moja wina, jak sie rozwieść.....

25.07.10, 15:25
Od roku jestem żoną. Wczesniej byliśmy ze sobą 7 lat.
Nie wiem czy kiedykolwiek chcialam tego ślubu, zrobiłam to tak
naprawde dlatego, bo już czułam ze nie spotkam prawdziwej miłości.
Nie wierzyłam w nią.Wiem zaraz posypią sie na mnie gromy..... no ale
trudno.
Nigdy tak naprawdę nie kochałam męza, dobry, spokojny człowiek,
kulturalny, jedyne co mogę mu zarzucić to brak odpowiedzialności i
wieczne długi. W tej chwili ma juz ponad 30 tyś długu. Teraz juz
nasz wspolny dług.
Miesiac po ślubie spotkalam kogoś, probowalam wybić sobie go z
głowy, ale wpadłam po uszy. Zrywaliśmy, wracaliśmy, oboje
znerwicowani bo jak długo można to ukrywać, jak długo można tak żyć.
Ja w poczuciu beznadziei, że zdradzam męża, prawie wpadłąm w
depresję. W ciągłym poczuciu winy, ciągle nie podejmowałam decyzji.
Kocham prawdziwie teraz, to wiem tylko nie swojego męża, serce mi
sie kraje i pytam losu dlaczego tak chciał dlaczego spotkałam swoją
miłość po ślubie?
Ukrywamy sie juz rok. Muszę podjąć decyzję bo zwariuję. Serce mi sie
kraje jak powiedzieć o tym mężowi? - wiem że muszę.
Dzieci nie mamy. Jak to zrobić żeby nie oszaleć? mam okropne wyrzuty
sumienia że w ogóle wyszłam za mąż nie kochając tego człowieka, nie
potrafie czasem spojrzeć w lustro.....
    • panda_zielona Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 15:47
      A ten Ktoś to człowiek wolny? Jeśli tak to nie oszukuj męża,bo
      kłamstwo ma któtkie nogi i w końcu się wyda.Tym bardziej,że nie ma
      dzieci.Wyrzuty sumienia jak najbardziej słuszne,ale czy trwanie w
      związku bez uczucia jest lepsze.Intuicja to nie tylko domena
      kobiet,faceci też ją mają.
      • mayenna Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 16:06
        Nie kochasz męża, kochasz kogoś innego więc chyba decyzja już podjęta...
        A jak powiedzieć? Może napisz...
        Zrozumieć, że mąż/zona nas nie kocha jest łatwiej, niż to że rok żyło się w
        kłamstwie.Mam nadzieję, że Twój mąż sobie z tym jakoś poradzi, ze go to nie
        zniszczy.
        • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 16:15
          Wlasnie tego się boję najbardziej,że nie poradzi sobie z tym że to
          go zniszczy. Tak okropnie mi żal nas oboje, właściwie całej trójki.
          • mayenna Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 16:50
            Myśleć o tym należało wcześniej. Teraz czasu nie da się cofnąć. Myśl raczej o
            tym co teraz zrobić. Żal niczego nie zmieni.
            Znasz go dobrze więc spróbuj tak przekazać prawdę, żeby jak najmniej go zranić.
            Może nie całą prawdę, a tylko tyle, ile potrzebuje do podjęcia decyzji co dalej
            z jego życiem...
            Nie wiem czy zdecydowałabym się powiedzieć, że nigdy nie kochałam męża
            szczególnie jeśli on kochał...
          • gazeta_mi_placi Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 18:26
            Daj spokój,faceci mają twarde tyłki...
            Myśl o sobie i swoim szczęściu.
    • mola1971 Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 17:04
      shummira napisała:
      > Kocham prawdziwie teraz, to wiem tylko nie swojego męża, serce mi
      > sie kraje i pytam losu dlaczego tak chciał dlaczego spotkałam swoją
      > miłość po ślubie?

      A jakie to ma znaczenie, że swoją miłość spotkałaś po ślubie a nie przed nim? Myślisz, że zdrada bez ślubu mniej boli? Zdrada to zdrada i bez bólu się nie obędzie. Niezależnie od tego czy był ślub czy go nie było. Dobrze, że nie macie dzieci - to jedyny pozytyw tej sytuacji.

      I ważne pytanie - czy ta Twoja miłość zna Twoje plany? Czy on wie, że chcesz odejść od męża?
    • tautschinsky Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 17:26
      shummira napisała:

      > Od roku jestem żoną. Wczesniej byliśmy ze sobą 7 lat.


