Rodzina a eks żona..

10.08.10, 15:50
Sytuacja momentami mnie fascynuje, mianowicie jakoś mnie osobiście nie chce
się utrzymywać żadnych kontaktów z eks żoną, jej rodzina ze mną też nie,
natomiast moja rodzina( i ojciec i mój brat z żoną) jest ciągle w doskonałych
stosunkach z moją eks.
Dziwne czy nie?
    • mola1971 Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 15:54
      Mnie się wydaje, że nie jest to jakoś strasznie dziwne. Może po
      prostu się lubią. Ja z kolei mam więcej niż poprawne relacje z ex
      teściową. Nadal zwracam się do niej per mamo i nie zamierzam zwracać
      się inaczej. Nie będę robiła z siebie idiotki i po kilkunastu latach
      nagle nie zacznę się do niej zwracać per pani zwłaszcza, że nic złego
      mi kobieta nie zrobiła.
      • kalpa Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 19:27
        U mnie teraz sa stosunki z exteściową niemal doskonale. Juz mnie nie krytykuj,
        mowi, że jestem świetna mama itp. Dzwonimy do siebie co tydzień. Teść mi
        powiedział, że nadal mnie kocha smile
        Dlaczego mam zrywac kontakty z ludźmi, których przez wiele lat darzyłam
        uczuciem, a oni mnie? W pewnym sensie zawsze bedziemy rodzina, bo jesteśmy
        powiazani przez dzieci. Znacznie gorsze stosunki ma ex ze swoimi rodzicami. I w
        to juz nie wnikam.
        Ja mam dobre relacje ze swoim ex, on ze mną też, więc nie mam żadnych oporów
        żeby nadal utrzymywac więź z jego rodziną. On z kolei nie bardzo chce z moją,
        ale to juz wynika z jego wlasnych trudnosci emocjonalnych. I też w to nie
        wnikam, ale zapowiedziałam każdej ze stron, ze nie wysluchuje żadnych obelg pod
        adresem ex. I juz. W ten sposób nie daje sie wplątywac w jakas polityke.
    • esteraj Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 19:28
      Z tego wynika, że Twoje otoczenie uważa, że to Ty jesteś winny rozpadu Waszego
      małżeństwa.
    • sauber1 Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 19:50
      jarkoni napisał:

      > Sytuacja momentami mnie fascynuje, mianowicie jakoś mnie osobiście nie chce
      > się utrzymywać żadnych kontaktów z eks żoną, jej rodzina ze mną też nie,
      > natomiast moja rodzina( i ojciec i mój brat z żoną) jest ciągle w doskonałych
      > stosunkach z moją eks.
      > Dziwne czy nie?



      Ja tu tylko za siebie mogę powiedzieć, że przez rozwód z grona wspólnej rodziny
      straciłem tylko jedną osobę i o dziwo z mojej strony, by może podkochiwał się
      taki jeden w niej i kasy pożyczył, ale nie śmiał nigdy cham jeden o zwrot mnie
      poprosić, oddałbym przecież, 25 tysięcy to nie taka znów zawrotna kwota -
      prawda? wink
    • niutka Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 20:06
      Mnie genaralnie nie zalezy na kontaktach z rodzina ex, im raczej tez nie...
      (moze za wyjatkiem jednej osoby ale ona mieszka w Niemczech). Ale kontakty jesli
      sa, to sa bardzo poprawne, moze nawet serdeczne.
      Z kolei moja rodzina nie chce miec nic wspolnego z moim ex (glownie z powodu
      jego zachowania podczas trwania sprawy rozwodowej).
    • gazeta_mi_placi Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 22:11
      Cóż,jak dałeś ciała to trudno żeby rodzina żony dalej utrzymywała z Tobą kontakty.
      Nie dziwię się też Twojej rodzinie,wiedzą że to wartościowa kobieta i ją
      skrzywdziłeś (a nie ona Ciebie),nic więc dziwnego,że dalej z nią utrzymują dobre
      kontakty.
      Gdyby to ona znalazła sobie młodszego gacha podejrzewam,że sytuacja byłaby
      odwrotna...
      • malgolkab Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 11:23
        gazeta_mi_placi napisała:


        > Gdyby to ona znalazła sobie młodszego gacha podejrzewam,że
        sytuacja byłaby
        > odwrotna...

