A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW????

09.07.10, 19:51
Czytam sobie o utrudnianiu kontaktów ojcu z dziećmi przez matki. I
tak sobie myślę, ze "UTRUDNIANIE" stało się takim sobie sloganem,
nic nikomu nie mówiącym, a doskonale tłumaczącym czemu ktoś (dorosły
mężczyzna) nie musi się interesowac swoim potomstwem.
Bo co to właściwoe znaczy UTRUDNIANIE?
Skoro rodzice się rozstali, to chyba jasne jest, że kontakty będą
siłą rzeczy utrudnione. Kwestią otwartą pozostaje też jak ojciec
chce uczestniczyć w życiu dzieci. Niestety, powiedzmy sobie
otwarcie, większość ojców jest ewentualnie gotowym pójść z dzieckiem
do kina czy Mc Donalda, ale już wziaść zwolnienie kiedy dziecko
jest chore, zwykle przekracza jego wizję "kontaktów", oczywiście
zebrania w szkole czy codzienne odbieranie dziecka z przedszkola
albo już nie daj boże odrabianie matematyki, nie wchodzi w zakres
zainteresowań tatusia. Za to matka MUSI się dostosować do kalendarza
ojca, musi czekać bo przecież tatuś może się spóźniać, bo się musi
wyspać w sobotę rano, bo przecież musi opony zmienić. MUSI bo
inaczej tatuś pyszczy o utrudnianiu kontaktów.


PARANOJA po prostu.
    • mediator.org UTRUDNIANIE KONTAKTÓW 09.07.10, 20:06
      Napisałam w tamtym temacie, ale i tu napiszę:
      utrudnianie kontaktów to inaczej nietrzymanie się ustaleń odnośnie spotkań z
      dzieckiem. Sąd zatwierdza (gdy jest ugoda) lub sam ustala dni, godziny, u kogo,
      kto odwozi, przywozi, itp. Są to konkrety.
      I bezpodstawne unikanie owych ustaleń to inaczej "utrudnianie kontaktów".
      Oczywiście, że rodzic nie mający owych ustaleń sądowych też może skarżyć się, że
      kontakty z dzieckiem druga strona mu "utrudnia".
      Ale wówczas zostanie odesłany do... Sądu.
      Dopiero mając konkrety może "konkretnie" się czegoś domagać i skarżyć.
      Tu często jest wielki sprzeciw ojców, którym w pierwszej chwili po rozstaniu
      bardzo trudno jest zrozumieć, że będą mieli dziecko "limitowane". No, ale tak to
      jest...
      • maxholdwoman Re: UTRUDNIANIE KONTAKTÓW 10.07.10, 10:03
        To co piszesz powyżej to tzw. oczywista oczywistość, prosta logiczna
        do zrozumienia. Niestety w większosci przypadków (dobra mówię o
        swoim i o tych przypadkach o których słyszałam) ojciec dziecka nie
        rozumie,albo nie chce zrozumeić, ze zasady się zmieniły, że
        rozstanie powoduje zmianę reguł. I że jego "chcę" nawet w dobrej
        wierze, niekoniecznie ma moc sprawczą.
    • ef.endir Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 09.07.10, 20:14
      uwielbiam uogólnienia!!smile))
      i kategoryczne stwierdzenia typu; ojciec w sobote musi się
      wyspać.....

      a w moim przypadku utrudnianiem kontaktów z dzieckiem było, na
      wniosek matki, ustalenie kontaktów na 1 i 3 weekend każdego miesiąca.
      Dlaczego utrudnienie? Bo wcześniej widziałem się z małym 4-6 razy w
      tygodniu. Ale mamusia w sądzie oświadczyła, że nie widuję się wcale.
      A że ona dba o rozwój małego, więc prosi sąd o wyznaczenie mi tego
      czasu itd. I oczywiście sąd uwzględnił jej prośbę.
      I w taki sposób dostałem w dupsko.
      Co oczywiście zmotywowało mnie do dalszej wytężonej pracy!!smile
      Za co mojej prawie ex serdecznie dziękujęsmile
      Tylko kto q...wa małemu odda ten kawałek życia?!
      • tully.makker Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 09.07.10, 22:05
        A moj chlop po badaniu w RODK dostal kontakty w weekendy i w
        tygodniu, misiac wakacji i w ogole cuda wianki.

        Moze pomoglo to, ze mial z dzieckiem bardzo bliska wiez, co wykazalo
        badanie, i wystapil o przyznanie opieki?
      • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 10.07.10, 10:12
        ef.endir napisał:

        > uwielbiam uogólnienia!!smile))
        > i kategoryczne stwierdzenia typu; ojciec w sobote musi się
        > wyspać.....


        To był jeden z przykładów. Niemniej jednak spóźnienia w przypadku
        mojego Ex są regułą. Nie jest w stanie pojąć, ze mi jego półgodzinne
        czy godzinne spóźnienie dezorganizuje dzień. Wydaje mu się, ze on
        moze, bo ja musze go zrozumieć.
        Wydaje mi się, zresztą że w wielu (o ile nie w większości
        przypadków) facet nie rozumie, ze koniec związku oznacza taż to, że
        ludzie stają sobie obcy i normy zachowań jakie stosujemy do
        znajomych muszą być od nowa stosowane w tych relacjach (tz.
        uprzedzanie o spóźnieniu, pytanie się o pozwolenie, bardzo dokładne
        wypełnianie zobowiązań - mam na myśli alimenty). Niestety, rzadko
        kiedy jest to w ten sposób pojmowane przez ex partnerów.



