nangaparbat3 18.08.10, 18:21 Żeby na pewno coś powiedziec, trzeba by pewnie przeczytac całą ksiąkę. Ale proponuję przeczytac artykuł i przemyślec z dystansem i spokojem: kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,8266443,Nie_wierzymy_w_monogamie.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
z_mazur Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 18:31 Hmmm, ciekawe. Sam nie wiem, co o tym myśleć. Nie zgadzam się z tymi tezami w stu procentach, ale może coś w tym jest. Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 18:44 Ja tez mysle, że coś w tym może być. Niełatwe jak diabli, ale znam "otwarte" zwiazki dwa i oba mimo wielu lat bycia ze sobą są świeże i naładowane namiętnością (jeden staż 10 lat, drugi 8). Może są takie osoby które własnie w takich relacjach kwitną? W sumie wszystko jest w naszej głowie, cywilizacja i kultura ludzka zna przeróżne formy małżeństwa. Odpowiedz Link
tully.makker Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 20:27 oba mimo wielu lat bycia ze sobą są świeże i naładowane > namiętnością (jeden staż 10 lat, drugi 8). No to faktycznie mnostwo lat. Nam z aktualnym tez stuknela 10, a namietnosc co najmniej taka, jak na poczatku. Ale moze my jestesmy bardziej interesujacymi ludzmi i nie potrzebujemy dodatkowych osob, by sie nawzajem podniecac? Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 20:44 No ale co ma Twój zwiazek do ich? Czytałam jaka namietnosc u ciebie. Odpowiedz Link
tully.makker Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 19.08.10, 10:17 jeszcze raz stwierdzam, ze czytac moze umiesz, ale ze zrozumieniem slowa pisanego to juz gorzej. Szczytem kuriozum bylo, kiedy z watku, w ktorym ;p=pisalam, ze z chlopem rozstawac sie nie zamirrzam, mimo fochow, bo duzo robi w domu wysnulas wniosek ze moja chlop nie uczestniczy w obowiazkach domowych. Ale nie martw sie, sa podobno jakies zajecia reedukacyjne dla funkcjonalnych analfabetow. Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 19.08.10, 15:39 Nie o tym forum mówię misiaku. Odpowiedz Link
dorata351 Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 19:16 W sumie czemu nie, ale pod warunkiem, że wiedziałabym o tym wczesniej, tzn. przed slubem i wtedy podjęłabym decyzję, ze takie malżeństwo mi odpowiada, chociaz nie potrafię sobie wyobrazić jakbym się czuła bedąc świadomą, że mój m bzyka teraz kogoś innego, pewnie lepiej niż wtedy kiedy jego kolejne przyjaciółki mi to oznajmiały. Odpowiedz Link
dorata351 Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 19:22 przypomniało mi się jak kiedyś miałam faceta, własciwie chłopaka, wiedziałam, że spotyka się z innymi, ale kiedy z nim byłam, to potrafił zrobić coś takiego, że czułam się wtedy jedyna i wyjątkowy. Miał urok, ze szok. Czasem siedzielismy i rozmawialismy godzinami, czasem milczeliśmy i nawet wtedy odczuwało się taką jakąś niepowtarzalność i coś niesamowitego. Dziś on ma zone i dziecko, spotykam go bardzo rzadko i mówimy sobie cześć. Nie czuję nic oprócz jakiejś trudnej do opisania sympatii. I to jest fajne. Odpowiedz Link
mediator.org inne? 18.08.10, 20:20 To, że monogamia jest trudną sztuką dla niektórych nie oznacza, że jest z gruntu niewłaściwa i szkodzić może małżeństwu (?). Artykuł jest typowym "praniem mózgów" naszych czasów - trudne? no to po co się męczyć. Rozmywanie wartości, pomniejszanie ich znaczenia,wręcz stwierdzanie braku ich sensu, lub udowadnianie szkodliwości(?) - nie tędy droga. Uczciwość w wyznawaniu pewnych wartości i bycie im wiernym nie jest często łatwe. Lecz nawet jeśli powinie mi się noga i skłamię, zdradzę, to nie oznacza, że kłamać i zdradzać mam wciąż i szukać dla siebie usprawiedliwienia w związku z tym. To totalna pomyłka! Idąc