Zbliża się pierwsza sprawa...

31.08.10, 12:40
Za miesiąc pierwsza sprawa rozwodowa, "głupi" dzień - dzień chłopaka, parę dni
po drugiej rocznicy ślubu (choć na dobrą sprawę już pierwszej nie było, bo po
naszym ślubie mąż znalazł sobie "przyjaciółkę"). Pomimo wszystkiego, jest mi
przykro, że się nie udało... I do końca życia nie pojmę tej
nieodpowiedzialności - kilka lat razem, było na tyle fajnie, że zdecydowaliśmy
się na dziecko, potem ślub, a teraz rozwód...
Mam cholerny żal. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Skoro taką złą kobietą byłam,
to po co decyzja o dziecku, żeby potem po pół roku odejść..? Aj, ciężko - tym
bardziej jak patrzę na tego małego szkraba, który codziennie dopytuje o tatę,
a jak już ten się pojawi, to nie odstępuje go na krok...
Zazdroszczę wszystkim tym, którzy byli pewni, że nie da się tego uratować;
którzy przede wszystkim spróbowali i uznali, że to walka z wiatrakami, że
pewne rzeczy nigdy się nie zmienią; którzy dali szansę sobie i partnerowi;
którzy po rozwodzie odetchnęli z ulgą i poczuli, że wreszcie żyją, że serce
szybciej bije...
Chciałabym któregoś dnia móc podziękować mężowi, że odszedł, ale myślę, że
przede mną długa droga...
    • plujeczka Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 31.08.10, 13:18
      przede wszystki oducz się myslec o przeszlości, przywoływac w
      pamięci wasze wspólne minione dobre chwile i dni bo to tylko
      pogłebia twoją frustrację i wzamaga poczucie zalu poniekad obarczasz
      sie sama winą za rozpad rodziny. Staraj się zyc chwila skoro twój
      maz tak szybko po slubie zwiazał się z inna kobieta to pamietaj ,że
      i ona moze kiedyś za kilka lat podzielic twój los, nie mozna
      zbudować własnego szczescia na cudzej krzywdzie.
      Co do dziecka nie ograniczaj kontaków z ojcem, to ze wam nie wyszlo
      nie znaczy ze dla dziecka bedzie złym ojcem.A na tą chwilę zajmij
      sie własnymi sprawami , pomysl o zabezpieczeniu dladziecka w miare
      normalnych alimentów, podziału majatku bo to są nieststey wazne
      sprawy, kóre w znacznym stopniu i to niedługo będa wpływały na losy
      twojej okrojonej rodzinki.Wiecej wiary i optymizmu, bedzie lepiej
      postaraj się w tej sytuacji poszukać i dobrych stron, pozbyłaś się
      człowieka nieodpowiedzialnego, człowieka na którego nie mogłaś
      liczyc i który cię oszukała wiec zatem jaka przyszłośc czekałaby Cie
      u jego boku? proszenie o miłośc jest czymś najgorszym dla kobiety i
      uwierz ,ze gdybyc z nim lubn on z toba został z litości za kilka
      miesiecy, lat nie mogłabyć spojrzec sobie w oczy.Lód i chłód w
      małżeństwie jest trudny do zniesienie bo to w domu obok czlowieka,
      którego kochamy szukamy ciepła i zrozumienia, czy ten czlowiek dałby
      Ci poczucie bezpieczenstwa czy spokojnie zasypiałabyć u jego boku ?
      czy tez za kilka miesiecy znów musiałabyś odkryc ,że oprócz Ciebie
      jest znów ktoś inny.Nie żałuj...
      • anja.ltd Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 31.08.10, 21:38
        > przede wszystki oducz się myslec o przeszlości, przywoływac w
        > pamięci wasze wspólne minione dobre chwile i dni bo to tylko
        > pogłebia twoją frustrację i wzamaga poczucie zalu poniekad obarczasz
        > sie sama winą za rozpad rodziny.