        >
        > a w moim przypadku utrudnianiem kontaktów z dzieckiem było, na
        > wniosek matki, ustalenie kontaktów na 1 i 3 weekend każdego
        miesiąca.
        > Dlaczego utrudnienie? Bo wcześniej widziałem się z małym 4-6 razy
        w
        > tygodniu. Ale mamusia w sądzie oświadczyła, że nie widuję się
        wcale.
        > A że ona dba o rozwój małego, więc prosi sąd o wyznaczenie mi tego
        > czasu itd. I oczywiście sąd uwzględnił jej prośbę.
        > I w taki sposób dostałem w dupsko.


        Powiem Ci tak, odbierasz to jako utrudnienie, twoja ex pewnie
        chciała po prostu uregulować częstotliwość. I właśnie w tym sedno.
        Że to co dla jednej strony jest organizacyjnym uporządkowaniem
        życia, jest często odbierane przez drugą stronę "jako Utrudnianie" -
        ot, taki slogan ale o bardzo negatywnym znaczeniu.


        > Co oczywiście zmotywowało mnie do dalszej wytężonej pracy!!smile
        > Za co mojej prawie ex serdecznie dziękujęsmile
        > Tylko kto q...wa małemu odda ten kawałek życia?!
        • tautschinsky Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 10.07.10, 10:35
          maxholdwoman napisała:

          Niemniej jednak spóźnienia w przypadku
          > mojego Ex są regułą. Nie jest w stanie pojąć, ze mi jego półgodzinne
          > czy godzinne spóźnienie dezorganizuje dzień.



          To co pisałem w tamtym rozbudowanym wątku - tobie po prostu ojciec tych dzieci jest solą w oku. Zwyczajnie najchętniej nie oglądałabyś go, oddzieliła od dzieci. Tam było "pałętanie się" czy jakoś tak po domu, tu spóźnienie półgodzinne to powód do pisków. Jak słusznie podejrzewałem twoje oczekiwania większego uczestnictwa ojca w życiu dzieci były na potrzeby wniosku do sądu o podwyższenie alimentów.

          Bo rozumiem, że w końcu masz to, co chciałaś - ojciec zaczął się więcej zajmować dziećmi. I co? Źle. Problem jest w tobie.
          • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 10.07.10, 16:57
            Umiesz czytać Tałczyński?
            Dwoje dorosłych ludzi się rozstało. Mają wspólne zobowiązanie.
            Powinni się zachowywac odpowiedzialnie i szanować drugą osobę , aa
            przynajmniej zachowywać takie formy jak zachowuje się wobec osób
            obcych.
            Trudno pojąć, co??

            Powtarzam jeszcze raz - tzw. UTRUDNIANIE KONTAKÓW - to tylko
            komunał, stosowany przez panów którzy szukają często wymówki aby
            sobie "wyczyścić" sumienie. Mój Ex, też ostatnio tłumaczył swoją
            ponad półroczną nieobecność "utrudnianiem kontaktów" gdyż tu
            cytuję "nie stwarzam przyjaznej atmosfery", więc on nie widzi powodu
            dla którego miałby się spotykać z dziećmi.
            Dobre sobie, oczywiście kontakt tuż przed rozprawą o podwyższenie
            alimentów, jest czystym przypadkiem i zbiegiem okolicznosci.

            > Bo rozumiem, że w końcu masz to, co chciałaś - ojciec zaczął się
            więcej zajmować dziećmi. I co? Źle.

            Ojciec nie zaczął się zajmować więcej dziećmi.
            Ojciec nadal nie kontaktuje się z dziećmi.
            Na propozycję (od września) chodzenia na rehabilitację z dzieckiem w
            zamian za wycofanie pozwu nie przystał.

            Więc co - znowu tworzysz własne Dziady ?

            • tautschinsky Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 10.07.10, 17:06
              maxholdwoman napisała:

              > Powinni się zachowywac odpowiedzialnie i szanować drugą osobę , aa
              > przynajmniej zachowywać takie formy jak zachowuje się wobec osób
              > obcych.


              No, max, jeśli choć trochę zachowujesz się wobec exa
              tak jak to czynisz na forum (a można podejrzewać, że jest gorzej, bo prywatnie można sobie więcej pozwolić, co? smile to o szacunku wobec niego z twojej strony nie ma mowy. Tak w słowach jak w czynach. Bo choćbyś prawiła mu piękne słówka - o co cię nie podejrzewam - fakt żądania od niego, by zmieniał pracę, by ty tak chcesz i już, i już!!!! - to jest oznaka zwykłego chamstwa wobec drugiej osoby, a nie szacunku.




              > Mój Ex, też ostatnio tłumaczył swoją
              > ponad półroczną nieobecność "utrudnianiem kontaktów" gdyż tu
              > cytuję "nie stwarzam przyjaznej atmosfery",




              I WIERZĘ W TO, co przytaczasz jako jego słowa.
              Przecież na tym forum pisałaś, jak cię on wkurw..
              jak ci się pałęta itd. - to jest przyjazna atmosfera?
              On przychodzi a ty na niego z awanturą i nienawistnym
              spojrzeniem? To się zwinął, kiedy miał już dość.





              > Dobre sobie, oczywiście kontakt tuż przed rozprawą o podwyższenie
              > alimentów, jest czystym przypadkiem i zbiegiem okolicznosci.



              A co, miałaś nadzieję, że podda się bez walki? big_grinDDDD
              • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 11.07.10, 00:04
                Znowu mylisz pojęcia.

                Co innego jest bycie grzecznym i zachowywanie form, a co innego szacunek.
                Wobec mojego ex mam bardzo grzeczne zachowanie, nie krzyczę, nie wyzywam, nigdy
                nie użyłam wobec niego wulgaryzmu ani się nie awanturowałam przy dzieciach.
                To co obiecałam zawsze zrealizuję.