        hm, a gdyby starszego znalazła to co??
      • krezzzz100 Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 12:25
        Gazeto, czytam Twoje posty z coraz większym, hm...zacukaniem. To, że produkujesz
        dosyć prostackie wnioski, że twoje myślenie nadmiernie subtelne nie jest, to się
        już przyzwyczaiłam. Ale Twój język zaczyna mnie coraz bardziej mierzić, choć nie
        da się ukryć że jest ilustracją Twojego myślenia...
        W każdym razie oszczędź sobie sformułowań typu: "dałeś ciała" zarówno ze
        względów zasadniczych (kultura), jak i tego, że o problemach tu poruszanych nie
        masz pojęcia.
      • jarkoni Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 15:53
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Cóż,jak dałeś ciała to trudno żeby rodzina żony dalej utrzymywała z Tobą kontak
        > ty.
        > Nie dziwię się też Twojej rodzinie,wiedzą że to wartościowa kobieta i ją
        > skrzywdziłeś (a nie ona Ciebie),nic więc dziwnego,że dalej z nią utrzymują dobr
        > e
        > kontakty.
        > Gdyby to ona znalazła sobie młodszego gacha podejrzewam,że sytuacja byłaby
        > odwrotna...

        Wyciągasz,gazeto, zbyt daleko idące wnioski. Ciała to dałem głównie tym, że nie
        stawiałem się na kolejne rozprawy, dzięki czemu było hulaj dusza u strony
        przeciwnej, cóż, mój błąd, nieobecni nie mają racji.
        A znalazłem sobie kogoś jakiś czas po wyprowadzce z domu, a za to, że było to
        jeszcze przed formalnym rozwodem, mimo, że już w domu nie mieszkałem - dostałem
        już na tym forum niezłe baty kilka lat temu, nie ma do czego wracać.
        A co do tego, czy moja eks żona jest wartościową kobietą i kto kogo naprawdę
        skrzywdził i w jakim stopniu - cóż, nie feruj wyroków bez znajomości faktów i
        tego co było przez wiele lat małżeństwa...
    • akacjax Re: Rodzina a eks żona.. 10.08.10, 23:19
      A czy ex-żona chętnie utrzymuje kontakty z Twoja rodziną? Czy jej rodzina ma
      ochotę na kontakty z Tobą? (Bo jeżeli nie ma żadnej więzi-to po co -i jak- się
      kontaktować)?

      Moje relacje z rodziną exa osłabły, ale jego siostra jest jedną z bliższych mi w
      ogóle osób (tylko my z obu rodzin mieszkamy blisko siebie). Jest też najbliższą
      i "pod ręką"-rodziną dla moich synów(poza mną).
      • sauber1 Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 00:04
        A ja się kilka dni temu całkowicie przypadkiem od kół dobrze poinformowanych
        dowiedziałem, że "niby to się rozwiodłem z jednego powodu, by ex nie miała
        dostępu do moich pieniędzy
        ", a tak na serio to w związku z całkowitym
        wyczerpaniem limitu zaufania tylko
        i powiedzcie sami, czy ludzie nie miewają
        czasem bujnej fantazji? wink
        • akacjax Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 08:16
          Ta bujna wyobraźnia wynika często z nieumiejętności zrozumienia i pogodzenia się
          z nowa sytuacją, zwłaszcza, gdy wcześniejsze przekonanie, czy wyobrażenie musi
          ulec zmianie.
          Jeżeli ktoś postrzegał moje małżeństwo jako bardzo dobre-a przecież nikt nie
          znał naszej szarej codzienności dokładnie, a potem okazało się, że się
          rozeszliśmy-to, co zostaje? Szukanie własnych wyjaśnień.

          sauber1 napisał:
          a tak na serio to w związku z całkowitym
          > wyczerpaniem limitu zaufania

          Przeczytałam to w kontekście zdania wcześniej:
          niby to się rozwiodłem z jednego powodu, by ex nie miała
          > dostępu do moich pieniędzy

          I uśmiechnęłam się, bo gdyby tak szukać podtekstów-to jedno i drugie może
          znaczyć to samo, choć inaczej napisane.wink))
          • sauber1 Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 10:10
            akacjax napisała:



            > Przeczytałam to w kontekście zdania wcześniej:
            > niby to się rozwiodłem z jednego powodu, by ex nie miała
            > > dostępu do moich pieniędzy
            >
            > I uśmiechnęłam się, bo gdyby tak szukać podtekstów-to jedno i drugie może
            > znaczyć to samo, choć inaczej napisane.wink))


