zła matka c.d.

03.08.10, 21:59
Wielu krytykuje mnie za sposób w jaki piszę o swojej ex. Może macie rację, a
może nie. Osądźcie sami.
Otóż i ona i ja zamierzaliśmy spędzić wakacje z dzieciakami nad polskim
morzem. Jeszcze przed wakacjami zaproponowała, że dla dobra dzieci przekaże mi
je nad morzem, bo bez sensu, żeby jechały 500 km w jedną stronę 31 lipca i
wracały nad morze następnego dnia. Oczywiście się zgodziłem. W jej ponad
miesięcznego pobytu nad morzem miałem możliwość porozmawiać z dziećmi 3 razy,
łącznie ok. 15 min. Ale przecież zdaniem wielu z was to było ok. Z moją ex nie
miałem przyjemności porozmawiać ani razu. Próbowałem się do niej dodzwonić,
aby potwierdzić i ustalić szczegóły, gdzie i kiedy przekaże mi dzieci. Nie
raczyła odebrać czy oddzwonić. Wiedziałem dokąd pojechała, tak mi się
przynajmniej wydawało, więc 30 lipca po pracy zapakowałem rzeczy, wsiadłem w
samochód i pojechałem. Wieczorem dojechałem na miejsce. Ponownie próbowałem
się do niej dodzwonić, nadal nic. Wybrałem się więc do ośrodka, w którym
mówiła, że będzie. Dowiedziałem się, że od 17 lipca jej i dzieci już tam nie
ma. Znów próbowałem się dodzwonić, i nic. Wiedziałem, że jest na urlopie z
koleżanką. Zadzwoniłem więc do koleżanki, ona również nie odebrała.
Dodzwoniłem się do jej męża i pytam, czy nie wie, co dzieje się z ex i
dziećmi. Przekazał jej słuchawkę. Usłyszałem, ze wcale się nie umawialiśmy i
że dzieci są moje od 1 sierpnia, więc zadzwoni do mnie 31 wieczorem i powie mi
gdzie są dzieci. Następny dzień spędzałem na plaży. Po południu telefon od
żony, że ona i dzieci są już w Łodzi i jutro mogę je odebrać. Zadzwoniłem do
kolegi, by się upewnić, ze wczoraj, gdy z nią rozmawiałem, to była jeszcze nad
morzem. Potwierdził, że był i wróciła dziś rano. Co miałem zrobić? Spakowałem
się i wsiadłem w samochód, po północy byłem w domu. Rano pojechałem po dzieci.
Żony nie ma, dzieci nie gotowe, babka broni ich jak lwica. Wezwałem policję,
próbowałem spakować dzieci, w między czasie wróciła żona. Dzieci dostałem
dopiero po przyjeździe policji. Cały dzień spędziliśmy w podróży. Dojechaliśmy
wieczorem, dzieci ze zmęczenia się pochorowały. Co powiecie o takim
zachowaniu? Oczywiście to ja jestem ten zły, prawda?
    • mola1971 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:07
      Mich, to nie chodzi o to, że Ty jesteś ten zły tylko o to jak się wypowiadałeś wcześniej. Po raz pierwszy chyba napisałeś rzeczowo i dość dokładnie o co chodzi zamiast rzucać jakieś krótkie zdania, z których niewiele wynika poza to, że Twoja ex jest taka śmaka czy owaka.

      A w temacie... Rzeczywiście złośliwa baba jest i podle pogrywa, ale zielonego pojęcia nie mam czy na kogoś takiego jest jakiś sposób. Chyba tylko SPOKÓJ i konsekwencja. No i cierpliwość. Kiedyś jej się znudzi, ale do tego czasu musisz być chłopie cierpliwy. I przede wszystkim spokojny. Gdy ona się zorientuje, że jej gierki nie robią już na Tobie żadnego wrażenia to sobie odpuści bo jej złośliwość starci jakikolwiek sens. Natomiast gdy widzi jak Ty się pienisz to tak jakbyś lał wodę na młyn jej złośliwości. I możecie tak w kółko i latami. Ktoś musi być mądrzejszy i odpuścić. Odpuścić oczywiście nie kontakty z dziećmi tylko tę spiralę.
      • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:13
        Mola, nie ma czasu na jej wychowywanie.
        • mola1971 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:27
          Przede wszystkim to za stara już jest na to by ją wychowywać.
          W tym przypadku wydaje mi się, że tylko spokojem można coś osiągnąć.
          Choć mogę się mylić bo bywają jednostki, na które tylko widmo "kata" działa, ale
          to już Mich lepiej od nas ją zna i wie jak lepiej ją podejść.
      • tautschinsky Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:41
        mola1971 napisała:

        > Kiedyś jej się znudzi, ale do tego czasu musisz by
        > ć chłopie cierpliwy.



        Jak dzieci będą pod dwudziestkę - może.


        >Ktoś musi
        > być mądrzejszy i odpuścić. Odpuścić oczywiście nie kontakty z dziećmi tylko tę
        > spiralę.


        Głupoty piszesz - bo tę spiralę u jego ex nakręcają
        właśnie dzieci (czyli to, na czym mu zależy). Dopóki
        będzie mu na nich zależało, dopóty ona nie da sobie
        spokoju.

        Jedyna szansa jaką widzę to, że znajdzie sobie
        jakiegoś faceta i przestanie zazdrośnie i nienawistnie
        żyć życiem swojego byłego i mścić się na nim grając
        dziećmi.
        • jawnogrzesznik Re: zła matka c.d. 04.08.10, 09:58


          > Jedyna szansa jaką widzę to, że znajdzie sobie
          > jakiegoś faceta i przestanie zazdrośnie i nienawistnie
          > żyć życiem swojego byłego i mścić się na nim grając
          > dziećmi.
          >
          Oby... U mnie tak się nie stało - ex ma faceta, a nienawiść i
          durne zagrywki pozostały... swoją drogą kiedy zaczynała tamten
          związek, to jeszcze mi wysyłała smsy, że tęskni, że nigdy nikt i
          do końca życia samotna pozostanie wink "Testostosteron" to jednak
          moja biblia wink))

          Spokój i konsekwencja to jedyne co Micha może uratować.

          U mnie to powoli zaczyna działać, odpukać... chociaż temat
          letniego urlopu też przede mną... a kontaktu z Panią również brak
          wink nawet jak trzeba kasy, to moją starszą Córkę prosi, żeby do
          mnie zadzwoniła...żałosne i podłe
    • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:11
      Chore! Twoja eks nie jest normalna. Do sądu z tym trzeba. Na moje ona się nie
      uspokoi. Chyba powinieneś pomyśleć o opiece pełnej nad dziećmi, bo ona wydolna
      wychowawczo nie jest. Jej jest potrzebna pomoc psychologiczna.

      Nie wyobrażam sobie nie komunikować się ani z dziećmi, ani z eks w sprawie
      dzieci. Rozmawiamy telefonicznie co kilka dni, omawiając zachowanie dzieci, ich
      potrzeby, przekazując sobie obserwacje i wnioski, radząc się, zdając meldunki z
      wizyt lekarskich i w szkole, kupując dla dzieci na dwa domy przez jedną osobę
      jak co mniej dostępny towar, itd.

      Współczuję Ci. To, co opisujesz, jest dla mnie poza wszelką normą.
      • very_blondi Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:21
        krezzzz100 napisała:

        >
        > Współczuję Ci. To, co opisujesz, jest dla mnie poza wszelką normą.

        Odwracasz relacje. Jak zawsze.
        W twoim zwiazku to ty zdradzilas, w jego zwiazku on.
        Ty mialas wyrzuty sumienia, a on postawe roszczeniowa. Tu jest roznica. Wez to
        pod uwage bo tych przypadkow nie da sie porownac.
        • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:34
          Dobre- żądanie opieki nad dziećmi to postawa roszczeniowa? Zapewniam Cię, że
          gdyby mój eks robił mi takie jazdy względem dzieci, jak eks Micha, to by też się
          spotkał z moją "postawą roszczeniową"))) Coś tam zresztą na początku próbował,
          ale mu szybciutko objaśniłam, w czym rzecz)))A że jest kumaty, no to dobrze się
          skończyło.

          I jakie odwrócone relacje? Po prostu mój eks jest NORMALNY, a jego eks- nie. Ot,
          różnica. Jak zwykle, nie czaisz bluesa, Blondi.
          • very_blondi Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:47
            Mialas wyrzuty sumienia , bo rozwalilas rodzine, wiec sila rzeczy, aby te
            wyrzuty wyciszyc bylas bardziej ulegla w srtosunku do meza i jego zadan. Proste.
            Pewnie w ten sposob reaguja kobiety. Facet swojej zdrady nie uwaza za zdrade,
            tylko za konsekwencje tego, ze "zupa byla za slona" wiec nie mial wyjcia i
            zdradzil, pech chial. I zawsze czuje sie usprawiedliwiony. A jak czuje sie
            usprawiedliwiony to automatycznie ma postawe roszczeniowa. Pozatym wez poprawke
            na : mezczyzna - kobieta, ojciec - matka. Inaczej sie zachowuje mezczyzna ktory
            zdradzil, inaczej kobieta. Jako wielka znawczyni i badaczka tematu powinnas o
            tym wiedziec.
            • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:59
              Heheh, w ten sposób reagują kobiety? Nie czytasz tego forum, czy co? Ależ Ty
              masz genderowe stereotypy prymitywne((((
              Jestem oczywiście doskonała, ale anielskiej cechy uległości to mi jednak brak)))
            • michszyb Re: zła matka c.d. 03.08.10, 23:05
              Uważasz, że jak zdradziłem, to każdy czyn ex będzie już usprawiedliwiony? Jak
              sądzisz, kogo bardziej ukarała, mnie czy 3 i 5-latka, którzy musieli w ciągu
              dwóch dni zrobić niepotrzebnie 1000 km, a później całą noc i dzień męczyć się z
              bólem głowy i wymiotami, zamiast ten czas spędzić na plaży?
              Zdradziłem, powinienem być ukarany, ale czy na pewno kosztem dzieci?
              • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 23:15
                Zdradziłeś, ale NIE POWINIENEŚ być ukarany. Bez przesady. Nie jesteśmy dziczą,
                która stosuje rewanżyzm. Spokojnie, po jakimś czasie zrozumiesz, DLACZEGO
                zdradziłeś. I wtedy spojrzysz na całą rzecz inaczej. I będzie dobrze smile

                Kiedy u nas zapanuje cywilizacja??((( Zwłaszcza prawna...

              • tautschinsky Re: zła matka c.d. 03.08.10, 23:18
                michszyb napisał:

                > Zdradziłem, powinienem być ukarany, ale czy na pewno kosztem dzieci?


                Cel uświęca środki - stara prawda stosowana przez
                "matki" - a na takich forach od zatrzęsienia właśnie
                jest tego typu jak twoja ex. Uwierz, że bywają jeszcze
                gorsze i znajdują w necie i w życiu poklask innych kobiet.
                Dzieci to miecz i tarcza. Bo sam pomyśl - co by "na ciebie miała",
                gdyby nie dzieci? Czym mogłaby w ciebie uderzyć za swoją "krzywdę"?
              • mola1971 Re: zła matka c.d. 03.08.10, 23:23
                Mich, powiem Ci tylko tyle, że gdybym miała taką żonę to sama bym ją zdradziła wink)))

                A tak całkowicie poważnie to oczywistym jest to, że swoim zachowaniem ukarała przede wszystkim dzieci a nie Ciebie. Kwestia tylko tego jak do niej dotrzeć by to zrozumiała.
                Na pewno pomogłaby jej terapia, ale Ty jej nie możesz tego zaproponować bo w diabły Cię pośle. Ona sama musi do tego dojrzeć. Boję się tylko, że to taki typ, który nie dojrzeje nigdy bo zapewne jakąś masochistyczną przyjemność czerpie z obecnej sytuacji, czyli bycia zdradzoną i zostawioną.

                Swoją drogą od jakiegoś czasu zastanawiam się po co ludzie hodują w sobie taką nienawiść? Byłam zdradzona, więc wiem jak to smakuje, ale z wrodzonego egoizmu nie lubię pielęgnować w sobie złych emocji bo MNIE wykańczają.
                No ale to chyba tylko kolejny dowód na to, że ludzie są różni.
              • very_blondi Re: zła matka c.d. 04.08.10, 07:47
                michszyb napisał:

                > Uważasz, że jak zdradziłem, to każdy czyn ex będzie już usprawiedliwiony?

                nie,nie zrozumiales mnie.

                A wogole za duzo pytan zadajesz. Znasz ja, znasz jej reakcje i powinienes juz zrozumiec, ze im bardziej naciskasz na nia, tym bardziej bedzie zlosliwa. A wiec jedyne co mozesz zrobic, to przyjac postawe wyczekiwania, nienaciskania, stosowanie sie do postanowien sadu i ich przestrzegania. Zadnej prywaty i emocjonalnych zrywow. To jest pozornie dluzsza droga, ale pozwala obejsc sie bez walki i ciaglego narazania dzieci na dodatkowy stres.


              • very_blondi Re: zła matka c.d. 04.08.10, 07:51
                O cos takiego, taka strategie powinienes przyjac, jedyna sensowna w tej sytuacji

                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114916776,114921224,Re_zla_matka_c_d_.html
              • cahir4 Re: zła matka c.d. 04.08.10, 10:44
                Ja wiem, że to nie istotne, bo istotne jest jedynie, kto
                jest "dobry', a kto "zły" - Ty, czy żona, ale przeraża mnie, że
                dzieci znalazły sie w takim stanie, uważasz, że to z powodu podróży,
                a nie ma w Tobie ani odrobiny poczucia współodpowiedzialności za to.
                Żadnego odruchu typu "trzeba było jednak pojechać dzień później,
                skoro już ta zołza je przywlokła do Łodzi" czy czegoś w tym rodzaju.
                A u Ciebie tylko postawa typu: im bardziej chorują, tym bardziej
                jestem usatysfakcjonowany, bo tym większej wredoty ex to dowodzi.
                Przerysowałam trochę, ale taki jest ton Twojej wypowiedzi. Nie ma
                troski o dzieci, myślenia, co dla nich najlepsze, NIEZALEŻNIE od
                tego, co robi lub nie robi ex.

                Posłużę się przykładem. Planujesz wyjście z dziećmi na plac zabaw.
                Przychodzi ulewa i burza z piorunami. Wychodzisz, bo tak ma być, czy
                zmieniasz plany? Owszem, burza nie przychodzi specjalnie po to, by
                pokrzyżować ci plany, a ex psuje pogodę z premedytacją. To wkurza i
                budzi chęć postawienia na swoim, żeby nie dać się ex. Ale skutek
                jest taki, że dzieci mokną. A w gruncie rzeczy, na zachowania ex
                masz taki sam wpływ, jak na burzę (chyba że prowokujesz sytuacje
                konfliktowe specjanie, np. zjawiając się na kilka godzin przed
                umówionym terminem itp. wiesz, bo praktykowałeś w przeszłości, ale
                wyglada na to, i jest to niewątpliwie pozytywne, że Ci przeszło).

                Wejdź na forum samotnych matek i zobacz, jak sie czasami muszą
                nagimnastykować, żeby uchronić dzieci przed skutkami postępowiania
                nieodpowiedzialnych tatusiów. Ale skupiają sie na tym, żeby te
                dzieci chronić, czasami wychodzi lepiej, czasami gorzej, a nie ma
                postawie "patrzcie, jaki wredny ten ex, że moje dziecko przez niego
                tak cierpi". Oczywiście, nie wszystkie wątki są takie i nie chodzi
                mi o to, że to akurat matki są takie dobre, tylko o pokazanie pewnej
                postawy. O to, że czasem ten mądrzejszy czy bardziej odpowiedzialny
                rodzic musi niwelować negatywne skutki postępowania drugiego
                rodzica. Nie powinno tak być, ale bywa. Niezależnie od tego, co
                wyczynia Twoja ex, TWOIM celem powinno być niedopuszczenie do
                sytuacji, w której dzieci wymiotują ze zmęczenia. Jeśli dobrze
                doczytałam, to prawie przez dobę. Horror.
                • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 11:10
                  > dzieci znalazły sie w takim stanie, uważasz, że to z powodu podróży,
                  > a nie ma w Tobie ani odrobiny poczucia współodpowiedzialności za to.
                  > Żadnego odruchu typu "trzeba było jednak pojechać dzień później,
                  > skoro już ta zołza je przywlokła do Łodzi" czy czegoś w tym rodzaju.
                  > A u Ciebie tylko postawa typu: im bardziej chorują, tym bardziej
                  > jestem usatysfakcjonowany, bo tym większej wredoty ex to dowodzi.


                  -dziękuję za zwrócenie na to uwagi, to ważna uwaga w problemie co jest "dla
                  dobra dzieci"
            • ef.endir Re: zła matka c.d. 04.08.10, 11:23
              dziwne podejście do życia......
              a co ma piernik do wiatraka?
              Jakie znaczenie ma to kogo zdradził do faktu, że ojciec nie może
              spotkać się ze swoimi dziećmi bo matka mu to uniemożliwia???
    • very_blondi Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:17
      Zmieniles ton wypowiedzi. A to juz duuuuuuuuuuuuuzy plus dla ciebie. Trzymaj tak dalej. Jesli ona jest na prawde wredna, to pokonasz ja tylko cierpliwoscia i stoickim spokojem. Zobaczysz. Nawet jesli chwilowo bedzie ci sie wydawalo ze jestes pokrzywdzony ze wzgledu na brak kontaktu z dziecmi. Trzymaj pion bez wzgledu na wszystko.
    • prawnik.pl Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:33
      Załóż skrzynkę mailową na takiej poczcie, gdzie będziesz mógł żądać
      potwierdzenia, że wiadomość została przeczytana. I wszystko przez nią
      uzgadniaj- "wszystko" jest tu kluczowym słowem.A jak maila nie znasz, nie
      chce Ci podać, zmieniła, to wysyłam polecone za zwrotnym potwierdzeniem
      odbioru. Takie dowody przed sądem- bezcenne.
      • vero_nique Re: zła matka c.d. 03.08.10, 22:47
        wiesz co mnie ostatnio zastanawia wink? jak wykazac realnie ze w kopertach
        wysylanych listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru byla tresc
        korespondencji deklarowana przez strone a nie pusta kartka tudziez inna gazeta w
        rzeczywistosci... wink. Wszakze potwierdzamy wlasnym podpisem odbior
        zaadresowanej koperty - tresci korespondencji jeszcze nie znajac wink

        • ajeje Re: zła matka c.d. 04.08.10, 14:08
          Nie pozostaje nic innego jak zatrudnić osobę trzecią (może
          prawnika?) która będzie świadkiem pakowania i ewentualnej wysyłki.
          Może da się tak dogadać z jakąś kancelarią prawną że będą odbierać
          pismo, potwierdzać jego zawartość i wraz ze swoją pocztą (przecież
          ją mają) wysyłać.
      • jarkoni Re: zła matka c.d. 04.08.10, 18:59
        prawnik.pl napisał:

        > Załóż skrzynkę mailową na takiej poczcie, gdzie będziesz mógł żądać
        > potwierdzenia, że wiadomość została przeczytana. I wszystko przez nią
        > uzgadniaj- "wszystko" jest tu kluczowym słowem.A jak maila nie znasz, nie
        > chce Ci podać, zmieniła, to wysyłam polecone za zwrotnym potwierdzeniem
        > odbioru. Takie dowody przed sądem- bezcenne.

        Zaczynam czytać tą część wątku dopiero, ale mała poprawka: każda poczta mailowa
        ma opcję "nadawca zażądał potwierdzenia przeczytania wiadomości", jak również
        zawsze taką opcję można zignorować klikając na "NIE" zamiast na "TAK".Chyba nie
        masz komputera od wczoraj..
        • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 04.08.10, 22:51
          Nie tylko tego Prawnik nie wie)))Nie wie także tego, że list polecony względem
          udowodnienia jego zawartości treściowej ma wartość zerową)))No, ale jako prawnik
          chyba tego wiedzieć nie musi...
        • aneta-skarpeta Re: zła matka c.d. 05.08.10, 07:24
          jarkoni napisał:

          > prawnik.pl napisał:
          >
          > > Załóż skrzynkę mailową na takiej poczcie, gdzie będziesz mógł
          żądać
          > > potwierdzenia, że wiadomość została przeczytana. I wszystko
          przez nią
          > > uzgadniaj- "wszystko" jest tu kluczowym słowem.A jak maila nie
          znasz, nie
          > > chce Ci podać, zmieniła, to wysyłam polecone za zwrotnym
          potwierdzeniem
          > > odbioru. Takie dowody przed sądem- bezcenne.
          >
          > Zaczynam czytać tą część wątku dopiero, ale mała poprawka: każda
          poczta mailowa
          > ma opcję "nadawca zażądał potwierdzenia przeczytania wiadomości",
          jak również
          > zawsze taką opcję można zignorować klikając na "NIE" zamiast
          na "TAK".Chyba nie
          > masz komputera od wczoraj..


          ja tam sie nie znam, ale slyszalam od kumpla w pracy, ze mozna
          zainstalowac jakas wtyczke czy cuś, ktora potwierdza ( mimo
          niepotwierdzenia), ze mail jednak zostal odczytany

          inna kwestia, ze kiedys sie spotkalam z potwierdzeniem w stylu "
          mail został odczytany, co nie oznacza zrozumienia zawartości"
          smile
    • panda_zielona Re: zła matka c.d. 03.08.10, 23:40
      To,że Twoja żona jest zawistna i mściwa większość z nas wie.Tylko
      spokój może Cię uratować.Ja chociaż mściwa nie jestem,ale nie wiem
      czy na Twoim miejscu nie postąpiłabym dokładnie tak samo.Rozmowy
      telefoniczne 3x5min i telefon po powrocie,że dzieci może odebrać
      albo Ty je przywieziesz jak się wyśpicie i odpoczniecie po podróżywink
    • chalsia Re: zła matka c.d. 03.08.10, 23:41
      Michszyn, podzielę się z Tobą jedną radą, jaką kiedyś dostałam - stosowanie się
      do niej pomaga - na początku nawet jeśli nie dzieciom bezpośrednio, to
      przynajmniej stosującemu ją rodzicowi. Po jakimś czasie stosowania może
      spowodować zmianę dynamiki układu na korzystniejszą dla dzieci i Ciebie.
      NIE WYCHYLAJ SIĘ PRZED SZEREG.
      Czyli nie uprzedzaj ruchów eks - w podanym przykładzie, skoro ona na dzień-dwa
      przed datą "wymiany" unika kontaktu - zostawić to, nie jechać i czekać na
      kontakt od niej w dniu 31.

      I wszelkie ustalenia typu kto, gdzie, kiedy i jak warto mieć na piśmie (mail
      wystarczy, sms też).
      • tully.makker Chalsia ma racje 04.08.10, 15:06
        Chociaz ja sama gogaduje sie bezkonfliktowo z exem od 16 lat, to
        zyje z czlowiekiem, ktorego sytuacja jest inna i wiem z
        doswiadczenia, ze wszelkie proby normalnego dogadania sie moge
        spelznac na niczym.
        Niestety, moj chlop, choc kocham go, to jednak musze przyznac, ze w
        tym niegodaniu sie ma swoj udzial, podobnie jak michszyb. jedyna
        rada jest zachowac klase i spokoj.
    • aneta-skarpeta Re: zła matka c.d. 04.08.10, 07:21
      wreszcie piszesz jak człowieksmile

      nie wiem co powiedzieć, bo jedyne co mi przychodzi do głowy to to,
      że ona jest poje.ana.

      ja bym poszła z tym do sądu, tylko weź dobrego adwokata
    • krezzzz100 List 04.08.10, 10:02
      Michszybie,
      ja bym napisała do niej list (ale nie ślij wyłącznie pocztą, bo nie udowodnisz,
      żeś nie włożył pustej kartki, lecz także mailem).

      Przeprowadź w nim analizę sytuacji, opisz jej jazdy, napisz wnioski i zawrzyj
      propozycje rozwiązania. Poproś o szybką odpowiedź ze względu na dobro dzieci.
      Napisz też, że zamierzasz, w razie niepowodzenia waszych kontaktów w tej
      dziedzinie, wystąpić do sądu o stosowne regulacje.

      Jeśli Ci nie odpisze szybko, wyślij ponowny. I tak kilka razy. A potem kopie do
      sądu jako załączniki do wiadomego wniosku.

      Możliwe, że w obliczu takich pism wróci jej przytomność . A jak nie- nie masz
      nic do stracenia.

      Kontaktuj się z nią głównie za pomocą sms-ów i maili. Często tą drogą pytaj o
      konkrety. Grzecznie, w tonie: "Jak dziś z katarem Januszka? W czym mogę pomóc-
      kupić jakieś leki?", "Jak dziś spał Michałek? Czy nadal ma lęki nocne?", "Czy
      dzieciom podoba się nowa bajka? Dokupić kolejną część?".
      • aneta-skarpeta Re: List 04.08.10, 10:28
        bardzo dobry pomysl

        ja bym poradzila, zeby po napisaniu listu dal go do przeczytania
        komus neutralnemu, zeby ew wychwycil złe sformuowania, zeby list
        byl rzeczowy, konkretny, spokojny itd
    • ekscytujacemaleliterki Re: zła matka c.d. 04.08.10, 10:45
      Nie Michszyb, nie mamy racji.
      Kiedy ja tu przyszłam i pisałam że ex to choooj, NIKT mnie za to nie
      karał, nie kryrykował. Każdy rozumiał, że targają mną emocję, że
      boli, że świat się zawalił.
      W formie wsparcia nawet wirtualny pogrzeb i zemstę pomagano mi
      zaplanować, oczywiście z przymróżeniem oka.
      Bluzgałam go na czym świat stoi i nikogo to nie raziło. Dziś wyrażam
      się o nim normalnie, per ex. Ale to dlatego, że NIE MAM już
      negatywnych emocji. Nie podnosi mi ciśnienia to i powodu do agresji,
      złości nie mam.
      Ale rozumiem, że Ciebie z bezsilności trafia poprostu szlag!.
      I tak jak długo rozumiałam Twoją ex, jej ból, złość i nienawiść do
      Ciebie to dziś nie rozumiem dlaczego gra przeciw własnym dzieciakom.
      Nie ma siły która sprawi, ze przestaniesz być ich ojcem, nawet jeśli
      wywiezie jej na kraniec świata.

      NIE ROZUMIEM dlaczego kiedy przychodzi facte i pisze, że ex żona
      jest taka,śmaka czy owaka dostaje po tyłku, że aż strach.
      Gdybym ja jako kobieta, znalazła się w takiej sytuacji, gdyby mój
      były mąż, zabrał MOJE dzieci w cholerę, gdybym nie miała z WŁASNYMI
      dziećmi kontaktu, to zagryzłabym drania i poleciała biegiem na
      policję!

      Bo do jasnej cholery jako rodzic MASZ PRAWO WIEDZIEC GDZIE SĄ TWOJE
      dzieci. Masz prawo do kontaktu z nimi.
      A Twoja była żona NIE MA PRAWA nieprzestrzegać postanowień sądu,
      wręcz ma OBOWIĄZEK się do nich stosowac.


      Zatem ustalają z nią wszystko na papierze, w jakiej chcesz formie,
      emailem, listem potwierdzonym a później egzekwuj to w sądzie.
      I nie licz na to, że ona wkońcu pójdzie po rozum do głowy i pomyśli,
      że w tym wszystkim NAJWAŻNIEJSZE są DZIECI.

      I wiesz co? Weź przykład z Errora bo tylko spokojem możesz sprawić,
      że sytuacja kiedyś zrobi się w miarę normalna.
    • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 10:54
      -czyli jak się postarasz to da się przedstawiać problemy nieagresywnie
      -zobacz sam jak to działa i jak różne są reakcje na zrównowazone wypowiedzi
      człowieka a na wyzwiskowo-agresywne

      -Chalsia dobrze radzi, uzgadniaj sprawy na piśmie, wszystkie, z odpowiednim
      wyprzedzeniem. gdy zgromadzisz odpowiednio dużo dowodów na jej celowe
      utrudnienia będziesz miał argumenty w sądzie
      na razie stosuj się tylko do tego co masz zapisane w wyroku odnośnie kontaktów z
      dziećmi i nie wyrywaj się przed szereg uzgadnianiem z nią telefonicznym
      czegokolwiek innego, usiłowaniem bycia tam gdzie może ona będzie a może nie
      będzie, najpierw sprawdź info dokładnie a potem działaj. jeśli wytrzymasz w
      spokoju, konsekwencji i planowemu działaniu to wygrasz. jeśli będziesz ulegał
      nawrotom swojej agresji to przegrasz.
    • cahir4 Re: zła matka c.d. 04.08.10, 11:06
      Tak czytam to i czytam po raz kolejny i całkiem absurdalne mi się
      wydaje. I szczerze mówiąc, zanim bym śladem poprzednich wypowiedzi
      wysłała ex Michszyba do psychiatryka, a jego samego do sądu,
      spytałabym, czy ex, informując telefonicznie Michszyba, że 1-szego
      bedzie mógł odebrać dzieci, podała jakąś godzinę. I na ile ta
      godzina odległa była lub nie od tej, o której Michszyb sie zjawił.

      Nie, nie - nie z chęci etykietkowania, które tu dobre, które złe. Po
      prostu pytanie. Nie mam najmniejszej ochoty oceniać, kto tu jest,
      jak to ktoś wdzięcznie wcześniej ujął - "poj.any". Próbuję tylko
      zrozumieć, co jest grane.
      • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 11:21
        -tylko autor wie jak tam było, jeśli np.dzwonił codziennie, coraz bardziej
        wkurzony, że była żona nie odbiera telefonów, słał smsy na zmianę z prośbami i
        wyzwiskami, dzwonił po znajomych żony i wypytywał, żona przeczytała jak ją na
        forum nazywał kurwą i swołoczą
        -to mogło to zdecydowanie wpłynąć na jej zachowanie przy przekazywaniu dzieci
        - jesli autor nie nękał nadmiernie żony na wakacjach, był cały czas zrównoważony
        a ona z czystej złośliwości przewiozła dzieci przez pół polski to wina jest
        bezspornie jej
        -jesli dzieci były już w Łodzi, to należało im dać chociaz dzień odpoczynku a
        nie wieźć od razu z powrotem kosztem ich zdrowia byle zrealizować plan
        wakacyjny, najpierw dobro dzieci a dopiero potem realizacja planów
        • morekac Re: zła matka c.d. 04.08.10, 12:25
          Ty też nie wiesz, jak było, a już wszystko napisałaś. W każdym razie
          wyszło na to, że to mich nie zadbał o zdrowie dzieci wink
          Z jej strony wystarczyłoby: dzieci będą tu i tu w dniu takim i
          takim, a teraz do końca lipca nie dzwoń do mnie, bo mam ochotę
          odpocząć od twoich telefonów. Trochę to mniej nerwów niż pilnowanie
          się, żeby telefonu od eksa nie odebrać.
          Sprawy umawiania najlepiej załatwiać przed czyimkowliek wyjazdem, na
          piśmie i konkretnie.
          • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 12:46
            -dlaczego mnie atakujesz i coś mi do wypowiedzi dodajesz, jesli stawiam proste
            zależności, że jesli zachował się tak - to mogło mieć taki wpływ na... a jeśli
            zachował się inaczej - to może być jednak inny kontekst...
            -od razu mnie o cos oskarżasz?
            -nie wiesz jak się naprawdę w szczegółach zachował ani ja nie wiem, on wie i on
            niech sobie wnioski wyciągnie uwzględnając te istotne zależności i ich możliwy
            odbiór
            -czy to, że masz głupiego exa zwalnia CIEBIE od zadbania o dzieci? co jest
            ważniejsze; żeby się powiódł twój plan, że dziś pójdziesz z dziećmi na lody czy
            jednak to, że jeśli drugi rodzic głupio się zachowując spowodował, że dzieci są
            przeziębione to dziś lepiej żeby lodów nie jadły i ze swojego smaka na lody
            jesteś w stanie zrezygnować?
            -jeśli "ona" tu przyjdzie i zapyta to będziesz "onej" radzić co jest najlepsze
            dla rozwiązania problemu, na razie porada jest potrzebna autorowi bo zmienić
            może swoje zachowania i dopiero to wywrze skutek na "onej" . pisanie
            mitomanienie jak fajnie by było gdyby to inni się postarali bo wtedy mi się
            problemy same rozwiązą jest marnowaniem energii
            • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 13:13
              morekac napisała:

              > W każdym razie
              > wyszło na to, że to mich nie zadbał o zdrowie dzieci wink


              Michszyb napisał
              >Dzieci dostałem
              >dopiero po przyjeździe policji. Cały dzień spędziliśmy w podróży. >Dojechaliśmy
              >wieczorem, dzieci ze zmęczenia się pochorowały.

              -autor stawia tezę, że dzieci pochorowały się ze zmęczenia po całym dodatkowym
              dniu podróży
              -matka nie zadbała a czy on zadbał by ograniczyć skutki jej niezadbania?
              rozliczani są już ODDZIELNIE z roli rodzica. i o tym nalezy pamiętać, nie
              wystarczy mieć złej ex by z automatu zostać lepszym rodzicem, najpierw spojrzec
              trzeba na dzieci i ich bieżące potrzeby
              • panda_zielona Re: zła matka c.d. 04.08.10, 14:26

                > -matka nie zadbała a czy on zadbał by ograniczyć skutki jej
                niezadbania?
                > rozliczani są już ODDZIELNIE z roli rodzica. i o tym nalezy
                pamiętać, nie
                > wystarczy mieć złej ex by z automatu zostać lepszym rodzicem,
                najpierw spojrzec
                > trzeba na dzieci i ich bieżące potrzeby

                Wobec takiego zagrania matki/umwaiali się,że dzieci Mich dostanie
                nad morzem 31.07/wyjatkowo podłego niestety on powinien stracić
                kolejny dzień wczasów,za które pewnie zapłacił,tylko dlatego,że
                mamusia miała takie widzimisię.Ja widzę tu wyraźnie,że matka
                postanowiła skrócić pobyt ojca z dziećmi.I to jest z jej strony
                małpia złośliwość.
                • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 14:51
                  -naprawdę uważasz, że ważniejsze od zdrowia malutkich dzieci wymęczonych
                  podróżą przez złośliwą matkę, jest to, by ich ojciec nie stracił z dwóch stów,
                  które zapłacił za nocleg nad morzem i dopiął tego by dzieci od razu nad morzem
                  się znalazły?
                  -małpia, świńska ani goryla zlośliwość drugiej strony nie zwalnia nas od
                  myślenia jak dziecko zniesie kolejny dzień takiej podróży, jesli wcześniej
                  złośliwa strona dziecko wymęczyła.
                  - ważniejsze dla mnie by było, że dzieci już ze mną są razem i mogę z nimi
                  spędzać cały czas bawiąc się razem po drodze i np. po dniu odpoczynku zabrać nad
                  morze, niż od razu je pakowac do samochodu byle tylko być natychmiast nad
                  morzem, owszem jest wkurzające i to bardzo, że tracę czas i kasę i dzieci tracą
                  spokój. najpierw patrzę jednak na to ile po czyms takim dzieci wytrzymają a nie
                  nakręcam się przymusem, że nie dam ex satysfakcji i dzieci nad morze dostarczę,
                  albo że nad morzem "muszę" ja być bo coś tam. najzdrowiej by było olać
                  myślenie o złośliwej ex i zająć się spokojnie dziećmi, złośliwcy mają to do
                  siebie, że czerpią siłę z doprowadzania nas do złości. wzruszyć ramianami,
                  odżałowac te parę stów, a następnym razem wszystkie ustalenia mieć na piśmie i
                  jesli kiedykolwiek ex drugi raz taki numer wytnie, to podać ją do sądu o zwrot
                  kosztów zarezerwowanego hotelu i wyjeżdżonego paliwa. tylko spokój i
                  konsekwencja opanuje sytuację, nie chaotyczna bieganina.
                  • panda_zielona Re: zła matka c.d. 04.08.10, 17:57
                    dedline napisała:

                    > -naprawdę uważasz, że ważniejsze od zdrowia malutkich dzieci
                    wymęczonych
                    > podróżą przez złośliwą matkę, jest to, by ich ojciec nie stracił z
                    dwóch stów,
                    > które zapłacił za nocleg nad morzem i dopiął tego by dzieci od
                    razu nad morzem> się znalazły?


                    Masz rację,co to jest dwie stówy.A mądry głupiemu powinien
                    ustapić.Tylko ile można?Pewnie do skutku,aż głupi zrozumiesmile
            • morekac Re: zła matka c.d. 04.08.10, 13:23
              Nie atakuję - tylko sądzę, że za dużo gdybań napisałaś. Nawet nie
              wiadomo, czy jakiekolwiek zachowania micha zmieniłyby jakiekolwiek
              zachowania jego eks.

              jednak to, że jeśli drugi rodzic głupio się zachowując spowodował,
              że dzieci są
              > przeziębione to dziś lepiej żeby lodów nie jadły i ze swojego
              smaka na lody
              > jesteś w stanie zrezygnować?
              Jestem w stanie spożyć te lody w ukryciu wink
              • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 14:16
                morekac napisała:

                > Nie atakuję - tylko sądzę, że za dużo gdybań napisałaś. Nawet nie
                > wiadomo, czy jakiekolwiek zachowania micha zmieniłyby jakiekolwiek
                > zachowania jego eks.

                -gdybania są AŻ dwa - albo ty zachowujesz się spokojnie i stosujesz do zapisów
                wyroku i to tylko ex sobie nie radzi z wredotą bo sam jej nie dajesz powodów,
                albo popełniasz podstawowe błędy w kontaktach z nią i prowokujecie się do
                pogłębienia konfliktu i tu masz duże pole do popisu by nad tym popracować
                -wolisz radzić mu "twoja ex jest wyjątkowo zła a ty rob wszystko tak jak robiłeś
                do tej pory to sytuacja się na pewno zmieni"? przeciez wiesz sama, że tak nie
                będzie
                -autor musi przeanalizowac swoje zachowanie i rozpoznać długotrwały schemat
                który uprawiają akcja-reakcja, bo tam się znajduje klucz do rozwiązania problemu
                -przykladowo osoba będącą ofiarą przemocy musi zacząć od zmiany samej siebie,
                żeby przestać wchodzić w głęboko wkodowane chore relacje i np. huśtawki
                agresja-uległość

                -dziś lodów nie jedz bo zimno smile
                • morekac Re: zła matka c.d. 04.08.10, 15:05
                  gdybania są AŻ dwa - albo ty zachowujesz się spokojnie i stosujesz
                  do zapisów
                  > wyroku i to tylko ex sobie nie radzi z wredotą bo sam jej nie
                  dajesz powodów,
                  > albo popełniasz podstawowe błędy w kontaktach z nią i prowokujecie
                  się do
                  > pogłębienia konfliktu
                  Jest też trzecie wyjscie: oboje czasem zachowują się
                  nieodpowiedzialnie. ;-(
                  i oczywiście - michszyb ma wpływ wyłącznie na swoje zachowanie. Na
                  zachowanie eksi nie ma wpływu.
                  -autor musi przeanalizowac swoje zachowanie i rozpoznać długotrwały
                  schemat
                  > który uprawiają akcja-reakcja, bo tam się znajduje klucz do
                  rozwiązania problem
                  ten autor miał to już doradzane. Jak się zdaje - nie skorzystał.

                  > -dziś lodów nie jedz bo zimno smile
                  Właśnie dzisiaj jest świetna pogoda na lody. Po lodach w upał
                  zazwyczaj miewam zapalenie gardła ;-(
                  • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 15:33
                    -mam wrażenie, że aby zmienić długotrwałe nawyki trzeba dlugotrwale drążyć skałę smile nie zawsze życia wystarcza lecz próbować trzebatongue_out

                    -tego lata miałam już dwa razy anginę a lodów mało jadłam https://smileys.smileycentral.com/cat/28/28_1_12.gif
        • cahir4 Re: zła matka c.d. 04.08.10, 12:30
          dedline napisała:

          > -tylko autor wie jak tam było,

          A także jego żona i nie wykluczone, że obydwoje wiedzą zupełnie co
          innego... Dlatego staram się w tym wątku nie ferować wyroków, choć o
          to głównie autorowi chodzi.

          jeśli np.dzwonił codziennie, coraz bardziej
          > wkurzony, że była żona nie odbiera telefonów, słał smsy na zmianę
          z prośbami i
          > wyzwiskami, dzwonił po znajomych żony i wypytywał, żona
          przeczytała jak ją na
          > forum nazywał kurwą i swołoczą
          > -to mogło to zdecydowanie wpłynąć na jej zachowanie przy
          przekazywaniu dzieci

          Ale przy takim założeniu, że to ona jest ta "mądrzejsza", radziłabym
          jej nie wieźć dzieci z powrotem do Łodzi, bo łatwo przewidzieć, że
          postawa "nie ułatwię życia byłemu" zemści się przede wszystkim na
          nich. Zwłaszcza, jeśli przewidywała, że były się uprze wieźć je od
          razu z powrotem. A gdybym przewidywała, że podróż w tę i z powrotem
          będzie chciał odbyć bez wypoczynku (własnego), to bluzgał nie
          bluzgał, odstawiłabym mu te dzieci na próg. Ze strachu przed
          wypadkiem po prostu. No i gdyby "czas ojca" zaczynał się 1 sierpnia,
          to bym uważała, że pierwszego dzieci mają być przygotowane. Od rana.

          > - jesli autor nie nękał nadmiernie żony na wakacjach, był cały
          czas zrównoważon
          > y
          > a ona z czystej złośliwości przewiozła dzieci przez pół polski to
          wina jest
          > bezspornie jej

          Czyli autor ten mądrzejszy. Wtedy tłumaczyłabym mu, ze skoro
          złośliwa żona wróciła po nocnej podróży wczoraj rano, to dzisiaj
          rano dzieci nie będą spakowane, bo ich rzeczy zapewne wiszą jeszcze
          na sznurkach. Chyba żeby im brudne ciuchy spakowała. Próbowałabym go
          przekonać, żeby nie zabierał dzieci pod nieobecność matki, bo
          swołocz, czy nie swołocz - matka - i dla dzieci takie pożegnanie
          przed dłuższym rozstaniem może być ważne. No i radziłabym mu raczej
          odebranie dzieci parę godzin później, niż wcześniej, ale z
          interwencją policji. Wiązałoby się to zapewne z koniecznością
          wyjazdu następnego dnia, więc dzieci straciłyby jeden dzień wakacji.
          Owszem, wkurzające, ale i tak ten dzień straciły.