                Co nie oznacza, że mojego exa szanuję. Nie można szanować, kogoś kto się okazał
                karłem moralnym. Kogoś kto nie dotrzymuje swoich zobowiązań, i dla własnego
                kaprysu, wygody i komfortu, niszczy życie innym.
                Kontaktów z nim utrzymywać nie chcę, bo nie s a mi potrzebne. Ostatecznie
                rozstaliśmy się, nie mamy dziś wspólnych tematów, jego problemy mnie nie
                interesują.
                Obiektywnie Ta osoba jest MI obojętna.
                Rozumiem że dzieci powinny mieć kontakt z ojcem - choćby po to aby same mogły
                ocenić jego zachowanie i jego jako osobę.

                Ale są wspólne dzieci i w tym zakresie trzeba współdziałać. I to robię. Tyle. że
                na głowę sobie wejść nie dam.
              • laura_fairlie Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 10:22
                >"utrudnianiem kontaktów" gdyż tu
                > > cytuję "nie stwarzam przyjaznej atmosfery",
                >
                Przecież ludzie właśnie dlatego się rozwodzą, bo już nie mogą ze
                sobą wytrzymać wink
                • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 11:26
                  laura_fairlie napisała:
                  > Przecież ludzie właśnie dlatego się rozwodzą, bo już nie mogą ze
                  > sobą wytrzymać wink

                  Niektórzy nie są w stanie tego pojąćwink
        • amma40 Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 10.07.10, 13:18
          Zgadzam się. Śmieszy mnie, kiedy słyszę od ojca mojego dziecka, że
          utrudniam mu kontakty... Sam zawsze spóźnia się po małego, nie
          przyjechał po dziecko cały tydzień,bo niby pracował. (A świat jest
          mały i czasem zbieg okoliczności sprawi, że ktoś kogoś widzi z kimś
          w czasie, kiedy miały odbywać się spotkania ojca z dzieckiem. A
          ojciec sam wybrał towarzystwo innej osoby... ) Jego osobista sprawa,
          tylko dlaczego zarzuca mi utrudnianie, np. wtedy kiedy dziecko jest
          chore i lekarz kategorycznie zabronił wychodzić mu z domu? Nie ma
          czasu zarejestrować dziecka u lekarza w mieście, w którym pracuje,
          załatwić w urzędzie sprawy dotyczącej dziecka, bo "ma tyle swoich
          spraw do załatwiania". No i nawet nie zapytał o wizyty u trzech
          specjalistów, do których musiałam z małym iść... W jego przypadku
          ojcostwo to chyba tylko prawo do zabierania małego na plac zabaw,
          wycieczki itp.
          Powtarzam - śmieszy mnie, kiedy ktoś taki zarzuca mi utrudnianie
          kontaktów z dzieckiem.
        • ef.endir Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 10:20
          maxholdwoman napisała:

          > Powiem Ci tak, odbierasz to jako utrudnienie, twoja ex pewnie
          > chciała po prostu uregulować częstotliwość. I właśnie w tym sedno.
          > Że to co dla jednej strony jest organizacyjnym uporządkowaniem
          > życia, jest często odbierane przez drugą stronę "jako Utrudnianie" -
          > ot, taki slogan ale o bardzo negatywnym znaczeniu.


          Cooooo???????!!!!!
          Jeśli przyjeżdżam urywając się z pracy żeby odprowadzić dziecko ze szkoły do
          domu, przyprowadzam go na zajęcia pozalekcyjne, chodzę grać w piłkę, jeżdżę na
          rowerze itp a matka odsuwa mnie od tych zajęć powodując, że widzę dziecko raz na
          2 tyg to Ty to nazywasz uregulowaniem częstotliwości?????!!!
          "Organizacyjne uporządkowanie życia"????? Bo zabierałem małemu kilka godzin z
          jego czasu kiedy matka była w pracy?????
          Nie powiem brzydko bo kulturalny ze mnie człowiek ale.... ktoś tu na głowę upadł....
    • plujeczka Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 10.07.10, 09:01
      nigdy nie utrudniałam kontaktów z ojcem ale...ojciec znikł bez sladu
      i od kilku lat nie widział dziecka i się nim nie interesuje wiec nie
      bardzo mam w tym temacie osobistą wiedzę. Ale za to znam ojca ,
      którego ex zona robi wszystko co może aby syna nie widział na oczy i
      trwa to kilka lat, sądy są bezsilne.A propos mam pytanie czy w
      naszym kraju jest jakaś kara dla matki , która tych kontaków
      zabrania i wtedy kiedy ojciec przychodzi po dziecko udaje ze jej nie
      ma w domu, dodam ze mieszka ze swoimi rodzicami, którzy skutecznie
      nie wpuszczaja byłego ziecia dodomu po dziecko. narzie wciaz trwa
      sprawa w sądzie o ustalenie kontaków i choć sedzia powiedziała ze co
      piatek może iśc po dziecko tak to wyglada ,że co piatek stawia się
      po dziecko i nie jest wpuszczany nawet na klatkę schodową, nie może
      wejśc z policją bo nie ma jeszcze wyroku ostatecznego sądu wiec
      policja nie chce interweniowac a poza tym ojciec nie chce by syn
      doznał szoku.Dodam ze dziecko jak widzi ojca a mieszkają blisko
      siebie natychmiast ucieka z krzykiem do domu wiec przypuszczam ,że
      musi być nastawiane przez matke, oboje czekają na badania w ORDK ale
      to potrwa parę miesiecy. WE zwiazku z tym się pytam czy matka może
      zostać przez sad ukarana za utrudnianie widzeń z dzieckiem? może
      ktoś coś wie na ten temat.
      • mediator.org i tu jest sedno problemu 10.07.10, 10:43
        Nie, nie może być ukarana taka mama, ani taki tata, który utrudnia kontakty (bo
        z tatusiami także dzieci jednak czasem mieszkająsmile)
        Lata lecą, dziecko nawet nie musi być specjalnie nastawiane negatywnie do
        drugiego rodzica - wystarczy upływ lat, brak kontaktów, histeria otoczenia, gdy
        tylko wspomina się o drugim rodzicu, który z dzieckiem nie mieszka, a dziecko
        nagle niby "samo" ucieka i owych kontaktów nie chce.
        A jak ma chcieć, skoro rodzic stał się kimś odległym i... obcym?
        I kto powinien za to zapłacić? Kto naprawić?
        Jeden z tatusiów, który przez ostatnie 4 lata widział swego syna 3 razy po dwie
        godziny!!!(bo mamusia skutecznie się przeprowadza, tak, że nawet Sąd musi się
        natrudzić, aby ją namierzyć) mówi, że jest to dokonywanie zbrodni na dziecku w
        świetle prawa.
        Czy przesadza?...
        • maxholdwoman Re: i tu jest sedno problemu 10.07.10, 17:03
          Wg mnie sednem problemu jest prawidłowe rozwiązanie problemów i
          konfliktów związanych z rozstaniem rodziców. Wtedy nie będzie
          problemów z kontaktami na linii dziecko rodzic dochodzący. Niestety,
          nierozwiazane sprawy, niedomówienia, nierostrzygnięte kwestie
          majątkowe, powodują iż problemy ciągną się latami, mimo rozstania i
          emocje które powinny opaść z czasem stają się coraz bardziej
          negatywne i są przejmowane przez dzieci.

