Witam po długiej przerwie i proszę o radę...

04.09.10, 01:12
Nie wiem od czego zacząć...Opiszę sytuację: Od rozwodu, jak starzy Forumowicze
pamiętają, mieszkam z synem, córka z matką. Matka od początku utrudniała
kontakty z córką i robiła wszystko co możliwe żeby mnie odseparować od córki,
od pewnego czasu córka zaczęła do mnie regularnie dzwonić, utrzymywaliśmy jaki
taki kontakt a nawet czasem się widywaliśmy, czasem przyjeżdżała do mnie.
Ostatnio dzwoniła żebym zaopiekował się jej psem bo jedzie z mamą na wczasy do
Egiptu, pies był u mnie do ich powrotu. Zadzwoniła 1.09 z płaczem i słowami "
Tato weź psa na zawsze do siebie bo mama mówi, że odda go do schroniska albo
wyrzuci z domu. ja będę do niego przyjeżdżała i będę go miała u ciebie" W
słuchawce płacz. Próbowałem ją pocieszyć, że to tylko takie gadanie, że mama
tego nie zrobi , że przecież wie jak bardzo córka kocha tego pieska, w końcu
poprosiłem żeby dała mi do telefonu mamę, ex odmówiła rozmowy a za chwilę
telefon został wyłączony. Po 10~15 minutach córka zadzwoniła od swojej
koleżanki z płaczem mówiąc: "mama zabrała mi telefon, powiedziała, że nie
będzie płaciła za rozmowy do ciebie, że masz mi kupić telefon jak chcę do
ciebie dzwonić, że jak się skarżę ojcu to mam się do ciebie wynosić, wyrzuciła
moje ubrania na korytarz i powiedziała jedź sobie do ojca autobusem" byłem
załamany takim traktowaniem córki. Dziś pojechałem pod dom ex, czekałem na
córkę, wyszła z psem dałem jej swój telefon i kupiłem kartę + doładowanie. Po
godzinie telefon " mama chce mi zabrać twój telefon, mówi, ze masz na mnie zły
wpływ i mi szkodzisz, mówi, że odda sprawę do sądu że ma ze mną trudności...."
W końcu rozmowy córka z płaczem powiedziała, że z mamą jest jej źle i woli
mieszkać ze mną. CO MAM Z TYM WSZYSTKIM ZROBIĆ? CO MI RADZICIE? Spać nie mogę,
cały czas myślę, nie chcę wojny ale martwię się o córkę. Poradźcie proszę.
    • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 01:24
      W jakim wieku masz córkę?
      • jp66-2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 01:26
        12 lat.
        • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 01:36
          Jak długo jesteście po rozwodzie?
          • jp66-2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 01:43
            po co te pytania? szukam rady co zrobić, czy wystąpić o przyznanie opieki nad
            córką? czy zostawić wszystko własnemu biegowi? Boję się o psychikę córki i tak
            już doświadczonej przez los rozwodem rodziców, boję się ponownego ciągania po
            sądach, wojny z ex, ale córka jest dla mnie najważniejsza.
            • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 02:14
              Sąd za was niczego nie załatwi. To jest wręcz idiotyzm mysleć, że sąd rozwiąże problem. Wszystko zależy od was.
              Wg prawa. dziecko jest w stanie podejmować decyzje samodzielnie od 13 roku zycia i decydować, z kim chce byc. Więc jesli Twoja córka jest zdeterminowana i naprawdę jest jej źle z matką, to po prostu wyprowadzi sie od niej do Ciebie i po sprawie, i żaden sąd Ci nie podskoczy , ani matka.

              A pytanie zadaje proste. Bo to istotne, ile lat jesteście po rozwodzie i czy w ogole jesteście. z p widzenia formalnego. Ale nie musisz odpowiadać.

              Jesli chodzi o psa... smile To wiesz, jak mój syn ociąga się z wyjściem z psem na spacer, to zdarza mi się powiedzieć, że oddam psa do schroniska, skoro nie łaska wyjść ze swoim psem, bo przecież pies cierpi i należy mu się spacer, kiedy ja akurat nie mogę. Kwestia odpowiedzialności za zwierzę, po prostu, za żywę stworzenie. Milośc do psa nie polega na głaskaniu go i czochraniu bez przerwy, co np uprawia mój syn, ale też na pewnych obowiązkach wobec zwierza, skoro deklaruje się, że się je kocha. Więc nie rób dramatu z powodu tekstów matki, pewnie odpowiednio interpretowanych przez córkę.
              Inna sprawa, że Twoja zona nie chce z Toba rozmawiać... skoro aż tak doświadczyliście własne dzieci. Pytanie czym? Ale nie musisz mówić, jak nie chcesz, spox.
              Sam pomyśl.
              Spokojnego weekendu.
              • z_mazur Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 11:26
                Airam. Jp jest na tym forum już od kilku lat, ciągle z tym samym problemem, czyli z utrudnianiem przez matkę kontaktu z córką i z różnymi szykanami wobec ojca i wobec córki, która jednak stara się kontkaty z ojcem utrzymywać.

                Jak widać, niektóre kobiety z tego nigdy nie wyrastają i upływający czas nie ma żadnego znaczenia.
                • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 11:55
                  No przepraszam, nie znam jego historii albo nie pamietam.
                  Może faktycznie tak jest, ale mnie inna rzecz jeszcze zastanonowiła. Syn mieszka
                  z nim, a córka z nią. On twierdzi, że matka mu utrudnia kontakty z córką. I mam
                  pytanie, czy matka kontaktuje się z synem? W jaki sposób i na jakiej zasadzie,
                  jeśli tak?
            • szizumami Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 09:16
              jp----zastanów sie --ZaCZĘŁO SIE OD PSA!
              a ty zastanawiasz sie czy iśc do sądu!

              a nie nalezałoby skupić sie dalej na psie----i problemem zw.z psem-
              CZY NIE CHODZI TU CZASEM O obowiazek WOBEC PSA
              córka chciała mam uległa---córka obiecywała --nie bedzie problemu
              a tu problem jest!
              zapytaj dziecko o to--jak nie chce zona rozmawiac i wyłów prawde-czy psem sie zajmuje-co w zw.z
              tym obiecała matce...co pies wyrabia..itp

              WYCIECZKA DO EGIPTU!--
              chyba nie ma tak Zle?!!
              • z_mazur Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 11:33
                No tak, fajnie, wycieczka do Egiptu i jest super. Nie ma znaczenia, że matka odseparowuje córkę, od ojca i od brata (sic!), ważne że dziecko do Egiptu pojechało. smile)))
                • szizumami Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 12:19
                  --masz racje,że nie wyjazdy sa najważniejsze
                  -z mazur---pamietam ,może nie wszystko
                  jak piszesz <mocno fochowata kobieta>--taki obraz pamietam
                  wydaje mi sie jednak że skoro jest z nia córka to znowu taką najgorsza matką nie jest
                  dumna,harda,obrażliwa i uparta
                  nie lubi zeby jej rozkazywac-nawet przez telefon---wiec niech rozmawia z nią inaczej
                  --
                  a poza tym dzieci w tym całym bałaganie potrafią wykorzystywac[a może i nie radzą sobie z tym]
                  jak matka mi nie da albo nie pozwoli,,,nie zgodzi sie --to pójde do ojca
                  a pózniej w druga strone

                  pies jest pogrzebany czy jej złośliwość

                  --czy w takiej sytuacji nie lepiej mieć kuratora--który byłby m,in mediatorem?!
        • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 01:40
          Nie znam dokładnie sytuacji, ale twoja żona zachowuje się - tu nieco nieładnie
          się wyrażę - jakby miała nierówno pod sufitem. Na twoim miejscu pogadałbym z
          córką i jeśli podtrzyma, że chce być z tobą, to do sądu. Sąd powinien wziąć pod
          uwagę wolę dziecka, które skończyło 12 lat. Oczywiście "powinien" nie znaczy
          "musi". Ale masz duże szanse na wygraną
    • potwor_z_piccadilly Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 07:14
      gbel2
      Nieznajac zrodla problemow tych ludzi, Twoje "nieladnie" i "nierowno pod
      sufitem" jest naduzyciem.
      Ty jp66-2 ocene sytuacji i rady airam.as, wydrukuj, opraw w ramke i powies na
      sciane.
      • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 09:52
        też piszę, że Nie znam dokładnie sytuacji opieram się na tym, co jp66-2
        nam napisał. A z tego wychodzi, że matka utrudnia jej kontakty z ojcem i po
        prostu wyzywa się na dziecku
    • mayenna Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 08:24
      Jeśli byłabym przekonana, że mojemu dziecku dzieje się krzywda, jest mu źle to
      oczywiste jest że walczyłabym o upiekę i to natychmiast.
      W tym co piszesz jest sporo niepokojących elementów. Jednak sytuacja może być
      nie do końca taka jak córka Ci opisuje. W sytuacji konfliktu między matka i
      córką, jasne jest że córka spróbuje szukać u ciebie poparcia. Spróbuj
      porozmawiać z eks i z córką. To pozwoli Ci na lepszą ocen tego konfliktu.
      Jeśli matka chce osiągnąć jakiś efekt i w tym celu zabrała 12 - latce telefon,
      to nie robiłabym z tego od razu działania uniemożliwiającego dziecku kontaktu z
      ojcem Zwróć uwagę: gdyby córka powiedziała że mama zabrała telefon z innego
      powodu to ty byś jej drugiego nie kupił. Porozmawiaj z eks o przyczynach takiego
      zachowania córki.
      • z_mazur Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 11:31
        Ale jp pisze o podobnych sytuacjach od kilku lat na tym forum, a była żona po prostu nie chce z jp rozmawiać. Z tego co pamiętam nie utrzymuje kontkatu ze starszym dzieckiem (synem) ponieważ postanowił zamieszkać z ojcem, a w momencie podejmowania decyzji był już na tyle duży, że nie mogła się temu sprzeciwić. W odwecie nie utrzymywała kontkatu z dzieckiem przez wiele miesięcy.

