Dodaj do ulubionych

przedszkole prywatne czy państwowe

24.08.10, 20:24
Witam,
mój partner ma problem. Kompletnie nie potrafi dogadać się ze swoją byłą, a na
tym cierpią ich dzieci. Starszy syn chodził do prywatnego przedszkola dwa
lata, w tym roku do przedszkola miał iść również młodszy. Jakieś pół roku temu
mój facet zarezerwował młodszemu miejsce w tym samym przedszkolu, bo
dowiedział się, że matka tego nie zrobiła. Dziś od starszego syna dowiedział
się, że obaj idą do państwowego przedszkola, chociaż przy ustalaniu wysokości
alimentów uwzględniony został koszt prywatnego. Czy można jakoś zmusić ją do
tego, aby wywiązywała się z zobowiązań wobec własnych dzieci? Bo w to, że dla
dobra dzieci jakoś dojdą do porozumienia, to nie wierzę.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 24.08.10, 21:41
      Przedszkola drożeją? Starszy miał jakieś złe doświadczenia? Ich mama ma problemy
      finansowe? A tak nawiasem - o ile podnieśliście alimenty w ciągu ostatnich dwóch
      lat? Bo wszystko drożeje, zwłaszcza ostatnio.
      Co do jednego masz rację: Twój partner nie potrafi dogadac się ze swą byłą.
      Jeśleli mówicie o niej/do niej takim językiem, jakiego próbkę tu dajesz:

      >> Czy można jakoś zmusić ją do
      >> tego, aby wywiązywała się z zobowiązań wobec własnych dzieci?

      nie dziw się, że dogadac się trudno.

      A pomysł, żeby Next do czegokolwiek zmuszac - wybacz, chyba coś Ci się w głowie
      pomieszało.
      • ania1ooo Re: przedszkole prywatne czy państwowe 24.08.10, 22:25
        Oczywiście dla dobra dzieci można karmić je parówkami, nie kupować ubrań i
        posyłać do państwowego przedszkola. Alimenty na dwóch przedszkolaków w wysokości
        2 tyś plus 2 tyś na utrzymanie domu, to oczywiście za mało dla kochającej matki,
        żeby wysłać dzieci do prywatnego przedszkola. A w głowie faktycznie mi się
        pomieszało, bo chcę dla tych dzieci lepiej niż ich rodzona matka, a to wredna ze
        mnie suka.
        • tricolour Po prostu za dużo płacicie... 24.08.10, 22:47
          ... więc matka znalazła sposób, by na tym zarobić.

          Zresztą mało zrozumiale napisałaś "2 tysiące na UTRZYMANIE DOMU". Czy to
          są alimenty zasądzone na matkę czy też dobrowolna danina?
          • ania1ooo Re: Po prostu za dużo płacicie... 24.08.10, 22:48
            Dobrowolna danina, bo inaczej matki nie byłoby stać na utrzymanie domu.
            • tricolour To teraz pojawia sie pytanie... 24.08.10, 23:03
              ... o co chodzi.

              Bo jeśli chodzi o prywatne przedszkole, to może ono jest złe. Takie też
              przecież bywają i może matka znalazła lepsze - państwowe. No i tańsze, co
              może być ważne przy jej skromnym budżecie.

              A jeśli chodzi o to, by jej dowalić, to najpierw poczekać aż dzieci
              zmienią przedszkole, a potem skasować 2 tysiące niepotrzebnej daniny.
              • ania1ooo Re: To teraz pojawia sie pytanie... 24.08.10, 23:25
                Ale nikt jej nie chce odbierać dodatkowej kasy, niech ją sobie ma, my dobrze
                zarabiamy i niewiele wydajemywink. Gdyby to chodziło o tych kilka stów, to mogłaby
                je dostać, ale ona w taki chory sposób odgrywa się na swoim byłym. Dzieci
                przeniesie do gorszego przedszkola, nie konsultując tego z ich ojcem, żeby mu
                pokazać, ze to ona "rządzi dziećmi". Oczywiście macie rację, że to nie moja
                sprawa na co wydaje alimenty, ale chyba powinna na dzieci, nie?
                • aneta-skarpeta Re: To teraz pojawia sie pytanie... 24.08.10, 23:36
                  ale ustalmy. państwowe jest z zalozenia gorsze od prywatnego? bo ja
                  nie jestem przekonana

                  sama byłam najbardziej zadowolona z panstwowego
                  • ania1ooo Re: To teraz pojawia sie pytanie... 25.08.10, 00:06
                    To nie chodzi o to, czy państwowe jest gorsze od prywatnego, bo pewnie nie ma
                    reguły. Są pewnie świetne przedszkola państwowe i kiepskie prywatne. Chodzi o
                    to, że przy wyliczaniu alimentów podaje się koszt prywatnego, a wysyła do
                    publicznego. A w dodatku o zmianie informuje ojca 5-letni syn, bo pani nie jest
                    łaskawa nawet mu powiedzieć do jakiego przedszkola posyła dzieci, już nie mówię
                    o tym, że oboje są rodzicami i to powinna być wspólna decyzja.
                    • tricolour Kręcisz kobieto... 25.08.10, 09:11
                      ... bo ze zdania "Chodzi o to, że przy wyliczaniu alimentów podaje się
                      koszt prywatnego, a wysyła do publicznego" jednoznacznie wynika, że chodzi
                      Ci o pieniądze. Tyle, że to nie są i nigdy nie będą Twoje pieniądze, bo
                      cudze dzieci nigdy nie będą Twoimi.

                      Jest zupełnie normalne, że ojciec utrzymuje swoje dzieci. Jeśli nie podoba
                      Ci się to, to możesz zmienić "partnera" na taki model, który nie ma
                      obciążającej historii. Jeśli jednak chcesz by był on rzeczywiście Twoim
                      partnerem, to fakt, że utrzymuje on dzieci i byłą żonę nie powinien miec
                      dla Ciebie ŻADNEGO znaczenia z prostego faktu: jeśli podejmujesz decyzję
                      bycia z alimentującym facetem, to ponosisz tego KONSEKWENCJE.
    • tricolour Zgadzam się z Nangą... 24.08.10, 23:09
      ... problemy Twego partnera nie są Twoimi.

      Albo bierzesz gościa z jego historią (a on Ciebie z Twoją) albo szukasz
      sobie kogos innego. Takiego, co nie płaci za prywatne przedszkola...
      • eutherpe Re: Zgadzam się z Nangą... 25.08.10, 08:19
        Wybacz ale Ty nie będziesz ustawiała swojego partnera i chyba nawet nie
        powinnaś. To jego była żona i ich dzieci.Bolejesz,że obecny partner wydaje aż
        tyle pieniędzy?
        • nangaparbat3 Re: Zgadzam się z Nangą... 25.08.10, 15:35
          Mnie się ustawianie partnera wydaje w miarę normalne, a w każdym razie nie do
          uniknięcia. Jednak jawne wtracanie się w zycie ex i chęc zmuszania jej do
          czegokolwiek, daleko posunięta, skoro szuka się metod i technik w necie, to juz
          gruba przesada.
    • laura_fairlie Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 09:40
      Skoro to twój partner ma problem, to chyba on powinien nim się
      zająć? Bo na razie wygląda na to, że jest to twój problem.

      .Jakieś pół roku temu
      > mój facet zarezerwował młodszemu miejsce w tym samym przedszkolu,
      bo
      > dowiedział się, że matka tego nie zrobiła.
      Wiadomo, dlaczego tego nie zrobiła? Spytał się jej o to? Bo jeśli
      przez pół roku nie zapytał, jest tak samo komunikatywny jak jego
      była.
      Może przedszkole publiczne jest lepsze, może jest dogodniejsze pod
      względem dojazdów/odbierania dzieci? Może w przedszkolu prywatnym
      były jakieś problemy?
    • tully.makker Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 10:25
      Za panstwowe przedszkole w Warce place obecnie 400pln miesiecznie.
      prywatne sa oczywiscie drozsze, ale i panstwowe kosztuje niemalo, a
      ja nie poslalabym dziecka do prywatnego za nic, bo wiem od robiacych
      to rodzicow, jakie maja z takimi placowkami problemy.
      • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 15:41
        Na emamie dziewczyny piszą, ile płacą za przedszkole, i są dwie grupy: jedna
        płaci od 200 do 400, druga od 700 do 1300.
        W tym kontekście 1000 zł na dziecko w handlu wiązanym z prywatnym przedszkolem
        to nie jest wiele.
        • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 16:30
          Nie chodzi o to, czy wiele, czy niewiele. Tylko o to, że jeśli pieniądze mają iść na przedszkole, to powinny iść na przedszkole.

          W końcu chyba oboje rodzice mogą decydować na co chcą przeznaczać środki na dzieci. Jeśli dochodzą do konsensusu, że lepsze będzie przedszkole za 400 zł, od tego za 1000 zł, to chyba normalne, że ojciec będzie w tym momencie łożył na dziecko o te 600 zł mniej, a przynajmniej jest to dobra podstawa, do starania się o obniżenie alimentów, jeśli w wylieczeniu kwoty alimentów prywatne przedszkole widniało jako koszt utrzymania dziecka.
          • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 17:19
            "Miały" dwa lata temu.
            Przez ten czas wiele mogło się zmienic i warto by się najpierw dowiedziec, co
            takiego.
            Moja dobrze zarabiająca next dostaje właśnie 1000 zł na dziecko chodzące do
            państwowego przedszkola, a ex nie tyle "widuje " dzieci, co uczestniczy w opiece
            nad nimi tak, aby ułatwic jej pogodzenie obowiązków zawodowych i matki dwojga
            małych dzieci. Ale, jak to mówią, są ludzie i ludziska.
            Zauważ, ze dama zakładająca wątek nie chce wiedziec, jak porozumiec się z ex,
            tylko jak zmusic ex, by robiła to, co ona uważa za słuszne.
            Co sądzę na ten temat, wyciąłeś, chociaż wulgaryzmów nie było.
            • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 17:29
              "Zmusić", do respektowania umowy, co jest z punktu widzenia relacji między ludzkich IMHO słuszne.

              Skoro się zawarło jakąś umowę, nawet jeśli dotyczy ona tego, do jakiego przedszkola dziecko będzie chodziło, to normalni ludzie nie zmieniają sobie ot tak jednostronnie warunków takiej umowy.

              Na tym polega porządek społeczny, że ludzie zawierają między sobą różnego rodzaju umowy i powinni je wzajemnie respektować, a prawo powinno ich w tym w miarę możliwości (nawet za pomocą aparatu przymusu) dyscyplinować.

              A Twoją wypowiedź wyciąłem, bo zawierała personalną wycieczkę, która wywołała pyskówkę.
              • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 17:43
                E tam. Im młodsze dziecko, tym szybciej zmieniaja się jego potrzeby - i
                okoliczności zaspokajania ich. Nie wiemy, o co chodzi, bo partner i jego ex ze
                sobą normalnie nie rozmawiają. Jeśli to para, którą znamy skądinad - cóż.
                • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 17:58
                  Czy to że ze sobą nie rozmawiają zwalnia z obowiązku przestrzegania umowy?