      Nie ma już na co czekać, czas leci i nic się zapewne nie zmieni poza ewentualnie
      twoim odkochaniem się w tym nowym mężczyźnie. Na twoim miejscu napisałbym list -
      w spokoju. Możesz raz usiąść i wszystko opisać albo to pisanie rozłożyć na jakiś
      czas. W nim możesz spróbować mu wszystko wyjaśnić - potem rozmowa. Pierwsza
      raczej nie będzie spokojna nawet jeśli twój mąż jest osobą spokojną.
      • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 18:05
        Moja nowa miłość (nie chce pisać Kochanek bo nie cierpię tego
        zwrotu) wie o moich zamiarach. Nigdy nie naciskał na to żebym sie
        rozwiodła, zawsze mnie wpierał i sam powiedział że czuje sie jak
        ścierwo że wszedł w nasze życie. Bardzo to przeżywa razem ze mną.
        • labadine Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 18:41
          Logicznie i dyplomatycznie: Twoj maz powinien sie dowiedziec ze,go zdradzasz ale
          nie musi wiedziec z kim.
          Napewno bedzie chcial poznac prawde i poprostu mu powiedz ze,zawsze go kochalas
          ale poznalas kogos ktorego darzysz jeszcze glebszym uczuciem i z ktorym jestes
          definitywnie zdecydowana zyc.

        • enesta Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 19:24
          Bardzo trudne.. co powiedzieć, ile powiedzieć by w tej drugiej
          osobie nie zniszczyć zaufania do innych, do następnego partnera. Ja
          wolałabym usłyszeć coś takiego: byłem niedojrzały gdy braliśmy ślub,
          sądziłem że Cię kocham, poznałem kobietę, zakochałem się,
          przepraszam, wiem że nic nie jest w stanie wytłumaczyć mnie.
          Postaraj się zrozumieć i wybaczyć. Biorę całą winę na siebie.
          Nie chciałabym usłyszeć że partner któremu ufałam zdradzał mnie z
          powodzeniem już rok.
          Może Ci to w czymś pomoże..
          • joooooooana Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 19:51
            A co z przysięgą?
          • blaszany.dzwoneczek Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 10:56
            enesta napisała:

            > Nie chciałabym usłyszeć że partner któremu ufałam zdradzał mnie z
            > powodzeniem już rok.

            wolalabym usłyszeć od niego, niż dowiedzieć się później od osób trzecich /tak u mnie/
        • nangaparbat3 Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 20:35
          Ja bym się trochę zaniepokoiła, słysząc że ktoś kogo kocham "czuje się jak
          ścierwo". Słowa są naprawdę ważne.
          • zatracony72 Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 11:32
            Wg mnie to tylko dobrze o nim świadczy bo wie, że niszczy "świat" innym osobom.
            Mężowi powiedz, że kochałaś ale wygasło i nie dasz rady tak dalej żyć. Trudno
            powiedzieć jak odbierze wiadomość o tym innym bo to sprawa indywidualna, np dla
            mnie łatwiej byłoby przyjąć do wiadomości, że miłość się wypaliła i żona
            zakochała się w kimś innym niż, że nigdy nie kochała i odchodzi bo dłużej tak
            nie potrafi żyć.
            No i nie zwlekaj, moja prawie ex zwlekała długich 5 lat, może i dłużej. Wszyscy
            na tym ucierpieli.
        • the_gust Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 09:55
          shummira napisała:

          > Moja nowa miłość (nie chce pisać Kochanek bo nie cierpię tego
          > zwrotu) wie o moich zamiarach. Nigdy nie naciskał na to żebym sie
          > rozwiodła, zawsze mnie wpierał i sam powiedział że czuje sie jak
          > ścierwo że wszedł w nasze życie. Bardzo to przeżywa razem ze mną.