        • gab.i Re: i tu jest sedno problemu 10.07.10, 20:54
          czy w przypadku opisywanym przez mediator.org sąd nie powinien
          powierzyć opiekę drugiemu rodzicowi?
          • maxholdwoman Re: i tu jest sedno problemu 11.07.10, 00:07
            gab.i napisała:

            > czy w przypadku opisywanym przez mediator.org sąd nie powinien
            > powierzyć opiekę drugiemu rodzicowi?



            A jak do tego doszłaś?????

            Chcesz ukarać dodatkowo dziecko, aby "poszkodowany" rodzic miał satysfakcje???????
            • obrazo-burca Re: i tu jest sedno problemu 11.07.10, 14:47
              Skoro dziecko tak reaguje na ojca --> matka jest co najmniej niewydolna
              wychowawczo, w związku z tym pytanie czy nie powinno zmienić się dziecku miejsca
              zamieszkania, jest jak najbardziej na miejscu!!!
              • maxholdwoman Re: i tu jest sedno problemu 12.07.10, 11:29
                obrazo-burca napisał:

                > Skoro dziecko tak reaguje na ojca --> matka jest co najmniej
                niewydolna
                > wychowawczo,



                A jak do tego doszedłeś?????
                To matka ma dbać o relacje ojciec-dziecko??????
                • obrazo-burca Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 14:02
                  matka, ani jej otoczenie nie powinno jeździć po ojcu, bez względu na to jakim
                  był złym człowiekiem dla matki.

                  Ojciec ma dbać o relacje przede wszystkim, ale matka co najmniej nie powinna ich
                  psuć. Skoro dziecko tak a nie inaczej reaguje na ojca istnieje duża szansa, że
                  duży w to wkłada ma mamusia i jej otoczenie.
                  • aneta-skarpeta Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 14:46
                    u mnie tatus sobie sam zapracowal na taka, a nie inną postawę syna-
                    pracował na to 6 lat

                    tak zapracowal, ze dziecko nie chce go widziec

                    tak- ex twierdzi, ze ja go nastawiam
                    bo to moja wina, ze on olewa dziecko, zapomina o nim, nie zajmuje
                    sie nim, nie slucha jego potrzeb i moja wina, ze pije

                    swojego czasu naklanialm dziecko zeby dal szanse tacie. w koncu
                    przestalam i teraz zaluje ze kłamałam na temat ojca, bo dziecko
                    skonczylo u psychologa, a tata olewa dziecko coraz bardziej



              • kasiamasia Re: i tu jest sedno problemu 12.07.10, 17:22
                obrazo-burca napisał:

                > Skoro dziecko tak reaguje na ojca --> matka jest co najmniej
                niewydolna
                > wychowawczo, w związku z tym pytanie czy nie powinno zmienić się
                dziecku miejsc
                > a
                > zamieszkania, jest jak najbardziej na miejscu!!!

                wiem, z wlasnego doswiadczenia na temat wydolnosci/niewydolnosci
                wychowaczej:
                Dziecko(syn 17 lat, 5 lat po rozwodzie/6 po wyprowadzce ojca:
                dziecko pojechalo na weekend z nowa rodzina ojca.
                W sobotnie popoludnie Ojciec robi synowi karczemna awanture
                (wlasciwie bez wiekszego powodu) i syn zaczyna sie ukrywac w pokoju
                zeby awantury nie przeciagac......... i odlicza czas powrotu do domu.
                Dostaje SMS od syna ze nie pozwoli sie Ojcu traktowac jak smiec
                ze jest osoba z odczuciami i godnoscia, i jezeli ojciec nie
                przestania machac rekami to nie wytrzyma i mu odda....
                (Syn jest 25 cm wyzszy od Ojca i jakies 25kg ciezszy).
                W tym samym czasie dostaje telefon Od EX z pogrozkami
                ze jezeli nie przemowie do rozsadku "Mojemu" synowi...
                Bo przeciez SYN MUSI traktowac Ojca z szacunkiem i miloscia
                (nieazaleznie ile bolu i lez przelanych prze jego syna...)
                i niezaleznie od tego w jaki sposob ojciec go traktuje...

