Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale...

22.09.10, 00:59
Witam.
Mysle o rozwodzie, ale obawiam sie jak by to wygladalo z finansowego punktu widzenia. Pracuje, zarabiam ok 4 tys brutto. Moj maz stracil prace w 2008 i od tamtego czasu "dorabia" na fuchach. Tyle, ze coraz rzadziej i wlasciwie nie ma zadnych pieniedzy. Dom mam po babci, meblowany i remontowany 2 lata przed slubem. Samochod jest moj, kupiony tez przed slubem. Malzenstwem jestesmy 3,5 roku. Moj maz bardzo sie po slubie rozleniwil, a kiedy stracil prace, to juz w ogole ma zycie jak w Madrycie. Nie posprzata (bo czysto wedlug niego), nie skosi trawy, nie da jesc dziecku (bo dostaje w przedszkolu), nie zaplaci rachunkow (bo nie ma pieniedzy), nie zrobi zakupow z tego samego powodu (bo nie bedzie sie prosil o kase). Na wszystko znajdzie wymowki.

Pracuje nierzadko po 9-10 godzin, gotuje, sprzatam, prasuje, robie zakupy, mysle o rachunkach, kosze trawnik, zabieram dziecko na basen... i mam dosc, bo przy okazji obsluguje tego pana. Jak jedzie do swojej matki na tydzien, to nagle mi odpada polowa roboty! Jest czysciej, lodowka tak szybko sie nie oproznia, mniej prania i w ogole odpoczywam. Poza tym, po prostu wszystko na mojej glowie. Moj maz jedynie zaprowadza i przyprowadza corke z przedszkola, poza tym spi do poludnia, nic nie robi, gra w jakies glupie strzelanki i tylko wyciaga ode mnie kase na papierosy i raz na 2-3 tyg na piwo z kolegami w pobliskim barze. Nie mam nic z tego malzenstwa poza coraz wieksza zloscia na tego lenia. Poza tym, nie powiem, poznalam kogos i znajomosc staje sie coraz powazniejsza. Moj maz chyba zaczyna cos podejrzewac, w kazdym razie zaczyna zadawac niewygodne pytania, przylapalam go na przeszukiwaniu mojego telefonu.

Obawiam sie tylko jednego. Co z kasa? Czy on moze zadac ode mnie zebym go utrzymywala? W mieszkaniu zameldowalam go tymczasowo na 2 lata ale jeszcze przed slubem. Nie wiem wiec jaka jest jego sytuacja? Czy po rozwodzie moze sie okazac, ze bedzie "po staremu" ze bedzie ze mna mieszkal uprzykszajac mi zycie albo bede musiala mu placic aby mieszkal gdzie indziej? O alimentach na dziecko moge zapomniec bo maz jest goly i wesoly (jak juz mowilam regularnie prosi mnie o kase nawet na papierosy). Acha - domek jest nieduzy. Mamy salon przechodni (bez przedpokoju) polaczony z kuchnia, sypialnie i malutki pokoik dziecka. Nie wyobrazam sobie naszego zycia pod wspolnym dachem w trakcie czy po rozwodzie.

Na razie nie klocimy sie. Czasami tylko, gdy mu powiem ze jest bezuzyteczny, zaczyna sie wsciekac. Poza tym, jest spokojnie, tylze ze zaczyna byc zazdrosny. Zdarza sie, ze zawoze w piatek mala do mojej Mamy i wychodze, wracam z dzieckiem w sobote albo dopiero niedziele. On raz zapytal czy na pewno bylam u Mamy. Nie wiem czy wie.

Nie rozmawiam z nim juz o pracach domowych bo to jak grochem o sciane. Seksu nie ma praktycznie od roku. Kompletnie odseparowalam sie od jego rodziny, nie chce z nim nigdzie chodzic, a do mojej jezdze sama z dzieckiem. On sam nie wystapi o rozwod bo przeciez tak mu wygodnie.

Czy ktos mi moze sensownie doradzic co zrobic? Wynajac adwokata? Ile to moze kosztowac? To nie jest milosc, nie ma czego ratowac. To jest egzystencja na zasadzie dawca - pasozyt.
    • attiya Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 07:11
      idź do prawnika, on doradzi Ci, co i jak. Poza tym czy okres tymczasowego zameldowania nie minął już? Poza tym jak złożysz wniosek o rozwód a pan będzie np u swojej matki, zmieniaj zamki, spakuj pana i niech wraca do matki, matka zapewne nie będzie długo nieroba utrzymywać. Nie miej wyrzutów sumienia, płacić nie bedziesz, bo pan dwie łapki ma. Możesz poszukać w ofertach pracy powiedzmy kilkanaście propozycji o pracę, dac panu i zatrzymać wydruk np z kompa, żeby był to dowód, że pomagałaś panu szukać pracy a jemu wszystko nie pasuje. Poza tym alimenty będziesz dostawać z funduszu a pan jak nie popłaci z rok, to pójdzie siedzieć.
      Co do majątku, to mąż musiałby udowodnić, że dołożył sie do takowego, r-ki itd.A jeśłi nie pracuje, to raczej będzie mu trudno to zrobić.
      No i myśl o dziecku, sama piszesz, jak masz lżej jak go nie ma. Odejdzie ci kasa na utrzymywanie pana, na jego piwo - po cholerę mu kasę dajesz, jak nie ma to niech zarobi albo matka mu da, to samo z papierosami. Kupuj z dnia na dzień dla siebie i dziecka. Jak w lodówce będzie pustka to może też pana zmobilizuje. Jak nie będzie miał na skarpetki, buty, kurtkę to też może pójdzie do pracy. Pomyśl, ile mogłabyś co miesiąc odłożyć.
      Trzymam mocno kciuki smile
      • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 12:19
        Poza tym czy okres tymczasowego zamel
        > dowania nie minął już?

        Poza tym jak złożysz wniosek o rozwód a pan będzie np u
        > swojej matki, zmieniaj zamki, spakuj pana i niech wraca do matki, matka zapewne
        > nie będzie długo nieroba utrzymywać.

        łatwo sie mówi. Czy to zgodne z prawem?

        Możesz poszukać w ofertach pracy powiedzmy kilka
        > naście propozycji o pracę, dac panu i zatrzymać wydruk np z kompa, żeby był to
        > dowód, że pomagałaś panu szukać pracy a jemu wszystko nie pasuje.

