zo_e
09.07.10, 23:33
pochwalę się, najpierw tym, że ostatnie urodziny naszego syna przebiegły w znakomitej atmosferze, był ex i ja, nas rodzice i rodzeństwo z dziećmi. Ex pomógł mi bardzo organizacyjnie. Było miło i dziecko był szczęśliwe. Tak zresztą było zawsze od naszego rozwodu, tylko kosztem moich emocji. Bolało mnie to, że wyglądamy jak para z obrazka a tak naprawdę nas już nie ma. Po każdej takiej rodzinnej imprezie "chorowałam" kilka dni. A tym razem nie odczuwałam nic oprócz radości ze szczęścia naszego syna i w sumie wdzięczności dla exa i naszych rodzin, że tak potrafimy razem być. No i spotkała mnie nagroda: spotkałam mężczyznę i czuję, że coś dobrego z tego może być. Kręci się miło

mężczyzna wychowujący samotnie córkę. To niesamowite ale sądziłam, że takich sensownych facetów spotka się tylko na tym forum

Oczywiście ta nasza banda dzieci wiele komplikuje ale też przecież zbliża, nie zamierzam się nigdzie spieszyć. Samej też nie jest mi już źle..
Przepraszam jeżeli nieskładnie ale jestem padnięta. Chciałabym tylko powiedzieć tym, którzy dopiero zaczynają swój okołorozwodowy boks z życiem - że się ułoży mimo, że teraz wydaje się to niemożliwe. Też to czytałam dwa lata temu w postach z nadzieją straceńczą