          > -jesli dzieci były już w Łodzi, to należało im dać chociaz dzień
          odpoczynku a
          > nie wieźć od razu z powrotem kosztem ich zdrowia byle zrealizować
          plan
          > wakacyjny, najpierw dobro dzieci a dopiero potem realizacja planów
          >

          Niby miały 24 godziny. Trudno powiedzieć, czy to tylko zmęczenie
          było, może i stres (druga część wakacji widowiskowo im się raczej
          zaczęła), a może coś się przyplątało - jakiś wirus albo nieświeże
          żarcie? Albo te 24 godziny było dla nich za mało sad.
          • dedline Re: zła matka c.d. 04.08.10, 12:55

          • michszyb Re: zła matka c.d. 04.08.10, 20:37
            Nie dzwoniłem codziennie, nie smsowałem. Próbowałem zadzwonić ze
            trzy, cztery razy, bo tęskniłem za dziećmi, ale mnie olała. Do niej
            i do znajomych zacząłem dobijać się, gdy okazało się, że nasze
            ustalenia, co do przekazania mi dzieci nad morzem, nie są już
            aktualne.
            Wróciłem po północy, ale spałem do 8, więc wypocząłem przed podróżą.
            Dzieciaki wróciły 31 rano, więc one też niby wypoczęły. Ale
            przyznaję, że byłem tak wściekły na ex, że nie pomyślałem, że one
            mogą potrzebować dłuższego wypoczynku.
            Teraz wszyscy jesteśmy już wypoczęci i świetnie się bawimy. Dzieci
            dzwonią do mamy, nie będę się na niej odgrywał ich kosztem.

            • mola1971 Re: zła matka c.d. 04.08.10, 22:18
              To bawcie się dobrze i tak dalej trzymaj. Nie daj się wciągać w te głupie gierki, które w niczym nie pomagają za to szkodzą dzieciom.

              Co do tego, że nie pomyślałeś, że dzieci mogą być zmęczone to nawet najlepszym to się zdarza wink Wychowałam (w sensie z tego najgorszego niemowlęco - przedszkolno - wczesnoszkolnego wieku) troje dzieci a i tak często nie byłam w stanie przewidzieć, które mi się zrzyga w samochodzie smile Nadal wielu rzeczy nie jestem w stanie przewidzieć bo nie jestem Duchem Świętym tylko człowiekiem.
            • krezzzz100 Re: zła matka c.d. 04.08.10, 23:10
              Michu, dzieci i tak będą wiedziały swoje smile Liczy się, jakim tatą jesteś.
              Kiedyś Ci napisałam, jak to jest z upragnionym a mniej dostępnym rodzicem-
              przypomnij sobie smile
              Pamiętaj też, że czas "społeczny" gra na Twoją korzyść - zmiany w prawodawstwie
              są nieuniknione. Wleczemy się w ogonie Europy, ale już niedługo.
              A złośliwościami i kołtuństwem się nie przejmuj.
            • jarkoni Re: zła matka c.d. 05.08.10, 18:28
              michszyb napisał:
              Wróciłem po północy, ale spałem do 8, więc wypocząłem przed podróżą.
              > Dzieciaki wróciły 31 rano, więc one też niby wypoczęły. Ale
              > przyznaję, że byłem tak wściekły na ex, że nie pomyślałem, że one
              > mogą potrzebować dłuższego wypoczynku

              Trochę mnie uspokoiłeś, bo przez moment myślałem, że z racji odegrania się na ex
              naraziłeś dzieci na szybką podwójną ciężką podróż.
              Ale nie odgrywasz się i dobrze, to nie ma sensu po pierwsze, po drugie zawsze
              może się obrócić przeciwko Tobie, nigdy nie wiadomo co ona jeszcze wymyśli.
              PS. Poczytaj Errora... I super wypoczynku życzę..
    • ef.endir Re: zła matka c.d. 04.08.10, 11:20
      a próbowałeś zgłosić do sądu rodzinnego to wszystko z wnioskiem o
      ukaranie?
      Moja ex właśnie to zrobiłasmile
      Może kiedyś taki papier Ci się przyda?
    • rarely z policja po dzieci 05.08.10, 10:41
      a potem sie dziwi ze ex nie odbiera telefonow

      bystrzacha jestes smile mistrz w budowaniu relacji
      • jawnogrzesznik Re: z policja po dzieci 05.08.10, 12:03
        rarely napisał:

        > a potem sie dziwi ze ex nie odbiera telefonow
        >
        > bystrzacha jestes smile mistrz w budowaniu relacji
        A czemu Ty się dziwisz? Kobieta nie odbiera telefonów, a babcia
        nie chce wydać dzieci... Typowa zagrywka... a policja nie jest tu
        żadnym straszakiem, a jedynie prawnie usankcjonowaną odpowiedzią
        na gierki ex... Kto sieje wiatr, zbiera burze.
        • kajda28 Re: z policja po dzieci 05.08.10, 12:35
          Ja na ojca moich dzieci też nasłałam policję, teściowa ma żal, a
          dzieci nie. Bo im wytłumaczyłam dlaczego to zrobiłam, przyznały mi
          rację. Z tesciową nie da się gadać, poza tym wtedy ona też zeznawała
          w sądzie, ciekawe dlaczego tylko do mnie ma pretensje.

          Grunt to nigdy nie straszyć dzieci policją, wtedy będą oni tymi
          którzy pilnują porządku a nie tymi którzy są źli.
          • rarely dzieci przyznaja zawsze racje temu 05.08.10, 19:43
            a na ojca moich dzieci też nasłałam policję, teściowa ma żal, a
            > dzieci nie. Bo im wytłumaczyłam dlaczego to zrobiłam, przyznały mi
            > rację.


            kto jest blizej i z kim sa bardziej zwiazane nie umieja jeszcze
            ogarnac skomplikowanych sytuacji i powiazac ich z emocjami takie ich
            prawo jako dzieci, stad są podatne na manipulacje no chyba ze sa
            dorosłe
            • jawnogrzesznik Re: dzieci przyznaja zawsze racje temu 05.08.10, 23:32
              rarely napisał:

              > a na ojca moich dzieci też nasłałam policję, teściowa ma żal, a
              > > dzieci nie. Bo im wytłumaczyłam dlaczego to zrobiłam,
              przyznały mi
              > > rację.
              >
              >
              > kto jest blizej i z kim sa bardziej zwiazane nie umieja jeszcze
              > ogarnac skomplikowanych sytuacji i powiazac ich z emocjami takie
              ich
              > prawo jako dzieci, stad są podatne na manipulacje no chyba ze sa
              > dorosłe
              no ale jaka rada? co wynika z tego posta?

              • rarely Re: dzieci przyznaja zawsze racje temu 16.08.10, 14:23
                no ale jaka rada?

                od rad to masz wujka dobra rade

                co wynika z tego posta?

                po pierwsze postu -polski to język z odmianami a po drugie

                mądry nie zapyta glupi nie zrozumie
            • kajda28 Re: dzieci przyznaja zawsze racje temu 06.08.10, 14:56


              > a na ojca moich dzieci też nasłałam policję, teściowa ma żal, a
              > > dzieci nie. Bo im wytłumaczyłam dlaczego to zrobiłam, przyznały
              mi
              > > rację.
              >
              >
              > kto jest blizej i z kim sa bardziej zwiazane nie umieja jeszcze
              > ogarnac skomplikowanych sytuacji i powiazac ich z emocjami takie
              ich
              > prawo jako dzieci, stad są podatne na manipulacje no chyba ze sa
              > dorosłe


              A najlepsze w tej sprawie jest to że teściowa też zeznawała w sądzie
              i prawdę powiedziawszy to jej zeznania sprawiły że dostał wyrok.To
              ona potwierdziła że chciał mnie uderzyć, a także to że jego agresja
              była wywołana dlatego że wychodząc z domu nie wziął (specjalnie)
              klucza- bo wychodził jak ona była z dziećmi, a ja w pracy.
    • mediator.org Michszyb... 05.08.10, 18:41
      ... napisz jak przeżyłeś całą sytuację, jak postąpiłeś z kontaktem telefonicznym
      dzieci z mamą, jak dzieci zniosły całe "przejście" z wakacji z mamą na wakacje z
      tatą.
      Emocje opadają ,ale dopiero gdy rozwód będzie za Wami, to zdaje się w Waszym
      przypadku jeszcze potrwa.
      Jednak żadna wojna nie trwa wiecznie...
      • z_mazur Re: Michszyb... 05.08.10, 19:12
        Michszyb się już rozwiódł. Ma ustalone kontakty z dziećmi, ale jak widać, jeszcze wszystkie emocje nie opadły. Na pewno jeszcze potrzeba czasu.
        • mediator.org Re: Michszyb... 05.08.10, 19:20
          O, to coś mi "umknęło".
          Emocje pewnie nadal nie opadną, bo z tego co pamiętam Mich oczekuje dziecka ze
          swoją nową partnerką...
          • mediator.org Re: Michszyb... 05.08.10, 19:22
            ...teraz sobie to przeczytałam i przypomniałam.
          • jawnogrzesznik Re: Michszyb... 05.08.10, 23:37
            mediator.org napisała:

            > O, to coś mi "umknęło".
            > Emocje pewnie nadal nie opadną, bo z tego co pamiętam Mich
            oczekuje dziecka ze
            > swoją nową partnerką...
            >
            zasadniczo to w sumie nie ma znaczenia... bo rozmawiamy o
            zachowaniach, które uderzają w obecne dzieci Michszyba i Ex...

            Sytuacja jest podobna do mojej, ale z drugiej strony: mówimy o
            dzieciach, które nie powinny cierpieć tylko dlatego, że ich tata
            ma inne dziecko? bo teraz dzieci Michszyba są za to karane...
            • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 08:45
              Jawnogrzeszniku, możesz to powtarzać do upojenia)))) Zacznij czytać niektóre
              posty wedle sprawdzonej metody "słuchania" Radyja- tak, tyle że odwrotnie)))To
              naprawdę interesująca metoda wink

              Mediator wskazuje właśnie na to- że ta emocja rządzi eks żoną Michszyba
              niepodzielnie, odbierając jej rozum, w tym władanie nad dobrem dziecka. I
              niektórym forumowiczkom do spóły z nią. To weź za bazę czytania, i wnioskuj smile

              Tu już chyba nie trzeba dalszych zasadniczych konstatacji. Trzeba raczej skupić
              się na strategiach obchodzenia tego kuriozum. Wyznam, żem bezradna (poza
              prawnymi, czyli zawsze szczupłymi środkami, zwłaszcza w Polsce)- nie wiem, co
              tak oszalałym istotom może przemówić do rozsądku. Jak już wiemy, dobro dziecka
              na pewno nie. Czas sprawdza się w przypadku co niektórych, poza tym czas działa
              na niekorzyść dziecka (im dłużej to trwa, tym gorzej).

              Może jaki psychiatra by coś podpowiedział... Jest na forum takowy?
              Gdyby do spółki z jakim retorem/erystą popracowali, może by jaką wersję
              "argumentacyjną" wypracowali...
              Wprawdzie zostaną okrzyczani manipulantami, ale myślę że to zniosą)))

              Michu, no weź spróbuj ją "przekonać" na innym poziomie- tym
              "nieprzeskakiwalnym". Coś w deseń: "Wiem, że czujesz się skrzywdzona,..."
              "Jesteś dobrą matką,...", "Rozumiem, że jesteś na mnei wściekła,..."

              Forumowiczki mogłyby pomóc Michszybowi, podpowiadając mu, co by mogła chcieć
              jego eks usłyszeć, i jak oceniają skuteczność tego. I to jest propozycja
              serio. Mnie w tej materii naprawdę brakuje wyobraźni...
              • alinawk Re: Michszyb... 06.08.10, 09:08
                Wiesz Krezzzz, ja ci się szczerze dziwię. W jednym wątku piszesz o
                uczuciu, jakie cię owładnęło do innego mężczyzny, uczuciu nie do
                zwalczenia, sama napisałaś że było nie do odparcia. Tak silne że
                opusciłaś swego męża, nawet zostawiając z nim dzieci. Nie
                potrafiłaś walczyć z uczuciem.

                A tu żonę Michszyba nazywasz oszalałą istotą.Przecież jej sytuacja
                jest niemal identyczna z twoją. Ją tez owładnęło takie uczucie
                którego nie jest w stanie zwalczyć - jest nim nienawiść. Kto jak
                kto, ale ty powinnaś to zrozumieć. Spodziewałam się że wystąpisz w
                jej obronie a tu proszę takie kwiatki.
                Domagasz się zrozumienia dla siebie pisząc o sile uczuć nie do
                odparcia, a sama potępiasz inną? Dziwię ci się. Jesteś
                niesprawiedliwa. Ona też nie jest w stanie poradzić sobie z siłą
                swoich uczuć.
                • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 09:16
                  Rzecz w tym, że moje uczucie nie do odparcia jakoś się nie przełożyło na
                  manipulowanie dziećmi i nie zahamowało czynności myślenia. Ale rozumiem, że
                  drobiazg....

                  Nie zostawiłam dzieci. Jeżeli opieka wspólna jest dla Ciebie zostawieniem
                  dzieci, to cóż...nie najlepiej to o Tobie świadczy.

                  Nie potępiam żony Michszyba. Stwierdzam, że jest niespełna rozumu, i że
                  potrzebuje pomocy (psychologicznej/psychiatryczniej, może i forumowej
                  (wypracowanie argumentacji).

                  Pomóż jej, a nie się czepiaj mnie )))
                  • alinawk Re: Michszyb... 06.08.10, 09:56
                    Ależ źle mnie zrozumiałaś. Ja nie miałam najmniejszego zamiaru aby
                    się ciebie czepiać, naprawdę smile Ja gdybym spotkała, wyrażając się
                    górnolotnie, miłość swojego życia, to podejrzewam, że do różnych
                    rzeczy byłabym zdolna, nie zawsze pochwalanych na tym forum wink.
                    Co do zostawienia twoich dzieci - przecież sama pisałaś że
                    zamieszkały z eksem, napisałam to w tym sensie, co do twojej opieki
                    nad nimi się nie wypowiadałam.

                    A że twoje uczucia nie zahamowały czynnosci myslenia? No to o czym
                    to świadczy? Czy o twojej moralnej wyzszości? Czy może umysłowej?
                    No może to kwestia siły tych uczuć? U żony Michszyba sa może
                    silniejsze?
                    Pytałam cię poprzednio, czy kiedyś byłaś zdradzana i oszukiwana i
                    czy wiesz jakie emocje wtedy człowiekiem targają. I czy jesteś
                    pewna że w takiej sytuacji nie zachowałabys się podobnie jak osoby
                    które nazywasz oszalałymi istotami.
                    Nawiasem mówiąc, wybacz, ale nazywanie tak kogoś też nie najlepiej
                    o tobie świadczy tongue_out.
                    • chalsia Re: Michszyb... 06.08.10, 11:03
                      > A że twoje uczucia nie zahamowały czynnosci myslenia?

                      przecież zahamowały - to takie zamkniete koło jest - gdyby nie zahamowały, to
                      myślenie nie dałoby szans na wykiełkowanie uczuć do takiego poziomu, żeby
                      zahamować myślenie.
                      A Krezz opisała to dokładnie (inny wątek);
                      "Zwierzę Ci się, choć pewno Twój idealizm Ci nie pozwoli tego przyjąć... Bywa,
                      że dopiero uczucie do kogoś innego pokazuje prawdę związku, albo daje siłę do
                      odejścia lub do..przełamania zasady "odpowiedzialności za założoną rodzinę",
                      która nie pozwalała odejść wcześniej. Zanim się nawiązało nową relację. To mój
                      przypadek. "

                      oraz "Tyle, że mam myśli takie uczucie, w które nie da rady wejść, bo już się w
                      nim jest, a nad procesem "wchodzenia" nie miało się dostatecznej "kontroli".
                      Oraz takie, nad którym miało się "kontrolę", ale i tak uczucie było
                      "silniejsze". Co do tej kontroli i siły uczucia mogą zaś się wypowiedzieć tylko
                      te osoby,
                      które TEGO KONKRETNEGO UCZUCIA doświadczyły. Np. ja."
                      • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:16
                        Oj, szacunek dla cudzego uczucia przebija przez Twoje słowa.

                        To, że coś jest dla Ciebie niewyobrażalne/niemożliwe, nie oznacza, że dla innych
                        nie jest. Na tym polega Twoje zahamowanie. Także myślenia, niestety.
                      • alinawk Re: Michszyb... 06.08.10, 11:47

                        > oraz "Tyle, że mam myśli takie uczucie, w które nie da rady
                        wejść, bo już się w
                        > nim jest, a nad procesem "wchodzenia" nie miało się
                        dostatecznej "kontroli".
                        > Oraz takie, nad którym miało się "kontrolę", ale i tak uczucie
                        było
                        > "silniejsze". Co do tej kontroli i siły uczucia mogą zaś się
                        wypowiedzieć tylko
                        > te osoby,
                        > które TEGO KONKRETNEGO UCZUCIA doświadczyły. Np. ja."

                        Wiesz, Krezzz, śmieszne ale toczka w toczkę mogłaby się tu
                        wypowiedzieć exżona Michszyba na temat swoich uczuć do exmęża.
                        Zwłaszcza to :

                        >Co do tej kontroli i siły uczucia mogą zaś się wypowiedzieć TYLKO
                        > TE OSOBY KTÓRE TEGO KONKRETNEGO UCZUCIA doświadczyły. Np. ja."

                        No więc jak to jest? Co z tą kontrolą? Jak ta oszalała istota ma
                        się kontrolować tongue_out
                        I jak to jest z tym niewypowiadaniem się na temat uczuć o których
                        się nie ma zielonego pojęcia tongue_out


                        • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 12:20
                          Rozumiesz znaczenie spójnika "oraz"?

                          Między "mieć kontrolę" a "silniejsze" nie zachodzi relacja wykluczania. Można
                          np. obserwować siłę czego i stwierdzić, że coś tam jest silniejsze/słabsze.
                          Tutaj: kontrola oznacza świadomość rzeczy (Trudne, ale możliwe)))). To, że masz
                          świadomość rzeczy, nie oznacza, że nie mogą się one okazać silniejsze od czegoś
                          tam.