                  Szczególnie, gdy brak komunikacji wynika głównie z postępowania strony zrywającej umowę?
                  • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:07
                    Zmazur - zerwałabym natychmiast każdą umowę, gdybym uznała, ze tak jest lepiej
                    dla dziecka.
                    • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:25
                      Tak, szczególnie jak stroną umowy jest drugi pełnoprawny rodzic dziecka.

                      Czyli oczywiście matka jak zwykle wie lepiej.
                      • zabelina Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:38
                        z_mazur napisał:

                        > Tak, szczególnie jak stroną umowy jest drugi pełnoprawny rodzic dziecka.
                        >
                        > Czyli oczywiście matka jak zwykle wie lepiej.

                        Nie Mazur, lepiej wie rodzic, który na codzień jest z dzieckiem.
                        • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:41
                          Ale tak trudno skoro ten rodzic podjął decyzje o zmianie umowy by równiez poczuł
                          się do poinformowania o tym rodzica który ponosi cięzar finansowy umowy?
                      • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:57
                        z_mazur napisał:


                        > Czyli oczywiście matka jak zwykle wie lepiej.
                        >
                        Mój ex jest naprawdę dobrym ojcem, zawsze kochał córkę bezgranicznie. '
                        Ale to ja "wyczuwałam", że coś się dzieje (np.: poszlismy na koncert, ona u
                        moich rodziców, nagle czuję straszny niepokój, zaczynam się o nią bac, patrzę na
                        zegarek - potem okazuje się, że dokładnie o tej godzinie upadła i nabiła sobie
                        solidnego guza. I takich sytuacji zdarzyło nam sie jeszcze kilka.
                        I naprawdę zazwyczaj tak to wygląda, im młodsze dziecko, tym bardziej.
                        Oczywiście matka mająca zaufanie do ojca swych dzieci radzi się go, konsultuje,
                        oczekuje pomocy. Informuje o ważnych zdarzeniach w zyciu dziecka.Etc. Ale na to
                        trzeba miec zaufanie i miec z kim rozmawiac.
                        • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 19:04
                          Skoro pięciolatek poinformował ojca o zmianie przedszkola widac ojciec
                          kontaktowy. Co ma ten watek z Twoimi paranormalnymi zdolnosciami to ja nie wiem.
                          Ja jestem zła matka, Młoda nie raz nabiła sobie guza a mnie ani drgnęło
                          przeczucie , wiec nie wiem czy matki tak mają czy Ty tak masz.
                    • only.elvie Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:51
                      nangaparbat3 napisała:
                      > Zmazur - zerwałabym natychmiast każdą umowę, gdybym uznała, ze tak jest lepiej
                      > dla dziecka.

                      Ale zerwanie umowy powinno się również wiązać z NIE BRANIEM pieniędzy za coś,
                      czego dziecku się nie zapewnia. Nie sądzisz?
                      • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:53
                        Dokładnie. Jesli bierze sie kase na prywatne przedszkole to sie wydaje ja na
                        prywatne przedszkole. Inaczej jest to zwykłe oszustwo i naciaganie.
            • only.elvie Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 20:17
              nangaparbat3 napisała:
              > Zauważ, ze dama zakładająca wątek nie chce wiedziec, jak porozumiec się z ex,
              > tylko jak zmusic ex, by robiła to, co ona uważa za słuszne.

              Momento - to matka uznała prywatne przedszkole za słuszne skoro wydatki na nie włączyła do kosztów utrzymania dziecka przy ustalaniu alimentów.
              • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:58
                To było dwa lata temu. Chyba 2/3 zycia młodszego dziecka i 2/5 starszego. Przez
                ten czas nie tylko mogło, ale nawet powinno się wiele zmienic. Najpierw
                należałoby się dowiedziec, o co w ogóle chodzi. Ale żeby się dowiedziec, trzeba
                rozmawiac. Z byłą żoną i matką swoich dzieci też.
                Tysiąc złotych na dziecko to nie taki znowu szpas, jeśli ktoś dobrze zarabia
                (jak pisze ta pani). Na miejscu jej partnera spytałabym, czy nie posyła dzieci
                do prywatnego z braku pieniędzy, jeśli tak, dołozyłabym - gdyby mi na prywatnym
                przedszkolu tak bardzo zależało.
                • only.elvie Re: przedszkole prywatne czy państwowe 26.08.10, 07:40
                  nangaparbat3 napisała:
                  > To było dwa lata temu. Chyba 2/3 zycia młodszego dziecka i 2/5 starszego. Przez
                  > ten czas nie tylko mogło, ale nawet powinno się wiele zmienic.

                  Dwa lata temu dziecko zostało zapisane, poszło dopiero teraz. Zakładasz, że matka przez 2 lata brała alimenty na przedszkole, do którego dziecko w ogóle nie chodziło?
                  • nangaparbat3 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 26.08.10, 16:18
                    only.elvie napisała:


                    > Dwa lata temu dziecko zostało zapisane, poszło dopiero teraz.
                    Partnerka biznesowa pisze:
                    >>>Starszy syn chodził do prywatnego przedszkola dwa
                    > lata, w tym roku do przedszkola miał iść również młodszy.

                    Zakładasz, że mat
                    > ka przez 2 lata brała alimenty na przedszkole, do którego dziecko w ogóle
                    > ] nie chodziło?

                    Nie rozumiem Twoich wniosków.
                    Nie wiemy, co matka robiła z młodszym dzieckiem, nie wiem, czy ona pracuje -
                    jeśli tak, płaciła pewnie za żłobek lub nianię.
                    Że matka dostawała pieniądze na prywatne przedszkole, do którego młodsze dziecko
                    w ogóle nie chodziło, wynika z postu Partnerki Biznesowej. Oczywiście wniosek,
                    logiczny, jest co najmniej zastanawiający - moze w takim razie dowiadujemy się
                    dzięki temu czegoś więcej o Partnerach Biznesowych? Co myślec o wypowiedzi i
                    intencjach wypowiadającego się, jeśli logiczny wniosek jest niemal nieprawdopodobny?
    • agamagda Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 10:34
      CZytając Twój post mam wrażenie, ze wtrącasz sie w nie swoje sprawy.
      To są dzieci Twojego partnera, jego pieniądze i jego decyzje.
      Rozumiem, ze boli Cie najbardziej wysokość kontrybucji finansowej, a
      nie sam fakt, posyłania dziecka do przedszkola państwowego. Ty nie
      masz nic do powiedzenia, ani do ZMUSZANIA kogokolwiek do sposobu
      wychowywania jego dzieci.
    • adaria38 No pięknie 25.08.10, 14:03
      Wszystkie moje wczorajsze wypowiedzi wycięte.
      Czyżby obrona Michszyba przez Zmazura przeniosła się też z automatu na jego
      kochankę? Trzeba za wszelką cenę ukryć, że to ona jest autorką tematu i w ich
      sytuacji to żona Michszyba ją mocno uwiera, najchętniej by jej zabrała dzieci bo
      przeciez to ona jako kochanka dużo lepiej się nimi zajmuje niż ta wyrodna matka?
      Lepiej zadba o ich edukację, zaplanuje im życiorys?
      A cóż wyjdzie z tego zamiatania pod dywan?
      • eutherpe Re: No pięknie 25.08.10, 14:21
        no to fajnie....Żenada.
        • anka_cyganka35 Re: No pięknie 25.08.10, 14:40
          o fuck...
      • z_mazur Re: No pięknie 25.08.10, 14:48
        Post wyleciał bo był personalnym atakiem.
      • nangaparbat3 A więc jednak! 25.08.10, 15:43
        Też mi chodziło po głowie, że to pani od Michszyba, ale pomysł zalatywał juz
        telenowelą. Mam przyjaciela, który powtarza, że życie pisze najciekawsze
        scenariusze. Fakt.
      • panda_zielona Re: No pięknie 25.08.10, 23:09
        Jestem pełna podziwu dla przenikliwości i dedukcji,że autorka wątku
        musi być nx Michszyba,brawo!!!!

        > Czyżby obrona Michszyba przez Zmazura przeniosła się też z
        automatu na jego
        > kochankę?
    • tricolour Była tutaj kochanka Micha? 25.08.10, 16:20
      To ta pani od zmuszania innych pań, by dzieci chodziły do właściwych
      przedszkoli?

      Niezłe.
      • to.ja.kas Re: Była tutaj kochanka Micha? 25.08.10, 18:27
        A sama z siebie przedstawiła sie jako kochanka Michszyba czy to sledztwo naszych
        forumowych detektywek? Jesli to drugie to głupie i wstretne. Ale nei takie
        rzeczy tu się działy w ostatnim czasie.

        I uwazam jak Mazur - umowa jest umowa. Chce zmienic umowe, wykonuje telefon do
        ojca dzieci i mówie "słuchaj, zmieniam gdyż, co ty na to...?"
        • zabelina Re: Była tutaj kochanka Micha? 25.08.10, 18:41
          to.ja.kas napisała:
          >
          > I uwazam jak Mazur - umowa jest umowa. Chce zmienic umowe, wykonuje telefon do
          > ojca dzieci i mówie "słuchaj, zmieniam gdyż, co ty na to...?"

          I jak sama pewnie doskonale wiesz, w przypadku niektórych ekspartnerów jest to
          niemozliwe...
          • to.ja.kas Re: Była tutaj kochanka Micha? 25.08.10, 18:45
            Nie mam kontaktu z eks w ogole, eks ma zabrane prawa rodzicielskie a jednak
            informuje go choby listownie o tym gdzie Młoda mieszka i do jakiej szkoły
            chodzi. A z pierwszego postu autorki watku nie wynika, ze ojciec ma w nosie
            swoje dzieci tak jak w nosie Młoda ma mój eks. Ale to kwestia zasad. I mimo iż
            moj eks płaci 350 z alimentów na Młodą i praw rodzicielskich nie ma, to ja
            uwazam iż tak jest w porządku. Po prostu.
    • kowalka33 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:42
      jesli to kobita michszyba to szok, nie moj cyrk i nie moje małpy ale tas sobie
      myslę ze kiedyś pisałam do michszyba co by się zastanowił i czy naprawdę warto
      jest ładowac się w cos majac 2 małych dzieci i czy naprawdę jego nowej nie beda
      przeszkadzały alimenty -jak widać juz uwiera....A tak trzymajac się postu czemu
      ojciec nie zapyta swojej ex czemu zminia przedszkole a nuz sie dowie
      • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 18:51
        Z tego co ja wyczytałem, to nie uwierają alimenty, ani nawet ich kwota, tylko postępowanie nie fair matki dzieci.
        • jarkoni Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 19:19
          No zaraz, nex ma pretensje, że ex posyła dzieci do państwowego przedszkola a nie
          do prywatnego, tak zrozumiałem..
          Po pierwsze, czy na pewno prywatne byłoby lepsze? Znam masę doskonałych
          państwowych, tak samo mam trochę zastrzeżeń do prywatnych(vide domy opieki,
          zwane niegdyś domami starców). W prywatnych jest ciąg na kasę, jeśli znalazła
          dobre państwowe przedszkole to chyba na plus..
          No chyba, że nexia chce odzyskać tę różnicę w opłatach między przedszkolem
          prywatnym a państwowym.
          Pytanie tylko: czy za to aby choćby na waciki dla nex wystarczy? I czy warto o
          to kopie kruszyć?
          Chyba, żeby szum internetowo-medialny zrobić...
          • only.elvie Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 19:32
            jarkoni napisał:
            > No chyba, że nexia chce odzyskać tę różnicę w opłatach między przedszkolem
            > prywatnym a państwowym.
            > Pytanie tylko: czy za to aby choćby na waciki dla nex wystarczy? I czy warto o
            > to kopie kruszyć?

            Ex na waciki już 2 tysiaki dostaje wink
            • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 19:37
              I to BEZ zasadzenia alimentów. Ot tak, by na te waciki jej wystarczyło zadbał
              eks mąż sam z siebie a neksia nie zamierza walczyc o to by ta kasę eksi zabrać wink
    • kowalka33 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 19:10
      nie chcę nikogo bezpodstawnie obrazac ale mam wrażenie że jakos w zyciu tak jest
      że rozejscie się rodziców tak małych dzieci zazwyczaj ma dramatyczny przebieg
      zwłaszcza ze jak alimenty duże to raczej ludzie z pozycją. To zazwyczaj oprócz
      przemocy czy nałogu ta lub ten trzeci....I tak myślę czy to jest fair? W ogóle
      im dłużej zyją kobiety zaczynają napełniać mnie odrazą. Zawsze mocno
      identyfikowałam się ze swoją płcią ale jak widze ocean podłośici , pazerności na
      kasę brak współpracy na gruncie zawodowym , brak elementarnego zachowania i
      wyrzutów sumienia -bo ja mam prawo być szczęśliwa.Nic nie jesteśmy lepsze od
      facetów..
      • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 19:24
        Ale ona pisze, ze kasy jej nie żal tylko ma zastrzezenia do tego iż płacą za
        prywatne przedszkola a eksia bez porozumienia a nawet powiadomienia
        zmienia na państwowe. Wystarczy czytac ze zrozumieniem.
        Mam wrazenie, że to mamy tu piszące mają problem z odcieciem sie od tematu
        "kasa". Bo autorka watku nie pyta jak nie płacic a jak spowodowac by dzieci
        korzystały z tego za co ojciec płaci i co słusznie im sie nalezy.
        • tricolour Ja zaś widzę co innego... 25.08.10, 19:31
          ... choćby w tych słowach: "Chodzi o to, że przy wyliczaniu alimentów
          podaje się koszt prywatnego, a wysyła do publicznego" a w tych słowach nie
          ma za grosz zainteresowania jakością przedszkoli tylko pieniędzmi.

          I rzecz najważniejsza: nigdy nie kwestionowałem decyzji ex dotyczących
          dziecka z jednego prostego powodu: gdy nie mieszkam z dzieckiem to NIE MAM
          merytorycznych powodów by w ogóle wypowiedac się na ważne tematy dziecka
          bez wcześniejszego kontaktu z matką, która jest na codzień z dzieckiem i
          WIE. Wynika z tego, że matka ma pełne prawo do samodzielnych decyzji.
          • to.ja.kas Re: Ja zaś widzę co innego... 25.08.10, 19:36
            A ja ciagle widze to samo....płacą za dore w ich mniemaniu i w ich mniemaniu
            matka daje gorsze. I widze to w niezbyt taktownym pytaniu o to jak zmusic matke
            do tego by wysyłała dziec do tego przedszkola w ich mniemaniu lepszego. To raz.

            A dwa....to, ze Ty uwazasz iz matka jedynie ma prawo do decyzji to Twoje swiete
            prawo. Ja uwazam, że do decyzji na tematy fundamentalne mają prawo RODZICE. Tata
            i mama. Zwłaszcza jesli oboje interesują się dziecmi i spedzają z nimi czas.

            W analize tresci jaką czynisz niemalze za kazdym razem i rozbieranie logiczne
            tekstu nie chce mi sie wchodzić. Zwłaszcza, że zarówno moja analiza tego tekstu
            jak i wizja rodzicielstwa są bardzo dalekie od Twoich Tri.
            • tricolour I uważasz za zupełnie naturalne... 25.08.10, 19:48
              ... że obca kobieta wypowiada się w sprawach cudzych dzieci?
              • to.ja.kas Re: I uważasz za zupełnie naturalne... 25.08.10, 19:52
                Obca, anonimowa kobieta bez podania danych personalnych matki, dzieci, swoich i
                eksia zadała pytanie. I nie widze powodu do tego by wpadać w panikę czy histerię.
                Ja też czasem zadaję różne pytania. I zastanawiam sie JAK ja czy ktoś inny
                zachowałby sie w jakiejs sytuacji która zdarzyla się komuś zupełnie obcemu.
                Zadała pytanie, kilka osób napisało co o tym mysli a z tego co widze co został i
                co słysze o cieciach w watku zaczęło się pozniej sledztwo, polowanie na
                czarownice i tradycyjne piekiełko z tradycyjnymi uczestnikami.
                • tricolour Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 20:08
                  ... a histerii nie widzę tylko zainteresowanie niecodzienną sytuacją, że
                  pojawiła się (może!) kochanka więc mamy parę, co jest rzadkie.

                  Poza tym owa kochanka słowem nawet nie napisała o jakości przedszkola
                  państwowego w porównaniu z prywatnym, co budzi podejrzenia, że wcale ta
                  jakośc ważna nie jest. Takie jest moje zdanie oparte na tym, co wyczytałem
                  w jej postach.
                  • only.elvie Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 20:15
                    tricolour napisał:
                    > Zadała pytanie i dostała odpowiedź...

                    No właśnie nie dostała smile No chyba, że uważasz, że odpowiedzią na pytanie czy można zmusić ex do respektowania postanowień alimentacyjnych jest 'co się interesujesz' albo 'nie Twoja sprawa' smile
                    • dusinka1 Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 20:34
                      Dostała dobre odpowiedzi. Gdy ktoś Cię zapyta jak okraść sąsiada to mu udzielasz
                      szczegółowej odpowiedzi, czy tłumaczysz, że kraść nie wolno?
                      • to.ja.kas Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 20:36
                        Póki co to mama okrada dzieci z czegoś za co płaci ojciec.
                        • dusinka1 Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 20:50
                          Czyli słusznie niektórzy zauważyli, że wojna i wściekłość next jest o pieniądze
                          (i także Twój tok rozumowania) a nie o dobro dzieci i o to, które przedszkole
                          jest faktycznie lepsze. W pierwszym poście nie ma słowa o zaletach i wadach
                          przedszkoli, jest za to wkurzenie, że przedszkole zapłacone a nie wykonane,
                          płacę więc żądam i wymagam, postawa nie pomagająca. Niech next namówi swojego
                          partnera by poszedł do sądu obniżyć alimenty o kwotę różnicy między przedszkolem
                          prywatnym a państwowym, żeby się sumowało. Jak napisałaś Twoje dziecko jest pod
                          Twoją wyłączną opieką. Wyobraź sobie, że zmieniłaś dziecku szkołę z jakichś
                          obiektywnych dla Ciebie i dziecka powodów - a Twój ex z swoją nową kobietą to
                          negatywnie komentują i chcą Cię zmusić, byś dziecko przeniosła do takiej szkoły,
                          która im pasuje i bez porozumienia z Tobą kilka miesięcy wcześniej już tam Twoje
                          dziecko zapisali. Sama się zastanów jak byś zareagowała.
                          • only.elvie Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:00
                            dusinka1 napisała:
                            > i chcą Cię zmusić, byś dziecko przeniosła do takiej szkoły,
                            > która im pasuje i bez porozumienia z Tobą kilka miesięcy wcześniej już tam Twoje
                            > dziecko zapisali.

                            Ale to przecież matka dzieci wybrała to przedszkole a wydatek na nie ujęła przy ustalaniu alimentów. Skoro zmieniła zdanie to czy nie uważasz, że powinna:
                            1. powiadomić o fakcie ojca (nie mówię już nawet o konsultacji decyzji)
                            2. zwrócić niewykorzystaną kasę lub wskazać inne jej przeznaczenie?
                            • dusinka1 Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:16
                              Ojciec też zapisał dziecko do przedszkola prywatnego nie konsultując tego z
                              matką. Odnośnie kosztów, każdy dba o swoje interesy, więc ojciec może obniżyć
                              alimenty o różnicę kwot. To w jego interesie leży a nie matki więc niech o to
                              zadba sam, a nie czeka, aż ex mu pod nos podstawi pieniądze. Do tego nie wiemy
                              jakie są koszty przedszkoli, czy to znaczna różnica. Nie ma zapisu, że exowie
                              mają się rozliczać z alimentów przedstawianiem sobie rachunków, tłumaczyć się
                              czy ta dodatkowa stówka poszła na kaszkę dla dziecka czy na książkę, czyz nie?
                              Ojciec ma dowody, że ex płaci na przedszkole mniej niż zostało zapisane w wyroku
                              alimentacyjnym to proszę bardzo, jedna sprawa w sądzie i rożnicę ma w kieszeni.
                              • only.elvie Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:30
                                dusinka1 napisała:
                                > Odnośnie kosztów, każdy dba o swoje interesy, więc ojciec może obniżyć
                                > alimenty o różnicę kwot. To w jego interesie leży a nie matki więc niech o to
                                > zadba sam, a nie czeka, aż ex mu pod nos podstawi pieniądze.

                                Masz rację - w jego interesie leży, żeby ex nie okradała jego i dzieci.
                          • to.ja.kas Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:02
                            Jesli obciązyłabym eksa opłatami za prywatne liceum mojej córki, to jak psu zupa
                            mojej córce należałoby się to liceum za które on płaci.
                            Jeślibym z jakiś powodów zdecydowała, że to zła szkoła to po pierwsze
                            poinformowałabym eksa, po drugie nie brałabym na ten cel pieniędzy. BO TO SIE
                            NAZYWA UCZCIWOSC. Sama matka musiała uwazac prywatne przedszkole za lepsze skoro
                            podała je w wyliczeniu alimentów. Nie sądzisz? PRZECIEZ NIE MUSIAŁA ?! Mogła
                            wpisac w wyliczeniu to lepsze, państwowe przedszkole. Wybacz, ale to jest
                            naciaganie i okradanie.
                            • dusinka1 Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:09
                              Wybacz, ale ktoś kto zdradza a potem truje o uczciwości i moralności jest
                              zwyczajnym hipokrytą smile.
                              • to.ja.kas Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:17
                                A gdzie jest napisane że zdradza czy zdradzał? Lub zdradzała?
                                I jak się to ma do okradania dzieci z tego co dostają od ojca?
                                • dusinka1 Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:26
                                  A gdzie jest napisane, że okrada dzieci? Może pieniądze przeznacza na inne
                                  rzeczy dla dzieci a może różnica w kwocie jest znikoma? Masz dowody, że okrada?
                                  Tak łatwo ją oskarżasz o przestępstwo, czy tak samo robisz w świecie realnym.
                                  Właśnie mój sąsiad ma sprawę w sądzie za pomówienia, bo na zebraniu zaczął
                                  wrzeszczeć, że burmistrz kradnie i jest złodziejem. Jesteś pewna tego, że ta
                                  matka kradnie? Zaświadczysz to w sądzie?
                                  • to.ja.kas Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:33
                                    Owszem, jesli podała/zapewniła w sadzie przy sprawie alimentacyjnej, że chce dla
                                    dzieci przedszkola prywatnego a teraz dzieciom ta mozliwosc odbiera to je okrada
                                    z tego co im sąd słusznie przyznał.
                                    • only.elvie Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 21:37
                                      to.ja.kas napisała:
                                      > Owszem, jesli podała/zapewniła w sadzie przy sprawie alimentacyjnej, że chce dla
                                      > dzieci przedszkola prywatnego a teraz dzieciom ta mozliwosc odbiera to je okrada
                                      > z tego co im sąd słusznie przyznał.

                                      No bo jakimś dziwnym trafem pomijany jest tu ciągle fakt, że to matka
                                      podała w kosztach utrzymania dzieci prywatne przedszkole, więc:
                                      a) albo od początku kłamała
                                      b) zmieniła zdanie i wtedy powinna przynajmniej powiadomić ojca
                                      • nangaparbat3 Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 22:20
                                        a)od początku nie kłamala, bo starszy syn przez dwa lata chodził do prywatnego
                                        b)rodzice powinni razem taką decyzję podjąc - jeśli tak się nie dzieje, to
                                        znaczy że ich relacje są fatalne, a sprawa niepowiadomienia jest tylko maleńkim
                                        elementem układanki. Ich niezdolnosc do dogadywania się z sobą jest prawdziwym
                                        problemem, a nie różnica w opłacie za przedszkole.
                                        c)z wątku ewidentnie wynika, że partnerka ojca raczej podkręca atmosferę niż
                                        stara się wesprzec go w dogadaniu się z ex na temat dzieci.
                  • to.ja.kas Re: Zadała pytanie i dostała odpowiedź... 25.08.10, 20:16
                    Zaraz, zaraz skąd wniosek, że to partnerka Michszyba? I skąd wniosek, że neksia
                    jest KOCHANKĄ obecną lub byłą swego partnera?
    • dusinka1 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:07
      ania1ooo napisała:

      > Jakieś pół roku temu
      > mój facet zarezerwował młodszemu miejsce w tym samym przedszkolu, bo
      > dowiedział się, że matka tego nie zrobiła.


      > Czy można jakoś zmusić ją do
      > tego, aby wywiązywała się z zobowiązań wobec własnych dzieci?


      Napisałaś jak wyżej. Ojciec zapisał dzieci do danego przedszkola
      nie konsultujac tego z matką. Matka zapisała dzieci do innego
      przedszkola nie konsultując tego z ojcem. Zachowali się tak samo. Ty, do spółki
      z partnerem, chcesz zmusić matkę, żeby podporządkowała się temu co
      wy chcecie, uważasz, że exżona nie chce dobra tych dzieci a tylko Ty i
      partner chcecie. Wasz konflikt jest tak zaawansowany, a myślenie tak wąskie i
      nastawione na ja, że sukcesów nie wróżę. Do tego kochanka z którą mąż
      zdradzał jest ostatnią osobą, która powinna się mediacją między byłymi
      małżonkami zajmować.
      • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:19
        Poprosze o informację na podtsawie której wysnułas wniosek, że autorka watku
        jest kochanka z która ojcec zdradzał matkę dzieci.
        • to.ja.kas MOralnosc jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 21:23
          czyli jak moje dziecie poprosi mnie o pieniądze na kanapkę i jabłko a kupować za
          to bedzie chipsy i colę to nie ma problemu?
          Jak mąż dostanie paczkę dla dzieci na swieta i sam ja zje, bo uzna, ze słodycze
          niezdrowe to także nie jest moralnie naganne?

          Moim zdaniem SKORO MATKA SAMA umieściła przedszkole prywatne dla dzieci w
          wykazie do wyliczenia alimentów to elementarna uczciwosc wobec tych dzieci
          powinna nakazać jej posyłanie dzieci do tego przedszkola. Inaczej nie nazwe ja
          inaczej jak złodziejka i naciagaczka. I jesli takie jest jej morale, nie dziwne,
          ze facet dał nogę.
          • dusinka1 Hipokryzja jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 21:31
            Tiaaa..... pogrążasz się sama. Skąd wiesz, że facet dał nogę? Może to żona go
            pogoniła? Wyczytałaś między wierszami, że to facet uciekł a nie wyczytałaś, że
            zdradzał? Już nie grzęźnij plizzzz...
            • to.ja.kas Re: Hipokryzja jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 21:34
              Skoro Ty masz taki dar czytania miedzy wierszami, ja tez moge sobie na to
              pozwolic. I co dasz info gdzie wyczytałas o swoich rewelacjach? czy jednak
              przyznasz się, że tak jak ja wrózysz z fusów i jest to twoja projekcja?
              • dusinka1 Re: Hipokryzja jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 21:45
                Jak pokażesz mi w tym wątku, gdzie wyczytałaś, że pan zwiał od żony, to w moment
                pokażę ci gdzie napisane jest o zdradzie. No proszę czekam, w końcu w tym watku
                tylko ty się oburzasz na wszystkich, którzy coś o zdradzie wspominają. Więc
                pokaż swój jasny tok myślenia wynikający tylko z słów, które w tym wątku padły,
                jako największa tego propagatorka powinnaś chyba świecić przykładem i sama się
                do swoich teorii w pierwszej kolejności stosować.
                Proszę bardzo, wskaż tę wypowiedź, czekam.

                • to.ja.kas Re: Hipokryzja jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 21:52
                  Nie, moje wrózby są odpowiedzia na wasze. Juz wczorajsze, o tym, ze to kochanka
                  Michszyba. Słucham. I czekam. Poza tym poprosiłam pierwsza.
                  • dusinka1 Re: Hipokryzja jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 21:58
                    A świstak siedzi i zawija. Jak się za coś zabierasz, to rób to uczciwie a nie
                    manipulacją, bo wychodzi tylko kompromitacja.
          • morekac Re: MOralnosc jakiej sie uczy dzieci 25.08.10, 22:22

      • only.elvie Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:32
        dusinka1 napisała:
        > Napisałaś jak wyżej. Ojciec zapisał dzieci do danego przedszkola
        > nie konsultujac tego z matką. Matka zapisała dzieci do innego
        > przedszkola nie konsultując tego z ojcem. Zachowali się tak samo.

        Ojciec zapisał młodsze dziecko do tego przedszkola, do którego chodziło starsze. Matka koszt tego konkretnego przedszkola przed sędzią uwzględniła w kosztach utrzymania dziecka. Skoro tak zrobiła to chyba chciała posłać tam dziecko? A może od początku kłamała?
        • dusinka1 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:40
          A może alimenty były ustalone dawno temu a w międzyczasie zmieniły się
          okoliczności? Ojciec nie skonsultował z matką gdzie dziecko zapisał, zrobił co
          sam chciał, ona zrobiła to samo.
          Zakładasz też z góry złą wolę matki. Nie wiedząc nawet jaka jest różnica w
          opłatach przedszkolnych. Myślisz, że w wyroku ma zapis, że dziecko może chodzić
          tylko do tego konkretnego przedszkola prywatnego "Stokrotka" na ulicy Bzdziej12?
          Ciekawy tok rozumowania.
          • to.ja.kas Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:44
            Gdyby matka była uczciwa lub mysląca to powiedziałaby "sorry, ale uwazam iz to
            prywatne przedszkole jednak sie nie sprawdza i pozwól, że tą kwote jaką płacisz
            za przedszkole prywatne przeznacze na inne takie a takie potrzeby dzieci". matka
            SAMODZIELNIE w wykazie do alimentów umieścila przedszkole prywatne dla dwójki
            dzieci. A teraz pokaż mi prosze przedszkole prywatne które kosztuje tyle samo co
            przedszkole państwowe.
            • dusinka1 Re: przedszkole prywatne czy państwowe 25.08.10, 21:57
              Bardzo jesteś łasa na pieniądze. A skąd wiesz, że to matka zapisała w
              alimentach prywatne przedszkole? Byłaś przy tym? Może przy ustalaniu alimentów,
              ojciec stwierdził, że jego dzieci chodziły i mają chodzić do prywatnego i on tak
              chce i kasę wykłada, bez konsultacji z matką a matka wtedy nie miała jasnej
              wizji co będzie za wiele miesięcy. Jej sytuacja mogła się w międzyczasie
              zmienić. Ojciec zapisał dzieci do przedszkola bez konsultacji z nią i teraz się
              dziwi, że matka jego pragnień za które zapłacił nie spełnia a ma jakieś inne
              pomysły. Czy skladałas swojemu byłemu comiesięczne szczegółowe raporty na co
              wydałas alimenty które płacił? Zwracałaś jak w danym miesiącu wszystkiego nie
              wydałaś? Składałaś? Nie? To dlaczego wymagasz, aby jakaś inna matka to robiła,
              tylko dlatego, że ex z nexią tupią nogą, że chcą?
              • nangaparbat3 nie chodzi o pieniądze 25.08.10, 22:31
                Myślę że nie o pieniądze chodzi - że co najwyżej są one tylko narzędziem.
                Podobnie jak nie chodzi o przedszkole - bardzo możliwe, że ojciec tak bardzo
                nalega na prywatne, bo uważa, że to podnosi jego prestiż.
                W każdym razie chodzi o:
                1. Władzę - płacę, więc decyduje o tym, co robi ex (ojcu i partnerce biznesowej)
                2. Wykazanie, że ex jest złą matką (partnerce biznesowej)
                • only.elvie Matka - właścicielka :D 26.08.10, 07:49
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Myślę że nie o pieniądze chodzi - że co najwyżej są one tylko narzędziem.
                  > Podobnie jak nie chodzi o przedszkole - bardzo możliwe, że ojciec tak bardzo
                  > nalega na prywatne, bo uważa, że to podnosi jego prestiż.
                  > W każdym razie chodzi o:
                  > 1. Władzę - płacę, więc decyduje o tym, co robi ex (ojcu i partnerce biznesowej)
                  > 2. Wykazanie, że ex jest złą matką (partnerce biznesowej)

                  Wracamy do tak bardzo popularnej na forum koncepcji matki-właścicielki. Matka
                  może wszystko - sama decydować, 'rozporządzać' dzieckiem, kłamać przed sądem,
                  brać kasę a ojcu WARA!!!! Ojciec to bankomat - ma płacić i siedzieć cicho!