          Skoro Twój kochanek czuje się jak ścierwo, to dlaczego używasz eufemizmów pisząc
          o nim: "miłość"?
          I nie zapomnij w rozmowie ze swoim mężem powiedzieć, żeby sobie zrobił test na HIV.
    • bogdanekb Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 19:57
      www.dailymotion.pl/video/x28nyc_leonard-cohen-dance-me-to-the-end-o_music
      • handra Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 23:21
        Robienie dlugow jest powodem do rozwodu.
    • ef.endir Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 25.07.10, 23:53
      Szybko,
      prawie bezboleśnie
      ja nie chciałbym usłyszeć :"kocham innego"
      ale to tylko moje ...."coś"
      • mayenna Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 00:10
        Nie da się bezboleśnie...
        On się pewnie nie spodziewa, świat mu się zawali na głowę bez ostrzeżenia.Z dnia
        na dzień przestanie istnieć coś na czym mu może zależało, odejdzie ktoś kogo
        kochał... Do innego. Nie będzie bezboleśnie.
    • damodia Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 10:41
      Im szybciej odejdziesz tym lepiej dla wszystkich. Mąż szybciej stanie na nogi,
      bedzie musiał się sam nauczyć odpowiedzialności za siebie i samodzielnie
      kontrolować swoje finanse, Ty bedziesz miała mniejsze długi po nim do
      spłacenia(a możesz się zdziwić jak potrafią rosnąć z latami..), co do kochanka
      to czas pokaże dopiero czy z nim cokolwiek ci wyjdzie. W każdym razie nauczysz
      się dopiero życia i ono wymusi na tobie umiejętności podejmowania przemyslanych
      decyzji - a to cenna umiejętność. Pytanie zasadnicze czy jesteś pewna że z
      mężem nie chcesz być i go nie kochasz. Jeśli tu masz pewność to zwijaj manatki i
      idź na swoje, nie zatruwajcie sobie życia razem.
      • jarkoni Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 12:39
        A z drugiej strony czy jesteś pewna po roku ukrywanych spotkań z "nową
        miłością", że to na pewno ten jedyny?

        https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087">Rozwód..i co dalej?</a>
        • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 17:18
          Czy jestem pewna? a kto jest czegokolwiek pewny w życiu? W życiu
          pewne są tylko zmiany i śmierć - nic więcej.
          Tak czy inaczej wiem że męża nie kocham i niezależnie od tego czy
          poznałabym kogoś czy nie, odeszłabym od niego. Najgorsze jest to że
          to tak boli, i nawet nie chce wyobrażać sobie co będzie musiał
          przejść.
          • nangaparbat3 Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 18:07
            Nie powinnas sobie tego wyobrażac, bo i tak byłyby to wyłącznie Twoje
            wyobrażenia, które nie musiałyby miec nic wspólnego z rzeczywistością. A często
            się zdarza, że postępujemy zgodnie z naszymi wyobrażeniami raczej niż z tym, co
            jest.
            Jeśli jesteś zdecydowana, żeby odejsc, zrób to jak najprędzej.
            Zastanow się też, czy jestes gotowa odejsc w samotnosc, czy raczej przyczyną
            jest ten drugi pan - ja zupełnie serio napisałam, że ktoś kto o sobie mówi
            "ścierwo" zaniepokoiłby mnie. Może byc tak, że wybierasz między przyszłością z
            mężem a z nim, a tak naprawdę czeka Cię przynajmniej przez jakiś czas samotnosc.
            • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 18:39
              Chciałabym dodać że sama jakiś czas temu zostałam bez pracy. Mąż nie
              pomagał mi, żyliśmy z moich, odłożonych jeszcze przed ślubem
              pieniędzy. Postanowiłam wyjechać zagranicę, tata załatwił mi bardzo
              dobrze płatną pracę. Obecnie przebywam 2-gi miesiąc za granicą. Mąż
              przed wyjazdem mi powiedzial że nie chce ze mną tam jechać, bo nie
              zostawi rodziców....... dokładnie tak powiedział
              Ja gdybym go kochała, pojechałabym za nim i nie narażała na coraz
              większe długi.
              • nangaparbat3 Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 19:41
                Nie rozumiem - co to znaczy, że "mąż nie pomagał"? Nie pracuje? I skąd te długi?
                • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 26.07.10, 20:09
                  No tak po prostu,ja byłam bez pracy pół roku. W tym czasie nie
                  płacił rachunków, jedzenie kupowałam ja z moich wcześniejszych
                  oszczędności, inne potrzeby były opłacane z debetu (tzn jego
                  potrzeby). Mąż ma jednoosobową firmę, która przynosi tylko długi.
                  Moje prośby o poszukanie innej pracy wyśmiewał a długi rosły. Tak
                  było zawsze, wszystko w plecy, wszystko zawsze do tyłu.
                  • jarkoni Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 10:08
                    Dawkujesz nam informacje, to trochę zaciemnia obraz.
                    A może jest tak, że to długi i brak zaradności finansowej męża są przyczyną
                    decyzji o odejściu, nie brak miłości?
                    A to, że od 2 miesięcy pracujesz za granicą tylko przyśpiesza decyzję?
                    Kontaktujesz się z nową miłością? Telefony, SMSy, internet?
                    • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 17:20
                      Teraz już wiem że męża nigdy nie kochałam, bez wzgędu na te długi,
                      chociaż nie ukrywam że przyczyniły się do mojej decyzji. Mąż ma 38
                      lat a zachowuje sie jak dziecko, ja jestem młodsza o 8 lat. Niby na
                      pozór rozsądny, porządny a stabilizacji z nim żadnej, zero wsparcia.
                      Pare lat temu w czasie studiów wyjechałam na 6 m-cy do UK żeby
                      dorobić, wróciłam a on wychudzony, rzucił palenie bo nie stać go
                      było na papierosy, w lodówce tylko konserwy i parówki i konto w
                      długach....
                      Kiedyś gdy kończyły mi się już oszczędności spytałam czy może
                      dołożyłby mi się do zakupów, to odpowiedział żebym poszła do
                      rodziców po kaseuncertain rozumiecie to?