            Wniosek z tego jeden musiałaś niedokładnie doczytać się w tym co wczoraj
            pisałem, albo nie przeczytałaś w całości tego co w linku zamieściłem ? Z resztą
            to nie ważne, bo jakież ma dziś znaczenie wczorajsza przypalona zupa podana do
            stołu - prawda ?wink
    • jeszczezona Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 09:19
      Rodzina mojego męża zawsze będzie rodziną moich dzieci i na pewno nigdy nie będę
      im utrudniać z nimi kontaktów jeśli tylko będą chciały się z nimi spotykać to
      proszę bardzo. A żeby było śmieszniej to powiem że całkiem niedawno moja
      teściowa (rozwód w toku)obrobiła mi d... przed rodziną i znajomymi, że ja to
      taka wredna jestem bo już nawet na ulicy udaję, że jej nie znam i nawet dzień
      dobry jej nie mówię... a ja naprawdę nie widziałam bo jak idę ulicą to się
      ludziom nie przyglądam, a poza tym krótkowidz jestem i chyba muszę zmienić
      okulary na mocniejsze big_grin
    • cathy_bum Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 10:40
      Nie widzę w tym nic dziwnego. Moja mama zawsze miała dobry kontakt z
      rodziną mojego biologicznego ojca. Z częścią nawet bardziej niż
      serdeczny. Co więcej rodzina zaakceptowała w pełni mojego ojczyma i
      utrzymuje z nim z własnej inicjatywy stosunki towarzyskie.
      Kwestia ludzkich sympatii też ma znaczenie.
    • malgolkab Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 11:22
      mój jeszczemąż i jego rodzina zawsze uważali, ze jak ktoś od nich
      się rozchodzi to wszyscy odcinają się od tej 2 strony. i teraz to
      wygląda tak, że jego rodzice i rodzeństwo nie utrzymują ze mną
      kontaktów (co z resztą kompletnie mi nie przeszkadzasmile), ale za to
      uważa, że mój brat np. bardziej jest jego szwagrem niż moim bratem i
      usilnie próbuje się z nim kolegować...
    • armia55 Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 12:28
      Dla mnie nie dziwne.
      Sama mam bardzo dobre stosunki z teściami i cała rodzina b.męża.
      Nadal mówie do tesciowej mamo, bo nie widze powodów by tylko dlatego
      ze ex dostał pierdolca mówić do niej pani i sie boczyć. Z tesciem
      mam poprawne stosunki, ale jemu juz tata staram sie nie mówić ,
      nigdy go zreszta zbytnio nie lubiłam.
      Pomagam im jak maja kłopoty ze zdrowiem, bo ex nie bardzo sie
      interesuje rodzicami.
      Nie dziwie mnie wiec taka postawa twojej rodziny w stosunku do ex.
    • lejla81 Re: Rodzina a eks żona.. 11.08.10, 14:04
      Mam bardzo dobry kontakt z moimi byłymi niedoszłymi teściami,
      szwagrem i szwagierką. Moja mama miała zawsze świetny kontakt z
      siostrą mojego ojca, razem do niej jeździłyśmy w odwiedziny. Sądzę,
      że jeśli w grę wchodzą dzieci, to należy wręcz dobre stosunki
      utrzymywac. Jeśli dzieci nie ma, to pewnie siłą rzeczy kontakt się
      urywa.
    • tully.makker Re: Rodzina a eks żona.. 14.08.10, 05:31
      Wyciagnelabym z tego faktu wnioski.
      • krezzzz100 Re: Rodzina a eks żona.. 14.08.10, 09:15
        Ciekawe jakie i czy kompatybilne z tym, czego sama doświadczasz- że się z
        własnym chłopem dogadać nie potrafisz (zupełnie jak Jarkonii z rodziną eks).
        No podziel się Tully tymi kompatybilnymi wnioskami...
        • niutka Re: Rodzina a eks żona.. 14.08.10, 20:35
          Hmmm... To chyba nie do konca tak jest. Ja z ex tez nie potrafimy sie dogadac
          ale np. jego siostra zaprosila mnie do siebie. Oczywiscie nikt z mojej rodziny
          czegos takiego nie zrobi... bo to ja ucierpialam na tym malzenstwie a nie on.
          Wiec moze to tylko w jedna strone dziala. Rodzina ex uwaza, ze tylko On zawinil
          i dlatego nie chca sie z nim kontaktowac...
          • errormix Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 12:39
            No więc u mnie jest nieco dziwnie. Ale u mnie zawsze było dziwnie. To chyba
            dlatego, że może ja dziwny jestem.