                Tak to zawsze jest wina niewydolnosci wychowaczej Matki!!!
                • obrazo-burca Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 14:05
                  Każdy mierzy wg siebie. Moja prawie ex mówi do dzieci 'tata jest nienormalny',
                  'tacie szajba bije'. Raz nawet powiedziała 'tata to ch*j'. Wszystko to
                  słyszałem. Uważasz taką mamusię za wydolną wychowawczo?
                  • aneta-skarpeta Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 14:49
                    nie jest wydolna wychowawcza, ale nie oznacza to, ze ja, maxxwoman
                    czy inne z nas tez są niewydolne wychowawczo dlatego ze "ojcowie
                    twierdzą, ze nastawiamy dzieci przeciwko nim"

                    bo przeciez to jest niemozliwoscia, zeby dziecko samo wyciagało
                    wnioski
                    • obrazo-burca Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 15:05
                      Nic takiego nie napisałem, że jesteście niewydolne wychowawczo.
                      wy jesteście inaczej doświadczone, ja inaczej.
                      Z własnego doświadczenia widzę, że jakbym się wyprowadził, to dzieci na mnie
                      reagowałyby podobnie jak w opisanej sytuacji, choćbym kontakty egzekwował.
                      Mamusia uważa, że to nic zdrożnego mówić do dzieci 'tatuś to śmieć'.
                      Co ja sobie o niej myślę to myślę, ale do dzieci nie mówię, że jest idiotką itd.
                      • aneta-skarpeta Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 15:28
                        obrazo-burca napisał:

                        > Nic takiego nie napisałem, że jesteście niewydolne wychowawczo.

                        napisałes
                        "Skoro dziecko tak a nie inaczej reaguje na ojca istnieje duża
                        szansa, że duży w to wkłada ma mamusia i jej otoczenie."

                        tak wiec dosc czesto tatusiowie sami sobie pracuja na taka opinie u
                        dzieci, a maja pretensje do matek, ze na ich tem poematów
                        zachwalajacych nie opowiadają, nie ktyją ich, a oni jak im sie
                        zachce moga zagrac rolke kochającego tatusia. bo tatus nie olewał
                        dziecka 10 lat, "tatus był zajęty, alebo bardzo Cie kocha"

                        sama staram sie wcale nie mowic o ex przy synu- bo nie jestem w
                        stanie powiedziec nic dobregosmile

                        ale na pytania dziecka odpowiadam szczerze i delikatnie. I tak na
                        wiekszosc pytam odpowiadam "nie wiem", bo nie wiem. Nie bede
                        kreowała exa na kogos kim nie jest

                        • obrazo-burca Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 15:52
                          Kurde, nie mówię o pianiu poematów. Ja też jak nie mogę powiedzieć o mamusi
                          dobrze to nie mówię nic, albo mówię nie wiem.
                          ale złota zasad brzmi nie mówić źle o rodzicu. Niestety tu moje własne
                          doświadczenia: prawie ex i jej rodzice jeżdżą po mnie w obecności dzieci jak po
                          łysej kobyle.
                          • aneta-skarpeta Re: i tu jest sedno problemu 13.07.10, 16:04
                            u Ciebie sytuacja jest wręcz wyjatkowa, bo trafił Ci się "wyjatkowy"
                            egzemplarz żony

                            ale generalnie ludzie nie sa nauczeni szacunku i życzliwosci dla
                            innych.
                            ja wielokrotnie slyszalam głupie teksty na temat ojcow w ustach
                            mamusiek, ale takze slyszalam zwroty pelne pogardy z ust ojcow
                            ( np. gdy dziecko cos chcialo, a mama nie pozwolila to tatus
                            rubasznie powiedział " daj spokoj, nie ma co sluchac glupich bab,
                            one nadaja sie tylko do sprzatania")
        • basia8.93 Re: i tu jest sedno problemu 14.07.10, 10:07
          jeżeli ten ojciec jest ojcem bezpiecznym dla dziecka - to owszem (może i on
          zdradził dziecko - odchodząc z domu, ale nie w tym rzecz). mówisz, czym jest
          ograniczanie kontaktów z dzieckiem ojcu (jako działanie kobiety)- częściej
          jednak jest tak, że to ojcowie nie wykazują zainteresowania dzieckiem
          (przynajmniej tak widać dookoła- na pewno mojego dookoła), nie wywiązują się ze
          swoich obowiązków, nie myślą o potrzebach dziecka ....(i co to jest w takiej
          sytuacji? chyba niewywiązywanie się z obowiązków wynikających z władzy
          rodzicielskiej, prawda?) ... ciekawe jak nie wiem co, że bywa tak, że trwa to do
          momentu, gdy mogą krzyknąć "to ograniczanie kontaktów".
    • sauber1 Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 11.07.10, 00:18
      maxholdwoman napisała:

      > Czytam sobie o utrudnianiu kontaktów ojcu z dziećmi przez matki. I
      > tak sobie myślę, ...


      Tak się składa, że znany mi to temat od przysłowiowej kuchni, ale też znam
      kobiety, które maja problem, dwoją się i troją, by im nie zarzucano, że mężom
      utrudniają kontakty z dziećmi, to jest dopiero makabra, a jak jest mowy kolejny
      partner to tylko współczuć takiemu, musi mieć stalowe nerwy - prawda ?
    • pan-kowalski Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 20:50
      maxholdwoman napisała:

      > Czytam sobie o utrudnianiu kontaktów ojcu z dziećmi przez matki.


