Co sądzicie?

12.07.10, 11:19
Czy można żyć z kimś, kto krzyczy do Ciebie "nie jesteś nawet
zwierzęciem" i "masz poziom emocjonalny muchy", a potem przeprasza,
bo różne rzeczy się mówi w złości...?
Abstrahując od innych problemów,których w naszym związku nie
brakuje, czy bylibyście w stanie to przełknąć? I wybaczyć? Czy to
nie jest już zwykła nienawiść?
    • plujeczka Re: Co sądzicie? 12.07.10, 11:31
      ponieważ nazywa Ciebie zwierzeciem to z tego co wiem wśród zwierzat
      nie ma zawartych formalnie zwiazków małżeńskich -nalezy zatem odejśc
      od kogoś kto nie rozróznia człowieka od zwierzecia wiec nie odróżnia
      dobra i zła.Dodam ,że dla własnego lepszego samopoczycia oraz aby
      nie zatracić człowieczenstwa.Im szybciej tym lepiej a jego
      humory ..no cóz to jego problem a nie tój, pakuj manatki dziwczyno
      bo szkoda pozostałych lat, które mozna fajnie spedzić samemu( bez
      wyzwisk) a czasami u boku nowego partnera co jak pokazuje forum nie
      jest wcale takie rzadkie.Powodzienia
      • tautschinsky Re: Co sądzicie? 12.07.10, 12:07
        plujeczka napisała:

        > ponieważ nazywa Ciebie zwierzeciem to z tego co wiem wśród zwierzat
        > nie ma zawartych formalnie zwiazków małżeńskich



        Jak najbardziej są. W dużej większości zwierzęta
        regulują takie sprawy między sobą. Niektóre nawet
        żyją ze sobą do końca życia smile





        > od kogoś kto nie rozróznia człowieka od zwierzecia wiec nie odróżnia
        > dobra i zła.


        Zaraz, zaraz! Człowiek równa się dobro? A zwierzę
        równa się - zło? smile

        Co za wsteczne poglądy. Bardzo prawicowe, ale takie
        sprzed 100 lat co najmniej smile




    • ef.endir Re: Co sądzicie? 12.07.10, 11:40
      isza napisała:

      > Czy można żyć z kimś, kto krzyczy do Ciebie "nie jesteś nawet
      > zwierzęciem" i "masz poziom emocjonalny muchy", a potem przeprasza,
      > bo różne rzeczy się mówi w złości...?


      Można! Tylko co to za życie.....
      Więc jeśli Ci nie pasuje (chyba mało komu by pasowało!) to je zmień i to szybko.
      Pytanie tylko jak?
      I o tym możemy porozmawiaćsmile Ale to i tak Twoja decyzja. Ty swoją sytuację znasz
      najlepiej.
      powodzenia ze zmianami!smile
      • isza Re: Co sądzicie? 12.07.10, 11:56
        Właśnie, ale jak? Może napiszę, czego się boję:
        - sprawy rozwodowej, bo wiem, że on zrobi z tego piekło (o
        alimentach nawet nie wspomnę, bo on nie ma stałej pracy i to raczej
        ja od dłuższego czasu utrzymuję dom),
        - tego, że nie dam rady sama z niespełna trzyletnim dzieckiem, bo
        nie mam nawet swoich Rodziców w tym samym mieście (to znaczy,
        napewno jakoś dam radęwink, ale przytłacza mnie sama ta myśl...);
        - tego, że Mała będzie tęsknić za Ojcem (bo akurat nasze Dziecko
        jest przez mojego męża kochane) i że od tak wczesnego dzieciństwa
        będzie miała niepełną rodzinę);
        - tego, że już zawsze będę się bała z kimś wiązać (o ile w ogóle
        jest na to jakaś szansa).
        • ef.endir Re: Co sądzicie? 12.07.10, 12:14
          > - sprawy rozwodowej, bo wiem, że on zrobi z tego piekło

          piekło? Może nie aż tak bardzo....Zależy jak będziesz pisała pozew? Z orzekaniem
          o wyłącznie jego winie (odradzam) - czy bez orzekania o winie?

          (o
          > alimentach nawet nie wspomnę, bo on nie ma stałej pracy i to raczej
          > ja od dłuższego czasu utrzymuję dom),

          alimenty to Twój i jego udział w kosztach utrzymania dziecka. Więc jeśli tylko
          nie potraktujesz ich jako formy zemsty na mężu - sprawa jest prosta.

          > - tego, że nie dam rady sama z niespełna trzyletnim dzieckiem, bo
          > nie mam nawet swoich Rodziców w tym samym mieście (to znaczy,
          > napewno jakoś dam radęwink, ale przytłacza mnie sama ta myśl...);

          smile)) dasz radę!smile takie obawy istnieją zawsze ale zawsze też dajemy sobie radę z
          własnymi dzieciakamismile


          > - tego, że Mała będzie tęsknić za Ojcem (bo akurat nasze Dziecko
          > jest przez mojego męża kochane) i że od tak wczesnego dzieciństwa
          > będzie miała niepełną rodzinę);

          więc postaraj się nie ograniczać mężowi kontaktu z dzieckiem. Wystarczy (wiem,
          że czasem to trudne) dogadać się co do kontaktów i już.


          > - tego, że już zawsze będę się bała z kimś wiązać (o ile w ogóle
          > jest na to jakaś szansa).

          smile)) szansa nie zależy od wiekusmile) Ja jestem ....letnim facetem i w dalszym
          ciągu wierzę, że wszystko w tym względzie przede mnąsmile A jak się zakochasz to
          strach przed związkiem zniknie szybkosmile
        • nowel1 Re: Co sądzicie? 12.07.10, 12:25
          isza napisała:

          > Właśnie, ale jak? Może napiszę, czego się boję:
          > - sprawy rozwodowej, bo wiem, że on zrobi z tego piekło

          Sprawa rozwodowa to nie jest przyjemność, ale jeśli będziesz spokojna
          i konsekwentna, poradzisz sobie i przejdziesz przez to.