        Na to akurat mam dziesiatki maili.

        po cholerę mu kasę dajesz, jak nie ma to
        > niech zarobi albo matka mu da, to samo z papierosami.

        Dla świetego spokoju, żeby już poszedł do tego baru i mi zszedł z oczu. Poza tym, jak stracił prace, dalam mu piny do moich kart i czasem po prostu sam mi wyciąga z portfela i tylko informuje ze wziął.

        Kupuj z dnia na dzień dl
        > a siebie i dziecka. Jak w lodówce będzie pustka to może też pana zmobilizuje.

        Probowalam, ale jak się pracuje cały dzien, nie ma czasu by jeszcze codziennie robic zakupy. Dlatego raz na tydzień jadę do tesco a tylko chleb kupuję w piekarni koło pracy co dwa dni.

        J
        > ak nie będzie miał na skarpetki, buty, kurtkę to też może pójdzie do pracy.

        Niestety ciuchów wyjsciwych, koszul, krawatów, garniturow itd ma całą szafę jeszcze z poprzedniej pracy, a że teraz nosi tylko stare dzinsy, tak szybko się nie zuzyją. Jeszcze rok temu kupowałam mu ciuchy, wiec musiałabym poczekać chyba jeszcze z kilka lat na te mobilizację.

        Pom
        > yśl, ile mogłabyś co miesiąc odłożyć.

        Wiem, że mogłabym i naprawdę mnie to wkurza. Nie zarabiam jakoś bardzo xle i nasz standard zycia mógłby być dużo wyższy gdyby go nie było. Myslam aby zafundowac malej na urodziny podróz do Disneylandu, ale ciagle nie moge odłożyć.
        • bramstenga Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 13:26
          > Poza tym jak złożysz wniosek o rozwód a pan będzie np u
          > > swojej matki, zmieniaj zamki, spakuj pana i niech wraca do matki, matka z
          > apewne
          > > nie będzie długo nieroba utrzymywać.
          >
          > łatwo sie mówi. Czy to zgodne z prawem?

          Nie. Więc lepiej tego nie rób.
          ~bramstenga
          • attiya Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:49
            skoro okres zameldowania tymczasowego minął, skoro pan mógłby wrócić do mamy albo do kawalerki - chyba, ze to była wynajmowana, to co tutaj niezgodnego z prawem? Panie mężu, rozstajemy się, kiedy się wyprowadzasz z mojego domu? Masz na to tydzień albo weekend i koniec. W końcu domek jest autorki wątku.
      • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:23
        > idź do prawnika, on doradzi Ci, co i jak.

        Mam taki zamiar, tylko że to kosztuje.

        Poza tym czy okres tymczasowego zamel
        > dowania nie minął już?

        Niby tak i nie wiem jaki to teraz ma status prawny? Zameldowalam go jeszzce przed slubem chyba ze lata temu. Tymczasowo, bo potrzebny był do czegoś wspolny meldunek, nie bylismy pewnie że będziemy tu mieszkać po ślubie, a potem "zapomnieliśmy".

        > Co do majątku, to mąż musiałby udowodnić, że dołożył sie do takowego, r-ki itd.
        > A jeśłi nie pracuje, to raczej będzie mu trudno to zrobić.

        Na meble, TV, pralkę, kuchenkę, okap itd wszystkie faktury wywiozlam do Mamy (z resztą, wszystko data rok 2004, a slub braliśmy w grudniu 2006). Zrobilam też kopie jego pitów i innych dokumentow sprzed 2008 kiedy pracował (kiedyś zarabial więcej niż ja). Moje dokumenty wywiozlam do Mamy. Nigdy nie mieliśmy wspólnego konta.
        • xciekawax Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 01:27
          troche sie wykosztujesz na prawnika, ale pomysl sobie ile potem zaoszczedzisz jak pozbedziesz sie pasorzyta.
    • mayenna Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 07:33
      nie masz ochoty ratować małżeństwa.
      Wymieniasz na lepszy model, tylko następny może okazać się nowszy, a problemy mogą być jeszcze trudniejsze. Pomyślałaś o dziecku?
      Może warto wyraźnie powiedzieć mężowi, że jeśli nie zacznie szukać pracy, nie weźmie na siebie obowiązków domowych to będzie rozwód. Może powiedz mu co czujesz jak wracasz do domu a on nic nie robi.Mężczyźnie trzeba wychodząc, powiedzieć co ma zrobić w domu. Dokładnie. Nie każdy wie co trzeba zrobić.Matki często zwalniają chłopców z pomocy i oni nie maja się gdzie tego nauczyć.
      O rozwód zawsze zdążysz wystąpić, a 3,5 roku małżeństwa to bardzo mało.
    • scindapsus Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 08:14
      Najpierw zrób porządek z własnym zyciem a później szukaj zamiennika.Skąd wiesz czy nowy pan nie jest klonem obecnego?
      Poszukaj adwokata bo mając pasożyta na karku pomoc prawna bardzo Ci się przyda.
      Jesli chodzi o alimenty to pan musiałby być cięzko chory/ułomny/kaleki aby żądac alimentów od byłej żony
      Na lenistwo alimentów jeszcze nie przyznają
      Ale jak już wyżej-poszukaj dobrego adwokata bo masz o co walczyc
      • nangaparbat3 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 08:26
        Mąż może teraz - jeśli udowodni romans - dostac rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy żony.
        • scindapsus Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 09:41
          jak jest cwany to wszystko może, i pozamiatane

          Dlatego dziwi mnie radosne wchodzenie w nowe związki kiedy jeszcze formalnie jest się w innym legalnym.

    • nangaparbat3 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 08:35
      Niepracowanie rozleniwia okropnie, fakt. Ale zastanawiam się, czy to nierobstwo męża nie jest nie tyle przyczyną Waszych problemów, co skutkiem złej komunikacji i w ogóle kiepskich relacji. Jak czytam co piszesz, mam wrażenie, że wciąż go poszturchujesz - a poszturchiwanie (najczęściej stosowane przez rodziców wobec dzieci) prawie zawsze daje właśnie taki efekt, że poszturchiwany kuli się, zamiera, i chce miec tylko święty spokój.
      Po prostu mam wrażenie, że to co się dzieje jest wynikiem Waszych wzajemnych relacji, a nie tylko pasozytniczej natury męża.
      Teraz romansujesz, i jeśli to wyjdzie na sprawie rozwodowej, może Ci pewnie pomieszac szyki. Jak już tu napisano - lepiej najpierw uporządkowac to co jest, a dopiero potem zaczynac nowe. Ale co się stało to się nie odstanie, trudno mi jednak wyobrazic sobie sytuację, w której mówisz mężowi: mam innego, a teraz sio z mojego zycia, mojego domu, a córkke możesz widywac dwa razy w tygodniu.
      Chcę powiedziec, że ewentualny rozwód to nie tylko kwestia finansów.
      • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 12:05
        > Niepracowanie rozleniwia okropnie, fakt. Ale zastanawiam się, czy to nierobstwo
        > męża nie jest nie tyle przyczyną Waszych problemów, co skutkiem złej komunikac
        > ji i w ogóle kiepskich relacji.

