Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci...

24.08.10, 17:31
Moja małżeństwo stało się koszmarem. Dłużej tego nie wytrzymam, bo doszło do
tego, że mam depresję i często myśli samobójcze. Żyję tylko dla dzieci (córcia
3 latka i synuś 6 tygodni). Wszystko robię dla nich. Bo gdyby nie oni to już
by mnie dawno na tym świecie nie było sad
Mam 26 lat, nigdy nie pracowałam, rodzinę utrzymywał mąż. Zastanawiam sie nad
rozwodem, bo nie chcę zniszczyć sobie życia. Zastanawiam się jednak co będzie
dalej?? Jak dam sobie radę z dziećmi, bez wsparcia, bez pomocy kogokolwiek,
bez mieszkania... Nie pracuję, nie mam żadnych oszczędności. Chwilowo nie mam
nawet możliwości iść do pracy bo mam maleńkie 1,5 miesięczne dziecko. Czy mogę
zażądać, aby mąż dawał mi pieniądze na życie i opłaty?
    • triss_merigold6 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 18:02
      Może najpierw idź do psychiatry po leki antydepresyjne i ustabilizuj
      sobie emocje? Możesz mieć klasyczną depresję poporodową.
      • jarkoni Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 18:28
        Dlaczego koszmar i dlaczego rozwód?
    • melani73 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 18:49
      No właśnie.
      oto typowy przykład pani, która chce żyć jak w bajce.
      a tym czasem, życie to nie jest bajka.....
      prace, nalezy miec niezaleznie od tego ile małżonek zarabia, bo nigdy nie wiesz, w którym momencie mu sie odwidzi...
      tak, masz prawo rządać w tej sytuacji alimenty i na siebie, i na dzieci.
      jednak ile ich otrzymasz-zależy od zarobków męża...
      zacznij jednak myśleć o usamodzielnieniu się moja droga..
    • menk.a Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 18:59
      Najpierw lekarz. A potem dopiero ewentualnie prawnik.
    • zebra12 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 19:41
      Ale jaki podasz powód? Jeśli masz depresję, to najpierw idź do
      lekarza. Świat w depresji wygląda inaczej, gorzej, beznadziejniej,
      smutniej. A jak już spojrzysz na świat realistycznie, to poszukaj
      jednak pracy. Może w domu, przez internet? Bo to szaleństwo zostać
      bez środków do życia. Sąd zważywszy na Twoją depresję oraz brak
      pracy/zarobków może dzieci zostawić przy mężu. A Ciebie wysłać na
      leczenie. Chcesz tego?
    • bobozena Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 21:37
      Nie pracuje nie dlatego, że nie chcę. Niczego teraz bardziej nie pragnę. Ale jak
      to teraz zrobić kiedy mam w domu dwoje małych dzieci, w tym półtoramiesięczne,
      które karmię piersią i nikogo do pomocy sad Chętnie poszłabym do pracy ale na
      chwilę obecną nie mam takiej możliwości sad Po szkole średniej wyjechałam za
      granice żeby dorobić na wesele, potem ślub i zaraz po ślubie ciąża. Kiedy Mała
      miała kilka miesięcy poszłam do pracy, ale niestety nie daliśmy rady, bo mąż nie
      chciał dostosować zmian do mnie a ja jako "nowa" musiałam się dostosować. Poza
      tym zaczęły się problemy z dziećmi, mama z początku chętna z nimi zostawać po
      kilku tygodniach robiła z tego problem. Ja w pracy musiałam odciągać mleko, co
      nie podobało się szefowi i innym pracownikom. Dostałam silnego zapalenia piersi,
      nie chcąc iść na L4 dorobiłam się z tego powodu poważnej choroby. Musiałam
      przestać karmić Małą. Chcieli, zeby zostawała po godzinach - niestety nie mogłam
      bo mąż już śpiący czekał żeby mi przekazać dziecko i iść spać. A ja ledwo
      wchodziłam, nawet nie miałam czasu się za przeproszeniem wys..ć bo w drzwiach
      dostawałam Małą na ręce. Po 3 miesiącach próbnych nie przedłużyłam umowy.
      Zresztą dowiedziałam się, że i tak oni by mi nie przedłużyli.
      Więc zrozumcie, nie jestem księżniczką która siedzi w domu, nic nie robi i tylko
      narzeka. Chciałam pracować ale sie nie udało. Potem mąż namawiał mnie na drugie
      dziecko, zresztą zawsze chciałam dwoje dzieci i niedużą różnicę wieku.
      W domu robię wszystko, nie oczekuję od męża niczego. Ma posprzątane, ugotowane,
      podane pod nos. Nie żalę sie bo skoro on pracuje i zarabia na dom, ja pracuję w
      domu. To nie jest problem i nie o to tu chodzi.
      Problem tkwi gdzie indziej. Cały czas mówiłam sobie, że odchowam trochę dzieci i
      jak będą oboje w przedszkolu to znajdę pracę i odejdę od męża, bo teraz póki co
      nie mam gdzie iść, nie mam za co żyć sad Niestety ale jestem od niego uzależniona
      finansowo. Wiem, to jest wielki błąd z mojej strony ale tak mi się życie
      potoczyło i nie mogę powiedzieć że żałuję bo mam cudowne dzieci smile Jedyna
      iskierka w moim życiu smile
      • nangaparbat3 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 21:59
        Bozenko, przede wszystkim nie przejmuj się idiotycznymi napaściami i szpilami,
        ludzie tu odreagowują własne stresy. Mysl, że matka trzyletniego i
        sześciotygodniowego dziecka żyje jak księżniczka, osłabia, nie ma co traktowac
        jej poważnie.
        NAtomiast sądzę, że wizyta u psychiatry to naprawdę dobry pomysł, rzeczywiście
        jest bardzo prawdopodobne, że to depresja - a jeśli tak, to od niej trzeba zacząc.
      • lucyliu Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 24.08.10, 23:17
        Ale dlaczego w sytuacji takiego chaosu w Twoim życiu zdecydowałaś się na drugie
        dziecko?? Dla mnie to niepojęte i nieodpowiedzialne, wiedziałaś jak jest, miałaś
        od początku problemy z pracą, z opieką nad dzieckiem i ot tak urodziłaś sobie
        drugie (bo Cię mąż namawiał..no comment)i teraz ot tak chcesz od tego męża
        odejść, bo co?? Kurcze kobieto, teraz pora być odpowiedzialnym i wypić to
        piwo..a nie rozwalać rodzinę bo taki mam kaprys, bo mi się przestało podobać, bo
        za trudno.. Nawet nie podałaś żadnego racjonalnego powodu (chociaż w sumie nie
        musisz) czemu chcesz odejść od męża, czemu chcesz pozbawić dzieci ojca.. J
        • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 00:13
          lucyliu napisała:

          > Ale dlaczego w sytuacji takiego chaosu w Twoim życiu zdecydowałaś się na drugie
          > dziecko?? Dla mnie to niepojęte i nieodpowiedzialne, wiedziałaś jak jest, miała
          > ś
          > od początku problemy z pracą, z opieką nad dzieckiem i ot tak urodziłaś sobie
          > drugie (bo Cię mąż namawiał..no comment)i teraz ot tak chcesz od tego męża
          > odejść, bo co?? Kurcze kobieto, teraz pora być odpowiedzialnym i wypić to
          > piwo..a nie rozwalać rodzinę bo taki mam kaprys, bo mi się przestało podobać, b
          > o
          > za trudno.. Nawet nie podałaś żadnego racjonalnego powodu (chociaż w sumie nie
          > musisz) czemu chcesz odejść od męża, czemu chcesz pozbawić dzieci ojca.. J




          Moją wypowiedź wykasowano - podpisuję się pod tym,
          co napisałaś. Zero odpowiedzialności - za to jakieś
          wyrachowanie i instrumentalne potraktowanie męża.

          Dzieci to nie zabawki, które się robi, a mąż czy
          żona to nie pacynki, które kiedy się znudzą lub
          można się bez nich obejść (zależność finansowa) to
          można dać im kopa.

          • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 08:20
            tautschinsky napisał:
            > Moją wypowiedź wykasowano - podpisuję się pod tym,
            > co napisałaś. Zero odpowiedzialności - za to jakieś
            > wyrachowanie i instrumentalne potraktowanie męża.

            Mąż chciał drugiego dziecka - ona się zgodziła. I to nazywasz 'instrumentalnym
            potraktowaniem męża'?

            Świat wg. Tałczyńskiego - cokolwiek się nie dzieje - winna jest kobieta big_grin
        • kalpa Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 00:14
          Lucyliu, daruj sobie takie moraliki.
          Dziecko juz sie urodzilo, nie cas na zastanawianie się, po co Autorka
          zdecydowala sie na drugiego potomka.
          Mając takie maluchy pojscie do pracy często mija sie z celem- mam wrażenie,
          podobnie jak inne kolezanki, ze przede wszystkim potrzebna jest ci jest doraxna
          i natychmiastowa pomoc w postaci antydepresanta beanego pod nadzorem lekarza. A
          jak sie ustabilizuje twoje samopoczucie to bedzieszmiala wiecej siły na
          zdroworozsadkowe podejście do swojej sytuacji. Byc moze mąż jest okropny- tego
          nie wiem, ale moze to sytuacja przejściowa.
          Nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji, czasem nie da sie odwrocic sytuacji, slowa
          ktore padną zbyt wiele zniszczą. Na ile to mozliwe poszukaj pomocy dla siebie.
          Byc mama dwoch malcow to spore zadanie i nie od razu zmeczony ciązą i porodem
          organizm jest w stanie się dostosować do nowosci.
          • lucyliu Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 11:28
            Nie moraliki bynajmniej, dla mnie to skrajna nieopowiedzialność i
            tyle, jakby nie było do niej należało ostatnie słowo czy to dziecko
            będzie czy nie. Jeśli mąż jest nieodpowiedzialny i ma durne
            podejście do życia, to nad pewnymi sprawami panować powinna kobieta.
            Też jestem kobietą i sobie absolutnie nie wyobrażam takiego
            nieodpowiedzialnego podejścia do życia, kurde przeciez dziecko
            trzeba przez co najmniej 20 lat utrzymywać, jeśli mnie na niego nie
            stać to go po prostu nie mam. Żyjemy w XXI wieku a nie w jakimś
            ciemnogrodzie!
            Gdyby faktycznie mąż był do bani to z jednym dzieckiem dałaby sobie
            radę, trudno stało sie, wyszło szydło z worka, a teraz co? Było do
            bani, to niby po urodzeniu drugiego ma być lepiej??
            Dla mnie jedynym rozwiazaniem jest teraz leczyć się z depresji czy
            innych problemów psychicznych a nie rozwodzić się i robić jeden
            wielki chaos w życiu kilku ludzi a przede wszystkim dzieci.
            • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 12:15
              lucyliu napisała:
              > eśli mąż jest nieodpowiedzialny i ma durne
              > podejście do życia, to nad pewnymi sprawami panować powinna kobieta.
              > Też jestem kobietą i sobie absolutnie nie wyobrażam takiego
              > nieodpowiedzialnego podejścia do życia

              Czyli podwójne standardy. Facet może być głupi i nieodpowiedzialny - u kobiety to zbrodnia smile
        • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 08:22
          lucyliu napisała:
          > Ale dlaczego w sytuacji takiego chaosu w Twoim życiu zdecydowałaś się na drugie
          > dziecko??

          Ona się zdecydowała? Sama? Wiatropylna jest? Mąż niepełnosprawny umysłowo?
          • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 11:00
            only.elvie napisała:

            > lucyliu napisała:
            > > Ale dlaczego w sytuacji takiego chaosu w Twoim życiu zdecydowałaś się na
            > drugie
            > > dziecko??
            >
            > Ona się zdecydowała? Sama? Wiatropylna jest? Mąż niepełnosprawny umysłowo?




            Nie - oboje zdecydowali się na dziecko/dzieci.
            Tylko że on, żeby tworzyć rodzinę żyjąc z nimi
            pod jednym dachem, ona zaś z dalekosiężnym zamysłem:
            podchowam, uzależnię się finansowo od męża i wykopię
            go z życia dzieci. To tak jakby facet - na odwrót -
            zapragnął się rozmnożyć, ale już na samym początku
            założył, że nie zamierza wychowywać dzieci
            ani partycypować w kosztach ich utrzymania, chciałby się
            tylko zrealizować jako samiec.
            • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 12:13
              tautschinsky napisał:
              > Tylko że on, żeby tworzyć rodzinę żyjąc z nimi
              > pod jednym dachem, ona zaś z dalekosiężnym zamysłem:
              > podchowam, uzależnię się finansowo od męża i wykopię
              > go z życia dzieci.

              Twoja mania prześladowcza jest porażająca smile Autorka wyraźnie napisała, że
              PRACOWAŁA ale ojciec dziecka nie stanął na wysokości zadania i NIE PRZEJĄŁ
              połowy obowiązków przy nim. Albo rybki albo akwarium Tałczyński.
              • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 12:23
                only.elvie napisała:

                Autorka wyraźnie napisała, że
                > PRACOWAŁA ale ojciec dziecka nie stanął na wysokości zadania i NIE PRZEJĄŁ
                > połowy obowiązków przy nim.

                NA PEWNO?

                bobozena napisała:

                > Mam 26 lat, nigdy nie pracowałam, rodzinę utrzymywał mąż.
                Zastanawiam sie nad
                > rozwodem
                • anne-marie72 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 12:32
                  Czyli praca przy malutkim dziecku (nie mówiąc o dwojgu) nie jest
                  pracą?


                  No jasne....
                • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 12:37
                  tautschinsky napisał:
                  > NA PEWNO?

                  Autorka napisała:
                  > Po szkole średniej wyjechałam za
                  > granice żeby dorobić na wesele, potem ślub i zaraz po ślubie ciąża. Kiedy Mała
                  > miała kilka miesięcy poszłam do pracy, ale niestety nie daliśmy rady, bo mąż nie
                  > chciał dostosować zmian do mnie a ja jako "nowa" musiałam się dostosować.
                  (...)
                  > Chcieli, żeby zostawała po godzinach - niestety nie mogłam
                  > bo mąż już śpiący czekał żeby mi przekazać dziecko i iść spać.

                  Mąż nie chciał przejąć obowiązków. Mało tego - nie chce nawet zająć się dzieckiem NA CHWILĘ, żeby matka mogła iść do psychologa!!!
                  > Wczoraj miałam umówioną wizytę u psych. i powiedziałam mężowi że wychodzę i będę
                  > za godzinę. Po wyjściu z domu dostałam smsa od T. że jak nie wrócę w ciągu 5
                  > minut to dzwoni do opieki społecznej, że "zostawiłam niemowlę samo głodne w
                  > domu" <- cytat


                  Więc nie pi...l głupot. Albo - albo. Albo bierzesz na siebie połowę obowiązków przy dziecku albo jedno z rodziców zostaje w domu a drugie zarabia na całość.
                  • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:18
                    only.elvie napisała:

                    > Więc nie pi...l głupot. Albo - albo. Albo bierzesz na siebie połowę obowiązków
                    > przy dziecku albo jedno z rodziców zostaje w domu a drugie zarabia na całość.



                    Zacytowałem autorkę tematu, która jasno napisała,
                    że nigdy nie pracowała zawodowo i że utrzymuje ją
                    mąż, więc już to nie ja pier głupoty big_grin

                    W domu to można zostać i to ewentualnie na krótko.

                    Połowę obowiązków przejmuje się POD WARUNKIEM, że
                    oboje zarabiają tyle samo albo są to zarobki porównywalne.
                    • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:26
                      tautschinsky napisał:
                      > W domu to można zostać i to ewentualnie na krótko.

                      Autorka nawet na godzinę z tego domu nie może WYJŚĆ.

                      > Połowę obowiązków przejmuje się POD WARUNKIEM, że
                      > oboje zarabiają tyle samo albo są to zarobki porównywalne.


                      No tak - partnerstwo PEŁNĄ GĘBĄ. Boszzz... jak ja się cieszę, że nie spotykam w realu takich osób jak Ty.

                      I żeby nie było - zarabiam sporo więcej od mojego partnera smile Żebyś Ty jeszcze w takim przypadku postulował nałożenie na niego większości obowiązków domowych smile Nie, nie - taka to już względność u Tałczyńskiego big_grin
                    • zabelina Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:33
                      tautschinsky napisał:
                      > Połowę obowiązków przejmuje się POD WARUNKIEM, że
                      > oboje zarabiają tyle samo albo są to zarobki porównywalne.


                      Buuhahabig_grin
                      Czyli rozumiem, że różnicę w wysokości zarobków żona
                      powinna "dopracować" pracami domowymi?smile
                      Ciekawe jak wtedy wyceniałaby domowe obowiązki? Za prasowanie
                      koszuli 2 złote, za wrzucenie prania do pralki 5 złotych, a za
                      uszykowanie obiadu z deserem dycha??big_grin Wystawiałaby rachunek i
                      czekała na podpisanie go przez męża?big_grinbig_grin
                      • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:42
                        zabelina napisała:

                        > tautschinsky napisał:
                        > > Połowę obowiązków przejmuje się POD WARUNKIEM, że
                        > > oboje zarabiają tyle samo albo są to zarobki porównywalne.

                        >
                        > Buuhahabig_grin
                        > Czyli rozumiem, że różnicę w wysokości zarobków żona
                        > powinna "dopracować" pracami domowymi?smile


                        A odwróć sytuację. Pan jest może leniwy a może po
                        prostu chce się realizować i pracuje na wpół społecznie mając żonę i dzieci. Zarabia 1000 zł na rękę, a żona 8.000. Żona wraca wyczerpana po 21.00
                        jak wielu takich mężów, a mąż po pracy w domu już
                        po 16.00 lub wcześniej (jeśli pracuje w szkole big_grin)
                        - i co, obowiązki pół na pół? On do żony po 21.00 - umyj okna przed północą! i obierz ziemniaki na jutro!

                        A tak w ogóle małżeństwa, w których kobieta nie pracuje, w których jedno zarabia 1/4 czy 1/8 są z zasady chore bo pozbawione partnerstwa.
                        • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:59
                          tautschinsky napisał:
                          > A odwróć sytuację. Pan jest może leniwy a może po
                          > prostu chce się realizować i pracuje na wpół społecznie mając żonę i dzieci. Za
                          > rabia 1000 zł na rękę, a żona 8.000. Żona wraca wyczerpana po 21.00
                          > jak wielu takich mężów, a mąż po pracy w domu już
                          > po 16.00 lub wcześniej (jeśli pracuje w szkole big_grin)
                          > - i co, obowiązki pół na pół? On do żony po 21.00 - umyj okna przed północą! i
                          > obierz ziemniaki na jutro!

                          To w takim razie postulujesz podział obowiązków względem zarabianych pieniędzy czy wolnego czasu?

                          Poproszę o konkretną odpowiedź w tej sytuacji:
                          - on - haruje do 20 jako przedstawiciel handlowy i zarabia 3 tysiące
                          - ona - prowadzi sklep internetowy, mieszczący się w ich domu, zatrudnia 2 osoby i w zasadzie tylko nadzoruje ich pracę mniej więcej od 9 do 15, zarabia 6 tysięcy
                          W jaki sposób powinni podzielić się obowiązkami domowymi? Czy tak jak postulowałeś - według zarobków - ona 1/3, on 2/3?

                          > A tak w ogóle małżeństwa, w których kobieta nie pracuje, w których jedno zarabi
                          > a 1/4 czy 1/8 są z zasady chore bo pozbawione partnerstwa.

                          A zarobki nie są sprawiedliwe, często nie zależą od wykształcenia czy zdolności. I co?
                          • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 17:31
                            only.elvie napisała:

                            > To w takim razie postulujesz podział obowiązków względem zarabianych pieniędzy
                            > czy wolnego czasu?



                            Według pieniędzy oczywiście.

                            Jeśli ktoś długo pracuje, np. kobieta na 12godzinne
                            zmiany a zarabia owego tysiaka a mąż powiedzmy 6 tysięcy a w domu jest dużo
                            wcześniej to nie znaczy,
                            że ma ją wyręczać. Ok - przez jakiś czas - aż pani
                            znajdzie lepiej płatną pracę, na czas jej podnoszenia
                            kwalifikacji jak najbardziej, ale nie że tak na stałe,
                            bo ja jezdem kobiedom a ty miziu menzki.




                            > Poproszę o konkretną odpowiedź w tej sytuacji:
                            > - on - haruje do 20 jako przedstawiciel handlowy i zarabia 3 tysiące
                            > - ona - prowadzi sklep internetowy, mieszczący się w ich domu, zatrudnia 2 osob
                            > y i w zasadzie tylko nadzoruje ich pracę mniej więcej od 9 do 15, zarabia 6 tys
                            > ięcy
                            > W jaki sposób powinni podzielić się obowiązkami domowymi? Czy tak jak postulowa
                            > łeś - według zarobków - ona 1/3, on 2/3?



                            To chory układ, w którym któreś z nich będzie czuło
                            się pokrzywdzone - czy słusznie czy nie to bez znaczenia wobec własnych odczuć,
                            które przekładają
                            się na związek, jego jakość.

                            Przejściowo - jak napisałem wyżej - na czas znalezienia
                            lepiej płatnej pracy, na czas podnoszenia kwalifikacji lub w ogóle zmiany zawodu
                            - obowiązki mogą być nierówno dzielone.




                            > A zarobki nie są sprawiedliwe, często nie zależą od wykształcenia czy zdolności
                            > . I co?



                            To, że kary za czyjeś złe wybory (na przykład studiów łatwych i przyjemnych) nie
                            może ponosić ktoś inny.

                            Miło jest pracować dla przyjemności i mieć z tego
                            sensowne pieniądze, ale zwykle jednak praca jest
                            obowiązkiem, któremu poddajemy się, żeby mieć z czego
                            żyć.
                            • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 18:14
                              tautschinsky napisał:
                              > To chory układ, w którym któreś z nich będzie czuło
                              > się pokrzywdzone - czy słusznie czy nie to bez znaczenia wobec własnych odczuć,
                              > które przekładają
                              > się na związek, jego jakość.

                              Prosiłam o konkretną odpowiedź ale jak widać - kiedy podział dla pana jest
                              niekorzystny do zaraz znajdziesz jakieś 'ale' smile
                              • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 18:37
                                only.elvie napisała:

                                > tautschinsky napisał:
                                > > To chory układ, w którym któreś z nich będzie czuło
                                > > się pokrzywdzone - czy słusznie czy nie to bez znaczenia wobec własnych o
                                > dczuć,
                                > > które przekładają
                                > > się na związek, jego jakość.
                                >
                                > Prosiłam o konkretną odpowiedź ale jak widać - kiedy podział dla pana jest
                                > niekorzystny do zaraz znajdziesz jakieś 'ale' smile



                                Jest konkretnie i bez żadnego "ale".
                                • only.elvie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 19:37
                                  tautschinsky napisał:
                                  > Jest konkretnie i bez żadnego "ale".

                                  Jest 'ale' w postaci 'czasowo nierównego podziału'. A jak pan nie ma możliwości 'dokształcenia'? Sytuacja akurat dobrych znajomych - pan po całkiem porządnych i ciężkich studiach (polibuda), w regionie w którym mieszkają jego pensja jest i tak bardzo wysoka. Małżeństwo bardzo udane, dwójka dzieci. I co teraz? Pan ma wracając wieczorem odbębniać 2/3 prac?
                            • laura_fairlie Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 26.08.10, 10:19
                              Qrcze, szkoda że nia znałam tej definicji parnterstwa w okresie,
                              kiedy jeszcze byłam mężatką. Bo jakoś tak zarabiałam nieco więcej
                              pod pana męża. Na tyle więcej, że z definicji powinnam co najwyżej
                              obsługiwać zmywarkę.
                        • zabelina Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 18:19
                          tautschinsky napisał:


                          > A tak w ogóle małżeństwa, w których kobieta nie pracuje, w których jedno zarabi
                          > a 1/4 czy 1/8 są z zasady chore bo pozbawione partnerstwa.

                          Jasne, trzeba łączyć się w pary tylko na zasadzie całkowitego partnerstwa:
                          - zarabiać dokładnie tyle samo co partner, ba! - pracować tyle samo godzinwink
                          - być w tym samym wieku co partner,
                          - mieć tyle samo punktów IQ,
                          - obiektywnie być tak samo atrakcyjnym fizycznie, a nawet seksualnie https://emoty.blox.pl/resource/1schrik.gif
                          - mieć tyle samo zalet co i wad https://emoty.blox.pl/resource/th_girl_haha.gif
                          - mieć "...równe buty, równe zęby, nos, równy w stronę baz produkcji krok..."
                          Bzdury waćpan opowiadasz, albo jak to w moim mieście mówią "pierdoły"
                          -
                          • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 18:56
                            zabelina napisała:

                            > Jasne, trzeba łączyć się w pary tylko na zasadzie całkowitego partnerstwa:
                            > - zarabiać dokładnie tyle samo co partner, ba! - pracować tyle samo godzinwink
                            > - być w tym samym wieku co partner,
                            > - mieć tyle samo punktów IQ,
                            > - obiektywnie być tak samo atrakcyjnym fizycznie, a nawet seksualnie
                            > - mieć tyle samo zalet co i wad
                            > - mieć "...równe buty, równe zęby, nos, równy w stronę baz produkcji krok..."
                            > Bzdury waćpan opowiadasz, albo jak to w moim mieście mówią "pierdoły"



                            Bynajmniej nie bzdury.

                            Na krótką metę to rzeczywiście niewiele musi
                            łączyć - często wystarcza dobry seks. A potem
                            wychodzą wszelkie niezgodności. Choćby on jest
                            domatorem, ona osobą rozrywkową, ona by się bawiła,
                            on kwitł przed tv. Do tej pory ona rezygnowała z towarzystwa - samo siedzenie z nim choćby w pustym
                            pokoju było największą atrakcją, ale to minęło i
                            okazuje się, że nic tak naprawdę ich nie łączy. On
                            jej nawet już nie pociąga seksualnie - jakiś taki
                            zapuszczony kapeć, sama nie wie co w nim widziała.

                            On dobrze zarabia, praca rozwojowa, liczona w tysiącach, choć jeszcze człowiek młody. Ona pracuje
                            w sklepie, 700zł teraz a za 20 lat to będzie może
                            całe zawrotne 1100zł. On za wszystko płaci, nie żałuje
                            pieniędzy, ona korzysta z tego - może z początku z ociąganiem się, potem przyzwyczaja się: w końcu stać
                            go. Ale czas mija. Ona dla niego już nie taka atrakcyjna, pojawiają się trudności finansowe, problemy z jego pracą i okazuje się, że on musi, że
                            wszystko na jego głowie a ona już nawet nie zarabia
                            tych 700 złotych, bo nie warto dla takiej kasy w ogóle
                            z domu było wychodzić, bo "misio" zarobi. A misio patrzy na misię i już patrzeć mu się odechciewa.

                            IQ nie bagatelizuj. Póki laska młoda i zgrabna to
                            może rzeczywiście do łóżkowej gimnastyki nie jest
                            jakiś intelektualny poziom lali potrzebny, ale potem?
                            Albo ona z ambicjami, z jakimś szerszym spojrzeniem -
                            a on piwo, mecz i dwóch słów zamienić się z nim nie da.
                            Kiedyś, kiedy miało się różowe okulary a panu nie zwisał piwny brzuch i nie plótł o jakichś pustakach
                            i gwoździach (a może plótł, ale wtedy wszystko co mówił było poezją)nie było nic ważne - liczył się tylko
                            on/ona wokół których wirował cały świat.

                            Zalet zawsze lepiej mieć więcej niż wad. Jeśli jedyną
                            zaletą pana jest, że nie bije, to mało. A jeśli jedyną
                            zaletą pani jest, że go nie zdradza (bo nie ma z kim,
                            ale to szczegół) to też mało. Jeśli jedno jednak to
                            osoba, z którą chce się mieć kontakt a druga to zakała
                            - to da dysproporcja może uderzać i być istotna dla związku.

                            Uroda, porównywalność atrakcyjności obu partnerów -
                            też nie jest bez znaczenia. Brzydal z pięknotka może
                            mieć ciągłe, może nieuzasadnione podejrzenia a kobiecie może się znudzić agresywna podejrzliwość, kiedy tylu atrakcyjnego chłopa wokół, co nie tylko
                            burczy - to samo w drugą stronę ma się tak samo. Pani
                            Pasztetowa przy Panu Tulipanie to tylko pod warunkiem,
                            że jest wielka, wielka miłość - a jak długo taka trwa?
      • tully.makker Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 10:20
        Przyznam, ze nie rozumiem, jak mozna splodzic 2 dzieci nie majac
        pracy i zadnej szansy na zasilek macierzynski chociazby. Nie
        riozumiem tez epopei o tym, ze nie da sie pracowac majac male
        dziecko i karmiac je piersia - ja wracalam na studia / do pracy,
        gdzy chlopaki mieli po 4 miesiace, a abu karmilam piersia grubo
        ponad rok.

        Jest ciezko? Tak. Ale o tym trezba myslec i planowac, zanim sie
        zajdzie w ciaze.
    • adaria38 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 01:00
      Nie napisałaś co takiego złego dzieje się u Ciebie w małżeństwie, czy
      próbowaliście jakichś napraw związku.
      Idx koniecznie do lekarza po leki na depresję i się wzmocnij. Szukaj rozwiązań
      jak najkorzystniejszych dla siebie, owszem, mąż będzie musiał płacić alimenty na
      dzieci i jakąs kwotę na Ciebie , ale zapewne nie będą to duże kwoty pozwalające
      Ci żyć beztrosko(zależy też ile on zarabia). Więc pomyśl na spokojnie, czy nie
      masz możliwości dorobienia gdzieś, rozglądaj się za okazjami, jakąś pracą w domu
      lub pilnowaniem dziecka sąsiadow razem ze swoimi? Ale najpierw koniecznie
      wyjście z depresji, może psycholog, żebyś zidentyfikowała co właściwie Cię w nią
      zapędziło i przestała się tego bać. Do tego, spróbuj zrzucić część swoich
      obowiązków zw.z dziećmi na męża, zostaw go z nimi w domu i wyjdż pozałatwiać
      swoje sprawy... No i myśl o znajomych, sąsiadach, rodzinie, otwórz się na jak
      najwięcej osób bliskich, będą Ci potrzebni więc "gromadź" ich koło siebie, żeby
      w razie potrzeby było do kogo zapukać o doraźną pomoc.
      Rozwieść się zawsze możesz, ale jak sobie to dobrze "zorganizujesz" wcześniej to
      dużo łatwiej przez to przejdziesz i szybciej staniesz na nogi.
    • bobozena Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 09:32
      Dziękuje za słowa otuchy. Tych co wypowiadają się w tak "niemiły" sposób nie
      znając dokładnie sytuacji - nie komentuję. Widocznie macie cudowne, wspaniałe
      życie i kochającą się rodzinę. Gratuluję.
      Wczoraj miałam umówioną wizytę u psych. i powiedziałam mężowi że wychodzę i będę
      za godzinę. Po wyjściu z domu dostałam smsa od T. że jak nie wrócę w ciągu 5
      minut to dzwoni do opieki społecznej, że "zostawiłam niemowlę samo głodne w
      domu" <- cytat uncertain To do cholery co z niego za ojciec skoro zostawiając dzieci
      pod jego opieką to jednoznaczne z tym, że zostawiam je same???? Synka nakarmiłam
      przed wyjściem i zasnął w łóżeczku, więc nie widzę problemu. Zresztą odciągnięte
      mleko stoi w lodówce a w razie czego w szafce jest paczka modyfikowanego.
      Powiedziałam mu, że sobie nie życze takich tekstów a on na to że sobie nie życzy
      żebym gdzieś wychodziła bez dzieci. I jak mam cokolwiek załatwiać, jak szukać
      pomocy, pracy ...
      • melani73 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 10:32
        Robić swoje, i nie patrzeć na to co pan tatuś ma do powiedzenia.
        dziecka nie zostawiłaś samego, lecz z jego ojcem. opieka go co najwyżej wysmieje.
        a niezyczyć to on sobie może....
        rób co do ciebie należy, szukaj pomocy.
        nie tylko ty jesteś odpowiedzialna za opiekę nad dziećmi.
        on również ma obiowiązek z nimi bywać.
      • fragile66 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 10:46
        Błąd - trzeba było mu odpisać, żeby dzwonił natychmiast jeszcze na
        policję i do RODK.

        Gdy już wszyscy by się zjechali, to ciekawe jak by im tłumaczył, że
        kim on jest dla dzieci - obcą osobą?
        I tak humanitarnie postąpił, bo zobaczył, że matka nie opiekuje się
        dziećmi, więc wezwał odpowiednie służby?

        Bobozeno, jakieś dziwne to wasze małżeństwo.
        Ale wszystko kwestią gustu.

        Na forum jednak piszesz wyłącznie o swoich obawach, jak sobie
        poradzisz po rozwodzie, ale nie znalazłem nigdzie, co jest tego
        planowanego rozwodu przyczyną.

        Pamiętaj że przed sądem będziecie musieli oboje dowieść, że doszło do
        zerwania więzi małżeńskich.
        Jesteś pewna, że potraficie to zrobić?
      • agamagda Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 10:54
        Bożena, po pierwsze lekarz. Masz trudną sytuację życiową, musisz
        zebrać siły i szukać z niej wyjścia. Nie przejmuj się bzdurami, typu
        twoje życie to życie księżniczki, szukaj pracy z niemowlakiem przy
        piersi. To jakieś wyzłośliwianie sie lub wypociny osób które nie
        mają i nie miały malutkich dzieci.

        Naszkicuj sobie w głowie plan, wyjścia z sytuacji.
        Po pierwsze, pracuj nad zdobycim niezależności. Nie wiem jakie masz
        przygotowanie zawodowe. Dowiedz sie o możliwościach pracy dla kobiet
        z dziećmi w UP. Wiem, ze są tam specjalne fundusze na ten cel i
        szkolenia w zakrsie prowadzenia własnego biznesu.

        Po drugie, wymagaj pomocy. Od mamy, męża, kuzynek - wszystko jedno.
        Musisz mieć trochę czasu dla siebie, aby odpocząć i się zoragnizować

        Dasz radę, pozdrawiam
        Aga
        • scibor3 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 11:22
          Wymagać od matki czy kuzynki zajęcia się własnym dzieckiem? Witamy
          waszą wielmożność na forum.
          • tully.makker Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 12:28
            scibor3 napisał:

            > Wymagać od matki czy kuzynki zajęcia się własnym
            dzieckiem? Witam
            > y
            > waszą wielmożność na forum.

            Rozumiem, ze w twojej patologii to rzecz niebywala, ale wiesz, sa
            takie rodziny, ktorych czlonkowie nawzajem sobie pomagaja...
            • szizumami Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 13:03
              --typ męza,który nie potrzebuje partnerki a wyrobnicy,
              do urodzenia,zajmowania sie dziecmi,domem...i wszystkim tym czego
              jemu sie nie chce robic i w czym pan i władca--PRZECIEZ ŁOŻACY NA
              RODZINE!--nie ma ochoty brac udziału!
              partnerstwo jest dla tego osobnika rzecza nie do pojęcia w zwiazku..
              dlatego załatwił swoją zone w taki sposób,aby nie miała ona pola
              manewru do zmiany modelu małżenstwa..
              RODZXINE JEST PO TO BY KAZDY DBAŁ ABY WSZYSCY BYLI W NIEJ SZCZESLIWI-
              jesli ktoś ma problem i prosi o pomoc,czy to w przypilnowaniu
              dziecka czy w w czymkolwiek innym
            • scibor3 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 13:59
              Tak, w mojej, patologicznej, rodzinie ojciec nie robi dziecka córce i w związku
              z tym nie ma obowiązku zajmowania się wnuczkiem. W mojej, patologicznej,
              rodzinie o taką pomoc można jedynie poprosić. Fakt, ze nie spotkałem się
              jeszcze z odmową to jedyne odstępstwo od patologii. Za to aby od normy
              patologicznej za bardzo nie odstawać poprosiłem o to trzy albo cztery razy w
              życiu, ponieważ zasady patologicznej rodziny są jasne: do zajmowania się
              dzieckiem są ojciec i matka i nikt więcej.

              Pozdrowienia dla tatusia.
              • agamagda Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:03
                Cóż, Scibor, w omawianej sytuacji cała praca domowa nad dzieckiem
                spadłą na matkę. Praca nad dziećmi to kołowrót bez końca, czyli bez
                możliwości stania się Panią własnego losu.
                Z jakiego powodu i z powodu jakich decyzji do takiej sytuacji
                doszło, to sprawa drugorzędna, faktem pozostaje, że autorka wątku
                nie wyjdzie z niej póki nie zacznie wymagać od innych pomocy.
                Może prosić, może błągać, moze wymagać, to w sumie obojętne, byle
                dało taki skutek, ze będzie mogła stać sie niezależna finansowo.
                Dopiero w takim momencie będzie miała realną mozliwośc podjęcia
                decyzji co do swojej i dzieci przyszłości.
                • scibor3 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:11
                  > Może prosić, może błągać, moze wymagać, to w sumie obojętne, byle
                  > dało taki skutek, ze będzie mogła stać sie niezależna finansowo.

                  Nie, nie jest obojętne. Gdyby przyszła kuzynka i zaczęła wymagać pomocy
                  przy dziecku to bym ją "spuścił po schodach". Jeżeli by poprosiła, to bym się
                  zastanowił jak mogę jej pomóc.
                  • agamagda Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:14
                    Pewnie dlatego nikt Cie o pomoc nie bedzie prosił, a ty nie będziesz
                    sie musiał ZASTANAWIAĆ jak możesz pomóc.
                    • scibor3 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 15:23
                      A to wszystko przez to, że nie mam w rodzinie osób o tak roszczeniowej
                      postawie jak twoja.
                      • agamagda Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 16:12
                        scibor3 napisał:

                        > A to wszystko przez to, że nie mam w rodzinie osób o tak
                        roszczeniowej
                        postawie jak twoja.

                        Zasadniczo, nie postawie roszczeniowej a zadaniowej.
                        A każda sytuacji i rodzina jest inna.

                        A tak a propos, o MOJEJ postawie to akurat nic nie wiesz.

                        • errormix Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 16:45
                          szizumami napisała:


                          > tyran,knur--?--może i jeszcze inaczej


                          Mnie osobiście najbardziej - poza patologią scibora3 - podoba się "knur".

                          Pozwolę go sobie zapożyczyć i używać w przyszłości.
              • tully.makker Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 20:52
                Bo nikt w ogole nie ma zadnych obowiazkow wobec kogokolwiek. W mojej
                rodzinie, dla przykladu, pomagamy sobie bo chcemy. Tak jakos sie dziwnie
                sklada.
                • tautschinsky Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 25.08.10, 22:04
                  tully.makker napisała:

                  > Bo nikt w ogole nie ma zadnych obowiazkow wobec kogokolwiek.



                  Podoba mi się ta wypowiedź.



                  W mojej
                  > rodzinie, dla przykladu, pomagamy sobie bo chcemy. Tak jakos sie dziwnie
                  > sklada.



                  Mam nadzieję, że obowiązków nagle by nie przybyło,
                  gdyby doszło do rozwodu big_grin Tylko każdy by dawał z
                  siebie tyle, ile uważałby za słuszne a druga strona
                  szanowałaby wolność pozostałych?
      • kajda28 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 26.08.10, 08:44
        Z tego co piszesz to wróciłaś do domu sad szkoda.
        Jakby zadzwonił do MOPS to by się dowiedział że jest ojcem dzieci i
        ma obowiązek się nimi zająć.

        Mój eks poszedł na policję bo się nad nim znęcam psychicznie m.in.
        tak że zostawiam z nim dzieci na noc. Długo mu musieli tłumaczyć że
        to nie znęcanie.
    • ladyvadera A z czego zamierzasz żyć? 26.08.10, 01:29
      , ze nie wspomnę o częściowym utrzymywaniu dzieci?
      • szizumami Re: A z czego zamierzasz żyć? 26.08.10, 10:27
        -istnieje rzecz,o której tu niejednokrotnie pisano --jak alimentyi
        ALUMENTY NA ZONE--jednak zeby takie cos otrzymac podejrzewam w tejże
        sytuacji trzeba byłoby udowodnic w sadzie-jesli już decyduje sie na
        rozwód i cała ta btalie--że mąż wyrzadza krzywde żonie i nie chce
        tej sytuacji zmienić,dalej---że stan jej zdrowia pogarsza sie
        właśnie przez jego postawe...;i ma on to gdzies

        przy czym dzieci sa małe i nie ma w rodzinie nikogo kto mógłby sie
        nimi zająć,gdy mama podejmie prace
        a i jerszcze najlepiej byłoby,gdyby lekarz potwierdził ,że dziecko z
        powodów jak najliczniejszych nie moze być pod opieka złobka...

        no i stawiając na takim ostrzu---jak bedzie wygladało wspólne
        zamieszkiwanie do czasu rozwiazania sytuacji?!

        czy nie lepszy byłby plan---najpierw zajmuje sie soba!..i
        jednocześnie małymi niewidocznymi kroczkami dla tyrna,sprytnymi[BO
        CWANYM TU TRZEBA BYĆ]wybiegamiwdrażać go w koniecznosć zrobienia
        czegokolwiek w domu i przy dzieciach[tylko nie uzywac fortelu typu-
        depresja--zeby tyran nie zrobił z tego choroby psychiczneji ..dalej
        nie uzył do wykazania sądowi że "wariatka"]
        znajdywac czas dla siebie nie zaniedbując dzieci,DOM MOŻE UCIERPIEĆ--
        nikt nigdy nie przyczepił sie w mopsie[!!!!]do kobiety o to ze tego
        jednego dnia nie odkurzyła!!!!!!!!
        do tego to przyczepić sie może ew.tesciowa...
        może terapia?!w kazdym razie jakieś fachowe poradnictwo--co do
        trzeżwej oceny syt.
        z czasem-może prac 2,3 dni w tygodniu-jeśli znajdzie sie pomoc do
        dziecka,lub ech,może zrewolucjonizujemy co nieco faceta!!
        ...
        raczej to długofalowe--i warto przygotowac psychike i poczucie
        własnej mocy--dziecko młodsze jest jeszcze malutkie....
        z czasem tez realizując odłaczanie sie od jego < hmm.. miododajnej>
        pepowiny--zyskamy pewność--czy warto coś reformowac--czy nic sie nie
        da/!
        ps:
        przysłowie off topic
        "warto prosić,aby nie być zrzuconym ze schodów"!!!!!!!!!!!

        • ladyvadera Re: A z czego zamierzasz żyć? 27.08.10, 12:21
          Dorosła zdrowa osoba zyjąca z alimentów od drugiej osoby?
          ja rozumiem dawać kase na dzieci, bo one się nie moga utrzymac ale
          DOROSŁA, ZDROWA osoba?
          • szizumami Re: A z czego zamierzasz żyć? 27.08.10, 22:26
            ta dorosła zdrowa osoba ma pod opieka dzieci ,które nie MOGA
            POZOSTAC BEZ ODPOWIEDNIEJ OPIEKI
            TAKIE MOZLIWOSCI SA--I WIDAC KTOŚ JUZ WCZEŚNIEJ UZNAŁ ŻE JEST TAKA
            MOZLIWOSC I POTRZEBA BY ONE BYŁY
            inna sytuacja jest tez choroba.
    • mau3 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 26.08.10, 15:02
      Zastanów się,może rzeczywiście wsparcie lekarza jest potrzebne. Zajrzyj też na
      byłeżony.pl znajdziesz tam na pewno kobiety w podobnej sytuacji. Trzymaj się.
      Myśl o sobie
    • shosanaaa Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 26.08.10, 21:57
      1. Twój mąż jest typowem gościem, który wymyślił sobie, że w życiu musi zrobić
      wszystko po kolei więc wziął sobie ciebie za żonę, spłodził potomstwo i nic go
      już nie interesuje, swoje zrobił.
      2. Kobieta zawsze musi myśleć o sobie, żeby w razie nieprzewidzianych wypadków
      (w końcu wychodzimy za mąż w dobrej wierze) - śmierci męża, rozstania, rozwodu
      czy na przykład w sytuacji, gdy mąż trafia za kratki - nie być zaskoczoną i móc
      sobie poradzić materialnie. Oczywiście, że jeśli są dzieci, trudno o
      niezależność finansową - ale na tę okoliczność należy spisać intercyzę i jeśli
      małżonek robi nam z życia piekło, nie uczestniczy w życiu rodzinnym to możemy
      odejśc bez strachu, że nam się standardy obniżą.

      Nie wiem za bardzo, co w Twojej sytuacji bo rozumiem, że żadnego zabezpieczenia
      nie masz. Najpierw bym się pozbierała i poszła do prawnika lub studenckeiej
      poradni prawnej zapytać co i jak. Później wszystko dobrze rozplanuj, zorganizuj,
      pogadaj z mężem. Zostaniesz z jego dziećmi, będzie musiał Was utrzymywać i pomagać.
      • pandora81 Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 26.08.10, 22:35
        ja w podobnej sytuacji się rozstawałam. Bez pracy, a chłopcy (4lata i pół roku).
        Płaci na dzieci, choć wypomina, że mogłabym pójść do pracy i zarobić, a nie
        brać.... do żłobka mi się mały nie dostał, ja dorabiam grosze w domu, ale nie
        narzekam- jestem szczęśliwa!!! Strona finansowa się pogorszyła-jasne, ale co
        tam, jest dobrze i nie żałuję tej decyzji (była wspólna)
        Jeśli naprawdę chcesz to zrobić, a nie jest to chwilowy kryzys, to to zrób, a
        reszta się ułoży (zaraz na mnie nakrzyczą itp ale według mnie tak jest
        najlepiej) Coś dziś nie jasno piszę, zmęczona jestem trochę.

        • andzeliga Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 22.03.11, 13:40
    • skorpioniczkaa Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 22.03.11, 14:12
      Ja poradzę najpierw udanie sie do psychiatry - dla mnie to wygląda na depresję poporodową.

      Najpierw zrób porządek ze swoimi emocjami, ze swoim zdrowiem.

      Wiesz pracę i wychowanie dzieci absolutnie da się pogodzić. ja wróciłam do pracy , kiedy córka miała 4,5 miesiąca, przy drugim dziecku dotrwałam do 6 miesięcy.
      Od piersi musiałam odstawić. Oczywiście mogłam ściągac mleko, ale to dodatkowo zajmuje czas. dzieciom nic się nie stało. Rosną i są zdrowe.
      Pomocy nie mam niestety żadnej. Babcia jedna nie żyje, druga zagranicą.
      Starsza córka była z nianią, a w wieku 2,5 roku poszła do przedszkola. Do tej pory jeździ ze mną - ja do pracy, ona do przedszkola. Z młodszym w domu zostaje niania.
      Mój partner pracuje i w domu jest mało. Ale mam w nim oparcie i pomoc wieczorami i w nocy przy dzieciach.

      Ja proponuję, żebyś z maluszkiem została w domu do 20 tygodnia (tak jak normalny urlop macierzyński). W między czasie możesz szukać pracy. Starsze dziecko może juz śmiało chodzić do przedszkola. Możesz połączyć wszystko od września też. Ty do pracy, starsze dziecko do przedszkola, młodsze z nianią w domu.

      Ale najpierw pójdź do lekarza. depresję trzeba leczyć. A Twój stan emocjonalny nie wpływa dobrze na dzieci.



      • skorpioniczkaa Re: Chcę rozwodu-nie pracuję,mam 2 dzieci... 22.03.11, 14:22
        O kurcze dopiero teraz spojrzałam na datę wątku.
Pełna wersja