handra 28.07.10, 20:29 od wczoraj jestem facetem z odzysku. Bylo obco i nieswojo nie podalismy sobie nawet reki na dowidzenia.Wszystko w sumie tralo 15 min. Czuje sie nijako, wierzyc sie nie chce, ze to koniec. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ef.endir Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:35 to jeszcze przede mną. Z jednej strony będzie pewnie wesoło, że właśnie to co najgorsze minęło (sprawa trwa już 3 lata) A z drugiej.... poczucie klęski chyba pozostanie. Ciekawe na jak długo. Odpowiedz Link
mola1971 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:35 To Ty nie wiesz co się robi po rozwodzie??? Pije się z radości nad początkiem nowego, lepszego życia Tak mówię a sama do dzisiaj nie zdążyłam opić swojego rozwodu bo jakoś zawsze ciekawsze powody do spotkań przy winku się nadarzały Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:42 Swoje juz wypilem. Nie odnajduje zadnej radosci ale co dziwne smutku tez nie. Kobieta, ktora kochalem wydrapala mi wnetrze. Nie mam nic w srodku jestem wypalony i przetracony. Nie wiem jak minelo to poltora roku, nic nie pamietam bo chyba nie zylem to byla wegetacja. Chyba tylko od wczoraj glebiej oddycham. Odpowiedz Link
mola1971 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:45 No to teraz może być już tylko lepiej. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:46 Ja jeszcze nie oddycham głeboko; pozostałe się zgadza. Takie wypalenie, pustka, rozczarowanie, zawód i ciągłe niedowierzanie- z nim byłam tyle lat?? Straszne uczucie- że się spaprało sobie życie przez decyzję o związaniu z tym kimś Odpowiedz Link
truskawek81 Re: wesolo czy smutno? 05.08.10, 19:37 ja właśnie zaczynam moją batalię rozwodową... czuję się podobnie... jednakże mam promyczek nadziei w postaci mojego synka...czuję straszne upokorzenie, ból, smutek i miliony niewypowiedzianych uczuć, że tak łatwo za pomocą ,,serdecznych bliskich " jedną rozmową można przekreślić wszystko i zadać tak straszny ból drugiej ukochanej niegdyś osobie... wierzę że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma głębszy sens, dlatego po coś się to dzieje i ma jakąś określoną reakcję wywołać. jednakże dlaczego trafiło właśnie na mnie??? porządek i codzienne funkcjonowanie w życiu tak na prawdę są dla mnie już bez znaczenia... mój dołek moralny ma wielkość kanionu kolorado... wszyscy mi tłumaczą przejdzie ci i takie tam różne... a je nie mogę się otrząsnąć i przejść nad tą sytuacją do porządku dziennego nie mogę się odciąć od złych myśli i negatywnych odczuć... więc w pełni Cię rozumiem... handra napisał: > Swoje juz wypilem. Nie odnajduje zadnej radosci ale co dziwne smutku tez nie. > > Kobieta, ktora kochalem wydrapala mi wnetrze. Nie mam nic w srodku jestem > wypalony i przetracony. Nie wiem jak minelo to poltora roku, nic nie pamietam b > o > chyba nie zylem to byla wegetacja. > > Chyba tylko od wczoraj glebiej oddycham. Odpowiedz Link
gazeta_mi_placi Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 21:06 A jest co opijać kochana? Rozwód to porażka jakby nie było Odpowiedz Link
mola1971 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 21:18 Bywa porażką, ale po każdej porażce można a nawet trzeba się podnieść i pójść dalej. Zresztą dla mnie akurat rozwód nie był porażką; jedną wielką porażką było za to moje ex małżeństwo. Odpowiedz Link
enesta Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:51 Wesoło czy smutno? Myślę że dobrze, bo jest zamknięte to co nie wyszło. Coś się skończyło, ale to nie koniec świata Teraz masz szansę na coś innego, może bardziej przemyślanego, może po prostu czas tylko dla siebie i dziecka. Warto z była żoną utrzymywać dobre kontakty, bo zyska na tym Wasze dziecko. Na razie ręki sobie nie podaliście co nie znaczy że za jakiś czas to się nie zmieni. Powodzenia Odpowiedz Link
armia55 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 20:59 U mnie też trwało krótko, jakiś kwadrans. Rozeszliśmy sie potem w milczeniu , b. mąz zachowaływał sie tak ja to ja bym mu rogi doprawiła. Jak wsiadłam do samochodu to jakby mi ktos tony z pleców zdjał. Ulga, ale te ponad dwa lata bywało mi źle. Targały mna rózniste emocje. Ściski, bedzie dobrze, handra. Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 21:15 do kosciola wchodzilismy razem, ze sadu oddzielnymi drzwiami. Zal mi tego co sie skonczylo, zal tego czego juz nie bedzie. Zal mi synka, ktory stracil rodzine. Odpowiedz Link
armia55 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 21:29 Żal. Mój syn miał 14 lat kiedy się nam rodzina rozsypała. Twój ile ma lat ? Odpowiedz Link
tully.makker Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 21:50 Hmm, nasz rozwod byla calkiem przyjemny. Po zakonczeniu sprawy ex odwiozl mnie do pracy, i tak spedzalismy co 2 sobote oprzynajmniej czesciowo razem ze wzgledu na dziecko, wiec zaden szok. Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 22:01 Moj synek skonczyl 6 lat. Bardzo tesknimy za soba. Odpowiedz Link
armia55 Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 22:16 Pytałam, bo dobrze byłoby miec dobre stosunki z byłą żoną. Wiem , ze pewnie łatwo nie jest, ale to dobre dla syna by było. Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 22:22 Gdybysmy mieli dobre stosunki nie doszloby do rozwodu. Kontakty z malym mam ale to nie to samo co zyc pod jednym dachem.Kazdego dnia obserwowac jak sie rozwija, przezywac kazdy dzien razem........ Cale szczescie spotkania z dzieckiem nie sa zalezne od fochow mojej bylej. Odpowiedz Link
enesta Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 23:08 Musisz bardzo kochać syna.. Ja tak miałam z pierwszym dzieckiem, do zwariowania, każde pięć minut to coś nowego. Może kiedy staniesz na nogi i Ex zobaczy że odpowiedzialny z Ciebie ojciec, zorganizuje to tak byś miał dziecko jak najwięcej czasu przy sobie(?) Dla kobiety-matki jest to bardzo ważne. Mało kobiet, moim zdaniem bawi się w jakieś gierki, tym bardziej że Twoja Ex nie jest tu osobą poranioną, która chciałaby w jakikolwiek sposób odgrywać się na Tobie. Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 23:55 Droga entesto- Syna kocham bardzo. A po tym co mi zafundowala moja byla nie ma mozliwosci prawdziwego dogadania sie. Moja zona ma dwa oblicza. Nigdy tego wczesniej nie widzialem. Twierdzisz, ze malo kobiet bawi sie w gierki. Jestem tu na forum spory czas, niestety jest wiele kobiet, ktore kosztem dzieci ich tesknoty i milosci do ojca odgrywaja sie na bylych. To jest ta niby matczyna milosc, nikt nie pyta co jest wazne dla ojca zapomina sie, ze to rowniez jego dziecko, on musi pelzac, zebrac o kazde piec minut... szkoda gadac. Kobiety rozwodza sie wraz z dziecmi i traktuja je jak wlasnosc, dziecko staje sie przedmiotem, karta przetargowa. Chlop jest traktowany jak intruz, wazne zeby placil a reszta sie nie liczy. To, ze czas mija bez powrotnie, ze dziecko nie ma mozliwosci przezywania, robienia rzeczy "tych meskich" z ojcem niestety nie moze owocowac w malym chlopcu na przyszlosc. Matka jest bardzo wazna postacia w zyciu dziecka ale roli ojca nie zastapi nie nalezy wiec jej umniejszac. Ograniczony czas wizyt powoduje balagan, chce sie za duzo rzeczy robic od razu, niestety straconych chwil nie da sie nadgonic. Wiec robie co moge aby syn chociaz w czesci mogl wykonywac razem ze mna rzeczy, ktorych z matka nie moze. Powoli -ucze sie powoli, bo juz wiem, ze nie nadrobimy minionego czasu. Odpowiedz Link
enesta Re: wesolo czy smutno? 29.07.10, 10:48 Różne są kobiety, tak samo jak różni są ludzie. Ja wierzę że kobieta która jest matką chciałaby dla dziecka jak najlepiej i jeżeli ma obawy co do kontaktów ojca z dziećmi to często uzasadnione. Oczywiście są wredne kobiety lub odgrywające się tak jak również istnieją faceci w domu których nie wytrzymałbyś minuty bo wydaje mi się że jesteś wrażliwym mężczyzną. Napisałeś: „po tym co mi zafundowala moja byla nie ma mozliwosci prawdziwego dogadania sie. Kobieta, ktora kochalem wydrapala mi wnetrze” wyciągam wnioski że Ty jesteś tu osobą poranioną i gdyby udało Ci się „zresetować”- zapomnieć ile złego Ex zrobiła Ci (ale nie znam Twojej historii) pewnie umiałbyś się z nią dogadać. Może się mylę.. Odpowiedz Link
kalpa Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 23:23 Handra, do rozwodu dochodzi nawet wtedy, gdy stosunki sa dobre- u nas nadal relacja jest dobra, ale nie dalo sie razem iść dalej. Mój ex kochał inna kobiete i już. Czasem tak sie zdarza... wiem, że Ci bardzo cięzko, bo to boli. Bardzo boli... na radosne drinki przyjdzie czas, na śmiech też... a teraz... jesteś w fazie żałoby, zalu za tym wszystkim, co odeszło. Ja rozzstalam się z M. rok temu- dziś jest łatwiej i trudniej równocześnie. Łatwiej bo jestem silniejsza niż wtedy, odwazniejsza, mam kilka osobistych osiagnieć . Trudniej, bo... rok doświadczeń i róznych konfrontacji z samodzielnością za mną. Każdy przechodzi podobne etapy- rozpaczy, nadzieji, wzlotów i upadkow. dasz sobie rade, tak, jak kazdy z nas. Moze jak emocje opadna to Wasze stosunki sie polepszą i przestaną byc raniące. Trzymaj sie, powodzenia Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 28.07.10, 23:58 Moja zaloba juz trwa 18 m-cy i kilkanascie dni.Jeszcze dlugo? Odpowiedz Link
zkhanna Re: wesolo czy smutno? 29.07.10, 00:29 Czas leczy rany. Coś musi w tym być, więc można to sobie jak mantrę powtarzać. No i pamietać, że nie zawsze będzie źle... Pielęgnuj swoje relacje z dzieckim, bo one przede wszystkim są ważne dla Twojego syna. Moi synowie niestety zostali takiego kontaktu ze swoim ojcem pozbawieni, bo od momentu rozwodu (już 8 lat), ich ojciec oprócz rozstania ze mną (ale tutaj to ja akurat miałam poważne powody, by tak się stało), zafundował swoim chłopcom najbardziej traumatyczne przeżycie, bo zerwał z nimi jakiekolwiek kontakty. Nigdy już z nimi się nie spotkał, 2 albo 3 razy dawno temu zadzwonił i to wszystko. Dbaj o kontakty z synem, jak bedzie dorastał szczególnie wtedy będzie Ciebie potrzebował. Życzę spokoju. Odpowiedz Link
hanyszka Re: wesolo czy smutno? 29.07.10, 10:25 handra napisał: > Moja zaloba juz trwa 18 m-cy i kilkanascie dni.Jeszcze dlugo? Nikt tego nie wie. U jednych trwa dłużej, u innych krócej. Chyba nie ma innej rady, jak pozwolić się bólowi przez nas przewalić. Znieczulanie czy przyspieszanie na siłę pewnych spraw nic nie da. A pewnego ranka obudzisz się z wolnym i lekkim sercem ))). Czego i Tobie, i sobie życzę ------------------------ Szczęście poznaje się po hałasie, jaki robi, odchodząc. Odpowiedz Link