        Ale i tak pewnie znajdą się panie, które jej postępowanie będą w jakiś sposób tłumaczyły.
        • eutherpe Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 12:41
          A ja jestem Panią, której i psa żal w tej sytuacji.
        • mayenna Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 13:02
          z_mazur napisał:

          > Ale jp pisze o podobnych sytuacjach od kilku lat na tym forum, a była żona po p
          > rostu nie chce z jp rozmawiać. Z tego co pamiętam nie utrzymuje kontkatu ze sta
          > rszym dzieckiem (synem) ponieważ postanowił zamieszkać z ojcem, a w momencie po
          > dejmowania decyzji był już na tyle duży, że nie mogła się temu sprzeciwić. W od
          > wecie nie utrzymywała kontkatu z dzieckiem przez wiele miesięcy.
          >
          > Ale i tak pewnie znajdą się panie, które jej postępowanie będą w jakiś sposób t
          > łumaczyły.

          W takiej sytuacji pozostaje jedynie wystąpienie do sądu o opiekę. Działania mamy
          w takiej sytuacji trudno usprawiedliwić.Aż jestem ciekawa opinii pańsmile
          >

          • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 04.09.10, 13:22
            Witaj JP, dawno Cię nie widziałam, miałam nadzieję, że w związku z tym wszystko
            się jakoś unormowało. Nawet ostatnio wpadł mi w ręce Twój telefon i
            zastanawiałam się czy nie zadzwonić.

            Co robić? J, a dało się kiedykolwiek normalnie porozmawiac z Twoją eks? Sam
            wiesz, że nie. Ona ukarała syna za to, ze mieszka z Tobą, ukarze córkę za to, że
            chce mieć z Tobą kontakt. Syn uciekł do Ciebie, ucieknie i córka, kwestia czasu.
            Porozmawiaj z córką czego naprawde chce i jeśli Młoda rzeczywiście chce być z
            Tobą i bratem idź do sądu. Na co czekasz? Aż dziecko bedzie przekonane , że ani
            domu u matki bo wywala rzeczy, ukochanego psa, zabiera telefon ani u Ciebie bo
            jesteś bezwładny i nic nie robisz.

            Powodzenia JP.

            I odezwij sie czasem.
            • jp66-2 Witaj Kas 05.09.10, 09:56
              Zastanawiam się nad tym sądem ale boję się konsekwencji, znowu zacznie się
              piekło, ciąganie córki po psychologach w celu udowodnienia, że jednak nie chce
              utrzymywać ze mną kontaktu, że nie chce z nami mieszkać. Córka jest
              przestraszona i pod mocnym wpływem matki i pewnie w jej obecności powie to co
              matka chce usłyszeć, nie wiem czy nie zaczekać jeszcze z rok, może wtedy córka
              sama określi czego chce. Teraz mówi żebym coś robił, ale kiedy jej powiedziałem,
              że pewnie sąd ją samą o to zapyta to już taka przekonana nie jest " a ja już nie
              wiem". Na razie chowa telefon przed matką i do mnie dzwoni. (to chowanie
              telefonu to już pewien rodzaj buntu) i myślę, że kiedyś się zbuntuje na dobre
              tak jak syn. A ex .... cóż nigdy nie zaprzestała walki ze mną w każdy z
              możliwych sposobów- i chyba nigdy tego nie zaniecha - muszę się cały czas mieć
              na baczności, przyzwyczaiłem się i już. Pozdrawiam
              • jol.ka1 Re: Witaj Kas 05.09.10, 10:34
                Nie znam twojej sytuacji bo ja tu od niedawna. Jednak wyrażę swoje zdanie - nie rozumiem twojej
                ex i nic nie jest mi tego w stanie wyjaśnić poniważ to co jest między dorosłymi powino dotyczyć
                tylko ich. To co robi ex jest okrutne i świadczy niestety o niej samej, o jej głupocie i nie liczeniu sie
                z uczuciami innych, a w szczególności dzieci. Czy tak postępuje kochający rodzic?
                Ja mam dorosłą córę, ma 19 lat, jej ojciec mnie zdradził, rozwód w poniedziałek. Ja w
                przeciwieństwie do twojej ex tłumaczę tej "młodej dorosłej", że to co zrobił jej nie dotyczy, że to
                nie może wpłynąć na jej kontakty z nim, że należy go szanować, on zresztą był dla niej wzorem.
                Ona ma swój pogląd na ten temat, najchętniej by o nim zapomniała, ale pomna moich utyskiwań
                stara się miec z nim poprawne relacje, a nie jest to łatwe, bo obecna pani mojego ex najchętniej
                zapomniałaby , że ten ma córkę . On zresztą niestety tez zaczyna prezentować taką postawę, co
                nie ułatwia życia młodej. SZKODA, ŻE ZYCIE JEST TAKIE OKRUTNE CZASAMI, ZE DOŚWIADCZA
                NAJBARDZIEJ TYCH KTÓRZY NA TO NIE ZASŁUŻYLI!
                Próbuj rozmów, a swojej nastolatce się nie dziw, bo ona jest rozdarta pomiędzy tobą a ex i tak
                naprawdę to nie wie co będzie dla niej dobre. Trzymaj się i nie poddawaj.
                • armia55 Re: Witaj Kas 05.09.10, 18:56
                  > Ja mam dorosłą córę, ma 19 lat, jej ojciec mnie zdradził, rozwód w poniedziałek
                  > . Ja w
                  > przeciwieństwie do twojej ex tłumaczę tej "młodej dorosłej", że to co zrobił je
                  > j nie dotyczy, że to
                  > nie może wpłynąć na jej kontakty z nim, że należy go szanować, on zresztą był d
                  > la niej wzorem.
                  > Ona ma swój pogląd na ten temat, najchętniej by o nim zapomniała, ale pomna moi
                  > ch utyskiwań

                  > stara się miec z nim poprawne relacje

                  A to niby dlaczego ty utyskujesz ze tak powiem ?
                  To sa sprawy córki, jest dorosła, pozwól jej przeżyc po swojemu ta sytuacje i
                  nie zmuszaj do utrzymywania poprawnych stosunków i okazywania szacunku, bo to
                  przegięcie w druga stronę.
                  Wszystko ma swój czas. Córka sobie to wszystko poukłada w swojej głowie. Jesli
                  miała z ojcem więź to ona za jakis czas powróci, ale teraz trzeba uszanować jej
                  zranione uczucia.
                  Ta sytuacja dotyka równiez twoja córkę , nie pisz ze tak nie jest.
                  Bez urazy, ale jakos mnie tak dotknał twój wpis , moze dlatego ze mamy dziecko w
                  podobnym wieku.

