać rzeczy/zajęcia, bez których dziecko może się obejść. Zdarzają się tacy exowie, jak najbardziej. Dziecko ma markowe ciuchy, extra gadżety i raz w roku tydzień na luksusowych wakacji, matki nie stać na opędzenie najniezbednieszych potrzeb typu jedzenie, mieszkanie, lekarstwa. Można i tak , jak człowiek bardzo chce i bardzo sie postara, oczywiście. Odpowiedz Link
tricolour Niekoniecznie... 07.07.10, 15:31 ... można się zastanowić ile potrzeba pieniędzy na 11-letnią córkę (z opisanego tu przypadku) i ile zostanie matce gdy będzie chciała sfinansować córkę w całości tak jak ojciec finansuje syna w całości. Koszt dziecka to około 1500zł miesięcznie (moim zdaniem) więc matce zostaje 300zł na jej utrzymanie. Widac jaskrawo, że matka - by przeżyć - musi korzysteć z pieniędzy córki obniżając tym samym jej status wobec syna. Równowaga między dziećmi- w opisanym przypadku - nastąpi wowóczas, gdy matkja zacznie korzystać z pieniędzy exa na własne potrzeby bytowe. A dysproworcja 6000/1800 to jakaś strasznie wielka nie jest. Odpowiedz Link
mmarusia podzial dzieci 09.07.10, 09:35 z_mazur napisał: > > Dla mnie w ogóle nie jest dobrym pomysłem rozdzielanie rodzeństwa. W > tej sytuacji IMHO najlepszym wyjściem byłoby stałe miejsce pobytu > obojga rodzeństwa u ojca z niedużymi alimentami od matki na nie i z > możliwością spędzania dużej ilości czasu dzieci z matką. > Dla mnie tez bylo okropne,ze maz podzielil dzieci.No,ale syn wtedy byl juz prawie pelnoletni,przekupiony i zdecydowal,ze idzie z tatem. Maz zaczal od wynajetego malego mieszkania i nie mial warunkow,by dwoje dzieci z nim zamieszkalo (dziewczynka i chlopak).Ja mam dom darowany przez rodzicow. Poza tym moj ex nie ma cierpliwosci do dzieci.Jak sie kloca,to on dostaje bialej goraczki.To nie jest dobre dla nikogo. Obowiazki przy 18 letnim synu czesto go przerastaja,a co dopiero gdyby mial pod opieka jeszcze dziewczynke w wieku dojrzewania. Absolutnie uwazam,ze przynajmniej corka powinna mieszkac ze mna.Syn jak chce,jest juz dorosly.Wie,ze moj dom jest jego domem,ma tu swoj kat i zawsze moze tu mieszkac. Odpowiedz Link
evenjo Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 21:00 oczywiście. W znacznym stopniu i na szczęście bez marudzenia. Odpowiedz Link
cathy_bum Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 06.07.10, 22:39 Alimenty zostały tak skalkulowane, żeby uwzględnić wakacje, aparaty na zęby i wszelkie inne ekstrasy. Wobec tego od exa nie biorę już ani grosza dodatkowo, byłoby nie fair. Zdarza się, że napada mnie na super kosztowny wyjazd/imprezę z Młodą (typu przeraźliwie drogi koncert jej ulubionej piosenkarki plus dojazd i hotel), ale traktuję to jako moje "fanaberie" i tego nigdzie nie uwzględniam. Odpowiedz Link
akania1 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 07.07.10, 15:34 zeszłoroczny wyjazd finansowałam w całości ja z obecnym mężem, był to wyjazd wspólny z 3 dzieci, po jednym z poprzednich małżeństw i jednym wspólnym, ex dołozył kieszokowe dla Młodego. w tym roku u mnie ciężko z kasą i skorzystałam z propozycji ex i jego mamy dot. zrzutki na wyjazd który kosztuje 1500 zł i 30 euro. Wyszło że ex i ex teściowa dali po 500 zł, moi rodzice 500 i ja 30 EURO i ok 100 EURO kieszonkowego i ja sposoruje drugi wyjazd na obóz sportowy ok 500 a ex dorzuci kieszonkowe, oprócz tego ex pod kniec m-ca zabiera młodego nad morze na tydzień. Więc takiego ex fajnie mieć. Generalnie alimenty mam niskie bo 300 zł na 13latka, ale zawsze sam ex ofiaruje się pokryć połowę kosztó związanych np z rozpoczeciem roku szkolnego, wycieczki klasowej albo np na zimę ja kupuję jedną kurtkę on drugą itp. Zaznaczam, że nigdy o tą kasę nie proszę, to jest tylko i wyłącznie jego inicjatywa Odpowiedz Link
nanai11 Re: czy wasi ex dorzucaja sie do wakacji swoich d 07.07.10, 16:44 Do niczego sie nie dorzuca. Odpowiedz Link