          (o
          > alimentach nawet nie wspomnę, bo on nie ma stałej pracy i to raczej
          > ja od dłuższego czasu utrzymuję dom),

          To znaczy, że będzie Ci lżej - nie będziesz utrzymywała jego, a tylko
          siebie i dziecko.

          > - tego, że nie dam rady sama z niespełna trzyletnim dzieckiem, bo
          > nie mam nawet swoich Rodziców w tym samym mieście (to znaczy,
          > napewno jakoś dam radęwink, ale przytłacza mnie sama ta myśl...)

          Będzie trudno. Bedą chwile paskudnego poczucia ciężaru samotności
          połączonej z odpowiedzialnością za dziecko. Taki jest koszt odejścia
          od męża, trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Dasz radę.

          ;
          > - tego, że Mała będzie tęsknić za Ojcem (bo akurat nasze Dziecko
          > jest przez mojego męża kochane) i że od tak wczesnego dzieciństwa
          > będzie miała niepełną rodzinę);

          Kontakty ojca z małą to osobny temat. Jeśli nie zaczniesz ich
          reglamentować, może być wcale nieźle.

          > - tego, że już zawsze będę się bała z kimś wiązać (o ile w ogóle
          > jest na to jakaś szansa).

          Będziesz się najpierw bała bardzo, potem trochę mniej. Jeśli spotkasz
          kogoś ważnego, lęk jeszcze się zmniejszy.
    • tautschinsky Re: Co sądzicie? 12.07.10, 12:09
      isza napisała:

      > Czy można żyć z kimś, kto krzyczy do Ciebie "nie jesteś nawet
      > zwierzęciem" i "masz poziom emocjonalny muchy", a potem przeprasza



      O tym sama musi zdecydować. Ale to właśnie się dzieje
      skoro jesteś na takim forum.
      • isza Re: Co sądzicie? 12.07.10, 12:22
        Tak, tak...Co więcej, jestem tu nie pierwszy raz...Fajnie by było,
        żeby ktoś mi dał kopa i pokazał paluchem gdzie co trzeba wysyłać.
        Ale jak mi nie pokaże, to i tak to zrobię. Juz to wiem.
        A tak na marginesie - dlaczego życie jest takie posrane? Wersja, że
        cierpienie uszlachetnia nigdy do mnie nie przemawiała...
    • nangaparbat3 Re: Co sądzicie? 12.07.10, 13:28
      Wiele osob zyje z takim kims, niektorzy nawet sie kochają.
      Jeśli takie odzywki słyszal w rodzinnym domu moze nie czuc, że cos jest nie tak.
      Mnie sie wydaje, ze wazniejsze są te "inne problemy, od ktorych abstrahujesz", i
      co czujesz do niego, a on do Ciebie.
      • isza Re: Co sądzicie? 12.07.10, 13:44
        O dziwo jego rodzice są zgodnym i kochającym się małżeństwem.
        Ale wiem, że ma w relacjach z nimi jakąś duzą traumę z dzieciństwa,
        kiedy wyjechali na ponad rok do pracy na kontrakt za granicę a jego
        wychowywała babcia. Może stąd jego całkowicie emocjonalnie
        niedojrzała osobowość.
        Wydaje mi się jednak, że miał dużo czasu żeby to wszystko
        przepracować. Prawie każdy z nas ma jakieś potwory z dzieciństwa.
        Ale nie każdy musi w związku z tym krzywdzić innych...
        • kajda28 Re: Co sądzicie? 12.07.10, 13:57

          > Ale nie każdy musi w związku z tym krzywdzić innych...

          Nie zastanawiaj się nad nim tylko i wyłącznie dlaczego ty to znosisz.
          Masz to na co godzisz się. Jak będziesz się godziła na takie
          zachowanie będzie tego coraz więcej.

          Mój eks mąż 2 lub 3 razy zachował się w stosunku do mnie bardzo nie
          taktownie- każdy jeden przybliżał mnie do otwarcia oczu. A z drugiej
          strony pamiętam jak wyśmiała mnie jedna z koleżanek z grupy dla
          kobiet doświadczających przemocy jak powiedziałam że mąż groził mi
          śmiercią i poszłam z tym do sądu. Znaczy ona się na to zgadzała w
          swoim małżeństwie - ja nie.
    • sauber1 Re: Co sądzicie? 12.07.10, 23:35
      isza napisała:

      > Czy można żyć z kimś, kto krzyczy do Ciebie "nie jesteś nawet
      > zwierzęciem" i "masz poziom emocjonalny muchy",

      To powiedz jemu otwarcie, że nie życzysz sobie takich zachowań, ani niegodnego
      człowieka traktowania, no chyba że to sprawia Ci jakąś dziką przyjemność, nie
      rozumiem takich ludzi ?
      • isza Re: Co sądzicie? 13.07.10, 08:35
        Wyobraź sobie, że nie, nie sprawia mi to przyjemności. Takie słowa
        usłyszałam pierwszy raz plus błysk nienawiści w oku i cały czas nie
        mogę wybaczyć, chociaż słyszałam już skromne "przepraszam, nie chcę
        się kłocić" (nadmienię, że nie wszczynałam kłótni).
        Myślę, że to po prostu przelało czarę goryczy.
Pełna wersja