              • mayenna Re: Witaj Kas 05.09.10, 10:43
                Nie wiem jakie są procedury. Rok to bardzo długo. Wyrzucanie ubrań,
                psa,zabieranie telefonu świadczą o dużej niestabilności emocjonalnej matki, o
                jej problemach psychicznych - dużych.
                Odbije się to na córce.
                Może warto poinformować kuratora o sprawie? Może podpowiedzą Ci co robić. Wydaje
                mi się że nie powinno się tej sprawy zostawić. Matka jest chyba nieprzewidywalna...
        • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 15:18
          z_mazur napisał:

          > Ale jp pisze o podobnych sytuacjach od kilku lat na tym forum, a była żona po p
          > rostu nie chce z jp rozmawiać. Z tego co pamiętam nie utrzymuje kontkatu ze sta
          > rszym dzieckiem (synem) ponieważ postanowił zamieszkać z ojcem, a w momencie po
          > dejmowania decyzji był już na tyle duży, że nie mogła się temu sprzeciwić. W od
          > wecie nie utrzymywała kontkatu z dzieckiem przez wiele miesięcy.
          >
          > Ale i tak pewnie znajdą się panie, które jej postępowanie będą w jakiś sposób t
          > łumaczyły.
          >




          A to sobie doczytałam własnie. Matka, która gniewa sie na dziecko, ze zamieszkalo u ojca i dlatego nie chce je widzieć. W ramach rewanżu, nie pozwala ojcu spotykac się z drugim dzieckiem, co to mieszka z nią.
          Oczywiście jest to patologia. Ale dziwne jest (nie, nie bronię tu matki), że ojciec po tylu latach , ile to wszystko trwa, cholera wie, nie potrafił temu zaradzić, cokolwiek z tym zrobić. I najbardziej co mi sie nasuwa na myśl, że wart pac pałaca. Jednak. Bo powstaje pytanie, czy syn sam z własnej woli nigdy nie zechciał zadzwonić do matki, spotkać się, mimo relacji między rodzicami? To znaczy, że syn (dorosly, z tego co zrozumialam) uważa swoja matkę za jakąś skończoną, zupelnie obcą osobę, nie matkę.? Czy syn w ogole szukał kontaktu z matką, a ta go odtrącała?
          Czy w ogóle nie szukał kontaktu, bo ....bo mieszka z tatą?
          Bo jest to z pewnością nienormalna sytuacja, czlowiek osiemnastoletni, samodzielnie myslący, jakim jest syn mieszkający z tatą, potrafi sam ocenić sytuację, chyba że ma tak naprane do łba przez ojca, że jakikolwiek pierwszy krok w kierunku własnej matki (i siostry też! czy spotyka się z siostrą?) z jego strony w ogole nie wchodzi w rachubę. Pytanie, dlaczego? Przeciez dzieci (normalne dzieci) nie wyrzekają się ot tak swoich rodziców. Chyba że naprawdę przeszły pieklo z ich powodu, jakieś drastycznych zachowań z ich strony doświadczyły. Jeśli faktycznie tak było, to nie ma nic prostszego, jak udowodnić przed sądem, że matka jest niebezbieczna osobą i w oparciu o dowody, ograniczyć jej prawa rodzicielskie do córki.
          A czy te dowody są? czy to tylko wzajemna nakręcają sie spirala? Cos mi ten wasz JP nie wygląda na czlowieka rozsądnego. Przedstawia własna wersję wydarzeń, mocno subiektywnie przy czym.
          Przeczytałam tez pare jego postów z archiwum.
          Facet, co to się chwali, że odebrano mu prawo jazdy za piractwo, a on dalej jeździ autem. Wzór odpowiedzialności i rozsądku po prostu. Pytanie, czy tego samego uczy swojego syna?
          Ciekawa historyjka, nie ma co.
          • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 15:27
            To przeczytaj wszystkie posty a nie kilka i dopiero sobie wyrabiaj opinie. Tak
            sie okazuje, że znam i JP i jego syna miałam okazję spotkać. Jak zawsze matka
            zachowuje sie jak wariatka a winny temu jest męzczyzna i ojciec i powinien temu
            zaradzic. Standard RICD. Ale jak zmusić matkę (pedagog/nauczycielkę!) do
            kontaktów z dzieckiem? Błagac? Prosic? Rozmawiac kiedy ona wrzeszczy i wzywa
            policje lub zamyka sie w domu i udaje, ze jej nie ma? A Sądy? Wejdz do archiwum
            i poczytaj dlaczego dzieci są podzielone miedzy rodzicami.
            Oczywiście, to że matka wyywala rzeczy 12-latki na klatkę schodowa i każe jej
            sie wynosic, mówi, że odda jej ukochanego psa, zabrania do ojca dzwonic,
            zabiera telefon kupiony przez ojca, uniemozliwia kontakty z bratem i synem - to
            wszystko wina JP. Co za bzdury. Wychodzi na to, że generalnie to kobiety są
            takimi stworzeniami że jesli zachowywać mają sie przyzwoicie to musi nad tym
            pracowac facet. Sama z siebie to tylko patologia i zachowania jak u wariatki. A
            ja uwazam, że każda kobieta jest odpowiedzialna sama przed sobą i przed
            dzieckiem za to jaką jest matką. I ojciec nie ma tu nic do rzeczy. I na odwrot.
            • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 15:39
              Przeczytałam. Zainteresowalo mnie kilka wypowiedzi jp, dośc emocjonalnych, jak
              na czas, ktory uplynął od rozwodu.
              Matka pedagog/nauczycielka wink) Cóskolwiek o tym wiem. Mnie moja matka całe moje
              życie obrzydzala mi ojca. Dlatego jestem baaaardzo wyczulona na tego typu
              manipulacje. Dlatego też, moje dziecko jest dziś z ojcem, bo nie zamierzam
              powtarzać tego, co robiła ona ze mną.
              Tym niemniej, postawa jp jest dla mnie niejasna. On nie jest konsekwentny, a i
              człowiekiem rozsądnym trudno go określić, po tym , jak reaguje na zachowania
              swojej żony i w ogole na calą sytuację.
              • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 15:47
                A dla mnie wykładnią tego jakim jest człowiekiem jest fakt iż i syn i córka za
                wszelką cenę chcą miec z nim kontakt, walczą o to razem z nim nawet za cenę
                narażenia się matce, a w efekcie syn już od kilku lat, a córka zaczyna
                przebąkiwac o tym, że chca być z nim a nie z matką.
                Moja córka jakoś nie pala chęcia ucieczki ode mnie do taty. Nawet jej to do
                głowy nie przyjdzie.

                Naprawdę za to jaką matką jest kobieta zawsze odpowiedzialny jest facet? Serio
                jestesmy tak nieodpowiedzialne, zależne od facetów, że jak on nam nie pomoże być
                dobrym rodzicem to nas stać jedynie na zerwanie kontaktów z dzieckiem,
                nastawianie go przeciw drugiemu rodzicowi, albo nękaniu potomka czy wywalaniu
                jego rzeczy na klatkę schodowa?
                Kurcze czytajac RICD mam wrazenie, ze jak ojciec dziecka nie zrozumie, nie
                pomoze, nie wesprze, nie pokaze, nie zajmie sie to po matkach mozna spodziewac
                sie jedynie wszystkiego najgorszego. Bo jedyne rady jakie słysze to "a jak
                pomogłes swojej eks zonie w tym by była dobra matka?". No zesz, a co ona głupia,
                bezwolna, zalezna czy uposledzona? Ja jednak wolałabym wiedziec i czuć, ze za to
                iz jestem fantastyczna matka własnej córki odpowiadam tylko i wyłacznie ja a nie
                praca nade mną mojego eksa.
                • to.ja.kas i jeszcze coś 05.09.10, 15:51
                  facet nie ma prawa emocjonalnie napisac na forum, ze jego eks wariatka niszczy
                  dziecko, za to matce wybacza sie kazde skandaliczne, emocjonalne zachowanie bo
                  albo jest zdradzona, albo chora, albo nieszczesliwa, albo niezrozumiana, albo
                  zdradziła, albo cierpi, albo miała traumatyczne małzenstwo, albo nieszczesliwe
                  dziecinstwo.
                  A facet? Nawet jak chce sie wygadac na forum, ma byc rzeczowy, spokojny,
                  opanowany i ....i wtedy wyjdzie na zimnego sukinsyna co to uczuc nie ma.

                  jakby nie patrzec tu to ma przewalone. JP, oj biedaku nie wiesz gdzie wszedłes,
                  to juz nie jest to samo miejsce, oj nie.
                • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 16:09
                  to.ja.kas napisała:

                  > A dla mnie wykładnią tego jakim jest człowiekiem jest fakt iż i syn i córka za
                  > wszelką cenę chcą miec z nim kontakt, walczą o to razem z nim nawet za cenę
                  > narażenia się matce, a w efekcie syn już od kilku lat, a córka zaczyna
                  > przebąkiwac o tym, że chca być z nim a nie z matką.

                  To jest tylko i wyłącznie jego wykladnia. I Twoja, na podstawie jego slów.
                  Może dla Ciebie to pikuś i nic nieznaczący fragment, ale ja bym ostro uważala na faceta łamiącego prawo. (vide odebrane prawo jazdy). Dla mnie natomiast jest to pewien wskaźnik, kim może być czlowiek postepujący w ten sposób.


                  > Moja córka jakoś nie pala chęcia ucieczki ode mnie do taty. Nawet jej to do
                  > głowy nie przyjdzie.


                  A moj syn mieszka z ojcem, którego kocha i szanuje , z czego bardzo sie cieszę.(choć nieraz potrafi w jego adres coś durnego powiedzieć, tak, żebym słyszała smile I oczekuje ode mnie wtedy aprobaty, której nie dostaje ode mnie, rzecz jasna). Bo ja mogę o swoim eksie myśleć cokolwiek, ale dziecko niech nie dostosowuje się do mojej opinii, więc musze go nieraz strofować, w jego zapędach przypodobania się mnie. Bo uważam, że dzieckiem niewolno manipulować. Dziecko to jest dziecko i wmowić mu mozna cokolwiek. Tylko po co? Dla wlasnej satysfakcji? Marna pociecha.
                  W związku z tym cieszę się, że moje dziecko ma obydwoje rodziców,mimo że nie mieszkamy razem, i szacunek do jednego i drugiego.