        Meża poznalam w pracy. W 2008 zamknęto nasz zaklad pracy, Ja znalazłam pracę po 2 miesiącach, on się zwolnil wczesniej. Ciagle szukał czegos "lepszego". W międzyczasie brał zlecenia. Pracował z domu. Najpierw wymówka, że nie sprzata, nie gotuje, było że pracuje cały dzień i nie może. Potem że jest zmeczony i zestresowany bo nie ma pracy. Naprawdę dawalam mu spokoj przez długi czas. Seksu też odmawial wlaśnie on, bo powtarzał, że jest za bardzo zestresowany aby o tym myślec. W końcu przestał szukać fuch, bierze tylko te, które mu się trafią same. Siedzi cały dzień i nie robi nic. Nawet jak go proszę żeby pranie powiesił to tylko rzuci jak jakieś szmaty na sznurek.

        Jak czytam co piszesz, mam wrażenie, że wciąż g
        > o poszturchujesz - a poszturchiwanie (najczęściej stosowane przez rodziców wobe
        > c dzieci) prawie zawsze daje właśnie taki efekt, że poszturchiwany kuli się, za
        > miera, i chce miec tylko święty spokój.

        Na początku wykazywałam pełne zrozumienie, cierpliwośc, wyrozumialośc, starałam się go wspierać i absolutnie nie urazić jego ego. Potem mnie zaczelo to wkurzac i faktycznie zaczęłam go poszturchiwac. Potem probowalam rozmawiac. Nie skutkowalo. Napisałam kilka maili o tym jak się czuję i że to niesprawiedliwe że wszystko w domu robię sama (kiedyś tak nie było - np na poczatku to głównie on gotował). Mam te maile. Wypisalam liste obowiązków domowych i poprosiłam aby wybral połowę z listy i regularnie je wypelniał. Nie poskutkowało. Potem przypiełam na lodowke kartke z rozpiską. W którym tygodniu co kto robi (np ja sprzatam kuchnię, duzy pokój i daję samochod do myjni i robie pranie oraz przygotowuję jedzenie, on sprzata sypialnie, schody, lazienkę, kosi trawnik i zmywa naczynia). Nic. Nic nie poskutkowało. Kartka nadal wisi, a wszystko robie ja.
        Dlatego teraz juz nic mu nie mówię, chyba że warkne jak mnie mocniej wkurzy. Np dzisiaj rano zastałam całą kuchenkę w rozpryskanym oleju bo w nocy robił sobie popcorn.

        Co do pracy, mam dowody, że mu pomagałam - maile jakie wysyłałam z ofertami, poprawki do CV i listów (napisalam chyba z 10, każdy dopasowany do oferty pracy), linki do stronek ze wskazówkami jak przygotowac się do rozmowy, jak odpowiadac na pytania HR (te głupie w stylu wymien swoja największą wadę). Naprawde, staralam się być pomocna i wspierająca. Jak szedł na rozmowe, wysyłałam smsy: jestes najlepszy, wierze że sobie swietnie poradzisz itp. W domu trenowalismy rozmowy. Brałam listę przykładowych pytań, on odpowiadał, trenowaliśmy negocjowanie pensji itd. Ciegle jednak było cos nie tak. Ciagle za niska pensja, głupi szef, który nie wie co robi, źle zarzadza, ze firma nie ma szans na rynku i zaraz padnie z takim podejściem, ze za mała, że za duża.
        W końcu straciłam cierpliwość i może faktycznie zaczęłam popychac a raczej wytykac. Bo on tylko narzekał, krytykował. Do wszystkiego się przyczepiał. W domu też. Jak rozwiesiłam pranie w domu w duzym pokoju (bo np padało), to się złościł, ze nie mozna przejść normalnie, ze bałagan w kuchni (bo np zrobiłam sniadanie rano i nie miałam czasu pozmywac tylko poszłam do pracy i mu "chlew zostawiłam"), bo go poprosiłam by powlekł swiezą pościel a on "nienawidzi tego robić wieczorem" (jakbym go poprosiła rano, powiedziałby, że nienawidzi tego robić rano). Na spacer z dzieckiem nie wyjdzie, bo nie lubi.

        > Teraz romansujesz, i jeśli to wyjdzie na sprawie rozwodowej, może Ci pewnie pom
        > ieszac szyki.

        Wiem, ale to jest dla mnnie taka odskocznia. Wreszcie czuje, że jestem kobietą, że komus się podobam, te randki dają mi po prostu troche radosci. W domu jestem tylko sluzbą domową dla pana nadasanego i niezadowolonego.

        Czasem mam ochotę mu powiedzieć, wiesz, sa tacy dla których jestem atrakcyjna, ale wiem ze wykopałabym sobie tym doł pod nogami.

        Co do zarzutow, że chcę wymienić meża na lepszy model, to nie chce. Nie chce żadnego faceta w domu. Chciałabym mieszkać tylko z córeczką i chodzić czasem na randki i imprezy. Jak mąż gdzieś wyjedzie, mam namiastke takiego zycia i niezmiernie mi ono pasuje. Poza tym, prowadzanie innego meżczyzny do domu uważam za niepedagogiczne i niedobre dla rozwoju dziecka, więc na razie taka opcja odpada.

        Ale co się stało to się nie odstanie, trudno mi je
        > dnak wyobrazic sobie sytuację, w której mówisz mężowi: mam innego, a teraz sio
        > z mojego zycia, mojego domu, a córkke możesz widywac dwa razy w tygodniu.

        Wiesz ile bym dala by się przemóc i tak właśnie mu walnąć prosto z mostu? Chyba jednak nie mam na to odwagi no i byłby to samobój w sprawie rozwodowej.
        • to.ja.kas Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 12:11
          Rozwiedz sie. Z tego małżeństwa i tak nic nie bedzie a utrzymując i pielegnując lenia powodujesz, ze on nigdy się nie zmieni.