fragile66 Re: wesolo czy smutno? 29.07.10, 09:59 handra napisał: > od wczoraj jestem facetem z odzysku. Czyli do powtórnego przetworzenia... Za jakiś czas zaczniesz znów się oglądać za opalonymi dekoltami - może jeszcze przed końcem tych wakacji? Odpowiedz Link
tesknotazabija Re: wesolo czy smutno? 29.07.10, 10:30 handra, Ty masz to już przynajmniej za sobą. Teraz pewnie może już być tylko lepiej. Ja dopiero muszę się za to zabrać. Serce mi pęka, ale muszę uporządkować swoje życie, otworzyć nową kartę. Boję się rozwodu przeogromnie Życzę powodzenia i dużo szczęścia na przyszłość, Odpowiedz Link
plujeczka Re: wesolo czy smutno? 31.07.10, 06:36 mój rozwód trwał wiele lat ale na sprawie ex był 1 raz i to na ostatniej na której musioał byc przesłuchany, patrzył na mnie nma korytarzu s adowym z nienawiścia.Z dzieckiem też spotkał się na korytarzu sadowym no spotkał się to za duże słowo....patrzył na dziecko z pogardą i nonszalancja. Dziecku było przykto w wszk zawsze to ojciec jaki by nie był.Ale cóż taki typ i zimny wyrafinowany drań a fakt ,ze przez wiele lat od swojego zniknecia stworzył mnie i dziecku piekło na ziemii dodoatkowo przysporzyło niedobrych emocji. Od "korytarzowego" kontaktu z dzieckiem mineło 6 lat do dnia dzisiejszeo ojkciec nie nawiazał kontaktu z latoroslą- przykre to ale cóz poradzic ,jak widzisz nie wszystkie matki są złe i utrudniają kontakty z ojcem bywa ,ze ojcowie "znikają" z życia dzieci i dla nich dziecko przestaje istnieć. Dasz rade, faza żałoby trwa bardzo różnie ale minimum rok poźniej jest juz tylko lepiej i jeszcze jedno dzieci mają to do siebie ,że rosną jesli mimo wszystko zadbasz o kontakt z synem to w przyszłości może się zdarzyc ,że kiedy bedzie pełnoletni to stanie z walizką w twoich drzwiach i zostanie z Tobą. Coż zycie pisze różne scenariusze a co do twojej ex--mówisz o róznych obliczach? nieststey wielu z nas tego doświadczyło i nie jest to tylko domeną kobiet uwoerz ,ze mezczyźni też potrafia byc rózni a my kobiuety patrzymy z niedowierzaniem jak zmienił się człowiek , któremu slubowałysmy w kościele.Człowiek się zmienia , cczas płynie z jednych robi aniołów a drugim odejmuje rozumu .Nie martw się bedzie lepiej a póxnioej juz tylko bardzo dobrze, rowód daje mozliwośc rozpoczęcia po raz 2 nowego zycia i już tylko od nas samych zalezy czy nie zamarnujemy tej szansy, bierz stery we własne ręce i.....zacznij zyc, popatrz dookoła wszak to najpiekniesze miesiace w roku , ludzie żyją ,smieją się a ty jesteś zdrowy a ,że pokaleczony ? każda rana się goi, jedna szybciej drugawolniej ale pamietaj od Ciebie samegi zalezy czy zostanie na "ręce" duża lub niewidoczna blizna. Odpowiedz Link
handra Re: wesolo czy smutno? 31.07.10, 22:07 ggmania.eu/Emo/emoty_duze/rozne/calusek.gif Odpowiedz Link
mmarusia Re: wesolo czy smutno? 04.08.10, 22:41 Bardzo Ci wspolczuje,ze Twoje dziecko jest karta przetargowa Twojej ex.Moze to sie kiedys zmieni...?Nie rozumiem tego.Slyszalam,ze tak wlasnie jest w wielu przypadkach.W wielu,ale nie u nas.Moj ex zabiera dziecko kiedy chce i na ile chce,o ile nie koliduje to z corki zajeciami w szkole czy innymi.Uslyszalam za to od niego kiedys takie stwierdzenie,ze mam dobrze,bo kazdy weekend wolny,tzn bez dziecka.Nie wazne,ze w ten weekend moge miec nocke,wazne,ze nie mam dziecka.No,ale w koncu to on zabiegal o kazdy weekend z corka !! Nie ma problemu,jesli mu nie pasje czasem jej zabrac.Wystarczy dogadac sie na ten temat glownie z nia.No,ale on nie chce rozmawiac. No i co Ty na to,handro? Tak zle,tak niedobrze.... Odpowiedz Link