      To może dla odmiany poczytaj sobie o utrudnianiu kontaktów matkom
      przez ojców, może dzięki temu nabierzesz dystansu i zaczniesz
      widzieć problem jako taki, np. tu:

      Początki:

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,87859253,,jak_lbem_o_sciane_znowu_.html?v=2

      i smutna kontynuacja:

      forum.gazeta.pl/forum/w,571,92965769,,moj_maz_z_kochanka_ukradli_naszego_syna.html?v=2

      I dzisiejszy wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114029996,114029996,zazalenie_z_sadu_rejonowego_r_do_sadu_okregowego_.html

      I artykuł z "Polityki", ze szczególnym naciskiem na tą panią, która
      wygrała z Polską w Strasburgu:

      archiwum.polityka.pl/art/nierowne-polowy,428472.html
      • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 22:01
        Panie Kowalski,
        Dystans to jak mam, tyle, że załączone linki to wyjątki potwierdzające regułę. A
        niestety reguła jest taka że spora część panów, rozwodzi się nie tylko z
        partnerką, ale też z dziećmi. Szczytem ich możliwości jest płacenie na czas
        alimentów, i ewentualnie skoczenie do kina raz na dwa tygodnie.
        Dzieci z poprzedniego związku często stają się "miotem matki", i zakałami które
        starają się wycyckać tatusia z pieniędzy chcąc np. studiować. Zanim powiesz mi,
        ze jestem stronnicza poczytaj wypowiedzi takiego tałczyńskiego - któremu
        internet dał możliwość bycia w końcu szczerym w wyrażaniu odczuć.
        • sauber1 Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 22:08
          A mnie się ten niejaki Tałczyński całkiem widzi, przynajmniej szczery bardzo
          człowiek i wie co mówi .
        • pan-kowalski Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 12.07.10, 23:45
          maxholdwoman napisała:

          > Panie Kowalski,
          > Dystans to jak mam, tyle, że załączone linki to wyjątki
          potwierdzające regułę.
          > A
          > niestety reguła jest taka że spora część panów, rozwodzi się nie
          tylko z
          > partnerką, ale też z dziećmi.



          Są całe rzesze panów, którzy nie łożą na dzieci, którzy z własnego
          wyboru się nie interesują, nie zamierzam tego negować.

          Ale reguła, którą potwierdzają wybrane wyjątki mówi akurat o tym, że
          są też rodzice, którzy chcieliby się zajmować swoimi dziećmi, lecz
          w ich przypadku termin "utrudnianie kontaktów" nie jest nic nie
          znaczącym sloganem.
          Przy czym ufundowanie z budżetu na poczet ewentualnej krzywdy ich
          dzieci czegoś na kształt FA nie rozwiązałoby problemu, chodziłoby
          raczej o dobre i skuteczne prawo.
        • obrazo-burca Opieka równoważna 13.07.10, 14:15
          Drogie Panie trzeba mieć śiwadomość własnych żądań.
          Skoro występujecie o powierzenie Wam opieki, to z pełną tego konsekwencją np.,
          że jak dziecko jest chore to WY bierzecie na nie opiekę.

          Występując o powierzenie mi opieki mam tego pełną świadomość i nie będę miał
          pretensji, jak ex nie będzie chciała wziąć opieki na dzieci.
          Będę miał pretensję, jak się nie będzie z dziećmi kontaktować.

          A ciekawy jestem co byście drogie panie powiedziały na opiekę równoważną. Jakoś
          dziwnie podejrzewam, że wiem co smile
          www.opiekarownowazna.pl/
          • aneta-skarpeta Re: Opieka równoważna 13.07.10, 14:35
            zalezy czy ten tatus chcialby sam opieki naprzemiennej

            wink

            dla mojego ex byla by to straszna karasuspicious

            ja osobiscie nie mam Żadnej pomocy i wsparcia ze strony exa w
            sprawie dziecka, a sam o dziecku czesto zapomina

            ale na szczescie tak mi sie ulozylo, ze szybko stanelam na nogi. nie
            ukrywam, ze bardzo pomogla mi najblizsza rodzina, przyjaciele- nie
            mowie o finansach, ale wsparcie , pomoc logistyczna itd

            teraz od dawna mam ogromne wsparcie w mężu ( obecnym) wiec nie musze
            wyszarpywac najmniejszej pomocy od exa

            ale jak kobieta jest sama, rodzice daleko to co ma zrobic jak
            dziecko chorowite, a ona boi sie ze straci prace?

            a nie kazda sytuacja jest taka jak Twoja
    • pokopanka Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 13.07.10, 11:46
      też słysze takie zarzuty od ex, łącznie z sugestią
      manipulowania "maluchem"
      "maluch" ma 10 lat, i jest rozsądnym dzieckiem, dużo widziała, za
      dużo bym rzekła
      ojca nie widziało od października, kiedy wyjechał za granicę, nie
      znajdując ochoty/czasu na pożegnanie się z nią (pomieszkiwał w domu,
      co kilka nocy), od czasu wyjazdu nie rozmawiał z nią ani razu przez
      telefon,nie wysłał kartki/listu, nie mówiąc o prezentach
      zdarza mu się wysyłać smsy, jak powiedziało dziecko pani psycholg -
      tata wysyła cały czas tego samego smsa - mam nadzieję, że jesteś
      zdrowa i wszystko ok, pozdrawiam Cie serdecznie....
      podczas ostatniego 3 mies. pobytu w kraju (lip-pazdz) poświęcił
      dziecku 3,5 godziny ze swego cennego czasu, aż...
      zaliczkowanie alimentów to odrębna kwestia - uzasadnienie
      niepłacenia zasądzonej wysokości - jestem w afryce...

