nie chce mi się żyć:-(

    • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 30.03.11, 13:49
      Poradzi sobie napewno, jest silna, młoda, wie czego chce, jest na swiom mieszkaniu. Mąż jaki był to był ale nie pił, nie stosował przemocy tylko poprostu odwidziało mu się, ale gdyby miała dośc jego, jego telefonów, "olewania" odwiedzin do dziecka to nie czekałaby z tym rozwodem i nie gryzła by się czemu nie przychodzi itp. tylko wniosłaby sprawę o rozwód tym bardziej że wie z całą pewnością ze już go nie chce, a jednak nadal czeka a on zwyczajnie pogrywa albo bierze Tęsknote na litość.
      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 30.03.11, 19:52
        Mps, to, że mąż ze mną pogrywa to jestem prawie pewna. Tylko, że JA DZISIAJ to nie ta sama JA kilka miesięcy temu. Dzisiaj nie wzruszają mnie już smsy, choćby takie jak dostałam od męża dzisiaj o treści typu: Muszę to powiedzieć. Nasz synek jest cudowny, jest ślicznym dzieckiem!!!
        On nie musi mi mowic, ze nasz syn jest cudowny, bo ja to wiem od pierwszej chwili kiedy go zobaczylam.
        Co do rozwodu. Ja nie mam parcia na rozwod, to prawda, ale nie dlatego, ze sie waham. Nie zabieram sie za to tylko i wylacznie ze wzgledow finansowych. Rozwod prowadzony przez dobrego adwokata to dosc droga impreza, a ja mam teraz inne wydatki. Jesli mam sie rozwiesc to chce to zrobic raz a porzadnie, dokonac podzialu majatku itp.
        Ja zona mojego meza nie czuje sie juz od wielu miesiecy. Przyjdzie czas, ze przestane byc jego zona rowniez na papierze, ale nie musze tego robic juz dzisiaj. Po prostu nie jest mi to dzisiaj potrzebne.

        • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 30.03.11, 20:19
          Tęsknota ja Cię nie potępiam, nie oskarżam itp. bo przecież się nie znamy, znam Cię tylko z tych opowieści i na postawie tego moje wnioski w końcu każdy tutaj ma bagaż doświadczeń i o życiu troche wie.
          • anka_cyganka35 Re: nie chce mi się żyć:-( 30.03.11, 22:16
            do rozwodu trzeba dojrzeć. ja jestem własnie po rozmowie z męzem i wysyłam pozew
            • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 31.03.11, 08:41
              anka zazdroszcze Ci,że dogadałaś się z mężem w sprawie rozwodu.Z moim nie idzie się dogadać za cho...lere.
        • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 31.03.11, 08:30
          Tęsknoto, źle robisz, odwlekając rozwód. Pomyśl przynajmniej o wniosku o separację (tj. porozmawiaj z prawnikiem albo kimś, kto się dobrze na tym zna). Im więcej czasu będzie mijać, tym mniejszą siłę będą miały Twoje argumenty przemawiające za winą męża. On może zacząć teraz robić różne rzeczy (nieważne, czy szczerze, czy nie) , które będą wyglądały na chęć pojednania. Nie wiadomo, co się wydarzy.
          Ale to oczywiście Twoja sprawa.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
          • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 31.03.11, 08:43
            No właśnie i o tym też ja pisałam z tym rozwodem, czemu czekasz Tęsknoto, przecież masz czarno na białym że Cię zdradził i wina jest jego to po co czekać???????
          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 05.04.11, 17:19
            Rubarom, dziękuję za rady. Wszystko o czym piszesz chodzi mi non stop po głowie. Obserwuję męża zachowanie z każdej strony i cały czas doszukuje się drugiego dna, bo że wymyślił sobie jakiś plan to wiem. Nie wiem tylko jaki ...
            Serdecznie pozdrawiamsmile
            Tęsknota
    • zuzazych437 Re: nie chce mi się żyć:-( 04.04.11, 23:54
      Może facet nie potrafi odnaleść się w nowej roli ojca może przerasta go myśl o odpowiedzialności..... wiem, że jest ci trudno..Mój mąż po narodzinach pierwszego dziecka też odsunął się od nas i próbował skoku w bok ale ze łzami w oczach walczyłam o niego i o nas..pomyśl może warto zawalczyć choćby resztkami sił...
      • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 05.04.11, 08:19
        zuza ale tęsknota pisała że mąż ma jedno, albo nawet dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Poza tym o nie był jeszcze ojcem poraz trzeci jak ją zostawił na parę dni przed porodem. Czy tak zachowuje się odpowiedzialny facet??????
      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 05.04.11, 17:16
        Zuza, dziękuję za Twoje słowa i rady, ale wydaje mi się, że u mojego męża jest inny problem. Jak już wspomniała poniżej Mps mój mąż ma już 2 dzieci z pierwszego małżeństwa.
        Może i są małżeństwa, którym udało się przejść przez taki kryzys, ale zastanawiam się jak silni musieli to być ludzie. Bo, że można to wierzę ...
        W tej chwili jestem na etapie tolerowania mojego męża w moim domu podczas spotkań z dzieckiem. Zachowuje się nad wyraz poprawnie. Dzieckiem zajmuje się bardzo fajnie. Szanuje mój czas, potwierdza spotkania. Informuje jeśli się spóźni nawet 10 minut. Momentami to mam wrażenie, że jakby mógł to unosiłby się nad ziemią, aby mnie tylko nie drażnić wink

        Rozumiem, że Wasze małżeństwo udało się uratować? Możesz mi powiedzieć ile czasu upłynęło od Waszego kryzysu?
        Serdecznie pozdrawiam,
        Tęsknota



        • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 05.04.11, 18:14
          tesknota tylko mi nie mów że rozmyślasz powrót do męża???
          A tak wogóle to nie wiem czy Ty mnie nie lubisz bo zawsze odpisujesz na czyjeś wpisy i wypowiedzi w tym wątku a na moje nigdy, a przecież nie jestem Ci wróg ani źle Ci nie życzęwink
          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 05.04.11, 21:10
            Mps, ależ skąd takie przypuszczenia, że ja Ciebie nie lubię? Raczej jestem z tych ludzi, którzy rzadko kogoś nie lubią. Naprawdę.
            Nie, nie rozważam powrotu mojego męża. Zaczynam się do niego przyzwyczajać, a bardziej do tego, że przychodzi 2-3 razy w tygodniu do naszego syna. Nie przeszkadza mi. Nie denerwuje mnie. Potrafimy nawet pożartować. Nie tęsknię za nim. Nie kocham go. Jakoś łatwiej mi z tym wszystkim teraz. No i wyrzuca mi śmieci wink To oczywiście żarcik smile
            Ja nie wiem co się ze mną stało. Zaczynam myśleć, że hormony po ciąży poprzestawiały mi w głowie, hahaha smile
            • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 05.04.11, 22:15
              Hormony napewo też ale doświadczenie które przeszłaś bardziejsmile
            • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 06.04.11, 14:50
              Tęsknoto,
              podkreślam: nie odbierz moich słów jako wtrącanie się, bo wiem że to Twoje życie i zrobisz, co zechcesz. Ale przeczytaj mnie uważnie, proszę.
              Powinnaś natychmiast naradzić się z prawnikiem i przeprowadzić to, co zamierzałaś. Jeśli jeszcze jakiś czas minie (np. pół roku), Twojemu mężowi może udać się przeforsować w sadzie następującą wersję: zdradziłem, zamieszkaliśmy osobno. Jednak przez pół roku próbowałem wszystko naprawić, odwiedzałem dziecko (wynosiłem śmieci!!!), itp. Żona mi wybaczyła. Teraz jednak znowu nie jest miedzy nami dobrze, podjęliśmy obopólną decyzję, by się formalnie rozstać.
              Tęsknoto, wiesz, w czym problem? W tym, że nie będziesz już miała możliwości przekonania sądu o rozkładzie pożycie z winy męża!
              Powyższy przykład jest autentyczny co do joty (za wyjątkiem tych śmieci): minął czas kilku miesięcy i sąd zmienił sposób patrzenia na sprawę. Nie uznał już zdrady męża za punkt wyjścia, lecz sytuację, która miała miejsce w momencie składania przez żonę pozwu - i nie orzekł o jego winie.

              Konsekwencje nieuzyskania orzeczenia o winie męża przecież znasz: to możliwe potencjalne alimenty również z Twojej strony na niego, kiedykolwiek w przyszłości. Czyli co – on Ci robi świństwo nie do opisania, a Ty oddajesz walkowerem coś tak istotnego, jak ew. alimenty?! Tęsknoto, czy wyobrażasz sobie jego żyjącego z tą lub inną kobietą (bez ślubu rzecz jasna) i siebie płacącą mu jakąś kasę (bo on nie ma pracy, stracił do niej zdolność itd.)? A wiesz, że tak się zdarza? Mogą zdarzyć się różne rzeczy.

              Teraz mówisz o braku pieniędzy na rozwód. Nie myśl tak, bo za jakiś czas Twój adwokat będzie się musiał bardziej starać (czyli będzie dużo drożej!!!), a teraz ma raczej łatwe zadanie. Jeśli teraz nie wydasz pieniędzy na rozwód, to ta kwestia może wrócić do Ciebie jak bumerang, zwielokrotnione.

              A w ogóle wydaje mi się, że się nieco łamiesz. Nie wmawiam Ci, że (wciąż) kochasz męża, bo nie mnie to oceniać. I w ogóle nie o to chodzi.
              Bo jeśli nawet jego poprawne zachowanie coś w Tobie budzi, to nie ma nic do rzeczy. Szacunek dla własnej decyzji i kwestia orzeczenia o winie przede wszystkim powinny sprawić, że jak najszybciej złożysz pozew.
              Poza tym ten facet musi poczuć konkretne konsekwencje swego czynu.
              Zapewniam Cię, że jeśli będziecie chcieli być ze sobą, rozwód nie przeszkodzi.
              Pozdrawiam serdecznie
              R.
              • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 06.04.11, 15:29
                Tęsknoto, Rubarom ma rację... zrobisz, jak zechcesz, to Twoja decyzja.
                Ale powiem tak, co ja bym dała za to, żeby ktoś mi dał taka radę rok temu. Niestety żyłam nadzieją, złudną jak nie wiem co, że się ułoży. A tak, miałabym to już za sobą. Tęsknoto, po złożeniu pozwu rozprawę masz za kilka miesięcy, w tym czasie zdążysz i znaleźć adwokata, i przygotować się ( bo Ty jesteś profesjonalistką). Pół roku to bardzo dużo czasu na czekanie. Teraz możesz znaleźć kogoś do pomocy przy napisaniu wniosku, tam nie musisz pisać szczegółów i tak powiesz w sądzie co chcesz powiedzieć. Nie namawiam, ale jeszcze raz podkreślę, że ja bardzo żałuję, że nie odbyło to się wcześniej u mnie.
                • xciekawax Re: nie chce mi się żyć:-( 06.04.11, 16:34
                  Widzac meza bawiacego sie z dzieckiem moze budzic bardzo duzo emocji (i odwrotnie - w przypadku ojca widzacego dziecko z matka), ale jest to troche falszywe. Trzeba sie tego wystrzegac. Latwo popasc w iluzjie ze nie jednak cos sie zmienilo, ze ON sie zmienil, itd....latwo popasc w naiwnosc i ludzic sie tymi emocjami (ktore sa bardzo silne - wkoncu to jego krew tez).

                  na miejscu tesknotki zapraszalabym czasami kolezanke aby dopilnowala wizyt- a sama wychodzila z domu.

                  Pozdrawiam i zycze duzo sily.
                  • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 06.04.11, 16:56
                    Tęsknoto nie chcę Ci radzić bo sama mam bałagan we własnym małżeństwie i nie mam siły ani odwagi cegoś z tym zrobić na chwile obecną ale to co piszą Ci dziewczyny wyżej brzmi rozsądnie, te słowa również mnie dały do myślenia w moim przypadku.
                    Pozdrawiam
                    mps
                • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 06.04.11, 21:02
                  44bromba, wiem, że Rubarom ma rację.
                  Jak już napisałam wyżej jestem umówiona z adwokatem. Muszę wszystko to skonsultować. Nie chciałabym kiedyś mieć do siebie pretensje, że mogłam postąpić inaczej, że mogłam się zabezpieczyć.
                  Serdecznie pozdrawiam,
                  Tęsknota
              • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 06.04.11, 20:58
                Rubarom, bardzo dziękuję za Twoje rady. Nie odbieram to jako wtrącanie się w moje życie. Jestem, funkcjonuje na tym forum, piszę co się u mnie dzieje i zawsze chętnie czytam to jak inni widzą moją sytuację.
                Masz dużo, nawet bardzo dużo racji w tym co piszesz, a ja jestem tego wyjątkowo świadoma. Pierwszy telefon od mojego męża w celu ustalenia terminu kiedy może zobaczyć syna nie wzbudził we mnie żadnych emocji. Kiedy jednak widzę, że on konsekwentnie do niego przychodzi i zachowuje tak jak się zachowuje czuję ze zaczynam miec problemy. A jakie? Dokladnie takie o jakich piszesz. jestem bardzo swiadoma tego jak to moze sie skonczyc.
                Mam juz umowione spotkanie z adwokatem. Czekam az wroci z urlopu. Chce sie dowiedziec jak to moze sie skonczyc, bo moze sie okazac, ze faktycznie bede musiala dosc szybko zalozyc sprawe aby kiedys nie placic na meza alimentow.
                Nie przezylabym tego, nie wyobrazam sobie takiej sytuacji.
                Mowisz, ze sie lamie. Moze to tak wygladac z moich postow. A ja naprawde tego tak nie czuje. On naprawde stal mi sie obojetny i to chyba do tego stopnia, ze nawet juz sie na niego nie zloszcze. Przychodzi, rozmawia ze mna, wychodzi a ja normalnie funkcjonuje. Nie ma placzu, zalu, pretensji.
                Bardzo dziekuje za Twoje slowa.
                Serdecznie Cię pozdrawiam,
                Tęsknota
                • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 08.04.11, 19:43
                  Witam!
                  Tęsknoto, miło mi było przeczytać Twoje słowa skierowane bezpośrednio do mnie. Dziękuję!
                  Cieszę się również, że nie odbierasz moich wywodów jako ingerencji w Twe sprawy itp. (ale wiesz, dając rady powinno się zawsze mieć świadomość, że to jednak cudze życie, decyzje oraz ich konsekwencje).

                  Co do Twojego łamania się - takie odnoszę wrażenie, ale nie przejmuj się tym. W ogóle wydaje mi się, ze Ty za często „zaglądasz w głąb siebie” i próbujesz skontrolować, czy zostały Ci tam jakieś uczucia do męża, i ew. ile jeszcze. Za często chyba sama siebie o te uczucia pytasz, roztrząsasz, stresujesz sie tym (uważam, że jeśli nawet - na razie - są, to potraktuj to jako coś przejściowego, czego nie musisz się wstydzić. Chodzi mi o to, że miłość chyba nie zawsze mija na zawołanie. Twoja minie, jeśli będzie trzeba, ale poczekaj na to spokojnie).

                  Według mnie powinnaś przestać się zastanawiać nad takimi sprawami, i zmienić się teraz w chłodnego gracza, czyli załatwić wszystkie swoje sprawy najlepiej, jak się da.

                  Jeśli możesz i chcesz, pisz, co u Ciebie. Ja często tu zaglądam, choć odzywam się bardzo rzadko.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  R.

                • lena2505 "jeszcze będzie normalnie" 10.04.11, 18:53
                  "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę" to odnośnie twojego męża.

                  A ty czym prędzej wyplątaj się z tego toksycznego związku, jesteś jeszcze bardzo młodą kobietą i życie przed tobą, masz po prostu jeszcze jednodoświadczenie w życiu więcej, szkoda tylko, że w jakiś sposób będzie na tym cierpiało dziecko.

                  Życzę powodzenia smile)
    • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 13.04.11, 20:03
      Dzisiaj są moje 32 urodziny. Siedzę właśnie sama w domu, obok mnie zasypia mój malutki synek. W tle leci jakaś spokojna muzyka, a dokładnie "Klasyka dla bobasa" smile.
      Pierwszy raz od bardzo dawna czuję, że jest mi smutno i to nie dlatego, że w moje urodziny siędzę w domu sama. Znajomi chcieli mnie gdzieś wyciągnąć, ale ja najnormalniej w życiu nie mam siły, jestem zmęczona ...
      I ten cały nastrój powoduje, że myślę sobie, że to wszystko nie tak miało wyglądać. Rok temu w moje urodziny mój mąż dwoił się i troił, aby sprawić mi przyjemność, a składając mi życzenia miał łzy w oczach. Życzył mi, abym była najszczęśliwszą mamą na świecie, a nasze dziecko aby dało nam mnóstwo szczescia i radosci, bo tak dlugo na nie czekalismy. Pamietam nawet jak w ten dzien wyobrazalismy sobie jak bedzie wygladal nasz syn ...
      I minął rok, a ja jestem tu gdzie jestem. Sama z dzieckiem. Przed rozwodem. No nie tak to wszystko miało się ułożyć...
      Przepraszam, za ten dołujący wpis, ale jakoś mnie dopadło sad
      • mamameg Re: nie chce mi się żyć:-( 13.04.11, 20:32
        Chyba między innymi i po to te forum jest, żeby się wyżalić gdy się jest na życiowym zakręcie i człowieka coś przerasta.
        Wszystkiego najlepszego, Tęsknoto i żebyś za rok spojrzała wstecz i pomyślała, że podjęłaś najlepszą możliwą decyzję i że jesteś szczęśliwa.
      • podroznie :) 13.04.11, 21:42
        Dobry wieczór T
        Myslę, że uległaś wiosennemu zmęczeniu, nie tylko rocznicy.
        W Faktach czołówka codzień zasmarkana; widać w Warszawie leje.
        W Krakowie dzisiaj pośnieżyło przez chwilę, kontrast widząc kwitnienie magnoliami.
        Widzę po sobie totalne zmęczenie, po otoczeniu również też
        piszę też, myślę jeż, a zaraz Ty z weekendu, kiedy piszesz
        o dziewczynach po studiach. Strasznie nie lubię uogólnień, wiesz.
        Byłaś jak nastrożony jeż z Brzechwy o poszukiwaniu wiosny wiersz.
        Pamiętasz, co powiedział jeż?


        okres przejsciowy w przyrodzie też, nie tylko u Ciebie jeż wink
        spokojnej nocy i nie daj się trzynastemu
        uważaj na Siebie
        Dobranoc
        • rubarom Re: :) 13.04.11, 21:49
          Witam,
          Tęsknoto, za rok może będziesz nie mniej szczęśliwa niż w poprzednie urodziny!
          Tego ci życzę! - i w to wierzę.
          Pozdrawiam serdecznie
          R.
          • tesknotazabija Re: :) 13.04.11, 22:02
            Mamameg, Podroznie, Rubarom - BARDZO Wam dziękuję za życzenia i miłe słowa smile
            No tak mnie naszło - pogoda faktycznie temu nie sprzyja.
            Może faktycznie za rok o tej samej porze będę czuła się bardzo szczęśliwą osobą? Hmmm, kto wie smile Może nawet wejdę na to forum i napiszę co u mnie smile

            Serdecznie Was pozdrawiam,
            Tęsknota
      • mola1971 Re: nie chce mi się żyć:-( 13.04.11, 22:34
        Tęsknoto, po pierwsze WSZYSTKIEGO co najlepsze w tym życiu - zdrowia dla Ciebie i synka, szczęścia i kasy do tego wink
        Po drugie tak już jest w tym życiu, że zawsze w danym momencie jesteśmy w innym miejscu niż rok wcześniej. W innym nie znaczy gorszym. Na tym życie polega smile
        • errormix Re: nie chce mi się żyć:-( 14.04.11, 08:37
          Gdy miałem 32 lata wydawało mi się, że świat leży u moich stóp. Rodzina, żona, dziecko, dobra praca, pieniądze. W planach był nowy dom, nowy samochód i wizja bycia milionerem w wieku lat 40.

          W dniu moich 40. urodzin nie miałem rodziny, żony, w pracy mnóstwo zaległości, zamiast miliona na koncie miałem debety, kredyty, długi i pismo z BIK-u na biurku.

          Pamiętam tamten wieczór. Siedziałem w domu z dzieckiem. Kompletna cisza. Kilka życzeń przesłanych sms-em. Za dwa tygodnie miałem kolejny termin rozprawy. Ostatnią rzeczą, na jaką miałbym wtedy ochotę było świętowanie. Wydawało mi się, że to najgorszy dzień w moim życiu.

          I nagle mnie olśniło. Bo przypomniałem sobie, że mam gdzieś płytę z muzyką z polskich seriali. A tam był "Czterdziestolatek".

          Wyciągnąłem z szuflady balony, które zostały po sylwestrze, pobiegłem po szampan Picollo, kupiłem ciasto po drodze. W domu włączyłem muzykę na cały regulator i... zaczęło się szaleństwo. To jak się wtedy wytańczyłem i wyskakałem z córką, ile gazet nadarliśmy żeby sobie konfetti zrobić, jak sobie wtedy potwornie twarze farbkami wodnymi pomalowaliśmy wspominamy ze śmiechem do dzisiaj.

          A dzisiaj? Dwa tygodnie temu miałem 41. urodziny. Po długach nie ma śladu, powoli kombinuję jakby tu nie wskoczyć na drugi próg podatkowy, mam nowe mieszkanie, już na oku projekt mojego przyszłego domu, za rok pewnie będzie nowy samochód. Też kupiłem Picollo, też było ciasto, skrzynka od życzeń mi się zapchała, telefon się urywał, muzyka znów grała na cały regulator.

          Wieczorem, gdy już szykowaliśmy się z Julą do snu, przyszła do pokoju, usiadła na fotelu i powiedziała: "Fajnie było, ale rok temu było jeszcze fajniej".

          A ja przypomniałem sobie tamten dzień i odpowiedziałem: "Tak, było fajniej".

          Bo to nie chodzi o to, jak człowiek się czuje tu i teraz i dzisiaj. Chodzi o to, by żyć z przeświadczeniem, że nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej. Że to czego dziś nie doceniamy, jutro może jednym z najpiękniejszych wspomnień życia.

          Wszystkiego najlepszego.
          • plain.dad Re: nie chce mi się żyć:-( 15.04.11, 10:17
            errormix napisał:

            > Gdy miałem 32 lata wydawało mi się, że świat leży u moich stóp. Rodzina, żona,
            > dziecko, dobra praca, pieniądze. W planach był nowy dom, nowy samochód i wizja
            > bycia milionerem w wieku lat 40.
            >
            > W dniu moich 40. urodzin nie miałem rodziny, żony,

            naprawdę jak czytam ciebie to widze swoje życie
            • errormix Re: nie chce mi się żyć:-( 15.04.11, 13:03
              > errormix napisał:
              W planach był nowy dom, nowy samochód i wizja bycia milionerem w wieku lat 40.

              plain.dad napisał:
              > naprawdę jak czytam ciebie to widze swoje życie

              Ja nadal chcę być milionerem, mieć rodzinę i zbudować dom. Tylko korektę na terminy musiałem małą zrobić smile
          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 18.04.11, 16:50
            Errormix, bardzo lubię czytać Twoje posty. Za ten szczególnie dziękuję, bo jest skierowany głownie do mnie.
            Takie fajne ciepełko bije z Twoich postów smile
            Pozdrawiam serdecznie,
            Tęsknota
        • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 18.04.11, 16:43
          Mola, dziękujęsmile I przepraszam, że odpisuję dopiero dzisiaj, ale pochłonęła mnie praca.
          Pozdrawiam serdecznie,
          Tęsknota
      • lejla81 Re: nie chce mi się żyć:-( 14.04.11, 09:45
        Dołączam się do życzeń, Tęsknoto smile
        Jesteś dzielną, wspaniałą osobą. Powiem Ci tak między nami - nie mam nawet połowy Twojej siły, a jakoś spadłam na cztery łapy. Jestem pewna, że i Tobie ułoży się jak najlepiej, a ten okres w swoim życiu będzie Ci się wydawał tylko odległym, złym snem.
        Moc uścisków
        • anka_cyganka35 Re: nie chce mi się żyć:-( 15.04.11, 11:45
          wszystkiego najlepszego! Ty nawet nie wiesz ile masz siły w sobie. Ja Cię naprawdę podziwiam.
          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 18.04.11, 16:46
            Leija, Ania - dziewczyny BARDZO dziękuję za życzenia i wiarę smile
            Jak położę wieczorem maluszka i znajdę chwilę to napiszę co u mnie się dzieje teraz. A troszkę się dzieje. Przede wszystkim opanowałam swoje emocje i naprawdę potrafię fajnie, normalnie żyć. Ale o tym później ...
            Ściskam mocno,
            Tęsknota
            • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 21.04.11, 20:35
              Wreszcie znalazłam chwilkę aby napisać jak obiecałam kilka dni temu.
              Ojciec mojego dziecka ku wielkiemu mojemu zdziwieniu już prawie miesiąc przychodzi do dziecka 3 razy w tygodniu. Radzę sobię z tym całkiem nieźle i z nadzieją patrzę w przyszłość wierząc, ze przyjdzie taki dzień, kiedy mój mąż będzie zabierał syna do siebie, a ja wtedy będę mogła jak normalny człowiek zrobić np zakupy na spokojnie czy zająć się po prostu sobą. Mam szczerą nadzieję, że ten moment jest bliżej niż dalej.
              Spotkania najczęściej odbywają się u mnie w domu i nawet nie są jakimś wielkim problemem dla mnie, bo jak się okazuje moje emocje już tak opadły, że potrafię naprawdę normalnie rozmawiać z moim mężem o wszystkim. Myślę, że on sam jest zaskoczony co się ze mną stało. Ostatnio żartując zwrócił się do syna z pytaniem: Synku, czego mama się najadła, że jest taka spokojna smile
              I powiem Wam, że naprawdę coś się ze mną stało. On przychodzi, rozmawiamy o wszystkim. W ubiegłą sobotę poprosił mnie czy mógłby zabrać małego na plac zabaw. Dla mnie nie było problemu. Poprosił abym jednak ten pierwszy raz pojechała z nimi. Ok, zgodziłam się. Pogoda była cudna. Oni się bawili. Ja czytałam książkę i bawiłam się aparatem fotograficznym męża. Potrafiliśmy nawet pójść razem na kawę. Spędziliśmy naprawdę miło czas.
              Tak bardzo się cieszę, że nie szaleję już z żalu, gniewu, rozpaczy. Nie myślę o tym co było, co mogłoby być. Po prostu było minęło. Jest dziecko i jemu trzeba stworzyć w miarę normalny świat.
              Po prostu mi przeszło. Pewnie nie wszyscy mi uwierzycie, ale mi przeszło.
              Oczywiście nie powiem, że mąż stał się nagle idealnym ojcem, bo tak nie jest. Moje dziecko rozchorwało się kilka dni temu. Codziennie pytał jak mały się czuje itd, ale kiedy poprosiłam go czy mógłby wykupić leki w aptece i mi je przywiezc, niestety zaraz miał problem - oddał auto do serwisu i nie ma jak przyjechac wink Zasmialam się i powiedziałam mu bardzo spokojnie, że opieka nad dzieckiem to nie tylko zabawy, szalenstwo , hustawki, place zabawy czy robienie mu zdjec. Czasami to tez choroba, zmartwienia i wtedy on jako ojciec tez jest bardzo w potrzebny. Ale ja nie wiem czy on jest w stanie to ogarnac wink
              Na dzisiaj to chyba tyle.

              Pewnie przed świętami nie uda mi się już tutaj nic napisać, więc korzystam z okazji i życzę Wam wszystkim spokojnych, ciepłych i radosnych Świąt Wielkanocnych smile
              Z serdecznymi pozdrowieniami,
              Tęsknota
              • zmeczona100 Re: nie chce mi się żyć:-( 21.04.11, 20:50
                Oby tylko jego nastawienie nie zmieniło się po tym, jak otrzyma pozew rozwodowy...
                Ja też miałam takie naiwne mysli.