mmarusia jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 18:13 1.Nie uchylam sie od placenia alimentow na syna.Spytalam czy powinnam placic,skoro sad nic w tej sprawie nie orzekl.Slyszalam tylko,ze syn sam moze wniesc o alimenty ode mnie. 2.Bodajze czepiajaca sie mnie tricolor napisala,ze dzieci nie maja prawa pracowac.Moje starsze dziecko wg sadu dzieckiem juz nie jest,bo ma 18lat.Syn dorabia sobie i w sierniu mielismy razem jechac na truskawki do Niemiec,ale mi maz nie pozwolil (pracuje u niego)i zagrozil zwolnieniem.Syn pojedzie wiec sam. 3.Jak bralismy slub,to ja mialam srednie wyksztalcenie,a moj maz zawodowe.Potem maz sie wyksztalcil,ma licencjat,a ja nie pracowalam,bo on sobie tego nie zyczyl.Zaczelam sie uczyc,to odmowil mi pieniedzy na szkole.Zostalam wiec z tym swoim srednim,bez zadnego prawie doswiadczenia zawodowego. Od 6 lat pracuje u niego.On sie wyprowadzil w pazdzierniku ub.roku,a rozwod mamy od 1 czerwca tego roku. Wczesniej psychiatra doradzila,aby corka zostala ze mna,a syn jak bedzie chcial. Pieniadze to nie wszystko.Wyznaje zasade,ze swiety spokoj nie ma ceny.Jestem zaradna i zdrowa i utrzymam siebie,corke,a jak trzeba to i syna. Co do zwierzat domowych.Mam psa i kota.Sa z nami od 6 lat.Tri dziwisz sie,ze ten kto odszedl placi na nie?Rozpoczal nowe,wygodne zycie.Nie musi martwic sie o wyjscia z psem i o zdrowie zwierzat.A co to,rzecz?? Panstwo sie rozwiedli,to zwierzeta moze do schroniska oddac? Decydujac sie na posiadanie zwierzat wiedzielismy o duzym nakladzie pienieznym na nie.Mam duzego psa,wlasnie dlatego,ze taka wlasnie rase chcieli moj maz i syn.Mam z nim ogromny problem i dlaczego sama mam ponosic koszty jego utrzymania?? Odpowiedz Link
mmarusia Re: jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 18:35 odnosnie mojej pracy,to te za 700zl na reke mam "na bialo",a te za 1100zl na "czarno" i moze wygladac to tak,ze dostaje np.tel.od meza czy jego wspolnika,ze od jutra nie pracuje. Na koniec dodam,ze 1 lipca wplacilam synowi na konto 100zl,bo wiecej nie mialam.Umowilam sie z nim,ze jak wezme wyplate,to dam mu wiecej.\ Skoro juz wiem,ze powinnam placic ,to wplacilam mu teraz adekwatnie do moich i exa oficjalnych zarobkow-100zl. Na lipiec wiec dalam synowi 200zl. Dopoki nie strace pracy,to tak zostanie. Odpowiedz Link
a1ma Re: jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 19:02 > Co do zwierzat domowych.Mam psa i kota.Sa z nami od 6 lat.Tri dziwisz > sie,ze ten kto odszedl placi na nie?Rozpoczal nowe,wygodne zycie.Nie > musi martwic sie o wyjscia z psem i o zdrowie zwierzat.A co > to,rzecz?? Panstwo sie rozwiedli,to zwierzeta moze do schroniska > oddac? Decydujac sie na posiadanie zwierzat wiedzielismy o duzym > nakladzie pienieznym na nie.Mam duzego psa,wlasnie dlatego,ze taka > wlasnie rase chcieli moj maz i syn.Mam z nim ogromny problem i > dlaczego sama mam ponosic koszty jego utrzymania?? To akurat jest tak ludzkie (w pozytywnym znaczeniu), że aż dziwi na tym forum. Wiesz, tutaj ludzie porzucają swoje dzieci, nie płacąc na nie ani grosza, a co dopiero zwierzęta. Odpowiedz Link
mmarusia Re: jeszcze wyjasniajac 07.07.10, 19:46 a1ma napisała: > To akurat jest tak ludzkie (w pozytywnym znaczeniu), że aż dziwi na tym forum. > Wiesz, tutaj ludzie porzucają swoje dzieci, nie płacąc na nie ani grosza, a co > dopiero zwierzęta. No tak... Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: jeszcze wyjasniajac 09.07.10, 10:57 Marusiu, czy nie masz możliwości zmiany pracodawcy? Odpowiedz Link
mmarusia Re: jeszcze wyjasniajac 10.07.10, 16:13 nangaparbat3 napisała: > Marusiu, czy nie masz możliwości zmiany pracodawcy? Na razie jeszcze chcialabym sie wstrzymac z rezygnacja pracy u ex.Jestem w trakcie zalatwiania dzialalnosci gosp.,ale dopoki nie bede pewna,ze wszystko mi sie uda,to nie chce rezygnowac z pracy. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: jeszcze wyjasniajac 10.07.10, 16:28 To trzymam kciuki, żeby Ci się udało. Odpowiedz Link