        Wiem, że nie powinnam roztrząsać tego, co było, bo to do niczego nie prowadzi. Teraz żyję z dnia na dzień, jakoś nie potrafię patrzeć w przyszłość, nie wyobrażam sobie wielu rzeczy...

        > Co do dziecka nie ograniczaj kontaków z ojcem, to ze wam nie wyszlo
        > nie znaczy ze dla dziecka bedzie złym ojcem.

        Jeśli chodzi o dziecko - nie jestem typem kobiety, która przez ograniczanie kontaktów z dzieckiem próbuje się zemścić. Nie ukrywam - na samym początku chodziły mi po głowie myśli, żeby wziąć dziecko i wyjechać jak najdalej, żeby gorzko pożałował, jak wiele stracił... Potem był etap sądowego ograniczenia praw, ale to bardziej wynikało z mej niewiedzy, co to oznacza w praktyce. Uznałam, że do córki mamy równe prawa i nie jest ona niczyją własnością, nie chcę odgrywać się w taki sposób, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że to kiedyś mogłoby obrócić się przeciwko mnie, a kiedy widzę jak bardzo jest z nim związana, tym bardziej nie byłabym w stanie nagle odciąć jej od ojca...

        > proszenie o miłośc jest czymś najgorszym dla kobiety i
        > uwierz ,ze gdybyc z nim lubn on z toba został z litości za kilka
        > miesiecy, lat nie mogłabyć spojrzec sobie w oczy.

        O miłość nie żebrałam, nie lubię się narzucać, błagać, bo wiem, że wtedy nie dalibyśmy rady być razem i pewnie oboje mielibyśmy partnerów, u których znaleźlibyśmy to, czego brakowałoby w fikcyjnym małżeńswtie. Tylko kiedy jeszcze nie znałam wszystkich faktów, to jasno określiłam swoje stanowisko - że jestem gotowa walczyć, ale taka wola musi płynąć z obu stron. Płynęła tylko z mojej...

        I choć wiem, że gdybyśmy spróbowali, to trudno byłoby mi poczuć się bezpiecznie, trudno zaufać, zasypiać spokojnie, nie być podejrzliwą. Jednak fakt, że człowiek, którego pokochałam zmienił się całkowicie i jest obcy dla rodziny i przyjaciół, jakoś tak wzbudza we mnie myśl, że to nie jest do końca on, że ktoś inny się pod niego podszywa...

        > skoro twój
        > maz tak szybko po slubie zwiazał się z inna kobieta to pamietaj ,że
        > i ona moze kiedyś za kilka lat podzielic twój los, nie mozna
        > zbudować własnego szczescia na cudzej krzywdzie.