    • aneta-skarpeta Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 13.07.10, 14:27
      ja generalnie tez z tych "co utrudniaja kontakty". Jak juz tatusiowi
      sie przypomnąsmile

      przykłady
      wigilia 2007- mial zabrac dziecko po wigili ( dla nas to byl klopot
      bo mamy daleko na wigilie) jednak jak przyszlo co do czego nie
      odbieral tel. po tygodniu zadzwonil, ze wyjechał
      wielkanoc 2009- przyjechal po dziecko po calonocnej imprezie. spał
      na oko z 2 h, smierdziało od niego wóda na 3 km. obraził sie, ze go
      nie rozumiem
      wigilia 2009. zero kontaktu od niego od wrzesnia. dzwoni o 14stej (
      doskonale wie, że od 28 lat jezdze na 15-16 na wigilie do babci
      dosc daleko i pyta sie jakby nic czy moglby wieczorem dziecko
      zobaczyc - ofukał się, ze nie uzglednilismy go w planach i
      oczywiscie " utrudniam kontakt"

      wozilam dziecko, przymykam oko na nieplacenie alimentow, a i tak
      jestem tą złą

      na szczescie kontaktuje sie coraz mniej, a syn wrecz nie chce go
      widziec ( oczywiscie "ja go nastawiam"smile

      • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 09:25
        No to ja mam przykład z wczoraj (sprawa o alimenty w poniedziałek -
        informacja nie jest bez znaczenia). Po mniej wiecej pół roku
        bezkontaktowego istnienia od momentu otrzymania pozwu mam takie
        akcje. Mailem lub smsem (no chyba zbiera dowody, bo normalnie to się
        dzwoni)
        Sms od niego: Bardzo tęsknie do dzieci błagam cię o kontakt JUTRO.

        jA MU ODPISUJĘ: ok, bądź o 17:00 weź dzieci do parku np. do 20:00.
        Pasuje Ci?
        On: wiesz że pracuję do 19:00.

        Kuźwa, to o co Ci chodzi? Dokładnie takie akcje są od 6 tygodni.

        No ale oczywiście JA UTRUDNIAM KONTAKT.
        • obrazo-burca Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 10:12
          maxholdwoman napisała:

          > No to ja mam przykład z wczoraj (sprawa o alimenty w poniedziałek -
          > informacja nie jest bez znaczenia). Po mniej wiecej pół roku
          > bezkontaktowego istnienia od momentu otrzymania pozwu mam takie
          > akcje. Mailem lub smsem (no chyba zbiera dowody, bo normalnie to się
          > dzwoni)
          > Sms od niego: Bardzo tęsknie do dzieci błagam cię o kontakt JUTRO.
          >
          > jA MU ODPISUJĘ: ok, bądź o 17:00 weź dzieci do parku np. do 20:00.
          > Pasuje Ci?
          > On: wiesz że pracuję do 19:00.
          >
          > Kuźwa, to o co Ci chodzi? Dokładnie takie akcje są od 6 tygodni.
          >
          > No ale oczywiście JA UTRUDNIAM KONTAKT.

          Wyluzuj i tyle. Skoro pracuje do 19.00 i Tobie to jakoś nie miesza bardzo to mu
          powiedz, dobra bądź o 19.10, ale o 20.00 dzieci mają być w domu. Pod warunkiem,
          że to nie jest ograniczenie czasu kontaktów orzeczonych przez sąd.
          • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 12:40
            obrazo-burca napisał:

            > Wyluzuj i tyle. Skoro pracuje do 19.00 i Tobie to jakoś nie miesza
            bardzo to mu
            > powiedz, dobra bądź o 19.10, ale o 20.00 dzieci mają być w domu.
            Pod warunkiem,
            > że to nie jest ograniczenie czasu kontaktów orzeczonych przez sąd.



            Wyluzowałam nawet niespecjalnie już mnie to denerwuje.
        • tautschinsky Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 11:14
          maxholdwoman napisała:

          > Sms od niego: Bardzo tęsknie do dzieci błagam cię o kontakt JUTRO.
          >
          > jA MU ODPISUJĘ: ok, bądź o 17:00 weź dzieci do parku np. do 20:00.
          > Pasuje Ci?
          > On: wiesz że pracuję do 19:00.



          Nie myślisz chyba to pisząc? Tą przytoczoną wymianą
          smsów dowodzisz, że na złość proponujesz mu godziny,
          kiedy on jest w pracy. Przecież nie pracuje tobie
          na złość big_grin



          > No ale oczywiście JA UTRUDNIAM KONTAKT.



          Nie, ty nie utrudniasz. Jak ktoś w ogóle by mógł
          ktoś tak pomyśleć.

          Moja sugestia: proponuj mu zajmowanie się dziećmi,
          kiedy on nie pracuje!
          • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 12:46
            tautschinsky napisał:

            > maxholdwoman napisała:
            >
            > > Sms od niego: Bardzo tęsknie do dzieci błagam cię o kontakt
            JUTRO.
            > >
            > > jA MU ODPISUJĘ: ok, bądź o 17:00 weź dzieci do parku np. do
            20:00.
            > > Pasuje Ci?
            > > On: wiesz że pracuję do 19:00.
            >

            >
            >
            > Nie myślisz chyba to pisząc? Tą przytoczoną wymianą
            > smsów dowodzisz, że na złość proponujesz mu godziny,
            > kiedy on jest w pracy. Przecież nie pracuje tobie
            > na złość big_grin
            >
            Nie nie wiem do której pracuje. Jak ktoś zarabia PODOBNO 1.600 zł
            to nie pracuje od 8:00 do 19:00.
            Po drugi, zapytał o jutro wiedząc, ze pracuje do 19:00?
            Po trzecie, spytałam czy mu pasuje.
            Po czwarte, sprawa się zbliża, i zbiera sobie kwity, ale mu nie
            wychodzi.
            Po piąte, od pół roku miał weekendy, święta, popołudnia i wieczory.
            Jakoś nie korzystał.