          Do Tauczyńskiego....gdyby autorka wątku była męzczyzną i problem tyczył jej zony poradziłabym dokładnie to samo.
        • mayenna Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:16
          Jeśli wyczerpałaś wszystkie możliwości porozumienia,mobilizacji i nie chcesz tak żyć a on nic nie robi to tylko rozwód. Dałabym jeszcze ostatnia szansę. Powiedziała wyraźnie do kiedy ma pracę znależć i co zrobię jeśli nawet nie zacznie szukać i starać się pomagać w domu.
          Może to być tez depresja, ale dorosła osoba musi decyzję o leczeniu podjąć sama.Warto mu jednak zasugerować że to nie jest normalny stan.
    • plujeczka Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 09:22
      napisz do mnie na @ gazetowa podpowiem i nie reaguj na chamstwo , które z przykroscią stwierdzam rozrosło się na tym forum.Pozdrawiam
    • tully.makker Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 09:56
      Uwazam, ze zwlaszcza gdy jest dziecko powinno sie podjac probe ratowania zwiazku. Teraz meza nie kochasz, i najpewniej rzeczywiscie pasozytuje na tobie, ale kiedys go chyba kochalas, prawda?

      No i oczywiscie zadne bledy meza nie usprawiedliwiaja zdrady. Ani to etyczne, ani madre...
      • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 12:49
        > Uwazam, ze zwlaszcza gdy jest dziecko powinno sie podjac probe ratowania zwiaz
        > ku.

        I co mam tak dalej żyć jak żyje? To przeciez nie jest normalne. I co pokazuję swojemu dziecku? Że kobieta ma robić wszystko, harowac jak osioł a facet oglada TV? Czy to jest wzorzec jaki powinnam jej przekazac?

        Teraz meza nie kochasz, i najpewniej rzeczywiscie pasozytuje na tobie, ale
        > kiedys go chyba kochalas, prawda?

        Tak. Kiedys tak. Kiedyś mieszkal sam w kawalerce i robil wszystko sam i potrafił. Potem przeprowadził się do mnie i pamietam jak wróciłam z pracy późno któregoś dnia a on składal pranie (m.in moje majtki) i na to weszłam ja i akurat jego mama i powiedziala: o widze, że u was takie nowoczesne podejście, czy cos w tym stylu.

        > No i oczywiscie zadne bledy meza nie usprawiedliwiaja zdrady. Ani to etyczne, a
        > ni madre...

        Wiem, wiem, ale sama się sobie dziwię, bo zawsze sie zdradą brzydzilam i nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jednak teraz nie mam wyrzutów sumienia, zadngo poczucia winy. Powinnam przeciez czuc się winna a jedyne co poczułam kiedy go pierwszy raz zdradziłam, to zaskoczenie, że to takie proste. Chyba wlasnie dlatego, że go już zupełnie nie kocham i nie ma czego ratowac...
        • tully.makker Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 13:38
          > I co mam tak dalej żyć jak żyje? To przeciez nie jest normalne

          Oczywsicie. ratowanie zwiazku oznaczaloby koniecznosc zmian stanu rzeczy - a najpewniej w ogole koniecznosc obustronnych zmian.

          Wiem, wiem, ale sama się sobie dziwię, bo zawsze sie zdradą brzydzilam i nigdy
          > wcześniej tego nie robiłam. Jednak teraz nie mam wyrzutów sumienia, zadngo pocz
          > ucia winy. Powinnam przeciez czuc się winna a jedyne co poczułam kiedy go pierw
          > szy raz zdradziłam, to zaskoczenie, że to takie proste. Chyba wlasnie dlatego,
          > że go już zupełnie nie kocham i nie ma czego ratowac...

          naprawde myslisz, ze brak milosci usprawiedliwia robienie zlych rzeczy, robienie krzywdy drugiemu czlowiekowi?
          • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 14:44
            > Oczywsicie. ratowanie zwiazku oznaczaloby koniecznosc zmian stanu rzeczy - a na
            > jpewniej w ogole koniecznosc obustronnych zmian.

            Ale ja naprawde probowałam. On nie pracuje od lutego 2008. To już ponad dwa lata. W prawdzie w domu robil coraz mniej już wczesniej ale wtedy sporo pracowal i faktycznie był zmeczony, więc go wyręczałam, ale kiedy stracil prace, nie zaczął zajmowac sie domem. Probowałam różnych metod i zachęcania i prośby, mówilam i pisalam o swoich uczuciach. Nic, nic, nic. On nie chce zmian, wiec jak mozna mówić o "koniecznosci obustronnych zmian"?
            No i co ja wlaściwie miałabym w sobie zmienić? Co jeszcze wziać na swoje barki?

            > naprawde myslisz, ze brak milosci usprawiedliwia robienie zlych rzeczy, robieni
            > e krzywdy drugiemu czlowiekowi?

            Nie, ale z drugiej strony... jaka mu własciwie krzywdę robię? Przecież on ze mną nie sypia. On jedynie korzysta z mojej pracy. Śpi w poscieli którą kupiłam, wypralam, wyprasowalam, chodzi w ciuchach ktore upralam, je jedzenie ktore kupilam, przygotowalam na talerzach ktore umylam, wyrzuca śmieci do kubla, który regularnie oprożniam, jeździ samochodem do którego nalewam benzynę, myję i oddaje na przeglad. Bawi się z dzieckiem ale uważa, że przygoowanie jej jedzenia, wytarcie pupy czy kapiel, czytanie bajek, usypianie nie mówiąc o kupieniu butow to moja broszka. Jak mała jest chora, musze brać zwolnienie mimo, że tatuś jest w domu bo jego "denerwują kolejki do lekarza" i juz tak bylo, że po prostu olal i zawrócil z przychodni albo leki podawał nieregularnie. Mała chodzi do przedszkola, ale wczesniej była w żlobku bo "on nie bedzie robił za niańkę", bo tak było u jego kumpla (zajmował się domem i dzieckiem bo studiowal zaocznie i nie pracował, a zona pracowała i jego pracy w domu nie szanowała - zostawila go dla innego). Uważał, że dziecko od poczatku musi byc wśrod rowieśników, zwlaszcza że jest jedynaczka. Podsuwanie mu psychologicznych opracowan na temat rozwoju małego dziecka bylo bez sensu bo on psychologii nie uwaza za naukę, a tak naprawdę to było unikanie jak sie dało odpowiedzialności i nudnej pracy przy maluchu.

            A ja? Czy moje potrzeby się nie liczą? Nic mi sie nie nalezy? Mam się poświecać jak jakaś matka polka i w końcu zaczać go zwyczajnie nienawidzieć? To cud chyba, że jeszcze go nie nienawidzę. Ten marazm i kompletna bylejakość trwa dwa lata i od roku z nią już nie walczę. Jestem spokojna choć wewnątrz mi się kotłuje i wszytko krzyczy NIE. Odzywam jak spotykam się z R, albo jestem sama z dzieckiem, albo w pracy. Wszedzie, byle nie z meżem. Nie robię awantur ze wzgledu na dziecko, poza tym, nie lubie się kłócić. Udaje przed znajomymi, ze jest ok. jak czasem idziemy gdzies razem z dzieckiem to taka "wspaniala i dobra rodzina".
    • qbel2 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 13:33
      Na mój gust, to twój facet zachowuje się jakby miał depresję i potrzebuje pomocy specjalisty, a nie dokopywania.
      • mola1971 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 13:47
        Nawet jeśli to depresja (w co wątpię) to co ona ma niby zrobić? Zmusić dorosłego człowieka do leczenia się?
      • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 14:02
        Objawy depresji:

        * depresyjny nastrój przez większość część dnia
        Raczej nie, czesto sie śmieje, zwlaszcza jak rozmawia przez telefon z bratem, bawi się z dzieckiem, ogląda komedie.
        * zmniejszenie zainteresowań i zdolności do przeżywania przyjemności
        Ma przyjemnosci - gry komputerowe od rana do nocy
        * wyraźny wzrost lub spadek wagi
        nic takiego nie zauważyłam. Oponka na brzuchu rosnie mu powoli ale systematycznie od 5-6 lat.
        * bezsenność albo nadmierna senność
        Śpi czesto w dzień, w nocy do poxna ogląda filmy albo gra, albo wraca późno z imprezy (raz na 2-3 tyg)
        * pogorszenie panowania nad ruchami ciała
        nie, czasem chodzi na silownię
        * wrażenie zmęczenia
        no, czasem snuje sie w piżamie cały dzien
        * poczucie własnej bezwartościowości i winy
        Nie wiem, o tym nie mówi
        * spadek sprawności myślenia i koncentracji
        swietnie sie koncentruje jak ma zabić jakiegoś potwora
        * powracające myśli o śmierci i samobójstwie
        raczej nie
        * spadek lub wzmożoność apetytu
        je glównie w nocy i wieczorem ale je
        * nadmierna senność lub bezsenność
        raczej rozregulowanie stanu snu i czuwania, ale raczej na wlasne zyczenie
        * poczucie zmęczenia lub braku energii
        Już sama nie wiem
        * obniżone poczucie własnej wartości
        Ciągle powtarza, że to inni (potencjalni pracodawcy, klienci) sa głupi, na niczym się nie znają a on wie najlepiej
        * trudności ze skupieniem uwagi albo podejmowaniem decyzji
        Na grach skupia się rewelacyjnie
        * poczucie beznadziejności
        Nie wiem
        * zaburzenia popędu seksualnego
        teraz juz nie wiem. Na poczatku on nie chcial, ale potem chciał, a ja juz nie chciałam. Teraz od kilku miesięcy nawet sie nie pocalowaliśmy.
        * dolegliwości fizyczne [bóle, uczucie napięcia, zimna]
        Tylko podczas przeziębienia, jak u kazdego
        * ogólne poczucie utraty sił i rześkości
        Raczej nie, choć rześkości od dawna mu brakuje
        * bóle głowy
        Nie
        * bóle pleców
        Czasami, ale ma problem z kregosłupem, zawsze miał
        * kołatanie serca
        czasami, zwłaszcza jak mu powiem że musi się sprezyć ze ściągnieciem kasy z ostatniej fuchy bo na rachunki czy przedszkole mi brakuje, ale to rzadko bo tak zarzadzam by moja pensja starczala, nie licze już na jego "zastrzyki" gotówki. Jesli już to przed świetami, ostatnio w grudniu, bo wydatki, prezenty i cisnęłam go o pieniądze.
        * bóle brzucha
        tylko z przejedzenia
        * zaparcia
        Raczej nie
        * u 2/3 chorych na depresję występują nasilone objawy leku.
        Nic mi na ten temat niewidomo

        Wydaje mi się, że nie ma depresji. Cierpi raczej na zespoł lenia.
        • qbel2 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 17:24
          > Wydaje mi się, że nie ma depresji. Cierpi raczej na zespoł lenia.

          Bo przeczytałaś na jednej stronce w necie? poczytaj sobie co to jest depresja ukryta, co to jest dystymia. Facet może nawet nie wiedzieć, że ma depresję. Na depresję w jego przypadku wskazuje:
          - senność w dzień, bezsenność w nocy
          - unikanie seksu
          - problem z podjęciem pracy
          - ucieczka w komputer i piwko z kolegami

          Po prostu wyślij go do psychiatry, bo dystymię nierozpoznana można mieć przez całe życie. I przez całe zycie wydawać sie będzie, że to zwykły nierób
      • to.ja.kas Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 14:57
        Qba, też tak przez chwile pomyślałam. Ale JAK pomóc komuś kto pomocy nie chce? Niestety sądzę, że panu jest tak wygodnie. A życie z nim doprowadzi do depresji autorkę wątku i dziecko. Każdy z nas jest dorosły i jesli nawet ma doła/depresje/jest chory to zobowiazany jest wobec siebie i wobec bliskich osób do pomocy sobie. Nie można pasożytować na innych osobach.
        • qbel2 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 17:26
          to.ja.kas
          już to pisałem wyżej - chory na depresję ukrytą lub dystymię prędzej pomyśli, że jest leniwy lub chory somatycznie, niż że jest chory psychicznie
          • to.ja.kas Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 17:48
            Yhm, i powiedz JAK zmusisc dorosłego człowieka do pójscia do psychiatry. I Co zrobić jak nie zechce pojsc?
            • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:09
              Jakis rok temu probowalam go namowic na termapie malzenska. Nic z tego. Jak go wysle do psychiatry, najprawdopodobniej mnie wysmieje.
              • qbel2 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:24
                > Jakis rok temu probowalam go namowic na termapie malzenska. Nic z tego. Jak go
                > wysle do psychiatry, najprawdopodobniej mnie wysmieje.

