mala_giggy
04.08.10, 08:37
Witam, zdecydowałam, ze napisze o sytuacji miedzy mną, a moim wkrótce
byłym mężem, żeby coś zrozumieć, jeśli głownie Panowie (bo chce znać
męski punkt widzenia) jak Panie wypowiedzą się jeśli zechcą. Zdania i
opinie pewnie bedą podzielone, ale może przejasni mi się w głowie. Otóż
od dawna w naszym małżeństwie było zle. Mimo, ze kochalam i nadal
jeszcze kocham to jednocześnie niemal nienawidzilam męża za to, ze mi
absolutnie w niczym nie pomaga, ani finansowo, ani w domu, przy
dziecku. Do tego był dość opryskliwy, wybuchowy, etc. Jednocześnie dla
niego bardzo ważny był i jest seks, na który ja w opisanej pokrotce
syuacji nie miałam ochoty. Trwało to dlugo, meczylo i jego i mnie, bo
ja tez mam potrzeby, a w domu niczego sobie chłop, który jednak był tak
odpychajacy w zachowaniu, ze nijak nie miałam na seks z nim ochoty. W
oskarzeniach wzajemnych szliśmy łeb w łeb i żadne nie mogło przerwać
tego blednego koła. W końcu stało się. Mąż ponad pól roku temu
oznajmił, ze mnie nie kocha już i chce rozwodu. Wiem ze swoich źródeł,
ze od tego czasu kręci się koło koleżanki z pracy, która ma faceta,
jest sporo młodsza i chyba jeszcze nic nie ukrecil, choć rozmawiali
godzinami telefonicznie, teraz duuuuzo smsuja etc. Teraz opisze to
czego nie rozumiem. Mimo, ze nie kocha, mimo, ze ma kogoś na oku ja
wciąż go bardzo pociągam seksualnie. Wciąż powtarza, ze mam
najcudniejszy tyłek na świecie, podobnie o innych wypuklosciach i
ogólnie, ze mam potencjał, który odkrył podczas seksu jaki przydarzyl
nam się, gdy pól roku temu zrozumielismy, ze rozwód jest nieunikniony.
Wiem, ze go pociągam i są na to "twarde" dowody

tylko chce wiedzieć
czemu aż tak bardzo? Jest nawet zazdrosny o to, ze mogę pójść do łóżka
z innym mezczyzna ( póki co nie mam zamiaru, o czym mu powiedziałam).
Czy to dlatego, ze jest wyposzczony? Czy nie powinien tej energii
skierować na obecny obiekt westchnien, a stara żonę olac, zamiast
oblapiac i komplementowac na każdym kroku? On wie, ze nie będzie już
"naszego" seksu i ze do łóżka mnie nie zaciągnie w ten sposób, wiec po
co to wszystko? I dlaczego? Przyszłe byle zony chyba są ble, zwłaszcza,
gdy na horyzoncie jest młode ciało. Po prostu nie rozumiem, a
chciałabym. Nie szukam nadziei, ani nie dopatruje się w tym szansy na
ratowanie małżeństwa. Chciałabym tylko zrozumiec co to za zjawisko?