                  >
                  > Naprawdę za to jaką matką jest kobieta zawsze odpowiedzialny jest facet?


                  Nie, nie zawsze. W ogóle rzadko.
                  Problemem jest brak komunikacji, wyrażania swoich myśli wprost, nie manipulowania, kłamstwa itp.



                  > Kurcze czytajac RICD mam wrazenie, ze jak ojciec dziecka nie zrozumie, nie
                  > pomoze, nie wesprze, nie pokaze, nie zajmie sie to po matkach mozna spodziewac
                  > sie jedynie wszystkiego najgorszego. Bo jedyne rady jakie słysze to "a jak
                  > pomogłes swojej eks zonie w tym by była dobra matka?".

                  To normalne, że mężowie pomagają żonom, a żony powinne pomagać i wspierać mężów. Na tym polegaja relacje rodzinne i szacunek do osoby, z ktorą sie zyje pod jednym dachem.
                  Kiedy rozstajemy się, to też ponosimy odpowiedzialność za te osoby. Bo to w naszym interesie , naszych dzieci, jest, aby nawet po rozpadzie rodziny i malżeństwa moglismy funkcjonować normalnie, w miarę zdrowo.
                  • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 16:18
                    Nie, nie jestem odpowiedzialna za to jakim ojcem jest mój eks. On i tylko on jest za to odpowiedzialny i tylko on moze pracować nad tym by miec dobre relacje ze swoją córką. Jeśli by było jak piszesz, wszystkie te kobiety które tu sie zalą, ze eksiowie mają w nosie swoje dzieci byłyby w jakiś sposób winne za to jakimi sukinkotami okazali sie mezowie.

                    No kim jest JP w świetle tego, że postąpił jak głupiec z prawem jazdy? Jakie to ma znaczenie dla bycia dobrym, fajnym, rozumiejącym, wspierającym ojcem?

                    Masz zwyczajne szczęście iż Twój eks jest przyzwoitym człowiekiem i jest ciagle ojcem dla swojego syna. Jakby był takim ojcem i człowiekiem jakim jest eks Plujeczki, jakim ojcem był eks Soni, Moli, mój i wielu innych kobiet, to Twoja teoria runeła by w gruzach.
                    Każdy z nas jest dorosły i każdy z nas bierze swoją własną odpowiedzialność za to jakim jest rodzicem. A wspieranie się? Po rozwodzie? Przez ile lat? W jaki sposób? Zwłaszcza kiedy ktoś NIE CHCE I KONIEC ! To teoria, do tego szkodliwa, bo po pierwsze wzbudza poczucie winy i narzuca odpowiedzialność za to jakimi sa ludzmi a po drugie namiawia do działań które z góry są skazane na porażkę.
                    To jakby wmawiać bitym kobietom, ze jak porozmawiają z chłopem to on sie zmieni w dzentelmena i zacznie zamiast awantur pielegnowac ogródek w którym bedzie hodował róze dla zony. Bzdura.
                    • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 16:35
                      to.ja.kas napisała:

                      > Nie, nie jestem odpowiedzialna za to jakim ojcem jest mój eks. On i tylko on je
                      > st za to odpowiedzialny i tylko on moze pracować nad tym by miec dobre relacje
                      > ze swoją córką. Jeśli by było jak piszesz, wszystkie te kobiety które tu sie za
                      > lą, ze eksiowie mają w nosie swoje dzieci byłyby w jakiś sposób winne za to jak
                      > imi sukinkotami okazali sie mezowie.


                      Kasiu, ale w jakims stopniu są. Inaczej to wygląda na to, że ZAWSZE tylko jedna strona jest odpowiedzialna za rozpad związku. A tak nie jest! Z prostego względu, że związek tworzą DWIE osoby. Nie jedna.

                      >
                      > No kim jest JP w świetle tego, że postąpił jak głupiec z prawem jazdy? Jakie to
                      > ma znaczenie dla bycia dobrym, fajnym, rozumiejącym, wspierającym ojcem?


                      Bardzo duże. Wzorzec. Ogolna postawa zyciowa.


                      >
                      > Masz zwyczajne szczęście iż Twój eks jest przyzwoitym człowiekiem i jest ciagle
                      > ojcem dla swojego syna.

                      Takiego sobie wybrałam. Bo tylko na takich (no, oprócz jego "fantazji" czyli zdolności do zmyślania, co mnie wyprowadza z rownowagi do dziś.) poluję smile


                      Jakby był takim ojcem i człowiekiem jakim jest eks Pl
                      > ujeczki, jakim ojcem był eks Soni, Moli, mój i wielu innych kobiet, to Twoja te
                      > oria runeła by w gruzach.


                      Ale nie widzisz interakcji? Wybieramy sobie takich partnerow, na jakich zasługujemy. Więc, nie jest to wina jednej strony, nigdy. A że się źle wybrało, to tylko pretensje do siebie.



                      > Każdy z nas jest dorosły i każdy z nas bierze swoją własną odpowiedzialność za
                      > to jakim jest rodzicem. A wspieranie się? Po rozwodzie? Przez ile lat? W jaki s
                      > posób?

                      W normalny. Wystarczy nie rzucać sobie nawzajem kłód pod nogi. A juz tym bardziej, nie mieszać w sowje relacje dzieci.


                      > To jakby wmawiać bitym kobietom, ze jak porozmawiają z chłopem to on sie zmieni
                      > w dzentelmena i zacznie zamiast awantur pielegnowac ogródek w którym bedzie ho
                      > dował róze dla zony. Bzdura.

                      Ależ skąd. Nic nie wmawiam. Takiemu to tylko przypierdolić w ramach samoobrony w twarz albo gdzie indziej, aby się ocknął. Wtedy może, jesli się nawet nie zmieni, to przynajmniej się zastanowi. I nabierze szacunku.
                      • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 16:41
                        Tak, jedyna nasza odpowiedzialnosc to odpowiedzialnosc za WYBÓR partnera. Ale
                        nie za jego postawę wobez czegokolwiek/kogokolwiek, zwłaszcza po rozwodzie.
                        I dokładnie to napisałaś. Ostatni akapit dokładnie to potwierdził. Miłej niedzieli.
          • jp66-2 airam.as - KOCHANIE 07.09.10, 20:54
            Czepiasz się. prawo jazdy? Ile kilometrów przejeżdżasz rocznie za kierownicą? ja - około 120 do 150 tyś.(nie jeżdzę tirem i taxi) a tylko w interesie własnej firmy( samochód wytrzymuje 2~3 lata)- czasem jest potrzeba szybkiego przemieszczenia się z miejsca w miejsce i wtedy jest dylemat czy jechać tak jak nakazują przepisy czy może przycisnąć w miejscach bezpiecznych? Policja stoi tam gdzie wiadomo, że będzie miała "utarg" i tak było w moim przypadku.... 15 pkt. za wyprzedzanie na mało widocznej linii ciągłej + przekroczenie szybkości o 36km/h + punkty poprzednie Czy wyjaśnienie jest wystarczające? Syn jak zauważasz jest już dorosły i sam decyduje o kontaktach z matką ( wcześniej nalegałem na te kontakty) a potem okazywało się, że pobyt u mamy był przez nią wykorzystany przeciwko synowi lub mnie ( syn ma jakiś rozum i się uczy) brak kontaktów jej i jego decyzje - ja zrobiłem wiele w celu ich zbliżenia. A na marginesie - mogę Ci maleńka przy......lić jeśli w ten sposób poznajesz prawdziwego FACETA- zastanawiam się czy chciałabyś takiego "prawdziwego" poznać osobiscie. Pozdrawiam airam.cię
            • airam.as Re: airam.as - KOCHANIE 07.09.10, 21:24
              Grzecznie tylko powiem. Nie jestem twoje kochanie, ani maleńka, więc nie zwracaj się do mnie w ten sposób. Ok? Wyluzuj.
              Mam, nadzieję, że ok.

              A zanim to wszystko wytłumaczyłeś, to juz to inni za Ciebie zrobili.
              Domyślna jestem. Kapujesz?

              A teraz serio. Prawdziwy facecie. Weź się w garść i przestan jęczęć na forach. Tylko udaj się do prawników, psychologów, gdziekolwiek, jeśli faktycznie Ci na córce zależy i masz uzasadnione obawy, że matka źle wplywa na 11 letnie dziecko. Bo nawet jesli ona teraz jest pod opieka matki, a Ty nie reagujesz, choć uwazasz przez lata, że dzieje sie źle, to odpowiedzialność spada na Ciebie jako na ojca. Bo nie zrobiłeś do tej pory nic. Uwierz, nie mówię to złośliwie, tylko mnie szlag trafia, z tego powodu, jak porownam, że mój ojciec nigdy nie mial odwagi przeciwstawić się matce. Zawsze był tym "dobrym". Czyli uległym. Widział co się dzieje, ale dał się tak sponiewierać. I swoje córki też. Więc uważaj, po prostu. Nic nie robiąc, jesteś tam samo odpowiedizalny za los swojej córki, jak matka, która teraz z nią jest.
              I przestan użalać się nad sobą , tylko działaj, ale z głową.
              • z_mazur Nowe motto na forum. 07.09.10, 23:18
                > Weź się w garść i przestan jęczęć na forach.
                > Tylko udaj się do prawników, psychologów, gdziekolwiek.