                a jak mu dasz wybór - psychiatra i terapia, albo rozwód?
                • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:37
                  tylko, ze ja juz nie chce. To byla jego metoda strzaszenia: jak sie nie podoba, to mozemy sie rozstac. Zawsze blefował, a ja miałam panike w oczach. A teraz ja nie blefuje, ja chce rozwodu i tylko rozwodu. Nie kocham go już i nie wierze, by jakikolwiek lekarz sprawił, bym go na nowo pokochala.
          • attiya Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:55
            qbel2 napisał:

            > to.ja.kas
            > już to pisałem wyżej - chory na depresję ukrytą lub dystymię prędzej pomyśli, ż
            > e jest leniwy lub chory somatycznie, niż że jest chory psychicznie
            o matko, przestań tłumaczyć wygodnego, leniwego faceta. Miś po prostu ma za dobrze, nic nie robi a ty szukasz w nim ukrytej depresji?
      • attiya Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:51
        qbel2 napisał:

        > Na mój gust, to twój facet zachowuje się jakby miał depresję i potrzebuje pomoc
        > y specjalisty, a nie dokopywania.
        taaa jasne depresję....misiowi wygodnie jest i tyle. Nie chodzi do pracy, w domu nic nie robi,dzieckiem się nie zajmuje. A pani zapiernicza jak mała motorynka.
    • aiwlysji Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 14:21
      rozbrajaja mnie komentarze w stylu: ratuj malzenstwo, obopulna zmiana etc.
      najlepiej niech kobieta zniszczy sobie zycie, poczeka jeszcze z 10 lat...moze stanie sie cud, jak sie nie stanie to trudno...ale sprobowala...haha

      to jest twoje zycie, masz pawo byc szczesliwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      rowniez masz prawo poczuc cieplo przy innym facecie. smiesza mnie teksty o tym aby najpierw sie rozwiesc itp. ludzie czy wy jestescie automatami???
      jesli w domu zyjesz z kims kto cie zupelnie nie dostrzega i ignoruje twoje potrzeby to to JUZ jest koniec zwiazku, reszta to tylko papierkologia.

      mam nadzieje, ze spoleczenstwo wrescie opusci mit Umeczonej Matki Polki.
      • dorata351 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 14:32
        A ja mam nadzieje, że ludzie będą mimo wszystko odpowiedzialni za swoje czyny. Najprosciej zostawić wszystko i zacząć od nowa, a jeśli sytuacja sie powtórzy to jeszcze raz i jeszcze. A co do tej papierologii, to skoro juz tak jest, to moze jednak spróbować ja załatwić.
        • aiwlysji Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 14:56
          dorata351 napisała:

          > A ja mam nadzieje, że ludzie będą mimo wszystko odpowiedzialni za swoje czyny.

          rozumiem, ze w omawianym przypadku odpowiadac ma tylko autorka, maz nie musi.
          czlowiek wchodzi w zwiazek malzenski, zeby byc szczesliwym (tak to rozumiem), dlaczego ratowac cos co nas dreczy, sprawia nam bol???

          pytanie: gdyby autorka nie byla zona a "tylko" partnerka to co bys jej poradzila?
      • tully.makker Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 18:57
        najlepiej niech kobieta zniszczy sobie zycie, poczeka jeszcze z 10 lat..

        A kto jej kaze czekac 10 lat? Podjac decyzje, postawic stanowcze ultimatum dotyczace udzialu w obowiazkach domowych, znalezienia pracy i podjecia terapii malzenskiej.

        dac sobie rok na poprawe sytuacji. Pomyslec, jak jej strach przed rozstaniem i utrzymywanie trutnia wplynely na sytuacje. I co zmienic, by samemu nie dac sie robic w konia.
        • to.ja.kas Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 22.09.10, 19:00
          Tully, umarło.
          Kobieta JUŻ nie chce. Chce rozwodu.
          Nieboszczyka nie wskrzesisz, zabitego uczucia tez nie.
          • tully.makker Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 10:01
            Uwazam, ze zwiazkowi w ktorym jest dziecko trzeba dac sznase.

            Tzn, uwazalam, dopoki nie zobaczylam wpisu malzonka.
    • rarely Ale z Toba tez jest coś nie tak. 22.09.10, 17:08
      Jak to wyciąga pieniądze? sama dajesz, czemu wszystko zaczęłaś za niego robic czemu do tego dopuściłaś że sprawy zaszły tak daleko po co było Ci z nim dziecko i po co ładujsz się w nowy związek

      to tak na marginesie
      • tylko_tymczasowoonline Przeczytaj pozostale odpowiedzi 22.09.10, 18:10
        w wątku, to się dowiesz. Chyba, że Cie to tak naprawdę wcale nie obchodzi a tylko chciałeś sobie coś napisac.
        • asiara74 Re: Przeczytaj pozostale odpowiedzi 22.09.10, 18:47
          czemu wszystko zaczęłaś za niego robic czemu do tego dopuściłaś że sprawy zaszły tak daleko


          Jakbym słyszała moja teściową na wieść, że jej synek nie skończył studiów :"Przecież ty tez tam byłaś" Ludzie, no ja miałam go przypilnować , aby na egzaminy sie stawiał w terminie.

          Za obecna sytuacje nie jesteś odpowiedzialna, dałaś z siebie i tak b. dużo. Trafił ci sie typowy typ człowiaka bluszczu, wampir energetyczny, który czerpie dla siebie nie dając nic w zamian. Gdybym miała swój dom i pracę odeszłabym natychmiast, wiadomo trudniej jak wszystko trzeba podzielić. aha i nie daj się przyłapać na spotkaniach z kimś tam, najlepiej zakończ to bo jeszcze nieudaniec jakim jest twój mąż zażąda alimentów bo udowodni ci że rozpad małżeństwa to twoja wina
          • attiya Re: Przeczytaj pozostale odpowiedzi 22.09.10, 18:59
            asiara74 napisała:
            Gdybym miała swój dom i pracę odeszłabym natyc
            > hmiast, wiadomo trudniej jak wszystko trzeba podzielić.
            ale to JEST dom autorki, mąż nie dokładał się do tego domu, to mąż tam się wprowadził i obecnie z tego co autorka pisze przebywa tam neizgodnie z prawem, bo meldunek mu że się tak wyrażę "wygasł".
            aha i nie daj się przył
            > apać na spotkaniach z kimś tam, najlepiej zakończ to bo jeszcze nieudaniec jaki
            > m jest twój mąż zażąda alimentów bo udowodni ci że rozpad małżeństwa to twoja w
            > ina
      • tully.makker Re: Ale z Toba tez jest coś nie tak. 22.09.10, 18:53
        Niestety, ja tez uwazam, ze kazdego tanga trzeba dwojga.

        Wiem, ze teraz autorka sie oburzy. ja tez sie oburzylam, kiedy uskarzalam sie na tendencje do zdra exa, ktora ujawnila sie juz w okresie narzeczenstwa ( nie doszlo do fizycznej zdrady) a kolehga mi powiedzial, ze jestem sama sobie winna, skoro wiedzialam o tym, a jednak za neigo wyszlam.

        Teraz wiem, ze mial racje.
    • tylko_tymczasowoonline Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 00:05
      Kochana żono!

      Chciałem ci tylko powiedzieć, że jestes skończoną głupią pi..ą, która pragnie tylko kasy!!!!!
      Jak pracowałem i przynosilem ci kasę w zebach to było ok i szorowalaś kibel z usmiechem na gebie, tak???????? A jak nie przynoszę, to zaczelo ci przeszkadzać????? Jesteś beznadziejna i pusta!
      Akurat disneyland chcesz dziecku zafundować!!!!! Disnayland obiecali jej dziadkowie, a ty zbierasz kasę na operację wymion, glupia krowo! Żeby się kochankowi bardziej podobać????? Zeby wiecej zaplacil, tak????
      Teraz cie seks interesuje????? Akurat, facet pewnie ma forse!!! Nigdy cie seks nie interesowal, zawsze bylas jak zimna kłoda. Rozchylałaś nogi tylko jak czegos chcialas albo z wdzięczności za prezenty! Przed ślubem sie krylas i udawalas ze to lubisz!!!! I nie gadaj bzdur, że to ja nie chciałem seksu! To ty nigdy nie chciałaś, jak się mała urodziła to co było??? Zapomniałaś już? Pewnie ze dalem sobiespkj, nie bede cie blagal jak kretyn! Pewnie, ze podejrzewalem ze sie puszczasz!!!! Wiesz dlaczego? Bo zzedzilas ze kasy nie ma!!!! hahahaa No jak gruby ma portfel ma twoj gach, co???
      Nigdy mnie nie słuchalas, zawsze olewalaś!!!! zawsze było cos ważniejszego! Ty zapatrzona w siebie egoistko!!!! Interesowalaś się mną jak fundoałem kitesurfing na karaibach!!!!!
      I nie chrzan mi o sprzataniu. zawsze musi byc jak ty chcesz! to ty wiecznie robisz chlew, to potem masz co sprzatac, nie rob ze mnie debila!!!! Ani tez musisz kupowac 10 zabawek co miesiac! Ona sie nimi nie bawi a ty swoje i wiecej i wiecej tylko porozwalanych po podlodze! NIe bede jak kretyn co chwile tego układał. Ja sobie robie kawe w jednym i tym samym kubku caly dzien a ty w 10 to sprzataj 10!!! I zapomnij, ze dam ci rozwod!!! Moge ci wsadzic skoro cie swedzi!
      • to.ja.kas Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 00:11
        To żart?
        • panda_zielona Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 00:35
          O w mordkę,ale się porobiło,podejrzewam,że pan mąż poznał hasło.A może to tylko jakiś żart.
          • nangaparbat3 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 00:40
            Jaki tam żart. Mąż w nocy nie śpi, znalazł i poczytał.
          • to.ja.kas Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 00:41
            Ja rozumiem, że poznał hasło. Rozumiem emocje. I nerwy. Ale jakby spokojniej?
          • tully.makker Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 10:03
            że pan mąż poznał hasło

            Hm, moze autorka watku jest permanentnie zalogowana , tak jak ja na komputerze domowym i laptopie chlopa ( firefox rules). Tylko ze ja moge to robic, bo on nie zniza sie do szpiegowania.
            • zmeczona100 Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 23:17
              Albo założył jej keyloggera...
              Sorry za słownictwo, ale tylko to mi przychodzi do głowy: Co za debil!
              • mayenna Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 24.09.10, 07:32
                Dlaczego debil?
                Facet ma prawo być zły. Dowiedział sie że żona go zdradza i chce rozwodu.
                Mało inteligentna osoba wie, że można znależć sposoby ma zobaczenie gdzie w necie bywa druga strona.
                Może on tak widzi ich wspólne życie? Ma do tego prawo.Tylko zamiast pisać na forach, oboje powinni usiąść i porozmawiać ze sobą, spędzić trochę czasu razem i zainteresować się sobą wzajemnie.
                Mnie jest żal: w sumie udane małżeństwo a gdzies po drodze pogubili się kompletnie.

                Do męża: żeby z mężczyzna spać to trzeba go szanować i musi nas pociągać. Zastanów się czy chciałbys sypiać z taka kobieta jakim Ty jesteś w tej chwili facetem. Nie o brak pracy chodzi ani kasy: o brak werwy, o marazm, o zaniedbanie siebie.
      • scindapsus Rozwód "daje sąd" 23.09.10, 10:07
        Nie ogarniam tego-pan pani nienawidzi ale na rozwód się nie zgodzi abotak.
        Słodkie
        Szacunku w tym związku już od dawna nie ma ale rozwodu nie będzie bo co?
        Bo nie będzie pani nad którą można się pastwić?
        klasę się ma albo nie
        W tym wypadku ....


      • xciekawax Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 15:29
        lol, boskie!

        Facet, nie pij tyle, rusz dupe i idz do pracy. I wkoncu daj jej zyc.
    • xciekawax Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 01:37
      Jezeli nie widzisz przyszlosci (nawet jak sie zmieni)....

      Idz do prawnika. Ok, troche kosztujesz ale odpiszesz zobie gdy juz nie bedziesz musiala go utrzymywac.

      Zakoncz znajomosc na pewien czas. Jezeli maz jest cwany to na wszelki wypadek i teraz sobie notuje (chociazby w glowie) i pewnie zbiera dowody (telefon, itd). Jezeli to wykorzysta przeciwko tobie to bedziesz zgubiona.

      Mysle ze w malzenstwie jest tak ze jezeli ktos zostaje w domu, i nie pracuje, to sady uznaja ze byl kurem domowym i jednak bedziesz mogla placic na niego. Wyobraz sobie ze sytuacjia jest odwrocona: zona, (chociazby nierobka) siedzi w domu, zostala kura domowa bo nie moze znalesc pracy - sad dalby jej alimenty. Sytuacjia moze byc odwrotna w jego sytuacji.

      Miej sekretne konto. Chociazby w szwajcarji, cos, zeby ukryc od niego. Po rozwodzie polowa jest jego. Lepiej juz powolutku wyjmuj pieniadze (jezeli macie jakies) i ukrywaj "pod materacem" czyli w skrytce w jakims INNYM banku, albo u matki - nie wiem jaka jest Twoja sytuacjia. Ale ja bym oddawala moim rodzicom ktorzy mnie nigdy by nie okradli.

      Zbieraj dowody, zbieraj swiadkow.

      Mysle ze to bedzie trudna walka, ale nawet jakbys musiala pracowac na tego walkonia, to chyba lepiej niz zyc z takim.

      Ale pojscie do DOBREGO prawnika to podstawa. I to takiego specjializujacym sie w rozwodach, bo Twoja sytuacjia wcale nie jest taka latwa. On to moze przekrecic ze byl tatusiem zostajacym w domu bo tak uzgodniliscie, a teraz zostal bez perspektyw a wredna zona zdradza go na prawo i lewo. A on biedny tylko dba o dom. Bo jak udowodnisz ze nic w domu nie robi?
    • jeszczezona Re: Chce sie rozwiesc z mezem nierobem, ale... 23.09.10, 10:30
      Po przeczytaniu tego co napisał Twój mąż powiem tylko, że bardzo Ci współczuję. Trudno jest mieszkać i dzielić życie z kimś komu się kiedyś zaufało i kochało, a kto zachowuje sie jak najgorszy wróg, obrzuca stekiem najgorszych wyzwisk i robi wszystko żebyś poczuła sie jak najgorzej. Jesteś w dobrej sytuacji bo masz pracę i swoje mieszkanie, a mąż nie jest w nim zameldowany na stałe. Na pewno poradzisz sobie bez pasożyta.
      • nangaparbat3 jednak wydaje się 23.09.10, 15:44
        że mąż Autorki Wątku napisał bezpośrednio po tym, jak czytając wątek dowiedział się, co żona o nim myśli, i że go zdradza, i że chce go wywalic. Byc moze dostał szału (na jego miejscu bym dostała).
        • jarkoni Re: jednak wydaje się 23.09.10, 17:01
          Ciekawe co na to autorka wątku.
          Póki co się nie odzywa...
          • to.ja.kas Re: jednak wydaje się 23.09.10, 17:04
            Ja pewnie też bym się wściekła jakbym sie dowiedziała, że się mnie zdradza.
            Akurat tu byłabym wyrozumiała. Mniej wyrozumiała byłabym dla kilkuletniego lenistwa.
            • xciekawax Re: jednak wydaje się 23.09.10, 17:25
              A ja troche sie boje o bezpieczenstwo autorki. Mam nadzieje ze facet nie dostal szalu i na nia sie rzucil. Dla mnie brzmi jak swir, wiec mam nadzieje ze autorka jest ok, i cala!
              • nangaparbat3 Re: jednak wydaje się 23.09.10, 18:17
                xciekawax napisała:

                > A ja troche sie boje o bezpieczenstwo autorki.

                Podzielam. Pomyślałam w nocy, że dobrze, niech się wyładuje na forum, ale niepokoje się, że ta pani milczy, chciałabym miec pewnosc, że w sensie fizycznym nic złego się nie stało.
                Dziś w nocy miałam po raz drugi w życiu takie poczucie, ze to jednak nie żarty, nie wirtual, że za każdym nickiem naprawdę siedzi prawdziwy człowiek.
                • ef.endir Re: jednak wydaje się 23.09.10, 19:01
                  nangaparbat3 napisała:

                  nie wirtual, że za każdym nickiem naprawdę siedzi prawdziwy człowiek.


                  prawdziwy człowiek, ale nie zawsze prawdziwa historia.
                  A tak na marginesie..... niezły mają kontakt ze sobą i nieźle się dogadują, co?
                  TA sama historia opowiedziana przez dwie osoby.
                  i punktów stycznych nie ma........
                  • nangaparbat3 Re: jednak wydaje się 23.09.10, 19:42
                    ef.endir napisał:


                    > prawdziwy człowiek, ale nie zawsze prawdziwa historia.

                    Fakt, ale w fikcji też zawsze siedzi jakaś prawda.

                    > A tak na marginesie..... niezły mają kontakt ze sobą i nieźle się dogadują, co?
                    > TA sama historia opowiedziana przez dwie osoby.
                    > i punktów stycznych nie ma........

                    Powiedziałabym, że jak zwykle. I że to jest właśnie największa prawda tego wątku.
                    • ef.endir Re: jednak wydaje się 23.09.10, 20:34
                      no nie bądź taką pesymistką....
                      ja wiem, że ludzie, nawet w takich sytuacjach, potrafią rozmawiać, potrafią spojrzeć na sprawę "z boku", nie obca im jest empatia.......
                      i nawet jeśli się rozwodzą, to ze zwykłego szacunku dla wspólnych, pięknych lat potrafia powiedzieć: przepraszam. To też moja wina.
                      • nangaparbat3 Re: jednak wydaje się 23.09.10, 20:41
                        Ale chyba nie w momencie, gdy po raz pierwszy widzą czarne na białym, że żona pogardza i zdradza.
    • xciekawax tez sie zastanawiam czy to ona nie jest manipulato 24.09.10, 01:53
      Zastanawiam sie czy to ona nie jest manipulatorka. Ja np, wiem co moj maz jest w stanie zobaczyc na necie a co nie, i niektore hasla chowalam, niektore nie. Ona wiedziala ze on grzebie w telefonie itd... wiedziala ze podejrzewa.

      A MIMO TO zostawila komputer tak, zeby on znalazl to co napisala. Jestem ciekawa czy chciala jemu po prostu dac szok zeby przeczytal to co ona mysli, dac kopa, i to co jej ludzie mowia. Jezeli tak - to bylaby swietna terapia szokowa. Jestem po prostu ciekawa czy ona jakos chciala zeby on to zobaczyl.
      • nangaparbat3 Re: tez sie zastanawiam czy to ona nie jest manip 24.09.10, 08:51
        też się zdumiałam, jak można byc aż tak niestrożną
Inne wątki na temat:
Pełna wersja