2 LATA PÓŹNIEJ....

09.07.10, 23:33
pochwalę się, najpierw tym, że ostatnie urodziny naszego syna przebiegły w znakomitej atmosferze, był ex i ja, nas rodzice i rodzeństwo z dziećmi. Ex pomógł mi bardzo organizacyjnie. Było miło i dziecko był szczęśliwe. Tak zresztą było zawsze od naszego rozwodu, tylko kosztem moich emocji. Bolało mnie to, że wyglądamy jak para z obrazka a tak naprawdę nas już nie ma. Po każdej takiej rodzinnej imprezie "chorowałam" kilka dni. A tym razem nie odczuwałam nic oprócz radości ze szczęścia naszego syna i w sumie wdzięczności dla exa i naszych rodzin, że tak potrafimy razem być. No i spotkała mnie nagroda: spotkałam mężczyznę i czuję, że coś dobrego z tego może być. Kręci się miłosmile mężczyzna wychowujący samotnie córkę. To niesamowite ale sądziłam, że takich sensownych facetów spotka się tylko na tym forum smileOczywiście ta nasza banda dzieci wiele komplikuje ale też przecież zbliża, nie zamierzam się nigdzie spieszyć. Samej też nie jest mi już źle..
Przepraszam jeżeli nieskładnie ale jestem padnięta. Chciałabym tylko powiedzieć tym, którzy dopiero zaczynają swój okołorozwodowy boks z życiem - że się ułoży mimo, że teraz wydaje się to niemożliwe. Też to czytałam dwa lata temu w postach z nadzieją straceńcząsmile
    • plujeczka Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 10.07.10, 08:45
      fajnie ze napisałaś, od kil;ku lat uparcie na tym forum i na swoim
      przykładzie pisze ze rozwód to nie koniec świata a naprawde
      przepustka do nowego i bardzo czesto lepszego zycia.Zycze Ci
      wszystkiego najlepszegi, spełnienia marzeń i ...no własnie fajnego
      zwiazku, który gdzieś tam tli się w twoim zyciu, teraz bedziesz
      bardziej ostrozna i rozważna, na wiele spraw już teraz patrzysz
      inaczej i z dystansu wiec to moze uchronić cie przed
      rozczarowaniem.Czasami warto poczekac na prawziwe uczucie , które
      pojawia się po latach. bez wzgledu na to czy coś wyjdzie z
      tej "nowegj konfiguracji" osobicie cieszę się ,że złe chwile masz za
      sobą a twój post bedzie wsparcie dla tych kobiet , które dopiero
      zaczynają "brac się za bary z zyciem" to trudna droga ale nikt też
      nie powiedział nam ze bedzie lekko.Po rozwodzie wszystko zależy już
      tylko od nas, to my kreujemy aktualną rzeczywistośc wiec jako
      malarze....bierzy się do roboty lub jak kto woli do
      dzieła.....pozdrawiam
      • jarkoni Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 10.07.10, 09:31
        Cieszę się, że napisałaś. Miło wiedzieć, że Ci się zaczyna układać.
        Nie dosyć, że perspektywiczny mężczyzna w życiu, to jeszcze dobre relacje z ex i
        teściami. Tylko pogratulować, tak trzymaj...
      • kalpa Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 10.07.10, 09:34
        Dokladnie tak jak pisze Plujeczka- którą bardzo cenię za madre życiowo uwagi i
        komentarze.
        U mnie mija rok- tez mam z ex dobre kontakty, też boli, ze jednak nie udalo się
        razem, choc potrafimy eraz swietnie sie dogadywac w róznych kwestiach. On
        znalazł swoją partnerke i od dawna są bardzo happy. To samotna mama, ktora kilka
        lat dochodziła do siebie po dośc traumatycznm rozstaniu. I tak jak patrze na
        mojego ex, to mysle, że skoro on znalazł fajna kobietę, a ona jego, to ja tez
        spotkam fajnego faceta i tez bede happy smile
        I paradoksalnie widok radosnej gęby mojego ex dodaje mi otuchy i nadzieji, ze na
        mnie też czeka miła i przyjemna męska niespodzianka wink
        A juz na marginesie ex tej pani tez znalazl sobie kogoś i też jest szczęśliwy.
        czyli powoli kazdy uklada sobie życie na nowo i jest mu lepiej niz wcześniej smile
        Ale- jak to ladnie ujęla moja przedmowczyni- to my kształtujemy teraźniejszośc,
        wiec to naprawdę od nas zalezy komu i w jaki sposob pozwolimy wejść w nasze życie.
    • mmarusia Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 10.07.10, 16:23
      dzieki za Twoj mail.Podnosi na duchu,daje nadzieje,ze kiedys bedzie
      lepiej,bedzie normalnie.2 lata...dam rade.
      • kategemi Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 10.07.10, 18:12
        To ja zaczynam odliczać czas w takim razie smile
        • zo_e Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 10.07.10, 22:56
          dlatego właśnie napisałam ten post, przecież nie po to aby się chwalić. Pamiętam jak świat zawalił mi się na głowę i pomagały mi wypowiedzi osób, które już przez tę traumę przeszły.. po prostu na prawdę człowiek w końcu zamyka za sobą drzwi i idzie dalej... zajęło mi to może zbyt dużo czasu ale się udałosmile
          • niechciana.pl Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 11.07.10, 10:17
            od wczoraj przeczytałam ten wątek chyba ze 100 razy za każdym razem
            wylewając łzy - jak mantrę.Mam nadzieję, że mnie też uda się
            zapomnieć i wrócić do żywych choć mimo,że już 1,5 roku po rozwodzie,
            dopiero teraz jestem na początku drogi-walki o siebie, dzieci,
            mieszkanie , spokój.Od tygodnia śledzę wątki na tym forum i
            przyznam,że dzięki wypowiedziom tutaj żyję .Takie hisotrie pozwalają
            mieć nadzieję, a to jedyne co mi zostało-wierzyć. Dziękuję Wam
            bardzo ....
            • anka_cyganka35 Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 12.07.10, 11:37
              takie wątki dają nadzieję, że jednak moze coś mnie jeszcze czeja miłego...
              jestem po "lekturze" wątku na forum mężczyzna gdzie wypowiadali się mężczyzni o
              kobietach z "odzysku" z dziećmi. 95% z nich stwierdziło, ze taka z dzieckiem to
              nie ma szans, jest wybrakowana, nie powinna mieć żadnych wymagań, nie powinny
              jej przeszkadzać przysłowiowe skarpetki do sandałów. powiem wam, że zdołował
              mnie ten wątek. cieszę się, że chociaż niektórym się udaje.
              • enesta Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 12.07.10, 17:58
                Forum moim zdaniem nie jest odzwierciedleniem społeczeństwa, tylko
                jakieś niewielkiej części. W realu nigdy nie spotkałam się z tak
                negatywnymi opiniami na temat rozwódek jak tu. To co tu przeczytałam
                w wątku o rozwódkach zaskoczyło mnie absolutnie. Żaden wrażliwy,
                inteligentny facet z kulturą osobistą nie powie źle o kobiecie tylko
                dlatego że jest po rozwodzie. Dla takiego mężczyzny ważne będzie czy
                kobieta jest wartościową osobą i dla niego odpowiednią.
    • plujeczka Re: 2 LATA PÓŹNIEJ.... 12.07.10, 14:01
      dziewczyny nie ma się co dołować, kazda z was zna swoją wartośc a to
      jest najawazniejsze a ze ex mezowi równie o nas mówili sami skaczac
      z"płatka na płatek" to co? tyle im pozostało bo przciez trzeba
      naprawdę mieć odwagę aby powiedzieć kobiecie ze się jej nie kocha,
      ze się kogoś innego poznało.Ale cóż zdecydowanie exom idzie łatwiej
      oszukiwac, wyzywac zonę, pomawiać o rzeczy , które nie mają
      absolutnie miejsca zagłuszajac w ten sposób "sumienie" Na odejscie w
      dobrym stylu stać niewielu .A zycie po rozwodzie? coż inne,
      spokojniejsze, pełne nowych wrazeń i doznać owszem jest obawa i
      strach przede wszystki o ts ekonomiczną strone bycia samej z
      dziecmi. W naszym kraju niestety nie ma równouprawnienia chocby w
      zarobkach i o tym my kobiety doskanale wiemy bo gdyby tak było wiele
      z nas odwazyłoby się na taki krok szybciej oszczedzajac sobie
      rozczarowań i tak naprawdę często rękoczyn, wyzwisk i chamskiego
      traktowania.Cieszę się ze jesteś przykładem ,że mozna zyć inaczej ,
      do tego ja również swoją skromna osobe dodaje=MOZNA ZYC INACZEJ I
      LEPIEJ.
Pełna wersja