                W sumie to można cytować w każdym nowozałożonym wątku. smile))))
    • tricolour Z rok Toja córka skończy 13 lat... 05.09.10, 13:07
      ...i sama mogła będzie decydować u kogo mieszkać.

      Ja bym pozostawił bieżącą sytuację w takim stanie, w jakim jest, bo przez rok sprawy w sądzie nie
      wygrasz, a wszystkich dodatkowo poranisz, z dziećmi na czele.

      Masz też czas na rozmowę z córką i zwyczajne omówienie swojej decyzji, że nie chcesz wojny, że
      nadchodzi czas, by córa podjęła decyzję z kim chce mieszkać, że u Ciebie czeka na nią miejsce, że
      matka nie potrafi inaczej reagować...
      • to.ja.kas Re: Z rok Toja córka skończy 13 lat... 05.09.10, 13:46
        JP, zgodzę się z Tri. To rozsądna propozycja. Chyba najlepsza. Córka musi
        wiedzieć, że u Ciebie zawsze znajdzie się dla niej miejsce, że ją kochasz i
        nigdy jej nie opuścisz. A za rok może córka podejmie decyzję z kim chce mieszkać.
        Pamiętam jak się bałeś, że stracisz ją zupełnie gdy matka robiła wszystko by ją
        od Ciebie separowac. Pocieszające jest to, że jej się nie udało.
        Trzymaj się Chłopaku i sił życzę. Będą Ci bardzo potrzebne.
        A jakbyś był w Wawie to się odezwij do mnie, może znowu jakąś kawę razem wypijemy.
        • tricolour No właśnie... 05.09.10, 14:05
          ... taktyka może by i nakazywała zdetonować nad lasem 20 kiloton, co w ten sposób osłabiłoby dywizję
          pancerną przeciwnika chowającego się za krzakami, ale teren będzie niezdatny do życia przez całe lata.

          Więc strategia, a na cieprliwośc nie ma kontrnarzędzia.
    • mau3 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 14:49
      Witaj. Może zajrzyj na byłeżony Może
      odnajdziesz tam i zrozumiesz mechanizmy, które rządzą kobietami przy tego
      rodzaju zachowaniach.
      • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 15:21
        Ale co tu rozumiec? Starszy syn uciekł od matki bo zachowywała sie jak
        psychopatka, dziecko przypłaciło pobyy z matką załamaniem nerwowym. Teraz matka
        niszczy młodsze dziecko. Ale w świetle prawa może, bo Sąd przyznał opiekę jej
        mimo iż doskonale zna zachowania mamusi, bo Jacek przeszedł przez gehenne sądów,
        policji, spraw. Na terapie matka sie nie zgadza, rozmawiac z nią sie nie da,
        zblizyc sie do niej w zaden sposób nie mozna. Trudno by JP kilka dobrych lat po
        rozwodzie próbował rozumieć swoją eks i ją wspierał w ewentualnym powrocie do
        równowagi, zwłaszcza ze w zamian ma sprawy sadowe, policje, nękanie i odgrywanie
        na dzieciach. Poczekac az córka też pojawi sie u niego i po prostu zyć. Starać
        sie zyc jak najspokojniej, najnormalniej i dać dzieciom dom. Bo, że i córka w
        końcu będzie mieszkać z JP to jakoś jestem dziwnie pewna.
        • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 17:05
          Kontaktować się z córką jak najczęściej. Choćby przez szkołę -przychodzić po nią
          do szkoły i spędzać wspólnie czas kilka godzin bez uprzedzania matki. Utrzymywać
          kontakt mailowy, czatowy - codziennie. Być dla dziecka. Rozmawiać z nią o tym,
          co się dzieje przez komunikatory i archiwizować rozmowy- może się przydać.
          Matkę ostrzegać mailowo i zachowywać maile. Nie negocjować, tylko opisywać w
          nich sytuacje i swój protest, kategorycznie zapowiadać rozwiązania- niech wie,
          że jest monitorowana. Zrezygnować wobec dziecka z fałszywej lojalności wzgledem
          eks (że złego słowa na matkę nie można powiedzieć)- w takiej sytuacji trzeba
          jasno stanąć po stronie dziecka (opisać sytuację), bo dzieje mu się realna
          krzywda i ono ma prawo do rozumienia tego, co się dzieje. I do realnego wsparcia.
          Dziecku uświadomić, że niedługo jej zdanie będzie brane pod uwagę. Wzmacniać jej
          pewność siebie pod tym względem- że ma prawo wyrażać swoje zdanie i że nie wolno
          się poddawać.
          Kupować dziecku regularnie książki, płyty, periodyki, i inne widoczne rzeczy- i
          obserwować , co się będzie działo. Czy matka będzie te rzeczy wyrzucać. Wtedy
          reagować.
          Słowem- czas już pchać do konfrontacji przez stwarzanie sytuacji. Prędzej
          sytuacja się wyklaruje- mniejszy ból dziecka i korzyść dla wszystkich.

          Nie zapowiada się jakieś badanie na okoliczność jakiejś dysleksji czy czegoś
          podobnego w Poradni? To okazja, by wspomnieć o kłopotach (wszak mogą wpływać na
          naukę)- dziecko zostanie wówczas przebadane pod tym kątem przez psychologa.
          Opinia zawsze może się przydać.

          Współczuję i sił życzę.
          • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 17:29
            krezzzz100 napisała:

            Nie negocjować, tylko opisywać w
            > nich sytuacje i swój protest, kategorycznie zapowiadać rozwiązania- niech wie,
            > że jest monitorowana. Zrezygnować wobec dziecka z fałszywej lojalności wzgledem
            > eks (że złego słowa na matkę nie można powiedzieć)-


            Krez.Z całością się zgadzam. Oprócz jednego. Jeden rodzi c na drugiego nie prawa w obecności dziecka powiedziec złego słowa! To jest własnie manipulacja dzieckiem. Słowa , które przepuszcza się poprzez własne odczucia, własny stosunek do eks. narzucenie dziecku swojego odbioru drugiego rodzica. Nie mozna tak. Przeczysz w tym momencie sama sobie i wszystkim swoim postulatom!
            Daj mozliwość dzieciom samym ocenić rodzica i jego postępowanie. Stopowanie krytyki dziecka jednego z rodziców nie jest falszywą lojalnością. Jest to danie możliwości dziecku do samodzielnej oceny sytuacji! Natomiast podjudzanie dziecka do negatywnych wypowiedzi na temat rodzica jest straszną krzywdą czynioną dziecku.
            Jestem zbulwersowana tym co powiedziałaś.
            Moi panowie przyjechali wczoraj i chwilę rozmawialismy w trojkę wszyscy. Ex zaczął cos opowiadać o mlodym w swoim stylu. Młody, odzywka: co?wcale tak nie było! co za debil!
            Mówi to przy nas, przy mnie!
            Ex ma tendencję do przeinaczania faktów, to prawda. Ale nie pozwolę, aby syn w ten sposób odzywał się do swojego ojca.
            I to wcale nie jest falszywa lojalność, tylko pewne ramy zachowań.
            Oczywiście, że musialam młodego ustawić do pionu, przy ojcu. Co wcale nie wynikalo, że ja trzymam strone ojca (bo znając go , wiem, że lubi zmyslać), tylko chodzilo o odzywki dziecka do ojca.
            To nie jest falszywa lojalność.
            (jeny, jak ja nienawidzę tego słowa "lojalność", źle mi się kojarzy)
            • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 17:53
              W zupełności się z Tobą zgadzam, że nie należy podważać autorytetu drugiego
              rodzica. Dbam o to solidnie.
              Tutaj jednak autorytet nie ma nic do rzeczy. Tu się dzieje krzywda. Krzywda stoi
              przed ochroną autorytetu. Poza tym, nie namawiam do wyzywania na matkę (że matka
              głupia, wredna, czy coś w tym stylu), ale do opisu sytuacji. Dziecko musi
              wiedzieć, co się dzieje. Musi zrozumieć. Trzeba córce powiedzieć, że -niestety,
              ale matka źle postępuje. Że jej (córki) prawa są łamane. I że ojciec się z tym
              nie zgadza. Trzeba z córką wypracować wspólnie strategię - że . np damy mamie
              czas,a el nie będziemy się godzić na to, co ona robi. Czyli np, nie pozwolimy
              wyrzucać rzeczy od ojca czy na takie akcje jak psem.
              Jeśli w imię poprawności przyjmiemy zasadę chowania głowy w piasek- to będzie
              właśnie fałszywa lojalność. Dziecko może mieć zachwiane poczucie proporcji-
              skoro matka tak roboi, to może ma prawo (tak może myśleć). A to nieprawda.
              Chodzi o przywrócenie elementarnej hierarchii i proporcji. Dziecko jest za małe,
              by wszystko rozumieć.

              Ramy zachowań właśnie zostały zachwiane. Przez postępowanie matki. Typowe się tu
              nie sprawdzą, trzeba wypracować nowe- awaryjne.

              Sytuacja, którą opisałaś, mieści się w ramach normalności, codzienności. Jak mój
              starszy przychodzi się skarżyć na ojca, że mu wprowadził jakiś szlaban za
              niesprzątanie, to go (syna) skarcę i ukrócam jojczenie.
              Ale jak widzę, że ojciec przegina (a się zdarza, że nakręca spiralę retorsji),
              to mu objaśniam realnie sytuację- że obaj przeginają.
              • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 18:14
                Dopowiedzenie: nie odzywka dziecka jest normalnością (bo nie jest), ale Twoja
                reakcja.
              • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 18:38
                Ok, zgadzam się.
                matka postępuje nie fair, ale ojciec lepszy nie jest. Dziwny jest, co najmniej. Ja bym takiego kolesia trzymała na dystans.
                Tutaj najwyraźniej córka ma zachwiane poczucie proporcji za sprawą jednej i drugiej strony. Wciąż jednak jestem ciekawa, czy syn , dorołsy, kiedykolwiek podjął sam z siebie inicjatywę by się skontaktować z matką. I jeśli tak, to jak to się skończylo. A jeśli nie, to bardzo mnie intryguje - dlaczego? Bo patrzy na matke poprzez pryzmat ojca, z ktorym mieszka?
                Chowanie głowy w piasek... Ten jp wlaśnie taką postawę przyjmuje. Biedna sierotka, skrzywdzona.
                Nie wiem, czy płakać nad jego losem czy ...
                ...śmiać się wszakże nie mam zamiaru.
                Litość czuję. Jedno z najbardziej brutalnych, wbrew pozorom, uczuć.
                • z_mazur Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 19:07
                  Wiesz co airam,

                  masz irytujący sposób pisania w trzeciej osobie o innych użytkownikach forum. Nie jest to atak wprost, ale jest to tak samo chamskie zachowanie jak atak "ad personam"

                  Nawet jak Ci się coś nie podoba, o wiele taktowniej jest napisać "ten i ten zachowuje się dziwnie" niż "dziwny jest". To takie elementarne zasady dobrej komunikacji.
                  • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 19:19
                    Określ się jako moderator, co Cie irytuje.
                    Wypowiedzi wprost - kasujesz, traktujesz je ad personam, wypowiedzi normalne,
                    traktujesz jako chamskie. Zdecyduj się, człowieku.
                    • z_mazur Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 19:56
                      Jeśli pisanie o kimś, kto może to przeczytać różnych epitetów określasz jako "wypowiedzi normalne", to ja nie mam pytań.

                      Irytuje mnie doklejanie łatek. Oceniaj postępowanie, a nie osobę. Szczególnie jeśli dotyczy to kogoś na tym forum, kto to może przeczytać.
                      • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 20:45
                        jakieś epitety zuwazyłeś w moich wypowiedziach w stosunku do jp? a nie do sytuacji?
                        Poza tym wszyscy zdrowi, mazur?
                        • z_mazur Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 01:38
                          Jak już pisałem, nie piszesz wprost do jp, ale piszesz o nim w trzeciej osobie używając epitetów typu: "jest co najmniej dziwny", lub lekceważących określeń w stylu "koleś", nie chce mi się więcej tego typu kwiatków cytować, ale są w prawie każdym Twoim wpisie w tym wątku.

                          Jeśli nie zauważasz niestosowności takiego pisania, to mamy diametralnie różne standardy odnośnie komunikacji z innymi ludźmi.

                          Zresztą hasło typu "poza tym wszyscy zdrowi", to już zwyczajny zagrywka "ad personam", czyli jak widać, dla Ciebie to norma.
                    • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 20:04
                      a ty masz wybitnie irytujący sposób pisania - uważasz, że posiadłaś prawdę
                      objawioną, nie dostrzegasz, że twoje doświadczenia i twoje poglądy nie do każdej
                      sytuacji pasują. Do tego wygłaszasz to w belferskim stylu pt. Ja wiem
                      wszystko i muszę nauczać
                      . A tak naprawdę twoje posty wniosły do dyskusji
                      tyle, co nic (poza irytowaniem części użytkowników).
                      • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:03
                        Dostrzegam. Dlatego zadaję pytania, a odpowiedzi nie ma. Ciekawe, dlaczego. Większośc ludzi nie lubi pytan, jak widać. Bo jak stanie sie przed faktem, że trzeba na nie odpowiedzieć, chociażby przed samym sobą, to zaraz zapada cisza, albo następuje atak.
                        Jak jestes taki wrażliwy, że się irytujesz z byle powodu, to ciota z ciebie, a nie facet. Proste.
                        Twoje wypowiedzi , kiblu, nie wniosły nic.
                        Jestem przerażona, ogólnie, do czego zmierza tzw męski świat. Lilie jakieś, a nie mężczyźni. Ani charakteru, ani własnego zdania.
                        Jakieś nieliczne jednostki reprezentujące gatunek męski zostały na tym świecie. Niestety.
                        • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:09
                          Ale rzeczywiście, po co te epitety?
                        • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:22
                          > Jak jestes taki wrażliwy, że się irytujesz z byle powodu, to ciota z ciebie, a
                          > nie facet. Proste.
                          > Twoje wypowiedzi , kiblu, nie wniosły nic.


                          uuuu, powiało kulturą. Teraz się zdradziłaś - facet cię kopnął w tyłek, nie
                          udało ci się znaleźć nowego, więc pałasz nienawiścią do każdego, kto ma penisa
                          (niedostępny obiekt pożądania stał się obiektem nienawiści).
                          A irytuję sie nie dlatego, że jestem wrażliwym, lecz dlatego, że tu piszą ludzie
                          z pewnymi problemami i na pewno nikt nie marzy o użeraniu się z trollami i
                          frustratami.
                • panda_zielona Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:00
                  Dziwna to Ty jesteś,nie znasz od początku historii JP,a sprawa się ciagnie co najmniej kilka lat.Syn
                  niejednokrotnie próbował nawiązać normalny kontakt z matką,ale ona jest wielce obrażona,bo syn
                  był na tyle duży,że mógł sam zdecydować z kim chce mieszkać.Postanowila więc,że zemści się
                  grając córką,bo mała.Na szczęście za rok córka sama będzie mogła wybrać z kim zamieszka.I jak
                  znam życie nie będzie to matka.
                  • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:10
                    Ja jestem dziwna dlatego, że nie znam sprawy jp, ktora ciągnie sie już kilka lat? I której on nie potrafi rozwiązać?
                    Świat schodzi na psy, naprawdę.
                    Napisałam w jednym z pierwszych postów , żeby sie nie użałał i za przeproszeniem nie szczał pod wiatr, bo corka skonczy 13 lat i sama zdecyduje z kim chce być.
                    Ale jak ktoś jest uprzedzony do rozmówcy, w tym ty, to żadne argumenty do niego nie trafiają. Trudno.
                    • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:17
                      Wybacz, ale Twoje słownictwo jest obrzydliwe.

                      A jak mozna sobie poradzić z kimś kto nie życzy sobie ŻADNEGO kontaktu, ucieka,
                      zamyka się w domu i udaje, że go nie ma, wrzeszczy, krzyczy, awanturuje sie, wyzywa?
                      Nie wiesz o czym mówisz i tyle.
                      Niestety jak się nie dosiadczyło kontaktu z kimś takim, to swoje teorie można
                      sobie włożyć w ucho i rozmowa z kimś takim to jak szczanie pod wiatr.
                      • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:28
                        No to faktycznie. Współczuję takich doświadczeń. I nie zazdroszczę.
                        Ale trzeba pamiętać i liczyć się z tym, że we wszystkim obowiązuje zasada
                        wzajemności , i , że nic się nie dzieje bez przyczyny. Taki lajf.
                        • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:35
                          Mam pytanie do moderatorów - czy nie można airam.as zbanować? Bo zamiast
                          rozmawiać o problemie, o którym ten wątek miał traktować, wykłócamy się z jakąś
                          frustratka, której wydaje się, że wszystkie rozumy zjadła
                          • nangaparbat3 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 22:21
                            Zamierzasz zastosowac wobec Airam jakieś nadzwyczajne zasady? Nie różnią się jej
                            wpisy od dokonań innych forowiczek i forowiczów.
                            • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 22:30
                              Skoro nie tylko ja to zauważyłem, to chyba nie masz racji i jej posty odbiegają
                              od "dokonań innych forowiczek i forowiczów".

