magicznie nawet bardzo

23.07.10, 18:28
Witam wszystkich.
Nie mam czasu na przesledzenie wszystkich postow,by odnalesc podobna sytuacje
do mojej.Poszukuje odpowiedzi na to wszystko co przydarzylo mi sie w
zyciu...Dopoki tego nie zrozumiem bede przezywal katusze i nie uwolnie sie od
ciezaru jaki w sobie nosze..
Mam zone,3 letnia corcie,ktora kocham nad zycie i stabilne uporzadkowane
zycie.Zapisalem sie na kurs hipnozy i wyjechalem na 9 dni pozostawiajac zone
sama,pierwszy raz.Zalezalo mi bardzo by zrobic ten kurs,ktory jak mi sie
wydawalo byl odpowiedzia na to co chcialbym robic w zyciu,cos so przyniesie mi
satysfakcje z pomocy innym,ale tez pozwoli normalnie zyc.Przez 9 dni
grzebalismy sobie gleboko w glowach nawzajem cwiczac wprowadzanie w
trans,przenoszenie nad linie czasu i takie tam.Poczulem na wlasnej skorze,ze
mozna chodzic po szkle,goracych weglach i wychodzic calo z tego
wszystkiego.Nie ma w tym nic magicznego,kazdy z nas jest tak stworzony
idealnie przez Boga,a ze tego nie potrafimy wykorzystac to juz inna sprawa.W
wielkim skrocie..Poznalem tam kobiete,ktora jest fizycznie rozna od mojej
zony(wieksza,blondynka)zakochalem sie bez reszty..Poczulem jakbysmy znali sie
w poprzednim zyciu i teraz znowu dane jest nam sie spotkac.Zrobilem dla niej
wszystko co moglem,nie bylo oszukiwania zony(dowiedziala sie na drugi
dzien),wydawalem fortune na rozmowy z zagranicy i 2krotnie przylecialem do pl
by sie z nia spotkac.Oczywiscie zdradzilem zone i przyznam sie,ze pragnalem
tego najbardziej na swiecie tzn chcialem zaistniec z Beata,byla spelnieniem
wszelkich moich pragnien,wydawalo sie,ze mamy pomysly,nawzajem sie uzupelniamy
wrecz idealnie,zbyt pieknie by bylo prawdziwe.Beata ma biuro tlumaczen,meza
2dzieci i zupelnie inny status spoleczny i finansowy.Ostatecznie, niedlugo za
kilka dni moja zona zostanie samotna mama,a ja rozpoczne na wlasne zyczenie
prace po 16 godz dziennie za 1200zl,by tylko powrocic do PL.Beata ostatecznie
zostala przy mezu,dzieciach a ja probuje ulozyc sobie relacje z moja zona,bo
teraz na tym najbardziej mi zalezy.Zranilem ja bardzo wyrwalem kawal serca i
na zawsze pozostanie skaza na mej duszy.Najdziwniejsze jest to, ze nie
potrafie ukryc,ze myslami wracam do tego co bylo i Beaty,mysle co robi
itp.Dziwne jest to,ze moja zona ma....KLUCIA po prawej stronie jak tylko
zaczynam myslec o Beacie.Jestem daleko od domu nie moze widziec mojej twarzy,
a i tak wie..Np zapisuje sobie(moja zona)ze o 15 10 klulo ja przez 15 min,a ja
w tym czasie siedzialem w bibliotece i przegladalem stare emaile od beaty.Jak
dziwne jest to,mam wrazenie,ze naprawde kosmiczne bylo to spotkanie
Beaty,nawet nie wiem jak to opisac.Beaty maz przeniosl sie w snie w miejsce
gdzie sie spotkalismy opisal szczegoly,szczeka opada,serio nawet nie wiem czy
ktos mi w to uwierzy i potraktuje serio.
Pozdrawiam wszystkich
    • enesta Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 19:41
      to ja poproszę namiary na ten kurs hipnozywink
      • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 15:53
        enesta napisała:

        > to ja poproszę namiary na ten kurs hipnozywink


        Na pewno? big_grin

        Harcerz źle skończył.

        Jakkolwiek życie się jeszcze
        nie skończyło i kto wie, może
        będzie ze swoją Beatą szczęśliwy?
        Na dziś wygląda to marnie.

        1200 zł za 16h pracy - powiedzą ci
        tu, harcerzu, że to niemożliwe, żeś
        kanciarz, co chce "okradać" swoje
        dzieci z należnych im z twojej krwawicy
        pieniędzy.

        Keep smiling! https://emotikona.pl/emotikony/pic/15icon_jupi.gif
    • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 20:47
      Ja takżesmile
      Powyzłośliwiam się trochę: ile masz lat? Czyżby 13?smile
      Nie bardzo wiem tez co tu rozumieć. Metafizyka tak pięknie tłumaczy mało piękne
      rozwalenie małżeństwa, rodziny... Szkoda, że brakuje happy endu.
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 21:26
        Nic mojego zachowania nie tlumaczy i nie szukam wytlumaczenia.Spodziewam sie
        podobnych opinii,ale pomijam je,poszukuje powaznej odpowiedzi,bylem u czlowieka
        ktory zajmuje sie tarotem u profesora filozofii,bioenergoterapelty nikt nie
        potrafi dokladnie powiedziec co jest na rzeczy choc przyznaja wszyscy zgodnie,ze
        to przypadek jeden na 10 milionow.Na tym forum szukam osob,ktore potrafia wyjsc
        poza przyjete schematy,ze tylko jest biale i czarne,ze
        dom,praca,rodzina,dzieci,obiady niedzielne z tesciami,wypady na rower na weekend
        itd.Szukam tych innych,ktorzy maja wiecej w glowie niz myslenie tylko o misce
        zalewajki i kapocie na grzbiecie,ktorzy traktuja byt doczesny jako czesc czegos
        wiekszego,nieogarnionego,ktorzy wierza w anioly i z nimi rozmawiaja.....smutne
        to bo po tych 2 postach jestem zawiedziony...Jak ktos zechce pojsc na kurs
        hipnozy to upewnijcie sie ,ze konczy sie panstwowym egzaminem menowskim,dzieki
        czemu mozna miec gabinet.A jak ktos chce zobaczyc jak sie chodzi po
        szklach,weglach i robi sie most to zapraszam na youtube tam jest pelno ludzi z
        malych miescin i wiosek,ktorzy bez problemu to robia i zakladam, ze i sa bez kursow.
        Metafizyka to nie moja dzialka,ja niczego w zyciu nie kalkuluje,rachuje...zadaje
        sie z tymi,ktorzy sa tego warci...na nikogo nie licze poza soba samym..Zrobilem
        wiele zlego i staram sie to pojac dlaczego?Ale nie pomagacie mi takim
        gadaniem,ze wyrwalem sie z domu,ze hormony,lato,machanie rzesami,ze okazalem sie
        slaby,ze myslalem czyms innym niz glowa itp.Nic w tym stylu...
        Jak ktos ma cos madrego do napisania to prosze.
        Jeden wniosek jaki mi sie nasuwa to to, ze na kursie otworzono nam jakies drzwi
        w glowie,ktorych,chyba niepowinno sie otwierac....i co dalej?
        przepraszam jesli kogos urazilem w swojej wypowiedzi,ale kto pyta ten dostanie
        odpowiedz..tylko bez banalnych wypowiedzi prosze....
        pozdrawiam wszystkich...
        • enesta Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 21:48
          Harcerzu, ja Ciebie rozumiem szczególnie w kwestii anielskiej,
          dlatego pytam o ten konkretny kurs hipnozy, (sprawdzony przez Ciebie)
          czy mógłbyś??
        • zmeczona100 Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 22:37
          harcerz, Ty latasz po bioenergoterapeutach, tarocistach i szukasz tych, co w anioły wierzą?? No chłopie, zdecyduj się na coś.


          Na tym forum szukam osob,ktore potrafia wyjsc
          > poza przyjete schematy,ze tylko jest biale i czarne,ze
          > dom,praca,rodzina,dzieci,obiady niedzielne z tesciami,wypady na rower na weeken
          > d
          > itd.Szukam tych innych,ktorzy maja wiecej w glowie niz myslenie tylko o misce
          > zalewajki i kapocie na grzbiecie,ktorzy traktuja byt doczesny jako czesc czegos
          > wiekszego,nieogarnionego,ktorzy wierza w anioly i z nimi rozmawiaja.....smutne
          > to bo po tych 2 postach jestem zawiedziony...

          E, bo zły adres obrałeś. Zaręczam, że tutaj znajdziesz takich wielu wink
        • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 05:20
          "Szukam tych innych,ktorzy maja wiecej w glowie niz myslenie tylko o misce
          > zalewajki i kapocie na grzbiecie,ktorzy traktuja byt doczesny jako czesc czegos
          > wiekszego,nieogarnionego,ktorzy wierza w anioly i z nimi rozmawiaja....."

          czyli jednak mamy wspólną płaszczyznę duchowa bo ja akurat wierzę w aniołysmile
          Postawa: "jestem zagubiony i nie wiem dlaczego rozwaliłem rodzinę" świadczy o
          wielkiej niedojrzałości.Możliwe że na kursie otworzono Ci w rejony niedostępne
          wcześniej, ale decyzje podejmujesz Ty.Nie jesteś bezwolną kukłą.

          Świetnie, że odrzucasz materialny wymiar rodzinnego życia i nie ma w tobie zgody
          na obiadki z teściami - tylko czemu tego nie można zrealizować z żoną? Beata
          okazała się mądrą kobietą. Twoja żona z nią nie wygra bo nigdy z tamtą nie
          będziesz miał prozy życia. Pozostanie wspomnieniem jednej nocy.Romantycy tak
          maja: bardziej cenią duchowe doznania jedno nocne niż 7 lat miłości.
          Ale przyznaję ze oryginalnie i ładnie tłumaczysz chućsmile Behawioryzm w czystej
          postaci: był bodziec, było działaniesmile
        • truskawek81 Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 20:11
          fajne to co napisałeś... jednakże uwierz mi osoby które takiej sytuacji
          nie przeżyły nie są w stanie Ci pomóc nie da się tego wytłumaczyć
          racjonalnie niestety... to fatum jak w moim przypadku jakaś karma
          demony nie wiem sama co w każdym razie nie jest dobrze jakby na to nie
          patrzeć... ból ... smutek i rozczarowanie... rozwód w toku i
          cierpienie... na szczęście mam dla kogo żyć choć mi się w ogóle nie
          chce...
          pozdrawiam!
    • kategemi Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 21:37
      harcerz13 napisał:

      >.Dopoki tego nie zrozumiem bede przezywal katusze i nie uwolnie sie
      od
      > ciezaru jaki w sobie nosze..

      Czy nie rozumiesz tego ,że się zakochałeś czy tego , że stało się
      to pod wpływem hipnozy?
      Dziwne to wszystko co piszesz więc pytam?
      • sauber1 Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 21:53
        No nie harcerz13, to mi się bardzo podoba i wierzę Ci w każde słowo, a jak tam z
        tarotem stoisz, już Ci nadaje "świetlana drogę przyszłości"? big_grin
        • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 22:58
          U czlowieka z tarotem bylem raz jedyny w zyciu i nigdy nie pojde wiecej.Wiem ,ze
          jest w nich cos magicznego i troche sie obawiam.Trace troche czasu na
          odpisywania ludziom na ich kasliwe uwagi,wiec bede je ignorowal od teraz....
          Dla wszystkich tych realistow,ktorzy stapaja twardo po ziemi pisze by nie dawali
          mi rad,ze chce sie wybielic i jakie to zycie jest brutalne.Ktos mi powiedzial,ze
          powinienem wszystko przemilczec i nic nie mowic zonie....tylko czy to jest
          prawdziwy zwiazek?zalezy mi na prawdziwych relacjach najbardziej ze
          wszystkiego,szkoda mi zycia na urzeranie sie miedzy soba i sluchanie
          docinkow,kazdego dnia....Wiem ,ze zawiodlem zaufanie,zeszlem z posterunku
          lojalnosci na ktorym powinienem stac do konca swych dni,bo tak przyzekalem i tak
          powinno byc.Wiem,ze nigdy relacje z zona nie beda takie same, nigdy...wiem,ze
          ciezka praca przede mna by dobre relacje podtrzymac lub stworzyc na zupelnie
          nowym torze,wierze,ze jest to mozliwe...kazdemu zyczylbym relacji tak dobrych z
          byla zona jakie mam ja i sam nie wiem czy to efekt naszej wspolnej pracy przez 7
          lat malzenstwa czy jeszcze moze cos innego...To prawda kobieta pojawila sie z
          nikad i to co poczulem bylo prawdziwe i nowe do tej pory...swiadom jestem,ze
          zauroczenie milosne mija i przychodzi proza zycia,problemy itp.Ale tak wlasnie
          myslac to kazdy myslalby by miec partnera,ktory ma fundusze na koncie,wlasne
          mieszkanie i wlasna firme...ze caly czas jest miesiac miodowy,bo mozna isc na
          koncert,do knajpki,miec opiekunke do dziecka (by spozytkowac czas wolny tylko
          dla siebie)sielanka,az szkoda umierac...
          Myslalem,ze znajde tu osoby doswiadczone,starsze i madrzejsze ode mnie i ze
          troche tej madrosci od nich zaczerpne...prawda jest,ze pogubilem sie w zyciu,ze
          pozwolilem sobie na zbyt wiele,ale chce zrozumiec...nie obawiam sie trudow jakie
          przyjdzie mi znosic w zyciu bo wiem i to czuje ze moj osobisty aniol stroz
          doskonale pelni swoje zadanie i przeprowadzi mnie bezpiecznie przez krete drogi
          zycia...
          ogladalem kiedys taki dokument o fizyce kwantowej,gdzie ludzie wlasnymi myslami
          zmieniali strukture wody...czy to, ze moja zona czuje kiedy mysle o tamtej
          drugiej jest tez czyms takim?
          Kurs i hipnoza nie ma nic wspolnego,poznalem swa kochanke jesienia bylo brzydko
          i zimno(hormony nie wchodza w gre),a nasza znajomosc rozwijala sie przez 9
          miesiecy,az wreszcie przygasla....sam nie wiem czy na zawsze juz,choc boje sie
          czasem,ze znow przyjdzie przezywac te duchowe stany i znow bede mial problem by
          wrocic na ziemie do twardej rzeczywistosci...czy jest tu na forum jakis
          druid,czlowiek,ktory wie wiecej niz pospolici zjadacze chleba?a moze powinienem
          napisac wiedzmin ,bo przeciez wiedzmin to ten co posiada wiedze...
          dziekuje wszystkim za proby podpowiedzi...i w swoim zyciu dwukrotnie widzialem
          aniola....i tez nie wiem czemu?boje sie ,ze jak to wszystko zmarnuje co jest mi
          laskawie dane doswiadczyc,skoncze swoj zywot z wielkim znakiem zapytania na
          twarzy...
          zycze wszystkim dobrej nocy
          • virtual_moth Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 23:43
            Nie płacz, po prostu Ci banalnie odbiło po tym, jak urodziło się dziecko. Wielu odbija, także kobietom (depresje itp). Mnie ciekawi sposób w jaki Ci odbiło, pierwszy raz sie z czymś takim spotykam. Przypuszczam, że mistyka jest usprawiedliwieniem tego, jak potraktowałeś swoją rodzine. Jest mistycznie, niespotykanie, więc na pewno to banale kures...o jest inne niż wszystkie, usprawiedliwione swoją wyjątkowością.
            Wzbudzasz zaciekawienie. Zdradzający zwykle reagują agresją wobec zdradzanego, szukają w nim winy, tak tłumaczą swoją nieogdziwośc. Ty pojechałeś w totalnie inne klimaty.

            Nie szukaj druida. Szukaj psychiatrysmile To się zdecydowanie nadaje do leczenia. Zresztą psychiatra to taki rodzaj druida, tylko zamiast mieszanek ziół podaje piguły.
            • scindapsus Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 13:00
              W rodzinie mieliśmy podobnie nawijającego magicznego pana.A później się okazało
              że to zwykła schizofrenia była.

    • zatracony72 Re: magicznie nawet bardzo 23.07.10, 22:44
      aż człeku, ja to się zastanawiam jak to jest, że ludzie potrafią skomplikować
      sobie tak życie. Jednej sprawy Ci zazdroszczę, że z tą swoją miłością z innego
      życia mogłeś się ponownie zrealizować. Może zresztą nie bo to teraz cię bardziej
      boli, pradawna miłość przepadła, żona ci sie przekręci na zawał jak będziesz za
      bardzo kombinował. TRAGEDIA.
      • sauber1 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 01:36
        Nie jest dobrze z harcerzem naszym, jakiś taki przezroczysty i nie widzę jasno
        przyszłości?
        Może by tak pomyśleć, coby za niewielkie pieniądze poddał się zabiegowi
        "resetowania mózgu" i dzięki temu mógł dać się przywrócić do społeczeństwa z
        jednoczesnym złożeniem poważnej obietnicy nie eksperymentowania więcej nad
        własną duszą ?wink
    • maly_zlosliwiec Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 05:15
      Nie wiem jak sie doradza w takich przypadkach.
      Bo wlasnie moja bardzo dobra znajoma zwariowala na punkcie tych samych dziwactw. I chyba sie pozegnamy.

      Nie sadzilam ze kiedys wystawie laurke swojemu dziadkowi ale chyba pasuje do tematu. Drogi autorze. Podejrzewam ze nie miales w zyciu wiekszych zmartwien ani chorob.

      Moj dziadek ozenil sie w wieku 38 lat. W biografii mial zaliczone sporo rzeczy. Stracil ojca wczesnie. Matka na wskutek machlojek bankowych stracila pieniadze. Umarla ze zgryzoty razem z dwojka siostr po tym jak spalil sie im dom. Zostal sierota jako nastolatek.
      W czasie wojny zaliczona Syberia i oboz pracy w Niemczech.
      Po drodze kilka romansow. Po takich "rozrywkach" rodzina i spokojne zycie to byl dla niego raj. Byl najbardziej usmiechnietym i szczesliwym czlowiekiem bo mial swoje miejsce na ziemi.
      Docen to co masz bo z moment nie bedzie co zbierac.
      A jak chcesz poczytac madre rzeczy to zacznij od bajek dla dzieci.
      Zdziwisz sie jak bardzo sa przeznaczone dla doroslych...

    • triss_merigold6 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 08:42
      Fascynujące.
      Jednakowoż sugeruję znalezienie pracy za więcej niż 1200 zł, bo
      dziecka nie da się odżywiać energią z kosmosu.
      • maxholdwoman Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 10:02
        Tiaa, no i pamiętaj, ze na następnego magiga i kurs hipnozy też nie
        wystarczy;-(........

        A tak bardziej na serio, po co szukać, takich górnolotnych
        wytłumaczeń, na zachowanie które jest po prostu świństwem?

        Zauważyliście, że w żadnym momencie nie interesuje gościa, to że
        krzywdzi osoby wokół, nie interesują go uczucia żony i męża tamtej
        kobiety, swojego dziecki, tamtych dzieci.

        Mam nadzieję, że kosmiczna karma wróci mu to ze zdwojoną siłą.
        • enesta Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 10:18
          Zauważyłam, elaborat dość pokaźny, w tym jedno zdanie o kochanej
          córeczce, dwa o biednej żonie, no i reszta interesująca ale mało
          porywająca.
          • tiresias poproszę 24.07.10, 11:08
            PT niebieskochmurke o kilka słów na temat potępienia wiecznego. PT Bozia nie
            lubi takich numerów, nespa?
    • nangaparbat3 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 12:22
      Bnejundin alajew thudo
      Kanadim wartem namajahum
      Adenim
      parthim
      Hudinim
      Karajdom chutthom
      Arinamni
      Nahmud warthud hanamim kratom abbajaszu.
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 13:39
        Ciesze sie,ze bo zaczelo sie rozwijac...Doceniam wszystko co w zyciu mi sie
        przydarzylo i za wszystko jestem wdzieczny....Za dobre i zle rzeczy....nie
        prawda jest,ze nie doceniam tego czego mam..wyrastalem w domu o ktorym pewnie
        czyta sie w lekturach szkolnych,gdzie nie bylo wody,toalety(byly na podworku
        dostepne dla 8 rodzin z tej samej kamienicy) gdzie grzyb wychodzil na scianach,a
        to wszystko w centrum cwierc milionowego miasta.Ciesze sie,ze z dzielnicy udalo
        mi sie wyjsc bez konfliktow z prawem, nalogow i nadal jestem tam szanowany wsrod
        najdrobniejszych pijaczkow....Doceniam wszystko bez reszty..wdzieczny jestem
        Bogu za doslownie wszystko...po maturze by podziekowac za zdana mature wzialem
        plecak i namiot i poszedlem na Jasna Gore blisko 200km w dwie doby....bylem u
        spowiedzi i zaluje za to jak zostalo to wszystko rozegrane....slaby mam zal ze
        wogole to sie stalo bo i sam nie wiem czemu...po prostu zrobilem to wszystko w
        zgodzie ze soba i nie bede wzdychal teraz i do konca zycia,ze moze taka wielka
        szansa przeszla mi kolo nosa,spotkac kogos jedynego(zreszta zadne slowa tu tego
        nie opisza)...szukalem pomocy i nadal jej szukam bo pogubilem sie w zyciu wiec
        chyle czola przed wami wszystkimi i pytam o droge...nie potrzebuje terapii
        psychodynamicznej(chodzi o kontrole popedowi odroznienie rzeczywistosci od
        fantazji)nie,ale nie wiedzialem,ze znajde tu niedoszlych lub przyszlych
        psychanalitykow.Wprowadzilismy zamet w zycie co najmniej 7 osob i pewnie 3 razy
        wiecej wsro dalszej rodziny i znajomych...ja to wszystko wiem...prosze nie
        osadzajcie,bo latwo jest to robic....spotkalem w swoim zyciu wielu ciekawych
        osob,w tym moja zone...wdzieczny jestem jej za wspolne blisko 10 lat wspolnego
        bycia razem...nie mam pojecia czy jej rana,ktora jest wynikiem w prostej linii
        moich decyzji,kiedys sie zagoi,choc mam taka nadzieje...moze kiedy to sie stanie
        nadal bedzie szansa by cos budowac na mowo..moze...moze za duzo tego
        moze.....serio chyba jestem na zlym forum...pytanie nadal otwarte jak
        wytlumaczyc jej klucia kiedy tylko mysle o tamtej kobiecie,jak zmusic siebie by
        zdlawic ta mysl pierwotnna i zakazac sobie samemu myslec o niektorych
        rzeczach..czy mozna wogole tego dokonac?
        mysle pozytywnie,upadlem,ale sie podnioslem i ide dalej..anioly istnieja
        www.kobieta.pl/magia/wrozby-i-czary/zobacz/artykul/anioly-opiekunowie-i-poslancy/
        to link dla tych co zechcieli by to sprawdzic a i jest instrukcja jak z nimi
        rozmawiac,moze warto sprobowac co?
        pozdrawiam wszystkich i dziekuje za wpisy
        ANIOŁ NITH-HAIAH (23–27 lipca)

        Jest aniołem – mistrzem wewnętrznym. Pomaga w wyborze właściwych wartości
        życiowych, zapewnia szczęśliwą egzystencję. Rozwija dobroczynność,
        bezinteresowną miłość, pewność siebie. Zapewnia uwolnienie od zła, destrukcji,
        magii, negatywnych myśli.
        • amma40 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:16
          To kłucie u Twojej żony w "odpowiednich " momentach, to może coś,
          co ma związek z kobiecą intuicją, przeczuwaniem czegoś,
          nadwrażliwością... A to, że spotkałeś Beatę, być może było Ci
          pisane. Może to czegoś miało Cię nauczyć, być może tak czy inaczej
          spotkałbyś ją. Mnie ktoś powiedział, że związek mój i mojego byłego
          męża to silny związek karmiczny, musieliśmy się spotkać, żeby
          coś "przepracować". To smutne, bo właśnie przez ten związek mam do
          tej pory mnóstwo problemów, trudno mi dojść z samą sobą do ładu. Mam
          poczucie, że jestem do końca życia skazana na tego człowieka, mimo
          rozwodu... Jestem katoliczką, ale w reinkarnację chyba wierzę...
          Poprzednie wcielenia potrafią narobić w życiu sporo "bałaganu"...
          • triss_merigold6 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:21
            A może zwyczajnie ma schizofrenię. Człowiek, który twierdzi, że
            rozmawia z aniołami na bank ma coś nie halo pod deklem.
            • amma40 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:30
              Mówisz ? A nie wierzysz ani trochę w to, że anioły mogą pomagać?
              • triss_merigold6 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:42
                Litości... jestem ateistką. Zresztą wszystko opisał Heller w "Bóg
                wie".
                • amma40 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:54
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Litości... jestem ateistką. Zresztą wszystko opisał Heller w "Bóg
                  > wie".
                  Skoro jesteś ateistką, to dyskusja nie ma większego sensu. Zresztą
                  nikt nikogo nie będzie do niczego przekonywał. Jesteśmy dorośli...
                  A Heller to chyba wszystkiego nie opisał... Nie byłby w stanie. Nikt
                  jeszcze nie opisał "wszystkiego".
              • akne57 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 16:52
                amma40 napisała:

                > Mówisz ? A nie wierzysz ani trochę w to, że anioły mogą pomagać?

                Tiaaa, rozwalać czyjąś rodzinę??????
                • amma40 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 21:24
                  Daj spokój ! Nie to miałam na myśli! Jak pomagają rozwalać
                  rodzinę ,to chyba tylko czarne anioły. Myślałam o pomocy i opiece
                  aniołów w ogóle.
            • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 17:28
              triss_merigold6 napisała:

              > A może zwyczajnie ma schizofrenię. Człowiek, który twierdzi, że
              > rozmawia z aniołami na bank ma coś nie halo pod deklem.



              Żeby życie było takie proste jak twoje twierdzenia.
        • enesta Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:35
          To normalne uczucie że spotykasz kogoś i wydaje Ci się
          że ..przeznaczenie itd. Potem jest normalne życie i weryfikuje to.
          Proponuje byś zostawił żonę (niech znajdzie odpowiedzialnego
          partnera), związał się z Panią Beatą, spłodził córeczkę lub synka,
          jeździł na kursy wszelakie i spotkał następne swoje przeznaczenie.
          Jako mężczyzna masz szansę żyć w takim oczarowaniu jeszcze ze 30-40
          lat, a uwierz mi każda będzie jeszcze bardziej idealna.
          Z tego jak i co piszesz dla mnie jesteś idealnym materiałem na
          członka jakiejś fajnej sekty.
          Jeśli chodzi o przekazywanie energii, myśli i temu podobne sprawy to
          jest dużo książek na ten temat, bo nie wszystko wiemy o naszych
          mózgach. Ale to jest inna sprawa- konkretna i do zbadania.
        • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 14:48
          Zadziwiający synkretyzm religijny: Matka Boska Jasnogórska plus hipnozasmile

          Opowieść o trudnym dzieciństwie jest wzruszająca. Twoje dziecko będzie rosło w
          poczuciu opuszczenia, bez oparcia w ojcu. Zapomniałeś że nie jesteś sam, że
          jesteś odpowiedzialny za swoje dziecko, za kobietę, która jest twoja żoną...za
          swoje czyny i decyzje.
          Piotruś Pansmile


          • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 15:00
            mayenna napisała:
            > Piotruś Pansmile

            Tudzież inny Mały Książę, któremu się wydaje, że odnalazł swą różę wink
            Jak dobrze poszuka to zapewne znajdzie ich jeszcze co najmniej tuzin big_grin

            A tak całkowicie poważnie to nie ma to jak do draństwa dopisać sobie filozofię...
            • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 15:46
              Mola, toz on tak wzruszająco pisze o miłoścismileA my, parweniusze, docenić głębi
              duchowej nie umiemysmile
              Prawie jak Nienacki w Skiroławkach: i ogarnęła ich miłość czysta i prawdziwasmile
              • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 16:05
                Masz rację, my na pewno głębi duchowej tego nie docenimy smile
                Zdecydowanie na złe forum trafił smile
                Tutaj niestety rzadko kto docenia głębię takich uniesień, rozmów z aniołami i
                tego czego można doświadczyć w wyniku hipnozy wink
            • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 17:38
              mola1971 napisała:


              > A tak całkowicie poważnie to nie ma to jak do draństwa dopisać sobie filozofię.


              To jest to o czym on pisał - miska zupy, nowe opony
              - proza życia, którą miałby kroczyć aż zipnie i skończy dwa metry niżej. A kto mu życie zwróci? Bozia
              na niebie, co patrzy i w kajecie notuje dobre uczynki
              i prawe życie (oczywiście takie wedle standardów twardo kroczących po ziemi, a jakże! big_grin)
              • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:46
                Ja właśnie z tych twardo kroczących po ziemi tongue_out
                I jakoś proza życia mnie nie dołuje, wręcz przeciwnie daje mi niesamowitą radość życia smile
                Ale do tego trzeba dorosnąć, dojrzeć i zmądrzeć zamiast szukać drogi na skróty w hipnozie i rozmowie z aniołami.
                Przykro mi, ale na wszelakich Piotrusiów Panów mam nieuleczalną alergię. We mnie żaden wsparcie nie znajdzie.
          • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 17:35
            mayenna napisała:

            > Zadziwiający synkretyzm religijny: Matka Boska Jasnogórska plus hipnozasmile


            A gdzie to się wyklucza? big_grin


            > Zapomniałeś że nie jesteś sam, że
            > jesteś odpowiedzialny za swoje dziecko, za kobietę,



            Za kobietę? big_grin A w jakich to my czasach czy kulturze
            to żyjemy, że niby mężczyzna miał być odpowiedzialny
            za swoją kobiet?
            • maly_zlosliwiec Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:03
              Chciałabym wiedzieć jaka jest Twoja filozofia życiowa i definicja rodziny. Już wiem co sądzisz kobietach. Dzieci tolerujesz do 18 roku zycia. Tak zupełnie bez żadnych złośliwości z mojej strony.

              Bo wydawało mi się że rodzina jest pomocną w najgorszym momencie życia. Czy mam rozumieć że jeśli będziesz miał wypadek to bliscy odmówią Ci pomocy bo taka jest Twoja filozofia ?
              • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:43
                maly_zlosliwiec napisała:

                > Tak zupełnie bez
                > żadnych złośliwości z mojej strony.



                No tak - nick zobowiązuje big_grin



                > Bo wydawało mi się że rodzina jest pomocną
                w najgorszym momencie życia.



                Bardzo wielu na pomocnej rodzinnej dłoni się
                przejechało. Najczęściej, kiedy mąż i ojciec
                ma kłopoty żonka dostarcza mu ich nowych.
                Masz depresję? A co mnie to obchodzi! Dzieci
                przecież muszą jeść. I dawaj - o alimenty podaje.
                I o rozwód. I z domu chce się pozbyć big_grin

                Za taką pomoc to ja dziękuję serdecznie.
                • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:48
                  A on tę żonę to w karty od kumpla wygrał czy sam sobie wybrał?

                • maly_zlosliwiec Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:53

                  Ale jedno Ci nieźle wychodzi. Umiejętnie wijesz się od odpowiedzi.
                  Chodzi mi tylko o Twoje zdanie.(Definicja rodziny)

                  Uogólniasz wszystko. To samo mogę powiedzieć o każdym innym facecie. Nowa pani
                  na horyzoncie i wszystkie zobowiązania szlag trafia.
                  • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:56
                    Odpowiedzi na konkretne pytania zdecydowanie nie są mocną stroną Pana T. wink
                    Sama mu kilka pytań zadałam, nigdy nie odpowiedział.
                    Za to ma gębę pełną frazesów, dyrdymałów i innych komunałów.
                    Czasem niby mądrze pisze a pieprzy a nie soli za przeproszeniem.
                    • maxholdwoman Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 20:12
                      mola1971 napisała:

                      > Odpowiedzi na konkretne pytania zdecydowanie nie są mocną stroną
                      Pana T. wink
                      > Sama mu kilka pytań zadałam, nigdy nie odpowiedział.
                      > Za to ma gębę pełną frazesów, dyrdymałów i innych komunałów.
                      > Czasem niby mądrze pisze a pieprzy a nie soli za przeproszeniem



                      No ale po co on ma pisać o swojej definicji rodziny. U niego prosta
                      jest jak drut. On KOCHA tylko SWOJE pieniądze. Nic innego się nie
                      liczy. A wiecie , że zwykle najbardziej kocha się to czego się nie
                      ma i dostać nie moznawink

                      Innymi słowy, on nie ma żednej definicji rodziny, bo jej nie
                      potrzebuje. Jego relacje z ludzmi "bliskimi" nie istnieją, gdyż nie
                      jest w stanie nic z siebie dać. Ani kobiecie, ani dziecku. Relacje
                      są oparte na kłamstwie, ciągłej podejrzliwości, nie szanowaniu
                      zobaowiązań, wykorzystwywaniu innych osób.

                      Uczucia wyższe??????

                      Uczucia wyższe nie istnieją istnieje tylko kasa.
                      • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 20:18
                        Eee, nie chce mi się nawet zastanawiać nad portretem psychologicznym trolla wink
                        Szkoda czasu i energii. Niech se żyje jak lubi i jak chce tylko miło by było gdyby moderatornia wreszcie się obudziła i zrobiła z nim porządek bo szkodzi. Mnie nie zaszkodzi bo silna jestem, ale słabszym kobietom, które zjawiają się na tym forum w chwilach naprawdę trudnych, może zrobić krzywdę.
                        To forum ma gwiazdkę a to do czegoś zobowiązuje. Tu trolle powinny być tępione w zarodku.
                      • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 23:09
                        maxholdwoman napisała:

                        > Uczucia wyższe??????
                        >
                        > Uczucia wyższe nie istnieją istnieje tylko kasa.



                        No wiesz, akurat ty nie powinnaś się już o tym
                        wypowiadać - cała twoja historia to brak nie tylko
                        uczuć wyższych ale i elementarnej przyzwoitości.
                    • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 23:07
                      mola1971 napisała:

                      > Odpowiedzi na konkretne pytania zdecydowanie nie są mocną stroną Pana T. wink
                      > Sama mu kilka pytań zadałam, nigdy nie odpowiedział.



                      Bardzo często daję konkretne odpowiedzi, tylko
                      niewiele osób je akceptuje - a to przecież nie to
                      samo co ich unikanie.
                      • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 23:30
                        Chłopie, mam wrażenie, że nie rozumiesz podstawowej rzeczy... To forum NIE jest dla Ciebie. To forum pełni szczególną funkcję - jest grupą wsparcia, formą terapii dla ludzi na jednym z największych (jeśli nie największym) zakręcie życiowym, jakim jest rozwód.
                        A Ty tu szkodzisz. A szkodzisz bo sam przez to nie przechodziłeś, więc zielonego pojęcia nie masz o czym piszesz a się mądrzysz. Grupa wsparcia ma to do siebie, że jej członków łączy PODOBNE doświadczenie życiowe, podobna trauma. Są na różnych etapach zdrowienia, ale wszyscy przez to samo przeszli. I ktoś kto nie ma tego doświadczenia a wcina się ze swoimi mundrościami tylko szkodzi a nie pomaga. Na to co Ty piszesz (przyznaję czasem sensownie i mądrze) jest czas PÓŹNIEJ. A to później najczęściej odbywa się już poza tym forum.

                        Ja sama już coraz rzadziej tu zaglądam, rzadko czytam, jeszcze rzadziej piszę. Choć mam za sobą złych doświadczeń tyle, że mogłabym obdzielić nimi kilka kobiet. Ale wiem, że teraz na TYM akurat forum nic po mnie bo bardziej mogę tu zaszkodzić niż pomóc. Wiesz dlaczego? Bo jestem już zdrowa. A zdrowy chorego, taj jak syty głodnego nie zrozumie. Mogę co najwyżej powydurniać się tu w luźniejszych czy całkiem głupawych wątkach, czasem coś naskrobać w poważniejszych, ale prawdziwe pole do popisu zostawiam "młodszym" stażem na forum, czyli takim, którzy są zaangażowani emocjonalnie w to forum i problemy tu poruszane. Ja już od czasu dłuższego zaangażowana nie jestem, więc staram się nie mundrzyć by ludziom nie szkodzić. Tobie radzę to samo. Jeśli potrzebujesz gdzieś zaistnieć i się polansować to znajdź proszę inne miejsce bo tu możesz komuś krzywdę zrobić.
                        • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 23:43
                          mola1971 napisała:

                          > Chłopie, mam wrażenie, że nie rozumiesz podstawowej rzeczy... To forum NIE jest
                          > dla Ciebie.




                          Po pierwsze nie będzie mi jakaś obca baba mówiła,
                          co jest dla mnie a co nie jest choćby z tej prostej
                          przyczyny, że siedzisz gdzieś sobie teraz i głupio
                          próbujesz zgrywać się na obrończynię skrzywdzonych kobiet
                          i tego forum.

                          Po drugie, gdyby sprawy tutaj mnie nie dotyczyły to
                          bym, rusz troszkę głową, nie przebywał.

                          I jest parę innych po, ale nie zamierzam się ani tobie
                          ani nikomu innemu tłumaczyć.




                          > To forum pełni szczególną funkcję - jest grupą wsparcia, formą ter
                          > apii dla ludzi na jednym z największych (jeśli nie największym) zakręcie życiowym




                          Czyli jest też dla mnie




                          > A Ty tu szkodzisz. A szkodzisz bo sam przez to nie przechodziłeś, więc zieloneg
                          > o pojęcia nie masz o czym piszesz a się mądrzysz.




                          Akurat przez co ja przechodziłem to ja wiem, NIE TY!!!!
                          więc wsadź sobie swoją wiedzę, którą czerpiesz ze
                          szklanej kuli - głębiej.

                          I to, co nazywasz mądrzeniem się jest wynikiem obserwacji oraz zwyczajnej wiedzy
                          - często znanej
                          z autopsji (bywa, że przerobionej na sobie).




                          > Wiesz dlaczego? Bo jestem już zdrowa. A zdrowy chorego, taj ja
                          > k syty głodnego nie zrozumie.




                          To prawda - nie rozumiesz.
                          I mądrzysz się.
                          To, co mnie zarzucasz sama teraz uprawiasz
                          w swoim poście.
                          • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 23:50
                            No i udało mi się wyprowadzić Cię z równowagi big_grin
                            I o to mi chodziło, trollu smile
                            A definicja trolla prosto z netykiety. Poczytaj sobie wink

                            I to jest mój OSTATNI post skierowany do Ciebie i do tego co piszesz.
                            Od tej chwili ignoruję Cię a moderatornia niech sobie robi z Tobą co chce.
                            • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 00:12
                              mola1971 napisała:

                              > No i udało mi się wyprowadzić Cię z równowagi big_grin
                              > I o to mi chodziło, trollu smile
                              > A definicja trolla prosto z netykiety. Poczytaj sobie wink



                              Nie czytam takich śmieciowych informacji.

                              I nie tym, jeśli już, mogłaś mnie wyprowadzić
                              z równowagi - do tego daleka droga - ile głupawymi
                              uwagami dotyczącymi mojego życia. Na szczęście jesteś
                              jakąś nic nie znaczącą personą big_grin z netu, więc
                              i straty po mojej stronie mogły być znikome.


                              To jedynie potwierdza, co dawno już wiem, że nie
                              warto na takich forach za dużo o sobie pisać,
                              bo przylezie taka mola i zacznie wyciągać fakty,
                              mieszać w nich, tarzać się - jak to zrobiłaś z
                              kontrapianistą
                              , któremu zaczęłaś wywlekać jakieś
                              zwierzenia sprzed roku - czemu to miało służyć jeśli
                              nie jakiejś własnej małości big_grin

                              Zarzucanie komuś trollowania, kiedy samemu się
                              trolluje to trzeba mieć nie za dużo w głowie,
                              bo to intryga za grubymi nićmi szyta, by mogła
                              być prawdziwa.

                              Swoją wcześniejszą wypowiedzią dowiodłem ci,
                              że jeśli ktoś tu jest nie na miejscu, na tym
                              forum to ty - już "zdrowa" jak to nazwałaś big_grin

                              A więc co tu by tu zrobić, by ukryć własną nieudaną
                              próbę podważenia zasadności obecności na tym forum?

                              I tak mola myślała, myślała aż w końcu wpadła na
                              "genialny" pomysł, jakim miało być objawienie swojego
                              "misternego" planu.

                              mola, trolujesz, twoje posty są czystą próbkę takiego
                              zachowania - ale robisz to nieudolnie.

                              Na koniec, bo masz już nie odpowiadać (czy to kolejna
                              "mistyfikacja" big_grin) - fruń na fora inne skoro problem
                              rozwodu, alimentów, wychowania dzieci itd. ciebie nie
                              dotyczą.
                              • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 00:32
                                Czytam i brakuje mi tylko porady w stylu" baba do roboty"smile
                  • maly_zlosliwiec Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 20:26
                    Moje mądrzenie ma jednak pewne podstawy. Jeśli rodzina się lubi i nikt nawzajem
                    nie robi sobie świnstw to jest szansa że wszyscy będą szczęśliwi. A dla Ciebie
                    drogi T. jeszcze jedna historyjka z mojego życia. Mój ojciec miał bardzo poważną
                    operację.
                    Koszt wynosił tyle ile oszczędności życia moich rodziców.
                    Moja matka nawet sekundy się nie zastanawiała.
                    Jesteśmy wszyscy naprawdę szczęśliwi że on żyje. Ale on też zabiegał o całą
                    swoją rodzinę latami. Życzę więcej wiary w ludzi.
            • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 19:18
              Ja jestem z innej kulturysmile Jak Cię dopadnie choroba i trzeba będzie pieluchy
              zmieniać to może zmienisz zapatrywania na wzajemną małżeńską odpowiedzialnośćsmile

              Miałam napisać właśnie że coś Tautschinski się nie odzywasmile A tu niespodziankasmile

    • sonia_30 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 16:18
      Jakbym swojego śp ex męża słuchała... Hipnoza, taroty, medytacje,
      kursy szamańskie, chodzenie po węglach, buddyzm, halucynogeny. Nie
      ma Go już dziś, postanowił pożegnać się ze światem. Miotał się
      jakieś 10 lat, lgnął do tych wszystkich szarlatanów i szamanów jak
      ćma do płomienia świecy, aż w końcu spłonął. Niewiele wcześniej
      zdiagnozowano schizofrenię.
      Smutne to co piszesz.. brniesz w kanał harcerzu, mam takie wrażenie.
      • mola1971 Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 16:23
        Czytając go pomyślałam o Tobie a dokładnie to o Twoim exie.
        Też mi to wygląda na podobny przypadek, ale też pewnie żadne tłumaczenie nie
        pomoże bo on wie lepiej. Tutaj nikt go nie zrozumie to pójdzie w inne miejsce -
        takie, w którym go zrozumieją. A takie miejsce na pewno się znajdzie bo ludzi
        szukających drogi na skróty nie brakuje.
    • anikab Re: magicznie nawet bardzo 24.07.10, 23:54
      Harcerzu.Przeczytaj "Martina Edena" Londona. Początek wyda Ci sie tanim romansidlem, przejrzyj go pobieżnie, w dalszej czesci jednak powiesc ta zaskakuje. Bohater sie zmienia, umysł mu sie otwiera, widzi wiecej niz przecietni. Trudno jest mu z tym żyć. Moze znajdziesz tu cos dla siebie...
      Co do poszukiwania odpowiedzi i checi zrozumienia - nie wiem, czy to mozliwe. Z tym, co sie stalo, trzeba nauczyc sie zyc. Nikt Ci nie powie, co robic.
    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 01:56
      Wielu jest tu ateistów i dlatego jestem ciekawa jaki jest dla Was sens życia.
      Dla mnie normalne jest, że takie przeżycia jak zakochanie, choroba, śmierć lub
      inne nieszczęście przenoszą człowieka na sferę duchową. Pojawia się pytanie
      DLACZEGO?