                Trzymaj się, dzielna kobieto wink I odpoczywaj w święta smile
                • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 21.04.11, 21:21
                  Witaj!
                  Tęsknoto, również i ja życzę Ci udanych i pogodnych Świąt!
                  R.
                  P.S.
                  Wierzę Ci, że uważasz, że Ci przeszło!
                  Ale chodzenie we trójkę do piaskownicy czy we dwójkę na kawę nie jest dobre, ani ze względu na Ciebie, ani na jego nastawienie do Ciebie. Twój mąż w takich momentach znajduje sie w niezwykle komfortowej sytuacji (która na dodatek rozciąga się na wszystko) - tzn. on dostaje jakiś rodzaj potwierdzenia tego, że to, co zrobił, nie jest aż takie złe, bo wiele rzeczy może być jak dawniej - we trójkę tu, we dwójkę tam...
                  Tylko że jakie ja mam prawo Cię pouczać...
                  Pozdrawiam serdecznie
    • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 17:56
      Mówicie mi, że silna babka ze mnie i że sobie dobrze ze wszystkim radzę. A ja Wam mówię, że właśnie sobie nie radzę. W piątek wyrzuciłam męża z domu. Po prostu jego cynizm i ironia, która bije od niego na odległość doprowadzają mnie do szału! Nazbierało się dość dużo. Dziecko się rozchorowało, wysoka, bardzo wysoka gorączka przez kilka dni, nieprzespane noce, a rano o 7:00 do pracy pójść trzeba i przygotowanym do pracy też trzeba być. Poprosiłam go po wieczornej wizycie domowej lekarza, aby podjechał do apteki i przywiózł dziecku leki. Nie mógł, bo miał samochód oddany do przeglądu, a tramwajem przez pół miasta jechał nie będzie.
      No i przyszedł do dziecka następnego dnia. I tak od słowa do słowa i w rezultacie wywaliłam go z domu, usłyszałam, że jestem wariatką, dzisiaj dowiedziałam się, że to ja niszczę psychikę naszego dziecka, że niszczę relacje jakie on stara się mieć z synem. I na koniec szlachetnie napisał: Uważam, że powinnaś ochłonąć, dlatego proponuje spotkanie w przyszłym tygodniu.

      Czasami zaczynam się zastanawiać czy ja naprawdę nie zaczynam wariować sad

      • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 18:30
        Wariować to zaczyna onwink
        Każda z nas tak ma,że czasem przychodzi gorszy dzień i to normalne.U ciebie był po nieprzespanej nocy i do tego zamartwianiem się o syna.
        Tęsknota nie cackaj się z nim tylko powiedz jasno i wyraźnie,że jak przychodzi do dziecka to ma się z Tobą kontaktować tylko w kwesti syna a nie komentować Twojego zachowania bo już Twoim mężem ani Ty jego własnością nie jesteśwink
        • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 18:34
          I jeszcze jedno...
          Jak on mógł się tak kamuflować przez 8 lat związku jako idealny skoro teraz ma takie "pazurki"?????
          Tęsknota Ty jesteś pewna że on wczesniej nie miewał skoków w bok od trzymania idealizmu???
          • anka_cyganka35 Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 18:59
            dupkowi cięzko było przywiezc lekarstwa tramwajem no to faktycznie jego więzi są zaje..eh nie bede sie wysławiac. jestes przemęczona i nie wariujesz. i jestes dzielna bardzo bo sobie z tym wszystkim radzisz a ze raz sa lepsze dni raz gorsze to tak juz jest. i powiem Ci, ze moj mnie tak samo ocenia co doprowadza mnie do szewskiej pasji bo nie ma prawa dupek jeden.
          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 20:01
            Mps, ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale on był naprawdę bardzo dobrym, czułym mężem. Moja siostra mówi mi, że ja już nigdy nie ułożę sobie życia z żadnym facetem właśnie dlatego, że mój mąż był ideałem, a takich facetów nie ma. Ja wiem, że w świetle tego wszystkiego co tu teraz o nim piszę śmiesznie to brzmi, ale tak było.
            Koleżanki mówiły mi niejednokrotnie, że wylosowałam los na loterii i ja naprawdę czułam się mega szczęściarą. Doceniałam to bardzo i robiłam wszystko, aby nasz dom był ciepłym, miłym gniazdem do którego miło było wracać po trudach dnia codziennego.
            Jego rodzony brat, który ma ze mną bardzo dobry kontakt za każdym razem mówi mi, że myślał, że już nic go w życiu nie zaskoczy, a jednak zachowanie a właściwie zmiana zachowania jego brata spowodowały, że od ponad 10 miesięcy nie wychodzi z szoku. Mówi mi prosto: to nie może być mój brat.
            Nie jest dla mnie wytłumaczalne co się z nim stało. Ale się stało i koniec a ja chciałabym mieć spokój, a widzę, że się na to nie zapowiada, bo on potrafi doprowadzić mnie w tej chwili do wrzenia.
            Nie dość, że jest cyniczny, ironiczny to jeszcze świetnie wyszkolony w manipulowaniu innymi i na mnie to wszystko stosuje.
            A ja potrafię się opanować, ale kiedy jestem tak zmęczona jak ostatnio to naprawdę wiele nie trzeba, aby doszło do kłótni.
            Co do rozwodu to powiedział mi ostatnio, że nie rozwodzi się ze mną z lenistwa i z tego pwoodu, że jest przyzwyczajony do pewnych sytuacji, do tego, że jest dziecko, dom, że jestem ... ja.
            Nadążacie za nim, bo ja nie wyrabiam już sad

            • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 20:39
              Owszem, niezły z niego manipulant. Wyczuwa, że Ty - wymęczona od wielu miesięcy szokiem, potwornym stresem itp. - jak gąbka będziesz chłonąc wszelkie ciepłe słowa, gesty, nawet zakamuflowane (to tak ogólnie do jego zachowania).
              Dlatego pisałam ci: nie stwarzaj pod żadnym pozorem sytuacji, które dają Tobie (i jemu!) złudzenie normalności (np. Ty na ławce, a on z dzieckiem w piaskownicy).
              A jeśli puściły ci nerwy - spoko, obiecaj sobie, że na drugi raz się nie dasz sprowokować. I nie przejmuj się jego słowami, że niby jesteś wariatką - jako manipulant z pewnością jeszcze nie raz Ci to wypomni. Powiedz u wtedy spokojnie, że nie dasz się zmanipulować, a jedna sytuacja, i to w stresie, nie przesądza o niczym.
              Pozdrawiam
              R.
              Ps Ja się nie mądrzę ot tak, domyślasz się przecież, że to z własnego doświadczenia...
              • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 21:06
                Rubarom, bardzo sobie cenię Twoje i rady wiem, że jest mnóstwo racji w tym co piszesz. Powiedziałam dzisiaj mężowi, że zmienimy zasady widywania się z dzieckiem. Mnie podczas tych spotkan nie bedzie. Bede wychodzic z domu. Jesli bedzie chcial isc z malym do parku to mu dziecko przywioze do parku i o konkretnej godzinie po malego przyjade albo on przywiezie go do domu.
                Musze nad soba panowac, bo pozniej sie wstydze takich zachowan, ale wierzcie mi kiedy slysze bzdury na moj temat mowione jeszcze w taki drwiacy sposob to nie wyrabiam, chociaz bardzo sie staram.
                Serdecznie Cię pozdrawiam smile
                Tęsknota
                • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 27.04.11, 17:51
                  BRAWO, tak Tęsknota, a jeśli następnym razem "będziesz wrzała" to policz do dziesięciu albo wyjdz do innego pomieszczenia, bo on może celowo doprowadziać Cię do nerwów bo będzie chciał to nagrać dla Sądu.
            • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 20:43
              Co do rozwodu to powiedział mi ostatnio, że nie rozwodzi się ze mną z lenistwa i z tego pwoodu, że jest przyzwyczajony do pewnych sytuacji, do tego, że jest dziecko, dom, że jestem ... ja.
              Nadążacie za nim, bo ja nie wyrabiam już


              No to sie z nim w koncu rozwiedz i przestan rozkminiac co on mial na mysli, bo nie dojdziesz. Nie zwracaj sie do niego po pomoc, przeciez nie bylo go w Twoim zyciu od miesiecy i sobie poradzilas. Ustal kiedy dokladnie ojciec widuje sie z dzieckiem i popros opiekunke albo kogos z rodziny, zeby Cie zastapili podczas tych spotkan.

              Zwroc sie do kogos po pomoc, bo wybuchniesz. Odzegnujesz sie od terapii jak diabel od swieconej wody, a przeciez to zaden wstyd. Wyrzucaniem go z domu podczas wizyt u dziecka dajesz mu argumenty na rozprawe rozwodowa. Juz tu ktos napisal o ryzyku wynikajacym z odkladania sprawy rozwodowej na pozniej.

              Trzymaj sie.
              • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 21:18
                Malwina, na terapie mnie nie namowisz. Nie ma to kompletnie nic wspolnego ze wstydem. Po prostu nie widze takiej potrzeby. Nie chce nikogo obrazic, ale dla mnie to strata i czasu i pieniedzy. Jak mąż mnie zostawil zaczelam chodzic do psychologa. Dosc szybko skonczylam.
                U mnie problemem nie jest kwestia rozwodu, nie o rozwod poszlo. Ja nie czuje sie jego zona, on nie czuje sie moim mezem, nasze malzenstwo nie istnieje.
                Mnie wyprowadza z rownowagi jego postawa, sposob wyslawiania sie o mnie, zarzucanie mi rzeczy nieprawdziwych.
                Masz racje, do tej pory radzilam sobie sama, ale choroba dziecka mnie zaskoczyla. Moj syn pierwszy raz rozchorowal sie tak powaznie. Doktorka wyszla z domu okolo 20:00. ciezko bylo mi juz samej zorganizowac sobie wyjazd do apteki po leki. Uznalam wiec, ze skoro zaczal sie dzieckiem interesowac i twierdzil, ze chce pomagac, to z tej pomocy chcialam skorzystac. Pomylilam sie i rozczarowalam jednoczesnie. Okazuje sie ze nadal jestem naiwna...
                Niestety nie mam tutaj zadnej rodziny. Jestem sama z dzieckiem.
                Popelnilam blad, ze wybuchnęłam przy nim i wiem, ze musze zmienic sposob jego widywania sie z synem, bo będę mieć problemy. Jestem tego świadoma.
                Dziekuje za wsparcie i rady.
                Serdecznie pozdrawiam,
                Tęsknota
                • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 22:13
                  Wiesz co Tęsknoto? Ja bym się tak nie przejmowała tymi emocjami. Wybuchłaś, no i co z tego? W sytuacji zagrożenia życia (bardzo chore dziecko) ojciec nie pojedzie do apteki??? Miałaś powiedzieć: a to nic kochanie, sama sobie poradzę. Wybuchłaś, bo nie jesteś cyborgiem, żeby wszystko znosić z miną pokera, każdy z nas by wybuchł. Ale dobrze robisz, że zmieniasz zasady odwiedzin. To Ci pomoże.
                  • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 22:30
                    44bromba, szczerze wierzę, że zmiana zasad widywania się męża z dzieckiem pozwoli uniknąć takich sytuacji. Jego odmowa przywiezienia leków dziecku utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że mój mąż będzie takim ojcem figurantem. Wszystko fajnie jak dziecko zdrowe, fajne, radosne, ale jak choroba czy problemy to mam sobie radzić sama. Drugi raz już nie zadzwoniłabym do niego z prośbą o pomoc.
                • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 27.04.11, 17:56
                  Tęsknota nie obraź się, ale żeby nie wiem jak było między mną a byłym to o pomoc bym go nie poprosiła i nie dawała satysfakcji żeby uważał mnie za słabszą płeć. Rodziny nie masz, ale następnym razem może lepiej poprosić koleżankę o podjechanie do apteki lub sąsiadkę o przypilnowanie synka przez 30 min.
      • armia55 Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 21:47
        Ja myślę, czytajac Ciebie,ze nie musisz "zamykac drzwi" przed ojcem dziecka.
        W moim odczuciu , Twoje uczucia są Twoim największym problemem , a przed nimi drzwi nie zamkniesz , bo sa w Tobie .
        I jakby kompletnie nie mialy zwiazku z aktywnoscia Twojego meza .
        Przydalby sie dobry psychoterapeuta, Tęsknotazabija.
        • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 26.04.11, 22:25
          Armia, może kiedyś dojrzeję do decyzji, że przydałaby się terapia. Dzisiaj tego nie czuję. Wiem jak funkconuję na co dzień, wiem, jak sie czulam kiedy zniknął na 4 miesiące. Było mi dobrze, byłam spokojna, zadowolona, radosna.
          Sytuacja z piątku na pewno była lekko nakręcona chorobą mojego syna i moim zmęczeniem po kilku nieprzespanych nocach i dość trudnym okresie w pracy, a przede wszystkim jego kompletnym olaniem chorego dziecka. Oczywiscie, to mnie nie tlumaczy. Nie powinnam tak wybuchnąć. Ale stało się. Ponieważ widzę, że jego obecność może spowodować, że taka sytuacja może się powtórzyć, zrobię wszystko, abyśmy przebywali w swoim towarzystwie jak najkrócej.
          Dzisiaj terapii mówię "nie". Ale nie wiem co się jeszcze wydarzy w moim zyciu i może kiedyś zmienie zdanie.
          Dziękuję i pozdrawiam,
          Tęsknota
          • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 27.04.11, 09:33
            Dobrze, ze nie bedziesz obecna podczas odwiedzin ojca. Wlasciwe posuniecie, moim zdaniem.
            Jesli jeszcze cos moge zaproponowac na fali tych zmian, to po pierwsze do przodu z tym rozwodem, po drugie: formalności na bok - nie nazywaj go juz swoim mezem, po trzecie: moze pomysl nad zmiana nicka na coś mniej dołującego?
            • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 27.04.11, 16:59
              Tęsknoto, ograniczanie kontaktów Twoich i męża do absolutnego minimum też uważam za wskazane, i to jeszcze dodatkowo z innych powodów niż tych akcentowanych przez Ciebie. Jak już wspominałam, stwarzanie pozorów normalności jest bardzo niedobre. Uwierz mi, że widywanie męża w takiej sytuacji niesamowicie utrudnia poukładanie sobie wszystkiego, rozeznanie się, nabranie choć trochę ej bardziej obiektywnego nastawienia do całej sprawy, odnalezienie siebie – czyli utrudnia odzyskanie spokoju (takiego, jaki się na razie da).

              Ktoś tu napisał, że unikanie widzeń z mężem nic Ci nie da, bo „problem jest w Tobie” czy też „przed uczuciami drzwi nie zamkniesz” (tu chodziło o to, że czasem dajesz się przy mężu wyprowadzić z równowagi).
              Nie zgadzam się z tą tezą. Dlaczego nie miałabyś ułatwiać sobie życia, skoro czujesz, że te spotkania źle na Ciebie działają? Chyba nietrudno zrozumieć, że masz prawo nie potrafić na razie uporać się z niektórymi sprawami, bo nie da się od razu zrobić aż tak wielkich porządków w swojej psychice. Szkoda, że niektórym tak trudno to zrozumieć.

              Zresztą dobrze, że umiesz zdystansować się do niektórych rad z forum. Wszystkie dawane są na pewno w dobrej wierze, ale wiadomo, że każda rada ma jakieś granice błędu. Terapia u psychologa może na niektórych zadziałać rewelacyjnie, jednak są też i osoby, które w rezultacie czują się tylko dodatkowo sfrustrowane praniem wszystkich brudów. Z pewnością Twoje głębokie poczucie niechęci do terapii to wystarczający powód, żebyś z niej nie korzystała.
              Co do tego, co powyżej m. in. napisała Malwina654 („do przodu z tym rozwodem”wink, to już nie będę się powtarzać.

              Jeszcze jedno: w całej tej Twojej sytuacji są bardzo ważne aspekty, o który (niestety) wiele czy wielu rozwodzących się może tylko pomarzyć. Nie mówię, że ich nie dostrzegasz i że nikt nigdy o nich tu nie wspomniał, jednak powiem mimo to: jesteś finansowo niezależna i masz własne mieszkanie (a te dwie sprawy potrafią zmienić rozwód w jeszcze większe piekło).

              Życzę Ci wytrwałości i pogody ducha i pozdrawiam serdecznie
              R.
              • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 05.05.11, 19:24
                Rubarom, dziękuję za każde Twoje słowo.
                W tej chwili mąż jest w moim mieszkaniu i bawi się z synkiem. Ja zamknęłam się w pokoju obok i mnie po prostu nie ma. Odpoczywam, unikam go i jestem spokojna.
                Rozwód będzie w swoim czasie, uwierzcie mi wszyscy.
                Tak sobie czasami myślę, że gdyby rozwód był taką formalnością jaką był nasz ślub cywilny to już dawno byłabym rozwódką.
                Doceniam aspekty o których piszesz. Tak, jestem i zawsze byłam niezależna od męża i to na pewno bardzo mi pomaga w obecnej sytuacji. Nie muszę się go o nic prosić.

                Słucham właśnie muzyki, piszę tu do Was i jednocześnie kompletuję listę niezbędnych rzeczy na mój urlop, który mam już za 3 tygodnie. To mnie bardzo pozytywnie nakręca do życia, bo będzie to moja pierwsza wyprawa z dzieckiem i mam nadzieję, że spędzimy cudnie razem czas smile
                Z pozdrowieniami,
                Tęsknota
            • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 05.05.11, 19:16
              Malwina, masz chyba rację z tym nazywaniem go moim mężem. Zastanawiałam się jak o nim mówić. Moja dobra kolezanka z pracy (lat 63) mówi na niego Bandyta smile
              swój nick polubiłam, co może wydawać się dziwne.
              Pozdrawiam,
              Tęsknota smile
              • xciekawax Re: nie chce mi się żyć:-( 05.05.11, 21:39
                ja na exa mowie : Diabel, lol, a jak dzwoni to wyswietla sie wielkie zdjecie diabla, oczywiscie jest to wszystko z przymruzeniem oka, ale zawsze jednak humorystycznie mnie do exa nastawia.
          • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 27.04.11, 18:57
            Co do tej terapii, to jednak, żeby nie wiem, jak dobry psycholog, to nie każdemu pomaga. Ja z pierwszej pani nie byłam zadowolona, a już zupełnie nie rozumiałam, dlaczego mam słono płacić za słuchanie. Druga pani jest ok ale... zaczynam odczuwać, że trochę tracę czas. Gdyby nie to, że nie płacę za wizyty i czasem na coś mi się oczy otworzą, to chyba bym zrezygnowała.

            Tęsknota bardzo dobrze sobie radzi, może tu rzeczywiście nie ma jeszcze tego całkowitego zamknięcia rozdziału, ale wierzę, ze da radę sama. A tzreba wziąć pod uwagę jeszcze to, że dziewczyna jest sama z malutkim dzieckiem, dla niej pewnie każdy kwadrans jest cenny.

            Co do izolacji, to ja taką na swoim mężu wymusiłam i nie wyobrażam sobie teraz jego przychodzenia, dzwonienia itp. Nareszcie jest w domu spokój.

            A tak na koniec, to życzę Ci Tesknoto, żeby szybko cię odnalazł jakiś mądry kochający facet.
          • armia55 Re: nie chce mi się żyć:-( 27.04.11, 22:02
            Tesknoto, smile coż , ludzie sa rożni i kazdy ma swoja droge . smile
            Mój poprzedni wpis nie wysuwa żadnej tezy jak to napisała jedna z osób.
            To były moje odczucia i bardzo chciałabym aby takimi pozostały dla Ciebie.
            Rozumiem Cie i życzę powodzenia i mimo wszystko zachęcam do terapii.
            Oczywiście , ze odizolowanie sie od męża jest dobrym pomysłem, ale to nie załatwia problemu.
            Obiecanie sobie że nastepnym razem nie dasz sie sprowokować ....to tak nie działa.
            Ja rozpoznawalam swoje "guziki" , ktore powodowaly , ze reagowalam w sposob szkodliwy dla mnie na zachowania bylego przy wsparciu terapii i madrych osób .
            Teraz byle co mnie nie nakreci .A bylo ze mna moze .....gorzej.
            Tak na dobra sprawe , ON moze byc jaki chce i robic , co chce - wazne jak Ty reagujesz .
            Jakie uczucia w Tobie wywołuje.

          • xciekawax Re: nie chce mi się żyć:-( 04.05.11, 23:54
            Witaj Tesknotko,

            Mi sie tez wydaje ze ty jednak nadal nie przyjmujesz do wiadomosci kim jest i kim nie jest Twoj ex. Nadal nie rozumiem opozniania tego rozwodu, na co czekasz?

            To jego przychodzenie do Twojego mieszkania tylko pogarsza sprawe. Jego osoba szweda sie po twoich dywanach, dotyka twoich szafek, kanap, - jego energia zostaje po jego wyjsciu - po co Ci to? Jestes masochistka?

            Ja po wyrzuceniu exa wymalowalam mieszkanie, zmienilam wystroj itd, i nie wyobrazam sobie aby on tam wszedl teraz. Rowniez lepiej sie czuje gdy wiem ze jest w innym kraju niz jak mam swiadomosc ze gdzies tam w mojej dzielnicy sie szweda (chociaz w sumie zaczyna mi to zwisac tak czy owak). Tobie jest trudniej, gdyz macie wspolne dziecko i kontakt jest nieunikniony, ale zrob tak aby sie z nim jak najmniej kontaktowac. a jest to mozliwe.

            Wiem ze psycholog nie jest dla wszystkich, i nie latwo znalesc kogos dobrego, lub dobrze pasujacego. No i trzeba chciec sie leczyc aby widziec rezultaty. To nie jest jakas magia ze ktos sprawi ze bedziemy czuly sie lepiej - czasami jest to meczacy process i trudny. I nie tylko o rozwod chodzi, osobiscie mi pomoglo to widziec exa w innym swietle - kim naprawde jest -i jest to bardzo wyzwalajace bo emocjonalnie juz sie od niego uwolnilam, wiec moglby skakac i warczec przedemna a mnie by to nie ruszalo.

            jak zwykle, zycze ci duzo wytrwalosci, spokoju ducha, i czystego umyslu.

            Pamietaj ze po burzy nastaje slonce, a czasami nawet tencza kolorowa i piekna smile
            • marcepanna Re: nie chce mi się żyć:-( 05.05.11, 10:31
              Witaj T
              Przeczytałam dzisiaj cały Twój wątek ale wyłącznie Twoje wpisy, na resztę nie mam czasu.
              To co piszesz jest dla mnie zupełnie wręcz niewiarygodne i nie do ogarnięcia. Cała ta historia z przedkładaniem fałszywych zaświadczeń do sądu o zatrudnieniu ...no ja bym się bała a poza tym to jest przestępstwo przeciwko dokumentom karalne i ścigalne z mocy KK. Czy Małżonek i jego kochanka nie mają tej świadomości? Pani Mecenas też nic w tej sprawie nie bąka? Powinna zareagować zgłoszeniem przestepstwa i dopiero teraz Małżonek wraz z bzykadłem wylecą z pracy i to na serio i jak amen w pacierzu czyli NA AMENT -)))
              Poza tym zastanawiam się jak to możliwe aby taka osoba jak Ty, o takiej konstrukcji psychicznej i takim postrzeganiu rzeczywistości mogła zostać tak skutecznie oczarowana i to czym? Jakimiś pierdołami chyba bo czym taki głupek jak Twój Mąż (bez urazy) mógł zdobyć taką kobietę? Jednak wiek 23 lata narkotuzuje umysł i to nawet ścisły. Jak taką kobietę jak Ty mogło rozczulać rysowanie mebelków do pokoju dziecka? Jakie durnoty ten facet musiał wcześniej wyczyniać to już żenada. Dlatego może mieć tylko młodziutkie kobieciątka ...
              To facet który w ogóle nie żyje w otaczajacym go świecie realnie ale w jakiejś swojej konstrukcji umysłowej (w jakimś modelu w swojej głowie) i wciąż podrywa na ten sam chwyt młode dziewczyny na czułości, piękne słowa i niewykonalne wizje. Wierzy w to co mówi i to do ostatniego momentu (końcówka Twojej ciąży) po czym beztrosko zmienia model kobiety aby dalej trwać w omamie. Oczywiście że on nie chciał waszego dziecka. Kiedy tylko się pojawiło błyskawicznym ruchem przesiadł się do innego konia na kolejne młodziutkie cielątko.
              Skończy najprawdopodobniej sam ze sobą popadając w alkoholizm z gromadką dzieciaków i niemożnością wywiązywania się ze zobowiązań alimentacyjnych i być może wyrokiem na głowie przeciwko dokumentom! Kiedy ma się taki wyrok nie można zajmować określonych stanowisk a banki chyba nie udzielają kredytów...Z takim matołem żyłaś przez 8 lat!
              Co mnie przeraża w tej historii to z kim ja żyję i czy też się nie obudzę z ręką w nocniku za lat 10? Czy do końca znamy drugiego czlowieka? Jeśli ktoś umie zagrać na takim instrumencie jakim jest człowiek ale we właściwy (oczekiwany ) sposób to ...to groza co się dzieje.
              Dzięki temu palantowi poznałaś co to jest życie ! Zabolało ale zrozum nie miałaś szans z nim bo to facet aspołeczny.
              Masz rację że żaden psycholog ci tu nic nie pomoże ale jedynie zdenerwuje. Jedyne co pozostało to jest to co radzi PAni Mecenas, jak najkorzystniejszy dla ciebie podział majątku. Musisz też być przygotowana że alimenty kiedyś się skończą bo to jest nienormalny facet który już jest przestępcą i jego możliwości zarobkowania będą raczej w tych warunkach ograniczone mocno po wyroku przec[/b]iwko dokumentom!
              Pozdrawiam Marcee
              • rubarom Do Mercepanny 05.05.11, 12:54
                Marcepanno, widzę, ze bardzo łatwo przyszło ci ocenić sytuację autorki, a zwłaszcza jej uczucia, zaangazowanie i stosunek do własnego meża. Zapomniałaś tylko, że czym innym jest ferowanie wyrokami (zwłaszcza co do cudzej sytuacji, i sprzed własnego kompa), a czym innym ocena kogoś, z kim się żyje latami, kogo się kocha, z kim ma się dziecko itp.
                Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to z pewnością nauczysz się tego z czasem - bo życie samo weryfikuje tego rodzaju niewiedzę.
                Dodam jeszcze, że twój wpis robi bardzo przykre wrażenie, bo choć pozornie okazujesz współczucie - to jednak kopiesz leżącego.
                • marcepanna Re: Do Mercepanny 05.05.11, 14:28
                  Tęsknota była młodziutkim kobieciątkiem które zbajerował kompletny głupek !
                  Teraz wydoroślała.
                  Czasami tak się kończy miłość kobiet 20kilkuletnich.
                  Jak inaczej nazwać faceta który do sądu przedkłada SFAŁSZOWANE dokumenty o ustaniu stosunku pracy?
                  Na takim dokumencie tzreba sfałszować podpisy reprezentantów Firmy! Przecież kochanka kadrowa nie rozwiązuje umowy o pracę bo nie ma takiej mocy! Poza tym w takiej sytuacji musiała sfałszować wiecej niż jeden dokument. To bardzo niebezpieczne i dziwię się jej głupocie jeżeli się tego dopuściła a najbardziej dziwię się Pani Mecenas że nie zareagowała we właściwy sposób.
                  • malwina654 Re: Do Mercepanny 05.05.11, 15:09
                    marcepanna napisała:

                    > Jak inaczej nazwać faceta który do sądu przedkłada SFAŁSZOWANE dokumenty o usta
                    > niu stosunku pracy?
                    > Na takim dokumencie tzreba sfałszować podpisy reprezentantów Firmy! Przecież k
                    > ochanka kadrowa nie rozwiązuje umowy o pracę bo nie ma takiej mocy! Poza tym w
                    > takiej sytuacji musiała sfałszować wiecej niż jeden dokument. To bardzo niebez
                    > pieczne i dziwię się jej głupocie jeżeli się tego dopuściła a najbardziej dziwi
                    > ę się Pani Mecenas że nie zareagowała we właściwy sposób.
                    >
                    Marcepanno, mnie sie wydaje, ze prawnik zareagowal we wlasciwy sposob. Sfalszowane dokumenty leza w sadzie, zawsze mozna je wyciagnac (chyba mozna?) na przyklad przy okazji dzielenia majatku. Ruszanie tej sprawy teraz rowna się: facet z wyrokiem, bez mozliwosci zarabiania pieniedzy. A co z alimentami na w sumie troje dzieci?
                    • marcepanna Re: Do Mercepanny 05.05.11, 16:27
                      Tu być może masz rację
                      Tak czy siak ten facet jest tak durny że skończy w takich tarapatach że w dłuższym horyzoncie czasowym nie ma co liczyć na alimenty
                  • tesknotazabija Re: Do Mercepanny 05.05.11, 19:08
                    Odnosnie zatrudnienia męża. Sprawa się wyjaśniła - mąż nie pracuje już w tej firmie. Odszedł jednak w innym terminie niż mówił. Dział kadr miał nieaktualne dane, kiedy tam dzwoniłam. Ktoś na tym forum już nawet to sugerował, że może kadry nie mają aktualnych informacji.
                    Pracuje gdzie indziej. W bardzo dobrej firmie, chyba za jeszcze lepsze pieniądze. Jest bardzo dobrym i poszukiwanym specjalistą na runku i jeśli nie popadnie w totalny dół emocjonalny to myślę, że tylko praca będzie go teraz trzymać przy życiu.