                              Poza tym zwracam uwagę, że w tym wątku chyba więcej postów jest od Airam i o
                              Airam niż o problemie. Nie wiem czy potrzebne są "nadzwyczajne zasady", ale na
                              pewno z korzyścią dla forum byłoby, gdyby uporczywe trollowanie skutkowało
                              jakimiś konsekwencjami. W przypadku Airam śmiało można mówić o uporczywym, bo
                              już kilka osób do niej apelowało, żeby nie rozwadniała wątku pisaniem o
                              pierdołach niezwiązanych z problemem.
                              • nangaparbat3 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 22:55
                                Zapewne z korzyścią dla forum byłoby ograniczenie polemik, w których
                                personalno-wirtualny konflikt przeważa na d problemem. Jednak zabanowanie Airam
                                ani nie rozwiązałoby kwestii, ani nie byłoby w porządku - powtórzę, że nie jest
                                ona jedyna osobą wikłającą się czasem w podobne przepychanki.
                                Jeśli chcesz naprawiac forum, wymysl jakis sposób systemowy, i przedstaw go w
                                wątku poświęconym moderacji - tak się tu kiedys umowiliśmy, o czym zapewne nie
                                wiesz.
                                • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 23:08
                                  Może i Airam nie jest jedyną wikłająca się w polemiki, ale w jej przypadku mamy
                                  nie tylko niepotrzebne polemiki, ale i pisanie nie na temat, a także pospolite
                                  chamstwo, że wspomnę np. przerabianie mojego nicka "qbel" na "kibel". Nie, nie
                                  denerwuje mnie to - bo jeszcze Airam znowu nazwie mnie "ciotą" - stwierdzam
                                  tylko fakt.
                                  • nangaparbat3 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 05:25
                                    Zgadzam się, że "ciota" to gruba przesada. Ale popatrz na to:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115995141,116029324,Re_Czy_jest_tu_jakis_facet_ktory_wygral_.html
                                    Powiedziałabym więc, że z tym banem też przesadzasz.
                        • panda_zielona Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 22:32
                          były w domu, drzwi zamknięte, zapukałem i słyszę głos mojej ex "powiedz, nie nie
                          chcesz go widzieć, no powiedz... idz na górę a ja zadzwonię na policję i powiemy
                          ze nie chcesz go widzieć, powiesz policjantom prawda, no powiedz, że tak
                          powiesz, to co mam zadzwonić? no powiedz..." Potem pogasiła światła i udawała,
                          że nikogo nie ma. Obiecywałem sobie, że nie będę chodził,dzwonił może po jakims
                          czasie uda mi się zapomnieć, że mam córkę KUR...nie potrafię przestać o niej
                          myśleć. Markus- byłem w szkole poprosiłem o rozmowę z psychologiem - ex się
                          dowiedziała i stanowczo zabroniła córce rozmawiać z nauczycielami, z kimkolwiek
                          , dyrektorka powiedziała, że jest jej przykro ale nie może nic zrobić bo matka
                          nie zgodziła się na rozmowę z psychologiem. w moim przypadku czas wcale nie
                          leczy choć miał dużo czasu....Założyłem pocztę córce i piszę do niej, kiedyś dam
                          jej adres, hasło... Chciałbym zapomnieć, przestać kochać, tęsknić, ograniczyć
                          sie do płacenia alimentów - tylko niech mi ktos powie jak to zrobić?

                          Z góry przepraszam JP za tę wstawkę,pozwolilam sobie specjalnie dla ariam jako próbkę poczynań
                          ex.
                          • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 23:22
                            Dla mnie-szok!
                            Czy nie istnieją jakieś organizacje, które mogą pokierować taką sytuacją? Jakieś
                            grupy wsparcia?
                            Ręce opadają...
                            • panda_zielona Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 23:45
                              Szok,szok,a jakby tego było mało to ta pani jest katechetką,przynajmniej wtedy byłasmile
                              • to.ja.kas Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 00:22
                                Ja pamiętam co pisał JP i pamiętam szok. Wcześniej mi się wydawało, że takie
                                rzeczy to tylko na filmie "tato". I nagle okazało się, że świat nie jest taki
                                czarno biały a granica nie przebiega wzdłuż podziału na płcie. Tyle lat a tej
                                kobiecie nie mija. Niestety Michszyb, tak jak wieszczy Krezzz, Twojej eks tez
                                tylko sie nasili a nie minie - bez względu co byś zrobił, bo te typy tak mają.
                                Kurcze.
                              • qbel2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 09:21
                                > Szok,szok,a jakby tego było mało to ta pani jest katechetką,przynajmniej wtedy
                                > byłasmile

                                No to akurat wiele tłumaczy
                                • nangaparbat3 kierujecie się uprzedzeniami 06.09.10, 15:49
                                  Katechetki są najróżniejsze.
                                  • to.ja.kas Re: kierujecie się uprzedzeniami 06.09.10, 15:54
                                    Wychowawczyni mojej córki była katechetka i to była najlepsza wychowawczyni jaką miała do tej pory. Nic wspolnego to nie ma ze sprawą JP, a wątek nie jest o zawodzie eks JP, wiec nie manipuluj Nanga i nie próbuj nam wmówić, że brzydzi nas zawód owej pani i patrzymy na nią przez pryzmat tego co wykonuje w szkole, a nie skupiamy sie na takich "drobiazgach" jakie opisał tu i wczesniej przez wiele miesiecy opisywał JP (Panda przypomniała tylko jeden post).
                                    To sprytny sposób by odwrócic uwage od tego co ta pani wyprawia, ale na mnie ta Twoja manipulacja nie działa.
                                  • tricolour Może i katechetki są najróżniejsze... 06.09.10, 15:57
                                    ... ale szkoła nie powinna byc miejscem... no właśnie czego? Nauczania religii?

                                    A jeśli nauczania, to jednej religii czy wielu religii? Bo nie można nauczać jednej religii - to tak jakby nauczać dodawania, ale juz bez mnożenia. Nauczanie jednej, jedynej religii jest manipulacją i indoktrynacją.

                                    Z powyższego uważam, że katechetki są podejrzane.
                                    • nangaparbat3 Re: Może i katechetki są najróżniejsze... 06.09.10, 16:08
                                      Są różne. Z faktu, że ktos jest katechetką, naprawdę trudno wyciągac wnioski co do relacji porozwodowych. Bycie katechetką niczego w tej kwestii nie tłumaczy.
                                      Może jeszcze raz: chciałam napisac, że zawód byłej JP niczego nie wyjaśnia, co sugerowało DWOJE przedmówców, do których też się zwracałam (co powinno wynikac z drzewka).
                                      I jeszcze: nie bronię ex JP, tylko katechetek jako grupy zawodowej.
                                      Poza tym jestem przeciwniczką nauczania religii w szkole (co innego religioznawstwo).
                                    • bramstenga Re: Może i katechetki są najróżniejsze... 06.09.10, 19:55
                                      > ... ale szkoła nie powinna byc miejscem... no właśnie czego? Nauczania r
                                      > eligii?

                                      Dlaczego nie? Skoro większość rodziców jest za, nie widzę problemu.

                                      > A jeśli nauczania, to jednej religii czy wielu religii? Bo nie można nau
                                      > czać jednej religii - to tak jakby nauczać dodawania, ale juz bez mnożenia. Nau
                                      > czanie jednej, jedynej religii jest manipulacją i indoktrynacją.

                                      Polemizujesz z samym sobą. W Polsce jest wiele rejonów, gdzie defaultową religią nauczaną w szkole jest prawosławie ew. różne odmiany protestantyzmu.
                                      ~bramstenga
                                      • tricolour Rodzice nie są od tego... 06.09.10, 20:14
                                        ... by ustalac program edukacyjny w szkole. Rodzice nie mają nic do gadania w sprawach matematyki, fizyki czy obcych języków. Z tego samego powodu nie powinni miec nic do gadania w sprawach religii - bo się na tym tak samo słabo znają jak na fizyce czy własnościach przestrzeni Euklidesowej.

                                        Szkoła powinna uczyć religioznawstwa, by mały człowiek wzrastał w wiedzy i szerokich horyzontach wyboru. To czy jest katolikiem czy buddystą, czy wyznaje Zeusa nie ma dla nikogo - poza samym zainteresowanym - znaczenia. Problem w tym, że buddyzmu u nas sie nie "uczy" a zdrowaśki jak najbardziej.