                          Ja nie twierdzę, że rozumiem TO szaleństwo. Ja je ZAUWAŻAM. Widzisz różnicę?
                    • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:35
                      Alina, świadczy o tym, ŻE nie szkodzę dzieciom. Nigdzie nie pisałam o mojej
                      moralnej wyższości. Zapytałaś o różnicę (TY zapytałaś). Ja ją wskazałam.

                      Co do tego "opuszczenia dzieci" tylko dlatego, ŻE formalnie zamieszkują z jednym
                      rodzicem- zwracam Ci uwagę, że suponujesz OPUSZCZENIE dzieci połowie
                      rodziców
                      . To jest wysoce prymitywna supozycja i dziwię się, że forumowicze
                      na to nie reagują. Ale i do tego zdążono mnie na tym forum przyzwyczaić.
                      Bardzo, bardzo Ci się dziwię..to jest dyskwalifikacja.

                      Nie, nie byłam zdradzona i opuszczona. Ani oszukiwana (choć można by dyskutować,
                      bo to szerokie pojęcie). Sama też nie oszukiwałam ( w swietle tego nie wiem, czy
                      można mówić o mojej zdradzie, ale to boczna dywagacja) Nadal jednak nie uważam,
                      że doświadczenie zdrady i opuszczenia upoważnia do grania dziećmi. Uważam, że
                      takie granie powinno być karalne i objęte stosowną prewencją. Co zdaje się jest
                      obecnie przedmiotem rozważań stosownych instytucji.
                      • alinawk Re: Michszyb... 06.08.10, 12:36
                        Teraz to ty się czepiasz.
                        Jeszcze raz ci napiszę, bo widocznie nie czytasz. Nie miałam
                        najmniejszego zamiaru oceniać ani twojego postepowania względem
                        eksa ani względem dzieci. To jak zdecydowałaś ułożyć sobie opiekę
                        nad dziećmi to twoja sprawa i powtarzam jeszcze raz, nie miałam
                        zamiaru tego oceniać ani cokolwiek sugerować, ani komentować twojej
                        opieki nad dziećmi. Być może niezręcznie się wyraziłam.

                        Wydaje mi się że na siłę szukasz sobie wrogów tam gdzie ich nie ma.
                        • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 13:09
                          Tak, bardzo niezręcznie się wyraziłaś. Zapewne tego nie czujesz.
                          To nie jest czepianie się. To są zasadnicze sprawy.

                          Wyobraż sobie, że Ci ktoś powiedział: OPUŚCIŁAŚ dzieci. A potem napisz, co czułaś.
                  • chalsia Re: Michszyb... 06.08.10, 09:59
                    > Nie potępiam żony Michszyba. Stwierdzam, że jest niespełna rozumu, i że
                    > potrzebuje pomocy (psychologicznej/psychiatryczniej, może i forumowej
                    > (wypracowanie argumentacji).


                    a masz Ty jakieś zakończone odpowiednim dyplomem fachowe wykształcenie, żeby
                    stawia,ć diagnozę i napisać, że "stwierdzam" ?

                    To jest właśnie to, co w Twoich postach razi - Twoja postawa ex cathedra (chyba
                    tak się pisze).
                    • z_mazur Re: Michszyb... 06.08.10, 10:20
                      No mnie się też ta jednoznaczna ocena kondycji psychicznej ex
                      Michszyba jakoś średnio podoba.
                      • chalsia Re: Michszyb... 06.08.10, 10:25
                        z_mazur napisał:

                        > No mnie się też ta jednoznaczna ocena kondycji psychicznej ex
                        > Michszyba jakoś średnio podoba.

                        Mazur, ale to nie jest jednorazowe zdarzenie, Krezz w ten sposób
                        (niedopuszczajacy innych opinii) pisze od dawna i b. często (nie powiem, ze
                        zawsze, bo też nie czytuję wszystkiego co spłodzi), bez względu na temat wątku.
                        • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:18
                          Mogę to samo o Tobie powiedzieć. Chalsia często coś tam coś tam ( a mogłabym
                          sporo). Gdzie ja nie dopuszczam opinii innych? Bo dzielę się swoimi?
                          Mniejszościowymi?
                      • mediator.org Re: Michszyb... 06.08.10, 10:27
                        "Mediator wskazuje właśnie na to- że ta emocja rządzi eks żoną Michszyba
                        niepodzielnie, odbierając jej rozum, w tym władanie nad dobrem dziecka"

                        Oj, proszę mi nie wkładać w usta czegoś, czego nie napisałam.
                        Wskazałam jedynie na możliwe źródło trudnych emocji dla OBOJGA w całej sytuacji.
                        Tak jak napisał z_mazur - ocena jednoznacznej kondycji psychicznej żony
                        Michszyba nie jest ok - nie mamy do tego żadnych uprawnień.
                        • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:09
                          Ok, pardon. Niepodzielnie było moje.

                          Co do tych uprawnień- niżej.
                      • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:07
                        Niech będzie, że odreagowujęsmile Wszak należę do społeczności forumowej i czasem
                        nie chce się wybijać)))
                        Poza tym,lustro dla niektórych, może ich obudzić)))
                    • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:02
                      Dla mnie osoba, która tak postępuje względem dzieci, jest osobą oszalałą. Nota
                      bene, to nie jest termin medyczny. Z języka potocznego pochodzi. Choć sądzę, że
                      psycholog/psychiatra mogliby pomóc.
                      Gdzie tu ex catherda? Normalne wnioski.
                      • chalsia Re: Michszyb... 06.08.10, 11:06
                        > Gdzie tu ex catherda?

                        jesteś inteligentą babką to pomyśl jaka jest różnica między:

                        > Dla mnie osoba, która tak postępuje względem dzieci, jest

                        a

                        > Stwierdzam
                        • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:14
                          Jest taka, ze "dla mnie" nie jest ex catedra, bo oznacza wypowiadanie się
                          wyłącznie w swoim imieniu.
                          Stwierdzam zaś MOŻE być ex cathedra. Ale nie musi.

                          Dowiodłaś tylko tyle, że się NIE wypowiedziałam ex catherda smile
                          • mediator.org Re: Michszyb... 06.08.10, 12:27
                            I tu krezzzz100 masz rację smile)
                            • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 13:14
                              smile
                              Wiem. Mam też uraz. Jak to pierwszy raz tu przeczytałam, to nie wierzyłam
                              własnym oczom. Ale widać nadwrażliwa jestem. No nic, no nic. Dzięki.
              • chalsia Re: Michszyb... 06.08.10, 09:55
                > Michu, no weź spróbuj ją "przekonać" na innym poziomie- tym
                > "nieprzeskakiwalnym". Coś w deseń: "Wiem, że czujesz się skrzywdzona,..."
                > "Jesteś dobrą matką,...", "Rozumiem, że jesteś na mnei wściekła,..."
                >
                > Forumowiczki mogłyby pomóc Michszybowi, podpowiadając mu, co by mogła chcieć
                > jego eks usłyszeć, i jak oceniają skuteczność tego. I to jest propozycja
                > serio. Mnie w tej materii naprawdę brakuje wyobraźni...

                ta droga działania juz wielokrotnie była Michowi proponowana, razem z gotowymi
                tekstami.
                NIe mam pojęcia czy Mich zrobił tak jak mu sugerowano (przy czym JEDNA jaskółka
                wiosny nie czyni), jednak odnoszę nieodparte wrażenie, że MIchu nie zdecydował
                się na taką formę - w jego oczach - "poniżenia", bowiem jego nieodmienne
                stanowisko to "mam prawo".
                • krezzzz100 Re: Michszyb... 06.08.10, 11:03
                  Może sugerowano, nie pamiętam. Może jednak sugeruję z zaznaczeniem nowego
                  kontekstu/akcentowania, który pada na" erystyka.
                • pan-kowalski Re: Michszyb... 06.08.10, 13:27
                  chalsia napisała:

                  > NIe mam pojęcia czy Mich zrobił tak jak mu sugerowano (przy czym
                  >JEDNA jaskółka
                  > wiosny nie czyni), jednak odnoszę nieodparte wrażenie, że MIchu
                  >nie zdecydował się na taką formę - w jego oczach - "poniżenia",
                  >bowiem jego >nieodmienne stanowisko to "mam prawo".


                  Oczywiście, że Mich ma prawo, i przede wszystkim jego dzieci mają
                  prawo.
                  Dzięki temu, że ma prawo i nie boi się go egzekwować właśnie spędza
                  czas z dzieciakami i zwisa mu wasza niezdrowa ekscytacja.
                  A gdyby nie miał tego prawa wypisanego na wyroku, lub gdyby obawiał
                  się po nie sięgnąć, ostałby się pod domem eks z czapką w ręku, o czym
                  mu swego czasu zdążyłem napomknąć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja