kolczykowa
22.08.10, 18:46
Witam,
opiszę w kilku zdaniach moją sytuacje, licząc na Wasze cenne redy,
zwłaszcza od osób, które były w podobnej sytuacji.
B młodo wyszłam za mąż, ale ukończyłam studia jedne, drugie, urodziłam 2
dzieci. Nigdy nie było jakoś cudnie i bajkowo, ale mieliśmy swoje fajne
chwile. Mój mąż jest inteligentnym, przystojnym mężczyzną, robi zawrotną
karierę, świetnie zarabia (a ja zarabiam grosze jako nauczycielka), jest
kochającym ojcem, dzieci go uwielbiają. Ale jest też człowiekiem, który
praktycznie mnie nie zauważa, żyje pracą, życiem dzieci, ze mną b
niewiele rozmawia, nie dba o mnie wcale (nawet w sensie kupowania mi
czegoś na urodziny itd, co się zawsze kończy awanturą, a i tak w
kolejnym roku mam sobie coś sama kupic lub dostanę ochłap nieprzemyślany
kupiony w kiosku pod blokiem), niezwykle rzadko mówi, że mnie kocha i to
raczej zapytany o to. Niewiele nas łączy, ja jestem aktywną osobą, mam
100 pomysłów na każdy weekend i na wakacje, mój mąż w towarzystwie
zachowuje się fajnie, ale już we dwoje nigdy nie chce mu się ze mną
gdzieś wyjśc, pogadac wieczorem, zjeśc wspólnie piątkowej kolacji itd.
temat rozwodu maglujemy od lat w sumie, ale on rzekomo nie chce, według
niego, to ja się czepiam i jędzuję, męczę go ciągle itd.
ja po rozwodzie nie miałabym właściwie z czego życ, nie miałabym opieki
dla dzieci na wypadek ich chorób (aktualnie jest to teściowa, zakochana
w synku, trudna do współżycia osoba, na pewno by nie pomogła), dzieci z
powodów finansowych wiele by straciły, do tego są absolutnymi fanami
taty i rozwód byłby dla nich b bolesny.
Ale czuję się b samotna i niekochana, męczę się, bo życie ucieka mi
między palcami, kiedyś b kochałam mojego męża, teraz wydaje mi się on
innym człowiekiem, ponurym, niewzruszonym, kocham go nadal na swój
sposób, wielokrotnie korzystałam z porad psychologów (on nie jest
zainteresowany terapią małżeńską, z 2 razy byliśmy i na tym basta) i
nadal nie wiem jak dalej pokierowac moim zyciem, żeby każdy z naszej 4
czuł się szczęśliwy.