                    A tak na marginesie to powiem Wam, że dziwnie się czuję pisząc o nim, kiedy właśnie w tej chwili on bawi się z synem w drugim pokoju. Ja zamknęłam się w sypialni i odpoczywam.

                    Pozdrawiam Was serdecznie,
                    Tęsknota


              • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 05.05.11, 19:02
                Marcepanna, w zasadzie to nie wiem co Ci mam odpowiedziec...
                Pytasz jak mogłam się zakochać w takim facecie...
                Widocznie mogłam. Nie jestem osobą kochliwą. Ciężko jest mi się nawet zauroczyć, a jego pokochałam bardzo. I kochałam najszczerzej jak potrafiłam. W tym całym moim i jego uczuciu do mnie czułam się wyjątkowa, bo był dla mnie bardzo dobry, troskliwy, czuły, kochający. Spędziłam z nim 8 bardzo pięknych lat.
                Czasami śmiałam się, że robi mi herbatę zanim zdążę pomyśleć, że mam na nią ochotę smile Nasze małżeństwo to mnóstwo pięknych chwil, wspólne pasje, godzinne rozmowy na temat naszej przyszłości a przede wszystkim piękna przyjaźń.
                Tak, wzruszało mnie jak malował mebelki dla dziecka, podobnie jak wzruszało mnie gdy przynosił do domu kocyki czy bajki dla dziecka, kiedy byłam jeszcze w ciąży, czy jak przyrządzał w ciąży specjalne posiłki dla mnie bo miałam cukrzycę ciążową. Może jestem naiwna, ale mnie to ruszało, naprawdę ... Bo wydawało mi się takie prawdziwe, szczere.
                Dzisiaj wiem, że żyłam z człowiekiem wyjątkowo niedojrzałym. Dzisiaj widzę więcej. Tą samą niedojrzałość widzę u jego braci, rodziców...
                Tak, dzięki niemu poznałam co to jest życie. Wyjątkowo boleśnie odczułam jak można zranić drugiego człowieka, ale pozbierałam się, odrobiłam tą lekcję życia i na pewno dzisiaj jestem dużo silniejsza i mądrzejsza niż kiedyś.
                Pozdrawiam,
                Tęsknota
    • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 09.05.11, 21:35
      Ojciec mojego dziecka znowu spotyka się ze swoją kochanką, tą samą i dziecko poszło, jak łatwo można było przewidzieć w odstawkę. Tzn z 3 dni w tygodniu jest mu w stanie zaoferować raptem jeden dzień w tygodniu po pracy, od godziny 18:30 do 20:00.
      Czy jestem zaskoczona? Chyba nie. Natomiast zaczynam dojrzewać do decyzji, że nie powinnam mu w ogóle pozwalać widywać się z synem, bo wyrządzi mu jedną wielką krzywdę. Dzisiaj syn nie jest świadomy, że tata miał przyjść i nie przyszedł, ale za jakiś czas ...
      Przerasta mnie momentami ta sytuacja sad
      Ja wiem, że zaraz pojawią się tu głosy, że nie mam prawa zabraniać ojcu widywać się z synem, więc zapytam - czy on ma prawo traktować dziecko przedmiotowo i nie szanować uczuć dziecka?


      • noname2002 Re: nie chce mi się żyć:-( 09.05.11, 21:47
        To wygląda na akcję odwetową-spotykasz się z nią, to nie dam Ci dziecka. Mam wrażenie, że jednak gdzieś w głębi miałaś nadzieję że znów będziecie razem a teraz jesteś zła.
        Nie lepiej dać spokój iluzjom, rozwieść się i ustalić sądownie terminy spotkań?
        (jeśli zabrzmiało jakoś złośliwie to nie było to moim zamiarem)
        • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 09.05.11, 21:58
          Nie nie mialam nadziei, że wroci do mnie, bo wiem co czuje, ale takie traktowanie dziecka doprowadza mnie do szalu. Ja tego nie rozumiem. Najpierw przychodzic, dziecko sie przyzwyczaja, a jak pojawia sie lala, to dziecko idzie w odstawke. Co to ma byc? Jak mozna tak traktowac dzieciaka?
          Pomijam juz fakt, ze jak jest znowu lala to zaczynaja sie ataki na mnie.
          Powtarzam - nie liczylam, ze do mnie wroci, bo sie nim brzydze. Jest smieciem i nie moglabym z nim byc.
          Wierzylam jednak, ze cos zrozumial odnosnie dziecka, ze go tak skrzywdzil na starcie i moze da mu chociaz odrobine prawdziwego uczucia. Ale skad. Znowu okazuje sie ze jestem naiwna.

          Rozwod bedzie. Mowisz o sądownym ustaleniu kontaktow. Ty naprawde wierzysz, ze tatus bedzie sie widywal z dzieckiem tak jak ustali sad? Bo ja w to nie wierze. Zwlaszcza, ze zmusic go do tego nie mozna. To jest fikcja.

          Nie odebralam Twojego postu za zlosliwy smile
          • zmeczona100 Re: nie chce mi się żyć:-( 09.05.11, 22:11

            Ja tego nie rozumiem. Najpierw przychodzic
            > , dziecko sie przyzwyczaja, a jak pojawia sie lala, to dziecko idzie w odstawke
            > . Co to ma byc? Jak mozna tak traktowac dzieciaka?

            Tęsknoto, współczuję sad I doskonale rozumiem, jak się czujesz sad
            Mam to samo, z tą jednak różnicą, że mój dzieciak to już nastolatek, więc z jednej strony baaardzo ciężko, a z drugiej- całe szczęście, że ojciec nie nawiązał z nim w dzieciństwie silnych więzi, bo teraz byłoby synowi o wiele ciężej uncertain

            Tacy ojcowie to jednak powinni powrócić na drzewo uncertain

            Trzymaj się.
            Pewnie niedługo mały skończy pierwszy rok?
            • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 11.05.11, 20:03
              Zmęczona, nawet nie wierz jak mi ostatnio jest ciężko. Kompletnie nie wiem co robić w związku z dzieckiem. Ktoś chronić go musi. Zaraz zaczna sie tutaj glosy, a przed kim. Zabrzmi to moze strasznie, ale przed ojcem, który traktuje go jak przedmiot.
              Tak, maluszek będzie miał w czerwcu roczek. Jak ten czas leci smile
              To dziecko to jest mój największy skarb smile
        • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 09.05.11, 21:59
          Tęsknoto, uspokój się - to przede wszystkim. Twoje dziecko jest tak małe, że teraz nie ma to dla niego żadnego znaczenia.
          Mówiłam Ci wcześniej, byś była graczem i rozgrywała swoje "kolejki" najlepszymi kartami jakie masz (już nawet nie o rozwód mi chodzi!). Dlatego odradzałam Ci wspólne piaskownice, kawy itp. Pisałam Ci, że stawiasz faceta w ten sposób w komfortowej sytuacji.
          A to, co teraz, jest w pewnym sensie (pośrednią) konsekwencją.
          Niech Ci nawet nie przyjdzie do głowy działać w emocjach i np. grozić mu teraz. Znowu dasz mu argument do ręki (bo zrobi z ciebie niezrównowazoną osobę).

          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 11.05.11, 20:28
            Rubarom, czasami jak piszesz do mnie to mam wrażenie, że mnie znasz, naprawde smile
            Nie zamierzam grozić mężowi. Niby jak i niby po co.
            Ostatnio tak mi naubliżał, a że nic tak mnie nie mobilizuje do działania jak poniżanie mnie przez niego to zajęłam się sprawą rozwodową. W poniedziałek mam spotkanie z panią mecenas. Mam obdzwonionych, przygotowanych świadków. Robię to min dlatego, że jak sam mi powiedział on nie jest przygotowany emocjonalnie na rozwód ze mną, więc odwdzięczę mu się za wszystko co mi zrobił, bo on mnie też nie przygotował na to, że mnie zostawi w takim momencie życia.
            Mam z nim ogromna jazde, bo wczoraj pojawil sie w parku w ktorym podobno mialam mu przekazac dziecko. Moim zdaniem inne byly ustalenia. A on mi wysyla smsa, ze jest w parku, gdzie jest dziecko. Ewidentnie chce zrobic ze mnie wariatke.
            Porownal mnie wczoraj do swojej kochanki i uslyszalam, ze jestem przy niej kompletnym zerem, moglabym sie podobno od niej wiele nauczyc smile
            Żenada.
            • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 11.05.11, 22:04
              Tęsknoto, mówiąc o grożeniu, nawiązywałam do Twojego wcześniejszego wpisu sprzed kilku dni (napisałaś - cytuję „zaczynam dojrzewać do decyzji, że nie powinnam mu w ogóle pozwalać widywać się z synem, bo wyrządzi mu jedną wielką krzywdę”wink. Nie wyraziłam się precyzyjnie - sorry - ale chodziło mi o to, żebyś nie „groziła” mu, że zabronisz mu wizyt u dziecka. Nie powinnaś również myśleć, że chronisz w ten sposób synka (znowu cytuję) „przed ojcem, który traktuje go jak przedmiot”.
              Nie myśl sobie, że lekceważę potrzeby Twojego dziecka w tym względzie. Kwestia ta sprowadza się według mnie do dwóch spraw:
              1. (Powtórzę) Dziecko jest malutkie, jeżeli ojciec teraz będzie go widywał nieregularnie, to synek tego naprawdę nie „zarejestruje”. A co będzie kiedyś, nie ma sensu sie teraz martwić.
              2. Z powodów taktycznych nie byłoby dobrze, żeby wyrwały Ci się jakieś nieprzemyślane słowa dotyczące widywania się ojca z dzieckiem – po co ma to wykorzystać w sądzie. A sama piszesz, że w tym parku zaszła jakaś nienormalna sytuacja (zastanawiam się, co on kombinuje).
              Jego komentarz z porównaniem Cię do kochanki dał mi dużo do myślenia. Ten człowiek zachowuje się jak niezrównoważony emocjonalnie.
              Co do rozwodu – brawo, tak trzymać! Pamiętaj: do mężczyzn przemawiają nie słowa, lecz czyny! To go trochę otrzeźwi, zobaczysz (a nam chodzi przy tym o Twoją satysfakcję, prawda?).
              Jakbyś kiedyś chciała czy potrzebowała, pisz do mnie na skrzynkę.
              Pozdrawiam serdecznie
              R.
              • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 11.05.11, 22:05
                Mrugnięcie wyszło mi niechcący, przepraszam!
                • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 12.05.11, 19:53
                  Rubarom, ja też cię czytam z ciekawością smile

                  Tęsknoto, twój mąż, i tu mi się nasuwają różne określenia. Widzę, ze musisz przy nim mieć nerwy ze stali. A niby czego masz się od jego kochanki nauczyć? Jak wyszarpywać męża innej kobiecie, która akurat jest w połogu, czy tego, jak się zręcznie wmiksować ponownie w romans, bo pan kochanek zaczął lepiej zarabiać i jest szansa na kolejny sponsoring? Żenada. Pogoń go na cztery wiatry.
                  • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 10:13
                    44bromba, wierz mi, przydałyby mi się nerwy ze stali, bo przy tak cynicznym człowieku jak mój jeszcze mąż można oszaleć, a że ja jestem dość wybuchowa, to naprawdę kosztuje mnie to mnóstwo emocji.
                    No wg mojego męża mogłabym się od kochanki nauczyć wiele, przede wszystkim klasy, jak usłyszałam, skończywszy na sprawach łóżkowych. Z takim prymitywem się związałam.
                    Oczywiście, że tak wypowiedziane słowa bolą, ale dość szybko wytłumaczyłam sobie, że tonący brzytwy się trzyma i że mówi to do mnie człowiek, który jest bezwzględnym draniem.
                    To na czym w tej chwili najbardziej ubolewam to fakt, że na sprawę rozwodową w Warszawie czeka się bardzo długo, około 6 miesięcy a ja jestem gotowa pójść do sądu i zakończyć ten przykry związek dziś, dosłownie teraz ...
                    • plum1234 Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 10:32
                      na sprawę rozwodową w
                      > Warszawie czeka się bardzo długo, około 6 miesięcy a ja jestem gotowa pójść do
                      > sądu i zakończyć ten przykry związek dziś, dosłownie teraz ...

                      to nie jest prawda, ja od zlozenia pozwu czekalam niecaly miesiac, to bylo pod koniec zeszlego roku, i serio w Warszawie
                      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 10:41
                        Plum, brzmi to pocieszająco. Zobaczymy jak będzie w moim przypadku, bo na pierwszą sprawę o alimenty czekałam pół roku. Mecenas też mi mówi, ze tyle mniej więcej czeka się na pierwszy termin.
                    • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 10:33
                      Bardzo cię rozumiem, mój mąż to podobny typ charakterologicznie. Też takie komplementy słyszałam, jak to nigdy nie będę taka, jak jego zamężna kochanka.
                      W moim mieście też się tyle czeka, a nawet nie wiesz, jak się te 6 miesięcy dłuuuuży, jak już się podejmie decyzję.
                      Ja nie powiedziałam swojemu mężowi o pozwie, będzie mile zaskoczony, że jednak to zrobiłam, a ja mam dzięki temu czas przygotować się merytorycznie do rozprawy i psychicznie do całej akcji.
                    • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 12:50
                      Może nie będzie tak źle z tym czekaniem na sprawę w Warszawie. Moja kolezanka zlozyla wniosek w grudniu przed świetami, na poczatku lutego byla juz rozwodka. Rozwod przyklepany na pierwszej sprawie, a maja dwoje dzieci.

                      Tesknoto, w dobrym kierunku zmierzasz kobieto!smile))) Jeszcze kilka tygodni temu stawalas w obronie ojca dziecka i trzymalas sie teorii, ze w Waszym zwiazku popsulo sie z dnia na dzien. Teraz dostrzegasz nie tylko jego niedojrzalośc, ale rowniez innych członkow jego rodziny. W innym watku doczytalam o zachowaniu tesciów w stosunku do najmlodszego wnuka. To nasunelo mi mysl, ze Twoj (jeszcze) maz nie cierpi na zadna chorobe, zalamanie czy co tam jeszcze, ale ze pochodzi z rodziny, w ktorej jazdy jej poszczegolnych czlonkow sa akceptowane bez zastrzezenia, na zasadzie co zlego to nie my, to inni.

                      Wiem, ze to Twoj watek i nie powinnam sie wciskac z moimi historiami, ale chcialabym sie z Toba podzielic pewnym epizodem z mojego zycia. W gleboooookiej mlodosci bylam w trzyletnim zwiazku z alkoholikiem, ale dopiero przez ostatnie dziesiec miesiecy relacji mialam pelna swiadomosc tego problemu. O nalogu mojego chlopaka powiedzial mi jego brat. Oczywiscie nie uwierzylam, no bo jak to moj cudowny, najzdolniejszy, czarujacy, z perpektywami i w ogole naj, naj facet pije. Bez jaj. Dotarlo do mnie po miesiacu od rozmowy z bratem, co pamietam jak dzis, bo szlam ulica, kiedy kliknelo cos w tej mojej glupiej mlodej glowiznie i az usiadlam z wrazenia na chodniku. Jak zaczelam dodawac dwa do dwoch i zmierzac sie z problemem, to moj naj naj facet nie byl juz taki naj niestety. Przy okazji alkoholizmu zaczely wychodzic rowniez inne sprawy, mniejsza o szczegoly, nie chce zanudzac. Zostawilam go w koncu, bo mialam bardzo trudna sytuacje rodzinna i nie podolalabym holowaniu alkoholika na dokladkę. Dopiero po roku od rozstania zdalam sobie sprawe z tego, ze cala rodzina mojego faceta funkcjonowala wokol jego problemu, ale rowniez dotarlo do mnie dlaczego "nie zauwazylam" jego alkoholizmu przez ponad dwa lata i w jaki sposob w gruncie rzeczy aktywnie dolozylam sie do jego picia. Nie chce, zebys mnie zle zrozumiala! Nie twierdze, ze swoim zachowaniem zapracowalas na obecna sytuacje i nie rozgrzeszam Twojego partnera! Raczej namawiam: analizuj, analizuj i jeszcze raz analizuj przeszlość ze swoim wkrotce bylym mezem, poniewaz to zaprocentuje w przyszlości w kolejnych zwiazkach, lepszych zwiazkach. Mnie swiadomosc ulomnosci tamtego mlodzienczego zwiazku nie przeszkadza pamietac dobrych chwil spedzonych razem, ale pomogla mi zdjac tamtego faceta z piedestalu i szukac partnera nie idealnego, ale takiego na latasmile)))

                      Powodzenia!

                      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 15:48
                        Malwina, masz rację bez dwóch zdań, że mój mąż nie zapadł na żadną chorobę, nie zwariował, nic z tych rzeczy. Wszystko co robi teraz to jak się zachowuje wynika z rodziny, z wychowania, a w zasadzie z jego braku. To jest rodzina kompletnie dysfunkcyjna.
                        O niedojrzałości członków jego rodziny mówiłam zawsze, odkąd ich poznałam. Strasznie nie podobało mi się ich zachowanie. Może dlatego nigdy mnie tak naprawde nie akceptowali. Nigdy nie mogłam pojąć, jak dziadkowie mogą nie interesować się swoimi wnukami (mam tu na mysli min dzieci meza z pierwszego malzenstwa - to on zawoził je do nich, aby je zobaczyli, sami z siebie nigdy nie dali nic czy tez wnuczke, ktora wychowywala sie w domu dziecka i dziadkowie sie nia nie interesuja). Dlatego nie jestem zaskoczona, ze moim synem sie nie interesuja, co nie znaczy ze mnie to troche nie boli. Dzisiaj na pewno mniej niz na poczatku, zaraz po narodzinach.
                        Mogło mi to wszystko dac do myslenia, ale nie dalo, bo mój mąż był swoja rodziną mocno zniesmaczony, chcial sie od nich odciac, od ich pogladow, zachowan. Dzisiaj wrocil do nich jako kochajacy synuś i robi wszystkim pranie mózgu, a oni chodza i mowia jaki to on biedny i co ja z nim zrobilam. To ze mial i ma kochanke, ze porzucil dziecko jak psa, to ich nie wzrusza. Bo on jest taki wrazliwy od dziecinstwa...
                        Normalnie smieje sie jak to pisze. Ile razy to slyszalam, jaki to moj maz wrazliwy, dobry, kochany, uczynny czlowiek...
                        • noname2002 Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 17:18
                          Jak to mają wnuczkę w domu dziecka???!
                        • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 18:00
                          > O niedojrzałości członków jego rodziny mówiłam zawsze, odkąd ich poznałam. Stra
                          > sznie nie podobało mi się ich zachowanie. Może dlatego nigdy mnie tak naprawde
                          > nie akceptowali. Nigdy nie mogłam pojąć, jak dziadkowie mogą nie interesować si
                          > ę swoimi wnukami (mam tu na mysli min dzieci meza z pierwszego malzenstwa - to
                          > on zawoził je do nich, aby je zobaczyli, sami z siebie nigdy nie dali nic czy t
                          > ez wnuczke, ktora wychowywala sie w domu dziecka i dziadkowie sie nia nie inter
                          > esuja). Dlatego nie jestem zaskoczona, ze moim synem sie nie interesuja, co nie
                          > znaczy ze mnie to troche nie boli. Dzisiaj na pewno mniej niz na poczatku, zar
                          > az po narodzinach.

                          Tesknoto, teraz to mnie zatkalo - nie bede ukrywac. Zrozumialam, ze Twoj maz ma przynajmniej dwoch doroslych braci. Jak to sie stalo, ze wnuczka wyladowala w domu dziecka?! Czy to jest rodzina dysfunkcyjna czy patologiczna? Mnie to nie mieści się w głowie!!
                          Powtórze się: przyjrzyj się historii swojego malzenstwa, dlaczego zakochałaś się w takim a nie innym człowieku, postaraj się zrozumieć dlaczego zalezalo Ci, zeby ludzie pokroju Twoich teściów interesowali się losem Twojego dziecka.Twojemu dziecku nie jest potrzebne towarzystwo takich dziadków. Przepracuj to sobie wszystko w głowie, tak na przyszłość.

                          Nie pozwol sie mezowi prowokowac, te porownania do kochanki, eh, no coz, gentelmen to on raczej nie jest. Dziewczyny wyzej dobrze radzily, nie stawiaj (wciaz) mezowi zadnego ultimatum w sprawie dziecka przed sprawa rozwodowa. Spokoj, spokoj, i jeszcze raz spokoj.

                          Aha, kochance wciaz meza, ktora nazywasz lala, wyslij kwiaty - dziewczyna zrobila Tobie i Twojemu dziecku ogromna przysluge, zwlaszcza dziecku. Bez tego faceta u boku masz szanse wychowac fajnego czlowieka.


                          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 13.05.11, 20:18
                            Malwina, mój mąż ma a w zasadzie miał 4 braci. Kiedyś już pisałam na tym forum historię każdego z nich.
                            Najstarszy - drugi raz zonaty, z pierwszego malzenstwa dwojka dzieci, jedno wychowywala babcia od strony mamy, drugie poszlo do domu dziecka, bo matka nie podołala podobno finansowo, a tatuś dziecko olal. Tatus i cala jego rodzina, czyli min moi teściowie i mój jeszcze mąż . Dzisiaj ma juz 20 lat, jest mama i zona.
                            Jej ojciec zwiazal sie z kobieta z 3 dzieci, ktora zdradza na lewo i prawo a ona za kazdym razem go przyjmuje. Dodam, ze moj maz zawsze bardzo potepial jego zachowanie, wielokrotnie bylam swiadkiem prawienia mu morałów. Nie tak dawno nawet mu to przypomnialam.
                            Potem mój mąż - tu historię znacie.
                            Kolejny - bardzo kochajacy czlowiek, ma wspanial zone i 2 cudownych, bardzo uzdolnionych dzieci. To z nim mam bardzo dobry kontakt. Jest calym sercem ze mna i moim dzieckiem, co spowodowalo, ze cala jego rodzina odsunela sie od nich.
                            Kolejny - nie zyje. Zabil sie, zostawiajac swoja zone w ciazy. Podobno nie radzil sobie z problemami z zona i z tesciowa. Taka wersje slyszalam od rodziny mojego meza. Po nim zostal syn, z ktorym dziadkowie zerwali calkiem kontakt.
                            Najmlodszy, w moim wieku. 6 lat po slubie, jedno dziecko. Niezaradny zyciowo. Zyje pod niesamowitym pantoflem zony.

                            Rodzina delikatnie rzecz ujmujac dziwna. Mnie to zawsze draznilo, ale poniewaz moj maz zyl od nich z daleka, bo jak twierdzil nie akceptowal tego co oni robia, uznalam, ze on jest inny. Wielokrotnie opowiadal mnie czy mojej mamie, ze ma zal do swoich rodzicow, a zwlaszcza do ojca, ze tak naprawde nigdy ojcem nie byl. Ze codziennie pil, robil libacje, nimi sie nie zajmowal. A jak sie zestarzal to zaczal wymagac od swoich dzieci aby go odwiedzali non stop i byli przy nim, co mojego meza denerwowalo. Zyl obok nich. Dzisiaj ciagle ich odwiedza. Jest kochajacym synkiem, ktory przyjezdza do nich na weekendy i chleje z ojcem wóde do upadlego. Brzmi to wszystko strasznie, wiem ...
                            Poniewaz mam nature bardzo analityczna, wiec analizuje wszystko co sie stalo, dzieje i mam nadzieje, ze wyciagne wlasciwe wnioski.

                            Pomysl z kwiatami dla kochanki jest swietny, ale mysle, ze taki ruch z mojej strony utwierdzilby ich tylko, ze jestem naprawde niezrownowazona emocjonalnie, a ja mam juz dosc wysluchiwania takich epitetow pod moim adresem, bo nie ukrywam, ze jesli slysze je non stop, to zaczynam sie wtedy nad soba zastanawiac.

                            Nie chce dawac mu zadnego ultimatum. Mysle, ze na chwile obecna on zniknie. Mial byc w czwartek, nie przyszedl, nie zadzwonil, nie napisal. Przemilczalam to. Dla mnie lepiej ze nie przychodzi.
                            • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 14.05.11, 10:41
                              Tesknoto, bardzo Ci wspolczuje, bo duzo tam tego, pokrecone to wszystko i nawarstwione pokoleniowo. Zgaduje, ze twoj maz ma okolo czterdziestu lat. Byc moze nie jest za pozno, zeby sobie te swoje rodzinne traumy przerobil, ale powiem tak, niech on sobie z tym sam radzi, bo Ty masz duzo wazniejsze zadania do wykonania: pozbierac sie, przepracowac to, co przydarzylo Ci sie przez ostatni rok i wychowac dziecko w taki sposob, zeby nie powielilo negatywnego scenariusza rodzinnego. Byc moze rzeczywiscie dla Twojego dziecka byloby lepiej, zeby ojciec sie z nim nie spotykał. Jesli sobie pouklada w glowie, to moze, moze kiedys.... Ciekawa jestem opinii innych dziewczyn na ten temat.

                            • marcepanna Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 09:48
                              No gdybym ja to wiedziała jako Twoja MAtka stanęłabym na głowie aby moja córka nie spieprzyła sobie życia a przede wszystkim obejrzałabym sobie osobiście tę rodzinkę i NIGDY nie zgodziałabym się wiedząc że brat mojego ewentualnego zięcia popelnił samobójstwo !!!
                              Kolejny będzie Twój Małżonek, od razu to zobaczyłam jak ten wątek przeczytałam

                              Ty zgodziłabyś się na małżeństwo swojego syna z kobieta z dziećmi której siostra się zabiła?

                              Oczywiście zdanie matki się liczy jak matka jest autorytetem dla córki i przyjaciółką. Ja słuchałam Mojej Mamy, to była mądra kobieta.

                              No cóż, tak sobie można w młodym wieku spłaszczyć życie. Przecież ojciec Twojego dziecka będzie długo w waszym życiu
                        • marcepanna Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 09:39
                          KObieto !

                          Stań przed lustrem i powiedz sobie: w wieku 20kilku lat byłam tak głupia że związałam się ze starszym facetem , rozwodnikiem i z dwójką czy jednym dzieckiem
                          Piszesz tutaj gromko o dysfunkcyjnej rodzinie swojego męża.

                          Napisz jak Twoi Rodzice zareagowali na Twój związek! Mamusia z TAtusiem pewnie kwiknęli z zachwytu że córeczka złapała majętnego faceta z koroporacji, nie myśleli bardziej perspektywicznie?

                          Ja nie byłabym zadowolona aby moja córka tkwiła z takim człowiekiem marnując sobie życie. Nie akceptowałabym rozwodnika wiele starszego w dodatku z dziećmi.

                          Masz co sama chciałaś. Na szczęście widzę niezle się pozbierałaś i jedyne co możesz to na zimno rozpracować dwukrotnego rozwodnika z dziećmi.

                          Zemsta najbardziej smakuje na zimno! Chyba to NApoleon powiedział. To wszystko co możesz. Pytanie na ile ta zimna zemsta nie jest odwetem za swoją naiwność (mówiąc delikatnie)

                          Rozwodnicy z dziećmi są dla kobiet po 40tce myślę czyli dla mnie a nie dla 20latek! No ludzie!
                          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 10:07
                            > Napisz jak Twoi Rodzice zareagowali na Twój związek! Mamusia z TAtusiem pewnie
                            > kwiknęli z zachwytu że córeczka złapała majętnego faceta z koroporacji, nie myś
                            > leli bardziej perspektywicznie?

                            Słuchaj Marcepanna, ja wszystko zniosę na tym forum, ale obrażania moich rodziców nie. Nie znasz ich to się nie wypowiadaj. Najlepiej wejśc i nawrzucać komuś. Dla Twojej informacji - jak związałam się z moim obecnym mężem to mówiąc brzydko groszem nie śmierdział, więc na nic się mają Twoje insynuacje, ze moi rodzice piali z zachwytu, że złapałam majętnego gościa. Nie miał nic. Wszystkiego co mamy dorobiliśmy się sami, z niewielka pomocą moich rodziców. Zaskoczona?
                            On dla nich był cudownym człowiekiem, tak go odbierali, dlatego nie mogą pogodzić się z tym, że tak ich oszukał. Byłam w domu wychowywana w ten sposób, że każdemu człowiekowi należy dać szansę. Ja tą szansę dałam, on ją zmarnował. Jego problem.

                            Nie bardzo rozumiem czym jesteś tak oburzona, że młoda dziewczyna związała się z gościem po przejściach?. Gdzie Ty żyjesz kobieto? Rozejrzyj się. Takich par jest mnóstwo i wiele z nich jest bardzo szczęśliwych. Mnie akurat trafił się taki egzemplarz. Miałam widocznie pecha.

                            Nigdy nie wiesz co Cię w życiu jeszcze czeka, więc nie pisz tu co byś zrobiła gdyby ...





                            • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 10:38
                              Witaj!
                              Co do Marcepanny i jej podejścia, to potwierdza się moja opinia, którą wyraziłam już dawno (żeby nie być gołosłowną, załączam link do mojej wypowiedzi):
                              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114284925,124900185,Do_Mercepanny.html
                              Tęsknoto, dam Ci dobrą radę – dawaj znać, co u Ciebie na bieżąco, ale nie pisz tu tyle na forum o swojej rodzinie, ani rodzinie męża; nie grzeb w dalekiej przeszłości. Te wpisy już zostaną, i kiedyś możesz czuć niesmak do samej siebie. Poza tym forum jest mniej anonimowe, niż się wydaje, i ktoś może to wszystko kiedyś przeciwko Tobie wykorzystać.
                              Pozdrawiam Cię i trzymaj się
                              R.
                              PS.
                              Broń Boże nie wysyłaj kwiatów pewnej osobie!!!
                              • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 11:26

                                > PS.
                                > Broń Boże nie wysyłaj kwiatów pewnej osobie!!!


                                Rubarom, z tymi kwiatami to było tak z przymrużeniem okasmile
                                • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 11:41
                                  Aha smile
                              • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 11:46
                                rubarom napisała:

                                > Tęsknoto, dam Ci dobrą radę – dawaj znać, co u Ciebie na bieżąco, ale nie
                                > pisz tu tyle na forum o swojej rodzinie, ani rodzinie męża; nie grzeb w daleki
                                > ej przeszłości. Te wpisy już zostaną, i kiedyś możesz czuć niesmak do samej sie
                                > bie. Poza tym forum jest mniej anonimowe, niż się wydaje, i ktoś może to wszyst
                                > ko kiedyś przeciwko Tobie wykorzystać.
                                > Pozdrawiam Cię i trzymaj się
                                > R.


                                Pewnie masz racje co do braku anonimowosci na forum. Ale te ostatnie wpisy Tesknoty rzucily, moim zdaniem, nowe swiatlo na zachowanie jej wciaz meza i wydaje mi sie, ze w kontekscie szykujacego sie rozwodu, ustalen co do opieki nad dzieckiem, oczekiwan wobec ojca itd. sa to wazne informacje.
                                • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 11:58
                                  Owszem, rzuciły światło - na pewno "czytelnikom". Wątpię jednak, czy dla samej Tęskonty wiele z tego wyniknie. Przyznam również, że trochę wystraszyło mnie, gdy tak szczegółowo opisała rodzinę męża (liczba braci, plus ta bardzo charakterystyczna informacja o dziecku w domu dziecka). Zdecydowanie uważam, że powinna przyhamować z publicznymi opisami rodziny.
                                  Myślę, że po jej dzisiejszym wpisie widać, ze chyba już tego żałuje.
                                  I zobacz, Malwino, jak po komentarzach niektórych osób widać pewnien mechanizm: Tęsknota wyszła jako młoda dziewczyna za mąż za starszego nieco od niej faceta, on dziś dobrze zarabia - to wystarcza, żeby od razu ułożyć sobie schemat: skoro tak, to = poleciała na kasę = rodzice pchali ją do tego małżenstwa.
                                  Ale to nie wszystko - taki "szybko wnioskujący" już natychmiast jest gotów, by dziewczynę szybko osądzić za konkretne błędy, już wszystko o niej wie, o jej rodzinie też...
                                  Nie, już mi się nie chce dalej komentować.

                                  • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 14:07
                                    Rubarom, tak żałuję, że napisałam z różnych powodów. Ale stało się.

                                    Mechanizm o którym piszesz wcale mnie nie zaskoczył. Spodziewałam się, że znajdzie się jakaś idealna, która zacznie upatrywać się we mnie lali, która złapała starszego od siebie faceta i chciała się wzbogadzić. Uderzył mnie natomiast atak na moich rodziców.
                                    Pozdrawiam serdecznie,
                                    Tęsknota
                                    • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 14:17
                                      Tęsknoto, wiem, że łatwo się mówi, ale rób wszystko, żeby ze swoich działań - w każdym aspekcie - wyeliminować impulsywność. Nie śpiesz się z żadnymi słowami i czynami. Po co co dorzucać sobie dodatkowe ciężary.
                                      A forum mnie na forach już nic nie zaskoczy...
                                      • marcepanna Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 14:22
                                        Oczywiście możecie sobie pokpiwać ze mnie , no problem

                                        Rodzice Tęsknoty teraz niezle sobie myślą i żałują że reagowali gwałtowniej. Nie wierzę że nie pytali choćby córki dlaczego taki wybór?
                                        Pytali więc niepokoili się już wtedy. A teraz ...
                                      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 14:27
                                        Rubarom, dziękuję. Moja impulsywność mnie kiedyś zniszczy, mam takie wrażenie. Pracuje nad tym, ale ciężko mi idziewink Niestety najpierw zrobię, potem pomyślę.
                                        • rubarom Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 14:35
                                          Tęsknoto, a nie masz ty w otoczeniu jakiegoś przystojniaka, z którym mogłabyś sobie poflirtować?
                                          • tesknotazabija Re: Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 14:46
                                            Rubarom, no niestety takowych brak w moim otoczeniu wink A tak powaznie, mysle, ze to nie jest jeszcze ten czas, nawet na flirt.
                                            • rubarom Re: Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 14:54
                                              To zacznij może leciutko zmieniać otoczenie, co?...
                                              I nie marudź, że nie czas - i jeszcze kiedyś przyznasz mi rację, że nic tak nie poprawia humoru! - czy że tak powiem kondycji psychofizycznej wink wink wink
                                              • xciekawax Re: Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 14:55
                                                popieram!!!
                                                • marcepanna Re: Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 14:58
                                                  Ja też ale jednak po rozwodzie
                                                  ten mężuś jest tak cwany kłamca że on to może wykorzystać jeszcze

                                                  A po rozwodzie NATYCHMIAST nowy facet! I to młodszy ! Absolutnie MŁODSZY
                                                  • xciekawax Re: Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 15:06
                                                    Mlodszy jest dobrym antydotum, szczegolnie gdy przez tyle lat mialo sie duzo starszego faceta. Mlodszy rozbudza energie wink
                                                  • rubarom Re: Również bardzo serio i na temat 15.05.11, 15:10
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > Ja też ale jednak po rozwodzie
                                                    > ten mężuś jest tak cwany kłamca że on to może wykorzystać jeszcze

                                                    Flirt to jeszcze nie romans. A jeśli Tęsknocie przystojniak bardzo się spodoba, to pogada z adwokatem (bo będzie to jakiś tam konkretny etap sprawy wszak), i będzie wszystko wiedzieć.
                                                  • tesknotazabija Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 18:12
                                                    Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za rady smile Wierzcie mi jednak, że to dość trudne spotkać kogokolwiek i poflirtować, kiedy jest się z dzieckiem non stop. Żyję w jakimś transie, mam wszystko wyliczone co do minuty. Męczące ale do przeżycia.
                                                    Nie mam pod ręką babci, cioci czy kogokolwiek kto mógłby się zająć moim dzieckiem.

                                                    A tak na marginesie - czemu tak się upieracie, że to musi być młodszy? smile Zawsze gustowałam w starszych mężczyznach. Z rówieśnikami się nie dogaduje, niestety .

                                                    Serdecznie Was pozdrawiam,
                                                    Tęsknota

                                                  • enita2 Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 18:23
                                                    Tęsknota ,nie ważne czy starszy czy młodszy byle sensowny i odpowiedzialny.Taki co to pogłaszcze,przytuli.pocieszy ale też jak trzeba będzie to się postawi.Normalny facet a nie d.. z uszami która ucieka przy pierwszych prawdziwych, dorosłych obowiązkach.
                                                    Znajdziesz,bo zasługujesz jak rzadko kto.
                                                  • rubarom Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 18:54
                                                    Ha, jak widać to był piękny pomysł z tym wpisem o przystojniaku! Bo ten wątek już był za smutny, Tęsknoto, a u Ciebie czas na zmiany!
                                                    A jakaś opiekunka wieczorem raz czy dwa w tygodniu, nie wchodzi w grę? Wyszłabyś gdzieś, na przykład ze znajomymi do jakiegoś klubu. To by było dobre niezależnie od wszystkiego.
                                                    Ja akurat nie mówiłam, że facet ma młodszy (choć czemu nie).
                                                    Enito, zgadzam się z wszystkim, co wyżej napisałaś. Prawie - bo uważam, że Tęsknota poznając teraz faceta, nie powinna myśleć o związku, lecz mieć na względzie wyłącznie rozrywkę. Powinna się całkowicie przestawić, bo inaczej w każdym chłopie, zamiast myśleć o przyjemności, będzie szukać porównań z eks, ważyć ryzyko, rozdrapywać rany...
                                                    A najpierw trzeba się otrząsnąć!
                                                    Kochana, do dzieła, w czerwcu chcemy mieć tu info o Twoim podboju!
                                                  • enita2 Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 20:04
                                                    Masz rację, jeśli idzie o formę związku.Nie musi a wręcz nie powinno to być nic na stałe.
                                                    Obawiam się jednak że Tęsknota jest tak poharatana psychicznie że to jeszcze może nie być ten czas. Też uważam, że powinna wyjść do ludzi a nie tylko, praca,dom i dziecko. No ale ,radzić to zawsze łatwiej.Jak ja bym tego jej dziada dorwała.............
                                                    Tęsknota nie wkurzaj się że my tak tu o Tobie.My z dobrymi intencjami(na pewno ja).
                                                  • enita2 Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 20:51
                                                    Teraz zauważyłam że rozpoczełam nową setkę Tęsknoty.
                                                  • tesknotazabija Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 21:31
                                                    Enita, daleka jestem od wkurzania się. Czuję Wasze dobre intencje i bardzo dziękuję.
                                                    Ależ ten mój wątek się rozrósł smile
                                                  • tesknotazabija Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 21:27
                                                    Ha! Rubarom, ale mi dałaś wyzwanie! Czerwiec już tuż tuż wink
                                                    Zrobię co się da, hahaha smile

                                                    A tak na poważnie, to szczerze Wam dziewczyny dziękuję. Za każde słowo, naprawdę...
                                                  • xciekawax Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 19:33
                                                    zawsze gustowalas w starszych? czas na zmiane smile

                                                    mloda energia potrafi wyluzowac, mozesz czuc sie pania wlasnego losu, i to jest akceptowane, podziwiane, ogolnie mozesz byc bardziej soba co jest bardzo wyzwalajace wink
                                                  • tesknotazabija Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 21:33
                                                    Jesteście po prostu boskie! smile
                                                  • rubarom Re: Również bardzo serio i na temat 17.05.11, 22:10
                                                    Tęsknoto,
                                                    pomijając fakt, że trudno działać wg zasady „teraz szukam faceta w przedziale wiekowym x” – to powinnaś przestać kierować się myślą, że zawsze wolałaś starszych.
                                                    Być może nie znasz dobrych stron młodszych. A może - choćby dla próby - zapomnij, że dotychczas oceniałaś panów po jakoś tam pojętej dojrzałości i po tym, jak dobrze Ci się z nimi rozmawia. Wiesz, ile energii ma taki 25-26 latek i ile razy może na dobę?
                                                    Rozejrzyj się za jakimś młodym wysokim chłopem z szeroką klatą, no w każdym razie go od razu nie skreślaj (IQ 90 starczy).
                                                    W ogóle powinnaś się bardziej otworzyć na zmiany, w każdym aspekcie, szybko zauważysz, że to Ci da niesamowitego pozytywnego kopa.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    R.
                                                  • noname2002 Re: Również bardzo serio i na temat 18.05.11, 08:49
                                                    "A może - choćby dla próby - zapomni
                                                    > j, że dotychczas oceniałaś panów po jakoś tam pojętej dojrzałości i po tym, jak
                                                    > dobrze Ci się z nimi rozmawia. Wiesz, ile energii ma taki 25-26 latek i ile ra
                                                    > zy może na dobę?"
                                                    Teraz pewnie pojawi się wątek "Doświadczona kobieta i młody, naiwny-dlaczego?"smile smile smile
                                                  • rubarom Re: Również bardzo serio i na temat 18.05.11, 09:06
                                                    Ja go nie założę, ale przydałoby się. W wątku o „gąsce” i starszym mężczyźnie faceci wypowiadają się z takim tupetem i zarozumialstwem, że można odnieść wrażenie, że każdy facet zawsze pozostaje niezmiennie piękny i jeszcze po 60-ce jest w pełni sił seksualnych - i że biologiczny proces starzenia się dotyczy wyłącznie kobiet.
                                                    Panom tym również - nie wiedzieć czemu - wydaje się też, że tylko oni zwracają uwagę na wygląd, a w odwrotną stronę to już nie działa. W sumie uważam, że faceci panicznie boją się być (zwłaszcza) pod tym względem oceniani, nie wydaje się Wam?
                                                  • malwina654 Re: Również bardzo serio i na temat 18.05.11, 09:29
                                                    rubarom napisała:

                                                    > Ja go nie założę, ale przydałoby się. W wątku o „gąsce” i starszym
                                                    > mężczyźnie faceci wypowiadają się z takim tupetem i zarozumialstwem, że można o
                                                    > dnieść wrażenie, że każdy facet zawsze pozostaje niezmiennie piękny i jeszcze p
                                                    > o 60-ce jest w pełni sił seksualnych - i że biologiczny proces starzenia się do
                                                    > tyczy wyłącznie kobiet.
                                                    > Panom tym również - nie wiedzieć czemu - wydaje się też, że tylko oni zwracają
                                                    > uwagę na wygląd, a w odwrotną stronę to już nie działa. W sumie uważam, że fac
                                                    > eci panicznie boją się być (zwłaszcza) pod tym względem oceniani, nie wydaje si
                                                    > ę Wam?


                                                    Tak, tak,panowie w tamtym watku mocni w gębie sąsmile łA jak tak chodzę po ulicach i pytam gdzie są ci wysportowani, zadbani, zamożni, mistrzowie alkowy z bujną czupryną? Ach, gdzież są te kąski wymykające się z moich sflaczałych rąk? Panowie wysylajcie zdjęcia na priv. Nie to, że chce sobie pomacać, bom niegodna, ale starcze oko nacieszyć chciałam.

                                                    A najlepszy to jest ten gość, który chce swojej pannie, "wygląda jak gimnazjalistka", ojca zastąpić. Tylko, żeby mu nie przeszkadzała grać na komputerzesmilesmilesmile
                                                  • noname2002 Re: Również bardzo serio i na temat 18.05.11, 11:11
                                                    "Tak, tak,panowie w tamtym watku mocni w gębie sąsmile łA jak tak chodzę po ulicach
                                                    > i pytam gdzie są ci wysportowani, zadbani, zamożni, mistrzowie alkowy z bujną
                                                    > czupryną? Ach, gdzież są te kąski wymykające się z moich sflaczałych rąk? Panow
                                                    > ie wysylajcie zdjęcia na priv. Nie to, że chce sobie pomacać, bom niegodna, ale
                                                    > starcze oko nacieszyć chciałam."
                                                    Popłakałam się ze śmiechusmile
                                                    A tak serio, to fakt, jak się rozejrzeć gdzieś na ulicy czy w markecie, to panowie po 40tce czy 50tce wyglądają żałośnie. I żeby to były rzeczywiście zmiany związane z wiekiem, ale w dużej mierze zaniedbanie-zepsute zęby,"piwny" brzuch,tłuste włosy, beznadziejne ubrania.
                                                  • xciekawax Re: Również bardzo serio i na temat 18.05.11, 22:00
                                                    moj ex mial 34 lata gdy sie roztalismy, teraz jestem z 28latkiem (dopiero co mial urodziny wink

                                                    Ale powiem tak: obecny jest bardziej mezczyzna niz ex kiedykolwiek byl lub bedzie. smile
                                                  • marcepanna Re: Również bardzo serio i na temat 18.05.11, 23:19
                                                    Całkowicie się zgadzam z Szacownymi Interlokutorkami !

                                                    Jestem zbyt zmęczona aby tutaj wymieniać zalety wszystkie młodszego partnera uczepionego starszej kobiety ale tak z grubsza: odwaga, wysokie poczucie własnej wartości, indywidualizm, niezależność. Czyli 4x TAK !!!
                                                    Inteligencja nie ma wiele wspólnego z wiekiem bo jest pochodną genów tak więc w grupie osobników o latach 28-45 znajdą się równie inteligentni mężczyzni jak w przedziale 45-60.

                                                    Co do seksu to powiem tak: 42 latek potrafi to samo co 28 latek i odwrotnie (no może 42latek się lepiej ciut kontrolować) , więc seks jest tutaj drugorzędny! Jeśli chodzi o determinanty wyboru kobiety.

                                                    Jeśli zaś chodzi o panów brylujących na wątku o gąskach to powtórzę co tam napisałam cytując Madonnę: mój rówieśnik ma brzuch jest łysy i ma braki w uzębieniu, wolę więc młodszych! Cóż niektóre kobiety wiedzą co dobre...-)))
                                                  • 44bromba Re: Również bardzo serio i na temat 19.05.11, 18:34
                                                    Ale sie uśmiałam dziewczyny! Właśnie wyszłam z wątku o gąskach, bo mnie zalewa. Dokładnie: zepsute zęby, brak higieny itp itd, wystarczy popatrzeć na ulicy.
                                                    A ten pan co to kobietę z pochwy zrobił, to on tak każdej potrafi?
                            • marcepanna goście po przejściach 15.05.11, 13:49
                              Owszem jestem zbulwersowana że młode dziewczyny wiążą się z takimi ptaszkami

                              Zaraz Wam napiszę na jakim świecie żyję. Pracuję jako główny księgowy w kilku firmach krakowskich + jednej wrocławskiej (od lipca będę prowadzić za rączkę też jedna firmę warszawską). Mam 44 lata. W firmach są sami młodzi ludzie, tylko 2 właścicieli ma więcej lat ode mnie ale zaledwie 3 lata. No więc kadra jest młodziutka i w żadnej firmie nie ma takiej patologii (PATOLOGII ) jak związek 20kilkuletniej dziewczyny z ponad 30letnim rozwodniekiem z dziećmi. Tylko jedna dziewczyna dała się zbajerować wiejskiemu głupkowi rodem z dyskoteki który pracuje jako mechanik samochodowy i skomentowaliśmy to z właścicielem: dziwimy się jej bo no stać ją na coś więcej... (dziewczyna ładna i wykształcona, on burak z wyrokiem w tzw zawiasach za bójkę)

                              Może to standard warszawski (młode dziewczyny + rozwodnicy z dziećmi), niemniej jednak ja jako matka walczyłabym o innego zięcia wszelkimi siłami a już niewyobrażalne jest dla mnie zabicie się brata małżonka. Choroby psychiczne są dziedziczne więc oczywistym jest że to byłby dla mnie czerwony sygnał. To nie jest obraza Twoich Rodziców to co piszę. Widocznie tzw postęp cywilizacyjny przyćmił Ich czujność. Szkoda.

                              Mistrz suspensu czyli Alfred Hitchcock w jednym z filmów chyba Rebecca zapodał że na partnera życiowego wybiera się egzemplarz wg kryteriów:
                              1. inteligencja
                              2. pochodzenie - dlatego ja oglądnęłabym sobie rodzinę zięcia
                              3. uroda
                              I to wcale głupie nie jest, trzymanie się tych zaledwie 3 prawideł.

                              Brat owszem związał się z kobietą po przejściach ale obydwoje byli mocno dojrzali emocjonalnie. On miał 45 lat, bratowa 37. I to było jego pierwsze małżenstwo, trwające do dzisiaj, bardzo udane.

                              Skoro to jest takie normalne to proszę mi pokazać odpowiedników z jakiegoś serialu tv . Ja nie oglądam, jeśli są tam tacy bohaterowie i to w dużej ilości to uznam że to nie jest patologia.
                              Pytanie jeszcze czy nawet w serialach są tacy bohaterowie ale z happy endem....

                              ???
                              • mamameg Re: goście po przejściach 15.05.11, 13:56
                                W firmach są sami młodzi ludzie, tylko 2
                                > właścicieli ma więcej lat ode mnie ale zaledwie 3 lata. No więc kadra jest mło
                                > dziutka i w żadnej firmie nie ma takiej patologii (PATOLOGII ) jak związek 20ki
                                > lkuletniej dziewczyny z ponad 30letnim rozwodniekiem z dziećmi. Tylko jedna dzi
                                > ewczyna dała się zbajerować wiejskiemu głupkowi rodem z dyskoteki który pracuj
                                > e jako mechanik samochodowy i skomentowaliśmy to z właścicielem: dziwimy się je
                                > j bo no stać ją na coś więcej... (dziewczyna ładna i wykształcona, on burak z
                                > wyrokiem w tzw zawiasach za bójkę)"
                                I macie szczegółowe informacje o prywatnym życiu każdego z pracowników?
                                • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:11
                                  Ogólne mamy. Są imprezy firmowe. Dodatkowo rekrutujemy wg polecenia od już pracujących ludzi więc wiemy kogo się bierze do firmy. To najbardziej efektywny sposób naboru ludzi.

                                  Była jedna dziewczyna która miała jakiś epizod z samobójstwem w rodzinie ale zwolniliśmy ją, była fatalna, nieuporządkowana. Przyszła do mnie nawet z poradą majątkową, natychmiast zareagowałam właściwie jak to usłyszałam i porozmawiałam z właścicielami.

                                  Staramy się znać życie prywatne pracowników. To ważne w takich niedużych firmach zatrudniających nie więcej niż 50 osób.
                                  • mamameg Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:18
                                    "Była jedna dziewczyna która miała jakiś epizod z samobójstwem w rodzinie ale zw
                                    > olniliśmy ją, była fatalna, nieuporządkowana. Przyszła do mnie nawet z poradą m
                                    > ajątkową, natychmiast zareagowałam właściwie jak to usłyszałam i porozmawiałam
                                    > z właścicielami"
                                    Ty tak na serio? "Brat się zabił, więc Cię zwolnimy bo pewnie z Tobą coś nie tak"?
                                  • tesknotazabija Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:19
                                    Dosłownie nie wierzę w to co czytam ...
                                    • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:31
                                      To popatrz na męża. Normalny to nie jest a to się nie bierze z powietrza ale z genów a jego aspołeczność jest matrycą zachowań rodziców a pewnie matki, która znosiła alkoholizm męża dla dzieci. Ona była bierna i niezważająca na dobro dzieci.
                                      Każdy tam coś grał widząc na codzień traumę matki... Nie dziwi mnie że mąż jest niezłym aktorem.
                                      J
                                      Uważam że jak odetniesz syna od ojca to wyjdzie mu to na dobre. A najlepiej jak mu znajdziesz takiego tatę jakim jest mój brat dla pierwszego syna bratowej.
                              • tesknotazabija Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:00
                                Marcepanna, dam Ci przyklad z Krakowa - moja przyjaciolka, w moim wieku, zwiazala sie z facetem 16 lat starszym, z 3 dzieci z pierwszego malzenstwa. Od 9 lat sa razem, maja 2 dzieci i sa wspanialym malzenstwiem. Jak wiec widzisz w Krakowie takie patologie też się zdarzają.

                                Seriali nie ogladam, wiec wybacz przykladow nie dam. Moge dac tylko z zycia.
                                • mamameg Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:11
                                  "Jak wiec widzisz w Krakow
                                  > ie takie patologie też się zdarzają."
                                  W Poznaniu teżsmile a Marcepanna chyba boi się że dla niej zabraknie rozwodnikówwink
                                  • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:17
                                    Hahaha
                                    Dobre z tymi rozwodnikami-))))

                                    Jak się mężowi znudzę to będę się za takich łapać, to fakt -)))

                                    No to jeżeli takie związki są to tylko rąk brakuje aby je załamywać. A jak dużo takich szczęśliwców o jakich piszemy?
                                    • mamameg Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:29
                                      " Jak się mężowi znudzę to będę się za takich łapać, to fakt -))) "
                                      Ale mąż ma dokładnie 44lata i był stanu wolnego przed ślubem? bo wiesz, jak starszy, młodszy, albo "po przejściach" to jesteście patologią. O równym stanie majątkowym i urodzie już nie wspominam, to już oczywistość.
                                      • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:34
                                        Stanu wolnego i młodszy ode mnie. Tacy są na świecie którzy wolą starsze z premedytacją. Dokładnie odwrotnie jak mąż Tęsknoty który świadomie wybiera młódki bez doświadczenia życiowego na ofiary
                                        • rubarom Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:37
                                          No to chyba można powiedzieć tylko jedno: "Przyganiał kocioł garnkowi"...
                                          smile
                                          • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:41
                                            Hahaha
                                            Ale co chcesz powiedzieć? Obydwoje mamy swoje pieniądze i zawody. On pracuje i zarabia lepiej ode mnie, zawsze tak było. Będziemy podpisywać rozdzielność majątkową ale ze względu na moją pracę. Mogę być pozwana za szkody gospodarcze a nie ubezpieczam się gdyż pracuję na etatach.
                                            Nie utrzymuję go -)))
                                            Hahaha
                                            Rubarom ależ Ty czujna jesteś -)))
                                            • malwina654 Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:45
                                              marcepanna napisała:

                                              > Hahaha
                                              > On pracuje i
                                              > zarabia lepiej ode mnie, zawsze tak było.

                                              Aha, poleciałaś na kasę i jędrne ciałosmile) A gdzie porozumienie dusz?smile
                                              • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:51
                                                Obydwoje jesteśmy niepoważni i duże dzieci. Dla nas życie to wieczna zabawa.

                                                Ale nie powiem że nie boję się że znajdzie sobie młodszą za 10 lat -))) I się rozwiedzie-)))

                                                Tam gdzie są pieniądze i udane życie też są troski tylko inne
                                                • malwina654 Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:58
                                                  marcepanna napisała:

                                                  >
                                                  > Tam gdzie są pieniądze i udane życie też są troski tylko inne
                                                  >

                                                  A to co? Słowo na niedzielę czy jak?wink
                                                  • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 15:00
                                                    Hahaha
                                                    Ależ wy aparatki jesteście ! Hahaha

                                                    Tak niedzielna szkółka a ja się w kaznodzieję zabawiam na starość -)))
                                            • rubarom Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:51
                                              marcepanna napisała:

                                              > Hahaha
                                              > Ale co chcesz powiedzieć?

                                              Że nie ma reguł, jak widzisz, i do życia i małżeństw nie mają zastosowania wzory arytmetyczne.
                                              Ja czujna? Siedzę nad bardzo cieżką robotą przy kompie, wbrew pozorom...