      Szukamy wtedy odpowiedzi na wiele pytań, chcemy poznać prawdę, prawdę absolutną,
      bez spekulacji.
      Nie prawdą jest, że jeśli czegoś nie widzimy, nie możemy dotknąć lub udowodnić
      to tego nie ma.

      Pewien kosmonauta powiedział, że w swojej podróży pozaziemskiej nie zobaczył
      Boga, na co lekarz odpowiedział mu, że przeprowadzając operacje mózgowe nigdy
      nie widział myśli.

      Nie uważam, że dociekania Harcerza zakrawają o schizofrenię. Wielu szuka
      odpowiedzi na pytanie o sens życia i o schemat działania ludzkiej egzystencji.
      Czy jesteśmy w stanie dotrzeć do odpowiedzi?
      Może nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, nie jesteśmy jeszcze na tym etapie
      rozwoju by poznać prawdę.
      Bardzo cenię ludzi, którzy wychodzą poza ramy zwykłego życia i patrzą trochę
      szerzej. Trzeba jednak pamiętać, żeby zachować umiar i umieć wszystko wypośrodkować.

      Rzeczywiście na tym forum raczej nikt nie wyjaśni Harcerzowi praw metafizyki,
      tutaj możemy szukać porad na temat rozwodu i problemów małżeńskich.
      • maly_zlosliwiec Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 02:52
        Po co szukanie komuś jakichś prawd objawionych i aniołów jak zawala codzienną egzystencję ? Może lepiej popracować nad własnym charakterem.
        Choroby to często genetyka albo lata zaniedbań z naszej strony.
        Nieszczęścia to też nasza robota. Nie wiem po co mieszać w to Boga.
        Najbardziej podła osoba jaką w życiu spotkałam jest realna i nie ma nic wspólnego z diabłem. Obszar zniszczeń jakiego dokonała jest nie do ogarnięcia.... I jest chora psychicznie.
        • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 09:26
          Hipnoza to raczej podróż w głąb człowieka.
          Mnie troszkę bawi, że Harcerz tak uduchowiony jednak przeszedł do fizyczności i
          skonsumował znajomośćsmile Zawsze myślałam, ze wszelkie poszukiwanie duchowe nalezy
          zacząć od poskromienia ciała i chucismile
    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 13:28
      Harcerzu, szukasz odpowiedzi na pytanie dlaczego poznałeś Beatę i czy Ty jesteś
      odpowiedzialny za to, co do niej poczułeś.
      Każda religia, wiara i przekonania dałyby Ci odmienne, choć podobne odpowiedzi.
      Według racjonalnego i klinicznego rozumowania, Twoje zakochanie jest wynikiem
      dopasowania się do sytuacji i potrzeb. Twój umysł miał oczyścić się od trosk,
      problemów i rzeczywistości. Byłeś nastawiony na doznania duchowe i metafizyczne.
      Wtedy poznałeś Beatę (może znałeś ją wcześniej, nie napisałeś tego) i ona stała
      się zaspokojeniem Twoich potrzeb. Twoja wyobraźnia podsycała wyimaginowany obraz
      jej doskonałości. Niestety, ona jest tylko człowiekiem, choć jak każdy z nas ma
      iskrę bożą. Na pewno odkryłeś w niej wiele podobieństw do Twojej osoby. Dla
      realisty twardo stąpającego po ziemi Twoja Beata nie spełniałaby oczekiwań.
      Każdy człowiek jest inny, poza tym ulega zmianom (pod wpływem otoczenia i
      zdobywanej wiedzy). Być może, kiedy poznałeś swoją żonę, Wasze potrzeby były
      podobne, bo chcieliście założyć rodzinę, zbudować dom itp. i wtedy to ona była
      Twoją "połówką", potem zacząłeś się rozwijać, zmieniły się Twoje oczekiwania i
      pojawiła się Beata (oczywiście mogłaby być to inna kobieta, wszak trafiłeś do
      miejsca, gdzie ludzie szukali oderwania od rzeczywistości, jednak ona
      najbardziej dopasowała się do zaspokojenia Twoich pragnień). W tej koncepcji
      zadziałał przypadek. Obala on zasadę monogamii lub bycia z jedną osobą do końca
      życia, bo nic nie jest stałe i ulegamy zmianom.

      Niestety nie jesteśmy tu sami, a otaczający nas świat to nie hologram, który
      możemy zmieniać w zależności od naszych życzeń. Choć mamy poniekąd wpływ na
      kształtowanie naszej rzeczywistości, to nie jest to władza absolutna (nie
      jesteśmy jedynym dla siebie bogiem). Jeżeli to wszystko jest matrixem, to jest
      jednak ktoś, kto nim zarządza.
      Wokół nas są ludzie, którzy czują i jesteśmy odpowiedzialni za nasze działania
      bezpośrednio ich dotykające. Życie jest formą szkoły mającej na celu doskonalić
      i kształtować człowieka. Jak chcesz je przeżyć i jakie wywołać skutki, to już
      zależy od Ciebie.

      Co do kłuć Twojej żony, mogę powiedzieć, że każdy wysyła jakieś fale i energię.
      Jesteśmy jakąś formą odbiorników i nadajników. Być może wasze receptory są
      bardziej aktywne i dokładniej na siebie skierowane.
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 15:14
        Bardzo dziekuje,wszystkim za odpowiedz.Dostalem chyba odpowiedzi
        jakich szukalem,wielu madrych zdan przeczytalem i zapoznalem sie z
        innymi opiniamy.Dzieki wielkie
        Pisalem o swoim dziecinstwie w aspekcie,iz doceniam wszystko dobre co
        mam w zyciu,nie boje sie tez trudnosci bo bede sobie z nimi musial
        poradzic.Ciesze sie,ze spotkalem w zyciu swoja zone i bede rowniez
        bardzo szcesliwy jesli na swojej drodze spotka kogos lepszego ode
        mnie i znowu usmiech zagosci na jej twarzy.Nie probuje sie
        wybielac,bo co zrobilem(a raczej jak to rozegralem)nie ma
        usprawiedliwienia i jest godne potepienia.Kocham bardziej bliznich od
        czasu kursu i nie boje sie o tym mowic.Nie zaluje,ze na swojej drodze
        poznalem Beate,choc moglo to wygladac inaczej.Nie chodzilo w zadnej
        sekundzie o seks na pierwszym miejscu,choc pragnienie bylo
        ogromne.Nigdy nigdy nikt tak swoim wzrokiem nie przeszywal mnie na
        wylot i paralizowal jednoczesnie jak ona.Nie mam slow by to
        opisac,ale wierze,ze bylo to cos pozaziemskiego.Nie mam w sobie
        strachu jak ciezko bedzie przezyc samemu,bo zawsze jakos bedzie i nie
        mam tez zludzen,ze latwo nie bedzie.Biore pierwsza prace jaka sie
        trafia i niestety jest to 1200zl.Nie mam imponujacego cv ,bo zawsze
        bralem prace jaka byla bo byly rachunki do placenia i sciezki kariery
        raczej nie zrobilem.Pomimo to mam silna wiare,ze spotkam na swojej
        drodze ludzi,szczerych,prawdziwych i moze jakos mi pomoga.Zawiodlem
        jako ojciec,maz i syn,nie mam miejsca w domu rodzicow,bo zrobilem co
        zrobilem.Nie szukam miejsca by sie wyplakac,probuje zrozumiec..i w
        ogromnej czesci tak wlasnie sie stalo dzieki temu forum.Rozwod bedzie
        prosty...cala wina jest po mojej stronie,niczego nie chce,poza
        nieograniczonym kontaktem z corcia....musze sam sie z tym uporac i
        zyc dalej.Moze jednak jest ktos na forum,ktorzy poczuli ulge po
        rozwodzie co???moze ktos poczul sie lepiej choc przez chwile czytajac
        linka o aniolach co?anioly istnieja,serio...dziekuje,jeszcze raz
        wszystkim mam rowniez nadzieje,ze tym wszystkim ktorym zycie dalo w
        kosc zacznie sie ukladac...tego wszystkim z calego serca zycze...
        • enesta Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 15:49
          Harcerzu, złą drogą poszedłeś,
          Ani wiara w anioły ani metafizyka spojrzenia Beaty nie pomogą Ci w
          wytłumaczeniu i zrozumieniu tego co zrobiłeś.
          W życiu przydatne są proste dobre zasady.
          Moim zdaniem powinieneś postarać się naprawić to co zrobiłeś, ale
          nie z tym bałaganem który masz teraz w głowie. To musisz
          uporządkować, pytanie jak?
          To co Ciebie pociąga- cała ta magia i metafizyka zniekształca Ci
          jasność spojrzenia na to co ważne w życiu. Ale widocznie tego
          właśnie potrzebujesz-szukania złudnych wartości. Pozdrawiam i
          prostej drogi życzę.
        • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 15:52
          Zapewniając o istnieniu Aniołów Ameryki nie odkryłeś. W teologii katolickiej
          dość dużo się o nich mówi.

          Jeśli rzeczywiście coś zrozumiałeś to bardzo się cieszę. Wyzłośliwiałam się
          trochę, ale mnie w Twoich postach przerażała bezradność: pisałeś, że Ci się to
          przydarzyło - samo...Nic się nie dzieje samo. Mamy wybór - zawsze, nawet jak nas
          ktoś przeszywa wzrokiem i pragniemy z nim bliskości ponad wszystko. Nie Ty jeden
          masz takie doświadczenia i w brew pozorom to się dość często dzieje. Jedni
          dopisują do tego mistykę, inni tłumaczą biologia i doborem naturalnym.Człowiek
          ma wybór. Zawsze można uciec, zerwać kontakt.TeraZ nadal masz wybór: możesz
          zostawić żonę i córkę, odejść i pogrążyć się w samocięrpietnictwie, kochaniu
          bliźnich, docenianiu co Cię dobrego spotkało... A możesz też spróbować na nowo
          ratować rodzinę, wziąć się za czynienie czegoś dobrego, za budowanie czegoś
          dającego szczęście innym, a przy okazji Tobie.Wydaje mi się że człowiek nie
          tylko powinien brać, ale też dać coś z siebie. Jesteś potrzebny swojemu dziecku.
          Dużo w tych postach egoizmu, skupiania się jedynie na sobie...
      • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 15:54
        Brawo! Przepięknie uzasadnionesmile Harcerz może się uczyćsmile
      • nangaparbat3 Już wiem! 25.07.10, 20:55
        >
        > Co do kłuć Twojej żony, mogę powiedzieć, że każdy wysyła jakieś fale i energię.
        > Jesteśmy jakąś formą odbiorników i nadajników. Być może wasze receptory są
        > bardziej aktywne i dokładniej na siebie skierowane.
        >


        Słowa Estery mnie olśniły, bo od początku wiedziałam - podobnie jak wiesz Ty
        sam, bo wracasz do tego - że kluczem do zrozumienia są właśnie ukłucia, które
        czuje Twoja żona. Myślę, że między Tobą a Twoją żoną jest bardzo silna więź, a
        Twoje zakochanie się w Beacie jest tylko sposobem na zadanie żonie bólu, czego
        nie potrafiłeś zrobic w bardziej bezpośredni sposób.
    • hanyszka cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 25.07.10, 19:07

      • tautschinsky Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 25.07.10, 19:12
        hanyszka napisała:

        --

        Odnośnie tematu postu, bo treści żadnej nie ma

        - dlaczego wszyscy idą na taką prościznę i zakładają,
        że jeśli ktoś wypowiada się ciut inaczej od reszty
        musi zaraz coś łykać?

        Jest wielu wierzących - prawdziwie wierzących, którzy
        na torturach nie wyrzekliby się swojego boga i tego,
        że on istnieje, słucha ich modlitw i czeka na w niebie.

        Czym różnić ma się wiara harcerza w anioły od wiary
        tamtych? Tamci też są na haju? big_grin
        • harcerz13 Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 25.07.10, 19:54
          Dotarlo do mnie wiele,czas wytrwalej pracy nad soba,bedzie
          dobrze...musi byc....warto szukac,warto sluchac wielu osob i uczyc
          sie od kazdego z Was...trzeba pokochac tez siebie,od tego w zasadzie
          nalezy zaczac....zadana lekture przeczytam,wezma pod rozwage temat
          kobiecej intuicji bo jakos bardzo mi pasuje i z dystansem bede
          patrzec na siebie,bo chyba serio za bardzo obroslem w
          piorka...czlowiek uczy sie cale zycie...a najlepiej na wlasnych
          bledach....juz przyszlo mi do glowy,ze jestem wysnuty z uczuc,bo
          kierowala mna ciekawosc,ale czlowiek jest tylko czlowiekiem....wezme
          sie za siebie i na kilka najblizszych nocy pewnie nie bedzie mi dane
          usnac bo bede myslal nad tym co tu przeczytalem....a moze jest ktos
          kto moze sie pochwalic jakims sukcesem po rozstaniu,moze relacje z ex
          sa lepsze niz byly w malzenstwie co?czy to utopia w ktora wierze????
          Trudno mi tez uwierzyc,ze niektorzy nie maja odczuc czegos co jest
          wokol nas,energi,czegos co czujemy swoimi zmyslami,czy naprawde tak
          mozna byc cynicznym i blokowac sie na wszystko inne niz do co da sie
          dotknac i wziac do reki??tak jak W Mistrzu i Malgorzacie dostaniemy
          to w co wierzymy...ci co wierza ze nic po nich nie zostanie tylko
          proch,niech w to wierza,ci co chca wierzyc,ze pochlonie ich
          pieklo,niech wierza,ja nikogo do niczego nie namawiam...wezcie tylko
          to pod rozwage i moze i Was ktos odwiedzi....moja siostra,mama i ja
          mamy w tym samym czasie te same sny(tzn tej samej tematyce nie
          dokladnie to samo),juz mnie to nie dziwi,choc kiedys bylo to dosc
          ekscytujace...a co z ludzmi,ktorzy widza przyszlosc,rozmawiaja ze
          zmarlymi,czy mieli kontakt z ufo??ich tez trzeba traktowac
          psychotropami i zamykac w zakladach zamknietych???
          dlaczego niektorym sie wydaje,ze juz posiedli wiedze absolutna i moga
          innych osadzac wedle swego wzorca?
          pozdrawiam wszystkich


        • zmeczona100 Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 25.07.10, 22:29
          tautschinsky napisał:

          >
          >
          > Jest wielu wierzących - prawdziwie wierzących, którzy
          > na torturach nie wyrzekliby się swojego boga i tego,
          > że on istnieje, słucha ich modlitw i czeka na w niebie.
          >
          > Czym różnić ma się wiara harcerza w anioły od wiary
          > tamtych? Tamci też są na haju? big_grin
          >
          >

          Ci "prawdziwie wierzący", jak ich nazwałeś, nie latają po hipnozach i
          tarotach, bo im prawdziwa wiara w Boga na to nie pozwala. Poniał?
          • panda_zielona Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 25.07.10, 23:56
            > Ci "prawdziwie wierzący", jak ich nazwałeś, nie latają po
            hipnozach i
            > tarotach, bo im prawdziwa wiara w Boga na to nie pozwala. Poniał?

            A ja tam wierzę,że gdzieś tam mój Anioł Stróż czuwa nademną.
          • tautschinsky Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 26.07.10, 15:04
            zmeczona100 napisała:

            > Ci "prawdziwie wierzący", jak ich nazwałeś, nie latają po hipnozach i
            > tarotach, bo im prawdziwa wiara w Boga na to nie pozwala. Poniał?


            Za to wznoszą modły do niewidzialnego Ojcze nasz,któryś jest w niebie, przyjdź królestwo twoje itd. Klęczą przed malowidłami, których nazywają świętymi i twierdzą, że ci niegdyś żywi ludzie teraz grzeją się w ramionach ich boga. Wierzą, że Faustynie objawiła się najprawdziwszy Jezus, który umarł 2 tysiące lat temu het daleko, że głosy, które słyszała były pozaziemskie. Dłonie tak zwanego Ojca Pio dotknięte jakimś schorzeniem (a może tylko sprytnym oszustwem) to dowód na istnienie boga. Niektórzy codziennie a niektórzy od niedzieli do niedzieli i w dni, które nazywają świętami, chadzają do budynków, które nazywają domami Pana i tam wspólnie oddają się magii, mężczyzna przebrany w sukienkę wznosi ręce, coś zawodzi, rozpyla jakiś dym w trakcie, ludzie wstają i powtarzają za nim zaklęcia, składają ręce, bywają tacy, co płaczą, inni się dziwnie radują - jakby się znajdowali pod wpływem jakichś środków, ale to chyba wszystko te czary-mary czynią z nich takimi big_grin

            Kumejet?

            Jaka różnica jest między tarotem a tymi magicznymi
            obrzędami?
            • mayenna Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 26.07.10, 15:28
              tautschinsky napisał:

              > W
              > ierzą, że Faustynie objawiła się najprawdziwszy Jezus, który umarł 2 tysiące la
              > t temu het daleko,

              Zmartwię Cię, jest jeszcze gorzej: wierzą że Jezus zmartwychwstał i był Bogiem,
              na dokładkę takim w trzech osobachsmile
              • tautschinsky Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 26.07.10, 16:17
                mayenna napisała:

                > tautschinsky napisał:
                >
                > > W
                > > ierzą, że Faustynie objawiła się najprawdziwszy Jezus, który umarł 2 tysi
                > ące la
                > > t temu het daleko,
                >
                > Zmartwię Cię, jest jeszcze gorzej: wierzą że Jezus zmartwychwstał i był Bogiem,
                > na dokładkę takim w trzech osobachsmile


                Wiem, wiem big_grin A pytania moje:

                - Czym to się różni od tarota i aniołów,
                czemu miał się oddawać harcerz?

                - I czy to znaczy, że oni wszyscy (ci, którzy
                w to wierzą - a takich w grupie kilku miliardów
                wyznawców wszelkich bożków trochę jest) są na
                haju? Biorą coś z chemii? Powinni się leczyć?
                • mayenna Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 26.07.10, 18:24
                  To pytanie nie do mnie bo nie napisałam słowa o wierze. Wyzłośliwiałam się
                  jedynie nad szybkim przejściem z wymiaru duchowego w fizjologicznysmile

                  Jednak Harcerz zmienia podejście więc może jeszcze wydoroślejesmile
            • panda_zielona Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 26.07.10, 20:39
              A Ty zapewne wierzysz,że człowiek to przodek małpy jest.hihihihi
              • tautschinsky Re: cokolwiek łykasz, odstaw szybciutko ;-) n/t 26.07.10, 21:15
                panda_zielona napisała:

                > A Ty zapewne wierzysz,że człowiek to przodek małpy jest.hihihihi



                Nie, cała ta ewolucja, to, że człowiek jest częścią
                przyrody na ziemi to fałszywa propaganda Marksa i
                Engelsa. Przecież już małe dzieci wiedzą, że pochodzimy
                od boga, bo on ukochał ludzi i stworzył
                je na swoje podobieństwo - buhaha https://emotikona.pl/emotikony/pic/0yahoo.gif
    • bogdanekb Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 19:56

      Głupota to też sposób używania mózgu.
    • truskawek81 Re: magicznie nawet bardzo 25.07.10, 20:05
      Witaj... ja miałam podobnie do Ciebie... szczegóły nie są w tej
      chwili tak istotne... ale ja nie zdradziłam... po prostu poznałam
      kogoś kto pod względem emocjonalnym był dla mnie odpowiedni on ma
      kogoś ja mam a właściwie miałam bo już jestem w trakcie rozwodu...
      nie mam nikogo oprócz dziecka... zostałam sama ... moje małżeństwo
      było nieudane ale mam wrażenie, że mogłam coś jeszcze zrobić by je
      poskładać... ale mąż powiedział mi że mnie nie kocha że beze mnie i
      dziecka jest mu lepiej wygodniej czyściej w domu... i takie tam ...
      ogólnie samemu lepiej niż z nami... dlatego nie wiem czy jest jeszcze
      sens aby ciągnąć ten związek z żoną... no cóż... sama nie wiem ale
      nic na siłę chyba że na prawdę tego chcesz i mocno pragniesz... pozdrawiam
    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 00:41
      Długa droga przed Tobą Harcerzu w poszukiwaniu prawdy absolutnej. Spotkasz się
      na pewno z wieloma hipotezami bardziej lub mniej wiarygodnymi. Coś co może
      wydawać się już bliskie prawdy będzie podważone innymi teoriami, osiągnięciami
      nauki lub dowodami.