                                        Jeżeli z tym sie godzisz, by jednych wiernych traktować lepiej niż innych, to powinnaś godzić sie tym samym, by traktować kobiety gorzej od facetów (lub odwrotnie) na podstawie widzimisie. Na tym polega symetria.
                          • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 05:36
                            No na pewno nie jest to sytuacja normalna. Tym bardziej nienormalna, że
                            rozumiem, że to trwa, i od tego postu co przytoczylaś, niewiele lub wcale nic
                            się nie zmienilo. Przy takich problemach należy szukac profesjonalnego wsparcia,
                            a nie użalać się na forum. Mówię to bez żadnej zlośliwości, bo tego typu spraw
                            społecznośc forumowa nie rozwiąże, z całej do niej szacunkiem.
                            • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 10:05
                              Pewnie nie pomożemy, skoro i prawo nie pomogło (już nie kamyczek, ale głaz do ogródka funkcjonowania polskiego prawa), ale może opisany przykład kogoś czegoś jednak nauczy. Solidna rzesza forumowiczów moim zdaniem powinna mieć nad czym myśleć.
                              W każdym razie mnie powaliło. Nie sądziłam, że moje racje zostaną potwierdzone przez tak drastyczny przykład. Dalibóg, wolałabym nie mieć tej racji.

                              Mentalność dyktuje praktykę prawną. A tę mentalność możemy obserwować tu, na tym forum. Dlatego warto opisywać takie sytuacje. Bo może czyjeś sumienie się jednak poruszy.
                              • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 20:43
                                Opowiem ci coś, dokladnie prawie rok temu miała miejsc ta sytuacja, tyle że w sierpniu. W ciagu lata doszlismy z exem do wniosku, że od września mlody przeprowadza sie do nie go (przedtem ze mną mieszkal półtora roku, jeszcze przedtem z nim przez rok, a jeszcze wczesniej razem mieszkalismy). No nic.
                                Więc jedziemy , ja i moj syn do mojej mamy, jakis obiadek tam, cos tam gadu-gadu, mam zagaduje młodego na temat przygotowań do roku szkolnego, czy ma juz ksiąki itp. No to mlody mówi, że nie ma książek, bo rok zaczyna u ojca (inna szkoła, inne miasto).
                                Co nastąpilo potem, to byl najgorszy horror jaki przezylam za ostatnie lata w kontaktach z nią.
                                Najpierw powiedziala mojemu synowi, co mysli na temat jego ojca, potem obdarzyła mnie standardowym "jesteś wyrodną córką", po czym na zmianę to wpadajjac we wrzask, to w hitrerię i łzy krzyczala, dlaczego ja JEJ (sic!) to robię, ODDAJĄC dziecko ojcu!!???
                                Na co probowałam spokojnie powiedzieć, że dzieci to co najwyżej do przytułku się ODDAJE, ale ojca moje dziecko ma, tak samo jak ma matkę, więc nikomu ja dziecka nie oddaje, tylko taka podjęliśmy decyzję, że bedzie mieszkał do liceum u niego.
                                Potem wzięlam dzieciaka i wyszłam w połowie kolejnej jej tyrady , bo to było nie do zniesienia, a juz tym bardziej nie chciałam, aby moje dziecko tego sluchało.

                                Do czego to mowię, bo wszak, nie są to obrazki, którymi mozna się chwalić.
                                Do tego, że bardzo często rodzice (jak widać nawet dziadkowie) traktują swoje dzieci /wnuków jako własność. I działaja na zasadzie BO JA TAK CHCĘ I TAK MA BYĆ! Inaczej zatruje ci zycie, jesli sie nie podporządkujesz.

                                Rację pewnie masz, prawo mamy jakie mamy, ale nie można zrzucać wszystkiego na prawo, bo ono, obecne jakie jest, possiada pewne narzędzia, które mozna wykorzystać przeciwko rodzicom traktującym swoje dzieci przedmiotowo. Bardziej bym jednak stawiała (zanim wkroczy się na ścieżkę prawną) na komunikację. W której punketm oparcia jest podstawowe pytanie: co możemy zrobić dla naszego dziecka, aby bylo mu w miarę dobrze, mimo że nasze drogi sie rozeszly.
                                • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 21:15
                                  Tak, to pokłosie mentalności właścicielskiej. I jeszcze czegoś: przekonania, że jest tylko jedna racja. Nawet nie chodzi o to, że jest to jej racja, bo ta racja nie musi być przez nią uwewnętrzniona (choć może oczywiście), może to być racja zewnętrzna. "Tak to już jest, że matka musi chować dziecko". Nieprzekraczalna racja - bez zastanowienia, co to konkretnie znaczy, jak to się ma do realności. Jej przekroczenie oznacza załamanie się świata. Stąd agresja.

                                  Straszne to jest. Już nie wiem, co gorsze- czy treść tej "racji", czy jej "jedyność". Pewnie oba wymiary...
                                  Współczuję doświadczenia.
                    • panda_zielona Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 05.09.10, 21:41
                      Nie uprzedzam się do ludzi tylko do tego co i jak piszą,a Twoje pisanie mnie się wybitnie nie
                      podoba.Zadajesz ptania i oczekujesz odpowiedzi,tyle,że wywlekasz sprawy sprzed lat.A JP prosił o
                      radę na temat teraźniejszości.I dostał-spokojnie poczekać jeszcze rok.A Ty drążysz i drążysz.
                      • airam.as Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 20:49
                        Niczego nie wyciągam, ktoś tu powiedzial że JP od lat ma ten sam problem i tu pisuje, więc się zainteresowałam. (chociazby z tego względu, że dla mnie jest niepojętym, jak można jeden problem walkonić kilka lat. Bo taka mam naturę, że jak widzę problem, to go rozwiązuję, a nie pogrążam się w tym).
                        Faktycznie nie miałam czasu ani chęci za bardzo ślęczeć nad archiwum, wystukalam jp i wyszły pierwsze lepsze posstyy własnie o aucie. Na jakies inne drastyczne (co np. przetoczyłaś) nie trafilam. Tylko tyle.
    • armia55 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 13:23
      Ja bedac na twoim miejscu nie czekałabym rok.
      Miałam taki sam problem z b. mężem jesli chodzi o kontakt i powiem ci ze wiele przypadków które znam, w takiej sytuacji, dzieci to wykorzystują, próbuja ugrac coś dla siebie, poprzez manipulacje. mam wrażenie ze tak jest w przypadku waszych dzieci.
      Oczywiście reakcja jej matki z wyrzuceniem rzeczy ukazuje jaki kobieta ma problem i ze zupełenie nie radzi sobie z sytuacja.
      A mozejest tez tak , ze córce jest rzeczywiście źle i moze to nie jest manipulacja bo tak tez bywa.
      W jednym i drugim przypadku poczyniłabym kroki i nie czekałabym roku.
      Zrobienie jakiegokolwiek ruchu da córce jakas informacje, matce też.

      • tricolour A jakie kroki... 06.09.10, 15:33
        ... konkretnie, że tak bezpośrednio zapytam?
        • armia55 Re: A jakie kroki... 06.09.10, 19:36
          Sądowne.
    • jp66-2 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 21:05
      Postanowiłem poczekać, córka dzwoni codziennie (dalej chowa telefon przed mamą) dużo rozmawiamy i wiem, że za jakiś czas podejmie decyzję o zamieszkaniu ze mną. Może jestem przewrażliwiony jeśli chodzi o działania ex ale tak samo było z synem a potem agresja narastała i narastała. Ze słów córki wynika, że na razie mama ogranicza się do krzyków i wyzwisk pod moim adresem... Jeśli jeszcze raz zaatakuje córkę bezpośrednio, nie popuszczę.
      • krezzzz100 Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 06.09.10, 21:25
        Trzym się. Oby ten czas szybko zleciał!
    • rarely po co wpychasz sie miedzy 2 kobiety 14.09.10, 01:02
      dajesz soba łatwo manipulować pokazujesz to swoimi reakcjami corka podpuszcza cie na matke matka jest wsciekla ze dajesz sie podpuscic i stajesz przeciwko niej

      w ten sposob tracisz autorytet
      • panda_zielona Re: po co wpychasz sie miedzy 2 kobiety 14.09.10, 01:07
        > w ten sposob tracisz autorytet

        CZYJ ?????????
        • krezzzz100 Re: po co wpychasz sie miedzy 2 kobiety 14.09.10, 07:10
          ....pewnej części forumowiczów)))
    • tully.makker Re: Witam po długiej przerwie i proszę o radę... 14.09.10, 11:23
      Czyzbys byl mezem exi mojego chlopa?

      Przezylismy bardzo podobne historie, poczawszy od psa ( i kota swietej pamieci) ktory wyladowal u moich tesciow bo exi sie znudzil, awantur o telefon - jak chlop kupil, bo mala nie mogla sie z nim skontaktowac, to telefon byl zly i mial go zabrac.

      Ale przezylismy tez sceny pod tytulem: mala dzwoni, ze matka ja pobila, rozciela jej reke wazonem do kosci. Chlop juz kombinuje jakby tam pojechac - 400km, ale co to jest, jak dziecko potrzebuje, juz sie prawie zapakowal do samochodu, dzwoni jeszcze raz kontrolnie czy wszystko w porzadku - Tak, super, wlasnie idziemy z mama na zakupy

      Wiec zastanow sie, czy rzeczywiscie jest problem, czy tez corka wyolbrzymia chwilowe konflikty..
Pełna wersja