tą drogą rozumowania (a raczej kombinowania) wszystko mogę uznać za bezsensowne. Umówić się w małżeństwie, że możemy robić "skoki w bok" byle się nie zakochać - przecież to nic innego jak zgoda na traktowanie innego człowieka jako środka do zaspokojenia moich własnych popędów! No i jak te osoby mogą dać gwarancję, że się "nie zakochają" skoro dochowanie wierności też jest dla nich problemem? Jak polegać na ich słowie?... Jeśli mojego partnera byłoby stać na coś takiego przestałby być dla mnie kimś ważnym i szanowanym z miejsca. Inna zupełnie rzecz, że w wielu małżeństwach dochodzi do zdrady i dobrze byłoby abyśmy nie byli tak bezradni i zagubieni wobec tego problemu, który może dotknąć nas lub naszych bliskich. Np. nasze dzieci w przyszłości... I ważne jest choćby im przekazać pewną wiedzę o tym "zjawisku". Zdrada zdradzie nierówna, reakcje na nią też mogą być bardzo różne, a od nich wiele bardzo zależy. Odpowiedz Link
krezzzz100 Re: inne? 18.08.10, 22:22 Zgadza się, Mediator. Ja to nazywam układem. Niektórzy mylą małżeństwo z układem. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: inne? 18.08.10, 22:50 Ty masz swoje jedynie słuszne poglądy wyrażane Twoją własną terminologią. Odpowiedz Link
krezzzz100 Re: inne? 18.08.10, 22:57 To było do mnie? Bo mi czymś brzydkim zaleciało... Jak Ci się nie podobają moje poglądy oraz stosowana terminologia, to napisz DLACZEGO. Nie rozumiesz słowa UKŁAD? Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: inne? 18.08.10, 23:19 Nie krzycz. Masz po prostu bardzo spójne, kunsztownie i logicznie skonstruowane poglądy na małżeństwo, związki, zdradę, rozstanie, rodzicielstwo etc. Cały wielki gmach. Ja wole stawiac pytania i przyglądac się sprawom z różnych stron, znajdowac dla tego samego problemu różne odpowiedzi. I kończyc z tą ostatnią, prawdziwą: nie wiem. A Ty wiesz. Przede wszystkim wiesz, że Twoja droga jest tą właściwą. W porządku - gdybyś tylko powstrzymała się od wykazywania innym niewłaściwości ich drogi. Ja wierzę, że dróg jest wiele. I że wiele jest dobrych, choc żadna nie uchroni nas przed popełnianiem błędów, zadaniem drugiemu cierpienia. Prędzej czy później, i także wtedy, kiedy ostateczny bilans bedzie jak najlepszy. Odpowiedz Link
krezzzz100 Re: inne? 18.08.10, 23:38 Nie przypominam sobie, bym komukolwiek wykazywała niewłaściwość jego drogi. To raczej mnie wykazywano, w czym miałaś swego czasu wielki udział. Ja Twojej drogi nigdy nie oceniałam. Ja również stawiam pytania. Przede wszystkim pytania- ot, chociażby ostatnio: czym jest zdrada. Jak ich nie zauważasz- Twój problem. Nie wiedziałam, że logiczne wywody to jedynie słuszne poglądy. Myślałam, że - poglądy. Nie wiedziałam, że kunszt to coś równie złego, jak poglądy. Zdaje mi się, że to mnie co krok wykazuje się niewłaściwość mojej drogi, wyzywając od suk, kurew, zdrajczyń. Nie zauważyłaś? Dziwne... Szkoda, że pamięć masz krótką. Wróciłam tu, by się o czymś przekonać. I się przekonałam. To, co kiedyś wzięłam w nawias, okazało wilcze kły. Niczego nie rozumiesz. Kiedyś postąpiłaś podle, i teraz też tak postępujesz. To koniec. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: inne? 19.08.10, 00:24 krezzzz100 napisała: > Nie przypominam sobie, bym komukolwiek wykazywała niewłaściwość jego drogi. Robisz to nieustająco. Czesto w ferworze dyskusji, kiedy odwołujesz się do personalnych argumentów. Ale też terminologia jakiej używasz jest oceniająca - chocby slowo "układ", w Polsce od paru lat pieknie zabarwione negatywnie - przecież można powiedziec "umowa". To > raczej mnie wykazywano, w czym miałaś swego czasu wielki udział. W tych wątkach, które są, tego nie ma. BYc może w usunietych, ale nie pamiętam - trudno mi się wypowiedziec. Ja Twojej drogi > nigdy nie oceniałam. A co tu oceniac? > > Ja również stawiam pytania. Przede wszystkim pytania- ot, chociażby ostatnio: > czym jest zdrada. Jak ich nie zauważasz- Twój problem. Stawiasz pytania, na które znasz odpowiedź. Uważasz, że znasz. Jak nauczyciel w szkole. > Nie wiedziałam, że logiczne wywody to jedynie słuszne poglądy. Myślałam, że - > poglądy. Nie wiedziałam, że kunszt to coś równie złego, jak poglądy. Zła jest sztywnosc poglądow i przekonanie, że ma się 100% racji. Zdaje mi > się, że to mnie co krok wykazuje się niewłaściwość mojej drogi, wyzywając od > suk, kurew, zdrajczyń. Nie zauważyłaś? Dziwne... Zauważyłam. Ale też, że nie wahasz się oddac waląc na odlew, i ze nawet kiedy by mozna, nie odpuszczasz. Oraz że nie jestes tu sama, jedna przeciw wszystkim. > > Szkoda, że pamięć masz krótką. > > Wróciłam tu, by się o czymś przekonać. I się przekonałam. To, co kiedyś wzięłam > w nawias, okazało wilcze kły. A ja tu widzę samospełniającą się przepowiednię. > > Niczego nie rozumiesz. Kiedyś postąpiłaś podle, i teraz też tak postępujesz. Podłosc to mocny zarzut. Nie mam pojecia, o czym myslisz pisząc "kiedyś", ani nie czuję się podła w tym wątku. To > koniec. Odpowiedz Link
krezzzz100 Re: inne? 18.08.10, 22:51 Jeszcze dopowiem. Nie, żebym miała coś przeciw układom. Z jasną formułą, nie- myleniem z małżeńską wyłącznością. Nawet jak to jest wyłączność poligamiczna/poliandryczna. Ale dla siebie- nie. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: inne? 18.08.10, 22:51 Mamy z jednej strony pranie mózgu, zgadzam się - ale z drugiej - katalog pobożnych zyczeń. Które niestety się nie spełniają. Odpowiedz Link
puszysta_gimnazjalistka Re: inne? 19.08.10, 13:37 > Artykuł jest typowym "praniem mózgów" naszych czasów - trudne? no > to po co się męczyć To nie jest pranie mózgu tylko racjonalne podejście do zagadnienia bez zbędnych obciążeń. Jaki jest sens robić trudne rzeczy gdy nie możemy podać konkretnego celu takiego działania ? Jeżeli absolutna wierność seksualna partnera jest dla mnie i jego najwyższym priorytetem to monogamia jest naturalnym wyborem, ale nie ma obowiązku wyznawania takiego systemu wartości. Ten artykuł pokazuje inne spojrzenie na te zagadnienia i być może pokaże niektórym, że istnieją inne formy związków między ludźmi niż tylko te oficjalne, standardowe. Odpowiedz Link
mediator.org Re: inne? 19.08.10, 15:43 Oczywiście, że wszyscy nie musimy wyznawać tych samych wartości i ich nie wyznajemy. I zgadzam się, że ten art. pokazuje inne podejście do problemu. Natomiast razi mnie nadużycie w postaci imputowania, że monogamia szkodzi małżeństwu. A "pranie mózgu" polega tu na tym, iż autorzy mieszają różne kwestie. Np. fakt, że monogamia jest trudna nie oznacza, że szkodliwa dla małżeństwa. I nie wspomnieli ani słowem o "ciemnej" stronie "otwartego związku", o problemach jakie ze sobą niesie. Istnieją rożne formy związków. Lecz nie wszystkie nazywają się małżeństwem. Nie w każdym związku czy układzie coś przysięgasz. I tego także autorzy nie chcą zauważyć wrzucając wszystko do jednego worka. Czym innym jest małżeństwo, czym innym układ, czy jakby to tam nazwać. A jeszcze innym problemem jest nuda czy stagnacja w małżeństwie po iluś tam latach. Kolejni partnerzy nie są lekiem na całe zło. Jest to trywializowanie problemu i degradowanie go do poziomu popędu, gdy tymczasem problem jest bardziej złożony. Co wówczas gdy kolejny partner "na boku" nie pomoże zaproponują autorzy art. i książki na nudę w małżeństwie?... Nasze czasy dają wolność wyboru i chyba nikomu nie trzeba udowadniać, że istnieją inne formy związków niż małżeństwo. Lecz nie mieszajmy wszystkiego w jednym kotle. Chcesz mieć wielu partnerów, partnerek? No to nie przysięgaj wierności. Lecz równocześnie musisz zgodzić się na problem np. dzieci powstałych ze związków z tymi "dodatkowymi" partnerami. Bo zabezpieczanie się niestety nie zawsze działa. No chyba, że pani jest gotowa na aborcję przy tego typu wpadce. To także mnie razi - autorzy pokazują jedynie te przyjemne strony "otwartego związku". Tymczasem nic nie jest jednopłaszczyznowe. No chyba, że płaszczyzna Warto zastanawiać się nad różnymi formami bycia razem, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte, aby dostrzec wszystkie konsekwencje wynikające z takiego czy innego układu. Wówczas rozmawiamy jak dorośli. A gdy nęcimy pokazując jedynie "śmietankę" patrzymy jak dzieci, którym brak odpowiedzialności za wzięcie na siebie wszelkich konsekwencji wyborów, których dokonują. Odpowiedz Link
zmeczona100 Re: inne? 20.08.10, 14:19 Mediator, koniec świata! Zgadzam się z Tobą w zupełności. Wystarczy tylko pomysleć o skutkach takiego podejścia- póki jest się młodym i "jest się w stanie", to można sobie pofruwać z kwiatka na kwiatek, ale to nie trwa wiecznie- z przyczyn fizjologicznych czy chorobowych, które powodują, że już się nie jest "w stanie"- co wtedy pozostanie? Akurat panom nie powinno zależeć na monogamii, bo powodzenie "w tych" sprawach od nich zależy , bo kobieta zawsze może Odpowiedz Link
zmeczona100 Poprawka 20.08.10, 14:21 Napisałam: > Akurat panom nie powinno zależeć na monogamii, bo powodzenie "w tych" > sprawach od nich zależy , bo kobieta zawsze może zamiast > Akurat panom nie powinno zależeć na poligamii, Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 18.08.10, 22:13 Dobrze to ujales mediator. To zwykle, dzis wszechobecne pranie mozgow. Odpowiedz Link
hanyszka Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 19.08.10, 15:01 Dla mnie nie do zaakceptowania. No, ale każdemu jego porno, jak to mówią. Odpowiedz Link
akacjax Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 20.08.10, 13:30 Pewnie trzeba przeczytać książkę, by zrozumieć całość koncepcji. Ten fragment sprowadza małżeństwo do poziomu seksu tylko. A takie podejście, wyciąga na piedestał prymitywne cechy. Może dla uzupełnienia mojej myśli,taki artykuł: www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=455 a może i ten: www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=448 Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 20.08.10, 22:41 Przeczytałam oba artykuły, bardzo za nie dziękuję. O wielu sprawach w nich poruszanych czytałam wcześniej, wiele jednak do tej pory mi umknęło. Przy okazji mogę polecic bardzo ciekawą książkę: www.petlaczasu.pl/kobieta-nigdy-nie/b00008717 A tu fragment: Paradoks ludzkiej seksualności- wyraźny brak dopasowania między męzczyznami, ktorzy przejściowo tracą potencję po stosunku, a kobietami, które nie tylko zdolne są do wielu orgazmow, ale zdają się je preferowac - może okazac się mniej paradoksalny, może okazac się mniej paradoksalny, niż się wydaje, jeśli przestaniemy zakładac, że cechy te powstały w ściśle monogamicznym kontekście. Fizjologia łechtaczki, która sprawia, że po jednym stosunku zwykle nie dochodzi jeszcze do orgazmu, przestaje byc tak zagadkowa, jeśli pożegnamy się z koncepcją, że kobieca seksualnosc wyewoluowała dla "służenia interesom" partnera, a zamiast tego rozwazymy możliwosc, że powstała dla podniesienia sukcesu rozrodczego pierwotnych matek, poprzez zwiększoną przeżywalnosc ich dzieci. Odpowiedz Link
airam.as Re: zdrada - całkiem inne spojrzenie 20.08.10, 22:50 Nie wiadomo czemu taki artykul ma sluzyć. Że co, luzik total, zróbmy ze swojego zycia burdel i będzie gut? Faktem jest, że mężczyźni skupiają się na ilości, a kobiety na jakości. Ale sa jeszcze inne wartości. Odpowiedz Link