                      Mimo tego on twierdzi że wszystko jest cudownie i mamy świetną
                      sytuację finansową.
                      Tak czy inaczej jaki by nie był, będzie mi bardzo ciężko mu
                      powiedzieć że chcę rozwodu.
                      • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 17:21
                        a z moją miością mamy kontakt codziennie, smsy telefony i internet
                      • gazeta_mi_placi Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 18:31
                        big_grin big_grin big_grin

                        Przeczytałam to mężowi jako dobry dowcip.
                        Sponsorką kochana jesteś w tym związku i tyle.
                        Czas żeby mężuś poszukał sobie kolejnej sponsorki big_grin
                        • enesta Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 19:25
                          Ja również odnoszę wrażenie że pan „ścierwo” nie sprawdzi się jako
                          partner codzienny.
                          Chyba odpowiada mu to co jest teraz, potem może się przestraszyć, bo
                          to już odpowiedzialność i mało ekscytujące.
                          Ale może mylę się..
                          • shummira Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 20:29
                            Co się tak czepiliście tego słowa - "ścierwo"? to że on czuje sie z
                            tym źle że wszedł w czyjeś życie, to chyba tylko dobrze o nim
                            świadczy. Czyli że gdyby miał to głęboko gdzieś, że jestem w związku
                            i myślał tylko o sobie to, to było by w porządku, tak? Myślę że
                            ludzie nie mający wyrzutów sumienia to po prostu egoiści.
                            • tautschinsky Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 20:39
                              shummira napisała:

                              > Co się tak czepiliście tego słowa - "ścierwo"?


                              Bo jak nie ma się czego przyczepić to się przyczepią
                              takiego czy innego określenia.



                              > Czyli że gdyby miał to głęboko gdzieś, że jestem w związku
                              > i myślał tylko o sobie to, to było by w porządku, tak?



                              Oczywiście, że nie. Masz skrupuły wobec męża - też
                              źle. Nie miałabyś - nie byłoby lepiej. Nie kieruj się
                              tym, co niektóre ci tu napiszą - leczą własne rany.
                            • enesta Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 22:25
                              No to mam pytanie kiedy (i czy) Twim zdaniem on poczuje się lepiej
                              jako obecne „ścierwo”, i czy wyrzuty sumienia pozwolą mu na
                              szczęśliwość u Twojego boku?

                              No bo jeśli to Ścierwo jest szczere to nie widzę tego..
                        • tautschinsky Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 20:36
                          gazeta_mi_placi napisała:



                          > Sponsorką kochana jesteś w tym związku i tyle.
                          > Czas żeby mężuś poszukał sobie kolejnej sponsorki big_grin


                          Społeczeństwa toną w morzu takich kobiet, które żyją
                          z mężowskiego sponsoringu - czasami nazywa się
                          je "kurami domowymi big_grin - wielka mi rzecz - raz
                          poszło w drugą stronę i już skowyt.
                          • gazeta_mi_placi Re: moja wina, jak sie rozwieść..... 27.07.10, 22:35
                            Nieraz,następny temat przez kogoś innego założony też o tym big_grin
Pełna wersja