maxholdwoman
09.07.10, 19:51
Czytam sobie o utrudnianiu kontaktów ojcu z dziećmi przez matki. I
tak sobie myślę, ze "UTRUDNIANIE" stało się takim sobie sloganem,
nic nikomu nie mówiącym, a doskonale tłumaczącym czemu ktoś (dorosły
mężczyzna) nie musi się interesowac swoim potomstwem.
Bo co to właściwoe znaczy UTRUDNIANIE?
Skoro rodzice się rozstali, to chyba jasne jest, że kontakty będą
siłą rzeczy utrudnione. Kwestią otwartą pozostaje też jak ojciec
chce uczestniczyć w życiu dzieci. Niestety, powiedzmy sobie
otwarcie, większość ojców jest ewentualnie gotowym pójść z dzieckiem
do kina czy Mc Donalda, ale już wziaść zwolnienie kiedy dziecko
jest chore, zwykle przekracza jego wizję "kontaktów", oczywiście
zebrania w szkole czy codzienne odbieranie dziecka z przedszkola
albo już nie daj boże odrabianie matematyki, nie wchodzi w zakres
zainteresowań tatusia. Za to matka MUSI się dostosować do kalendarza
ojca, musi czekać bo przecież tatuś może się spóźniać, bo się musi
wyspać w sobotę rano, bo przecież musi opony zmienić. MUSI bo
inaczej tatuś pyszczy o utrudnianiu kontaktów.
PARANOJA po prostu.