        Co do tej kwestii - z tego, co wiem, mój mąż nie jest z kochanką. Pech chciał, że ona też jest w związku małżeńskim i chyba zdecydowała się być z mężem. Może jednak ręka Boża czuwa, kiedy krzywdzi się tyle osób wokół...
        • ekscytujacemaleliterki Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 29.09.10, 14:54
          Przyjdzie taki dzień, kiedy złapiesz się na tym, że ZAPLANOWAŁAŚ coś na jutro!
          I nie tylko będziesz sobie "wyobrażać wiele rzeczy" ale będziesz planować, realizowac i będzie Ci to sprawiac przyjemność smile.
    • jol.ka1 Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 31.08.10, 14:30
      Moja sprawa już 6 IX, tyle tylko, że po 22 latach małżeństwa. Też
      znalazł sobie przyjaciółkę.Próbowałam przez rok ratować to co między
      nami było, dawałam szansę i dalej byłam oszukiwana, a mimo to nie
      mam pewności, czy podjęłam słuszną decyzję. Cieszę sie jednak, że
      stać mnie było na jej podjęcie. Przykro jest chyba każdej z nas, ale
      niestety nie tylko od nas zależy miłość.
      Starj się siebie samej nie oszukiwć, nie będzie łatwo, ja już to
      wiem, ale nie masz wyjścia musisz się trzymać. I tego ci życzę!!!!smile
    • kiciabeauty Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 31.08.10, 22:50
      Kto jak kto, ale ja muszę skrobnąć kilka słów. Jestem rozwódką od 26 sierpnia (6
      dni?), 3 lata po ślubie, dwuletni synek. I NIE ŻAŁUJĘ!!!
      Myślę, że powinnaś zdjąć z siebie brzemię odpowiedzialności za rozpad waszego
      związku. Przynajmniej tak mi się wydaje po twoim poście. Nieważne czy byłaś zła
      czy dobra, nikt aniołem nie jest, ale TO NIE TY poleciałaś do jakiejś d..y, bo
      (pewnie) obowiązki ojcowskie, czy też małżeńskie się pojawiły i trzeba było
      "odreagować stres." Popatrz na to z innej strony. Skoro nie sprawdził się w
      najtrudniejszej dla kobiety chwili i nie stanął na wysokości zadania to dupa nie
      facet. Mam do takich stosunek bardzo osobisty gdyż mój były:
      - spóźnił się gdy rodziłam
      -spóźnił się gdy miał nas odebrać
      -wpadał jak po ogień a ja byłam po cesarce i potrzebowałam wsparcia i w
      przenośni i dosłownie (ledwo człapałam do toalety)
      -nie dotykał się do dziecka przez pierwsze 4-5 miesięcy a jak już musiałam wyjść
      to dzwonił i dawał mi płaczące niemowlę do słuchawki

      Konkluzja, lepiej wcześniej niż później (zmieniając trochę powiedzenie Better
      late than never). Teraz mamy z byłym poprawne relacje, dla dziecka, które
      ostatecznie stało się jego oczkiem w głowie, ale w innych kwestiach wciąż mnie
      zawodził, przez duże Z. Twój mąż też Cię zawiódł, bardziej niż mój mnie ,
      podejrzewam, poboli, poboli ale ręczę Ci, że Ty też odetchniesz z ulgą,
      serduszko Ci szybciej zabije i może poznasz "lepszy model"smile)))
    • anja.ltd Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 27.09.10, 12:09
      ... No to sprawa coraz bliżej - już w czwartek, a ja na samą myśl o tym zaczynam się trząść jak osika. Dziś druga 'rocznica' ślubu, który chyba od początku nie był ważny... Nie tak miało być, nie taką przyszłość wymarzyłam sobie dla mojego dziecka. A do tego tatuś, który słowem do mnie się nie odzywa, bo ma tak wiele żalu i nienawiści do mnie... A to przecież on zdradził i odszedł ode mnie... A teraz co..? Rozwód i córeczka, która po nocach woła tatę...
      Dlaczego ludziom tak często brakuje odpowiedzialności i wyobraźni..?
      • oliwka_24 Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 28.09.10, 15:25
        Witaj anja.ltd,
        rozumiem Cię w zupełności, od dawna czytam twoje wpisy i wydaje mi się, że czytam prawie swój życiorys... Mnie również mąż zostawił, zaczął zdradzać gdy byłam w ciąży, porzucił gdy maleństwo miało 7 tygodni. Także mam córeczkę. Zaczął zdradzać już 10 miesięcy po ślubie.... sad(( Wszystko było idealnie, pięknie, miło, kochanie, z kwiatkami, pieknymi słowami, aż do dnia gdy dowiedziałam się, że zdradza mnie już ponad trzy miesiąc.... szok, totalny szok, a do tego zaawansowana ciąża....
        Teraz jestem już po piątej sprawie i nadal nic.......
        Mój mąż równiez czuje się obrażony i urażony, a to on zdradzał, kłamał, oszukiwał, nękał, itd.
        Życzę Ci powodzenia, mam nadzieję, że u Ciebie skończy się na pierwszej sprawie z przyznaniem się do winy przez męża.
        Czasami mam myśli, że ciężkie to moje życie i nie mogę uwierzyć, że "mój ukochany mąż" tak bardzo mnie skrzywdził........ ale cieszę się, że mam Córeczkę, moje ukochane "Maleństwo" wink
        • anja.ltd Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 29.09.10, 12:16
          ... No właśnie - dziecko, które jest ze mną sprawia, że trzeba dać radę... Choć czasem trudno patrzy się w te jej błękitne oczka (po tatusiu wink i cudne usteczka (też po tatusiu...), kiedy pytająco woła "tata"... I tak się czasem zastanawiam, w jaki sposób tacy faceci, którym za grosz brak odpowiedzialności i wyobraźni, zagłuszają własne wyrzuty sumienia, bo ja nie mogłabym spojrzeć na swoje odbicie w lustrze, gdybym nie uwierzyła w swoje "alibi", które często jest dość naciągane przez zdradzających (cel uświęca środki, nieprawdaż..?).
          Nie wiem, jak to jest u Ciebie oliwka_24, ale mój mąż bardzo często odwiedza Małą. Zresztą od początku uważał, że od dziecka nigdy nie odejdzie, że tylko mnie porzuca... I kiedy widzę, jak Mała do niego lgnie, jak się "lepi" do jego nóg, jak tęskni, nie opuszcza na krok (wtedy mam idzie w "odstawkę", ale trudno się dziwić, kiedy mamę ma na co dzień...), to znowu zastanawiam się, jak w imię własnego szczęścia mógł poświęcić spokój, poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji własnego dziecka..? I ciągle tego nie potrafię ogarnąć rozumem...
          Jeśli chodzi o sprawę - mam nadzieję, że przebiegnie w miarę bezboleśnie, że nie dowiem się czegoś "nowego" od męża, co znowu przyniesie falę bólu... On, składając pozew, przyznał się do swojej winy, ale przyczyny rozpadu małżeństwa zasadniczo się różnią...
          Aj, boję się, ale trzeba to jakoś przeżyć...
          Trzymajcie kciuki smile
          • oliwka_24 Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 29.09.10, 13:31
            Mój mąż nie ma sumienia!! Liczy się tylko jego jak to mówi nowe życie, dom z ogrodem kochanki, itd. Wyrzutów sumienia brak, twierdzi, iż "takie jest życie"!!
            Twój mąż ma chociaż troszkę godności przyznając się do winy, mój za to żąda rozwodu za porozumieniem stron albo z mojej winy!!!! Nie przyznaje się do niczego, udaje poszkodowanego aniołka....... Uważa, że nic się nie stało.... chyba nadal nie rozumie tego co zrobił Nam i naszej Rodzince..... sad(
            U mnie pierwsza sprawa nie była taka zła, choć też bardzo się bałam, bo człowiek nie wie co go czeka...... na kolejnych był już nerwowy koszmar i wciąż dowiadywałam się nowych "rzeczy" na temat swojej osoby, zarówno od niego jak i od jego świadków....... Przykre to wszystko, a miał być normalny dom, szczęśliwa kochająca się Rodzinka... sad((
            Trzymaj się i daj jutro znac jak poszło.
    • olgucha_3 Re: Zbliża się pierwsza sprawa... 28.09.10, 15:42
      Gdzieś przeczytałam takie zdanie. "Żeby być idealną żoną, trzeba mieć idealnego męża". Nie miałaś idealnego męża, więc nie masz o co się obwiniać. Ja jakiś czas analizowałam wszystkie swoje błędy i drążyłam czemu mnie zdradził. Dziś wiem, że zdrady nic nie usprawiedliwia i koniec, kropka. Ja jeszcze jestem przed rozwodem, ale wiem, że bardzo pomaga obecność w sądzie kogoś komu ufasz, wiesz, że za drzwiami siedzi ktoś, kto Cię wspiera.Pomyśl o tym. Może masz jakąś przyjaciółkę, albo bliską Ci osobę. Trzymaj się. smile
Pełna wersja