                  Tak nangaparbat - ojciec ma prawo wymagać, żeby jego pieniądze były
                  wydawane na jego dzieci zgodnie z tym jak zostało ustalone przed
                  sądem
                  .

                  Odpowiedz mi na konkretny przykład. Ojciec dziecka wymyśla dla niego obóz
                  sportowy. Składają się z matką po pół. Ojciec bierze kasę a zamiast tego zawozi
                  dziecko do swoich rodziców na działkę - bez powiadomienia ex. Czy to jest
                  uczciwe
                  ? Gdyby tę sytuację opisała matka to napisałabyś jej - 'nie interesuj
                  się', 'nie Twój biznes', 'nie kierujesz się dobrem dziecka - może wakacje u
                  dziadków są lepsze?', 'chodzi Ci tylko o władzę'? Proszę o konkretną
                  odpowiedź.
                  • eutherpe Re: Matka - właścicielka :D 26.08.10, 07:53
                    Ojciec ależ oczywiście, konkubina wara.
                    • z_mazur Re: Matka - właścicielka :D 26.08.10, 11:11
                      Czyli trzecia osoba, jak widzi, że ktoś kradnie, ale kradnie nie jej tylko czyjeś, nie ma prawa krzyczeć "łapać złodzieja", bo przecież nie jej kradną?
                  • nangaparbat3 Re: Matka - właścicielka :D 26.08.10, 16:42
                    only.elvie napisała:


                    > Wracamy do tak bardzo popularnej na forum koncepcji matki-właścicielki. Matka
                    > może wszystko - sama decydować, 'rozporządzać' dzieckiem,

                    Bzdury. Gdybys uważnie posłuchała samodzielnych matek wiedziałabyś, że
                    największym problemem jest własnie koniecznośc samodzielnego decydowania - bo
                    prawda jest taka, że nawet naprawdę przyzwoity, kochający i troskliwy,
                    wspierający drugiego rodzica, ale nie mieszkający z dzieckiem, rodzic ponosi o
                    wiele mniejszą odpowiedzialnosc - jeśli nie przed prawem, to na pewno w
                    codziennym życiu.



                    kłamać przed sądem,
                    > brać kasę a ojcu WARA!!!!

                    Sama zauważyłaś, że coś nie trzyma się kupy opowiesc partnerki biznesowej -
                    młodsze dopiero teraz idzie do przedszkola, a od dwóch lat ojciec płaci na prywatne.
                    Więc może sama wyciągnij wnioski z tych - że uzyję eufemizmu - nieścisłości i
                    nabierz odrobiny dystansu.



                    Ojciec to bankomat - ma płacić i siedzieć cicho!

                    NIe. Ten drugi rodzic - może to byc ojciec i częściej jest - płacic i
                    interesowac się, wspierac, troszczyc, pomagac. A nie wymagac i rozliczac. Osoba
                    mieszkająca z dzieckiem nie jest jego podwładnym i fajnie by było, żeby to sobie
                    uświadamiał/uświadamiała.

                    >
                    > Tak nangaparbat - ojciec ma prawo wymagać, żeby jego pieniądze były
                    > wydawane na jego dzieci zgodnie z tym jak zostało ustalone przed
                    > sądem
                    .

                    Dzieci szybko rosną i szybko zmieniają się ich potrzeby. NIe da się wszystkich
                    wydatków i zmian budżetu ustalac przed sądem, bo żaden system sądowniczy by tego
                    nie przetrzymał.


                    >
                    > Odpowiedz mi na konkretny przykład. Ojciec dziecka wymyśla dla niego obóz
                    > sportowy. Składają się z matką po pół. Ojciec bierze kasę a zamiast tego zawozi
                    > dziecko do swoich rodziców na działkę - bez powiadomienia ex. Czy to jest
                    > uczciwe
                    ? Gdyby tę sytuację opisała matka to napisałabyś jej - 'nie interesu
                    > j
                    > się', 'nie Twój biznes', 'nie kierujesz się dobrem dziecka - może wakacje u
                    > dziadków są lepsze?', 'chodzi Ci tylko o władzę'? Proszę o konkretną
                    > odpowiedź.

                    Odpowiem, co ja bym zrobiła: spytałabym się exa, dlaczego tak zrobił i
                    ewentualnie odliczyła w przyszłości te pieniądze (gdyby sie okazało, że nie
                    wydał ich na potrzeby dziecka).
              • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 26.08.10, 01:10
                > Ojciec zapisał dzieci do przedszkola bez konsultacji z nią i teraz się
                > dziwi, że matka jego pragnień za które zapłacił nie spełnia a ma jakieś inne
                > pomysły.

                Ale jakiej konsultacji potrzebował? Starsze dziecko chodziło do tego przedszkola dwa lata i było ok, fajnie jakby młodszy brat chodził razem ze starszym bratem do tego samego przedszkola. Matka z jakichś przyczyn nie zapisała dziecka (można było przy dobrej woli uznać, że po prostu zapomniała), więc zrobił to ojciec. Skoro w kwocie alimentów było ustalone, że pokrywają te konkretne prywatne przedszkole, do którego już jedno dziecko chodzi. To matka powinna być jeszcze zadowolona, że ojciec taki zaangażowany i z własnej inicjatywy zapisał dziecko, przecież wiadomo jakie są teraz trudności z załapaniem się na dobre przedszkole.

                Trzeba mieć dużo złej woli dusinka, żeby nie dostrzec manipulacji byłej żony odnośnie kwoty alimentów i nieprzyzwoitego wykorzystania sytuacji.

                Jeśli nie chciała dzieci z jakichś racjonalnych względów posyłać do tego przedszkola, to elementarna uczciwość zobowiązuje ją do poinformowania o tym męża.

                Jeśli matka nie miała takiej wizji, to teraz jak ją ma powinna ją jasno przedstawić i skoro część pieniędzy z alimentów miała iść na różnicę pomiędzy państwowym a prywatnym przedszkolem, to ojciec ma prawo zadecydować o tym, co chce z tą nadwyżką zrobić.

                Dziwne, że jak jest pełna rodzina, to oczywistym jest że decyzje odnośnie dzieci są konsultowane i uzgadniane. Po rozwodzie, matki nagle roszczą sobie prawo do wyłącznego decydowania we wszystkich kwestiach dotyczących dzieci. W momencie gdy zaczynają dowolnie decydować o zmianie celu, na który ojciec łoży DODATKOWE pieniądze, to jest to zwykła nieuczciwość.
              • eutherpe Re: przedszkole prywatne czy państwowe 26.08.10, 07:52
                W każdym razie wytworzyla się wspaniala sytuacja. Macie co niektorzy swojego
                Misia, biednego piewcę praw ojcowskich. Już dziala w duecie z obrończynią jego
                portfela. Na miejscu jego bylej zony uciekalabym od takich ludzi gdzie pieprz
                rośnie.I teraz 100 kroć staram się ja bardziej zrozumiec. To żenujące, że
                wypuścil swoją konkubinę aby ta niczym atena w zbroi stawala okoniem przeciw
                bylej. Wszystko jest zle jak widzę, kazdy jej czyn skrytykowany.
                Pani Konubino- uwazaj bo i Ty za czas jakis uslyszysz kim jestes.
                • z_mazur Re: przedszkole prywatne czy państwowe 26.08.10, 11:10
                  Jakiego JEGO portfela??????

                  Widać, od razu że emocjonalnie podchodzisz do kwestii. I kwestia konkubiny przesłania Ci problem.

                  Mówimy nie o JEGO pieniądzach, tylko o pieniądzach dzieci, które matka w pewien sposób defrauduje. I jako taki, sam czyn jest niehalo.
                • only.elvie Kuriozum :) 26.08.10, 11:17
                  eutherpe napisała:

                  > W każdym razie wytworzyla się wspaniala sytuacja. Macie co niektorzy swojego
                  > Misia, biednego piewcę praw ojcowskich. Już dziala w duecie z obrończynią jego
                  > portfela. Na miejscu jego bylej zony uciekalabym od takich ludzi gdzie pieprz
                  > rośnie.

                  To forum nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Matka defrauduje pieniądze a kto
                  jest winny? Ten, kto zwraca na to uwagę! Bo przecież matka-właścicielka jest
                  święta z założenia smile Jeszcze napisz, że uciekając 'gdzie pieprz rośnie' ma
                  zabrać dzieci - oczywiście dla ich dobra big_grin
                  • ani_chybi zaraz,zaraz 26.08.10, 11:51
                    Młodsze dziecko do przedszkola ma zacząć chodzić od wrzesnia.Alimenty
                    byly ustalane jakis czas temu,kilka miesiecy,pol roku ,rok?
                    Czy ojciec placil do tej pory za przedszkole do ktorego dziecko
                    jeszcze nie zaczelo uczęszczac? Moze dopiero od wrzesnia mial zacząc
                    przelewać dodatkową kwotę ,wiec matka nie zdażyla jeszcze dostać i
                    zdefraudowac tych pieniędzy.Ma tez czas na porozumienie sie w tej
                    kwestii,odeslanie ewentualnej nadwyzki,lub wyjasnienie na co ją
                    przeznaczyla.
                    Bo do sierpnia w sposob wlasciwy dysponowala alimentami jak
                    mniemam,skoro niepokoj konkubiny dotyczy dopiero wydatkow
                    wrzesniowych.
                    • tricolour Ona kradnie awansem! 26.08.10, 12:07
                      Jeszcze dziecko nie chodzi do przedszkola a już tatuś z kochanką
                      uważają, że matka źle wydaje te pieniądze, których jeszcze nie
                      wydaje. I oczywiście w tej sprawie nie chodzi o pieniądze tylko o
                      to, że matka źle robi okradając męża z pieniędzy, których jeszcze
                      nie dostała, a które mogłaby ukraść.

                      smile
                      • eutherpe Re: Ona kradnie awansem! 26.08.10, 12:25
                        Dzieci okrada z pieniędzy. WOW!!!!W międzyczasie zostawia je głodne pod płotem a
                        sama hulaj dusza za pieniądze męża i konkubiny. Bo trza im na złość zrobić.Jeden
                        z drugim niech przeliczy ile kosztuje utrzymanie domu i dziecka.A konkubina
                        niech zajmie się swoją prokreacją to może zrozumie.
                        • only.elvie Re: Ona kradnie awansem! 26.08.10, 12:33
                          eutherpe napisała:
                          > Jeden
                          > z drugim niech przeliczy ile kosztuje utrzymanie domu i dziecka.A konkubina
                          > niech zajmie się swoją prokreacją to może zrozumie.

                          No tak - 4 tysiące + własne zarobki na siebie i 2 przedszkolaków to po prostu dziadowanie smile Biedaczka pewnie głodem przymiera smile
                          • eutherpe Re: Ona kradnie awansem! 26.08.10, 12:37
                            nasz człowiek jedynie słowa konkubiny. Może on jej nawet kłamie,ze tyle
                            pieniędzy trwoni na byłą rodzinę. Wiesz co? Szkód moralnych i emocjonalnych nie
                            zrekompensujesz mamoną.
                            • laura_fairlie Re: Ona kradnie awansem! 26.08.10, 13:55
                              Może on jej nawet kłamie,ze tyle
                              > pieniędzy trwoni na byłą rodzinę.

                              Może to i prawda. Czy ktoś zna przypadek, żeby były mąż płacił byłej
                              drugie tyle co zasądzone alimenty (nie takie małe w tym przypadku)
                              bez wyroku sądu i dobrowolnie?
                      • only.elvie Re: Ona kradnie awansem! 26.08.10, 12:25
                        tricolour napisał:
                        > Jeszcze dziecko nie chodzi do przedszkola a już tatuś z kochanką
                        > uważają, że matka źle wydaje te pieniądze, których jeszcze nie
                        > wydaje.

                        Tri - z tego co autorka wątku napisała, wynika, że chcą, żeby matka trzymała się ustaleń. Z jakich powodów to robią to już inna bajka. Powody nie zmieniają faktu, że ojciec nie jest pozbawiony praw i o zmianach powinien przynajmniej zostać poinformowany (nie mówiąc już o konsultacji). Nie powinien o tym dowiadywać się od dziecka.

                        Jeżeli nawet założysz złe intencje założycielki wątku - nie powinno to zmieniać spojrzenia na kwestię opieki nad dzieckiem.
                        • eutherpe Re: Ona kradnie awansem! 26.08.10, 12:29
                          Proponowałabym aby matka dzieci skonsultowała to jeszcze z kochanką byłego.Wszak
                          chyba to powinna zrobić.
                        • tricolour Trzymać sie ustaleń? 26.08.10, 14:45
                          To warto by było znać te ustalenia. Zauważ, że założycielka wątku pisze
                          wyraźnie, że jedno dziecko chodziło do przedszkola prywatnego, a drugie w
                          ogóle do przedszkola nie chodziło, bo było małe. Dopiero teraz, we
                          wrześniu ma iść.

                          Jesli tak, to okazuje się, że do wysokości alimentów wzięto pod uwagę
                          tylko jedno przedszkole. A teraz potrzebne są DWA! Dopóki nie znamy
                          szczegółów, to nie ma o czym gadać, bo może się okazać, że matka musi
                          sfinansować przedkoszkole dla pary mając kasę tylko z tego jednego -
                          prywatnego.
                          • nangaparbat3 I to jest właśnie wyjaśnienie 26.08.10, 16:47
                            właśnie miałam to samo napisac, sądzę, że jeżeli oboje sodzliśmy do tych samych
                            wniosków, to po prostu tak musi byc.

                            Dodam jeszcze, że znam niejedną rodzinę, w której w momencie kiedy młodsze
                            dziecko osiągnęło wiek szkolny starsze dziecko bylo przepisywane ze szkoły
                            społecznej/prywatnej do publicznej, bo rodzicow nie było stac na czesne dla
                            dwójki, a nie chcieli robic różnicy miedzy dziecmi; poza tym organizacyjnie o
                            wiele łatwiej miec dwoje dzieci w jednej placowce.
                            • z_mazur Re: I to jest właśnie wyjaśnienie 26.08.10, 17:05
                              Ale jakie wyjaśnienie?

                              Jeśli kwota alimentów była ustalana niedawno, to oczywiście uwzględniała w przypadku obu dzieci taki sam standard. Dla mnie to jest oczywiste.

                              Przecież oboje rodzice powinni finansować dzieci. Jeśli matka dołoży parę stówek na każde dziecko, to nie powinna mieć problemów ze sfinansowaniem ustaleń poczynionych na etapie ustalania alimentów.

                              A jeśli ma problemy, to powinna to skonsultować z finansującym te problemy ojcem. Tak nakazywałaby zwykła przyzwoitość.
                              • nangaparbat3 Re: I to jest właśnie wyjaśnienie 26.08.10, 17:15
                                Ale skąd ta wiedza, że kwotę ustalono niedawno? Ja zrozumiałam, że dwa lata temu
                                - przegapiłam coś?

                                Jeśli matka jest tą o której pisała Adaria, to pracuje w szkole, ergo - na pewno
                                nie ma z czego dołożyc.
                                A konsultowac problemy mozna zawsze - pod warunkiem, że ma się z kim je
                                konsultowac. Przyzwoitosc bowiem obowiązuje obie strony. Tekst PArtnerki
                                Biznesowej o parówkach budzi moje jak największe wątpliwości.
                                • z_mazur Re: I to jest właśnie wyjaśnienie 27.08.10, 00:40
                                  > Ale skąd ta wiedza, że kwotę ustalono niedawno? Ja zrozumiałam, że dwa lata temu
                                  > - przegapiłam coś?

                                  Tak, jeśli insynuujesz, że autorka to konkubina michszyba, to rozwód michszyba miał miejsce parę miesięcy temu i wtedy była ustalona kwota alimentów.

                                  A matka, jeśli pracuje i otrzymuje od byłego męża 2000 zł dodatkowo tytułem alimentów na siebie, to ma z czego dołożyć, a przynajmniej powinna mieć. Obowiązek utrzymywania dzieci spoczywa na obojgu rodzicach.

                                  A ustaliliśmy już, że stroną dialogu nie jest autorka wątku, co nie zmienia faktu, że pytanie odnośnie sytuacji swojego partnera może zadawać.
                                  • tully.makker Zawisc 27.08.10, 09:46

                                    > A matka, jeśli pracuje i otrzymuje od byłego męża 2000 zł
                                    dodatkowo tytułem ali
                                    > mentów na siebie, to ma z czego dołożyć, a przynajmniej powinna
                                    mieć.

                                    najwyrazniej nie mzoesz zniesc, ze kogos na cos stac podobnie jek w
                                    poprzenim watku udowadniasz, ze skoro ty wydajesz iles tam na
                                    jedzenie, to nikt nie moze jesc za wiecej, tak tu tez zzera cie
                                    zawisc, ze ktos dysponuje jakas tam suma pieniedzy, dla ciebie
                                    najwyrazniej abstrakcyjna

                                    Sprobuj moze popatrzec na to z nieco szerszej perspektywy. Twoje
                                    warunki finasowe nie wyczerpuja wszystkich mozliwosci.
                                    • z_mazur Się uśmiałem :) 27.08.10, 12:31
                                      > najwyrazniej nie mzoesz zniesc, ze kogos na cos stac podobnie jek w
                                      > poprzenim watku udowadniasz, ze skoro ty wydajesz iles tam na
                                      > jedzenie, to nikt nie moze jesc za wiecej, tak tu tez zzera cie
                                      > zawisc, ze ktos dysponuje jakas tam suma pieniedzy, dla ciebie
                                      > najwyrazniej abstrakcyjna

                                      Czego mam zawiścić, że ktoś kogoś okrada i wydaje nie swoje pieniądze niezgodnie z ich przeznaczeniem.

                                      Wydać każdy może ile chce (i ile może oczywiście) i nic mi do tego, pod warunkiem że wydaje własne pieniądze.

                                      Ale Ty tradycyjnie już ad personam. smile)))
                                  • nangaparbat3 Re: I to jest właśnie wyjaśnienie 27.08.10, 09:55
                                    Sądzisz, że przypuszczenie, iż autorką wątku jest partnerka biznesowa Michszyba,
                                    to insynuacja?
                                    Nawet ja nie posunęłabym sie tak daleko.
                                    • z_mazur Re: I to jest właśnie wyjaśnienie 27.08.10, 12:38
                                      Tak, wszystkie osoby, które tu piszą, sugerując, że autorka jest partnerką michszyba, robią tą sugestię aby postawić autorkę w negatywnym świetle (zła kochanka, która rozbiła rodzinę, a teraz się jeszcze czepia biednej matki), dla mnie to klasyczna insynuacja.

                                      A pisanie przez Ciebie o niej per "Partnerka biznesowa", tylko dlatego, że naskoczyłaś na nią i spotkałaś się z rewanżem, mnie żenuje.

                                      Sama krytykujesz słownictwo i sposób w jaki do kogoś się ludzie zwracają. Wychodzi na lekką hipokryzję, bo jak Tobie ktoś zajdzie za skórę, to upoważnia Cię w Twoim mniemaniu do używania tego typu zwrotów.
                                      • nangaparbat3 teraz ja się usmiałam 27.08.10, 14:06
                                        "Partnerka biznesowa" piszę dlatego, że Kas oburzyła się, że ktoś uzył jako
                                        synonimu "partnerki" słowa "kochanka".
                                        Natomiast żeby zajsc mi za skorę (co owszem, paru osobom się udało, i pewnie
                                        jeszcze nie raz uda, nie jestem z kamienia) trzeba czegoś znacznie więcej niż
                                        prymitywne ataki autorki wątku. Która to autorka, owsze, rozwścieczyła mnie
                                        swoim pomysłem ingerowania w życie codzienne byłej żony swego partnera.
                                        • adaria38 Usiłowanie wprowadzenia osób w błąd przez ZMazura. 27.08.10, 14:19
                                          Autorka sama przyznała kim jest i Zmazur doskonale o tym wie gdyż wyciął całą
                                          moją nocną rozmowę z autorką w której to jak byk stało.
                                          Teraz usiłuje mataczyć i wprowadzić w błąd uczestników forum poddając te fakty w
                                          wątpliwość i oskarżając innych, którzy tę wiedzę posiadają, o insynuacje.

                                          Choć teraz widzę, że błędem było mówienie głośno o tej "tajemnicy poliszynela",
                                          bo kilka tych-co-zwykle osób będzie bić przez wiele dni kłótliwą pianę, w
                                          obronie wyimaginowanej cnoty Micha i wszystkiego co go dotyczy, czyli też
                                          autorki tematu, nie zważając na istotę jej problemów które pokazała w
                                          wypowiedziach(wyciętych) i tego skąd się one naprawdę biorą.
                                          • nangaparbat3 Re: Usiłowanie wprowadzenia osób w błąd przez ZMa 27.08.10, 14:31
                                            A skąd się biorą?
                                        • only.elvie Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 14:43
                                          nangaparbat3 napisała:
                                          > "Partnerka biznesowa" piszę dlatego, że Kas oburzyła się, że ktoś uzył jako
                                          > synonimu "partnerki" słowa "kochanka".

                                          A dlaczego nie napiszesz po prostu 'partnerka'?

                                          > swoim pomysłem ingerowania w życie codzienne byłej żony swego partnera.

                                          Wybacz ale wybór przedszokla dla WSPÓLNYCH dzieci nie jest ingerowaniem w życie codzienne byłej żony. Dzieci nie są jej własnością jak dom czy samochód - nie ma prawa 'robić co jej się podoba'.

                                          Była żona nie ma prawa dysponować dziećmi - zarówno moralnego jak i tego spisanego. Przyjmij to w końcu do wiadomości.
                                          • zabelina Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 14:59
                                            only.elvie napisała:
                                            > Wybacz ale wybór przedszokla dla WSPÓLNYCH dzieci nie
                                            jest
                                            ingero
                                            > waniem w życie codzienne byłej żony.



                                            Elvie, nie jest ingerowaniem jesli robi to ojciec dzieci, jak
                                            najbardziej JEST INGEROWANIEM jesli robi to aktualna partnerka eksa.
                                            • only.elvie Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:00
                                              zabelina napisała:
                                              > Elvie, nie jest ingerowaniem jesli robi to ojciec dzieci, jak
                                              > najbardziej JEST INGEROWANIEM jesli robi to aktualna partnerka eksa.

                                              Ona nie ingeruje - ona pyta o możliwości.
                                              • zabelina Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:05
                                                only.elvie napisała:

                                                > Ona nie ingeruje - ona pyta o możliwości.


                                                Możliwości ingerowaniabig_grin
                                                • only.elvie Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:07
                                                  zabelina napisała:
                                                  > Możliwości ingerowaniabig_grin

                                                  Pytanie o możliwości wyegzekwowania umowy uważasz za 'ingerowanie'?

                                                  Jakby partner autorki wątku prowadził firmę, miał nieuczciwego kontrahenta a ona zapytałaby się na forum o możliwości wyegzekwowania umowy to też byłaby to 'ingerencja w prywatne życie kontrahenta'?
                                                  • nangaparbat3 Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:15
                                                    Chcesz powiedziec, że jestesmy z ojcem mojego dziecka kontrahentami? Wszystko
                                                    chcesz sprowadzic do relacji prawno -handlowych? Zawiesiłam się między zgrozą a
                                                    współczuciem dla Ciebie.
                                                  • only.elvie Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:20
                                                    nangaparbat3 napisała:
                                                    > Chcesz powiedziec, że jestesmy z ojcem mojego dziecka kontrahentami? Wszystko
                                                    > chcesz sprowadzic do relacji prawno -handlowych? Zawiesiłam się między zgrozą a
                                                    > współczuciem dla Ciebie.

                                                    Umowa to umowa. Oboje rodzice mają prawo do decydowania. Czy Ci się to podoba czy nie, przed sądem po rozwodzie bardzo często zawierasz umowę w której zobowiązujesz się do przestrzegania pewnych zasad. I tak - jest to umowa prawna za której złamanie grozić może kara (np. za niepłacenie alimentów, utrudnianie kontaktów).

                                                    To co piszesz to takie typowe działanie 'jak wiatr zawieje tak chorągiewka się ustawia'. Jakby ojciec nie płacił alimentów to też byś go broniła tekstem 'przecież nie są z matką kontrahentami - nie można wszystkiego sprowadzać do relacji prawno-handlowych'? O nie! Wtedy to być się prawem i umowami podpierała!

                                                    Taka to właśnie względność moralna big_grin
                                                  • nangaparbat3 Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:46
                                                    > To co piszesz to takie typowe działanie 'jak wiatr zawieje tak chorągiewka się
                                                    > ustawia'. Jakby ojciec nie płacił alimentów to też byś go broniła tekstem 'prze
                                                    > cież nie są z matką kontrahentami - nie można wszystkiego sprowadzać do relacji
                                                    > prawno-handlowych'? O nie! Wtedy to być się prawem i umowami podpierała!
                                                    >
                                                    > Taka to właśnie względność moralna big_grin


                                                    A ty co, jasnowidząca?
                                                    Akurat mój ex ma bardzo nieregularne dochody i często spóźnia się z alimentami,
                                                    co jest dla mnie kłopotem. I nie lecę do komornika.

                                                    Pasowaloby Ci, żeby było inaczej, co?
                                                    Ale nie jest.
                                                    Sąd jedynie zatwierdził to, cosmy sami wcześniej ustalili. Całkowicie dobrowolnie.
                                                    Ale z moim exem - i next - tak sie po prostu da, bo to zwyczajnie przyzwoici
                                                    ludzie. I chyba o to chodzi przede wszystkim - o przyzwoitośc. Kiedy ją
                                                    zastępuje strach przed karą, tak czy siak nic dobrego z tego wszystkiego nie
                                                    wyjdzie.
                                          • nangaparbat3 Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:06
                                            only.elvie napisała:

                                            > > swoim pomysłem ingerowania w życie codzienne byłej żony swego partnera.
                                            >
                                            > Wybacz ale wybór przedszokla dla WSPÓLNYCH dzieci nie jest ingero
                                            > waniem w życie codzienne byłej żony.

                                            Zaraz zaraz, czyje to są właściwie wspólne dzieci?


                                            Dzieci nie są jej własnością jak do
                                            > m czy samochód - nie ma prawa 'robić co jej się podoba'.
                                            >
                                            > Była żona nie ma prawa dysponować dziećmi - zarówno moralnego jak i tego
                                            > spisanego. Przyjmij to w końcu do wiadomości.



                                            Ależ się nadymasz. Uważasz, że pisząc w ten sposób ("Przyjmij to w końcu do
                                            wiadomości") stajesz się bardziej przekonujaca? Zapewniam Cie, że jest na odwrót.

                                            Jak akurat nigdy nie miałam wątpliwości, że nikomu nie wolno dysponowac nikim -
                                            ani rodzicom dziecmi, ani exom swoimi byłymi współmałżonkami, ani partnerkom
                                            exow ich poprzedniczkami.
                                            Zapominasz, że autorka wątku pyta, jak zmusic byłą żone partnera do
                                            postępowania zgodnego z jej/ich oczekiwaniami, nie czytałaś może postu (bo
                                            Zmazur był uprzejmy wyci,ąc) w którym występuje z pretensjami o to, że dzieci
                                            dostaja do jedzenia parówki. Szczerze mówiąc te nieszczęsne parówki wkurzyły
                                            mnie najbardziej - bo najwięcej mówią o partnerce.
                                            • only.elvie Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:14
                                              nangaparbat3 napisała:
                                              > Zaraz zaraz, czyje to są właściwie wspólne dzieci?

                                              Wspólne - byłej żony i byłego męża. Sprawy dzieci nie są prywatnymi sprawami byłej żony.

                                              > Zapominasz, że autorka wątku pyta, jak zmusic byłą żone partnera do
                                              > postępowania zgodnego z jej/ich oczekiwaniami,

                                              A Ty zapominasz (a może nie chcesz pamiętać), że to są ustalenia między ex mężem a ex żoną. Jeżeli zakładasz, że to ex-mąż chciał prywatnego przedszkola a ex-żona państwowego to zakładasz również, że skłamała podczas rozprawy alimentacyjnej podając koszt przedszkola prywatnego dla obu dzieci.

                                              To jak - matka skłamała i wyłudza pieniądze czy zmieniła zdanie nie informując eks-męża (lub wręcz robiąc mu na złość)?
                                              • nangaparbat3 Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 15:57
                                                only.elvie napisała:


                                                > Wspólne - byłej żony i byłego męża.

                                                A to ten wątek załozony został przez ex żonę czy ex męża?


                                                Sprawy dzieci nie są prywatnymi spr
                                                > awami byłej żony.

                                                Owszem, w bardzo znaczynm stopniu są sprawami prywatnymi tego z rodziców, z
                                                którym mieszkają. Jest wspólny obszar zawierający w sobie życie tego rodzica i
                                                dzieci i wkraczanie w ten obszar jest naruszeniem granic. A obszar jest tym
                                                mniejszy im większe zaufanie do byłego (tego niemieszkającego na co dzień z
                                                dziecmi) ex małżonka.



                                                > > Zapominasz, że autorka wątku pyta, jak zmusic byłą żone partnera d
                                                > o
                                                > > postępowania zgodnego z jej/ich oczekiwaniami,
                                                >
                                                > A Ty zapominasz (a może nie chcesz pamiętać), że to są ustalenia między ex m
                                                > ężem a ex żoną
                                                . Jeżeli zakładasz, że to ex-mąż chciał prywatnego przedszkol
                                                > a a ex-żona państwowego to zakładasz również, że skłamała podczas rozpra
                                                > wy alimentacyjnej podając koszt przedszkola prywatnego dla obu dzieci.
                                                >
                                                > To jak - matka skłamała i wyłudza pieniądze czy zmieniła zdanie nie informując
                                                > eks-męża (lub wręcz robiąc mu na złość)?

                                                Niczego nie zakładam w tej sprawie, niczego nie wiem, bo autorka watku udziela
                                                wyłącznie tych informacji, których chce udzielic, a wcale nie jestem pewna, czy
                                                zgodnie z prawdą. Moze tak, a może nie.

                                                Jedno Ci powiem - to jest wojna dwojga przeciwko jednej. Pary szczęśliwych
                                                kochanków przeciwko porzuconej matce dwojga małych dzieci.
                                                Bardzo nierówne siły stoją naprzeciwko siebie. I w dodatku wciąż słyszymy wersję
                                                tylko tej silniejszej strony.
                                                • zabelina Re: teraz ja się usmiałam 27.08.10, 16:07
                                                  nangaparbat3 napisała:
                                                  > Jedno Ci powiem - to jest wojna dwojga przeciwko jednej. Pary
                                                  szczęśliwych
                                                  > kochanków przeciwko porzuconej matce dwojga małych dzieci.
                                                  > Bardzo nierówne siły stoją naprzeciwko siebie.


                                                  I w tym prawdopodobnie tkwi cały problem.
                                                • z_mazur No i kolejny błąd 27.08.10, 16:07
                                                  W tej sprawie, to właśnie matka jest silniejsza.

                                                  Silniejsza jest ta strona, która ma w danej kwestii wiecej potencjalnych możliwości działania na niekorzyść drugiej strony.

                                                  I matka tą siłę w bezwzględny sposób wykorzystuje. Słuchając pewnie podszeptów osób o podobnym do Ciebie podejściu, które utrzymują ją w poczuciu jej skrzywdzenia, które ma usprawiedliwiać jej postępowanie.
                                                  • nangaparbat3 Re: No i kolejny błąd 27.08.10, 16:19
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > W tej sprawie, to właśnie matka jest silniejsza.

                                                    Zmazur, proszę Cię, uruchom wyobraźnię, zobacz z jednej strony parę kochających
                                                    się, wspierających nawzajem dorosłych, z drugiej samotną matkę z dwójką
                                                    malutkich dzieci.



                                                    >
                                                    > Silniejsza jest ta strona, która ma w danej kwestii wiecej potencjalnych możliw
                                                    > ości działania na niekorzyść drugiej strony.

                                                    W jakiej kwestii? Cały czas - skoro już wszyscy wiemy, czyje to dzieci, mogę
                                                    napisac - widzimy jak Michu używając do tego dzieci chce przejąc kontrolę nad
                                                    życiem byłej żony, a ona się broni, jak sie da stawiając granice.


                                                    >
                                                    > I matka tą siłę w bezwzględny sposób wykorzystuje. Słuchając pewnie podszeptów
                                                    > osób o podobnym do Ciebie podejściu, które utrzymują ją w poczuciu jej skrzywdz
                                                    > enia, które ma usprawiedliwiać jej postępowanie.
                                                    >

                                                    A skąd Ty w ogóle wiesz co ja bym doradzała tej matce? Czytałeś moje posty do
                                                    matek piszących na forum? Pokaz mi takie - ale skierowane do matek - które
                                                    uzasadniają Twoje, własnie, insynuacje.
                                                  • z_mazur Re: No i kolejny błąd 27.08.10, 16:30
                                                    > W jakiej kwestii? Cały czas - skoro już wszyscy wiemy, czyje to dzieci, mogę
                                                    > napisac - widzimy jak Michu używając do tego dzieci chce przejąc kontrolę nad
                                                    > życiem byłej żony, a ona się broni, jak sie da stawiając granice.

                                                    Bzdura. Z pisaniny Michszyba dla mnie wynika, że on ma byłą żonę bardzo głęboko w poszanowaniu i pewnie jej życie gdyby mu nie utrudniała kontaktów z dziećmi wisiałoby mu kalafiorem.

                                                    To ja Cię proszę uruchom wyobraźnię. Michszyb nie może zrobić matce praktycznie nic, gdyby ona nie utrudniała mu kontaktów z dziećmi. Ona zdając sobie sprawę, że jemu na kontaktach zależy, przy każdej okazji (choćby całkiem niedawno z wczasami) stara mu się dowalić za ich pośrednictwem.

                                                    Rzeczywiście biedna kobietka.
                                                  • zabelina Re: No i kolejny błąd 27.08.10, 16:32
                                                    Może nie łożyć na nią tych wspomnianych 2 tysięcy złotychwink
                                                  • z_mazur Re: No i kolejny błąd 27.08.10, 16:42
                                                    Pewnie te 2000 zł, to koszty utrzymania ich wspólnego majątku, z którego aktualnie korzysta tylko eks z dziećmi. Dopóki majątek nie zostanie podzielony, to byłby to strzał we własną stopę.
                                                  • tricolour Ja mu o tym pisałem... 27.08.10, 16:52
                                                    ... że będzie harował na byłą rodzinę, na majątek z którego każdą złotówkę
                                                    w połowie ooda żonie uprzednio tą złotówkę zarabiając, ale z niej nie
                                                    korzystając. Pisałem mu nawet, że kochanka sie z lekka wkurzy.

                                                    I co? I jest!
                                                  • only.elvie Re: No i kolejny błąd 27.08.10, 18:35
                                                    nangaparbat3 napisała:
                                                    > Zmazur, proszę Cię, uruchom wyobraźnię, zobacz z jednej strony parę kochających
                                                    > się, wspierających nawzajem dorosłych, z drugiej samotną matkę z dwójką
                                                    > malutkich dzieci.

                                                    NO BŁAAAAGAM!!!! SAMOTNA MATKA?????? Każda kobieta po rozwodzie to BIEDNA
                                                    SAMOTNA MATKA???????

                                                    Daj spokój kobieto! Ani ona samotna ani biedna. Może liczyć na opiekę eks-męża
                                                    nad dziećmi (ale jej nie chce) i dostaje sporo kasy.

                                                    Z_mazur ma rację - jest stroną silniejszą. Bo nie wiadomo ile kasy i wsparcia
                                                    miałby ojciec może go od dzieci skutecznie odciąć co często pokazuje.
                                                  • nangaparbat3 emocje Cię poniosły tym razem 27.08.10, 19:53
                                                    Czy ja napisałam, że "biedna"? To sobie dodałaś, a krzyczysz, jakbym te jej
                                                    biedę wystawiala przeciw Michowi.

                                                    W rzeczy samej - tak, jest biedna, pracuje w szkole, jest chyba młoda, więc może
                                                    byc co najwyżej nauczycielem mianowanym, albo i to nie, więc zarabia naprawde
                                                    niewiele i jest uzalezniona od alimentów od Micha. A zmienic pracę, w dodatku
                                                    przy dwóch małych synkach, nie jest łatwo. Założę się, że gdyby tylko miała
                                                    szansę uniezależnienia się finansowego od Micha, wykorzystałaby ją.

                                                    I jest samotna, nie ma partnera, który by ją wspierał w wojnie z exem, jest
                                                    zdana na siebie. W przeciwieństwie do przeciwnika co noc sama kładzie się spac i
                                                    co rano sama się budzi.

                                                    Więc naprawdę nie pojmuję, o co się pieklisz tak strasznie.
                                                  • only.elvie Re: emocje Cię poniosły tym razem 27.08.10, 21:02
                                                    nangaparbat3 napisała:
                                                    > W rzeczy samej - tak, jest biedna, pracuje w szkole, jest chyba młoda, więc może
                                                    > byc co najwyżej nauczycielem mianowanym, albo i to nie, więc zarabia naprawde
                                                    > niewiele i jest uzalezniona od alimentów od Micha. A zmienic pracę, w dodatku
                                                    > przy dwóch małych synkach, nie jest łatwo.

                                                    Naga - litości, zgadzam się, że jest uzależniona finansowo od eksa ale 2 tys na siebie, 2 na dzieci + mała własna pensja biednej z niej nie czyni. A zasłanianie się dwójką małych dzieci, kiedy można ale nie chce się skorzystać z możliwości opieki przez drugiego rodzica jest dla mnie totalnie bez sensu.

                                                    > I jest samotna, nie ma partnera,

                                                    Więc jest samotną kobietą z nie samotną matką. Nie myl tych dwóch pojęć.
                                                  • nangaparbat3 Re: emocje Cię poniosły tym razem 28.08.10, 00:16
                                                    2 tys na
                                                    > siebie, 2 na dzieci + mała własna pensja biednej z niej nie czyni.

                                                    Ależ te dwa tysiące nie sa dla niej, tylko na dom/mieszkanie, nie pamiętam co
                                                    oni tam mają, o ile wiem to po prostu spłata kredytu, ktoś pisał, że nie było
                                                    jeszcze podziału majątku, więc Michu nie daje tych pieniędzy jej na jej
                                                    potrzeby, tylko inwestuje we wspólną wciąż własnosc. Więc zostajemy przy tysiącu
                                                    na dziecko, to nie jest mało na zwyczajne skromne utrzymanie dzieci, ale nie
                                                    dosc, jeśli mają chodzic obaj do prywatnego przedszkola i nie wolno im podawac
                                                    parówek.

                                                    > Więc jest samotną kobietą z nie samotną matką. Nie myl tych dwóch pojęć.

                                                    To one są dwie?
                                                  • only.elvie Re: emocje Cię poniosły tym razem 28.08.10, 08:57
                                                    nangaparbat3 napisała:
                                                    > Ależ te dwa tysiące nie sa dla niej, tylko na dom/mieszkanie, nie pamiętam co
                                                    > oni tam mają, o ile wiem to po prostu spłata kredytu

                                                    No bo oczywiście dom jej potrzebą nie jest - może mieszkać z dziećmi pod mostem wink

                                                    > To one są dwie?

                                                    No to teraz wyszło szydło z worka. Nangaparbat nie tylko nie umie czytać ze zrozumieniem ale nawet zwyczajnie gramatycznie po polsku smile
                                                  • nangaparbat3 elvie, zlituj się 29.08.10, 12:23
                                                    Mówimy o kobiecie, która jest matką. Nie da się rozdzielic tych dwoch aspektów
                                                    jej tożsamości. Jako osobą jest całością - a Ty dzielisz na dwa: matka osobno,
                                                    kobieta osobno. To absurd, i o pokazanie tego absurdu mi chodziło.
                                                  • only.elvie Re: elvie, zlituj się 29.08.10, 12:50
                                                    nangaparbat3 napisała:
                                                    > Mówimy o kobiecie, która jest matką. Nie da się rozdzielic tych dwoch aspektów
                                                    > jej tożsamości. Jako osobą jest całością - a Ty dzielisz na dwa: matka osobno,
                                                    > kobieta osobno. To absurd, i o pokazanie tego absurdu mi chodziło.

                                                    Milionom kobiet po rozwodzie jakoś się to udaje rozdzielić! Absurdem nazywasz nie przenoszenie negatywnych uczuć w stosunku do eksmęża na rodzicielstwo? No pięęęęęęknie big_grin
                                                  • nangaparbat3 Re: elvie, zlituj się 29.08.10, 14:52
                                                    Nie pamietasz punktu wyjścia? Że "samotna matka" nie jest "samotną kobietą"?
                                                    Przy takim poziomie manipulacji nie da się rozmawiac.
                                            • z_mazur No właśnie i tu jest clou 27.08.10, 15:50
                                              > Zapominasz, że autorka wątku pyta, jak zmusic byłą żone partnera do
                                              > postępowania zgodnego z jej/ich oczekiwaniami.

                                              No tak bo ich (a w zasadzie jego) oczekiwania są kosmiczne. Oczekuje przestrzegania pewnych zawartych postanowień.

                                              A partnerka po prostu pyta, czy można te przestrzeganie wyegzekwować. Nie mówi, że ona będzie egzekwowała, to wasza projekcja.
                                              • nangaparbat3 Re: No właśnie i tu jest clou 27.08.10, 16:01
                                                jak projekcja? Uważasz, że kiedykolwiek chciałam cokolwiek od kogokolwiek
                                                egzekwowac? Od kiedy pracuje w szkole dostaję wysypki na dźwięk
                                                tego słowa.

                                                I rozumiem, że wg Ciebie autorka wątku pyta ot tak sobie, dla sportu i
                                                poszerzenia horyzontów?
                                                • z_mazur Re: No właśnie i tu jest clou 27.08.10, 16:03
                                                  Pewnie po to, żeby jej partner mógł tą wiedzę wykorzystać.

                                                  No tak, straszna zbrodnia.

                                                  To, że Ty dostajesz alergii na jakieś słowo, to tylko świadczy o Twoim emocjonalnym nastawieniu i o nieumiejętności obiektywnego spojrzenia na sprawę.
                                                  • nangaparbat3 Re: No właśnie i tu jest clou 27.08.10, 16:22
                                                    Ja się swoich emocji ani nie wstydzę, ani nie wypieram, mało tego, wiem, że po
                                                    pierwsze jesteśmy emocjami - potem dopiero przychodzą racjonalizacje,
                                                    zaprzeczenia, projekcje. Moje emocje służą mi całkiem dobrze.
                                              • zabelina Clou jest w tym... 27.08.10, 16:03
                                                z_mazur napisał:

                                                > No tak bo ich (a w zasadzie jego) oczekiwania są kosmiczne.
                                                Oczekuje przestrzeg
                                                > ania pewnych zawartych postanowień.

                                                ...zdaniu powyżejsmile Oczekiwania dotyczące sposobu wykorzystywania
                                                przez eks alimentów mogą być tylko JEGO. I jakiejkolwiek aktualnej
                                                partnerce nic do tego.