            >
            > > No ale oczywiście JA UTRUDNIAM KONTAKT.
            >
            >
            >
            > Nie, ty nie utrudniasz. Jak ktoś w ogóle by mógł
            > ktoś tak pomyśleć.
            >
            > Moja sugestia: proponuj mu zajmowanie się dziećmi,
            > kiedy on nie pracuje!
            >
            >
            • ciociacesia wredna jestes i tyle 14.07.10, 15:09
              powinnas zaproponowac czas tak miedzy 23 a 3 w nocy zeby mogl sobie tez po pracy
              odpoczac. ty wredoto, ty
              • maxholdwoman Re: wredna jestes i tyle 20.07.10, 12:22
                No wiem... wredna jestem.....
            • tautschinsky Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 15:33
              maxholdwoman napisała:

              > Nie nie wiem do której pracuje. Jak ktoś zarabia PODOBNO 1.600 zł
              > to nie pracuje od 8:00 do 19:00.


              Zdziwiłabyś - niektórzy tak dużo pracują i mało
              zarabiają. Ale tego nie przyjmujesz do wiadomości,
              że tak może być.

              A tak w ogóle, ustal z nim, kiedy pracuje i dojdźcie
              do jakichś wygodnych dla obu stron terminów.

              Żeby nie było tak, że ktoś komuś się coś wydawało
              - poważnie - spiszcie sobie to na kartce i podpiszcie.
              Może brzmi niepoważnie, ale niech każdy trzyma swoją
              kopie z tymi ustaleniami i podpisami, aby później drugie
              nie twierdziło, że doszło do nieporozumienia.
              • only.elvie Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 15:46
                tautschinsky napisał:
                > Żeby nie było tak, że ktoś komuś się coś wydawało
                > - poważnie - spiszcie sobie to na kartce i podpiszcie.
                > Może brzmi niepoważnie, ale niech każdy trzyma swoją
                > kopie z tymi ustaleniami i podpisami, aby później drugie
                > nie twierdziło, że doszło do nieporozumienia.

                Ale czy oni mają spisanego 'na kartce' przyklepanej przez sąd wink
                • tautschinsky Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 15:52
                  only.elvie napisała:

                  > Ale czy oni mają spisanego 'na kartce' przyklepanej przez sąd wink



                  Może i mają, ale skoro twierdzi, że mu nie pasuje,
                  a opieka to na długie lata, można pójść na kompromis,
                  jeśli chodzi o ustalenie nowych dat.


                  Na miejscu max zapytałbym, kiedy ci pasuje,
                  podaj daty. I jeśli nie kolidowałoby to z własnymi
                  planami, można by ewentualnie samemu jakoś się
                  trochę dostosować, to spisałbym taką "umowę" na
                  razie na krótki, tygodniowy termin. W ciągu tygodnia
                  niewiele może coś wypaść. I tak co tydzień, potem
                  na dłuższe terminy a w końcu taki papier powinien
                  być zbyteczny, jeśli jest dobra wola po obu stronach.

                  Stracić na tym się nie straci.
                  • only.elvie Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 17:48
                    tautschinsky napisał:
                    > I tak co tydzień, potem
                    > na dłuższe terminy a w końcu taki papier powinien
                    > być zbyteczny, jeśli jest dobra wola po obu stronach.

                    Masz całkowitą rację - trzeba dobrej woli! Pół roku bez kontaktu wskazuje, że ojciec dziecka jej NIE MA smile
                    • tautschinsky Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 14.07.10, 18:23
                      only.elvie napisała:

                      > Masz całkowitą rację - trzeba dobrej woli! Pół roku bez kontaktu wskazuje, że o
                      > jciec dziecka jej NIE MA smile

                      Problem max został szerzej opisany w innych wątkach,
                      głównie w "małozarabiającym", więc to nie takie proste,
                      że nie przychodzi (tak ona twierdzi)to znaczy brak dobrej woli. Przyczyny nie przychodzenia mogą być różne. W tym przypadku to okazywana niechęć na jego widok przez max.

                      Ta propozycja ze spisaniem aktualnego harmonogramu mogłaby dać jakąś szansę na wyjaśnienie sprawy.

                      Ale dobra wola musi być po obu stronach. Jeśli ona
                      będzie mu coś chciała nakazywać sprowadzając go do roli chłopca na posyłki, on, jeśli nie jest skończonym pantoflem będzie postępował na przekór. I będą sobie walczyć i dzieci nic dobrego z tego mieć nie będą.

                      Spróbować warto. Zachęcam smile
                      • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 20.07.10, 12:22
                        > Ale dobra wola musi być po obu stronach. Jeśli ona
                        > będzie mu coś chciała nakazywać sprowadzając go do roli chłopca na
                        posyłki, on,
                        > jeśli nie jest skończonym pantoflem będzie postępował na przekór.
                        I będą sobie
                        > walczyć i dzieci nic dobrego z tego mieć nie będą.
                        >
                        > Spróbować warto. Zachęcam smile



                        Tiaaa, ale gdzie jest w tym co piszesz miejsce na miłość do dzieci i
                        obowiązek o dbanie o ich dobro???

                        Tak się składa, ze ja się rozstałam z tym Panem, i nie muszę
                        nadskakiwać mu. On ma się zaimować SWOIMI dziećmi, a nie mną i moimi
                        humorami...
              • maxholdwoman Re: A co to znaczy UTRUDNIANIE KONTAKTÓW???? 20.07.10, 12:25
                > Zdziwiłabyś - niektórzy tak dużo pracują i mało
                > zarabiają. Ale tego nie przyjmujesz do wiadomości,
                > że tak może być.
                >



                Nie, nie przyjmuję tego do wiadomości.




                > Żeby nie było tak, że ktoś komuś się coś wydawało
                > - poważnie - spiszcie sobie to na kartce i podpiszcie.
                > Może brzmi niepoważnie, ale niech każdy trzyma swoją
                > kopie z tymi ustaleniami i podpisami, aby później drugie
                > nie twierdziło, że doszło do nieporozumienia.



                Jeszcze trzeba, zeby on wogle chciał cokolwiek spisywać.
Pełna wersja