                                            • mamameg Re: goście po przejściach 15.05.11, 15:09
                                              No to patologia, młodszy, lepiej zarabia...
                                              • malgolkab Re: goście po przejściach 16.05.11, 11:45
                                                mamameg napisała:

                                                > No to patologia, młodszy, lepiej zarabia...
                                                znaczy ona poleciała na młode ciałko i kasęwink pytanie na co poleciał on??
                                                • noname2002 Re: goście po przejściach 16.05.11, 12:08
                                                  "pytanie na co poleciał on??"
                                                  Też bym to chciała wiedzieć.
                                    • enita2 Re: goście po przejściach 15.05.11, 16:40
                                      marcepanna napisała:

                                      > Hahaha
                                      > Dobre z tymi rozwodnikami-))))
                                      >
                                      > Jak się mężowi znudzę to będę się za takich łapać, to fakt -)))

                                      Ja się dziwię że on jeszcze od ciebie nie uciekł!Czytając Twoje wypowiedzi dochodzę do wniosku: baba z piekła rodem.Też swego czasu pracowałam jako księgowa i jeżeli do mnie ktoś przychodził po radę to uznawałam to jako formę zaufania i pomagałam.Na pewno nie był to powód do zwolnienia pracownika i wykorzystywania zdobytej w zaufaniu wiedzy do szkodzenia mu.
                                      Nie powinnam wypowiadać się na tym forum bo nie spełniam tzw warunków.Szczęśliwa mężatka od 31 lat.Trafiłam tu przez przypadek i zbulwersowana wątkiem Tęsknoty zaczełam was czytać.
                                      Kobieto jak możesz dołować Tęsknotę wypominając jej jakieś powiązania rodzinne czy samobójstwo na które ona nie miała wpływu.Dziewczynę życie wystarczająco pokopało a ty jej jeszcze dokładasz.I mam takie nieodparte wrażenie że robisz to z dziką satysfakcją. Okropny z ciebie człowiek .Nie chciałabym mieć z tobą kontaktu ani w pracy ani też prywatnie.

                                      A do Tęsknoty-trzymaj się dziewczyno.Zasługujesz w życiu na coś wspaniałego i wierzę że się uda.
                                      • marcepanna enita 15.05.11, 17:58
                                        Mnie płacą właściciele firm aby pilnować ich interesu i zaufanie to ja mam prezentować w ich kierunku a nie w stronę pracowników, których trzeba trzezwym okiem osądzać
                                        Laska była nie dość że roztrzepana i nieuporzadkowana to jeszcze z epizodem samobójczym w rodzinie. Narobiła nam niezłego dziadostwa w firmie zanim się jej pozbyliśmy a porządkowanie po niej zawalanek trwało 10 mcy.
                                        • enita2 Re: enita 15.05.11, 19:11
                                          Jak bym miała taką szefową jak ty to pewnie też bym pewnie narobiła niezłych kiksów.Jako główna księgowa miałaś zapewne w zakresie obowiązków nadzór nad pracą ludzi tobie podległych.No ale jak się ciągnie 4 roboty na raz to takimi pierdołami nie ma czasu się zajmować.Za to epizod samobójczy w rodzinie to jest news którym warto się zainteresować.
                                          Że też ciebie nie wylali za brak nadzoru.
                                          • marcepanna Re: enita 15.05.11, 20:29
                                            Enita, kobieto, ta małpa dała mi niezle popalić i wyprostowanie tego wszystkiego kosztowało mnie niesamowity stres, prawie taki jak Tęsknotę jej małżonek. Ku Twojemu niezadowoleniu dodam że nie bałam się Właścicieli ale US (zwroty vat) Na szczęście poradziłam sobie a obecna dziewczyna to perła w koronie i sen mam spokojny.
                                            Ale długo tę francę popamiętam


                                            -------
                                            Palę opium życia i czekam na nowe marzenia.Maria Morska
                                            • malgolkab Re: enita 16.05.11, 11:44
                                              marcepanna napisała:

                                              > > a szczęście poradziłam sobie a obecna dziewczyna to perła w koronie i sen mam s
                                              > pokojny.
                                              a sprawdziłaś historię jej rodziny 10 pokoleń wstecz?
                                              >
                                              >
                                              > -------
                                              > Palę opium życia i czekam na nowe marzenia.Maria Morska
                                        • malgolkab Re: enita 16.05.11, 11:42
                                          marcepanna napisała:

                                          > Narobiła nam niezłego dziadostwa w firmie zanim się jej po
                                          > zbyliśmy a porządkowanie po niej zawalanek trwało 10 mcy.
                                          myślisz, że dlatego, że w rodzinie był epizod samobójczy? zgadzam się z enitą- jesteś okropna, nienawidzę takiego typu ludzi...
                                          gdyby matka Twojego faceta była taka jak Ty powinna go ostrzec przed wiązaniem się ze "starym próchnem"smile) przyjemnie?
                                  • tesknotazabija Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:17
                                    smile
                                • xciekawax Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:50
                                  tesknotazabija napisała:

                                  > Marcepanna, dam Ci przyklad z Krakowa - moja przyjaciolka, w moim wieku, zwiaza
                                  > la sie z facetem 16 lat starszym, z 3 dzieci z pierwszego malzenstwa. Od 9 lat
                                  > sa razem, maja 2 dzieci i sa wspanialym malzenstwiem. Jak wiec widzisz w Krakow
                                  > ie takie patologie też się zdarzają.

                                  Ja zawsze sie podsmiewuje slyszac komentarz ze ktos ma wspaniale malzenstwo. Niektorzy ludzie o moim tez mysleli ze mamy wspaniale, Ludzie o Twoim tez mysleli co za wspaniale malzenstwo masz wink
                                  • tesknotazabija Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:53
                                    Ciekawa, hahaha, sama sie smialam jak to pisalam, bo wlasnie myslalam o moim malzenstwie. smile W kazdym badz razie jak ich widze i jak opowiada przyjaciolka, sa bardzo szczesliwi i oby jak najdluzej.
                              • rubarom Pomyliłaś fora 15.05.11, 14:01
                                Marcepanno, polecam forum "Psychiatria" oraz forum "Seriale". Tam jest miejsce dla takich rozważań.
                                Piszę zupełnie serio, i bez cienia złośliwości.
                                • marcepanna Re: Pomyliłaś fora 15.05.11, 14:14
                                  Rubarom, absolutnie się nie gniewam.

                                  Tylko się zastanawiam skoro seriale tv pokazują otaczającą rzeczywistość czy nie ma tam takich bohaterów...
                                  • rubarom Re: Pomyliłaś fora 15.05.11, 14:21
                                    Wątpię, czy seriale są miarodajne, jeśli chodzi o pokazywanie rzeczywistości. Raczej pokazują, co ludzie chcą widzieć.
                                    A im się wszystko zlewa. Pamiętam, jak aktorka grajaca Grażynkę w "Klanie" opowiadała, że ludzie zaczepiają ją na ulicy i mówią, że jest wspaniałą kobietą ,bo wychowuje z meżem nie swoje dzieci, w tym jedno upośledzone...
                              • malwina654 Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:36
                                marcepanna napisała:

                                > Owszem jestem zbulwersowana że młode dziewczyny wiążą się z takimi ptaszkami

                                Marcepanno, przyjmuje do wiadomosci, ze Ciebie takie rzeczy bulwersuja, ale tutaj mleko sie juz rozlalo. Tesknota ze dwa razy juz Ci pisala, ze wyciagnela wnioski z tej gorzkiej lekcji zycia, i ze jest jej wstyd i probuje poukladac sobie wszystko od nowa etc. Co jeszcze wedlug Ciebie ona ma teraz zrobic? Wybatorzyc sie i podrzucic link do tego zdarzenia na youtubie? Co tak po niej jeździsz przy niedzeli? Daj żyć.
                                • marcepanna Re: goście po przejściach 15.05.11, 14:46
                                  Nie no oczywiście że nie chcę aby się wybatorzyła . MA syna a to zle by niego podziałało.

                                  Szkoda mi takich dziewczyn bardzo i zastanawiałam się dlazcego jej Rodzice tak się uspili widząc takiego Zięcia

                                  Ma analityczny umysł i radzi sobie znakomicie ale to jest potworne przeżycie i jestem ogólnie poruszona

                                  To jakbyś czytała że ktoś zachorował na raka i opisuje swoją walkę z nowotworem. Ogromnie mnie ten wątek poruszyl po prostu.

                                  Mam nadzieję że da się tego mężusia stuknąć na alimenty i to duże !
                                  • malgolkab Re: goście po przejściach 16.05.11, 11:48
                                    marcepanna napisała:

                                    > Nie no oczywiście że nie chcę aby się wybatorzyła . MA syna a to zle by niego p
                                    > odziałało.
                                    >
                                    > Szkoda mi takich dziewczyn bardzo i zastanawiałam się dlazcego jej Rodzice tak
                                    > się uspili widząc takiego Zięcia
                                    >
                                    > Ma analityczny umysł i radzi sobie znakomicie ale to jest potworne przeżycie i
                                    > jestem ogólnie poruszona
                                    >
                                    > To jakbyś czytała że ktoś zachorował na raka i opisuje swoją walkę z nowotworem
                                    > . Ogromnie mnie ten wątek poruszyl po prostu.
                                    >
                                    > Mam nadzieję że da się tego mężusia stuknąć na alimenty i to duże !
                                    >
                                    mam nadzieję, że jeśli kiedyś mój syn przyprowadzi kobietę z takimi poglądami jak powyżej, to moja czujność nie będzie uśpiona. brrrrrrrrrrrr
                              • 44bromba Re: goście po przejściach 15.05.11, 17:31
                                Dlaczego zaraz patologia? Nie za mocne słowa na takie związki? Patologia chyba coś innego oznacza. Za czasów mojej babki normalne było, ze młoda dziewczyna wychodziła za wdowca z dziećmi, może nie radosne doświadczenie, ale chyba nie powinnaś nazywać tego patologią.
                                Poza tym, jeśli ktoś popełnia samobójstwo to niekoniecznie chora psychicznie jest cała rodzina do piątego pokolenia wstecz. Przyczyną moze być depresja, a ona dziedziczna nie jest.
                                Marcepanna dużo w Tobie emocji.
                              • lejla81 Re: goście po przejściach 16.05.11, 09:49
                                I naprawdę uważasz, że Twoje dzieci będą Cię pod tym względem słuchać? Podejrzewam, że jesteś z tych nadopiekuńczych rodziców, którzy swojemu dziecku zmarnują nawet najlepiej zapowiadający się związek, bo "on/ona nie jest dostatecznie doskonały/a". Rozsądny rodzic absolutnie nie wtrąca się w takie rzeczy, może co najwyżej powiedzieć "zastanów się", a nie walczyć - jak to ujęłaś o innego zięcia. Miałam w swoim życiu naprawdę różnych facetów, starszych ode mnie i młodszych, i równolatków też. Moja mama nigdy mnie nie namawiała do zakończenia jakiegokolwiek związku, chociaż dawała mi do zrozumienia, że ktoś jej się mniej podoba.
                                • malwina654 Re: goście po przejściach 16.05.11, 10:51
                                  lejla81 napisała:

                                  > I naprawdę uważasz, że Twoje dzieci będą Cię pod tym względem słuchać? Podejrze
                                  > wam, że jesteś z tych nadopiekuńczych rodziców, którzy swojemu dziecku zmarnują
                                  > nawet najlepiej zapowiadający się związek, bo "on/ona nie jest dostatecznie do
                                  > skonały/a". Rozsądny rodzic absolutnie nie wtrąca się w takie rzeczy, może co n
                                  > ajwyżej powiedzieć "zastanów się", a nie walczyć - jak to ujęłaś o innego zięci
                                  > a. Miałam w swoim życiu naprawdę różnych facetów, starszych ode mnie i młodszyc
                                  > h, i równolatków też. Moja mama nigdy mnie nie namawiała do zakończenia jakiego
                                  > kolwiek związku, chociaż dawała mi do zrozumienia, że ktoś jej się mniej podoba
                                  > .


                                  Lejlo, rozsądny rodzic się nie wtrąca powiadasz. Nie wyraziłabyś swojej opinii wprost wiedząc, ze Twoje dziecko zamierza poślubić człowieka, którego wybory życiowe dyskwalifikują go moralnie?
                                  • lejla81 Re: goście po przejściach 16.05.11, 11:10
                                    Dorosła osoba może poślubić kogo się jej podoba. Opinię wyrazić można, a dziecko może mieć tę opinię głęboko w d... Poza tym jakie niemoralne wybory życiowe? Że facet jest rozwodnikiem z dziećmi, to jest takie moralnie dyskwalifikujące? Miałabym uwagi do mordercy i złodzieja, ale nie do rozwodnika? Albo że ktoś w rodzinie samobójstwo popełnił? Proszę Was - to jest żenujące.
                                    Zresztą Wasza teoria kompletnie się nie sprawdza. Ja wybrałam sobie model teoretycznie niewybrakowany, faceta z przemiłej, normalnej rodziny, urodziwego, z ciekawą, stabilną pracą w służbach mundurowych, w podobnym co ja wieku, wykształconego itp, itd, który w trakcie związku okazał się kompletnie niezdatny do założenia rodziny. Czemu? Nie wiem. Myślę, że on sam tego nie wie.
                                    Teraz mam rozwodnika, starszego ode mnie na dodatek o 12 lat i z dwojgiem dzieci i nie wydaje mi się, żeby ta zmiana w moim życiu była na gorsze.
                                    Nigdy niestety nie wiesz na kogo trafisz, przeszłość człowieka może być bez znaczenia. Bez sensu jest kogoś z góry przekreślać, bo się rozwiódł, czy ma wredną matkę. Ja się zgadzam z Tęsknotą - każdy zasługuje na swoją szansę.
                                    • marcepanna Re: goście po przejściach 16.05.11, 11:18
                                      Lejla a ile masz lat? 20kilka??
                                      Jesteś po 30tce i jeżeli wybrałaś rozwodnika z dziećmi to miałaś większe doświadzcenie życiowe i drugi związek będzie rokował lepiej niż pierwszy
                                      Ja resztą napisałąm że rozwodnicy z dziećmi są raczej dla pań takich jak ja, po 40tce a nie po 20tce


                                      To że pierwszy się nie udał wynika z tego że facet nadaje się do założenia rodziny grubo po 30tce a nie po 20tce, o ile się w ogóle nadaje
                                    • malwina654 Re: goście po przejściach 16.05.11, 11:22
                                      lejla81 napisała:

                                      . Poza tym jakie niemoralne wybory życiowe?
                                      > Że facet jest rozwodnikiem z dziećmi, to jest takie moralnie dyskwalifikujące?
                                      > Miałabym uwagi do mordercy i złodzieja, ale nie do rozwodnika? Albo że ktoś w r
                                      > odzinie samobójstwo popełnił? Proszę Was - to jest żenujące.

                                      Lejlo, chyba nie przeczytalas uwaznie ostatnich wpisow Tesknoty. Oczywiscie, ze rozwod ani samobojstwo nie są dyskwalifikujace moralnie. W kontekscie zyciorysu wciaz meza Tesknoty w ogole nie o tym jest mowa.
                              • malgolkab Re: goście po przejściach 16.05.11, 11:36
                                marcepanna napisała:

                                >
                                > Brat owszem związał się z kobietą po przejściach ale obydwoje byli mocno dojrza
                                > li emocjonalnie. On miał 45 lat, bratowa 37. I to było jego pierwsze małżenstwo
                                > , trwające do dzisiaj, bardzo udane.
                                Dojrzałość emocjonalna nie zawsze zależy od wieku... Poza tym nie wiem czy 45 letni kawaler jest bardziej dojrzały emocjonalnie od 35 letniego żonatego np.wink) bzdurą jest to co piszesz- krytykujesz ludzi wiążących się z rozwodnikami, ale brat to co innego (i tu argument o wieku).
                                >
                                > Skoro to jest takie normalne to proszę mi pokazać odpowiedników z jakiegoś seri
                                > alu tv . Ja nie oglądam, jeśli są tam tacy bohaterowie i to w dużej ilości to u
                                > znam że to nie jest patologia.
                                > Pytanie jeszcze czy nawet w serialach są tacy bohaterowie ale z happy endem....
                                >
                                > ???
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                          • malwina654 Re: 15.05.11, 11:08
                            Marcepanno, kubeł zimnej wody czasami pomaga, ale Tesknota juz otrzymala swoich sto wiader "pokutnych" na glowe w zeszlym roku w czerwcu.
                            Osoby sledzace ten watek, podobnie jak Ty, dostrzegaja pewne, mhmm, jakby to ujac, nieprawidlowosci tego zwiazku czasami nieco wczesniej niz Tesknota. Nie jestesmy zaangazowani emocjonalnie, to jest nam latwiej.
                            Z drugiej strony na pewno dostrzeglas juz duze zmiany w mysleniu Tesknoty o swoim malzenstwie. Daj jej czas na przepracowanie tego, bo nie sztuka walic glowa w sciane i powtarzac bylam glupia, bylam glupia, bylam glupia. Ona musi zrozumiec co nia powodowalo, ze sie takim facetem zainteresowala, dlaczego, na przyklad, przez osiem lat malzenstwa nie podwazala mezowskich historii o pierwszej zonie wariatce. Teraz przyglada sie rodzinie swojego meza. Przyjdzie czas, ze zlustruje relacje w swojej rodzinie, przyjrzy sie malzenstwu swoich rodzicow, jaka byla/jest pozycja kobiety w jej rodzinie, jakie sa wobec kobiet oczekiwania itd.

                            Osobiscie do zemsty Tesknoty nie namawiam, no bo sama powiedz Marcepanno, przeciwko komu te dziala wytaczac? Przeciwko facetowi z typowymi cechami DDA, rozchwianemu emocjonalnie, ktory ma w sumie niewielkie pojecie co jest w porządku a co nie? Co ta za przeciwnik? Przeciwnik żaden, to i satysfakcja będzie marna.

                            • mamameg Re: 15.05.11, 12:22
                              Przede wszystkim zemsta to strata czasu i szkodzi głównie temu co się mści. Najważniejsze to zakończyć pewien etap, powiedzieć sobie, że się nie udało, może tak jak Malwina pisze pomyśleć dlaczego wybrało się kogoś takiego na partnera(ale bez samobiczowania się!) i żyć dalej.
                            • tesknotazabija Re: 15.05.11, 14:16
                              Malwina, ciężko było podważać mężowskie historie o zonie wariatce, kiedy słyszałam to samo od rodziny blizszej i dalszej. Na każdym ślubie, weselu, imprezie rodzinnej ciotki, wujkowie opowiadali mi jakie to moj mąż miał z nią straszne życie i jak się cieszą, że po tym wszystkim znalazł sobie nową żonę. Gdybym słyszała to tylko od niego to może dałoby mi to coś do zastanowienia.
                              Wierzcie mi, wyciągnęłam wnioski z mojego małżeństwa. Dotarło do mnie z kim się związałam. I nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo się tego wstydzę ...
                              • marcepanna Re: 15.05.11, 14:37
                                Podziwiam że wyciągasz logiczne wnioski z tego co Ci się pzrytrafiło. Masz analityczny umysł. Następny partner będzie lepszy od tego.
                                Tylko szkoda takiej młodej dziewczyny na takie ciężkie doświadczenia bo lekkie to one nie są
                                Twoim Rodzicom przyjemnie nie jest jak to widzą co się stało
                                • 44bromba Re: 15.05.11, 17:41
                                  Marcep, co Ty z tymi rodzicami cały czas. Tęsknota prosiła, aby ich nie obrażać, nie wyciągać, a Ty jak nakręcona.
                              • malgolkab Re: 16.05.11, 12:15
                                tesknotazabija napisała:

                                > Malwina, ciężko było podważać mężowskie historie o zonie wariatce, kiedy słysza
                                > łam to samo od rodziny blizszej i dalszej. Na każdym ślubie, weselu, imprezie r
                                > odzinnej ciotki, wujkowie opowiadali mi jakie to moj mąż miał z nią straszne ży
                                > cie i jak się cieszą, że po tym wszystkim znalazł sobie nową żonę. Gdybym słysz
                                > ała to tylko od niego to może dałoby mi to coś do zastanowienia.
                                Ja Cię doskonale rozumiem, bo miałam to samo. Podejrzewam, że obecna partnerka exa słyszy już o dwóch żonach wariatkach...
      • xciekawax Re: nie chce mi się żyć:-( 09.05.11, 22:09
        Mowisz ze "dziecko poszlo w odstawke" ale czy nie myslisz ze "WY" poszliscie w odstawke? Wkoncu dziecko jest nieswiadome kim jest ten facet, wiec co Ci zalerzy?

        Nie wiesz co bedzie, gdy dziecko dorosnie. Jezeli chcesz wiedziec to zadzwon do jego ex zony i zapytaj jakim NAPRAWDE byl ojcem, i czy przychodzil w wyznaczonym czasie czy olewal. To ci da odpowiedz jakim bedzie ojcem dla Waszego dziecka.

        Ja takich dupkow w ogole nie zaliczam do rasy ludzkiej, wiec nawet bym nie skrytykowala cie gdybys w ogole zabrala mu wszelkie prawa rodzicielskie. Bo dla dziecka rodzaju meskiego ojciec to najwiekszy autorytet, wiec to dziecko zmarnuje sobie zycie majac taki autorytet do du..py . sad

        • marcepanna Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 09:53
          I to się zgadza co pisze moja poprzedniczka.

          Mój brat ożenił się z dziewczyna z dzieckiem, które teraz jest pełnoletnie. Moja bratowa powiedziała mu o ojcu i kim był kiedy osiągnął dorosłość. Pozostawiła jemu decyzję czy chce go poznać. Jak na razie nie czuje takiej potrzeby gdyż mój brat jest dla niego ojcem.

          To jest jakieś rozwiązanie
          • noname2002 Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 21:44
            " Mój brat ożenił się z dziewczyna z dzieckiem, które teraz jest pełnoletnie. Moj
            > a bratowa powiedziała mu o ojcu i kim był kiedy osiągnął dorosłość. Pozostawiła
            > jemu decyzję czy chce go poznać. Jak na razie nie czuje takiej potrzeby gdyż m
            > ój brat jest dla niego ojcem.
            >
            > To jest jakieś rozwiązanie"
            Super rozwiązanie, wmawiać dziecku, że jego ojczym to ojciec a po 20 latach powiedzieć że jednak nie.

            Marcepanno, już Cię raz proszono o to, idź komentować na jakimś innym forum, na którym nie narobisz większych szkód.
            Tak jak jedna z poprzedniczek, cieszę się, że nie mam takich osób jak Ty wśród znajomych.
            • marcepanna Re: nie chce mi się żyć:-( 15.05.11, 21:54
              Nikt nikomu nic nie wmawiał. Dziecko bratowej miało 10 lat jak dostało od losu ojczyma w prezencie czyli mojego brata, który je usynowił nadając mu również nasze nazwisko
              Dziecko wiedziało że brat nie jest ojcem ale doroślejąc uznało go też za ojca i biologicznego nie zechciało w ogóle poznawać

              Takie jest życie Noname i sama idz na inne forum, może np Bawienie się lalkami
              • evi85 Re: nie chce mi się żyć:-( 17.05.11, 14:51
                tesknota-podziwiam-Cie-ze-dajesz-sobie-rade
                nie-rozumiem-tylko-tego-jak-rodzice-moga-byc-szczesliwi-i-zadowoleni-z-faceta(przyszlego-ziecia)-ktory-juz-raz-zostawil-swoja-rodzine-dla-innej
                dla-mnie-obojetnie-jak-gosc-bylby-slodko-mowiacy-ob-razu-bylby-w-moic-oczac-skreslony
                czego-mozna-spodziewac-sie-po-facecie-ktory-juz-raz-zostawil-zone-z-dziecmi?
                odp:tego-samego
                a-drugie-zwiazki-jeszcze-szybciej-rozpadaja-sie-wg-statystyk

                jestes-silna-wiem-ze-duzo-wynioslas-z-tego-zwiazku-i-wiecej-tego-bledu-nie-popelnisz-(zwiazek-z-zonatym)
                stac-Cie-przeciez-na-wolneo-dojrzaleo-faceta-smile

                zycze-jak-najlepiej-Tobie-i-synkowi!
                • noname2002 Re: nie chce mi się żyć:-( 27.05.11, 05:48
                  Co się u Ciebie dzieje, Tęsknoto?
                  • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 27.05.11, 10:05
                    smile uprzedziłaś mnie Noname, też miałam skrobnąć do Tęsknoty, tylko Mich moje emocje pochłonął.
                    Hejka Tęsknoto, napisz. Lubie Cię czytać, nauczyłam się od Ciebie spokoju i wyciszenia smile
                    • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 28.05.11, 09:47
                      Też jak tutaj zaglądam to patrzę jak wysoko znajduje się Twój post, ale wiem że jak nie piszesz to raczej wszystko O.K
                      Pozdrawiam i napisz co nowego u Ciebie.
                      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 30.05.11, 17:12
                        Witajcie Dziewczyny!
                        Siedziałam tak cichutko bo byłam na wakacjach. Szczęśliwie wróciłam dzisiaj w nocy, ale czytałam Was uważnie w wolnych chwilach smile
                        Co u mnie? Troszkę się dzieje ...
                        Przede wszystkim to klepnęłam ostateczną wersję pozwu o rozwód z orzekaniem o winie i ograniczeniem praw rodzicielskich + podwyższenie alimentów.
                        Teraz będę czekać z niecierpliwością na termin pierwszej rozprawy bo tą farsę najwyższy czas zakończyć. Ojciec mojego dziecka tradycyjnie "zaginął" wink Od miesiąca nie był u dziecka, nie zadzwonił, kompletnie nic. Wiedział, że wyjeżdzam z synem, ale jego to nie interesuje. Teraz numerem jeden jest kochanka.
                        Zabrałam sie tez za chrzciny mojego syna. Z malymi problemami udalo mi sie znalezc zakonnika- dobrego czlowieka, ktory zgodzil sie ochrzcic mojego syna, bo proboszcz w mojej parafii mi odmowil. Powiedzial mi, ze jestem zla matka, ze zwiazalam sie z taka osoba, ze sie rozwodze i ze dziecku nie daje zadnych pozytywnych wzorcow. Slicznie podziekowalam za pomoc i wyszlam wink
                        Poza tym na wakacjach miałam czas na przemyslenia. W ciagu dnia odpoczywalam bardzo, natomiast nocami ciagle snil mi sie mąż, kochanka, mój poród i wszystko co się potem wydarzyło. To mnie troszke umeczylo, ale mysle, ze to byla reakcja na to, ze pierwszy raz wyjechalam od wielu wielu lat na wakacje sama, bez niego i ze spedzilam ten urlop zupelnie inaczej niz dotychczas. Mój syn okazal się być fantastycznym towarzyszem podróży smile

                        Serdecznie Was pozdrawiam,


                        • heksa_2 Re: nie chce mi się żyć:-( 30.05.11, 17:23
                          Świetnie, że ci się udały wakacje. Przywracasz mi zawsze wiarę w sens życia.
                          • brzoza1644 Re: nie chce mi się żyć:-( 30.05.11, 21:30
                            Tęsknota, szczerze Cie podziwiam, ze jakoś idziesz do przodu mimo tych wszystkich przeciwności. Życzę powodzenia, bo w trakcie sprawy rozwodowej pewnie jeszcze sporo okropnych momentów przed Tobą.
                            • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 30.05.11, 21:49
                              Bardzo Wam dziękuję. Wiem, że jeszcze wiele trudnych chwil przede mną, ale wiem, że sobie poradzę. Kiedy wychodziłam ostatnio od pani mecenas, powiedziała mi: Pani wie, że to będzie wojna. Odpowiedziałam: wiem, ale przeszłam już tak dużo, że z tym też sobie poradzę.
                              Ostatnio nawiedzają mnie w snach dwie sceny z tego bardzo trudnego dla mnie okresu. Pierwsza kiedy mój syn ma 2 dni, mój mąż pojawia się w szpitalu na 5 minut, proszę go aby posiedział przy małym a on mi odpowiada, że nie ma czasu bo idzie do kina. I druga kiedy jestem w domu, mój syn ma niespełna 2 tygodnie. Proszę męża aby nakarmił małego. Ściągałam mleko, każdy rozumny człowiek wie, że to troszkę trwa. Podchodzi do mnie mąż i mówi: długo to jeszcze będzie trwać, bo nie mam czasu, jestem umówiony, muszę wyjść i wychodzi i nie ma go kilka dni.
                              Ja im więcej sobie przypominam, tym częściej dochodzę do wniosku, że żyłam z bardzo złym człowiekiem i teraz to już nawet nie żałuję, że się rozpadło, teraz po ludzku się wstydzę, że tak ślepo kochałam sad

                              • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 31.05.11, 08:06
                                Hej Tęsknotasmile
                                Miło,że się odezwałaś i to w dodatku wypoczęta.
                                Już Ci raz pisałam,że nieżle się Twój mąż kamuflował przez te 8 lat małżeństwa i może to żadna pociecha dla Ciebie, ale lepiej że odszedł puki dziecko go nie poznało i się nie przywiązało do niego.
                                Bardzo dziwi mnie zachowanie księdza, Ty z mężem masz zatargi ale to ksiądz by chrzcił dziecko i nie powinno go to obchodzić co między WAmi jest nie tak. Nie Ty przecież pierwszą jesteś taką samotną matką i nie ostatnią a dziecko jest niczemu winne.
                                I jeszcze jedno, dlaczego ograniczasz ex prawa rodzicielskie???
                                Tak myślę i chyba chodzi Ci o te kontakty, myślisz że Sąd weźmie to pod uwagę, co Ci powiedziała w tej twesti Pani mecenas, jest na to szansa bo to dobry pomysłsmile
                                Fajnie,że wypoczęłaś Ty, mały i przede wszystkim Twoje oczęta inaczej spojrzały na sprawęwink
                                Pozdrawiam
                                mps
                                • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 21:20
                                  Mps, masz rację, kamuflował się i to nieźle. Myślę, że to samo robi teraz przed swoją kochanką.

                                  Zdecydowałam się na ograniczenie praw rodzicielskich z prostego powodu - mąż traktuje dziecko jak gadżet. Porzuca go jak mu się nudzi, jak ma lalę koło siebie, a ja na to nie pozwolę. Nie interesuje się synem, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na smsy. Nie zamierzam za każdym razem kiedy będzie potrzebna jego zgoda na podjęcie jakiegoś działania bawić się w detektywa i nachodzić go w domu czy w pracy. Zamierzam ograniczyć moje kontakty z nim do niezbędnego minimum.
                                  Dlatego ograniczam jego prawa do 2 rzeczy, jak dla mnie mniej istotnych. Moja pani mecenas sama mi to zasugerowała i twierdzi, że w świetle tego jak zachował się przy narodzinach dziecka i w przeciągu ostatniego roku, tą sprawę mamy prawie pewną.
                                  Kwestię kontaktów pozostawiam otwartą. Może kontaktować się z synem kiedy i ile chce, a że nie chce w ogóle to już jego problem. To jest jego decyzja, że nie istnieje w życiu swojego syna, nie moja.
                                  Jeżeli będzie chciał mieć sądownie ustalone kontakty z dzieckiem, to proszę bardzo - zna drogę do sądu. Nie zamierzam rozwiązywać mu jego problemów.

                                  Co do wakacji - oj wypoczęłam i to bardzo i naprawdę było mi to potrzebnesmile
                                  Serdecznie pozdrawiam,
                              • kategemi Re: nie chce mi się żyć:-( 31.05.11, 10:33
                                Nie pisałam jeszcze tutaj w wątku ( chyba smile), ale czytam twoją historię i życzę Ci żeby się wszystko w duszy ułożyło jak należy, a wyrazem tego niech będzie zmiana nicka, bo tęsknota nie bedzie Cię już zabijać tylko np. szczęście doda Ci skrzydeł smile
                                Pozdrawiam serdecznie
                              • xciekawax Re: nie chce mi się żyć:-( 31.05.11, 16:47
                                Hej,
                                Co do ksiedza, to.... wiesz, zapewne ci tak powiedzial zeby dac Ci do zrozumienia zebys probowala dac mu lapowke. brrr.... z drugiej strony po co chrzcic dziecko skoro tylko dodajesz je go grona takich ludzi jak ten biskup. sad

                                Co do Ciebie - bardzo sie ciesze ze powoli spadaja te rozowe okulary, i zmienia sie Twoja mentalnosc. U mnie to samo sie dzialo. czym wiecej czasu mija tym bardziej sie dziwie ze z takim czlowiekiem (zlym) bylam, i nie tylko mowie o jego zdradach, ale widze teraz bardziej jego osobowosc, i jakim jest psychopata. Wiec wierze ze powoli i ty to zobaczysz, i uwierzysz jak zaslugujesz na duzo wiecej.

                                Pozdrawiam, i jak zwykle, zycze wytrwalosci.
                                • 44bromba Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 14:34
                                  Hejka Tęsknoto, jak dobrze, że napisałaś, martwiliśmy się o Ciebie. Ja tak myślałam, że wyjechałaś, bo kiedyś wspominałaś o tym. Dobrze zrobiłaś, należały ci się wakacje.

                                  Tęsknoto, nie pisz, że jest ci wstyd, ze związałaś się z takim facetem. To on powinien się wstydzić, bo z jego strony była to czysta manipulacja i niedojrzałość, a z twojej miłośc i oddanie. Tyle błędów popełniamy, ale przecież to ludzkie, na tym się człowiek uczy, trudno, że najczęściej boli. W nawiasie powiem, ze ja swojemu mężowi powiedziałam, ze się JEGO wstydzę, jego zachowań i tego, że jest moim mężem.
                                  Co do snów, to w okresie pisania, poprawiania i składania pozwu miałam takie koszmary, że budziłam się co noc. Teraz czasami przed jakimś zdarzeniem śni mi się teściowa, która nigdy mi się nie śniła, oczywiście nie jest to przyjemne. Sama teś. jakby mogła to by utopiła mnie w łyżce wody. Parę osób pisało, ze też w tym czasie około rozwodowym róznież bardzo źle sypiali. W ciągu dnia jakoś się człek trzyma, ale w nocy te emocje wychodzą.

                                  A ksiądz, jestem zniesmaczona. Czasami spotykałam na swojej drodze takich duchownych, że traktowałam to jako dar. Przed takimi dup.kami uciekać jak najdalej.

                                  Bardzo się cieszę, ze jesteś smile
                                  • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 21:32
                                    44bromba, bardzo dziękuję smile
                                    Tych snów troszkę się boję, bo w sumie minął rok i nic takiego się nie działo. Aż nagle teraz, kiedy wydaje mi się, że naprawdę się pozbierałam.
                                    Ostatnio śniło mi się, że mój mąż złapał naszego syna, wyskoczył na balkon i groził mi, że zaraz go wyrzuci. Wstałam przerażona sad
                                    Ale to minie, wierzę w to.

                                    Ja też bardzo się cieszę, że jesteście na tym forum i że mogę czasami się tutaj po prostu wyżalić smile
                                • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 21:24
                                  Xciekawax, okulary różowe spadły mi już dawno.
                                  Nie wiem na co zasługuję, ale wiem na pewno, że na takie dno moralne jakim jest ojciec mojego dziecka na pewno nie zasługuję.
                                  Wiem, może ktoś teraz napisać: widziały gały co brały. No widziały - świetnego aktora, który udawał kogoś innego-idealnego, kulturalnego, wrażliwego, kochającego człowieka.
                                  Pozdrawiam ciepło smile
                                  • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 22:02
                                    Tęsknoto,
                                    czytam Cię i cały czas i w myślach trzymam za Ciebie kciuki, mimo że akurat ostatnio nie włączałam się do twojego wątku.
                                    Tak jak piszą Ci dziewczyny: daj sobie spokój ze wstydem za siebie itp. (nie stwarzaj sobie dodatkowych problemów i staraj się ograniczyć do minimum rozpatrywanie przeszłości!!!).
                                    Sny potraktuj jako ucieczkę negatywnych emocji, i już.
                                    Ja z kolei, w czasie gdy mąż i ja stworzyliśmy sobie wzajemnie piekło na ziemi, nie miałam żadnych snów. U mnie było tak, że np. nie mogłam zasnąć, choć byłam potwornie zmęczona albo też budziłam się np. o czwartej na ranem i dalej ze spaniem ani rusz, pomimo uczucia okropnego niewyspania i przemęczenia.
                                    Trzymaj się!
                                    Pozdrawiam serdecznie!
                                    R.
                                  • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 03.06.11, 10:28
                                    Cześć! fajnie, ze odpoczęłaś i fajnie, że ruszyłaś sprawę rozwodową.
                                    Twój syn obchodził chyba niedawno pierwsze urodziny, prawda? Sto lat, sto lat!
                                    Wiesz z tą wojną rozwodową to może nie będzie tak źle jak wróży Twoja mecenas, bo przecież jemu nie zależy na utrzymaniu rodziny. Chyba, że masz na myśli podział majątku, to już sama wiesz najlepiej.

                                    tesknotazabija napisała:

                                    > Wiem, może ktoś teraz napisać: widziały gały co brały. No widziały - świetnego
                                    > aktora, który udawał kogoś innego-idealnego, kulturalnego, wrażliwego, kochając
                                    > ego człowieka.

                                    Jestem tu chyba jedyną kibicujacą Ci forumowiczką, szczerze kibicujacą, która stoi na stanowisku, że Twój prawie eks nie był ani dobrym aktorem, ani mistrzem kamuflazu, i idealny tez nigdy nie był. Wierzę jednak, że Ty tej jego parszywej strony charakteru nie dostrzegałaś.

                                    Powodzenia!
    • na_chwilke_tylko Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 21:41
      Myślę o tym od dawna i w końcu napiszę, co mi tam - nie wierzę w to wszystko co nam zapodajesz tutaj tęsknoto.
      Mam pytanie, czy ktoś zna tęsknotę osobiście?
      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 02.06.11, 21:45
        A w co dokładnie nie wierzysz?
        • na_chwilke_tylko Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 11:39
          W cała Twoją historię.
          Popłynęłaś w swoich opowieściach za bardzo ostatnio, z tymi historyjkami o przerażających snach przesadziłaś... Czuję pod skórą, że kłamiesz tęsknoto. Czy ktoś z tego forum zna Cię osobiście?
          • anbale Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 11:48
            Szczerze mówiąc, ta historia też mnie się wydaje szyta "zbyt grubymi nićmi". Sama ewolucja postaci męża, od landrynkowatego, egzaltowanego facecika opowiadającego bajki ciążowemu brzuchowi do skrajnie bezdusznego psychopaty wyprutego z ludzkich odruchów...No nie wiem, albo Tęsknota żyła w jakimś strasznym oczadzeniu z klapami na oczach, albo faktycznie daje się ponieść fantazji...
            Ale to może nie ma znaczenia...smile



            na_chwilke_tylko napisała:

            > W cała Twoją historię.
            > Popłynęłaś w swoich opowieściach za bardzo ostatnio, z tymi historyjkami o prze
            > rażających snach przesadziłaś... Czuję pod skórą, że kłamiesz tęsknoto. Czy kto
            > ś z tego forum zna Cię osobiście?
            • mps61132 Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 14:00
              Powiem tak....jakiś czas temu przeczytałam wszystkie wpisy w tym wątku Tęsknoty i od połowy też mi się przestały "podobać" a dokładniej ta historia ale różne ludzie mają problemy, przypadki i nieszczęścia i dlatego nie do końca dowierzam w to co pisze Tęsknota.
              Poza tym że mimo wszystko ją lubię i śledzę jej historię to jednak coraz bardziej mam też ochotę napisać TĘSKNOTO TO FORUM TO NIE BLOG ANI PAMIĘTNIK!!!!!!!!!!!!
              • lemonna Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 14:12
                hmm najpierw piszecie do niej, żeby pisała co u niej słychać, bo jesteście ciekawi itd, a teraz, że robi sobie bloga z forum, zdecydujcie się!
                a jak się komuś nie podoba to przecież nie musi w ten wątek zaglądać...
                • rubarom Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 15:46
                  lemonna napisała:

                  > hmm najpierw piszecie do niej, żeby pisała co u niej słychać, bo jesteście ciek
                  > awi itd, a teraz, że robi sobie bloga z forum, zdecydujcie się!
                  > a jak się komuś nie podoba to przecież nie musi w ten wątek zaglądać...

                  Owszem, zarzut z blogiem jest wg mnie bezsensowny. A co do innych - Tęsknoto, nie przejmuj się zarzutami, że zmyślasz.
                  I nawet nie zaczynaj się tłumaczyć. A jak ktoś nie wierzy? - każdy ma w końcu do tego prawo.

              • zmeczona100 Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 14:34
                A Tobie co do tego, gdzie pisze Tęsknota?? Zebrane wszystko w jednym miejscu, przejrzyste i nie trzeba wertować całego forum, aby doczytać, co się stało z jej życiem.

                Tęsknoto, trzymam za Ciebie kciuki.
              • warta15 Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 21:41
                to po cholere tu wlazisz, spadaj stad ........Agusienka
                • warta15 Re: nie chce mi się żyć:-( 04.06.11, 21:42
                  to bylo do mps 1...
            • malwina654 Re: nie chce mi się żyć:-( 05.06.11, 13:12
              anbale napisała:

              > Szczerze mówiąc, ta historia też mnie się wydaje szyta "zbyt grubymi nićmi". Sa
              > ma ewolucja postaci męża, od landrynkowatego, egzaltowanego facecika opowiadają
              > cego bajki ciążowemu brzuchowi do skrajnie bezdusznego psychopaty wyprutego z l
              > udzkich odruchów...No nie wiem, albo Tęsknota żyła w jakimś strasznym oczadzeni
              > u z klapami na oczach,

              No bo żyła w strasznym oczadzeniu z klapami na oczach, ale przecież nie ona pierwsza ani nie ostatnia. Był etap oczarowania mężem, teraz jest etap przejrzenia na oczy, któremu towarzyszy złość, rozczarowanie, agresja, co się przekłada na sposób opisywania byłego partnera. Przyjdzie w końcu taki moment, czego jej z całego serca życzę, że Tęsknota przestanie postrzegać swoją sytuację w czarno-biały sposób. Ja tu nie widzę szycia grubymi nićmi, tylko, wcale nierzadkie, procesy psychologiczne.

              Kilka tygodni temu, w tym wątku, wspominałam o popełnionym we wczesnej młodości związku z alkoholikiem. Anbale, nazwij mnie głupią gęsia z klapami na oczach, ba, nazwij mnie gorzej, jeśli taka Twoja wola, ale można nie widzieć oczywistego. Ja potrafiłam się zachwycać błyskotliwa ripostą mojego księcia, a przeoczałam fakt niedotrzymywania terminów publikacji - 10 razy z rzędu - z powodu przepicia. Człowiek miał dwadzieścia lat i głupi był.
          • 3-mamuska Re: nie chce mi się żyć:-( 24.08.11, 13:19
            na_chwilke_tylko napisała:

            > W cała Twoją historię.
            > Popłynęłaś w swoich opowieściach za bardzo ostatnio, z tymi historyjkami o prze
            > rażających snach przesadziłaś... Czuję pod skórą, że kłamiesz tęsknoto. Czy kto
            > ś z tego forum zna Cię osobiście?
            Sorry że sie wtracam, jestem tu kompletnie nowa, ale ja też czasem tak mam że ktos porywa moje dzieci I nie moge ich odzyskac, albo gubie je w sklepie a zwlaszcza najmlodszego 3- letniego autystycznego syna, ktory nie mowi I nie rozumie co sie do niego mowi.
            Sny są odzwierciedleniem lenkow, a nie dzieje sie Tesknocie że maz skrzywdzi malego, bo krzywdzi go psychicznie, porzucone dzieci moga miec problemy wlasnieprzez odrzucenie.

            A co do ich malzenstwa, moja siostra też miala takiego meza, wszyscy jej zazdroscili, wspanialego czlowieka.
            Do czasu 7-8 miesiac ciazy, I wtedy maz dal popis, uslyszala że z brzuchem nie jest wstanie nic zrobic , odejsc ani z nim walczyc, I zaczal chodzic do kasyna przegrywac kase, ale PO kazdej takiej nocy mowil " ale cie nie zdradzilem" gry zlozyla pozew o rozwod towypomnial jej że przez 6 tygodni PO porodzie dawal jej jesc, I zaczela sie walka, koszmar lacznie zzabraniem syna , ale tylko Na kilka dni bo siostra nie walczyla, wiec oddal dziecko bo widzial że ten szantarz nie dzialal.
            Siostra jest silna kobieta I facet wiedzial zeby mocno ukrywac wady, robil to co ona chciala, zeby zlapac, bo wiedzial że jak pokaze wady to go szybko zostawi.
            Wiec podobnie jak Tesknota przed porodem miala meksyk w domu.

            A autorke podziwiam I trzymam kciuki za jej zecie.
            A I mysle żeby wlasnie meza odizolowac od syna znalesc godne zastepstwo, niech wie że to tatą nowy że dawca spermy to ktos inny, ale odciac tatusia bo szkoda dziecka, tu nie daje sie drugiej szansy I ryzyko nastepnego porzucenia dziecka.
    • tesknotazabija dziękuję 04.06.11, 20:43
      Myślę, że nadszedł ten czas, aby zakończyć opisywanie mojej historii. Ostatnie wpisy w tym wątku mnie o tym przekonały.
      Jestem niemile zaskoczona.
      Wyjaśniam, że nigdy niczego tutaj nie zmyśliłam. Żyję, jestem i mam naprawdę takie problemy o jakich tutaj napisałam. Piszę tutaj prawie od roku, musiałabym mieć wyjątkową fantazję, aby tak zmyślać.
      Ku wyjaśnieniu, kilka osób z tego forum zna mnie osobiście, widziało i mnie i mojego syna.
      Nie będę się tłumaczyć. Jestem zaskoczona zarzutem co do blogu czy pamiętnika.

      Dziękuję wszystkim za wiele ciepłych słów wsparcia, czasem i dość sensownej krytyki.
      Nie życzę nikomu aby spotkało go to co spotkało mnie i moje dziecko.
      Powtarzam raz jeszcze - niczego tu nie zmyśliłam i nie ubarwiłam. Po prostu niemiło zaskoczyło mnie życie ...
      Jeszcze raz dziękuję.
      Tęsknota

      • warta15 Re: dziękuję 04.06.11, 21:44
        tęsknoto,zostań jesteś wspaniała i silna dodajesz wielu kobiet w podobnej sytuacji siły i otuchy , że ,ożna z bagna wyjść, a tą mps 6....nie przejmuj się to jakiś troll
        • na_chwilke_tylko Re: dziękuję 04.06.11, 22:12
          warta15 napisała:

          >... a tą mps 6....nie przejmuj się to jakiś troll

          Troll, bo co?
          Bo nie wierzy w historyjki tęsknoty?
          Bo o tym napisała?
        • enita2 Re: dziękuję 04.06.11, 22:18
          Tęsknota,my za Ciebie kciuki trzymamy,życzymy jak najlepiej.Nie rób tego.Wredzizny zawsze gdzieś się trafią.
          • lastsenses hej;-) 04.06.11, 22:48
            kiedyś pisałam niedowierzające posty - aż okazało się, że mój zajebisty next - dobry, mądry, ciepły, zapatrzony - ideał po prostu - prowadzi podwójne(potrójne)(poczwórne) życie. Życie pisze czasami nieprawdopodobne scenariusze. Jakby ktoś opisał moją historię - 99% osób nie uwierzy. Chyba, że wyreżyseruje kevin costnerwink trzymaj się tęsknotowink
        • mps61132 Re: dziękuję 06.06.11, 09:04
          tęsknoto,zostań jesteś wspaniała i silna dodajesz wielu kobiet w podobnej sytua
          > cji siły i otuchy , że ,ożna z bagna wyjść, a tą mps 6....nie przejmuj się to j
          > akiś troll

          SAMA JESTEŚ TROLL i czytaj dobrze zanim coś napiszesz mała!!!!!!!!!!!! (warta15)
      • podroznie ... 04.06.11, 23:04
        Dobry wieczór T
        W Krakowie dzisiaj Parada Smoków, Twój dzieciak za mały
        by się nimi bawić. Cały dzień upał, impreza plenerowa teraz
        nad Wisłą, ognie sztuczne, poczucie że naprawdę lato, wiesz smile

        W przyszłym miesiącu dokładnie rok...itd. Od początku byłaś dla mnie
        najtrudniejszym przypadkiem spośród napotkanych na forum. Wiele odniesień
        do różńych moich doświadczeń, wybacz, bez szczegółów.

        Przez rok uczestniczenia czasem w Twoich wpisach wiem, że działasz bardzo
        bardzo racjonalnie, w zorganizowany sposób. Rano przyznam zbatelizowałem
        wpisy nieznanego nicka, nie interweniowałem-błąd, przepraszam.
        Wątek jednak w ciagu dnia się nakręcał, chłopcy moderujący to forum
        jak zwykle mieli wiele zapału do wpisywania się wszędzie, gdzie łatwiej
        bezkonfiktowo przepłynęli popołudnie...

        Spokojnej nocy.
        Dobranoc

        • 44bromba Re: ... 05.06.11, 10:29
          Nie no nie wierzę!!!
          Nie wierzę w to, co tu się dzieje, te ataki ostatnimi czasami na Tęsknotę. Bo taka inna jest po prostu, spokojna, bardzo rzadko się udziela w innych wątkach, a przede wszystkim dojrzała. Porównajcie jej wpisy i wpisy pewnego pana na M.
          Jestem zniesmaczona. Jak ktoś nie wierzy, to niech nie czyta, nie wchodzi i zmusza się do robienia sobie niedobrze. Nie każdy ma wyobraźnię czy empatię, aby współczuć drugiej osobie.
          Twój wpis w niczym nie pomoże, wylejesz swoje żółci, ale czy wcześniej pomyślałaś, ze możesz zrobić komuś krzywdę?
          Kiedyś w innym wątku pisałam, że zraniony człowiek jest bardzo wrażliwy na krytykę i ataki, tym bardziej ataki jakiejś pani, która się obudziła, żeby coś napisać. Ja nikogo z tego forum nie znam osobiście, ale są tutaj osoby, którym wierzę bardzo, w każde ich słowo. To się zaufanie nazywa. Wierzę im bardziej niż swojemu mężowi, ktorego znam osobiście.
          I jeszcze ta uwaga o pamiętniku. Co za bzdura! Tęsknota, to jedna z najwartościowszych osób tutaj. Dzięki niej zmieniłam swoje spojrzenie na to, co się dzieje w moim życiu. Nie wyobrażam sobie tego forum bez jej wątku.
          Jeszcze raz napiszę, jestem zażenowana tymi atakami. Czy którejś z pań coś Tęsknota OSOBIŚCIE zrobiła złego? Wstyd dziewczyny!
          • anbale Re: ... 05.06.11, 11:11
            Pisząc gdzieś publicznie trzeba się liczyć z różnymi reakcjami ludzi. Większość tu się rozpływa i rozczula nad Tęsknotą, a parę osób patrzy na sprawę sceptycznym okiem. Ja akurat jestem dość sceptyczna, bo już wiele razy byłam świadkiem, jak gromada ludzi przejęta opisanym czyimś dramatem na forum dała się wkręcić się we współczucie i chęć pomocy, żeby na koniec radosny założyciel wątku zachichotał im w twarz, że super- tyle idiotów dało się nabrać i z tej okazji ma świetny humor na resztę dnia...Nie mówie, że to przypadek Tęsknoty, ale mnie się po prostu parę rzeczy wydaje "dziwnych", ludzie naprawdę mają nieokiełznaną fantazję a internet zniesie wszystko...Być może to bez znaczenia, być może faktycznie to bardzo subiektywny opis sytuacji kobiety, która się obudziła z bardzo głębokiego i długiego snu- ale naprawdę nie uważam, żeby ktokolwiek ją tu straszliwie ukrzywdził swoją niewiarą, bez przesady. Ludzie też mają swoje doświadczenia, jeśli juz ktoś kiedys zetknął się z parszywą mitomanią forumową, to potem nawet w najprawdziwszej historii doszukuje się haczyków...
          • na_chwilke_tylko Re: ... 05.06.11, 11:28
            44bromba napisała:

            >Czy którejś z pań coś Tęsknota OSOBIŚCIE zrobiła złego? Wstyd dziewczyny!

            Nie mam się czego wstydzić.
            Wyraziłam swoje zdanie. Mam do tego prawo.
            • 44bromba Re: ... 05.06.11, 12:24
              Oczywiście, że macie prawo do swojego zdania i opinii, a ja mam prawo bronić osoby, którą atakujecie bezpodstawnie. Czy na każdy wątek w GW wchodzisz i piszesz, jak to nie wierzysz? Nie dajesz wiary - twoja sprawa, tylko po co to wypisujesz, kogo to obchodzi, nie jesteś tu znana, nikt z tobą niczego nie omawia. A jak cię wątek nie interesuje, to też wchodzisz i piszesz, że "mnie to nie interesuje"?
              A co do długiego snu, to akurat tutaj nie jedna osoba z takiego się obudziła. Tęsknota swój przykład opisała ze szczegółami. Ja nie miałam takiej odwagi, pewnie też byś nie uwierzyła. Myślę, że jak wchodzisz na chwilę, to powinnaś lepiej wybierać tematy wątków. Bo tu nie jest o hodowli kwiatków, piszesz do ludzi, którzy mają poranione dusze. Trochę rozwagi.

              • malwina654 Re: ... 05.06.11, 13:15
                44bromba napisała:


                > A co do długiego snu, to akurat tutaj nie jedna osoba z takiego się obudziła.

                O, cos bardzo podobnego przed chwila napisałam, nie zuwazyłam, że mnie ubiegłaśsmile

              • noemi123 Re: ... 05.06.11, 13:22
                Bronilam dziś rano prawdomôwności tęsknoty wspòlnie z podròżnie ale...wpadł admin z nożycami i wyciàłsad
                Gdybym ja opisała tu swoje ostatnie 5 lat życia ze szczegòłami nazwana byłabym kretynkà, paskudnym trollem, bo to co mnie spotkało jest nie do uwierzenia, nie do przyjęcia większości społeczeństwa. Też w pewnych wàtkach byłam posàdzana o klamstwo bo to co pisałam wydawało się być fanfastykà.
                Przeżylam ten koszmar i trzymam się wyśmienicie.
                Przeżylam dwukrotnà szokujàcà przemianę swojego męża.
                Wiem jakie scenariusze może pisać życie.
                Jestem za tęsknotà a niektòrzy tu majà zbyt małà pojemność mòzgu na takie scenariusze.
              • na_chwilke_tylko Re: ... 05.06.11, 17:24
                44bromba napisała:

                > Oczywiście, że macie prawo do swojego zdania i opinii, a ja mam prawo bronić os
                > oby, którą atakujecie bezpodstawnie.

                Po pierwsze nikt nikogo nie atakuje. Po drugie nie Tobie oceniać bezpodstawne są te podejrzenia czy też nie.
                Po trzecie nikt nikomu nie odbiera prawa do obrony.

                >Czy na każdy wątek w GW wchodzisz i piszes
                > z, jak to nie wierzysz?

                Nie, tylko na tych forach, które regularnie czytuję.

                >Nie dajesz wiary - twoja sprawa, tylko po co to wypisujesz, kogo to obchodzi

                Nie wiem, nie moja sprawa czy kogoś to obchodzi, nie piszę pod publikę, wyrażam swoje zdanie - taka jest idea for internetowych.

                >nie jesteś tu znana, nikt z tobą niczego nie omawia.

                O, a to nowość. Jakieś pozwolenie trzeba mieć by głos zabrać, wstęp do TWA z polecenia tylko? Nie rozśmieszaj mnie smile.

                >A jak cię wątek nie interesuje, to też wchodzisz i piszesz, że "mnie to nie intere
                > suje"?

                Głupie porównanie. Czytam to forum od lat, wątek tęsknoty od początku. Im więcej pisze tym większe jest moje przekonanie, że koloryzuje i pewne fakty zmyśla, ubarwia.

                > Myślę, że jak wchodzisz na chwilę, to powinnaś lepiej
                > wybierać tematy wątków. Bo tu nie jest o hodowli kwiatków, piszesz do ludzi, k
                > tórzy mają poranione dusze. Trochę rozwagi.

                Już ktoś wcześniej napisał - opisując ze szczegółami swoje życie na publicznym forum trzeba się liczyć z tym, że ktoś może ocenić to co "wyprodukujesz".

                Żeby nie było wątpliwości, jestem 5 lat po rozwodzie, mam 2 córki.
                • 44bromba Re: ... 05.06.11, 17:45
                  Wiesz co chwilko, spodziewałabym się wobec twoich doświadczeń trochę więcej empatii. Jeszcze raz napiszę to samo, masz prawo wypisywać swoje opinie, ale zastanów się nad tym, co twoje uwagi mogą zrobić. Tęsknota nie jest 5 lat po rozwodzie, jest przed i w trakcie calego cierpienia, które temu zazwyczaj towarzyszy. Zapomniałaś już jakie to uczucia?
                  A wątek publiczny i publiczne forum nie zwalnia nikogo z tego, żeby być po prostu ludzkim. Jeśli masz komuś robić nieprzyjemności, a zapewniam cię, że to zrobiłaś, to bardzo cię proszę pozostań na etapie czytania.
                  To jest prośba.
      • troskaonline Tęsknoto- proszę pisz!!!! 05.06.11, 18:49
        Tęsknoto,
        Twój watek śledzę od początku. To jedyny powód dla którego zaglądam na forum gazety.
        Dlatego proszę pisz. Mam problemy innego rodzaju, ale Ty dodajesz mi sił.
        Proszę pisz, a jeśli zdecydujesz inaczej, pisz na maila co u Ciebie.
        Czekam na happy endsmile

        Pozdrawiam serdecznie
        Troskaonline


        • errormix Re: Tęsknoto- proszę pisz!!!! 05.06.11, 19:10
          troskaonline napisała:

          > Czekam na happy endsmile

          Ten "happy end" to rozwód?
        • anbale Re: Tęsknoto- proszę pisz!!!! 05.06.11, 20:27
          troskaonline napisała:

          > Tęsknoto,
          > Twój watek śledzę od początku. To jedyny powód dla którego zaglądam na forum ga
          > zety.
          > Dlatego proszę pisz. Mam problemy innego rodzaju, ale Ty dodajesz mi sił.
          > Proszę pisz, a jeśli zdecydujesz inaczej, pisz na maila co u Ciebie.
          > Czekam na happy endsmile
          >

          Rany, traktujesz Tęsknote jak bohaterke ulubionej telenoweli smile
      • becia101 Re: dziękuję 06.06.11, 03:37
        dopiero dzisiaj natrafiłam na twój wątek. Cholera jaka nasza historia podobna, szkoda,że nie znalazłam go wcześniej ale teraz już nie chcę pisać, roztrząsać. Złoż jak najszybciej pozew, bo sama wiesz jakie są długie terminy, ja tez mam orzekanie o winie, chociaż to w końcu on złożył. Teraz dopiero we wrześniu mam czwartą sprawę. Ja tez byłam silna, mocna i trochę mnie to rozwaliło bo korzystałam z antydepresantów i psychologa, ale może dlatego, że nie miałam dziecka przy sobie. Dasz radę przez to przejść, a później zapomnisz iżyczę ci żebyś kogoś poznała, poczuła coś , przy czym zapomnisz o tym nieboszczyku. Pozdrowionka
        • marcepanna JA WIERZĘ 06.06.11, 08:48
          Tęsknocie
          co prawda nikt tu nie podniósł ręki że ją zna osobiście na co się powoływała ale ja wiele razy przekonałam się że życie pisze takie scenariusze o jakich nikomu się nie śniło nawet
          sama siebie nie podejrzewałam że mogę przez 6mcy myśleć tylko o facecie poznanym mailowo i płakać z tego powodu - a jednak tak się zachowywałam

          Ja natomiast mam prośbę do Anbale jako wybitnej znawczyni psychologii ludzkiej : co sądzisz o Podróżnie? I o czym ten człowiek pisze bo ja za ch...nie mogę pojąć...???
          • lastsenses Re: JA WIERZĘ 06.06.11, 12:21
            są różne rodzaje wrażliwości - ja podróżnie chłonęwink
          • lejla81 Re: JA WIERZĘ 06.06.11, 14:16
            Ja miałam przyjemność poznać Tęsknotę osobiście i zapewniam Was, że jest to zupełnie realna osoba i całkiem prawdziwym dzieckiem.
            • rubarom Należy to uszanować 06.06.11, 22:09
              A ja myślę, że Tęsknota już wcześniej dojrzewała do decyzji, żeby zakończyć ten wątek. Wydaje mi się, że kilka tych wpisów z podejrzeniami o "koloryzację" to bezpośredni impuls, ale na pewno nie główna przyczyna. Postrzeganie wszystkiego zmienia się w czasie... Potrzeby też. Trzeba to uszanować.
              Powiem, że w tej decyzji Tęsknoty widzę raczej duży krok do przodu, a nie reakcję urażonej autorki wątku. Skończyła etap "wyrzucania z siebie" - i bardzo dobrze.

              • mamameg Re: Należy to uszanować 07.06.11, 06:25
                Ja mam wrażenie, że osoby które wątpią w prawdziwość historii Tęsknoty zwyczajnie boją się myśleć, że udany związek może się nagle skończyć w nieprzyjemnych okolicznościach. I że ktoś kogo uważaliśmy za idealnego partnera wcale idealny nie jest. Coś na zasadzie tego, że niektóre kobiety wolą uważać, że ofiara sprowokowała gwałciciela strojem czy chodząc w niebezpieczne miejsca, bo wtedy mogą myśleć, że im się to nie przydarzy.
                • rubarom Re: Należy to uszanować 07.06.11, 08:15
                  Niektórym trudno to sobie wyobrazić, na pewno.
                  Niektórzy w ogóle nazbyt często używają "pewników" w stylu: po tym, gdy to i to, nie ma prawa być (czy nie być) tego i tamtego. No cóż, życie uczy - ich nauczy także, by nigdy nie mówić nigdy.
                • anbale Re: Należy to uszanować 07.06.11, 08:55
                  Odbierasz ludziom prawo do samodzielnego myślenia. Jak chcesz- wierz sobie we wszystko, co w gazecie i na forum napisali, ale pozwól innym wyrażać swoje wątpliwości, rozwiewać je lub też nie. Chyba, że jest obowiązek "wierzenia we wszystko Tęknocie", bo jak nie- to masz duży problem ze sobą i Ty wiesz jaki...
                  • rubarom Re: Należy to uszanować 07.06.11, 09:02
                    anbale napisała:

                    > Odbierasz ludziom prawo do samodzielnego myślenia. Jak chcesz- wierz sobie we w
                    > szystko, co w gazecie i na forum napisali, ale pozwól innym wyrażać swoje wątpl
                    > iwości, rozwiewać je lub też nie. Chyba, że jest obowiązek "wierzenia we wszyst
                    > ko Tęknocie", bo jak nie- to masz duży problem ze sobą i Ty wiesz jaki...

                    Kobieto, na miłość boską! Z którego fragmentu mojej wypowiedzi wysnułaś powyższe wnioski?!!!
                    • anbale Re: Należy to uszanować 07.06.11, 09:18
                      Zauważ, że to nie było do Ciebie tylko do mamameg. Wynika to ze struktury "drzewka"
                      • mamameg Re: Należy to uszanować 07.06.11, 13:43
                        Nie odbieram prawa do samodzielnego myślenia, tylko jak czytam ten wątek, to wątpliwości co do prawdziwości historii Tęsknoty to głównie dotyczą tego, że to niemożliwe, żeby ktoś "idealny" i kochający nagle znalazł sobie młodszą kochankę i porzucił żonę z niemowlęciem. Tak jakby nie było niedojrzałych mężczyzn, którzy wydają się idealni, dopóki nie ma w życiu większych problemów jak trudna ciąża na przykład. Albo jakby nie było mężczyzn dla których najważniejsze jak kobieta wygląda.
                        Gdyby ktoś znalazł jakieś nieścisłości w jej opowieści, to co innego.
                        • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 13:52
                          mamameg napisała:

                          > Nie odbieram prawa do samodzielnego myślenia, tylko jak czytam ten wątek, to wą
                          > tpliwości co do prawdziwości historii Tęsknoty to głównie dotyczą tego, że to n
                          > iemożliwe, żeby ktoś "idealny" i kochający nagle znalazł sobie młodszą kochankę
                          > i porzucił żonę z niemowlęciem. Tak jakby nie było niedojrzałych mężczyzn, któ
                          > rzy wydają się idealni, dopóki nie ma w życiu większych problemów jak trudna ci
                          > ąża na przykład. Albo jakby nie było mężczyzn dla których najważniejsze jak kob
                          > ieta wygląda.
                          > Gdyby ktoś znalazł jakieś nieścisłości w jej opowieści, to co innego.
                          • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:03
                            malwina654 napisała:

                            > mamameg napisała:
                            >
                            > > Nie odbieram prawa do samodzielnego myślenia, tylko jak czytam ten wątek,
                            > to wą
                            > > tpliwości co do prawdziwości historii Tęsknoty to głównie dotyczą tego, ż
                            > e to n
                            > > iemożliwe, żeby ktoś "idealny" i kochający nagle znalazł sobie młodszą ko
                            > chankę
                            > > i porzucił żonę z niemowlęciem. Tak jakby nie było niedojrzałych mężczyz
                            > n, któ
                            > > rzy wydają się idealni, dopóki nie ma w życiu większych problemów jak tru
                            > dna ci
                            > > ąża na przykład. Albo jakby nie było mężczyzn dla których najważniejsze j
                            > ak kob
                            > > ieta wygląda.
                            > > Gdyby ktoś znalazł jakieś nieścisłości w jej opowieści, to co innego.


                            Mamameg, Tęsknota podała w tym wątku wystarczającą ilość informacji na temat przeszłości swojego męża. Materiałem na kochającego ojca rodziny to on nigdy nie był, więc nie ma tutaj mowy o przemianie z idealnego partnera w nieczułego brutala, a tej wersji trzymała się Tęsknota (ze znanych tylko sobie powodów). Poza tym zgadzam się z Tobą - zdarzają się partnerzy, którzy odchodzą wraz z pierwszymi trudnościami.
                            • anbale Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:17
                              malwina654 napisała:

                              Materiałem na kochającego ojca rodziny to on nigdy nie
                              > był, więc nie ma tutaj mowy o przemianie z idealnego partnera w nieczułego brut
                              > ala, a tej wersji trzymała się Tęsknota (ze znanych tylko sobie powodów).

                              No i własnie ta kwestia wydała mi się kompletnie nieprawdopodobna. Żeby dorosła kobieta przez 8 lat nie zauważyła ŻADNEJ rysy na człowieku o cechach socjopatycznych...Ludzie aż tak się nie zmieniają, nikt tak długo grać nie potrafi, cokolwiek musiało się wydarzyć, choćby psa kopnął...
                              • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:19
                                Anable... Życzę w takim razie, abyś Ty nie trafiła na takiego typa. Bo kontakt z rzeczywistością byłby niemałym rozczarowaniem.
                                A przede wszystkim- straciłabyś wiarę w siebie.
                                • anbale Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:32
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > Anable... Życzę w takim razie, abyś Ty nie trafiła na takiego typa. Bo kontakt
                                  > z rzeczywistością byłby niemałym rozczarowaniem.
                                  > A przede wszystkim- straciłabyś wiarę w siebie.

                                  Uwierz, nie takie "typy" spotkałam. I wiem, że zawsze czymś się zdradzą. To nie sa ludzie pozbawienie układu nerwowego, nie reagujący w trudnych sytuacjach w sobie właściwy sposób...
                                  • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:46

                                    Wcale nie wątpie, że spotykałaś. Jednak na pewno żadnego z nich nie kochałas- bo w tym jest haczyk.
                              • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:34
                                Wydaje mi się, Tęsknota zauważyła nie tylko niepokojące cechy charakteru swojego męża, ale również wiedziała o jego kontrowersyjnych postępkach. Jednak z jakiegoś powodu żywiła naiwną nadzieję, że mąż nie wytnie jej żadnego numeru.
                                • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:56

                                  Jednak z jaki
                                  > egoś powodu żywiła naiwną nadzieję, że mąż nie wytnie jej żadnego numeru.

                                  Znowu ten nieznany powód? Przecież nie wycina sie żadnych numerów osobie, która się kocha- dlaczegóż Tęsknota miała się tego bać? Przecież pan ją kochał.
                                  • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 15:06
                                    zmeczona100 napisała:
                                    Przecież nie wycina sie żadnych numerów osobie, która
                                    > się kocha- dlaczegóż Tęsknota miała się tego bać? Przecież pan ją kochał.

                                    Powinna się była bać, ponieważ pan miał niefajną przeszłość i jeszcze mniej fajną historię rodzinną.
                                    • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 15:40
                                      Ale o tym, że jest to nieciekawa przeszłośc, to Tęsknota dowiedziała się po niewczasie akurat.
                                      • malwina654 Re: Otoz nie 07.06.11, 16:57
                                        zmeczona100 napisała:

                                        > Ale o tym, że jest to nieciekawa przeszłośc, to Tęsknota dowiedziała się po nie
                                        > wczasie akurat.
                                        zmeczona100 napisała:

                                        > Ale o tym, że jest to nieciekawa przeszłośc, to Tęsknota dowiedziała się po nie
                                        > wczasie akurat.

                                        Otoz nie, Zmeczona. Problem w tym, ze Tesknota wiedziala o swoim wybranku wystarczająco duzo we właściwym czasie, ale nie skorzystala z mozliwosci ucieczki. Postaram sie o tym napisac w miare delikatnie, bo moze Tesknota jeszcze ten watek czyta.

                                        Mąz Tesknoty zostawil pierwszą zone z małymi dziecmi, by w niedlugim czasie zwiazac sie z druga partnerka. Tesknota tłumaczyła, ze wierzyła w opowiesci o pierwszej zonie wariatce. Po pierwsze, nigdy nie spotkala poprzedniczki, po drugie, opowieści o zlej pierwszej podtrzymywaly ciotki meza na weselach. Niech będzie.

                                        Ale w biografii tego pana jest jeszcze cos, czego juz zadne ciotki na ziemi nie wybielą. Mąz Tesknoty jako dorosly i samodzielny finansowo czlowiek pozwolil, zeby jego bratanica wyladowala w sierocincu. Na podstawie tego co napisała sama Tesknota, widzę faceta zakladającego pierwszą rodzinę, potem drugą rodzinę, podróże, urządzanie mieszkania, itd. a w tle dzieciak w bidulu. Dla mnie, a podejrzewam, że jeszcze by sie nas troche znalazło, wiadomosc, ze moj dobiegacz pozwolił na cos takiego dyskwalifikowałoby go jako kandydata na znajomego, nie mówiąc już o zakładaniu z nim rodziny. Jednak ,pomimo posiadanej wiedzy, w oczach Tesknoty mąż byl bardzo dobrym człowiekiem i ona nie wie co się z nim stało. Tęsknota obstawała przy: "Mąz jest bardzo dobrym człowiekiem, nigdy mnie nie skrzywdził", podczas gdy sytuacja przedstawiala sie tak " Mąż zachowuje się jak skur.. w stosunku do innych bliskich mu osób, ale przez osiem lat małżenstwa mnie nie skrzywdził".

                                        Mam dwójke dzieci. Mam równiez brata. Nie mogę, no kuzwa nie mogę, wyobrazić sobie, ze kopnę w kalendarz a mój zdrowy na ciele i umysle brat, samodzielny finansowo, oddaje moje dzieci do sierocińca. A juz dostaje zawrotów głowy na samą myśl o tym, ze po tym wszystkim biega po klinikach leczenia bezplodności a jego zona nazywa go bardzo dobrym człowiekiem, poniewaz podaje jej herbate zanim o nią poprosi. Sorry, u nas na wsi tak się nie robi.

                                        Dlatego przed Tęsknotą ciężka praca, żeby to sobie wszystko w głowie poukładać. Teorie o kamuflowaniu się męża trzeba pozegnać tu i teraz, dla Tesknoty i dziecka dobra.
                                        • anbale Re: Otoz nie 07.06.11, 18:20
                                          Przekonuje mnie Twoj punkt widzenia. Tęsknota po prostu _nie chciała widzieć_ tego, co jej nie dotyczyło. Ocknęła się dopiero, gdy walneło w nią...
                                        • zmeczona100 Re: Otoz nie 07.06.11, 19:49
                                          Odniosę się tylko do tej części:

                                          Tesknota tłumaczyła, ze wierzyła w opowiesci o pier
                                          > wszej zonie wariatce. Po pierwsze, nigdy nie spotkala poprzedniczki, po drugie,
                                          > opowieści o zlej pierwszej podtrzymywaly ciotki meza na weselach. Niech będzie

                                          Przecież to jasne, że nie odszedłby od wspaniałej, cudownej i idealnej zony. Ileż to misiowych łyka podobne teksty? Ileż to teściowych ma wreszcie udaną, jedyną i najcudowniejszą synową, bratową, szwagierke ect.?
                                          Bo- w końcu- lepiej zaufać ex żonie, która np. może byc złośliwa, niezrównowazona emocjonalnie, czy mówić po prostu- szurnieta zdrowo?

                                          Nie bronię Tęsknoty; staram się tylko pokazać pewnien mechanizm, znany także na tym forum.
                            • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:17
                              malwina654 napisała:

                              Materiałem na kochającego ojca rodziny to on nigdy nie
                              > był, więc nie ma tutaj mowy o przemianie z idealnego partnera w nieczułego brut
                              > ala,

                              Dokładnie tak samo, jak np. z nadużywającym alkoholu czy czynnym alkoholikiem

                              > a tej wersji trzymała się Tęsknota (ze znanych tylko sobie powodów).

                              To dokładnie tak samo, jak żony wspomnianych wcześniej przypadków- piją, są uzależnieni, a mimo to zony przy nich trwają- ze znanych sobie tylko powodów.

                              Tylko ktoś, kto nie jest "w środku", może się dziwić powodom. Bo ten, kto żyje w toksycznym związku, nie uważa, że jest coś z nim, jego partnerem i w ogóle jego związkiem nie tak.
                              Kuźwa, na tym polega "magia" tego cholerstwa i wręcz niemożność dostrzeżenia gówna, w jakim się człowiek znalazł, póki dna nie sięgnie. Tęsknota dno zobaczyła, dzieki czemu miała szanse na otrzeźwienie; ja - też. Nie wiem, jak Tęsknota- ja mogę tylko napisać za siebie: to nie rozstanie jest w naszym przypadku najgorsze do przetrawienia, nie rozpad rodziny, nawet nie pozbycie się marzeń- tylko niemożność wybaczenia sobie samemu, że człowiek pozwolił się tak traktować.
                              • anbale Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:28
                                Właśnie sęk w tym, że człowiek widzi, czuje itp, że cos jest nie tak- ale albo usprawiedliwia, albo przymyka oczy "bo kocha", albo tkwi w jakimś marazmie niezdolny do działania, albo "niesie swój krzyż" itp itd....
                                Naprawde, chyba wielką rzadkością są takie "dzieci we mgle" jak Tęsknota, ktore nie dotrzegały NIC
                                • mamameg Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:36
                                  Dlaczego od razu psychopata? Może być kimś strasznie niedojrzałym i słabym a to widać dopiero jak są jakieś trudności.
                                  • anbale Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:46
                                    No wlasnie z opisu Tęsknoty wynikało, ze to cos więcej niż "niedojrzałość i słabość".
                                    Wyłonił się człowiek absolutnie wyzbyty skrupułow, podstawowych ludzkich odruchów opiekuńczych np. wobec swojego potomstwa itp., kierujący się tylko zasadą przyjemności.
                                    Ludzie "tylko" niedojrzali i słabi jednak są mimo wszystko są bardziej ludzcy...
                                    • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:54
                                      Ależ socjopata to osoba, która nie widzi nic niestosownego w swoim zachowaniu, nie wie, co to troska, że coś wypada albo nie, co to lojalność, sumienie, przyjaźń. Tak- socjopata nie ma ludzkich odruchów, a raczej ma, ale są one dla niego po prostu nienaturalne, z innej planety, i dlatego je zostawia, jak mu zaczynają ciążyć (a wszystko, co narzucone, ciąży po jakims czasie).

                                      Psychopata to inny typ- mój na pewno nim nie jest; Tęsknoty raczej też nie- zbyt elegancko ją traktuje po rozstaniu.
                                    • mamameg Anbale 07.06.11, 16:25
                                      Fakt, niektóre rzeczy były wstrząsające, ale mało jest ojców(i matek), którzy nie mają odruchów opiekuńczych wobec potomstwa? Albo którzy dobrowolnie rezygnują z kontaktów z własnym dzieckiem?
                                • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:50
                                  No to w takim razie jest nas dwie, tj. ja i Tęsknota.
                                  Tzn. na pewno każda z nas dostrzegała niepokojące sygnały, ale- przynajmniej ja- inaczej je interpretowałyśmy, a raczej usprawiedliwiałyśmy. To tak, jak żona alkoholika- też "wie", że mąż miał powód, aby się napić.
                              • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:49
                                zmeczona100 napisała:

                                > Kuźwa, na tym polega "magia" tego cholerstwa i wręcz niemożność dostrzeżenia gó
                                > wna, w jakim się człowiek znalazł, póki dna nie sięgnie. Tęsknota dno zobaczyła
                                > , dzieki czemu miała szanse na otrzeźwienie; ja - też. Nie wiem, jak Tęsknota-
                                > ja mogę tylko napisać za siebie: to nie rozstanie jest w naszym przypadku najgo
                                > rsze do przetrawienia, nie rozpad rodziny, nawet nie pozbycie się marzeń- tylko
                                > niemożność wybaczenia sobie samemu, że człowiek pozwolił się tak traktować.
                                >

                                Zmeczona, mnie się wydaje, że równie trudne i być może najważniejsze jest zrozumienie dlaczego człowiek pozwolił się tak traktować i wyciągnięcie z tego wniosków na przyszłość. Inaczej są duże szanse, że historia się powtórzy, to znaczy, że z całego tłumu fajnych facetów znowu wyłowi się śmiecia.
                                • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:51
                                  Ha! Alez ja to wiem! Ja po prostu ufałam!
                                  Czyżbyś teraz miała receptę, jak stworzyć związek bez tego, co mnie sprowadziło ma manowce?
                                  • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 14:57
                                    Nie rozumiem.
                                    • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 08.06.11, 14:12
                                      Jeśli przez lata tkwiłam w chorym układzie, bo ufałam, to w jaki sposób teraz mam tworzyć związki- bez zaufania? No bo skoro już raz zaufałam i mnie wykorzystano...
                • na_chwilke_tylko Re: Należy to uszanować 07.06.11, 13:06
                  mamameg napisała:

                  > Ja mam wrażenie, że osoby które wątpią w prawdziwość historii Tęsknoty zwyczajn
                  > ie boją się myśleć, że udany związek może się nagle skończyć w nieprzyjemnych o
                  > kolicznościach.

                  Pojechałaś teraz smile. Jak się ma Twoja teoria do tego co napisałam wcześniej - że jestem po rozwodzie? I wciąż cholernie daleko mi do wiary w facetów i udane związki smile.
                  • 44bromba Re: Należy to uszanować 08.06.11, 09:07
                    Chwilko, zanim coś napiszesz, to pomyśl, że twoje wpisy na innych forach są widoczne. Np. o tym, że 6 lat temu wybaczyłaś zdradę i nie żałujesz, że masz partnera, że jeździcie we czwórkę z dziećmi na wakacje. Jak to się ma do twojej wiary w facetów i udane związki? Jak to się ma do kłamstw, które tak wytykasz innym.
                    • na_chwilke_tylko Re: Należy to uszanować 08.06.11, 10:50
                      Mam nowego partnera, z nim i moimi córkami jeździmy na wakacje.
                      Zdradę wybaczyłam prawie 7 lat temu, nie żałuję, facet się bardzo zmienił. Rozwiedliśmy się 5 lat temu z innego powodu, uznaliśmy, że nie nadajemy na tych samych falach, że inne priorytety w życiu mamy, ot i wszystko.
                      • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 08.06.11, 11:19
                        No to przepraszam, ale dlaczego za niego wychodziłas, skoro nie nadawaliście na tych samych falach?
                        • na_chwilke_tylko Re: Należy to uszanować 08.06.11, 11:21
                          zmeczona100 napisała:

                          > No to przepraszam, ale dlaczego za niego wychodziłas, skoro nie nadawaliście na
                          > tych samych falach?

                          Bo byłam młoda, głupia i ciężarna?
                          Nie rozumiem po co to pytanie.
                          • zmeczona100 Re: Należy to uszanować 08.06.11, 14:14

                            > Bo byłam młoda, głupia i ciężarna?
                            > Nie rozumiem po co to pytanie.

                            Już wyjaśniam- nie wierzę w Twoją opowieść o tym, że można wyjść za mąż za kogoś, z kim nie nadaje się na tych samych falach.

                            Zrozumiałas aluzję?
              • malwina654 Re: Należy to uszanować 07.06.11, 09:06
                rubarom napisała:

                > Powiem, że w tej decyzji Tęsknoty widzę raczej duży krok do przodu, a nie reakc
                > ję urażonej autorki wątku. Skończyła etap "wyrzucania z siebie" - i bardzo dobr
                > ze.
                >

                Mam inne odczucia niestety. Myślę, że Tęsknota okopała się na pozycji pod tytułęm "jestem ofiarą sytuacji, to wszystko spadło na mnie jak grom z jasnego nieba". A powiedzmy sobie szczerze, że jej przypadek nie jest przypadkiem bycia potrąconym na pasach, na zielonym świetle przez pijanego kierowcę. Od samego początku małżeństwo Tęsknoty było wznoszeniem imponującej budowli na ruchowym piaskach. Klapki z oczu Tęsknoty co do wartości męża opadły, ale wciąż brakuje w niej refleksji w jaki sposób ona w ogóle do tej sytuacji dopuściła. Jest pewna kategoria zdarzeń, na którą człowiek na znikomy wpływ, ale jednak do pewnego stopnia można się starać zachować kontrolę nad swoim życiem. Dlatego ostatnie wpisy Tęsknoty, w których powróciła do teorii perfekcyjnego kamuflażu męża dla mnie są krokiem wstecz w myśleniu o jej roli w tym całym bałaganie, w którym się teraz znajduje.
    • tesknotazabija Prośba 07.06.11, 18:37
      Czuję się poniekąd wywołana do tablicy ostatnimi wpisami w moim wątku.
      Mam wielką prośbę, aby min malwina i anbale nie dopisywały historii do mojego życia, które są nieprawdziwe.
      Wiem to jest forum publiczne.Świadomie założyłam ten wątek, licząc się z tym, ze będzie on komentowany, ale to co piszą 2 wyżej wymienione osoby to kompletna bzura.
      Rubarom, wiem, radziłaś mi, abym się nie tłumaczyła, ale są rzeczy, zarzuty które tu padają, które mnie bolą, wręcz krzywdzą.
      Sprostuję tylko jedną rzecz - o tym, że bratanica mojego męża była w sierocińcu dowiedziałam się po wielu latach bycia z nim. Zarówno on, jak i cała jego rodzina po prostu o tym nie mówiła.
      Wiele tajemnic tej rodziny poznałam po wielu latach bycia już bardzo zaangażowaną w ten związek.
      Tyle w temacie. Pozostaję nadal z prośbą, abyście drogie panie nie rozpędzały się w osądach, bo mam wrażenie, że kilka osób, które ostatnio zaczęły mocno się tutaj wypowiadać po prostu chcą mi z jakiegoś powodu dokopać.
      Ja swoją lekcję odrobiłam, wnioski wyciągnęłam i mam nadzieję, że w przyszłości będę ostrożniejsza czego wszystkim tu zebranym życzę, bo skoro jesteście na tym forum to znaczy, że też popełniłyście w życiu jakieś błędy, ulokowałyście uczucia nie tam gdzie trzeba, nie dostrzegłyście wad swoich partnerów, mężów bo w przeciwnym razie temat "rozwód i co dalej" by Was nie dotyczył.
      • anbale Re: Prośba 07.06.11, 18:53
        Dobrze, przepraszam jeśli uraziłam.
        Trzymaj siesmile
        • marcepanna Re: Prośba 08.06.11, 11:11
          Ja się odniosę za to do wpisów Mojej Ulubienicy Anbale-)))

          Otóż masz rację i owszem, że tacy faceci jak małżonek Tęsknoty zdradzają swoje oblicze ale Tęsknota miała 20kilka lat, nie rozumiesz że tak mloda kobieta jest EGOISTKĄ???
          Zwyczjanie g... ją obchodziło cokolwiek poza jej szczęściem i zadowoleniem , to jest cecha MŁODYCH LUDZI , ja taka byłam , Ty też..

          Dlatego we mnie by się odezwał Soprano (że zapożyczę od chyba Triss Merigold) gdybym się dowiedziała że moja córka ma zamiar wiązać się z takim delikwencikiem

          Moja Mama zawsze kiedy widziała niestosownego chłopaka obok mnie od razu się pytała: Co to za dupcyngiel co...i tu wyliczała jego wady, dlatego rozwód dopiero przede mną ale myślę że na starość ludzie się już chyba nie rozwodzą...
          • marcepanna Re: Prośba 08.06.11, 11:18
            Zresztą cóż się stało Tęsknocie tak naprawdę?

            Małżonka pogoni lada chwila i to z alimentami, ma swoje mieszkanie więc nie będzie się tułać, oględnie mówiąc jest ustawiona w życiu a że nie ma się czym na fejsie pochwalić poza wakacjami w Egipcie lub nową lodówką też chwilowe

            Za kilka lat znajdzie nowego faceta i już tym razem przefiltruje sobie jego rodzinkę kilka pokoleń wstecz jak myślę

            Dziecku też nic się nie dzieje specjalnego, w dzisiejszych czasach rozwód rodziców to standard i normalka
          • motylewbrzuchu123 Re: Prośba 08.06.11, 11:43
            I tak dzięki toksycznej mamusi jesteś bezdzietną, starą panną, której dopiero w wieku 44lat udało się znaleźć partnera. Podczas gdy Twoi rówieśnicy zdążyli przeżyć przeżyć 10 czy 20 lat z osobami, które kochają albo kochali i swoimi dziećmi.
            Zmarnowałaś swoje najlepsze lata.
            • marcepanna Re: Prośba 08.06.11, 18:33
              Skarbie , wyszłam za mąż przed 40tka a partnerów to ja miałam cały czas, nie ograniczałam się do jednego więc najpiękniejsze lata swego życia spędziłam używając sobie a teraz znalazłam sobie kogoś takiego kto sprawia że te lata są moimi najlepszymi

              Czego Ci życzę również
              • motylewbrzuchu123 Starapanno 08.06.11, 20:03
                Jasne, a świstak siedzi i zawija w sreberkasmile
                Ciekawe skąd w takim razie w Tobie tyle jadu, skoro taka szczęściara z Ciebiesmile
                • marcepanna Re: Starapanno 08.06.11, 22:12
                  a gdzie widzisz ten jad?
                  • motylewbrzuchu123 Re: Starapanno 09.06.11, 08:48
                    Choćby i w tym wątku. Niby życzliwie piszesz do Tęsknoty a w gruncie rzeczy pełno w tym jadu.
      • xenka8 Re: Prośba 08.06.11, 13:00
        Tęsknoto czytam Cie od początku i powiem Ci coś. Fenomenem tego forum jest to ( zresztą nie tylko tego), że ludzie Ci współczują wtedy gdy masz gorzej niż oni. Natomiast gdy zaczyna Ci się układać oczy by Ci wydrapali. Ot samo życie. Masz własne mieszkanie, jeździsz na wakacje, nie żyjesz biednie... w tym pięknym kraju takie zachowania nie są lubiane.

        Niemniej ja życzę Wam ( Tobie i synkowi) wszystkiego dobrego.
        • plum1234 Re: Prośba 08.06.11, 13:10
          cos w tym jest...
          ja rowniez zycze wszystkiego najlepszego
        • anbale Re: Prośba 08.06.11, 13:19
          A w którym konkretnie poście ktoś Tęsknocie wydrapuje oczy z powodu stabilizacji materialnej??
          Proszę zacytuj
          • xenka8 Re: Prośba 08.06.11, 14:11
            Anabele czytaj ze zrozumieniem. Poza tym przeczytaj jak zmieniło się podejście niektórych osób jak napisała, że wróciła z wakacji i jest szczęśliwa.
            • anbale Re: Prośba 08.06.11, 14:19
              Ale nie mam co czytac ze zrozumieniem, bo nic nie zacytowałas...
              Poza tym co się zmieniło? Jakie "wydrapywanie oczu"? Jakieś 2 albo 3 osoby wyraziły swoje niedowierzanie, może Ty czegoś nie zrozumiałaś?
              Chyba, że prezentujesz pogląd, że obowiązuje "jeden jedyny słuszny pogląd na sprawę"...
              • xenka8 Re: Prośba 08.06.11, 14:27
                Gdzie ja napisałam, że ktoś wydrapuje jej oczy. Czytaj kobieto a nie lecisz po łebkach. A jeśli nie widzisz zmiany w komentarzach po wpisach Tęsknoty o wakacjach to proponuje udać się do okulisty i to zdaje się Ty uznajesz wyłącznie swoją rację. Poziom tej dyskusji jest żenujący.
                • anbale Re: Prośba 08.06.11, 14:36
                  Zasugerowałaś, w kontekście tego wątku, że jesli komuś się zaczyna powodzić- ludzie zaczynają wydrapywać oczy. Po czym niczego konkretnego nie potrafisz przytoczyć.
                  Czyli kompletnia jałowa z tobą dyskusja.
                  Ja nawet nie zauwazylam, ze tesknota była na wakacjach- a to taki straszny luksus jest? Nie wiedziałam, tez mi sie zdarza wyjezdzac...
                  • xenka8 Re: Prośba 08.06.11, 15:52
                    To, że nie czytasz wszystkich postów Tęsknoty ale jesteś wstanie stwierdzić, że napewno są podkolorowane ( dopatrujesz się Trola) to tylko o Tobie świadczy. Bo przecież jej mąż nie był w stanie się tak bardzo zmienić. Bo co?? Bo Ty tak mówisz?? Phi. Jeśli jakakolwiek historia wybiega poza Twój schemat myślowy napewno jest wymyślona. Bo to, że Ty miałaś tak to inni też muszą mieć tak samo albo podobnie. Jakie to płytkie myślenie. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Skoro nie wierzysz w ta historię. Co Ty tu nadal robisz?? Szukasz zwolenników swojej teorii? I każdą osobę, która myśli inaczej zamierzasz uświadamiać i krytykować?? Ja już skończyłam dyskusję z Tobą.

                    Ps. Dla mnie luksusem nie są wakacje i nie obchodzi mnie czy dla Ciebie są. Sugeruje Ci jednak przeczytać moment kiedy Tęsknota o nich napisała i jak zaczęły ewaluować zachowania niektórych osób. Ślepy by nie przeoczył.
                    • anbale Re: Prośba 08.06.11, 16:01
                      No skoro ty mowisz ze to prawda najprawdziwsza z wszystkich prawd, to na pewno tak jest.
                      Amen
    • rubarom A propos całokształtu dyskusji z ostatnich dni 08.06.11, 14:26
      Chyba więc miałam rację (niestety), radząc Tęsknocie kilka dni temu, żeby już się z niczego się nie tłumaczyła...
      • marcepanna Re: A propos całokształtu dyskusji z ostatnich dn 08.06.11, 18:28
        Mam nadzieję że będzie dalej pisać o swoim ciekawym życiu
        Mnie oczywiście zupełnie nie przeszkadza że Tęsknota wiedzie żywot bez trosk materialnych a nawet cieszy , sama to wyraziłam głośno
        Troszkę była wpatrzona w siebie i swoje nieszczęście które jak się okazuję stanie się jej największym szczęściem, dziecko + nowy partner a małżonek się stoczy w końcu uważam

        Ale i tak Anbale (Moja Ulubienica-))) biję ją ze 100x na głowę swą krótkowzrocznością i nierozumieniem otaczającej rzeczywistości
        • anbale Re: A propos całokształtu dyskusji z ostatnich dn 08.06.11, 18:46
          No myślę, że dalsze międlenie tego wątku chyba nie ma już sensu smile
          Również uważam, że zagłaskiwanie kogoś też na dłuższą metę nie ma sensu, jest niekonstruktywne, jest drogą donikąd. A taki się zrobił tutaj klimat wokół Tęsknoty. Nieszczęscia chodzą po ludziach, czasem sami je prowokujemy, czasem warto posłuchać również "adwokata diabła", daje to lepszy ogląd sytuacji...
          Tęsknota, być może, to po prostu taka "dobra dusza" która nikogo nie podejrzewa o złe intencje. Dobre dusze tak mają, niestety...
          • mps61132 Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 19:34
            Nie wiem czy zauważyłyście wszystkie,że każde forum a raczej temat podjęty zaczyna się dobrymi radami, troską i ciepłem a kończy złością, obelgami i uszczypliwością i tak też było w poście Tęsknoty przez ponad 700 postów było "fajnie" i się udzielaliśmy wszyscy ale jak sami widzicie to trwa od ok. roku i pomału zaczyna to być dziwne.
            Ja jej też kibicowałam i regularnie czytywałam ale czym dłużej to czyniłam tym bardziej cięzko mi pojąć i uwierzyć że jej jeszcze mąż tak potrafił się kamuflować. Przecież to wręcz niemożliwe żeby facet przez tyle lat był przysłowiowym księciem który zamienił się w żabę.
            Przecież nikt nie jest w stanie tak się kamuflować przez 8 lat. Każdy "balon kiedyś pęka"!!!!

            Tęsknoto
            Ja Ci nie zazdroszczę absolutnie niczego bo swoje przszłaś, ale popatrz na siebie...
            Masz wspaniałego, upragnionego i oczekiwanego synka, własne mieszkanie, dobrze płatną pracę, samochód, zdrowie, rodziców którzy są za Tobą więc czego Ty jeszcze od życia oczekujesz!!!!
            Jesteś młoda, ładna i mądra i życie przed Tobąsmile
            Nie czeka Cię "wojna" w sądzie bo małżeństwo nie istnieje, dziecko zostanie przy Tobie, majątku nie dzielicie więc czym Ty się martwisz!!
            Czy oby nie za dużo od życia wymagasz, albo sama nie ściągasz na siebie problemów narzekaniem??????????
            Są na tym forum dziewczyny, które z dnia na dzień opuszczają dom i odchodzą z niczym, nie mają dobrej pracy, sądzą się o dzieci, majątek albo znoszą znęcanie psychiczne i fizyczne.
            Nie oczekuj od życia za dużo,żebyś go nie przegrała!!!!
            Jeszcze kiedyś znajdziesz sobie wspaniałego faceta, który będzie godzień Ciebie a Ty jego i będziesz się śmiała z tej historii którą masz teraz i nam tutaj przedstawiasz...zobaczysz.
            A puki co nie oczekój że będziesz traktowana jak Księżniczka na tym forum bo każda z nas pewnie niejednokrotnie usłyszała tutaj słowa których by nie chciała i które bolały mimo że bolało już wcześniej serce.
            Takie jest życie. Nie zawsze nas głaskają.
            Podrawiam
            • 44bromba Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 22:02
              Zaraz, zaraz, skąd takie podejrzenie, że Tęsknota chce być traktowana jak księżniczka? Nie zauważyłam tego, a krotkowzroczna nie jestem. To jedno.
              Drugie, to to, że Tęsknota narzeka. Gdzie narzeka? Na co? To nie narzekanie tylko żali się, jak każda opuszczona lub skrzywdzona osoba. U niej jeszcze rok nie minął dobrze, ja po póltora jeszcze sobie pogadam, jak mam z kim. Od tego jest forum. Zwyczajnie chce sobie porozmawiać. Jak zamożna, mądra itd, to nie nie może miec doła, nie może mieć gorszych dni? A może jej brakuje miłości, może czułego gestu i takiego poczucia bezpieczeństwa, które daje kochająca osoba. No może nie ma prawa tego jej brakować, bo inni mają gorzej.
              Trzecia rzecz, to już pisało parę osób, jak krowie na miedzy było tłumaczone - muszę powiedzieć. Tęsknota nie widziała przez 8 lat wad u swojego męża. Są kobiety, które z wad swoich mężów nie robią jakiegoś horroru i krzyża w małżeństwie. Wada = cecha. Ja mam wady, ty masz, ale jest ok. Nie zmieniam cię, bo mi to nie przeszkadza. Tęsknota miała 20 lat, była zakochana. Oj już mi się nie chce nawet tego ciągnąć.
              Ja też miałam 18 lat, też byłam zakochana, też świata nie widziałam, też wybaczyłam zdradę i kolejne niewinne romansiki. Aż zrobiło się bum i przejrzałam na oczy. I tez się zastanawiam, jak do cholery mogłam być tak ślepa i głupia!
            • enita2 Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 22:04
              No ale czy Tęsknota kiedykolwiek chciała być traktowana jak Księżniczka,czy oczekiwała głaskania. Skąd te wnioski? Coś się Szanownym Paniom popierniczyło.Mucha chyba wam na rozum siadła i to są tego efekty.Przestańcie dywagować o tej dziewczynie,nie macie co robić?-to do garów(szowinistyczne,wiem ale się wkurzyłam)
              • anbale Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 22:09
                no strasznie przepraszamy, ze nie jesteśmy w fanclubie smile
                • 44bromba Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 22:51
                  No nie jesteście i nie trzeba zaraz za to przepraszać, tylko co w takim razie tu robicie? Tylko proszę cie nie pisz, że macie prawo, bo to już wyświechtane i nic nie wyjaśnia.
                  Anbale, przeprosiłaś Tęsknotę i znowu robisz swoje. Jak dziecko.
                  • anbale Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 23:00
                    To jest forum dyskusyjne i kazdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Ty uważasz, że tylko w jeden dopuszczalny sposób mozna się tu wypowiadać, bo jak nie- to wypad. Zakaz wątpliwości, tylko pocieszanie i życzenia wszelkiej pomyślności i spełnienia marzeń.
                    Poza tym nie babram się w jej życiu, rozmawiam z innymi
                    • 44bromba Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 23:02
                      Jesteś bardzo przewidywalna w odpowiedziach smile
                      • anbale Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 23:08
                        I vice versa
                        • 44bromba Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 23:14
                          Ile ty masz lat dziewczyno?
                          Kończę z Tobą dyskusję, bo nie jesteś wartościowym partnerem do rozmowy i żałuję, że tak późno to robię.
                          Dobranoc.
                          • anbale Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 23:17
                            No wiem, wartościowy partner to partner we wszystkim potakujący. Bardzo dojrzale.
                            Dobranoc
                            • 44bromba Re: do Tęsknoty...i nie tylko 09.06.11, 10:16
                              Anbale witaj!
                              Wartościowy partner do rozmowy to osoba, która potrafi podawać jakieś w miarę dojrzałe argumenty jeśli coś neguje. Z tobą rozmowa wygląda na zasadzie nie bo nie, tak bo tak. Ale i tak chyba tego nie zrozumiesz - zresztą masz prawo smile
                              pozdrawiam cię serdecznie, bardzo mnie dzisiaj ucieszyła twoja odpowiedź smile
                              • anbale Re: do Tęsknoty...i nie tylko 09.06.11, 10:47
                                Wiesz, ja też musiałam łyknąć argumenty pt. "wszystko co pisze tęsknota jest prawdą ponieważ wszystko co tęsknota pisze prawdą jest; i spadaj, jeśli nie do konca rozumiesz tą historie" więc wiem co masz na myśli.
                                A poza tym juz mnie męczy te wątek i passuje smile
              • na_chwilke_tylko Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 22:23
                enita2 napisała:

                > No ale czy Tęsknota kiedykolwiek chciała być traktowana jak Księżniczka,czy ocz
                > ekiwała głaskania. Skąd te wnioski? Coś się Szanownym Paniom popierniczyło.Much
                > a chyba wam na rozum siadła i to są tego efekty.Przestańcie dywagować o tej dzi
                > ewczynie,nie macie co robić?-to do garów(szowinistyczne,wiem ale się wkurzyłam)

                Weź przeczytaj raz jeszcze co napisałaś.
                Poniżej pewnego poziomu w dyskusji nie powinno się schodzić. Ty zleciałaś na łeb, na szyję uncertain.

            • xenka8 Re: do Tęsknoty...i nie tylko 08.06.11, 22:42
              Mps jaka niekonsekwencja w Twoich postach. Pod koniec maja prosisz Tęsknotę by pisała więcej, że czekasz na każdą jej wypowiedź po czym już na początku czerwca zarzucasz jej, że zrobiła tu pamiętnik. O co "kaman"? Poza tym większych bzdur dziś nie przeczytałam. Gdzie i w którym miejscu Ona chce być traktowana jak księżniczka?? Gdzieś ktoś się tu zagalopował. Nie uważacie, że każdy z nas ma swoje życie i ma prawo decydować czym się przejmuje a czym nie? Poza tym już od dawna w wypowiedziach Tęsknoty nie widać jakiegoś żalu i tym podobnych uczuć. Co to znaczy oczekiwać od życia za dużo?? Czy jest jakaś miara?? To jest w kg czy litrach? Przede wszystkim każdy z nas oczekuje czego innego od życia i trzeba to uszanować (oczywiście jeśli to nie krzywdzi innych).
              " Nie czeka Cię "wojna" w sądzie bo małżeństwo nie istnieje, dziecko zostanie przy Tobie, majątku nie dzielicie więc czym Ty się martwisz!!" Jesteś jej wstanie to zagwarantować, że jesteś taka pewna? Normalnie bzdura na kiju.

              Nie należę do żadnego fanklubu kogokolwiek. Poza tym nastąpił dziwny obrót sprawy. Im bardziej niektóre z nas stają po stronie Tęsknoty tym bardziej dostaje się właśnie jej. Ona po całym tym zamieszaniu wogóle tego nie komentuje. Więc może przestaniemy prześcigać się kto ma rację i każda zajmie się swoim "idealnym i bezbłędnym" życiem.
              • mps61132 Re: do Tęsknoty...i nie tylko 09.06.11, 09:00
                Każdy analizuje jak chce.
    • tesknotazabija tak czytam i czytam ... 08.06.11, 22:30
      i coraz ciekawszych rzeczy o sobie się dowiaduję. Piszę tu rok, ale tyle ile dowiedziałam się o sobie w ciągu ostatnich dni to przerasta moje wyobrażenie.
      To jak niektóre osoby mają tutaj talent do dopisywania mi cech kompletnie mi obcych jest niesamowite. Niektóre mają nawet talent do stwierdzenia, że jestem ładna, a nigdy mnie nie widziały smile Mps, zaczynam się Ciebie bać wink
      Księżniczką nie jestem, fanklubu tutaj nie oczekuję. Nie czuję się absolutnie niczym urażona. To, że postanowiłam nie podawać już więcej detali z mojego życia jest wynikiem pewnych przemyśleń, decyzji do których dojrzałam.
      Mam nadzieję, że za jakiś czas wejdę na to forum, aby podzielić się z Wami wiadomością, że jestem już po rozwodzie.
      Kilka słów do mps: ja chętnie oddam to wszystko co tutaj wyliczyłaś, że mam w zamian za normalny, ciepły dom, za spokój dla mnie i mojego dziecka. Wierz mi są rzeczy ważniejsze niż dobra materialne.
      Marcepanna, sposób w jaki wyrażasz się o mnie jest bardzo lekceważący, nie pojmuje dlaczego. Masz prawo wyrażać swoje zdanie ale zastanów się czasami co i w jaki sposób piszesz, bo intencje może masz inne, ale w odbiorze wygląda to naprawdę niefajnie.

      Pozdrawiam,

      • podroznie ... 09.06.11, 08:38
        Tesknota,
        kwestionowanie Twojej prawdomownosci i brak jakiejkolwiek reakcji
        otrzeżwiającej, choćby krótkiego komentarza ze strony starszyzny forum
        że to może być absurd posądzanie Ciebie...historia szyta grubymi nićmi..
        troll, który będzie ma dobrą zabawę
        .. jest porażką forum rozumianego
        jako wspólnota osób podobno moderowanego, a nie tylko cenzurowanego..

        Pisałaś rok, wiele osób znalazło motywację do podzielenia się swoimi problemami
        dzieki Twoim wpisom. Przychodzi nowa osoba, sądząc z nicka tylko na chwilę i
        twierdzi, że kłamiesz- nikt poza stałymi bywalcami tego wątku nie próbuje studzić
        zapału do rozważań o zakresie Twojego okłamywania forum.
        Tak było w weekend. Oczywiście wszystko zgodnie z etykietą.
        Puste intelektualizowanie pod płaszczykiem wolności poglądów, opini, osądów.

        Jest zrozumiałym że na forum, które dotyczy sal sądowych celowo
        pewne fakty są zmieniane, aby nie być zidentyfikowanym.

        tyle kończąc
        co do istoty zostało to powiedziane w weekend ale usunięte

        Trzymaj się


        • anbale Re: ... 09.06.11, 10:56
          A ty wiecznie te dołki kopiesz...smile
          • podroznie ... 09.06.11, 11:06
            Uderzyła mnie bezduszność forum w weekend i tyle.

            Trzymaj się
      • mps61132 Re: do Tęsknoty 09.06.11, 09:08
        Tęsknota nie obrażaj się bo nie masz o co na mnie. Ja nadal Cię bardzo lubię i słoimi słowami nie życzę Ci źle. Po czym wnioskuję że jesteś ładna...po Twoich postach, które jak pisałam czytam regularnie, czy tym Cię uraziłam?????????? To chyba pochlebstwo raczej a nie uraz w Twoim kierunku.
        Ja tylko wyraziłam opinię...swoją zresztą i chyba mam do tego prawo.
        Ty też kiedyś mi napisałaś że nie wierzysz w to co piszę i to było dla mnie normalne.
        Może nie róbmy halo.
      • meeggaann Re: tak czytam i czytam ... 22.08.11, 18:33
        dziś dopiero znalazłam to forum .Tęsknoto twoja historia - to moja historia -też dałam szansę , też znalazł inną -ja niestety nie poznałam mojej następczyni ,też mamy wspólne dziecko...o którym zapomniałam ...Wydawało mi się,że jestem silniejsza ,no cóż .Trzymam z Ciebie kciuki i mam nadzieję,że życie jeszcze zrobi Ci przyjemną niespodziankę.pozdrawiam
    • tesknotazabija do rubarom 08.06.11, 22:33
      Rubarom, chciałam napisać do Ciebie wiadomość na priva, ale masz chyba zablokowaną skrzynkę. Czy możesz mi to jakoś ułatwić? smile
      Z góry dziękuję i pozdrawiam,
      • rubarom Re: do rubarom 08.06.11, 22:56
        Zajrzyj do poczty i teraz spróbuj (tj. bezpośrednio ze skrzynki, nie przez wizytówkę).
      • roserot Re: do rubarom 09.06.11, 14:16
        A ja Droga Tęsknoto chciałabym Ci serdecznie podziękować za opisanie swojej historii.
        Podziekowanie ze strony matki takiej młodej dziewczyny, teraz 23 letniej.
        Bo choć mam swoje lata i niezły bagaż doświadczeń, to twoja historia utwierdziła mnie jeszcze bardziej, że pretendenta na męża muszę prześwietlić z dokładnością siódmemu pokoleniu.

        Co do zarzutów, że przez 8 lat nie zorientowałaś się co do prawdziwej natury swojego wybranka, mogę Ci powiedzieć, że i ja stosowałam książkowy mechanizm wyparcia, co w konsekwencji walnęło mnie po czasie z siłą spadającej komety w łeb.
        Bolało jak jasna cholera, ale widać,że inaczej niż przez to mega olśnienie, nie miałabym szans dostrzec wypartej prawdy o swoim partnerze.
        Zupełnie tak samo jak i u Ciebie, zakochanie, euforia, oraz młodośc pozbawiły mnie na tamten czas instynktu samozachowawczego i nie słuchałam ani rodziców, ani innych, a jesli i cos posłuchałam, to napewno nie wnikałam i nie analizowałam.
        Więc dzisiaj mogę sobie pogdybac, co by było... i wtedy mając ten rozum co teraz, to ja bym ...ochocho!
        Tajemnice rodzinne mojego partnera wypełzły też po wielu latach, a ich kaliber tak wielki, że samej mi było trudno uwierzyć, bo sa tak powieściowo-sensacyjne, co straszne i okrutne, że filozofom się nawet nie śniło.

        Zyczę Ci szczęścia, a teraz masz na to większą szansę niż jeszcze kilka miesięcy temu, bo doświadczyłaś.
        A zazdroszczę, bo los okrutnie Ciebie doświadczył, ale w przeciwieństwie do mnie Ty jesteś jeszcze bardzo młodą dziewczyną, więc wszystko co najlepsze przed Tobą.

        Pozdrawiam serdecznie.
        • marcepanna Jeszcze w zielone gramy.... 10.06.11, 23:46
          JAkby co to powyższy post nie jest moim dziełem ani wcieleniem bo jakieś parę lat temu panom tutaj przeszkadzałam akurat za co też oberwało mi się od trolli

          Miło jest czytać że komuś życie się prostuje jak Tęsknocie a Panie się wzięły za łby jak w maglu jakimś tutaj

          A cytując Mistrza Młynarskiego: jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy, rózne drogi nas prowadzą lecz ta która w przepaść jeszcze nie, długo nie !
          w najróżnijeszych sztukach gramy lecz w tej co się skonczy zle jeszcze nie! długo nie !
    • zmeczona100 Re: nie chce mi się żyć:-( 01.08.11, 13:00
      Tęsknoto, pisałaś niedawno, że masz termin I rozprawy. Jesteś już może po?
      Napisz, co u Ciebie.

      Pozdrawiam.
      • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 01.08.11, 20:30
        Dziękuję za pamięć smile Tak, jestem już po 1-ej sprawie rozwodowej. Mój bojący się własnego cienia jeszcze mąż nie stawił się na rozprawę. Oczywiście się usprawiedliwił i złożył taką odpowiedz na mój pozew, ze człowiek słabszy psychicznie mógłby się powiesić wink
        Ale mnie już nie wzrusza co on myśli, mówi czy pisze. Mam czas, ja poczekam. Kiedyś do sądu stawić się musi i stanąć twarzą w twarz ze mną będzie musiał.
        Sprawę prowadzi bardzo młody sędzia - facet. Jeżeli będzie miał takie poglądy jak kilku panów z tego forum i patrzył na mnie jak na mściwą babę, która przyszła do sądu się zemścić i okroić z kasy biednego męża to jestem chyba na straconej pozycji wink
        Ale jestem dobrej myśli i śpię spokojnie smile
        Pozdrawiam serdecznie,
        • zmeczona100 Re: nie chce mi się żyć:-( 02.08.11, 19:20
          O rety- facet sędzią w sądzie rodzinnym?? No to żeś trafiła big_grin
          A facet stchórzył, ale numer!
          Kiedy masz następną sprawę? Termin już wyznaczony?

          Pozdrawiam
          • tesknotazabija Re: nie chce mi się żyć:-( 03.08.11, 21:58
            Trafiłam wyjątkowo, to prawda, dlatego jestem przygotowana na każdy wyrok.
            Kolejną sprawę mam w drugiej połowie września. Miałabym ją już w przyszłym tygodniu, gdyby nie urlop mojej mecenas. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona tym, że terminy są tak szybkie.
            Czuję jednak, że moja sprawa będzie trwała i trwała ... smile
            Pozdrawiam ciepło,
            • mile-na66 Re: nie chce mi się żyć:-( 04.08.11, 09:24
              Tęsknoto niekoniecznie żle trafiłaś . Moją sprawę też prowadził mężczyzna, a mimo to wygrałam , sam przyspieszał zakończenie sprawy - rozprawy pod koniec byly nawet co 2 tygodnie. Liczą się dowody tak naprawdę a nie to czy to kobieta czy mężczyzna. U mnie rok i koniec. Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
              pozdrawiam
            • mamameg Re: nie chce mi się żyć:-( 04.08.11, 12:07
              U mnie sędzią była kobieta w średnim wieku a i tak faworyzowała eksa, więc może sędzia-facet nie będzie taki zły?
              Pozdrawiam i trzymam kciuki.
            • meeggaann Re: nie chce mi się żyć:-( 22.08.11, 18:38
              będę trzymać kciuki , napisałam wcześniej Twoja historia to moja historia -mam nadzieję ,że ułoży się i Tobie i mi ,między nami jest tylko jedna różnica , ja nadal go raz kocham ,a raz nienawidzę ,chociaż on jest szczęśliwy z kimś innym
Inne wątki na temat:
Pełna wersja