      Od wieków ludzie szukają recepty na szczęście, dlatego tak bardzo pragniemy
      dotrzeć do źródła i zrozumieć o co tu chodzi. Nie mam pojęcia dlaczego nie jest
      nam objawiona prawda. Poszukiwania są ekscytujące i doprowadzają do nowych
      wynalazków, rozwoju duchowego oraz nauki i techniki.
      Zawsze chciałam dotrzeć do prawdy. Czytałam wszystko co wpadło mi w ręce,
      zaczynając od filozofii, poprzez ezoterykę, parapsychologię, różne religie...
      kończąc na fizyce kwantowej. Natłok informacji spowodował chaos, a ja, jak
      Sokrates mogłam stwierdzić , że wiem, że nic nie wiem.
      Popatrzyłam na ludzi, którzy żyją w prosty sposób i czują się szczęśliwi. W tej
      chwili przyjmuję życie takie jest, co ma być to będzie. Wszystko ma swój czas.
      Jeśli pojawia się problem zajmuję się jego rozwiązaniem nie szukając innych, i
      wierzę, że musi być dobrze. Nastawiam się optymistycznie pielęgnując tylko dobre
      wartości.
      Cały ten wszechświat jest doskonale stworzony i choć nie zawsze się z tym
      zgadzamy, to jednak wszystko ma swój sens i cel.
      Nie wiem, na ile jest to własna kreacja rzeczywistości, a na ile wpływ Stwórcy,
      ale wszystko zaczęło się układać i jestem już spokojna. Po prostu trzeba żyć
      przyjmując radość i cierpienie trzymając się zasady "ŚRODKA" ( o czym mówi buddyzm).
    • damodia Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 11:08
      A to ciekawe, ze tak głęboko duchowy i doświadczony rzeczami "lepszymi" niż
      przyziemne człowiek jak ty, ot tak odstawia rodzinę i z zony robi lekko
      "samotną matkę".. nawet nie pomyślisz o dziecku, ze może powinieneś się nim
      zająć ty, może twoja żona tez ma ochotę sobie odjechac w magię i mistycznego
      kochanka i chetnie by ci dziecko na głowie zostawiła żeby mieć na to czas?
      mówisz o pracy za 1200zł, super, ile z tego dasz dziecku alimentów
      darmozjadzie? oczywiście zostawisz utrzymanie dziecka na wyłącznej głowie żony,
      bo przeciez baba jest od tego żeby o dzieci zadbać a ty....no ty jestes od tych
      wzniosłych spraw, magicznych i istotnych.. i tak wspaniałych jak mistyczne
      Beata... tylko, że Baeata ma swoją firmę, rodzinę i dobrze się w życiu ustawiła,
      a ty jak typowy niedojrzały dzieciak bawisz się zapałkami skazując swoją rodzinę
      na biedę...
      W sumie dobrze, że się rozwodzicie. Dla twojej żony dobrze, życia by z tobą nie
      miała a tylko same kłopoty emocjonalne z twoimi schizami i finansowe które
      szybko by się pojawiły.
      Prawdopodobnie będziesz bardzo żałował po latach tego co właśnie niszczysz.
      Cóż, po szkodzie można usiłowac być mądrym ale czasu nie cofniesz.
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 11:35
        Gdyby tylko byl taki pomysl ze strony zony bym zajal sie dzieckiem,tak by sie
        stalo.Niestety w naszym pieknym kraju latwiej znalesc jest prace facetowi niz
        kobiecie.Zachecalem ja bysmy razem pojechali na kurs,ale tego nie chciala,ma po
        prostu inne zainteresowania.Mysle,ze moze kiedys przyjdzie jej tez
        niespodziewanie zakochac i wtedy bede dusic w sobie nadeta meska dume,bo pewnie
        da o sobie znac.Wszystko w swoim zyciu zdobylem samemu i uwagi o byciu
        darmozjadem chyba sa nie na miejscu.Nie mam pojecia jak zachowal sie Twoj
        facet,ale zranil Cie bardzo.Jak jestes juz taka madra i wiesz tak duzo,to prosze
        objasnij mi laskawie co mam zrobic by serce mojej zony przestalo
        krwawic,co?Teraz to mam w glowie,a nie ile przeznacze ze swoich dochodow na
        alimenty.Z czasem przyjdzie lepsza praca i wieksze pieniadze..tak mysle...ale
        teraz nie mam innego pomyslu niz zejsc jej z oczu i pozwolic by czas zrobil
        swoje i rana zaczela sie zablizniac.Sa dni kiedy jest dobrze i sie smiejemy,ale
        sa i takie kiedy ja draznie kazdym slowem i ogolnie swoja osoba,co jest jak
        najbardziej zrozumiale.Nie wiesz wiele o mnie poza jakimis scinkami,nigdy ze mna
        nie rozmawialas ani nie przebywalas chocby prze chwile,wiec prosze powstrzymaj
        swoj ostry jezyk..pogubilem sie w zyciu i jestem tego swiadomy,a to chyba juz
        jakis poczatek...
        pozdrawiam
        • enesta Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 11:47
          Jeśli martwisz się o żonę to sfinansuj Jej terapię u najlepszego
          psychologa w Waszym mieście.
          Postawi Ją na nogi.
          Może potem sama odejdzie, lub wybaczy Ci.
          • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 12:10
            Zawsze mielismy wspolne pieniadze i nie musze jej niczego finansowac.Nie jest
            zalezna ode mnie finansowo(choc ostatnie 4 lata tylko ja pracuje) bo wszystko co
            do tej pory mamy jest tak samo jej udzialem.Praca w domu,przy dziecku to z
            pewnoscia pelen etat.Gdyby nie zostala w domu,bysmy pewnie zostawiali dziecko
            raz u jednej raz u drugiej babci,a tak,dziecko wyrasta z mama i do tej pory z
            ojcem,a i ja moglem pojezdzic sobie na kursy.Jesli tylko o tym pomysli i uzna,ze
            to dobry pomysl to mnie tez to pasuje.Zaproponuje jej to,ale znajac ja pewnie
            powie,ze nie potrzebuje prania mozgu.Tak czy owak dziekuje za pomysl.Powiedziala
            mi tez,ze potrzebuje stabilnosci,ktorej w tej chwili nie moge jej dac.Wszystko
            zdarzylo sie po cos i czemus sluzy.Wszystko przemija i umiera i moze nalezy
            pozwolic by cos sie skonczylo...poza tym czy naprawde ktos wierzy w powroty?czas
            wszystko i tak zweryfikuje....dzieki
        • damodia Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 12:00
          Czy ty zamierzasz brnąć w zabawy z mistyką albo nie daj bóg robić w tym kierunku
          specjalizacje zawodowe by z tego mieć kiedyś kasę wyciąganą od innych
          zagubionych duchowo osób i robić im rozwałki z mózgu?gdy sam jesteś drastycznie
          niepoukładany?

          Powiem ci tylko, że "magiczne połączenia duchowe" niektórzy mają bez drogich
          kursów i hipnozy, po prostu maja w sobie otwartośc na nowe doznania i uczucia,
          a ty z tym nastawieniem pojechałes na kurs. Wpasowanie się w tę lukę kochanki to
          żadna mistyka, tylko zwykły prozaiczny romans gdy spotyka sie dwoje otwartych na
          nowe osob. Jedynie wymyśliłes sobie do niego mistyczną filozofię bo mało
          dojrzały i niedoświadczony jeszcze jesteś w te klocki. Ciekawe ile lat zajmie
          ci "odpinanie się" emocjonalne od kochanki, czy może bedziesz ją (na zmianę z
          zoną) nekał swoją osobą i swoimi "mistycznymi" jazdami emocjonalnymi?
          Na razie możesz zamiast mistyką, zająć się literaturą bliższą tobie: podatność
          na uzależnienia, niedojrzałośc emocjonalna, skąd się biorą do czego prowadzą,
          emocje osoby uzaleznionej itd

          Może ty nie masz teraz w głowie myślenia o alimentach na dziecko, ale
          zostawiłeś je żonie i sensownych zarobków nie masz. Co sobie wyobrażasz, że
          bedziesz truł zonie jak bardzo cierpisz że ona cierpi i jak bardzo się
          dzieckiejm przejmujesz, a nie dasz im kasy na utrzymanie albo dasz grosze bo ci
          się solidnie pracowac na rodzinę nie chce wolisz latac za kolejnymi mistycznymi
          Beatami?
          i żona wtedy bedzie cenić, i uwierzy że faktycznie, przejmujesz się jej i
          dziecka losem i od razu będzie mniej cierpieć? zejdz na ziemię, przestan być
          piotrusiem panem w krotkich spodenkach, spłodziłeś dzieci pora na
          odpowiedzialnoścv za nie i zabezpieczenie póki nie dorośnie.
          kobiety na dłuższą metę nie cenią "gadaczy", tylko facetów solidnych i
          odpowiedzialnych. stań się nim, może żona kiedys ci wybaczy. a może nie.
          • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 14:03
            Dlaczego niby to nie moge sie rozwijac i w przyszlosci pomagac innym biorac za
            to pieniadze?polowa ludzi wybierajac sie na psychologie maja problemy sami ze
            soba...czesc ludzi w psychiatryku pewnie mogla by zyc w spoleczenstwie i na
            zdrowie by im to wyszlo,a ilu jest tych zdrowych i poukladanych co mogliby tam
            siedziec?gwarantuje Ci,ze jesli zdobede kwalifikacje by cokolwiek w zyciu robic
            z czymkolwiek,bedzie tez ktos kto mnie oceni i te kwalifikacje nada...pozniej
            praktyka zrobi swoje i opinia klientow...nie wiem czemu oceniasz mnie,az tak
            surowo..wszystkie Twoje uwagi wezme sobie do serca i sie nad nimi
            zastanowie,szczerze...Co do Beaty,to zawsze mozna wszystko splycic i
            powiedziec,ze pojawila sie okazja i sie stalo...mozna splycic i mozna tez nazwac
            czyms mistycznym...nie zrozumiesz....tak silnych emocji nie przezywalem nigdy w
            zyciu i wierze,ze bylo to bardzo prawdziwe..Bylo,bo nasz czas juz minal...warto
            jednak bylo poznac Beate....jakkolwiek zle to teraz brzmi....do zony ani do
            nikogo innego sie nie zale,nie robie jazd emocjonalnych.Nie palszcze sie na
            kolanach z kwiatami przed nia z prosba o wybaczenie za to co zrobilem bo to
            dziecinada.Nie uciekalem przed proza zycia w ramiona Beaty bo ma swoje dzieci i
            zdawalem sobie z tego sprawe.Nie szukalem seksualnych nowych doznan,ale przeciez
            zawsze chodzi o sex a reszta to dorabianie ideologii prawda?.Pokochalem inna
            kobiete i planowalem ukladac sobie z nia zycie.Wszystko zrobilem swiadomie,choc
            nigdy wczesniej (przez ostatnie 9 lat )nawet do glowy nie przyszla mi mysl o
            innej kobiecie.Znam ciezar moich decyzji i biore za nie
            odpowiedzialnosc.Znalazlem tu wiele teorii i ciesze sie,ze ten pomysl by tu
            zajrzec ktos mi podpowiedzial.Przeczytaj swoje wypowiedzi jeszcze raz...dziekuje
            za ten kubel zimnej wody na pewno sie przydal...
            • sauber1 Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 20:04
              harcerz13 napisał:

              > Dlaczego niby to nie moge sie rozwijac i w przyszlosci pomagac innym biorac za
              > to pieniadze?


              Obyś tylko nie narobił tym, innym wielkich nieodwracalnych szkód i następni nie
              musieli wieś nędznego żywota.
              Lekkomyślność to choroba która nie boli, ale ... !!!
              • adaria38 Dlatego często mam wątpliwość czy osoby z problema 27.07.10, 14:34
                czy osoby z problemami namawiac na wizytę u nieznajomego psychologa.
                Może się okazać, że trafią z deszczu pod rynnę i wyjdą od takiego jeszcze gorzej
                pokiereszowane. Partaczy w każdym zawodzie się spotyka, fakt, a krzywdy na
                ludzkiej psychice i emocjach są często nie do naprawienia i podłe jest
                wyciąganie od ludzi kasy za zrobienie im tak naprawdę krzywdy przez lekarzy
                głupich, niedoucznonych bądź wyrachowanych..
                • tautschinsky Re: Dlatego często mam wątpliwość czy osoby z pro 27.07.10, 15:00
                  adaria38 napisała:

                  > czy osoby z problemami namawiac na wizytę u nieznajomego psychologa.



                  A psychologów w Polsce jak mrówek. Skończyć wystarczy cokolwiek, jakąś pedagogikę zaocznie i zaocznie zrobić dwuletnią podyplomówkę z psychologii na "uczelni" i jesteś psychologiem całą gębą.

                • enesta Re: Dlatego często mam wątpliwość czy osoby z pro 27.07.10, 18:42
                  "Nieznajomy" psycholog nie narobi takich szkód jak hipnotyzer, co
                  najwyżej okaże się mało kompetentny i mało pomocny w rozwiązaniu
                  problemów. Prawdziwe pranie mózgu to hipnoza, moim zdaniem i tu
                  istnieje niebezpieczeństwo że szkód będzie więcej niż zysków..
                  • sauber1 Re: Dlatego często mam wątpliwość czy osoby z pro 27.07.10, 19:00
                    enesta napisała:

                    > "Nieznajomy" psycholog nie narobi takich szkód jak hipnotyzer, co
                    > najwyżej okaże się mało kompetentny i mało pomocny w rozwiązaniu
                    > problemów. Prawdziwe pranie mózgu to hipnoza, moim zdaniem i tu
                    > istnieje niebezpieczeństwo że szkód będzie więcej niż zysków..


                    Można wyprać mózg człowiekowi do tego stopnia, że do końca życia będzie kaleką,
                    desperatów nie brakuje gotowych na wszystko, nawet domorosłemu "czarodziejowi"
                    pozwolić sobie grzebać w głowie. By może w wielu beznadziejnych przypadkach
                    hipnoza pomocna ?
                    Czytam tak ten wątek i nasuwa mi się pytanie, czy Ty harcerz masz takiego
                    wielkiego finansowego doła
                    , a wokół Ciebie tylko ludzie obrzydliwie bogaci
                    opływający, ociekający kasą się przewijają, czy aż tak bardzo się mylę ??? wink
    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 12:21
      Harcerzu, może to Ciebie zainteresuje, a może innych forumowiczów

      diamentowadroga.pl/dd40/budda_i_milosc
      religie.wiara.pl/doc/558748.Malzenstwo-w-kulturach-Wschodu/2
      • sauber1 Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 19:55
        harcerz13 napisał:

        > U czlowieka z tarotem bylem raz jedyny w zyciu i nigdy nie pojde
        > wiecej.Wiem ,ze jest w nich cos magicznego i troche sie obawiam.

        Nie jest moim celem kąsa Cię harcerzu za szerokość, ale ten temat jest mi bardzo
        dobrze znany. Myślę, dobrze że z tym wyszedłeś do ludzi, bo to wielki problem
        jest żyć w obcej skórze, być może to wszystko bardzo pomocne ale też jak widać
        niejedna osobę doprowadziło do zguby, będąc w wielkim uzależnieniu taka osoba
        nigdy tego nie dostrzeże sama, zawsze będzie przekonana o czynieniu dobra a
        szczególnie dla siebie.
        Widzę poszukujesz odpowiedzi na pytanie o dalej po grzebaniu gleboko w łowie
        wprowadzaniu się w trans? Nie potrafię na to odpowiedzieć, ale moim zdaniem
        chyba szukasz siebie, obyś nie przekroczył dozwolonej granicy zza której powrotu
        do rzeczywistości już nie ma!
        Skoro mówisz o tym problemie głośno i nie zdałeś się jeszcze na wyrocznie
        kart, czy szukaniem możliwości rozwoju swojego umysłu metodą Silvy, tudzież
        New Age nie wytycza i drogi życia to jeszcze nie jest tak źle, choć nie mam
        prawa mówić, że inaczej jest dobrze ? wink
        • marekp69 Re: magicznie nawet bardzo 26.07.10, 23:57
          Zacznij od pracy nad poprawą stylu i logiki swoich wypowiedzi, bo
          czytac sie tego nie da. Bo nawet 1200 pln nie zarobisz.
        • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 11:03
          Przyznam sie szczerze,ze jeszcze miesiac temu podsmiewywal bym sie z ludzi
          udzielajacych sie na forach w internecie,ktory dla wielu jest drugim swiatem
          albo nawet i pierwszym.Dzis sam to robie i odnajduje tu
          odpowiedzi,stwierdzenia,z ktorymi mniej lub bardziej sie zgadzam.9 dni kursu po
          12 godz to ponad sto godz cwiczen praktycznych,jak sadze jest juz jakas
          podstawa,ale nikt nie musi sie z tym zgadzac.Popracuje nad stylem i logika
          wyrazania wlasnych mysli,sam zauwazylem,ze mam pewien problem.Tyle mam mysli w
          glowie,watkow,teorii i niepokoj o przyszlosc,ze trudno mi jasno i logicznie
          teraz myslec.Myslalem nad kursem silvy,ale w jakiejs dluzszej perspektywie,nawet
          czytalem wywiad z Lynchem i on od 36 lat cwiczy medytcje
          transcendentalna,czerpie sile,energie z wlasnego mozgu,silva wydala mi sie
          wlasciwa.Jesli ktos ma jakies doswiadczenia negatywne w tym temacie prosze o
          klka zdan.Co do pracy to nie rozumiem,czy lepiej jest czekac na lepsza
          oferte,czekac i nic nie zarabiac,czy brac co sie trafia.Moze cos ,zle mysle,wiec
          chetnie poczytam rad w temacie pracy.Pamietajcie,ze nie kazdy ma szanse na taki
          sam start w zycie,tutaj przychodzi twarda rzeczywistosc.Bede czekal na posty w
          temacie pracy,a moze ktos cos napisze i mnie olsni.Co dalej,co dalej..Niby mam
          juz jasniej w glowie po wysluchaniu tylu ludzi i ich opinii,ale nadal daleko...
          pozdrawiam
          • sauber1 Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 18:24
            harcerz13 napisał:

            > Myslalem nad kursem silvy,ale w jakiejs dluzszej perspektywie,nawe
            > t czytalem wywiad z Lynchem i on od 36 lat cwiczy medytcje
            > transcendentalna,czerpie sile,energie z wlasnego mozgu,silva wydala mi sie
            wlasciwa.
            > Jesli ktos ma jakies doswiadczenia negatywne w tym temacie
            > prosze o klka zdan.


            Nie mam prawa nikogo oceniać, ani tez negować różnych praktyk czy udziwnień
            cywilizacyjnych. Wszystko to co tajemniczo brzmi nęci człowieka bardzo...
            Powiem tylko tyle, dziś jestem daleko od ludzi co parają się wszystkim, tylko
            dla osiągnięcia jednego nawet po trupach celu, jakim gigantyczna kasa i nie
            moim dziś zmartwieniem walka z ludźmi manipulującymi innych umysłami, będąc
            samemu manipulowanym.
            Tak prywatnie, osoba która z Tobą jest musi się bardzo męczyć, albo nie ma
            zielonego pojęcia o co chodzi i bardzo szczęśliwa pomaga Ci w brnięciu ku
            świetlanej przyszłości ? wink
    • tojo Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 00:05
      Magiczne bardzo, jesli uwazasz, ze 9 dniowy kurs wystarczy żeby
      wiedziec co sie chce w zyciu robic. Do tego smieszy mnie że po 9
      dniowym grzebaniu w głowach wprowadzaliscie się w trans etc. Kurs na
      prawo jazdy trwa dluzej, a auto to duzo prostrze urządzenie. Znam
      ludzi, ktorzy latami próbuja poznac istote duszy.
      • inez_ka7 Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 08:01
        Właśnie, mnie to przeraża. Człowiek, który "nie poszedł ścieżką kariery", po
        9-dniowym kursie, lub nawet kilku jeszcze podobnych dostanie uprawnienia do
        mieszania ludziom w głowach.
        To tak, jakby się uczyć medycyny z "Pani domu" i internetu. W końcu co za
        problem, każdy z nas kiedyś był lub będzie chory.
        Tyle że uprawianie medycyny bez dyplomu jest karalne, a takie historie zostają
        poza kontrolą
        --
    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 13:05
      Harcerzu, każde przeżycie, czy to śmierć, czy choroba, zakochanie wywołują
      głębsze zastanowienie się nad sensem życia i poruszają sferę emocjonalną.
      Opowiem Ci moją historię.