            Rozwiodłem cztery miesiące temu. Kupiłem nowe mieszkanie. To ja złożyłem pozew.
            Mieszkam z córką. Teściowie dzwonią średnio raz... dziennie. Pogadają z wnuczką,
            a później ze mną. Pytają co słychać, jak sobie radzimy, co mieliśmy na obiad i
            co nam przywieźć.

            Zawsze mówię, że jest nam świetnie, wszystko mamy i radzimy sobie doskonale.

            Przynajmniej raz w tygodniu jednak nieoczekiwanie przyjeżdżają. Stają w progu i
            nie mam innego wyjścia jak ich wpuścić. Przyjeżdżają na kawę, na plotki, na
            wspomnienia. Przywożą torby pełne jedzenia, kompoty, zaprawy, warzywa, zgrzewki
            wszystkiego co się da w supermarkecie kupić, albo zapasy z domowej spiżarni.

            Do tego za każdym razem pełno ciuchów dla wnuczki.

            Niedawno teść wszedł do kuchni. Popatrzył, podrapał się po głowie i po brodzie,
            a trzy dni później zadzwonił oznajmiając: Podjedziesz do sklepu meblowego,
            przedstawisz się i tam ci dadzą nowe meble do kuchni. Wszystko załatwione i
            zapłacone, więc nie kombinuj tylko jedź.

            Rok temu, gdy jeszcze byliśmy przed rozwodem i mieszkałem jeszcze z ich córką,
            ale wiadomo było, że lepiej nie będzie też zadzwonili. Pogadali o pogodzie, o
            życiu, o tym co będzie, a na końcu gdy wychodzili zatrzymali się jeszcze w
            drzwiach i stwierdzili:

            "Po rozwodzie będziesz miał sporo wydatków, pewnie ci też samochód będzie
            potrzebny. Kupiliśmy ci. Stoi u nas przed domem. Jest twój".

            O tym, że brat mojej ex z żona i dziećmi odwiedza nas albo dzwoni też średnio
            raz w tygodniu, a siostra ex dzwoni co dwa dni, a ostatnio mnie - już po
            rozwodzie - na swoje wesele zaprosiła, to aż wstyd mi pisać.

            I żeby było śmiesznie: mam świetną pracę, zarabiam więcej niż średnia krajowa,
            nie mam długów, w mieszkaniu mam wszystko nowe i daleko mi do gościa spod
            śmietnika, któremu trzeba za wszelką cenę pomagać.
            • akacjax Re: Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 15:31
              Dziwne, takie wpływanie na cudze życie, wg mnie to forma kontroli.

              Moja teściowa odwiedza mnie sporadycznie, ale zawsze czuję, że sprawdza-co mam,
              czy ktoś u mnie mieszka itp. A przecież ma bieżącą relację o moim życiu od
              swojej córki, z którą ja mam bliski kontakt.
              • jarkoni Re: Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 16:02
                akacjax napisała:

                > Dziwne, takie wpływanie na cudze życie, wg mnie to forma kontroli

                Kontrola z dofinansowaniem, Error, a Ex o tym wie?
            • mmarusia Re: Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 20:00
              Twoja opowiesc errormix to jak bajka...Szczerze zazdroszcze takich
              relacji z rodzina ex.

              Dla mnie smieszne jest,ze rozwodzac sie ,rozwodzimy sie rowniez z
              rodzina ex.Toz to nie ich sprawa !
              Moi rodzice chcieli utrzymywac poprawne stosunki z ex,ale on za
              bardzo noe chcial,wiec trudno...Moj brat do mojego ex sie nie odzywa
              i szczerze go nienawidzi i to jego sprawa.Nigdy zreszta nie brat nie
              przepadal za moim ex.
              Rodzina mojego ex nie odzywa sie do mnie.Wyjatkiem jest...tesciowa.Ja
              rowniez zwracam sie ,tak jak Mola,do niej per "mamo",bo inaczej nie
              umiem.Jest OK.Natomiast bardzo mnie bolalo,ze jedna szwagierka,ktora
              ,jak mi sie wydawalo byla moja przyjaciolka przestala sie do mnie
              odzywac odkad moj maz sie wyprowadzil.
              Moj maz wyprowadzil sie z domu,bo potrzebowal czasu na przemylenia...
              No OK.Przytrafily sie 3 wesela u meza.Nie zaproszono mnie,choc
              bylismy jeszcze malzenstwem...To jest swinstwo wg mnie.Nooo,chyba,ze
              na decyzje o zaproszeniu lub nie,mial wplyw moj maz....Dzieki temu,ze
              szedl beze mnie,to mogl zabrac swoja przyjaciolke (?).I nikt z jego
              rodziny sie nie dziwil....Dlatego nie zaluje,ze nie utrzymuje
              kontaktow z jego rodzina
              • panda_zielona Re: Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 21:24
                > Dla mnie smieszne jest,ze rozwodzac sie ,rozwodzimy sie rowniez z
                > rodzina ex.Toz to nie ich sprawa !
                Teoretycznie masz rację,nasz rozwód,nasza sprawa i rodzinie jednej i
                drugiej nic do tego.W praktyce wyglada to trochę inaczej niestety.Z
                rodziną mojego ex do tej pory utrzymuję poprawne kontakty,co prawda
                rzadkie ale są, bez nienawiści.Inaczej sprawa wygląda,gdy rozstanie
                jest wynikiem zdrad wielokrotnych/choćby zdrady tłumaczyć brakiem
                seksu,odstawieniem od łoża,niedogadywaniem się itp./ Wówczas
                przestaje mnie dziwić,że moja rodzina utrzymuje przyjacielskie
                kontakty z ex.
            • panda_zielona Re: Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 21:31
              Errormix,a mnie to jakoś nie dziwi.Twoi teściowie na pewno kochaja
              swoją córkę,ale mądrze.Widzą jej błędy,może po cichu liczą,że się
              opamięta i wrócą stare dobre czasy.
            • adaria38 Re: Ja też mam śmiesznie 15.08.10, 21:51
              Coś mieszasz. W mieszkaniu wszystko nowe a teściowie każą ci jechać po kolejną
              nową kuchnię i to przez nich a nie przez ciebie wybraną?
              Może wnuczkę kochają itd, a moze dyrygują tobą poprzez kasę i prezenty i
              sielanka się skończy gdy na jakiś ich pomysł-życzenie uslyszą od ciebie "nie".

              Co do bliskich kontaktów z teściami po rozwodzie nic nadzwyczajnego w
              utrzymywaniu dobrych kontaktów nie ma. Niektórzy, po prostu, nie stają murem za
              "własną krwią" tylko dlatego, że to rodzina, ale stać ich na refleksje kto kogo
              skrzywdził, albo zawalił i wspierają pokrzywdzonego, a inni nawiązali własne
              znajomości oderwane od osoby exa i jeśli przy rozwodzie nie weszli do wojny
              między stronami to po rozwodzie nadal znajomości kontynuują.
              Znam takich którzy wsparli synową i wnuczkę i utrzymywali z nimi bliskie
              kontakty, mimo, ze syn je olał. Wiedzieli, że syn zawalił i nie rozgrzeszali go
              z czegoś co sami uważali za naganne.
        • tully.makker czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 13:56
          Ale sprobuj jeszcze raz, a zauwazysz, ze to rodzina Jarkoniego wybiera relacje z
          jego Exia, nie rodzina exi.

          A ja? Wlasnie sie dowiedzialam od Ex tescia, ze to ja jestem bardzie cacy z
          wkrotce juz dwoch ex-synowych. Nie zeby to robilo na mnie jakiekolwiek wrazenie,
          cannot care less.
          • panda_zielona Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 16:08
            tully.makker napisała:

            > Ale sprobuj jeszcze raz, a zauwazysz, ze to rodzina Jarkoniego
            wybiera relacje
            > z
            > jego Exia, nie rodzina exi.

            Więc Jarkoni powinien się chyba zastanowić,dlaczego tak się dzieje,a
            nie ulegać fascynacji i zdziwieniuuncertain
            • krezzzz100 Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 16:26
              Tylko, że jako żywo tego klucza nie widać))) No bo wszak rozstali się w wyniku
              upadku relacji, a konkretnie barku komunikacji między nimi, nikt nikogo nie
              zdradził (o czym Jarkoni wielokroć już tu pisał), więcej- Jarkoni jej zostawił
              wszystko, a jednak rodzina eks nie chce z nim relacji.
              Jedyny klucz jest taki, że rodzina Jarkoniego, utrzymując z jego eks relacje, to
              porządni ludzie.

              To tak, jakby rodzina obecnego partnera Tully, nie chciała utrzymywać z nią
              relacji dlatego, że ona i jej partner się nie dogadują.

              Jarkoni zatem słusznie się dziwuje smile
              • tully.makker Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 16:39
                To tak, jakby rodzina obecnego partnera Tully, nie chciała utrzymywać z nią
                > relacji dlatego, że ona i jej partner się nie dogadują.

                Nie wiem, skad ci przyszlo do glowy, ze nie dogaduje sie z moim chlopem, i po co
                te mitologie podnosisz w kazdym poscie. jak w kazdym zwiazku, mamy konflikty, i
                jak w niewielu zwiazkach, udaje sie nam je rozwiazywac.
                • krezzzz100 Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 16:47
                  Bo o tym pisałaś. Tutaj. Ty to wyakcentowałaś. Zatem, zachodzi pewna analogia do
                  sytuacji Jarkoniego. A wszak Ty zdziwiłaś się jego zdziwieniu...
                  A ja się dziwię Twojemu zdziwieniu smile Ot, takie matrioszki zdziwieniowe wink
                  • panda_zielona Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 17:20
                    Rzeczy nie zawsze takie są,jakimi się wydająwink
                    • krezzzz100 Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 17:23
                      No właśnie smile
                  • tully.makker Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 18:37
                    zachodzi pewna analogia d
                    > o
                    > sytuacji Jarkoniego.

                    Jaka analogia, przybliz mi moze? Bo wszak jarkoni z zona sie dogadywal, jak
                    twierdzil, swietnie i do tej pory nie wie, o co jej chodzilo, ze sie zdecydowala
                    z nim rozwiesc.

                    Ja lubie sobie upuscic pary na forum i jak chlop mnie wkurzy, to o tym pisze.
                    Moze dzieki temu jestesmy takim trwalym zwiazkiem, mimo wielu problemow, jakie
                    musimy na codzien pokonywac?
                    • krezzzz100 Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 18:48
                      Analogia zachodzi w punkcie "brak porozumienia". Jarkoni pisał o tym, że się nie
                      porozumiewali, a nie - że porozumiewali. Kilka pisał o tym, że NALEŻY rozmawiać,
                      i że im tego porozumienia zabrakło.
                      Ty też o tym pisałaś.
                      • tully.makker Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 19:01
                        Nadal nie widze zadnej analogii, poniewaz jak dla mnie jest zasadnicza roznica
                        miedzy przejsciowymi konfliktami w zwiazku (o ktorych moi tesciowie jak sadze
                        nie maja pojecia) a rozwodem, i to dosc nieapetycznym.

                        A gdy sie chlop prztyka mna przy rodzicach ( rzadkie, bo w ogole rzadko tam
                        bywamy, kilka razy w roku) to kaza mu sie zachowywac i doceniac, ze ma taki
                        skarb. Choc trudno, by po exi nie doceniali jakiejkolwiek nastepnej synowej.
                        • krezzzz100 Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 15.08.10, 19:12
                          A ja widzę, zwłaszcza że nie odnosi się do przejściowego konfliktu. W każdym
                          razie Twoja ironiczna reakcja na wpis Jarkoniego moim zdaniem zwrotnie może się
                          stosować do Ciebie.
                          Zaleciłaś mu "pomyślenie". Gdzie ten klucz, na który miał wpaść?
                          • tully.makker Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 16.08.10, 01:55
                            Gdzie ten klucz, na który miał wpaść?

                            Mysle, ze on wie.

                            A ty nie musisz wiedziec.
                            • krezzzz100 Re: czytanie ze zrozumieniem jest trudna sztuka 16.08.10, 07:05
                              I zdecydowałaś się o tym (że "on wie") poinformować wszystkich tu obecnych?
                              Widać, ze klucz leży w kim innym- Tobie. W Twojej fobii. Wiesz jakiej))))) To
                              się leczy, Tully.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja