z orzekaniem o winie męża- mam szanse?

08.10.10, 08:26
Witam,
Muszę podjąć w końcu tą trudną decyzję....powinnam się rozwieść bo inaczej dziecko będzie w smutnej, patologicznej rodzinie. Chodzi o alkoholizm męża. Co prawda nie ma mega awantur z policją itp. Pozornie tego nie widać ale mąż miał już dwa razy zabrane prawo jazdy za alkohol teraz najpradopodobniej będzie miał trzecią sprawę. Najgorsze jest to że on nie zamierza przestać i nie wyobraża sobie życia bez jazdy autem. Pije codziennie małe ilości a jak wyjedzie na kilka dni to nie ma z nim kontaktu po dwa dni (wię pije)Boję się że znowu coś odwali. Nie chce się leczyć bo nie ma problemu, dostał proszki od lekarza rodzinnego (antikol) ale nie chce przyjmować. Najbardziej obawiam się kosztów które zawsze towarzyszą jego wybrykom alkoholowym, od kilku lat płacimy regresy na rzecz firm ubezpieczeniowych. Pracodawca też ma go dosyć i zamierza zwolnic. Nie widzę już wyjścia jak tylko uciekać od niego jak najdalej...niestety nie mam teraz pracy(szukam) nie ma mi kto za bardzo pomóc a dziecko jeszcze małe(3 lata). Boję się że nie dam rady, ale jestem już w desperacji. Czy jest szansa na rozwód z jego winy(wyroki za alkohol, leki przeciwalkoholowe)?
Pozdrawiam
    • altz Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 08:42
      Szansa na rozwód jest, bo to jest osoba nieodpowiedzialna.
      Ja bym postawił sprawę na ostrzu nożna i dał termin na leczenie i wtedy dopiero podjął decyzję.
      Są osoby, które wychodzą z uzależnień i tworzą potem szczęśliwą rodzinę.
      Ten czas może też Wam pomóc w przygotowaniu się do rozstania.

      Postaw dwa warunki: ma się leczyć i znaleźć pracę w pobliżu, bez potrzeby dojazdu.
    • ef.endir Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 10:27
      Sprawa o rozwód z jego winy będzie ciężka i długa (chyba, że sam się zgodzi).
      Ale szansa oczywiście jest.
      Popieram altz.
      Powiedz o co Ci chodzi i postaw warunki. On będzie miał czas na reakcję a Ty na przygotowanie się do sprawy rozwodowej, znalezienie pracy i poukładanie sobie życia.
      Powodzenia!
      • eutherpe Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 10:34
        I dało się Panowie poradzić?Bo już się bałam ,że Pani okaże się niedojrzała,że akurat bez pracy i w ogóle dziecko ma mieć ojcasmile). Zartuję .. Super!
    • lucyliu Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 18:34
      Nie stawiałabym sprawy w ten sposób, bo możesz się rozczarować. Tu nie chodzi o to żeby stwierdzić facet jest alkoholikiem=rozwód z orzeczeniem o wyłącznej jego winie. Taki rozwód oznacza przewałkowanie Waszego życia, bo trzeba "sprawdzić" jaki był w tym Twój udział, a jako żony zawsze masz jakiś udział. Sędzia stwierdzi że pośrednio przyczyniłaś się do jego alkoholizmu to wtedy jest orzeczenie o winie obu stron, wystarczy że znajdzie jakiś cień Twojej winy. Po co ci to, lepiej rozwieść się bez orzekania o winie i np. żyć dalej razem, zobaczysz co wyniknie z tego. Czasem ludzi "prostują" takie przeżycia i mają wtedy siłę aby walczyć o siebie. Z formalnego punktu widzenia będziesz miała dużo problemów finansowych czy prawnych z głowy, jednak zostając jeszcze jakiś moment z nim, dasz szansę na zrobienie czegoś ze sobą. Ja bym się rozwiodła ale jeszcze bym o człowieka walczyła.
      • nutelka22 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 20:02
        Dzięki za odzew...
        Rozumiem że jak zawnioskuję o jego winę to sąd może stwierdzić że jednak wina jest po obu stronach, a czy może być w drugą stronę tzn ja zawnioskuję że bez orzekania o winie ale uzasadnię dlaczego chcę się rozwieść a sąd stwierdzi że jednak on się bardziej przyczynił?

        Rozmow z ultimatum było mnóstwo, ja nie mogę mu niczym zagrozić bo nie mam czym.On nie widzi problemu, uważa że jak pracuje to będzie sobie płacił swoje długi. Ja nie mam się gdzie wyprowadzić, mam tylko starego ojca, który w razie czego pewnie pomoże mi chociaż finansowo. Mam nadzieję że znajdę wkrótce pracę i wtedy ostro zawalczę o swojeuncertain
        • ef.endir Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 20:21
          to działa chyba troszkę inaczej....
          jeśli będziesz wnioskowała o rozwód bez orzekania o winie, wtedy taki dostaniesz. Szybko i bez większych problemów. Nikt nie będzie wnikał jaki był jego/Twój udział w tym, że małżeństwo się rozpada.
          Z orzekaniem winy jest taki problem, że on alkoholik, Ty....... np. nie dogadujesz się z teściami, nie masz ochoty na seks, nie zajmujesz się domem itd. więc chociaż w innych sferach, to też ponosisz odpowiedzialność za to, że nie wyszło. A sąd musi wtedy przesłuchać świadków na tą okoliczność i jeśli znajdzie cień Twojej winy - to orzeknie rozwód z winy obojga. A trwało to będzie........ dużo dłużej.
          Ale to Ty podejmujesz decyzję!
          • zmeczona100 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 21:03
            ef.endir, proszę Cię- zejdź na ziemię....
            Nie słyszałam o przypadku, kiedy winną za rozkład pożycia byłaby osoba, która:

            np. nie dogaduj
            > esz się z teściami, nie masz ochoty na seks, nie zajmujesz się domem itd.

            Z teściami się nie żeniła, a więc nie ma mowy o miłości, a co najwyżej o jako takiej znajomości. Sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby teściom np. ubliżała, zostawiła bez pomocy, okrada.

            Jeśli nie zajmowała się domem, to ktoś to musiał robić... A ktoś inny musiał to widzieć... Gdyby pracowała zawodowo, to po takim "zarzucie" sąd zabiłby śmiechem.

            A seks? Dziwni są ci mężczyźni- uważają, że kobiety "karzą" ich brakiem seksu. Tak, jakby kobiety celowo odmawiały sobie takiej przyjemności., byleby komuś zrobić na złość... A zazwyczaj jest tak, że mężczyźni uważają to za obowiązki małżeńskie i w doopie mają to, że w ten sposób wykorzystują kobiety. W życiu nie traktowałam seksu jako obowiązku i w życiu by mi nie przyszło do głowy żądać tego od kogokolwiek, bo jeśli ktoś odmawia sobie takiej przyjemności, to znaczy, że z jakichś ważnych powodów w tej chwili nie jest ważne jej zaspokojenie. Jak bym się czuła wiedząc, że ktoś nie ma na seks ochoty, a ja domagam się spełnienia "obowiązku"?? Nie mogłabym spojrzeć na siebie w lustro!
            Mogą być to np. zaburzenia hormonalne, przyjmowane leki, ale najczęściej bywa to p r z e m ę c z e n i e... Tylko ten powód nie jest przyjmowany do wiadomości przez mężczyzn, bo za nim powinny iść z ich strony konkretne działania...
            • ef.endir Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 09.10.10, 10:11
              Zmęczona.....
              proszę Cię. Zejdź na ziemię. A na początek jeszcze raz przeczytaj co napisałem.

              Autorko wątku.......
              Chodzi o to, że...... jeśli sprawa jest bez orzekania a winie - łatwo i szybko się toczy. Jedyny trudny moment to sprawa dziecka ale jeśli w tej sprawie się dogadacie - nie powinno byc żadnych problemów.
              Nie twierdzę, że sprawa seksu, kontaktów z teściami, sprawy domu itd są powodem do orzekania winy. Twierdzę natomiast, że MOGĄ BYĆ.
              To, że nasza szanowna koleżanka nie słyszała o takich sytuacjach niczego nie dowodzi - tak samo jak nie ma znaczenia w tej sprawie co myśli nt. seksu w małżeństwie.
              Ja przed moją sprawą dostałem od adwokata książeczkę, gdzie na podstawie orzeczeń Sądy Najwyższego były podane przyczyny rozpadu małżeństwa. I wyobraź sobie (to do zmęczonej) nie było tylko trzech przyczyn (alkohol, zdrada, przemoc). Było kilkanaście (!) powodów dość dokładnie opisanych a m.in. właśnie opieka nad domem, relacje z rodziną małżonka, gospodarowanie dobrem wspólnym itd.
              Nie znaczy to, że w Twojej sprawie takie argumenty będą podnoszone, więc nie tłumacz mi, że z Twojej strony wszystko było ok. Wierzę! Znaczy natomiast, że jeśli Twój mąż będzie chciał walczyć, to może znaleźć narzędzia. A wtedy sprawa będzie długa i ciężka.
              • zmeczona100 Ef.endir... 10.10.10, 19:03
                ef.endir napisał:
                > Nie twierdzę, że sprawa seksu, kontaktów z teściami, sprawy domu itd są powodem
                > do orzekania winy. Twierdzę natomiast, że MOGĄ BYĆ.

                A ja napisałam przecież, w jakich sytuacjach tak może być.
                Co do spraw prowadzenia domu- to chyba jasne i oczywiste, że jeśli jeden z małżonków nie robił NIC dla zapewnienia godnych warunków życia (nie pracował, bo mu się nie chciało i jednocześnie nie zajmował się domem, bo mu się nie chciało), to z tego powodu małżeństwo może się rozpaść. Ale nie w sytuacji, kiedy małżonek pracował przed pojawieniem się dziecka, a później opiekował się nim i prowadził dom, rezygnując na pewien okres z pracy zawodowej.

                > To, że nasza szanowna koleżanka nie słyszała o takich sytuacjach niczego nie do
                > wodzi - tak samo jak nie ma znaczenia w tej sprawie co myśli nt. seksu w małżeń
                > stwie.

                Szanowna koleżanka napisała wcześniej o teściach czy sprawach seksu, bo sąd to też człowiek i to nie są już lata 50-te, gdy miejsce kobiety było przy garach, dzieciach i na traktorze w PGRze.

                > tak samo jak nie ma znaczenia w tej sprawie co myśli nt. seksu w małżeń
                > stwie.

                Każdy na forum ma prawo wyrażać swoją opinię. To po pierwsze. Po drugie- taką linię obrony przedstawiają zazwyczaj ci, którzy są posądzani o to, że nie spełniali swoich "obowiązków małżeńskich". Warto wtedy też domagać się wskazania, o który paragraf z KRiO dokładnie chodzi. I co- łyso? wink

                Było kilkanaście (!) powodów dość dokładnie opisanych a m.in. właśnie opiek
                > a nad domem, relacje z rodziną małżonka, gospodarowanie dobrem wspólnym itd.

                Opiekę nad domem wyjaśniłam, relacje z rodzina też, a jeśli chodzi o gospodarowanie dobrem wspólnym to idealnym przykładem bywają hazardziści wink

                Jak myslisz, która z tych przyczyn dotyczy autorki?
                wink

                PS A mój mąż będzie walczył- toż to sprawa honorowa, no i taka osobowość, że baba nie może mieć nigdy racji wink Jestem tego świadoma i przygotowana smile Tyle tylko, że mi sie nie spieszy, a jemu- jak najbardziej tak smile
            • malgolkab Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 11.10.10, 10:32
              zmeczona100 napisała:

              > ef.endir, proszę Cię- zejdź na ziemię....
              > Nie słyszałam o przypadku, kiedy winną za rozkład pożycia byłaby osoba, która:
              > np. nie dogaduj
              > > esz się z teściami, nie masz ochoty na seks, nie zajmujesz się domem itd.
              zmęczona, ef ma rację, wszystkie te powody mogłyby zostać uznane jako przyczyna problemów alkoholowych u 2 strony i wbrew pozorom często w takich sytuacjach sąd orzeka winę obu stron
              > Jeśli nie zajmowała się domem, to ktoś to musiał robić... A ktoś inny musiał to
              > widzieć...

              niby tak, problem tylko taki, że to, ze pan był alkoholikiem też powinno znaleźć potwierdzenia w postaci raportów policji, świadków itd. a zazwyczaj wygląda to tak, że świadkowie powiedzą najwyżej, że czasem wypił na jakiejś imprezie - jak każdy i szedł grzecznie spać
              > A seks? Dziwni są ci mężczyźni- uważają, że kobiety "karzą" ich brakiem seksu.
              > Tak, jakby kobiety celowo odmawiały sobie takiej przyjemności. byleby k
              > omuś zrobić na złość... A zazwyczaj jest tak, że mężczyźni uważają to za obowią
              > zki małżeńskie i w doopie mają to, że w ten sposób wykorzystują kobiety.
              a dlaczego wykorzystują? fakt taki, że niektóre kobiety faktycznie traktują sex jako pewną gratyfikację dla partnera, na zasadzie "dzisiaj było ok, to niech ma..."
              > u nie traktowałam seksu jako obowiązku i w życiu by mi nie przyszło do głowy żą
              > dać tego od kogokolwiek, bo jeśli ktoś odmawia sobie takiej przyjemności
              > , to znaczy, że z jakichś ważnych powodów w tej chwili nie jest ważne jej zaspo
              > kojenie. Jak bym się czuła wiedząc, że ktoś nie ma na seks ochoty, a ja domagam
              > się spełnienia "obowiązku"??
              >
              a teraz w 2 stronę- jakbyś ty się czuła, gdyby twój partner po prostu nie chciał sexu, wymawiał się wiecznie czymś, sam nie inicjował itp... pomijam tu oczywiście sytuację choroby, ciąży zagrożonej itp.
              • zmeczona100 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 11.10.10, 12:57
                Malgolkab, wszystkie sprawy, które poruszasz w poście, są już wyjaśnione w całym tym wątku.
    • zmeczona100 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 21:23
      Nutelko, jak już sama doskonale wiesz, Twojego męża nie za bardzo interesuje życie poza alkoholem- a to nie stanie w miejscu czy nie cofnie się tak samo z siebie- będzie coraz gorzej. Nie płaci swoich długów teraz? To za chwilę zacznie wynosić rzeczy z domu, by je sprzedać i kupić sobie wódę, bo z pracy wyleją, a pić się przecież będzie chciało.
      Masz obowiązek chronić swoje dziecko, a także siebie, skoro pan nie poczuwa się do odpowiedzialności za Was. Dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebna jest zdrowa matka, a nie znerwicowana- jak to zazwyczaj jest w przypadku żon alkoholików.

      Ja na Twoim miejscu nie wahałabym się ani trochę- złożyłabym pozew o rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy męża. Jeśli mężowi "się poprawi" i faktycznie zacznie nad sobą pracować, leczyć się, to zawsze pozew możesz cofnąć. A przecież rozwód to nie koniec świata- jeśli mężowi będzie na Was zależało, to zrobi wszystko, żebyś do niego wróciła- tzn. podejmie leczenie, wytrwa w nim i przestanie być czynnym alkoholikiem, i będzie miał szanse- o ile nadal będziesz nim zainteresowana- zdobyć z powrotem Twoje zaufanie. Ale tu nie ma mowy o obietnicach, że tak będzie- za nim mają świadczyć jego czyny, a nie słowa.

      Zabranie prawa jazdy, przyłapanie na jeździe bez dokumentów, długi- to przemawia na jego niekorzyść. I tego się trzymaj. A jeśli uważasz, że może jesteś współwinna (ale nie za jego alkoholizm!!!), to faktycznie pomyśl o orzekaniu bez winy. Zresztą, w każdym czasie możesz zmienić pozew na taki bez orzekania- nawet podczas rozprawy. Razem z pozwem złóż od razu zabezpieczenie potrzeb rodziny (coś jak alimenty) na czas trwania sprawy, do orzeczenia rozwodu.

      Orzeczenie o jego winie może mieć znaczenie, kiedy np. za 2-3 lata podupadnie na zdrowiu tak, że straci pracę, na rentę się nie załapie, więc wpadnie na genialny pomysł, żebyś Ty go alimentowała. Wtedy będzie mógł Cię pocałować wiesz w co wink

      W każdym razie szukaj pracy, bo trzeba za coś żyć. A jeśli macie wspólne konto, to zrób nieco oszczędności na osobnym, abyś miała za co żyć z dzieckiem, do czasu orzeczenia kwoty zabezpieczenia. Zaraz mężczyźni na mnie napadną za tę rade, ale mam to gdzieś wink

      Nie słuchaj totalnych głupot, że możesz być uznana za winną jego alkoholizmowi- sąd musiałby być sam w fazie krytycznej choroby alkoholowej, bo to na tym etapie szuka się winnych w innych. Za uzależnienia człowiek odpowiada SAM. No chyba, że wiązałaś swego męża i wlewałaś mu wódę w gardło wink
      • nutelka22 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 22:22
        zmeczona100- pociszyłaś mnie że można zawsze zmienić wniosek na taki bez orzekania o winie...
        Właśnie, ja nie twiedzę że jestem idealna ale nigdy nie zrobiłam czegoś takiego co zaważyłoby na naszym związku, pracowałam(owszem dużo, ale był kredyt i regresy męża więc kasa była zawsze potrzebna)dążyłam aby mieć mieszkanie i w mieszkaniu- zawsze wszystko ja załatwiałam, kredyty, remonty itp. (mężowi niewiele potrzeba, mógłby mieszkać w komórce)sex lubiłam i lubię ale trudno się zmusić w oparach alkoholu....przez wiele lat nie mieliśmy dziecka ( lekarze nie znaleźli przyczyny)aż stał się cud i dzidziuś jest, ale męża to nie uzdrowiło choć dziecko kocha (na swój sposób).Ja myślę że on się nigdy nie zmieni, jego nie interesuje jutro, ważne jest jego ja - tu i teraz, dla niego zwykłe rzeczy potrzebne do godnej egzystencji (np. większe mieszkanie, wakacje itp)są wymysłami materialistki (czyli mnie)najważniejsze żeby było na papierosy i setkę...
        • zmeczona100 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 22:29
          Gdybyś tak wiele nie pracowała, to pojawiłby się zarzut, że nie wykorzystywałaś swoich możliwości zarobkowych, aby polepszyć byt rodziny wink
          Jeśli w tym czasie nie zaniedbywałaś dziecka, to spoko- plus dla Ciebie, bo Ci zależało na zabezpieczeniu potrzeb rodziny. A jeśli panu nie sprzątałaś, nie prałaś i nie gotowałaś, to tylko dlatego, że mieliście się dzielić obowiązkami sprawiedliwie, a pan nie jest kaleką i ręce ma na swoim miejscu wink Warto sobie przy tym zrobić zestawienie- jakie obowiązki na co dzień wypełniał pan wink
          • nutelka22 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 08.10.10, 22:45
            ja pracowałam i robiłam wszystko inne jak nie było dziecka- on tylko pracował i używał życia, a przepraszam czasem coś ugotował bo lubi gotować, a ja właśnie nie. Odkąd jest dziecko nie pracuję...
            • zmeczona100 Re: z orzekaniem o winie męża- mam szanse? 10.10.10, 19:07
              Spoko wink Sąd Cię za to na pewno nie zlinczuje. Chyba, że w pobliżu masz żłobek, mąż chciał dziecko tam zapisać, no i miałabyś pracę w godzinach, w których czynny jest żłobek, a dodatkowo praca byłaby w pobliżu, abyś mogła szybko zjawić się w razie pilnej potrzeby (np. zachorowanie dziecka- u maluchów objawy jelitówki mogą mieć bardzo burzliwy przebieg i w ciągu kilku godzin może się rozwinąć stan zagrożenia zdrowia...)

              A jeśli pracy dla Ciebie w najbliższej okolicy nie ma, zajmujesz się nie tylko dzieckiem, ale i domem, to spoko wink
Pełna wersja