      Jako dziecko byłam wychowana w rodzinie bardzo religijnej. Wiara katolicka była
      jedyna jaką znałam i była dla mnie absolutem i jedyną prawdą. Kiedy dorastałam,
      dochodziły do mnie informacje o innych możliwościach i inne teorie. Nie działo
      się nic szczególnego, więc nie zastanawiałam się nad tym.
      Jako siedemnastolatka zakochałam się w chłopaku, z którym przeżyłam fantastyczne
      chwile. Skończyły się wakacje i nie widywaliśmy się już codziennie. W jego
      zachowaniu wyczułam, że mu na mnie nie zależy. Rozstaliśmy się nie wyjaśniwszy
      sobie przyczyn. Ja ciągle o nim myślałam, ale jakoś dziwnie się zdarzało, że po
      prostu się mijaliśmy, czasami byliśmy w tym samym miejscu, z różnicą czasem
      tylko pięciu minut.
      W moim życiu pojawił się ktoś inny. On został moim mężem. Wyznawał takie same
      wartości jak ja, ale zabrakło tutaj tzw "chemii". W małżeństwie ja zajmowałam
      się domem, on pracował. Brakowało mi kontaktu z ludźmi, a mój mąż po pracy i
      weekendy nie miał ochoty na jakiekolwiek wyjścia. Zaczął żyć w swoim świecie, ja
      czułam się zepchnięta na drugi plan. Potrzebowałam zwyczajnie zainteresowania i
      miłości.
      Poszłam do pracy. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu, spotkałam tam moją pierwszą,
      wielką miłość. Okazało się, że on też o mnie myślał przez te lata. Zaczęliśmy
      się spotykać, czyli zaczęłam zdradzać swojego męża. Nie mogłam się rozwieść, bo
      wiedziałam, że mój mąż może tego nie wytrzymać (ufał mi i nie wyobrażał sobie
      życia beze mnie, mógłby totalnie się załamać), poza tym mieliśmy dziecko, ja nie
      miałam się gdzie wyprowadzić i cała presja otoczenia oraz wiele innych
      czynników. On też miał już swoją rodzinę.
      Wiedziałam, że jest to złe, co robiłam, niemniej pojawiły się pytania: dlaczego
      teraz się spotkaliśmy, dlaczego to się stało i czy miłość jest zła?
      Miotałam się między poczuciem winy a chęcią istnienia, czucia...
      Aż wreszcie sumienie wygrało, skończyłam romans i skazałam siebie na zwykłą
      wegetację w uczciwym życiu. Zaczęłam szukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

      Minęły trzy lata.

      Moim mężem zainteresowała się młoda, energiczna, pełna optymizmu kobieta, którą
      zatrudnili w swojej firmie.
      Między nimi stworzyła się dość bliska więź. Wtedy u męża w pracy nastał dość
      dobry czas, interes się rozwijał, mieli powód do radości. W życiu osobistym nie
      układało się ani jej ani jemu. Ja przechodziłam załamanie, nie widziałam dla
      siebie perspektyw, byłam zgaszona. Ona była radosna, pogodna, nabrała pewności
      siebie, tylko jej chłopak był zbyt natrętny. Mój mąż na początku chciał jej
      pomóc w ich relacjach jako doświadczony człowiek. Tak się zaczęły rozmowy, a po
      nich coraz większa bliskość, zrozumienie, więź.

      Zatem sytuacja się odwróciła.

      Gdy się o tym dowiedziałam, chciałam rozstania. Nie miałam żalu do męża, ani on
      do mnie. Potrafiliśmy już siebie zrozumieć. Niemniej sytuacja okolicznościowa
      się nie zmieniła, czyli dziecko (dla nas najważniejsze), wspólne mieszkanie,
      otoczenie itd. Byliśmy na siebie jakby skazani. Zupełny brak możliwości. A my
      rozmawialiśmy, dużo, czasami całymi nocami. Zrozumieliśmy, że tak naprawdę nie
      potrafimy już bez siebie żyć i jest to najlepsza opcja, żebyśmy zostali razem.

      Okres, kiedy mąż chciał zakończyć swój romans, był najtrudniejszy. Dziewczyna
      groziła samobójstwem, nie umiała przestać żyć bez niego. On ją rozumiał, ja
      rozumiałam ich położenie, ale mimo wszystko do głosu dochodziły również emocje,
      nad którymi ciężko było zapanować.
      Długo to wszystko trwało, zanim wszystko wróciło do normy.

      Dzisiaj jest już ok. Wiele zrozumieliśmy, nauczyliśmy się żyć właściwie i
      cieszyć się z bycia razem. W tej chwili mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa,
      chociaż nadal pojawiają się trudności.

      • enesta Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 19:02
        esteraj napisała:
        Wiedziałam, że jest to złe, co robiłam, niemniej pojawiły się
        pytania: dlaczego teraz się spotkaliśmy, dlaczego to się stało i czy
        miłość jest zła?

        Esteraj, robisz to samo co Harcerz-dorabiasz filozofię by znaleźć
        usprawiedliwienie.
        Zauważyłam że kobiety niespełnione w związkach, lub te które bardzo
        źle w tych związkach funkcjonują a mają niewielką możliwość
        przebywania w innym sprzyjającym do zapoznania się bliżej nowym
        otoczeniu (wspólne wyjazdy, kursy itd.) kierują swe oczy w kierunku
        mężczyzn których wcześniej znały. Spotkania te nie są palcem bożym.
        Jest to normalne bo kiedyś wytworzyła się tam jakaś więź i powstało
        zaufanie i bliskość. Jest to więc najłatwiejsze i najpewniejsze.
        Jeżeli z tego kiedyś nic poważnego nie powstało to szanse że
        powstanie *teraz są nikłe lub żadne(moim zdaniem). Ot zdarzenie
        które może pomóc stanąć na nogi, dowartościować się, poczuć się
        kochaną.
        Mężczyźni szukają spełnienia(Ci z bujną wyobraźnią) lub przygód na
        wyjazdach, kursach w pracy – tam udaje im się „złapać” bliższy
        kontakt intelektualny, emocjonalny lub czysto fizyczny (feromony) z
        kobietą i rzadko sami dorabiają do tego filozofię.
        Harcerz moim zdaniem po kilku wyjazdach i kursach też da sobie
        spokój z szukaniem metafizycznego wymiaru, choć może niekoniecznie
        bo widzę że jest bardzo „mistyczny”wink
        • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 19:21
          enesta napisała:
          > Esteraj, robisz to samo co Harcerz-dorabiasz filozofię by znaleźć
          > usprawiedliwienie.

          Raczej robiłam, to co Harcerz, szukałam wytłumaczenia i zrozumienia.
          Dobrze wiem, że był to najłatwiejszy sposób zaspokojenia swoich wtedy potrzeb
          emocjonalnych. Gdyby zjawił się ktoś inny, kto mógłby to zrobić, to w nim bym
          się zakochała.
          Pomimo ostrzeżeń to było dla mnie najważniejsze i dlatego w to weszłam. Dzisiaj
          potrafię realnie ocenić sytuację.
          • enesta Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 19:32
            Rzadko coś samo się zjawia, trzeba szukać. Ty nie szukałaś bo
            wychowana byłaś w rodzinie z zasadami moralnymi , więc weszłaś w to
            co było kiedyś. Harcerz nie miał ochoty na zdradzenie żony, dopiero
            gdy okazja zapukała do drzwi i wtedy oprawił ją w mistyczną ramkę
            nie wiedząc że innym też to się zdarza(mistycyzm przeżycia).
            • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 20:24
              Mój mąż też nie szukał. Nigdy nie dopuszczał zdrady. Jednak okoliczności i wpływ
              otoczenia (różne opinie, które wtedy do niego docierały) doprowadziły do
              przekroczenia tej granicy i pozwoliły mu się otworzyć. Każdy przedstawia się
              wtedy z najlepszej strony, żeby tylko być zaakceptowanym, żeby podsycić uczucie
              (emocje) i wprowadzić w krainę szczęśliwości.
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 05:01
        Esteraj bardzo dziekuje Ci za tak szczera wypowiedz.Wlasnie tak jak Ty zrobilas
        zrobila tez Beata,poczucie winy i chyba presja rodziny zrobily swoje choc moge
        tylko zgadywac,ze tak wlasnie jest.Decyzje juz zapadly i do Pl na pewno wracam,a
        zona nie zostawiam na pastwe losu,bo przez ostatnie 5 lat zdolalismy cos
        odlozyc,powiem wiecej,ze gdybym nie mial pewnosci,ze sobie poradzi to moje
        odejscie dawnoby juz nastapilo.Zadawalem sobie tez pytanie jak moglem dopuscic
        sie zdrady w calkiem udanym malzenstwie?Chyba musialo byc cos nie tak skoro to
        zrobilem,nie wiem co,nadal mysle i odpowiedz nie jest taka prosta.Zalezy mi
        bardzo na prawdziwych relacjach z zona bardziej niz na tym by byc
        malzenstwem.Moze bedziemy wspolnie cos sprzedawac,odnajdziemy sie na nowo na
        innej plaszczyznie,chcialbym tego bardzo.Zrobilem co zrobilem i nie widze innego
        rozwiazania.Bedac za granica blisko 6 lat zobaczylem,ze ludzie moga zyc bez
        malzenstwa,ze dziecko moze byc szczesliwe, jesli jego rodzice sa
        szczesliwi,nawet jak nie sa razem.Gwarantuje Wam,ze gdyby nasz kraj byl bardziej
        bogaty,a co za tym idzie i kowalski,ludzie mieliby wlasne domy jako
        standard,byli bardziej niezalezni polowa malzenstw w Pl juz dawno przestalaby
        istniec.Do tego nalezy dodac potege kosciola katolickiego,role kobiety,ktora
        postrzegana jest jako kura domowa,ta od obiadkow i prania pieluch,zalezna
        finansowo od mezczyzn to wszystko sprawia,ze wszystko sie trzyma,ale w kazdej
        chwili moze sie rozpasc.Czy malzenstwo nie powinno byc ostoja,najsilniejszym ze
        zwiazkow?Czasem jeszcze dochodzi,ze dla dobra dziecka,zgadzam sie jest to
        najwazniejsze,tylko to dziecko pojdzie kiedys do szkoly,podrosnie,az w koncu
        opusci dom i co wtedy?Kiedy jest czas na powalczenie o samego siebie?Masa kobiet
        przyjezdza do Anglii z Pl dokonywac aborcji,kolejna masa wyjezdzajac do pracy
        zapomina,ze ma meza i dzieci i zyja w jakis dziwnych hybrydowych
        ukladach,partnersko-sam nie wiem jakich.
        Nie potrafilem wrocic do domu i wszystkiego zataic..nie potrafilem utrzymac
        jezyka za zebami,usmiechac sie i zyc dalej patrzac w oczy zonie i corce,wszystko
        juz pozostanie inne na zawsze,nie potarfilem sie tez zaprzeczyc milosci do
        Beaty.Byla to dla mnie sytuacja bez wyjscia.Dzis jest lepiej choc lepiej nie
        znaczy dobrze.
        Nie jestem bardziej mistyczny czy tez nie posiadam w sobie zdolnosci
        paranormalnych innych niz przecietny Kowalski,kazdy je posiada.
        Minelo zaledwie kilka dni od mojego pierwszego postu i duzo sie w mojej glowie
        poukladalo.Dziekuje wszystkim za cenne rady.
        • pan-kowalski Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 10:33
          harcerz13 napisał:

          >Decyzje juz zapadly i do Pl na pewno wracam,

          No ale w zasadzie to dlaczego chcesz wrócić, skoro po sześciu latach
          w Anglii masz tam rodzinę , pracę, znajomych, jakieś poczucie
          stabilizacji ? Nie uważasz, że rzucając to wszystko dla Beaty
          skomplikujesz życie nie tylko sobie, ale także i jej ? Najpierw
          rozwaliłeś sobie małżeństwo, a za chwilę jeszcze rozwalisz relacje z
          własnym dzieckiem, bo wracając do kraju przestaniesz być obecny w
          jej życiu. Anioły, za którymi tak podążasz nakarmiły Cię iluzją.
          • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 11:14
            Nie wracam do Pl dla Beaty,z pracy juz zrezygnowalem,a ja nikomu nie mowie,ze ma
            wierzyc w anioly.Przyjezdzajac do Anglii wszyscy mi odradzali bo jechalem w
            ciemno,samochodem z zapasem jedzenia na 2 tyg,w ktorym tez spalem.Wszyscy
            mowili,ze to nierozsadne i takie tam.Dzis jeszcze pracuje w firmie lotniczej
            jako jedyny obcokrajowiec i uwazam to za wlasny sukces.Sciadnalem do UK co
            najmniej tuzin ludzi i kazdemu jakos sie wiedzie.Wiem,ze moge ulozyc sobie zycie
            wszedzie.Dlaczego nie wiezmiesz pod uwage,ze wyjezdzam do Pl by przygotowac
            grunt na powrot mojej corci co?wszystko tak jakos pesymistycznie.Anioly daja mi
            sile by ten caly stres i niepewne jutro przetrwac,jesli to jest iluzja wedlug
            Ciebie niech tak bedzie.I nigdy nie przestane byc obecny w zyciu mojej
            corki,nigdy.pozdrawaim
            • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 12:28
              Dlaczego nie wiezmiesz pod uwage,ze wyjezdzam do Pl by przygotowac
              > grunt na powrot mojej corci co?


              to żona tez planuje wracać do PL?
              • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 13:24
                aneta-skarpeta napisała:

                > Dlaczego nie wiezmiesz pod uwage,ze wyjezdzam do Pl by przygotowac
                > > grunt na powrot mojej corci co?

                >
                > to żona tez planuje wracać do PL?


                A to dziecko jest własnością
                żony? big_grin

                Dziecko to nie nerka ani wątroba
                żony, żeby musiało być tam, gdzie
                ich właścicielka.

                To chore myślenie wciąż żywe,
                że dziecko jest jest własnością
                kobiet niczym inwentarz.
                • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 13:49
                  tautschinsky napisał:

                  > aneta-skarpeta napisała:
                  >
                  > > Dlaczego nie wiezmiesz pod uwage,ze wyjezdzam do Pl by
                  przygotowac
                  > > > grunt na powrot mojej corci co?

                  > >
                  > > to żona tez planuje wracać do PL?
                  >
                  >
                  > A to dziecko jest własnością
                  > żony? big_grin
                  >
                  > Dziecko to nie nerka ani wątroba
                  > żony, żeby musiało być tam, gdzie
                  > ich właścicielka.
                  >
                  > To chore myślenie wciąż żywe,
                  > że dziecko jest jest własnością
                  > kobiet niczym inwentarz.
                  >
                  >

                  dziecko nie jest niczyja wlasnoscią. skoro Pan sam postanowil
                  rozpierdzielic rodzine z pania Beatą i jechac do Pl to chyba zdaje
                  sobie sprawe z konsekwencji rozłąki z rodziną
                  poza tym wpsominal, ze zalezy mu na czestych kontaktach i dobrych i
                  bliskich relacjach z zoną. a wiadomo ze rozłąka miedzy UK, a PL przy
                  jego dochodach jest duzym utrudnieniem, dlatego sie pytam

                  poza tym, żona nie chce oddac dziecka męzowi pod opieke, a pan sam
                  postanowil rozwiazac malzenstwo romansem
                  • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 13:56
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > dziecko nie jest niczyja wlasnoscią. skoro Pan sam postanowil
                    > rozpierdzielic rodzine z pania Beatą i jechac do Pl to chyba zdaje
                    > sobie sprawe z konsekwencji rozłąki z rodziną


                    No dobrze. Zatem jeśli pani rozwala rodzinę, bo
                    zakochuje się w kimś lub stwierdza, że męża
                    nie kocha oznacza to, że dziecko powinno zostać
                    przy ojcu? Jeśli taką stosować zasadę to ok.
                    Tylko że dotąd spotykam się z przypadkami, kiedy
                    nawet jeśli kobiecie coś się nudzi w domu to dzieci
                    mają być przy niej i koniec. Świeży przypadek - kobieta
                    z zaburzoną osobowością, niszcząca każdy związek, dotąd takich związków zaliczyła 12. Ten ostatni jest szczególny bo skończył się ciążą i w efekcie tego jest dziecko. Jej ostatni partner miał tego pecha, że związał się z osobą zaburzoną emocjonalnie. Dziecko będąc pod opieką takiej matki będzie miało zniszczone życie - i oczywistym jest, że dziecko powinno zostać z matką mimo że nie gwarantuje właściwej opieki temu dziecku, nie mówiąc już o tym, że zniszczyła życie temu mężczyźnie.
                    • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:00
                      jesli kobieta postanawia zniszczyc rodzine to powinna poniesc tego
                      konsekwencje w postaci pozostawienia dziecka przy ojcu

                      pytanie tylko
                      ilu ojcow jest tym faktycznie zainteresowanych
                      czy faktycznie wina jest po 1 stronie, jesli po obu to musza jakos
                      sie dogadac
                      • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 17:37
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > pytanie tylko
                        > ilu ojcow jest tym faktycznie zainteresowanych


                        To należy zostawić do rozważenia tym konkretnym
                        ojcom. Ale przedtem zacząć edukować społeczeństwo
                        w tym kierunku. Jeszcze dzisiaj samotnie wychowujący
                        ojciec to jakiś dziwak i przekonanie otoczenia (niestety w dużym stopniu słuszne
                        - takie realia),
                        że skoro on "je ma" a nie matka, to ta musiała być
                        alkoholiczką lub narkomanką, bo przecież w innym
                        przypadku byłyby z nią, bo żaden sąd nie rozdzielałby
                        dzieci od matki, bo najgorsza matka lepsza od najlepszego ojca, bo wyszły z niej.



                        > czy faktycznie wina jest po 1 stronie, jesli po obu to musza jakos
                        > sie dogadac



                        To się odnosi do każdej sytuacji i stron. Nawet nie wiemy, czy wina leży po
                        stronie harcerza. Dlaczego zaczął szukać? Czegoś mu brakowało? Czego? Tego, czego
                        nie była w stanie lub nie chciała jego żona, a dała
                        mu Beata.
                        • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 15:16
                          > To się odnosi do każdej sytuacji i stron. Nawet nie wiemy, czy
                          wina leży po
                          > stronie harcerza. Dlaczego zaczął szukać? Czegoś mu brakowało?
                          Czego? Tego, cze
                          > go
                          > nie była w stanie lub nie chciała jego żona, a dała
                          > mu Beata

                          jakby od samego źródła wiemy, ze facet nie ma nic do zarzucenia
                          swojej małżonce, a po prostu sie pogubił, czego bardzo zaluje i
                          bardzo kocha zone

                          co tez sie zdarza, szczegolnie u osob, ktore tak łakna przezyc
                          metafizycznych i ponad szarą codzienność i byt materialny
                    • mayenna Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 10:24
                      Widzisz, sprawa nie jest taka prosta i mężczyźni sami trochę ten bat na siebie
                      ukręcili.
                      Jak kobieta zostawia dziecko ojcu to określa się ją bardzo negatywnie, obojętnie
                      jakie były powody i czy dziecku jest dobrze czy nie. Matka nie może zostawić
                      dziecka nawet dla jego dobra. Taki jest rygor społeczny i środowiskowy( dlatego
                      też łatwiejsza czasem wydaje się aborcja niż adopcja)
                      Ojciec zostawia dziecko i już to nie ma takiego wymiaru negatywnego.
                      Dlatego czasem jest sytuacja że niewydolna wychowawczo kobieta będzie walczyć o
                      dziecko bo ona walczy o swoje dobre imię, w swoje poczucie wartości i aprobatę
                      społeczna. Boi się tej opinii wyrodnej matki.

                      Sam przyczyniasz się do tworzenia mitu wyrodnej matki więc też jakby zamykasz
                      sobie drogę do dzieckasmile
              • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 13:31
                Moze za rok wroci,tego nie wiem.Mam czas,oboje uwazamy,ze nasza corka powinna
                rozpoczac edukacje w polskiej szkole.Poza tym chyba nikt powaznie nie mysli by
                zostac tu na stale.Dobre jest bo mozna poznac inne kultury,standart zycia tez
                jest bardzo dobry.Nie wiem czy wroci,ale majac na uwadze dobro corki bedzie
                musiala kiedys to zrobic,sam tez bede ja naciskal by tak sie stalo.Ale
                ostatecznie decyzja lezy po jej stronie.Sa zawody jak kierowcy ciezarowek gdzie
                wyjezdza sie na miesiac albo dluzej i nikt lamentu nie podnosi,ze tata nie
                bierze udzialu w wychowywaniu dziecka.Bedziemy starac sie budowac nowe relacje,z
                mysla o dobru naszej corki,ale malzenstwo raczej jest juz czasem
                przeszlym.Slyszalem,ze sedzia na rozprawie jeszcze sie pyta czy jest jakas
                szansa na to by utrzymac malzenstwo- podstawowa komorke spoleczna.
                Nic nie wiem na sto procent,moze zywie sie iluzja od aniolow,ale lepsze to niz
                zamroczenie alkoholowe,czy inne podobne odskocznie tego typu.Ponoc mozna
                rozsmieszyc Boga mowiac Mu o naszych planach,wiec ja tak daleko nie
                planuje.Dziekuje za to co mam,wierze,ze bedze lepiej niz bylo.A jest tez mnostwo
                szczesliwych samotnych osob,chyba...
            • pan-kowalski Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 16:19
              harcerz13 napisał:

              >Dlaczego nie wiezmiesz pod uwage,ze wyjezdzam do Pl by przygotowac
              > grunt na powrot mojej corci co?

              Dlatego, że wcześniej nie wspominałeś o powrocie pod kątem dobra
              córki, pisałeś o Beacie i o swoich metafizycznych przeżyciach i
              dopiero moje pytanie ukierunkowało Twoje wypowiedzi na temat dziecka.
              Zresztą skoro córka od urodzenia mieszka w Wielkiej Brytanii, to jak
              na razie tam jest jej dom i z jej punktu widzenia trudno tu mówić o
              powrocie.
              • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 19:09
                Prawda jest taka,ze wracam bo takie jest moje widzimisie,bo tu osiagnalem juz
                wszystko i dalej nie podskocze.Rozstanie tez jest konieczne,ale bedac juz na
                miejscu przygotuje miejsce dla corci.Bedzie zawsze na 1 miejscu.Poki co jest
                tu,ale jej dom na pewno jest w Pl.A miejsce gdzie sie urodzila jest drugorzedne.
                • pan-kowalski Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 09:15
                  Moim skromnym zdaniem to UK jest stosunkowo przyjaznym, poukładanym
                  krajem, na tyle otwartym i tolerancyjnym, że daje dobre perspektywy
                  rozwoju również imigrantom.
                  Ale ok., szanuję treść i szczerość Twoich odpowiedzi.

                  Wracając do córki, to weź tylko pod uwagę, że decydując się
                  na rozwód z matką przestaniesz mieć realny wpływ na jej decyzje w
                  kwestii dziecka. Może wróci, a może zwiąże się z kimś na miejscu -
                  to już będą jej życiowe wybory i nie licz tu na żadne "ale ja kcem
                  żeby córka mieszkała w Polsce" na sprawie rozwodowej, bo w sądzie
                  nawet nikt nie będzie tego słuchać.
                • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 15:18
                  harcerz13 napisał:

                  > Prawda jest taka,ze wracam bo takie jest moje widzimisie,bo tu
                  osiagnalem juz
                  > wszystko i dalej nie podskocze.Rozstanie tez jest konieczne,ale
                  bedac juz na
                  > miejscu przygotuje miejsce dla corci.Bedzie zawsze na 1
                  miejscu.Poki co jest
                  > tu,ale jej dom na pewno jest w Pl.A miejsce gdzie sie urodzila
                  jest drugorzedne
                  > .

                  nie chcę, żebys poczuł się atakowany, ale gdzieś pisałeś że
                  pracujesz po 16 h/ dobe za dosc marne pieniadze, czy to w UK czy
                  teraz?
    • pan-kowalski Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 17:04
      Usilnie poszukujesz kogoś kto potwierdziłby, że posiadasz jakieś
      szczególne, paranornalne predyspozycje, gdy tymczasem potrzebujesz
      kogoś kto uświadomiłby Ci, że najwyższa pora przestać bawić się w
      Czarodzieja, z którym puszcza się Dobra Wróżka.
      Czemu nie możesz zaakceptować najbardziej oczywistej z możliwości,
      że dzięki temu co się wydarzyło masz szansę zrozumieć
      co jest w życiu ważne ?
      Obawiam się, że jeśli odejdziesz teraz od żony i wrócisz do PL, to
      będziesz później tego posunięcia żałował.
      • niedowiary77 Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 20:43
        pan-kowalski napisał:


        > Obawiam się, że jeśli odejdziesz teraz od żony i wrócisz do PL, to
        > będziesz później tego posunięcia żałował.



        pierwsze niekoniecznie, a drugie na bank ! wink
    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 27.07.10, 18:42
      harcerz13 napisał:
      ...tak silnych emocji nie przezywalem nigdy w
      > zyciu i wierze,ze bylo to bardzo prawdziwe..Bylo,bo nasz czas juz
      minal...warto
      > jednak bylo poznac Beate...

      Na pewno, to co czułeś do Beaty było prawdziwe, pytanie czy powinno się
      pojawić i czy Ty miałeś prawo w to wejść.
      Uważasz, że skoro Wasza znajomość nie miała (na początku) podtekstu
      seksualnego, to nie było niczym złym. Bo oto bardzo ważne pytanie:
      CZY MIŁOŚĆ MOŻE BYĆ ZŁA?
      Oceniamy pewne zdarzenia z góry jako dobre i jako złe, a tak naprawdę to
      dopiero konsekwencje mogą o tym świadczyć. Oczywiście wyrządzanie
      bezpośredniej krzywdy jest sprawą bezsporną.

      Pewnemu mędrcowi uciekł koń. Przyszli do niego sąsiedzi i mówią:
      -Jakie nieszczęście ciebie spotkało, bardzo ci współczujemy.
      Mędrzec rzekł:
      -nic nie jest dobre i nic nie jest złe
      Po kilku dniach wrócił jego koń z tabunem dzikich koni.
      Później syn mędrca złamał rękę i nogę. Przychodzą sąsiedzi i mówią:
      -jakie nieszczęście ciebie spotkało, kto teraz pomoże ci w pracy?
      Mędrzec
      -nic nie jest dobre i nic nie jest złe.
      Na drugi dzień przyjechało wojsko prowadząc nabór młodych mężczyzn,
      zostawili syna mędrca, bo nie był zdolny do służby. Wielu wtedy zginęło
      na wojnie.

      Twój romans, to coś, co się zdarzyło. Jak na razie spowodował on wiele
      bólu i cierpienia Twoich najbliższych. Dziecko nie będzie miało pełnej,
      kochającej rodziny, żona ma problemy zdrowotne, rodzice się na Tobie
      zawiedli. Nie wiemy jak potoczyło się życie rodzinne Beaty. Pomimo tych
      negatywów, należałoby odszukać pozytywne aspekty całej tej sytuacji. Być
      może, spowoduje to przewartościowanie i głębsze zastanowienie się nad
      sensem życia i pielęgnowanie tylko dobrych uczuć Twojego otoczenia. Oby
      poszli w tym właściwym kierunku, bo niejednokrotnie takie przeżycia
      potęgują zazdrość, złość, nienawiść, oziębłość itp. Chyba Twoja w tym
      rola, żeby zło się nie rozwijało. Twój rozwój niech przynosi teraz dobre
      skutki.
      Dalej nasuwa się pytanie, czy powinno się to stać? Czy istnieje
      przeznaczenie? I tak i nie, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
      Nie powinieneś ulec urokowi Beaty, powinieneś stłamsić to w zarodku. To
      Ty otworzyłeś tą furtkę i to Ty dokonałeś wyboru. Być może była to Twoja
      nieumiejętność radzenia sobie z tym, tego nabywa się później, kiedy
      poznasz mechanizm działania. Kiedy masz jasno wyznaczoną granicę, nigdy
      jej nie przekroczysz. Ty błądziłeś, nie byłeś pewien, pomimo wielu
      ostrzeżeń, zdecydowałeś zaryzykować, pójść za pragnieniem. Każdy poddawany jest
      jakiejś próbie i mało kto ją przechodzi.
      Na razie można to zrzucić na barki Twojej niewiedzy i braku
      doświadczenia, chociaż byłeś poniekąd tego świadomy.

      Wyznacz sobie w życiu wartości i konsekwentnie się ich trzymaj. Jeśli
      dalej nie wiesz, co jest w życiu najważniejsze to powiem Ci:
      Żyj tak, by nikt przez Ciebie nie cierpiał,
      Nie czyń drugiemu tego, co tobie niemiłe,
      Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.

      Skup się również na rzeczywistym świecie, bo jesteś nie tylko duchowo
      ale i materialnie odpowiedzialny za swoje dziecko.

      Przestań myśleć o Beacie, bo zamiast się od tego uwalniać, chcesz
      siedzieć w tym dalej. Słodki smak bywa trucizną.
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 11:04
        Ciesze sie,ze mnie choc troche rozumiesz.Tez wydawalo mi sie(w zasadzie nadal
        tak mysle),ze moje spotkanie z Beata bylo czyms pozaziemskim.Tato Beaty ur sie w
        tym samym dniu i miesiacu co nasza rocznica slubu,jej rocznica slubu jest data
        urodzin mojej corki.Jej siostra urodzona jest w dniu urodzin mojego brata.Moje
        urodziny to tylko 2 dni roznicy z urodzinami jej meza.Moja corka urodzila sie 13
        w piatek i ja poznalem ja tez 13 w piatek.Kiedy bralem komorke do reki ,bo cos
        tam czulem,dostawalem smsa od niej,w zasadzie w tej samej chwili,wszystko to
        naprawde dawalo mi do myslenia,ze to jest TO,jedyne spelnienie zapisane w
        gwiazdach.Szukajac odpowiedzi bylem tez u mgr filozofii,ktory urodzil sie tego
        samego dnia stycznia co ja.To on doradzil mi bym opisal swoja historie i wyslal
        do magazynu inny wymiar.Malowal tez obrazy o tematyce anielskiej nawet jeden od
        niego dostalem.Sam wyjazd na kurs byl poprzedzony bardzo dziwnymi
        zdarzeniami,nie mialem urlopu w pracy,pieniedzy na kurs,bilet na samolot,na
        dojazd na lotnisko i bez staran z mojej strony wszystko sie ulozylo i
        wyjechalem.Moj tato w tym czasie mial zabieg w szpitalu i dostalem wolne na ten
        czas,kolega przypomnial sie,ze ma pieniadze,ktore od dawna mi wisial i jescze
        moze zawiesc mnie na lotnisko.Bilet tydzien przed kursem kosztowal mnie 120 zl.I
        jeszcze te klucia mojej zony,dziwne bardzo dziwne.W zasadzie to nie wiem po co
        pojechalem na ten kurs,chyba tylko,zeby poznac Beate.Ziemskim rozumowaniem
        zinterpretowalem to tak nie inaczej i sie stalo.Ale dzis po przeczytaniu tylu
        rad,nieco cynicznych czasem,powinienem moze zajac sie rachunkiem
        prawdopodobienstwa i wyliczyc sobie jaka jest szansa by daty urodzin sie
        zgrywaly jak u nas.Pewnie wyjdzie,ze jest dokladnie taka sama,gdyby te daty byly
        inne,a ja dorabiam sobie ideologie,kurcze juz naprawde jestem blisko by sie do
        tego przyznac przed samym soba.Zycie jest strasznie zlozone,albo sami je sobie
        komplikujemy.Niedlugo wyjezdzam na 9tyg i bede z dala od internetu,jestem
        ciekaw,do jakich wnioskow sam dojde bez Waszej pomocy.Jak napisalas w swoich
        przypowiesciach,wierze,ze teraz moze byc tylko lepiej.Przestalem tak intensywnie
        myslec o Beacie,liczac,ze zaczelo jej zycie sie stabilizowac na nowo.Schodze na
        ziemie,choc czuje sie jakos obco.Mam niesmak sam do siebie,nawet zauwazyle,ze
        golac sie unikam patrzenia sobie wprost w oczy.Mozna to bylo zupelnie inaczej
        rozegrac,ale nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem,stalo sie i tyle.Kiedys
        rozmawialismy z zona cale noce,rozumielismy sie doskonale...dzis nie ma w nas
        tej radosci co kiedys,nie jestesmy juz taka jednoscia jak kiedys nigdy juz tak
        nie bedzie,choc dzis nic dla mnie nie jest takie oczywiste.
        pozdrawiam
        • anka_cyganka35 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 12:20
          uuu ale z kims pojechało
          zmień dilera smile
        • sonia_30 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 12:44
          Piekne te magiczne cyferki smile szczególnie data Twoich urodzin TYLKO
          2 dni różniąca się od urodzin jej męża
          A z okolicznościami wyjazdowymi to tak jak z paradoksem szklanki -
          niektórzy widzą do połowy wypełnioną, pozostali od połowy pustą -
          inny magik mógłby stwierdzić że mimo okoliczności niesprzyjających,
          krzyczących jak wykrzyknik, pojechałeś. I nie bez starań z Twojej
          strony, bo o urlop jednak musiałeś się postarać, z automatu w
          związku z chorobą rodzica, nikt urlopu nie dostaje.
          • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:02
            Niech wiec zostanie,jak jest.Choroba taty wypadla nagle,a i owszem wolne od
            pracy mozna dostac na chorobe czlonka rodziny przynajmniej w Anglii.Przyznac
            musisz,ze jednak to dziwne tyle zbieznosci w datach jak stwierdzisz,ze to
            nornalne i czesto spotykane to nie uwierze.Moze i jestem marzycielem,zle
            dopuszczam,ze mozliwe jest cos ponad to co ogarniamy naszym umyslem.A i wysilac
            sie o nic nie musialem wszystko przyszlo gladko i lagodnie.Zreszta nie po to tu
            zagladam,zeby rozpamietywac jak i dlaczego do tego doszlo,chce zobaczyc czy sa
            ludzie ktorzy potrafia zyc w zgodzie ze swoimi bylymi partnerami,dowiedziec sie
            co oznaczaja klucia mojej zony.Jak czytam niektore posty to ciezko mi
            uwierzyc,ze jest tyle zgryzoty w co niektorych osobach.Ciesze sie,ze bawi kogos
            to co pisze,smiejcie sie,kto sie smieje...i tak dalej.
            Swiat wokoł nas jest pełen radości i sukcesow,w to bardzo mocno wierze...
            • damodia Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:08
              Czyli ojciec poważnie zachorował, dostałeś wolne by się nim zająć i olałeś go bo
              wolałes pojechac na jakiś kurs?
              • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:29
                Ojciec mial zabieg usuniecia prostaty,a opiekowala sie nim moja mama,bo miala
                urlop i moja siostra ze szwagrem,bo tez razem mieszkaja
                • damodia Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:42
                  Czyli wyłudziłes w pracy urlop kłamiąc, że musisz opiekować się chorym ojcem
                  (przyznałeś się do tego rodzinie?),
                  mając dziecko i niepracującą zonę ostatnią kasę przeznaczyłes na bilety i kurs
                  hipnozy nie licząc się z niczym innym.. .

                  dziwisz się, że spotkało cię tam namacalne zło, które zburzyło twoj
                  dotychczasowy zakłamany wizerunek siebie (do tej pory uważasz się za człowieka
                  "w porządku") , wezwało cię do opamiętania się a twojej żonie pokazało, że nie
                  wolno jej w tobie złożyć pełni zaufania bo jesteś liściem na wietrze i
                  plasteliną w rękach Beat a nie ostoją rodziny?
                  • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 19:14
                    Tak wlasnie wyludzilem,jak chcesz to tak nazywac.Wykorzystalem fakt choroby
                    taty,ale nawet jakbym bardzo chcial byc tam to szwagier i siostra robili swoje i
                    tylko bym ojca draznil,zreszta go nie znasz to nie wiesz.Pieniadze przeznaczylem
                    z uwzglednieniem zdania zony,zle zrobilem,zainwestowalem w
                    siebie,przeinwestowalem,tylko co z tego.
                    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 23:15
                      A jak to było kiedy poznałeś swoją żonę? Byłeś w niej zakochany? Byłeś pewien,
                      że to właśnie z nią chcesz spędzić resztę życia? Czy żona była zakochana w
                      Tobie, kiedy się pobieraliście?
                      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 10:19
                        Gdybym moze pojechal na kurs lepienia,pierogow,robieniu na szydelku czy
                        origami,byc moze nie zwrocil bym nigdy uwagi na Beate,hipnoza niesie za soba
                        pewna doze tajemniczosci,wiec tak to zinterpretowalem.Sadze,ze wszystkich ludzi
                        w zyciu spotykamy nie przypadkowo,a reszta nalezy do nas.Zawsze otaczali mnie
                        ludzie nietuzinkowi,powiedzialbym niezwyczajni.Poznalem chlopaka,ktory samotnie
                        pontonem przeplynal atlantyk,ktos jeszcze jezdzi po Pl i tropi slady ufo i sa
                        oddani temu co robia bez reszty.
                        Kiedy jeszcze chodzilem do szkoly sredniej,wiekszosc moich rowiesnikow swietnie
                        bawila sie na imprezkach,a ja np w sylwestra z grupa mnie podobnych bylem na
                        szlaku w bieszczadach po pachy w sniegu.-30 ciezko jest usnac nawet w podwojnym
                        ubraniu i najlepszym spiworze,uwierz mi na slowo.Od zawsze szukalem w zwyklych
                        rzeczach czegos niezwyklego.Zle mi w Anglii...bylem tu kiedy zmarl papiez,moj
                        tesc,kiedy samolot prezydencki sie rozbil...Nie przezywa sie tu tak tego typu
                        zdarzen jak bym tego chcial.Kazdy ma po sto twarzy,to malo zreszta wazne.Kiedy
                        przed studiami wyjechalem do Warszawy za lepsza prace,mialem okazje poznac jak
                        to jest miec wieksze pieniadze i w pelni z tego korzystalem.Poznawalem wiele
                        dziewczat w tym tez moja obecna zone.Zobaczylem ja w witrynie sklepowej gdzie
                        ubierala manekina,w ciuchy,ktore sprzedawala.Przeszedlem obojetnie,ale kilka
                        sekund pozniej cos mnie tknelo by sie wrocic co i tez zrobilem.Wszedlem do
                        sklepu porozmawialem pol minuty,zostawilem jej nr tel,ze gdyby miala ochote
                        wybrac sie do kina ze mna to bede bardzo szczesliwy.Minelo z 2tygodnie i
                        zadzwonila.Poszlismy do kina i dalej wygladalo to zwyczajnie,choc tez uwazam,ze
                        palec bozy w tym, ze akurat spotkalem ja.W tym czasie poznalem wiecej niz kilka
                        kobiet,ale jak sie blizej z Kasia poznalismy,wszystkie inne przestaly byc
                        wazne.Nauczylem sie wiele przy niej,z harcerzyka wiecznie z plecakiem na
                        ramieniu,uczynila ze mnie prawdziwego doroslego mezczyzne,w normalnych spodniach
                        i butach w miejsce traperow i bojowek.W zasadzie to oboje na siebie dzialalismy
                        korzystnie.Podtzrymywalismy sie w trudnych chwilach,radzilismy sobie sami bez
                        pomocy nikogo z zewnatrz,panowala harmonia,oddanie bez reszty i prawdziwa czysta
                        milosc.Nigdy nie bylo problemow na tle pieniedzy,choc nie zawsze bylo
                        wystarczajaco na wszystkie potrzeby.Kiedy Kasia nie pracowala,nie bylo problemow
                        bo pracowalem ja i odwrotnie tez bywalo.Wspolne pieniadze mielismy duzo jeszcze
                        przed slubem i bylismy sobie oddani.Wyjechalem do Uk,samotnie,bo zona konczyla
                        jeszcze studia,ale przylatywala czesto,az w koncu przyjechala na stale.Mielismy
                        duze problemy mieszkaniowe,bylismy zmuszeni mieszkac przez 8 miesiecy w
                        przyczepie kempindowej.Tam wlasnie zostala poczeta nasza corka,jako owoc naszej
                        milosci.Najlepszy czas w naszym,zyciu codziennie widzielismy gwiazdy i bylismy
                        bardzo blisko natury.Pozniej juz bylo tylko lepiej,mieszkanie,a teraz
                        wynajmujemy 2 letni dom za polowe rynkowej wartosci.Po prostu fart.Nie wiem
                        nadal gdzie lezy problem,dlaczego tak daleko sie posunalem.Mialem prace blisko
                        domu,wolne weekendy wszystko o czym marzylem 5 lat temu.Nie wiem,co bylo nie
                        tak,ze na wlasne zyczenie z tego zrezygnowalem.
                        Czytam na tym forum ludzi i na palcach jednej reki moge policzyc ludzi,ktorzy do
                        mnie jakos dotarli.Wiekszosc uwaza,ze moje myslenie jest skrzywione,ze powinno
                        sie mnie wykastrowac bo nie doroslem i nigdy nie dorosne do bycia ojcem, a poza
                        tym nie powinienem dalej wychodzic niz za podworko przedszkola.Kazdy ma racje w
                        tym co uwaza,bo ocenia wedlug swoich szablonow.Ktos sie czepia,ze wolne od pracy
                        to nie wzielo sie samo tylko sie o nie staralem.O Urlop to musze sie starac i
                        czekac na odpowiedz 2 tyg,a ja poszedlem do biura,powiedzialem,ze tata chory i
                        chce wolne,nie pytali czy musze sie nim opiekowac,bo na pewno bym powiedzial
                        prawde.Udalo sie przyszlo latwo,bez staran.Sa jednak i tacy co jak zobacza
                        stowke na ulicy,to nie jest,ze latwo przyszlo tylko,ze trzeba bylo sie postarac
                        bo trzeba sie schylic i to podniesc.Malostkowe to i nie chce zajmowac sobie
                        glowy czyms takim.Beata pojawila sie znikad i zawladnela moim,sercem i
                        umyslem.Prawda,jest, ze bylem lisciem na wietrze i plastelina w jej rekach,ale
                        bylem najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi.Moze potrzebuje kobiety
                        dominujacej,z milionem pomyslow,moze zmeczylem sie bycia tym co ciagnie do
                        przodu, cale nasze malzenstwo,choc to nie prawda tylko tak mi sie wydaje.
                        Kasia sledzi uwaznie to forum i wczoraj zagoscil szczery usmiech na jej
                        twarzy,stwierdzila,ze fajnie jest poczytac jak ludzie mnie jebia i po mnie
                        jada.Ciesze sie tez bo takiego usmiechu juz dawno nie widzialem,szczegolnie
                        spodobal jej sie fragment i lisciu i plastelinie.
                        Nasza corka bardzo mnie kocha i jest szczesliwa.Sam nie wiem czym na to sobie
                        zasluguje,ale najwazniejsze jest by byla szczesliwa.Ze mna chodzi sobie na
                        bosaka,jak ma ochote to i bez majtek i moze robic siusiu na trawie w ogrodku.Jej
                        dziecinstwo jest pelne radosci szczegolnie przy tacie bo robic moze bardzo
                        wiele.Nie oznacza to,ze jak przyjdzie czas do szkoly,a jej nie bedzie sie
                        chcialo to zostanie w domu.
                        Kasia nie ma do mnie zalu chyba,ale ufala mi bezgranicznie i to
                        przekreslilem.Nie mozliwe jest by na powrot bylo tak samo.Zobaczyla do czego
                        bylem zdolny i jak daleko moge zapomniec o rodzinie.Przez 9 dni kursu i pozniej
                        wiele miesiecy Beata byla na pierwszym miejscu, reszta byla mniej wazna.Kasia
                        wytrzymala ze mna bardzo duzo,swoim zachowaniem ranilem ja jak brzytwa przez
                        dlugi czas.
                        Nie boje sie kary bozej,bo nie istnieje,Stworca to nieskonczona milosc.Nie
                        rozgrzeszam sie wcale.Rozmawiam z Bogiem np spacerujac czy bedac w ogrodku.
                        Moze jak i Ty musze nauczyc sie byc szczesliwym,ale to musi samo
                        przyjsc,samo.Przeczytam wiele ksiazek o uzaleznieniach emocjonalnych,o gwiazdach
                        i bytach kosmicznych.Bede probowal zrozumiec.Za kilka dni zostawie zone z
                        dzieckiem i wyjade,nie bede szukal nikogo,zajme sie praca.Praca nad
                        soba,zarobkowa i jak do teraz bylo wiem,ze bede mial aniola by mnie
                        wspieral.Moze poznalem zone by z tej milosci poczela sie nasza corcia,niczego
                        nie wiem na pewno.Zazdroszcze niektorym,prostoty zycia,moze kiedys sie jej
                        naucze.Dzis nie potrafie przejsc do porzadku dziennego ze swiadomoscia tego co
                        zrobilem.Pozdrawiam
                        • pan-kowalski Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 11:54
                          harcerz13 napisał:

                          > Czytam na tym forum ludzi i na palcach jednej reki moge policzyc
                          >ludzi,ktorzy do
                          > mnie jakos dotarli.Wiekszosc uwaza,ze moje myslenie jest
                          skrzywione,ze powinno
                          > sie mnie wykastrowac bo nie doroslem i nigdy nie dorosne do bycia
                          >ojcem, a poza
                          > tym nie powinienem dalej wychodzic niz za podworko przedszkola.

                          Co do mnie - jakkolwiek o ile rzeczywiście jestem zdania, że
                          przekonani o własnej wyjątkowości, i o czuwającej nad nimi
                          opatrzności, fantaści, są szczególnie niebezpieczni dla otoczenia, -
                          to myślą przewodnią mojego przekazu była w tym przypadku prosta
                          prawda, żeby na własne życzenie nie wpychać przyrodzenia pomiędzy
                          drzwi a futrynę, bo je sobie można pokaleczyć.
                          Szkoda mi Twojej żony, ale życzę powodzenia po powrocie do kraju.

                          Pzdr.
                          • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 12:20
                            Pytanie tylko co robic jak juz sie pokaleczylo?Nie mozna zyc tym co bylo.Masz
                            jakis pomysl?
                            • pan-kowalski Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 13:37
                              Nie jestem psychoterapeutą, ale być może Twoje małżeństwo jest
                              jeszcze do poskładania ?
                              Jeśli tak, to ucieczka nie jest tu dobrym rozwiązaniem.
                              Kochanka - niby miała być taka magiczna - a już dawno Cię
                              przekreśliła. Przestała się odzywać, a jeśli zerwała kontakty, to
                              znaczy że stawia na Tobie krzyżyk. W miarę rozsądne kobiety raz
                              odkochane i zdecydowane na zerwanie znajomości nie zmieniają zdania.
                              A żona Cię, pomimo wszystko, nie skreśliła.
                              Nawiasem mówiąc to wyjątkowo wyrozumiała dziewczyna, skoro
                              wytrzymywała te wszystkie jazdy i wysłuchiwanie teorii o Twojej
                              kosmicznej więzi z Beatą, z których się jeszcze do końca nie
                              wyleczyłeś. Może cierpliwie czeka aż się zdecydujesz czego chcesz ?
                              • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 14:44
                                Owszem, małżeństwo jest do poskładania tylko, czy żona będzie chciała żyć z
                                człowiekiem, który kocha inną? Można stworzyć taki układ, ale Kasia też może
                                kiedyś poznać innego mężczyznę, z którym wzniosą się na wyżynę emocjonalną.
                                Będzie to układ liberalny z założeniem, że jeśli trafi się coś lepszego, to się
                                rozstajemy. Jest to życie w ciągłej niepewności i na pół gwizdka. Nikt nie
                                zaryzykuje oddać siebie w całości i bezgranicznie zaufać.
                                Trzeba być pewnym swojej decyzji i konsekwentnie się jej trzymać, to jest
                                najważniejsze w budowaniu trwałego związku.

                                Myślę, że Harcerz nie jest jeszcze gotowy (nadal rozpamiętuje chwile spędzone z
                                Beatą) i jego żona również (poprzez nadszarpnięte zaufanie).
                                Kasi na pewno było bardzo ciężko. Obraz jej fajnej rodziny legł w gruzach, bo
                                pojawiła się kobieta bardziej interesująca dla jej męża. Pogodzenie się z taką
                                sytuacją zajmuje trochę czasu. Od początku trzeba odbudowywać wiarę w siebie i
                                swoją wartość. Jej potrzeba bycia kochaną może właśnie sprowadzić nowego
                                człowieka, który tę potrzebę zaspokoi.
                        • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 15:32
                          O Urlop to musze sie starac i
                          czekac na odpowiedz 2 tyg,a ja poszedlem do biura,powiedzialem,ze
                          tata chory i
                          chce wolne,nie pytali czy musze sie nim opiekowac,bo na pewno bym
                          powiedzial
                          prawde.


                          no proszę, pewnie nikomu nie przyszło do głowy, zeby pytać po co Ci
                          urlop, skoro chcesz urlop z powodu choroby ojca. ja bym nie wpadła
                          na to , jako Twój pracodawca, że bierzesz urlop z powodu choroby
                          ojca, bo....chcesz jechac na kurs hipnozy

                          no prosze Cię, bądźmy poważni
                • sonia_30 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 15:00
                  I ten "cudowny zbieg okoliczności" dał Ci podstawę by wystąpić o dni
                  opieki nad chorym członkiem rodziny, na co pracodawca który na urlop
                  wypoczynkowy zgodzić się nie chciał, łaskawie przystał. Ty zaś
                  śmignąłeś na zlot hipnotyzerów, bo po co robić tłok przy łóżku
                  rekonwalescenta, nieprawdaż? W tak wspaniałych okolicznościach
                  przyrody, spotkawszy zupełnie cudowną kobietę, o wielu wspólnych i
                  jakże bliskich parametrach cyfrowych, dziwne byłoby co najmniej
                  gdybyście się wzajemnie nie zahipnotyzowali.
            • aneta-skarpeta Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:25
              harcerz13 napisał:

              > Niech wiec zostanie,jak jest.Choroba taty wypadla nagle,a i owszem
              wolne od
              > pracy mozna dostac na chorobe czlonka rodziny przynajmniej w
              Anglii.

              oczywiscie, ale musisz kogos poinformowac, zlozyc wniosek urlopowy
              czy wziac zwolnienie etc
              musisz sie o to postarac
              tak jak przysluguje mi zwolnienie lekarskie na chore dziecko, ale
              musze sie o to zwolnienie postarac, zalatwic itd



              Przyznac
              > musisz,ze jednak to dziwne tyle zbieznosci w datach jak
              stwierdzisz,ze to
              > nornalne i czesto spotykane to nie uwierze.


              w zyciu kazdego czlowieka jest mnostwo zbiegow okolicznosci,
              przeroznych, po prostu nie kazdy szuka w tym jakiego klucza

            • sonia_30 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:30
              Ale co ma wynikać ze zbieżności w datach? Jeśli moja matka i czyjś
              ojciec urodzili się tego samego dnia, a poznałam tę osobę w dniu
              urodzin mojego dziecka, a mój nr buta jest taki sam jak rozmiar
              ubrania tej osoby i doszukamy się jeszcze paru cudownie zbieżnych
              cyferek, to samo to otacza znajomość aurą magiczną?
        • damodia Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:34
          Zjawisko "połączenia duchowego" między intensywnie myślącymi o sobie kochankami
          jest prozaiczne i prawie kazda "romantyczna" osoba z czymś takim się spotkała.
          Więc momenty, że najarany emocjami bierzesz komórkę a ONA własnie dzwoni
          przeżyło pewnie z 80% tu obecnych.
          Nakręcasz się jak infantylne dziewczę horoskopami. Gdy miałam naście lat, kazdy
          horoskop "mówił prawdę". Tylko, że to ja chciałam zdarzające się przypadki tak
          interpretowac by pasowały. Czy coś znaczy że mój ex się urodził w tym samym
          dniu co ja tylko innego miesiąca a imieniny mieliśmy razem? czy coś znaczy, że
          teraz jest z moją imienniczką? - ano to znaczy, że mam bardzo popularne imię.
          Połączona duchowo z nim byłam do tej pory, do której przestałam się sama
          nakręcać że "jesteśmy wyjątkowo duchowo połączeni" i jemu dawać sobie wciskać te
          teksty by mógł na mnie sępić emocje. Wystarczyło się wypiąć z
          współuzależnienia, jak z matrixa. I zacząć używac mózgu. Eureka.
        • enesta Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:46
          harcerz13 napisał:
          moje spotkanie z Beata bylo czyms pozaziemskim.Tato Beaty ur sie w
          tym samym dniu i miesiacu co nasza rocznica slubu,jej rocznica slubu
          jest data urodzin mojej corki.Jej siostra urodzona jest w dniu
          urodzin mojego brata.Moje urodziny to tylko 2 dni roznicy z
          urodzinami jej meza.Moja corka urodzila sie 13 piatek i ja poznalem
          ja tez 13 w piatek"
          W moim domu rodzinnym było zawsze bardzo dużo książek
          psychologicznych, parapsychologicznych, tych szukających
          odpowiedzi „skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy” astrologicznych i
          innych. Bardzo szybko zainteresowała mnie każda z tych tematyk.
          I do tej pory zastanawia mnie fakt zgodności aspektów i układów
          planetarnych w horoskopach natalnych potomków, czemu dziedziczymy
          słońce w znaku… lub ascendent, lub trygony, kwadratury, często pare
          tych rzeczy na raz. Nie sądzisz że to zjawisko jest większym powodem
          do przemyśleń niż to że dzień urodzin Beaty itd…
          Dużo jest pytań, niewiele odpowiedzi jedynie prawdziwych i
          słusznych. Dlatego moim zdaniem można to wszystko poznawać, ale
          trzeba trzymać się w życiu tego co cenne, wartościowe i proste nie
          nie brać czegoś za pewnik, gdy pewności nie ma. Dla mnie istnieją
          tylko proste pojęcie dobra i zła i staram sę trzymć tego w życiu z
          mniejszym lub większym skutkiemsmile


    • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 13:43
      Jest wiele pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Dzięki temu rozwija się wiele
      dziedzin życia (nauka, sztuka, filozofia...) i jest to niesamowicie ekscytujące.
      Zdobywanie wiedzy, możliwość tworzenia, dzielenie się informacjami daje nam
      wiele satysfakcji. Czy gdyby wszystko było wiadome, nie stałoby się nudne.
      Nikt jeszcze nie doszedł do takiego momentu, żeby powiedzieć tutaj już wszystko
      osiągnęliśmy i więcej się nie da.

      Zastanawiający jest u Ciebie ten zbieg okoliczności, chociaż pewnie każdemu się
      on przytrafia. Czy jest to siła sugestii, czy ingerencja kogoś nad nami, tego
      nie wiem, może jedno i drugie. Czasami spełnia się to czego bardzo pragniemy, a
      czasami nie, jakby ktoś lepiej wiedział co jest dla nas dobre, a co nie.
      Żyjemy w czasach, gdzie jest szeroki dostęp do informacji. Daje nam to ogromne
      możliwości poznawania nowych odkryć i teorii, ale nikt nie poznał jeszcze prawdy
      absolutnej. Oczywiście ta tematyka nadaje się już na inne forum.

      Jestem ciekawa, jak emocjonalnie radzi sobie Twoja żona. Czy Beata odnalazła
      spokój? Podziwiam Twoją odwagę przyznania się do wszystkiego, choć niestety,
      konsekwencje Twojej decyzji, ponoszą również inni. To ważne żyć w zgodzie ze
      sobą. Poza tym znając prawdę można coś z tym zrobić, żyjąc w kłamstwie już nie.
      Chyba to dobrze, że niech chcesz niczego udawać. Myślę, że pomimo bólu jaki
      zadałeś żonie, pozostał jej szacunek do Ciebie.

      Kiedy człowiek otrząśnie się z całego tego zakochania, dochodzi do wniosku, że
      była to choroba. Potem przychodzi zapomnienie, a na koniec odzyskuje kontrolę
      nad własnym życiem.
      Choć bardzo przyjemne były tamte chwile, to te obecne są dużo lepsze. Przedtem
      były myśli skierowane tylko w jednym kierunku, a dziś czuję całkowite
      spełnienie, bo jest zrozumienie, zaufanie, szacunek i poczucie, że mogę kochać
      nie wyrządzając krzywdy i jestem kochana. Brakuje oczywiście kasy do pełni
      szczęścia, ale takie jest życie, że nie można mieć wszystkiego smile
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 28.07.10, 14:27
        Mozliwe,ze dojde do wniosku,ze to byla choroba,ale jeszcze nie teraz.Teraz
        odezwie sie we mnie taki osiol,ktory postawi opor takiemu stwierdzeniu.Nie wiem
        czy Beata znalazla spokoj,nie mam zamiaru burzyc tego co byc moze odbudowala na
        nowo.Zna moj adres tel jak przyjdzie na to czas mozliwe,ze sie odezwie.Chcialbym
        bardzo by na powrot byla szczesliwa ze swoim mezem,by w jego oczach znow zawital
        plomien.Robie co wydaje mi sie sluszne,zawsze tak robilem.Nie uleglem,naciskom
        jak ma wygladac nasze wesele,kogo nalezy zaprosic itp.Zrobilismy uroczysty obiad
        w restauracji,a goscie to 24 osoby najblizszej rodziny.Wielkie bylo
        oburzenie,ale Ci co najglosniej krzyczeli dzis przyznaja nam racje.Zonie nie
        brakuje szacunku ani do mnie,ani do Beaty z ktora miala okazje nawet rozmawiac
        telefonicznie.Uznala,ze oboje przegralismy z Beata nasza wspolna szanse.Bylo i
        nie wroci.Czuje sie oszukana przeze mnie,ale tez przez zycie.Pozwolilismy sobie
        na zbyt duzo i teraz przyszlo za to zaplacic.A moze to wszystko po to bym cos
        zrozumial,moze moj przyklad ma posluzyc komus za wzor,czego sie
        wystrzegac?Odpowiadajac na pytanie jak radzi sobie moja zona emocjonalnie powiem
        tak...
        Sa dobre dni kiedy sie smieje,ale wiekszosc dni milczy i latwo ja wyprowadzic z
        rownowagi.To nie ona bo kiedys jej buzia nie zamykala sie i zartowalismy,ze
        powinna pracowac w radiu.To moja wina,ale bedzie lepiej bo musi byc.Pozdrawiam
      • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 11:12
        Wiem,ze pisze bardzo egoistycznie,tylko o sobie ani slowa o zonie i corce.Mam
        wizje jak zona sie usamodzielnia co juz sie staje,corka rusza do przedszkola
        uczy sie jezyka.Bedzie to idealna baza do startu w Pl.Mysle o nich caly
        czas.Pytanie jest nadal otwarte,czy ktos ma dobre relacje z ex czy moze ktos
        prowadzi wspolne interesy itp.Przeciez niemozliwoscia jest by ktos kto przez
        wiele lat byl na pierwszym miejscu,przeszedl nagle na szary koniec.Co dalej?
        • panda_zielona Re: magicznie nawet bardzo 29.07.10, 14:26
          Wiesz co Harcerzu?Wizje to możesz mieć różne,a moim zdaniem Twój
          powrót do Polski ma na celu wyłącznie bycie bliżej Beaty.Tylko mnie
          się zdaje,że ona nie buja w obłokach i realnie patrzy na życie.W
          którymś wątku napisałeś,że chcesz się zarobkowo zająć hipnozą,a do
          tego trzeba mieć naprawdę predyspozcje,z tym trzeba się urodzić
          żadne kursy nie pomogą.Możesz narobić więcej szkody niż
          pożytku.Chcesz z tego zrobić sbosób na łatwy zarobek.Weź sobie
          poszukaj uczciwej robotysmile
          • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 30.07.10, 13:10
            No coz nie prawda jest,ze wracam do Pl by byc blizej Beaty,bo moja praca bedzie
            to praca kierowcy i firma poza tym, ze jest zarejestrowana w Pl wykonuje swe
            uslugi w Europie,glownie Portugalia.Hiszpania i Wlochy.Do Polski samochod nawet
            nie zjezdza,zmieniaja sie tylko kierowcy.Wiem,ze 1200 to nic,ale dojda do tego
            diety choc nikt nie moze mi powiedziec ile to bedzie.Rozwiazuje to moj kolejny
            problem mieszkaniowy,bo w samochodzie sie w zasadzie mieszka.Nie jest to
            szczytem moich marzen,ale mam co chcialem na wlasne zyczenie i nie zamierzam
            marudzic.Probowalem przez caly miesiac znalesc cos innego,stacjonarnego,ale
            jakos nic z tych wszystkich spotkan nie wyszlo poza transportem.Beata sobie zyje
            jak zyje nie mam z nia kontaktu,tzn mam,ale sie nie kontaktuje.W temacie naprawy
            wlasnego malzenstwa to wzialem to mocno pod uwage i sprobuje namowic zone bysmy
            gdzies poszli razem.Choc poki co to tylko ja szukam odpowiedzi gdzie i dlaczego
            stalo sie jak sie stalo.Wiem,ze dla wiekszosci jest oczywiste jak to
            dziala,dlaczego wszystko jest takie proste.Jednak by nasze malzenstwo moglo znow
            wyjsc na prosta potrzebne jest kilka rzeczy.
            Po pierwsze nalezy znalesc problem,bo jakis istnieje tylko gdzie?
            Po drugie musialbym zaakceptowac,ze Beata sie pojawila na mojej drodze
            zwyczajnie i cale to zakochanie bylo tylko jakas choroba.Dalej,ze to nie mialo
            szansy na rozwoj i jeszcze musze w to uwierzyc,ze to bylo ...bez sensu.
            Potrzebuje zrozumiec i potrzeba mi czasu by do niektorych decyzji dorosnac.Na
            sam koniec musialbym sie zmusic i wyrzec tego co czuje,tej energii tym,ze
            myslami moge poruszac przedmioty.Wiem,ze nie jest to forum do tego,wczoraj
            powiedzialem,zonie by weszla na strone z aniolami znalazla odpowiedniego i
            poprosila go o pomoc.20 min pozniej zadzwonil tel i dzis jest w pracy.Moge
            wszystko interpretowac ziemsko logicznie,ale zbyt duzo i zbyt czesto takie
            sytuacje sie zdarzaja.Wczoraj tez mialem odebrac kolezanke z lotniska leciala z
            Lodzi i zaburzylo by to moj plan musialbym sie zwolnic z pracy i nic bym nie
            zarobil,a pieniadze teraz sa nam potzrbne bardzo.Samolot mial problem techniczni
            i lot zostal odwolany do niedzieli.Chcialbym to wszystko interpretowac
            inaczej,chcialbym tez solidnie dostac po dupie za to wszystko,ale tak sie nie
            stanie,bo mam wokol siebie aniola,ktory swietnie wykonuje swoja prace.
            Nazywam to cos,ta energie aniolami moze to cos innego,ale wiem co czuje i nawet
            moja zona mogla by cos powiedziec w tym temacie,ze cos jest na rzeczy.To trwa od
            jakis 3 lat i wtedy na hipnozie nie bylem,nawet o tym nie myslalem.Jak sie
            zlamie reke to sie idzie to lekarza,by ja zlozyl.Jak ma sie cos takiego jak ja
            to sie idzie do psychiatry..Bylem u 2 roznych i nic mi nie jest co wymaga
            leczenia i brania lekow.Jak jest tu ktos z dyplomem i ma inne zdanie prosze o
            sensowna wypowiedz.
            By dyskutowac na temat czy trzeba miec predyspozycje do hipnozy,trzeba chociaz
            skonczyc taki kurs,by wiedziec o czy sie mowi.Nie spotkalas mnie osobiscie i nie
            wiesz jaka aura emanuje i gwarantuje Ci,ze gdybys mnie spotkala ,albo bys sie
            przestraszyla bo bys nie wiedzial co sie z toba dzieje,poczula bys,ze kreci ci
            sie w glowie i mozesz sie przewrocisz.Nie ma w tym zadnej magii,tego mozna sie
            nauczyc.
            W temacie malzenstwa to wiem,ze ciagle pisze o sobie,ale juz taki jestem.Co mam
            zrobic zapomniec o tym wszystkim i zyc nadzieja,ze sie nigdy nie odezwie,ze
            mozna to zdusic.Czy tak sie wogole da?
            Niedlugo wyjezdzam i podziekuje tu na forumowiczom,tym dzieki,ktorym cos
            zrozumialem,jestem juz blizej tej wlaciwej prawdy,chyba.
            Czy to moze byc tak,ze jestem niedojrzalym emocjonalnie Piotrusiem panem u boku
            idealnej zony?

            • esteraj Re: magicznie nawet bardzo 30.07.10, 14:36
              Moje uczucie do "pierwszej miłości" trwało latami. Zasypiałam i budziłam się z myślą o nim i zawsze wtedy kiedy było mi źle. Nie umiałam się od tego uwolnić.
              Dzisiaj zdaję sobie sprawę, że idealizowałam go w swoich myślach. W realu zdarzały się takie sytuacje, że po prostu bym się go wstydziła. Były między nami również różnice zdań. Mimo wszystko bagatelizowałam to. Nie do końca wiem jaka siła mnie wtedy przy nim trzymała, ale na pewno wiem, że było to pragnienie mieć przy sobie kogoś, kto mnie pragnął, kto by zrozumiał, podziwiał... Byłam raczej nastawiona na "branie" i przeżywanie silnych emocji. Na podstawie różnych książek, filmów i muzyki tworzyłam w tym wszystkim tragizm sytuacyjny. To podsycało całe to uczucie. W pewien sposób jesteśmy naśladowcami. Jeżeli ktoś je coś z apetytem, ten apetyt u nas też rośnie (jeśli jesteśmy głodni), jeżeli ktoś ma piękny dom, samochód lub stać go na podróże i widzimy, że jest z tego powodu szczęśliwy to rodzi się w nas także takie pragnienie. Ogólnie podążamy za tym wszystkim, co sprawiłoby byśmy byli szczęśliwi.

              Tak naprawdę, to z mojego uczucia wyleczyła mnie zdrada mojego męża.
              Wtedy uświadomiłam sobie, że mam przy sobie fantastycznego człowieka, chociaż te dobre cechy wykrzesała dopiero tamta kobieta.
              Zrozumiałam jaką poniosłam porażkę. Poprzez walkę chciałam wyegzekwować jakieś pozytywne uczucia. Niestety nie tędy droga. Za miłość odpłacamy miłością, a agresja wzbudza agresję.

              Kiedy się dowiedziałam, chciałam, żeby z nią został. Okazało się, że w tych trudnych warunkach jej "anielskość" się nie sprawdziła i okazała się zwykłą kobietą z wadami gorszymi niż większość. To na pewno pomogło "wyleczyć" się mojemu mężowi z zauroczenia.

              Czym zatem jest miłość? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie, bo każdy pojmuje ją zupełnie inaczej.
            • czlowiek_honoru Re: magicznie nawet bardzo 10.08.10, 23:57
              do harcerza. poczytalem Twoje posty. Probowalem cos z tego zrozumiec.

              Wysnulem wniosek. Zdradziles kobiete, zniszczyles Rodzine, naplules na oltarz przed ktorym przysiegales. Potwornie skrzywdziles zone i corke. Generalnie mam wrazenie ze Ci odpierdoliło.
              Pieprzysz cos bez sensu o jakis bzdetach - aury, hipnozy, etc - w porownaniu z odpowiedzialnoscia mezczyny za kobiete i za dziecko. Czlowieku - wez kij i se pierdolnij w ryj - masz Zone i Dziecko!!! jesli nie wiesz co to znaczy to zapytaj kogos ze starszego pokolenia, moze masz jeszcze babcie albo dziadka. mam nadzieje ze zapytasz a oni sprowadza cie do parteru.
              zalozylesz Rodzine. jestes facetem. wziales odpowiedzialnosc za Rodzine. za Zone i za dziecko. a teraz pierdolisz jak potluczony - patrz poruszanie przedmiotow za pomoca jakiejs energii. Sorry ale dla mnie jestes skonczonym debilem skoro takie glupoty piszesz.
              Proponuje probe leczenia. Blagaj zone o wybaczenie. Oby Wasza corka nie miala zlamanego zycia przez twoja glupote.
              Gardze Toba i ludzmi ktorzy postepuja tak jak ty - czyli ktorzy w swym bezdennym egoizmie lamia wszelkie zasady i krzywdza innych ludzi, ktorzy takim jak ty zaufali.
              Twoja zona jakos sobie poradzi. gorzej z corka - cale zycie ze swiadomoscia ze ojcu brakuje piatej klepki.

              nie ma ludzi idealnych. nie jestes wiec niedojrzalym emocjonalnie Piotrusiem panem u boku idealnej zony.
              jestes zwyklym zdrajca, ktory przy okazji ma problem z glowa, u boku normalnej, nie pozbawionej slabosci kobiety. blagaj zone o wybaczenie.
              • sauber1 Re: magicznie nawet bardzo 11.08.10, 00:15
                czlowiek_honoru napisała:

                > do harcerza. poczytalem Twoje posty. Probowalem cos z tego zrozumiec.
                >
                > Wysnulem wniosek. Zdradziles kobiete, zniszczyles Rodzine, naplules na oltarz p
                > rzed ktorym przysiegales. Potwornie skrzywdziles zone i corke. Generalnie mam w
                > razenie ze Ci odpierdoliło.
                > Pieprzysz cos bez sensu o jakis bzdetach - aury, hipnozy, etc - w porownaniu z
                > odpowiedzialnoscia mezczyny za kobiete i za dziecko. Czlowieku - wez kij i se p
                > ierdolnij w ryj - masz Zone i Dziecko!!! jesli nie wiesz co to znaczy to zapyta
                > j


                Całkiem przyzwoity tekst i nie pozbawiony sensu
                , ale ludzie nawiedzeni tak
                już mają, mogę tylko dodać, że baranie się i uprawianie różnych dziwnych
                praktyk tudzież czarodziejstw spycha ludzi na manowce i nie bez potrzeby
                wcześniej nawiązałem do metody silvy , czy innego rodzaju zaglądania komuś
                głęboko w mózg wink
              • tautschinsky Re: magicznie nawet bardzo 11.08.10, 09:53
                czlowiek_honoru napisała:


                > Pieprzysz cos bez sensu o jakis bzdetach - aury, hipnozy, etc - w porownaniu z
                > odpowiedzialnoscia mezczyny za kobiete i za dziecko.



                Odpowiedzialność za kobietę mężczyzny już jakiś czas temu się skończyła. Wyobraź
                sobie, że kobieta już nie jest poddana ojcu, mężowi. Jest wolną jednostką
                odpowiedzialną za siebie i tym samym nikt pod parasolem jej trzymać nie może.

                Poza tym, kto powiedział, że żona/mąż/dzieci - to cel ma być każdego w życiu?
                Życie ma się jedno. Nikt mu go nie zwróci jeśli się poświęci na ołtarzu rodziny.
                Wychowa kolejnego stwora o dwóch odnóżach, dwóch witkach - to ma być ten cel? To
                już lepiej zaraz sobie w łeb strzelić. Sprowadzenie faceta do dzikusa polującego
                na inną zwierzynę, by nakarmić dzioby czeredy tkwiącej w norze,sprowadzenie baby
                do maszyny rozpłodowo-niańczącej, nie - dziękujemy. Są inne perspektywy.
                Bardziej obiecujące i mniej przyziemne.
            • aiwlysji Re: magicznie nawet bardzo 11.08.10, 14:00
              hej
              przeczytalam twoje posty i wciaz nie wierzesmile
              spotkania i rozmowy z aniolami, przeznaczenie, odczuwanie emocji innych, strasznie sie ciesze, ze tu napisales!

              ja nie mam odwagi aby opowiedziec na forum jak to sie stalo u mnie, ale zawsze mozesz napisac na maila gazetowego i mysle, ze moge ci powiedziec pare ciekawych rzeczy.
              • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 06.01.11, 15:02
                Witaj...
                Nie znam Twojej historii bo i na forum czesto nie zagladam, ale bardzo chetnie poznam kilka z Twojego zycia...
                Nie wiem czy to Twoj adres mailowy ale sprobuje moze akurat...
                pozdrawiam..
                harcerz13@gazeta.pl
            • maniek_queen Re: magicznie nawet bardzo 17.08.10, 15:59
              Jakie wnioski wyciągam z czytania tekstu.
              Zachlysnąleś się tym nadprzyrodzonym światem potęgi umyslu(co samo w sobie nie
              jest zle), w którym nie bylo Twojej żony. To jak bardzo przedlożyleś to odkrycie
              nad życie rodzinne bije dziecięcy wyznaniem.
              Jeśli szukasz odpowiedzi na klucie w zjawiskach paranormalnych - istnieje pewna
              teoria, którą moglabyć tu podpiąć. Teoria wszechświata jako hologramu. Naukowcy
              już jakiś czas temu zaobserwowali, że jedna cząsteczka jakby "wiedziala" co robi
              druga, nawet oddalona o wiele kilometrów. Zjawisko to nie zostalo wytlumaczone,
              jedną z teorii jest teoria hologramu. W skrócie - każda najmniejsza część świata
              przechowuje informacje na temat calego świata. Po prostu - wszyscy jesteśmy
              jednością, jednym i tym samym.
              • tikki Re: magicznie nawet bardzo 15.01.11, 20:29
                "Teoria wszechświata jako hologramu. Naukowcy już jakiś czas temu zaobserwowali, że jedna cząsteczka jakby "wiedziala" co robi druga, nawet oddalona o wiele kilometrów. Zjawisko to nie zostalo wytlumaczone,
                > jedną z teorii jest teoria hologramu. W skrócie - każda najmniejsza część świat
                > a przechowuje informacje na temat calego świata. Po prostu - wszyscy jesteśmy
                > jednością, jednym i tym samym."

                To bardzo ciekawe podejscie.
                Moze tez mozna tlumaczyc to troche inaczej (choc w gruncie rzeczy w koncu sprowadzi sie do tego samego) - kazdy z nas wchodzi w interakcje z innymi osobami nie tylko w sposob swiadomy, ale tez nieswiadomy - za posrednictwem aury, i oddzialywania na poszczegolne czakramy. Im bardziej zwiazana z nami emocjonalnie osoba, tym oczywiscie to oddzialywanie i wymiana energii jest silniejsze. Jest siedem glownych czakr, jedna z nich jest czakra serca, ulokowana w oklicy mostka, i "odpowiedzialna" wlasnie za doznawanie takich emocji jak milosc.

                Jezeli zona Harcerza13 potrafi z minutowa dokladnoscia wskazac, kiedy odczuwa dolegliwosci w okolicy serca (co czytam jako zaburzenia w przeplywie energi przez jej czakre serca) w momentach kiedy jej maz mysli o innej kobiecie, to moim zdaniem to swiadczy o bardzo silnej wiezi pomiedzy nimi, nie wspominajac o jej duzej wrazliwosci.

                (wszystkich czytajacych te forum ktorzy o czakrach nie slyszeli lub traktuja je jako wymysl idiotow uprzejmie prosze o opuszczenie tego postu - kazdy ma prawo do wlasnego widzenia swiata, czyz nie?).

                I nie wiem czy decyzja o rozstaniu nie jest jednak podjeta zbyt pochopnie? czy nie lepiej byloby pojsc razem do terapeuty i sprobowac stworzyc malzenstwo w nowym ksztalcie - z madrzejszym (mam nadzieje) Harcerzem, ktory dowiedzial sie ze nie wszystko zloto co sie swieci, i z silniejsza zona, ktora bedzie potrzebowac jednak jeszcze sporo czasu zeby moc zaufac mezczynie...

                • eloach Re: magicznie nawet bardzo 16.01.11, 00:49
                  Wspaniałe wytłumaczenie kłuć w sercu z czym również się zgadzam.
                  Co do wielkiego zakochania, to jest to tak, że będąc w małżeństwie znamy swoje te pozytywne i negatywne strony siebie, z przewagą na negatywne, bo przychodząc z pracy tą lepszą pozostawiliśmy poza domem. Kiedy poznajemy nową osobę, widzimy tylko tą lepszą część i w naszej wyobraźni tworzymy wspaniałą wizję przyszłości.
                  Ja osobiście miałem kochankę. Wydawało mi się, że jest najwspanialszą osobą na świecie. W miarę poznawania jej bliżej dostrzegłem u niej również najnormalniejsze wady kobiece.
                  Związek funkcjonuje poprawnie, kiedy nie ma w nim roszczeń.
                  Podczas tworzenia się coraz głębszych relacji, pojawiały się coraz większe oczekiwania.

                  W tej chwili w moim małżeństwie jest, powiedziałbym nawet, bardzo dobrze. Wraz z żoną zmądrzeliśmy lub skorygowaliśmy nasze wady i oczekiwania. Na to potrzeba nam było trzech lat, żeby stworzyć pozytywny związek. Nie obyło się bez burz z błyskawicami, ale były obopólne chęci.
                  Harcerzu, zachowaj swoje najpiękniejsze uczucia głęboko w sercu, a żyj tak jak pozwala Ci na to życie.
    • perelka0381 Re: magicznie nawet bardzo 13.01.11, 18:37
      bardzo jest to wszystko magiczne,Beatka na pewno cudowna,bo nie zdazyla Ci sie nigdy znudzic a prawda jest taka, ze skrzywdziles kobiete,ktora jest matka twoich dzieci i z ktora spedziles x lat.To ze w tak pieknych slowach opiszesz zdrade nie oznacza,ze jestes usprawiedliwiony.A cudowna Beatka wcale taka cudowna nie jest skoro rozbila rodzine,sama majac meza i bedac matka.Ona jest wyrachowana i bez serca.
    • walecznyjamjest Re: magicznie nawet bardzo 15.01.11, 16:38
      Zauroczenie jakich wiele, banalne opisane w "górnolotny sposób". harcerz filozofuje na maksa, beatka uciekła (ciekawe, czy wystraszyła się perspektywy życia z filozofem, czy jednak bardziej przekonuje ją mąż, a może właśnie jak ktoś napisał - zmądrzała?) chłopie, zdrady nie usprawiedliwisz żadnym magicznym opisem. weź się w garść i zbierz do kupy!trzymają się ciebie pomylone rzeczy...że twoja żona jeszcze z tobą wytrzymuje...
      • qbel2 Re: magicznie nawet bardzo 16.01.11, 15:07
        Zona to chyba powinna wystąpic o przymusowe leczenie i ubezwłasnowolnienie tego pana, bo z tego co tu wypisuje wynika, że albo ma nierówno pod sufitem, albo diler wciska mu zły towar
        • harcerz13 Re: magicznie nawet bardzo 17.01.11, 07:09
          Nie mam pojecia czy Beata by mi sie znudzila czy nie....nie wiem tez czy nie wybrala zycia ze mna , bo uznala mnie za filozofa i jako takiego malo przydatnego w zyciu....nie mam i nie mialem jakis strasznych wizji jak to bedzie wychowujac , a bardziej pomagajac wychowac jej 2 dzieci.Wiedzialem o tym doskonale i wcale mnie to nie przerazalo.
          Ubolewam nad tym, ze nie potrafie sie cieszyc szczesciem malutkim, ze zawsze chce miec to wszystko z najwyzszej polki...serio chcialbym tak umiec i chcialbym tez umiec kochac tylko jakas czastka siebie , a nie calym soba....chcialbym znalesc w sobie te hamulce, ktore ochronily by mnie przed zatraceniem...byloby mi latwiej w tym swiecie, w tej rzeczywistosci...nie potrzebuje byscie mi uswiadamiali, ze zle zrobilem, bo zdrada nie jest niczym godnym pochwaly, ale chcialem na tym forum znalesc odpowiedz na dziwne klucia mojej zony..Dzis juz wiem , ze pojawiaja sie one nie tylko kiedy myslami jestem z Beata, ale tez przy moich silnych emocjach , smutku, radosci czy w momencie kiedy np. przyszedl mi do glowy genialny pomysl...minelo wiele miesiecy, ekstremalnie trudny dla nas...dzis nie patrze na wszystko tak samo jak rok wczesniej...dzis oceniam nikogo...moze Beata wybrala to co znane dla niej i bezpieczniejsze dla jej dzieci....moze strach przed utrata sytuacji finansowej wziela gore..nie wiem...wiele sie zmienilem i jeszcze wiecej zrozumialem...dzis wiem, ze Beata byla wielkim wykrzyknikiem w moim malzenstwie, ze pokazala mi ze ten zar ktorego mi tak brakuje z zona przygasl i gdybym chcial chocby wylac na niego cysterne benzyny nadal byloby tak samo....nie przekonuja mnie niczyje slowa ze o to trzeba dbac, pielegnowac...to mija, ta milosc staje sie taka bratersko-siostrzana..i mozna trwac tak w tym do konca swoich dni upajajac sie jak to jest super, mozna mydlic sobie oczy i w zastepstwie marzyc o chocby jakims drobnym flircie w pracy, ale ja jestem inny i mnie taki stan rzeczy nie zadowala..Mozna pozwolic by malzenstwo trwalo dla dobra dzieci, ale one sa swietnymi obserwatorami i ucza sie pewnych schematow, ktore obserwuja u rodzicow....
          Beata pokazala mi jak jest uksztaltowana, jak wie czego w zyciu pragnie...pokazala mi jak moze byc inspiracja, jak nakreca do dzialania...jest w pewien sposob magiczna, ale nie bede tu o tym pisal bo jak zwykle ktos bardzo inteligentny zaproponuje zmiane lekow albo lekarza.... Moja zona jest inna i inna pozostanie..nie jest nudna czy niezaradna jest po prostu inna....sam jestem w glebokim szoku jak poradzila sobie sama z dzieckiem z dala od rodziny i w obcym kraju...jak fantastycznie wychowuje nasza corke...probujemy usystematyzowac nasze relacje po tym jak emocje nieco opadly , ale nie jest latwo....chcialbym dac jej tyle szczescia na ile zasluguje nawet wiecej...ale ja chyba tego nie potrafie...mimo staran, wysilkow....
          a moze sa osoby takie jak ja co sie nie nadaja do stalych zwiazkow?gdybym cofnal czas na pewno wzialbym za zone ta sama kobiete i pewnie doszedlbym do tego samego punktu...to nie byl blad...gdybym jeszcze raz mial spotkac Beate pewnie zrobilbym dokladnie to samo, bo nie bylo i nie ma we mnie zadnej pozy...doswiadczenia ostatniego ponad roku pokaly mi ze najwazniejsza jest dla mnie corka...teraz wszystko co robie robie z mysla o niej...nie mam w glowie ukladania sobie zycia z jakakolwiek kobieta....

          Patrze daleko za horyzont i pragne sie rozwijac...tylko jak tu byc w pelni soba w malzenstwie...daje duzo, rozwija, ale chyba nie wszyscy sie do tego nadaja...
          • eloach Re: magicznie nawet bardzo 20.01.11, 09:59
            Coś mi się wydaje Harcerzu, że jesteś jeszcze niedojrzały emocjonalnie.
            Odpowiedz sobie na poniższy cytat

            Dojrzałość emocjonalna wyraża się przede wszystkim tym, że człowiek osiągnął zdolność kontrolowania swoich przeżyć, uczuć i wzruszeń. Mówiąc po prostu potrafi się opanować. Na dojrzałość tej sfery składa się odpowiedni stopień zrównoważenia. Człowiek reaguje proporcjonalnie do ważności sprawy, którą przeżywa. Zrównoważenie to pewna stabilność i odporność psychiczna, czyli nieuleganie ciągłym wahaniom i nastroju, to umiejętność znoszenia przykrości i napięć. O dojrzałości emocjonalnej świadczy również treść przeżywanych uczuć. Ważne jest nie tylko to, jak, ale także na co człowiek reaguje. Dojrzałość przejawia się przede wszystkim w tym, że człowiek potrafi wyjść w swoich emocjach poza własne „ja”, to znaczy, że angażuje się w sprawy, które dotyczą czegoś więcej niż jago własne doznania i potrzeby. Istotnym świadectwem dojrzałości emocjonalnej jest poważny stosunek do podstawowych obowiązków życiowych.

            Myślenie człowieka dorosłego charakteryzuje zdolność do operowania pojęciami abstrakcyjnymi oraz rozumowania przyczynowo – skutkowego. Oznacza to umiejętność rozważania różnych możliwości postępowania i przewidywania ich ewentualnych skutków. Do tego, żeby człowiek osiągnął dojrzałość pod względem umysłowym, potrzebna jest jeszcze pewna wiedza i doświadczenie życiowe.

            Tak jak sam piszesz, niewiele obchodziło Ciebie jak będzie wyglądało Twoje życie z Beatą. Poza tym jesteś jak małe dziecko, które chce zabawkę już teraz i natychmiast, bo inaczej to będzie nieszczęśliwe.
            Może życie Ciebie nie rozpieszczało, a teraz masz tego dość. Chcesz to co najlepsze i już.
            Może jednak czas dorosnąć.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja